logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
396 online
54 215 073

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 10 najlepszych zimowych pokarmów SPA dla słowiańskiej duszy

    2na-stół

    10 najlepszych zimowych pokarmów SPA dla słowiańskiej duszy

    Naturalne witamina E

    Naturalna witamina E

    Hej Zulusi w garniakach i Słowianie ćwoki,

    Może ktoś z Możnych uświadomił sobie, że ciągle jeszcze jest słowiańskim ćwokiem? I co dziwniejsze sprawiło to Możnemu przyjemność?

    Słowiański kmieć w szczątkowej formie niedobitka trzyma się swojej nostalgicznej tratwy i robi wszystko żeby nie znaleźć się jeszcze w czerwonym morzu znieczulenia na człowieka, a jedynie tęsknoty do przedmiotu.

    Jesteśmy chyba jednak prawdziwymi ćwokami, skoro nie potrafimy zrozumieć, że naszą najlepszą stroną jest ta zajebista słowiańska dusza. Nie intelekt, nie cynizm i machiawelizm, chociaż zdarza się jak wszędzie w pojedynczych przypadkach, ale właśnie ta śpiewna natura otwarta na drugiego człowieka i do niego lgnąca.

    Ile razy w swoim życiu odwołamy się do naszej słowiańskiej duszy, tyle razy chwilowe odchylenie od pionu, upadek z toru, nierównowaga, wszystko zostanie uleczone.

    Zostanie w nas jedynie piękna, radosna natura rapera, biegacza, kochającego ludzi i zwierzęta (kolejność przypadkowa), owoce i zielone warzywa liściaste, oraz zimowe wieczory z rodziną i przyjaciółmi, słowiańska dusza ćwoka.

    Szczerość ludu zamieszkującego Europę wschodnią, środkową i południową, oraz pas północnej Azji od Uralu po Ocean Spokojny jest porażająca. Teraz okazuje się, że również Europa Zachodnia składa się ze słowiańskich miękkich serc. I dobrze. Będziemy wszyscy iluminować jak ćwoki.

    A jak ktoś na pewien czas przestaje świecić, to taka jest widocznie ambiwalentna słowiańskiego ćwoka natura.

    Wracając do tytułowego SPA, to żeby nas jakieś wyobcowanie tej zimy nie dopadło, przygotujmy sobie zawczasu odpowiedni zimowy pokarm, który wzmocni nasze ciała, da nam siłę, urodę i zimową odporność.

    Na zimę poleca się szczególnie 10 warzyw i owoców skłonnych podnieść naszą odporność, zapobiec rakowi, chorobom serca, oraz wszystkim innym wyniszczającym chorobom:

    brussels-sprouts1. Brukselka

    Gotuj ją na parze i ciesz się zdrowiem

    2. Pory

    Cudowne do zupy ziemniaczano – pomidorowej Hipokratesapor

    3. Buraki

    burakWyciśnij z nich sok, zakiś, albo upiecz w piekarniku chroniąc przed wysuszeniem, a następnie pokrój w kostkę i dodaj do zielonej sałaty i wszystko skrop olejem orzechowym. A jeszcze lepiej sosem winegret na bazie oleju kokosowego i kurkumy.

    4. Jarmuż

    To zielone mięso zawiera wszystkie niezbędne aminokwasy bardzo łatwe do wydarcia przez nasze ciała, (w przeciwieństwie do wydzierania tych samych aminokwasów z kawałka mięsa) ma sporo żelaza, i generalnie jest bogaty w minerały, dorzuć więc duży pęk do codziennego zielonego szejka.kale

     

    granat5. Granaty

    Fajne galaretkowate drobne owocki w głównym owocu, który przecinasz na pół i uderzając łyżką wysypujesz z niego te drobne. Nie nadaje się do szejka, bo ma pesteczki, ale możesz z niego wycisnąć przepyszną grenadynę, czyli sok z granatów. Granat to wielki, potężny lek.

    6. Kiwi

    Kiwi jest bardzo bogate w witaminę C, i generalnie zwiększa odporność. Miks kiwi i liści szpinaku dodanych do sałaty, albo zielony szejk kiwi i i szpinak to bardzo pobudzający immunologicznie zestaw. Kiwi z warzywami, świetny miks.kiwi

    Persimmon-oliv17. Persymony

    (owoce podobne do cynobrowych pomidorów w twardej skórce, często obecnie spotykane w naszej ofercie sklepowej)

    Persymony zwane także kaki, sharon, jabłkiem orientu lub hurmą wschodnią, zawierają substancje, które naprawiają uszkodzenia komórek spowodowane przez cukrzycę. Można dodać go do szejka, ma trochę śliwkowy smak.

    8. i 9. Figi i Daktyle

    Nie przesadzaj z ilością, ale figę wtrząchnij, albo jeszcze lepiej namoczonego daktyla. Małemu dziecku włóż do łapki daktyla, będzie mu bardzo smakował. W przypadku daktyli, nie obawiaj się, że przesadzisz z ilością, szczególnie jak jesteś na 811. Gdy jesteś w ciąży nie zapomnij jeść daktyle.figi

    grapfruit9. Grejpfrut

    Zjedz i ciesz się zdrowiem. Owoc ten zapobiega rozprzestrzenianiu się komórek nowotworowych, ze względu na wysoką gęstość przeciwutleniaczy zwanych flawonoidami.

    Ludzie owszem jedzą owoce i zielone warzywa liściaste latem, ale zimą jakby ich od nich odrzucało. A tu nic bardziej błędnego.

    Nurzajmy się w prozdrowotne działanie owoców i warzyw przez cały rok, a szczególnie właśnie w okresie zimowym się nimi pławmy, bo właśnie wtedy będziemy potrzebowali zwiększonej odporności.

    To pogardzane przez wielu, w tym naturopatów i alopatów, w zimie i nie tylko żarcie, tymczasem jest naszym prawdziwym SPA.

    Źródła: 12


    słowiański uścisk Ślicznym śle kmieć pepsin


    reklamablog

    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy, pożywienie i kosmetyki znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

     

     

    (Visited 5 441 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. ANNA 18 listopada 2015 o 09:21

      Czemu figi mamy jeść w ograniczonej ilości?
      Jak był sezon na świeże wciągałam z 20 dziennie 😀 (jak były najtańsze) i nic się nie działo. Ale ja to dziwna jestem 😀

    2. Niki 18 listopada 2015 o 10:25

      Super pożywka! Korzystajmy.
      Czy ludzie wiedzą, że brukselkę można wsuwać na surowo? A jakże! Smaczne są te mini kapustki. O ile kto może, kto nie tarczycowy.
      Podobnie buraki, na surowo też można. Ale chyba wbito nam do głów, że surowe są ciężkostrawne i może jest w tym racja, surowe buraki jako kopalnia żelaza mogą przez to zapierać. Kiszone buraczki już na mnie osobiście wywierają korzystny wpływ, a jaki smaczek i chrupkość… cymes 🙂

      Z kolei persymona po za tą dobrocią naprawczą jest na mojej liście pokarmów skutecznie odśluzowujących, czyli że osusza ze śluzów zatokowych, płucnych itd. co by śluzy, flegmy nie stały się siedliskiem opornych toksyn. Grejpfrut też, inne cytrusy, papaja, kumkwat. I wiele innych pokarmów z innych grup. Lista jest długa, do wyboru, zbiorczo mogę podać, jak by kto pytał. A to szczególnie w tym sezonie jesienno-zimowym jest kluczowe.

      Przy okazji enzymy i kwasy owocowe wszystkich owoców mają moc usuwania wraz z limfą toksyn. Z tym, że tylko na surowo i na pusty żołądek. Po sąsiedzku chlorofil z zielonych liściastych warzyw robi to samo, oczyszcza krew i limfę.

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 10:49

        Z brukselką na surowo trzeba uważać, zrobiłam sobie sok z brukselki i dostałam gorączki i dreszczy, było super 😀

        1. Niki 18 listopada 2015 o 15:51

          …zatem organizm włączył mechanizm obronny, immuno naprawczy. Bo taką funkcję ma spełniać stan gorączkowy. Aaa takie podejście już zmienia postać rzeczy 🙂 czyli że nie tak źle jak się wydaje z tą gorączką, pierwszy sygnał i pierwszy etap programu naprawczego.
          Ale to tak od razu po spożyciu trzepało? Fascynujący jest wpływ pokarmu na stan organizmu. Brukselka mogła właśnie wtedy zadziałać poprzez tę gorączkę pro, wspomagająco, a nie anty. Ale tego już się nie dowiemy 😉 zagadka pozostanie niewyjaśniona.
          No i skoro na alergizujący (toksyczny) pokarm organizm może odpowiedzieć natychmiast jakąś zapaścią, wstrząsem anafilaktycznym, to i stan gorączkowy czy zapalny też może szybko zasygnalizować jakiś kryzys lub przeszkodę dla sprawnego funkcjonowania po spożyciu teoretycznie niezagrażającego pokarmu.

          1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:28

            zaczęło się jakieś 40 minut po

            1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:29

              ale wtedy jeszcze nie byłąm witarianka, to był mój pierwszy sok jak weszłam na witarkę

      2. klara 18 listopada 2015 o 16:18

        Bardzo prosze o ta zbiorcza liste Niki.
        A na marginesie chcialam zapytac, moze ktos bedzie wiedzial jakie badania powinnam zrobic w przypadku:
        wypadania wlosow/ przetluszczajacej sie skory/ lekkiego, ale bardzo upartego tradziku/ nawracajacej infekcji intymnej Candida albicans/ zimnych stop wieczorem/ podkrazonych na niebiesko oczu/slabe paznokcie/ naczynka?
        poza tym czuje sie dobrze, jestem b. szczupla, unikam nabialu, pszenicy, czerwonego miesa, jem duzo owocow, warzyw, zieleniny. Suplementuje omega3, witC, drozdze i mace.
        Wlasnie odstawiam pigulki anty (jak Diane35, przypisane na tradzik bez efektow), moze ktos ma doswiadczenie jak zalagodzic efekty odstawienia i wspomoc rownowage hormonalna organizmu?
        Dziekuje za wszelka pomoc i wskazowki
        *

        1. Niki 18 listopada 2015 o 21:27

          Śluzotwórcze – unikać, wyeliminować.
          – mleko i jego pochodne, cukier rafinowany (biały), ziarna zbożowe glutenowe, rośliny strączkowe (w tym orzeszki ziemne), mięso (szczególnie wieprzowe i każde inne w dużych ilościach). sardynki, leki farmakologiczne i substancje chemiczne w żywności, podgrzewany miód, tłuszcze zwierzęce i potrawy (głęboko) smażone, mąka kukurydziana, bardzo późne jedzenie (zaburza trawienie), korzeń arcydzięgla.

          Odśluzowujące – wprowadzić.
          + śluz w płucach usuwają: kozieradka, fenkuł, siemię lniane, czosnek, chrzan, rzepa, imbir, rzodkiew, rukiew, pieprz kajeński, pokrzywa, podbiał, oman.

          + cytrusy (cytryny, grejpfruty, pomarańcze, limonki), dynia, pieczarki, małże, miód surowy (ale tylko 1 łyżeczka dziennie! Większe ilości zadziałają odwrotnie), papaja, kumkwat, persymona, sałata, seler, kapusta chińska, rukiew wodna, rzodkiew, rzepa, napar z natki gorczycy, wodorosty, algi, niepasteryzowany ocet jabł., trawy zbożowe (jęczmienna, pszeniczna), tymianek, gruszki, ananas, brokuły, jarmuż, zielone liściaste, kalafior, szparagi, korzeń bambusa, pestki dyni, kasza jaglana (jako jedyna też jest zasadotwórcza), amarantus, komosa ryżowa, gryczana.

          Ażeby jaglana wpłynęła również ogrzewająco (szczególnie zimą) to należy ją uprzednio uprażyć na suchej patelni potrząsając co chwilę, żeby się nie spaliła, jak zacznie pachnieć to na wrzątek wrzucić tylko powoli bo woda się burzy i można się poparzyć, w 5-7 minut jest miękka i sypka po odsączeniu. Albo nie odlewać całej wody, to wsiąknie pod przykryciem i stanie się bardziej kleista jak twaróg, np. do krojenia w plastry.

          + ssanie oleju, na czczo, 10-20 minut.
          + usuwanie nadmiaru śluzów ostrym smakiem, pokarmem ogrzewającym: imbir (kłącze i suszony), czosnek, cebula, goździki, por, mięta, rozmaryn, cynamon, koper, koper włoski, anyż, natka gorczycy, chrzan, bazylia, g. muszkatołowa, kardamon, jałowiec.

        2. Niki 18 listopada 2015 o 21:49

          Aha, a co do bananów, co prawda wymienia się je wszędzie gdzie tylko wzrok sięga, jako zaśluzowujące, raczej niesłusznie. W istocie banany wytwarzają śluz* (są nawilżające), owszem, ale tylko w jelicie grubym. Tam jest on w pewnej mierze potrzebny, daje poślizg, byle nie w nadmiarze. Bo może śluz w jelicie grubym występować nadmiernie gdy ktoś unika bananów, a to już jakaś patologia występuje w układzie trawiennym.
          Osobiście mam skłonności do zaśluzowania dróg oddechowych, a banany wsuwam. Miałam początkowo opory, jednak przekonałam się, że fabryka mimo to działa, nie tonę, mam to pod kontrolą, więc nic nie stoi na przeszkodzie.

          * w gruncie rzeczy, to organizm wytwarza śluz w odpowiedzi na jakiś pokarm, czy to osłonowo w małej ilości niezbędnej czy obronnie w dużych pokładach. O ile to sam pokarm nie jest śluzujący jak np. siemię lniane po zalaniu wodą, podbiał, prawoślaz, również kozieradka śluzuje/ żeluje

    3. popo811 18 listopada 2015 o 12:03

      pepsi, a ja z innej beczki: bo robiłam synowi 10-latkowi badanie na poziom wit D z jakieś 2 tyg. temu, wyszło mu na poziomie 38,0. Jakoś nie mogę zebrać się, aby podejść do mojego lekarza rodzinnego (mam nadzieję, że będzie świadomy w tej kwestii). Podaję synowi teraz po 2 krople (wit D ze Swansona) na łyżce oleju lnianego przy jedzeniu. Czy to za duża dawka? za mała? Czy przyspieszyć wizytę u dochtore????
      … i czytam codziennie. Pozdrawiam!

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:45

        nie za duża, ile jest w jednej kropli, bo nie pamiętam

    4. Gizela 18 listopada 2015 o 12:32

      Ja ostatnio odkryłam dynię na surowo, pokrojona w cienkie plasterki, skropiona oliwą, sokiem z cytryny, garść orzechów i rodzynek, czy innych suszonych słodyczy. Niego w gębie. A jarmuż najlepiej mi smakuje na parze, polany masłem z czosnkiem lub oliwą z czosnkiem. Pychota.

      1. Niki 18 listopada 2015 o 22:00

        Dynia na surowo 🙂 w koktajlu o. Nie wpadłam na to, cukinię na surowo chrupię, ale tylko te cienkie, młode, niemal bezpestkowe, są najdelikatniejsze w smaku bez goryczki. Niby nie można, a ja jem je surowe.
        Podobno biegunkę mogą powodować i inne zaburzenia i z tego powodu bakłażany je się tylko po obróbce termicznej, dynie i cukinie też.
        Chociaż nie wiem czy surowa posmakowałaby mi tak jak gotowana – wkładam na krótko na samą górę w garnku z innymi warzywami, jak już coś duszę, tak że właściwie nie gotuje się w wodzie tylko jakby na parze, szybko mięknie (szczególnie zmrożone kawałki) i jest super słodziutka, mięciutka.
        Jeżeli te 3 warzywa miałyby zawierać jakieś blokujące trawienie i wchłanianie antyodżywcze substancje, to jednak wolałabym jeść je po obróbce.
        Jak sobie przypominam całonocny silny ból brzucha z cofką i lekką biegunkę sprzed roku… ale to była jesień, cukinii chyba już wtedy nie jadłam.

    5. Johan Benzyna 18 listopada 2015 o 12:56

      Czy pestki garanata są niejadalne? Nie można tego poprostu zmielic jak leci?

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:44

        nie mielą się

    6. hajduczek 18 listopada 2015 o 12:57

      A mnie granatowe pesteczki nie przeszkadzają w szejku, więc czasem dodaję granat, czasem maliny, czasem jeżyny. Wszystkie mają pesteczki, ale szejk nic na tym nie traci. I smakuje wybornie!

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:43

        ożesz, te z granatu są nie do zniesienia 🙂

    7. martusiaar 18 listopada 2015 o 14:24

      super wpis 🙂 Pepsi, Twoje porady działają nawet na opornych, trzeci dzień na śniadanie sok owocowo-warzywny .. no i do tego banany 🙂 dzięki

    8. Inka 18 listopada 2015 o 15:26

      Lista cud, miód <3 Wszystkie moje ukochane warzywa i owoce. No, brakuje mi jabłek, które uwielbiam równie mocno. I bardzo Ci dziękuję, Pepsi, za persymonę. Przyznam bez bicia, że często wybieram właśnie ją, zamiast pomidora. Nie przepadam za pomidorami…
      A! A brukselka to może być też pieczona? W takiej formie śmiało mogę zjeść wagon towarowy nią załadowany.

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:31

        Inka yyy … pieczona, a jabłko faktycznie mi umknęło

    9. ka 18 listopada 2015 o 16:11

      A papaja?

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 18:27

        zajebista

    10. Gosia 18 listopada 2015 o 17:40

      Wiem, że to może nie jest miejsce na to pytanie, ale proszę o pomoc. Mam 16 lat i od małego piłam ogromne ilości mleka + brałam wapń+wit c „żeby mieć w przyszłości zdrowe kości”. Moi rodzice nie mieli pojęcia o witaminie k2. Zaczęłam im trochę tłumaczyć i ostatecznie zgodzili się, abym zamówiła ją. W dodatku przez całe życie ogromnie dużo chorowałam i brałam antybiotyki. Boję się, czy to, że teraz zacznę brać np. d3+k2 wystarczy, aby naprawić szkody wyrządzone moim tkankom miękkim przez lata? Bo z pewnością ten wapń nie dokładał się tam gdzie powinien… Czy można to jakoś cofnąć, zabrać ten wapń z nieodpowiednich miejsc, gdzie gromadził się przez lata?

      1. grzegorzadam 19 listopada 2015 o 00:27

        @Gosia
        Oczywiście, że można!
        Dieta psuje, to dieta wyleczy 🙂
        Badanie OH25..?

      2. Gosia 19 listopada 2015 o 07:11

        Droga Pepsi, proszę Cię o odpowiedź, bo już nie wiem, kto może mi pomóc…

    11. popo811 18 listopada 2015 o 20:21

      pepsi – odnośnie wit D3 dla 10-latka; więc w 1 kropli wit D jest 10µg, a daję mu 2 kropelki.. (przy obecnym poziomie wit D – 38,0) A ile radzisz podawać??

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 23:58

        muszę sprawdzić, jak się to przekłada na jednostki

      2. grzegorzadam 19 listopada 2015 o 00:19

        Witamina D3 naturalna 25 mcg to 1000 IU.
        Czyli 10 mcg to 400 IU.
        Mojej siedmiolatce podaję 5-10 kropli.

    12. Adam Levi 18 listopada 2015 o 21:57

      Droga Pepsi, właśnie się dowiedziałem, że moja znajoma weganka od lat (przynajmniej kilkunastu, kiedy jeszcze ludziom wydawało się, że po prostu mięso odstawiła) ma glejaka 4 stopnia. Na jeszcze gorszy dodatek jest w 7 miesiącu ciąży (już się szykują do CC i ratowania jej życia). Co poszło nie tak? Ona z zegarmistrzowską precyzją komponuje sobie posiłki, je BIO z tego co wiem, na różnego typu imprezach zawsze była obiektem, żarcików, że je marchewkę/pije wodę zamiast wódkę kiełbą zagryzać. Co się stało? Nie dają jej zbyt wiele czasu. Może kilka miesięcy dzieckiem się nacieszy…

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 23:56

        Dieta to tylko jeden z puzli układanki.Znam co najmniej 2 osoby z glejakiem na diecię wysoko białkowej zwierzęcej. Jeden już nie żyje niestety.

      2. EmCa 6 września 2016 o 15:19

        Cały rok? co ile badasz? do tej pory dawałam dzieciom acerolę i omega3…. Dzieci niestety jedzą tradycyjnie (moja porażka wychowawcza). Nie znalazłam na blogu nic o suplementacji dzieci. Możecie coś napisać?

    13. grzegorzadam 18 listopada 2015 o 23:23

      ==To pogardzane przez wielu, w tym naturopatów i alopatów, w zimie i nie tylko żarcie, tymczasem jest naszym prawdziwym SPA.==

      Możesz podać jednego naturopatę przeciwnego naturalnym produktom roślinnym ??!

      1. pepsieliot 18 listopada 2015 o 23:53

        wielu zakazuje jedzenie owoców, góra 2 dziennie, nawet w Instytucie Hipokratesa, o czym mówi Paul Nison

        1. grzegorzadam 19 listopada 2015 o 00:39

          Juiceman Nison uległ transformacji ideowej:
          http://healthwatchman.com/wp-content/uploads/2011/08/305731_2100289179525_1014270545_32298560_6817789_n1.jpg

          Coldwell go chwali, ale jest ‚ludzki’ bo pozwala ćwiartkę z setki % przeznaczyć na niesurowe
          zachcianki 😉
          2 owoce dziennie? Który to taki ‚oszczędny’ ? ..

    14. grzegorzadam 19 listopada 2015 o 00:13

      @Adam Levi
      Smutna wiadomość!
      Wejdź na forum DI, jeden z moderatorów miał z glejakiem do czynienia osobiście, żyje i ma sie krzepko !
      I jest na diecie żółtkowej, z wykształcenia biochemik.
      Polecam kontakt..

    15. ella 19 listopada 2015 o 07:34

      Buraczek często ląduje w moim szejku, oczywiście surowy, jest słodki z natury i właściwie w towarzystwie bananowym nie czuć jego smaku, dominuje za to kolorystycznie. Polecam, podobnie jak i surową marchewkę. Tylko nie wiem, czy jest to właściwe połączenie (towarzystwo) dla owoców i zieleniny w szejku. Co na to powiesz, Peps?

    16. Ewa 19 listopada 2015 o 07:42

      „Dieta to tylko jeden z puzli układanki.”
      A te inne elementy układanki to? Możesz coś więcej napisać o nich?

      1. pepsieliot 19 listopada 2015 o 07:46

        chemia w domu, aktywność fizyczna, finanse, stres, no i nie wystarczy nie jeść mięsa, bo w pewnych sytuacjach lepiej zjeść sushi niż frytki, no i środowisko

    17. Jili 19 listopada 2015 o 10:24

      Trochę z podobnej ” beczki”.
      A, które składniki są rozgrzewając. Jak mówi Irydolog mam wychłodzone ciało. Tz. organizm hydrogeniczny.
      Wydaje mi się : jaglanka, cynamon, imbir, curkuma, chili ???? A co jeszcze?
      Proszę, podajcie kochani info!

      1. Niki 19 listopada 2015 o 21:20

        Napisałam wyżej w kontekście usuwania nadmiaru śluzów ostrym smakiem, czyli pokarmem rozgrzewającym: imbir (kłącze i suszony), czosnek, cebula, goździki, por, mięta, rozmaryn, cynamon, koper, koper włoski, anyż, natka gorczycy, chrzan, bazylia, g. muszkatołowa, kardamon, jałowiec.
        I one również zadziałają na wychłodzoną śledzionę. Plus inne – kminek, ziele angielskie, pieprz czarny.
        Hydrogeniczny to chyba oznacza nadmierną wilgoć. A tego objawem jest też zaśluzowanie, pasożyty, zagrzybienie. Słaba wychłodzona śledziona. Osuszać więc, rozgrzewać, wzmacniać jej energię.

        Tutaj jest program oczyszczania ze śluzów, które są konsekwencją nadmiaru wilgoci, wychłodzenia:
        http://medycyna-chinska.blogspot.com/2009/12/program-oczyszcania-z-nadmiaru-sluzu.html

        A to tylko 1 kuracja. Takich mieszanek do picia można stworzyć kilka różnych.

      2. Niki 19 listopada 2015 o 21:30

        Jaglanka, aby wpływać rozgrzewająco musi być przyrządzona inaczej niż zwykle, ma być uprażona. Podałam tam wyżej w skrócie jak do tej operacji przystąpić.

    18. popo811 19 listopada 2015 o 19:18

      grzegorzadam: dziękuję!!!

    19. klepsydra 22 listopada 2015 o 14:57

      Przyszłam sobie 😮 ale fajnie

    20. Agata 21 sierpnia 2016 o 23:07

      Pepsi czy w pojemniku, który stoi na górze kredensu można przechowywać pieczywo bez obawy, że się zeschnie?
      Mam problem z przechowywaniem pieczywa, a kupować muszę dla moich panów, którzy nie wyobrażają sobie życia bez chleba. Jak trzymam w torbie foliowej jest ok. Postanowiłam jednak aby było bez plastików, trzymac w woreczku lnianym, tak jak radzą wszyscy sprzedawcy.
      Niestety następnego dnia rano chleb jest zeschnięty i twardy. Próbowałam z różnym pieczywem a kupuję tylko w małych piekarniach, nie w kombinatach jak Galeria Wypieków, Putka czy Oskroba tak popularne w Warszawie.

      1. pepsieliot 22 sierpnia 2016 o 08:58

        do lnianego woreczka, potem do lodówki, albo jeszcze wcześniej lniany woreczek do plastikowego.

        1. Agata 22 sierpnia 2016 o 10:44

          Ha! Właśnie tak robię i czerstwieje. Myślałam, że może ten pojemnik, który stoi u Ciebie na kredensie ma jakieś fajne własciwości, że utrzymuje pieczywo świeże.

          1. pepsieliot 22 sierpnia 2016 o 15:20

            mój pojemnik to kreatorska fikcja,trzymam tam wielkanocne kaczuszki 🙂 jestem witarianką, nie jadłam od lat chleba

    Dodaj komentarz