logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
164 online
50 758 652

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
15 rad, jak zarobić pierwszy milion od zera?

milion

15 rad, jak zarobić pierwszy milion od zera?

Nie przejmuj się tym, że nie masz tradycji rodzinnych i, że nikomu w Twojej rodzinie nie udało się zgromadzić miliona na koncie, a dwóch kuzynów jest nawet na bezrobociu; mówimy teraz o Tobie

A zasada jest faktycznie prosta: patrzymy co zrobili ludzie, którzy tego dokonali i robimy to samo

Jolanta Możnym

Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?

Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?

Dzisiaj rozważałam opcję pisania o seksualności mężów, ale wybrałam alternatywę napisania inwokacyjnego posta z serii Jak zarobić pierwszy milion, od zera.

Stwierdziłam bowiem z przekąsem, że o wiele milej będzie spełniać męskie zachcianki, gdy na naszym koncie zabukuje się jakaś przyjemna suma.

Niestety gdy nie mamy bogatych antenatów jesteśmy zmuszeni sami zarobić nasz pierwszy milion, a nie jak wielu możnowładców w kształcie Gatesa, czy nawet Kulczyka dostać pierwszy milion w posagu.

Jednak kiedy będziesz blisko niezależności finansowej, albo już cel osiągniesz prawdopodobnie znacznie łatwiej przyjdzie Ci zrozumieć potrzeby seksualne Twojego partnera.

O ile oczywiście znajduje się wśród 80% mężczyzn stale marzących, a Ty wśród 80% żon stale unikających seksu jak inkasentów. Nie martwcie się jednak, taki wpis się pojawi i to wkrótce.

Sześć zer na koncie poprzedzonych jedynką wbrew pozorom nie jest zarezerwowane tylko dla wybrańców losu. Każdy może to osiągnąć, ale nie każdy osiągnie. Raz, że nie każdy niby chce, a dwa, że jest parę istotnych szczegółów o które trzeba zadbać.

A należą do nich: plan, metodyczność, konsekwencja i cierpliwość.

Ludzie, którzy to osiągnęli mają pewne cechy wspólne, czyli myślą w określony sposób, działają w sposób szczególny i mówią o tym trochę inaczej niż inni.

1.
Przede wszystkim musisz wytyczyć jasną wizję tego co chcesz osiągnąć, gdyż z pewnością nie uda ci się zdobyć miliona od zera bardzo szybko. Ale najszybciej jak możesz, już tak.

2.
Musisz też bezwzględnie wierzyć, że Ci się uda, gdyż będzie Ci potrzebne zaufanie innych ludzi, a nikt Ci nie uwierzy, gdy wyczuje, że sam w siebie wątpisz. To oczywiście znana przyśpiewka, ale tak jest. Więc przytaczam ten truizm.

Z tego powodu najlepiej nam się sprzedaje produkty, które sami używamy i nas zadowalają, albo ich szczerze pragniemy, jak 911. Wiadomo, że mówię o Porsche, a nie diecie Durianridera.

3.
Dodatkowo moja rada jest taka, żebyś trzymał się z dala od negatywnych czynników, które mogłyby podważać Twoją wiarę w siebie i Cię zniechęcać. Do tych negatywnych czynników zaliczam głupie książki, pesymistyczne opracowania, a niekiedy własną teściową.

4.
Zrezygnuj też z powtarzania pozytywnych afirmacji, szkoda na to czasu, a wykorzystaj go raczej na obmyślanie strategii pozyskania jakichkolwiek pieniędzy, gdyż do zrobienia pierwszego miliona będą bardzo potrzebne.

5.
Opracuj plan działania, który za chwilę Ci podpowiem, jednak tak czy siak trzeba będzie się udać do mojego posta o produktywności tutaj , gdyż maksymalne wykorzystanie zasobów czasu jest szalenie istotne dla takiego przedsięwzięcia.

Cele muszą być realistyczne, konkretne, mierzalne w czasie i logicznie prowadzące do następnych. Pamiętaj przy tym, że póki co, mieszkasz w Polsce.

6.
Nigdy nie poddawaj się.

Co z tego, że niekiedy trzeba się będzie cofnąć o krok, lub dwa. Weź to na klatę, powstań, otrzep się i jak taran ruszaj do przodu.

Dobra, ale dość tych ogólników z tańszej półki Tracy’ego, czy też Kijosaki. Przystąp wreszcie Pepsi do konkretów.

Jeszcze tylko jedna mała uwaga, yyy …. czy mówiłam, że to będzie całkiem proste?

I druga sprawa. Nie przejmuj się tym, że nie masz tradycji rodzinnych do obstalowania miliona na koncie i, że nikomu w Twojej rodzinie się to nie udało i, że wszyscy przebywają akurat na średnio płatnych posadach, a dwóch kuzynów jest nawet na bezrobociu.

Mówimy teraz o Tobie. A zasada jest faktycznie prosta. Patrzymy co zrobili ludzie, którzy tego dokonali i robimy to samo.

Ostatni kryzys, który ciągle jeszcze trwa podszył nas strachem do nabywania nieruchomości, jednak moja rada jest następująca:

Wypnij się na bańki kredytowe i takie tam i uwierz, że dla kogoś kto startuje od zera, droga poprzez zdobycie nieruchomości jest również najprostsza do zdobycia pierwszego miliona.

7.
Zanim kiedykolwiek przyjdzie Ci do sagana chęć zakupu pierwszej akcji, musisz już być właścicielem nieruchomości.

Tak postąpiła zdecydowana większość milionerów na świecie i tak musisz postąpić Ty.

Więc nie zmulaj

Jeżeli sądzisz teraz, że będę Cię namawiać do szybkiego zakupu mieszkania, w którym będziesz mieszkał i spłacał kredyt hipoteczny przez 30 lat i przez 30 lat defekował w gatki, czy Ci starczy do pierwszego, spłacając dodatkowo karty kredytowe zadłużone z powodu wakacji na Krecie, to jesteś w ogromnym błędzie.

