6 prostych kroków jak wyjść z matrycy zwanej Matrix

6 prostych kroków jak wyjść z matrycy zwanej Matrix

Sporo widzów na filmie Matrix nagle zaczyna się nerwowo kręcić w fotelach. Coś im świta:

– Czy to możliwe, że to film o nas?

Nasza codzienność ukazuje ogromne podobieństwo do rzeczywistości wirtualnej filmu. Jakby generowana przez komputer naszego umysłu i jego programy, nieustającą manią myślenia i emocji płynących za tymi myślami.

Jak nałogowcy, jak chorzy, jak szajbnięci, czyli totalnie nieświadomi. Pogrążeni we śnie. Wylęknieni i tak naprawdę zawsze nieszczęśliwi.

Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Oczywiście są osoby, które wcale nie chcą przebudzenia. Jednak być może nagle zaskoczą.

Ale póki co, wszyscy siedzimy w tej matrycy i dokarmiamy ją emocjami strachu, lęku, chciwości, zamartwiania się, a nawet ekstazą. Grzebiemy w przeszłości, mamimy się, albo straszymy nieistniejącą jeszcze przyszłością

Trzeba poznać funkcjonowanie tej matrycy i zrobić z niej wyskok.

Hop! Siup!

Gdyż matrix nie istnieje bez naszego ego, rozpadnie się. Nasze wciąż oceniające myśli, i pojawiające się emocje karmią go i rozpieszczają.

Nie ma po co dociekać kiedy to się wszystko zaczęło?

Dlaczego ta energia pochodząca od wylęknionego ego wielu pokoleń, które za wszelką cenę chciały przetrwać na Ziemi, skumulowała się aż do takich rozmiarów tworząc ową matrycę. Jest pewne, że to coś jest już odrębnym bytem i za wszelką cenę chce przetrwać.

Film Matrix działa na dwóch dość skomplikowanych poziomach.

Pierwszy z nich związany jest z komercyjnym systemem światowej bankowości. Jednostka przestała być ważna, liczy się tylko zakamuflowane dobro społeczeństwa, a tak naprawdę chodzi o wszech pieniądz i wszechwładzę. Tak zwana „Policja” wartości społecznych ingeruje w sprawy dotyczące umysłów i ciał, oczywiście chodzi o system wyzysku, maksymalizację produktu finansowego i energetycznego. Prawo handlowe, prawo w ogóle, to wszystko służy do zniewalania jednostki, pod pretekstem dobra ogółu.

Tak naprawdę zupełnie nielegalnie nakazują nam posiadania prawa jazdy, zgody na budowę domu i wielu innych rzeczy wywodzących się yyy … z prawa morskiego. Ale o tym kiedy indziej. Wszystko to służy nie dla dobra, tylko do zniewolenia jednostki.

Widzieliście już to gdzieś? Kojarzy Wam się to z czymś?

Drugi poziom dotyka rzeczy niewymiernych, iluzji życia.

Możliwości ludzkie są nieograniczone, możemy wszystko, gdyż odbieramy fale energomagnetyczne, czyli faktycznie wszystko. Możemy porozumiewać się między sobą z niewyobrażalnymi prędkościami (sześciany prędkości światła). Każdy z nas posiada niezgłębione moce własnego istnienia, czyli jaźni, czyli boskości. Brakuje nam tylko świadomości.

Nie wiemy, gdzie leży czerwony przycisk przebudzenia

Tkwimy bowiem w iluzji Matrixu i wielu z nas właśnie tego tkwienia yyy … chce.

Tak naprawdę nikt nie może opowiedzieć czym jest Matrix, ale praktycznie wszyscy możemy go zobaczyć. Sądzimy, że żyjemy w jakimś świecie zewnętrznym, tymczasem sami go wytwarzamy. Ten świat jest naszą iluzją, naszą matrycą, naszym programem komputerowym.

Nie chcę nikogo straszyć Iluminatami, ani w ogóle straszyć jakąś odpowiedzialnością zbiorową, ale co się stało z człowiekiem, gdy tylko w samym XX wielu wymordowano 100 milionów ludzi?

Ta straszna energia zrodzona z bólu i niesprawiedliwości unosi się w postaci ogromnego ciała bolesnego i każdego dnia dokarmiamy ją naszymi lękami i innymi emocjami, z których wszystkie wypływają właśnie z tej podstawowej emocji.

Z lęku.

Film wiele rzeczy upraszcza, ale matryca jest znacznie bardziej skomplikowana.

Matrix jest systemem, a system ten niestety nam nie sprzyja. Nie chcę używać bardziej pasującego słowa, że system jest naszym wrogiem, gdyż coraz trudniej mi cokolwiek oceniać. Bardziej chcę pisać o tym, jako obserwator. Jedno jest pewne, widzę to każdego dnia, ludzie wcale nie chcą odłączyć się od tego systemu.

Po prostu nie są na to gotowi.

Niektórym jest to najzwyczajniej obojętne, a inni są tak beznadziejnie od tego systemu uzależnieni (na przykład ludzie pracujący w korporacjach z dziesięcioleciami kredytów za mieszkanie), że będą wręcz walczyć, aby nic się nie zmieniło. I to jest dobrze.

To też należy zaakceptować. Tak się z nami porobiło, widocznie takie doświadczenie jest potrzebne Jaźni, czy też jak wolisz to nazwać Bogu, boskości Świata, czyli każdemu z nas.

Za taki film jak Matrix jeszcze 150 lat temu można by zostać spalonym żywcem. Albo nawet dzisiaj w niektórych krajach być torturowanym.

A, jak myślicie, dlaczego dość słaba książka „Kod Leonarda da Vinci” stała się światowym bestsellerem? Bo jednak ludzie zaczynają czuć pismo nosem. Stają się coraz bardziej świadomi, że od tysięcy lat byli całkowicie nieprzytomni.

6 prostych kroków jak wyjść z matrycy zwanej Matrix

Krok 1: Pierwsze zerowanie

Gonimy pragnienia i niespełnione marzenia. Ego jest wabione (jak dziecko) przez pieniądze (konta w Szwajcarii), władzę (jesteś dobrym muzykiem, ale twórczość to dla Ciebie za mało), prestiż (można się zemścić), zdrowe (medycyna i farmacja i wszystko jasne) i szczęśliwe życie (dom, fura, komóra i dzieci w przedszkolu z 3 językami w tym chińskim, a w przyszłości na Yale, gdzie edukowano yyy … Busha).

Wszystko to leży ukryte za potężną żelazną bramą, która stoi tuż przed nami. Zachęcani przez nasze ambicje (ego) dążymy do różnych celów przez całe życie. Dążysz do czegoś przez cały czas, zawsze chcesz coś osiągnąć. Ten niespokojny szum wszczęty przez Twoje obawy, że wciąż nie jesteś tam, i nie masz tego.

Nigdy nie jesteśmy zadowoleni, zawsze chcemy czegoś innego, lepszego, piękniejszego, bardziej wyrafinowanego, droższego niż mamy obecnie. W ten sposób usiłujemy realizować nasze cele, aż do śmierci, gdy uświadomimy sobie, jak bezsensowne to byłó wszystko.

Co innego, gdy podejdziesz do tego jak do zabawy, jak do programu, jak do zdobywania doświadczeń.

Nie będziesz ufała ego. Dopóki żyjemy na tej matrycy, musimy brać udział w tej zabawie, bo mamy ciało i umysł, o które powinniśmy zadbać. Ale musimy zdawać sobie sprawę, że to iluzja. Musimy zostać obserwatorami umysłu i zachowywać czujność.

Gdy ego chce obwiniać wszystkich, tylko nie siebie, gdy zaczyna nas dręczyć myślami, które natychmiast wywołują emocje (najlepiej karmiące pasożyta, czyli matrix energo-informacyjny), jak lęk, złość, zamartwianie się, czy też zazdrość, niespełnienie, albo eksyctację nowym i nowym i nowym. To są bardzo niskie wibracje.

Ziutka

A więc gdy ego wpuszcza nas w te maliny, trzeba zrobić unik. Zacząć się zerować. Wchodzić na te wyższe wibracje, otwierać wyższe czakry. Śpiewać, mruczeć, ommmmować, biegać, pić wodę, oddychać głęboko. Wchodzić w najprostsze czynności, nie podążać za natrętnymi myślami. To jest właśnie zerowanie, świadome i z intencją, że to właśnie chcesz zrobić: mówisz, pa ego, wychodzę.

Przychodzisz na świat naga i taka odejdziesz. Nie jest to powód do smutku, bo jesteś i tak nieśmiertelna. To jest powód do śmiechu z siebie samej.

Zostań twórcą. Zrób kreatorską szarlotkę. Wymyśl przestrzeń zakrzywioną w drugą stronę 🙂

Krok 2: Zaczynasz szukać duchowości

Owszem zaczynasz już czuć pismo nosem. Zaczynasz rozumieć, że ego, to nie Ty. Że to oddzielny twór Twojego umysłu. Używasz umysłu, do przyglądania się jemu samemu. Widzisz swoje programy myślowe. Zaczynasz szukać drogi do oświecenia.

Kierujesz się więc ku duchowości.

Oczywiście to Twoje ego zaczyna poszukiwać doznań duchowych i chce znaleźć dogmat, wielkiego mistrza, osiągnąć stan trwałego szczęścia. Jednak Ty potrafisz już odczuwać, rozróżniać, kiedy ego wprowadza Cię w maliny i śmiejesz się z tego, że już witałaś się z gąską, że zobaczyłaś się wśród przebudzonych.

Tak czy siak szukasz. Idziesz do jakiegoś kościoła, jedziesz do Indii. Szukasz.

Krok 3: Stop

Szukasz i szukasz i nagle stwierdzasz, że to Cię męczy. Że tego nie znajdziesz poza sobą.

Przestajesz obwiniać wszystkich i wszystko co zewnętrzne, pojmujesz, że to Twoje konstrukty. Że przyczyniasz się do tej rzeczywistości, która jest dla Ciebie bolesna. Że wszystko masz pod ręką, w tym sens życia. Że to jest w Tobie.

Zaczynasz coraz częściej schodzić do serca.

Przestajesz oceniać i obwiniać.

Zdajesz sobie jasno sprawę, że wszystko czego szukałaś na zewnątrz siebie, już znajduje się w Tobie.

Tolle’go zaczepił pewien człowiek i mówi, że tak bardzo chciałby mieć to co ma Tolle. Tę radość istnienia, ten spokój, to promieniowanie spokojem. Na to Tolle: Ale ty to wszystko już masz. 

Przestajesz obwiniać wszystkich i wszystko co zewnętrzne, pojmujesz, że to Twoje konstrukty. Że przyczyniasz się do tej rzeczywistości, która jest dla Ciebie bolesna.

Że wszystko masz pod ręką, w tym sens życia. Że to jest w Tobie.

Zaczynasz coraz częściej schodzić do serca.

Przestajesz oceniać i obwiniać.

Zostawiasz za sobą rolę poszukiwacza duchowego i wzniosłe zapędy.

Bywa, że na moment tracisz ego. Na przykład podczas kontaktu z naturą. Doznajesz przebłysku świadomości na moment, ataku szczęśliwego spokoju. Nazywa się to satori.

Krok 4: Dostrzegasz swoje wnętrze

To już jest początek drogi wewnętrznej, która zabiera Cię z matrycy, poza umysł. Gdy zaczęłaś już tę podróż, możesz coraz częściej pozostawić Matrix za sobą. Możesz przełączyć się na tu i teraz. Przestajesz się dekoncentrować byle czym. Przestajesz gonić za każdą myślą z wywieszonym ozorem jak wystraszony pies.

Zaczynasz się oczyszczać z byle czego. Opadają z Ciebie myśli.

Zaczynasz podróżować w głąb siebie, ale wciąż widzisz ile jest jeszcze do zrobienia. Sprawy potrafią wytrącić Cię z trudem zdobytej równowagi. Wciąż musisz śmiać się z siebie.

Sprawy matrixowe wciąż rzucają swoej dłuuugie cienie.

Jednak w Twoim życiu pojawia się coraz więcej świadomości.

Jesteś coraz częściej przytomna.

Krok 5: Witaj w domu, czyli przebudzenie

Jesteś teraz świadoma swojej egzystencji poprzez własną formę i kształty, jesteś świadoma swojego umysłu, z którym przestałaś się  utożsamiać.

Docierasz do siebie samej, do swojej jaźni. Witasz się z sobą, czyli Buddą, Jezusem, duszą, pustką, boskością, nie wiem jak chcesz to nazwać. To nie ma żadnego znaczenia, bo trafiłaś w końcu do domu.

Dotarłaś do siebie samej, tej niezmiennej, nieśmiertelnej Ty.

Jesteś świadoma, oświecona, przebudzona. Żyjesz tu i teraz i masz jasność, że w każdej następnej chwili nie musisz ponosić ciężaru doświadczeń chwili poprzedniej. Czujesz spokojną radość.

Żyjesz teraz w teraźniejszości.

Jednak, czy faktycznie jesteś teraz już wolna?

Okazuje się, że przed Tobą jest jeszcze jeden krok.

Krok 6: Powrót

Jest to etap, który zabierze Cię do punktu, w którym cała podróż się rozpoczęła. Wracasz do matrycy, do świata życia codziennego. Jednak jesteś już zupełnie inna niż, gdy robiłaś swój pierwszy krok wychodzenia z matrixa.

Tracisz egoizm, Twój umysł jest teraz Twoim przyjacielem, jesteś świadoma swojego Istnienia, pustka w której byłaś tętni teraz życiem, pulsuje.

Od tego momentu Świat staje się zupełnie inny dla Ciebie.

Nie karmisz już matrixa, tylko doświadczasz. Rzucasz się w strumień życia i łączysz się z Wszechświatem. Świat staje się od nowa przygodą.

Wszechświat zaczyna Ci sprzyjać.

W tym czasie możesz pomagać innym w przebudzeniu i dzielić się radością istnienia i sympatią do wszystkich.

Kochasz.

Jesteś którą jesteś

 Źródła: Frank M. Wanderer „The Revolution of Consciousness: Deconditioning the Programmed Mind”, Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości”

Jestem którą jestem


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.