logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
250 online
50 874 272

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
A co, gdybyś jednak pił za dużo wody?

kobierzec

Na lewo i prawo trąbi się o konieczności nawadniania, a gdyby się jednak okazało, że pijemy za dużo wody? To jakie byłyby tego faktu symptomy?

Morning Przyjaciołom tego bloga, Wrogów też morning

Kolosalny niż.

Powiedzieć, że mi się nie chce tego napisać, o czym wiem i co odkładam już od pewnego czasu do nieporęcznego pawlacza, a rzecz stale jak zakręcona czasoprzestrzeń, albo mściwy bumerang podtyka mi się pod kichawę, a to za sprawą przypadku Agaty, a to jednej znajomej, a więc powiedzieć, że mi się tylko nie chce, jest gigantycznym niedomówieniem.


Nie chce mi się tak, że wsuwam się pod dywan i poruszam się po salonie jeżdżąc na plecach i odpychając się gitarami, żeby mnie nikt nie widział i nie sądził, że ten garb przesuwający się pod kobiercem to ja ze swym niechceniem pisania o Tym.

Moim niechceniem mogłabym wypełnić czarną dziurę i wszystkie męskie borsety na świecie. Ale niechciany temat już osadził się swoją masywną rzycią na mojej klawiaturze.

No dobra zaczynam.

Amerykanie, witarianie, francuscy dietetycy top modelek, David Wolfe, Witarianin LFRV, pepsi eliot i wielu, naprawdę wielu innych na lewo i prawo zachęcamy do picia minimum przysłowiowych ośmiu szklanek wody dziennie.

Jak nakręcone katarynki nawijamy o tym, że picie w momencie, gdy jesteśmy spragnieni, to już za późno, bo uczucie pragnienia oznacza już odwodnienie. Przytaczamy wyniki badań kobiet odwodnionych, którym się myśl mąci w saganach.

Opowiadamy o alergiach – mój wnikliwy wpis w tym temaciu tutaj,  jako skutkach odwodnienia. Głosimy prawdy o nagminnym odwodnieniu rodzaju ludzkiego, a starców straszymy brakiem uczucia łaknienia.

Czy to prawda, że jesteśmy nagminnie odwodnieni, czy też rację ma, między innymi, Matt Stone?

Publicysta Matt Stone i niezależny badacz zdrowia, który w 2005 roku rozpoczął na pełną skalę niezależne śledztwo dotyczące zdrowia w kontekście takich różnorodnych dyscyplin jak odżywianie, ćwiczenia fizyczne, sztuka kulinarna, tradycyjne rolnictwo, ale także praca socjalna i psychoneurologia, gdyż doszedł do wniosku, że nagminnie jesteśmy źle informowani.

Że się nas ludzi wprowadza w błąd i że prawda leży właśnie o180 stopni w innym miejscu. Tak się tym podkręcił, że nazwał swoją stronę 180DegreeHealth.com.

Na tej stronie Matt pastwi się nad niepokojącymi tendencjami współczesnego świata, w tym dramatycznym i gwałtownym wzrostem otyłości, cukrzycy typu II, próchnicy, krzywych zębów, zaburzeń psychicznych różnego rodzaju, chorób autoimmunologicznych, alergii, astmy, chorób serca, raka, a nawet krótkowzroczności.

Zobowiązał się, pewnie ode mnie papuguje, uśmieszek, aby zapewnić swoim czytelnikom najbardziej logiczne, bezstronne, wartościowe, efektywne i dokładne dyskursy na tematy zdrowia człowieka w jego życiu.

A więc tak zwani nowoooświeceni, nie mylić z iluminatami, a więc my, którzy głosimy prawdy o konieczności stałego nawadniania się możemy się mylić do tego stopnia, że Matt Stone ma rację?

Oto co mniej więcej twierdzi rzeczony.

Najpierw zwróćmy się do podstawowych aspektów ludzkiej fizjologii. Choć może się wydawać, że picie wody jest szalenie naturalne i zdrowe, jednak co za dużo to nie zdrowo, a skutki uboczne mogą być zaskakująco paskudne.

Wielokrotnie napomykałam w moich postach, że picie w dużych ilościach wody destylowanej, albo takiej w której jest mało minerałów może doprowadzić właśnie do wypłukania tych minerałów z organizmu, doprowadzając do zachwiania równowagi potasowo – sodowej i w efekcie nawet do śmierci, jakby ktoś wypił przykładowo 5 litrów wody bez minerałów, lub nisko zmineralizowanej. I wydaje mi się, że właśnie to będzie naczelnym problemem, ale wracajmy do Matta.

Często słyszymy, że nasze ciała składają się głównie z wody. Choć to prawda, to jest to tylko pół prawdy, a to z pewnością nie jest uzasadnieniem dla ślepego chłeptania wody. W rzeczywistości „woda” w naszym ciele nie jest tak jak woda, która wypływa z naszych kranów (mam nadzieję, dodała peps), albo taka jaką znajdujemy w butelkach Fiji (Nałęczowianki), gdyż „woda” w naszym ciele jest bardziej jak zupa lub mleko.

Typowe ludzkie ciało zawiera szacunkowo 15 litrów płynu, znanego także jako płyn śródmiąższowy, który zawiera krew. W celu utrzymania odpowiedniej wytrzymałości błon komórkowych, płyn ten musi zawierać dużo sodu.

Wewnątrz komórki, jest bardzo mało sodu, a dużo potasu. Polaryzacja dominujących jonów wewnątrz i na zewnątrz komórki (sodu vs potasu) pozwala na utrzymanie cieczy płynącej swobodnie na zewnątrz komórki.

O tym co dzieje się w komórkach, w których zaczyna brakować potasu pisałam tutaj. Stąd poleca się dietę wysoko potasową, a nisko sodową. Jednak nisko nie oznacza, że ma się rezygnować z sodu. Chodzi o to, że organizm o wiele szybciej traci potas. Matt w tym momencie bardzo uprościł sprawę.

Matt kontynuuje:
Ale problem pojawia się, gdy płyn zewnątrzkomórkowy staje się zbyt rozcieńczy nadmiarem wody, co może naruszyć wytrzymałość błony komórkowej. W takim przypadku, woda wraz z dominującymi minerałami w płynie pozakomórkowym, takimi jak wodorotlenek sodu i wapnia dostaje się do komórki, powodując jej pęcznienie i wyzwalanie aktywacji układu współczulnego, lub aktywacji ostrej reakcji na stres.

To z kolei może spowodować różne niepokojące objawy z różnym stopniem nasilenia. Najpoważniejszym znanym przejawem tej sytuacji jest zatrucie wodą lub hiponatremia, która może być śmiertelna. Najbardziej istotnymi objawami są drgawki, oraz tachykardia, lub zaburzenia rytmu serca.

Ale rozwadnianie płynów pozakomórkowych w organizmie może również przejawiać się w drobnych, bardziej subtelnych i mniej oczywistych objawach.

Należy podejrzewać, że być może pijesz zbyt wiele wody, łącznie z wodą strukturalną zawartą w soczystych owocach, czy warzywach, oraz innych płynów, gdy doświadczasz często następujących objawów:

Masz zimne dłonie i stopy
Masz niską temperaturę ciała
Często oddajesz jasny mocz, oraz oddajesz mocz w nocy. (Uwaga, przecież niektórzy witariańscy guru głoszą, żeby oddawać mocz nawet 10 razy dziennie i do tego przeźroczysty, bo to oznacza prawidłowe nawodnienie)
Masz bóle głowy i migreny
Masz stany lękowe, lub ataki paniki
Masz suchą skórę (?! to już totalny paradoks, a mówi się stale o wodnym nawilżaniu od środka, brak uśmieszku)
Niewyraźnie widzisz, masz zmiany nastroju i inne objawy, które wielu błędnie uważa się za objawy hipoglikemii.
Masz kołatanie serca, lub zaburzenia rytmu serca
Masz silny apetyt na coś słonego
Masz niskie ciśnienie krwi, zawroty głowy, czy epizody zaburzenia widzenia

Według Matta, pij gdy jesteś spragniony, nie pij tylko dlatego, żeby się dajmy na to rozgrzać. Jedyną motywacją do picia ma być pragnienie. Jednym słowem, pomyśl zanim wypijesz.

Źródła strona Matta2

No i co Droga Socjeta na takie dictum?

Osobiście nadal jestem pewna, że większość ludzi jest jednak totalnie odwodnionych i dlatego powstrzymywałam się z tym wpisem, gdyż nawadnianie się bez uczucia pragnienia jest jakimś kolejnym obowiązkiem, od którego ludzie pod byle pretekstem będą chcieli się wymigać.

Jednak z drugiej strony grupa ortoreksów i hipochondryków jest skłonna wlewać w siebie hektolitry wody i właśnie do nich dzisiaj apeluję, w tym do siebie samej.

Wiem, że sama przesadziłam z ilością wypijanej wody (G. nie) i dlatego zmniejszyłam ilość porannego nawadniania z 1,5l do 0,75l, a może nawet do 0,5 litra wody z cytryną. Potem duży szejk. A następnie się zobaczy, w zależności jak będzie wyglądał mój trening i jakie będą warunki pogodowe.

Znając mój blog, chyba nikt się nie dziwi, że tak kolosalnie odrzucało mnie od napisania tego posta. Raczej wolałam zjeść rosół z miski wielkości sombrero, a jest to najbardziej znienawidzona przeze mnie potrawa z dzieciństwa, niż tak sobie bruździć w grajdole.

Serdeczności
pepsin

(Visited 6 137 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. ola 17 lipca 2014 o 10:51

    ech….można oszaleć a przy tym wszystkim zgłupieć do reszty 😉

  2. pepsieliot 17 lipca 2014 o 11:00

    Olu no widzisz jak muszę się czołgać 😀

  3. Panna Pikotka 17 lipca 2014 o 11:14

    jakbym miała pić na zachciankę, to by się pewnie skończyło na pół szklanki dziennie… bujda
    Panna Pikotka

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:07

      Też na to liczę, ale po wypiciu dużo wody z rana miałam pewne objawy niepokojące, dlatego wrzuciłam tego posta, a Agata też być może się odezwie

      1. edyta 17 lipca 2014 o 21:58

        Agata to ja 🙂
        zawsze pilam duzo wody, bo myslalam ze tak trzeba.
        Otrzezwialam jakis miesiac temu, ze mna bylo juz bardzo zle, prawie paraliz., niskie cisnienie, bradykardia.
        Woda wyplukuje elektrolity, a z elektrolitami zabawa to jak igranie z ogniem. Jest punkt krytyczny, po przekroczeniu ktorego schodzimy z tego swiata. Potas po przekroczeniu dolnej granicy bolu powoduje zatrzymanie serca. Sod z kolei a raczej jego brak powoduje spuchniecie mozgu i rozrywanie komorek (wskazowka: osmoza) .

        1. Kosmita 1 maja 2015 o 12:22

          Pepsi ten wpis o wodzie jest jednym z ważniejszych z punktu widzenia mojego doświadczenia z surówką dlatego napisz mi prosze jakie to miałaś niepokojące objawy z rana po obfitym nawodnieniu i czy przypadkiem te objawy nieciągnęły się przez prawie cały dzień ? czy to była wrażliwość na stres, spłycony oddech, pieczenie w żołądku po wypiciu szejka lub innych owocow… wiem że te objawy mogą wynikać z różnych niedoborów błędów ale napisz prosze co po tej wodzie miałaś z rana !

          1. pepsieliot 1 maja 2015 o 13:54

            zmniejszyłam do litra, ale teraz z powrotem piję półtora tylko zdecydowanie wolniej, wtedy miewałam lekki palpitacje, nie zawsze, ale jak za szybko wypiłam i za dużo.

  4. oregano 17 lipca 2014 o 13:17

    czasem mi się zaczyna wydawać że naszym organizmem steruje jakiś mały kronopio, a nie hormony, chlorki i śledziona i póki się nie odkryje kronopia nie znajdzie się odpowiedzi na zagadki organizmu; i że już bliżej odkrycia są jogini niż chociażby alopaci. a kronopio siedzi na przykład w uchu i śpiewa

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:08

      och kronopio

    2. Sour Girl 17 lipca 2014 o 18:18

      cóż za wizja 😉

  5. oregano 17 lipca 2014 o 13:19

    a czy woda przegotowana to jest świństwo? bo wtedy zupa też by była w połowie świństwem. ja całe dzieciństwo i nastoletniość piłam przegotowaną w sumie.

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:08

      właśnie myślę że dużo wody przegotowanej jest bardzo nie halo

  6. fu 17 lipca 2014 o 13:19

    hejka! pijesz tylko mineralke, czy czasem zrodlana tez? bo sie zastanawiam, czy sobie nie szkodze pijac od jakiegos czasu tylko mineralna butelkowana… dzieki z gory za odp

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:09

      fu, zmieniam wodę i czytam jej skład, piję naprzemiennie źródlaną z dobrym składem mineralnym,

    2. Gie 19 lipca 2014 o 01:50

      fu, przeczytaj sobie definicje wody źródlanej i mineralnej, bo widzę, że możesz je mylić

      1. pepsieliot 19 lipca 2014 o 09:47

        Gie definicja to jedno, nie mylę, a praktyka to drugie, w wodach źródlanych też masz minerały

  7. robert 17 lipca 2014 o 13:38

    super, że piszesz o sprawach, które weryfikują naszą drogę, że tak powiem górnolotnie:)

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:10

      robercie pozdrowionka 🙂

  8. iGrażka 17 lipca 2014 o 14:17

    Chapeau bas,Pepsi !
    nie każdy potrafi napisać coś,co nie jest po jego myśli
    ale Ty potrafisz i tym się szczycisz
    i słusznie…

  9. Olga 17 lipca 2014 o 14:18

    🙂 Ja miałam przez Ciebie doła co rano. Nie potrafię wypić 1,5 litra rano a nawet przez cały dzień, rok temu wzięłam sobie do serca tą wodę z cytryna i piłam tak ok 2 litry dziennie, po tygodniu miałam tak okropne nagłe, chwilowe zawroty głowy jakby mózg mi się przelewał, w oczach ciemność. Najgorzej było jak leżałam, nie mogłam ruszyć głową, jak wstawałam to traciłam równowagę.Cieszę się że to przeczytałam, dzięki 🙂

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:11

      Olga pewnie Ci spadało już niskie ciśnienie, to samo co mnie

  10. Jaspis 17 lipca 2014 o 14:19

    Ja to już to pisałem, że gdzieś w środku mojej intuicji coś mi nie pasuje z tym piciem 1,5 do 2 litrów wody dziennie, choć sam tak robię.
    Może będzie tak jak z cholesterolem, okaże się , że jest to kłamstwo wodne ?

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:13

      Jaspis zastanawiam się tylko komu mogłoby na tym zależeć? A może myśmy sobie za bardzo rzecz wzięli do serca, a inni chodzą nadal odwodnieni?

      1. edyta 17 lipca 2014 o 22:07

        Moim zdaniem to nie o to chodzi. To taki sam ignorancki nurt jak wiara w medykamenty. Wot, jakiemus dochtorowi zachcialo sie byc specem i zaczal wyliczac i poszlo w swiat, i myslal ze bedzie madrzejszy od naszych cudownie zaprojektowanych cial. W kazdej sekundzie superkomputer mozg wykonuje 100 BILIONOW obliczen, zeby podtrzymac nasze funkcje zyciowe. Jak mozna zatem mniemac, ze taka wazna funkcja jak odczuwanie pragnienia, nie jest w tych kalkulacjach zawarta?
        Zla jestem na siebie, ze zaufalam jakims pacanom zamiast wlasnemu cialu. I to ja, osoba wierzaca, dalamsie omamic ze jakis pseudospec z kalkulatorem wie lepiej od Stworcy. Qrde, no, nie moge sobie wybaczyc.

        1. Kosmita 22 lutego 2015 o 12:49

          ja dużo czytam, ale mało pisze, właściwie w ogóle nie pisze, no ale napisze wkońcu bo czytając wpis Pepsi zacząłem się denerwować na siebie samego podobnie jak Ty Edyta, że człowiek od dłuższego już czasu myśli o pewnych rzeczach (że m.in za dużo wody może być problemem) a szuka potwierdzenia na zewnątrz na blogach i nie znajduje albo znajduje sprzeczne info co jest niczym dla kogoś takiego jak ja !!! Jestem bardzo wqrny na siebie !!! Wqrwy bo nie mam zbudowanego zaufania do tego co myślę i czuje a to powoduje zagubienie ogólnie w życiu i stanowi o głupocie człowieka. Stąd są problemy ogólnie z życiem. Nie umiejętność uwzględniania tego co się czuje i myśli w wyborze dalszej ścieżki postępowania. Pewnie brak zaufania do samego siebie jest słuszny kiedy jest bo wkońcu nie wziął się z nikąd, brak zaufania do samego siebie mówi nam o tym, że się w życiu nie sprawdzamy. skoro tak słusznie ten mechanizm chroni nas przed błędami i naturalnie szukamy odpowiedzi nie w sobie a na zewnątrz ! ale z czasem trzeba się nauczyć słuchać samego siebie bo nigdy z patologii nie wyjdziemy !!! pisze „my” bo mam wrażenie, że ruchy odwrotne do głównego nurtu głównie otoczone są ludźmi z problemami którzy jednak szukają i super. ale to że szukają na zewnątrz świadczy o tym że nie ufają w życiu sobie !!! Zaufanie do siebie następnie DZIAŁANIE by sprawdzić czy to co czujemy dotyka prawdy i tak koło Tworzenia się zamyka. po udanym sprawdzeniu powinniśmy docenić siebie a tym samym następnym razem mocniej ufać sobie co daje większą energie do działania którego tak wielu z nas brakuje myśle ! i ciągle czytamy i szukamy i czytamy by być pewnym a poprostu BRAK ZAUFANIA DO SIEBIE SAMEGO. To nic odkrywczego ale jestem wkur… tak porządnie, że napisałem pomimo, że wiem że ten komentarz nie ma większego znaczenia pomimo tego, że ktoś napewno napisze żę ma 😉

  11. Basia 17 lipca 2014 o 14:35

    mnie zawsze śmieszyło te wmawiane nam standardowe 1,5 l dla wszystkich. JAk można porównać wielkiego faceta i małą kobietę na przykład? Poza tym prosta sprawa – jak mocz jest mocno żółty i boli Cię łepetyna to jesteś odwodniony, a jak szamiesz na śniadanie miskę owoców i potem sikasz jak szalona to wiadomo, że nie trzeba się dopychać tą wodą na siłę. Cała sprawa z wodą to dowód, że dzisiaj można z prostych rzeczy zrobić takie łamigłówki, że ludzie są kompletnie zdezorientowani i boją się samodzielnie decydować o tak prostych czynnościach życiowych jak picie

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:14

      Basiu, ale ja się uczepiłam tego sikania koniecznie 10 razy na przeźroczysto 🙂

  12. Kasia 17 lipca 2014 o 14:43

    ups, to to ja chyba tez musze sobie moje pijanstwo (wodne) przykrocic.. A co do rosolu to u mnie tez byla to znienawidzona potrawa w dziecinstwie …:D

  13. Paula 17 lipca 2014 o 14:47

    Ja takze jestem zdania ze wode pije sie jak sie jest spragnionym, rano wstaje jestem spragniona i pije szklanke wody , po co mam pic wiecej i wmuszac w siebie ?, jak za ok godzine pije 1,5 litrowego szejka ? Po ktorym sikam przezroczysto.
    W wielu kwestiach nalezy sluchac swojego ciala , pic jak jestem sprawgnionym, jesc jak jest sie glodna . Czy to az takie skompliokowane ??? Nie, ale ten przyklad dokladnie pokazuje jak nam wyprali mozgi :/

  14. Paula 17 lipca 2014 o 14:48

    * Mialo byc : pic jak jest sie spragnionym i jesc jak jest sie glodnym 😉

  15. naturalnystan92 17 lipca 2014 o 14:52

    No własnie, wege guru tak strasznie dużo piją, a jednocześnie zalecają dużą dawkę snu każdej doby. Może muszą tyle spać, gdyż ich sen jest przerywany na nocne oddawanie moczu.
    Mnie wkurza pobudka w nocy za potrzebą 😛

    1. Jaspis 17 lipca 2014 o 15:01

      Mnie też wkurza sikanie w nocy, nawet ostatnio zrobiłem sobie PSA czy to nie coś z prostatą, ale wynik mam super.

      1. robert 17 lipca 2014 o 15:17

        … ale cóż to za cudowny stan, kiedy o 5 nad ranem ponownie zasypiasz z pustym pęcherzem!:)

    2. pepsieliot 17 lipca 2014 o 16:15

      Chlejemy tyle, to sikamy w nocy jak somnambulicy 🙂

  16. siymia 17 lipca 2014 o 16:52

    Ja piję tylko gdy czuję się spragniona. Choćby nie wiem jak woda była smaczna, to nie potrafiłabym wypić 1,5l z rana, bo by mnie przerzygało wodą (swoją drogą, ciekawe jak się rzyga samą wodą 😉 ). Czuję się dobrze, z pewnymi epizodami w ciągu miesiąca, ale raczej nie spowodowane brakiem wody. Masz u mnie piątaka za napisanie tego posta nie po Twojej myśli oraz za to, że zmieniłaś swój nawyk poranny 😉

  17. kacha 17 lipca 2014 o 16:55

    Hmm.. jak mam więc pić herbaty ziołowe jak nie można pić wody przegotowanej? W zimnej sie nie zaparzy ;/ Piję ok 4 szkanek ziół ( 2 rumianek i 2 mięta) i 3 szkl wody miner lub żródl. Czasami sok, szejk, mleko roślinne. Niecałe 2 L na dzień, a i tak sikam 10 razy dziennie. Niestety jak wypiję więcej niż 2 to nawet w nocy się obudzę – co doprowadza mnie do szału! Jak dla mnie „latanie” tak często do toalety jest problematyczne, zwłaszcza jak jestem poza domem.

    1. atqa 17 lipca 2014 o 17:20

      Uwielbiam Cię Peps, za to że nie odpuszczasz, że drążysz, a gdy Twoje rozkminianie doprowadza Cię do newsa, który zaczyna uwierać niczym kamień w ulubionym bucie, to nie utykasz, tylko wyciągasz kamień…i wyrzucasz but o ile kamień go zniszczył.
      A bez metafor 😉 O Twojej wiarygodności właśnie świadczy że nie uleglaś „efektowi szuflady” i nie odrzuciłas konkurencyjnej hipotezy,tylko opublikowałas ją, mimo kłóci sie ona z Twoimi oczekiwaniami i podważa dotychczasowe konkluzje do których doszłaś,w które wierzyłaś i przekazywałaś innym.

    2. Paula 17 lipca 2014 o 18:23

      Kacha oczywiscie ze mozesz pic herbaty ziolowe z przegotowana woda, dlaczego masz ich nie pic ?

    3. pepsieliot 17 lipca 2014 o 21:30

      kacho herbatkę ziołowa jak najbardziej sobie wypij, nie można wypić 5 litrów wody przegotowanej 🙂

  18. kacha 17 lipca 2014 o 19:50

    no własnie oregano i peps napisały, że to beeee! A skoro wiekszość moich napojów opiera sie na wodzie przegotowanej to źle czy dobrze? W każdym razie bede pić dalej, bo lepiej pić ziołowe herbaty niż nic. Dla mnie wszytsko musi mieć SMAK! 🙂

    1. atqa 17 lipca 2014 o 20:26

      Kacha,ale to w zakresie picia samej wody przegotowanej,sauté.
      Nie herbat, czy zup.

    2. pepsieliot 17 lipca 2014 o 21:33

      5 litrów baardzo źle Kacho 🙂

  19. zuzka (@ptys_z_kremem) 17 lipca 2014 o 20:37

    ja piję 3,5 – 4,5 litra płynów dziennie (w tym 3 l wody)… i takie właśnie odczuwam pragnienie! umrę? 😀

    1. pepsieliot 17 lipca 2014 o 21:35

      Zuzka skoro tyle potrzebujesz i nie masz objawów, które wymieniłam i uprawiasz sport, to widocznie potrxebujesz, będziesz żyła 😀

  20. kumka 17 lipca 2014 o 22:19

    A ja gdzieś czytałam (tylko gdzie??), że należy wypijać 30ml płynów na każdy kilogram ciała (czyli dla takiej 60kilogramówki potrzeba 1.8l.) Może to ma sens?

    1. pepsieliot 18 lipca 2014 o 07:55

      na przykład Kumka w moim poście alergia, coś tam cos tam

  21. Bynio 17 lipca 2014 o 23:02

    Ciągłe porównywanie się do jakiejkolwiek hipotezy i odczuwany w związku z tym niepokój, że jesteśmy od niej zbyt daleko prowadzi do kropy. Nagle jesteśmy w kropce. Po czym szybko wyszukujemy sobie jakiś argument, że jednak nie byliśmy zbyt głęboko w błędzie i znów robi się słodziutko. Ja pije czasem tyle co kot napłakał , czasem trochę więcej, niezależnie od temp. na zewnątrz. Jeśli jednak zamiast klepania w klawire i wytrzeszczu na ekran całodniowo popylam fizycznie wtedy sytuacja się zmienia i piję gdy czuję, że chcę. Wszyscy uzależnieni od ciągłego popijania co kilkadziesiąt minut muszą coś połknąć bo poniewiera nimi duży dyskomfort mentalny łamane przez fizyczny. Umierają czy irytują się już po godzinie niemoczenia paszczaka.W moim systemie jestem tym kto pije na końcu i nie zdycha jak przez wiele godzin nie widać wodopoju. Ten brak uzależnienia często mi pomaga. A zakłócenie równowagi sód-potas czy raczej jej osiągnięcie objawia się od czasu do czasu niezależnie od pory doby intensywnym częstosikaniem przez kilka godzin (przeźroczyście) co 10 minut co można porównać do intensywnego piwkowania gdzie co wrócimy z urynału to już powinniśmy do niego wracać. Wtedy właśnie następuje powrót do równowagi. I nijak mają się te ilości do bilansu np. dwóch poprzednich dni.Co kilka tyg ma to miejsce i bardzo mnie śmieszy. Częstosikanie nie zawsze jest wynikiem nadmiaru wody, nie wszystkie pęcherze są wielkie, niektore są nerwowe, pewne stany emocjonalne czasem bardzo aktywują nerki i nadnercza itp., itd.
    Moja propozycja – rób tak jak czujesz a nie dlatego, że właśnie posiadłeś nową wiedzę
    Nadmiarowi picia płynów zawsze mówiłem nie;-) i ten wpis Pepsiaka dobrze wpisuje się w to, co bliższe naturze a nie teorii nadmiaru czy zapobiegliwości.

    1. pepsieliot 18 lipca 2014 o 07:55

      Bynio ciekawie prawisz :))

  22. Bynio 17 lipca 2014 o 23:11

    Bardzo pomocne prawie w każdej sytuacji człowieczej jest przypomnienie sobie prostego ale zasadniczego pytania: chcę? czy potrzebuję?

    chcę? czy potrzebuję?…..tu wstaw dowolny temat dylematu bądź dylemat tematu 😉

    Postraviam vszystkiech wodniakow 😉

  23. nitka 18 lipca 2014 o 07:45

    Ja wypijam z 3-4 litry płynów, do tego jeszcze owoce, warzywa. Gdybym miała ograniczyć się do 2 litrów to bym chyba uschła 😛 To źle, że tyle piję? Sięgam po szklankę, gdy czuję pragnienie, chociaż czasami mam straszną ochotę na coś słonego, zmiany nastroju czy chwilowe mroczki przed oczami. Ale chyba to nie wina przewodnienia, tylko kurczę tych elektrolitów. Co o tym sądzisz?

    1. pepsieliot 18 lipca 2014 o 08:04

      Nitka wszystko zależy od tego co robisz, jak mam dzień sportowy i jest upał, to żłopię wodę tak jak dawniej, ale gdy wypijałam ją 1,5 l t tuż przed olbrzymim szejkiem, to zdarzalo mi się kołatanie serca i zawroty głowy, ale ponieważ nie zawsze to miało miejsce nie lączyłam tego z wodą, tylko myślałam, że może nerwica, a na przyklad G. Pozostawił wszystko bz i czuje się świetnie, ale raz, źe on ma sklonności do wysokiego ciśnienia co objawiło się w liceum, a dwa, że nie wypija już potem pięciu pokrzyw i innych takich

      1. atqa 18 lipca 2014 o 11:55

        Moim zdaniem, nie chodzi tu tyle o ilość wody jaką wypija ciągu dnia, a o jednorazowe wypicie dużej ilości wody.
        Znany jest przypadek amerykanki bioracej udział w konkursie na ilość wypitej wody.Wypiła chyba naraz 7litrow wody i po kilku godzinach zmarła.
        Ja odczuwam dyskomfort i dycham gdy naraz wypije więcej niż 0,5litra płynu.
        Ale 1,5litra naraz to naprawdę bardzo dużo i nie dziwne Pepsi, że jedząc dodatkowo olbrzymie śniadanie, odczuwalas typowe dla przeciazenia/niedokrwienia serca-kołatanie i zawroty głowy.
        Gdyby A. zjadł naraz takie olbrzymie śniadanie jak Ty z G. to uciśnięte serce mogłoby nie wytrzymać.

        1. edyta 18 lipca 2014 o 12:10

          Ta Amerykanka o ktorej piszesz wypila 8 litrow i zmarla na typowe zatrucie wodne, to jest stan po ktorym sie schodzi w krotkim czasie, pecznienie i rozrywanie komorek. Ale nie masz racji mowiac ze picie duzej ilosci wody jest bezpieczne, jesli jest rozlozone rownomiernie w ciagu dnia. Ja piciem rownomiernym rozwodnilam i wyplukalam poziom potasu do 3,2 (norma 3,5-4,4), a bodajze ponizej 3,0 nastepuje przelom potasowy, to jest juz stan do leczenia szpitalnego i to w szysbkim trybie.

          1. atqa 18 lipca 2014 o 12:34

            Nie twierdzę że picie dużej ilości wody jest bezpieczne,o ile jest rozłożone w czasie 😉 i to z tych samych powodów o których piszesz.
            ..to samo zdanie mam w kwestii posiłków.

    2. edyta 18 lipca 2014 o 09:15

      Niestety zachodzi taka dziwna zaleznosc, ze jak sie czlowiek wtrybi w picie ogromnych ilosci wody, to potem rzeczywiscie czuje non stop pragnienie.Nie znalazlam na razie wytlumaczenia dlaczego, czytalam tylko ze tak jest. W moim przypadku dokladnie tak bylo. Zlopalam wielkie ilosci wody i ciagle mi sie chcialo pic, pic, pic. Kiedy postanowilam przerwac ten amok, myslalam, to sie nie uda, uschne. Nic takiego sie nie stalo, moze pierwsze 1-2 dni faktycznie chcialo mi sie wiecej pic, a teraz juz nie czuje tego nieugazonego pragnienia.
      Kieruj sie moczem, to najlepszy miernik. Mocz ma byc slomkowy!

  24. Niki 18 lipca 2014 o 14:16

    Poczytałam tekst i komentarze – dzięki Ludzie 🙂 bardzo mi się rozjaśniło w głowie, mgła opadła.
    I tak się zastanawiam czym jest to pragnienie, jakie są zewnętrzne i wewnętrzne symptomy zwykłego pragnienia (potrzeba idąca od mózgu, lekka suchość w ustach, zmęczenie czy inne?), a jakie odwodnienia (suchy język, wyschnięte na wiór popękane usta, bladość, poszarzałe matowe białka oczu, senność, mega-suchość skóry i błon śluzowych czy inne?), czy my ich przypadkiem nie mylimy, czy nie stosujemy tych pojęć zamiennie.
    Ja już nie będę w siebie wlewać nadmiernie, postawię na intuicję. Zresztą jakoś nigdy specjalnie nie lubiłam surowej wody takiej butelkowanej zimnej mineralnej czy źródlanej i z lodówki (soczystego arbuza z lodówki też nie, nie mówiąc o lodach) a to już u mnie wykluczone, bo skutkuje dolegliwościami laryngologicznymi, jedynie surowe warzywa i owoce z surową wodą toleruję, a i to nie w nadmiarze. Kiedy poczytałam co TMC i Ajurveda o tym mówią, to by się zgadzało z konstytucją mojego organizmu, która to szanowna nie znosi nadmiernego wychładzania. Toteż popijam napoje na bazie przegotowanej ciepłej lub wystudzonej z cytryną (super gasi pragnienie), czasami posiłkuję się alkalizującą mineralką wapniowo-magnezową. Tylko latem w upalne dni pozwalam sobie na zmianę.
    Nieistotne czy moje napoje mieszczą się w nurcie takim czy innym, obserwuję, że sprzyjają mojemu organizmowi… to chyba ważniejsze…

  25. M 18 lipca 2014 o 15:12

    Peps, może mi doradzisz jako nielekarz – jak w badaniach krwi wychodzi mi nadwyżka sodu i potasu, to pić wysoko czy nisko-zmineralizowaną wodę? Bo co osoba to inna teoria, już kręćka dostaję. Teraz piję 2,5 – 3 l dziennie wody typu Żywiec Zdrój/Primavera.

    1. pepsieliot 18 lipca 2014 o 15:51

      Michalina pij nisko sodową moim zdaniem, potasu w wodzie i tak jest bardzo mało

  26. JJ 19 lipca 2014 o 23:49

    Od wody blisko do wody. Chyba miał być kiedyś wpis o alko, jak gdzieś z czytałem?

    1. JJ 19 lipca 2014 o 23:51

      Miało być od wody blisko do wódy, tylko autopisarczyk poprawił.:-P

  27. edyta 20 lipca 2014 o 12:07

    zrobilam badania wody mojej kranowy, dostalam kilkustronicowy rapport tj. same liczby, co mi nic nie mowi bo nie jestem chemikiem an wodoznawca…czy kto wie, gdzie znajde przykladowa zawartosc CZYSTEJ zrodanej wody, bo domyslm sie ze nawet czysta zrodlana zawiera rozne stezenia innych skladnikow niz tylko H2O
    ?

    1. pepsieliot 20 lipca 2014 o 12:46

      na etykiecie?

      1. edyta 20 lipca 2014 o 12:50

        nienienie, to musi byc lab a nie producent z motywami merkantylnymi. W moim raporcie woda kranowa zawiera np. arszenik ale wedlug zapewnien urzedu miasta sa to ilosci duzo ponizej dopuszczalnych norm. A ja nie musze im wierzyc i chce sama zobaczyc ile arszeniku jest w wodzie zrodlanej

  28. pepsieliot 20 lipca 2014 o 12:53

    im bardziej będzie miał zapędy merkantylne tym bardziej na etykiecie dostaniesz idealne wskaźniki

  29. Lotus 8 sierpnia 2014 o 16:38

    Zamiast wody lepiej pić szejka bo zawiera witaminy i mikroelementy, nie potrzeba wtedy przed szejkiem pić wody.

    1. pepsieliot 8 sierpnia 2014 o 18:41

      Lotus, po wodzie jest trening, po treningu szejk, więc przed szejkiem jest woda 🙂

      1. Lotus 17 sierpnia 2014 o 16:29

        Heh, to już nie wiem 😉 jeśli ktoś treninguje to pewnie wodę wyparuje.

  30. Malgosia 71 17 lutego 2017 o 15:30

    Pepsi zgadzam sie z Tobą całkowicie co do tej ilości. Lekarze krzyczą: dużo wody. Kurcze, ile można ale żaden nie powie , że można przegiąć i co za tym idzie. Nie wiem czy dobrze czy źle ale ja obserwuje mocz. Im jasniejszy tym lepsze nawodnienie. I nie oznacza to, że mam pić 2 litry albo 3 dziennie. Słucham organizmu i obserwuje go – przynajmniej staram się na miarę mojej wiedzy. Ja robie tak: Wyciągam wiadro z ziemią okrzemkową:) tak wiadro – haha…wsypuje dużą miarkę ziemi okrzemkowej, dalej większą szczyptę soli morskie czy tam kamiennej albo himalajskiej, czasem do tego miarke MSM siarki a kiedyś jeszcze L-askorbinowy kwas. I tak pije cały dzień. Oczywiście w jednym dniu odejmuje to tego a to tego.
    Jednak mam pytanie : czy w/g Ciebie dodanie soli, no…powiedzmy większej szczypty plus od czasu do czasu w ciagu dnia na język wystarczy do uzupełnienia minerałów. Wiesz o co chodzi….nie wypłukań a wprowadzić minerały wraz z wodą…Możesz podpowiedzieć?.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze