logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
168 online
54 233 107

kurkuma, this is bio, pepsi eliot

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 5 pokarmów, które w razie czego ratują życie, no i fruktoza tylko dla świrów

     

    Oraz pewien komć, który być może przyda się chorym na cukrzycę typu II

    Są wśród nas schorowani, ale są też tacy, którzy jakby więcej się uśmiechają, i trochę się dziwią widząc wszędzie wokół wciąż niedomagających ludzi.

    Być może nie są nawet świadomi tego, że coś robią inaczej i dlatego ich odporność jest wysoka, a poziomy stanów zapalnych w ciele dla odmiany niskie. Tymczasem rozwiązanie tej zagadki może być aż tak proste, że siedzi na drewnianej półce w kuchni, albo w dobrze nasłonecznionym ogródku pod oknem.

    Jeżeli jesteś zwykłym, fajnym, wyluzowanym (chociaż nie przepadam za tym słowem, wolę zwartość, ale kij z tym) człowiekiem, czyli nie hipochondrykiem, nie strachajłem, i nie zdecydowałeś się na rygorystyczny witarianizm 811, bo nawet o nim nic nie słyszałeś (i dobrze, bo to dla świrów), a więc po prostu, gdy nie chorujesz wcale, to prawdopodobnie mimochodem robisz to:

    1. Czosnek, bo to silny antybiotyk

    2. Jabłko, bo to silny przeciwutleniacz

    TU KUPISZ Witaminy D3 (z lanoliny)+K2 MK7 z natto (z legendarnego laboratorium Gnosis) TiB

    3. Słońce, bo to ogromna energia/pokarm mająca wpływ na nasz metabolizm (nie ma słońca musi być D3 w protokole z K2)

    4. Kurkuma, bo to uśmiercacz wszelkich patogenów, w tym komórek macierzystych raka

    5. Miód najlepiej Manuka, bo to silny środek przeciwzapalny

    oraz:

    B12, B6 i B9 (niska homocysteina) , Omega-3, cynk, selen, K2, jod, magnez i witamina C (w razie czego kalibracja)

    I jak najbardziej git.

    onion_and_garlic_by_april_a-d5vdxn8

    Wróćmy jednak do świrów, czyli 811, czyli diety w dużej mierze opartej na yyy … owocach. Tak wiem, to szalenie kontrowersyjne, ale ostatnio wpadł ten komentarz na bloga:

    Pepsi, ratujesz mi życie tym wpisem!

    Właśnie zdiagnozowano u mnie cukrzycę ciążową i przeszłam na dietę bardzo restrykcyjną, wszystko mierząc i ważąc zgodnie z tygodniowym harmonogramem diety dla cukrzycy ciążowej, z wyliczonym wymiennikiem węglowodanowym dla każdego posiłku i przekąsek w ciągu dnia. Cukier zaczęłam więc mierzyć 7 razy dziennie, nigdy bezpośrednio po posiłku, tylko godzinę później, i nie miałam już nieprawidłowego wyrzutu cukru, zawsze pięknie zachowawczo, lekutki cukier w górę. Jednak na czczo po 12 h cukier był wciąż za wysoki i każdy niemal przed-posiłkowy taki był. Już mi groziło przejście na leki, a jeśli nie pomogą to na insulinę! Byłam zrozpaczona, nie wiedziałam co robię źle, cały czas obcinałam racje węglowodanową. W końcu, aż do zera. Przeszłam nawet na dietę Paleo, po której nabrałam tylko obrzydzenia do jedzenia, a cukier przed-posiłkowy był nadal wysoki, i nie wiedziałam dlaczego.

    Teraz wszystkie puzle pasują mi do siebie.

    Wmawiano mi, że jem za dużo węgli, że nie wolno mi soku z grejfruta, który sama każdego dnia kilkakrotnie wyciskałam do witaminy C, aż mi tego zakazano. A i tak w ogóle wyniki były coraz gorsze i gorsze.

    W końcu sama doszłam do tego, że skoro sok daje szybki wyrzut cukru do krwi, to w teorii szybko z niej ucieka i nie może być przyczyną złego cukru po 12 godzinach spania.

    Dietetyk nie mógł zaprzeczyć, aż mu się głupio zrobiło, gdy mu zwróciłam uwagę na ten absurd.

    Zaczęłam znowu pić sok 4 razy dziennie z witaminą C między posiłkami i ograniczyłam tłuszcze, a na to cukier…. wreszcie piękny ! Nareszcie ! Pepsi, LOFCIAM CIĘ i mój Maluszek w brzuszku też się dołącza …

    Wreszcie rozumiem.

     

    Nie przytaczam tego komentarza z powodu potężnego ego, którym owszem tak czy siak dysponuję, ale dlatego, żeby pokazać, że w tej metodzie jest głęboki sens.

    Jak działają te mechanizmy?

    Podam bardzo uproszczony opis, w jaki sposób cukier podróżuje przez nasze cielska. Zanim cukier zasili nasze komórki paliwem jego podróż możemy podzielić na trzy etapy:

    Pierwszy etap rozpoczyna się w przewodzie pokarmowym, gdy zjadamy cukier

    Drugi etap ma miejsce, gdy cukier przechodzi przez ścianę jelita do krwiobiegu

    Trzeci etap, gdy cukier zostaje dostarczony na swoje ostateczne miejsce, czyli zasila komórki.

    To wszystko odbywa się dość szybko, bo trwa kilka minut.

    Ale tylko wtedy, gdy jesteśmy na diecie nisko tłuszczowej!

    Gdy tylko zaczynamy jeść dużo tłuszczu w diecie, cukier zostaje uwięziony na etapie drugim.

    W związku z tym, ciało zaczyna pracować w nadgodzinach, czasami, aż do wyczerpania i choroby. Ciało koniecznie stara się rozprowadzić cukier, ale nie może nadążyć, bo cukier robi sobie kopie zapasowe we krwi, tworząc trwale podwyższony poziom cukru.

    A to zaczyna siać spustoszenie w organizmie w postaci przerostu Candidy, zmęczenia, cukrzycy, i innych fatalnych chorób.

    Jaka jest więc rola insuliny?

    Dlaczego insulina nie załatwi po prostu tego problemu?

    Cukier namnaża się, piętrzy się we krwi, z powodu tłuszczu?

    A trzustka co na to?

    Mózg kieruje trzustką, która jest odpowiedzialna za wytwarzanie hormonu zwanego insuliną.

    Jednym z zadań insuliny jest przyczepiać się do cząsteczek cukru we krwi, a następnie znaleźć się z receptorem insuliny w ścianie naczyń krwionośnych. Insulina może wówczas przetransportować cząsteczki cukru przez błonę naczyń krwionośnych do płynu śródmiąższowego (płynu pomiędzy komórkami) i dalej odprowadzić cukier do pojedynczej komórki.

