logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
55 479 126
454 online
25 615 users

leczenie-dobra-dieta

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 6 stadiów naszego zatrucia, czyli konieczna wiedza do ochrony przed „wiadrem pomyj”

    oldbucket

    6 stadiów naszego zatrucia, czyli konieczna wiedza do ochrony przed „wiadrem pomyj”

    IM więcej w organizmie zanieczyszczeń, tym słabiej pracuje układ immunologiczny. Ale to nic nowego. Wiemy też, że gdy „organizm siada” włączają się w proces różnego rodzaju pasożyty, I suma summarum ciało zostaje dobite pojawianiem się chorób. W tym paskudnych.

    Upraszczając wszystko, można śmiało powiedzieć że bez unormowania pracy przewodu pokarmowego, a zwłaszcza wątroby, nie można praktycznie walczyć z taką groźną delegliwością jaką jest rak. Jest tylko taka opcja.

    BARDZO aktualna teoria homotoksykologii niemieckiego lekarza Hansa Reckewega (1955) pokrywa się z tym co mówią naturopaci i lekarze z otwartą głową. Inne dochtore milczy?

    TU KUPISZ Witaminę C 1000+ TIB o przedłużonym działaniu (kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz naturalne kwercetyna, rutyna i hesperydyna

    TU KUPISZ Witaminę C 1000+ TIB o przedłużonym działaniu (kwas l-askorbinowy i wyciągi z owoców, oraz naturalne kwercetyna, rutyna i hesperydyna

     

    Oto 6 stadiów naszego zatrucia:

    1. Stadium wydalania

    Wszystkie postaci zanieczyszczeń usuwane są drogami fizjologicznymi i jest to regulowane przez  sam organizm.

    2. Stadium reakcji

    Kiedy na obecność zanieczyszczeń organizm reaguje temperaturą, katarem, kaszlem, bólem, zaparciem, biegunką, poceniem się, zaczerwienieniem, powstawaniem zgrubień, ropieniem

    3. Stadium nagromadzenia

    Gdy musimy przegrupować dużą ilość zanieczyszczeń; to stadium objawia się w postaci otłuszczenia albo wychudzenia, powstawania tłuszczaków, polipów, różnego rodzaju brodawek, i włókniaków

    Na poziomie tych 3 stadiów organizm potrafi sam jeszcze uporać się z powstającymi odchyleniami, ponieważ proces odbywa się na poziomie ogólnego zanieczyszczenia tkanek, czyli jeszcze nie na poziomie genetycznym

    4. Stadium nasycenia

    Z zasady przejawia się objawami subiektywnymi z niewielkimi objawami obiektywnymi, kiedy to stawia się rozpoznanie dystonia wegetatywno-naczyniowa, czyli nerwica wegetatywna (najczęściej rozpoznawana choroba na Świecie, prawie każdy to neurotyk) zaburzenia przemiany materii, albo zespół przewlekłego zmęczenia i temu podobne. Stadium to nazywane jest także „niemym” lub „milczącym”

    5. Stadium zwyrodnienia

    Jest to etap wyniszczenia, w którym występują już objawy obiektywne i chociaż są słabe, to dają o sobie znać w badaniach laboratoryjnych i bardziej wyraźnych objawach.

    6. Stadium zezłośliwienia

    Zanieczyszczenie dotyczy wszystkich struktur tkankowych, komórek, substancji płynnych, krwi, limfy i płynu międzykomórkowego.

    377d5106089a6a82fd824ae79a14f9d9

    OWO ostatnie stadium to jest właśnie tytułowe „wiadro pomyj”

    Tak jak nie pojmiesz czym jest dobro, gdy nie masz pojęcia: czym jest zło, tak samo nie zrozumiesz czym jest choroba, gdy nie dociera do Ciebie czym jest zdrowie.

    MYŚLĘ że te 6 stadiów bardzo pomaga w uzmysłowienie sobie czym jest zdrowie, a czym jest choroba.

    Jak się to dzieje, że ktoś ląduje z wiadrem pomyj?

    W związku z osłabieniem sił obronnych organizmu aktywuje się flora mikrobiologiczna i podnosi temperatura. Zamiast pozwolić organizmowi samemu rozprawić się z powstającymi problemami, choremu zaleca się przyjmowanie antybiotyków, leków przeciwgorączkowych i innych.

    Baaa, samemu sobie aplikujesz te środki zastępujące układ immunologiczny, który w przyszłości nie będzie funkcjonować prawidłowo. Zaledwie jedna kuracja antybiotykowa może u dziecka wywołać później astmę.

    Mamy coraz częściej do czynienia z rzęsistkami, chlamydiami i podobnymi im pasożytami, na walkę z którymi potrzeba coraz silniejszych leków. A układ immunologiczny już leży na łopatkach.

    PODSTAWOWYM środkiem zaradczym jest dieta wspierająca układ odpornościowy, oraz suplementy, w tym szalenie ważne kolagen, witamina C, witamina D, selen, magnez, oraz jod.

    TU KUPISZ Kolagen morski z dodatkiem MSM, witaminy C i kwasu hialuronowego

    TU KUPISZ Kolagen morski z dodatkiem MSM, witaminy C i kwasu hialuronowego

    Remedium nember łan:

    Tkanka łączna jelit jest odpowiedzialna za „wiadro pomyj”, lub jego całkowity brak, czyli d i e t a i codzienna detoksykacja, szczególnie wątroby, no i odpowiednia ilość kwasu w żołądku

    Ale nie są to wszystkie elementy układanki …  cdn

    Źródło: „Endoekologia zdrowia” Iwan Nieumywakin, Ludmiła Nieumywakina

    500x_hist_img_11_tert


    reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 7 395 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. pulpit 8 września 2016 o 12:44

      Cześć, dzięki za porady sprzed tygodnia albo jeszcze wcześniej (odnośnie wody przed posiłkami). Nie miałem czasu żeby zrobić to wcześniej.
      Tym razem chcę zapytać: co sądzisz Pepsi o odtruwanie metodą Ashkara? Wiem, że zmiana diety jest potrzebna tak czy tak, ale chciałbym wiedzieć co myślisz o samym odtruwaniu poprzez utrzymywanie otwartej rany.

      1. pepsieliot 8 września 2016 o 12:50

        nie znam się na tym

    2. Tysia 8 września 2016 o 12:51

      czyham na ten kolagen i wciąż go nie ma…

      1. pepsieliot 8 września 2016 o 12:58

        jest od dawna jest, bardzo przepraszam to wina informatyka, który nie zmienił statusu http://thisisbio.pl/stawy-wiezadla-kosci/2143-colageno-marino-peptan-300g-clarou–8436035252015.html

    3. grzegorzadam 8 września 2016 o 12:55

      ==Ale nie są to wszystkie elementy układanki … cdn==

      Spory to podręcznik, fakt 😉

    4. Ewa 8 września 2016 o 13:17

      U mnie w rodzinie ktoś kiedyś stosował tą metodę z ciecierzycą na otwartą ranę i podobno z dobrym skutkiem ale to chyba jak dobrze pamiętam dotyczyło choroby krwi. Choroba się zatrzymała.

      Ponad miesiąc temu usunęłam ostatni amalgamnat. Teraz zjadam kolendre, chlorelle selen, cynk, wit. D, omega 3, magnez, wit. z grupy B. Pije soki warzywne, codziennie blenduje natke pietruszki np. pomidorami żeby pozbyć się tej rtęci. A i owszem dziadostwo wychodzi bo jak tylko włączam kolendre to skóra twarzy robi się czerwona, piecze, łuszczy się i pryszcze atakują. Jak odstawię kolendre na jakiś czas wszystko się uspokaja. Czego przyjmować więcej aby złagodzić ten przesusz twarzy?

      1. grzegorzadam 8 września 2016 o 20:47

        Trzeba czasu na oczyszczenie z rtęci.

        Możesz spróbować z tiosiarczanem sodu.(Last, Sircus)
        Tu jest fajny link na ten temat:
        http://www.earthclinic.com/remedies/sodium_thiosulfate.html

        Poza tym selen świetnie wiąże rtęć.

    5. pelaśka 8 września 2016 o 13:25

      mój małż ma skłonnosci do tłuszczaków (o ile mozna to tak określić), wytykam mu, że to wychodzą wszystkie błędy młodości

      1. grzegorzadam 8 września 2016 o 21:08

        Tłuszczaki:
        Lipaza, aloes, MSM , DMSO i inne:

        http://www.health-science-spirit.com/lipase.html

        Ciekawy temat na temat 😉

    6. Grażą 8 września 2016 o 14:27

      Pepsi dostałam przed chwileczką Twoją książkę: „Leczenie dietą” Na Twojej stronie to taka niepozorna książeczka;), a w realu pokaźna sztuka;). Wiem, że się powtarzam, ale dzięki, że jesteś, bo dzięki Tobie jest większa świadomość na temat faktu, że zazwyczaj sami dobrowolnie trujemy się i często sorry ale „kończymy” na raka

      1. pepsieliot 8 września 2016 o 18:09

        <3

    7. LadyChrum 8 września 2016 o 15:29

      Hej Pepsi, czytam Cię już jakiś czas i zdecydowałam się napisać bo nie wiem już co mam zrobić. Od jakiegoś czasu pojawia się u mnie trądzik dosłownie na całej twarzy (takie podskórne gule, czasami wychodzące na wierzch), krosta na kroście…. Pomijam fakt, że w mojej branży nie jest pożądany „niezdrowy wygląd”. Ja po prostu od dawna wiem, że coś się ze mną dzieje. Problem w tym, że nie wiem jak to wykryć. Nie chodzę do lekarzy, omijam apteki w zasadzie odkąd jestem odpowiedzialna sama za siebie (prócz dwóch antybiotyków w zeszłym roku, które były koniecznością, od 6 lat leczę się domowymi sposobami). W młodości pamiętam, że trochę tych antybiotyków było, ale równocześnie mama starała się nam gotować zdrowe jedzenie, owoców i warzyw nigdy nie brakowało. Problem trądziku był dla mnie od zawsze zmorą, walczyłam z nim zaciekle, ale nie wyglądał on tak jak dziś – były pojedyncze egzemplarze, dziś mam po prostu chropowatą twarz.

      Problemy z żołądkiem miałam od zawsze jakieś, dopiero później kiedy moja świadomość o żywieniu i zdrowiu rosła i zaczęłam sama o to dbać, problemy prawie się skończyły, tzn. nie było wzdęć, gazów, nawet cera mi się poprawiła. Potem coś pękło, zaczęły się biegunki, blada cera, wypadające włosy… od tamtej pory mam problemy z żołądkiem, ale już inne (myślę, że przez silny stres w pracy, z której m. in. przez to zrezygnowałam – doły, bezsenność, problemy z żołądkiem itp.), tzn. wzdęcia są sporadyczne, ale jak już są to brzuch mi pęcznieje jak balon. Są też okresy naprzemiennych biegunek i zaprać. Zaznaczam, że dzieje mi się to po zdrowym jedzeniu – wiem, że są różne pojęcia „zdrowe jedzenie” (muszę dodać, że dbam o to co jem, chciałam nawet przejść na wege, ale miałam problemy z wypadającymi włosami, brakiem energii, po spirulinie dostałam uczulenia na twarzy, wysypka – chyba po niej bo jak odstawiłam to przeszło, chociaż było to równo rok temu, a i teraz bez spiruliny mam te grudy na twarzy).

      Dodam tylko jeszcze, że namiętnie uprawiam sport – od 10 lat biegam. Obecnie siłowe (głównie ciężar ciała + niewielkie obciążenia i fitness) + bieganie + pilates + stretching.

      Jestem zdecydowana zapłacić komuś za wysłuchanie tego monologu i doradzenie mi w tej sprawie – tzn. jakie badania i gdzie wykonać, żebym wiedziała co mi jest, bo bez sensu jest dla mnie pójść do dermatologa czy kogoś innego i dostać antybiotyk. Od znajomych słyszę, że tak zwykle jest. W internecie ciężko mi jest znaleźć opinie o dobrym lekarzu, już tyle się naszukałam i nigdzie przez to nie idę. Żal mi czasu, stresu i pieniędzy na kogoś kto mi wciśnie piguły i umyje ręce.

      Dlatego mam do Ciebie jedno pytanie: jakie badania zrobić? Myślałam o wege test, ale piszą niepochlebne opinie…. Komplet badań krwi robiłam pół roku temu za 4 stówki i wyszedł mi tylko podwyższony testosteron i zaniżony cholesterol, ale wiem, że jak się sporo ćwiczy to może być normalne(?)

      Jeśli możesz mi pomóc, zapłacę nawet za poradę. Moja niemoc mnie zabija, nie wiem od czego zacząć. Chcę się oczyszczać, ale porad jest zbyt wiele, a ja czuję, że od środka powoli umieram, coś mnie zżera.

      Dziękuję za przeczytanie tak długiej wiadomości.

      Pozdrawiam,

      Świnka

      1. pepsieliot 8 września 2016 o 18:07

        dziwne Świnko że to piszesz, bo wszystko jest na blogu: zrób 25(OH)D, mocz, sód, potas, TSH i wszystkie hormony tarczycy razem z przeciwciałami, USG tarczycy, USG narządów rodnych i USG brzucha, CRP, B12, kwas foliowy i homocysteina. Test na zakwaszenie żołądka. Czy w Twoim kale są niestrawione cząstki jedzenia?

        1. Danka 8 września 2016 o 19:01

          Nie jestem ekspertem, ale tradzik mnie dreczy od wiekow. Mam obecnie 27 lat i chyba w koncu ogarnelam, o co chodzi. Wyglada na to, ze to nabial zamienia moja twarz w pizze pepperoni. Wiec obecnie testuje odstawienie nabialu. Moze Ty tez powinnas sprobowac. Pozdrawiam serdecznie i zycze zwyciestwa w tej walce! <3

          1. LadyChrum 19 września 2016 o 13:45

            @Pepsi W takim razie muszę nadrobić lekturę… TSH, tarczyca, sód i potas były OK jeszcze 4 msc temu, a resztę badań zrobię wkrótce. Tak, niestety są te nieszczęsne niestrawione resztki…

            @Danka, dziękuję za poradę 😉 Na mnie też źle działa nabiał więc odstawiłam już jakiś czas temu. Myślę jednak, że to coś ważniejszego. Myślę, czy się nie oddać w ręce Vitalmmun, żeby to całościowo ogarnąć, ma ktoś może z nimi doświadczenie?

            1. grzegorzadam 19 września 2016 o 21:09

              ==Myślę, czy się nie oddać w ręce Vitalmmun,==

              Zacząłbym od Volla-vegatest, badanie alergii pokarmowych to stwierdzanie skutków bez ustalenia przyczyn.
              Ty wybierasz i płacisz.

          2. LadyChrum 19 września 2016 o 14:00

            Pepsi ostatnio też zabarwienie mojego moczu jest ciemniejsze i staram się ratować izotonikami (woda + cytryna + sól himalajska) lub sokami z pomarańczy, czy też nasionami chia (ponoć dobrze nawadniają), czekam na poprawę. Męczą mnie też ostatnio ostro zmienne nastroje… mogą wykończyć człowieka.

            Świnka

          3. Katarzyna 3 października 2016 o 14:14

            Witam
            Do osób z trądzikiem i podskórnymi gulami – spróbujcie odkwasić organizm.Szklanka wody + sok z jednej cytryny dziennie. Co najmniej parę miesięcy. U mnie zdziałało cuda 🙂 Organizm można mieć zakwaszony pomimo zdrowej diety, ja od 20 lat nie jem mięsa, jedzenia z puszek czy smażonego, a zakwaszony organizm miałam. Pozdrawiam

            1. grzegorzadam 3 października 2016 o 16:42

              Soda z tą cytryna skraca czas alkalizacji kilkakrotnie.
              I wodorowęglan sodu poza tym bardzo potrzebny jako jeden z 4 podstawowych. (+ potas, magnez, wapń)
              Po 45 r.ż. poziom wodorowęglanów spada sukcesywnie.

              Trzeba uzupełniać dla zdrowia, tlenu i urody.

      2. grzegorzadam 8 września 2016 o 20:52

        ==Myślałam o wege test, ale piszą niepochlebne opinie….==

        Dobry pomysł, poszukaj gabinetu z doświadczonym diagnostą.

        Dr Clark:

        ==Trądzik
        W najostrzejszych przypadkach tej dolegliwości dojść może do tak znacznych zmian skórnych, że ledwo
        widać jej zdrowe fragmenty. Jesteś w stanie przywrócić jej poprzedni wygląd w ciągu dziesięciu dni.
        W procesie chorobowym uczestniczą bakterie odżywiające się produktami gruczołów łojowych. Chociaż
        problemem tym wielokrotnie zajmowali się badacze, być może winowajca był za duży, aby go dostrzec
        za pomocą mikroskopu, zbyt mały do zidentyfikowania (np. jakiś antygen) bądź po prostu nieprawdopodobny.
        Ja niezmiennie odnajduję włosienie (Trichinella), jeden z czterech najpopularniejszych przedstawicieli
        obleńców żyjących w człowieku.
        Zbadaj się na obecność Trichinella, używając preparatu mikroskopowego zawierającego larwy występujące w tkankach, a następnie szukaj ich w swojej skórze. Choć powszechnie przyjmuje się, że rezydują
        w mięśniach, a zwłaszcza w przeponie, to jednak w przypadku trądziku jest inaczej.
        Jeżeli dysponujesz generatorem częstotliwości, ustaw go na częstotliwość 404,5 kHz, po czym zmieniaj
        tę wartość o 5 kHz w górę i w dół w celu wyszukania wszystkich jaj i stadiów rozwojowych. Możesz
        także użyć zappera.==

        Zdiagnozuj i zlikwiduj.

      3. grzegorzadam 8 września 2016 o 20:54

        ==Trądzik różowaty jest częstą chorobą skóry twarzy powodującym zaczerwienienie, guzy i krosty. Roztocza Demodex są podejrzane jako przyczyna. Zaostrzenia są często spowodowane przez słońce, wiatr, ćwiczenia, stres lub niektóreh pokarmy. Przepisane zabiegi: doksycyklina i kremy lecznicze. Najpowszechniej stosowane naturalne lekarstwo na trądzik różowaty to ocet jabłkowy.

        Drugi sukces jako lekarstwo na trądzik różowaty jest mieszaniną nadtlenku / woda boraks / wodór. Niektórzy donoszą, że oba zabiegi są bolesne, gdy są po raz pierwszy użyte, a skóra wydawała się gorsza, ale w ciągu 2-4 tygodni t. różowaty zanikał. Niektórzy używali przeciwłupieżowego szamponu. Bezglutenowa dieta, ograniczenie cukru i kwaśnych pokarmów i utrzymywanie pH na poziomie 7 są pomocne.

        Kuracje na trądzik różowaty:

        – Zawsze należy stosować czystą poszewkę.
        – Ocet jabłkowy wycierane na twarz i pozostawić do wyschnięcia. Pij ACV tonik z posiłkami: 1 łyżeczka. ACV w szklance wody (miód w razie potrzeby). Stopniowo zwiększaj ACV 1-2 łyżki.
        – 1/2 i 1/2 łyżki boraksu nadtlenek wodoru TBSP zmieszane z niewielką ilością wody. Umieść na twarzy; spłukania, w ciągu 30 sekund. Opcjonalnie: 2-5 krople olejku z drzewa herbacianego. Wymieszać 1/8 łyżeczki. boraks w 1 litrze wody pitnej, pić przez cały dzień.
        – Selsun niebieski lub inny przeciwłupieżowy szampon. Przed snem, spłukać twarz ciepłą wodą, spłukać. Ponowne znowu zostawić 5 min. i spłukać.
        – tlenek cynku i kwas salicylowy stosowany rano i wieczorem.
        – Aloe Vera, MD Cream Matrix, olejek z drzewa herbacianego i srebro koloidalne dabbed na twarzy.

        czytanie poniżej o wielu środkach na trądzik różowaty rekomendowanych przez naszych czytelników!

        Dodatkowe interesujące strony:
        http://earthclinic.com/cures/acne-rosac … tment.html

        1. LadyChrum 19 września 2016 o 13:55

          @grzegorzadam a gdzie takie badania na Trichinellę wykonują ?

          Spróbuję powalczyć z octem jabłkowym.

          Jeśli chodzi o borax to jest to bardzo silna substancja toksyczna, raczej jestem daleka od nakładania tego na twarz, a tym bardziej wypicia…

          Dzięki za porady! Szukam przyczyny bo sam trądzik jest problemowy, ale wiem, że dzieje się coś ze mną niedobrego. Bardziej wkurzają mnie szybkie zmiany nastrojów i problemy żołądkowe, a ostatnio też ciągła suchość w ustach i odwodnienie (ciemna barwa moczu).

          1. grzegorzadam 19 września 2016 o 21:02

            Kwas borowy jest toksyczny, nie boraks.
            Skąd te informacje?
            To są przepisy biochemika z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem.

            Boraks jest 2x mniej toksyczny od soli kuchennej, zażywam 5-10 ml 3% od prawie 2 lat..
            Jest (bor) niezwykle ważnym elementem diety, w żywności prawie nieobecny.
            Tu jest szerzej opisany:
            http://www.pepsieliot.com/sok-leczacy-zapalenia-w-tym-stawow-oraz-dlaczego-boraksowi-mowimy-nie/

            Musisz zrobic porzadek z jelitami (dysbioza), nerkami i watrobą.
            Biorezonans wskazany.

            Barwa moczu wróci do normy i zdrowie również, polecam ten link:
            http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

            Trądzik jest tylko efektem zanieczyszczenia całego organizmu.
            Pasożyty wpływają na nastrój i sterują głodem.

    8. Aldona 8 września 2016 o 15:35

      Cześć Pepsi, chciałabym poprosić Cię o wskazanie jaką dietę stosować ( czego bezwzględnie unikać, a co spozywać aby nie dopuścić do ataku kolki nerkowej. Mój brat dzisiaj z silnym bólem kolki nerkowej wylądował w szpitalu. Chciałabym mu podpowiedzieć, jak powinien zmienic swoją dietę. Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

    9. Kasia 8 września 2016 o 15:39

      Pepsi mojej siostrze (23 lata!) wlasnie zdjagnozowano duzo malych kamieni w woreczku zolciowym i helicobacter, oczywiscie zalecaja usuniecie woreczka!!! Oczywiscie zalecilam jej najpierw przejscie na niskotluszczowy weganizm 🙂 Czy zalecilabys cos szczegolnego? Probowalam znalezc we wczesniejszych postach ale nic mi w oko nie wpadlo..

    10. grzegorzadam 8 września 2016 o 19:40

      Pepsi metoda ciekawa.
      Jest jeszcze metoda Bołotowa, Zięby i inne ziołowe..
      Trzeba je rozpuścić i wypchnąć.

    11. Minka 8 września 2016 o 20:12

      hej Pepsi, dzięki, że jesteś 🙂
      i wszyscy inni tu życzliwi i pomocni tyż !
      tak dużo mi pomogliście i wciąż pomagacie
      przesyłam dobrą energię! owocek

      1. pepsieliot 8 września 2016 o 22:09

        owocek

    12. Roman 8 września 2016 o 21:43

      Zastanawiam się w którym stadium jestem ja ale dobrze chyba nie jest .od dawna pedejrzewałem że mam jakieś pasożyty nawet pewien znajomy lekarz medycyny akademickiej gdy zobaczył moje zmiany łuszczycowe uśmiechnął się i z przekonaniem stwierdził że to pasożyty i kazał mi kupic lek ziołowy niepamietam nazwy chyba verdikabon i zażywac do skutku az zmiany znikną i miałem nikomu o tym nie mówic odrazu wiedziałem o co chodzi bo chwile wcześniej czytałem Ukryte Terapie po dwóch buteleczkach zrezygnowałem bo nie było poprawy ,pożniej stosowałem srebro a od trzech tygodni pije aloes na pół godziny przed posiłkiem i nic nie jest lepiej a nawet gorzej .
      Od dwóch tygodni zażywam też betaine po jednej tabletce w czasie posiłku tak jak na opakowaniu pisze i rano zero beknięcia po sodzie a może ta moja soda jakas lewa ?
      Jestem osobą szczupłą mam 174 cm wzrosty i zawsze ważyłem całe 70kg teraz troche schudłem mimo że nie pracuje więcej i zawsze byłem pełen energi nigdy nie mogłem na miejscu usiedzieć a teraz rano mam problemy ze wstaniem z łóżka do pracy jeżdze na 9 30 bo w okolicach tej godziny dochodze do siebie spac ide około 22czasem 23 wstaje koło 7 30

      Dodam jeszcze że laryngolog wykrył u mnie krzywą przegrode nosowa w marcu mam mieć operacje i przeważnie oddycham przez usta zwłaszcza w nocy ale czy oddychanie przez usta ma az taki wpływ na niewysypianie się?
      Gdzies kiedyś przeczytałem ze przy krzywej przegrodzie nie ma przepływu powietrza przez zatokę sitową gromadzą się tam bakterie i mogą one nawet upośledzać prace przysadki mózgowej która znajduje się zaraz przy tej zatoce.
      W dziecinstwie miałem tez rteć w zębach może to dlatego te problemy z tarczycą za młodu moze organizm potrzebował więcej jodu aby wydalac tą rteć i zabierał tarczycy dlatego tak się powiększyła.
      Od lat miałem tez problemy żołądkowe czyli biegunki przeważnie rano jak cos zjadłem po kilka razy chodziłem do toalety i coś co bym nazwał uczucie nie pełnego wypróżnienia teraz mi to juz mineło ale w kale zauważam dużo niestrawionych resztek jedzenia

      Miewałem tez zaburzenia widzenia w czasie np.jazdy samochodem musiałem stanąć na poboczu i odczekac ok.15min.aż widzenie wróciło do normalności
      Co ty Pepsi o tym wszystkim myślisz da się mnie jeszcze odratować? mam dopiero 38lat i czworo dzieci najstarsze ma 8lat najmłotsze 1,5roku nawet czasem nie mam sił sie z nimi pobawic jak przyjade z roboty to od razu ide na kanape.
      Od czego mam zaczac napewno odtruwanie z metali jakbys poleciła po kolei jakie preparaty mam zakupic i zazywac to byłbym ci bardzo wdzięczny Pozdrawiam

      1. grzegorzadam 8 września 2016 o 23:18

        Masz bardzo typowe i stosunkowo nie bardzo groźne objawy infekcji pasożytniczych, opanujesz to w niedługim okresie
        i wrócisz do pełni zdrowia.
        Zrób biorezonans i zacznij działac.
        Zacznij od tych linków i tematów:
        http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/
        http://www.pepsieliot.com/category/zdrowie/pasozyty/

        Oraz lektur dr Clark i dr Lasta.

    13. Gosiak 9 września 2016 o 14:28

      co tojest dystonia) wegetatywno-naczyniowa??? oraz 1/8 lyzeczki boraksu na litr wody np w butelce i po rozpuszczeniu popijac?

      1. pepsieliot 9 września 2016 o 14:50

        nerwica wegetatywna

        1. Gosiak 9 września 2016 o 23:21

          niezle, ja sie z tego wyleczylam ale mialam to za gnoja…na to wszystko sie skladaja, tzn ona sie bierze z nedoborow pierwiastkow i mikroelementow i nadmiaru smieci w organizmie, mozgu itp???

          1. pepsieliot 10 września 2016 o 08:56

            tak

      2. grzegorzadam 9 września 2016 o 15:35

        Tu znajdziesz o boraksie szczegóły:
        http://www.pepsieliot.com/sok-leczacy-zapalenia-w-tym-stawow-oraz-dlaczego-boraksowi-mowimy-nie/

        1/8 łyżeczki, trochę za dużo na początek.

    14. Bożena 11 września 2016 o 18:44

      Pepsi czyli mój problem z trądzikiem na plecach dekolcie i ramionach ( bo na twarzy tylko trochę) który zaczął się w wieku 15 lat i trwa już 10 (!) to wina nie hormonów i „takiej urody” tylko zanieczyszczeń ciała tak? Mam w tych miejscach białe podskórne krosty których nie sposób było nigdy wycisnąć już sama nie wiem czy to bliznowce powstałe na przestrzeni tych lat czy co, do tego czarne wągry zamykające stałe te same miejsca i zwykle białe krosty sorry za takie zobrazowanie
      W ciagu tych 10 lat dwa razy miałam widoczna poprawę serio dekolt był taki ładny – kiedy wyprowadziłam się z domowej patologii ( skóra była ładna do pół roku) a potem 8 lat pózniej kiedy byłam w ciąży teraz dwa lata po porodzie jest jeszcze gorzej biorę D K 2 od ciebie chlorelle spiruline ( mam sporadyczne biegunki bardzo łagodne to chyba przez algi bo bywają zielone ) staram się zdrowo odżywiać ale rożnie mi to wychodzi bo podjem czasem coś słodkiego ale nie tak znowu często
      Nie wiem już sama może coś pomożesz dzieki

      1. grzegorzadam 11 września 2016 o 21:26

        Przeczytaj ten temat, zdiagnozyj, zastosuj, kłopoty z trądzikiem się skończą:

        http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

        Zewnętrznie mozesz zastosować roztwory z DMSO (MSM), WU.
        Trzeba przeprowadzić kompleksową detoksykację i dehelmintyzację.

        1. Bozen 12 września 2016 o 08:25

          Dziękuję! Msm to siarka a dmso? Skąd mam ja wziąć( siarkę) a wu zwykła z apteki? I jakie proporcje ? Kurde sorry Grzegorz ale serio nie wiem
          I co to jest dehelmentyzacja?

          1. pepsieliot 12 września 2016 o 08:53

            MSM czyli siarkę organiczną oczywiście kupisz w naszym sklepie http://thisisbio.pl/witaminy-i-mineraly/1686-msm-siarka-organiczna-110g-tib–254475917404.html

          2. grzegorzadam 12 września 2016 o 08:57

            DMSO to też siarka, tylko kilkanaście razy ‚mocniejsza’, poczytaj w tym temacie, jest opis dr W. Lasta:
            19 GRUDNIA 2015 @ 09:00
            http://www.pepsieliot.com/wlasciwie-nie-znam-nikogo-kto-cieszylby-sie-z-duzych-porow/

            Możesz zacząć od aptecznej, docelowo dokup czystszy perhydrol 30-35% czda lub Food Grade.

            1. Bozen 12 września 2016 o 10:18

              Przeczytałam cały ten opis o dmso i dalej nie wiem jak mam go zastosować zewnętrznie na plecy wlać do wanny ale ile zamówię tam gdzie ty Grzegorz Adam rozumiem ze od tamtego czasu używasz z powodzeniem? I wu razem do kąpieli z dmso? Czy osobno

            2. grzegorzadam 12 września 2016 o 10:35

              DMSO do smarowania.
              Do wanny nie, szkoda pieniędzy, do wanny sól, płatki magnezowe, soda, wywar ze skrzypu.

              Stosowałem DMSO z SSKI i olejem kokosowym na ból kolana skutecznie, smarowanie WU również.

              Jest niezły podręcznik:
              == DMSO naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowy==
              Dr Fischer Hartmut

            3. grzegorzadam 12 września 2016 o 10:36

              WU możesz smarować najpierw, po kwadransie DMSO.
              DMSO tylko na czystą skórę, to ‚wnikacz’.

            4. bożen 12 września 2016 o 13:05

              ok 🙂 zamówiłam ten na biomusie czy ja go mam jeszcze rozcieńczyć?
              dzieki dzieki wielkie dzięki serio

    15. bożen 12 września 2016 o 13:07

      no i siedze na tej stronce szukam magnezu jest tyle postaci, w płatkach nie ma, lepszy w mojej sytuacji chloerk czy cytrynian ?

      1. grzegorzadam 12 września 2016 o 14:33

        Zawsze trzeba rozcieńczyć, szczegóły masz w tamtym linku, lub w podręczniku który podałem.

        Chlorek i cytrynian dobry, chlorek, siarczan najlepszy do najefektywniejszych zastosowań naskórnych:
        http://www.nieprzeczytane.pl/Leczenie-magnezem,product860997.html

        Trzeba czytac 😉

    16. Bozen 12 września 2016 o 17:51

      Fakt trzeba dużo czytać

    17. Bozen 12 września 2016 o 17:52

      Dziękuje ! Pepsi jak byś mogła to umieścić w jednym komentarzu bo zamulilam

    18. marchewkowa 12 października 2016 o 20:13

      Droga Pepsi .
      (Bardzo fajny blog-lubię Twoje poczucie humoru, czytam Cię od dawna ale dotąd nie miałam odwagi spytać o radę w swojej sprawie (bo to dośc skomplikowane) Ale teraz już tak się zdesperowałam że jednak zapytam.
      .(tylko będzie trochę pisania …z góry przepraszam )
      Choruję non stop na ciągłe infekcje, tak dzieje się całe moje życie,w kółko silne ropne anginy, zapalenia płuc, oskrzeli, zatok(wystarczy wyjście na zimno, lekkie przewianie ,spocenie i owianie(a mam ogród (bo to by hodować w nim niepryskane warzywa -po to by stosować dietę warzywną-po to by wyzdrowieć-ale…to sie nie udaje. Tzn dietę stosuję od wielu lat (w zasadzie od 14-15 r.ż próbuję leczyć sie dietą-najpierw była to makrobiotyka, potem różne głodówki, posty, potem odkryłam diete warzywną dr Dabrowskiej, obecnie od ok 10 lat jestem na antygrzybiczej zaleconej przez lekarza-też oparta na zielonych warzywach, dozwolone jest ekologiczne mięso ale ja nie jadam, jem małe ilosci jajek, orzechow, mnóstwo warzyw i owoce, głównie surowe jak sie da, nie piję żadnych kaw,piję zioła, robię codziennie soki z ziół zielenin i warzyw, nie jadam chleba, mąki, ani żadnych cukrów,czy pokarmów przetworzonych -więc można powiedzieć że podobnie jak Ty jestem ”prawieżewitarianką) –
      Każda praca w ogrodzie,skopanie ziemi, plewienie czy cokolwiek (każdy wysiłek) sprawia że jestem cała mokra, zwł na karku, plecy, klatka i wystarczy że owieje mnie potem wiatr (a zawsze tak jest-no bo wiadomo w przyrodzie wiatr występuje 😉 i jest fajny -tyle że u mnie to za każdy razem powoduje nawrót infekcji. Ból węzłów chł, gardła, ściekająca z zatok ropa,b.silny ból zatok (i potem całej głowy, karku)tak masakryczny że nie ma co mowić o tym, ból kości stawów itd, a następnie straszne kolosalne osłabienie takie że nie da rady chodzić (za każdym razem gdy mam infekcje nie mam sił wstawać z łóżka,czuję się tak jakbym umierała (parę razy zrobiła mi się sepsa,i nie było mi daleko do przekrecenia się- lądowałam na Ojomie,i mój stan był b.kiepski-tak sie działo za każdym razem gdy zaparłam się by nie brać antybiotyku który przepisał lekarz i próbowałam zwalczyć o własnych siłach-byłam przekonana że dam radę choć czułam się potwornie. To było straszne dreszcze, mdłości, mdlałam gdy probowałam choćby usiąść, potem drgawki, utrata swiadomości,-lekarze mówili że mialam duzo szczęscia że jeszcze na czas zostalam zawieziona do szpitala i podane dożylnie dwa antybiotyki jednoczesnie jednak zadziałąły. Takich sytuacji było kilka, od zapalenia zatok miałam też zap.opon mózgowych, od ciągłych angin i gryp -zapalenie wsierdzia i mięśnia serca (obecnie chroniczne, przy mocniejszych infekcjach zaostrza się ) często w okresie ostrej infekcji musialam byc zanoszona na rękach na oddzial bo nie byłam już w stanie sama isc . Przez wiele lat też ciągnęly sie zakażenia drog moczowych, nerek, slinianek (jakby nawrotowa świnka), często opłucnej, jednym slowem różne infekcje -rozkladaly mnie całkowicie.

      Kiedyś x lat temu jeszcze tak to nie przebiegało, gdy jeszcze gorączkowałam, (bo obecnie już od wielu lat nie gorączkuję-immunolog u którego leczyłam się powiedział że układ immunologiczny wyłączył się już zupełnie i nie ”włącza już nawet alarmu (temp) ani nie wzywa policji (leukocytoza) choć złodzieje się włamują i pędzlują cały dom a nawet robią ostrą bibę” (nie ma u mnie już od lat wzrosut odczynników zapalnych(crp, ob, itd) , nie wzrasta ani leukocytoza, -przeciwnie są b.obniżone, za każdą infekcja leci w dół zamiast w górę-czasem ok 200 szt (czyli nawet nie tysiąc-a norma jest od ok 3 tys.
      Kiedyś dawniej jeszcze tak nie było, przy infekcji porządnie gorączkowałam (jak Bozia przykazała) -39-40, czułam się oczywiście b.zle i tak samo cała obolała (ale obecnie przy niegorączkowaniu jest dużo gorzej), ale przynajmniej było wiadomo o co kaman, i jakoś te infekcje mijały szybciej (mimo że też nie reagowałay na domowe srodki typu czosnek, cebula, miod, cytryna, zioła, banki, inhalacje,płukanie gardła i inne tam cudenka-które innym pomagały, zresztą co ja juz nie probowałam -nawet autosugestii, metody BSM, ) zatrzymywał i cofał je za każdym razem dopiero antybiotyk. Niemniej teraz przechodzę je o wiele gorzej, z każdym rokiem jestem słabsza.

      nie umiem tego wszystkiego tak naprawdę opisać bo -…nie da się. Moje życie jest koszmarem, i (można powiedziec prawie ciągłą-a w każym razie co rusz-walką o życie)nie umiem podjąć pracy bo mam jedną infekcje za drugą. Zwł gdy wychodzę na zewnątrz, im mniej wychodzę tym jest lepiej, tzn jestem chora,ból mam codziennie, lub prawie codziennie ale nie doprowadzam sie do takiej sytuacji ze trzeba szpital czy karetkę

      Nawet nie udało mi się skonczyć szkoły-w 2 kl Liceum miałam własnie to zapalenie wsierdzia -i wielomiesięczny pobyt w klinice kardiologicznej, sprawił że usunięto mnie ze szkoły a że już wczesniej mialam ciągłe nieobecnosci z racji ciąglego chorowania (piszę o tym bo to daje jakieś choć małe wyobrażenie o czestotliwości tegoż, i nasileniu (bo to nie mowa tu o jakichś katarkach )-mimo że wielu zwolnien nie oddawałam póki jeszcze dawałam radę to z zacisniętymi zębami z gorączką i często biorąc zastrzyki chodzilam do szkoly by nie opuszczać lekcji.(notabene uwielbialam sie uczyc) no ale- i tak godzin opuszczonych bylo na tyle dużo ze zaniżałabym ogólną frekwencję. Próbowałam potem parokrotnie podchodzić do wieczorowego, ale juz chorowanie nasililo się tak że bylam tylko gosciem w szkole 2 dni raz na dwa, trzy miesiące.
      Piszę to tak dokładnie bo tak mniej więcej wygląda życie osoby z obniżoną odpornością. Czasem slyszę lub czytam jak ktoś mowi o obniżonej odporności (ale zarazem jest w stanie normalni żyć i pracować) więc to chyba jest nieporozumienie . Wspominam dlatego że bo mam wrażenie że ludzie czasem mylnie określają tym słowem różne sprawy czy dolegliwości na innym tle

      Gdy jest obniżona odporność to choruje się non stop, przerwy wynoszą 2-3 dni, w okresach supersuper-tydzien lub dwa.,infekcje przechodzi się ciężko i one szybko się uogólniają a narządy odpowiedzialne za obronę 1 linni są na stałe zropiałe, włóknieją po czasie i nadają się d wyrzutki. (gdy usunięto mi przeropiałe migdały wycinający je laryngolog powiedzial że choć pracuje już wiele lat nie widział jdrewniałej tkanki, nie umiał ich wyrwać. Powiedzial ze tak duża ilość włókniny swiadczy o ilości przebytych zapalen. Pytanie z czego one u licha sie tak ciągle biorą/brały (albo czemu nie konczyły się tam na migdałach tylko rozłażą po całości? dlaczego odporność leży i kwiczy zamiast działać jak należy, tak jak u innych ludzi ? Ludzie wokół mnie są zdrowi (no chorują ale nie mają tak zrytej odporności -mają dobra, często doskonałą, mimo że odżywiają się byle czym, jedzą fast foody, wsuwają batoniki, słodycze, białą mąkę, warzywa od przypadku do przypadku, nie zajmują się ani psyche ani somą,ani żadnym detoksem a ich odpornośc działa że aż furczy. Jak to możliwe? Dlaczego moje (takie odżywione warzywkami, oczyszczne ziołami itd) białe krwinki ”siedzą, lulki palą i mają wszystko w de..”(te co jeszcze są jeszcze są) a nie tłuką wroga jak każde normalne przywoite krwinki? To pytanie jest bez odpowiedzi jak narazie. Na poczatku długie lata (póki byłam dzieckiem) lekarze mówili rodzicom (na zmianę) -że :” to brak odporności ale nie wiemy z czego to sie bierze”, ‚na zmianę z ” wyrosnie z tego ” lub z ‚ojtam ojtam, dziecko musi się wychorować, każde dziecko z tego wyrasta” (co prawda nie każde dziecko spędza całe dziecinstwo w szpitalach, nie każde szprycowane jest antybiotykami i sterydami od urodzenia (bo obok antybiotyków podawano mi również Encorton dożylnie, jak kiedys spojrzalam na swoje niektore prastare karty wypisowe, takie z pierwszych miesięcy życia to się aż zdziwiłam że takiemu oseskowi nachrzaniali Encorton i to długi czas. stwierdzili coś tam z grasicą, że powiekszona, pewnie nie umieli opanować zapalenia no to ładowali.) ale no mniejsza z tym, -fakt wiele dzieci, masa niemowlaków choruje w kółko, jedno zapalenie płuc za drugim, ale faktycznie potem wyrastają z tego i jest ok. Ale ja nie wyrosłam. Bardzo wiele lat byłam bez diagnozy, co sprawiło że chorowanie przybrało już coraz bardziej fatalny obrót, przechodziłam infekcje coraz gorzej, lekarze wtedy już zauważyli że nie ma odporności, ale nadal nie mieli na to żadnego rozwiązania,, poza zgadywaniem a to że od nerek (bo już też były objęte zapaleniem) a to że od serca, a to od antybiotyków (które sami podawali gdyż nic innego nie skutkowało a one ratowały mi życie) .Non stop zastrzyki, już w mięśnie nie było gdzie bić, to w uda, żyły też skłute, to przez wkłucie centralne i tak czas leciał, a ja byłam w coraz gorszym stanie. Już wtedy zdążyłam oczywiście przerobić różne te diety, posty, zioła o wszelkich suplach immunostymulujących i rodzajach hartowania nie wspominając, bo było jasno widoczne że na szacowne grono medyków nie ma co liczyć i jak się człeku nie wylecysz sam to panstwo (jak mówisz dochtore) mają cię w wiadomym miejscu. Niestety żadna z metod holistyczno naturalnych (łącznie z homeopatią) nie przyniosła żadnego skutku. Na marginesie. W swoim artykule nadmieniasz też o aurze. Ja pamiętam jak byłam też i u bioenergoterapeutki, to powiedziała mi ona że moja aura ”leży”. Jest jakby ”opadnięta”/spadnięta. Mówiła że takie opadnięcie aury występuje w chwili zgonu, że wygląda to tak mniej więcej jakby miała przed sobą kogoś kto nie żyje, i nigdy nie spotkała się z czymś takim u osoby żyjącej (wychodzi na to że dla wielu osób byłam pierwszym przypadkiem czegoś tam 😉 .Wiesz może jak to zinterpretować? Prawdę mówiąc jej słowa naówcza zupełnie mnie nie zdziwily, bo byłam wtedy tak padnięta, tak skrajnie wyczerpana,i dokładnie tak się czułam-jak trup -miałam takie stany że skosiło mnie gdzie stałam, czy to na ulicy czy gdziekolwiek, że msuialam sie położyć i przez wiele godzin nie umiałam nawet oczu otworzyc, tylko tyle mialam sil by oddychać, ale ani mówić ani poruszać się, tak że nawe gdyby obok mnie wybuchla bomba to nie miałabym możliwości uciec-całkowity zjazd, po prostu”czapa”-k.o. , (potem po dluższym czasie gdy dostalam sie do zakaznika a ten zdiagnozował że mam przewlekłą postać boreliozy z koinfekcjami, okazało się że te stany napadowego wyczerpania mają związek z boreliozą, i po zaczęly ustępować po paru latch bardzo intensywnej ciągłej i skojarzonej -złożonej z kilku antybiotyków doustnych plus dożylny-terapii, czyli paradoksalnie można powiedzieć -antybiotyki przywróciły mnie do życia. dokładnie tak było. choć wiadomo że antybiotyki mają zły wpływ itd (wyreczają immunoukład, wyjaławiają florę i robią wiele szkod, to jednak..hm..u mnie tylko one tak naprawde dawały skutek-co prawda krótkotrwały ale jednak one były jedyną terapią po której był zauważalny efekt) Wszystkie inne rzeczy, odpornościowe suplementy, zioła, odtruwanie itd,-nic nie dało rezultatu. Ta wizyta u pani energoterapeutki też nie.
      Nie chcę ich brać, ale nie wiem co zrobić jak się postawić na nogi by móc jakoś żyć?
      Przez pół życia odsyłano mnie od kajfasza do annasza, nikt nie wiedział co zrobic, każdy się mądrzył że za dużo antybiotykow a z tych mądrości nic nie wynikało,bo za moment sam dawał antybiotyk gdy znów moje życie wisiało na włosku a nic innego nie pomagało. I tak w kółko-jedna męczarnia. W koncu trafiłam do immunologa i okazało że mam tzw pierwotny niedobor odporności. Ze to jest osobna jednostka chorobowa, bardzo rzadka, wrodzona. Jest to naprawdę mega rzadkie, jakiś mały ułamek procenta ludzi to ma. I ci ludzie przeważnie umierają w młodym wieku. (a to ci pociecha…) Tzn umierali dotąd, bo obecnie już poprawily sie metody diagnostyki, jest z tym lepiej i ci którzy zostali zdiagnozowani w młodym wieku-czyli w dziecinstwie (bo własnie wtedy należy postawić diagnozę aby nie doszło do trwałych uszkodzen i zastarzałych infekcji których już nie da rady wyplenić) mają duże szanse na życie a nawet na normalne życie. Wow jak fajnie …(dla tamtych fajnie ..tyle że nie dla mnie…
      Przyczyna tego czegoś? Nieznana.Ponoć pechowy układ genów.(Może Ty Pepsi dogrzebiesz się czegoś dokładniejszego na ten temat, ja w necie nie szukałam (bo ponoć to niezbyt dobre zródło informacji, może by należało w bibliotece? choć myślę że raczej w publikacjach medycznych-naukowych, najlepiej z ostatnich lat, bo nowa gałąz) powtarzam tylko to co usłyszałam od lekarza, oraz co przeczytałam w otrzymanej od niego ”ulotce” na temat mojej choroby jaką otrzymałam w poradni).
      Niektóre z podtypów PNO można leczyć podawaniem gammaglobulin (agammaglobulinemia na przykład), ale nie ten mój. Nie działa jakiś tam układ dopelniacza, limfocyty nie działają i jeszcze parę innych elementów tego lancuszka . ”łaj”? Tego nie wie nikt. Wtórnie obciąża sytuację (tzn mnie) mnogość bakterii jakie podłapałam na rożnych oddziałach szpitalnych (tam są zawsze najbardziej wyselekcjonowane bakterie-odporniachy), rozpleniły mi sie wcałym organizmie i dlatego tak sie borykam i nie można dziadostwa ubić.
      Próbowałam jeszcze u innego immunologa wobec powyższego. Niestety drugi również zdiagnozował przewlekłą uogólnioną infekcję (jeszcze miał nadzieje że jednak część z nich utłucze a to sprawi ze dostanę ‚oddech” i możę troszeczke układ zacznie dzialać.
      Więc od 2008 r brałam terapię ciągłą wieloma różnymi abxami potem skojarzoną(od zakaznika) od 2011, z pewną przerwą aż do lata tego roku (ostatnia seria wlewów Biotraxonu 3gr /dziennie przez 3 miesiące). Po tym Biotraxonie (łączonym z Clindamycyna , azitroxem i tinidazolem )spora poprawa (o dziwo ten antybiot -co by złego o nim nie mowić, jakoś zawsze stawial mnie na nogi i wyciagał z najpaskudniejszych rzeczy.
      Nawet miałam siłę pracować w ogrodzie, co prawda co chwila mnie rozkładało ale wczesniej było gorzej. W 2 tyg po odstawieniu znow rozłożyła mnie porządna infekcja ropna, ból calego ciala, rwanie wszystkich kości, straszna słabość,problemy z sercem, próbowałam czekac ze samo minie ale było coraz gorzej, i jednak trzeba było do lekarza, znow zlecił antyb (doustny-ktory niewiele pomogl ale troszkę zatrzymał, choć nie wyleczył, jednak juz nie chcialam za nic w swiecie brac kolejnego -bo nawet już nie miałam pieniędzy na wykup recepty wiec nie poszlam juz na kontrolną wizytę,(zresztą jestem tak słaba że nie dałabym rady jechać ) i tak męczę się sama, z tym do tej pory. Piłam srebro koloidalne, babkę lanc, kurdybanek, mlecz, pokrzywę, olejek oregano, robię inhalacje żeby jakoś wytrzymać ten ból ale to nie pomaga. Czuję się tak zle że po prostu ledwo żyję.

      Oczywiście przez cały ten czas stosuję dietę opartą o warzywa (w sumie jakby porównać to co zalecasz do jadania w innych artykułach to by sie pokrywało, z tym że nie jem egzotycznych owoców, bo nie bardzo mnie na nie stać, ani takich rzeczy jak chija, czy inne droższe produkty. Jem głównie nasze lokalne warzywa, soki, zioła, wywary warzywne , kasze. Ostatnio zobaczylam Twoj artykuł o białku, i tak myśle że może troche tego bialka ostatnio nie ma w moim żywieniu (postaram sie nadgonic) ale..sądze że nie to jest przyczyną moich problemów bo wczesniej jadłam odpowiednia ilość białka (mialam robiony proteinogram i to było ok) a mimo to chorowałam cały czas. Piszesz w swoim artykule że przyczyną obniżenia odporności może być zatrucie toksynami, no tak, ale jeśli ktoś ma to od samiutkiego początku życia, już od okresu niemowlęcego to raczej też nie to będzie chyba przyczyną. Przecież małe dzieci żywią się podobnie wszystkie (albo mleko matki albo jakieś sztuczne karmidełka-(ja wiem że te sztuczne mleka zastępcze są niedobre, ok ale inne dzieci też to piły i jakoś nie chorowały. Nie aż tak.Niektóre wcale. więc musi jednak być inna przyczyna -wydaje mi się. Tym bardziej że moja mama odżywiała się raczej zdrowo, nigdy żadnych fast foodów, gotowała sama, tez jadła dużo warzyw, nie paliła, nie piła, nie miała jakichś wielkich stresów-normalne życie jak wszyscy. I tym bardziej że pierwsze dziecko (moja siostra) urodziło się zdrowe,i nie chorowało w ogóle. Pani zakaznik która leczyla u mnie boreliozę, mówi że jej zdaniem matka mogła być ukąszona przez kleszcza (bo fakt-jej badania wykazują istnienie przeciwciał przeciw bb a i różne objawy(stawowe uznawane za RZS przez lekarzy) oraz neurologiczne też by na to wskazywaly ze miala (ma) BB, z tym że jako osoba wczesniej zdrowa, z normalną odpornością jej organizm trzymał borelię w miarę w ryzach, organizm nie rozłożył się na amen, natomiast mnie najwyrazniej przekazala te bakterie przez łożysko i u mnie już przebieg jest od początku calkiem inny. Jej zdaniem borelia rozmontowała mi układ odpornościowy na dzien dobry, i stąd wszystkie kolejne infekcje rożnego typu. Ja prawdę mówiąc nie wiem czy teza tej pani dr jest właściwa, ale hm-ma to jakieś ręce i nogi. W sumie może to i bez różnicy, czy to tak samo z siebie, czy z powodu borelii, fakt jest faktem że układ immuno mi nie dziala. I nie wiem co mam zrobić, bo już ani zakazniczka nie ma pomysłu co dalej, ani immunolog.

      Może Ty mialabyś jakąś radę-pomysł (albo Grzegorz Adam bo widzę że ma dużą wiedzę) co zrobić żeby wydobyć się z tej sytuacji? Nie wiem czy te MSM o których tu pisaliście czy to by mogło coś pomóc?

      Serdecznie pozdrawiam

      1. pepsieliot 12 października 2016 o 21:10

        Ożeż Marchewkowa Dziewczyno, czytam i czytam i współczuję, i nie chce mi się wierzyć. Z drugiej jednak strony, skoro masz taką moc w sobie, że to wytrzymujesz jest też duże prawdopodobieństwo, że z tego wyjdziesz.

        Moim zdaniem to nie jest etap, żebyś coś sama ze sobą robiła w domu. Musisz dostać się do kliniki, najlepiej prywatnej, holistycznej i powoli, krok po kroku muszą w Ciebie wlać nowe życie. Najlepszy byłby doktor, który już umarł i wrócił całkiem odnowiony i ma moc. (Nie bredzę) Powoli powinno się wlewać w Twoje żyły wyizolowane minerały i witaminy. Sukcesywnie obserwując. Witaminę C, potem mnagnez, potem oddzielnie selen, czyli wszystko co co daje razem szansę na odporność. Nie wiem, czy na tym etapie jakaś kuracja ziołami by Ci pomogła. Jak już to na leżąco, pod ciągłą opieką.
        Potrzebujesz odbudować aurę, zero przeciągów i wychładzania, żadnych zimnych surowizn bym nie jadła, duużo słońca przez okrągły rok.
        Rozmyślam. Nie wiem co powie Grzegorzadam, on umie coś przy pomocy sznurka i ogórka wykombinować, ja bym zaleciła klinikę 5 gwiazdkową + słońce i pracę z mnichami tybetańskimi, więc widzisz. Ale tak czy siak wyjdziesz z tego, bo masz moc dziewczyno. Aurę odbudujesz ciągnąc energię z Kosmosu i Ziemi, weźmiesz energię z Matrixa. Tylko trzeba zdobyć kasę, żebyś mogła pójść do leczenia holistycznego jednocześnie.

        zaczekajmy co powie Grzegorzadam

    19. Aneta 24 sierpnia 2017 o 14:08

      Hej Pepsi, Grzegorzadam, piszę do Was ponieważ u mojego 4 tygodniowego maluszka zrobił się ropień okołoodbytniczy. Oczywiście lekarze chcą to leczyć chirurgicznie. Bardzo się tego boję bo to w końcu nimowlę jest a to ma być w znieczuleniu ogólnym 🙁 Zastanawiam się czy jest coś co mogę mu podać, lub ja sama zażywać aby mu pomóc? Karmię piersią więc może jest coś mogę mu podać z moim mlekiem? Z góry dzięki za wszelkie sugestie.

    20. laleczka120 24 sierpnia 2017 o 15:11

      Hej Pepsi, Grzegorzadam, piszę do Was ponieważ u mojego 4 tygodniowego maluszka zrobił się ropień okołoodbytniczy. Oczywiście lekarze chcą to leczyć chirurgicznie. Bardzo się tego boję bo to w końcu nimowlę jest a to ma być w znieczuleniu ogólnym 🙁 Zastanawiam się czy jest coś co mogę mu podać, lub ja sama zażywać aby mu pomóc? Karmię piersią więc może jest coś mogę mu podać z moim mlekiem? Z góry dzięki za wszelkie sugestie.

      1. grzegorzadam 24 sierpnia 2017 o 15:46

        Kup i zastosuj DMSO, rozrzedź z czystą wodą lub aloesem do 50%, można dodać odrobinę jodku potasu.
        http://www.pepsieliot.com/wlasciwie-znam-nikogo-cieszylby-sie-duzych-yyy-porow-2/

        Olej rycynowy na noc również.
        Jest wiele innych środków, ale to powinno pomóc.

      2. grzegorzadam 24 sierpnia 2017 o 16:08

        I oczywiście woda utleniona i jod, czyli Lugola, smaruj na bieżąco, wiele razy dziennie.
        Albo jakiś plasterek i nasączaj, najpierw WU.

    21. laleczka120 24 sierpnia 2017 o 15:58

      Grzegorzadam, tą mieszanka z DMSO lub olejem rycynowym to po prostu można posmarować miejsce gdzie znajduje się ropień tak? I jeszcze pytanko, gdzie dostanę DMSO – zielarnia, sklep z naturalnymi specyfikami? W aptece to chyba nie ma co szukać.
      Bardzo Ci dziękuję za te pomysły 🙂

      1. grzegorzadam 24 sierpnia 2017 o 17:17

        Tymczasem smaruj WU, już to może pomóc, na zmianę z Lugolą.
        Plasterek, nasączyć, wyschnie znowu nasączyć.

        Tak, DMSO ma doskonałe właściwości przenikania przez skórę, (musi być ona możliwie
        bardzo czysta) i samo jest antybakteryjne mocno.
        Stosowałem w różnych konfigracjach, przy bólach kręgowych, oparzeniach, jest tego
        długa lista.
        Wpisz: dmso 99%, cz lub czda, wyskoczy kilkadziesiąt linków.
        Chyba, że mieszkasz w większym mieście, to kupisz w sklepie.
        Do aptek ta wiedza jeszcze nie dotarła i raczej nie dotrze, wszystkie ketonazole trzeba by zdjąć z półek…
        Kup książkę dr Fischera o DMSO, warto mieć i stosować.

      2. grzegorzadam 24 sierpnia 2017 o 17:29

        tą mieszanka z DMSO lub olejem rycynowym to po prostu można posmarować miejsce gdzie znajduje się ropień tak?”
        Tak
        Stosuj te środki rotacyjnie, tak najlepiej.

    22. laleczka120 25 sierpnia 2017 o 10:39

      Grzegorzadam, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Dzisiaj kupuję DMSO przez internet 🙂
      Natomiast w nocy działałam olejkiem rycynowym oraz WU i wydaje mi się, że ropień zmniejszył objętość 🙂 Także działam dalej 🙂

      1. grzegorzadam 25 sierpnia 2017 o 12:35

        działałam olejkiem rycynowym oraz WU”
        Kontynuuj, zabieg raczej nie będzie potrzebny.

        ”JOD W RÓŻNYCH SCHORZENIACH (..)
        Owrzodzenia i ropiejące rany krocza: w ciągu dnia wielokrotnie spryskiwać pochwę i zranione powierzchnie jodynolem po uprzednim ich oczyszczeniu z wydzieliny ropnej. Oczyszczenie ran z ropnych nalotów i zaprzestanie wydzielania ropy następowało w ciągu 3-4 dni od rozpoczęcia leczenia.

        Irina Filippowa „Jod isceliajuszczyj”,wyd. „Wies`”, St. Petersburg, 2001 ”
        Warto poczytać, tu całość:
        http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/

    23. Marta 25 października 2017 o 07:15

      Pepsi, Grzegorzu, proszę pomóżcie swoją wiedzą bo w tej konkretnej sytuacji nie wiem co wiem.. a niewiele holistycznych informacji w temacie można znaleźć. Sprawa z ostatnich dni – dzieci zatrute oparami na basenie, objawy to wymioty, osłabienie, problemy z oddychaniem. Sytuacja się ustabilizowała więc jest szansa na wyjście dzisiaj ze szpitala. Dziecko po 1 dawce hydrocortyzonu + tlen doraźnie. Jak tylko wrócimy do domu chcę się dodatkowo zająć córcią po swojemu, żeby zniwelować ewentualne skutki, również ogromnego stresu jaki przeżyła. Tylko o ile od lat radzę sobie sama z wszelkimi dolegliwościami całej rodziny, o tyle teraz trochę się boję że mogę jej czymś zaszkodzić czy też podrażnić to co wymaga regeneracji (np. drogi oddechowe). Podpowiedzcie proszę co mogę zastosować. Na pewno będą kąpiele z chlorkiem mg+soda itd., wit. C, d +k. Myślę też o inhalacji solą fizjologiczną z wodą utlenioną. Proszę o Wasze opinie. <3

      1. grzegorzadam 25 października 2017 o 09:04

        Spytałbym, co dodają do wody, nie zawsze chlor.

        Jeżeli chlor to tiosiarczan i EDTA:
        http://www.pepsieliot.com/eliminacja-metali-ciezkich-i-dlaczego-akurat-weganie-powinni-sie-odtruwac/
        Na inne chemiczne trutki również.
        Wit.C.

        Inhalacje również.

      2. grzegorzadam 25 października 2017 o 09:05

        Dzieci nie mogą zatruwać oparami, zgłoś to na policję lud do prokuratora.
        Niech sprawdzą, popytaj czy inni mieli te problemy.

        1. Marta 25 października 2017 o 15:00

          Sprawa jest już badana pod kątem narażenia zdrowia i życia dzieci. Ale to już wątek poboczny. Z badań wody wyszło że to nie chlor tylko kwas siarkowy + sód.

          1. grzegorzadam 25 października 2017 o 16:13

            I idź z dzieckiem na basen ;(

            Moja zawsze miała po basenie jakieś jazdy, zaprzestałem.

    Dodaj komentarz