Bowiem będę Cię namawiać do zdobycia nieruchomości jak najmniejszym kosztem, dopuszczając ewentualnie i jedynie minimalną dźwignię finansową w postaci pożyczki bankowej, do tego na jak najkrótszy czas.

Jak to zrobić?

8.
Praca.
Żeby mieć jakikolwiek start musisz zacząć zarabiać jakiekolwiek pieniądze większe niż to co jest Ci potrzebne do życia.

9.
Masz żyć maksymalnie skromnie oszczędzając nawet na kawie ze Starbucksa. Czyli nie łazisz tam. Rozważ pracę na jakimkolwiek etacie, jako gwaranta minimum i rozpoczęcie własnej działalności po pracy.

10.
Gdybyś nie mógł zdobyć etatu, rozważ wyjazd za granicę do pracy. Druga praca ze względu na logistykę, przynajmniej na razie najlepiej jakby była związana z działalnością w necie. Patrz moja książka  tu.

Ale jak masz inny pomysł, to spoczko.

11.
Wszystkie nadwyżki finansowe lokuj na najbardziej opłacalnych lokatach. Wszystkie zakupy mają być przycięte.

Gdybyś miał jakieś wolty zawsze przypomnij sobie, że Worren Buffett nadal mieszka w swoim okropnym domu w Omaha, a stuletni pan Ikea jeździ do pracy trolejbusem. Gdy zaczniesz zarabiać, postaraj się mądrze płacić podatki.

Mądre płacenie podatków polega na płaceniu minimum dopuszczalne przez prawo.

Dobry księgowy to nie ten, który działa na korzyść urzędu skarbowego.

Gdybyś zahaczył się gdzieś za granicą rozważ tam założenie firmy, (to bardzo proste, nawet siedząc w Polsce), ze względu na niemiły stosunek naszego rządu do właścicieli firm.

Chociaż to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa są głównymi (75%) płatnikami podatku w tym kraju. Rekiny biznesu płacą podatki w tak zwanych rajach podatkowych, więc na pewno nie w Polsce.

12.
Zasada jest taka, im wcześniej zaczniesz oszczędzać, tym szybciej będziesz miał swój milion.

13.
Gdy uzbierasz już trochę gotówki rozejrzyj się jakie są ceny nieruchomości, lub ziemi w miarę przyzwoitej okolicy, gdyż pamiętaj o lokalizacji, lokalizacji, lokalizacji.

Zacznij rozglądać się za okazjami, do których zaliczam: nieruchomości zniszczone, czyli do dużego remontu, albo nieruchomości z jakimś felerem, który Ty za radą architekta już z góry będziesz wiedział jak się z nim uporać, a także rozważ kupno ziemi pod budowę domu, może być z jakimś budynkiem byle jakim, byle miał przydzielony numer. Nie byłoby problemu ze zgodą na budowę.

Oraz wszelkiego typu okazje, gdy właściciele na gwałt potrzebują pieniędzy, a nie posiadają zdolności kredytowej.

Nie wątpię, że znajdziesz coś takiego, bo każdy człowiek, który konsekwentnie szuka w końcu znajduje.

Taka jest kolej rzeczy.

14.
Teraz będziesz potrzebował pieniędzy na remont budowli, czy mieszkania. Czy też budowę od zera. Robiąc to samo, co dotychczas i ewentualnie wspierając się niewielką dźwignią finansową bankową doprowadzasz do wyremontowania nieruchomości, co zwykle wiąże się ze zdecydowanym doszacowaniem ich wartości.

W przypadku budowy domu należy kupić ładny, podobający się wielu ludziom projekt z katalogu i budować jak najszybciej systemem gospodarczym, wynajmując ekipy do poszczególnych zadań.

15.
Czekasz teraz na najbardziej dogodny moment i spylasz rzecz.

Spłacasz szybciutko ewentualny mały kredyt, który pobrałeś na jej remont i w tym momencie dysponujesz już znacznie większą gotówką.

I teraz znowu powtarzasz wszystko od początku.

Ponownie szukasz okazji, a ewentualną nadwyżką finansową dofinansowujesz swoją działalność firmową. A wszystko w celu dywersyfikacji. Nie zaszkodzi zarabiać na nieruchomościach i z dobrze prosperującej firmy.

Przy którymś tam obrocie gotówki, ze sprzedaży kolejnej nieruchomości w końcu na Twoim koncie pojawi się pierwszy żywy milion w keszu.

To pewne!

W trakcie tej kilkuletniej (niekiedy nawet bliżej dekady), misji wzbogacania się mieszkasz również jak najskromniej w wynajętych lokalach na przedmieściach, u teściów, albo u rodziców, gdziekolwiek.

Możesz też pomieszkiwać w kolejnych przejściowych własnych nieruchomościach.

Ale jak już masz milion na koncie w aktywach, to część z tego miliona możesz (jak chcesz) przeznaczyć na kupno pasywa, czyli Twojego lokum, które nie będzie na Ciebie zarabiać, ale będziesz w nim po prostu mieszkał, a resztę aktywów przeznaczysz na inwestycje.

Może się tak zdarzyć, że źle zainwestujesz swój pierwszy ciężko zdobyty milion, ale od razu pocieszę Cię, że droga którą przeszedłeś jest jednocześnie tak bezcenną szkołą biznesu, że zrobienie swojego drugiego miliona w życiu pójdzie Ci już znacznie łatwiej. I prawdopodobnie dokonasz tego w inny sposób.

To czego nauczyłeś się przez te lata wyrzeczeń i mądrego zarządzania czasem i pieniądzem nigdy nie pójdzie na marne. To jesteś teraz Ty sam wart milion i więcej, nawet bez miliona na koncie.

Wracając

Zapewne w pewnym momencie opisanego procesu uznasz, że czas najwyższy zrezygnować już z pracy na etacie u kogoś i poświęcić się pracy w swojej firmie. A o tym jaka to może być firma napiszę w innym poście w nowym cyklu „Jak zarobić pierwszy milion?”.


gotóweczki życzy
peps

Uwaga ten post napisano z osobistego sagana, jakiekolwiek podobieństwo do innych poradników jest przypadkowe i może wynikać z podobnych doświadczeń, podobnych ludzi, gdyż dróg nie ma znowu aż tak wiele. Raczej.

 

(Visited 51 593 times, 9 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Lucjan 14 czerwca 2014 o 12:26

    Ty nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać! Świetny post! Podsumowuje wiele materiałów, dotyczących forex-u, inwestycji, rozwoju osobistego, które przejrzałem i przyswoiłem. Jestem dla Ciebie pełen podziwu!

  2. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 12:51

    Lucjan na Ciebie wciąż mogę liczyć jak widzę, dzięki 😀

  3. edyta 14 czerwca 2014 o 13:36

    A co maja wspolnego wszystkie nieudane inwestycje i inwestorzy bankruci? Np kolezanka otworzyla sklepik z zabawkami, po roku sie zwinela z ogromnymi dlugami. Takich przykladow jest mnostwo. Jak amaja ceche wspolna?
    (na bledach innych najlepsza edukacja, prawda?)

    1. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 14:43

      Chyba mnie nie zrozumiałaś. Inwestycje giełdowe to loteria. Czy istnieje jakikolwiek makler, czy doradca giełdowy, żeby Ci powiedział, jak ty nie zarobisz, ja też nie zarobię, albo odwrotnie? Oni zarabiają zawsze. Tak jak w ostateczności bardzo trudno rozbić bank w kasynie. To jest tak zwany rachunek prawdopodobieństwa. Jak wypełnisz wszystkie możliwości kombinacji cyfr w totka wygrasz wszystkie wygrane. Czyli giełda to ruletka. Wielu graczy, niektórzy doskonali, ale wielu też umoczyło. Mamy na to przykłady z ostatnich czasów. Dałaś przykład jakiejś osoby, która postawiła na słaby interes, co w żaden sposób nie przystaje do tego o czym piszę. W ciągu dziesięciu lat od założenia firmy, tylko jedna przetrwa, a już pierwsze dwa lata zweryfikują pięć z nich. Takie są statystyki. Uczymy się najlepiej nie na cudzych błędach, a na własnych. W takim przypadku należy przeanalizować co się zrobiło nie ten teges, i tego w następnym biznesie nie powtórzyć. Tymczasem ludzie uwielbiają stale popełniać te same błędy, i dziwić się, że mają te same rezultaty. Złe. Moja rada jest zupełnie inna. Po pierwsze nie zadłużasz się już od początku biznesu. Najpierw masz jakąś w miarę stałą pracę i w tym czasie rozkręcasz swój biznes. Nie kładziesz wszystkiego na jedną kartę, chyba, że wiesz że masz asa w rękawie. Nie można rozpoczynać biznesu od długów, nawet jakbyś pozyskał kredyt startowy to gość, który Ci go przydzieli dobrze rozezna sytuację. W Polsce to w ogóle nie możliwe, bo kredyt dostajesz dopiero wtedy gdy masz już jakąś historię kredytową. Gdy robisz swój pierwszy milion, działasz niezwykle ostrożnie. Krok po kroczku rozwijasz działąlność biznesową, na przykład rozkręcasz sklep w necie, albo jakieś usługi, coś w czym jesteś dobry i starasz się minimalizować wydatki, inwestując mądrze jak najwięcej z tego co zarobisz. Jak zaczynasz biznes od wynajęcia lokalu w centrum miasta i kupieniem drogiego wyposażenia, w celu polepszenia wizerunku firmy i na tę rzecz się zapożyczasz, to jakiś absurd. Na początku w firmie celowe są tylko wydatki na towar, jak masz zbyt oczywiście, a wszystko inne na etapie rozruchu jest nonsensem. Sama sprzątasz kible i nie jedziesz na żadne wakacje. Tego wymaga robienie kasy od zera.

      1. edyta 14 czerwca 2014 o 18:02

        Dzieki za analize, przyda sie, musze na spokojnie jeszcze przegryzc. A tymczasem spiesze wyjasnic, bo faktycznie napisalam w sposob wprowadzajacy w blad. Chodzilo mi raczej o to, czy jest jakas wspolny mianownik nieudacznikow, bo, jak sama piszesz na 10 biznesow tylko jeden przetrwa, to zapytac mozna, to gdzie tych pozostalych 9 popelnilo blad, czy maja jakas ceche wspolna. Czesciowo mysle, juz zawarlas w swojej odpowiedzi. Dzieki 🙂 Albo mozan by jeszce inaczej i ogolniej, nie tylko wodniesieniu do biznesu ale w odniesieniu do jakiegolwiek projektu: sa ludzie, ktorzy zamianiaja w zloto wszystko czego sie tkna, a sa tacy, ktorzy wszystko schrzania. Obojetne czy chodzi o zarabianie, czy o gotowanie, czy o odchudzanie czy tez o budowanie satysfakcjonujacych zwiazkow. To jakie cechyw spolne maja Ci, co wszystko psuja,

        1. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 18:28

          Myślę że lepiej przeanalizować tych, którzy potrafią jednak przetwać na powierzchni i powielić ich model. Tak naprawdę wszyscy dobrze wiemy dlaczego ludzie kładą swoje biznesy i związki, chociaż to ńie zawsze Ci sami ludzie. Biznes przez woele lat wymaga wielkiego oddania i odbywa się to często kosztem związku, dlatego sprawdzają się biznesy rodzinne

          1. edyta 15 czerwca 2014 o 12:16

            Mam pomysl na „byznes”, w moim zalozeniu ma byc bez ponoszenia kosztow wstepnych, zadnych. Cala idea jest tak prosta, ze az jestem przekonana ze taki banal nie moze sie udac. Ciekawa bylabym Twojej opinii. Daj znac, czy mialabys chec bym opowiedziala.

        2. inwestor giełdowy 5 lutego 2016 o 16:10

          „Inwestycje giełdowe to loteria” nie- inwestycje giełdowe to nie loteria – Na giełdzie jestem od ponad 15 lat i jest to jedno z najwspanialszych miejsc do lokowania i pomnażania kapitału. Po co pisać o czymś o czym się nie ma pojęcia 🙂

      2. Teo 28 października 2015 o 08:34

        Peps, wszystko git, tylko w swojej recepcie nie wzięłaś pod uwagę dwóch rzeczy: niżu demograficznego i niskich stóp procentowych.

        Przez te dwa czynniki akurat inwestowanie w nieruchomości w Polsce jest średnio opłacalne. Bo po pierwsze jest coraz mniej osób, które będą chciały kupić mieszkanie/dom a podaż wciąż rośnie. A po drugie co rok podwyższają % wkładu własnego przez co już wielu nie stać na zakup nieruchomości nawet na kredyt, a po dwa kiedy podniosą stopy (a podniosą) kwoty rat wzrosną na tyle drastycznie, że wielu nie będzie mogło sobie na nie pozwolić.

        Inna sprawa jest taka, że wtedy wielu już spłacających też nie będzie stać na dalszą spłatę i będą musieli mieszkania/domy sprzedawać bądź będą z nich eksmitowani przez banki (i nomen omen ten nadchodzący kryzys będzie najlepszym momentem na zakup nieruchomości).

        Tylko do tego wszystkiego dosypmy nutkę moralności. Czy na prawdę chcemy dorabiać się na krzywdzie innych? Bo „okazje” często wiążą się z jakąś tragedią 🙂

        Pozdro
        Teo

        1. pepsieliot 28 października 2015 o 09:19

          kupowanie nieruchomości w okresie gdy ceny ich są najniższe i mówienie że to niemoralne, jak dla mnie jest to naturalna kolej rzeczy. A co powiesz na jeżdżenie na wakacje, kupowanie nieruchomości, dóbr wszelakich materialnych na kreskę, bo akurat banki rozdają na lewo i prawo kredyty? Ludzie nie zastanawiają się skąd wezmą pieniądze, tylko zaczynają od wydawania. Brak przedsiębiorczości, wydawanie więcej niż się zarabia, niechęć do wysiłku, aby zrezygnować z pracy u kogoś i stworzyć własny biznes? To jest tak jak wzięcie swojego zdrowia we własne ręce.Czy to jest moralne? Że ludzie nabrali kredytów we Frankach, nie zastanawiajac się, czym jest obca waluta i jakim zależnościom podlega, a teraz chcą, żebyśmy z naszych ogromnych podatków pomogli im spłącić kredyty za które swego czasu płacili znacznie mniej niż ci w złotówkach? Czy to jest moralne? Podałam przepis na zrobienie pierwszego miliona, bo tak akurat zrobiłam, ale napisałam też książkę o e-biznesie, który można praktycznie zacząć od zera. Nie dla wszystkich jest najlepsza droga przez nieruchomości, ale dla wszystkich przez wydajność, koncepcje tego co się chce zrobić, uświadomienie sobie czy chcemy zostać milionerami, i przestanie myśleć o pieniądzach w kategorii, że są niemoralne. Niemoralny jest rozbuchany konsumpcjonizm bez pokrycia

  4. Łysica 14 czerwca 2014 o 13:49

    Amerykańskie porzekadło mówi że,
    „pierwszy milion dolarów musisz ukraść, zakombinować, itp.itd.”
    Twój pomysł z nieruchomościami jest nie zły, ale na przykładzie Hiszpanii wiem że można na tym umoczyć, choć co niektórzy nabili kase na nieruchomościach i to całkiem sporą.
    Jakby normalną pracą można by było się dorobić, to już niewolnicy stali by się niewolnikami.

    1. Łysica 14 czerwca 2014 o 15:03

      Resorry,
      miało być „niewolnicy staliby się milionerami”

  5. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 14:45

    Ja to o czym napiasałam uważam za bardzo normalną pracę. Zawsze może się zdarzyć wielkie zawirowanie dziejowe, można być pechowcem, ale niektórzy na wojnie również zarabiają

    1. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 15:22

      I jeszcze jedno na nieruchomości zawsze zarobisz, jak ją kupisz wtedy gdy wszyscy w panice sprzedają

      1. Łysica 14 czerwca 2014 o 23:55

        Ach tak, to zapraszam Cię do Hiszpanii, masz do wyboru ok.3 milionów pustych mieszkań, kupisz gdzie chcesz i jakie chcesz.
        To stwierdzenie powiedziała jedna z milionerek(nie pamiętam nazwiska), z tym żeby kupić coś to trzeba mieć kase, i to trochę niż trochę.
        Hipoteka nie wchodzi w gre, mam ją to coś wiem na ten temat.
        Jednak życzę Ci Peps żebyś dzięki tym 15 punktom dorobiła się miliona, i to nie jednego i nie złotych tylko euro lub funtów.

        1. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 07:09

          Łysico właśnie teraz ludzie z gotówką wybierają w nieruchomościach jak w ulęgałkach, i kupują je poniżej ich wartości. Jak wiesz sytuacja z pewnoscią ulegnie zmianie i zaczną je w końcu sprzedawać z zyskiem, a natenczas rzecz wynajmą. Hiszpania jest w regresji poważnej, ale nie sądx, że nie da się tam zarobić.

      2. Pi Pę 15 czerwca 2014 o 22:31

        Wtedy z reguły kupują ci, którzy mają spore aktywa w rezerwie.
        Ci na dorobku właśnie sprzedają.

        1. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 22:35

          Pipę niestety tak, bo wzięli kredyt

          1. Łysica 16 czerwca 2014 o 06:12

            No właśnie, brak chyba pewnego info.
            Poczytaj Peps o sztucznym windowaniu cen gruntów, nieruchomości, a co najważniejsze o manipulowaniu Euriborem przez kilka banków europejskich.
            To się dowiesz dlaczego sprzedajà, i dlaczego przez kilka lat wykonano ponad 400tyś. eksmisji w Hiszpanii.

          2. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 06:48

            Oj Łysico, to była właśnie ta bańka kredytowa. Każdy dostawał kredyt, w USA nawet bezrobotni na zasiłku, więc nieruchomości osiągnęły nieadekwatną do faktycznej wartości cenę.Pisałam o tym nawet w książce Znachorzy, którą „wygrałeś w konkursie”. To samo zdarzyło się w XVII wieku i zostało nazwane Tulipomania, zjawisko to opętało giełdę holenderską i wiązało się z ogromnym wzrostem cen cebulek tulipanów oraz niebywałą modą na te kwiaty.W końcu jak współcześnie w nieruchomościach wszystko padło, bo było przeszacowane. Ale ludzie, którzy kupili nieruchomości rozważnie i nie wzięli na to kredytów, na pewno są w stanie jeszcze trochę przetrzymać je i sprzedać, gdy Hiszpania i innne kraje zaczną wychodzić z kryzysu. Taka jest kolej rzeczy. Zawsze trezba liczyć się z tym, że biznes może nie wyjść. Gdyby nie byłoby ryzyka wszyscy byliby biznesmenami, a dwa że tak czy inaczej cierpliwość i metodyczność to poważne atuty mądrego przedsiębiorcy

          3. Łysica 16 czerwca 2014 o 08:36

            Nie wiem dlaczego ale „Znachorzy”, jeszcze do mnie nie dotarły, coś pewnie popi…..iłem.
            Wczoraj właśnie był dokument w TV o naszych skarbach i tam była „tulipomania”, bardzo fajnie i przystępnie wytłumaczone.
            W końcu kryzys się skończy, ale ktoś na tym zarobił i to całkiem nie złą kase.
            Pewnie oglądałaś „Inside the job”,(chyba taki jest tytuł), wszystko tam jest wytłumaczone skąd się wziął kryzys i kto nas na tym wydmuchał.
            Banki, najgorsze qwy na tym świecie i złodzieje, właśnie jestem w trakcie rozmów z adwokatami i będe zakładał sprawe w sądzie przeciwko tym złodziejom!

          4. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 10:04

            Łysico wrzucę tego pdfa z boku, i wtedy jak chcesz to wypełnij jeszcze raz wszystko od nowa, napisz, że to konkurs i dostaniesz.

          5. edyta 16 czerwca 2014 o 09:27

            „Ale ludzie, którzy kupili nieruchomości rozważnie i nie wzięli na to kredytów, na pewno są w stanie jeszcze trochę przetrzymać je i sprzedać, gdy Hiszpania i innne kraje zaczną wychodzić z kryzysu”

            No dobrze, ale ludzie, ktorzy kupili bez kredytu i sa w stanie utrzymywac pustostan przez 5-10 lat w oczekiwaniu na lepsze czasy, to ludzie z juz wieloma zerami na koncie, a nie tacy, ktorzy dopiero startuja od zera, a przeciez Twoj wpis byl „jak zarobic milion od zera”

          6. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 10:02

            Edyto jeszcze raz odsyłam Cię do tekstu, jeżeli faktycznie zależy Ci na zgłębieniu tematu. Najpierw zarabiasz, bardzo oszczędzasz i odkładasz. Kupujesz za gotówkę !!!! coś w danym momencie najbardziej opłacalnego, czyli w kryzysie najlepiej kupować. Następnie, ponieważ kupiłaś za gotówkę rzecz sobie remontujesz albo szybko, jak jest dobra koniunktura do sprzedaży, albo powolutku i przeczekujesz, ale masz już bazę w postaci tego zakupu, a był to dobry zakup. W przeciwieństwie do złych zakupów, czyli kupowanie we Frankach wywindowanych cenowo bezsensownie nieruchomości, która do tego ma być pasywem, czyli masz w niej tylko mieszkać. Bo jest jeszcze jedna ważna zasada o któej ludzie zapominają, że mieszkanie w którym mieszkasz w tym czasie nie jest Twoim aktywem, tylko pasywem. Ja radzę coś zupełnie innego. Można pomieszkiwać, ale to ma być aktywo, dopóki nie osiągniesz swojego celu.
            I jeszcze jedno, wcale nie musi to być pustostan, tylko wynajmujesz lokal jak najszybciej. A czynsz ma pokryć z nawiązką ewentualną ratę kredytu, który wzięłaś na wykończenie.

  6. Anna 14 czerwca 2014 o 17:20

    Z jednej strony oszczędzamy, z drugiej kupujemy drogą organiczną szamkę? Rozumiem, że na zdrowiu się nie oszczędza i sie to nie kwalifikuje pod zachętę do oszczędzania

    1. pepsieliot 14 czerwca 2014 o 18:24

      Organiczna nie jest aż tak droga, gdy się poglówkuje, a oszczędzasz na wielu innych rzeczach, które kupowało się sądząć że bez tego nie da się żyć

    2. edyta 14 czerwca 2014 o 18:31

      Ale pomysl o organicznym jak o dobrej inwestycji bo takowa dokladnie jest. Jakie spustoszenia w budzecie powoduje choroba wie tylko ten kto mial te watpliwa przyjemnosc. Przedluzajaca sie choroba, np rak albo inne inwalidztwo moze w blyskawicznym tempie zrobic z kazdego nedzarza. Nawet „glupia” alergia moze tak powalic, ze delikwent bedzie polinwalida.

    3. Łysica 14 czerwca 2014 o 18:50

      Dokładnie tak jak piszesz, wszystko co jest organiczne, bio, eko czy jak zwał to cholerstwo jest droższe od produkcji masowej.

  7. ewa 15 czerwca 2014 o 10:03

    a ja nie chcę dorabiać się milionów(nie mój temperament)-chcę za to robić to,co robię i otrzymywać za to uczciwą zapłatę;starczy mi wtedy na wszystko

  8. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 10:45

    Ewo najwidoczniej to nie jest tekst dla Ciebie, tak jak te o odchudzaniu nie są dla chudych 🙂 Ja z przyjemnością przytulę milion.

  9. hej 15 czerwca 2014 o 17:13

    dobrze, rady radami, ale zdradź proszę na jakim etapie gromadzenie 6. cyfrowego konta Ty jesteś? i co zrobisz jak już ten pierwszy milion zarobisz? albo już się nim cieszysz, przyznaj się, choc wątpię, żeby te Twoje biospiruliny generowały az tak wielki zysk, żeby stac Cie było na żonglowanie nieruchomościami … a moze jednak się mylę? czy jesteś wyrachowana biznes woman a ten blog jest tylko częścią Twojego biznes planu w drodze do gromadzenia mamony? a gdzie misja i powołanie??? hi, hi 😉 podpuszczam Cię i żałuję, że o tym jawnie wspominam

  10. Basia 15 czerwca 2014 o 18:51

    Świetny post Pepsi! Kiedy go przeczytałam od razu pomyślałam, że wiesz o czym piszesz. Drogi dochodzenia do zarabiania pieniędzy może są i różne ale pewne cechy i sposób myślenia takich ludzi jest bardzo powtarzalny. Nie ma narzekania, nie ma szukania wymówek jest działanie i systematyczny ciężki wysiłek przynajmniej na początku gdy się zaczyna od zera. 2 lata pracowałam za darmo, zdobywając wiedzę i popełniając błędy także te finansowe. Do tego małe dziecko, przy którym nikt oprócz męża mi nie pomagał. Dopiero po 2 latach przełom, pierwsze pieniądze. Ale miliona nadal nie mam. To przede mną:-) Nie dziw się krytyce. Zarabianie pieniędzy albo raczej nieumiejętność ich zarabiania porusza w ludziach najgorsze kompleksy i frustracje. Zgadzam się w 100% że umiejętności jakie się zdobyło w dochodzeniu do uczciwego zarabiania większych pieniędzy są bezcenne. To jest także inny człowiek. Przekonany o swojej sile i o tym, ze na tym etapie poradzi sobie w życiu np. w razie utraty obecnej pracy. Dzięki za inspirację!

  11. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 20:15

    Basiu thx

  12. Pi Pę 15 czerwca 2014 o 22:42

    Peps, jeżeli mam pół życia „dziadować” żeby na koniec zobaczyć siedem cyfr na koncie, to ja wysiadam.

    Zdecydowanie wole jak piszesz o szamie i wątrobie 🙂

    1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 06:29

      Pi Pę to mój diariusz, nie zapominaj, pozdrowionka

  13. ewa ta co zawsze 16 czerwca 2014 o 02:06

    Pepsi czy ty byłaś kiedyś w US z podatkami w pysiu ? Mam wrażenie że nie . Oni oraz gmina wykończą każdego. Też tak inwestowałam , dorobiłam się a teraz wszystko pomału tracę przez pieprzone podatki , nie mam szans na inwestycje które pomogłyby uciec od podatków bo płacę pieprzone podatki ,naprawdę duże. Tak że jak masz kilka milionów to zapraszam chętnie sprzedam to co mam i się uwolnię z jarzma niewolniczego w tym kraju. Ten kto działa legalnie i ma wszystko na papierze niczego się tu nie dorobi bo go zjedzą.

    1. Łysica 16 czerwca 2014 o 06:05

      Peps podała rozwiàzanie, to są „raje podatkowe”, i problem z głowy, pewnie dlatego była w Monaco.
      Któryś z prezydentów USA powiedział że jedyne czego możesz być pewien, to śmierć i podatki!

    2. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 06:34

      Ewo o czym Ty w ogóle piszesz? Od zawsze rzetelnie płacę wszystkie podatki. Oczywiście nawet od każdej książeczki pdf Znachorzy na tej stronie sprzedanej odprowadziłam wat i podatek. Jak Ty sobie wyobrażasz jawne prowadzenie działalności gospodarczej?

  14. Przekocurek 16 czerwca 2014 o 14:37

    Pepsi, napisz też o seksualności mężów 😀

  15. Paula 16 czerwca 2014 o 16:08

    Szczerze takze uwazam ze najlepsza rzecza jaka teraz mozna zrobic to kupic nieruchomosc/ ziemie tam gdzie kryzys czyli hiszpania, chorwaca itd.
    Co zrobic z nieruchomoscia przez nasteone 10 lat ? wynajac dla turystow ! Nawet jak wezmiemy maly kredyt to damy rade splacic z kasy za wynajem.
    Sama sie nad tym zastanawialam z mezem, ale obecnie postanowilismy wtopic kase we wlasny interes tutaj gdzie mieszkamy a za jakis czas jak odlozymy to rozkrecic drugi np w hiszpani, wynajem mieszkan/pokojow dla turystow.

    1. edyta 16 czerwca 2014 o 17:37

      Wynajac dla turystow. Zdalnie? czy do espanii co dwa tygodnie latac? Jak dopilnowac zeby turysci nie zabrali ze soba prysznica, toalety i podlogi, kiedy Ciebie nie ma? Zeby nie podziobali scian nozem i nie puscili ustrojstwa z dymem? Chyba ze masz taka wiare w ludzi, ze uwazasz ze strachu nie ma.

      1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 17:54

        masz zarządcę nieruchomości

        1. edyta 16 czerwca 2014 o 18:15

          ktoremu trzeba placic.
          Sublokatorzy czy ogolniej wynajmujacy to tykajaca bomba. Wynajmowalismy mieszkanie, w miare na miejscu, nie obylo sie bez zniszczen. Ale mozna uznac, jeszcze do przelkniecia. Wczesniej maz wynajmowal swoje kawalerskie mieszkanie i to co zrobiono z tym mieszkaniem to wstyd nawet pisac. Nie chce mi sie wierzyc, ze tylko my mielismy takiego pecha. Nawet jak ktos ma szczescie do ludzi i wynajmu, to wczesniej czy pozniej trafi sie taki lokator, ktory zniszczy doszczetnie Twoj dorobek, tak mysle. Jak juz to wynajmowac firmie, albo biznesmenowi, ktory lokum potzrebuje raz na miesiac.

          1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 20:23

            bezwzględnie należy wziąć wadium

  16. Lil 18 czerwca 2014 o 13:20

    wszystko pięknie ładnie, tylko, że chyba zapomnieliście o PODATKACH, kupujesz nieruchomość-podatek, sprzedajesz-podatek .. czekasz 5 lat z jednym, 5 z drugim, 5 z trzecim itd…? bez podatku.. a pamiętać trzeba jeszcze od podatku od metrażu i ziemi.. co to nam jedyny w swoim rodzaju rząd chce zafundować.. coroczny i nie groszowy.. nie wiem ile Pepsi już tych nieruchomości kupiła i sprzedała, ale znam (rodzina) ludzi, którzy owszem inwestują w chaty ino juz mają po parę mln na koncie.. jak nie mieli to nie inwestowali. Ale wszystkim życzę miliona..sobie dwa:), bo pierwszy na długi pójdzie..

    1. pepsieliot 18 czerwca 2014 o 14:02

      Jak kupujesz nieruchomość podatek nie jest aż tak duży, 2%. A kupujesz przecież tanio, bo tak Ci doradzam. Gdy sprzedajesz płacisz podatek od różnicy pomiędzy tym co włożyłeś, a tym za ile sprzedajesz. Gdy udowodnisz, że wszystko co uzyskałeś ze sprzedaży wsadziłeś w nieruchomość mieszkalną dla siebie nie płacisz podatku. Gdy sprzedajesz nieruchomość po 5 latach nie płacisz podatku. Gdy kupiłeś na firmę, to po 10-ciu latach już nie musisz oddawać VATu, a jeżeli wcześniej sprzedajesz to na każdy rok oddajesz po 10% VATu, ale wcześniej przecież został Ci zwrócony. Natomiast jak jesteś na liniowym podatku, to płacisz 19% podatku od różnicy tego co zostało po amortyzacji i ceny sprzedaży. Normalne podatki nie są zbyt duże obecnie, ale te od nieruchomości firmowych bardzo duże. To fakt.

  17. Nieznajoma 23 grudnia 2014 o 01:13

    A ty jestes milionerem/ milionerka?

    1. pepsieliot 23 grudnia 2014 o 12:23

      oczywiście Nieznajoma, piszę o tym chociażby w tym artykule, to jest jedna z dróg które sama przeszłam

  18. wera 2 stycznia 2015 o 19:17

    na podstawie danych z Eurostatu rok 2008, pracujac w Wiedniu i zarabiajac przeciety dochod wyciagamy 2.553 € na miesiac. oszczedzajac miesiecznie i odkladajac polowe wyplaty (druga polowa powinna wystarczyc na spokojnie zycie nawet jesli wynajmujemy cale mieszkanie) za 6 lat uzbieramy dokladnie 91.929 € co wystarcza na zakup mieszkania 60m2 (90.000 €) w lokalizacji centrum Wiednia. czyli przyjezdzajac z taka kasa do Polski, bedziemy mogli pozwolic sobie na zakup mieszkania o wartosci 395.745,15 zł (wg kursu euro z dnia dzisiejszego). w Polsce uzbieranie takiej kwoty trwaloby chyba do emerytury 😉 haczyk w tym, ze kwoty 2.553 € ktora umozliwi nam sprawne odkladanie kasy, nie zarabia sie w magazynach i przy sprzataniu, wiec najlepiej byloby pociagnac swoja edukacje w Austrii(dla obywatelow UE studia sa darmowe). najlepiej oplacane branze: farmacja, finanse, bankowosc, edukacja, telekomunikacja, rozwoj oprogramowania. wynagrodzenie roczne we wszystkich tych branzach jest wyzsze od przecietnego rocznego dochodu uzyskiwanego w Wiedniu (w farmacji ponad dwa razy wyzsze).
    wybralam akurat Austrie bo tam stosunek cen mieszkan do przecietnego dochodu jest bardzo korzystny (na rowni z Bruksela i Berlinem).
    perspektywa takiego zarabiania a potem nie pracowania na etacie tylko czerpania dochodu pasywnego i zajmowania sie swoimi pasjami jest pociagajaca, jednak mozliwa w dosc krotkim czasie tylko za granica. i oplacalna moim zdaniem, tylko za granica, dlatego do uslyszenia z Wiednia 🙂
    potem warto jeszcze jechac do pracy do Norwegii – wystarczy piec lat pracy, zeby uzyskac norweska emeryture (info z drugiej reki)- gdyby na starosc ktos zle zainwestowal 😉

    1. pepsieliot 2 stycznia 2015 o 20:28

      Wero nie ma znaczenia w jakim kraju żyjesz, tylko, czy masz wpływ na swoje zarobki, ile od Ciebie zaleźy i od przedsiębiorczości. Oczywiście liczy się ogólna koniunktura, ale ona zawsze ma wpływ, bez względu na to, czy jesteś u kogoś zatrudniony, czy też sam zatrudniasz. Można zarobić bardzo dużo pieniędzy nie wychodząc z domu, i o tym napisałam książkę, jak zarabiać w Internecie ? Jak zarobić na blogu. Oczywiście oszczędzając i mądrze inwestujac pieniądze zarobione u kogos, czy to w Polsce – trudniej, czy za granicą – latwiej, moźna w końcu dorobić się pierwszego miliona. Ale mnie chodziło o przedsiębiorczość i zrobienie tego na swoich warunkach. Gdy samemu budujesz biznes i on przynosi dochód, to zyski ostatecznie mogą być nieograniczone. Nie wyobrazam sobie, żeby twórcza , ambitna i przedsiębiorcza osoba mogła spełnić się pracując u kogoś na pensji, nawet bardzo wysokiej. Bo to ma kres, a przedsiębiorczość nie ma granic.

  19. tes 23 marca 2015 o 20:58

    Na nieruchomości w hiszpanii można zarobić tylko w jeden sposób .Nieruchomość musi być blisko morz do remontu bez mebli. Sam remontujesz meble z polski z promocji tani transport .Przerobiłem to sam ale kapitał wyjściowy min. 50 tyś eur.

    1. Data 26 lipca 2015 o 18:44

      A o jakiej części Hiszpanii piszesz za taką kasę.

  20. zycia sens 2 grudnia 2015 o 02:58

    mialem wystarczajaco dobry biznes w Berlinie,tyle ze zarabiajac te 5-7 tys € chcialo mi sie tez pozyc bo trwalo to w sumie 20 lat i co sie stalo? tak wlasnie tak zbankrutowalem w 2014r pare czynnikow zlozylo sie na bankructwo ,najwazniejszy to byla zmiana przepisow w mojej branzy co automatycznie potanialo usluge o 66% dalej budynek firmowy po 16 latach splacania zabral bank a na koniec prywatna ubezpieczalnia zdrowotna wypowiedziala mi ubezpieczenie podczas leczenia w szpitalu i rachunek za szpital 28 tys€ musialem sam zaplacic do tego nie bylem rok nigdzie ubezpieczony a ledwo chodzilem a czasami wcale firme zakladalem w 29 roku zycia i fakt ze to byl najpiekniejszy czas w zyciu ,ale sie zle skonczylo,ciagle jeszcze nie moge sie przyzwyczaic do biedy,ale chociaz juz jestem ubezpieczony to i do psychiatryka przyjma w razie czego,ale wspomnienia mam piekne tylko potrafic miec zgode na to ze sie skonczylo.

  21. pepsieliot 22 lutego 2016 o 12:10

    Zycia sens podejdź do tego tak, że wszyscy, którzy siedzą w biznesie kiedyś umoczyli. Ja oczywiście też i to nie raz. Ale za każdym razem czuję się jeszcze mądrzejsza i jeszcze bardziej chce mi się działać. Nikt mi nie odbierze tego co już wiem o biznesie i czego się nauczyłam na własnych błędach. Jestem ja, już wkrótce będzie dobry biznes. Wierzę w siebie i dzięki temu na swej drodze spotykam spoko ludzi, bo takich wybieram.

  22. Warmiak57 8 stycznia 2017 o 14:16

    Proszę wybaczyć, ale pisze Pani same bzdury, nierealne życiowo. Nie wiem skąd Pani czerpie taką wiedzę ? Mam 58 lat, trochę w życiu przeszedłem, na prywatnym garnuszku od 1991 roku z małymi przerwami. Pisze Pani o zakupie nieruchomości, zniszczonej, czy działki budowlanej. A skąd wziąć na to pieniądze pracując za najniższą krajową ( tak zarabia 70% społeczeństwa ) to raz, a dwa kto przy takich dochodach wesprze Panią dźwignią finansową ? Co Pani powie, jak ja w ciągu 4 lat miałem w swojej firmie około 100, tak stu kontroli skarbowych, a teraz mam do zapłacenia kilkaset tysięcy złotych za to,że ktoś kupujący towar w mojej firmie nie zapłacił podatku VAT.
    Widać, że naprawdę nie zna Pani życia i wiele jeszcze przed Panią, oby się Pani udało. Pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 8 stycznia 2017 o 17:30

      Nie wiem, czy piszę bzdury, gdyż sama przeszłam tę drogę. Jednak rozumiem co masz na myśli, owszem, pisze też o tym Robert Kijosaki (na marginesie dobry kumpel Trumpa) w swoim popularnym poradniku, teraz akurat przytaczam „Kwadrant przepływu pieniędzy”, że zaczynając w pewnym wieku, może się to przedsięwzięcie z nieruchomościami nie udać, bo potrzeba na to około 10 lat, jednak w przypadku zarabiania w Internecie można zacząć dosłownie w każdym wieku i osiągnąć to samo w znacznie krótszym czasie.
      Co do 70% społeczeństwa (nie wiem dokładnie ile, powtarzam po Tobie), które zarabia najniższą krajową, odrzucając rzeczywiście jakieś nadrzędne czynniki, czy szczególnie pechowy zbieg okoliczności (nawet nie mam na myśli „dziedziczenia biedy”, chociaż to też jest poważny problem), a więc owa część społeczeństwa w dużym procencie mogłaby zmienić na lepszą swoją pozycję materialną, chociażby z tego powodu, że upatrują powodów zaistaniłej sytuacji poza sobą. Ale tak działa umysł 3D, wszystkich obwinia, państwo, innych ludzi, tylko nie siebie. I nie chodzi tutaj o obwinianie tylko akceptację sytuacji (najpierw), a następnie działanie, jako odpowiedź na szczerą potrzebę. Co do pozostałych 30% to czy zakładasz, że o ich sukcesie zrządził tylko przypadek, szczęśliwy traf, ewentualnie odziedziczenie pieniędzy, czy zgoła nieuczciwe ich zdobycie?
      Jesteś zapewne rozgoryczony sytuacją w której się znalazłeś. Jeśli chciałbyś usłyszeć ode mnie porady, to spróbuj na tę sytuację spojrzeć z innej strony. jak na doświadczenie, które może dać Ci inspirację do nowych działań, kreatywności. Że nie tylko odrobisz straty, a jeszcze zarobisz znacznie więcej pieniędzy. Najpierw zaakceptuj to co się wydarzyło. Okaż nawet wdzięczność, bo to wielka chwila dla Ciebie, bodziec, a następnie zacznij działać.

      Rozgoryczenie, które przebija z Twojego komentarza sugeruje, że obwiniasz innych za tę sytuację, gdy tymczasem jest to doskonały moment do budzenia się, pojęcia o co tak naprawdę chodzi w życiu i rozpoczęcia drogi na nowo.

  23. Ozzonka 4 lipca 2017 o 22:48

    Hi Pepsi,

    Robie podobnie jak Ty. Chociaz do zarobienia miliona troche mi brakuje. Artykul pisze sie szybko, ale proces szukania nieruchomosci, kupowania i remontowania jest dlugo. U mnie to srednio 2 lata zajmuje. Ale sie da 🙂
    Chetnie podziele sie doswiadczeniami, albo detalami samego remontu, np gdzie kupic fajne gadzety tanio. itp.
    Pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 4 lipca 2017 o 23:03

      dzięki 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze