logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
254 online
52 992 901

4greens

4 x ZIELONY DETOKS

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
10 spraw do wyjścia z lęków, czyli jednak wejdź w to

not_afraid_by_boogiebear95-d4og42t

10 spraw do wyjścia z lęków, czyli jednak wejdź w to

Wiele rzeczy, które już powiedziałam muszę powiedzieć jeszcze raz. Na pierwszym miejscu jest gadanie o nerwicy lękowej, lękach, smutkach, depresji, złości, yyy … a nawet bulimii i innych problemach emocjonalnych. To wszystko jest tym samym.

Wtedy przemawiałam przez moje wielkie ego, poczucie siły i mocy, podobnie jak potężny ksiądz, prorok, albo polityk. To tak naprawdę nie mogło pomóc na zicher. Chyba, że innym politykom. Oni na czas zaangażowania nie chorują nigdy.

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem "Leczenie dobrą dietą"

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem „Leczenie dobrą dietą”

Uprawiałam religię na zmianę z polityką, a sądziłam że znalazłam słuszną metodę. Ego, ego, ego. Ego to koszmar.

1 sprawa

Ludzie lgną do chorób i strachu

Rozmawiają o tym, jakby to było coś wartościowego. Rozmawiają o chorobach i negatywnych nastrojach więcej niż o czymkolwiek innym. Gdy wsłuchasz się to zobaczysz, że ludzie cieszą się z takich rozmów. Ludzie są męczennikami. Lubią to.

Dlaczego tak się dzieje?

Gdy but pasuje na Twoją nogę, aż tak bardzo nie uświadamiasz sobie swojego istnienia. Znika problem z butem, znika problem „ja”. Ale gdy zaczyna Cię obcierać, już po chwili czujesz, że jesteś. Tylko wtedy, gdy jesteś w stanie odrzucić „ja” znikają cierpienia. Ja czyli ego.

Żeby to zrobić musisz mieć jednak jasną intencję: wychodzę z tego, już mnie nie ma, idę do teraz, do zerowania. I zaczynasz piać, oddychać, walić w dzwony, misy, albo wchodzić w czynność. Albo wszystko razem. Gdy czujesz ponownie dyskomfort ego/matrixu/pasożyta zmieniasz czynność. Od pewnego momentu stajesz się coraz bardziej świadoma.

Homer-Simpson-is-afraid

2 sprawa

Uświadom sobie, że wszystkie negatywne emocje są zasilane Twoją energią

Gniew, lęk, smutek i depresja okazują się być tym samym, czyli żrą Twoją energię. Negatywne emocje pochłaniają energię. Pozytywne robią z kolei za prądnice.

Nie pochylaj się nad tym, co chcesz, aby zniknęło, co Cię męczy, bo zostanie to tylko wzmocnione. Tak się nie załatwia spraw duchowych.

d3306d53dd0bfa416eb5b0d2453d6d38

3 sprawa

Jeśli jesteś w strachu pozostań w nim

Jeśli jesteś w depresji, pozostań w niej. Tak samo w złości.

Na samym początku musisz zaakceptować w pełni swój lęk. Nie oceniać, nie zastanawiać się, dlaczego sąsiad się nie boi, po prostu zaakceptować lęk. Spojrzeć jakby na siebie z boku. Przyjąć rolę obserwatora lęku. Zaakceptuj i nic nie rób.

Gdy będziesz działał będąc w lęku, wszystko co zrobisz będzie pochodziło ze strachu. Jeśli tak, pociągnie za sobą kolejny lęk. Nie możesz w tym stanie osiągnąć sukcesu, czyli przestać się bać. Więc zaczniesz się bać jeszcze bardziej.

Nie należy robić rzeczy, które od początku są skazane na niepowodzenie. Będąc w lęku zaakceptuj ten fakt, nie działaj, tylko obserwuj. Nic na świecie nie trwa wiecznie. Lęk się oddali.

Ludzie często są w takim lęku, że tylko mogą wziąć psychotrop i często wkrótce boją się już tragicznie. Drugą opcją jest że po prostu przysypiają. To są złe działania z wielu powodów.

images

4 sprawa

Boisz się, więc się samopotępiasz

Tymczasem samopotępienie jest sposobem na to, aby się nie zmienić. To sztuczka umysłu. Energia, która mogłaby się przydać na zrozumienie swojego strachu, przekształca się w potępienie. To samo jest z depresją.

40dafca6312387ffbdc3f8658f69e20c

5 sprawa

Lęk jest częścią inteligencji

Nie ma w nim niczego złego. Lęk wskazuje na to, że istnieje śmierć. Jako istoty ludzkie jesteśmy na Ziemi przez krótki czas.

Z tego właśnie powodu ludzie ciągle szukają doświadczeń religijnych. Żadne zwierzę nie jest religijne ponieważ zwierzęta nie znają takiego lęku. Lęku przemijania.

Ego Ci nie pozwala się bać, ale Ty nie słuchaj ego. Zostaw sobie lęk. Niech trwa. Nic nie trwa wiecznie. Pozwól zaistnieć lękowi.

DSC_1196

6 sprawa

Lęk jest ważnym naturalnym uczuciem

Natomiast poczucie winy to wymysł kapłanów i im podobnych. Kapłani, ale też politycy szybko się zorientowali, że człowieka można wykorzystać dzięki temu, że istnieje w nim lęk. Za pomocą lęku ludźmi można sterować. Wiedz o tym i naucz się obchodzić z własnymi lękami.

huge.1.8578

7 sprawa

Określ jakiego typu jesteś osobą

Paradoksalnie dzieje się tak, że jeśli łatwo popadasz w stan przeciwny jesteś właśnie tym typem.

Jeśli należysz do typu – ciało – aktywnego (wielu polityków, kapłanów, złych i dobrych przywódców) łatwo potrafisz się relaksować.

Jeśli potrafisz łatwo uwalniać się od myślenia – rozumu- (łatwo wpadasz w stan medytacji) jak Budda jesteś typem poznawczym (jest ich najmniej na świecie, to wybitni intelektualiści typu Einstein).

Jeśli jesteś z kolei typem wybitnie uczuciowym – serce – potrafisz skutecznie uwalniać się od uczuć.

Najczęściej jednak jesteśmy typami mieszanymi, ale z przewagą rozumu, serca, albo ciała. Wtedy dwa pozostałe typy są Twoim cieniem.

Gdy zorientujesz się jakim jesteś typem, Twoja droga od razu stanie się lekka i łatwa, bo przestaniesz tracić energię na niemożliwe.

Być może, że jedynym ratunkiem dla Ciebie na pozbycie się strachu będzie bieganie. Tak jak dla mnie.

Xdc494eTe

8 sprawa

Znajdź czas i miejsce na to, aby każdego dnia przynajmniej jedną godzinę spędzać na obserwowaniu własnych procesów wewnętrznych

Zostań obserwatorem jak jesz, jak idziesz, obserwuj swoje myśli. Skąd się biorą.

Zawsze zanim myśli polecą najpierw pojawia się jakieś uczucie, nie odwrotnie. Obserwuj to.

Na początku wyniki tej obserwacji będą mroczne i nieprzyjemne. Niekiedy zanurzysz się w ciemną otchłań. Ale po pewnym czasie zniknie cierpienie i pojawi się radość. Nawet ekstaza.

dreaming-joana

9 sprawa

Zrób to, czego się boisz

Pamiętaj, aby nigdy nie uciekać od lęku. Zupełnie nie jest to sposób na rozwiązanie problemów. Nie wolno tłumić lęku, gniewu, złości, depresji.

Wejdź w lęk

Jeśli boisz się ciemności, wybierz się na nocny spacer. Nie chodzi o to, żeby się narażać, i chodzić w gorącą noc w mini po mieście portowym, ale iść na spacer w ciemność.

Usiądź w ciemności i czekaj. Niech proces zacznie się rozwijać. Pozwól na to. Powiedz nocy: – jestem tutaj gotowy na wszystko. Jestem gotowa biec i najwyżej nie zdążę dobiec do torebki z prozakiem. Co z tego?

Gdy zanurzysz się w strach, on nagle nabierze świetlistości, ciemność się rozjaśni, bieg będzie trwał.

Nigdy nie uciekaj od lęku. Jeśli będziesz to robił zamkniesz możliwości rozwoju w tym kierunku. Pewnego dnia odkryjesz, że za każdym Twoim lękiem kryje się prawdziwy skarb. Dzięki temu będziesz mógł się rozwijać w wielu kierunkach.

Lęk wiąże się z energią życia

tumblr_nm1gieP66w1uosm2eo1_500

10 sprawa

Odpręż się i obserwuj

W przypadku, gdy nadejdzie lęk, rozluźnij się. Zaakceptuj fakt, że lęk jest obecny. Niczego jednak z nim nie rób. Pozostaw uczucie takim jakie jest. Nie koncentruj się na nim. Obserwuj ciało, nie powinno być w nim żadnych napięć.

Jeśli ciało jest rozluźnione lęk naturalnie znika.

Gdy lęk się pojawi, przepłynie jak fala i odejdzie. Nie zapuści korzeni. Jest w tym piękno.

Gdy nadchodzi lęk, zrób jedną rzecz. Nie napinaj ciała. Najlepiej połóż się na podłodze i odpręż. Odprężenie to antidotum na lęk. Po prostu obserwuj i postaraj się być bezstronny.

Źródło: „Zdrowie emocjonalne” Osho – nigdy się nie narodził, nigdy nie umarł.
Tylko odwiedził tę planetę Ziemia między 11 grudnia 1931 a 19 stycznia 1990


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 14 971 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Robert 13 lipca 2016 o 23:28

    Lęk jest elementem manipulacji. Gdybyście naprawdę poznali i zbadali, skąd się bierze, to wiele osób straciłoby kontrolę nad innymi. Rozpracowuję ludzkie schematy od wielu lat. Na tyle, na ile było mi dane to poznać, mogę z uśmiechem powiedzieć…. wiem skąd się bierze i wiem jak to zablokować. Trwanie w lęku to jak siedzenie w kałuży gówna. Albo wstaniesz z niej i się wykąpiesz, albo siedzisz w niej i tylko zatykasz nos. Pozdrawiam.

    1. Gabi Orchita 14 lipca 2016 o 07:49

      Hej Robert mógłbyś rozwinąć co masz na myśli?

      1. Robert 14 lipca 2016 o 18:38

        Lęk jest obiektem energetycznym wysyłanym nam po to, aby nas skontrolować, albo namieszać w naszym życiu. Zazdrość, zawiść itp. emocje w naszym kierunku od innych to standard. „Taki mamy klimat”. Sztuką jest nauczyć się pilnować własnej głowy (czytaj myśli) na krótkiej smyczy, żeby nam się nie rozbiegała, jak silnik elektryczny (elektrycy wiedzą o co chodzi), drugi element to pilnowanie pola energetycznego, czyli aury i czakr, żeby były czyste, a trzeci element, to dbanie o zdrowe ciało, czyli suplementacja przede wszystkim dobrą naturalną witaminą C i magnezem. Zauważcie na czym opiera się nasze życie….. ciągle wszędzie notorycznie jesteśmy straszeni i wbijany jest w nas lęk…. jak nie będziesz słuchał mamy i taty to…., jak nie będziesz słuchał nauczyciela, to…., jak nie będziesz słuchał szefa to…., jak nie będziesz przestrzegał przepisów to…., jak nie zagłosujesz na naszych tylko innych, to…. Manipulacja lękiem i strachem. Trochę jaśniej? 🙂

        1. Gabi Orchita 15 lipca 2016 o 00:18

          Dzięki z głębi serca.
          Powiedz masz jakiegoś maila dzięki któremu mogłabym spytać się o to i owo?
          Pozdrawiam!

          1. Robert 15 lipca 2016 o 13:19
    2. Iwona 14 lipca 2016 o 16:34

      Robert, pytałam gdzieś o Twojego bloga. Podpowiedz proszę 🙂

      1. Robert 14 lipca 2016 o 18:07

        Hej. Nie mam bloga. Nigdzie się nie udzielam, pracuję nad sobą i ludźmi 🙂

  2. Fenix Felix 13 lipca 2016 o 23:38

    Pepsi Peps jesteś objawieniem 🙂

  3. ojtekwoj 13 lipca 2016 o 23:43

    jebie ostatnio fizycznie na budowie i stosuję tym podobne taktyki by nie zwariować i faktycznie działają bo nie ukrywam że robić sie nie chce ..
    werner ablass „przestań cierpieć zacznij kochać ” fajna książeczka która w trakcie gdy sie ją czyta dokonuje widocznych zmian wnętrza jest to takie jakby rozwinięcie tego artykułu a więc kto przeczytał ten tekst i chce więcej- serdecznie polecam 🙂

  4. Gabi Orchita 14 lipca 2016 o 00:03

    Hej Peps,
    To samo mozna odnieść do gniewu, zazdrości? To wszystko pochodne lęku… Gdy rozpalaja mnie te negatywne uczucia bardzo trudno jest sie na nich skupić bez potępiania lub zagłuszania ich.
    Na jakim etapie ćwiczeń jestes u Wereszczagina? Zakupiłam wszystkie 8 części a narazie chce skupić sie praktykowaniu bycia tu i teraz.
    Pozdrawiam :*

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 00:05

      III, ale mam braki jeszcze z I

  5. Aluśka 14 lipca 2016 o 08:00

    Boje się prowadzić auto, wmawiam sobie, że jestem kiepskim kierowcą, choć bliscy mówią mi że nie jest az tak źle. Zemdlałam kiedyś ze strachu za kółkiem zbliżając się do ronda, od tego czasu jeżdżę tylko kiedy ktoś jest obok i kiedy tylko muszę. Jak sobie poradzić z tym mega lekiem? Na innych płaszczyznach też jest dużo do zrobienia…cykor jestem nieziemski. Jednocześnie chciałabym być silna i samodzielna, ale nie jestem. To boli i utrudnia życie. w Trakcie paniki próbuję tylko jak najszybciej uciec do domu, zakończyć spotkanie itd. cały czas uciekam…

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 09:23

      Aluśka to nic takiego, to najzwyczajniejsza nerwica lękowa. Niczego sobie nie wmawiaj. Zaakceptuj,że tak właśnie jest. Jesteś strachem. Nie radzę Ci, abyś na siłę siadała za kierownicę. Bo to może być niebezpieczne, ale zacznij robić wszystko to co napisałam. Weź na tapetę inny lęk, na pewno masz ich sporo, a nie tylko prowadzenie auta. Kładź się na podłodze. Określ swój typ i zacznij siebie obserwować z boku. Może dla Ciebie jest właśnie szybkie bieganie. Ale niczego Ci nie chcę wmawiać. Lęk musi odejść sam. Zaakceptuj i stań się obserwatorem. Nie myśl, tylko obserwuj. Będzie po nerwicy.

    2. grzegorzadam 14 lipca 2016 o 13:50

      A nie masz przypadkiem niedoborów minerałów i witamin?
      Szczególnie z grupy ”B”, magnezu, soli (sodu), potasu, 5-HTP, Wit.D ?

  6. Dominika 14 lipca 2016 o 08:37

    Pepsi, ten wpis bije wszystkie inne na głowę, dodam jeszcze że ” wszystkie inne ” są genialne.. To deklasuje jednak. Otwierasz oczy dziewczyno.

    1. Aluśka 14 lipca 2016 o 12:08

      Tylko skąd się wzięła nerwica lękowa? dlaczego tak się dzieje, kiedyś ten problem mnie nie dotyczył… mogłam sama pójść do sklepu, prowadzić auto. Nie przeżyłam katastrofy, raczej normalne acz szybkie życie

      1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 12:58

        Nic nie musiało się wydarzyć, około 25 roku życia spada coś takiego na człowieka, gdy jest bezbronny. Na mnie spadło, gdy byłam dzieckiem. Nie dociekaj, nie zadawaj takich pytań, zaakceptuj, a nawet ciesz się, bo to obróci się dla Ciebie jak najlepiej

      2. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 13:10

        Takie jak mówisz ”szybkie życie” nie pozwala na właściwe zastanowienie się nad dietą.
        Jest szybko, byle jak, aby było w żołądku, szybkie kawy, ”leki” na sen.
        Jestem jeszcze młoda/y, mam czas..
        To się nawarstwia latami.

    2. Aluśka 15 lipca 2016 o 11:21

      Łykam te wszystkie suplementy, ostatnio w badaniach ogólnych wyszło mi niskie żelazo i podwyższony cukier, czekam na biorezonans (sierpień). Kiepsko trawię, to wiem, kłopoty z żołądkiem od kilku lat, alergia na gluten i laktozę wybadana wahadełkiem u zielarza. Czasami jestem przerażona jak z takiej zuch kobiety stałam się takim niegramotnym osobnikiem. To nie idzie w parze z moim ja, z moimi ambicjami i stanowiskiem.

      1. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 13:04

        Dojdziesz do równowagi.
        Jak test sody na kwas?

        Wieczorne kąpiele z magnezem, solą, sodą i krzemem bardzo energetyzują i odstresowują.

      2. Agnieszka 6 lutego 2017 o 10:55

        Aluśka, a jak często jesz ogórki kiszone, kapustę kiszoną, jogurt naturalny, żurek? Jeśli boisz się, że rzeczywiście masz te alergie na gluten i laktozę, to zamiast jogurtów i żurku zażywaj suplementy probiotyczne, np. zawierające szczep Lactobacillus rhamnosus GG. Zadbaj o swoje jelita.

  7. Joanna 14 lipca 2016 o 09:56

    Wcześniej pisalas ze z nerwicy wyszłaś stosując zdrowa dietę i przez bieganie. Teraz piszesz o patrzeniu na siebie z boku i innych rzeczach, czyli bez z tego tez chyba sie da. Kiedy ostatnio mialas jakis atak paniki, albo sytuacje gdzie uciekłas. Czy jestes teraz 100 procentowa zdrowa osoba jak przed nerwica? Czy moze nadal czegoś nie byłabyś wstanie co mogłaś przed nią. Np. Czy pojechalabys sama do stanów, Indii. Mając nerwice to było dla ciebie najtrudniejsze? Jaka czynność zycia codziennego.

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 11:31

      Joanno nie ma tu sprzeczności. Napisałam jakim jestem typem. Jestem ciałem. Nie potrafię inaczej medytować, tylko dynamicznie. Tylko przy bieganiu moje myśli rozpraszają się i jestem w stanie nie myśleć. To już wystarczyło, że wyszłam z nerwicy lękowej. Do tego dołożyłam dietę i suplementy, bowiem moje ciało nie potrafiło szybko biegać. Nie było sprawne. Pokarm sprawił, że mogłam biegać tak jak chciałam. Ale samym jedzeniem i suplementami nie wyszłabym z tego. Może poprawiłby się cykl metylacji, może inne korzyści psychiczne, owszem, ale nie to co sie wydarzyło. Teraz jeszcze dokładam obserwację z boku. Gdy czasami czegoś się boję, akceptuję to, wtedy nienawidziłam swojego strachu, patrzyłam na ludzi w kolejce na Kasprowy z ogromną zazdrością, bo ja byłam w tym czasie w niemej histerii. Teraz wbiegam na Kasprowy :), w pełni akceptuję to, chociaż nie mam już nerwicy lękowej, ale czasami się czegoś boję.Uczę się żyć duchowo. Jak każdy siedzę w matrixsie, ale teraz wiem co robić. Po prostu nie myśleć, tylko obserwować. To daje ogromny zastrzyk energii.

      Tak teraz mogę jeździć wszędzie sama. Wtedy nie było mowy, żebym pojechała jako kierowca do innej dzielnicy Krakowa.

      1. Kasia 14 lipca 2016 o 15:42

        dziękuję za tak obszerną odpowiedź 🙂

      2. Kobitka 7 lutego 2017 o 15:02

        Ja wszędzie łażę i jeżdżę sama, nie gapię się na innych. Dzięki temu skończyłam studia za granicą mając tylko i wyłącznie samą siebie i swoje marzenia. Po prostu zwyczajnie postanowiłam się nie bać. I nikt tak naprawdę nie jest Ci potrzebny żebyś mogła gdzieś pojechać. Często to nawet lesze być gdzieś samemu bo więcej można doświadczyć. Ja tak mam i tego Ci życzę.
        Pozdrawiam.

    2. Aluśka 15 lipca 2016 o 11:25

      Grzegorzuadamie, ale tego 5-HTP nie znam i nie łykam, warto to brać?

      1. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 12:30

        Mercola poleca, translator:

        ==(….) 5-hydroksytryptofan (5-HTP) jest innym naturalną alternatywę dla tradycyjnych leków przeciwdepresyjnych. Gdy twoje ciało ustawia się produkcją serotoniny, najpierw robi 5-HTP. Biorąc 5-HTP jako suplement może podnieść poziom serotoniny.

        Dowody wskazują, 5-HTP przewyższa placebo, jeśli chodzi o łagodzenie depresji 24 – więcej niż można powiedzieć o antydepresanty! Jednak należy pamiętać, że lęk i społeczne fobie może pogorszyć z wyższym poziomem serotoniny, więc może być przeciwwskazane, jeśli lęk jest już wysokie. Ziele dziurawca Wykazano również, aby zapewnić ulgę w łagodnych objawów depresji.

        Chociaż opisywany badanie wykazało pewne korzyści z methylfolate, niedobór witaminy B12 może również przyczynić się do depresji i dotyka około 1 na 4 osoby. Jeśli jesteś ciekaw methylfolate przeczytanie tego szybkiego podsumowania jego skutków ubocznych. 25 Witamina B12, z drugiej strony, jest bardzo potrzebna przez wielu, a jeśli jesteś niewystarczające, może pomóc zmniejszyć objawy depresji. Dodatkowo do mojej najlepszej wiedzy nigdy nie było żadnych przypadków przedawkowania witaminy B12. Jest niezwykle bezpieczny. (….)

        Aminokwas, tryptofan, dostępny u nas

        1. pepsieliot 15 lipca 2016 o 13:07

          mamy tryptofan z Amixa i ze Swansona

          1. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 13:19

            Proszę, jest wybór, nie stosowałem tego jak na razie.
            Jest tych korzystnych aminokwasów troszkę 😉

            Pamiętajmy przy tym o właściwym poziomie kwasów żołądkowych

          2. sowka 15 lipca 2016 o 13:25

            5-HTP extrakt jest naturalnym prekursorem serotoniny ,pozyskiwanym na drodze ekstrakcji z nasion Griffonia Simplicifolia. Nasiona 5-htp sa stosowane jako łagodny środek podnoszący nastrój.

    3. Aluśka 15 lipca 2016 o 13:15

      w teście sody po 15 minutach odzew z żołądka

      1. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 14:54

        Zrób powtórnie.
        Jeżeli jest taki wynik, nie licz na wyzdrowienie i zdrowie.
        Musisz zrobić skuteczne dokwaszenie.

        To trapi 90% populacji, jeżeli to jakieś pocieszenie.

  8. ciekawska 14 lipca 2016 o 10:46

    w jaki sposób może pomóc określenie własnego typu? wybacz, jeżeli za bardzo drążę ale mój analityczny umysł dopomina się o więcej 🙂

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 11:18

      Kup książkę Osho i studiuj, a potem następną i kolejną

      1. ciekawska 14 lipca 2016 o 11:31

        od której książki polecasz zacząć? jak trafiłaś na Osho?

        1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 11:36

          Ciekawska, tyle osób mnie pyta, że chcę opowiedzieć jak do tego doszło. Dzisiaj postaram się odpowiedzieć. Zwykle nie piszę o sobie, ale w tym wypadku zrobię wyjątek, bo to może być drogowskaz dla innych.

  9. sowka 14 lipca 2016 o 14:11

    Pepsi napisałaś :
    „Być może, że jedynym ratunkiem dla Ciebie na pozbycie się strachu będzie bieganie. Tak jak dla mnie.”
    Czy blogowanie i pisanie jest dla Ciebie równiez terapią – daje Ci uspokojenie gdy znajdujesz odpowiedzi na pytania swoje i innych ?
    Poradziłam kiedys kolezance której rozwód spadł znienacka i z zaskoczenia na głowę aby walczyła w sądzie, wylewala na papier to czego nie udało jej się powiedziec w zwiazku ,aby nie dała sie obarczyc wina jesli sie winna nie czuje ….twierdzi że wiele zrozumiała i była to dla niej bardzo dobra terapia bo dowiedziała sie o sobie wiecej anizeli wiedziała 🙂

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 15:44

      Nie, gdy zaczęłam pisać bloga, nie miałam już nerwicy lękowej. Zaczęłam go pisać z miłości do ojca.

  10. Gabi Orchita 14 lipca 2016 o 14:27

    Pisz pisz Peps! Ja kupiłam „Świadomość” Osho prawie 2 lata temu i byłam gotowa zajrzeć do całkiem niedawno. Choc „Przebudzenie” De Mello pomogło mi wiek lat temu, umysł szybko wrócił na stare koleje obsesyjnego myślenia i zamartwiania sie.
    Pozdrawiam!

  11. Malgorzata H. (Maga) 14 lipca 2016 o 14:36

    Staram sie olewać swoje leki i problemy na ile to jest możliwe.Uwazam ze los zsyła mi tylko takie problemy,z którymi jestem sobie w stanie poradzić,a jeśli nie jestem w stanie to znaczy ze to nie mój problem.Musze przyznać ze z takim podejściem dużo łatwiej jest żyć.Punkt 6 to strzał w dziesiątke.

  12. Joanna 14 lipca 2016 o 16:26

    mogłabyś komuś zlecić albo sama pouzupełniać działy? np w zdrowie/niedoczynność tarczycy mam wrażenie, że nie ma dużo wpisów tam pododawanych, które pisałaś na ten temat. kiedyś dodałaś fajny wpis o niedoczynności tarczycy i dawkach selenu/cynku i innych rzeczy, a w tym dziale nic praktycznie nie ma. większość o hashimoto.

    1. pepsieliot 14 lipca 2016 o 17:08

      Joanno będzie nowy portal uporządkowany z kilkoma artykułami każdego dnia, a wpis masz na przykład tu: http://www.pepsieliot.com/nie-mysl-ze-gdy-twoje-tsh-jest-w-normie-to-na-pewno-nie-masz-problemow-z-tarczyca/

  13. Inka 14 lipca 2016 o 16:27

    Pepsi, jesteś cudowna. Dziękuję za ten wpis. Bardzo, bardzo. Jestem ciekawa Osho, dlatego czekam cierpliwie na Twój artykuł. <3

  14. Justyna 14 lipca 2016 o 20:06

    Tak Pepsi, cala prawda. Bieganie to tez rodzaj zarzadzania strachem, a wiem, ze strachem sie nie zarzadza tylko sie na niego patrzy. Ale chyba trzeba swoje mile przebiec by to w koncu pojac….by byc przygotowanym….bo strach jest nam niezbedny do zycia, nie da sie go uniknac trzeba patrzec by zrozumiec jaka niesie informacj – a jak juz sie te informacje ma to mozna zarzadzac, ale wlasnym zyciem i to tez z ograniczeniami…..

  15. katarina 15 lipca 2016 o 01:32

    Nie zdążyłam przeczytać… Trzymaj się Pepsi, <3

    1. pepsieliot 15 lipca 2016 o 09:27

      <3

  16. Siditu 15 lipca 2016 o 01:39

    Moje samotne spacery po ciemku wzdłuż brzegu lasu napełniały mnie z początku strachem. Ponoć przed patriarchalnymi wymysłami diabelskich sił. Z drugiej strony – skoro od kilkunastu lat pragnę tak bardzo śmierci, nie zwrócenia uwagi ludzi obok, nie docenienia przez nich, nie ukojenia – po prostu końca egzystencji, nicości, nieistnienia, wyzerowania pomimo plusów – dlaczego mam się bać śmierci? Bodaj to kobieta z szatańską intuicją, przed którą tak się trwożą co poniektórzy świętoszkowaci, lecz nie wyłącznie.
    Moje spacery do lasu po ciemku nadal napawają lękiem, choć podążam znanymi ścieżkami z brzegu matecznika. Rzeczywiście, dopracowanie diety i suplementacji ugasiło zapędy Tanatosa. Urodziła się akceptacja, że śmierć przyjdzie, że sens nie istnieje. Obserwacja i zwykła radość z prowadzenia – roweru, nóg, samochodu, rąk, ust, łyżki, garnków, zakupów, długopisu, klawiatury, oczu, wierszy, słówek i zdań w obcych językach, rozmów, siebie, inspiracyj, niesprawdzonych głosów obok, niezawodnych porad ku sobie.
    W lesie mieszkają wiedźmy, przodkinie o wielkiej sile. Co o nich sądzisz? Zabobony?

    1. pepsieliot 15 lipca 2016 o 09:27

      Siditu Ty się tutaj nie ociągaj, tylko zacznij wchodzić w siebie, nie myśleć, bo się znowu urodzisz i nic nie będziesz pamiętać. Przebudź się kochana, to masz szansę w następnym wcieleniu, albo nawet w tym załatwić tę sprawę i już się nie pojawić na ziemi, tylko siedzieć w lepszym świecie. Co z tego, że teraz umrzesz, gdy umrzesz nieświadoma znowu się będziesz odradzać jak niezapisana tablica

    2. muffinka 15 lipca 2016 o 14:30

      Siditu -na youtube są mądre filmiki Ewy Renaty Cyzman-Bany z serii Zyciowe sprawy, posłuchaj niektórych, wiele Ci sie wyjasni. Pozdro

      1. Siditu 5 lutego 2017 o 23:58

        Dziękuję za te filmiki. Udało mi się obejrzeć odcinek 73 i 72. Rozbawiły mnie do rozpuku.

  17. Inka 15 lipca 2016 o 14:09

    Ja też się nie załapałam na wpis, tyle, co w mejlu, kilka zdań. Szkoda. Ale rozumiem. Podziwiam Cię za to, że się odważyłaś powiedzieć o sobie głośno, ja do tej pory nie potrafię.

    1. Niki 16 lipca 2016 o 09:26

      być może ktoś skopiował, zrobił zrzut? warto trzymać takie motywacyjne historie, nie usuwać, (bo skoro tekst pojawił się na widoku publicznym to nie jest wielki sekret osobisty) aby w razie potrzeby móc w nie zajrzeć, bo wszyscy niby różni, a mimo to jesteśmy podobnymi mechanizmami, a potem zajrzeć w siebie i rozpoznać się

      1. Inka83 16 lipca 2016 o 15:23

        Niki, zgadzam się z Tobą. Mam ogromną nadzieję, że ktoś rzeczywiście skopiował i zechce się podzielić, np. przesyłając na mejla. Ludzie! Jeśli Pepsi się zgodzi, to ja bardzo proszę, podam mejla i będę wdzięczna niesamowicie.

  18. malpkam 16 lipca 2016 o 19:52

    Pepsi czy planujesz jakiś artykuł na temat tików nerwowych u dorosłych? O przyczynach i jakichś niefarmakologicznych sposobach leczenia?

    1. pepsieliot 16 lipca 2016 o 20:11

      nie planowałam, o tikach u dzieci jest znacznie więcej http://healthy-family.org/tic-disorder-treatments/,
      http://www.earthclinic.com/cures/tic.html
      ale u dorosłych, nie znajduję materiałów. Na wszelki wypadek zawsze trzeba założyć że są braki magnezu

  19. grzegorzadam 17 lipca 2016 o 22:24

    Na wszelki wypadek zawsze trzeba założyć że są braki magnezu==

    Ewidentne niedobory!

  20. Malgorzata78 5 lutego 2017 o 21:20

    Pepsi. A co ze smutkiem? Mam naprawde dobre zycie, cudownego chlopaka, mamy fantastycznego syna. Moje zycie jest DOBRE. Ale kiedy widze smutne, zaniedbane dziecko np na ulicy momentalnie staja mi lzy w oczach i ten maly nieszczesnik jest potem ze mna przez dlugi czas. Jak to ugryzc? Nie moge temu maluchowi pomoc, a jednoczesnie smutek na wspomnienie zjada mnie od srodka. Co zrobic? Dystansowac sie, udawac ze to nie mialo miejsca? Tak nie umiem. Rozpamietuje to dlugo, niczego to nie zmienia a mnie truje terazniejszosc. Nie wiem.

    1. Pepsi Eliot 5 lutego 2017 o 21:28

      Smutek jest kolejną emocją wypływającą z lęku. W takiej sytuacji, gdy nie możesz po prostu pomóc, zareagować nie ma powodu, żebyś drążyła temat w głowie. To jest kolejna natrętna myśl ego. Niech przejdzie, postaraj się zerować, nie podbijaj tej myśli. Jest, bo jest, ale nie staraj się ani myśleć o tym, ani nie myśleć. Niech to przejdzie. Zeruj się, tak jak o tym piszę za każdym razem. Każdego dnia wydarza się wiele tragicznych i niesprawiedliwych w pojęciu naszego ego wydarzeń. Gdy nie masz na to wpływu nie wzmacniaj tego strachu, nie oglądaj telewizji, nie wchodź na strony, które straszą. Ja usuwam komentarze, które niosą strach, smutek i beznadzieję.
      Najgorszą rzeczą, do której obecnie zobligowano lekarzy jest mówienie pacjentom, że są śmiertelnie chorzy. Pacjent wierzący lekarzowi, ufający w jego autorytet po prostu umiera. To jest skandal i niezrozumienie istoty rzeczy.

      1. grzegorzadam 5 lutego 2017 o 21:31

        Ja usuwam komentarze, które niosą strach, smutek i beznadzieję.”

        Błąd, przecież wtedy oceniasz, a co na osho??

        1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 09:16

          Nie tylko Osho, wszyscy przebudzeni na czele z Buddą i Jezusem mówią o nieocenianiu.

          Nie oceniam postów, po prostu robię to dla dobra reszty czytających. Chcę nieść pomoc i dobrą nowinę. To też jest ocenianie nowiny, ale trudno, jeszcze nie jestem Tolle.

          Ostatnio pewna nauczycielka napisała do mnie załamana, że PIS chce tak wszystko zrobić, żeby nie można ich już było usunąć od władzy, że „reformy” robią, tylko po to, aby zmienić książki do historii i pisać w nich o Smoleńsku. Nauczyciele siedzą przed telewizorami i płaczą. Ona po prostu ma myśli samobójcze. Inni piszą o strasznym zatruciu Ziemi i drżą. Inni są załamani, że lekarz zdiagnozował beznadziejną sytuację z rakiem.

          Należy się odsunąć od pasożytówenergoinformacyjnych. Nie wspierać uwagą, nie karmić pasożytów naszym roztrzęsionym ego.Na miejsce jednego rządu przychodzi następny, który działa w schemacie od założenia złym dla jednostki. Nie ma po co się temu przyglądać. Należy wyrzucić telewizor, nie wchodzić na strony straszące i zacząć cieszyć się ze swojej boskiej jaźni, która tkwi w każdym z nas.

          Wszystko co się dzieje wokół, to zbieranie doświadczenia, ale to Ty decydujesz jakie doświadczenie jest Ci potrzebne. Na pewno w każdym z nas jest już wystarczająco dużo strachu, żeby wspólnie coś z tym zrobić. Gdy będziemy razem w nie baniu, tu i teraz wprowadzimy 5 wymiar. Ci z 3 wymiaru po prostu od nas odpadną, tak samo jak w pewnym momencie odpadają same z siebie: używki, dręczenie zwierząt, niekochanie ludzi,zdrady, pornografia, czy Big Mac

          1. grzegorzadam 6 lutego 2017 o 09:23

            w politykę się nie bawię, to bagno.
            Ale ostrzeżenie, że przez zaniechanie można stracić wzrok, najważniejszy chyba zmysł jest
            warte nawet otrzeźwienia strachem.
            To nie są żarty.
            Badamy się i działamy.

          2. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 09:24

            Tak, bo to są ostatecznie dobre nowiny 🙂

      2. malgorzata78 5 lutego 2017 o 22:09

        Dziekuje Pepsi. Czulam tak instynktownie. To bedzie trudne, ale postaram sie, bo nie wyobrazam sobie aby ten kolec caly czas mogl we mnie siedziec. Tak sie po prostu nie da. Dziekuje raz jeszcze. I – mimo smutnego komentarza – wysylam Tobie mega duzo usmiechu z pieknego Berlina :).

        1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 09:00

          nie będzie takie trudne tylko trochę potrwa <3

  21. Gabi Orchita 5 lutego 2017 o 22:23

    Miło wrocic do dobrego postu <3

  22. Bio pomidore 5 lutego 2017 o 22:46

    Hej Pepsi.
    A jak poradzic sobie z smutkiem malego dziecka? Miesiac temu bylismy z dzieckiem(2,5r) w oceanarium,
    a tam byl strasznie smutny zolw, moje dziecko zauwazylo ten smutek, kucnelo przy jego terium i mowilo ze jest smutny, glodny….chciala go wypuscic. A teraz co jakis czas wspomnina go. Ja nie wiem co jej mowic??
    btw oceanaria,zoo i cyrki to strasznie smutne miejsca, wiecej do takich miejsc nie ide.

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 08:59

      dziecko czerpie już smutek istnienia z pasożyta energoinformacyjnego, zachowania dziecka mogą być dla nas dziwne, bo nie uczyliśmy go pewnych rzeczy,nie rozmawialiśmy z nim, ani nie są to odruchy instynktowne, jak odruch ssania, czy babińskiego, przebierania nóżkami. Dziecko ciągnie ten strach z gwiazd, z tego co się stało na Ziemi. No właśnie ty poszłaś z dzieckiem do klatki ze zwierzęciem, a ono (dziecko) wie, że to nie jest miejsce dla zwierząt. Rozbawiaj dziecko, zagaduj, dziecko krótko się smuci, krótko się złości, już po chwili jest pogodne. Wymyśl historyjkę, że żółwik został zabrany do domu przez pewną dziewczynkę i jest teraz przeszczęśliwy.

  23. grzegorzadam 6 lutego 2017 o 09:43

    Umysł mówi „tak być powinno”, a wcale tak nie powinno.
    Umysł mówi „muszę”, a nic w istocie nie musisz czynić.
    Umysł mówi „tak nakazuje tradycja”, a tradycja jest niczym.
    Umysł mówi „boję się”, a nie ma żadnego powodu by lękać się czegokolwiek.
    Umysł mówi „potrzebuję”, a nic nie jest potrzebne, bo wszystko masz.
    Umysł mówi „nie dam rady”, „nie mogę”, a wszystko możesz.
    Umysł mówi „jest mi źle”, a to tylko złudzenie.
    Umysł mówi „jestem grzesznikiem”, a grzech nie istnieje.
    Umysł mówi „jestem nikim”, a doprawdy jesteś wszystkim.
    Umysł mówi „mam problem”, a nic nie jest tak naprawdę problemem.
    Umysł mówi „cierpię”, a cierpienie jest iluzoryczne.
    Umysł mówi „chcę więcej”, „chcę jeszcze”, a przecież to wszystko marność.
    Umysł mówi „jestem lepszy”, a nie jesteś.

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 15:39

      jesteś idealny taki jaki jesteś 🙂

  24. leainthesea 6 lutego 2017 o 11:54

    Pepsi miałaś jakieś e-booki, gdzie można je dorwać? Mam chętkę na jeden tylko nie wiem gdzie szukać

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 15:37

      są dla VIP zapisz się

  25. Ja 6 lutego 2017 o 11:59

    Ciekawy wpis

  26. Marusia 6 lutego 2017 o 12:06

    Od jakiegoś czasu zorientowałam się że osoba którą uważałam za swoja przyjaciółkę ,jest moim wrogiem .
    Osoba ta udawała przyjaciela a za plecami potrafiła obgadywać , wymyślać nie prawdziwe historie .
    Wiem że to robi z zazdrości ,śmiało mogę stwierdzić że mnie nienawidzi .
    Znajomość zakończyłam ,choć jak spotykałyśmy się przypadkiem z przyzwoitości i kultury osobistej mówiłyśmy : cześć . Jednak była sytuacja że widziałam że nawet przy sporadycznych spotkaniach próbuje atakować słownie .
    Pretensje np. że ona wyciąga rękę i zaprasza na kawę a ja nie chcę przyjść , że przeginam z ciuchami ( uwielbiam ciuszki ,modę itd.)
    Kontakt urwałam całkowicie ,nawet już cześć sobie nie mówimy .
    I kiedy od czasu do czasu spotykamy się odczuwam straszny lęk .To straszne uczucie .
    Np. jesteśmy w sklepie a ona stoi za mną ,mija mnie kilkanaście razy w taki sposób że musi mnie trącić delikatnie ramieniem . Nie wiem jak pozbyć się tego lęku .

    1. Carrie 13 lutego 2017 o 17:07

      Pokochać siebie zupełnie całkowicie w pełni. Gdy kochasz siebie nikt nigdy Ci nie może zagrozić.

  27. Madam 6 lutego 2017 o 13:59

    Wspaniały wpis 🙂 Lovciam,

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 15:32

      lovciam2

  28. Anutek po 6 lutego 2017 o 14:13

    Pepsi, z innej mańki. Piszesz by wyłączać ego i jego głupie, natrętne myśli. Ale powiedz mi, czy jeśli ego zarzuca mi w głowie jakieś piosenki, bo nie „lubi” ciszy, to czy powinnam wyłączać tego DJ? Czy mogę być jednocześnie tu i teraz i nucić sobie w glowie utwór? Może głupie pytanie, ale tak naszło mnie, by Cie zapytać o zdanie.
    Ściskam

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 15:28

      śpiewaj, nuć, lepiej jakby to było coś własnego, może być na bazie szlagieru 🙂 tak mówi Nelly Radwanowska

  29. Bybek 6 lutego 2017 o 16:25

    Pepsi , czy masz jakąś fajna instrukcje dla zmiany schematu mysli , ktore są zakorzenione już w biosie mej podswiadomości.

    Lęków się wyzbyłem a nawet je polubiłem , właśnie wracam z Zakopca smrodka , na nartach po śmigać co kiedyś było nie do pomyślenia . Teraz jest nie do pomyślenia nie być pośmigać.

    Wracajac do rzeczywistosci wrócą bóle ciała i myśli podnoszace kortyzol , same bez powodu , schemat 15 letni wydziargany w mózgu.
    Jak to zmienić, jakiś dekalog może masz ?
    Biegać lubie i biegam .
    Pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 19:28

      świadomie, krok po kroku nie gonić za tymi myślami, już wiesz co to jest, więc możesz pozwolić im przepłynąć, wchodź na całego w czynności, śpiewaj, mrucz, oddychaj z intencją, że wychodzisz z matrixu, bądź czujny jak obserwator siebie samego.I najważniejsze niczego nie oceniaj, nie mów o sobie, że wolno Ci idzie to przebudzenie, jest jak jest, idealnie

  30. Agata 14 lutego 2017 o 10:29

    Pepsulek zapytam, najwyżej wykasujesz jako smutny komentarz.
    Jakie jest Twoje-oświecone zdanie na temat psychotropów w przypadku głębokiej depresji i myśli samobójczych?
    Bardzo ale to bardzo czuję wszystko, o czym piszesz ale mam wrażenie, że mój problem chyba rozprzestrzenił się za bardzo, żebym podołała.
    Przestałam bać się śmierci, a wręcz przeciwnie, w nocy, po kolejnej nieprzespanej i przepłakanej godzinie, upewniam się w mojej polisie na życie, który wariant mojego zejścia da mojej córce największą kwotę.
    Teraz czekam na śmierć. Jeszcze do nie dawna bałam się, że serce, że udar (przepowiedziano mi to kilka razy) – bo córka zostanie sama ew. skazana na wychowanie przez moją matkę, osobę, której ja zawdzięczam moje smutki. Ale przekroczyłam granicę, w której moje życie według mnie byłoby więcej warte dla mojego dziecka niż moja śmierć. Ten smutny, zabałaganiony dom,w którym nie ma znajomych rodziny. Jest ogromna miłość między mną i córką i oczywiście śmiech i wygłupy, gdy na chwilę znikają moje depresyjne epizody.
    Ale na co dzień totalnie nie mam energii do niczego, nie mogę ćwiczyć ani biegać, bo cierpię nawet przy żwawszym podskoku (nadnercza i zalewający mnie chyba kortyzol), każdą sesję śmiechową czy inną aktywność opłacam bezsennością i fatalnym samopoczuciem.
    Nie mam energii, aby zabrać się za to, co dodaje energii. Przez to wszystko moje finanse są po prostu śmiertelnie niebezpieczne.
    Jestem – moim zdaniem bardzo twórczą, zdolną i wrażliwą osobą – dlatego nie umiem już zapanować nad myśleniem i dlatego mam też do siebie ogromne pretensje, poczucie winy itp – cała moja twórczość i wrażliwość wymknęła się spod kontroli i teraz działa na moją szkodę.
    Kilka razy przepisywano mi już psychotropy, ale ciągle się bronię, nie tylko dlatego że mam po nich bardzo fatalne odczucia – wzmagają m.in. mój zespół niespokojnych nóg.

    Ale czuję, że chyba jednak powinnam je wziąć, że moja chemia już tak się rozhulała, że powinnam sobie pomóc, że to może być moja ostatnia deska ratunku, żebym nie zaczęła narażać się specjalnie na śmierć.

    Starałam się, żeby w tym komciu nie było smutku tylko racjonalne przedstawienie sprawy, bo stałąś się dla mnie pewnym przewodnikiem, gdy depresja na chwilę wypuszcza mnie ze swych objęć, wchodzę na Twojego bloga i sprawdzam, czy to co piszesz jeszcze ma moc uratowania mnie, dlatego bardzo bym chciała, abyś powiedziała, czy TWoim zdaniem, w moim przypadku prochy mogą być dobrym rozwiązaniem?
    Jest we mnie bardzo dużo – w sumie niespożytkowanej inaczej niż do mojej córy – miłości, więc kocham Cię i dziękuję za kilka dobrych tygodni, które dzięki Tobie miałam.

    1. Pepsi Eliot 14 lutego 2017 o 12:16

      Też Cię kocham. Po pierwsze, nic nie zawdzięczasz matce, a z pewnością nie smutki. Wszystko co się z Tobą dzieje, dzieje się za sprawą Twoją, ale nie z Twojej winy. To różnica, bo winnego tutaj nie ma, po prostu zbierasz takie doświadczenie, a nie inne. Musisz żyć, gdyż musisz zostać nauczycielem duchowym dla Twojej córki, gdy Ciebie zabraknie, być może zajmie jej to za dużo czasu, aby się przebudzić. Po prostu Twoje ciało bolesne jest bardzo duże.Z tego da się wyjść. Życie jest takie piękne, a Ty masz tyle do zaoferowania. Jesteś twórcą, kreatorem.
      Nie ćwicz na razie i nie biegaj. Bierz magnez, jod przez skórę, C, cynk, selen, D3 i K2, oraz Omegę 3. Bcomplex duużo szczególnie chodzi o B12 i B3
      Nie chodź na sesje śmiechowe. Zacznij wchodzić w czynności, jakiekolwiek, oddychać, śpiewać, buczeć. Ommmm, Ommmmm, Ommmmm tak brzmi Kosmos, a Ty nim jesteś. Zeruj się ile możesz. Spacery, gapienie się w przyrodę. Ile razy pojawi się jakaś emocja, strach, lęk, złość, uświadom sobie, jaka myśl ją wywołała. nie podążaj za nią, niech przepłynie, ale Ty już będziesz świadoma, że to Twoje ego. Matka jest też Twoją projekcją. Gdy napłynie myśl o matce, i wiesz, że doznajesz emocji smutku, lęku i złości, nie leć za tą myślą, ani nie obwiniaj się o nią, po prostu niech przepłynie. Taka „praca” ze sobą sprawi, że te złe myśli, egotyczne/niszczące Cię, będą coraz rzadziej napływać.
      Nie da się oderwać od matki, matka jest najważniejsza, nawet jakby była prostytutką, pijaczką, czy złodziejką, nieczułą, po prostu, to ona połączyła Cię z Ziemią, to przez nią otrzymałaś jaźń, jeszcze w jej łonie. Matka po prostu jest Buddą, i Ty też jesteś Buddą. Matka śpi snem głębokim, ale Ty możesz zacząć się budzić. Nikogo nie obwiniaj, winnych nie ma. Takie doświadczenie z pewnością przełoży się na coś zajebistego dla Ciebie. Tylko zadziałaj. Nie siedź na skrzyżowaniu. Gdy nie śpisz w nocy, ciesz się, wejdź wtedy w siebie głęboko, postaraj się poczuć siebie od środka, połącz się z jestem w Twoim ciele wewnętrznym. Dotzryj do pustki w sobie. Wygrasz los na loterii. Będziesz w 5 wymiarze. Nie ma smutku, lęku, zła , gdy jesteś w teraźniejszości. Tolle przeczytaj/wysłuchaj rozdział o ciele bolesnym, a najlepiej wszystko. To jest współczesny nam Budda/Jezus. Nie omińmy go, jak inni kiedyś.

      1. Agata 14 lutego 2017 o 19:12

        Dziękuję Peps, to cudnie, że można z Tobą tak po prostu o wszystkim… i z taką ufnością, że jest w tym szczerość, prostota i miłość, nic nachalnego i moralizującego. To dla mnie duża ulga, że mogę o tym swobodnie porozmawiać, nie zostaję bez odpowiedzi.
        Na co dzień nie obwiniam nikogo, tylko wtedy gdy łapię dół. Kiedyś wołałam, prosiłam Boga, dziś gdy już wiem, jak jest, po prostu obwiniam ją za ten pokoleniowy maraton, przed którym nie umiem ochronić córki.
        Moja nocna bezsenność nigdy nie jest spokojna, na tyle spokojna aby udało się przywołać to, co wiem. Bezsenność jest pełna spazmów aż z trzewi, staram się przywoływać nauki Tollego, ale nie jest łatwo przerwać płacz. Dlatego pomyślałam o prochach, aby wyregulować chemię, ale z drugiej strony jeśli tyle lat się wzbraniam to może jest to sygnał że nie….
        dam sobie jeszcze szansę,
        Potrafisz tak ubrać myśli w słowa, że ma to ogromną moc. Ogniskujesz wszystko co najlepsze i działasz z precyzją lasera. Love

        1. Pepsi Eliot 14 lutego 2017 o 20:49

          Tolle się przebudził w takim cierpieniu. Wiem, że cierpisz, wiem że wiesz, że musisz to zaakceptować, a nawet okazać wdzięczność za to doświadczenie, uwierz, że to Cię odrodzi. Płacz jest dobry, potem nie odczuwasz trochę ulgi? Jęczenie też bardzo wycisza. Jak długie masz takie okresy depresji?

          1. Agata 15 lutego 2017 o 20:57

            Przede wszystkim jeszcze raz dziękuję, że mogę z Tobą o tym tak normalnie pogadać, to bardzo budujące.
            Właśnie problem polega na tym, że nie umiem wyjść z tego ostatniego okresu, trwa to już min. 3 tydzień. Zaczęło się wiele lat temu od 3 godzinnych sesji płaczu – i wtedy faktycznie wstawałam silniejsza. Potem okresy spokoju się skracały a okresy dołu wydłużały. Przed tym obecnym te okresy depresji to było ok tygodnia, a potem na min. 5 tygodni spokój.
            Zmienił się też płacz – to już nie jest katharsis, po tym obecnym „wyciu” boli mnie strasznie krtań i klatka, jak ból płuc.
            Nie umiem teraz z tego wyjść, miałam na koniec roku taki tydzień wybudzenia i było wspaniale – teraz to widzę – i boję się, że moja mózgownica wsadziła „przebudzenie” do szufladki, w której trzymam wszystkie zaczęte terapie, które na początku wzbudziły mój entuzjazm i nadzieję, a potem zawiodły. Ja tak nie czuję, ja wiem, że to nie to samo, nawet w najgorszych chwilach chwytam za „Potęgę” mimo że nic do mnie na ten moment nie dociera, ale zastanawiam się, czy podświadomie uznałam, że to kolejna wtopa i teraz sama sabotuję swoje starania. Próbowano mnie leczyć na wiele sposobów – od choroby addisona po drażliwe jelito, zawsze z tym samym zaleceniem, tzn. prochy. Ale zawsze udało mi się wyleźć z dołka, a teraz totalnie jakby zaakceptowałam najgorsze, mało co robię.
            Jeszcze raz wielkie dzięki, nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy, chorzy na nadciśnienie, hashimoto itp mogą racjonalnie i spokojnie rozmawiać o swoich chorobach, objawach itp. i tego mi brakuje, bo ja nie chcę demonizować swojej choroby ani jej objawów, potrzebuję skonfrontowania tego z kimś kto się zna na ludzkim ciele (i duszy) ale niekoniecznie jest psychiatrą.

          2. Pepsi Eliot 15 lutego 2017 o 21:51

            Agato Twoje ciało bolesne jest bardzo duże, ale spoko. Piszesz, że „Potęga …” do Ciebie chwilowo nie dociera. A wiesz dlaczego? Gdy kiedyś czytałam Osho, Tolle robiłam to z ciekawości, bo taki blog jak mój (witarianizm, od tego się przecież zaczęło, mój blog zaczął się od udziału w zabawie pt tydzień na witarce i potem poleciało 5 lat codziennie :), a więc na takich blogach zawsze było sporo duchowości, tylko nie u mnie. Czytałam więc i nic. Nic. Teraz już wiem dlaczego, byłam całkowicie pogrążona we śnie, a myśliciel w postaci ego, rozkminiał kolejne zagadki naturalnych metod leczenia (ego uwielbia rozwiązywanie krzyżówek, wymyślanie bomb atomowych i takie tam), a więc przez to moje ego myśliciela nie przebijało się nic do środka, czyli do mnie. Nic. Zero. Myślałam, że ludzie, którzy zajmują się tak zwaną duchowością są co najwyżej nawiedzeni, a raczej uważałam ich trochę za głupków. Można się tylko śmiać. Obecnie, gdy czytam to co piszą oświeceni, albo tylko budzący się po prostu rezonuje ze mną. Z tym kimś prawdziwym, który siedzi we mnie i w Tobie, i w Buddzie. To jest tak oczywiste, że jestem w szoku, jak mogłam tego nie widzieć. A to dlatego, że tylko światło zobaczy światło. A teraz Ty, tak bardzo obrastasz w smutek, że sądzisz, że Ty prawdziwa, Ty w środku też jesteś smutna i zrozpaczona. Nie rezonujesz z prawdą. Ale nie wierzę, żeby to długo trwało. Przecież widzę, że się budzisz, że jesteś na drodze do oświecenia. Pewnei dlatego przestałaś rezonować, bo zbyt napierasz, chcesz dostać ratunek, chcesz przestać cierpieć. A wiesz jak to jest, trzeba przejść przez akceptację tego co się dzieje.
            Czy mogłabyś zastąpić rozdzierający szloch śpiewem? Nawet jakimś dziwacznym? Nie możesz zacząć tańczyć, to wiem, ale możesz usiąść przed lustrem w totalnej rozpaczy i się roześmiać, sztucznie, z musu. Robić rzeczy, których nie robisz zwykle w danym momencie. Jesteś Ziemią, jesteś Buddą, jesteś.
            Oddychaj koniecznie, Osho mówi, że emocje tak są związane z oddechem, że od dupy strony ,można na nie wpływać. Zacznij równomiernie głęboko oddychać, wydychać długo. Wyobraź sobie szum morza na plaży, przypływ i odpływ fali. Kup kamertony mosiężne, pozwoli Ci to lepiej dostroić się z siódmą harmoniczną Ziemi. Kurde flaczek, jak tak cierpisz, to powinny Ci się już pootwierać jakieś czakry. Lovciam

          3. Agata 16 lutego 2017 o 13:07

            Masz rację. Moje pragnienie przebudzenia doprowadziło mnie do tego, że przeraziłam się tego przedłużającego się cierpienia. Jakbym zapomniała o historii Tollego. Na pewno chodzi też o to, że nie chcę już ostatecznie przerazić mojej córki,dziś ma 15 urodziny i robię co mogę, aby się uśmiechać.
            Ego podpowiada mi że jak przestanę się bronić przed tym dołem to po wszystkim zastanę tylko zgliszcza życia i finansów. Mówi mi że Tolle, Twój blog – że to wszystko jest dla mnie niedostępne, że za fajne dla mnie. Zrobię tak jak piszesz… dobrze że jesteś Kochana. LOVE

          4. Pepsi Eliot 16 lutego 2017 o 13:10

            Zamknij to ego, daj mu pstryka w nos, wywal na dwór i na mróz

  31. Monika 22 lipca 2017 o 13:49

    Na wyjście z lęków pomogła mi technika Craiga EFT. Dzięki temu wzmocniłam akceptacje do samej siebie 🙂 Przy różnego typu strachach padają nerki, więc warto je wzmocnić.

  32. beztematusite 4 października 2017 o 16:37

    EFT jak najbardziej, Konstelacje Rodzinne (ustawienia Hellingerowskie), Reiki, obserwacja leku, zaraszanie go z miloscia i obserwacja jak rosnie, jak ebergia leku opanowuje cialo i oczekiwanie na wiecej i silniej a wtedy wszystko sie wycisza. Podobnie przy atakach paniki: „choc, no choc tutaj, nikt cie nie kocha, choc przytule” – wycisza sie. Do tego oddech z przepony na 1, 2, 3 i wydech na 121, 122, 123, miesnie rozluznione (bardzo wazne). Pomogla mi tez sugestia Beaty Pawlikowskiej: mowic „kocham Cie” podczas takich atakow. Duzo ruchu bo atak paniki i lek to zaproszenie ciala do ucieczki wiec nie mozna siedziec bo energia zasila atak. Obserwacja/pamiec ciala: czesto kiedy lek odchodzi cialo jeszcze pamieta i dzieja sie sytuacje kiedys powstawal lek czy panika, juz nie przychodza ale cialo domaga sie reakcji. Obserwowac i usmiechac sie pod nosem, ze jest ok, juz nie musi sie bac. Medytacja/wyciszanie, muzyka relaksacyjna, akceptacja tego co jest. Wybaczenie sobie kazdej rzeczy (zrobic „rachunek sumienia” KAZDEJ rzeczy, ktora powoduje obwinianie sie. nawet najmniejszej)-u mnie byly to m.in: ciezkie porody, ktore „mialy inaczej wygladac”, niedociagniecia w wychowaniu dzieci tak jak to sobie wyobrazalam spowodowane chronicznym zmeczeniem i wieloletnia depresja, niezaakceptowanie ostatniej ciazy w pierwszych tygodniach. Z dziecinstwa pare rzeczy, o ktore obwinialam- nieswiadomych- rodzicow i siebie za bezsilnosc jako dziecko. Ogolnie tych pare omowionych wyzej metod pomoglo mi funkcjonowac normalnie.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze