logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
175 online
50 800 281

leczenie-dobra-dieta

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
4 najlepsze słodziki, bylebyś tylko nie używał … ksylitolu?

sweets-for-u

Wiadomo, że nie aspartam, nie sukraloza, nie biały cukier, nie syrop kukurydziany, nawet nie … ksylitol, więc co?

Dobrą wiadomością jest to, że są takie substancje słodzące, które dodatkowo niosą ze sobą pozytywne skutki zdrowotne, z pominięciem tych diabelskich.

Oto świetna czwórka:

stevia2

1. Stewia

Całkowicie naturalny słodzik stevia opiera się na zero kalorycznej roślinie. Stewię spożywano przez ponad 200 lat w Ameryce Południowej. Liście stewii są naturalnie słodkie i do 40 razy bardziej słodkie niż cukier stołowy, bez negatywnych skutków ubocznych.

Czysty ekstrakt z liści stewii zawiera glikozydy stewiolu, które nadają jej słodycz i co najmniej w jednym badaniu dowiedziono, że działa antynowotworowo, a także przeciwzapalnie.

Należy jednak unikać wersji zmodyfikowanych chemicznie jak Truvia i PureVia. Najlepsza jest stewia jako ciecz, a nie biały proszek.

cukier kokosowy

2. Cukier kokosowy

Cukier kokosowy, zwany także sokiem kokosowym, jest cukier pochodzący z soku kwiatów drzewa kokosowego. Cukier kokosowy w większości składa się z sacharozy, co daje mu słodki, karmelowy posmak. W odróżnieniu od rafinowanego cukru białego, cukier kokosowy jest jedynie minimalnie przetworzony, a więc większość jego składników mineralnych pozostaje nienaruszonych.

Cukier kokosowy ma niski indeks glikemiczny, jest bogaty w aminokwasy, jest dobrym źródłem pierwiastków śladowych, oraz zawiera 12 istotnych witamin z grupy B.

manuka2

3. Miód Manuka

Miód Manuka jest formą premiowanego miodu, a to jest doskonały słodzik z dodatkowym bonusem silnego działania antybiotyku. Trzeba być ostrożnym z bezkrytycznym wybieraniu miodu, bo większość wersji jest pasteryzowanych (czyli miód nie jest surowy) i dodatkowo nieuczciwi producenci dodają do miodu wysoko fruktozowy syrop kukurydziany, który skutecznie eliminuje te marki jako zdrowa alternatywa cukru.

lucuma

4. Lucuma

Lucuma jako słodzik jest jeszcze mało znana, nie wiem nawet czy już zatwierdzona w Europie, ale możemy się pocieszyć, że stewią oficjalnie wolno u nas słodzić dopiero od 3 lat, a wcześniej dopuszczalny był tylko prześwietny aspartam. Przedtem stewia sprzedawana była przez uświadomionych pod kryptonimem „coś do płukania jamy ustnej”.

Lucuma (Pouteria lucuma) jest subtropikalnym owocem pochodzącym i z Peru, Chile i Ekwadoru. Nie jest dobrze znana poza Ameryką Południową, ale wciąż zyskuje na popularności. Ma niski indeks glikemiczny i słodki smak, często porównywany do karmelu, lub toffi.

Zawiera w sporych ilościach14 minerałów śladowych, ma dużo błonnika, i była używany od wieków jako środek przeciwzapalny przez tubylców Peru.

Źródła: 1,2, 3

balon

Dlaczego nie ksylitol? Już widzę obruszone twarze!

Yyy … może dlatego nie?

Ksylitol mimo wszystko jest przecież naturalnie występującą substancją. Producenci na rynku ksylitolu podkreślają pochodzenie swoich produktów jako pochodzących z ksylanu znajdującego się w błonniku wielu roślin, w jagodach, owsie, burakach, trzcinie cukrowej i brzozie. Brzmi całkiem nieszkodliwe i ksylitol dostał też jak najbardziej odgórne przyzwolenie.

Ale jak nasz ksylitol jest produkowany?

Chociaż prawdą jest, że ksylitol jest naturalnie występującą substancją, to ksylitol na półkach sklepów ze zdrową żywnością to już trochę inna sprawa. Ksylitol na półki sklepowe powstaje w uprzemysłowionym procesie cukrowniczym uwodorniania. W celu uwodornienia konieczny jest katalizator, w przypadku ksylitolu jest to nikiel Raney’a, czyli sproszkowany stop niklowo-aluminiowy.

Czy w tym kontekście możemy spodziewać się metali ciężkich w ksylitolu?

Ksylitol już nie jawi się jak taka miła substancja, o której myślimy ze słodyczą, gdy przytulamy głowy do brzóz w pobliskim lasku.

Dodatkowo, chociaż nie ma jeszcze w literaturze badawczej udowodnionego szkodliwego wpływu na zdrowie spożywania cukru uwodornionego. Jednak dobrze jest kojarzyć jak uwodornione tłuszcze i oleje stosowane przez lata okazały się jednak ostatecznie bardzo szkodliwe dla zdrowia.

Ze względu na gwałtowny i uprzemysłowionych proces, który jest wymagany do uzyskania uwodornionego cukru w postaci ksylitolu, wydaje się mądrym posunięciem, aby unikać go całkowicie w oparciu o udokumentowaną już badaniami wysoką szkodliwość uwodornionych pokarmów w ogóle!

Do tego jeszcze fatalna przypadłość, że większość ksylitolu na rynku pochodzi od kukurydzy GMO

Chociaż prawdą jest, że ksylitol może pochodzić z ksylanu brzozy, to jednak ksylan zawiera się również w kolbach kukurydzy. Jest to o wiele tańsza opcja, niż czerpanie ksylanu z kory brzozowej.

4 razy zielony 4 Greens 100 % Organic This is Bio
4 razy zielony 4 Greens 100 % Organic This is Bio
Nie słodzi, nie przepyszny, ale mega oczyszczający:)

Sam sobie odpowiedz na pytanie, co wybierze większość producentów ksylitolu?

Spotkamy się tutaj z takim samym problemem, jak po przeczytaniu na etykiecie, że dżem jest super, bo nie jest dosłodzony aspartamem, tylko fruktozą. Tyle, że nie przeczytamy, że fruktozą z kukurydzy modyfikowanej genetycznie. Nie ciesz się więc zbytnio i Ty.

Żródło: 4

Konklużyn:

Ksylitol składa się owszem z ksylanu, ale również z uwodornionego pokarmu, metalu ciężkiego i prawdopodobnie GMO. Supcio.


Smacznego 🙂


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


(Visited 22 156 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. migotka 4 lutego 2016 o 11:58

    a co z erytrolem?

  2. Monia 4 lutego 2016 o 12:00

    Haha. Czekałam na njusa, że z tym ksylitolem jest coś nie tak. Nie ufam białym kryształkom 🙂 Białym proszkom z resztą też nie – jak stevia, to upędzona w osobistym ogródku.

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:53

      raczej nie wyrośnie 🙂

      1. Tychikus 4 lutego 2016 o 22:31

        Mam znajomego co ma posadzoną stewie w ogródku ale na zime zakrywa przed mrozem.

        1. Monia 5 lutego 2016 o 11:08

          Ależ wyrosło! Kupiłam dwa lata temu małe krzaczki, eksperymentalnie: jeden do doniczki, jeden do ogródka. Ten w doniczce padł, tym z ogródka słodziłam całą zimę 🙂 Tak, trzeba osłonić przed mrozami.

  3. yennifer 4 lutego 2016 o 12:00

    Hej Pepsi,

    a co z erytrolem?
    też „be” ?
    a syrop klonowy?

    buziaki
    Yenn

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:52

      syrop klonowy jest spoko pod jednym warunkiem, że nie przekroczysz 10% tłuszczu w diecie!

    2. Daweed 5 lutego 2016 o 14:55

      Miałem w swoim ogródku Stevie. Kupiłem nasiona i posiałem. Wyrosło 8 krzaków. Latem zrywałem liście na bieżące potrzeby, a pod jesień całe rośliny ususzyłem i listki starłem na proszek. Dosypywałem do kompotów, dżemów itp. Na wiosnę kupuję na nowo nasionka o heya….

      1. pepsieliot 5 lutego 2016 o 16:40

        No to masz pewność, gratuluję

  4. VanillaSky 4 lutego 2016 o 12:12

    A co z erytrolem? (erytrytolem)

  5. Stylowoizdrowo 4 lutego 2016 o 12:20

    Znalazłam badania, w których napisane było, że spożywanie dużej ilości stewi, czy liści stewi może podnosić szkodliwy cholesterol LDL i trochę z niej zrezygnowałam. Jeśli chodzi o ksylitol – spożywam go i nie stwierdzam w nim metali ciężkich, a przynajmniej niklu. Mam 4 stopień uczulenia na nikiel i np. nie mogę jeść dużej ilości bananów (a także innych produktów), bo wyskakuje mi uczulenie. Także przypuszczam, że gdyby był tam nikiel w jakiejkolwiek postaci, byłabym „zsypana”. Wszystkie te słodziki mają nad sobą znak zapytania, bo nie są do końca przebadane.

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:51

      yyy … no ale czytałaś też niusy o cholesterolu?

      1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:51

        aluminium, a nie nikiel

  6. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 12:22

    Najlepiej oprócz miodu i owoców nie słodzić (się) niczym.
    Zdrowy organizm absolutnie więcej niczego o tym smaku nie potrzebuje. 😉

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:50

      soli też nie 🙂

    2. Niki 4 lutego 2016 o 13:42

      Ano. Ze sto lat może minie zanim spoleczeństwo zacznie myśleć w tym kierunku. Na dziś stan świadomości jest taki, że przeciętny czlowiek uznający się rzecz jasna za zdrowego, bo uznaje, że skoro nie zachorował na nic typowo ciężkiego cywilizacyjnego to jest zdrowy.
      I dogadza sobie przeróżnymi slodkościami najczęściej przemysłowymi wyrobami, które już reklamując się na opakowaniach łaszą się lepszą odmianą cukru, czyli trzcinowym, jakby mówiły „człowieku drogi, i tak jesteś uzależniony od cukru, od naszego smaku, lepiej nie będzie, nie wywiniesz się od tego! nie próbuj uciekać, znajdziemy cię, wybierz zatem lepszy cukrowy uspokajacz trzcinowy, możesz na nas liczyć!” 😀

      Na dziś dzień nowa piramida żywieniowa (IŻiŻ) trochę im, firmom produkcyjnym i ich zaufanym uzależnionym odbiorcom, staje na przeszkodzie, stawiając na ruch i warzywa, ale do sklepików szkolnych właśnie triumfalnie powróciły wyałtowane cukrowo-tłuszczowe pszenne ulepki perfumowane, więc lekko nie będzie, wszystkie strony zainteresowane, strony sporu podkładają sobie nogi, działają na przekór, póki co nie rozmawiają ze sobą. Ani zakazem, ani nakazem nie da się ot tak wyrugować przestarzałych złych nawyków żywieniowych, o odżywianiu nie mówiąc, ani też o zagrożeniu niedożywieniem na tej diecie wszystkożernej.
      Nowa piramida nie jest zła, jest o wiele lepsza od poprzedniej betonowej, wprowadza pewne zastrzeżenia co do spożywania, ale na razie marketingowo leży, nie trafia do grupy docelowej, nie przekonuje nieprzekonanych, jest obok i czeka na sprzyjające warunki, media i reklamy, koncerny nie chcą współpracować, a to od nich wszystkich razem wziętych zależy zmiana mentalności i nawyków.

    3. Bia 4 lutego 2016 o 19:47

      „……czyli sproszkowany stop niklowo-aluminiowy”

      1. pepsieliot 5 lutego 2016 o 08:46

        ok przeoczyłam sorki

  7. Wisia 4 lutego 2016 o 12:52

    Może ktoś wie i poradzi, który Manuka surowy, bez dodatków?

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 12:54
  8. Niki 4 lutego 2016 o 13:02

    Dokładnie, stewia najkorzystniejsza w postaci ciekłej, czyli syrop, trzeba tylko się zaopatrzyć w liście w doniczce, albo już ususzone, ale doniczka kosztuje parę złotych, a ususzone więcej. Syrop na kuchni fest łatwy do przygotowania, a wystarcza na kilka tygodni, w sieci jest kilka wersji do wyboru.
    Jeszcze jednej rośliny używam, jeśli koniecznie muszę użyć słodzidła, a nie chcę by było to słodziwo-wynalazek, bez którego można się obyć – to lukrecja, dla mnie pychotka, więc nie mdli mnie, a przecież ilość można regulować, i tu też gotowana wersja, lepiej w lodówce przechowywać, a i to przez max 3 dni, bo niczym nie zakonserwowana.
    Jest jeszcze szybki syrop z daktyli, bez gotowania, inna słodycz smakowa, jednak IG wysoki jak najsłodsze miodowe najdojrzalsze owoce, energia po takich specjałach daktylowych w dużej ilości szybko wywinduje w górę i równie gwałtownie spadnie.

  9. Wisia 4 lutego 2016 o 13:11

    O fajnie, dzięki! 🙂

  10. Papavera 4 lutego 2016 o 13:18

    a erytrytol? możesz coś na jego temat napisać? bo nie rozumiem czemu ignorujesz tą substancję słodzącą 🙂 no hard feelings ofkors 😉

  11. Gucio 4 lutego 2016 o 13:25

    Polskie miody są znacznie lepsze od manuki.
    Z kolei stewia była / jest(?) stosowana w celu ograniczenia płodności – czyli jako środek antykoncepcyjny.
    Zdrowe to?

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 17:29

      przecież to nieprawda, że polskie miody są lepsze od nowozelandzkiej manuki

    2. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 22:35

      @Gucio
      Polskie miody są znacznie lepsze od manuki.
      Z kolei stewia była / jest(?) stosowana w celu ograniczenia płodności – czyli jako środek antykoncepcyjny.
      Zdrowe to?
      ========

      Postawiłbym pomiędzy nimi znak równości, też preferuję polskie.
      A z tą stewią to ciekawostka, nie wiedziałem, masz jakieś źródła ciekawe?

      1. Gucio 7 lutego 2016 o 14:07

        O miodach 🙂

        Miód gryczany lepszy niż manuka?

        Cudze chwalicie, swego nie znacie…

        Ostatnimi dniami męczyło mnie pytanie: czy naprawdę tylko miód manuka posiada unikatowe właściwości antybakteryjne? A co z naszymi polskimi, naturalnymi miodami, a szczególnie z miodem gryczanym? Czy on nie ma nic do zaoferowania? Dlaczego nikt nie spróbuje tym miodem leczyć gronkowca czy ran? Czy dlatego, że nikt nie przeprowadzał badań, a w internecie nie krążą historie o cudownych jego właściwościach? Czy dlatego, że jest polski, powszechnie dostępny i tani, a mamy zakodowane, że rzeczy drogie są lepsze? Bo jak wydamy bardzo dużo pieniędzy na coś, to już wystarczający powód by wierzyć, że to nam pomoże?

        Postanowiłam przeprowadzić małe śledztwo. Zaczęłam do polskich stron, wyszukując informacje o leczniczych właściwościach miodu gryczanego. Wiele stron podaje, że spośród polskich miodów ma on najwyższą aktywność antybiotyczną (obok miodów spadziowych i lipowych). Aktywność antybiotyczna miodu określana jest za pomocą wartości inhibinowej.

        „Dla przebadanych w ramach badań własnych próbek miodu uzyskano wartości inhibinowe 4 i 5. Aktywność antybakteryjna krajowego miodu gryczanego oznaczona w Oddziale Pszczelnictwa w Puławach także była wysoka. Zarówno świeży miód gryczany, jak i po 6 miesiącach przechowywania w różnych warunkach nie stracił swej aktywności wobec gronkowców złocistych Staphylococcus aureus (średnica stref zahamowania wzrostu 30-40 mm) oraz pałeczek Escherichia coli (15-20 mm). W innym badaniu nie stwierdzono istotnego wpływu podwyższonej temperatury na jego aktywność antybakteryjna wobec testowego szczepu laseczek Bacillus subtilis. Aktywność ta w skali 0-5 wynosiła 4 (..)”
        (źródło: http://www.miody-tomala.pl/miody.php)

        A jak to się ma do miodów manuka? Czy przeprowadzono podobne badanie dla tych miodów? I jak to się ma do faktorów? Okazuje się, że są wyniki także dla miodu manuka.

        „Dla próbek miodu manuka o nieoznaczonej wartości UMF średnią wartość inhibinową określono na 2,7 (…). Dla próbek o wartości UMF 5+ średnia wartość inhibinowa wynosiła 3,0 (…), a dla próbek o wartości UMF 10+ wynosiła ona 3,1 (…). Natomiast próbkom miodu manuka o wartości UMF 15+ odpowiadała średnia wartość inhibinowa 3,5 (…), a próbkom o wartości UMF 20+ średnia wartość inhibinowa 3,8 (…).”

        (źródło: E.Hołderna-Kędzia, H. Ostrowski-Meissner, B. Kędzia „Ocena aktywności antybiotycznej nowozelandzkiego miodu manuka metodą rozcieńczeń seryjnych w podłożu płynnym”).

        Liczby mówią same za siebie. Gryczany – 4. Manuka – 3,8.

        Ale zaraz ktoś krzyknie, że przecież aktywność manuki określa się za pomocą innych faktorów! Co z faktorem UMF? Brnęłam dalej. Czy są badania przeprowadzane za granicą? Okazuje się, że tak. Do badania wzięto próbki różnych miodów oznaczonych zgodnie z tabelą:

        (żródło: R. A. Cooper, L Jenkins „A Comparison Between Medical Grade Honey and Table Honeys in Relation to Antimicrobial Efficacy”)

        Miody manuka mają numery 7, 15 i 19. Na liście pod numerem 18 znajduje się także miód gryczany (buckwheat honey). I jak wyniki?

        Okazuje się, że spośród miodów manuka tylko miód z numerem 19 miał wartość antybiotyczną odpowiadającą podanej na etykiecie (UMF 18+). Miody 7 i 15, oznaczone faktorem UMF 10+ miały prawdziwą wartość 7.1 oraz 5.2! Miód, który określony został jako gryczany dostał wartość 7.9 czyli więcej niż miody manuka!

        Nie jestem specjalistą. Nie mam żadnego interesu w tym, żeby podważać wartość miodów manuka. Zaczęłam pisać tego bloga, bo chciałam podzielić się z ludźmi dotkniętymi gronkowcem, tak jak ja, moim sposobem na pozbycie się tego. Zaczęłam od miodów manuka, bo na forum i różnych innych stronach można znaleźć historie ludzi, którym ten miód pomógł. Jestem pewna, że są to historie prawdziwe (bo u mnie z dnia na dzień jest poprawa). Tylko w świetle przedstawionych wyników badań, czy nasz polski miód gryczany nie wydaje się całkiem porządną alternatywą? Jestem pewna, że ludzie i tak będą kupować drogie miody manuka. Bo drogie, bo tylu osobom pomogły.

        A ja nie będę już kupować tych miodów. Będę dalej leczyć się miodem gryczanym. Dokończę dwa słoiczki manuka, które mi zostały i przerzucę się na dobry, niepodgrzewany miód gryczany. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój miodek mają!

        http://manuka.blox.pl/2009/12/Miod-gryczany-lepszy-niz-manuka.html

        Podobnych badań oraz artykułów jest oczywiście więcej.

        Polskie miody – znacznie tańsze. Co najmniej tak samo dobre, jak manuka. Jak wynika z tekstu powyżej – czasem lepsze.

        1. pepsieliot 7 lutego 2016 o 16:00

          pewnych cech nie mają polskie miody, co nie znaczy, że nie są bardzo zdrowe, tak jak fioletowa borówka mega zdrowa nie ma jednak Cyclopaminy, która jest w fioletowej kukurydzy, czyli jednej z 25 najsilniejszych substancji przeciwrakowych w pokarmie. O to tylko chodzi. Do zwykłego zdrowego i leczniczego odżywiania wystarczy całkiem miód gryczany. Ale do pewnych rzeczy nie. To samo jest z gorzkim melonem. Przy raku trzustki, czy sutka zwykły, pyszny i zdrowy melon nie wystarczy.

  12. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 13:38

    prowokujesz 😉

    ==-Sól jest ważnym w życiu każdego diabetyka elementem. Pomaga zrównoważyć poziom cukru we krwi i obniżyć zapotrzebowanie na insulinę u tych, którzy muszą regularnie wykonywać zastrzyki insuliny w celu unormowania poziomu cukru we krwi. Woda i sól zmniejszają stopień wtórnych powikłań związanych z cukrzycą.
    -Sól jest skrajnie konieczna do produkcji hydroelektrycznej energii we wszystkich komórkach. Wykorzystywana jest do miejscowej produkcji nieodzownej dla komórek energii.
    -Sól konieczna jest do podtrzymania funkcji przekazu i obróbki informacji przez komórki nerwowe w czasie całego okresu pracy komórek mózgu – od poczęcia do śmierci.
    -Sól jest absolutnie konieczna do absorpcji cząstek pokarmu w jelitach.
    -Sól odgrywa ważną rolę w procesie oczyszczania płuc z grudek śluzu i flegmy, szczególnie przy astmie, rozedmie i zwłóknieniu torbielowatym. Sól zmienia stan fizyczny struktury śluzu rozrzedzając go i ułatwiając wydalanie go z organizmu.
    -Sól na języku pomaga powstrzymać suchy kaszel, a woda nasila jej działanie.
    -Sól jest skrajnie konieczna do oczyszczania dróg oddechowych i zatok przynosowych.
    -Sól jest konieczna do zapobiegania dnie moczanowej i zapaleniu stawów.
    -Sól konieczna jest do zapobiegania skurczom mięśni.
    -Sól zapobiega zwiększonemu wytwarzaniu śliny.
    Osteoporoza również jest skutkiem deficytu wody i soli w organizmie. Ponad 20% rezerw soli w organizmie znajduje się w środkowej części kości długich i zwiększa ich wytrzymałość. Kiedy w diecie jest zbyt mało soli, organizm uwalnia sól zmagazynowaną w kościach aby mogła ona wziąć udział w osmotycznej regulacji zawartości soli we krwi. Możesz sobie wyobrazić skutki tego.
    Sól potrzebna jest do utrzymania atrakcyjności seksualnej i pociągu płciowego.
    Sól pomaga pozbyć się drugiego podbródka. Jeśli organizm odczuwa brak soli, to w rzeczywistości brakuje mu wody. Ślinianki odczuwają brak soli i zmuszone są do wytwarzania większej ilości śliny aby zapewnić wystarczającą ilość smaru dla procesu przeżuwania i połykania, a także aby dostarczyć do żołądka wodę konieczną przy rozszczepianiu pokarmu. Przypływ krwi do ślinianek wzmaga się i naczynia krwionośne zaczynają „przeciekać”, aby dać gruczołom wystarczającą ilość wody do produkcji śliny. Przesączająca się krew rozprzestrzenia się poza granicami ślinianek gromadząc się pod skórą podbródka, policzków i szyi.
    -Sól pomaga zapobiegać żylakom i powstawaniu wynaczynień („pajączków”) na nogach i biodrach.
    Morska sól i nieoczyszczona sól kamienna zawierają około 80 nieodzownych dla organizmu pierwiastków mineralnych. Niektóre z tych pierwiastków są potrzebne w minimalnych ilościach. Zwykła sól kuchenna, którą kupuje się w sklepach, pozbawiona jest towarzyszących jej pierwiastków i może zawierać dodatki typu cyjanitu, które czynią ją sypką, a poza tym aluminium, które zostało uznane za jednego z głównych winowajców choroby Alzheimera. Jeśli na opakowaniu zaznaczone, że w skład soli wchodzi aluminium, to w żadnym wypadku jej nie kupuj.

    Ile soli potrzebuje człowiek?

    Jak wynika z praktyki, organizm potrzebuje 3 g soli (pół łyżeczki) na każde 8–10 szklanek wody (w zależności od ilości wody w szklance) lub 1/4 łyżeczki na 1 l wody. Sól należy spożywać w ciągu całego dnia. Jeśli intensywnie trenujesz i dużo się pocisz, potrzebujesz więcej soli. W krajach o gorącym klimacie należy spożywać więcej soli, ponieważ właśnie od tego zależy, co czeka człowieka: długie życie i krzepkie zdrowie albo wyczerpanie spowodowane zbyt wysoką temperaturą i śmierć. Kiedy chorujesz i trafiasz do szpitala, lekarze natychmiast podłączają ci kroplówkę z 0,9% roztworem soli kuchennej (NaCl). Liczba ta odpowiada 9 g soli na 1 l wody. Jednak w zwykłych warunkach wystarczy codziennie spożywać 3 razy mniej soli. W organizmie funkcjonuje mechanizm pozwalający na jej gromadzenie.

    Sól jako najstarsze lekarstwo:

    Sól, to substancja absolutnie konieczna do życia istot żywych, a szczególnie ludzi, zwłaszcza tych, którzy cierpią na nadciśnienie, astmę, alergię i choroby autoimmunologiczne.
    Sól, to „lekarstwo”, które wykorzystują uzdrowiciele od niepamiętnych czasów. W niektórych kulturach jej wartość równa jest złotu. Mieszkańcy pustyni wiedzą, że spożycie soli jest gwarancją przeżycia. Dla nich kopalnie soli, to synonim złóż złota. Po wielu latach lekceważenia soli znowu zyskuje ona uznanie i szacunek ludzi jako cenny produkt żywnościowy.
    Woda, sól i potas wspólnymi siłami regulują zawartość wody w organizmie. Woda przenika do każdej komórki, do której jest w stanie dotrzeć.
    Musi ona wejść do komórki aby ją przepłukać i usunąć toksyczne odchody metabolizmu. Lecz kiedy tylko woda trafia do wnętrza komórki, zawarty tam potas wiąże i zatrzymuje ją w ilości, na którą pozwala zawartość potasu. Spożywane przez nas owoce i warzywa zawierają dużą ilość potasu, lecz soli kuchennej prawie w nich brak.
    Właśnie dlatego powinniśmy codziennie dodawać do naszych posiłków sól. Sól zmusza jakąś część wody do towarzyszenia jej poza komórkami (nazywamy to osmotycznym zatrzymaniem wody przez sól), zapewniając równowagę wody utrzymywanej wewnątrz i na zewnątrz komórek.
    Można by rzec, że w organizmie są dwa „oceany” wody: jeden znajduje się wewnątrz komórek, a drygi poza nimi. Dobre zdrowie zależy od utrzymania wyjątkowo delikatnej równowagi pomiędzy tymi dwoma oceanami.
    Równowaga ta osiągana jest przy pomocy regularnego spożywania wody, soli, bogatych w potas owoców i warzyw, które również zawierają witaminy. Najlepiej wykorzystywać nieoczyszczoną sól morską, która zawiera wiele innych nieodzownych dla organizmu minerałów.
    Kiedy wody jest zbyt mało, to nie może ona swobodnie przenikać do komórek i musi być ona odfiltrowywana z zewnętrznego słonego „oceanu” oraz być wtryskiwana do komórek, którym przychodzi wykonywać ogromną pracę bez względu na niedobór wody. Nasz organizm zdolny jest do rozszerzania granic „oceanu” wody pozakomórkowej aby stworzyć jej rezerwę dla filtracji i awaryjnego wtryskiwania do ważnych dla życia komórek. W tym celu mózg wydaje nerkom polecenie zwiększenia ilości zatrzymywanej soli i wody, co stanowi przyczynę pojawienia się obrzęków przy niewystarczającym spożyciu wody.
    Kiedy deficyt wody w organizmie osiągnie krytyczny poziom i jej dostarczanie drogą wtryskiwania staje się głównym sposobem zaspokojenia coraz większej ilości komórek, powstaje konieczność zwiększenia ciśnienia wtrysku. Znaczne podwyższenie ciśnienia wymagane do wtryskiwania wody do komórek staje się zmierzalną wielkością i nazywa się nadciśnieniem.
    Początkowo proces filtracji wody i jej dostarczania do komórek najskuteczniej odbywa się nocą kiedy ciało przybiera pozycję horyzontalną i zgromadzonej wodzie, która w ciągu dnia umiejscawia się przede wszystkim w nogach nie przychodzi pokonywać siły przyciągania aby trafić do układu krwionośnego. Jeśli zależność awaryjnej hydratacji niektórych rodzajów komórek w wyniku tego procesu trwa zbyt długo, to płuca zaczynają w nocy wypełniać się wodą, co utrudnia oddychanie. W takim przypadku człowiek zmuszony jest do spania w pozycji siedzącej.
    Stan taki nazywamy astmą sercową i stanowi konsekwencję odwodnienia. Zwiększenie spożycia wody należy przeprowadzać powoli i stopniowo – dopóki wytwarzanie moczu nie zacznie się zwiększać z tą sama prędkością z jaka my zwiększamy spożycie wody.
    Kiedy wypijamy wystarczającą ilość wody, by wytwarzać bezbarwny mocz, wraz z nim wydalane są duże ilości soli, które były zatrzymane w organizmie i w ten sposób pozbywamy się płynu wywołującego obrzęki. Nie przy pomocy środków moczopędnych, tylko z pomocą wody. Woda jest najlepszym ze wszystkich istniejących naturalnych środków moczopędnych.
    Jeśli u człowieka występują duże obrzęki, a jego serce niekiedy nierównomiernie bije lub przy najmniejszym wysiłku zaczyna kołatać, to zwiększenie spożycia wody powinno odbywać się stopniowo i powoli, lecz nie należy rezygnować z picia wody. Należy po prostu ograniczyć w ciągu 2-3 dni spożycie soli, ponieważ organizm wciąż jeszcze działa w wyczerpującym trybie jej zatrzymania. Po tym, jak obrzęk ustąpi można będzie znów dodawać sól do posiłków.
    -Sól posiada wiele cudownych właściwości. Oprócz regulacji poziomu wody w organizmie sól pełni wiele innych funkcji. Wymieńmy niektóre z nich:
    -Sól jest silnie działającym naturalnym środkiem antyhistaminowym. Można ją używać do zmniejszenia intensywności ataków astmy. W tym celu połóż kilka ziarenek na język po tym jak wypijesz 1-2 szklanki wody. Skutecznością sól nie ustępuje inhalatorowi, przy czym nie wywołuje działania toksycznego. Jednak zanim położysz sól na język koniecznie wypij 1-2 szklani wody.
    -Sól jest skutecznym środkiem walki ze stresami fizjologicznymi.
    -Sól jest konieczna do usunięcia nadmiernego zakwaszenia środowiska wewnątrzkomórkowego, szczególnie w komórkach mózgu. Jeśli nie chcesz być ofiarą choroby Alzheimera, to nie przechodź na bezsolną dietę i nie pozwalaj lekarzom długo szpikować Cię preparatami moczopędnymi!
    -Sól jest krańcowo konieczna dla nerek w celu zniżenia poziomu zakwaszenia i wydalenia kwasu z moczem. Bez wystarczającej ilości soli w organizmie jego zakwaszenie nieuchronnie rośnie.
    -Sól odgrywa wyjątkowo ważną rolę w leczeniu zaburzeń emocjonalnych i afektywnych. Skutecznym zamiennikiem soli jest lit wykorzystywany w leczeniu depresji. Regularne spożycie niewielkiej ilości soli pozwoli uniknąć cierpień przysparzanych przez stany depresyjne.
    -Sól jest absolutnie konieczna do utrzymania poziomu serotoniny i melatoniny w mózgu. Kiedy woda i sól pełniąc obowiązki naturalnych antyoksydantów, oczyszczają organizm z toksycznych odchodów, nie musi on pozbywać się w tym celu niezastąpionych aminokwasów takich jak trytofan i tyrozyna. W dobrze nawodnionym organizmie trytofan nie jest zużywany na darmo i w pełni dociera do tkanki mózgowej, w której zostaje wykorzystany do produkcji serotoniny, melatoniny i tryptaminy – najważniejszych neuroprzekaźników o działaniu antydepresyjnym.
    -Sól odgrywa ważną rolę w profilaktyce i leczeniu raka. Komórki rakowe boją się tlenu, ponieważ są organizmami anaerobowymi. Mogą żyć jedynie w środowisku ubogim w tlen. Kiedy organizm jest dobrze nasycony wodą, a sól zwiększa objętość krążącej krwi pomagając jej docierać do wszystkich części ciała, tlen i aktywne lub „zmotywowane” komórki odpornościowe trafiają do tkanki rakowej i niszczą ją. Brak wody i soli tłamsi układ odpornościowy i aktywność jego komórek walczących z chorobami.
    -Sól jest najskuteczniejszym środkiem stabilizującym rytm skurczów serca. Wbrew istniejącemu błędnemu pojęciu o tym, że podwyższa ona ciśnienie krwi, w rzeczywistości sól w połączeniu z wodą sprzyja unormowaniu ciśnienia. Rzecz jasna wszystko zależy od proporcji. Niskosolna dieta przy nadmiernym spożyciu wody rzeczywiście może wywołać u niektórych ludzi podwyższenie ciśnienia. To bardzo prosty mechanizm. Podwyższenie ciśnienia staje się rezultatem braku ważnych wewnątrzkomórkowych minerałów, naturalnych komponentów nieoczyszczonej soli, absolutnie koniecznych do utrzymania ciśnienia krwi w granicach normy.
    Wtórnym powikłaniem diety niskosolnej może być astma. Jeśli pijesz wodę i nie spożywasz soli woda nie będzie zatrzymywać się w układzie krwionośnym w tej ilości, która jest konieczna do optymalnego wypełnienia naczyń krwionośnych. W jednych przypadkach może to doprowadzić do utraty przytomności, w innych wywoła zwężenie tętnic, a następnie skurcz oskrzelików – do takiego stopnia, że u człowieka podwyższy się ciśnienie krwi. Jedna lub dwie szklanki wody i odrobina soli – kilka kryształków na język – szybko i skutecznie uspokoją przyspieszony puls i kołatanie serca, a w efekcie końcowym obniżą ciśnienie krwi i usuną zadyszkę. Sól odgrywa niezwykle ważną rolę w normalizacji snu. Jest to naturalny środek nasenny. Jeśli wypijesz szklankę wody, a potem położysz na język kilka kryształków soli i będziesz trzymał je tam dopóki się nie rozpuszczą, to zagwarantujesz sobie spokojny sen. Nie kładź soli na język jeśli wcześniej nie wypiłeś wody. Częste wykorzystywanie samej soli może wywołać krwotok z nosa.
    =================================================================================

    Z: ”Szkoła Zdrowia” – N. Siemionowa. za: igya.

    Woda z solą to lek! Niezbędny 😉
    Nic nie zastąpi soli..
    Dlatego bigfarma tak ostrzega przed solą, a sami ‚starsi’ solą (morską, kamienną) ile wlezie!

    1. pepsieliot 4 lutego 2016 o 17:28

      🙂

    2. Niki 4 lutego 2016 o 20:49

      ha 🙂 „Sól potrzebna jest do utrzymania atrakcyjności seksualnej i pociągu płciowego” – ile jeszcze nie wiemy o soli, kto by przypuszczał… producenci słodyczy nie uwierzą 😀 w lutym szczególnie dużo tych preparatów schodzi, słonych słodyczy na wzór orientalnych ludzie nie chcą sobie nawet wyobrażać.
      I teraz – gdzież cukrowi do soli, nawet ten nierafinowany cukier przy właściwościach soli wypada marnie, bledziutko, jak zwykły oszust, drobny złodziejaszek na peronie udający panisko zasiadając w wagonie klasy premium.

  13. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 13:40

    Wyszliśmy ze słonej wody!
    Musimy dostarczyć soli, jodu i słońca!

    Potem reszta. 😉

  14. Veganbanda 4 lutego 2016 o 13:42

    O nie, przestanę Cię czytać;)

  15. ewig 4 lutego 2016 o 13:44

    Co my bez Ciebie zrobimy? A tak się cieszyłam, że dostałam ten z Finlandii. Ale skoro w Markecie, to na pewno przemysłowo wykonany.
    SZKODA 🙁

  16. agnieszkaanka 4 lutego 2016 o 13:52

    Ale lipa. U mnie w domu króluje ksylitol.
    Co do stevii, jak na nią patrzę w sklepie (czy w płynie czy w tabsach) i smakuję to naprawdę bardzo trudno pogodzić mi się z myślą, że to jest zdrowy produkt, dodatkowo pochodzący z natury. Obawiam się, że niedługo też się okaże że proces produkcji ją dyskwalifikuje.

  17. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 14:23

    https://scontent-lhr3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xtl1/v/t1.0-9/12650875_424829714389674_3515206819442499766_n.jpg?oh=c018958396b5d2918774f963a88a37e2&oe=57276A43

    Dotarliśmy do tajnych , amerykańskich, naukowych opracowań. Specjalnie czekaliśmy z tą informacją aby Wam ją udostępnić. Przygotujcie się i ostrzeżcie innych!!! 😉
    ============================

    Dzisiaj można sobie na pączka pozwolić! 😉

    1. Niki 4 lutego 2016 o 20:54

      khhhhrhhh prowokujesz 😀 jeszcze ktoś to potraktuje serio

    2. XLka 4 lutego 2016 o 22:36

      Solennie przyrzekamy, że będziemy ostrzegać!

  18. joanna 4 lutego 2016 o 15:54

    wiem że troche nie w temacie ale mój komentarz pod wpisem o czystku pewnie nie będzie dostrzeżony…. stąd pozwalam sobie tutaj zadać pytanie… ostatnio mój mąż, terroryzowany czystkiem, doszukał sie informacji, iż czystek dostępny w Europie, z napisem kraj pochodzenia: Turcja tak naprawdę rośnie sobie na Ukrainie…. i to byłoby ok, w końcu żyzny kraj, ale on podobno rośnie wokół Czernobyla….. czy to się da jakoś sprawdzić? Pepsi pls Bo może to będzie trochę jak z codex alimentarius i żywnością radioaktywną z okolic Fukushimy, a może to spiskowa teoria…

    1. Niki 4 lutego 2016 o 21:06

      tylko jak sprawdzić wiarygodność tej informacji, kto to rozsyła, z jakiego źródła i czy badania jakie czystek przechodzi, dopuszczałyby do obrotu skażony? chociaż… ostatnio coś było o skażonych rybach w biedronce, ale rtęcią i dioksynami w rybach nikt sie nie przejmuje, są dopuszczone do masowej sprzedaży, nie ostrzega się ludu o zagrożeniu dopóki nie przekroczy tajnie ustalonych mitycznych norm

    2. grzegorzadam 4 lutego 2016 o 23:36

      Czystek z powodzeniem wysiewa się już u nas na skalę przemysłową.
      Internet robi swoje,, 😉
      Najlepszy jest ten z południa, a Ukraina, tam wszystko może się zdarzyć…..

  19. anna nemo 4 lutego 2016 o 17:29

    wlasnie miod i owoce i niczego wiecej nie trzeba

    1. martusiaar 9 lutego 2016 o 19:26

      dokładnie, miód i owoce, czasami jeszcze cynamon cejloński. Zastanawia mnie jeszcze kwestia melasy ?? nikt o niej nie wspomniał

      1. pepsieliot 9 lutego 2016 o 20:53

        bo to są słodziki, czyli słodkie, ale niskokaloryczne, lub o niskim indeksie

  20. M 4 lutego 2016 o 17:45

    Erytrytol?? Jesli nic nie wiesz na jego temat, to napisz.

  21. magda 4 lutego 2016 o 17:47

    A ja wczoraj uslyszalam od ojca mojego rocznego synka ze nawet jego rodzice powiedzieli ze dziecko potrzebuje cukru il czasem ciasteczek do prawidlowego rozwoju. Nie wiem juz jak tym zabojadom przemowic do rozsadku. .wyszlo na to ze mam psychozy zywieniowe. Nie wiem juz czy sie smiac czy plakac. .

  22. szalona działkowiczka 4 lutego 2016 o 18:13

    Podglądam bloga już od dawna, bo jest bardzo interesujący. Podziwiam też Twoją produktywność Pepsi. Praktycznie codziennie nowa tematyka!
    A teraz w temacie – co sądzisz o melasie np. karobowej lub trzcinowej?
    Co do stewii, to jak najbardziej można ją uprawiać w ogrodzie. Najlepiej jak się dysponuje tunelem lub szklarnią.

    1. pepsieliot 5 lutego 2016 o 08:47

      melasa tak

  23. Piotr 4 lutego 2016 o 20:47

    Ze stewią jest podobno coś nie tak . Rok temu były wyniki badań , które pokazały , że bardzo źle wpływa na mózg , dokładnie nie pamiętam co to było , ale kiepsko to wyglądało . Melasa może bedzie lepsza do słodzenia .

  24. XLka 4 lutego 2016 o 22:34

    Wspaniały tekst o soli. Dzięki GrzegorzuAdamie. Niedawno otworzyłam oczy, bo zawsze zwalczałam nadmierne solenie wszystkiego przez mojego ojca, który żył 84 lata. Zaczynam sobie dawkować sól jak dobry suplement:).
    Nie rozumiem tej walki o to, by wszystko było słodkie. Moje kubki są chyba jakieś wadliwe, bo dla mnie jeśli coś jest słodkie, to ble… Nie wysilałabym się, żeby wymyślać, czym by tu dosłodzić :).
    Po tekście nt. pokarmów zwiększających w strategicznych miejscach obwody pań boję się jeść rzodkiewki i inne smakowitości, bo i tak mam nadmiary. Ech, Pepsi…

    1. grzegorzadam 5 lutego 2016 o 09:03

      ==Zaczynam sobie dawkować sól jak dobry suplement:).
      Nie rozumiem tej walki o to, by wszystko było słodkie.==

      Ależ to oczywiste, konsumenci cukru> złodzieja witamin i minerałów, legalnej TRUCIZNY,
      są zawsze wiernymi klientami medyków i aptek.. 😉
      To jest substancja chorobotwórcza dosskonała i RAFINOWANA ”sól” ”spożywcza”.
      Dodałbym ‚wypieki’ z rafinowanej pszenicy GMO, po ususzaniu roun-dupem z glifosatem.

      Sami prosimy się o problemy.
      Polecam zakup tej książki prof. Siemionowej, naturalna następczyni H. Clark, i Słowianka,
      Preferująca nasze zioła i środki..

      pozdrawiam 🙂

  25. grzegorzadam 5 lutego 2016 o 10:08

    ‚Kibicuje’ Borysowi Bołotowowi, lat.85, soli wszystko, je słone, kąpie się w skafandrze z solą,
    ekscentryk niesamowity, zakwasza żołądek sokiem trzewnym z krokodyla ( 😉 ), czas pokaże gdzie jest racja.
    Nie bójmy się soli kamiennej, ten krótki fragment z Siemionowej mam nadzieję wielu przekona..
    I mamy w Polsce kapitalna sól kamienną po 50 groszy za kg.
    Taka sól alkalizuje i energetyzuje.
    Szykuję wpis o soli w ujęciu energetyczno-‚transcendentalnym’, jak Pepsi pozwoli.. 😉

    Nawodnienie to podstawa dla skóry, komórek i innych elementów organizmu.

    Wodą z cytryną lub octem jabłkowym również!
    Najlepiej naprzemiennie! To są wspaniałe produkty również.

    Ale soli nic nie zastapi, jak nie pijesz wody z solą, to przed posiłkiem i po, chociaż nawilżony palec ‚hop’
    w solniczkę przed i po posiłku.

    Sól powinna stać w miseczce, i obok surówka z kapusty z cebulą, jabłkiem i solą dobrze ‚wychrzęszczona’ rekoma..

    Musimy sami dbać o te proste sposoby, w sklepie tego nie można kupić.

    Żadne herbaty i kawy jak mówi prof. Nieumywakin nie są nam potrzebne,
    Oczywiście z rozsądkiem.
    Filiżanka świeżo zaparzonej kawy ma 750 mg nadtlenku wodoru, oprócz kofeiny, to też pobudza,
    może być sympatyczna używką.
    Piję kilka w tygodniu z odrobiną chlorku magnezu, rewelacyjny gorzki smak, ale
    nie każdy to lubi 😉

    1. Niki 6 lutego 2016 o 10:09

      Grzegorz, czy gotowana kawa też ma nadtlenek wodoru? Czy tylko parzona.

      1. grzegorzadam 6 lutego 2016 o 13:37

        @Niki

        Nie wiem 😉
        Dr Ivan wyraźnie mówił o świeżo parzonej..
        Nadtlenek wodoru również, tak twierdzą Rosjanie, wytwarza się z przelewania
        napoju ze szklanki do szklanki kilkukrotnie, cóś jak barmani, z ‚wysokości’ 😉
        Ale nie pamiętam gdzie i kiedy to czytałem..

        1. Arni 14 lutego 2016 o 17:48

          Chyba chodzi o prof. Żdanowa. Woda się uaktywnia po przelaniu z szklani do szklanki 30 razy.

          1. grzegorzadam 14 lutego 2016 o 18:38

            Całkiem możliwe! 😉

          2. RenaraS 2 września 2016 o 02:34

            Woda utleniona na straży zdrowia, Nieumywakin właśnie.

  26. AgaZetZet 5 lutego 2016 o 11:13

    Tylko ta stewia jest tak niedobra w smaku:(. Kupuje wszystkie nowości stewiowe i żadnej nie jestem w stanie smakowo zaakceptować. Macie jakieś sprawdzone ?

  27. E-milka 5 lutego 2016 o 12:13

    Witam. Czytam blog od miesiąca i ciągle poszerzam wiedzę i zdrowy styl życia, o który zawsze dbałam. Ale zawsze coś nowego i ciekawego uczę się od najlepszych. Mam tylko taki problem, który zaczął się 4 miesiące temu a mianowicie zawsze o 2 godz. w nocy mam pobudkę a potem już niemożliwe jest, żeby zasnąć jeszcze raz. Czasem już rano padnę ze zmęczenia na 1 godz. Już nie kontaktuje bo ja to jednak zawsze byłam śpiochem i te 10 godzin spałam. Zaczęło się od zażywania witaminy C w proszku i soli himalajskiej, potem zrobiłam sobie oliwkę magnezową. Myślałam, że to po prostu czas oczyszczania tak na mnie działa albo coś mi nie służy ale odstawiałam po kolei wszystko i ciągle to samo. Co to może być? Czy ktoś coś na ten temat wie ?

    1. grzegorzadam 5 lutego 2016 o 19:42

      @Emilka
      Ciekawa sprawa.
      O której zasypiasz? U mnie sen uregulowała kuracja WU, i… wit.C właśnie, dodatkowo.

      Czytałaś o tym?
      http://www.pepsieliot.com/skuteczna-terapia-leczenia-raka-woda-utleniona/

      1. E-milka 6 lutego 2016 o 12:43

        Dziękuję Grzegorzadam za zainteresowanie. Własnie zadzwoniłam do męża bo wraca do domu z pracy o wstąpienie do apteki po wodę utlenioną, będę próbować jeszcze z sodą. A wczoraj zamówiłam 7 Pepas bo może to pasożyty tak dokuczają o godz. 2 w nocy. Chociaż mnie to by się nawet wampir nie czepił z taką ilością czosnku i cebuli jaką zjadam. Mam jeszcze pytanie czy muszę zażywać witaminę K2 w tabletkach jeśli codziennie zjadam lub piję kiszonki: ogórki i wodę, jogurt osobiście produkowany, kiszony barszcz, ocet jabłkowy własnej produkcji, czerwoną kiszoną kapustę. Oczywiście nie wszystko na raz ale jakieś dwie porcje kiszonki dziennie. Dziękuję jeszcze raz. Pozdrawiam. Jak odkryję przyczynę pobudki nocnej to oczywiście dam znać może komuś się przyda.

        1. grzegorzadam 6 lutego 2016 o 13:46

          @Emilka

          Również staram się dostarczać K z jedzenia, tylko żeby ją przetworzyć, trzeba mieć zdrowy żołądek i jelita, warunek konieczny!
          Czosnek i cebulę też regularnie zjadam.
          Sa opracowania o potrzebie zażywania K2 dopiero przy przekroczeniu 50 przy b. OH25..
          Rzadko kto takim poziomem może się pochwalić, szczególnie między listopadem a marcem..

          To budzenie nocne może być efektem jakichś reakcji oczyszczających, może..
          Zamów sobie litr dobrego perhydrolu, apteczna jednak na krótkie dystanse.

          pozdrawiam

          1. E-milka 7 lutego 2016 o 07:59

            Tak ta apteczna to tak na szybko bo już chciałam spróbować. Nadtlenek wodoru 30% czda znalazłam i Nadtlenek wodoru 30% perhydrol, to który mam kupić ? Co do witaminy D to muszę zrobić badanie jej poziomu bo sama jestem ciekawa. Dziękuje

          2. grzegorzadam 7 lutego 2016 o 09:47

            @Emila
            Kupuję Food Grade 35%, czda równie dobry.

          3. grzegorzadam 7 lutego 2016 o 09:59

            Nie wiem czy ksylitol jest gorszy od sacharozy, ale chyba lepiej trzymać się od nich
            z daleka.
            Miód i owoce i ich pochodne w zupełności zaspakajają potrzeby organizmu.

      2. E-milka 6 lutego 2016 o 13:53

        Spać chodzę około godz. 10.00. Próbowałam chodzić później. próbowałam wcześniej i tak zawsze tylko do 2 godz. dlatego ostatnio chodzę nawet wcześniej bo zawsze to 5 godz. spania a nie 3.

    2. Wisia 5 lutego 2016 o 21:02

      Między 1 a 3 w nocy ma swoje maksimum wątroba. Na podstawie medycyny chińskiej i tzw zegaru biologicznego: „każdy narząd wewnętrzny w ciągu doby ma swoje dwie godziny, w przeciągu których znajduje się w nim więcej energii, niż w pozostałych. Jest to czas tak zwanego maksimum narządu – wtedy pracuje najefektywniej, jest najbardziej wydajny. W godzinach maksimum organu będą się ujawniać tzw. choroby Pełni, co oznacza skumulowanie się i zablokowanie przepływu energii na poziomie danego narządu. Choroby Pełni to inaczej nadaktywność, przeładowanie, nadczynność. Konsekwencją mogą być różne stany zapalne.” Trza by jakiegoś „chińczyka” dopytać, albo poczytać coś..

      1. E-milka 6 lutego 2016 o 12:49

        Dziękuję Wisia. Najlepsze jest to, że wczoraj na noc naparzyłam sobie melisy, która zawsze mi pomagała jak zdarzyła się bezsenność. A ona teraz na mnie zadziałała tak, że nawet zasnąć nie mogłam i całą noc się męczyłam i podejmowałam bezowocne próby oddać się w ramiona Morfeusza. Bo tak to zasypiam bez problemu tylko od 2 godz. dopiero nie śpię. Dziękuję jeszcze raz.

  28. MI 5 lutego 2016 o 14:37

    Witam
    grzegorzadamie ! chciałabym zapytać, gdzie kupiłeś 7 PEPAS ? jest wiele stron w necie, ale nie wszystkie są wiarygodne, proszę o info :)..pozdrawiam

    1. pepsieliot 5 lutego 2016 o 16:41

      MI to będzie traktowane jako Spam

  29. Doriane 5 lutego 2016 o 14:44

    A co z działaniem hamującym namnażanie grzybów czy przeciwbakteryjnym ksylitolu? Ja używam łyżeczkę dziennie do kawy i nie mam po nim napadów dzikiego głodu, tak jak miałam po kawie z cukrem. O stewii również, tak jak Piotr powyżej, czytałam krytyczne opinie. Natomiast od wczoraj przeglądam internet w poszukiwaniu negatywnych informacji o ksylitolu i trafiam na potwierdzone badaniami naukowymi jego zalety.

    1. pepsieliot 5 lutego 2016 o 16:41

      o wszystkim są krytyczne opinie, dosłownie, ale o stevi są też najlpesze opinie. Trochę ksylitolu jak się upierasz, bierz

      1. VanillaSky 6 lutego 2016 o 13:37

        a erytrol? Już kilka osób zadało o niego pytanie, konsekwentnie pomijasz te komentarze. 😉

  30. Krystyna 6 lutego 2016 o 17:04

    Od kilku lat używałam ksylitol, aż się zaczęły problemy, silne bóle, coraz większe trudności w trawieniu aż po naprawdę mega wzdęty brzuszek po każdym jedzeniu i dowiedziałam się, że ksylitol wybija nie tylko drożdże i inne stworki, ale też potrzebne bakterie jelitowe.
    Ksylitol oprócz tego, ze zabija psy, zabija również szczury oraz myszy.
    Co raczej powinno być umieszczone na opakowaniu.
    Może to komuś się przyda zanim zacznie używać ksylitol.
    http://www.curetoothdecay.com/Tooth_Decay/xylitol_tooth_decay.htm
    http://www.naturalnews.com/022986_xylitol_health_sugar.html

  31. Kaligaj 7 lutego 2016 o 13:29

    A co z syropem z agawy? Też jest niebezpieczny?

    1. pepsieliot 7 lutego 2016 o 16:01

      To fruktoza, gdy w Twojej diecie jest więcej niż 10% tłuszczu, to będzie to najgorsza z możliwych opcji, już chyba lepszy byłby cukier z cukierniczki.

      1. Kaligaj 8 lutego 2016 o 14:33

        dzięki Pepsi…pewnie masz milion tych samych pytań. Twoich artykułów jest multum i już nie wiem, który czytać, podałabyś linki do tych wpisów, które właśnie mówią o fruktozie/tłuszczu, jakie są konsekwencje, gdy przesadzi się z tłuszczem? W mojej diecie na pewno jest więcej niż 10% tłuszczu, ale spożywam bardzo dużo bananów- czy może fruktoza z syropu z agawy to co innego niż fruktoza zawarta w owocach? czuję się zagubiona.. ;(

        1. pepsieliot 8 lutego 2016 o 15:11

          no raczej, w tym znaczeniu, że pozbawiona jest błonnika, w tym artykule masz też linki do innych, bo to był „tryptyk” http://www.pepsieliot.com/kto-zabil-denatke-tluszcz-czy-cukier-czyli-dieta-wysoko-weglowodanowa-i-nisko-tluszczowa-cz-ii/, ale są też inne artykuły, Szukasz po prawej kategorie, potem – zdrowie, potem – fruktoza, może teraz będzie lepiej? pozdrawiam 🙂

          1. Kaligaj 8 lutego 2016 o 16:46

            thank you, jesteś Wielka, Pep 🙂

          2. pepsieliot 8 lutego 2016 o 21:34

            🙂

  32. Johan_Burnon63.5% 8 lutego 2016 o 01:33

    Cukier ma działanie narkotyczne ale naukowcy jeszcze tego nieodkryli hehe. Po odwyku od cukru rafinowanego, herbaty takie jak zielona czy biała same w sobie smakują…słodko przynajmniej u mnie.Tzn nie zeby słód był jak po łyzce na szklane ale jest wyczywalna nutka słodkości. No nie wiem, może to nie naturalne i jest to syndrom jakiegoś uczonego Zygfryda Sacharyny 🙂

  33. lilka 8 lutego 2016 o 07:24

    No i nic o erytrolu nie ma… o syropie z daktyli?

    1. pepsieliot 8 lutego 2016 o 08:28

      Erytrol sztucznie pozyskiwany z owoców bardzo zły, w owocach oczywiście dobry. A syrop z daktyli trudno nazwać słodzikiem, to owszem zdrowa (ale tylko na 811) forma syropu, bardzo wysoko kalorycznego. Zaraz napiszesz, a syrop z rodzynek, suszonych moreli, etc To nie są słodziki, to po prostu słodkie owoce i bardzo zintensyfikowanym smaku słodyczy z powodu wysuszenia.

  34. człowiek 10 lutego 2016 o 11:20

    Pepsi,
    Mogę prosić opinię na temat dekstrozy ?

  35. user1 5 marca 2016 o 13:05

    Po nitce do kłębka, sprawdziłem źródła, komentarze do tych źródeł itd. i okazuje się, że uwodorniony ksylitol (w przeciwieństwie do uwodornionych tłuszczy) występuje w naturze:

    „A scientist from a non-GMO xylitol company sent me the following information:

    Hydrogenation occurs in nature and sugar alcohols in berries etc. are also hydrogenated starches. Of course, this is unrelated to hydrogenated oils and their very real dangers, since oils aren’t naturally hydrogenated. Is this an attempt to imply guilt by association?”

    Tak więc najbardziej przekonujący argument można uznać za obalony.

    Jeśli chodzi o metale ciężkie, to pojawia się pytanie, jak skutecznie są one potem oddzielane. Są pewne normy dotyczące stężenia metali ciężkich w produktach spożywczych (max 0,001% z tego co wiem) i jak na razie nie ma podstaw do podejrzeń, że w ksylitolu jest ich więcej.

    To, czy ksylitol jest otrzymywany z GMO czy nie, jest bez znaczenia – otrzymujemy dokładnie taką samą substancję chemiczną. Dżemy słodzone fruktozą są jednakowo niezdrowe, choćby to była fruktoza ze 100% ekologicznej kukurydzy.

    No i czekamy na wyjaśnienie, dlaczego ten erytrytol jest taki „bardzo zły” 🙂

  36. mała 4 maja 2016 o 11:04

    TREHAROZA to ponoć cudowny cukier, jeśli można tak o cukrach w ogóle… Hm…Lubię słodkie i pewnie jestem uzależniona, chciałabym to zmienić i może się to kiedyś uda, ale na dziś nie mam na tyle spokoju i silnej woli; Zazdroszczę, że możecie tak bez chałwy, Pozdrawiam Pepsi i gratuluję książki, polecam Cię moim znajomym, nawet żabojadom 😉

    1. pepsieliot 4 maja 2016 o 12:25

      Hej Mała dzięki 🙂

  37. Łukasz 24 maja 2016 o 22:09

    Witam, Czemu erytrol jest zły rozumiem ze ten pochodzenia chińskiego którego pełno na rynku aukcjnym może budzić podejżenia, ale można dostać produkcji niemieckiej, usa z karajów uni gdzie wiadomo normy i warunki sa dużo lepsze. Czekam niecierpliwie na twoj komentarz w tej sprawie bo chciałbym poznać w końcu inna opinie niz marketing sprzedwaców.

    1. pepsieliot 24 maja 2016 o 22:41

      Łukaszu, jeśli masz wiadomości, dotarłeś do czegoś, to zaufaj sobie, ja nie wiem wszystkiego,zdarza mi się mylić, odszczekuję etc

  38. Anka 3 czerwca 2016 o 20:41

    Hmmmm…. Czyżby producenci erytrolu napuścili Pepsi na ksylitol ;P

    A tak na serio to chętnie zapoznałabym się ze źródłami tych hiobowych wieści, internet jak papier – wszystko zniesie.

    1. pepsieliot 3 czerwca 2016 o 22:01

      to se poszukaj w necie

      1. pepsieliot 4 czerwca 2016 o 09:28

        D3+K2 TiB, B compleks, selen, cynk, kwas askorbinowy TiB, płyn Lugola (jod) przez skórę,

  39. MoMotek 30 lipca 2016 o 09:01

    No dobrze, a ksylitol w produktach do higieny jamy ustnej? Jako tarczycówka świeżo uświadomiona w temacie fluoru, wywaliłam pastę i płyn, ale że akurat byłam w głuszy, znalazłam w sklepie tylko takie, w których fluor zastąpiono ksylitolem (ponoć ten drugi występuje naturalnie w ślinie i ma właściwości bakteriobójcze, więc zapobiega próchnicy). Pierwsze wrażenie – masakryczna słodycz, później się przyzwyczaiłam. Co sądzicie – używać tego nadal czy szukać jeszcze lepszych zamienników? Aha, od razu mówię, że próbowałam oleju kokosowego z sodą i olejkiem miętowym – ohyda nie do przeskoczenia. Za to z przyjemnością mamlam co rano olej kokosowy.
    A tak w ogóle, genialny blog, Pepsi!

  40. grzegorzadam 30 lipca 2016 o 09:56

    Najpierw oczyściłbym organizm z fluoru borem (boraksem).
    I zrobił APW.

  41. Piotr Kierus 15 listopada 2016 o 11:56

    Dobry miód – ale nie z Chin!

  42. Gosialavenda 21 maja 2017 o 16:02

    Ja jeszcze pracuję nad tym, aby znielubieć miód. Wprawdzie od jakiegoś czasu to jedyna slodycz jaką spozywam, ale dwie łyżki dziennie to chyba za dużo. Zwlaszcza , że to kremowy miód rzepakowy i mozna go nałożyć z czubkiem bo sie nie rozlewa. Zresztą nie mam jeszcze duzej wiedzy na temat wplywu miodku na organizm, poczytam jeszcze trochę i podejmę decyzję. Mam nadzieję, że mądrą, dodam jednak, że dla zdrowia sklonna jestem zrezygnować z twarogu z miodkiem. Pozdrawiam Gosia.

    1. grzegorzadam 21 maja 2017 o 17:46

      Nie boimy się miodu.
      Jest doskonały!

    2. grzegorzadam 21 maja 2017 o 17:49

      Ja jeszcze pracuję nad tym, aby znielubieć miód.”

      To nie nie jest rozsądne.

      1. Gosialavenda 22 maja 2017 o 22:08

        Grzegorzuadamie, cóż to za cudowna wiadomość na koniec dnia. Zawsze, gdzieś w głębi serca wiedzialam, że Elvis żyje i miód jest dobry. Gryczany, spadziowy, wrzosowy i rzepakowy. Mniam. Tylko akacjowego przełknąć nie mogę. Pozdrawiam Gosia.

  43. Blanka 8 sierpnia 2017 o 12:29

    „Cukier kokosowy” to nic innego jak cukier palmowy. Najmniej eko-produkt z całej listy, kupując takie rzeczy degradujemy lasy deszczowe..cóż zapewne większość z Was ma to w dupie.

    1. Pepsi Eliot 8 sierpnia 2017 o 14:57

      Cieszymy się więc, że Ty jesteś z nami, lovciamy

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze