logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
196 online
55 139 254

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 10 pokarmów, których nie musisz kupować organic, czyli „spoko dziesiątka”

    baklazan4

    10 pokarmów, których nie musisz kupować organic, czyli „spoko dziesiątka”

    4 razy zielony 4 Greens 100 % Organic This is Bio

    4 razy zielony 4 Greens 100 % Organic This is Bio

    Jolanta Możni

    OD WIELU lat staram się jeść produkty ekologiczne, i wiem jak bardzo rzecz jest upierdliwa, gdy mieszkamy w Polsce.

    Odwiedziłam właśnie Galerię Mokotów, ęą jeżeli chodzi o ciuchy, nawet na piętrze dywany porozkładali, żeby na miękko, jak na rozdanie Oskarów, włazić do ekskluzywnych butików, hi hi już nie sklepów. Każde dżinsiaki, trzeba przyznać, że idealnie dieslowacie wytarte, najmniej po tysiaku za parę. Zresztą tak się porobiło w tych sklepach, że wszystko jakby oscyluje wokół tysiaka, a potem w górę. I jest jak najbardziej siur, jest wolna wola, ludzie potrafią zarabiać, ucieszyłam się, wszyscy zadowoleni.

    Jadę więc na parter do Carrefour mile podekscytowana i przekonana, że pewnie adekwatnie do ęą poziomu i już mnie trochę skręca z zazdrości, że w Krakowie, takich cymesów nie uświadczę. A tu okazuje się, że nic, zero, nul, dno, smród, świńska etykieta i żadnego świeżego ekologicznego pokarmu. A oni zadowoleni stoją sobie i po nowatorsku czekają na ogłoszenie przez megafon, do której kasy mają się udać. Wychodzę więc z jednym nieekologicznym bananem, za to obsłużona przez megafon. W takim razie spieszę naprzeciwko: do Organica, a tam może nie to samo, ale nędzne resztki, niedobitki. Tragifarsa kołtuńska.

    OCZYWIŚCIE pisałam już o parszywej 12, ale też o szczęśliwej 15, jednak dzisiaj przypomnę spoko dziesiątkę, która jest jak najbardziej spoko.

    Spoko 10, czy 10 pokarmów, których nie musisz kupować z certyfikatem ekologicznym:

    awa2

    1. Awokado

    Pestycydy zostają w grubej skórze, ale i tak radzę Ci ją wyszorować. Jednak w środku ten doskonały owoc, bardzo zdrowy będzie świetny do jedzenia, nawet nie w wersji Bio. Gdybyś miał wybór, to czarne awokado są najsmaczniejsze i najbardziej wyrafinowane. Mają też najgrubszą skórę.

    kukurydza_cukrowa3

    2. Kukurydza

    Do kukurydzy faktycznie niewiele pestycydów dotrze, bo zewnętrzne liście je przejmą. Jest tylko pewien problem, że bywa GMO. Ta amerykańska, to już obowiązkowo. Dlatego wszyscy liczymy na to, że przejdzie ustawa o obowiązkowym informowaniu na etykietach, że coś jest GMO, czy nie.

    facts-of-eating-peas

    3. Zielony słodki groszek

    To nie jest mega skażony pomidor, czy wiśnia, czy tragicznie wręcz skażone jabłko, to jest coś, co siedzi owszem w skażonej pestycydem łupinie, ale ona idzie na kompost. O ile uda się taki kompost. Muszę się pochwalić, że w naszym (mój i G.) kompostowniku nie ma niczego nieekologicznego. Wracając do zielonego groszku, możesz go jeść, oczywiście puszki odradzam, ale na przykład mrożony.

    cebula

    4. Cebula

    Raz, że cebula nie wymaga dużej ilości pestycydów, bo niewiele szkodników ma na nią chrapkę, a dodatkowo warzywa korzeniowe generalnie są mniej skażone.

    mango

    5. Mango

    To dobra wiadomość, bo jest to mega zdrowy owoc tropikalny. O owocach tropikalnych będzie osobny wpis, gdyż ludzie wciąż patrzą na nie wilkiem, a nasza pamięć komórkowa mówi jedno, to są nasze pierwsze owoce! Czas we którym człowiek jest na Ziemi, to mrugnięcie powieką w stosunku do historii Wszechświata, dlatego nasza pamięć komórkowa jest wciąż doskonała. Jak już, to daktyla, a nie jabłko zjadła śliczna Ewa w Raju. Wracając z daleka do mango, oczywiście skórkę wyszoruj przed obraniem. Mango musi być dojrzałe i tu widzę większy problem.

    papaja

    6. Papaja

    Nawet jakby była hodowana tradycyjnie, również jak mango możesz ją jeść spokojnie. Papaja jest doskonale zdrowym owocem o niesłychanych właściwościach antykancerogennych etc etc. Nie kosztuje mało, ale będą to dobrze zainwestowane pieniądze.

    7. Bakłażan

    Bakłażany owszem są hodowane przy użyciu pestycydów, przecież by oszaleli, jakby nie walnęli herbiciochem, jednak bakłażanom to jakby nie robi. Gdy chcesz go zrobić ze skórą, bo przecież tam jest najwięcej antocyjanów (silnych antyoksydantów) zmniejszających uszkodzenia chromosomów ludzkiego organizmu, prowadzących do zmian nowotworowych (niesamowity kolor oberżyny, prawie jak fioletowej/czarnej kukurydzy) to wcześniej zrób mu kąpiel najpierw w misce wody z łyżeczką octu jabłkowego, a następnie w nowej wodzie z dodatkiem łyżeczki spożywczej sody oczyszczonej.

    Uwaga, bakłażanów, tak jak ziemniaków nie je się raczej na surowo, jednak stary koreański sposób na wysokie ciśnienie krwi mówi:

    bakłazan1

    DOJRZAŁEGO bakłażana pokroić i rozłożyć na słońcu w przewiewnym miejscu. Dosuszyć w piekarniku, nagrzanym do 50 stopni C przy uchylonych drzwiczkach, lub w suszarce do ziół i grzybów. Zmiażdżyć na proszek, najwygodniej w moździerzu. Zażywać po łyżeczce 2 razy dziennie, popijając obficie wodą. Jest to stary koreański sposób.

    Bakłażan, tak jak jagody, pomidory, czy papryka należy do roślin psiankowatych, a więc, gdy nie możesz ich jeść opanuj się też przy bakłażanie. I koniecznie zobacz ten wpis  o psiankowatych, w tym bardzo zdrowych jagodach, które niszczą Twoje stawy , więc zrób sobie trzymiesięczne wyzwanie 

    8. Grejpfrut

    Szanse na zanieczyszczenia chemiczne w miąższu są bardzo niskie, a wiadomo jaki zdrowy i odchudzający jest to owoc.

    Cantaloupe Whole With Slices9. Melon Kantalupa

    Pyszny i mega zdrowy (uważa się kantalupę za jeden z najzdrowszych owoców na Świecie) melon ma bardzo grubą skórę na szczęście i co za tym idzie niewielkie szanse na pozostałości pesty & herbi.

    batat

    10. Słodkie ziemniaki

    O ile zwykłe ziemniaki należą do parszywej dwunastki, gdyż pomimo wzrastania w ziemi są makabrycznie narażane na pestycydy, a do tego najczęściej są GMO, a odmiana Amflora w ciągu paru miesięcy powoduje raka u świni, to okazuje się, że słodkie bataty mogą być podobno jedzone w postaci bez certyfikatów ekologiczności.

    Wiemy, że są doskonałym źródłem witamin, minerałów i przeciwutleniaczy, więc bardzo dobrze się składa.

    Źródło: 1

    DLATEGO, gdy chwilowo budżet Możnego jest napięty, może skorzystać z dzisiejszej porady i trochę sobie przy zakupach odpuścić.


    Smacznego
    J peps


    reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 23 816 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Meg Sheti 4 marca 2016 o 10:45

      Gratuluję „naukowcowom” którzy wykazali ze ziemniak Amflora powoduje raka u swini. Odmiana Amflora zostala stworzona do produkcji papieru itd a nie jako pasza czy pozywienie dla ludzi.

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:20

        Taaaak, a pewne substancja powstała do robienia mat gimnastycznych , a dziwnym trafem znalazła się w chlebie i to w dużej sieci ęą, że zdrowo niby, nazywa się Subway. A co powiesz o pewnym estrze syntetycznym słodziku? Mówi Ci coś aspartam? Etc etc

      2. grzegorzadam 4 marca 2016 o 16:39

        Ale jak spytasz .. Wszyscy maja BRYZĘ .. 🙂

        1. hajduczek 5 marca 2016 o 03:22

          Grzegorzadam, bryza to już teraz chyba jest niemodna, ale można nauczyć się rozpoznawać odmiany ziemniaków.
          A najlepiej zrobić tak, jak ja kiedyś, gdy kupowałam jabłka. Pytałam „czy te jabłka są słodkie?” odpowiedź „tak!”, „a, to dziękuję, szukam kwaśnych.”
          Najlepiej spytać sprzedawcę o najmniej pożądany przez nas produkt. Jeśli jest uczciwy – odpowie, że to nie to, ale za to dowiemy się, co sprzedaje…

          1. pepsieliot 5 marca 2016 o 09:09

            z jabłkami nic nie pomoże, muszą być kilkanaście razy opryskane, chyba, że są ekologiczne i wtedy hodowla jest bardzo trudna, ale też przechowywanie ich w zimie, bardzo szybko pleśnieją, a więc dobre ekologiczne jabłko musi być bardzo drogie

      3. EmCa 14 września 2016 o 15:02

        Pepsi, pytanie, które mnie nurtuje odkąd czytam tego bloga. Czy chodzisz do knajp/restauracji? Jeśli tak to co tam jesz? A w tzw gościach? Bierzesz swoje jedzienie?

        1. pepsieliot 14 września 2016 o 17:06

          Codziennie jeden posiłek jem w restauracji (bo nie mam czasu się tym zajmować kilka razy dziennie, jem sałatę, albo wege sushi), nigdy nic innego

    2. Fenix Felix 4 marca 2016 o 10:45

      Właśnie to jest problem stolca… eee chciałam rzec stolicy, ale i obu, nie uświadczysz tu takich dobrodziejstw jak zielona świeżyzna bio (bo przeż to w ogóle dziwactwo). Nawet w najelegantszych supmarketach typu Alma niczewo świeżego bio! Jedyny Lidl ratuje ze swoją mikro ofertą. Niby korzystam z super inicjatywy Lokalny Rolnik, ale zielone często dociera nadpsute, wymeczone, no i ponieważ raz w tygodniu, to nie w najlepszym wypadku masz surowe na 2 dni.
      To jest pomysł na biznes, lecz wymaga sporych kosztów. ..

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:17

        Zakładamy gospodarstwo z przyjaciółmi, będzie na okrągło jarmuż za grosze ekologiczny dla wszystkich chętnych, ale to jeszcze potrwa

        1. Chizzly 18 listopada 2016 o 23:35

          jak tam Pepsi, ruszyło coś? 🙂

    3. Darek 4 marca 2016 o 10:47

      Spoko poradnik, dziękuwa! Tylko mnie zdziwiło i orzy okazji mocno zaniepokoiło że ziemniaki Twym zdaniem są najczęściej GMO… skąd te dane, możesz powiedzieć? Bo sądziłem że wyłącznie wspomniana amflora jest GMO, a przecież u nas wybór ziemniaków jest ogromny, zwłaszcza na placach warzywnych możemy przebierać w tych wszystkich lordach, janówkach, itd…

      Przy okazji, ziemniaków podobno nie powinno się jeść gdy zaczynają wypuszczać pędy, a dzieje się to teraz już z większością ziemniaków.. także stop od marca i czekanie na nowe, ale najlepiej nie te super najnowsze bo wiadomo, nowalijki są przenawożone.

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:16

        Są haratane pesty i modyfikowane. Rolnik mi powiedział, że jakby nie walnął pesty to by nie wyrósł, bo jest zmodyfikowany pod pesty

    4. Agiewillow 4 marca 2016 o 11:28

      w Polsce jest, póki co zakaz uprawiania GMO kukurydzy, wiec jeśli kupujemy albo dostajemy Polską to raczej będzie bez GMO, jednak faktycznie amerykańska jest właściwie w 100 % GMO. W tej chwili jednak w sejmie trwaja prace aby….nie podawać na ulotkach jakie sa produkty (doskonale działający lobbing koncernów zachodnich- w linku krótka oficjalna informacja jak w Polsce wygląda lobbing farmaceutyczny. Każdy inny jest dokładnie taki sam http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21819633). Reasumując, Polska produkować kukurydzy GMO póki co nie może ale może taką sprzedawać w sklepie. Niedługo też nie będzie podawać informacji czy jest to GMO. Jak ustawa przejdzie w sejmie i w senacie (a przejdzie na pewno) to wrzucę info.

      1. grzegorzadam 4 marca 2016 o 16:37

        ==w Polsce jest, póki co zakaz uprawiania GMO kukurydzy==

        Jaka nacja w Europie i na świecie jest najbardziej znana z obchodzenia zakazów i przepisów? 😉

        Niby zakaz, a zwierzaki karmia paszami z soja i kukurydzą GMO.. Legalnie!
        Myślisz, ze ktoś to sprawdza?
        A nawet gdyby.. Sypia się kary?
        Pamiętacie co było z tzw. solą drogową?

        Tylko akurat w tym przypadku to była sól kłodawska!
        Z odrobiną żelazocyjanku.. Poza tym po prostu zdrowa.
        Szukali kilka miesięcy i same umorzenia.

        Ale za ‚cif’ GMO nikt się nie zabiera! To może być! ……..

    5. magda 4 marca 2016 o 11:32

      Sûuuuuuper

    6. Aleraj 4 marca 2016 o 11:58

      Hmmm słyszałam opinie, że cebulę ( jej zieloną część-szczypior )spryskuje się Randapem żeby szczypiorek usechł. Wtedy zbiera się cebulę. Na działkach czy w ogródkach przydomowych wyciąga się cebulę z ziemi i szczypior usechł samoczynnie- wtedy cebula nie spełnię je natomiast w wielkoprzemyslowej hodowli nie bawią się w wyrywanie cebuli z ziemi tylko pryska ją syfem na chwasty

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:13

        wszystko możliwe, nienawidzę ich

      2. hajduczek 5 marca 2016 o 03:31

        Nie słyszałam o tym , ale to chyba jednak niemożliwe. Randap poprzez części zielone uśmierca CAŁĄ roślinę, a nie tylko szczypior, jak w przypadku cebuli. Poza tym nie trzeba niczym szczypioru zasuszać, w odpowiednim momencie zasycha sam. A jeśli nie przy każdej cebuli na polu, to i tak nic się nie stanie, jeśli zerwiemy zieloną i pozostawimy do wyschnięcia.

        Więc mam nadzieję, że to mit:-)

        1. grzegorzadam 5 marca 2016 o 16:21

          ==Randap poprzez części zielone uśmierca CAŁĄ roślinę, a nie tylko szczypior, jak w przypadku cebuli. ==

          Tak, uśmierca wszystko! Z pszczołami i innymi owadami włącznie!
          Zwróćcie wiosna uwagę ile było motyli i bzyków 20 lat wstecz, a ile teraz..?

          Z naszymi jelitami też robi co chce (Zjd, hashi, …………. i inne).

          J. Zięba zleca badania w tym zakresie na własny koszt, będzie ciekawie.. !

    7. Aleraj 4 marca 2016 o 12:00

      Spleśnieje* zamist spelniaja… ehhh ten andorid

    8. grzegorzadam 4 marca 2016 o 13:08

      Fajna lista!
      Ale.. Kukurydza także i u nas jest 90% gmo… I obficie glifosatem zroszona..

      ==Według danych opublikowanych przez WHO (Światowa Organizacja Zdrowia, 1996 r., Genewa) pasożyty są przyczyną 80,83% przypadków raka organów kobiecych, w tym nowotworów szyjki macicy.
      Do swojej pracy w Szkole Zdrowia – oprócz wielowiekowego doświadczenia medycyny ludowej w walce z pasożytami – do wykrywania intruzów zaprzęgła system diagnostyki Vega-test. Mimo iż metoda ta nie jest darzona zaufaniem przez większość przedstawicieli medycyny akademickiej i wzbudza wiele kontrowersji, Nadieżda Siemionowa uważa ją za prosty i niezawodny sposób na szybkie sprawdzenie, czy w czyimś organizmie nie czai się intruz, na dowiedzenie się, co może być przyczyną dolegliwości. W swoich książkach opisuje mnóstwo przypadków, gdy pozbycie się przez kogoś pasożytów i poprawa ogólnego stanu zdrowia po przejściu dehelmintyzacji potwierdzały pierwotną diagnozę urządzeniem.
      Pasożytami ryb można stosunkowo łatwo zarazić się spożywając sushi (które jest przyrządzane z surowej ryby).

      O sobie pisze, że była swego czasu bardzo chora. Z wykształcenia jest inżynierem – technologiem spożywczym. Przez wiele lat pracowała na wielkim statku – przetwórni rybnej. Oto, co pisze o tym okresie:

      Po ukończeniu szkoły wyższej i trzech latach samodzielnej pracy wyjechałam na Daleki Wschód i sześć lat przepracowałam w przemyśle rybnym jako kierownik laboratorium przetwórni produkującej konserwy (…). Praca od roku 1962 w przedsiębiorstwie związanym z żywnością wymagała ciągłej kontroli stanu zdrowia. Dostając pieczątkę „zdrowa” wierzyłam, że jestem zdrowa. Tak było przez dłuższy czas.

      Pewnego razu, podczas zimowego połowu ryb w okolicach wysp Komandorskich, nocą, po bardzo napiętym dniu pracy już miałam pójść spać, gdy nagle poczułam, że w moim gardle coś się rusza. To „coś” szybko wypełzało do jamy ustnej. Pochyliłam się nad umywalką, ścisnęłam „to” palcami i wyciągnęłam – robaka długości około 50 cm. Szybko zmienił swoją barwę. Odkręciłam wodę i spuściłam go do oceanu… Nie mogłam już spać. Nie czekając na świt poprosiłam o przyjęcie u kapitana i zażądałam natychmiastowego odesłania mnie na leczenie. Nieopodal była tylko Ameryka – za zatoką Bristolską. Byłam przerażona… Przez tyle lat żyłam z wiarą w naukę, padałam ze zmęczenia i braku sił, lecz wierzyłam, że jestem zdrowa”.

      W 1939 roku oszacowano, że pasożytniczym pierwotniakiem, toksoplazmozą, zarażonych było:
      83% mieszkańców Paryża,
      56% Niemców,
      31% Amerykanów,
      25% Rosjan,
      17% Anglików.

      W 1979 roku, kiedy Nadieżda Siemionowa miała 39 lat, w szpitalu postawiono jej diagnozę: wada serca z powikłaniami, choroba Bechterewa, reumatyzm stawów, a do tego takie choroby jak zapalenie okrężnicy, nieżyt żołądka, zapalenie pęcherzyka żółciowego. Po obserwacji Nadieżdzie Siemionowej powiedziano, że zostały jej… 2 lata życia.

      Siemionowa postanowiła walczyć. Na oczyszczenie organizmu poświęciła 3 lata. W ciągu tego czasu oczyściła krew i pozbyła sie reumatyzmu, chociaż oficjalna medycyna uważa to za niemożliwe.

      Zrozumiała, że ozdrowienie serca i oczyszczenie krwi wymaga dobrego treningu. Wstąpiła zatem do Klubu Miłosników Biegu. Zaczęła od krótkich dystansów, kończąc na olimpijskiej trasie gdzie w 1983 roku przebiegła 42 km w ciągu 4 godzin i 20 minut – pełny maraton. Ciągle pracowała nad sobą, trenowała w klubie i zbierała informacje o oczyszczaniu organizmu z zanieczyszczeń. W ten sposób pozbyła sie wielu ukrytych schorzeń. Zrozumiała, że najważniejsze jest nie tylko uwolnienie się od zanieczyszczeń, które się w nas nagromadziły, ale także zaprzestanie ich przyjmowania. Nadieżda Siemionowa efekty obserowała na sobie. Opracowała dzięki temu własny program oczyszczania i założyła Klub Zdrowia. Opowiada o tym w swojej książce „Szkoła Zdrowia – Uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”. ==

      ==po bardzo napiętym dniu pracy już miałam pójść spać, gdy nagle poczułam, że w moim gardle coś się rusza. To „coś” szybko wypełzało do jamy ustnej.==

      Ten robak nad umywalką… brrr ….

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:10

        No to papa kukurydza, zostaje 9., a jak cebula pa pa to 8.

        1. grzegorzadam 4 marca 2016 o 16:21

          Szczypior:

          Zrobiłem sobie na parapecie produkcję szczypiorku, poprosiłem pania w warzywniaku, żeby odkładała mi
          porastajacą kiełkującą cebulę> żywą! Podcinały, bo klientom sie nie podoba! 😉

          Odkroiłem nożem ‚górę od’, zrobiłęm nacięcia nożem, wetknąłem cebule, zasypałęm ziemią, i rośnie sobie,
          mniej więcej jak tu, i sobie skubię.. :

          http://bi.gazeta.pl/im/f7/de/11/z18736887Q,Prosty-sposob-na-plantacje-szczypiorku–5-litrowy-.jpg

    9. grzegorzadam 4 marca 2016 o 13:13

      http://www.igya.pl/terapie-naturalne/oczyszczanie/165-szkola-zdrowia-uwolnij-sie-pasozytow-zyj-bez-nich

      ==Koniec końców swój powrót do zdrowia i pozbycie się ciężkiego zarobaczenia Siemionowa zawdzięcza głównie sobie. Przez swoje perypetie straciła zaufanie do świata medycyny.==
      ==Zdaniem Nadieżdy Siemionowej – podobnie jak Huldy Clark – większość chorób dręczy człowieka na skutek infekcji pasożytniczych== (…)

    10. Gosia 4 marca 2016 o 14:13

      Nie zgodzę się co do cebuli. Mam gospodarstwo naprzeciwko jednego rolnika, który uprawia cebulę. Może on akurat jest skrajnym przykładem lania chemii, albo też jest to norma. Przez cały sezon leje on cebulę średnio raz w tygodniu, smród chemii nie do wytrzymania… Głównie na grzyba. Wiadomo, że fungicydy są bardziej toksyczne niż herbicydy dla człowieka. Cebule rosną mu wielkie, ale ja bym nie zajadała się takimi, ciężko mi uwierzyć, że te ilości środków zostaną w 100% zneutralizowane.

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:08

        no tak, ale cebula podobno nie nasiąka

    11. Goha 4 marca 2016 o 15:25

      Pepsi, a co myślisz o ozonowaniu zatrutych warzyw i owoców ? Mam w domu domowy ozonator. Urządzenie poleciła mi pewna pani doktor naturopata…10 min ozonowania warzyw i owoców w wodzie i znikają wszystkie pestycydy, antybiotyki, cała chemia…ozonować można również mięso…

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 16:07

        akurat 🙂

      2. grzegorzadam 4 marca 2016 o 16:23

        Z tym ozonowaniem to jest niezły pomysł!
        To jest analogiczne do płukania w wodzie utlenionej.
        Tylko trzeba kupić dobry i nie za drogi.

        1. martusiaar 8 marca 2016 o 15:11

          no właśnie, jaki to? dobry i nie drogi, ktoś coś poleca? 🙂

    12. Elle Elle 4 marca 2016 o 16:47

      Witam serdecznie,
      bardzo proszę o interpretację wyników. Od miesiąca biorę Euthyrox N 25, poczułam się źle i zrobiłam dziś badania, a do lekarza mam dopiero za 2 tyg. Tsh 0,924, ft4 20,5 (12-22), Ft3 4,37 (3,10-6,80). Nie znam się na tym. Kombinuje, że mam za niskie Ft3. Proszę o radę jak to dalej przyjmować. Do czego doprowadzi branie takiej dawki jak obecnie?

      1. pepsieliot 4 marca 2016 o 23:22

        Elle Elle hej, ja bym zinterpretowała inaczej te wyniki, bowiem, jeśli ilość wolnej T4, (free T4 = FT4) we krwi wzrasta, a to właśnie ma bardzo delikatnie miejsce w Twoim przypadku (bowiem inne normy niż wskazałaś mówią na przykład o zakresie dla FT4: 10,6-19,4 pmol/l) powoduje to zahamowanie uwalniania TSH przez przysadkę i chwilowy brak stymulacji tarczycy do produkcji kolejnej porcji hormonów. TSH masz blisko dolnego zakresu normy i to by się zgadzało. I to może być powodem, że zaczęłaś się źle czuć. Jednak nie jestem lekarzem i nie mogę Ci doradzić jak to przyjmować. Rozważasz naturalne metody leczenia? Badałaś przeciwciała? To będzie konieczne.

    13. Anka 4 marca 2016 o 17:10

      U mnie prawie cala kukurydza jest GMO i to samo z soja. Nie ma zadnych oznaczen co jest GMO, co nie jest. Trzeba samemu sie edukowac. Chociaz zauwazylam, ze cos zaczyna sie dziac pozytywnego: niektorzy producenci zywnosci (nieliczni) zaczynaja umieszczac napisy „NO GMO” na swoich produktach. Cale szczescie mamy duzo sklepow ze zdrowa zywnoscia i organiczna zywnosc sprzedaja (coraz wiecej jej) supermarkety. Mieszkam w Kanadzie.

      1. Anka 4 marca 2016 o 18:38

        Nikt Ci nie ustawi lekow na odleglosc. Tarczyca to bardzo wazny i delikatny organ. Mam niedoczynnosc tarczycy od wielu lat. Przyjmowanie „normalnych” lekow niewiele mi dawalo, czulam sie ciagle zmeczona, mialam depresje i nerwice. Poprawilo sie dopiero po zamianie leku sztucznego na pochodzenia naturalnego (zreszta stosowanego przez lekarzy przez lata z dobrymi wynikami zanim wynaleziono sztuczne hormony). Nie wiem czy w Polsce jest naturalny hormon tarczycy dostepny. Jest lepszy od sztucznego poniewaz ma wszystkie hormony: T3, T4, ktore normalnie produkowane przez tarczyce. Nazywa sie to po angielsku: Thyroid desiccated. Jesli znasz angielski moge Ci wyslac linki na te tematy. W kregach ludzi chorych na tarczyce i niektorych lekarzy (tych myslacych) toczy sie dyskusja na temat nieprawidlowego leczenia tarczycy. Jest to bardzo zazarta dyskusja, bo ludzie sie mecza przez lata i nie otrzymuja odpowiedniej pomocy od lekarzy. Zdrowia zycze!

        1. Anna 2 lipca 2016 o 08:54

          czy mozesz przeslac link do naturalnego hormonu tarczycy? gdzie go zamawiasz? mieszkasz w Polsce czy poza? jak Twoje obserwacje?

      2. grzegorzadam 4 marca 2016 o 18:50

        I tak nie mam zaufania, w Usa, Kanadzie, Europie wszystko jest kupione przez monsanto-podobnych.

        Rusjanie pracują nad aparatem do sprawdzania gmo, ale na razie trwa to 3 kwadranse.. 😉

    14. Facet po 40 5 marca 2016 o 10:08

      Fajny artykuł. Cenne informacje w jednym miejscu. Dzięki.

      1. Elle Elle 6 marca 2016 o 21:30

        Przeciwciała p/peroksydazie t. mam 211, wynik sprzed 2 lat. Nie wiem jak to często trzeba powtarzać. Od około 5 lat choruję, ale dopiero teraz dostałam Euthyrox, bo tsh urosło mi do ponad 3. A urosło mi chyba dlatego, że ginekolog podał mi jod syntetyczny, bo planowałam zajść w ciążę. Endokrynolog złapała się za głowę, jod kazała odstawić i dała mi Euthyrox. Teraz się zastanawiam, że może ten jod to był właściwy kierunek, może tsh rosło, bo organizm domagał się więcej jodu. Mogę liczyć na Twoje /Wasze zdanie?

        1. martusiaar 8 marca 2016 o 15:16

          wynik sprzed 2 lat raczej możesz schować głęboko do teczki… z tego miesiąca, a najlepiej z tego tygodnia, po wprowadzeniu zmian, badanie powinno się wykonywać co miesiąc/ewentualnie co dwa … zresztą będziesz też widzieć po organizmie czy coś się zmienia, samopoczucie jest dobry wyznacznikiem. jod najlepiej w formie płynu Lugola, a obok tego też inne suplementy, Pepsi już dużo o tym pisała, tylko wystarczy wpisać w wyszukiwarke.

          1. grzegorzadam 8 marca 2016 o 16:15

            Lepiej się wchłąnia jodyna (na spirytusie).
            Lugola lepiej naskórnie. 😉

            1. Neit 12 marca 2016 o 23:33

              Też mam domowy ozonator i ozonuję nim wszystkie owoce i warzywa. Nieekologiczne ze względu na pestycydy, a eko ze względu na możliwe mikroorganizmy na powierzchni warzywa. Kiedyś używałam w tym celu kwasku cytrynowego i sody, ale było to czasochłonne i z wrodzonego lenistwa porzuciłam ten pomysł po zużyciu kilku kg wymienionych substancji. Teraz po każdych zakupach wrzucam warzywa i owoce do wiadra, zalewam wodą, na dno wpuszczam końcówkę od ozonatora, przykrywam wiadro pokrywką, ozonuję, wyjmuję i finito. Nieekologiczne ozonuję 15 min, ekologiczne 10. Podobno można ozonować krócej.

              Czy ozon faktycznie działa? Myślę, że tak, chociaż obawiam się, że pestycydy, które przeniknęły do wnętrza owocu czy warzywa raczej w nim pozostaną. Dlatego te najbardziej zanieczyszczone, wymienione przez Pepsi i przez EWG (http://www.ewg.org/foodnews/dirty_dozen_list.php) zawsze, ekhm… prawie zawsze kupuję ekologiczne.

              Wygóglałam przystępnie napisany artykuł na ten temat:
              https://www.academia.edu/7516346/FOOD_PROCESSING_AND_PRESERVATION_BY_OZONATION
              Cytaty z artykułu, które pasują do mojej wizji skuteczności ozonowania:
              – ozon vs mały paskud:
              „Ozone is effective killing microorganisms through oxidation of their cell membranes and most of the pathogenic, foodborne microbes are susceptible to this oxidizing effect”
              – ozon vs pestycyd:
              „Ozone can also destroy chlorine byproducts, pesticides, and toxic organic compounds in the process water without any toxic residues”

              Nie próbowałam ozonować mięsa, chociaż w małych ilościach je jem. Kupuję głównie z certyfikatami (qafp, qmp) lub ekologiczne, więc mam nadzieję, że nie faszeruję się antybiotykami.

              Wg mnie ozonowanie w domowych pieluchach to ciekawy temat, może nie warto od razu dyskredytować zdolności ozonu? 🙂
              Co do samego urządzenia, to ja swój kupiłam za 260 zł. Nie napiszę jaki, bo to mój pierwszy post na tej stronie i nie chcę być podejrzana o reklamowanie czyjegoś produktu.

            2. grzegorzadam 13 marca 2016 o 12:56

              Dobre produkty należy polecać!
              Pozdrawiam 😉

            3. martusiaar 13 marca 2016 o 17:38

              hej, ja też jestem ciekawa z jakiej firmy to urządzonko?
              ale rozumiem Cie, bo sama kiedyś napisałam na innym blogu komentarz polecający dany produkt i mój komentarz został usuniety a pozniej dostałam wiadomość że nie życzą sobie tego typu reklam.

            4. Neit 14 marca 2016 o 19:22

              Urządzenie mam firmy krzak 😉 Oznaczone jest symbolem „ZY-H107”. Nie wiem jednak czy mogę polecić to urządzenie. Dlaczego? Pierwszy zakupiony egzemplarz zadziałał 2 razy i… padł. Próbowałam go włączać i wyłączać kilkukrotnie, ale nic to nie dawało. Dlatego zawiozłam go do reklamacji i o dziwo u Pana Sprzedawcy zadziałał od razu. Prawdopodobnie miał jakiś niekontakt. Wymieniono mi bez problemu na drugi egzemplarz i ten jeżeli chodzi o swoje funkcje – ozonowanie i jonizację – działa bez zająknięcia. Ale, ale! Żeby nie było zbyt kolorowo szwankuje wyświetlacz – niektóre patyczki składające się na cyfrę nie świecą się. Mi to nie przeszkadza, ale jednak świadczy to w jakimś stopniu o jakości produktu. Sam ozonator jest bardzo lekki. Można by to uznać za walor, ale ozonator ma kształt podłużny i łatwo go przewrócić zwykłym szturchnięciem. Tak więc jak ktoś się zastanawia, to polecam kupić stacjonarnie, w razie ewentualnej reklamacji.

            5. grzegorzadam 14 marca 2016 o 20:21

              Cenne informacje, przymierzam się do zakupu, zarówno w celu czyszczenia
              pożywienia, ale i powietrza, takie zastosowania też można ”wygenerować”.. 😉

            6. Neit 15 marca 2016 o 00:47

              O ozonowaniu powietrza też słyszałam, sama nie testowałam. Chociaż mam wrażenie, że zapachy kuchenne (po smażeniu) są mniej odczuwalne. Może być to jednak efekt placebo. Jak przypalę garnek, to przetestuję 😉
              Wieść niesie, że nie można przebywać w pomieszczeniu podczas ozonowania i powinno się odczekać 30 min po. Podobno można też ozonować w ten sposób żywność – zamykając ją w szczelnym pojemniku z ozonem.

            7. martusiaar 15 marca 2016 o 09:54

              dzięki za info 🙂

    15. grzegorzadam 15 marca 2016 o 08:53

      O ozonowaniu powietrza jest w e-booku R. Nowaka.
      Cena tej pozycji jest dyskusyjna.. Drogo! 😉
      Jeżeli chodzi o zagadnienia ”tlenowe”, WU, bardzo przystępnie i ciekawie opisane.

    Dodaj komentarz