logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
179 online
50 760 808

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
11 prostych zasad jak poprawić samopoczucie chorego dziecka

chory-kotek

11 prostych zasad jak poprawić samopoczucie chorego dziecka

Nowe podejście wg dr Lawrence’a Palevsky’ego

Witamina C 1000+ TiB, czyli kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz kwercetyna

Witamina C 1000+ TiB, czyli kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz kwercetyna

Cześć Matkom, Ojcom i Dzieciom,

Dzisiejsza konwencjonalna praktyka lekarska oraz przekonania dominujące w naszych kręgach kulturowych traktują objawy ostrej choroby u dzieci, jako coś złego i niebezpiecznego.

Rodzice uczą się wierzyć, że objawy chorób dziecięcych trzeba tłumić i zatrzymać za wszelką cenę, z wykorzystaniem leków dostępnych bez lub na receptę, antybiotyków czy szczepionek.

Wg dr Palevsky’ego – amerykańskiego pediatry stosującego holistyczne podejście do leczenia – dzieci muszą doświadczyć pewnych chorób jako rytuału przejścia, który umożliwia ich systemowi odpornościowemu i nerwowemu dojrzeć i rozwijać się prawidłowo.

EKSPRESJA objawów chorobowych nie zawsze musi być spowodowana zakażeniem bakteriami i wirusami. Objawy i choroby mogą rozwinąć się jako znak, że nasze dzieci są zdrowe; że ich ciała są silne i odpowiednio funkcjonują, aby oczyścić organizm z odpadów i toksyn, gromadzonych w wyniku narażenia na działanie różnych czynników stresogennych w ich życiu lub występujących w żywności czy też otaczającym środowisku. W wielu przypadkach, sposób wyprowadzenia tych odpadów na powierzchnię ciała jest wspomagany przez bakterie i wirusy już żyjące w ich organizmie i jest niezbędnym etapem dla ich dalszego zdrowego rozwoju. Oczywiście w idealnych okolicznościach przyrody – dziecko odżywiane zdrową sprawdzoną ekologiczną żywnością, oddychające czystym powietrzem, żyjące w czystym środowisku z dala od samochodów i fabryk oraz chemicznych środków czystości i kosmetyków pewnie nie ma za bardzo z czego się oczyszczać, ale w każdym innym przypadku mimo największej troski rodziców ma niestety kontakt z nieciekawymi substancjami.

TŁUMIENIE objawów chorobowych to nie leczenie. Leki objawowe osłabiają oczyszczanie się organizmu i wręcz doprowadzają do kumulowania się toksycznych substancji w ciele, co w dłuższej perspektywie może przyczynić się do rozwoju wielu chorób przewlekłych

Objawy choroby rozwijają się tylko do czasu przywrócenia homeostazy w organizmie gdy ładunek toksycznych substancji w ciałach naszych dzieci jest większy niż ich naturalne zdolności do wyeliminowania odpadów (w postaci normalnego wydalania czy pocenia się).

Dr Palevsky zaleca ułatwianie ustępowania objawów, lecz bez ich tłumienia. Dziecko musi mieć prawo być czasem chore, aby wyzdrowieć i nabrać odporności niezbędnej w kontaktach z rówieśnikami w przedszkolu, szkole czy miejscach publicznych.

Co więc robić gdy Twoje dziecko jest chore?

Dwie podstawowe zasady to:

1. Mniej stymulować dziecko, mniej mówić, mniej dawać jedzenia

2. A więcej pić, więcej spać i więcej odpoczywać

Zalecenia dr Pavlovsky’ego kiedy opiekujesz się chorym dzieckiem:

1) Zatrzymaj codzienną rutynę i obowiązki, wraz z dzieckiem więcej odpoczywaj (jeśli jesteś matką pracującą lub pracującym ojcem – to weź zwolnienie, dla Twojego dziecka gdy jest chore najważniejsza jest Twoja bliskość, a nie uspokajający telefon do niani czy wszystko dobrze)

2) Zapewnij dziecku bezpieczne i komfortowe środowisko

3) Dawaj mu dużo płynów do picia (woda, herbata, zupy, mleko z piersi). Jeśli Twoje dziecko odżywia się tylko mieszanką mleczną – to podawaj jej mniej niż zwykle.

4) Ogranicz poziom aktywności, hałas, emocje, prace domowe i zadania do minimum.

5) Przygaś światła. Zapewnij ciche, spokojne otoczenie dla układu nerwowego dziecka, tak aby jak najszybciej jego organizm się uzdrawiał.

6) Zostańcie w domu, czytajcie książki, oglądajcie albumy z malarstwem, grajcie w ciche spokojne gry (byle nie komputerowe). Wyjście na zewnątrz może być zbyt dużym energetycznym obciążeniem dla organizmu chorego dziecka i może zintensyfikować przebieg choroby.

7) Zrób dziecku ciepłą kąpiel, nawet kilka razy dziennie i bądź przy nim cały czas. Obserwuj swoje dziecko z bliska, uważaj na przeciągi i zmiany temperatur gdy wychodzi z wanny.

8) Nie zmuszaj dziecka do jedzenia. Kiedy Twoja pociecha jest chora, czy nie czuje się dobrze, jej system trawienny spowalnia. Jedzenie jest jedną z ostatnich rzeczy, jaką dzieci są zainteresowane, gdy mają gorączkę, czy nie czują się dobrze. Wystarczy upewnić się, że spożycie płynów jest odpowiednie i nie naciskać na jedzenie. Organizm dziecka sam wskaże gdy będzie gotowy na rozpoczęcie jedzenia ponownie. I, co najważniejsze, unikaj cukru, soków, mąki i produktów mlecznych oraz potraw smażonych, gdy dziecko jest chore (a najlepiej zawsze), jako, że pokarmy te zwiększają stres, odwodnienie i produkcję śluzu w organizmie, który przedłuży lub wręcz pogorszy przebieg choroby.

9) Obserwuj zmiany stanu psychicznego Twojego dziecka.

10) Pamiętaj, że proces leczenia może zając trochę czasu. Im więcej masz cierpliwości tym bardziej wnikliwie obserwujesz swoje dziecko i tym bardziej skutecznie jesteś w stanie usunąć z jego środowiska wszystkie stresujące elementy, a to z kolei przełoży się na szybszy powrót do zdrowia.

11) Pamiętaj aby pierwszy dzień kiedy dziecko czuje się lepiej był też spokojnym, powolnym dniem. Zostańcie w domu i odpoczywajcie w ciągu pierwszych 24 godzin od ustąpienia objawów choroby. Staraj się nie śpieszyć o ile to możliwe z powrotem do codziennego szybkiego życia.

il_214x170.883984699_c27m

 

Jak odróżnić zwykłą dziecięcą niegroźną chorobę od poważniejszego stanu?

Użyj poniższej LISTY KONTROLNEJ dr Pavlovsky’ego:

Skonsultuj się natychmiast z lekarzem lub udaj na najbliższe pogotowie, jeśli dziecko:

1) nic nie czuje

2) nie daje się pobudzić

3) nie jest aktywne

4) nie może się obudzić

5) nie może pić

6) oddaje bardzo jasno-żółty lub bezbarwny mocz (to może z jednej strony oznaczać odpowiednie nawilżenie organizmu, ale także świadczyć o cukrzycy, szczególnie jeśli oddaje się mocz bardzo często)

7) nie łapie kontaktu wzrokowego

8) nie jest w stanie utrzymać głowy w pionie

9) nie potrafi mówić (jeśli oczywiście już mówi)

10) nie reaguje

11) nie jest interaktywne

12) nie da się go pocieszyć, utulić

13) oddycha z problemami

Dodatkowo jeśli zajdą poniższe okoliczności natychmiast udaj się na pogotowie:

  • jeśli Twoje dziecko ma mniej niż 3 miesiące i gorączkuje
  • jeśli Twoje dziecko ma gorączkę i wysypkę na ciele
  • jeśli Twoje dziecko ma gorączkę, ból szyi i światłowstręt
  • jeśli Twoje dziecko ma gorączkę, a także dolegliwości układu moczowego, obrzęk stawów, niezdolność do chodzenia, lub skarży się na inne dolegliwości
  • jeśli wraz z kaszlem Twoje dziecko ma trudności z oddychaniem, szybko oddycha, ma świszczący oddech lub jest poniżej 4 miesiąca życia

Życzę Wam i Waszym dzieciom aby z tych porad nigdy nie trzeba było skorzystać. Dobrze jednak mieć je pod ręką, na wszelki wypadek.

Już za niedługo – co robić gdy dziecko gorączkuje.

Źródła: 1. , 2. 

Zdrowia życzę!
Noemi


IMG_0811

Noemi Demi pasjonatka zdrowego stylu życia, wegetarianka od dziecka, biegaczka z zamiłowania, mama pewnego brzdąca i przyjaciółka Pepsi.

Cóż, skoro arcyważna kategoria „Mama i Dziecko” leżała prawie odłogiem, Noemi Demi musi przejąć nad nią panowanie!


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy, pokarmy i kosmetyki  znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 5 966 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. agnieszkaanka 2 lutego 2016 o 08:34

    A jak udamy się do lekarza to dostaniemy antybiotyk.

  2. Lila 2 lutego 2016 o 08:54

    Ale nie wychodzić na dwór? A w wózku w porze spania?

  3. malgo78 2 lutego 2016 o 11:05

    Witaj Noemi. Jak zwykle dzieki za dobry artykuł, ale chciałabym zadac pytanie odrobine nie w temacie: czy w czasie ciąży przyjmowalas suplementy, jesli tak to jakie? Czy mogę kontynuować np greensy od Pepsi albo dodac cos do tego dla maluszka z brzucha? Będę Ci bardzo wdzięczna za krótkie info :). Pozdrawiam!

  4. Paszczak 2 lutego 2016 o 17:03

    W temacie dzieci Macie jakieś sposoby na zaparcia Mój syn lat 6 ostatnio miał takie zatkanie ze prawie mdlal i wymiotowal na nocniku horror jakiś Dałam lactulosum i odpuscilo niestety teraz po 2 dniach nic mimo że daje ten Syrop Martwię się co robić Poradźcie proszę jak zapobiegać i co robić jak juz się zakorkuje Będę wdzięczna za radę Sylwia

    1. pepsieliot 2 lutego 2016 o 17:14

      Co dziecko je? Noemi jest teraz w podróży i na pewno odpowie po powrocie, ale sama jestem ciekawa i może coś podpowiem.

      1. moni 2 lutego 2016 o 22:35

        do paszczak – na zaparcia mojemu synowi też dawalam lactulosum , ale nie pomagalo na dłuższą mete, za to znalazlam sposob codziennie robilam siemie lniane , lyżkę siemienia zagotowywalam i robił sie taki kisiel to wlewalam do kubeczka i słodzilam troche , dziecki wypijalo , i tak codziennie , bylo coraz lepiej az do ustapięnia zaparć. a zaparcia mial przez kilka miesięcy zanim znalazlam sposób z siemieniem . pozdr

        1. Paszczak 3 lutego 2016 o 13:33

          Moni dzięki, zastosuję siemie nie wiem tylko czy młody da się namówić żeby to wypić, napiszę jak poszło 🙂

          1. Paszczak 3 lutego 2016 o 13:34

            Moni jeszcze pytanie czy to siemie to ma być mielone, czy takie w całości w ziarenkach?

      2. Paszczak 3 lutego 2016 o 13:32

        Generalnie (niestety) nie trzymamy jakiejś specjalnej diety 🙁 Teraz już się zebrałam i staram jak najmniej przetworzonego jedzenia, słodyczy itp. Syn generalnie je mało, jest chudziutki za nic nie da się żeby nabrał trochę ciałka 🙁 Potem słyszę od lekarzy, że dlaczego on taki chudy 🙁 Zastanawiałam się może trzeba jakieś badania zrobić? No i te zaparcia miał takie nasilenie trzeci raz ale teraz to masakra, siedział na nocniku i prawie mdlał, nie rozumiem dlaczego ale jak ma takie zaparcie i prze to zawsze pokazuje, że bolą go stopy, ale skąd ten ból akurat w stopach? ostatnio nawet wskazywał na największy paluszek u nogi, że boli… Nie wiem jak mu pomóc, jestem wystraszona co robić, co robić? 🙁

        1. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 14:55

          @Paszczak

          ==No i te zaparcia miał takie nasilenie trzeci raz ale teraz to masakra, siedział na nocniku i prawie mdlał, nie rozumiem dlaczego ale jak ma takie zaparcie i prze to zawsze pokazuje, że bolą go stopy, ale skąd ten ból akurat w stopach? ==

          Totalne odwodnienie, natychmiast kup ksiażkę Siemionowej ”Szkoła Zdrowia”, bo dziecku będzie coraz gorzej!
          Małe ilości gaszonej sody też wskazane na pusty brzuszek.. !

          zacytuję fragmenty:

          ==Nie zapomnijcie przed snem wypijać 1-1,5 szklanki wody. Jeśli dokuczają wam bóle w kościach tzn. że już od dawna w waszym organizmie istnieje niedobór wody, i bóle wywołane są nagromadzeniem histaminy w tych narządach. Należy zwiększyć spożycie wody i soli kuchennej.
          Należy zwrócić szczególną uwagę na bóle nóg – stopy, podudzia, kolan, biodra.
          Mechanizm pojawienia się tych bólów jest następujący: przy deficycie dostarczonej wody odwodnienie nóg następuje w pierwszej kolejności. Mózg, przesyła informacje do mięśni w postaci histaminy, a efektem jest ból.
          Kości utrzymują wodę w swych tkankach dzięki soli. U osób odwodnionych z reguły soli jest za mało, krew odbiera ją z kości na swoje potrzeby a niedobór wody zostaje potwierdzony wysłaniem do kości histaminy i pojawiającym się bólem. Medycyna proponuje, by ignorować pojęcie niedoboru wody i przyjmować odwadniające preparaty histaminowe. Na tym oparty jest cały biznes farmakologiczny sprzedający analgetyki.
          Kiedy będziecie przeprowadzać hydratacje należy uwzględnić fakt, że nogi zaczynają boleć jako pierwsze. Jako pierwsze otrzymują histaminę i bolą, w wyniku odwodnienia powstaje osteoporoza, z roztworów o wysokiej koncentracji wytrącają się sole wapnia i magnezu, rozwija się dna moczanowa.
          Przy hydratacji woda dostaje się do nóg w ostatniej kolejności. Opracowaliśmy technikę przyspieszonego zaopatrzenia nóg w wodę, która stosowana jest równolegle z ogólną hydratacją organizmu. Jeśli bolą cię nogi to co wieczór mocz je w gorącej wodzie z solą. Nalej do miednicy 3-5l gorącej wody, rozpuść w niej 50-70g soli. Sól można nabyć w aptece. Występuje ona jako sól z jeziora Baskunczak, z soli kamska i Morza Martwego, z Egiptu, z Morza Kaspijskiego itd. Jeśli nie znajdziesz tych soli to wykorzystaj kuchenną sól kamienną, mocz nogi 20-25 minut do pełnego ostygnięcia wody. Ból minie. We współczesnych mieszkaniach japońskich do łazienek doprowadzana jest woda oceaniczna z głębokości 100m, czyli o wysokiej koncentracji soli. Po przejściu procesu ogrzewania woda w temperaturze 37-39*C stosowana jest przez Japończyków codziennie. W Japonii kult wody dotyczy zarówno wody pitnej jak i morskiej. (średnia długość życia Japończyków – mężczyzn wynosi 79lat.)==

          Reszta w książce……..

          Dodatkowo do soli w misce dodaj dziecku garść chlorku magnezu i sody oczyszczonej, dzieci lubia takie
          moczenie nóżek, moja 7-latka bardzo.

          1. Paszczak 3 lutego 2016 o 20:32

            Wielkie dzięki poszukam Kingi i poczytam no a najpierw moczenie szkitek

          2. Paszczak 4 lutego 2016 o 07:18

            Grzegorzadam a tej sody oczyszczonej na pusty brzuszek to w jakich proporcjach z wodą?

          3. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 10:16

            To maluch, to 1/4 łyżeczki, więcej nie potrzeba, i łyżeczkę dobrego OJ.
            Spróbuj sama najpierw, smakuje jak niesłodka lemoniada, choć ‚królem’ smaku to nie jest ! 😉
            Można odrobinę miodu naturalnego dodać opcjonalnie.
            Wsypać do kubeczka, odrobina wrzątku, poczekać aż ‚wyszumi’, dolać chłodnej, potem resztę.

          4. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 10:20

            Pół godziny przed sodą, zawsze pół kubeczka wody z solą i opcjonalnie 1 kropelkę wody utlenionej.
            Z czasem można zwiększać po kropelce, ale nie więcej jak 4-5.
            Czasami 1-2 wystarczają.
            Efekty będą, zobaczysz wkrótce.
            Moczenie nóżek wieczorami, ale to już wiesz.
            Sobie też rób.. 😉

          5. Paszczak 4 lutego 2016 o 11:05

            Dzięki wielkie za radę, trzeba działać, a szkitki też i sobie wymoczę żeby mnie mój uparciuch chciał naśladować 🙂
            1 Rano słona woda
            2 Potem woda z sodą
            3 Olej
            4 Wieczorem moczenie pytek
            DO BOJU 😀

          6. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 13:22

            Tak , pilnuj 30 minutowych odstepów pomiędzy nimi, niech to spokojnie przereaguje.

            Do sody dodaj octu jabłkowego BIO, wzmocni działanie alkalizacji i sam jest super też.
            Przed posiłkami też dawaj dziecku (i sobie) wodę soloną, dokwasisz żołądek.
            Moja mała się nauczyła, i kiedy przechodzi wkłada paluszek w miseczkę kłodawskiej i do buzi.
            Pilnuję, żeby przed i po jedzeniu pamiętała o tym.
            Jak dziecko lubi ‚czipsy’ nie będzie miało z tym problemu.
            Po tygodniu-dwóch już powinny być pierwsze pozytywne efekty.

            I kalibrację wit.C zróbcie sobie, bedziesz miała obraz zapotrzebowania dziennego.
            Systematyczne spożywanie tych płynów spowoduje, że o zaparciach zapomnisz.

          7. Paszczak 4 lutego 2016 o 12:45

            Dam znać jak nam poszło 🙂 THX

          8. Paszczak 5 lutego 2016 o 07:20

            Heja, no i mam trochę kłopotów ze stosowaniem się do tego co proponujesz 🙁 Wychodzimy rano o 6 więc wstawanie bardzo wcześnie. Dzisiaj obudziłam synka po piątej ale niestety półprzytomny i kakao owszem wypił ale najpierw tej wody to za nic nie chciał pic 🙁 Do kakao dodaję teraz szczyptę malutką soli, potem jeszcze do wyjścia podtykam mu wodę lekko osoloną, wypił na moje błagania łyk wywaru z suszonych śliwek. Potem olej lniany tak z 3/4 łyżki (pije chętnie wszelkie oleje 🙂 całe szczęście) a na koniec probityk (nie pamietam nazwy jakies misie, daję byle tylko zjazdł). No i wczoraj moczyliśmy nóżki (nawet w trójkę z ciocią :D) i nie wiem dlaczego ale po kilku minutach młody miał odruch wymiotny aż złapał się za buzię. Nie wiem czy to przypadek, czy jest jakiś powód tego moczenia? Ja miałam uczucie jakby lodowych igiełek w stopach, fajne to było, będziemy kontynuować 🙂 Pozdrowionka

          9. grzegorzadam 5 lutego 2016 o 08:49

            @Paszczak
            Nic tu nie poradzę, wczesne wstawanie, dla dziecka to jest problem każdego.
            Trzeba czasu, ale zapewniam, że to jest dobra droga.
            Mialem te misie, ale ukwaszone mleko od prawdziwej krowy to jest najlepsze rozwiązanie..
            Warto poszukać w okolicy, dojonej ręcznie, swietne sa też kiszone soki warzywne.
            Jak dziecko nie przyzwyczajone, będzie przez jakiś (dluższy) czas problem.

            Reakcje ciekawe bywają, fakt,.. 😉

        2. Wisia 11 lutego 2016 o 19:46

          Ja bym pomyślała jeszcze o pasożytach, ma wzdęty brzuszek, podkrążone oczy? Może ma Lamblie? My braliśmy zioła na Lamblie, ale mały za mało pił i tutaj to z tymi bólami nóg (Grzegorzuadamie to genialne!) kto by na to wpadł! Ja wpadłam na ten post i już wiem, dziękuję!

          1. grzegorzadam 11 lutego 2016 o 22:23

            @Wisia
            O pasożytach to teraz co 2 wpis wspominam, ostatnio był cały temat o tym.. Racja.
            Lamblie, glisty, jest tych poczwar sporo, jeszcze jak zwierzak w domu..
            Jeszcze sto lat temu nikt zwierząt w domu nie trzymał, w łóżkach, wiem coś o tym .. 😉

            Sól jest znana od starożytności, i ceną złotu byłą równa.
            Potem nastała era medycyny ‚księcia’ Rock-e-fellera i .. Ku pokrzepieniu kieszeni wytwórców
            tabsów, soli zakazano.
            Jako przyczyny nadciśnienia.. 🙂
            A to włąśnie brak magnezu, potasu, wit.C i soli KOPALNIANEJ jest tego przyczyną!
            I tak taniutka sól kamienna energetyzuje organizm.
            Oczyszcza komórki i .. Sprzyja likwidacji pasożytów również, a nawet boreliozy, słynna metoda ‚Salt/C’:
            http://vibronika.eu/borelioza.pdf

            Pozdrawiam i życzę oczyszczających kąpieli z solą kłodawską, w worku 30 gr. za kilogram.. 😉
            I przed jedzeniem, w trakcie i po odrobina soli na palec wskazana.

            pozdrawiam

          2. Wisia 12 lutego 2016 o 08:08

            Grzegorzu, tak, sama jestem przykładem osoby, która uważała sól za truciznę, chociaż raczej tę białą, rafinowaną, ale krzywiłam się kiedy małż wszystko dosalał na talerzu..
            Muszę odszukać co jeszcze o tych pasożytach we wpisach ostatnich, bo mi coś ta kuracja ziołowa u synka, liśćmi orzecha i Pau d’arco przez ponad 3 tyg chyba nie przyniosła rezultatów. Spróbuję zrobić jeszcze raz badanie. Po tym odwodnieniu młody sam chętnie pije, bo się nacierpiał biedaczek, może więc Okrzemki? Lambile lubią siedzieć gdzieś niekoniecznie w jelicie i trudno je wyrzucić..
            Co do soli to pojawiła się super nowość na stronie Kopalni Kłodawskiej: sól różowa 🙂 jeszcze tylko gruboziarnista, ale można ponoć zamawiać na 50kg worki za parę groszy/przesyłka trochę kosztuje/, ale potem kąpać się w tym można do woli 😉
            Zamierzam zamówić właśnie. Małego zaczęłam już kąpać tak i jeszcze z magnezem chlorkiem, albo siarczanem, na dobry sen 😉
            Dziękuję, że jesteście! Pozdrawiam 🙂

          3. grzegorzadam 12 lutego 2016 o 22:00

            ==Lambile lubią siedzieć gdzieś niekoniecznie w jelicie i trudno je wyrzucić..==

            Nie tylko lamblie, mogą być też inni goście…
            Najlepiej sprawdzić po prostu, poczytaj dr Ozimka, test biorezonansowy bardzo wskazany.

          4. Paszczak 25 lutego 2016 o 10:56

            Piszę już trzeci raz i za każdym razem strona się wiesza wrrrrr No, ale do rzeczy. Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy mój syn ma robaki. Poza zaparciami niepokoi mnie fakt, że nawet jak kupa jest miękka to i tak strasznie się męczy żeby ją wydalić, no i często kupa ma takie rozmiary, że zastanawiam się czy to jego 😉 🙁 Dodatkowo jest chudziutki, oczka ma podkrążone, poci się po zaśnięciu jak „szczur” tak, że muszę mu zmieniać piżamkę. Do tego jako 6 latek bardzo mało mówi i ma problemy rozwojowe. Zastanawiam się, czy pasożyty i inne świństwa mogą przedostać się w czasie ciąży z matki do organizmu dziecka? Chciałabym mu zrobić jakieś badania ale nie wiem od czego zacząć. Pospolity „wracz” głową kiwa, daje jakieś leki i nic przejdzie, a młody co nie taki jaki powinien to nie taki… Już kilka razy nie dałam mu przepisanego antybiotyku i jakoś wyzdrowiał bez nich. Poradźcie co mogę zrobić, od czego zacząć? Posyłam serdeczności 🙂

          5. grzegorzadam 25 lutego 2016 o 13:43

            Przeczytaj i zacznij działać bez zwłoki:

            http://odrobaczsie.pl.tl/List-otwarty-dr-Ozimka.htm

    2. malgo78 2 lutego 2016 o 19:48

      Paszczaku na pewno pomoże lyzeczka, dwie dziennie (najlepiej do posilku) oleju lnianego. To na pewno działanie dlugofalowe i nie zobaczysz zmiany po jednym dniu, ale na moim synku wypróbowane. Ponadto, na pewno nie zaszkodzisz, nawet jesli akurat Twojemu dziecku nie pomoże na zaparcia… :). Powodzenia i trzymamy kciuki :).

      1. Paszczak 3 lutego 2016 o 13:37

        Dzięki będzie zmasowany atak na betonowe kupy, dziś kupię olej 🙂

      2. Olgagroszek 3 lutego 2016 o 13:51

        Ja polecam korę kruszyny! Moja prababcia zbierała, suszyła i podawała, jak ktoś wspomniał tylko o bólu brzucha 😉 Można kupić w aptece, czy innym zielarskim. Jedna łyżeczka do wody i gotować 3 minuty pod przykryciem, licząc od czasu zagotowania. Najlepiej pić na noc, mnie skutecznie odetkała 😉

    3. grzegorzadam 2 lutego 2016 o 21:37

      A podaj co dziecko je, i przede wszytkim kiedy i co pije..?

      1. Paszczak 3 lutego 2016 o 13:43

        No z dietą to kiepsko, nie miał dotychczas ograniczeń, ale widzę, że musze wprowadzić… Tylko co przede wszystkim powinno znaleźć się w diecie? Syn jest w tygodniu w przedszkolu więc nie specjalnie mam co zrobić, mogę co najwyżej dawać coś od siebie w dni wolne i popołudniu, tylko co żeby mu pomóc? Następny taki atak mogę przypłacić kolejnym napadem jelita nadwrażliwego i innych objawów nerwicy :(((
        A picie, hm… muszę go do picia zmuszać i czuwać nad tym żeby pił… Rano zawsze dostaje kakao, które bardzo lubi, słodzę mu ksylitolem. A picie: woda z cytryną osłodzona, smakowe wody (wiem zbrodnia, już nie kupuję), woda, herbata

    4. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 14:45

      No to mamy odpowiedź!

      Twoje dziecko jest kopletnie odwodnione!!
      Soki codziennie świeże, i woda z odrobina soli kamiennej, najlepiej do dzbanka 1 litr pół płaskiej łyżeczki soli
      kłodawskiej.
      Jedzenie jest tu mniej ważne!
      Na czczo woda z solą, zbadaj dziecku pH moczu i zrób test sody.
      Od tego zacznij.
      Małe ilości, od 1/3, 1/2 szklanki z rana i przed posiłkami ta woda z dzbana obowiazlkowo.
      I nie popijać w trakcie jedzenia.

      Za diete malucha odpowiada mama…. 😉

      1. Paszczak 3 lutego 2016 o 20:38

        A co to jest test sody?

          1. Paszczak 4 lutego 2016 o 04:20

            Dziękuję

  5. Kaligaj 2 lutego 2016 o 18:03

    moje pytanie nie wymaga nagłej odpowiedzi, ale fajnie, jakby ktoś dał znać 🙂 moja córka ma 10 miesięcy i zaraziła się od starszej..standard. Niby nic takiego, bo tylko smarcze, ma gile w nosie (nie są zielone, czasami lekko żółte, ale przeważnie bezbarwne), czasami pokasłuje. Ściągam jej te gile, nawadniam, nawilżam, nie chcę do lekarza, bo przepisze jakieś leki, syropki itp. Zastanawiam się tylko, ile to może trwać? mijają już dwa tygodnie i ciekawi mnie, czy to nie za długo i czy nie powinnam zajść do doktora. Stan nie jest taki sam, zmienia się- jest lepiej, ale gile słychać od czasu do czasu. Może jakaś mama ma podobnie?

    1. grzegorzadam 2 lutego 2016 o 22:00

      Dziecko ściąga wszystko z ‚przestrzeni’.
      Jeszcze z dwa lata będzie się oczyszczać.
      Ten ‚katar’ to etap oczyszczania z toksyn własnych i na bieżąco złapanych.
      Medyk zapisze Lipomal, który ani nie pomoże ani nie zaszkodzi.
      Soczki z wit.C, D3, herbatki z lipy, czarnego bzu, z miodem, nic więcej nie trzeba robić.

      1. Kaligaj 4 lutego 2016 o 15:00

        dziękuję 🙂 nie wiem, jak z herbatkami, bo małą poję piersią i nie daję jej butelki, więc nie złapie smoka, bo nie jest przyzwyczajona. Nie chcę też jej wprowadzać butli, gdyż za chwilę skończy roczek i zaraz trzeba uczyć picia z kubka. Może ktoś zna jakąs dobrą metodę przejściaz piersi do..kubka? :p lub co innego, byle nie butla i smoczek..

  6. Mirek 2 lutego 2016 o 23:24

    Uwaga. Gdyby lekarz żądał od ciebie podpisania że nie zgadzasz się na szczepienie dziecka to daj mu do podpisania taki formularz…. Lekarska gwarancja bezpieczeństwa szczepień

    Ja, niżej podpisany/a doktor medycyny (imię i nazwisko) ………………………………………………………………………
    Uprawniony do praktykowania medycyny w …………………….
    Numer prawa do wykonywania zawodu ——————————–
    Rodzaj i stopień specjalizacji ………………………………………
    niniejszym oświadczam, że posiadam dobrą znajomość zarówno wszelkiego ryzyka, jak i korzyści płynących z leków, jakie przepisuję i aplikuję moim pacjentom.
    W przypadku (imię i nazwisko pacjenta) …………………………., lat …………., którego zbadałem, uważam, że istnieją pewne czynniki ryzyka, uzasadniające szczepienia, które niniejszym zalecam:
    Czynnik ryzyka ________________________________________
    Szczepienie ___________________________________________
    Czynnik ryzyka ________________________________________
    Szczepienie ___________________________________________
    Czynnik ryzyka ________________________________________
    Szczepienie ___________________________________________
    Będąc świadomy/a, że szczepionki mogą zawierać następujące substancje chemiczne i biologiczne:
    * wodorotlenek glinu
    * fosforan glinu
    * siarczan amonu
    * amforecytyna B
    * tkanki zwierzęce: mózgu królika, embrionów kurzych, nerek psich i/lub małpich, krew świńska, krew końska,
    * białka jaj kurzych i kaczych
    * surowicza albumina wołowa
    * płodowa surowica cielęca
    * hydrolizat kazeiny z trzustki wieprzowej
    * pozostałości białek MRC5
    * linia komórkowa VERO, z tkanki nabłonkowej nerek małpy
    * krwinki czerwone z krwi owczej
    * beta-propiolakton
    * formaldehyd
    * formalina
    * żelatyna
    * hydrolizowana żelatyna
    * glicerol
    * ludzkie komórki diploidalne pochodzące z abortowanych płodów
    * tiomersal/metriolat
    * glutaminian monosodowy (MSG)
    * neomycyna
    * siarczan neomycyny
    * czerwień fenolowa
    * 2-Fenoksyetanol
    * dwufosforan potasu
    * monofosforan potasu
    * polimyksyna B
    * polisorbat 20
    * polisorbat 80
    * sorbitol
    * fosforan tributylu
    niniejszym deklaruję, że wyżej wymienione substancje, po podaniu ich pacjentowi drogą iniekcji, nie stanowią żadnego zagrożenia dla jego zdrowia i życia.
    Oświadczam też, że zapoznałem/łam się z badaniami przeciwnymi, np. o tym, że tiomersal (związek zawierający rtęć), może wywoływać poważne uszkodzenia neurologiczne oraz immunologiczne, i stwierdzam, że raporty te nie są wiarygodne.
    Wiem, że niektóre szczepionki okazały się być zanieczyszczone wirusem SV40, który jest przez niektórych badaczy wiązany przyczynowo z występowaniem chłoniaka nieziarniczego i międzybłoniaków u ludzi jak również u zwierząt doświadczalnych. Niniejszym gwarantuję, że szczepionki, których używam w mojej praktyce, nie zawierają SV40 ani innych żywych wirusów.
    Gwarantuję też, że szczepionki, które rekomenduję pacjentowi (imię i nazwisko) …………………………………………, nie zawierają żadnych tkanek/komórek abortowanych płodów ludzkich.
    Celem zabezpieczenia zdrowia mojego pacjenta, podjąłem/podjęłam odpowiednie kroki, aby zagwarantować, że szczepionki, których używam, nie zawierają żadnych szkodliwych dla zdrowia substancji.
    Podjęte starania: ________________________________________________________________________________________________________________
    Osobiście przestudiowałem/łam raporty zawarte w bazie danych niepożądanych odczynów poszczepiennych VAERS i oświadczam, że zgodnie z moją zawodową opinią, podanie zalecanych przeze mnie szczepionek dzieciom w wieku poniżej 5 roku życia jest bezpieczne.
    Miejscowość, data ……………………………………………
    Podpis lekarza ………………………………

    Miłego wieczora

    1. pepsieliot 3 lutego 2016 o 08:21

      to już jest na blogu 🙂

  7. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 09:14

    Na razie trwa festival straszenia A1H1 i najnowszym ‚komarowym’ wynalazkiem ”zika”..
    Co wnikliwsi łącza to ze szczepionkami dtap, dtp…
    PAMIĘTAJMY o WU i poczciwej wit.C, żaden wirus im się nie oprze!

    Na wyjatkowo oporne w otoczkach jest BŁĘKIT METYLENOWY w kroplach roztwór 0.1%, (1 gram na litr) i BHT.
    Sa też inne w razie czego.
    Oczyszczenie solą w odpowiednim roztworze tez potrafi zadziałać.

  8. alesia 3 lutego 2016 o 09:34

    Nawet jeśli jest to ja widzę po raz pierwszy 🙂 Dzięki Mirek! Czy ktoś to już podtykał lekarzowi? Jeśli tak, jaka była reakcja?

  9. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 11:41

    Mam wydrukowane, jakby co .. 😉
    W związku z ostatnimi wydarzeniami może być przydatne…

  10. joanna 3 lutego 2016 o 12:08

    witam, śledzę, podziwiam, stosuję….. czy ktoś ma doświadczenia, a propos świńskiej grypy i zika, z chlorynem sodu MMS? mama stosowała skutecznie, pani doktor jej zaleciła, ja też skutecznie, ale jednak człowiek ma w tyle głowy (wyprany mózg) jakiś podświadomy lęk…. irracjonalny zupełnie… szczególnie proszę o informację grzegorzadam

    1. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 12:39

      ==jakiś podświadomy lęk…. irracjonalny zupełnie…==

      Nie jest irracjonalny, spoko, ja miałem opory przed boraksem.. 😉
      Leczenie może być (jest) skuteczne i tanie..

  11. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 12:37

    ==MMS? mama stosowała skutecznie, pani doktor jej zaleciła==

    ?? Pani dr ?.. Ciekawe 😉

    Stosują skutecznie, osobiscie stosuję WU (”zapach” 😉 ) , działa tak samo (utleniacze), w żołądku pustym
    W reakcji chemicznej z kwasem solnym tworzy się ClO2 również… Nie wszyscy wiedzą.
    Teoretycznie 1 kropla MMS odpowiada 1 kropli 35% perhydrolu..

    Tylko proszę poczytaj Lasta o zasadach stosowania MMS!
    Analogicznie do WU, chyba w temacie o MMS u Pepsi, ‚wstawiałem’ albo w ‚migdałkach’.

    W odpowiednich odstępach czasowych trzeba te substancje ‚skontrować’ przeciwutleniaczem!
    Warunek konieczny i dostateczny 😉

  12. joanna 3 lutego 2016 o 15:20

    grzegorzadam serdecznie dziękuję, uspokoiłeś mnie…lekarka podała zasady: 4 godziny po i 4 przed antyutleniacze plus bakterie dojelitowe. bardzo ci dziękuję.pzdr 🙂

    1. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 18:48

      Słusznie pani dr mówi..
      Tylko dziwi mnie, że nie boi sie stracić prawa wykonywania zawodu..
      To na pewno nie jest zgodne z tzw. procedurami! 😉

  13. marchef 8 lutego 2016 o 18:42

    droga Noemi
    w komentarzach pod ostatnim Twoim wpisem mówiłaś że będzie wpis o szczegółowym odżywianiu dziecka, czekamy z niecierpliwością !

  14. husajka 7 stycznia 2017 o 16:27

    prosze o porade bo jestem na skraju wytrzymałości, juz się pakowałam na ostry ale wytrzymałam i obgryzam paznokcie bo boje sie antybiotyku dla córki. Od wczoraj ma ponad 38.3 silne bóle nóg, teraz boli ją już wszystko nie można jej dotknąć, dmucha nos z bólem i krwią. Boli ją też brzuszek. Ma celiaklie i bierze probiotyki na odbudowe flory, wczoraj i dzisiaj po miesiącu zjadła ziemniaczki czy to może mieć cos wspólnego? bardziej chyba zatoki, ma odstawiony steryd tez ok miesiąca i lek przeciwhistaminowy. ostatnio mocno swedział ja nocs i oczy bolały więc dłubała na maksa. Co robic?? lezy z okładem na czole i panikuje ze znowu pojedzie na ostry i tam pobiora jej krew. Chciałam jej tego oszczedzic ale martwia mnie jej objawy/

    1. Pepsi Eliot 7 stycznia 2017 o 17:14

      Husajka NIE JESTEM LEKARZEM, ani GrzegorzAdam również nie, absolutnie KONIECZNA JEST KONSULTACJA Z PRACOWNIKIEM SŁUŻBY ZDROWIA !!!! Żadna nasza sugestia nie może zastąpić opinii lekarza!

    2. grzegorzadam 7 stycznia 2017 o 17:45

      To się stało nagle?

      1. Adriana Łętowska 8 stycznia 2017 o 16:56

        hej dzieki za odpowiedzi…choć dzięki Mirkowi już ziemniaczków nie przełknę:( Nie kupuje w necie a kilka domów dalej gdzie gosciu zarzeka się, że są eko. Grubo obieram i gotuje na parze. Nie pojechaliśmy do szpitala bo wpadła w taka panike, że ledwo dalismy rade ją uspokoić a co dopiero ubrać i zawieźć gdziekolwiek. Przy 39 stopniach i bólu całego ciała dałam Ibuprofen. Dostała 3 dawki do teraz bo temperatura wraca do 39. Próbowałam znaleźć Pediatrę który przyjedzie do nas ale niestety obdzwoniłam chyba wszystkich w okolicy i nic to nie dało. Myślę, że jak wyleczymy jelita to będę silniejsza psychicznie w leczeniu takiej temperatury tylko naturalnymi środkami. Co do ziemniaczków jestem pewna że są współwinnymi jej stanu. Ona ma tak ubogą dietę w celu wyleczenia jelit a mija już 1,5 miesiąca i po burakach sika na czerwono a objawy w postaci bólu brzuszka nadal występują. Chciałabym podawać kapustę kiszoną ale boje się histaminy i nie wiem czemu te jelita się nie leczą po odstawieniu glutenu, białka mleka krowiego, cukru i przy takiej ubogiej diecie jąka ma moja córka. Powiedziałam jej że jak wyleczymy jelita będzie mogła jeść owoce, które uwielbia a teraz ona codziennie pyta kiedy to będzie, bo przeciez Mamusiu owoce są zdrowe:(( Jak mam ja nauczyć jeść zdrowo gdy ona nawet zdrowych rzeczy nie może …ehh

        1. Pepsi Eliot 8 stycznia 2017 o 17:13

          a może zrobiłabyś jej pod kontrolą lekarza kurację glutaminową? Taką jak się robi dorosłym, tylko w proporcjonalnie mniejszych dawkach?

          1. Adriana Łętowska 8 stycznia 2017 o 17:50

            chętnie ale nie wiem gdzie takiego znaleźć. Gdy leczyłam pasożyty lekarze się ze mnie podśmiewali albo udawali że słuchają, po czym proponowali antybiotyk albo żebym nie przesadzała. Gdy wyszła candidia i zapytałam o lek antyhistaminowy bez cukru to usłyszałam, żebym nie przesadzała z odstawianiem cukru bo większość dzieci go je ale jak chce jej pomóc to lepiej żebym ograniczyła owoce! Cukier wykluczyłam a owoce dawałam i już Candidia nie wychodzi w badaniach. Teraz jak mówię że jest dysbakterioza to gdzie nie pójdę zamiast odpowiedzi pytają mnie dlaczego są braki w szczepieniach. Wydałam mnóstwo kasy na gastrologów (lepiej nie pisać jakie mądrości usłyszałam), czy lekarzy różnych maści i dopiero jak trafiłam na dietetyczkę, która zajmuje się celiakia diagnostyka ruszyła. Okazało się że celiakia i antybiotyki zniszczyły jej florę bakteryjna w jelitach i już myślałam że idziemy prosto do wyleczenia, dieta rotacyjna, ograniczenie produktów itd a tu jest poprawa ale szału nie ma a odpowiedzią na obecny stan c córki jest zapis na przeszczep flory bakteryjnej. Grzegorzadam podlał ziarno niepewności które we mnie kiełkowało co do tego zabiegu więc zadzwoniłam do Instytutu Mikrobiologi w Poznaniu i tam mi powiedzieli to samo PROSZE SIĘ ABSOLUTNIE NIE ZGADZAC NA PRZESZCZEP U TAK MAŁEGO DZIECKA. Przepisali probiotyki m.in SymbioLact i wróża że organizm sam zacznie jelita regenerować ale ona tera tez bierze probiotyki i boli ją po nich brzuszeka jak zje buraki to jak pisałam sika na czerwono. Zaleconych probiotyków nie mam bo nie wysyłaja jak jest minus na termometrze. Martwi mi bo u Ciebie na blogu takie jakies wnioski wysnułam, ze zregenerować jelita potrafi samo odstawienie rzeczy złych:( znacie jakichś lekarzy na śląsku którzy mogliby tu cos pomóc?

        2. grzegorzadam 8 stycznia 2017 o 17:29

          Wbrew pozorom gorączka to BARDZO DOBRY objaw!
          Tak jak mówi Mirek, przy stanach krytycznych niech zadziała lekarz i kroplówki..

          To tak zwany kryzys ozdrowieńczy, jak nazywa to Last, Herxaimer inni.

          Zastosuj te zioła i alginian sodu z wiązem, będzie sukces:

          == Jelita:

          Dr Clark polecała alginian sodu.

          Łyżeczka na filiżankę, 4 godziny, nawet całą noc do rozpuszczenia.
          Nie jest trawiony, tworzy natomiast łagodzący żel.
          Dobrze smakuje z wiązem śliskim.
          Konsystencję można regulować wodą.
          Bardzo dobrze działa również po resekcjach i przy nowotworach i podobnych
          Z: http://www.ceneo.pl/30640806

          Oprócz tego szczaw koński (kobylak)

          Koński szczaw przeciwko czerwonce

          Gdy wybuchła epidemia czerwonki, przywożono do nas dzieci, chorych na czerwonkę, takich, że głowy nie mogły utrzymać, bardzo wycieńczonych. Mama zostawiała ich w domu, ścieliła im osobno na podłodze. Dawała im pić wywar z korzenia końskiego szczawiu. Rośnie on wszędzie jako chwast, jesienią i zimą wszędzie stoją jego brązowe łodygi z nasionami.

          Kiedyś przywieziono chłopca w wieku siedmiu lat – ledwie żywego. Mama pościeliła mu u nas i dawała mu wywar z korzenia końskiego szczawiu. Na czwarty dzień od tego wywaru giną wszystkie pałeczki czerwonki. I na czwarty dzień chłopczyk podniósł głowę i poprosił jeść. Mama go uratowała. A dzieci chorych na czerwonkę, w szpitalach trzymają dwadzieścia jeden dzień.
          Wszelkie zakłócenia jelit leczy się wywarem z korzenia końskiego szczawiu.”

          -”Zestaw ziół na choroby jelit: krwawnik pospolity, rumianek, wrotycz, nawłoć, tysiącznik pospolity, nagietek, glistnik. Wierzba – iwa (bazie).

          Zmiana normalnej flory bakteryjnej (dysbakterioza): krwawnik, glistnik, dziurawiec, rumianek, wrotycz, rzepik, bukwica, nagietek, babka, przetacznik, nostrzyk, wierzbówka kiprzyca, liście brzozy, dzika róża.

          Przeciwzapalne: krwawnik pospolity, rumianek, babka, nagietek, bukwica.

          Zapalenie jelita grubego: rumianek, babka, glistnik, nagietek, podagrycznik, majeranek.”

          Powrót do homeostazy trwa miesiące, gorączka świadczy o walce organizmu.

          1. Adriana Łętowska 8 stycznia 2017 o 18:08

            Grzegorzadam zrobiłabym to wszystko ale ona jest alergiczka i po podaniu babki spuchła jej twarz. Babka wyszła jej w testach jako najsilniejsze uczulenie. Nie wiem na jakie zioła jest jeszcze uczulona i jak zareaguje. To mnie powstrzymuje od leczenia jej ziołami choć przed spuchnięciem dawałam jej Vernicabon i bardzo pomógł, przestało jej przepraszam za wyrażenie cuchnać z buzi i na kilometr i przestała zaciskać zęby i budzić się z krzykiem a tam tez są zioła. Tych się teraz nie boje ale reszty bardzo a szczaw ma duzo histaminy i co tu robic.

          2. grzegorzadam 8 stycznia 2017 o 18:28

            To odstaw babkę.
            Alergia jest świadectwem zanieczyszczenia organizmu i paradoksalnie działania zioła.

            …To mnie powstrzymuje od leczenia jej ziołami choć przed spuchnięciem dawałam jej Vernicabon”

            Masz odpowiedź i diagnozę!
            Użyj wiedzy i intuicji, pokonanie helmintów to warunek konieczny i dostateczny
            powrotu do zdrowia.
            Próbuj, eliminuj,l dodawaj wg reakcji.
            Żaden lekarz nie pomoże.
            Ty jesteś LEKARZEM!

          3. Mirek 8 stycznia 2017 o 21:22

            podpisuję się pod tą mądrą radą!!

          4. Mirek 8 stycznia 2017 o 21:41

            takie coś znalazłem… foka z soton 2013.06.26 [18:57]
            Mieszkam w UK os kilkunastu lat
            Wiadomo jak kiepska jest tu służba zdrowia
            Walczyłem z tymi korkami 2 lata,bo śmierdziało mpjemu 7 letniemu synowi z buzi.a to żołądek,a to mycie zębów…itd.organic saloon gdzie przez zupełny przypadek zapytałem się chińczyka o dolegliwość mojegp syna.AMERYKE odkrył.”śmierdzi z buzi,bo ma uszy brudne,”-powiedział . kupiłem tuta krople.stosowałem 4dni i jak ręką odjął.takiej ulgi chyba w życiu nie miałem.
            gość 2015.02.14 [17:36]
            Kiedyś synek też tak miał, a byl zdrowy. Byłam u pediatry i mówił, że dawać dużo samej wody do picia, nawadniać, u nas podziałało.

            aha jakby co i żeby bloga Pepsi nie zaśmiecać być może durnowatymi wpisami to mój adres -mirwu@op.pl

          5. Adriana Łętowska 12 stycznia 2017 o 17:50

            Grzegorzadam czy mogłabym prosić Cię o pomoc w kwestii połączenia ziół i rozkmienienia dawek na pasożyty zwłaszcza Lamblie dla prawie czterolatki, waży 18 kg. Czytam Twoje wpisy i widze, że masz spora wiedzę w tym temacie. Podawałam Vernicabon jak wczesniej Ci pisałam ale odrzuca mnie w skladzie Miód (ZLEWKA Z UE), BENZOESAN SODU I SORBINIAN POTASU a chciałabym ponowić kuracje bez tych dodatków. Podawałam jej rano łyżeczke i wieczorem. Sa tam piołun, czarnuszka, extr. z łupiny orzecha włoskiego, extr. z róży, olejki goździkowy, kminkowy, tymiankowy, kolendrowy, miętowy, cytrusowy. Jak kupie te zioła osobno to w jakich dawkach je połączyć dla takiego małego dziecka?? jak byś znalazł chwilkę będę wdzięczna. Chciałabym to połączyć bo po tych składnikach było ok.
            dzieki za wczesniejsze podpowiedzi

          6. grzegorzadam 12 stycznia 2017 o 19:20

            Poczytaj najpierw tutaj:
            http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

            Czytam Twoje wpisy i widze, że masz spora wiedzę w tym temacie. ==

            Czytam tak jak Ty i kojarzę fakty.

        3. Mirek 8 stycznia 2017 o 20:37

          Nie pisałem tego by Cię straszyć ale dlatego ze mam podobny problem z wnuczkiem /4 latka/. Gdzie on już nie był i czego nie dokonano…Nie jada sacharozy w każdej postaci, nie jada glutenu . Z wnuczką jest wszystko dobrze/ bliźniaki/ a z nim problemy. Jak miały roczek , stwierdzono nadmierny rozrost candida.Córka zastosowała dietę tłuszczową z minimalną zawartością węglowodanów. Wszystko się unormowało …jednak jak to dzieci zawsze coś przywleką. Infekcja goniła infekcję. Córka zaufała lekarzom i leczyła nawet jak gorączka troszkę się podniosła.Rozumiem ją bo to co przeszła…Częste infekcja u wnuczka okazały się być spowodowane tzw.trzecim migdałem. Lekarz stwierdził że trzeba usuną bo to już nie migdał tylko truskawa. Dzieci jadły już jednak troszkę inaczej.Dużo surowych owoców i warzyw, najlepsze mięska …czyli niby normalnie .Mój syn jednak cały czas twierdził że siostra dzieci źle odżywia bo za dużo węgli i w nie odpowiedniej porze, zbyt mało tłuszczu a szczególnie kokosowego i nasyconych.On sam jest jednak potwierdzeniem swoich tez gdyż wcale nie choruje a i wygląd mimo ponad 30 niezły / troszkę się pochwalę ,a co..ten z długimi włosami gitarzysta to on https://www.youtube.com/watch?v=pDLW83m4I6c/..Niezbyt wygodnie mi pisać na tym blogu gdyż nie ukrywam że mam inne poglądy w sprawie odżywiania. Jednak istniej wiele elementów wspólnych z dietą Pepsi. Wracając do tematu.Po wycięciu migdałka w przerwie miedzy infekcjami dzieci zaraziły się w przedszkolu /prawdopodobnie przez firmę cateringową-dieta bez cukrowa/ salmonellą. Były biegunki i bóle brzuszka. Córka słuchała lekarki by poczekać a krew w odchodach tłumaczyła ze tak może być. Bała się podać antybiotyk bo dzieci a szczególnie malutki ciągle ostatnio był pod antybiotykiem. Problem zaczął sie wtedy kiedy zauważyła ze dziecko ma problem z chodzeniem- ból stawów. Nie było na co czekać.Pogotowie, szpital, diagnoza – wyhodowano salmonellę. O ile wnuczka dała sobie szybko rafę to z wnuczkiem i jego stawami było niedobrze.Za długo czekaliśmy.Dożylnie antybiotyk i silny lek przeciwzapalny troszkę unormował sytuację. Córka pojechała na specjalistyczne konsultacje i okazało się że
          1 Znów ma przerost candidy
          2.Nie trawi białka z wyrobów mlecznych.
          Córka postanowiła wrócić do diety ketogennej. Zobaczymy…
          czyli jak widzisz że są jakieś objawy które Cię niepokoją to – do lekarza.I to nie jednego a co najmniej 3 i to z referencjami od znajomych.To dziecko, i reakcje na chorobę mogą być nietypowe i piorunujące. Powodzenia.

          1. Adriana Łętowska 9 stycznia 2017 o 08:06

            U nas celiakia dopiero wykryta i wcześniejsze antybiotyki które brała na zapalenie ucha i lambioze poczyniły szkody w jelitach. Ja po leczeniu antybiotykami nie uwierzyłam już w ani jedno słowo na temat leczenia Candidii lekarzom. W diecie ma olej kokosowy, kurkume, owoce zwłaszcza granaty i zero cukru jakkolwiek by go nie nazwali a nazwy potrafią byc na prawdę wymyślne. ZERO CUKRU W JAKIKOLWIEK SPOSÓB PRZETWORZONEGO i żadnych konserwantów, nawet tych uważanych za nieszkodliwe. Słodze miodem i daktylami. Ograniczyłam tez tłuszcz bo wyczytałam, że on jest winowajcą a nie owoce. Candidii nie ma, ostatnio znowu miała badania aż zadzwoniłam do Instytutu jak to możliwe, że przy takiej florze Candidia sie unormowała, powiedzieli że jest w normie i nadal mamy stosować takie zmiany w diecie. Otolaryngolog powiedział, że po tylu problemach z uszami jest w szoku że one są w tak idealnym stanie. A nos choć alergiczny walczy i że to na pewno dzieki sterydom. Nie powiedziałam mu że przestałam je podawać a rozgniatam na noc czosnek. Do uszu wkrapiam oliwe z czosnkiem i ostatni silny ból ucha minął po kilku kroplach. Oczywiście byłam potem sprawdzić ucho i jest czysto. Od roku nie było antybiotyku to czas kiedy wprowadziłam olej z rekina codziennie, wit. D, C (niestety syntetyczną ale naprawiam błąd), kurkume, olej kokosowy, czosnek. Przestałam na jakiś czas podawać mięso, teraz dostaje albo dziczyznę albo cos co sami mamy od pisklaczka. Chciałabym zrezygnować z mięsa ale jestem na razie za cienki bolek żeby uzupełnić im pewne braki w diecie. Zaczełam wprowadzać sporo zielonego. Ja to do glutenu, białka mleka krowiego i cukru i w sumie jaj podeszłam bardzo restrykcyjnie. W sklepie mijam półki bez żalu bo jak przeczytam skład to mnie odrzuca. Chce wierzyć że ta gorączka teraz to jednak po ziemniaczkach bo gdyby to było grypopodobne to przecież moje wszystkie dzieciaki by zachorowały, zawsze tak jest a choruje tylko ona. Teraz wiem, ze celiakia nie pozwalała jej być w pełni zdrową, nadzieje mam że jak wyleczymy jelita to bedziemy już na prostej. Wierze, że tu znalazłam miejsce gdzie znajde pomoc i podpowiedzi:) Jedzenie ma siłe zobacz rok z celiakia i dziurawymi jelitami a niedawno usłyszałam od lekarza jak to sie dzieje że jej organizm jest tak silny skoro ma tyle alergii i problemów a radzi sobie tak dobrze. To musi być dieta.

    3. Mirek 7 stycznia 2017 o 21:14

      nie zwlekaj tylko dzwoń po pogotowie- to już nie żarty

    4. Mirek 7 stycznia 2017 o 21:51

      …wczoraj i dzisiaj po miesiącu zjadła ziemniaczki czy to może mieć cos wspólnego? …oczywiście ze może.Może mieć zatrucie solaniną oraz innymi glikoalkaloidami .Jeśli ziemniaki pochodziły z marketu to były myte w pralkach automatycznych.Spowodowało to obicia skórki a wtedy w tych miejscach gromadzi się solanina .Dodaj do tego pełne oświetlenie na półce, dodaj do tego że ziemniaki być może tylko gotowałaś /solanina jest rozkładana w temp.pow 100 stopni na efekty nie trzeba długo czekać. Nawet Indianie – rdzenni Amerykanie – nie wykorzystywali ich jako podstawy pożywienia (była nim skrobia kukurydziana) i karmili nimi zazwyczaj bydło. Głównie przez to, że należą do rodziny psiankowatych, a w tej rodzinie jest mnóstwo czarnych charakterów, które są trujące. Wszystkie rośliny – tak jak i zwierzęta – mają w sobie coś, co nazywa się systemem immunologicznym. U zwierząt wygląda on inaczej niż u roślin – jednak jego działanie sprowadza się to jednej kwestii – sprawić, aby roślina lub zwierze oparły się infekcji i przeżyły ją wydając na świat kolejne pokolenia.
      Rośliny mają kilkanaście toksycznych substancji w swoim arsenale i rażą nimi wszystkich amatorów ich łodyg, liści, nasion czy owoców. Niektóre toksyny działają na wszystkich, inne tylko na niektóre istoty.Mechanizmów obrony jest masa, nie wszystkie są toksyczne dla człowieka, ale jak mawiał Paracelsus – wszystko jest trucizną i nic nią nie jest – to dawka czyni truciznę. I dopóki świeże nasiona dyni jemy w ilości 200 szt na rok nie ma problemu. Jeśli stałyby się podstawą naszego pożywienia (np. 200 gramów dziennie), wówczas toksyny oddziaływałyby na nas podobnie jak na tasiemca czy inne glisty.Wracając do ziemniaczków .Dawka śmiertelna (wg różnych badań) wynosi 2-6 mg glikoalkaloidów na 1 kg masy ciała człowieka. Innymi słowy: jeśli dziecko waży 25kg, może umrzeć po spożyciu dawki (przyjmę niższą dawkę 2g/1kg masy ciała) 50 mg tego związku na dobę.Czyli ok. 5 kilogramów .Pięć kilo ziemniaków na dobę do ogromna ilość nawet dla faceta, nie mówiąc o dziecku prawda? Czyli jednak nie ma się czym przejmować?Okazuje się, że ziemniaki, które zostały uszkodzone oraz przechowywane w świetle (a to ma miejsce w sklepach) „zyskują” nawet 200% tych toksycznych związków osiągając wartość ponad 200mg/1kg – czyli 20mg na 100g – a więc 20 razy więcej niż na to pozwala norma WHO.Przypominam – dawka śmiertelna to 2-6mg/1kg masy ciała. Dla dziecka o wadze 25kg wyniesie 50mg. A więc wystarczy, aby zjadło 250g takich ziemniaków i może umrzeć. Powyższa kalkulacja dotyczy ziemniaków całych (czyli np. młodych, które praktycznie nie są obierane a jedynie skrobane). Po ich grubym obraniu poziom glikoalkaloidów zmniejszył się do 130 ale nadal pozostaje dramatycznie wysoki. Tak czy inaczej przyznasz, że zjedzenie przez dziecko w ciągu doby 250g ziemniaków jest już bardziej prawdopodobne niż pierwotnie założone 5kg.Jest jakieś wyjście?

      Jest. Po pierwsze nigdy, przenigdy nie daj się skusić na gotowanie ziemniaków w mundurkach (nawet do sałatek) bo pod skórą (3mm grubości) stężenie tych toksyn jest najwyższe (może sięgać nawet 405mg/1kg)! Stąd też wskazane jest grube obieranie wszystkich ziemniaków (zwłaszcza „młodych”) bo to usuwa większość toksyn. W przypadku ziemniaków frazesy o witaminach zgromadzonych tuż pod skórką to bujda.
      Druga sprawa – glikoalkaloidy można częściowo zniszczyć w temperaturze powyżej 170 stopni więc ziemniaki w postaci frytek czy placków ziemniaczanych zawierają ich mniej (gotowanie ich nie usuwa, jedynie wypłukuje a potem ziemniaki gotują się w takiej „zupie”). Innym sposobem może być ziemniak z piekarnika albo z grilla, bo tam temperatura sięga 200 i więcej stopni. To tyle o kartofelkach,ziemniaczkach i pyrkach. Nie żebym straszył ale zadałaś pytanie to staram się odpowiedzieć wiedzą otrzymaną z różnych źródeł .Może będzie Tobie pomocna w ustalaniu menu dla dziecka.Wiem jakie to trudne bo sam mam problem z wnuczkiem po zarażeniu salmonellą. I jeszcze wklejam ciekawe opracowanie naukowe/po polsku/ http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2006,%201%2846%29%20Supl/26_Zgorska.pdf

      1. Adriana Łętowska 8 stycznia 2017 o 20:50

        Mirek dziekuje…teraz skojarzyłąm fakty….jakis czas temu corka wyladowała w szpitalu, wymiotowała i twierdzili że to jelitówka a ona miała ziemiaczany dzień w ramach diety rotacyjnej zaleconej przez dietetyczke

        1. Adriana Łętowska 8 stycznia 2017 o 20:55

          ziemniaczany oczywiście:)

  15. husajka 7 stycznia 2017 o 16:32

    temp rosnie:( a ona czuje sie coraz gorzej, wszystko ja boli:(

  16. husajka 7 stycznia 2017 o 17:40

    tak tylko ona wpada w panike jak tylko sie wspomni o lekarzu.

  17. Iwona 23 stycznia 2017 o 19:35

    Drodzy, czy dziecko 9 letnie może spożywać kurkumę (tę od Pepsi ze sklepu) w herbatce z imbirem z korzenia, miodem, odrobiną pieprzu? Zrobiłam dla siebie na przeziębienie, a córkę właśnie zaczęło boleć ucho przy dużym katarze. Można podać dwa ,,łyki” tej mikstury? Więcej i tak nie wypije, bo za pyszne to nie jest;-) Ja piję bo to dla mnie jedyny napój stawiający na nogi przy przeziębieniu. Kurkumy jest łyżeczka na 1,5 litra wody. Pozdrawiam wszystkich przeziębionych i tych, co dają złote rady:) O tych ziemniakach – nie wiedziałam. Dzięki.

    1. Pepsi Eliot 23 stycznia 2017 o 20:25

      wg mnie może, nie jestem lekarzem

    2. Mirek 23 stycznia 2017 o 22:15

      Myślę, że hindusi by się uśmiechnęli…Nie słyszałem by kurkuma komukolwiek zaszkodziła. Lecz nie ma nic śmiesznego w Twoim pytaniu.Możesz zapytać mądrego lekarza.Najlepiej takiego z dyplomem przed 56 rokiem .Chyba farmaceuci też mają na studiach troszkę ziołolecznictwo.Moje wnusie mają 4,5 roku i córka im daje kurkumę…

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze