logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
192 online
55 288 180

NOWOŚĆ!!! TWÓJ MEGA DETOKSIK WRESZCIE SPROSZKOWANY JARMUŻ KALE 100% ORGANIC This is BIO

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 20 znaków, że chłopak, mąż, czy żona to Twoja bratnia dusza w 5D

    Horry udziela porad miłosnych?

    Jakie maluje się wyobrażenie partnera idealnego, każdy widzi. Długa i cudna starość w domu z tarasem, z widokiem na bezkres natury. Wybudować dom, posadzić drzewo, zrobić syna. Przeżywać wspólnie, w tym piękne podróże, długie rozmowy do rana  i najlepszy seks multiorgazmiczny. Małe wielkie rzeczy z serialu, czyli on parzy herbatę kiedy jesteś chora, a Ty (mogłabyś jeszcze kimać) idziesz do niego z pachnącą kawą gdy zrywa się do (dobrze płatnej) pracy. I nigdy się nie kłócicie, a jak już, to każda zajebista kłótnia ( z użyciem fajnych neologizmów) ma się kończyć mega seksem, albo ogromną czułością z kolacją.

    Jak w Holiłódzie. Nie ma zdrad, nie ma łez bez szybkiego osuszania, zero raty we frankach i wścibskiej teściowej.

    Tymczasem posiadasz fałszywe ego

    Ludzie biorą ślub ze strachu przed samotnością, z ogromnej potrzeby miłości, z braku miłości do siebie, ze strachu przed pustym mieszkaniem w deszczowe popołudnie i ze strachu przed własną głową, gdy zostają ze sobą sam na sam. Dla pieniędzy, spełnienia w korzystaniu ze swoich wagin i penisów, zaspokajania własnych i cudzych ambicji.

    Ludzie biorą ślub z powodu niezrozumienia o co kaman.

    Z pewnością nie jedna osoba jest Ci pisana, a być może i ze sto. Na różnych etapach życia, na różnych etapach rozwoju, spotykasz to, z czym rezonujesz, ludzi, którzy są Twoim odbiciem…

    Aż w końcu poznajesz bratnią duszę, ten bratni płomień

    Z nim też bywa różnie. Bo wciąż jesteś ludziem, bo wciąż jesteś we władaniu ego. I czasem wątpisz… ale.

    Znajomi spece od życia w 5D opracowali listę 20, jak poznać, czy Twoja bratnia dusza to Twoja bratnia dusza?

    1. Miałaś sny związane z tą osobą zanim ją poznałaś, lub widząc ją pierwszy raz przeżywasz deja vu.

    w didaskaliach

    Pepsi miała deja vu, gdy pierwszy raz zobaczyła mężusia na paczce:)

    2. Poznanie tej osoby, spotykanie się z nią, przynosi uczucie ulgi i spokoju. To uczucie podobne do powrotu do domu po długim wyjeździe.

    3. Twój partner zdaje się być dokładnym lustrem Twoich niepokojów, napięć i problemów, ale dopełniacie się także w kwestii talentów i pasji. Być może zupełnie nie jesteście do siebie „mentalnie” podobni, ale jest między Wami „to coś” – jesteście yin i yang.

    4. Co najmniej jedno z Was nadaje na wyższej rozdzielczości energetycznej i jest indygo albo kryształowym dzieckiem, lub jest z takim bezpośrednio spokrewniony.

    5. Wiele może Was różnić: możecie być w różnym wieku, być tej samej lub innej płci, mieć inne doświadczenia i przeszłość, różnić się kulturowo, jednak kiedy jesteście razem niedopasowanie znika i czujecie swojego rodzaju jedność.

    6. Wyczuwacie swoje zmartwienie, choroby i emocje nawet kiedy nie jesteście blisko ani się nie komunikujecie.

    7. Kiedy jesteście osobno czujesz się niekompletna. Odległość boli zarówno fizycznie jak i psychicznie.

    8. Kiedy przebywasz ze swoim partnerem i wszystko jest u Was w porządku, stajesz się silniejsza i bardziej stabilna. Czujesz się kompletna bardziej niż kiedykolwiek i czujesz swojego rodzaju „powołanie” i miłość do świata.

    9. Twój partner ma nawyki, zachowania, rytuały lub doświadczenia, których nie byłabyś skłonna zaakceptować u nikogo innego.

    Tym razem jest inaczej – chcesz przepracować je z partnerem i akceptujesz je, bo podświadomie wiesz, że kiedy przestaniecie z nimi rezonować odejdą.

    10. Poznaliście się, kiedy się tego nie spodziewaliście. Może byliście w innych relacjach, po trudnych rozstaniach, albo w sytuacjach, w których nie widzieliście perspektyw na bycie w jakimkolwiek związku.

    11. Któreś z Was wystraszyło się energii tej relacji, ogromnej siły uderzeniowej jaką posiada i istniejącego między Wami połączenia i uciekło, zrezygnowało, albo postanowiło odejść.

    Mimo wszystko po tygodniach, miesiącach lub latach i tak się spotykacie, a uczucie, które ponownie rodzi się między Wami jest równie płomienne.

    12. Nawet jeśli Wasze drogi się rozeszły, przestaliście ze sobą rezonować i zrezygnowaliście z tej relacji, jakaś „magiczna” siła popycha Was po jakimś czasie ku sobie i wszystko znowu się układa, tylko Wy jesteście bogatsi o nowe doświadczenia.

    13. Wasza relacja to ogromne wzloty i bolesne upadki.

    To emocje tak silne, jakich nie czuliście nigdy wcześniej. A przede wszystkim to niewypowiedziany spokój, kiedy jesteście razem i wszystko się między Wami układa. Będąc razem, nawet nieświadomi, potraficie wejść w stan zero.

    NOWOŚCI! TU KUPISZ sproszkowany 100 % ORGANIC SZPINAK This is BIO dla swojej bratniej duszy ofkors:)

    14. Macie silne charaktery.

    Czasem, w wyniku egzekwowania wyroków karmy, czasem w wyniku równoważenia się, naciskacie swoje punkty zapalne i sprawdzacie granice, czasem w bardzo bolesny sposób. Mimo wszystko stany, kiedy wibrujecie wysoko są coraz częstsze i wibrujecie coraz wyżej.

    15. Rozwój, którego doświadczasz w tego typu bliźniaczej relacji jest szybszy, silniejszy i bardziej poruszający niż jakikolwiek poprzedni etap rozwoju w Twoim życiu.

    Na bezludnej wyspie, bez niego, mogłabyś nigdy tak daleko nie być w drodze do przebudzenia.

    16. Uzmysławiasz sobie, że każde z Twoich poprzednich doświadczeń, każda z poznanych osób, z przebytych sytuacji, zbliżała Cię do poznania tej osoby.

    Być może ma ona nietypowe cechy, które posiadali Twoi przyjaciele, być może doświadczyła czegoś, co jest Ci bardzo bliskie, a czego się po niej nie spodziewałaś.

    17. Czujesz, że czekałaś na tę osobę całe życie.

    18. Nawet jeśli męczy Cię egzystowanie w 3 wymiarach na Ziemi, uleczasz się, wzrastasz, ewoluujesz i dojrzewasz jak nigdy, a przede wszystkim żyjesz i dzielisz przeżycia ze swoją bratnią duszą.

    19. Jesteś bardzo starą duszą, być może to Twój ostatni raz na Ziemi i zaczynasz być tego świadoma.

    20. Wiesz, że Twój partner jest Twój na zawsze – nie tylko tutaj, ale też w innych życiach i w innych wymiarach jesteście połączeni w niezwykły sposób.

    Ja też szukam Ciebie
    Na zawsze Twój Horry:)

    Źródło: 1

    (Visited 19 240 times, 13 visits today)
    Horry Porttier - Nius pojawił się niespodziewanie na stronie i nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. TN 11 października 2017 o 08:36

      Witaj 🙂 jakoś inaczej widzę ta kwestie 🙂 zawsze przyciągamy taka sama istotę jaką sam jestem 🙂 to energia która emanuje o tym decyduje 🙂 np. jeżeli lekceważę kobiety to przyciągnę partnera który robi to samo 🙂

      1. Gonzo 11 października 2017 o 22:23

        Dokładnie. Im niżej wibrujemy, tym ciemniejsze typy przyciągamy. Dla mnie najbardziej transformujący był związek… z psychopatą. (To była moja karma, pochodzę z rodziny, gdzie było trzech wrażliwców a reszta to osoby z mocnym rysem psychopatycznym). Wybrałam więc sobie na partnera klona brata, ojca i dziadka „w jednym”, który mnie przeczołgał tak, że wreszcie zrozumiałam jak mocno zaburzona jestem i że na tych moich własnych wzorcach to ja daleko nie zajadę… Dzisiaj jestem mu jedynie bardzo wdzięczna, za „to, że mi poświecił”, czuję się również trochę zdołowana faktem, bo ja mu w tym wcieleniu nie potrafię pomóc..
        Każdy związek jest po coś…

    2. Nina 11 października 2017 o 08:52

      Och takkkkkk😉

    3. Panna Pikotka 11 października 2017 o 08:55

      „Znajomi spece od życia w 5D opracowali listę 20, jak poznać, czy Twoja bratnia dusza to Twoja bratnia dusza?”
      Jest do tego posta jakieś źródło możliwe do podania? Byłoby super…

      Dziękuję za posta, jakieś 18 z 20 mi się zgadza

      Love!

      1. Emanuela Urtica 11 października 2017 o 09:12

        Wyłudziłam od Horrusia, mamy to! 🙂

        1. Panna Pikotka 11 października 2017 o 10:42

          bóg zapłać 😉

    4. Em 11 października 2017 o 09:02

      Wszystko sie zgadza, ale niestety moja bratnia dusza jest daleko… Ale i tak ciesze sie, ze dane bylo mi ja spotkac.

    5. Mirianka 11 października 2017 o 09:40

      Piękny post… 🙂 w samo sedno! <3

    6. jagatoja 11 października 2017 o 10:24

      no to Horry narobiłeś, odpaliłeś tryb analiza zerwanych połączeń 🙂 i odgrzewanie relacji potencjalnych „bratnich” duszy. Że niekompletne jesteśmy bez bratniej duszy? że potrzebujemy dopełnienia? hmm…

      1. Emanuela Urtica 11 października 2017 o 10:39

        Nic nie potrzebujemy, bo mamy wszystko w sobie. Na pewnych etapach niektórzy potrzebują kogoś, z kim zdobędą pewne doświadczenia. Czasem potrzebujemy odbicia siebie, które nam coś uzmysłowi, rozjaśni i pozwoli się rozwijać. Jeżeli rezonujesz z rozwijaniem się w odosobnieniu, nawet nie całkowitym, to nic złego. Jeżeli rezonujesz z doświadczeniem braku związku, samotności, to znaczy, że jest ono ważne i potrzebne. Jeżeli rezonujesz z burzliwą, nerwową relacją, też nie bez powodu.

        1. jagatoja 11 października 2017 o 11:06

          🙂 jasne, że kompletne 🙂 i wyposażone we wszystko co trzeba z nieograniczonym zasięgiem. Mam odczucie że „związki” które znam ze schematu społecznego nie do końca są takie ważne, niezbędne – nie są celem, nie są powodem…skonfudowanie budzi się we mnie gdy czytam o relacji w kontekście: posiadania, wzajemnych zobowiązań seksualnych, poszukiwania stabilizacji, wyłączności, czegoś określanego „na zawsze”. Burzliwa i nerwowa relacja powoduje u mnie wycofanie i obojętność. Emanuela tyle tego bije z każdej strony – teksty piosenek, klipy, filmy, reklamy, od małego nasyca się potrzebą poszukiwania „drugiej połówki” 🙁 kurde przecież nie o to… puści niepełni poszukujemy… z pustego nie dasz…trzeba mieć żeby móc się podzielić.
          ściskam

          1. Emanuela Urtica 11 października 2017 o 11:29

            W punkt! Związek to droga, nie cel. I przemijanie związków jest czymś bardzo naturalnym – spotkaliśmy kogoś, wymieniliśmy się doświadczeniami, dzieliliśmy coś, przeszliśmy przez tę lekcję i wyczerpaliśmy źródło – każdy idzie w swoją stronę jeśli dotarł do etapu, kiedy przestało się współgrać. Nie jest ważne to, czy spędzi się długie i szczęśliwe życie z kimkolwiek, ważne, że spędza się je jak najlepiej teraz. Z kimś, czy samemu, to nieistotne. Czy spotkasz „tę” osobę i będziecie już zawsze związani duchowo, czy też nie, to nie jest ważne.
            Mierzwią mnie także te utarte kulturowe schematy, że trzeba. Nic nie trzeba, można wszystko.
            Buźka. :*

            1. Em 11 października 2017 o 13:55

              A po czym odróżnić, że należałoby już lepiej iść swoją drogą niż trwać w burzliwej relacji, bo jest dla nas lekcją???

            2. Emanuela Urtica 11 października 2017 o 15:46

              Zabrzmi banalnie, ale to się czuje. Nie chcesz już być w relacji z taką osobą, mierzwi Cię na samą myśl o przebywaniu razem, męczysz się, negatywnych sytuacji jest tyle, że przyćmiewają pozytywne. Czujesz, że to najwyższa pora.
              To zależy od tego na jakim jesteś etapie życiowego „rozwoju”, czy akceptujesz pewne rzeczy, na ile jesteś ze sobą szczera, na ile rządzi Tobą strach. Nie ma jednej odpowiedzi, bo to bardzo indywidualna kwestia.

            3. Pepsi Eliot 11 października 2017 o 16:06

              niczego nie staraj się odróżniać, porównywać, oceniać, po prostu poczuj sercem

        2. Pepsi Eliot 11 października 2017 o 13:35

          polać Emanuelce <3 <3

          1. Emanuela Urtica 11 października 2017 o 13:58

            grazie mille

            via GIPHY

          2. Em 12 października 2017 o 11:52

            Bardzo Wam dziękuję, podpowiedzcie mi jeszcze proszę, co można zrobić, żeby poradzić sobie (pogodzić się) z wadami/nawykami/uzależnieniami partnera (dla niego to nie wady, tylko przyjemności)???

            1. Emanuela Urtica 12 października 2017 o 12:22

              Zaakceptować je. 😛 Wiem, jak to brzmi, ale jednak…
              To działa na tej zasadzie, że to Ty masz problem, nie Twój partner – dla niego to jest normalne.

              Zacznij więc zmianę jego nawyków od… siebie. Obserwuj siebie kiedy wkurza Cię coś co zrobił Twój partner, skupiaj się na swoich odczuciach, nie na tym co on zrobił. Rozpoznawaj swoje zdenerwowanie, rozczulenie, niepokój, rozdrażnienie. Możesz to przepracować, zastanowić się dlaczego tak robi, jakie jest tego źródło, też próbować to robić i obserwować siebie w tej czynności, a możesz po prostu na ślepo uznać, że „lata Ci to koło nosa” i zaakceptować.

              Często jest tak, że kiedy zaakceptujesz coś z czym walczyłaś, problem znika. To energia – myśląc o tym jak bardzo wkurza Cię jakiś nawyk, przyciągasz takie sytuacje, frustrujesz się nimi – czyli oddajesz im energię.

              Przykład?

              Na początku studiów wynajmowałam mieszkanie z kumpelką z uczelni. Chociaż ją uwielbiałam, niemożebnie przeszkadzało mi to w jaki sposób funkcjonuje – to że podkrada moje rzeczy, robi bałagan, zajmuje łazienkę na kilka godzin, miesza w zmywarce czyste i brudne rzeczy i nie myje po sobie naczyń. Full zestaw wad potencjalnego współlokatora.

              Zwracałam uwagę, zostawiałam liściki, rozmawiałam, sugerowałam, żartowałam na ten temat, czasem sprzątałam za nią dla swojego komfortu, marudziłam i wiecznie się wkurzałam. Aż ktoś powiedział mi, że to logiczne, że ona nic z tym nie zrobi, bo jej to wisi, to mnie to przeszkadza. Przytaknęłam, w drodze do domu przemyślałam sprawę i z poczuciem ulgi olałam sytuację myśląc, że to nie jest warte moich nerwów.

              Po tygodniu mojej olewki wysprzątała mieszkanie, po miesiącu zaczęła na bieżąco ogarniać, po kwartale zapomniałam po co była cała ta złość. I czasem nadal zdarzało jej się ostro nasyfić (nie ma cudów), stłuc coś, przypalić albo uświnić, ale ja patrzyłam na to kątem przymrużonego oka, ze spokojem każdego buddy.
              Polecam.

          3. Tysia 18 października 2017 o 10:11

            To ja się chętnie przysiadam do Waszego stoliczka 🙂 Pepsi i Emanuelka 🙂

    7. Ania 11 października 2017 o 11:57

      Niestety to wszystko brzmi dla mnie jak abstrakcja, bo moja domniemana bratnia dusza nigdy nie była mną zainteresowana (albo tak mi się tylko wydaje) a dotychczasowe doświadczenia z facetami mam delikatnie mówiąc fatalne. Ale jeszcze nie odłożyłam widelca, więc kto wie 🙂 Dajesz mi nadzieję, Horry 🙂

    8. Jola 11 października 2017 o 12:13

      A dziecko może być bratnia dusza?

      1. Aneta D Falkiewicz 11 października 2017 o 12:49

        Każdy może być bratnią duszą 🙂 to połączenie, które nie ima się ziemskich relacji w żaden sposób – ni seks, ni przyjaźń, ni rodzicielstwo, ni pan z pociągu. Sama non stop doświadczam takich spotkań, nawet jeśli ta osoba jest ‚chwilówką’ dla mnie tutaj na Ziemi, to mam świadomość, że w innych równoległych światach może być ona baaaaarrrdzo ważnym punktem tudzież rozdziałem, który oboje musimy przerobić. Wszystko się łączy, tu i teraz, wcześniej i później, tu i tam. Spotkałam też swój ‚bliźniaczy płomień’, ideał dla kobiety i w ogóle, ale ze względu zbyt wysokich różnic rezonowania nie jesteśmy razem, ot kumpelestwo. Za to w innych światach – aż iskrzy 🙂

    9. Margo 11 października 2017 o 13:06

      Horry. Kiedy druga część iluminatow? Czekamy!

    10. Kasiowynick 11 października 2017 o 14:50

      piękny tekst, odczułam dużo miłości i ciepła, i uśmiech nie chciał zejść z ust 🙂 <3

      Ps. Seria o Iluminatach jest super, nie dajcie nam proszę czekać aż tak długo 🙂
      i o obcych, mantis, gadach, dajcie nam więcej 🙂

      uściski ciepłe bo po tekście serce mi się uśmiechać przestać nie chce <3

    11. fox899 11 października 2017 o 16:41

      Emanulo, a po co nam burzliwe związki? Albo po co nam doświadczenie zdrady? Zawodu?

      1. Emanuela Urtica 18 października 2017 o 10:33

        Dla oświecenia, dla lekcji. Dlatego, że albo Twoją drogą jest ascetyczne odosobnienie, albo przeżywanie. A że jest nią to drugie, to ta lekcja opiera się o poznanie. Nie ważne jak daleko już zaszłaś.
        Nie uwierzysz głupcowi, jeśli powie, że wiedza jest zbędna, bo nigdy jej nie posiadł. Bogaty z urodzenia może powiedzieć, że życie bez pieniędzy jest proste, ale jeśli choć przez chwilę nie doświadczył ubóstwa, to czy naprawdę może o tym wiedzieć?

        Doświadczasz różnych rzeczy organoleptycznie, bo z nimi w danej chwili rezonujesz. Wszystko dąży ku szczęściu i obfitości – widocznie takie sytuacje są w danym momencie potrzebne, po to żeby je poznać, zaakceptować i przez nie przejść.

        Raz, że są lekcją, dwa, że są odbiciem tego co jest w Tobie.

    12. pola 11 października 2017 o 20:23

      tak tak tak! Spotkałam kiedyś mężczyznę, który jest moją bratnią duszą ( spotkałam wiele bratnich dusz, a ten był wyjątkowy. Widocznie był/ jest bardzo ważny w innym świecie). Zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia ale ja wole mówić, że rozpoznaliśmy się od pierwszego wejrzenia 🙂 spędziliśmy kilka dni razem i tyle. Pomimo ogromu energii, miłości, przyciągania nie byłyśmy razem. Myślę, że ze strachu. On bardzo bał się przywiązania a wiedział, że będąc ze mną przywiąże się bardzo. Wybrał samotną ścieżkę. Albo z kimś, z kim może żyć raczej powierzchniowo, nie przywiązując się..
      Akceptuję to, wiem, że i tak byliśmy/jesteśmy/ będziemy razem. Szkoda tylko i czasem smutno, że nie w tym życiu. Bo pomimo, że wiem i czuję, że jestem kompletna i jestem całkowicie szczęśliwa sama, to jednak jego nieobecność boli.

    13. Gosialavenda 11 października 2017 o 20:44

      Fajny ten bratnia dusza….

    14. Madzia 11 października 2017 o 21:21

      To mnie uspokoilas Emanuelo ,bo juz zaczelam się martwić ze trzeba szukać bratniej za wszelka cenę …. A również myślę ze to się przydarza i jest ,ale nigdy celem samym w sobie sama jestem w związku długoletnim ale emocje o jakich pisze Horry wolalabym ominąć i dzięki losowi się udaję , z tym ze wpływ mamy na siebie zdecydowanie wzrostowy , a gdy pojawiaja się zbyt dużo emocji następuje raczej regres niż progres …tak przynajmniej u mnie to wygląda pozdrawiam

    15. Nina 11 października 2017 o 22:03

      Pepsi Emanuel i inni Hory co wiecie o rozwarstwienie ktore nastąpiło jakoś w wakacje..temat astrologiczny, który mnie bardzo interesuje

    16. Andżelika 12 października 2017 o 00:28

      W sumie to zgadza się prawie wszystko 💕

    17. carolina 12 października 2017 o 09:16

      Od wielu lat śni mi się lenny kravitz 😎 yeahh i knew it!!!!😉

    18. Angel'a 12 października 2017 o 09:17

      💚

    19. Anielka0109 12 października 2017 o 09:34

      Horry dziękuję za ten artykuł! 😉

    20. Motyl 12 października 2017 o 12:38

      Ja to bym chciała wziąść ślub dlatego że uważam iz fajnie by było przeżyć z kimś mi bliskim resztę życia i doświadczać różnorodności a nie dlatego że się lękam bycia samą czy biedną itp….. Ludzie też się wiążą, bo tego chcą, a nie dlatego że mają w głowach potencjalne korzyści. Nie rozumiem, byłam pewna że w dzisiejszych czasach ludzie inaczej myślą….

    21. pronaois 13 października 2017 o 02:55

      no cudownie mieć poczucie że się coś wie, jak sie nie wie nic…

    Dodaj komentarz