    W naszych organizmach, tłuszcz pełni wiele niezbędnych funkcji izolacyjnych, w tym pozwala na zachowanie odpowiedniej ciepłoty ciała, zapobiega, aby zbyt dużo wody nie uciekło przez naszą skórę i chroni włókna nerwowe.

    Jednak nadmiar tłuszczu w diecie, sprawia, że jest go więcej w krwiobiegu, co powoduje negatywne efekty izolacyjne.

    Jedząc zbyt dużo tłustych potraw, na ściankach naczyń krwionośnych osadza się cienka powłoka tłuszczu, tworząc rodzaj witryny dla receptorów insuliny w komórkach, cząsteczek cukru, a także dla samej insuliny.

    Tłuszcze te mogą przez cały dzień hamować normalną aktywność metaboliczną i zapobiegać komunikowania się ze sobą struktur, które wymieniłam przed chwilą.

    Tak więc, zbyt dużo tłuszczu we krwi hamuje ruch cukru z krwiobiegu. Prowadzi to do ogólnego wzrostu poziomu cukru we krwi, ponieważ cukier nadal przypływa z przewodu pokarmowego (etap drugi), ale nie może wydostać się z krwi, i nie może zasilić oczekujących na niego komórek (etap trzeci).

    Komórki nie dostają swojego paliwa

    Wszystkie diety wysoko tłuszczowe jak: Atkinsa, Kwaśniewskiego, The Zone, Paleo, opierają się na tym, że insulina jest motorem wszelkiego zła. Dlatego powinno się ograniczyć spożywanie węglowodanów w celu zmniejszania wydzielania insuliny.

    Tymczasem pokarmy wysokobiałkowe są również najczęściej bogate w tłuszcz i tak, 25 dkg wołowiny podnosi poziom insuliny u chorych na cukrzycę, tak samo, jak ćwierć kilograma cukrów prostych.

    W rzeczywistości sery i wołowina podnoszą poziom insuliny wyżej, niż podobno wszystkiemu winne węglowodany w postaci strasznej żywności, typu makaron.

    Trzy cienkie plasterki wołowiny dadzą większy skok insuliny, niż dwie filiżanki gotowanego makaronu!

    (Journal of Clinical Nutrition 50 (1997): 1264)

    W rzeczywistości Journal of Clinical Nutrition donosi, że mięso uwalnia największe wydzielanie insuliny w stosunku do każdej testowanej żywności.

    Badania wykonane na Uniwersytecie Tufts, przedstawione w 2003 w American Heart Association, porównujące cztery popularne diety, czyli „Dietę strażników wagi”, „Dietę The Zone”, „Dietę Atkinsa” i „Dietę Ornisha”, dowiodły, że dieta wegetariańska Ornisha (oparta przede wszystkim na węglowodanach) była jedyną, która odpowiadała znacznie niższym poziomom insuliny (27%). Chociaż to właśnie dieta The Zone i Atkinsa, miały najmniej węglowodanów, aby nie prowokować wyrzutów insuliny.

    Przymknijmy też gałkę na to, że dr. Atkins zanim zmarł w szpitalu po niefortunnym upadku na oblodzonym nowojorskim chodniku, rok wcześniej miał poważny incydent sercowy. Chociaż dr. Atkins twierdził, że to nie od diety, jednak uważam za stosowne wspomnieć o tym fakcie.

     

    Bowiem, to właśnie dieta o wysokiej zawartości tłuszczu, obojętne, czy gotowana, czy surowa, przyczynia się bezpośrednio i przyczynowo skutkowo do błędnie nazwanych „zaburzeń metabolicznych cukru we krwi.”

    W rzeczywistości można je raczej dokładniej sklasyfikować, jako yyy … „lipidowe zaburzenia metaboliczne”


    owocek:)

    reklamablog


    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy, pożywienie i kosmetyki znajdziesz w Wellness Sklep 


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 11 158 times, 4 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. CIEKAW 14 grudnia 2015 o 11:45

      Ale o których tłuszczach mowa?

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 11:55

        wszystkich

    2. Kalis 14 grudnia 2015 o 12:09

      Ile mozna w takim razie tłuszczu dziennie zjadać – oczywiście mam na myśli albo kokosowy albo oliva albo avocado- gdy dieta rano woda plus szejk – pózniej warzywa + dodatek ( kasza, ryż, własny chleb na zakwasie) ? Oczywiście taka dieta to dzieki Tobie 🙂 !!!

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 12:52

        Kalis przy dużej ilości węglowodanów, w tym tak prostych jak fruktoza, tylko 10%!

    3. Xara 14 grudnia 2015 o 12:10

      Pepsi, moje guru! Czy to możliwe, że po posiłkach, które zawierają mięso chce mi się spać? Przed jedzeniem czuję się dobrze, potem zjem trochę czegoś mięsnego i nie mogę utrzymać pionu ze zmęczenia… 🙂

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 12:51

        Xara z powodu ogromnego wyrzutu cukru

      2. Niki 14 grudnia 2015 o 14:55

        Xara, ja tak miałam i w czort ludzkości tak ma ;D tylko się nie przyznają, albo tłumią, albo już im wszystko jedno – to ostatnie, serio! szkoda ludzkości, sami sobie nie poradzą ze zmianą świadomości, ale już wzorce mentalne tylko oni sami mogą sobie zmienić.
        I ja to zmieniłam, nic mi organizmu nie obciąża, umysł klarowny skoncentrowany – jak bym zechciała mogłabym męczące intrygi knuć 😉 – od tamtego czasu ani razu nie zasnęłam ani na drzemkę w ciągu dnia, zmęczenie mnie nie łapie i nie przeziębiam się. Coś w tym białku zwierza siedzi. Jak już coś zjem to rzadko w tygodniu i małą ilość.

    4. Ludmiła Rejent 14 grudnia 2015 o 12:17

      Ostatnio na Tłustym życiu czytam:,,Harvard też już wie, że dieta niskotłuszczowa nie ma sensu. Szkoda tylko, że statystycznie mija 17 lat, od badań do momentu, aż przeciętny lekarz zacznie wykorzystywać wnioski w swojej praktyce.” To jak to sie ma do tego, o czym tu czytam…

    5. teska 14 grudnia 2015 o 12:18

      Pepsi uwielbiam Twojego bloga, super sie czyta i w ogole jestes the best ja mam takie pytanko nie zwiazane z tematem co bys polecila na tzw.podkowy pod oczami?u mnie wygladaja okropnie i mam tak co rano po przebudzeniu

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2015 o 15:10

        @teska
        Jesteś odwodniona prawdopodobnie.
        Zrób sobie hydratację (N. Siemionowa, książka:
        http://www.aleeko.pl/images/products/2333/a8ed0fd853bedbca36723ef8b8d7d2e2.jpg
        , woda fizjologiczna potem systematycznie i wszystko wróci do normy.
        Polecam też jak zawsze alkalizację, soki świeże, rano cytryniany, warto zakupić paski pH, i sprawdzić..

        pozdrawiam

    6. Wojcio 14 grudnia 2015 o 12:31

      Ale olej lniany (czyli pasta Bidwigowa) oraz olej kokosowy to można ?

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 12:46

        można a nawet trzeba, tylko malutko 10% w diecie, co odpowiada na przykład pół dużego awokado

    7. Ania 14 grudnia 2015 o 12:34

      Troszkę przesada. Bo ten makaron do dobrej wołowiny ma się nijak we wszystkich pozostałych, bardzo istotnych kwestiach.

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 12:45

        Aniu raczej nie przesada

    8. anonimka 14 grudnia 2015 o 12:55

      Peps, a co powiesz na to – miewam czasami silne bóle głowy, bywa, że kilkudniowe. Pojawiają się zazwyczaj, kiedy zjem, cos, co mojemu organizmowi nie podpasi. Ostatnio zauważyłam, że wraz z bólem pojawia się ochota na „coś tłustego”. Po zjedzeniu masła orzechowego albo chałwy, ból ustępuje. Nic z tego nie rozumiem.

      1. Iwona 15 grudnia 2015 o 11:56

        a to maslo orzechowe albo chalwa to dla Ciebie bardziej tluste sie wydaja, czy mocno energetyczne, i o to drugie chodzi?

    9. Iwona Wojtak 14 grudnia 2015 o 13:20

      Peps uwielbiam Twojego bloga, ale wciąż uogólniasz… jestem na paleo i zgadzam się z tym co piszesz, stosuję prawie identyczną suplementację… mimo mojej dietetycznej orientacji – insulina nie jest powodem wszelkiego zła, korzystamy z jej dobrodziejstw np. jako sportowcy, wyjątkiem jest insulinoopornośc, ale co lepsi dietetycy operujący na co dzień wysokotłuszczowym paleo wiedzą też, że sposoby takie, jak przytaczasz również odniosą skutek. Wiesz przecież, że dieta wegańska nie jest dla wszystkich – natomiast nie jest tak z paleo, ponieważ jedynym wspólnym mianownikiem dla wszystkich paleożerców jest to, że jemy pokarmy jak najmniej przetworzone, naturalne… to przecież tak samo dotyczy witarianizmu! Paleo nie musi być wysokotłuszczowe i edukując się zdajemy sobie sprawę również z tego, że wysokie tłuszcze nie zawsze współgrają z wysokimi węglami, i tak dalej… Dla mnie paleo istnieje w wersji wegańskiej i jest to po prostu witarianizm, czy coś w tym stylu, i łącząc to z suplementacją – wszystko pięknie gra! Tak jak u klienteli prowadzonej na diecie tłustej i mięsnej, ale takiej, w której szama jest serio ekologiczna. Pozdrawiam Cię serdecznie

    10. Ela 14 grudnia 2015 o 14:21

      poproszę o potwierdzenie naukowe.

    11. romee 14 grudnia 2015 o 15:07

      Pepsi kochana a czy przeszkadza,ze do porannego owocowego szejka(zazwyczaj mrożone maliny,1 banan,sok z granata,sok z pomarańczy dodam ze 2 łyżki awokado albo łyżkę oleju kokosowego albo mleko migdałowe czy kokosowe czy lepiej to osobno?

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 16:06

        bardzo przszkadza, zjedz to sobie na lancz z sałatką

    12. Niki 14 grudnia 2015 o 16:14

      A mi taka ciekawość zaprząta głowę, mianowicie jak to pogodzić, gdy się je codziennie warzywa kapustne, ogólnie wszystkie krzyżowe, surowe i gotowane, parowane jakkolwiek przyrządzone jednak znane jako zaburzające/ blokujące przyswajanie jodu i jednocześnie zapewnić sobie dobrą przyswajalność jodu. Pomimo codziennego alkalizowania takim czy innym dobrem do tego stworzonym, a bez konieczności stałej kontroli pH i podnoszenia go do tej wysokości, w jakiej jod się przyswaja modelowo …czy da się te dwie rzeczy pogodzić, mieć to i to.

      No i na jednym poziomie pH super przyswaja się to, na innym to, często substancje o przeciwnym działaniu, zwalczające się wzajemnie, trzeba by zręcznie umieć żonglować pH, stale mieć to na uwadze, żeby móc sobie wszystkie składniki odżywcze naraz przyswoić perfect… czy to w ogóle możliwe. Ogólnie to mało kto się tym przejmuje i ja też nie zamierzam, o ile ktoś poważnie chory nie wymaga takiej kontroli i pewności niemal 100% że dostarcza sobie wszystkiego i nie ma strat. Ale żeby utrzymać ogólnie dobry stan zdrowia sprawa wymaga też jednak pewnego zorganizowania, świadomości, celu itd.
      Więc jak to z tym jodem i kapustnymi, brokułowymi?

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2015 o 23:57

        @Niki
        Chyba trochę demonizujesz.. 😉
        Utrzymując Ph koło 6.8-7.0 przyswajasz praktycznie wszystko..
        I samo pH gwarantuje zdrowie i dobre samopoczucie.
        Ja stosowałbym do tej kapusty smarowanie jodyną na noc, organizm
        sam sobie wchłonie.. I nie trzeba codziennie, 2-3 x w tygodniu.

        1. Niki 15 grudnia 2015 o 10:33

          To była tylko taka myśl, refleksja, zaduma, zaciekawienie 😀 ja się nie przejmuję, ale ludzie mając jakiś z pozoru trudny do rozwiązania kłopot albo snując czarne wizje wyrażają różne emocje i różne myśli, często trzeba ich uspokajać, racjonalizować, zmniejszać ich wyolbrzymione obawy, że coś pójdzie nie tak jak oczekiwali, że może coś źle robią, bo nie ma efektów kuracji/ leczenia odżywianiem itd. No i właśnie takiego uspokojenia potrzeba, pewności że plan jest dobry i zmierzają w swoich działaniach w dobrym kierunku 🙂

          1. grzegorzadam 15 grudnia 2015 o 16:25

            ==No i właśnie takiego uspokojenia potrzeba, pewności że plan jest dobry i zmierzają w swoich działaniach w dobrym kierunku :)==

            Rzecz jasna.. Ale trzeba dostarczyć organizmowi potrzebnych mu składników!
            Jak tu i nie tylko, widać, że mnóstwo osób ma problem z trawieniem!
            Tą tak oczywistą i niezbędną ‚czynnością’.. Brak soków zołądkowych, brak trawienia, brak wchłanianiaI.. I kłopoty gotowe, w zasadzie cała subtelna maszyneria sypie się jak domek z kart..
            To jest niezwykle zagadkowe..
            Gdzies tu jest haczyk…., glukoza, tłuszcze, metabolizm…

            1. grzegorzadam 15 grudnia 2015 o 16:27

              ==Doszły do tego problemy trawienne: wzdęty brzuch, gazy. Niestety przerwałam ćwiczenia z wielkim żalem, ale nie dawałam rady. Potem trochę biegałam, ale strasznie mnie to wykańczało. I też przestałam. Czuję ucisk w gardle, zero energii po posiłku i te wzdęcia i gazy.==

              To są rozregulowane hormony i cały organizm!

    13. marta 14 grudnia 2015 o 16:14

      Pepsi Kochana, poleciłabyś jakąś lekturę, która rozświetliłaby ociemniały umysł laika w zakresie odżywiania i procesów metabolicznych? pzdr

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 17:42

        9 kwietnia ukaże się w sprzedaży 500 stron 🙂 moja książka

        1. martusiaar 15 grudnia 2015 o 13:58

          Na pewno kupię =D

    14. eMeS 14 grudnia 2015 o 20:49

      Pepsi, czyli dodając połowę awokado do porannego zielonego szejka popełniałam grzech? olaboga. A jak to się ma do tartej pestki z awokado, taka chyba może być?

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 21:04

        tak

        1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 21:06

          pestka chyba nie ma więcej tłuszczu niż zwykły owoc, bo owoce mają tłuszcz, około 5%, a durian 20%, a awokado to prawie sam tłuszcz

      2. Niki 16 grudnia 2015 o 10:38

        Tylko trzeba mieć na uwadze z czym się łączy tę pestkę awokado, bo ma dużo polifenoli jak czystek, zielona herbata i inne takie, a polifenole mogą blokować żelazo niehemowe – z roślin a to i tak słabiej wchłaniane.
        Grzech? ;D w tej sferze życia to błędy, tu żywieniowe, to zupełnie inna kategoria i inny kaliber

    15. ANNA 14 grudnia 2015 o 21:25

      9. 04 Twoja książka, a 13.04 moje okrągłe urodziny 😀 wiesz już jaki prezent sobie zażyczę od męża, prawda 😀 😀 😀

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 21:40

        :))

    16. Czytelniczka 14 grudnia 2015 o 21:57

      Peps, a co poradzisz osobie ktora ma za niski poziom ferrytyny, natomiast poziom zelaza jest w normie. Czy lekarz powinnien wypisac zelazo w wiekszej dawce na recepte ? Pozdrawiam!

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 22:44

        póki co chlorellę

    17. Czytelniczka 14 grudnia 2015 o 23:13

      Dziekuje. Jesli to nie problem, prosze o informacje czy w waszym sklepiku bedzie chlorella w proszku ?

      1. pepsieliot 14 grudnia 2015 o 23:52

        jest w 4 greensie, ze spiruliną, i trawami

    18. Rozbicka 15 grudnia 2015 o 10:53

      Ja już gupieje z tymi dietami a jaka dietę i suplementacje dla 3 łatki z młodzieńczym indiopatycznym zapaleniu stawów?

    19. Iza 15 grudnia 2015 o 11:04

      Ten kentarz dodaje po raz setny, czemu nie wchodzi?:/ Kurczę Pepsi, zjadło mi komentarz. Albo dalej żuje. Jakby coś to pisze raz jeszcze. Dziękuję za wyróżnienie tego komentarza 🙂 bardzo mi miło:) Koniecznie proszę Cię jednak o uzupełnienie mojej wiedzy, mianowicie, jak długo po spożyciu np. Jajecznicy mam odczekać aby zjeść cukry np.jabłko czy chleb? I czy jest jakiś sposób na przyspieszenie tego procesu uwalniania tłuszczu z krwioobiegu? Dziękuję za wszystko, jak widzisz bardzo wciąż Cię potrzebujemy, ja i Maleństwo. Ściskamy 🙂 ps. Wyszły mi leukocyty w moczu chcą mi dac antybiotyk (7. mg dnia ciąży), co robić? Dodam tylko że i tak już jestem na hormonach tarczycy ze względu na wykrytą niedoczynność ciazową. Taka ciąża… Pozdrówki!

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 11:23

        Iza niestety to tak nie działa, taki tłuszcz może siedzieć w Tobie do rana. Nie ma opcji, żeby jeść i to i to, gdy ma się takie problemy. To jest tylko dla zdrowych ludzi, którzy mają idealną gospodarkę cukrem. Ty musisz cały czas trzymać rękę na pulsie, bo nawet po urodzeniu dziecka możesz mieć kłopoty z cukrem. Dla bezpieczeństwa, owoce jedz rano, a potem dopiero inne dania. Chleb jest produktem wysoko przetworzonym i właściwie jest to pokarm tylko dla bardzo zdrowych ludzi.Jak się uprą. Ale z chlebem najtrudniej się rozstać. W Krakowie Marcin z Sissy piecze pszenny i żytni organiczny chleb bezglutenowy (sic!) na zakwasie, ten chleb rośnie cały dzień, i ewentualnie taki chleb ktoś tam może sobie zjeść, jak musi. Ale nie z masłem, ani z żadnym tłuszczem. Przykro mi, że muszę być taka „okrutna”.

        1. martusiaar 15 grudnia 2015 o 14:04

          okrutne 🙁 że taka kanapka z masłem, wędliną, serem i pomidorkiem jest najgorszą z możliwych śniadaniowych opcji…. kto to wymyślił….i dlaczego Nam to smakuje … eh =/

          1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 14:51

            a krłasancik razowy? dlaczego?

          2. Niki 15 grudnia 2015 o 15:37

            Przyzwyczajono nas do kanapek z pasztetową, potem z mozarellą i pomidorem jako posiłku, bo to było łatwe i szybkie w sumie to fastfood i nie wymaga myślenia, nakładu czasu, a głód zaspokojony, wtedy tylko to się liczyło, żeby być sytym, odżywianie tylko przy okazji. Wtedy o leczeniu pokarmem i chorowaniu od codziennego prowiantu raczej nikt nie miał pojęcia.
            Smakuje, bo taki prowiant ma substancje uzależniające, a kubki smakowe łatwo przyzwyczajają się do nowych smaków regularnie podawanych w przyjemnej atmosferze już przez ok. 2 tyg., dla niemowlęcia któremu zaczyna się podawać pokarm dla dorosłych to są nowe ciekawe smaki, tworzy upodobania poparte miłymi wspomnieniami. Mózg wszystkie te informacje gromadzi w swoim pojemnym magazynie i wyciąga wtedy gdy chcemy, albo gdy chcemy się od tego odżegnać, więc niełatwo jest powiedzieć stop.
            Zmiana na inne to kolejny proces, tym razem żmudny i tylko ten wytrwa kto ma silne postanowienie, mocny cel, silną wolę. I to wcale nie muszą być wyrzeczenia, żal niejedzenia znanych tradycyjnych pokarmów. Skoro one robią nam źle, to po jaką cholerę się katować, w imię czego… można zracjonalizować albo sobie obrzydzić pewne dania i składniki (działa 😉 ) trzeba sobie odpowiedziec na pytanie na czym nam zależy, co możemy sobie odpuścić dla własnego dobra i robic to, a regularnie tak, by nabrać pewnosci, że to dobra droga.

    20. delilah 15 grudnia 2015 o 11:37

      jenyśku! a moje 19-miesieczne dziecko tylko by awokado jadło zagryzając pestkami dyni lub orzeszkami ziemnymi….. no i co? pochowałam po szafkach, reglamentuję, a na wierzchu jabłuszka i gruszki poukładałam

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 15:06

        Dziecko to co innego, daj mu to co chce! i ciesz się, żę che takie rzeczy, Awokado to mega pokarm dla dziecka

      2. grzegorzadam 15 grudnia 2015 o 15:28

        ==Dziecko to co innego, daj mu to co chce! i ciesz się, żę che takie rzeczy, Awokado to mega pokarm dla dziecka==

        Nic dodać!!
        Dzieci naprawdę są żywieniowo madrzejsze od nas!
        Jeżeli nie zepsuje się im smaku białym cukrem, pszenicą bialuśką, przetworzonymi ziemniakami z białą solą i ”jogurtami” oczywiście… 😉

      3. Niki 16 grudnia 2015 o 10:56

        Arachidy też? uuuh…. wiadomo dziecko musi sobie dostarczyć budulca, intuicyjnie sięga po różne rzeczy, trzeba by tylko ograniczać ilość, racjonować dzienne spożycie, żeby nie mieliło w ustach non stop dla uspokojenia czy rutynowo, bo tu już w dzieciństwie wyrabiają się nawyki złe i dobre, ale arachidy mnie zatrważają. czy to w ogóle nadaje się do jedzenia nawet dla młodych potrzebujących organizmów

        1. pepsieliot 16 grudnia 2015 o 11:55

          arachidy mają sporo dobrych cech, pod warunkiem, że nie są prażone, solone i nieorganiczne

          1. grzegorzadam 16 grudnia 2015 o 12:21

            Współczesne arachidy to przemysłówka, pestycydy i GMO.
            Ale mamy dużo naszych prawdziwych orzechów włoskich i laskowych,
            jak się poszuka są w naprawdę dobrych cenach.

            1. pepsieliot 16 grudnia 2015 o 13:51

              na marginesie dodam, że orzeszki arachidowe, to oczywiście nie orzechy, tylko rośliny strączkowe

    21. jula 15 grudnia 2015 o 12:35

      Droga Peps, bardzo proszę o radę.Mam taki problem z brakiem energii. Od 2011 r. regularnie ćwiczyłam z ciężarami, najpierw w domu, później na siłowni. Miałam dużo energii. Niestety nie brałam żadnych witamin ani odżywek, tylko czysta dieta naturalna z poziomem białka 130 g/dzień. Od 2014 r. czuję systematyczny brak sił, nawet po posiłku, który wcześniej dawał mi dużego kopa energii do działania (pewnie przetrenowanie i zła regeneracja) Doszły do tego problemy trawienne: wzdęty brzuch, gazy. Niestety przerwałam ćwiczenia z wielkim żalem, ale nie dawałam rady. Potem trochę biegałam, ale strasznie mnie to wykańczało. I też przestałam. Czuję ucisk w gardle, zero energii po posiłku i te wzdęcia i gazy. Analizując moje wyniki badań na przestrzeni lat obserwuję systematyczny spadek żelaza z poziomu 130 w 2009 do poziomu 70 w czerwcu 2015r. Obecnie tj. w listopadzie 2015 r. mam żelazo poniżej normy tj. 45 ug/dl (norma 50-170).Morfologia w normie oprócz MPV 11,7 fL (norma 7,4-10,4).TSH 2,181 uUl/ml.Od października 2015 jestem na 811.
      Mam pytanie czy spadek żelaza może powodować problemy trawienne i gardłowe i jak sobie pomóc? Byłam u lekarza króry przepisał mi sorbifer, ale go nie biorę bo źle (w ogóle) go wchłaniam.Myślałam o domięśniowym podaniu żelaza (w 2000 r. jak byłam w ciąży tak mi je podawano i poziom ładnie wzrósł) lecz lekarz powiedział że nie ma podstaw do takiej formy podania bo morfologia jest w normie. Strasznie żal mi że ten niski poziom mojej energii i sił nie pozwala mi na aktywność fizyczną, nawet jak pomyślę o ćwiczeniach czy bieganiu to od razu czuję ten cholerny ucisk w gardle (stres?). Biorę Twoje F&G, chlorelle i spirulinę, D3+K2. Co jeszcze mogę zrobić, żeby organizm dostał energii?

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 15:01

        Jula to żelazo nie jest takie tragiczne, może Ci puls szybciej róść przy bieganiu, ale to nie są objawy zbyt niskiego żelaza, do tego, żeby brać osobny suplement. Kobiety mocno miesiączkujące całe lata mają obniżone żelazo i więcej i żyją dłużej od mężczyzn, znacznie. Chlorella powinna Ci podwyższyć w końcu żelazo, ale wszystko zależy od tego jak duże masz menstruacje. Powinnaś za to zbadać poziom witaminy B12 i kwasu foliowego, oraz oczywiście homocysteinę. No i masz zapewne jakąś nerwicę, ale to ma każdy prawie. A cukier i insulina na czczo? Może zaczyna się niedoczynność?

    22. Iza 15 grudnia 2015 o 15:30

      Pepsi, jaką okrutna, mi brak chleba w diecie nie przeszkadza , mam drastyczną alergie na gluten, żyje bez wielu rzeczy, do tego mam mnóstwo alergii pokarmowych, eliminacje to dla mnie Pikuś. Problem w tym że poziom ketonów w moczu mam momentalnie ma brunatno, po prostu pominę wegle w jednym posiłku i ketony wysokie tak ze bardziej już nie można. I dodam że się nie glodze i pije ponad 2 l wody dziennie, a litr z cytryną na dzień dobry. Do tego co drugi dzień leukocyty tak samo maksymalnie w górę, ciężar właściwy też nieprawidłowy. Nie wiem,bardzo dziwne. Co w takiej sytuacji Pepsi? Powiedziano mi, że tyle ketonow w moczu to mega niebezpieczne dla dziecka i nie wolno mi odstawiać węgli. A masłem się nie martw, nie stosuje tłuszczu wcale o ile nie jest to naturalny rybi albo z jaj organicznych. Pepsi, jak żyć ? Mi restrykcje nie straszne, po prostu potrzebuje konkretów, ważne żeby dzidzia była zdrowa. Ściskam:)

    23. Justyna 15 grudnia 2015 o 16:47

      Pepsi, może Ty wiesz, lub Noemi, Grzegorzadam… Co z testem obciążenia glukozą w ciąży? Niedługo „termin” robienia, a ja jakoś przekonana nie jestem, że jest konieczny.
      Mierzę sobie glukometrem cukier przed jedzeniem, potem po jedzeniu ok. 2h i wychodzi mi w porządku, to czemu lekarz zaleca koniecznie ten test? Mówi, że te moje mierzenie glukometrem nic nie wykryje i straszy, że to konieczność. Tylko testem obciążenia glukozą da się wykryć cukrzycę?
      Nie problem zrobić, tylko chciałabym wiedzieć czy na pewno to konieczne – w innych krajach tego testu w ogóle nie robią, chyba, że jest się w grupie ryzyka, a w Polsce dopiero od 2007 roku…

    24. Milkman 15 grudnia 2015 o 18:27

      Poprosze o podpowiedz z czym mozna jadać chlebek, skoro masło odpada. Z miodem czy z masłem orzechowym? Myslalam ze skrobia z tłuszczem sa ok. I w tej sytuacji z czym zjesc popołudniowa kasze? Czy z orzechami, czy z suszonymi owocami, czy z miodem, czy z mlekiem roślinnym? Bardzo prosze o info jak inni sobie radzą. Dziekuje xxx

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 19:00

        To już lepiej zapytać z czym jeść masło, bo masło jest to zdrowy tłuszcz nasycony pomimo, że to nabiał, a chleb wiadomo, że to produkt wysoko przetworzony, do tego z glutenem. Nie wiem co Ci odpowiedzieć, żeby nie wydać się zbyt ortodoksyjna, ustal na jakiej chcesz być diecie, jakie masz priorytety, i jak nie chcesz zbytnio się ograniczać, to przynajmniej jedz jak najwiecej produktów organicznych i jak najmniej przetworzonych. xxx

    25. Milkman 15 grudnia 2015 o 19:23

      W poście o „Nyrach…” jest przepis na poranny napój oczyszczający krew (kurkuma, cayenne, ocet, miód).
      Juz sie nauczyłam ze tłuszcz nigdy przed owocami. A tu pierwszy napój poranny zawiera kurkumę, co ma byc jedzona z tłuszczem. To po jakim czasie moze byc moj szejk? A moze tym razem kurkuma bez tłuszczu? To jest wyjatkowo niesmaczny napój btw

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 20:49

        Ojj Milkmanie to na kurację oczyszczającą zmienia się trochę obyczaje, tak jak na odtruwanie chlorellą, a potem wraca się do protokołów codziennych 🙂

    26. makana 15 grudnia 2015 o 19:26

      Pepsi a skad zajady obustronne? Pojawily sie z tydzien temu i trwaja.
      Wszedzie czytam B2 i B6. W co sie zapoatrzyc? Chlorella? (dodam ze karmie)

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 20:48

        No spróbuj chlorellą, ale może lekarz prowadzący pozwoli na Bcompleks, mamy nowy Iron Maxxa

      2. grzegorzadam 16 grudnia 2015 o 12:16

        Spróbuj dodatkowo smarować wacikiem nasączonym wodą utlenioną, albo
        gęsta ‚papką’ z sody i WU..
        Last zaleca też ‚papkę’ z wit.C delikatnie wcierać, choć miejsce jest trudno wsmarowywalne.. 😉
        No i dietę zawierajacą dużo wit.B z dobrze zakwaszonym żołądkiem.
        To pożegnasz je na dobre!

    27. Milkman 15 grudnia 2015 o 19:30

      Dzieki Pepsi. Pytam o chlebek, bo moj 15 letni syn wypija rano o 7.30 wypasionego ogromnego szejka owoc-warzywo ale dojada jeszcze wlasnie kromką z masłem. Dobrze to znosi i nie jest głodny do 13.30, kiedy to je w szkole domowa kasze z….. wlasnie z czym najlepiej? Dziwny nastolatek, bo elastyczny i zje co powiem. W tej sytuacji chce go nauczyć jak najlepszego łączenia pokarmów.

      1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 20:46

        no to ma dobre proporcje tłuszczu do węglowodanów, fajny nastolatek, do kaszy zrób mu jakiś fajny sos na bazie awokado, albo oleju kokosowego, lub oliwy z oliwek, i duża sałata, kapusta kiszona, ogórki kiszone

        1. Milkman 16 grudnia 2015 o 09:38

          Jeszcze raz dziekuje, Pepsi. Ucieszył sie moj synek, ze mu odpowiedziałaś 🙂
          Przy okazji napisze, ze rok temu chłopak omdlewal, mial poczatki astmy, alergię nie do opanowania zwykłymi tabletkami i oczywiscie był umysłowo zamglony. W tym samym czasie ja sie bardzo powaznie rozchorowałam i niemal udusilam własna flegma (IPP, nie papierosy).
          Załamana postanowiłam poszukać w necie, bo z lekarze mówili, ze to wina naszych organizmów. Oni robia wszystko dobrze przeciez!
          A problem leżał w prawidłowym łączeniu produktów, całkowitej eliminacji wyrobów cukierniczych, cukru i nabiału, za wyjątkiem żółtego sera z surowego mleka, mocnym ograniczenie glutenu, oraz w obowiazkowym suplementowaniu witamin.
          I tak dzieki Tobie, Pepsieliot, i Akademii przez rok wróciliśmy żywych. Syn jest jednym z najlepszych uczniów w szkole w ścisłych, o alergiach prawie zapomniał (np. dwa tyg na obozie jeździeckim-luz), pryszczy tylko kilka na twarzy i wiecznie jest szczesliwy. Biegamy sobie o poranku, przeziębiamy sie raz w roku.
          Jedynie przeraża mnie, ile jest jeszcze do nauki z tych najbardziej podstawowych tematów i zasad.
          Fakt, cztery dni temu dopadło mnie lumbago i infekcja pęcherza na raz 🙁 Rwy pozbyłam sie sama w 24h, a z pęcherzem jeszcze walczę bez antybiotyków. Trzymajcie kciuki.
          Teraz zabieram sie za ułożenie Świątecznego Menu. Młody bedzie produkował słodycze!
          Pozdrawiam wszystkich i zycze silnej woli i sukcesów xxx.

          1. pepsieliot 16 grudnia 2015 o 10:03

            4 kilo pomarańczy i kwas askorbinowy (kalibracja) i jutro masz zapalenie pęcherza z głowy

    28. ściemniasz słodko 15 grudnia 2015 o 20:37

      „Tymczasem pokarmy wysokobiałkowe są również najczęściej bogate w tłuszcz i tak, 25 dkg wołowiny podnosi poziom insuliny u chorych na cukrzycę, tak samo, jak ćwierć kilograma cukrów prostych.”

      Z chemicznego punktu widzenia niewykonalne. Owszem białko podnosi poziom glukozy ale nie w takim stopniu i nie szybko, nadmiar białka, które spożyliśmy zostaje przetworzona na węglowodany, ale to twierdzenie jest totalnie sprzeczne.

      „Wmawiano mi, że jem za dużo węgli, że nie wolno mi soku z grejfruta, który sama każdego dnia kilkakrotnie wyciskałam do witaminy C, aż mi tego zakazano.”

      Po 1 sok z grejpfruta ma więcej fruktozy niż glukozy (dla niedouczonych, lub nie znających tematy- fruktoza jest metabolizowana przez wątrobę) dlatego ten minimalnie podnosi poziom glukozy we krwi. Ma niski indeks glikemiczny dlatego wręcz, można stwierdzić, że spośród owoców to jest właśnie ten który diabetycy mogą spożywać. Co do witaminy C, jej ilość w tym owocu jest dość mała, w papryce jest znacznie więcej, nie rozumiem tej heroicznej walki.

      „skoro sok daje szybki wyrzut cukru do krwi, to w teorii szybko z niej ucieka i nie może być przyczyną złego cukru po 12 godzinach spania.”

      tak głupiego stwierdzenia dawno nie czytałam, chyba musiałabym zacząć od powstania wszechświata żeby to wytłumaczyć, osobie która uważa to za prawdę. Więc sobie daruje. Każdy lekarz i wszyscy którzy uważali na biologi potrafią obalić tę tezę.

      generalnie jak dla mnie historia wyssana z palca.
      idealna na podbudowanie ego

    29. jula 16 grudnia 2015 o 13:31

      Drogi Grzegorzdamie.Proszę powiedz jak uregulować te hormony? Też przeszły mi przez myśl hormony, ale nie wiem co z tym zrobić. Jak ćwiczyłam siłowo to miałam przed wyjściem na siłkę takie dziwne uczucie poddenerwowania i jednocześnie ochoty na ćwiczenia (adrenalina?) Ale miałam też wrażenie że to uczucie jest przesadne. Martwi mnie kompletny brak energii po posiłku. Przed moimi problemami jak zjadłam, to dostawałam dużego kopa energii, a teraz nic. Organizm był przemęczony długi czas, czyli w stresie. Czy to mogło go rozregulować hormonalnie? B12 mam 566,30 pg/ml (norma; 191-663), glukoza 88 (n.74-106), Magnez 1,95 mg/dl, Wapń 9,5 mg/dl, AST 24 u/L, ALT 13 U/L, TSH-3 2,181 uUl/ml, FT4N 10,52 pmol/l, FT3 3,91 pmol/l. Chyba wystarczy tych wyników bo was zanudzę 🙂

    30. grzegorzadam 16 grudnia 2015 o 14:41

      Ale przy rozregulowaniu hormonalnym te wyniki oddaja jakis obraz w danym dniu..
      Wyniki lab. już masz, a dalej spróbuj niekonwencjonalnie.
      Więc biorezonans Volla, pierwiastkowe włosa, test sody, pH paskami, Jodu..
      Pozbieraj to wszystko i może to coś ‚wyswietlić’.
      Wg niektórych te wahania horm. wiażą się z nieprawidłowa dietą do metabolizmu,
      brakiem tłuszczów nasyconych np., gdzies pisaliśmy o tym, być może musisz sobie dostarczyć
      energii z ciał ketonowych, nie zawsze glukoza.. :

      ==Substancją tą są ciała ketonowe, czy też ketokwasy.

      Ciała ketonowe są tym, co organizm produkuje, przemieniając tłuszcz (ale nie glukozę) w energię. A głównym źródłem ciał ketonowych są trójglicerydy średniołańcuchowe (MCT), znajdujące się w oleju kokosowym!

      Olej kokosowy zawiera około 66 procent MCT.

      Korzyści płynące z ciał ketonowych mogą rozciągać się na wiele innych chorób; według dr Newport:

      „Co więcej, jest to potencjalna metoda leczenia choroby Parkinsona, choroby Huntingtona, stwardnienia rozsianego i stwardnienia zanikowego bocznego (ALS lub choroba Lou Gehriga), opornej na leki padaczki oraz chwiejnej cukrzycy typu I i cukrzycy typu II, gdzie występuje insulinooporność.

      Ciała ketonowe mogą pomóc mózgowi noworodków i dorosłych przyjść do siebie po utracie tlenu, mogą pomóc wyleczyć serce po ostrym ataku, mogą też skurczyć guzy nowotworowe.”

      Trójglicerydy średniołańcuchowe (MCT) to tłuszcze, które nie są przetwarzane przez organizm w ten sam sposób co trójglicerydy długołańcuchowe. Normalnie, zanim spożyty tłuszcz będzie mógł być rozłożony w układzie trawiennym, musi zostać zmieszany z żółcią z pęcherzyka żółciowego.

      Natomiast trójglicerydy średniołańcuchowe przechodzą bezpośrednio do wątroby, która w naturalny sposób przetwarza ten olej w ketony, z całkowitym pominięciem żółci. Wątroba natychmiast uwalnia ketony do krwi, gdzie są one transportowane do mózgu i wykorzystane jako paliwo.

      W rzeczywistości, ketony okazują się korzystniejszym pożywieniem dla mózgu osób chorujących na cukrzycę lub alzheimera.

      „W chorobie Alzheimera neurony w niektórych obszarach mózgu nie są w stanie wchłonąć glukozy ze względu na oporność na insulinę i powoli zanikają, a proces ten, jak się okazuje, zaczyna się dziesięć, a nawet dwadzieścia lub więcej lat przed wystąpieniem widocznych objawów”.

      Dr Newport stwierdza w swoim artykule:

      „Gdyby komórki te miały dostęp do ciał ketonowych, mogłyby przeżyć i nadal funkcjonować”.==
      z: ”Cztery łyżki tego „pokarmu dla mózgu” mogą zapobiec chorobie Alzheimera”

      ==Trzeba wiedzieć, że nie wszystkie obszary układu nerwowego odżywiają się wyłącznie glukozą, a potrzebują jako paliwa i budulca cholesterolu oraz ciał ketonowych jakie powstają w wątrobie dzięki kwasom tłuszczowym pochodzenia zwierzęcego. Tłuste mięso, a jeżeli ktoś tego nie je to żółtka jaj i prawdziwe masełko.==

      Czasami nie dostarczając jednego elementu burzy się cała skomplikowana maszyneria..

    31. grzegorzadam 16 grudnia 2015 o 14:46

      ==Doszły do tego problemy trawienne: wzdęty brzuch, gazy. Niestety przerwałam ćwiczenia z wielkim żalem, ale nie dawałam rady. ==

      Zrobiłaś prosty test sody? W ogóle trawisz?
      Bierzesz jakies leki na żołądek?

      1. Iza 18 grudnia 2015 o 12:21

        Gtzegorzadam bardzo ciekawe to co piszesz, a czy mogę Cię prosić o analizę mojego zapytania w związku z dużą ilością ciał ketonowych w moczu? Ja jestem tą osobą od cukrzycy ciążowej i kwasica ketonowa jest podobno dla mojego dziecka ogromnym zagrożeniem. Spozywam olej kokosowy i masło w drobnych ilościach plus jajka jako źródła tłuszczy w diecie. Czy mogę Cię prosić o odpowiedź do mojego poprzedniego pytania? Czuje, że wciąż mało wiem a chaotyczne informacje ze szpitala mnie gubią. Bardzo dziękuję z góry!

        1. grzegorzadam 18 grudnia 2015 o 16:57

          ==i kwasica ketonowa jest podobno dla mojego dziecka ogromnym zagrożeniem.==
          Kwasica nie jest dobra dla nikogo.
          Specjaliści oprócz diety ketogenicznej (w krótkich dystansach – tu są spory..)
          Zalecają:
          ==Pij aż będziesz pływał
          Naszym pacjentom mówimy by pili aż będą pływać, i chcemy byś to robił z dwóch bardzo
          ważnych powodów. Kiedy twój organizm spala tłuszcz w ciele, albo z pokarmów na paliwo z
          braku wystarczającej ilości węglowodanów, jego część może spalić się niecałkowicie. Te
          częściowo spalone odpady nazywają się ketonami. One nie są substancją niebezpieczną czy
          szkodliwą, jak niektóre autorytety żywieniowe chciałyby byś wierzył, ketony to nic więcej niż
          naturalne odpady z rozkładu tłuszczu. Twój organizm może i spala je na energię, albo, jeśli
          jest ich zbyt dużo do użycia, pozbędzie się ich podczas oddychania, albo w kale lub moczu. I
          dlatego tak ważne jest picie wody: im więcej wypijesz, tym więcej wytworzysz moczu, tym
          więcej wydalisz w nim ketonów, tym więcej zgubisz tłuszczu. Dlatego – pij!
          Drugi powód zwiększenia konsumpcji wody to aktywność fizyczna. Ponieważ twój organizm
          w swoim zrównoważonym stanie hormonów nie zatrzyma nadmiaru płynów, zwiększona
          utrata wody podczas ćwiczeń może spowodować odwodnienie. Zwłaszcza jeśli bierzesz
          udział w zawodach sportowych, musisz zwiększyć spożycie wody aż o 50%!==

          Gdybym był na Twoim miejscu zastosowałbym tę właśnie dietę, do ustania objawów..
          ==POTĘGA BIAŁKA
          Protein Power [1995] – dr Mary Dan Eades i dr Michael R Eades==

          https://youtu.be/KoLO8Y7hV1o

    32. jula 17 grudnia 2015 o 13:51

      Grzegorzdamie, dziękuję za odpowiedź. Analizując moje objawy i twoje sugestie myślę że bardzo zakwasiłam ogranizm poprzez nadmierny wysiłek fizyczny i dietę w której było mało glukozy.Jadłam tak: 130gB/180gW/60gT 1800 kal w tym 25g fruktozy/dzień, przy 170 cm i 65 kg. 3razy w tygodniu siłka po 1,5 h.Przeważnie rano jajecznica z razowcem i masłem, potem jakiś owoc, obiad to zwykle kasz gryczana z mięsem, surówką i łyżką oliwy i po treningu banan 1-2 i jakiś jogurt.To trwało przez 4 lata. Czułam się dobrze na tej diecie, aż do wystąpienia problemów trawiennych: wzdęcia, gazy, metaliczny smak w ustach, wahania nastroju, pocenie się po lekkiej aktywności.
      Od X/2015 staram się być na 811 i jem 1600 kal, ale bez ćwiczeń.Zauważyłam poprawę w kwestii zaniku tego dziwnego metalicznego smaku w ustach, zmniejszyła się szorstkość skóry, poprawił się sen. Ale po szejku z 8-9 bananów z rana po ok. 1 godzinie jestem jakby przymulona. Dobrze się czuję po zjedzeniu np. ciasta drożdżowego od pizzy własnej roboty razowej, jakby te drożdże na mnie dobrze wpływały?
      Piszesz o nieprawidłowej diecie do metabolizmu.Proszę pomóż ustalić mi moją dietę, bo takie życie bez energii nie jest fajne. Czy uważasz, że 811 to nie dla mnie? Może powinnam zalkalizować organizm tą dietą i wrócić do dawnej diety z większą ilością oleju kokosowego? Jak uregulować te hormony?
      Test sody robiłam i odbicie w 3-ciej minucie, ale nie był test robiony na czczo, powtórzyłam drugi raz na czczo i odbicie w 5 minucie. Plama z płynu lugola nałożona na noc znika do 12 h. Żadnych leków nie biorę.Nie mam woreczka żółciowego.

    33. grzegorzadam 18 grudnia 2015 o 15:56

      ==Czy uważasz, że 811 to nie dla mnie? Może powinnam zalkalizować organizm tą dietą i wrócić do dawnej diety z większą ilością oleju kokosowego? Jak uregulować te hormony?==

      Tak bym zrobił, wróciłbym do tego, nie rezygnując z soków warzywnych..
      Dobre tłuszcze w Twoim przypadku moga być rozwiązaniem, dla wszystkich z problemami cukrzycowymi..
      https://youtu.be/KoLO8Y7hV1o
      – są 3 części.

      Zakwaś porządnie zołądek, żeby dobrze trawić, cokolwiek!
      ==i odbicie w 5 minucie==
      To nie nie jest dobry wynik!

      Nieumywakin zaleca dla osób z brakiem woreczka sodę gaszoną i WU.
      Ale on wszystkim to zaleca, i ma rację.. 😉
      Polecam filmy z nim na youtube..
      Zawsze można popróbować, próbowałem, polecam.
      Teraz sporadycznie, trzeba naładować bufory alkaliczne.
      U mnie trwało to ”ładowanie” koło 8 miesięcy..
      Paski pH zawsze warto mieć i korzystać, i reagować odpowiednio w razie potrzeby.. 😉

    34. Mirka 10 kwietnia 2016 o 03:23

      Wszystkie produkty spożywcze bez wyjątku pochodzace z importu wg norm Codex Alimentarius zostały napromieniowane bardzo wysoka dawka , , więc są groźne dla człowieka .

    35. grzegorzadam 10 kwietnia 2016 o 08:42

      To jest fakt, dla naszego zdrowia bardzo niebezpieczny!
      Powoduje, że naturalny wapń staje się nieprzyswajalny.
      Bardzo msprytny sp[osób konserwacji.
      Właściwie jedynymi bezpiecznymi warzywami są własnorecznie wykonane kiszonki z własnych
      upraw.
      Masz wiedzę czy tzw. produkty ”bio” moga być promieniowane?

      Sam doszedłem, że sprzedaje się siemię lniane ”bio” GMO (bez Omega3)……

    Dodaj komentarz