logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
196 online
52 914 463

TWOJA WITAMINA K2 TiB  mk7 Z NATTO

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak stać się sprawiedliwą i pozbyć się nałogu obżarstwa?

Jak stać się sprawiedliwą i pozbyć się nałogu obżarstwa?

Komć

A ja jestem zagubiona i nie wiem jak sie w tym wszystkim odnaleźć. Niby wiem o czym mówicie, ale do tej mojej bani nic nie dociera i sobie nie radzę. Jednego dnia wszystko jest logiczne i takie oczywiste, a innego dnia mam wrażenie, ze ktoś nabija mnie w butelkę i jest coraz gorzej. Nałogi się mnożą, zamiast odpadać, a jedyne „zerowanie” ma miejsce wtedy gdy wcinam tony słodyczy. Zamiast zdrowieć, choruję jeszcze bardziej.

Przez moment wszystko wydawało sie proste, zaczęłam lepiej jeść, kupiłam kilka tibowych supli, przeczytałam książkę a nawet zaczęłam maszerować (30 kg na plusie nie pozwala biegać), ale coś poszło nie tak i z każdym dniem jest gorzej. Widzę to, ale im bardziej walczę, tym jest gorzej.

Pepsi, pisałaś, żeby się na pewien czas pogodzić z tym jak jest i samo odpadnie, ale ja czuję że zaraz utonę. Na własne życzenie niszczę sobie życie i to świadomie.

Po prostu przegrywam i mam ochote się poddać.

Dziękuję Ci Śliczna za ten komentarz. Jestem wdzięczna.

… Pepsi, pisałaś, żeby się na pewien czas pogodzić z tym jak jest i samo odpadnie …

Nie to pisałam, ale do tego wrócę.

Jakby co: TU KUPISZ spalacz tłuszczu BIKINI BURN z jagodą acai, zieloną herbatą, octem jabłkowym, kelpem …

Jedni myślą, że mają jeszcze czas, inni, że już nie mają czasu i muszą się pogodzić z tym co jest. To oczywiście myślenie matrixowe. Kobiety drżą przed starością, bo ich faceci nie jarają się starością, a starość w ich (tych facetów) gałach zaczyna się baaardzo wcześnie.

Ludzie lgną do tych z pieniędzmi, a ci z pieniędzmi robią się zarozumiali. Za pieniądze można bardzo wiele, ale ludzie nie robią pieniędzy, bo myślą, że to bardzo trudne. Po drugie, pieniądze to czakra wstydliwa, blisko seksu siedzi. Sprawy nie są więc wyjaśnione. Ludzie w zażenowaniu nazywają pieniądze, pieniążkami, i nigdy nie poruszają spraw seksu w domu, chyba, że przy rozwodzie, że był beznadziejny (seks, rozwód lepszy).

Jedni są grubi, inni chudzi, a wszystko z powodu niesprawiedliwych programów ego. Ludzie jedzą znacznie więcej niż potrzebuje ich ciało, inni jedzą o wiele za mało, nie znając ekwiwalentu pokarmu, jakim jest energia słoneczna, prana.

Ludzie nie są sprawiedliwi wobec siebie, a co dopiero wobec innych. Pracują za dużo i godzą się na zbyt małe wynagrodzenie. To znaczy, że są niesprawiedliwi dla siebie, a gdy jest odwrotnie, są niesprawiedliwi dla pracodawców. Chociaż to drugie jest przyjęte zwykle za postawę właściwą.

Twoje ego niesprawiedliwie traktuje Twoje ciało. Żyjesz w niesprawiedliwości cielesnej i uważasz, że wystarczy tylko pogodzić się z sytuacją, a wszystko co niesprawiedliwe dla ciała od Ciebie odpadnie, bo ja tak niby powiedziałam.

Powiem więc jeszcze raz:

Gdy na siłę starasz się pozbyć nałogu, nałóg za chwilę zamieni się w inny. Nie będziesz już jeść naleśników, ale zaczniesz drzeć faje, albo robić flaszki, albo nie wychodzić zaczniesz z siłowni, albo zaprzestaniesz jeść. Bulimiczki dobrze znają anę.

Dobro nigdy w życiu nie zwycięża, bo dobra nie ma w walce. Gdy pojawia się jakakolwiek walka, oznacza to, że dobro zniknęło. Nie ma walki w słusznej sprawie, nie ma słusznych barykad, rebelii. To nie jest dobra droga, czy droga dobra. Łodewer.

Lekarze ludziom chorym nakazują walczyć, brać się w garść, ale to nie jest droga dobra. Jedyną słuszną rzeczą jaką można zrobić, jest poddanie się sytuacji (nie rozpamiętywanie: dlaczego ja?, albo wściekanie się na życie), i w tym stanie akceptacji dla teraz, obmyślić, lub tylko zgodzić się na plan naprawczy, który będzie rezonować z nami w tym momencie.

Ludziom chorym na raka, którzy zwracają się do mnie zawsze radzę, wyzeruj się (na tym polega zerowanie, że znikają emocje, czyli niechciana mowa ciała) i w tym stanie pomyśl z czym rezonujesz. Nie w strachu przed hospitalizacją odrzucaj chemioterapię. Ale w stanie zero (gdy nie boisz się) zobacz z jaką metodą leczenia Ty rezonujesz. Poczuj, czy rezonujesz z lekarzem i jego metodami.

Moje ciało kompletnie nie rezonuje z dochtore, ale Ty, to Ty. W wielu wypadkach może być tak, że ludzie będą rezonowali z medycyną alopatyczną, poddadzą się chemioterapii i przeżyją to, pokonując raka, a przynajmniej dostaną zegarowy czas ziemski do weryfikacji swojego stylu życia.

Gdy zaczniesz żyć w końcu świadomie, gdy staniesz się sprawiedliwa dla siebie, na TAK (bez oceniania), przy okazji automatycznie dla innych też na TAK (bez oceniania), wówczas nałogi same odpadną. Ale dopiero wtedy. W „tu i teraz” nie ma żadnego nałogu, minimalnego nałogusieńku też nie.

Z pewnością bez większego trudu dasz radę odstawić złom na złomowisko.

I jakby co, to, to powiedziałam.

Czyli, że gdybyś była świadoma, gdybyś rzeczywiście zaczęła się budzić, stałabyś się sprawiedliwa.

Kościec Twojego ciała ziemskiego, czyli narażonego na tę grawitację, nie może dźwigać 30. kilogramowej nadwagi. Jesteś niesprawiedliwa dla swoich kości. Twoja wątroba i inne ważne narządy ciała nie mogą być poprzerastane tłuszczem, jesteś niesprawiedliwa dla swoich narządów wewnętrznych.

Twój nałóg jedzenia tłumi niechciane emocje, tak samo jak psychotrop. Dlatego masz poczucie (nie uczucie) zerowania. Ale stłumione emocje nie są wyzerowane, one są tylko stłamszone. Boisz się, że jesteś gruba. Boisz się, że przestałaś ćwiczysz. Boisz się jeść cukierki, ale te narkotyki paradoksalnie tłamszą strach.

Boisz się wielu rzeczy. Strach to odpowiedź Twojego ciała na destrukcyjne myśli pochodzące z ego.

Tłamsisz strach jedzeniem cukierków, jak prozakiem. Z tej mąki nie będzie chleba, chyba, że taki z hipermarketu.

Twoje ego Tobą rządzi. Przez chwilę udało Ci się przejąć pałeczkę, ale wszystko wróciło do normy. Twoje ego kreuje bardzo smutny obraz niesprawiedliwego.

Jezus uchodzi za sprawiedliwego. Na wiejskich oleodrukach znad tapczanów można ujrzeć Jezusa z promieniującym sprawiedliwością sercem. Kiedyś się wzdrygałam, dzisiaj kocham.

Bądź sprawiedliwa dla siebie, to podwalina sprawiedliwości ogólnej

Gdy spotka się dwoje ludzi i każdy ma własną rację, dopóki nie uzgodnią racji wspólnej, są niesprawiedliwi.

Niesprawiedliwi są politycy, często idioci, którzy nie umieją zarabiać pieniędzy w inny sposób, niż zajumując je podatnikom. To niesprawiedliwcy. Niesprawiedliwe są żony i mamy, które forsują tylko „dobro” własnych dzieci i mężów kosztem innych.

