logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
169 online
53 996 470

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 7 popularnych warzyw i owoców, które bezwzględnie muszą być ekologiczne

    11117 popularnych warzyw i owoców, które bezwzględnie muszą być ekologiczne

    Omega 3 TiB

    Omega 3 TiB

    Hej Śliczni, czyli wpis z serii króciutkich,

    A może jednak to przesada?

    Sąsiad jeździ porsze i też kupuje zieleninę w Almie. A Alma się brzydzi organik, bo mógłby Almie nie zejść. Czy sąsiad może się aż tak mylić, skoro jeździ porsze?

    A Ty myślisz o sobie, – może to już ortoreksja i raczej trzeba się cieszyć, że jestem roślinożerny, więc odkwaszę się owocem i warzywem?
    Kij z tym, że nie organik. Zresztą ta Desmond mówiła, że spoko, byleby to była roślina.

    Owszem coś słyszałem o parszywej dwunastce, ale żeby aż tak?

    Dobra, odpuszczam parszywą dwunastkę, bowiem jak wszędzie i zawsze, nawet wśród parszywej dwunastki jest hierarchia wśród pasztetów. Pozostaniemy przy siódemce. Ekstra parszywej.

    Jest siedem warzyw i owoców, które gdy zdecydujesz się jeść nieorganiczne znaczy, że albo jesteś ignorantem, albo idiotą. Bo przecież jest inna szama, nie tak szkodliwa.

    Kłopoty z płodnością, wady wrodzone, ADHD u dzieci i to czego obawiamy się najbardziej, czyli rak. To są zależności pomiędzy jedzeniem pewnych nieorganicznych płodów rolnych, a naszym zdrowiem.

    Wymieniam siedem najgorszych:

    1.
    Jabłko

    Na pierwszym miejscu jest jabłko. I nawet nie mówię o tym plastikowym, błyszczącym i zielonym jak mydełko Fa.

    Mówię o każdym jabłku z marketu, czy z bazarku na rogu Krzywej i Polnej. Tak, nawet tam jabłko to pesty-herbi bomba.

    Jabłko hodowane tradycyjnie zawiera średnio 42 pozostałości po pestycydach, gdyż jest parę razy podczas wzrostu nimi traktowane.

    Wśród tych pozostałości chemicznych 7 podejrzewa się o korelację z rakiem, kolejne 10 to neurotoksyny, następnych 19 działa na gospodarkę hormonalną, jest to chemia dla endokrynologa po prostu, no i ostatnie 6 ma negatywny wpływ na ludzką reprodukcję i rozwój płodu.

    A więc jak najbardziej git

    Gdy jeszcze uświadomimy sobie, że 17 wśród nich wykańcza pszczoły miodne kładąc je pokotem, zrozumiemy, że jedząc jabłko nieekologiczne podpisujemy cyrograf z diabłem.

    2.
    Wiśnie

    Następne w kolejce są super zdrowe wiśnie. Dziwne, że nie czereśnie.

    Wiśnie również zachowują dla konsumentów nieekologicznych owoców około 42 pozostałości pestycydów.

    Tyle, że w trochę innych korelacjach chorobowych. 7 rakotwórczych, 22 neurotoksyn, 7 hormonalnych zaburzeń i 8 dotyczących reprodukcji i takich tam.

    18 z nich wykańcza pszczoły miodne.

    3.
    Fasolka szparagowa

    Fasolka szparagowa hodowana w tradycyjny sposób ma około 44 elementów chemicznych, pozostałości po pestycydach.

    Wśród nich substancji rakotwórczych 8, 22 endokrynologicznie niebezpieczne, 11 to neurotoksyny, a 8 ma negatywny wpływ na reprodukcję. Tym razem 18 chemikaliów wykańcza pszczoly miodne.

    4.
    Jarmuż, lub kapusta włoska, czy sałata rzymska, bez znaczenia

    Ta ekstra zdrowa zielenina, jednak w wydaniu tradycyjnej hodowli jest bombą pestycydową. 

    Ma aż 46 pozzostałości chemicznych. 9-rak, 25-hormony, 10-neurotoksyny, 8– reprodukcja, lub rozwój płodu, 25– kilerów pszczół

    5.
    Szpinak

    Kapitalne pożywienie, ale 48 pozostałości, w tym 8-rak, 25-hormony, 8-neurotoksyny, 6-reprodukcja i wzrost, 23– kilery pszczół

    6.
    Słodka papryka

    Zapewniam Socjetę, że w słodkiej papryce hodowanej tradycyjnie nie ma nic słodkiego.

    49 pestycydowej kiły, 11 – rakotwórczych, 26 – podejrzanych substancji zakłócających gospodarkę hormonalną, 13-neurotoksyn zmieniających osobowość, 10 utrudniających rozmnażanie i rozwój płodu, 19– morderców ślicznych pszczół miodnych

    7.
    sałata

    51-pesty, z których 12 – raków, 29-hormony, 9 -neurotoksyny, 10-rozmnażanie, lub rozwój płodu i 21 zajzajerów toksycznych dla pszczół miodnych.

    Teraz już wiesz. Wybór należy do Ciebie. Jest szczęśliwa piętnastka. Jest wszystko pomiędzy. Naprawdę tych pokarmów nie musisz jeść, albo kupuj je organiczne.

    Zresztą to i tak, Twoja sprawa i Twoje decyzje, ale gdy zarządzasz czyimś prowiantem, gdy jesteś głównym dowodzącym w pieleszach i karmisz ludzi, w tym całkiem małych, miej na uwadze, co robisz.

    Co ja patrze

    Ile razy podajesz swojemu dziecku, albo ukochanemu chłopakowi, przyszłemu osobistemu reproduktorowi jabłko nieekologiczne? 

    Nie bądź złą Macochą, bo Twoi bliscy, to nie Królewna Śnieżka.

    (Dane liczbowe podaję za Henry’m Derek’iem)

    pa nieustający peps

    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Może rzuć też gałką na to:

    Jesteś z Polski? Nie masz wyjścia musiz zostać wegetarianinem

    Hazard? Przecież jasyno w ostateczności zawsze wygra, nawet jak ktoś rozbije bank

    Soczewica, czyli co jeść zamiast indyka, żeby nie grubnąć na frutarianizmie

    (Visited 17 363 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Dan. 9 grudnia 2014 o 22:37

      Peps. czy nie ma jakis sposobow na odpestydzenie ( umycie, zmycie ) owocow i warzyw. Gdziesz czytalam o kapielach w sodzie oczyszczonej i kwasku cytrynowym…… nie wiem na ile to prawda.

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 09:21

        Są i pisałam o tym 100 razy, ale nie z tych! Tu jest tego taka ogromna ilość, zę moczenie w wodzie z octem jabłkowym, a potem w wodzie z sodą niewiele dają, to może się sprawdzić przy innych owocaach

    2. Gosia 9 grudnia 2014 o 23:20

      No właśnie, normalnie nie politykuję ale jutro posłowie będą głosować w senacie za ustawą już przyjętą przez sejm o GMO – będzie dużo więcej gównianych owoców i warzyw, podlewanych jeszcze gorszą chemią więc Pepsi listę chyba trzeba będzie wydłużyć. Tak głosowano w sejmie: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=80&NrGlosowania=40

    3. Panna Migotka 9 grudnia 2014 o 23:47

      Ha, mam kawałek pola i wlasny jarmuż , kapustę , fasolkę i wielkie dynie. A jablka znajduję w okolicy , rosna sobie na prześlicznych jabłonkach w opuszczonych sadach, właściwie dzisiaj już lasach, bo to wszystko zdziczało. Tu, gdzie mieszkam, ludzie nawożą i uprawiaja ziemię naturalnie.

      1. Nati 10 grudnia 2014 o 09:32

        Pochwal sie Migotko gdzie mieszkasz? Jakie wojewodztwo chociaz

        1. Panna Migotka 10 grudnia 2014 o 15:21

          Podkarpacie. Przeprowadziłam się na wies z molochu (5mln mieszkancow).

      2. Ania 11 lutego 2015 o 17:51

        szczesciara ;0

        1. pixelpr 17 sierpnia 2015 o 12:01

          Migotka, a jest opcja kupować od Ciebie te rzeczy? Też jestem z Podkarpacia

    4. cienki bolek 10 grudnia 2014 o 01:12

      W internetach nie znalazłam info gdzie w Gdańsku można kupować organiczną parszywą dwunastkę także nie ma co jeść. Jedynie w b. drogim sklepie „organic” czasem są jakieś zgniłki jabłek i marchwi ale specjalnego wyboru to tam nie ma to gdzie te warzywa i owoce kupować na co dzień?

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 09:22

        Cinki Bolek idź do Lidla, tam zawsze są jabłka, ziemniaki bio bez GMO, marchewka, wszystko niedrogie

        1. agnieszkaanka 10 grudnia 2014 o 11:03

          Pepsi naprawdę wierzysz w te lidlowskie? Ja też je kupuje, ale jabłka są takie piękne jak normalne, tylko mniejsze, marchew niczym się nie różni, tak samo ziemniaki. I ta cena,raptem 20% wyższa. Jakoś czuje się oszukiwana troszke, ty nie?

          1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 12:24

            mają europejskie certyfikaty, nie mam podstaw nie wierzyć, jak dotąd spotkałam się tylko z podróbkami włoskimi, ale robi się z tego zaraz afera, ale nie niemieckie bio

        2. Dave 10 grudnia 2014 o 11:24

          widziałem te jabłka i zastanawia mnie fakt czemu one tak pięknie wyglądają zapakowane w tej folii po chyba 4 sztuki bodajże. Nijak na bio nie wygladają, ale może i są… jakkolwiek ładny wygląd i ta folia zaufania nie wzbudza

          1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 12:25

            te jabłka są specjalnie chronione od pleśni, w ten sposób pakowane i schładzane, one zaraz się psują , jak wszystko bio, bez lodówki

        3. Ola 10 grudnia 2014 o 11:37

          Pepsi a skąd ta pewność co do Lidla? Pytam, bo nie mieszkam w Pl ale lidl u nas jest całkiem niedaleko. czasami bywam, ale dział warzywny omijałam do tej pory szerokim łukiem myśląc, ze w takich dyskontach dobrej jakości nie znajdę?

          Mamy tez w supermarketach jabłka bio, ale nie za bardzo chce mi sie wierzyć w ich eko pochodzenie..bez skazy, zapakowane czwórkami folią..
          No właśnie, nie wiem jak patrzeć na te produkty eko/boi w supermarketach… Sałaty tez są, jarmuz pięknie poszatkowany i w foliowej paczuszce, Pepsi brałabys?:)

          1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 12:27

            W supermarketach nie ma bio i eko w paczuszkach szpinaku i sałat, tylko w organiku są i mają certyfikat, innych nie biorę, chodze też oczywiście do sklepów ze zdrową

    5. Qchniazdrowia.pl/blog 10 grudnia 2014 o 08:02

      Nie ma tu ziemniaków? Myślałam, że będą zaraz za jabłkiem….

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 09:23

        Ziemniaki to przede wszystkim GMO, ale można na bazarku kupić bez GMO jeszcze wciąż, ale owszem ziemniaki są na liście parszywej dwunastki

    6. edyta 10 grudnia 2014 o 09:28

      A u mnie sa dostepne jablka
      1) eko ale widac ze z chlodni z ubieglego roku, takie wymietolone i suche, w dodatku wiezione z jakiejs wenezueli czy innej kostaryki
      2)lokalne, swieze , soczyste i pachnace ale nie eko

      to ktore lepsze? bo ja jednak kupuje te lokalne, i obieram skorke.

      przy okazzji chcialam zapytac. ogorek jest szczesliwy czy parszywy? bo nie ma go ani tu ani tu na liscie.

    7. Baba na rowerze 10 grudnia 2014 o 10:15

      Lidla u nas nie ma, ziemniaki sadzone na potrzeby rodziny mój stryj i tak pryska (tak mi się wydaje) o dziwo na podhalu nie ma gospodarstw eko :/ i jestem w czarnej dupie.

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 10:40

        bo mnie rolnik powiedział że teraz te sadzonki są takie, że jak się nie spryska, to nic nie wyrośnie

        1. Panna Migotka 10 grudnia 2014 o 15:38

          U nas nie ma zadnych gospodarstw eko, Ludzie mają każdy swój kawałek pola, bo inaczej by nie wyżyli i uprawiają naturalnie Ja sobie takie poletko kupiłam razem z domem i zadowolona jestem. Chociaz jak pierwszy raz w zyciu pracowałam motyka, to myślałam, ,ze mi łapska odpadną.
          Jedna miła , bardzo starsza pani zdradziła mi sekret pięknych upraw: popioł z pieca… I to wszystko. Tak robili jej dziad i ojciec, teraz ona.
          Powoli się uczę różnych sztuczek. W każdym razie miałam tego roku dynie 60kilogramowe.

        2. Panna Migotka 10 grudnia 2014 o 20:12

          Ależ rośnie! U mnie urosło wszystko. Doglądałam tylko często i okopywałam .

          1. Ania 11 lutego 2015 o 17:55

            Pano Migotko ale super – a masz jakis trik na parszywe slimaki (one spedzaja mi sen z powiek i pustosza wszsytkie nowe sadzonki z ktorych zostaje wior ) 🙁

    8. mlb 10 grudnia 2014 o 12:41

      hej, z danych ze strony ministerstwa rolnictwa:
      „W 2013 r. liczba gospodarstw ekologicznych wynosiła 26 598, z czego najwięcej ekologicznych gospodarstw rolnych było w województwach: warmińsko-mazurskim (4235), zachodniopomorskim (3640) i podlaskim (3407)”.

      one są wbrew pozorom niemal wszędzie już, te gospodarstwa. trzeba tylko jakieś sobie upodobać, wyszukać i dogadać się co do dostawy/odbioru. I choćby jabkami załadować sobie pół garażu czy piwnicy. szpinak lub jarmuż zamrozić. z wiśni zrobić kompoty albo dżemy. itp.

      są też sklepy internetowe – eko-warzywniaki. dostawa kosztuje, ale jeśli zakupy robi się np. raz w miesiącu i duże ilości, to i tak warto. ostatnio udało mi się tak na przykład wyszukać skrzynię pomarańczy „świeżo rwanych” niemalże – żywiłam się nią przez prawie dwa tygodnie 🙂

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 13:53

        świetny pomysł

    9. Gosia 10 grudnia 2014 o 13:01

      Co wy z tym GMO ???
      jeśli ktoś się tego boi,to jak dla mnie nie ma wiedzy,która można łatwo zdobyć ,a cytując- w latach 2002-12 opublikowano przynajmniej 1783 badania nad bezpieczeństwem GMO, co czyni z niego jeden z lepiej przebadanych tematów w nauce. Nie wykazały one szkodliwości żywności modyfikowanej genetycznie.
      W necie można znależć wiele publikacji na temat korzyści jakie modyfikacja daje roślinom.Ja jestem za i nie boję się jeść takich roślin i robię to nagminnie..

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 13:54

        Gosiu, sorryyyy, ale nie czytałam większych bredni!!!

        1. Iza 11 grudnia 2015 o 23:05

          Ja pitole, normalnie niefiesze… Ludzie takie glupoty piszą OMG:P GMO jest ok o jaaa pitoleeeee:P

      2. Panna Migotka 10 grudnia 2014 o 15:41

        Gosiu, nie wierzę.Poważnie to mowisz?

      3. JO 11 grudnia 2014 o 11:47

        Czy piszesz to serio czy też jakaś prowokacja, bo jeżeli więcej ludzi złapie się na takie kłamstwa, to strach myśłeć co będzie dalej…

      4. Ania 11 lutego 2015 o 17:57

        OMG !!!!!

    10. Bartek 10 grudnia 2014 o 16:47

      Peps, a nasza polska natka pietruszki zalicza sie do salat czy mozna z marketu? 😀

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 22:58

        ja bym jadła, bo ona rośnie bez najmniejszych problemów bez nawozów, można ewentualńie przepłukać w occie a potem sodzie i przelać mineralką

    11. Bartek 10 grudnia 2014 o 16:53

      + co z pekinska?

      1. pepsieliot 10 grudnia 2014 o 22:59

        Pekińska myślę że to ta sama kategoria co sałaty

        1. redka 10 grudnia 2014 o 23:13

          A roszponka tudzież rukola?

          1. pepsieliot 11 grudnia 2014 o 09:33

            Redka z tego co wiem, to rukola rośnie czy chcesz czy nie chcesz, u mnie przykładowo wyrasta pomiędzy płytkami chodnikowymi, co do roszponki nie mam dnych

        2. kov 10 grudnia 2014 o 23:39

          Podłamałem się tymi jarmużami sałatami i szpinakami.

          1. Niki 11 grudnia 2014 o 12:35

            Ja też
            Nie wiem co jeść
            Nie wiem czy karmić moje dziecko

            Smutne to wszystko

    12. inka 12 grudnia 2014 o 12:10

      Wszystko to istotne i prawdziwe informacje ale… tradycyjna jest trójpolówka albo stosowanie zasad allelopatii :). Dbajmy o czystość języka, nie przypisuj proszę niewłaściwych a dodatkowo pozytywnie kojarzących się określeń do tak ohydnej praktyki jak chemiczne, zatrute, przemysłowe uprawy. Pozdro:)

    13. Panna Pikotka 13 grudnia 2014 o 16:25

      pepsi, dzięki za artykuł, poproszę Cię bardzo o źródłowy link do danych liczbowych, potrzebuję przekazać info osobie anglojęzycznej, a jak googluję Henry Derek, to mi jakiś metal singer wyskakuje 😉
      Plis o link, może być na priw

      ściski

    14. Karola 13 grudnia 2014 o 16:53

      Jabłka i ziemniaki mam możliwość zdobyć względnie tanio na szczęście,ale te sałaty mnie załamują,szczególnie jarmuż;( Zastanawiam się czym zastąpić dzienną rację zieleniny jeśli nie mam możliwości dostania eko sałatki. Spirulina czy też inne tego typu zielone załatwią sprawę?

      1. pepsieliot 13 grudnia 2014 o 17:36

        Karola muszą

    15. Kamila 19 grudnia 2014 o 08:40

      Dla tych co mieszkają we Warszawie (a może i w innych miastach są podobne grupy zakupowe…) wklejam link do lokalnego rolnika, ma kilka lokalizacji, ja odbieram zakupy na Lazurowej w Jogi Babu. Nie jest masakrycznie drogo no i podobno lokalnie i ekologicznie https://lokalnyrolnik.pl/pulpit_klienta

      Pozdrawiam
      Kamila

    16. Agata 8 stycznia 2015 o 11:33

      Dla osób ze Śląskiego (Katowice i okolice )bardzo polecam na sobotnie zakupy, dobre miejsce: Eko Bio Organic Centrum w Mikołowie. Można się obkupić na cały tydzień w różne dobroci (warzywa, owoce, pieczywo, mąki, kasze, nabiał, mięso itd.)
      Ja uwielbiam i zaopatruję się min. w BIO pomarańcze, cytryny i limonki z Sycylii . . . no i mąki do wypieku chleba obowiązkowo . . . i wiele, wiele innych 🙂
      Oczywiście są na FB, wiec można poczytać jak ktoś ciekaw kto i co tam sprzedaje:)

      Pozdrawiam
      Agata

      1. aniaw 13 września 2016 o 12:13

        Tanio jak barszcz. Próbowałam do takiej grupy się włączyc. Jakość towaru masakryczna a ceny niebotyczne. Ile trzeba zarabiać by żywić się ekologicznie. Nie mam pola, znajomych na wsi. Ceny w sklepach ekologicznych kilka razy przekraczają normalne ceny. I niestety nie można mieć zaufania co do ich ekologiczności. To, że coś jest od lokalnego rolnika o niczym nie świadczy. Znane są przypadki klonowania certyfikatów i skupywania po okolicy produktów rolnych.

    17. Hubert 3 marca 2015 o 08:55

      Poleciłby kto jakieś eko-źródło we Wrocławiu? A może da się dostać we w miarę ludzkich cenach takie organiki przez internet?

    18. busta79 16 maja 2015 o 21:58

      Panna Migotka pisze Tu, gdzie mieszkam, ludzie nawożą i uprawiaja ziemię naturalnie. mam pytanie co to znaczy naturalnie? jesli podlewaja odpadem od zwierzat to nie zjadl bym tego bo to same ciezkie metale,wiec chcialbym uzyskac odpowiedz jak uzyskac bio eko nawozac naturalnie.
      Od 7dmiu lat robie opryski w holenderskim sadzie 15ha jablka gruszki i bez oczywiscie bio i powiem szczerze wszystkim odwiedzajacym ze 100% bio czy eko nie kupicie z zadnego sadu marketu i tp jest to nie mozliwe.
      W sadach miedzy drzewami jest przerwy okolo 50cm do 1mtr w takiej sytuacji drzewa wyciagaja z ziemi wszystko co mozliwe w ekspresowym tepie czyli trzeba nawozic i jest maly problem bo nawoz mosi miec rowniez jakis certyfikat bio eko pozatym w polsce panno Migotko nie ma odpowiednich ziem aby utrzymac sadu bio bo sa glownie same piaski podstawa to glina . A wiec jesli ktos zerwie jablko w zarosnietym sadzie to moze nacieszyc sie tylko smakiem i owszem jest to bio ale tak cienkie ze nie oplaca sie jesc brak witamin i mineralow bo to wszystko drzewo czerpie z ziemi od 6ciu lat staram sie jesc eko i bio pozatym wiedza ktora zdobylem tu w holandi otwarla mi oczy, eko i bio bedziecie miec tylko od ludzi ktorzy posiadaja ogrudek i dbaja np mieszajac ziemie z kompostem ktory dostarczy wiekszej ilosci tlenu w kozenie , sam posiadam ogrudek jakies 300kwadratow u mojego szefa i wiem jak ciezko jest uprawiac bio eko

      1. pepsieliot 17 maja 2015 o 09:15

        w moim ogródku tylko własny kompost i do tego tylko z eko warzyw i owoców, taka cyrkulacja zamknięta:) szkoda,że ogród to nie moja pasja, wymiękam jak mam coś robić

    19. busta79 16 maja 2015 o 22:10

      Gosia a ty wiesz dlaczego wogle te genetyczne wynalazki weszly na rynek? a wiec oswiece cie abys nie dozyla wnukow. Jesz cos o czym nie masz sielonego pojecia i o to im chodzi aby takich jak ty bylo wiecej bo hemio terapia to kopalnia zlota , te genetyczne maja zanizone wszystkie wartosci odrzywcze jak i wit b17 ktorej tam prawie wogle nie ma ale tego juz pewnie nie wyczytalas w tych badaniach pestki sa coraz mniejsze a ci ktorzy sie interesuja zdrowiem powinni wiedziec ze te pestki to jedna z najistotniejszych zeczy ktora powinien czlowiek pogrysc i przelknac

    20. Stokrotka 18 maja 2015 o 14:34

      Derek zapewne mieszka w USA. W Polsce nawet w sadach nieorganicznych nie używa się takiej ilości pesty- i herbicydów. Choć oczywiście najlepiej kupować z upraw ekologicznych lub zrównoważonych a nie z przemysłowych.

      1. pepsieliot 18 maja 2015 o 14:56

        w Polsce, tak jak w Europie podobno jabłko pryska się kilkanaście razy

    21. Gazela 26 maja 2015 o 07:27

      W artykule z 26 marca 2014 piszesz, że wiśnie są ok i nie muszą być bio. To jak to jest?

      1. pepsieliot 26 maja 2015 o 08:16

        to są najnowsze informacje, niestety bywają niekiedy sprzeczne dane, ja też uważałam że można jeść wiśnie i jadłam nieekologiczne

    22. Okoń 26 maja 2015 o 11:57

      Podłamałem się tą sklepową zielenina, dobrze że pora ciepła i różnej trawy pełno z pokrzywą i mniszkiem na czele, wiem ze pryskane chemtrailsem i podlewane kwaśnym deszczem, ale do bretarianizmu mam jeszcze kawałek 🙂

    23. Gaja 26 maja 2015 o 18:48

      Czy te dane o „12” i „15” są europejskie, czy amerykańskie? Bo amerykańskie np. jabłko to wielki twór zupełnie sztuczny, bez smaku, no może trochę plastikiem jedzie. Wydaje mi się, że jak opryski są z odpowiednią karencją, to po umyciu pod bieżącą wodą można je jeść. Kupuję na targowisku od rolników w sezonie, są pachnące i soczyste. Te wyrośnięte z supermarketów lecą azotoksem na kilometr. Natomiast z tymi z lidla mam problem: nijak nie smakują jak prawdziwe polskie jabłko z drzewa,a są jakieś twarde i bez smaku i leżą u mnie poza lodówką już miesiąc (bez folii) i tylko trochę się podsuszyły. Cytryny, pomarańcze, banany smakują naturalnie. Ale marchew i cebula już nie. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to jest zdrowe. Kupuję czasem w sklepach eko lub na targowisku warzywa i owoce sezonowe od lokalnych producentów to pachnie w całym domu.

      1. pepsieliot 26 maja 2015 o 20:40

        mylisz się Gaju, zapytaj polskiego sadownika ile razy opryskuje się jabłka, kilkanaście razy

    24. Okoń 29 maja 2015 o 09:08

      Pepsi ma lodówkę oklejoną w imperialistyczną flagę, niemiecki sklep wychwala pod niebiosa… ech, to na pewno jakiś spisek 🙂

    25. coco.nut 29 czerwca 2015 o 14:59

      A co z tą kapustą? bo jest na liście szczęśliwej 15? wg najnowszych danych już nieaktualne? 🙁

      1. pepsieliot 29 czerwca 2015 o 16:20

        już nie pamiętam, bo kapustę tak łatwo jest kupić bio, że kupuję tylko bio

        1. Mon 1 października 2015 o 12:31

          Pepsi, gdzie kupujesz bio warzywa i owoce? Ja ostatnio zamówiłam na stronie paczkaodrolnika, ale niestety poza Krakowem nie dowożą malin, jeżyn, winogron i pomidorów czyli tego co kocham najbardziej. Pytałam nieraz sprzedawców czy pryskają itd. to oczywiście odpowiadają, że nie, ale jakoś im nie wierzę, bo każdy chce zarobić. Niekiedy bywam w Krakowie podczas weekendów stąd moje pytanie, czy masz jakiś zaufany straganik w tym mieście? 🙂

    26. pepsieliot 2 września 2015 o 16:46

      Ewelina ale kosmiczne bzdury!!!!! Jabłko jest 40 razy pryskane w różnych momentach, truskawki to jedna chemia, pomidory to samo,etc etc
      Pod każdym domem śmierdzi herbi randapem nawet z przydomowych ogródków! W sadach cuchnie!

    27. pola 16 marca 2016 o 05:32

      Moi rodzice hoduja na wlasny uzytek warzywa i owoce w szklarni pod Warszawa i jakos bez opryskow obradza… pare razy psikali na winogrona jakimis mikroorganizmami, wiec nie demonizowalabym domowych upraw

    28. bondi 14 kwietnia 2016 o 11:38

      Jako ciekawostkę powiem że szklarnie w Hiszpanii produkujące warzywa i owoce dla prawie całej Europy widac z księżyca haha a od wujka slyszalem że sałata rosnie tak szybko ze az słychać trzaski:)

    29. andzialipa 21 grudnia 2016 o 13:36

      Czy ktoś może coś? na temat dyfuzora ultradźwiękowego? Podobno skutecznie czyści powietrze w pomieszczeniach i pozbawia warzywa i owoce trujących substancji…..

    30. andzialipa 21 grudnia 2016 o 14:28

      Pomyłka….chodzi o urządzenie pt. ozonator i jonizator???

    Dodaj komentarz