logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
294 online
50 067 876

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
6 wspólnych elementów czterech całkiem różnych, najmodniejszych diet

DSC005776 wspólnych elementów czterech całkiem różnych, najmodniejszych diet

Gdybym wiedziała ile mam lat, podejrzewam, że tuż po ujawnieniu tysiące Możnych bez głębszego zastanowienia poszłyby za mną w siwy dym.

Wczoraj podczas rutynowych corocznych badań, dochtore radiolog – onkolog, bardzo nowoczesnym ustrojstwem moje narządy wewnętrzne kserujący, oznajmił, że powinno się je pokazywać studentom, jako wzorcowe.

Oj tam, oj tam, ale podchwytliwie, z głupia frant rzuciłam w gabinetowy eter:

– A trzustka?

Na to dochtore specjalista odrzekł:

-Właśnie żemsię miał spytać, co pani konsumuje, bo trzustka wygląda jak trzustka dziecka, które przenigdy nie robiło flaszki.

Gdybym wiedziała ile mam lat, a podejrzewam, że spoko, to bym rzekła Bużuazji, a Oligarchia by poszła za mną w siwy dym, ale powiem tylko tyle, że jestem banana girl, praktycznie frutarianką.

Dochtore szczena opadła, od tego wyznania, bo to wiadomo, trzustka i owoc, Ashton Kutcher i liście, Stive Jobse i jabłka, jak to?

– I goni pani? Po twardym? Od lat? A kolanka?

-Nigdy nie zabolały, chociaż z mlekiem się nie kontaktuję.

Yyy … łi.
Poszlibyście w dym, ale niestety nie wiem.

Za to wiem, że niemal każdego dnia pojawia się jakaś nowa dieta.

Niektórym udaje się przebić, inne spadają z piedestału, a jeszcze inne mają tak wąskie grono odbiorców, że nazywa się ich świrami. Jednak kilka diet zyskało niezwykłą popularność na przestrzeni ostatnich lat, a ich wyznawcy są w stanie walczyć o swoje wybranki, jak tygrysy.

Najsłynniejsze z nich to dieta śródziemnomorska, dieta nisko węglowodanowa, dieta Paleo i surowa dieta roślinna.

Bardzo też różnią się owe diety od siebie, ale postanowiłam skupić się na podobieństwach. Już miałam na końcu języka, że ludzie nie są idiotami, ale uzmysłowiłam sobie, że jednak są, skoro kiedyś wierzono Dukanowi, a nadal wielbi się Atkinsa, Kwaśniewskiego, czy dietę Paleo.

Co w ludziach siedzi, żeby gryźć mięśnie?

Wracam do podobieństw:

1.
Nikt nie poleca jedzenia cukru, typu cukier.

Chociaż jakbym chciała być bardziej precyzyjna, witarianin Durian Rider chyba chce pokazać, że coś mu nasrało do głowy, bowiem cukier z cukierniczki wspiera, przechwalając się, że sam dodaje cukier do porannego bananowego szejka. Chyba na złość Grahamowi.

Ale więc za wyjątkiem Durian Ridera, absolutnie nikt na świecie, wśród dietetyków, nie poleca cukru z cukierniczki do konsumpcji.

2.
Następnym wspólnym elementem jest centralnie eliminacja innych węglowodanów rafinowanych, w tym na czele z białą mąką.

Wprawdzie paleo i witarianie idą dalej i wyeliminowali nawet całe ziarna zbóż, to i tak, żadna z diet, nie poleca białego pieczywa.

Chociaż nad Morzem Śródziemnym, nieraz spotkamy na stołach bagiety, to są one tylko skromnym dodatkiem, tym bardziej, że bardzo mało ważą.

3.
Trzecią wspólną cechą tych diet jest eliminacja przemysłowych olei roślinnych.

W tym najgorszych, sojowego, oleju rzepakowego, kukurydzianego, czy z nasion bawełny.

Oczywiście chodzi tutaj przede wszystkim o LDL lipoproteiny, no i o omegę 6, której mamy o wiele za dużo w diecie.
Oczywiście wyłączając olej kokosowy, czy oliwę z oliwek, które są bardzo zdrowe.
Tyle, że witarianie na 811, czyli w dużej mierze frutarianie nikomu nie radzą jeść więcej niż 10% kalorii z tłuszczu.

4.
Wszystkie wymienione diety zalecają eliminację tłuszczów trans.

Tłuszcze trans są toksyczne, nienaturalne i nie ma absolutnie nic, co by mogło przemawiać za nimi. Z tym wszyscy się zgadzają.

5.
Też wszyscy guru wymienionych diet mają wręcz erotyczny pociąg do jarmużu.

Generalnie zielone, liściaste, a właściwie wszystkie warzywa bogate w rozpuszczalny błonnik, są przez nich preferowane. Nikt nie kwestionuje, że warzywa są zdrowe.

Bowiem warzywa są bogate w antyutleniacze, a także napakowane fibrem, przez co zasilają dobre bakterie jelitowe.

Każdy guru wspaniałomyślnie zezwala na pewną ilość owoców dziennie, najlepiej jagód, za wyjątkiem witarian frutarian, gdzie jak sama nazwa wskazuje zaleca się zjeść wagon fruitsów tygodniowo.

6.
No i najważniejszy wspólny element tych wszystkich diet, kalorie.

Żadna nie opiera się na restrykcyjnym liczeniu kalorii, a raczej wręcz przeciwnie. Kładzie się jedynie nacisk na jedzenie jak najmniej przetworzonych, naturalnych pokarmów.

Ograniczenie kalorii oczywiście działa odchudzając, często pro zdrowotnie również, ale na dłuższą metę jest nie do wytrzymania dla większości ludzi.

Po co piszę o tych podobieństwach?

Bowiem w życiu raczej  w pewnym momencie jesteśmy zmuszeni podjąć w końcu jakąś decyzję dietetyczną.

Niekiedy inną niżbyśmy ostatecznie chcieli.

Na przykład, gdy dowiadujemy się, że mamy Hashimoto i powinniśmy zrezygnować z większej ilości owoców, a niekiedy w ogóle nie możemy ich jeść, przynajmniej przez pewien czas. Gdy mamy marskość wątroby, nie możemy skontaktować się nawet z jednym kieliszkiem sardyńskiego ekstra luzującego wina, rozkładającego na łopatki jakiekolwiek wolne rodniki tlenowe.

Jednak, gdy mamy czas, czyli nic nas nie nagli, zachęcam Oligarchię do spróbowania diety roślinożerców 811, a jeśli nie, to dieta śródziemnomorska wydaje się być też bardzo owocna, szczególnie gdy rozkminiamy błękitne strefy długowieczności. Z tym, że nie gwarantuję jak wyglądać może trzustka.


pape

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Przerywane „Jem i …chudnę”poszczeniem, bezapelacyjnie najlepszą dietą na świecie

Dieta wysokobiałkowa w średnim wieku podwaja ryzyko wczesnej śmierci, a czterokrotnie ryzyko raka

Błądzę, ale trzymam wszystkie nici

 

(Visited 3 518 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Aleksandra Ośko 12 marca 2015 o 19:50

    A czemu niby przy Hashi ograniczać owoce? Nigdy wcześniej nie słyszałam o niczym takim. I nie za bardzo wiem jakie by to miało uzasadniene?
    Rezygnacja z mleka i zbóż ma sens, rozumiem ograniczenie kapustnych, ale owoce?

    1. pepsieliot 12 marca 2015 o 20:08

      No bo specjalistka od hashi, z wczorajszego wywiadu powiedziała, źe węgle, a miała na myśli cukier w tym owocowy szkodzą

  2. Niki 12 marca 2015 o 20:10

    Hejka, tylko które tłuszcze trans mają na myśli. Te naturalnie występujące, czyli jak w maśle, wołowinie (powszechnie uznane za bezpieczne nie zagrażające, a nawet zdrowotne – dopóki i tego nie obalą) czy tylko te przemysłowe transy olejów roślinnych? I tu przeciwko nim przemawia też ryzyko dla zdrowia matki ciężarnej, płodu i niepłodności samczej, o czym panowie nie myślą na co dzień.
    Przypominam sobie teraz wszystkie znajome mi ciężarne, które mimowolnie zajadały się fastfoodami, przemysłowymi słodyczami, bułkami i czekoladą oraz wszystkim naraz bo tradycja i medycyna nakazuje wszystkożernie jeść za dwoje,aby się urodziło tłuściutkie – w naszej kulturze synonim okazu zdrowia i na pewno dostanie 10 punktów. Dla dobra dziecka, w samej rzeczy, tylko że nie ma dowodów, że ta wszystkożerność sprzyja zdrowiu dziecka. Matka i dziecko wszakże to naczynia połączone.

  3. anonimka 12 marca 2015 o 20:29

    peps jak to możliwe że nie znasz swojego wieku?

    1. pepsieliot 12 marca 2015 o 23:01

      no nie znam, starzy to przede mną ukrywają

      1. Diana 13 marca 2015 o 07:02

        jasne 😀 przyznaj się…. 🙂

        1. Mira Bielska 14 marca 2015 o 18:25

          Phh a po co?

  4. Krysia 12 marca 2015 o 20:40

    Peps, Burżuazja nie rozumie metafory o Twym wieku;)

    P.S. Kim ja byłam bez czytania Twego bloga? Ganiam i zmieniam dietę.

  5. kaśko 12 marca 2015 o 20:42

    Nie wiem, czy wszyscy mają taki objaw, ale przy niedoczynności tarczycy jest jakiś problem z wchłanianiem cukru i duża dawka owoców powoduje, tak jak wczoraj napisała Peps, zamglenie mózgu, senność. Moja znajoma ma dawno zdiagnozowane hashimoto i unika węgli jak może, bo prostu po nich zasypia. Nie wierzyłam w to, myślałam, że może ma jakąś insulinooporność czy inny badziew, aż sama tego doświadczyłam przy niedoczynności będącej fazą podostrego zapalenia tarczycy. 15 minut po zjedzeniu owoców po prostu się osuwam i nie jestem w stanie nad tym zapanować. Ta sama znajoma mi na to zwróciła uwagę, gdy pierwszy, drugi raz to się zdarzyło – że to przez owoce. Nie wierzyłam, bo dotąd tak reklamowane przez Peps szejki owocowe, owoce w każdej postaci dawały mi energię na kilka godzin! ale to się zdarzyło kolejny raz, i kolejny. Gdy wczoraj przeczytałam wpis o hashi i wywiad z Jil, zrozumiałam, że moja znajoma prawdę mi mówiła – to przez owoce. Dziś boleśnie się utwierdziłam w tej smutnej prawdzie, gdy po zjedzeniu w pracy sałatki z bananów i ananasa (na przekór mądrym w temacie), zasnęłam po prostu. A potem drugi raz. Uczucie jest makabryczne. Autentycznie można zasnąć na stojąco i tego nie zauważyć…
    Więc dzisiejszy fragment posta: „Bowiem w życiu raczej w pewnym momencie jesteśmy zmuszeni podjąć w końcu jakąś decyzję dietetyczną.Niekiedy inną niżbyśmy ostatecznie chcieli.
    Na przykład, gdy dowiadujemy się, że mamy Hashimoto i powinniśmy zrezygnować z większej ilości owoców, a niekiedy w ogóle nie możemy ich jeść, przynajmniej przez pewien czas”, odczytuję tak, jakby Peps pisała go specjalnie dla mnie ahaha 🙂
    Kurde, to naprawdę trudne… nie mam pojęcia co mam zrobić, jak na nowo układać talerz. A już tak polubiłam się z pepsinowym witarianizmem… rozmyślam o śródziemnomorskiej. Bez bagiet. O paleo, nawet w formie protokołu immunologicznego, nie chcę w ogóle nawet myśleć!
    Swoją drogą, Peps, wgłębiałaś się w ten protokół?
    Kiss

    1. Henryk 13 marca 2015 o 07:37

      gdzieś czytałem,że przy niedoczynności tarczycy brakuje glukozy,ale uzupełniać tą z owoców bo jest łatwo przyswajalna.Sam mam niedoczynność tarczycy i zacząłem jeść owoce szczególnie jabłka i pomarańcza i witaminy B-complex i jest duża poprawa.

      1. pepsieliot 13 marca 2015 o 08:37

        No widzisz Henryku bywa na szczęście i tak

  6. kris 13 marca 2015 o 01:52

    Pepsi masz jakiś mail. Mogłabyś się ze mną skontaktować mailowo: oto mój mail. sisio(at)interia.pl
    czytam twoj blog od tygodnia. I chcialbym cos zapytac. To dla mnie bardzo ważne.
    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 08:38

      Kris w nagłówku bloga masz namiary

  7. Basia 13 marca 2015 o 08:31

    Super wpis! Gdyby ludzie nie jedli cukru i tłuszczów przemysłowych i trans już byłoby świetnie dla zdrowia. Wystarczy poczytać jak produkują oleje i nas trują! Pepsi zdradź proszę jakie to było badanie i czym?

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 08:41

      taki super czuły ultrasonograf i badanie dotyczyło brzucha, piersi, tarczycy i ginekologiczne, tyle, że ginekologiczne robił kto inny

      1. pepsieliot 13 marca 2015 o 08:43

        ale przy takim badaniu i tak najważniejszy jest człowiek, który potrafi interpretować to co widzi, albo czego nie widzi

        1. orzełek 13 marca 2015 o 11:21

          i którego człowieka polecasz, który to wszystko zobaczy? 🙂

  8. anawib 13 marca 2015 o 08:32

    Nieprzyzwoite pytanie ;))…….jakim urzadzeniem mialas badene wnetrznosci?……jezeli moglabym wiedziec…… :))
    Pozdrawiam „na surowo” ;))

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 08:35

      takim bardzo nowoczesnym ultrasonografem

  9. unh0ly 13 marca 2015 o 09:12

    peps, zepsułam się 🙁 tydzien temu złapałam jakiegoś wira, zaleczyłam go w cztery dni czyli byłam chora o połowe krócej od moich facetów. Oczywiście masa czosnku itp, cały czas na owocach, nic się nie zmieniło. A tu wczoraj, kilka dni po chorobie, dostałam masy swędzących krostek na ciele, co się spocę to mnie swędzi jak szlag całe ciało, łupie mnie wątroba i chodziłam wraz z królem piechotą jakieś 7 razy, ale nie na luzie lecz normalnie. Wysmarkałam masę ropy z zatok, krwawej nieco. Jak wyszłam z domu to prawie zemdlałam. Patrząc w lustro to pogoniłam wczoraj jakieś dwa kilo, aż mi się policzki zapadły. Nie jestem alergikiem, nie mam pojęcia co to, czy mam się martwić? Pomóż mi bo nie mam pojęcia czy lecieć do lekarza i odstawaić wszystko czy przeczekać bo zwyczajnie się ciało oczyszcza?:(

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 13:38

      Unholy, to mi wygląda na zaburzenia histaminy, zjadłaś pewnie za dużo histaminy, jak się nie uspokoi szybko zbadaj poziom DAO. Jesteś pewna, że masz szczelne jelito?

      Jakby się okazało to, to może dobrze byłoby wziąć enzym DAOsin Swansona (mogę Ci go ściągnąć wtedy), do każdego posiłku.

      1. unh0ly 13 marca 2015 o 13:55

        Nie miałam nigdy żadnych objawów sugerujących nieszczelność, jestem pewna, że to nie to. Dziś jest lepiej, ale np. reakcja na wodę z cytryną rano lekkie kłucie, czytałam że to mogą być kamienie żółciowe, które się obluzowały, wydalałam już kamienie i nie było przy tym bólu więc nie jestem pewna. Dziękuję, jak mi się znowu pogorszy to polecę zbadać. Przeraziłam się nie na żarty.

  10. Pauli 13 marca 2015 o 09:37

    A propos Twojego badania, rutynowo raczej takich się nikomu nie robi. No chyba, że wcześniej były ku temu jakieś podstawy? Zdradzisz Peps ?

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 13:30

      Ja sama ustalam swoje badania i płacę za nie. To nie jest tomografia, na którą musisz mieć skierowanie, a już taki rezonans możesz sobie zrobić bez skierowania.

  11. Mirek 13 marca 2015 o 10:08

    A teraz ABSOLUTNY HIT SEZONU, a może DEKADY!!!!!

    Prasa australijska (The Australian, 21-22 luty, 2015) donosi, że :

    Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat. …

    Czyli :

    “Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają”.

    A w oryginalnym brzemieniu, dla niedowiarków

    http://www.health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

    wygląda to tak :

    Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, [….]Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.

    A po polsku jest to tak :

    Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.

    NARESZCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    CHOLESTEROL W DIECIE NIE STANOWI ZAGROŻENIA !!!!!

    Ciekawe kiedy, otumanione towarzystwo lekarzy i dietetyków polskich to w końcu zrozumie i przestanie ludziom mówić jaki to boczek jest niezdrowy, a jajka to już w ogóle…! bo… cholesterol !!
    Ciekawe ile lat trzeba będzie czekać, aż ta informacja zawita po polskie „strzechy” uczelni medycznych.
    Ile ludzi, przez następne lata będzie „uważać na cholesterol w diecie”, bo tak powiedział lekarz lub dietetyk !

    Można powiedzieć, tak… FOBIA CHOLESTEROLOWA będzie w Polsce trwać jeszcze wiele lat, zanim beton w wielu głowach się nie skruszy pomimo tego, że … ci, którzy tą fobię stworzyli (Amerykanie) sami już od tego odchodzą. Ciekawe ile to doktoratów czy habilitacji trzeba będzie wywalić na śmietnik, gdzie tematem była „walka” z cholesterolem w diecie człowieka !!!
    Wiedziałem, że stanie się to jeszcze za mojego życia :-))) Szkoda tylko, że ta głupota trwała prawie 50 lat 🙁

    Ciekawe kiedy polska prasa zacznie o tym pisać ????
    Bardzo Was proszę, przekazujcie tą informację wszędzie, gdzie tylko się da !!!

    Co za wspaniały był dzisiaj dzień !!!!

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 13:28

      Niestety stanowi tylko inaczej, o lipoproteinach słyszałeś?

      1. Mirek 15 marca 2015 o 15:00

        tak słyszałem.
        Cholesterol, jako związek trudno rozpuszczalny w wodzie, nie znajduje się we krwi w postaci wolnej, ale jako składnik lipoprotein. Lipoproteiny są to związki kompleksowe białka i lipidów.
        …Lipoproteiny dostarczają: triglicerydów, fosfolipidów, cholesterolu i innych substancji lipidowych do trzech różnych odbiorców: wątroby, zapasowej tkanki tłuszczowej oraz pozostałych tkanek. Uwalnianie kwasów tłuszczowych z triglicerydów zawartych w lipoproteinach odbywa się z udziałem enzymu lipazy lipoproteinowej. Uwolnione kwasy tłuszczowe po przejściu przez błonę komórki są – zależnie od aktualnego jej zapotrzebowania na energię – katabolizowane, wykorzystywane do syntezy nowych triglicerydów, które gromadzą się w cytoplazmie w postaci kropelek tłuszczu, lub użyte są do budowy membran.

    2. Łysica 15 marca 2015 o 12:06

      Jak już robisz „kopiuj-wklej”, to bądź na tyle uprzejmy i podaj linka źródłowego, no i w chamski sposób nie odcinaj tego który wypowiedział te słowa.

      1. Mirek 15 marca 2015 o 14:39

        Tekst pochodzi z MOJEJ skrzynki pocztowej. Niestety niektórym nazwisko autora tego listu-Jerzy Zięba -powoduje alergiczną wysypkę na ciele. Wkleiłem więc to co uważałem za stosowne gdyż pozostałe wiadomości są wyłącznie dla mnie . Zięba prosi o przekazywanie tej INFORMACJI a nie jego listów. Twoje rozumienie chamstwa oraz przyklejanie takiej łatki komuś wydaje mi się bardzo problematyczne. Ale to takie …polskie.Też pozdrawiam

        1. pepsieliot 15 marca 2015 o 18:11

          Mirku jak najbardziej Cię rozumiem

  12. Niki 13 marca 2015 o 11:04

    Hejka, tylko które tłuszcze trans mają na myśli. Te naturalnie występujące, czyli jak w maśle, wołowinie (powszechnie uznane za bezpieczne nie zagrażające, a nawet zdrowotne – dopóki i tego nie obalą) czy tylko te przemysłowe transy olejów roślinnych? I tu przeciwko nim przemawia też ryzyko dla zdrowia matki ciężarnej, płodu i niepłodności samczej, o czym panowie nie myślą na co dzień.
    Przypominam sobie teraz wszystkie znajome mi ciężarne, które mimowolnie zajadały się fastfoodami, przemysłowymi słodyczami, bułkami i czekoladą oraz wszystkim naraz bo tradycja i medycyna nakazuje wszystkożernie jeść za dwoje,aby się urodziło tłuściutkie – w naszej kulturze synonim okazu zdrowia i na pewno dostanie 10 punktów. Dla dobra dziecka, w samej rzeczy, tylko że nie ma dowodów, że ta wszystkożerność sprzyja zdrowiu dziecka. Matka i dziecko wszakże to naczynia połączone.

    1. pepsieliot 13 marca 2015 o 13:27

      no tylko mowa o przemysłowych

  13. chepi 13 marca 2015 o 12:49

    Najważniejsza jest jakość badającego

  14. ka 13 marca 2015 o 22:53

    Peps ma18 lat jak każda babka:) czy Szanowna pija czasem domowe nalewki?

    1. pepsieliot 14 marca 2015 o 09:56

      Ka oczywiście, że tak :d, a co do nalewek, to jestem tak nakręcona węglami, że nie piję w ogóle alko.

  15. chepi 14 marca 2015 o 22:34

    A podobno troszeczkę alkoholu ok.5%-owego przedłuża telomery jak stwierdził badacz o polsko-brzmiącym nazwisku. Kawa tego nie robi.

    1. pepsieliot 15 marca 2015 o 09:57

      ja kawy też nie piję, a też mówią że trochę może być bardzo ok

    2. Mirek 15 marca 2015 o 20:40

      co jeszcze przedłuża? Jakoś nie zauważyłem… 🙂

  16. chepi 15 marca 2015 o 21:34

    Kawa podobno jest lepsza dla kobiet niż dla mężczyzn.

    1. Mirek 15 marca 2015 o 22:50

      Kiedyś reklamowali zieloną kawę jako cudowną substancję na odchudzanie.Jednak osobiście uważam iż o wiele szybsze efekty uzyskamy stosując zieloną kiełbasę .Efekt murowany w trzy dni…

  17. Adrian 18 marca 2015 o 12:48

    Uzupełniać artykuł dodał bym, że wszystkie opisane w artykule diety łączą następujące elementy:
    1. Każda z diet ma swoich propagatorów, którzy twierdzą, że ich pomysł na „zdrowe życie, bez chorób” jest najbardziej efektywny.
    2. Każda z diet ma swoich zagorzałych przeciwników, którzy twierdzą,że stosowanie określonej diety jest szkodliwe, zabija, powoduje nowotwory itp.
    Dla pkt. 1 i 2 – znajdują argumenty udowodnione badaniami (własnymi lub naukowymi).

    Tak już zostaliśmy skonstruowani, że łatwiej przychodzi nam znajdowanie argumentów, które potwierdzają nasze opinię.

    Podsumowując chciałem napisać, że wyżej wymienieni mają racje bo każdy z nas to indywidualność. Dlatego też nie ma jednej uniwersalnej diety wszytko zależy od stanu naszego organizmu, środowiska, wieku i takie tam bla bla bla. Więc trzeba testować. W mojej subiektywnej opinii racjonalnym wydaje się uciekanie (poz jednostkami chorobowymi) od drug ekstremalnych typy dieta oparta wyłącznie na mięsie lub wyłącznie na warzywach.

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się