Niesprawiedliwe są podziały naszej wspólnej Ziemi, niesprawiedliwe są religie (te to mega), niesprawiedliwe jest karmienie matrixu w zamian za zniewolenie umysłów, niesprawiedliwe (hiper niesprawiedliwe) są nasze ego.

Jak stać się sprawiedliwą i pozbyć się nałogu obżarstwa?

Jest coś jednak absolutnie sprawiedliwego.

To, że w każdej chwili możesz się przebudzić i przestać utożsamiać się z ego

Stara, czy młoda, śliczna, czy z gałami w czerwonych obwódkach, gruba, chuda, umazana ziemią, jedząca mrówki, każda możesz to zrobić.

Dopóki będziesz spała w najlepsze, będziesz żyła niesprawiedliwością, jak dotąd. Będziesz we władaniu ego, nigdy nie będzie Cię w teraz.

Ego jest synonimem niesprawiedliwości

Ego czasami pozwoli Ci niby poświrować: … „jednego dnia wszystko jest logiczne i takie oczywiste, a innego dnia mam wrażenie, ze ktoś nabija mnie w butelkę i jest coraz gorzej. Nałogi się mnożą, zamiast odpadać” …, ale tylko po to, by potem uderzyć jeszcze większym zwątpieniem i negacją. Ego to nie, nie, nie …

Dopóki nie zaczniesz mówić życiu TAK, dopóki nie ruszysz ze skrzyżowania teraz, dopóki nie skończysz z tą niesprawiedliwością dla siebie/swojego ciała, dopóki nie zaczniesz się budzić do tu i teraz, dopóty kurde Halinka gówno z tego będzie, przynajmniej w tym wcieleniu.

Po każdym kroku do tyłu nic się nie zmienia, trzeba ponownie ruszyć do przodu. Na tym polega sprawiedliwy rozwój siebie.

Życie jest tylko teraz, czasu nie ma.

Lovciam:)


PepOsh kim jest, jest trudniej określić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem).

Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


(Visited 6 168 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Ale 21 maja 2017 o 14:45

    Hej Pepsi, czy mozesz napisac cos wiecej o zawale serca i cholesterolu, mama miala zawal dwa tygodnie temu spowodowany ponoc zatkaniem tetnic cholesterolem, oczywiscie w szpitalu dostala mnostwo lekow, na cisnienie, na cholesterol itd. Wiem ze to nie droga i chcialabym jej pomoc bardziel naturalnie, zaczela brac juz magnez, ale wiem ze to nie wszystko. Czytalam Twoj artykul o zawale, czy cos jeszcze mozesz dodac? Dzieki i buziaki.

  2. Madzia 21 maja 2017 o 17:04

    Gdy tak to wszystko ujmujesz jasnym przejrzystym językiem to się wydaje proste ….ale czasem jest a czasem nie …łatwo odpadły ode mnie fajki wiele lat temu , łatwo jest mi utrzymać wagę czy nie jeść czegoś ale cały czas mam słabość do kawy czy czasami słodyczy wiec potrzebuje twojego tu wsparcia interpretacji jak to powinno wszystko działać , smuci mnie tez gdy moja przyjaciolka utyla bo rzuciła fajki wspieralam ja w tym i pomagalam schudnac nawet się udało ,a ona zaczęła palić no serce się kraje i koło się zamknęło jak wesprzeć taka osobę żeby niegdyrac i nie być upierdliwym ???? Sciskam cie mocno

    1. Pepsi Eliot 21 maja 2017 o 19:25

      nie nie robić, to jej program <3

    2. Gosialavenda 22 maja 2017 o 00:34

      Jestem tu nowa i nie wiem czy mogę się wtrącać, ale myślę, że Madzia jedynie swoim przykladem może pokazać, że rzucenie palenia i dbanie o wagę przynosi tylko korzyści. Moze przyjaciółka pozazdrości w końcu ładnej figury i promiennej cery. Pewne przysłowie mowi, lepszy jest przyklad niż wyklad i tego w tym przypadku należy się trzymać. Pozdrawiam Gosia.

  3. malena 21 maja 2017 o 20:36

    Pepsi, czy mogę Cię prosić o słówko komentarza- wiem, że nie ten temat, ale napisałam kilka dni temu gdzie indziej i chyba gdzieś przepadł. Nieważne. Opisywałam kiedyś sytuację pracy mojego R., jakiś czas temu pożegnał się z rodzinną firmą. Było ciężko wyjść z, jakby nie było, strefy komfortu, ale oboje w obecnym układzie widzimy teraz korzyści – jest dobrze, więcej czasu, jarzmo odpadło, fajnie. No ale fajnie byłoby coś robić, coś z pasji. Planuję kupić mężowi Twoją książkę o zarabianiu w sieci. Mąż kocha piłkę nożną, zna się na tym, szkoli naszych synów, spędzają na Orlikach mnóstwo godzin. Korzystają też koledzy naszych chłopaków, którzy przychodzą na boisko i tak się tam fajnie wszyscy bawią.Jak myślisz – czy z tego da się zrobić jakiś użytek? Jakiś blog? Sklep internetowy? Co myślisz? Wiem, że matkuję, może powinnam zostawić to własnemu biegowi i coś się urodzi, ale tak mi przyszło na myśl, że może mogłabym mu jakoś pomóc. O cholerka, jak to brzmi 🙂

    1. Pepsi Eliot 21 maja 2017 o 21:06

      Malena rzeczywiście czytałam Twój komentarz i coś nie zajęło, sorki. Bardziej widziałabym vloga niż bloga, a potem podpięty pod vloga, gdy zyska popularność sklep internetowy. Niech kręci filmiki, każdy filmik jakaś porada też praktyczna, gdyby to się rozwinęło, dopiero wtedy możesz kupić mu książkę moją, pozna metodę Walkera, sprawdzajaącą się w tego typu akcjach, ale najpierw niech sprawdzi czy jest w stanie systematycznie to robić, powinien robić to w sposób wyjątkowy, jakooś wyróżniający go, może jest dowcipny?

  4. Gosialavenda 21 maja 2017 o 21:15

    Pieknie to opisałaś, trochę filozoficznie i trochę psychologicznie, ale tak właśnie trzeba było. Ja, odkąd czytam Twojego bloga, wprowadziłam się w taki właśnie stan wyzerowania. Nie, nie pogodzilam się ze swoimi 90 kilogramami, ale zaakceptowalam sytuacje na tu i teraz. Bo rwanie włosów z głowy, nerwy, płacz czy ogladanie zdjęć z czasów szczupłości pogorszy tylko nasz stan i tak jak alkoholik czy narkoman będziemy szukać pocieszenia. Wyzerowałam się i zaczynam wszystko od nowa. To, że nie jem glutenu na pewno pomaga, raz, że dobrze dla jelit, a dwa dla psychiki, że weszłam na dobrą drogę i mam tego świadomość. Nawet nie wchodzę na wagę, bo zrozumiałam, że utrata kilogramów to efekt uboczny zdrowienia i właśnie na tym się skupiam. Chcę być sprawiedliwą dla siebie i kochać swoje narządy wewnętrzne, dbać o nie, a idąc tą drogą prędzej czy później ubiorę swoją ulubioną sukienkę w kolorze lawendy. Pozdrawiam i wszystkim wytrwałości życzę.Gosia.

    1. Pepsi Eliot 22 maja 2017 o 07:38

      Kocham Gosię

  5. antata 22 maja 2017 o 09:33

    Hej
    czy macie gdzieś coś o bólu palucha stopy i nie jest to dna moczanowa
    Uwielbiam chodzić w butkach na obcasach a tu 15 minut imprezy i odpadam….i co? biegam na bosaka nie ważne czy w mieście czy na wsi :))))
    Ale chciałoby się czasami choć trochę dłużej wydłużać nóżki ;)))
    Pozdrawiam Wszystkich

    1. Pepsi Eliot 22 maja 2017 o 09:36

      większe buty

    2. grzegorzadam 22 maja 2017 o 15:57

      coś o bólu palucha stopy i nie jest to dna moczanowa”

      Jest jakaś tego przyczyna, jeżeli n ie początki zwapnienia (haluksy)
      Dawki witaminy C mogą wyregulować problem doraźnie.

    3. Kaszak 5 czerwca 2017 o 12:19

      Dzień dobry wszystkim.
      Antata, prawdopodobnie rośnie Ci osteofit. Piszę z własnego doświadczenia. Tylko nie wiem skąd mi się wziął bo całe życie człapię w płaskich i wygodnych butach.
      Pozdrawiam

      1. Pepsi Eliot 5 czerwca 2017 o 12:27

        może masz tłustą dietę i nie bierzesz K2 TiB ?

      2. grzegorzadam 5 czerwca 2017 o 12:31

        To oddziaływanie kwasu moczowego, braki magnezu, zakwaszenie limfy.

  6. o 22 maja 2017 o 19:28

    Peps, wiem, ze pewnie komci takich jak ten masz na pęczki, ale gdybyś mogła odpisać choćby jednym zdaniem, to byłabym niezmiernie wdzięczna. Jesteś dla mnie autorytetem w dziedzinie rozpoznawania sztuczek ego, a ja mam obecnie z tym spory problem.
    Mój facet – dobry i kochający mnie człowiek, lubi wypić. Co tydzień, co dwa, czasem co trzy, siada z kumplami do butelki i się upija. Czasem na umór, czasem nie na umór, ale zawsze do upicia się, nie piwko-dwa. Zdarza mu się zrobić przerwę w piciu, na przykład kilka miesięcy, ale później jest „nadrabianie”, na przykład co tydzień trzy dni pod rząd (piątek, sobota, niedziela). Nieziemsko boli mnie patrzenie na niego, takiego upodlonego, śmierdzącego, zataczającego się. Nie pomagają rozmowy, nie pomagają prośby, tłumaczenie, przekonywanie, stawianie ultimatum (wódka, albo ja). Wg niego problem nie istnieje, w końcu pija wszyscy, a on to już w ogóle pije mało w porównaniu ze wszystkimi (moja ulubiona argumentacja). Nie mamy dzieci, ale jeśli kiedyś zachce nam się je mieć, to nie wyobrażam sobie, żeby miały patrzeć na takie obrazki.
    Nie wiem, co robić. Jesteśmy ze sobą od wielu lat, kochamy się, ale przez to picie odechciewa mi się życia w związku. Nie wiem, gdzie kończy się troska o drugiego człowieka i o przyszłość ewentualnej rodziny, a gdzie zaczyna walka ego. Czy moim zadaniem jest pozostanie w tej sytuacji i nauka akceptacji drugiego człowieka razem z jego nałogami, czy może moja niechęć do alkoholu wynika z tego, ze już z nim nie rezonuje, i nie chce po prostu mieć go w swoim otoczeniu?
    Czy odejście i zakończenie tej relacji będzie przejawem troski o swoje własne dobro, czy egotyczną decyzją wynikającą z poczucia, że „zasługuję na kogoś lepszego”? Please, help 

  7. Lucia 23 maja 2017 o 00:08

    Pepsi, a może ty zwyczajnie jesteś okazem doskonałego zdrowia i dlatego możesz trzymać się z dala od lekarzy? 😉

    1. Pepsi Eliot 23 maja 2017 o 07:18

      zdrowia nie nabywa się u lekarzy 🙂

  8. Yoasia71 23 maja 2017 o 12:17

    Peps ,poooooomoooocy,
    otóż ja też mam nadwagę (30 kg)-niejako wbrew wszwlkiej logice ;
    bo,ponieważ 😉 -nigdy w moim życiu nie odżywiałam się tak zdrowo i zaczęłam truchtać .,.
    ale nic to….staram się akceptować ,choć zdecydowanie wolę siebie w szczuplejeszej wersji….(heidi klum ,może być tego przykładem,smile
    ALE do rzeczy otóż od pewnego czasu (wypadające włosy) zaczęłam dodawać do porannego szejkisia brązowe siemię lniane w ziarenkach i ciut jest lepiej
    ALE owo mi się skończyło a tu (czyli w CH-rii) dostępne jest generalnie złote i zaczęłm dodawać tego ;po brązowe muszę jeździć do Niemiec
    i o zgrozo myślałam że właściwości te same …. zaczęłam googlowć iiiii czytam :
    „Jest jeszcze jeden aspekt, który trzeba poruszyć. Siemię lniane zawiera związki cyjanogenne. Czasem mówi się, że nasiona trzeba parzyć, bo inaczej są toksyczne. Częściowo jest to prawdą, ponieważ z niesparzonych uszkodzonych nasion lnu w organizmie człowieka może powstać cyjanowodór, który istotnie jest toksyczny. Jednak w celach profilaktycznych zalecana dzienna ilość nasion to ok. 9 g, czyli łyżka. Dla dorosłej osoby jest to ilość bezpieczna, jednak powinno się zaczynać od mniejszych ilości, aby sprawdzić jak dany organizm reaguje. Zmniejszymy również toksyczność, łącząc siemię z nabiałem, sokami owocowymi, miodem czy owocami. Zainteresowanych odsyłam do lektury materiałów na temat diety dr Budwig, opartej na właściwościach leczniczych lnu.

    Kto powinien uważać na siemię lniane? Gdy przygotowujemy z nasion lnu kleik i zależy nam na właściwościach regenerujących i osłonowych na przewód pokarmowy, nie mamy się czego obawiać. Wysoka temperatura powoduje unieczynnienie związków, z których powstaje cyjanowodór. Gdy stosujemy zmielone, nieobrobione termicznie nasiona lnu, nie powinniśmy przekraczać 1-2 łyżek dziennie. Szczególnie powinny uważać osoby starsze, dzieci oraz kobiety karmiące.”

    to czy ja szamię cyjanek????
    wyjaśnij pls

    1. grzegorzadam 23 maja 2017 o 13:57

      Takie ilości cyjanogenów działają terapeutycznie, mam na myśli łyżkę stołową zmielonych dziennie.

      Nie ma różnicy pomiędzy złotym a brązowym, jeżeli nie jest GMO!

      Nadwaga może być związana z zagrzybieniem, dużo witaminy D, selen, glutation, kolendra chlorella.

  9. Menix 23 maja 2017 o 17:28

    Hej Pepsi:) podsunelabys mi pomysl w jakim kierunku mam szukac przyczyn problemow z tradzikiem (27 lat na karku)? Dzis odebralam wyniki badan androgenow + TSH(2,27) wszytstko w normie, chyba wolalabym zeby te wyniki byly zle, bo wzielabym sie za porzadna diete i suplementacje pod tym katem:( cale zycie z tym dziadostwem na twarzy, jest lepiej niz kiedys, ale meczy mnie to przeokropnie.

    1. grzegorzadam 23 maja 2017 o 20:37

      Dzis odebralam wyniki badan androgenow + TSH(2,27)”

      Jak chcesz się pozbyć trądziku to nie badaj androgenów i tsh a patogeny! 😉

      1. Kama_322 25 maja 2017 o 13:14

        Jakimi metodami wybadać patogeny? Biorezonans robiłam (quantum ) i nic nie wyszło. Tylko braki witam b i d i kolagenu. Mam trądzik, rwanie w prawym boku i pieczenie w jelitach. Badania lekarskie i usg nic nie wykazują. Próbowałam oczyszczać wątrobę metoda Clark (olej, sol emska itd), ale potem mc dochodziłam do siebie (myślałam, że umrę- krew w kale itp). I chodzę taka nijaka nie wiedząc co ze sobą począć. ..

        1. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 13:57

          bierz więc Greens &Fruits TiB, Kolagen peptan TiB, witaminę C TiB, D3+K2 TiB, a braki o których mówisz, to poważne braki

          1. Kama_322 25 maja 2017 o 14:06

            A co z tym prawym bokiem? Czuję jakby tam jakiś robał chodził albo i całe stado wszystko się nasililo po tym oczyszczaniu wątroby. Teraz co chwile łapię infekcje mimo iż staram odżywiać się zdrowo. Owoce warzywa na surowo nie ma mowy – brzuch eksploduje. Lovciam Wasze działanie tutaj i tego bloga. Dziękasy ślę.

          2. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 14:10

            Przede wszystkim jak najszybciej idź zrobić 25(OH)D, próby wątroboewe, cukier i insulinę na czczo, CRP, lipidy i mocz, z wynikami zgłoś się do mnie

        2. grzegorzadam 25 maja 2017 o 13:59

          Biorezonans robiłam (quantum ) i nic nie wyszło.”

          Nie znam tego, natomiast zdolny diagnosta potrafi Bicom-em 2000 wzbudzić (!) nawet ”schowaną” czyli
          ocystowaną boreliozę.
          Zlikwidować również.
          Może nie badali pod kątem patogenów, jak czytam ludzie robią kompletnie zbyteczne testy alergiczne
          na źywność.

  10. Kita 10 lipca 2017 o 15:37

    Hej o, przeczytałam Twój komentarz, tak jakbym sama go pisała. Też mam partnera upijającego się często do nieprzytomności. Raz spakowałam jego graty i kazałam mu się wynosić (z mojego mieszkania). Ten obiecał, że już więcej nie będzie pił, a ja zmiękłam, uwierzyłam mu i za kilka dni znowu widziałam go pijanego.
    Teraz jak zaczyna pić, to idę do drugiego pokoju, bo nie chcę na niego patrzeć jak siedzi i żłopie piwsko. W ten weekend był u kolegi na imprezie i kazałam mu nie wracać w środku nocy, żeby uniknąć oglądania wspaniałych obrazków z zataczającym się i bełkoczącym moim facetem na pierwszym planie. Ale ten wrócił o g. 3:30 pijany jak dzika świnia, a rano stwierdził, że tak mnie kocha, że chciał jak najszybciej do mnie wrócić i nie czekać u kolegi, aż wytrzeźwieje.
    Nic nie daje tłumaczenie mojemu facetowi, że naszą relację niszczy jego pijaństwo, ale mój partner uważa, że nie ma w tym nic złego jak czasami sobie wypije. Czasami uderza w inne tony i prosi mnie, żeby pomóc mu rzucić nałóg. Kiedyś się w tą pomoc w walce z jego nałogiem tak angażowałam, że w końcu to mnie zabrało siły, a on jak pił tak dalej pije. Teraz nie daję się już mu wciągać w te jego gierki; za każdym razem jak on stwierdza, że teraz to on już rzuca picie, ja mu odpowiadam „to rzucaj”. A kończy się to jego „postanowienie” tym, że następnego dnia znowu pije.
    Z czasem zrozumiałam, że na siłę nikogo się nie uszczęśliwi, ani nie uleczy. Mój partner bardzo często obarcza mnie winą za to, że on pije, pali, że coś zgubił, albo mu się coś nie udało. Kiedyś się tym strasznie przejmowałam i próbowałam wszystko naprawić i zrobić tak, żeby dany „problem” się nie powtórzył. Ale zauważyłam, że co bym nie zrobiła, to on i tak dalej będzie robił swoje, a potem mnie opieprzał, a ja nie mam na to żadnego wpływu. Odkąd odpuściłam i przestałam robić coś za niego, to on powtarza na każdym kroku, że jestem wstrętną egoistką (mówi to w bardziej dosadnych słowach). Tym też się przestałam przejmować, bo to jego gadanie ma na celu mnie zniewolić, ustawić w szeregu. Ja się nie daję, co go jeszcze bardziej rozwściecza.
    Podsumowując, czekam na rozwój sytuacji. Sama nie podejmuję żadnych działań, poza tym, że odcinam się od niego fizycznie podczas jego napadów alkoholowych, albo gniewnych tyrad – tylko to mi pozostaje, gdyż żadna dyskusja z nim nie przyniosła efektu i nie widzę sensu zaczynać ponownie dyskusji w tych tematach. Doszłam do wniosku, że albo on zrozumie, że postępuje błędnie i się uspokoi, albo po prostu ode mnie odejdzie, czym często „grozi”. A ja wiem, że każde wyjście z tej sytuacji będzie dla mnie dobre i ta myśl daje mi spokój istnienia, czego Ci również życzę.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze