logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
196 online
51 950 137

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
10 sposobów na spuchnięte stópki

stópki

10 sposobów na spuchnięte stópki

Program "Jem i ... chudnę"

Program „Jem i … chudnę”

Jolanta Stópkom,

Yyy … stópki mogą puchnąć z wielu powodów. Niekiedy prozaicznych, a niekiedy poważnych.

Swego czasu długo lecąc zwróciłam uwagę na opuchnięte stopy dziewczyny, która siedziała obok mnie. Niestety z tym objawem mogą wiązać się problemy z sercem, nerkami, czy skrzepami krwi.

Rzeczywiście, jakby doszło do poważnych obrzmień, obok złowieszczych znaków w postaci duszności, gorączki, niebieskawej skóry (sinica) i bóli w klatce piersiowej należy szybko wzywać pogotowie. Nie jest też dobrze, gdy jedna noga jest bardziej spuchnięta niż druga, gdyż może to być oznaką zakrzepicy żył głębokich. Niektóre leki na receptę również mogą powodować obrzęki, w tym pigułki antykoncepcyjne, leki przeciwdepresyjne i na obniżanie ciśnienia krwi.

W przypadku mojej towarzyszki podróży stan jej był daleki od tego, aby uznać go za niebezpieczny, a jedynie wprowadzający pewien dyskomfort; po prostu buty zrobiły się za ciasne. Długo siedziała wcześniej, było gorąco, potem lot, do tego najprawdopodobniej była odwodniona.

Każdy przypadek obrzęku należy rozpatrywać indywidualnie, upewniając się, że nie mamy do czynienia z potencjalnym zagrożeniem. Trzeba umieć odróżnić nieszkodliwy obrzęk od faktycznego problemu zdrowotnego. W przypadku obrzęku, jeśli naciśniemy na obszar podpuchnięty, to pozostaje on zabielony jeszcze przez kilka sekund później. To może być objawem niewydolności serca, wątroby lub nerek.

Bardzo często obrzękom nóg można zapobiec poprzez kilka prostych środków i technik

Oto 10 przykładów:

1. Ćwiczenia! Ćwiczenia pobudzają krążenie krwi i zapobiegają obrzękom. Gdy nie możesz biegać, ani szybko chodzić, idź popływać.
Jeśli uprawiasz jogę, przejdź do pozycji, gdy nogi masz podniesione ponad głowę. Dajmy na to zrób świecę.

2. Po prostu podnieś nogi. Jeśli nie jesteś jeszcze gotowy na stanie na głowie, spróbuj podnieść nogi, układając je powyżej serca. Rób tak po pół godziny każdego dnia i zobacz różnicę. Gdy już leżysz w łóżku wsadź poduszkę pod kostki; to pomoże spuścić nadmiar płynu.

3. Jeśli siedzisz przez długi czas, wstań i pochodź trochę. Jakby szef Możnego miał jakieś wolty, należy powiedzieć mu, że starasz się uniknąć obrzęków stóp, albo po prostu powiedz żeby do mnie zadzwonił.
Gdy przejdziesz się ze 3 razy dziennie po 10 minut, powinno być wszystko w porządku.

4. Podczas długiej podróży, gdy nigdy nie było najlepiej, rozważ noszenie skarpet uciskowych. Wiem, że może to być trudne, ale jest skuteczne, bowiem mają wpływ na elastyczność naczyń krwionośnych, a przy okazji zapobiegają żylakom.

5. Oczywiście jak zawsze należy zdrowo się odżywiać, no i nie jeść za dużo soli. Odstawić kawusię należy. Jeśli masz nadwagę, raczej schudnij, bo zmniejszysz nacisk na mięśnie, stawy i kości. Możesz zechcieć skorzystać z mojego programu Jem i … chudnę.

6. Rzuć palenie! Palenie jest jednym z 10 rzeczy, które obowiązkowo należy zrobić, gdy zamierzasz być zdrowym. Oczywiście rzucenie fajek jest trudne, ale może wreszcie przekona Cię ostatecznie fakt, że Twoje kostki będą bardziej seksowne, gdy wysiądziesz w końcu na lotnisku Johna F. Kennedy’ego w NY.

7. Pij dużo wody. Nawodnianie od 8 do 10 szklanek wody dziennie powinno być normą. Gdy zrobiłeś jakiś alkohol, powinieneś jeszcze więcej szklanek wody wypić. Oczywiście nie mam na myśli, że naraz.
Picie wody odtruwa z toksyn, a dla zwiększenia wartości antyoksydacyjnej wyciśnij cytrynę, lub limonkę. Przy okazji jak palisz skorzystasz z dobrodziejstwa soku z limonki, którą wręcz można porównać do gumy, czy tabletek z nikotyną.

8. Masuj bolesny obszar. Albo jeszcze lepiej, aby ktoś inny zrobił to za Możnego. Masowanie stóp jest bardzo relaksujące i poprawia krążenie krwi. Masuj delikatnie, albo niech Cię masują delikatnie, ale zawsze w kierunku serca, a nie odwrotnie.

9. Mocz nogi w soli Epsom i poczuj błogość. Sól Epsom rządzi. Możesz też użyć kilku szklanek soli morskiej. To samo olejki eteryczne; mogą pomóc złagodzić ból, czy dyskomfort. Dobrze się sprawdzi olejek z mięty pieprzowej, eukaliptusa, cytryny i lawendy, bo wszystkie znane są z właściwości przeciwzapalnych.

10. Bierz magnez. Często zapalenie stopy, co może prowadzić do bolesnego obrzęku łączy się z niedoborami magnezu. Dawka 350 mg dziennie może zrobić różnicę, ale zawsze należy skonsultować się z pracownikiem służby zdrowia.

No i pietruszka

Właściwie co to jest obrzęk?

Oznacza on, że w ciele zatrzymały się płyny. Może to być zjawisko całkiem normalne po całym dniu siedzenia, albo stania, albo gdy jesteśmy w ciąży. Ale tak jak napisałam na wstępie może sygnalizować obrzęki obwodowe związane z chorobami nerek, serca, albo wątroby, no i te leki.

Tymczasem pietruszka jest znanym, naturalnym środkiem moczopędnym. Pomaga ciału pozbyć się nadmiaru wody i soli poprzez poprawę funkcji nerek, oraz aktywność wody w krwi.

Badania opublikowane w 2002 roku w Journal of Etnopharmacology przedstawiły istotne dowody na stosowanie pietruszki jako potężnego środka moczopędnego. Wprawdzie zostały przeprowadzone na szczurach, jednak naukowcy przyjęli je za pewnik, że ziele pietruszki działa moczopędnie hamując pompę sodowo potasową, wpływając na proces osmozy, w wyniku czego wzrasta przepływ moczu.

Pietruszka jest bogata w potas

Tymczasem wiele leków moczopędnych produkowanych chemicznie obniża stężenie potasu w organizmie, co jest oczywiście negatywnym efektem ubocznym. Jeśli użyjesz pietruszki ochronisz potas.

Pietruszka jest również silnym przeciwutleniaczem, co jest niezwykle istotne dla naszego zdrowia. Zawiera witaminy A i C, oraz kwas foliowy, który jak wie­my, należy do grupy 14 najważniejszych składników chroniących przed rakiem.

Herbatka z pietruszki, czyli przepis na spuchnięte stopy

Dr John R. Christopher autorytet w dziedzinie ziołolecznictwa sugeruje picie co najmniej 2 litrów mocnej herbaty z pietruszki dziennie. Dawkę można zwiększyć do jednej filiżanki herbaty co godzinę.

Robiąc swoją herbatę, należy użyć świeżych liści wraz z korzeniami i nasionami (o ile uda nam się jej kupić)

Siekamy liście i korzenie
Około ¼ szklanki pietruszki wkładamy do koszyka, lub torebki do zaparzania
Zalewamy herbatę gorącą wodą
Czekamy 5 do 7 minut.
Wyjmujemy koszyk, lub torebkę

Można użyć dobrego miodu i cytryny, jakby komuś smak herbaty nie odpowiadał; będzie też dodatkowy impuls prozdrowotny.


niepodbiegłych wodą stópek
życzy p


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 8 162 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Karo 2 sierpnia 2015 o 17:19

    Z tym punktem 8. trzeba uważac. Jeżeli nóżki już bolą i są opuchnięte to w przypadku gdyby okazało się, że to zakrzepica (która często nie daje objawów) masowaniem opuchniętego miejsca możemy oderwać skrzep, który powędruje żyłami mogąc spowodować zator płucny.

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2015 o 18:02

      oczywiście, o tym piszę na początku, za każdym razem trzeba uważać, są przypadki na przykład w Japonii gdzie dzieci po siedzeniu przy kompie kilkanaście godzi jednym cięgiem umierają

  2. grzegorzadam 2 sierpnia 2015 o 18:53

    Do miski z gorącą wodą wsypać 100 g sody oczyszczonej i 50 g chlorku lub siarczanu magnezu (pkt.9 🙂 )
    Poczekac aż przestygnie trochę i moczyć tak z 3 kwadranse wieczorami.
    I woda (pkt.7) do każdej szklanki szczypta soli nieoczyszczonej,

    Równie proste skuteczne sposoby na opuchlizne stawów zaleca najbardziej znany rosyjski wegeterianin prof Iwan Nieumywakin 🙂

    https://youtu.be/UJHZis1dr1c

    1. Hubert 2 sierpnia 2015 o 20:56

      Od jakiegoś czasu, choć nieregularnie, aplikuję sobie moczenie nóg w chlorku magnezu. Zainspirowany tym postem i komentarzem Grzegorzadama trzymam właśnie nogi w misce z roztworem i oto dziwna rzecz: po kilku minutach silnie zaczął drgać mi duży palec prawej stopy, tak jakby na granicy skurczu, choć na szczęście na razie do skurczu nie doszło. Czy ktoś spotkał się z takim objawem?
      I jak to najlepiej zrobić — bo po kilkunastu minutach woda stygnie i nie jest to już tak przyjemne. Można dolać ciepłej czy lepiej trzymać w takiej przestudzonej?

      1. grzegorzadam 2 sierpnia 2015 o 23:00

        Stosuję te ‚miskowe terapie’ od jesieni zeszłego roku, świetnie odświerzają, prócz tego pozbyłem się problemu pękających pięt, żadne pumeksy i inne takie nie skutkowały.
        – jak mi sie chce wstać to dolewam goracej z czajnika, ale jak jest gorąco, nie ma potrzeby.
        Stopy świetnie zbieraja receptorami i wchłaniaja magnez, kapiel w siarczanie jest efektywniejsza
        (dr Sircus), ale nie mam cierpliwości, żeby godzine leżeć w wannie 😉
        Zrób sobie jeszcze oliwę Mg 2:1 z chlorku, rewelacja na ‚zespół niespokojnych nóg’..
        Wcierać przed snem w łydki, stopy, nadgarstki..

        Jedyny problem z aplikacją magnezu:
        ”Magnez jest regulowany i wydalany głównie przez nerki, gdzie różne enzymy ATPazy są odpowiedzialne za utrzymanie homeostazy. [3] Toksyczność magnezu może wystąpić u osób z niedoczynnością tarczycy,u osob zażywających leki zawierające magnez, takich jak, leki zobojętniające sok żołądkowy, leki przeczyszczające. Pewne rodzaje zaburzeń żołądkowo-jelitowych, takich jak zapalenie okrężnicy, zapalenie żołądka i jelit, i rozszerzenie żołądka,może prowadzić do zwiększenia absorpcji magnezu.”

        – czyli tu trzeba ostroznie, ale soda nikomu na nic nie moze zaszkodzić.
        Metodę Rosjanina na opuchliznę z zastosowaniem soli w opatrunku na noc można wypróbować.

        więcej na stronie:
        http://drsircus.com/medicine/magnesium/

        1. grzegorzadam 2 sierpnia 2015 o 23:48

          ”odświerzają”
          – odświeżają miało być 🙂

        2. Hubert 7 sierpnia 2015 o 14:40

          Jak to jest, że im dłużej i więcej chlorku magnezu stosuję, tym częściej i silniej drga mi powieka? Najpierw stosowałem oliwę (nie wiem po co kupiłem Swansona za 50 zł, dałem się wkręcić sprytnemu marketingowi), potem często moczenie nóg (parę dni temu bardzo słabo się podczas tego poczułem, ale może to od gorąca?), dziś dodałem nawet odrobinę do soku. A powieka drży zawżdy.

          1. pepsieliot 7 sierpnia 2015 o 16:29

            zjadaj dużo bananów, mam na myśli potas to przestanie

          2. Hubert 7 sierpnia 2015 o 17:02

            Zjadałem, oj zjadałem! A drgało i tak. Ostatnio przestałem, bo owoce jednak niezbyt mi służyły (wzmagały chyba objawy grzybicy: sensacje jelitowe, hemoroidy, także nadżerki na języku, a do tego, wydaje mi się, dodatkowo obciążały wątrobę). Początkowo bardzo ich brakowało, ale chyba przywykłem.

      2. Niki 3 sierpnia 2015 o 10:45

        Hubert, jak ja lubię czytać twoje komentarze 😀 sprawnie budujesz napięcie, aż nachodzi mnie myśl, że zanim dotrę do końca historii to gdzieś pod krzakiem dokonam makabrycznego znaleziska :3 na szczęście i tym razem tak nie było.

        1. Hubert 3 sierpnia 2015 o 14:59

          No dobra, ale co z tym palcem? Nie zaprzeczysz przecież, że to ciekawe zjawisko!

          A pod krzaki to w ogóle lepiej nie zaglądać, bo tam co najwyżej grzyby można znaleźć, i to nie zawsze, a po co komu grzyby.

  3. Kill Bill 2 sierpnia 2015 o 19:57

    A kogo obchodzi jakieś zdrowie? Liczą się tylko treningi! Ja jutro punkt 14, będę naparzał ile wlezie, a Ty Pepsi w tym samym momencie będziesz spała po obiedzie!

    UUUUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2015 o 21:53

      chyba po śniadaniu, a na marginesie, nigdy nie sypiam w ciągu dniaaaaa

  4. Niki 2 sierpnia 2015 o 20:33

    Taak, to mogą też być zastoje limfatyczne. Największe trudności z bólami nóg, obrzękami stóp mają jednak kobiety szczególnie stojące w pracy przez co najmniej 8 godzin, tym bardziej że nie mogą sobie usiąść. Wysokiego stołka barowego nie przewidziano na stanowisku, bo nie i już, ma stać jak posąg, albo chodzić a jak nie pasuje to wiadomo. Tylko nie wiadomo co z tym zrobić. A jakie łydy ma się po kilku pierwszych dniach hoho, masywne i twarde jak u drwala! złe wspomnienia oj złe. Miałam kiedyś taką reżimową pracę na stojąco z tym że chodzącą. Podpowiem co wymyśliłam – pompowanie łydkami, kółeczka stopami, zginałam nogę jak bocian, żeby choć trochę odciążyć i jakoś to pomagało.

    A’propos torebek do zaparzania, mam w zanadrzu te wieści, jakoby popularne torebki, te wory z klejonego tworzywa nie były tak bezpieczne jak się powszechnie o nich myśli. O proszę, takie rzeczy, info z ekotropiciela
    http://ekotropiciel.pl/styl-zycia/eko-zdrowie/item/323-toksyczna-herbata

    1. grzegorzadam 2 sierpnia 2015 o 23:27

      Niestety te wszystkie wybielone chlorem torebki, woreczki do kasz i ryżu, papiery toaletowe, chusteczki higieniczne zapachowe, bibułki do tytoniu zdrowiu na pewno nie służą…
      Włożyłem dużo wysiłku w chelatację fluoru, dlatego unikam herbat, reklamowanych jako prawdziwe bogactwo wszystkiego i ‚pacaneum’ na wsio.. 🙂
      Najbardziej smakuje mi pu-erh, i na taką odmianę raz kiedyś się kuszę…

      A mamy całe bogactwo naszych ziół wspaniałych, polecam stare opracowanie dr Różańskiego, który za swoją pracę i wiedzę powinien dostać Nobla i .. dlatego go nie dostanie! 😉

      https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCgQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.rozanski.ch%2Ffitoterapia3.htm&ei=CDTOVP_4A9f1atjOgsgI&usg=AFQjCNFSv-im22lcAIzOmDCx8ADC8Hrcgg&sig2=8CYnceZZWjhxhgz69xKlgg

      1. Niki 3 sierpnia 2015 o 10:59

        O proszę! I nie tylko ja tu pieję nad Różańskim 🙂 mój ziom, ale nie dlatego, jest cholernie dobry w tym co robi, aby ludzi uświadamiać z zielarstwa.

        Jedna rzecz jest do zrobienia, ludzie muszą przestawić się mentalnie, w końcu to klienci swoimi potrzebami wymuszają taką a nie inna produkcję. I dokąd ludzie nie będą wiedzieć z czego robi się popularne i przydatne środki, które kupują w spożywce, higienie i chemii gospodarczej do ich cielesnego użytku, dotąd będą one produkowane z nieprzyjaznych ludziom komponentów (chlorowany papier zamiast wybielanego np. wodą utlenioną, fluorowane pasty, syntetyczne detergenty, nieorganiczne kosmetyki i spożywka itd) i masowo rozpowszechniane w ogólnodostępnych sklepach tanio, a nierzadko i drogo za niebezpieczny dla zdrowia produkt. A każdy z tych sprzedawanych atest jakiś tam ma i ludzie temu ufają.

        1. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 09:07

          Spojrzenie dr Różańskiego na ‚rzeczywistość apteczną’ : 🙂

          ”Dzisiejsza apteka oferuje kosmetyki, szczoteczki do zębów, butelki dla niemowląt z poliwęglanu, olejki do smarowania pupci, pieluszki, słodziki, ba nawet smoczki i podpaski, a niedawno nawet widziałem grzechotki. Czy apteka i aptekarz powinni pełnić takie funkcje. Tymczasem chcę kupić zioła – brak, Pabialginę – brak, Calcypirynę – brak, Solaren – 1 sztuka na półce, ale podpaski zawalają cały regał. Czy świat nie zwariował? Czy Vichy w aptece nie powinny kojarzyć się raczej z leczniczą solą Vichy? Jedno Wam powiem może 30% leków dostępnych w obrocie na prawdę działa i okaże się pomocnych w potrzebie. Reszta leków ma spreparowane i sponsorowane wyniki badań, służą wyłącznie zarabianiu kasy i są gówno warte. Nie będę komentował, iż ponad połowa towaru w aptece to suplementy diety i kosmetyki. Powinienem jeszcze skomentować politykę polskiego rządu, który doprowadził do ruiny rodzimy przemysł farmaceutyczny. Nie produkujemy w Polsce praktycznie nic ważnego dla bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. W razie wojny nie będziemy mieli antybiotyków, szczepionek i surowic. Wszystko mamy zza granicy. To chore, iż szczepionki na liczne choroby zakaźne są produkowane w Szwajcarii, Rosji, czy Francji. Wiadomo, iż w razie kryzysu, zamieszek kraje te wypną się na Polskę i zaspokoją potrzeby swoich obywateli i zaprzyjaźnionych państw, a Polska zostanie jak to zwykle, co znamy z historii – goła i biedna, przepojona patriotyzmem i dobrymi chęciami i znów będzie odgrywała rolę mesjasza narodów.

          Postęp współczesnej farmakologii jest słaby. Chociażby weźmy to co większości ludzi jest bliskie: nie potrafiono wprowadzić nic ciekawego zamiast starych salicylanów, ibuprofenu, piramidonu, piralginy, fenacetyny, antypiryny, no odkurzono XIX-wieczny paracetamol i zrobiono z niego super bezpieczny, nawet dla dzieci w syropku. W reumatyzmie też nie jest lepiej: poczciwa indometacyna, kwas mefenamowy (mefacit), diklofenak, ketoprofen, naproksen, fenylobutazon, piroksikam, złoto, ibuprofen. Ciągle od 20, 50 i 100 lat to samo, no ewentualnie grupę hydroksylową gdzieś dołączą, albo sól sodową zmienią na wapniową, albo potasową. Nie krytykowałbym tego, bowiem sam wiem jak trudno coś nowego wprowadzić. Ale wytwórni leków rośnie nam jak grzybów po deszczu, mało wartościowych zakładów, robiących to co jest modne, dla mas. Wszyscy chcą produkować leki, ale zobaczcie – generyki, kopie, suplementy, nic własnego nowatorskiego. Po co nam takie firemki farmaceutyczne?. Po co nam 124 witamina C w czerwonych drażetkach, a nie w żółtych, jak u konkurencji?. Po co nam 72 kopia aspiryny, 302 wersja wapnia o smaku syntetycznej poziomki? Po co nam 91 kopia paracetamolu i mieszanki salicylanu z kofeiną?. No i jeszcze 1023 preparat z miłorzębem, ale tym razem w dwukolorowych kapsułkach i z większą dawką tlenku tytanu. To się staje nudne i zbędne. To chyba doprowadzi do zagłady prawdziwej medycyny i zniszczenia wszystkich wartości nauk medycznych i filozofii medycyny. To sprowadzi medycynę i farmację do zawodówki.”

  5. Katka 2 sierpnia 2015 o 21:02

    Pepsinko w jakich butkach biegasz?;)

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2015 o 21:51

      mam totalnie wybiegane, ale ponieważ dużo biegam po górach kupię NB

  6. marek13 3 sierpnia 2015 o 00:27

    hej! przejrzałem pobieżnie punkty, oczy mi mglą z gorączki zachodzą, wiec może przeoczyłem, ale dorzucę: trzeba poluźniać sznurówki w butach, jak się długo na przystanku sterczy. nie wspomnę o tych dobrze dopasowanych płotkach tramwajowych wysokościowo idealnie pasujących do rozciągania nóg. nie ma po co czasu tracić.
    Pepsi ale mam lipę, jem pewien czas surowe zielone jak Hiob a tu atrakcji w postaci plag doszło: temperatura, seria kup nr 0 no i migdały pokryły się białymi siedliskami drobno ustrojstwa. Cherlam jak gruźlik.
    jutro wyniki krwi, jak cholesterol i trójglicerydy za niski to dieta paleo mi grozi.
    pozdrawiam !!!

  7. agnieszkaanka 3 sierpnia 2015 o 08:43

    @Grzegorzadam
    bardzo dziękuję za wpisy o czerniaku kilka dni temu. Byłam w takim szoku że nie czytałam wszystkiego. Bardzo pomocne materiały. Zaraz się wczytam i jak się nie obrazisz to podpytam o to i owo jeszcze 😉

    1. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 09:35

      Tylko płyn Lugola musisz zrobić sobie sama, bo apteczny (1%) nie dość, że drogi (cena składników a cena na półce) to słabiutki jest do tego po prostu..
      Bardzo prosto go zrobić z resztą.. i smarować – to wszystko.
      I natlenić organizm dodatkowym tlenem > jest na blogu temat 🙂
      I duże dawki wit D3 > zbadaj OH25, pewno mniej jak 20. …
      I kup paski pH, tez pewno poniżej 5.0.
      A zdrowy człowiek ma średnią pH 7.0-7.5., i odpowiednie ‚nasączenie’ wit C.
      Posocznice, sepsy, zawały, raki to przede wszystkim ‚szkorbutowy’ brak witaminy C i totalne zakwaszenie komórkowe.
      I wit C, ‚liposomale’ sa super również.> są w Pepsi sklepie.

      pozdrawiam

    2. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 11:53

      Żeby kuracja płynem Lugola ( trzeba zrobić 2x mocniejszy niż tradycyjny) należy jeszcze wprowadzić 3 elementy eliminacji pokarmowej, czyli:

      1. BM, bez ‚mleka’ i wyrobów ‚żywnościowych’ wszystkich z tegoż,
      2. BC 100% > bez cukru i słodzików.
      3. BZ – bez ZIAREN, zero pszenicy, żyta, owsa, jęczmienia i ryżu (arsen).

      Natomiast gryka i jaglana jak najbardziej (naleśniki, chleby, makarony).

  8. agnieszkaanka 3 sierpnia 2015 o 09:13

    Hejka, sorry że nie ma temat, ale chciałam jeszcze podpytać o tego czerniaka. Jesteśmy po wizycie u lekarza Pokrywki w Kłodzku. Spotkaliśmy tam wielu ludzi z zaawansowanymi stadiami raka, którzy postanowili po trzech chemiach wziąć sprawy w swoje ręce, albo których lekarze już nie chcą leczyć i sami próbują się ratować. Naprawdę wielu schorowanych i zdesperowanych ludzi. Lekarz Pokrywka aplikuje wszystkim mniej więcej to samo, bardzo wiele pokrywa się z radami tego bloga, widać że nastawienie jest holistyczne do leczenia, co uważam że jest super. Mam jednak wrażenie, że to bardzo zapracowany człowiek, poradnictwo w zakresie diety nikłe, odsyła do dietetyczki, która nie chce jednak podejmować się tematu raka i jesteśmy w kropce.
    Pamiętam z tego bloga, że Pepsi polecałaś sok z marchwi w ilości wyciśniętej z 2,5 kg tego warzywa, zaczęliśmy pić z mężem od 4 dni, ja czuję poprawę w nerce, boli guz na tarczycy, coś się zaczyna leczyć, mąż poczuł że nerka nie boli, bo miał w niej piasek i pobolewała. Zadzwonił dzisiaj do Pokrywki z drobną poradą a ten, żeby natychmiast przestać pić sok marchwiowy bo za dużo cukru i beta karoten nie pomoże na tą skórę. Sama nie wiem co myśleć. Chciałam pomóc, więc co z tą marchwią przy czerniaku?
    Dodatkowo ten bakłażan – dzisiaj mamy już ten roztwór gotowy – bakłażan + jabłkowy ocet BIO. Moglibyśmy zacząć miejsce namaczać, ale sęk w tym że mąż tam ma szwy, bo mu wycięli to jako rosnącą brodawkę (chirurg onkolog, dr dodam, był przekonany że to nie czerniak ,bo „czerniak tak nie wygląda” i dopiero wynik histopat pokazał że to czerniak i zaplanowali mu operację na 10.08 w celu pogłębienia wycięcia z większymi marginesami). No i czy ja taką w miarę świeżą ranę (wycinane jakieś 3 tygodnie temu) mogę traktować tym bakłażanem z octem?

    1. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 14:16

      ”którzy postanowili po trzech chemiach wziąć sprawy w swoje ręce, albo których lekarze już nie chcą leczyć i sami próbują się ratować.”
      Nie chcą już ”leczyć”…hmm.. Trochę późno..
      Nie można ‚wyciąć raka’, ani go zatruć chemicznie, chemia zabija raka razem z nosicielem.
      To już skalpelem popracowali.. To nic nie da.

      Komórki macierzyste nowotworu- J. Zięba:
      https://youtu.be/EIjO9kUU1AM

      Trzeba doprowadzić pH organizmu do 8.4, paski ph i soda z cytryną..
      Dopóki nie aplikował chemii, jest szansa.

  9. agnieszkaanka 3 sierpnia 2015 o 09:21

    Kurwa boję się jak cholera, że rentgen wykaże przerzuty na płuca lub mózg i mąż będzie chciał jednak na tą chemię…
    Jego siostra od zeszłego sierpnia walczyła z białaczką w Berlinie, słuchała lekarzy jak bogów, wtłaczali jej taką straszną chemię w żyłę na szyi że szok, wyglądała w wieku 40 lat strasznie, spalona od środka, w diecie nie zmieniła nic, lekarze pozwalali pić piwo bezalkoholowe, jeść mleczne deserki, dieta szpitalna niewiele odbiegająca od naszej szpitalnej, zabroniono jej jajka, ale nie zabroniono pączków, masakra jakaś. Jadła, raczyła się kiełbasami. Zmarła w maju, osieracając dwoje małych dzieci. Nie chcemy tego samego, też mamy małe dzieci. Dodatkowo mąż był dawcą komórek macierzystych dla siostry w grudniu, zgodność mieli tkankową 100%, co jest rzadkością u rodzeństwa. Teraz boi się że zabił siostrę bo miał komórki rakowe. Dzwoniłam do centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa w Poznaniu, rozmawiałam z lekarzem, powiedział że podczas przygotowywania kogoś na dawcę szpiku nie bada się markerów nowotworowych. To i tak zresztą nic nie zmieni, tak chciałam tylko się podzielić…

    1. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 16:39

      Mam (miałem) w otoczeniu kogoś, trzy miesiące temu, wlał w siebie pierwszą chemię, i po 3 tygodniach był pogrzeb. Też zaufał, problem polega na 1% skuteczności takich ‚kuracji’!
      Gdyby zamienił to na wlewy ask. sodu (był blisko decyzji…), żyłby, przynajmniej do dzisiaj, to pewne. …
      Próbuj póki można, tu fartuchy po biopsji doznają jakiegoś dziwnego przyspieszenia!…
      Człowiek jest tylko numerem statystycznym.

      Natychmiastowa zmiana diety, alkalizacja i oczyszczanie, płyn Lugola, natlenianie (woda utleniona lub ozonowana)
      Poczytaj to uważnie:

      http://vibronika.eu/images/pdf/rakiraktrzustki.pdf

      Często przez biopsje następują przerzuty – z ‚życia’:
      ”Bow1 pisze:
      – nie należy poddawać się badaniu histopatologicznemu (zero brania wycinków z guza)
      – należy odstawić cukier i wszystkie potrawy i napoje, które zawierają cukier lub słodziki

      Pierwsze jest całkowitą prawdą, którą „szanujący” onkolog potwierdzi. Mowa przecież o tzw. biopsji, która sposobem mechanicznym wprowadza komórki rakowe do krwioobiegu. Zwyczajnie spora igła, którą pobiera się próbkę powoduje przedostanie się komórek rakowych do sąsiadujących naczyń krwionośnych. To jedna z poważniejszych jeśli nie najczęstsza przyczyna przerzutów i reemisji. W mojej rodzinie pojawił się ten zabójczy problem, który zadał wiele cierpienia mojej babci. Smutne ale prawdziwe iż radio i chemioterapia były tym co faktycznie dobiło tą dla mnie świętą kobietę, której życie było naznaczone niepojętym cierpieniem. No ale wiemy, że dzisiejsze bizantyjskie metody „nowoczesnej medycyny” to jak słusznie zostało nazwane – już przemysł zbrojeniowy. Ilość wykonywanych badań histopatologicznych w jej przypadku graniczył z sadyzmem. Smiałość twierdzenia iż ma to związek z „kasą” może znaleźć poparcie w proporcjonalnych kosztach samej części analityczno-diagnostycznej w stosunku do ogólnych kosztów „tradycyjnego” leczenia.

      Drugie oczywiście jest również jedną z najlepszych rad jakie można dać. Ten temat jest szeroko omawiany wśród prawdziwych badaczy, jednak stanowi swoiste tabu jeśli chodzi o codzienną praktykę onkologiczną. A mechanizm jest bardzo ciasno sprzężony nawet z samą kancerogenezą !”
      – c. d. z forum DI

      ”Tym razem napiszę w jaki sposób zabija się masowo pacjentów badaniem histopatologicznym oraz o konieczności suplementacji krzemu.
      Na początek fragment postu jaki zamieściłem na innym forum:

      Otóż chemioterapia często zmniejsza guz w pierwszej fazie leczenia gdyż zabija komórki jakie organizm wyprodukował w celu ograniczenia wzrostu raka. Komórki te, które są przez onkologów uważane za komórki rakowe to w rzeczywistości wysoce wyspecjalizowane, bogate w krzem komórki mające na celu zablokowanie procesu rozkładu kolejnych zdrowych komórek. Dlatego komórki te są stosunkowo „suche”. Onkolog wie o czym piszę.

      Innymi słowy pewien rodzaj pleśni (rzeczywisty tzw rak) zaczyna produkować enzym prawdopodobnie jest to MMP-9 lub zbliżony więc enzym ten rozkłada komórki, zdrowe komórki, które stają się płynne na tym płynie żeruje wspomniana złośliwa pleśń. Wzrasta ona i produkuje coraz więcej wspomnianego enzymu taka sytuacja doprowadziłaby do szybkiego zgonu. Organizm jednak otacza obszar zajęty pleśnią – grzybem właśnie tymi specjalnymi komórkami, które są bardziej odporne na działanie enzymu MMP-9. Tak powstaje guz. Czasem złośliwy rak osiąga rozmiar 2 – 4 cm po kilkunastu latach wzrostu. Gdy nie uciska żadnych istotnych organów to jest całkowicie nieszkodliwy.

      Badanie histopatologiczne polega na pobraniu niewielkiej próbki tkanki guza, a co za tym idzie zostaje naruszona mozolnie i z wielkim trudem budowana często przez lata bariera mająca na celu odizolowanie obszaru zainfekowanego. Po badaniu histopatologicznym czyli uszkodzeniu bariery guz zaczyna rosnąć setki razy szybciej gdyż pleśń pokonała barierę i rozkłada za pomocą enzymu kolejne obszary. Organizm naprędce buduje nowe komórki blokujące niestety najczęściej brakuje mu szybkości i podstawowego surowca jakim jest krzem.
      Znam osobiście przypadek kiedy guz przez około 8 – 10 lat osiągnął rozmiar 35 mm ale uciskał jeden z nerwów przez co chory zmuszony był podczas wsiadania do samochodu unosić rękoma nogę. Chory za namową lekarza poddał się badaniu histopatologicznemu i po 6 tygodniach guz ten ważył kilka kilogramów. Chemioterapia, cierpienie i zgon. W Grecji np przynajmniej usuwają najpierw guza i dopiero wtedy go badają w efekcie mniej zgonów. W Polsce prawdopodobnie przeżywalność wynosi „0” w przypadku złośliwych takich jak fibro sarkoma czy lipo sarkoma. Te bzdury o przeżywalności kilku % to tylko manipulacje statystyczne.

      Należy zidentyfikować enzym produkowany przez ową pleśń, a następnie odszukać odpowiedni inhibitor, który skutecznie zablokuje enzym. Prawdopodobnie enzym ten jaki produkuje omawiana pleśń jest identyczny z tym jaki wykorzystywany jest przez nasz organizm w wielu procesach np podczas apoptozy bądź budowy uchyłka w błonie komórkowej podczas przenikania – wpuszczania do niej wirusa albo podczas wydobywania fragmentu DNA z wirusa.

      Wniosek nasuwa się sam – trzeba dostarczać krzem.
      Chociaż cenię prace Rybczyńskiego bo wiele mi pomogły zrozumieć to całkowicie nie zgadzam się z wyciągniętymi przez niego wnioskami. Oczywiście w guzie jest dużo krzemu ale krzem ten został tam skierowany w celach obronnych. W tym czasie pierwiastka tego brakuje w wielu innych częściach organizmu i następują spowodowane tym poważne dysfunkcje metaboliczne.

      Wracając do onkologów np tych z Ursynowa w Warszawie. Oni nie są kretynami, a mimo to nadal wykonują biopsje wiedząc, że w przypadku złośliwego raka skazują chorego na cierpienie i śmierć. Jak myślicie, dlaczego tak postępują ci onkolodzy? Może ktoś ustalił takie procedury jednocześnie dając odpowiednie motywacje? Nigdy nie pozwólcie na biopsję guza. Nie bądźcie baranami idącymi na rzeź. ”
      – Z forum CHEOPS

      —-W Grecji np przynajmniej usuwają najpierw guza i dopiero wtedy go badają w efekcie mniej zgonów. W Polsce prawdopodobnie przeżywalność wynosi „0” w przypadku złośliwych takich jak fibro sarkoma czy lipo sarkoma. Te bzdury o przeżywalności kilku % to tylko manipulacje statystyczne.—-

      Co tu można dodać? ….

    2. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 16:55

      ”Dzwoniłam do centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa w Poznaniu, rozmawiałam z lekarzem, powiedział że podczas przygotowywania kogoś na dawcę szpiku nie bada się markerów nowotworowych.[”

      A to ciekawe, ze najważniejszego de facto w tym przypadku wskaźnika nie badają ! …

      Z dietą to przy nowotworach to wygląda na ponury żart, ale to nie są żarty..
      A dr Budwig leczyła pacjentów terminalnych- swoją organiczną dietą.

    3. agnieszkaanka 4 sierpnia 2015 o 09:39

      @Grzegorzadam

      podpowiedz mi proszę co ja mam z tymi paskami zrobić, jak zbadać to Ph skory? Co zrobić z tą sodą oczyszczoną plus cytryna? Poczytałam wpisy o wodzie utlenionej, ale rzeczywiście coś tam też o sobie oczyszczonej jest. Czy mój mąż zamiast wody utlenionej może tą sodę łykać? Gdzie są jakieś informacje na ten temat? Z góry dzięki

  10. grzegorzadam 3 sierpnia 2015 o 09:52

    @marek13
    Objawy wskazują, że mozesz być zagrzybiony na maxa..

    1. marek13 3 sierpnia 2015 o 23:53

      cze grzegorzadam ! tak mam zawsze, jak nie mam czasu odpocząć przy infekcji wirusowej, coś trzeba zrobić ciągle i jeb- dochodzi wtórne zak. bakt. Dopiero wtedy zwalniam, bo już się nie da gnać. Mam wyniki krwi, cholesterol i trójglicerydy za niskie. Genetyczna historia, gdyż wyniki moich dwóch braci mocno to potwierdzają. Cholesterol calk: 102 mg/ dl, trg : 47 mg/ dl. Młodszy brat wysunął tezę: brak lipidów to brak dostatecznej ilości wit A,D,E,K dostarczonych do komórek wiec osłabiona odporność. Mamy zrobić badania rozszerzone, w grę wchodzą takie choroby jak hypobetalipoproteinemia albo abetalipoproteinemia. (Ja dorzucam stół z powyłamywanymi nogami). Do innych objawów dochodzi zaburzenia maniakalno depresyjne. Nie bylem u dochtore z tym, ale jak popatrzę na chłodno, co ja czasami fabrykuje ( mam na myśli „genialne posunięcia” w fazie manii ) to jestem tego absolutnie pewien. W dodatku za ” genialne posunięcia” trzeba potem zapłacić i jak tu nie popaść w depresje?
      pozdrawiam serdecznie, odwalasz zajebista robotę poprzez rzeczowe i rzetelne komenty na tym portalu. Będę odgrzybiał to gardło.

      1. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 09:36

        @Marek
        Nie można odgrzybić tylko gardła, tylko stóp, tylko skóry..
        To jest wynik złej flory bakteryjnej..
        Sok z kapusty świeży i z kiszonej, ogórki kiszone i sok z nich, świetnie na to działa, kiszone buraki.
        To sa nasze polskie sprawdzone od tysiącleci sposoby na zdrowie.. 🙂
        Niemcy nauczyli się tego od nas w XVI wieku…
        Jeżeli bierzesz jakies ”leki”, IPP, dobrze nie będzie, zero trawienia, wchłaniania, kolagenu..
        Łuszczyce, AZS-y, trądziki.. to nie są choroby skóry!

        Złe zakwaszenie żołądka odpowiada za 80% chorób, w tym za astmę, depresję- cały wachlarz..
        Robiłeś test sody?
        Sprawdzałeś pH moczu paskami?
        To są podstawy, wszelka suplementacja bez właściwego pH mija się z celem..
        Do wchłaniania Jodu np. jest wąski zakres pomiędzy 6.4 a 6.8.
        Obejrzyj wykład prof. Ogułowa dla lekarzy (!), inne też ciekawe:
        https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8

        A na infekcje wirusowe, zakażenia bakteryjne są tanie proste i skuteczne środki,
        dr Klenner mawiał, zanim postawisz diagnozę przepisz tym czasem wit. C 🙂

        Jak poczujesz się lepiej, zrób sobie test EAV (badanie Volla) + vegatest w renomowanym gabinecie, są w większych miastach, dowiesz się rzeczy, których możesz się nie spodziewać…

        śp. o. Grande tak mawiał:
        ”Kasza superstar Zastanawiamy się, jak to było, że nasze prababki rodziły po dziesięcioro dzieci, 10 godzin chodziły w słońcu po polu z sierpem i żadna nie chorowała na żylaki, na hemoroidy, nie miała kłopotu z wylewem krwi do mózgu. A pradziadek nic nie wiedział o kłopotach z krążeniem w nogach i żadnego zawał nie powalił? Bo oni jedli często kaszę gryczaną, która dostarczała ogromnych ilości krzemu. Kasza gryczana posiada 60 proc krzemu, stąd nic chce jej zjeść żaden robaczek ani mysz polna. W byle jakich warunkach nie ulega zanieczyszczeniu – właśnie z powodu dużej ilości krzemu. Tego krzemu bardzo łatwo przyjmowanego i wchłanianego przez nasz organizm. W kaszy gryczanej są całe pokłady rutyny, od której zależą nasze arterie, wszystkie żyły, tętnice. Dlatego z kaszy gryczanej robią w tej chwili (Herbapol) tabletki wenescyn – przeciw żylakom, hemoroidom i innego rodzaju kłopotom krążeniowym. Na Zachodzie robią weneruton. Robią kropelki przeciw miażdżycy – rutison. Robią też rutinoscorbin zmieszany z dziką różą.”

        pozdrawiam

        1. Hubert 5 sierpnia 2015 o 07:52

          Nie wiem dlaczego wszyscy uparcie polecają kiszonki przy grzybicy. Grzyby reagują na nie bardzo agresywnie i bynajmniej nie jest to ich ostatnie słowo. Pewnie to zależy od przypadku, ale z pewnością lepiej uważać i badać swoje reakcje, bo można jeszcze pogorszyć swój stan.

          Co do kaszy i krzemu, to pytanie tylko ile tego krzemu w dzisiejszej kaszy (i przede wszystkim glebie) pozostało…

          1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 09:23

            kiszonki to probiotyki, bez tego nie zwalczy się grzyba, jedynie grzybów sensu stricte nie zaleca się, zresztą grzyby w diecie wciąż wzbudzają kontrowersję wielu naturopatów

          2. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 22:06

            Grzyby, szczególnie prawdziwki i kurki sa świetnym źródłem selenu.. 🙂

          3. Hubert 7 sierpnia 2015 o 14:22

            Kiszonki to probiotyki, a probiotyki są potrzebne na grzyby, ale to nie znaczy, że te probiotyki muszą być z kiszonek i że kiszonki są dobre na grzyby.

        2. marek13 5 sierpnia 2015 o 08:20

          cze! zrobiłem test sody. wynik sprintowy 45 sekund, ale powtórzę go kilka razy. Niestety lipa jest z testem buraczkowym. O ile wcześniej na wegetarianizmie mocz był transparentny, teraz- buraczkowy. Myślałem, ze jak się wrzuca duże ilości owoców i warzyw, to nie potrzebna jest suplementacja wit C ?

          1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 09:20

            Marku nie potrzeba, ale jakby pojawiały się jakieś infekcje

    2. agnieszkaanka 4 sierpnia 2015 o 07:55

      to rzeczywiście ciekawe, bo przeciwwskazaniem do zostania dawcą jest przebyta lub trwająca choroba nowotworowa. Przecież o trwającej możesz po prostu nie wiedzieć?
      Lekarz Pokrywka zalecił mężowi na śniadanie kefir dr Budwig, do tego suplementacja magnezem, oliwa magnezowa do wcierania, magnez dożylnie, suplementacja wit c, komora hiperbaryczna – podobno komórki macierzyste odbudowuje, Naltrexon, akupunktura.

      „Trzeba doprowadzić pH organizmu do 8.4, paski ph i soda z cytryną”
      Nie bardzo rozumiem co mam robić, wiem, wiem, link był podsyłany, idę czytać.

  11. Teresa Anczakowska 3 sierpnia 2015 o 11:19

    Witam 🙂 Mógłby to ktoś to przetłumaczyć – punkt po punkcie?

  12. Mp3 3 sierpnia 2015 o 22:08

    Pracuje po 12h praca stojaca, od kilku lat nie mam problemów z opuchlizna nóg. U mnie zadzialalo picie wody ze szczypta soli na język. Do tego wygodne luźne obuwie, przestańmy mówić ze buty się rozejdą, musza byc od razu wygodne, a skutki zle dobranego odczuwa cale ciało 🙂 pozdrowionka pepsi 🙂

    1. pepsieliot 4 sierpnia 2015 o 07:19

      Mp3 hej:)

    2. Hubert 5 sierpnia 2015 o 07:28

      To dziwne, przecież sól zatrzymuje wodę… Ma kto jakieś wyjaśnienie?

      1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 09:23

        m i n e r a ł y

  13. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 13:21

    Dr Pokrywka wszystko b.dobrze, tylko do Budwig potrzebny jest naprawde najwyższej jakości olej lniany i len polski (odmiany Szafir, Opal lub Złoty Oliwin)
    wpisz w wyszukiwarkę ‚pakiet budwigowy” …. tam m.inn. jest b.dobrej jakości., w lubelskim jest też niezły, ale blogu nielzia 🙂
    I dieta dr Budwig – to dieta organiczna, jest dziesiatki stron w necie..

    @Grzegorzadam

    podpowiedz mi proszę co ja mam z tymi paskami zrobić, jak zbadać to Ph skory? Co zrobić z tą sodą oczyszczoną plus cytryna? Poczytałam wpisy o wodzie utlenionej, ale rzeczywiście coś tam też o sobie oczyszczonej jest. Czy mój mąż zamiast wody utlenionej może tą sodę łykać? Gdzie są jakieś informacje na ten temat? Z góry dzięki

    Dlaczego zamiast?.. Woda utleniona leczy – to jest fakt.
    I to i to może pomóc!

    Paskami pH badamy mocz, poranny (najkwaśniejszy), południowy, wieczorny, chorzy poważnie maja wskazania koło 5.0 albo mniej…Trzeba posiusiać po prostu, paski w zakresie mniej więcej od 4.5 – 9.0, od 1-14 są mało dokładne. 100 pasków można kupić już za niecałe 10 PLN.
    Sodą kalcynowaną (gaszoną- powyżej 62 st. Celsjusza następuje tzw. gaszenie sody, można zalać lyżeczkę sody gorącą wodą, poczekać aż ostygnie i dodać soku z połówki cytryny, są bio w sklepie na ”L”, zakwaszenie cytryną przedłuża alkalizację 3-krotnie), podnosimy pH organizmu, limfy, wg teorii Warburga, za która dostał Nobla, remisja raka następuje przy pH około 8,3-8.4..
    Nie jest to łatwe ani natychmiastowe (!), ale warto to zrobić.
    Łatwo sprawdzić czy to prawda, zbadaj sobie pH będąc zdrową i nie..
    To pH to ma być średnia dzienna.
    Sodę pijemy TYLKO na pusty żołądek, na czczo najlepiej, wodę utlenioną też, pomiędzy jednym a drugim co najmniej 20 min. przerwy.
    Przy nowotworach bardzo ważny jest POTAS..
    Obejrzyj Ogułowa i te linki co wyżej zamiesciłem:
    https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8

    Obejrzyj filmy z dr Simoncinim

    Tego jest za dużo, żeby na blogu wyjaśnic, ale wstęp jest 🙂

    I DIETA > BM, BC, i BZ – jest wyżej.

  14. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 13:31

    Naltrekson (w Polsce nazwa handlowa Adepend- na receptę) bywa skuteczny, ale najlepiej połączyć go z kwasem ALA lub R-ALA.
    Dr Berkson ALA leczył ludzi ‚śmiertelnie’ zatrutych grzybami, to poteżny antyutleniacz, można połaczyć go z wit C, działają w synergii.
    Kwas ALA bierze się 3 doby co 3 godziny od 100 do 300 mg, z nockami włącznie ( trzeba się budzić) i 3 doby przerwy, ilość sesji.
    Do tych wszystkich rzeczy trzeba pić dużo wody z sola, żeby toksyny wypłukać.
    Najlepiej robić tzw. przerwy weekendowe.

    Poczytaj link do dr Berksona:
    http://davidicke.pl/forum/rak-trzustki-toczen-rzs-choroby-uleczalne-t11458.html?sid=1d80bf337931e95220d691f27f01de3e#p158270

    1. pepsieliot 4 sierpnia 2015 o 15:30
  15. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 13:38

    Tylko soda musi być co najmniej spożywcza, bez antyzbrylaczy, jest tego dużo w hurt. chemicznych na necie.

  16. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 16:06

    Dziękuję, nie wiedziałem. 🙂

    Przy oczyszczaniach tymi wszystkimi środkami i lekami są czasami niemałe Herxy.
    Wtedy najlepiej zmniejszyć dawki i przeczekać.
    Organizm musi mieć czas na pozbycie się toksyn, bo inaczej zamiast sobie pomóc,
    można sobie zaszkodzić, organizmy reagują inaczej.
    Polecam wpisy Ricky’-ego w temacie wody utlenionej.

  17. grzegorzadam 4 sierpnia 2015 o 16:37

    @agnieszkaanka

    Zwróć uwagę, ze prof. Ogułow oprócz picia sody mówi o kąpielach w wodzie z sodą (100 g na 200 litrów), jako czynnik pomocny w oczyszczaniu z toksyn przy poważnych chorobach!
    To jest b.ciekawy film.

  18. Aga 4 sierpnia 2015 o 16:52

    Do oczyszczania można włączyć krople na alkoholu z ostropestu plamistego?

    1. agnieszkaanka 5 sierpnia 2015 o 08:17

      dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pooglądam filmy. Mam jeszcze inny problem, staram się trzymać męzowi dietę wg wskazówek wyczytanych w artykule dr. Mercoli, twoich @grzegorzadam, i szczerze mówiąc mąz piąty dzień pod rząd wczoraj wcinał kaszę gryczaną z sałatką z pomidorów. blenduję mu organiczny jarmuż i z wielkimi obawami dodaję banana, bo już nie wiem czy ma jeść owoce czy nie. Pomysłów na wiele posiłków brak, a funkcjonujące w internecie przykładowe jadłospisy od szpitalnych dietetyczek, jadłospisy zatwierdzone przez doktorów onkologów, wołają o pomstę do nieba. Przykładowe śniadanie: czerstwa bułeczka pszenna z plastrem chudego twarogu, do tego słaba kawa zbożowa z chudym mlekiem, do tego pomarańcza obrana z białych błonek. Czytam wszędzie że rafinady be przy raku, a dietetyczka zaleca białe pieczywo pszenne natomiast razowego nie zaleca (razowa mąka chyba nie jest rafinowana?). Nijak się te rady mają do bezmlecznej i bezziarnowej diety.
      Ja przekopuję od 20 lat dostępne źródła w dietetycznym temacie i wiem na pewno, że mleko be, gluten też już be (przynajmniej mam nietolerancję) i chemia w żarciu be, ale naokoło są rzesze rzekomo wyedukowanych dietetyków i lekarzy specjalistów, którzy są przywiązani do takich jadłospisów. Szukam dietetyka z prawdziwego zdarzenia, który stworzyłby mądrą dietę antyrakową, ze szczególnym uwzglednieniem czerniaka. Bez mleka, ziaren, cukru, chemii itp. itd. Czy ktokolwiek ma styczność z jakimś mądrym dietetykiem, który świadczyłby takie usługi, najlepiej online?
      Pan Pokrywka jest zdania, że rak odżywia się cukrem i węglowodanami, więc zabrania owoców, odsyła do swojej dietetyczki, o której poczytałam, że jest miłośniczką diety optymalnej. Ja nie wiem czy dobrym pomysłem byłoby do niej pójść aby wyjść z dietą Optymalną za stówkę. Z tego co wiem optymalni pasają się mięchem, ja nie jestem fanką mięsa i nie chcę przykładać ręki do mięsnych posiłków. A więc jak zwykle – heeelp!

  19. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 10:03

    Test sody w porzo, widać żolądek pracuje, ale test buraczkowy kiszka-jelita z dziurkami, niestrawione dobrze resztki dostają się do krwiobiegu i robia bubę..
    Najlepiej ‚lepi’ te dziurki len, oprócz tego lignany, i inne..
    Poszukaj producenta lnu polskich odmian (!) wysokooleistych, jest tez gdzieś ”pakiet budwigowy”, gość ma świetny len, i cierpliwie stosuj, efekty przyjdą same.
    Te sprzedawane w sklepach to przeważnie tania kanadyjska odmiana ze Słowacji i Ukrainy, ma odwrócony omega3 do omega6, ale się nie psuje! Zamiast pomagać psuje zdrowie. .

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0CCAQFjAAahUKEwi1nti1upHHAhWpFdsKHZvyA-Y&url=http%3A%2F%2Fwww.gis.gov.pl%2Fckfinder%2Fuserfiles%2Ffiles%2FDepartament%2520Bezpiecze%25C5%2584stwa%2520%25C5%25BBywno%25C5%259Bci%2520i%2520Zywienia%2FBZ.pdf&ei=LsDBVbXPIKmr7Aab5Y-wDg&usg=AFQjCNH0rIbHaPfEaroJJ9isW4tSTtBWwA&sig2=OSAB5umvA04u4idOF-DIGw&bvm=bv.99261572,d.ZGU

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCYQFjABahUKEwi1nti1upHHAhWpFdsKHZvyA-Y&url=http%3A%2F%2Fwww.wparku.pl%2Findex.php%3Fnazwamenu%3Dglowne%26pageheader%3DDlaczego%2520dieta%2520dr%2520Budwig%2520nie%2520zawsze%2520skutkuje%3F%26art%3Dbudwigniedziala.txt%26kat%3Dartykuly%2Folej%2F&ei=LsDBVbXPIKmr7Aab5Y-wDg&usg=AFQjCNFoEJvnubo-rtDP8e3vRI1c1JYadw&sig2=8G8IQk0Qw6ChGbAi7XKuWg

    Poczytaj o diecie dr Budwig – wrócisz do zdrowia szybciej niz myslisz. 🙂

    Łyżkę stołową mielisz w młynku do kawy i do świeżo wycisniętych soków (kapusta the best- gdzieś zamieścilem filmik z Juicemanem, raka pęcherza tym wyleczył, a nadżerki i wrzody średnia 14 dni!…) rano i wieczorem, tu nie ma limitów.. Siemię zalane wrzatkiem ten ”glut” jest świetny na to, ale nie każdy toleruje.
    Ale Ty nie szukaj smaków tylko zdrowia 🙂
    Ja bym się ‚przełamał’ .
    Mielone siemię z płynami (twarożek z olejem) uaktywnia związki cyjanowodorowe, które lecza też nowotwory, ta zacna kobieta przezyła 93 lata, …a umarła w szpitalu, po odmowie jedzenia szpitalnego, a jakie ono jest to wiemy.. 🙁
    Amerykanie robią teraz badania nad tą dieta, i po kolei wszystko potwierdzają, ciekawe.
    Dr Budwig była genialnym biochemikiem.

    A wit C to nie jest suplement tylko wg wielu nutrient, składnik spożywczy, który powinien stać na połkach w sklepach zamiast cukru!
    Przy zapaleniach, bakteriach.. Poczytaj metody dr Cathcarta, Pepsi pisala o tym nie raz i nie dwa..
    Forma wit C do wyboru, ja preferuję askorbiniany, Pepsi ‚liposomale’ , musisz wybrać.

    Jak nie masz wyciskarki kup sokowirówkę, the best są polskie z ..Wronek na „A”. cena jakość..

    Wejdź w temat wody utlenionej, polecam. …

    pozdrawiam

    1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 10:22

      moim zdaniem test buraczkowy to bzdura, 30 % ludzi tak po prostu reaguje na zjedzenie buraków!

      1. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 10:59

        Możesz tak uważać oczywiście, ale 1,5 roku temu po burakach było u mnie czerwono, a teraz nie.. 🙂

        Siemię lniane jadłem, kiszonki i się wyleczyło czy ‚naprawiło’.
        Świadczy to wg wielu, że jelita nie są szczelne i trzeba coś z tym robić. Bo rzeczywiście toksyny zamiast być kompletnie wydalane przedostają się częściowo do krwiobiegu powodują tzw. zatrucie wtórne.
        Nieszczelności zwykle są mikro nadżerkami jelit najczęściej spowodowanymi przerostami candida…
        A te 30% może mieć taki problem właśnie..

        1. marek13 5 sierpnia 2015 o 18:41

          Hej grzegorzadam, witaj pepsi.
          mam wyniki badan moczu: wszystko git oprócz: bakterie 28,60 , gdzie norma jest 0,00 – 11,40.
          Moze to te bakterie wbijają przez wyłom w murze, dostają się do krwiobiegu, walka trwa ( leukocyty mam 10,3 , gdzie norma jest 3,8- 10,0 ) i cały ten balast filtrują nery i wydalają.
          Acha, ph jest 7,0 ( norma 5,0-7,0 ).
          Ta jazda z organizmem to tez wynik sumy dwóch czynników: upały, podjecie ciężkiej pracy, PERMANENTNY BRAKU SNU i oczyszczanie organizmu. Od 3 miechów na witarce wegańskiej i od dwóch dni dodatkowo codziennie duże ilości surowych jajek z powodu chronicznego braku cholesterolu i trójglicerydów.
          Mnie zastanawia ten motyw z testem buraczkowym. Latami na wegetariańskim pożywieniu (wiec tez gluten, kazeina) mocz był przejrzysty, na witarce po buraczkach poczerwieniał.
          „Ale Ty nie szukaj smaków tylko zdrowia 🙂
          Ja bym się ‚przełamał’ „. – Jasne ze nie smaki tylko zdrowie. W banii jestem już jedna noga w paleo, ale: ssaka nie, bo to nasi młodsi bracia w ewolucji, tylko owady , larwy i insekty. Będę je jadł garściami.
          Dzieki za linki, przejże, przemyśle i zastosuje.
          pozdrawiam!

        2. Hubert 5 sierpnia 2015 o 19:01

          U mnie odwrotnie: jeszcze kilka miesięcy temu (kiedy przechodziłem na HC LF NP TB WG FTW WTF MPK WRC MMA) nie sikałem na czerwono, a teraz sikam i to intensywnie. Co do lnu, jeśli już uznać założenia tego „testu” za sensowne, to równie dobrze jak zagoić jelita, mógł Ci je po prostu zakleić.

          1. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 22:52

            Len, konopie zawsze plasują się w czołówce najzdrowszych pokarmów świata, ma to swoje uzasadnienie. 🙂
            Wg różnych rankingów ma lepsze parametry niż ‚słynne’ chia..
            Aronia też bije na łeb jagódki goi, ale tomto tamto importowane lepsze.. 🙂
            Dr Budwig po latach doświadczeń wynalazła w lnie świetny lek antyrakowy..
            I zawsze Polska była czołowym producentem, ze względu na klimat, umiejetności i tradycję.
            No to farmacja amerykańsko-kanadyjska z kraju mlekiem, miodem i lnem płynącego zrobiła pustynię, nawet szczepionek własnych juz nie produkujemy, po co ?
            Jak można kupić ?! …
            A po latach doszli do wniosku, że najzdrowsza oddychająca tkanina to ta z lnu, bylismy exportową potęgą….

            jeden z setek linków- translator:
            ”Niektórzy nazywają siemię lniane jeden z najpotężniejszych produktów roślinnych na Ziemi, dlatego też nazywana jest czasem „pożywienie”. Badania wykazały dowody sugerujące, że siemię lniane może pomóc obniżyć ryzyko cukrzycy, raka i choroby serca. To zawdzięcza swoją dobrą reputację na trzech głównych komponentów:

            Omega-3 kwasy tłuszczowe: To są „dobre tłuszcze”, które mają zdrowe dla serca korzyści, takie jak te znajdujące się w olejach rybnych. Dla wielu ludzi, zwłaszcza wegetarian, olej lniany stosowany zamiast dodatków oleju rybnego *.
            Lignany: Związki te występują we wszystkich nasion roślin, ale są szczególnie wysokie w siemię lniane, i mają zarówno estrogen roślin i właściwości przeciwutleniające. Chociaż wciąż w badaniu pewne dowody wskazują, że lignany w nasionach lnu może zapewniać pewną ochronę przed rozwojem raka, zwłaszcza raka piersi, prostaty i raka okrężnicy.
            Włókien: Szczególnie korzystne dla zdrowia przewodu pokarmowego, lnu zawiera zarówno rozpuszczalne i nierozpuszczalne włókna. ”

            https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0CD0QFjACahUKEwiZm7r455LHAhXqF9sKHQowATk&url=http%3A%2F%2Fwww.nutrition411.com%2Farticles%2Fflaxseed-it-superfood&ei=IXbCVdmGNuqv7AaK4ITIAw&usg=AFQjCNE7C3TXZK3wpZvLlg4hsmo7iwZTiA&sig2=rtC8wg29aNUwFSYKXBe2PQ

  20. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 10:43

    Agnieszko film z prof. Ogułowem obejrzyj najlepiej kilka razy i zapisuj, jest mnóstwo potrzebnych Ci szczegółów..

    Dieta bez ziaren, bez mleka , bez cukru – to podstawa.
    Ten schemat zaleca we Wroclawiu majaca doświadczenie z czerniakiem.
    I stosuje płyn Lugola ‚gęsty’ ( 100 g wody destylowanej, 20 g KI (jodku potasu) i 10 g Jodu krystalicznego-składniki)
    A poza tym nowotwór to objaw toksycznej krwi i limfy i potężnego zakwaszenia (znowu Ogułow :), Nieumywakin, Sircus…), jeden ma czerniaka, inny guza płuc, inny prostaty..
    Na temat ‚dietetyczek’ i ‚dermatologów’ się nie wypowiem…po prostu.

    Nie szukaj dietetyków, sama dietę stwórz, to nie jest trudne 🙂
    Wiesz czego nie można, cała resztę tak.
    Poczytaj wszystko o dr Budwig >.masz gotowe recepty, lekko zmodyfikuj, wiadomo dostępu do papai organicznej nie ma, wsio GMO i pestycydy..
    Kasza gryczana super, ale to nie jest kasza, pochodzi z rdestowatych (rabarbar) , ale poczytaj wpisy @Rickiego w wodzie utlenionej, a najlepiej to zastosujcie..
    Przeczytaj książkę Nieumywakina, i przemyśl.- polecam > nawet z ciekawości..

    Co diety, dr Pokrywka to praktyk, szacunek!
    Ale problem jest w surowcu, znowu, żeby było skuteczne musialoby być mięso organiczne!
    Skąd je wziąć? To co sprzedają w sklepach to szprycowana chemią, pompowana trucizna, pooglądaj filmy z Nieumywakinem..
    Przestrzega przed tym, a ma blisko 90 lat. Budwig 93, Pauling (wit C) 93.. jest ich więcej.
    A Montiniac zszedł na zawał 66 lat, propagatorzy optymalni ledwo dożywają 70-tki..

    Ta pani z Wrocławia i ten zacny pan co go cytowałem w zakresie biopsji ( 3-krotnie skutecznie wyleczył sobie glejaka, nawet wczoraj z nim rozmawiałem, poleca żółtka SUROWE nawet do 10 dziennie, ale z kur ‚wioskowych’- to warunek,
    Sam jajka takie jem – mają organiczny SELEN – terapie nowotworowe, zółtka nie można smażyć ani ogrzewać powyżej 40 st., najlepiej na surowo..

    I trochę humoru – o. Grande > selen i jajka :

    ” – Sami jesteśmy sobie winni. Pan Bóg zaprogramował nas na co najmniej 100 lat. Ale to od nas zależy, czy dożyjemy tak sędziwego wieku. Jak to zrobić? Trzeba za każdym razem mądrze wybierać, aby nie roztrwonić życia. Być życzliwym dla ludzi i pokornym wobec Boga. Jednak ważne jest także to, co jemy. A jemy coraz gorzej. Nie wiemy, co jest dobre dla naszego organizmu. A zasady są proste: potrzebny nam jest cynk, wapno, białko, fosfor, jod, selen, witaminy, czyli to, z czego jesteśmy zbudowani.
    – Łatwo powiedzieć. Co należy jeść, żeby być zdrowym?
    – Dużo nabiału, warzywa, owoce, wszelkiego rodzaju kasze, chude mięso. Dobrze odżywiony organizm wolniej się starzeje, jest zdrowszy i odporny na choroby. Za każdym razem powtarzam: jedzmy jajka, a nawet jajecznicę na słoninie. To w dzisiejszych czasach niepopularne, ale nie bójmy się spożywać nawet 12 jajek tygodniowo. One zawierają w sobie mnóstwo składników potrzebnych naszemu organizmowi. Dostarczają selenu, potrzebnego mężczyznom choćby przy produkcji nasienia. Już 13-14-latki je produkują, gdy selenu nie ma, organizm pobiera go z mózgu. Stąd potem warcholstwo i rozróby, jakie wszczynają młodzi ludzie. Jeśli źle się odżywiamy, około czterdziestki zamieniamy się w staruszków. Koniec z seksem, stajemy się zgryźliwi, nieprzyjemni. Po pięćdziesiątce jesteśmy już starzy. Podobnie u kobiet. One tracą selen przez comiesięczne krwawienie. Wraz z nim odpływa życiowy optymizm, rodzi się anemia, ból głowy. Koło czterdziestki źle odżywiona kobieta zamienia się w zołzę, po pięćdziesiątce hormony przerabiają ją na babcię, która zięcia i synowej nie znosi, gnaty ją bolą, siedzi w kącie i płacze. Dziesięć lat później mąż leży już na cmentarzu, a ona drepcze do kościoła. Po drodze klucze zgubi, sąsiadów oskarży i z całym światem walczy. Tak wpływa brak selenu na zdrowie człowieka. Powtarzam jeszcze raz: jedzmy jajka, a do dziewięćdziesiątki będziemy radośni i uśmiechnięci. Nawet 80-latka powinna jeść jajka. Poprawią jej samopoczucie.
    – Ale przecież jajka to podobno sam cholesterol, a słonina – tłuszcz, którego powinniśmy unikać.
    – To są mity, z którymi staram się walczyć. Cholesterol w jajku nie stanowi ryzyka! Jajka to nie tylko selen, ale także wapń, fosfor, potas, magnez, żelazo, jod, mangan, cynk, miedź, fluor, kobalt, witaminy – jajko to życie. A co do słoniny, to coś wam opowiem. Dzieciństwo spędziłem na Syberii. Cywilizacyjnie był tam XIII wiek. Nikt nie słyszał o lekarzu, ale stare kobiety znały się na ziołach rosnących w stepach. Poza tym miejscowi odżywiali się w sposób, jaki ludzkość wypracowała przez tysiąclecia. Nie słyszeli o cholesterolu, a nikt nie miał sklerozy. Ponad 100-letni staruszkowie nie byli tam niczym nadzwyczajnym. Niegdyś na wschodzie Ukrainy spotkałem 105-letniego dziadka. Na śniadania jadał jajecznicę z 6 jajek na słoninie. Nie mógł zrozumieć, że u nas takie jedzenie uznaje się za szkodliwe. Aby dożyć takiego wieku, trzeba jeść dobrze. Przeciw starości działa zupa na kurzych łapkach czy zupa chroniąca przed miażdżycą. Ale pamiętajmy, że trzeba jeść mądrze.
    – A co to znaczy jeść mądrze?
    – Nie mieszajmy niektórych pokarmów. Nie spożywajmy nabiału wraz z mięsem, czyli na przykład kanapek z wędliną i serem. To nie służy żołądkowi. Nie przejadajmy się. Powinniśmy wstawać od stołu z uczuciem lekkiego głodu, niedosytu. Pamiętajmy, że po zakończeniu etapu wzrostu człowiek powinien jeść o jedną trzecią mniej niż w okresie dojrzewania. A u nas jest odwrotnie. Im ktoś jest starszy, tym więcej je. A potem się dziwimy, skąd – Panie Boże odpuść – te brzuchy.

    Zupa przeciw starości (zapobiega miażdżycy)
    Składniki: trzy cebule, trzy marchewki, pół dużego selera, trzy ziemniaki, trzy pietruszki oraz 2 szklanki wody i pełnotłuste mleko
    Sposób przyrządzenia: siekamy główki cebuli w kostkę, ścieramy na wiórki marchewki i pół sporego selera, kroimy w drobną kostkę ziemniaki i pietruszkę. Wrzucamy do rondla, zalewając dwoma szklankami wody. Jako przyprawa służy szczypta kminku i sól. Gotujemy do miękkości, zaprawiając na koniec pełnotłustym mlekiem. Zupa powinna mieć gęstą konsystencję.”

  21. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 11:33

    @Hubert
    Kiszonki w celu odbudowy flory bakteryjnej PO ‚walce’ z nadmiarem grzyba..
    A na grzyby i pasożyty świetne są utleniacze.

    ”Co do kaszy i krzemu, to pytanie tylko ile tego krzemu w dzisiejszej kaszy (i przede wszystkim glebie) pozostało…”

    Zapewniam, że dużo, kasza gryczana to ‚sam krzem’, nie poddaje się zabiegom chemicznym ‚agrotecznicznym’
    Dlatego sprzedaz kaszy BIO to delikatnie mówiąc nabijanie klienta w buteleczkę. 🙂
    Najzdrowsza jest niepalona.

    ”Gryka nie jest atakowana przez owady i podobnie jak żeń-szeń obumiera, jeśli w trakcie uprawy stosuje się środki chemiczne dlatego uważana jest naturalnie za ekologiczną.”

    o. Grande :
    ”Kasza gryczana posiada 60 proc. krzemu, stąd nie chce jej zjeść żaden robaczek ani mysz polna. W byle jakich warunkach nie ulega zanieczyszczeniu właśnie z powodu dużej ilości krzemu. Tego krzemu bardzo łatwo przyjmowanego i wchłanianego przez nasz organizm.

    Nasze babki nie miały takich kłopotów krążeniowych jak my, bo nieco częściej sięgały po kaszę gryczaną, to jeszcze uzupełniały niedobór krzemu pyszną wodą krzemionkową wprost ze studni. Kasza od wieków była podstawowym daniem w Europie i Azji. W Polsce pojawiła się za sprawą Tatarów w XIII wieku, a na południu Polski nadal nazywa się ją niekiedy Tatarką. Tatarzy mieli własny przepis na gotowanie kaszy, taką podsuszoną, trzymali w sajdakach, przy siodle. Zajadli taką kaszę, co rusz sięgając do worka. Taki Tatar jak doznał ran jakiś w potyczkach, to skóra się na nim goiła, jak na psie. A wytrzymali byli tak, że bez trudu pokonywali tysiące kilometrów w siodle. Powtarzam, że to, co najlepsze w naszej kuchni, nie wymaga wcale żadnego wynalazku, wymaga jedynie przewietrzenia pamięci. Kasze są tanie, treściwe i zdrowe.” ….

    1. Hubert 5 sierpnia 2015 o 19:18

      Utleniacze, czyli co na ten przykład?

      Z tą kaszą BIO to ciekawa sprawa, właśnie taką kupuję i jem dość często, niepaloną (choć czasem lubię sam sobie lekko przyprażyć, z ziołami zresztą, przed gotowaniem, ma ciekawy aromat). Mówisz, że szkoda kasy? I jak to najlepiej gotować? Ja najpierw moczę przez noc i potem płuczę, bo tak gdzieś czytałem, ale czy nie pozbywam się w ten sposób wartościowych składników? Plus jest na pewno taki, że błyskawicznie się wtedy gotuje…

      1. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 21:54

        Z lenistwa robię tak 🙂 :
        Gotuje czajnik wody, do garnka daje szklankę kaszy, zalewam wrzątkiem (dezynfekcja :)), lekko ponad, chwilę postoi, zamieszam drewnianą łychą – wodę odlewam,
        potem do wypłukanej kaszy dolewam 2,5 do 3 szklanek wody gorącej z czajnika, garsć soli kłodawskiej lub różowej, troche tłuszczu, zagotowuję, pokrywka, chwile pobulgocze i wyłączam..
        Potem zawijam w gruby koc i ..po 40 min jest gotowa!
        Ostatnio odkopałem garnek cisnieniowy, jeszcze prościej , jak zassie i zasyczy, wyłączam po 30 min. jest dobra.
        Jaka oszczędność czasu, i nic się nie wypłukuje.
        Myślę, ze w przypadku gryczanej nie ma co za bio przepłacać, ale inne..?

      2. grzegorzadam 6 sierpnia 2015 o 17:53

        Hubert
        5 SIERPNIA 2015 @ 19:18

        Utleniacze, czyli co na ten przykład?

        ”Utleniacze – lub substancje o podobnym charakterze:

        1. Ostropest plamisty i ekstrakty z niego (silimaryna).
        2. Sok z Grapefruit-a.
        3. Koloidalne srebro.
        4. Woda utleniona przyjmowana doustnie.
        5. MMS i jego pochodne.
        6. Witamina E.
        7. Jakiekolwiek specyfiki zawierające Kurkuminę.”
        Z Cheops forum

        Jeżeli ktoś przyjmuje, trzeba stosować bezwzględny, co najmniej godzinny odstęp z antyutleniaczami – czyli np.: Wit.C, kwas ALA (synergiczne), BHT. i podobne.
        Przy czym praktycy polecaja zawsze najpierw utleniacz i po 2 godzinach przeciw-utleniacz

        Zamiast pomagać będą się ‚zwalczać’, nie przynosząc korzyści.

        1. agnei 6 sierpnia 2015 o 23:34

          A czy gotowanie ciśnieniowe nie jest szkodliwe? Tak mi się obiło o uszy, choć nie jestem pewna. Na pewno temperatura jest wyższa… Co z akrylamidami?

          1. pepsieliot 7 sierpnia 2015 o 08:07

            gotowanie w ogóle jest szkodliwe, a temperatura jest taka sama, a nawet niższa tylko ciśnienie jest wyższy, pvt, to są 3 podstawowe zależne wielkości termodynamiki, ciśnienie, objętość i temperatura

        2. Hubert 7 sierpnia 2015 o 17:07

          Ostropest – to się dobrze składa, bo od jakiegoś tygodnia przyjmuję Sylimarol na zmianę z Sylicynarem. Kurkumę też stosuję, obficie zresztą.

          1. grzegorzadam 7 sierpnia 2015 o 23:35

            @Hubert
            A nie lepiej i korzystniej kupić kg ostropestu i czarnuszki?
            I mielic w młynku do kawy łyzeczki? 🙂
            Mam taki specjalny 20 letni – Niewiadów ‚kwadratowy’, troche go mieleniem
            soli rózowej sfatygowałem, ale przezwoiłem i nadal służy.
            Lepiej raz wydac parę złotych na dobry młynek udarowy, zwróci sie po kilku miesiącach, można w nim makę jaglana i gryczaną samemu zrobić np. ..
            Z tego co sie słyszy jakie te maki maja dodatkowe składniki..
            Tu masz pewność co jesz 🙂

          2. Hubert 8 sierpnia 2015 o 19:21

            Młynek mam, mąkę gryczaną zamierzam robić, ale z ostropestem jest ten problem, że jest na tyle twardy, że nie idzie go zmielić na mączkę, zawsze zostają jakieś kawałki łupiny, które haratają mi dość wrażliwy przełyk. Może gdybym jednorazowo zmielił od razu bardzo dużą ilość w Thermomiksie to by jakoś dało radę, ale nie sądzę, poza tym wszystko szybko zjełczeje i tyle. Można by to jeszcze ew. przez sito przesiewać… Swoją drogą, nie kumam, jak niektórzy mogą to rozgryzać jak zwykłe pestki, żuć i połykać. Toż to twarde cholerstwo jak ta – cholera!

            Czarnuszki używam sporo, choć raczej nie mielę, ale często podczas jedzenia rozgryzam, całkiem ją lubię. A co, ona też na wątrobę? A nie, my tu nie o wątrobie, tylko o utleniaczach chyba, na grzyba. To jak? A zresztą.

    2. agnieszkaanka 6 sierpnia 2015 o 12:27

      @grzegorzadam
      kto zaleca we Wrocławiu tą dietę bez mleka, ziaren, chemii? Mieszkam 70 km od Wrocławia, chętnie podjedziemy do tej osoby mającej doświadczenie w leczeniu czerniaka, ale kto to jest?

      1. grzegorzadam 6 sierpnia 2015 o 17:40

        Podałem namiar na emila u Pepsi.
        To jest przede wszystkim związane z płynem Lugola, z dietą też.
        Oglądnęłas Ogułowa? Jakie wnioski ? 🙂

  22. Aga 5 sierpnia 2015 o 17:16

    Z tego co pamiętam to Korżawska kaszy gryczanej zakazała spożywać chorym.

    1. grzegorzadam 5 sierpnia 2015 o 18:04

      A nie jaglanej?

      dla zainteresowanych:
      ”Informujemy, że nasz sztandarowy produkt Olej Lniany „Złoty Oliwin”, stosowany do diety dr Budwig, tłoczymy już z tegorocznych zbiorów polskiego siemienia lnianego!”

      1. agnieszkaanka 6 sierpnia 2015 o 12:37

        Korżawska też twierdzi, że leczenie należy zostawić lekarzom…

    2. Hubert 5 sierpnia 2015 o 19:08

      Za to polecała rosołki…

  23. grzegorzadam 6 sierpnia 2015 o 19:09

    Śp. Prof Juliusz Aleksandrowicz mawiał;

    „Zdrowie i życie ludzkie jest zbyt cenne, aby je powierzać wyłącznie w ręce lekarzy”,

    „Wolę być wyleczony przez szarlatana niż uśmiercony przez sławę medyczną”,
    „Niech mi koledzy lekarze wybaczą ale leczenie jest częstokroć bardziej szkodliwe niż zaniechanie leczenia”, „Nie ma chorób nieuleczalnych, niedostateczna jest tylko nasza wiedza”,

    mądry człowiek 🙂

  24. grzegorzadam 6 sierpnia 2015 o 22:15

    Niezły artykuł, trochę ‚amerykancki’, ale warto przejrzeć:
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rak-mechanizm-powstawania-leczenia-2014-06

    fragmenty:
    ”Dzięki pozbyciu się drobnoustrojów w narządach, a także stosowaniu normalnych metod leczenia raka, równowaga (tj. silny układ odpornościowy i niewielka liczba komórek rakowych) jest przywrócona na tyle, by nie pozwolić rakowi na powrót. Pacjent zostaje wyleczony, bo jego system immunologiczny został ustalony i liczba komórek rakowych (za pomocą specjalnych metod) zmniejszona! Rak nie wróci, tak długo jak pacjent będzie przestrzegał diety.” …………

    ”Tradycyjne metody leczenia raka zabijają również wiele zdrowych komórek i mogą uszkodzić narządy, układ limfatyczny, itp. Czy dziwi to, że rak zawsze wydaje się „wracać” po operacji chirurgicznej albo chemioterapii? Jest to tzw. „regresja”.

    Na przykład, w jaki sposób wycięcie piersi ma naprawić system odpornościowy? Nie bądź śmieszny. Nie wiem ile razy mówiłem pacjentom chorym na raka, że „nie można wyciąć raka„.” ……

    ”Skoro „główną przyczyną” raka jest słaby system odpornościowy, NIE MOŻNA WYCIĄĆ RAKA, a trzeba zająć się jego „główną przyczyną!!!

    Nawet przy stosowaniu medycyny naturalnej rak może wrócić

    Wiele naturalnych metod leczenia raka, czy te które zabijają komórki rakowe, czy przekształcają komórki rakowe w normalne, mogą mieć istotne wskaźniki regresji!

    Jeden powód tego omówiliśmy wcześniej – nie zidentyfikowaliśmy i nie zniszczyliśmy mikrobów w organach i / lub krwiobiegu.

    Inaczej mówiąc, nawet naturalne metody leczenia raka, które zabijają komórki rakowe, albo przekształcają je w normalne, mogą spowodować powrót raka!! Jeśli metody naturalne nie zajmą się „główną przyczyną” raka poprzez oczyszczenie krwi, zwłaszcza narządów z mikrobów i pasożytów, to rak może powrócić.”

    Raka nie można wyciąć, trzeba znaleźć przyczynę..

  25. grzegorzadam 7 sierpnia 2015 o 10:00

    Są teorie że samo gotowanie to wymysł szatana 🙂
    Tam gdzie można na surowo, ale kasze..
    Chociaż Nieumywakin proponuje zalać gryczankę na noc płynem, kefirem,
    mlekiem niepasteryzowanym i taka jeść już ‚rozmiękczoną’ ..

    I jeżeli juz jemy gotowane zawsze przed gotowanym kęs surowego najpierw, taka sprytna sztuczka.
    Gotowane jedzenie organizm kwakifikuje jako substancję ‚obcą’, jest gdzieś artykuł o tym.
    Np. tu:
    ”Funkcja wytwarzania energii
    Wokół każdej żywej istoty powstaje aura, która mówi o występowaniu w organizmie bioplazmy.
    Mikroby również mają bioplazmę, która naładowuje wodę i elektrolity, wchłaniane przez jelito. Elektrolity
    z kolei, jak wiadomo, są jednym z najlepszych akumulatorów i przenosicieli energii. Strumienie krwi i
    limfy roznoszą takie „naenergetyzowane” elektrolity po całym organizmie, które z kolei oddają swój
    wysoki potencjał energii wszystkim komórkom ciała, ciągle podładowując je oraz ciało.
    Stąd staje się zrozumiałe, dlaczego przy racji dziennej 1000 kalorii, ale zawierającej w jadłospisie
    żywe produkty roślinne (owoce, warzywa, orzechy, kasze, przerośnięte ziarno) ludzie czują się znacznie
    lepiej, niż zjadając 3000 i więcej kalorii dziennie „martwego” gotowanego jedzenia, które nie żywi
    mikroflory, a zaledwie obciąża systemy wydalające, pobierając dodatkową energię na odkażanie i
    wydalanie. Oto dlaczego ludzie marzną, chociaż mają na sobie ciepłe rzeczy i tak szybko męczy ich praca tak fizyczna, jak i umysłowa

    A więc i Europejczycy mogą żyć długo, jeśli będą prawidłowo się odżywiać. Cenny
    biologicznie pokarm – surowe owoce i warzywa, a zimą kiełki, zarodki ziarna i suszone
    morele pozwalają wszystkim zyć dłużej i zdrowiej. Mieszkańcy Hunza mają takie przysłowie:
    „Kobieta Hunza nigdy nie pójdzie za swoim ukochanym tam, gdzie nie rosną morele”.
    A teraz konkrety: jakie produkty używali długowieczni?”

    Giennadij Malachow – cytat z książki ” Oczyszczanie organizmu 🙂

  26. grzegorzadam 7 sierpnia 2015 o 15:02

    To jeszcze polecam przejrzeć na temat surowych pokarmów, cenne informacje:

    Fragment:
    ”Zawsze najpierw jedz surowe, a potem gotowane.

    Pożenaj się z chorobami” Raymond Francis, Kester Cotton

    WSZYSTKO ZALEŻY OD METODY

    Zawsze najpierw jedz surowe, a potem gotowane.

    Gotowana żywność okazuje się tak obca dla ludzkiego organizmu, że może powodować reakcję odpornościową, podobną do tej, kiedy atakuje wirus. Naukowiec Udo Erasmus, autor książki Fats and Oils, pisze:

    Kiedy spożywamy gotowane (lub nieżywe) pokarmy, w tkankach żołądka i w przewodzie pokarmowym następuje reakcja obronna. Przypomina ona reakcję, któ­ra powstaje przy infekcjach i wokół guzów gromadzą się białe krwinki, pojawia się opuchlizna, temperatura w żołądku i jelitach wzrasta jak przy gorączce. W kon­sekwencji po posiłku czujemy zmęczenie. Taka sama reakcja zachodzi, gdy połowę posiłku jemy na surowo, ale zaczynamy od pokarmu gotowanego. Jeśli jednak zaczynamy od produktów surowych, tego typu reakcja nie następuje. 😎

    Równie istotną rolę odgrywa przeżuwanie pokarmu. Ludzie zwykle dwa razy przeżują jedzenie i zaraz je poły­kają. Nieodpowiednie przeżuwanie może zaburzać pro­ces trawienia i przyczyniać się do rozwoju choroby. Wie­le z naszych współczesnych pokarmów (rozgotowanych, przetworzonych i tłustych) łatwo się połyka i nie trzeba ich gryźć. W przeciwieństwie do nich, prawdziwa żyw­ność (nieprzetworzona, a zwłaszcza surowa) jest zwykle bardziej zwarta, zawiera więcej błonnika i trzeba ją dłu­żej przeżuwać. Jeśli chcesz dostarczać organizmowi korzystnych dla zdrowia składników odżywczych, jedz naturalne pokarmy i prawidłowo je przeżuwaj.
    Najpierw twoje zęby rozdrabniają pokarm na małe cząstki. Później, podczas przeżuwania, ślina łączy żywność z enzymami, pomagając ją rozdrobnić i strawić. Wbrew powszechnemu przekonaniu przeżuwanie ma na celu nie tylko rozkład pokarmu na małe cząstki, które można połknąć. W ten sposób wspomaga się tak­że proces trawienia – pokarm jest mielony na drobne kawałki i dokładnie pokrywany zawartymi w ślinie enzymami trawiennymi.
    Stare powiedzenie mówi: „Pij to, co jesz, i jedz to, co pijesz”. Stałe pokarmy należy całkowicie przeżuć tak, by przed połknięciem miały płynną postać. Natomiast płyny (soki i zupy) powinno się zatrzymywać na chwi­lę w jamie ustnej („przeżuć”), aby mogły zadziałać zawarte w ślinie enzymy. Odżywianie zaczyna się w twoim umyśle i w twoich ustach. Jedz po to, by odżywiać swój organizmu, a nie tylko po to, by wypełniać pust­kę w żołądku.”

  27. Ela 15 sierpnia 2015 o 13:48

    Z tą pietruszką w ciąży należy uważać gdyż ma działanie poronne

  28. asik 18 lipca 2016 o 20:30

    Hey,nie znalazlam Nic wiecej o opuchliznach Na twojej stronie dlatego tez pisze pod tym postem, jestem juz zalamana nie moge Nic sesownego znalezc w necie lekarze rozkladaja rece moze ty mialabys jakis pomysl co mi moze byc a mianowicie cierpie Na pouchlizne apsolutnie calego ciala czacem tylko lydki czasem cala nawet twarz a czasem nagle dzien przerwy, zazwyczaj rano budze sie mierze centymetrem I jest ok poczym zaczyna przybierac mi jakby kilogramow mysle ze to woda ale… w ciagu dnia nawet 3-4centymetry przybywa no I waga tez rosnie czasem juz wstaje taka opuchnieta ale czesciej puchne w ciagu dnia jak zrobie sobie glodowke 3dni wygladam super poczym zaczynam jesc I historia sie powtarza pije sporo wody z oddawaniem moczu nie mam problemow,ratunku co robic???!!!

  29. grzegorzadam 19 lipca 2016 o 05:23

    Masz nieczynne nerki i nadnercza.
    Pisaliśmy o tym ostatnio.
    Zastosuj metody H. Clark.
    Możesz mieć przywry w nerkach, wątrobie.
    Trzeba usunąć.
    Warto zrobić biorezonans dobry.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze