logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
52 066 742

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Alopata vs szpinak

rp_house-doktor.jpg

Alopata vs szpinak

Super Antyoksydant - Purple Corn 100% Organic This is Bio

Super Antyoksydant – Purple Corn 100% Organic This is Bio

Morning Burżuazji przy felczerskim, czwartkowym  leitmotiwie,

Dlaczego w środowisku lekarskim panuje taka wielka w kwestii niejedzenia mięsa, nie mówiąc już o surowej diecie roślinnej wrogość?

Dlaczego w każdym innym środowisku panuje taka wielka w kwestii niejedzenia mięsa, nie mówiąc już o surowej diecie roślinnej niechęć?

Ponieważ taka postawa niejedzących mięsa, a jedzących surowy pokarm roślinny jest zagrożeniem na każdym poziomie. Jest nieprzyjemnie z kimś takim żyć pod jednym dachem, oferować mu leczenie farmakologiczne, nieprzyjemnie jest mu mówić, że się bardzo kocha psa i kota.

Z drugiej strony, przecież nie można wrzucić wszystkich lekarzy do jednego tygla, twierdząc, że są skorumpowani farmacją, może ideologicznie tak, przeszli przecież pranie mózgu na studiach, stażu i praktyce u swych starszych kolegów, ale z pewnością nie można insynuować, że wszyscy, czy nawet większość siedzi w kieszeni firm robiących straszne pigułki i chemikalia. Do tego są to ludzie z doskonałą i stale ćwiczoną pamięcią, od których wymaga się ciągłego dokształcania.

Azaliż dociera jednak do nich to i owo, gdyż tyle było śmiechu ze Steva Jobsa, który zamiast dać sobie od razu usunąć nowotwór skalpelem, to najpierw się ociągał i zaczął od konsumpcji zielska i się doigrał nawet przedwczesnego odłożenia widelca, no i to jest ten dowód, że frutarianizm to ludobójstwo. Nie mówi się, czym jest tak naprawdę rak trzustki. Z kolei wręcz krańcowo odbiegającym przypadkiem była Angelina Joli, która usunęła piersi i narządy rodne profilaktycznie.

Dlaczego więc olbrzymia większość lekarzy tak mało uwagi przywiązuje do samoleczenia się ciała, w wyniku prawidłowego go odżywienia, a tak wielką do lekarstwa, które niesie ze sobą ogromne skutki uboczne, do tego leczy symptomy i objawy, a rzadko kiedy udaje się do źródła, czyli istoty problemu?

Z kolei jak się już znajdzie człowiek wykształcony medycznie i światły to zaraz zachęca do diety wysoko tłuszczowej, pełnej białka zwierzęcego i zaczyna straszyć owocem. Dlaczego? Moglibyśmy litanię przykładów wysypać z rękawa, ale nie zrobimy tego, bo ci ludzie i tak mówią parę prawdziwych/istotnych rzeczy o farmakologii. Nie wyrzucimy więc dziecka z kąpielą.

Czy niedotlenioną komórkę, należy leczyć chemią?

Czy niedotlenioną komórkę, należy leczyć kwaśnym białkiem zwierzęcym?

Czy to ma przyszłość w dłuższym okresie czasu?

U pewnym filmie Małgośki Szumowskiej jest taka bardzo znamienna scena, gdy bohaterka chora na raka i rozżalona mówi, ale przecież jadłam brokuły. Ta niewinna scenka zapada w pamięć i w sposób cyniczny i machiaweliczny podkopuje poważną ideę odżywiania, które ma taki właśnie prozaiczny cel, odżywiać.

Na drugi plan schodzi fakt, że kobieta jest już bez włosa na głowie, co sugeruje, że oprócz tego, że w życiu robiła różne rzeczy jak palenie papierosów, jadła brokuły, to również przyjęła chemię i żadna z tych rzeczy, nie była w stanie zatrzymać jej przy życiu.

Jednak tylko brokuł został wykpiony

Dotychczas lekarz najczęściej miał do czynienia z dwoma typami ludzkimi, pierwszy to ci co wierzyli w lekarstwo, nowoczesną technikę, nieomylność diagnozy podpartej współczesnymi narzędziami i to byli ludzie, tak zwani światli. Wśród nich są inteligentni sceptycy, którzy nie widzą innej alternatywy, albo tacy, którzy zawsze chcą, aby ktoś inny podjął za nich decyzję, którzy nie lubią w żadnym wypadku być za siebie odpowiedzialni, ufają więc alopatom, jak nikt inny.

W drugiej grupie, zwyczajowo byli ciemni, zabobonni ludzie, którzy zamiast leczyć się lekiem udawali się do przydrożnych znachorów i felczerów, a następnie w ostatnim stadium choroby lądowali skruszeni w szpitalu.

Lekarz wysnuł więc daleko idące wnioski, że prosty idiota leczy się ziołem i sam sobie szkodzi, a inteligent wybiera jedynie słuszną alternatywę, ba, o wyborze żadnym nie może być mowy i idzie na chemikalia

Znachor [1981] 1-F-513-9
Lekarze nie zauważyli jeszcze widocznie, że ostatnimi czasy coś się w tej kwestii zmieniło.

Że obecnie, to być może niezbyt inteligentny, do tego niezaradny życiowo człowiek żywiący się czipsami i cc przed telewizorem, bezrefleksyjnie i chętnie poddaje się alopatycznym kuracjom, zaś ten co jeszcze niedawno z ilorazem inteligencji circa 120, nakierowany jednotorowo na alopatę i jego strzykawę, obecnie dopuszcza jakieś dziejowe spiski i zmowy, czyli alternatywne rozwiązania.

Wszystko staje na głowie, a lekarz jakby tej przemiany nie zauważył?

To już nie ciemny człowiek nie chce okropnego chemicznego lekarstwa, bajpasom i cukrowi mówi nie, i za pomocą czarów chce się samo leczyć, poprzez odpowiednie dotlenienie, odżywienie i nawodnienie ciała.

To myślący inteligent taką świnię lekarzowi podkłada. Nie można już lekko powiedzieć, że idiota wybrał gusła, dziady i zabobony, a nie doskonałą współczesną chemię w służbie medycyny.

A może nie dzieje się to jeszcze na taką wielką skalę, żeby zapracowany alopata zechciał rozstrzygać testy na inteligencję swoich pacjentów?

Z pewnością nie, gdyż u sąsiadów wokół każdego letniego wieczora wyjeżdżają pokraczne grille na kółeczkach i zaczyna się palenie, smażenie i brązowienie białka zwierzęcego, nieprawdopodobny smród wydobywa się zewsząd, dzieci też są w te straszne rzeczy wmieszane, gdyż podobno lubią grillowane mięcho, i alopaci mogą jednak znowu przeoczyć prawdę statystyczną, kiedy schorowane towarzystwo zjedzie się do lecznicy, bo to raczej wszystko tak zwana ponad przeciętna IQ, a jak nawet stosunkowo, użyjmy eufemizmu, średnia, to jednak światowa i obyta ze współczesną techniką i pieniądzem.

Współczuję więc alopatom, że są tak bardzo wyprowadzani w pole, przez swoje własne, jednak zapętlone spostrzeżenia, gdyż może to jeszcze jest zjawisko stosunkowo marginalne, co niejako tłumaczyłoby brak trafnych u rzeczonych refleksji, ale świadczy o tym, że są obok prawdy.

Gdyż obecnie jest pewne, że tylko idiota nie zacznie wszystkiego i to za wczas, i w pierwszej kolejności od rośliny i to jadalnej na surowo.

Precz ze złomem zamiast jedzenia!
Precz z obstrukcją, czyli pozatykanymi kichami!
Precz ze zwapnionymi żyłami, witaj antyoksydancie!
Precz z cukrem, ale też precz z ketozą!

Gdyż jedyna słuszna profilaktyka chorób przewlekłych, zwłaszcza nowotworowych powinna opierać się przede wszystkim na spożywaniu roślin w wielkich ilościach, gdyż fito, czyli zielone, ale też we wszystkich kolorach w tym amarantach i fioletach, jako najdoskonalszy przeciwutleniacz, stanowi istotę życia.

Tylko taka żywność jest jedynie słuszna i tylko ona pretenduje do nazwania jej pożywieniem, gdyż faktycznie odżywia, metabolizując ciało na poziomie komórkowym, jednocześnie regulując hormony, które z kolei pomagają kontrolować nawet chore apetyty.
Roślina, to wszystko. Im więcej roślin nieprzetworzonych, czyli na surowo, tym lepiej.
A więc roślina i nie ma od tego odwołania.

Na tym i temu podobnych blogach, to oczywistości, a nawet truizmy i slogany, jednak w większości miejsc, taka prawda wciąż wzbudza niekiedy wręcz nienawiść, wrogość, albo przynajmniej rozdrażnienie. Kolejna dietetyczka, kolejny alopata i kolejna jakaś prawda cząstkowa, zrzucająca odpowiedzialność.

Alopaci opanujcie się!

Inteligencjo wyznacz nowe słuszne paradygmaty, a czeladź za wami pójdzie, przecież kiedyś, dawniej intuicyjnie wyczuwała, że jest coś na rzeczy.

Szpinak na barykady marsz!


Jor jarmuż, alias peps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 757 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Asiu 7 sierpnia 2013 o 08:30

    Hej Pepsi, dzięki za codzienne inspiracje i szamę dla mózgu. Jestem cichym czytaczem, tylko wchłaniam nie wypluwając komentarzy, ale chcę, żebyś wiedziała, że grono fanów jest większe niż tylko stali komentatorzy. Wciągnęłam też moją mamę, która również czyta 🙂
    Pozdrowienia!

    1. pepsi 7 sierpnia 2013 o 10:52

      Asiu hej, cieszę się i ściskam Cię i niskie ukłony dla Mamy 😀

  2. skorpion 7 sierpnia 2013 o 09:46

    Nikt nie prowadzi statystyk, więc nie wiemy jak to jest z jedzeniem surowego, zielonego i zachorowalnością na raka.Od czasów „cukru który krzepi”, „margaryna zdrowsza od masła” itd. nie wierzę już w żadne teorie. Zauważyłam też, że nie ma ludzi nieśmiertelnych, niestety.

    1. Łysica 7 sierpnia 2013 o 13:00

      Tu się z Tobą zgadzam skorpion,a lekarz tj.zawód jak każdy inny,a jak nie będzie chorych ludzi to co oni będą robić?pójdą z torbami,dlatego leczą tak żeby nie wyleczyć.

      1. gosia 7 sierpnia 2013 o 15:51

        leczą ,żeby nie wyleczyć???
        dostałaś udaru cieplnego w te upały?
        mówisz po sobie? Ty tez tak pracujesz,że udajesz wariata?
        obyś miała okazję iść do lekarza,a potem niestety odszczekac to

        1. Jaspis 7 sierpnia 2013 o 16:18

          Lekarze mogą to robić nieświadomie, ale do tego się to sprowadza, że leczą najczęściej objawy, a nie przyczyny. Pomijając urazówkę, to wszystko w kółko się tylko leczy lekami, które niczego nie są w stanie wyleczyć.
          Skąd wzięło się określenie; Pacjent przewlekle chory ? Bo co miesiąc trafia do lekarza po nowa porcję lekarstw, a choroba jak była tak jest.Układ stricte jak dealer-narkoman.

          Taka patologia jest wszędzie.
          Producent płytek wysyła personel sklepu na wycieczki i szkolenia.Następnie opłaca architekta aby wykonał w sklepie projekt expozycji łazienki.
          Potem tenże architekt wraca do sklepu z klientem. Klient kupuje a architekt dostaje za to dolę. I Koło 🙂 się zamyka.

        2. Łysica 7 sierpnia 2013 o 18:50

          Dlaczego na mmnie krzyczysz?Moja żona też ma na imię Gosia,też na mnie krzyczy ale nie tak jak Ty,i ja to on,nie ona.
          Jakby Ci w wieku 10lat wycięli wyrostek robaczkowy twierdząc że to pozoztałość po ewolucji i później byś miała problemy do końca życia z trawieniem to inaczej byś do tego podeszła.
          I jakby Ci w dniu narodzin Twojego dziecka je spierdolili lekarze że do końca życia zostanie kaleką to inaczej byś na to patrzyła.To są moje przykłady osobiste.
          A co do udaru to jeszcze nie dostałem choć dobijało dziś do 43stopni

  3. pepsi 7 sierpnia 2013 o 11:01

    Jest tylko kilkadziesiąt składników odżywczych czyli witamin i minerałów, a biorą udział w tysiącach reakcji chemicznych zachodzących w organizmie, dlatego każda witamina jest lekarstwem na wiele schorzeń, a brak jednej witaminy wywołuje wiele schorzeń. Dotyczy to także minerałów.
    Witamina E wzmacnia serce, pomaga przy oparzeniach, a także zmniejsza częstotliwość ataków epileptycznych.
    Witamina C to silny antyoksydant, działa antyhistaminowo, reguluje poziom cukru w organizmie, łagodzi stany depresyjne, a w bardzo dużych dawkach dzięki wielkim właściwościom antyoksydacyjnym, podawana dożylnie niszczy komórki rakowe, czyli działa jak chemioterapia tylko bez skotów ubocznych.
    itd
    Tymczasem mamy fałszywy koncept medyczny polegający na tym, że w przeważającej większości, lek ma przypadać na jedną chorobę. Ale nie jest to prawda w dietetyce. Nie można leczyć selektywnie, jeżeli jesteś chory, to wszystko jest chore. Jak zaczynamy uzdrawiać ciało to znikną wszystkie choroby, np. rak, nadciśnienie i cukrzyca i jeszcze coś innego. Karmisz ciało, a ono wszystko naprawia. Gdy bierzesz witaminy to nie one działają, ale pozwalają, by organizm sam się leczył, ponieważ ma takie właściwości. To jest zupełnie inne spojrzenie. Organizm posiada własny mechanizm uzdrawiający. Ani jedna komórka ludzkiego ciała nie składa się z substancji zawartych w lekach, więc podawanie leków nie wspiera zdrowia. Leki pełnią ważną rolę w początkowym stadium choroby, np. antybiotyki, lub w przypadku uśmierzania bólu. Natomiast firmy farmaceutyczne chcą, abyśmy stosowali leki przewlekle i w dużych ilościach. Działania te nie służą promowaniu zdrowia. Są środkiem ratującym w chorobie, a wiele operacji można byłoby uniknąć, np: operacji bajpasów, ponieważ nawet zaawansowana choroba wieńcowa może być odwracalna przy pomocy odpowiedniej diety i aktywności fizycznej.
    Tymczasem wg przeprowadzonych badań można przy pomocy diety i suplementacji odwrócić chorobę wieńcową bez operacji, chociaż ogólnie w świecie medycyny uważa się to za niemożliwe. Dieta wzbogacona o duże dawki błonnika z otręb pszennych i wegetarianizm pozwalają leczyć i zapobiegać co najważniejsze, rakowi jelita grubego, trzeciego pod względem liczebności zachorowań.

    Terapia bez leków, medytacja, wegetariańska dieta organiczna, soki warzywne, witaminy i minerały, nawet w postaci suplementów diety, kwasy Omega-3 – to postawiłoby przemysł farmaceutyczny w bardzo kłopotliwej sytuacji.

    W Anglii z powodu ubocznych skutków działania farmaceutyków umiera rocznie 10 000 ludzi. Wielkie kampanie dotyczą jednakże jedynie walki z rakiem prostaty 9 000 zgonów, z bezpieczeństwem na drogach 3 500 ofiar śmiertelnych w roku. Czy to nie hipokryzja?
    W USA w ciągu roku umiera 106 000 osób z powodu ubocznych, niepożądanych skutków działania leków zapisanych przez lekarzy na receptach, nie wliczając w to samowolnych nadużyć czy też przedawkowań. W ciągu ostatnich 23 lat umarło z tego powodu 2 438 000 osób, w tym samym czasie z powodu przedawkowania witamin umarło 10 osób, czyli mniej niż ½ rocznie, a i to nie zostało jednoznacznie udowodnione. Nie udało mi się znaleźć danych statystycznych dotyczących Polski w tych aspektach, ale można uznać , że w przybliżeniu statystyki będą podobne w proporcjach.

    Inspekcja leków odbywa się w tych samych firmach farmaceutycznych, które je produkują. To one wykonują badania na tych lekach, aby dostać na nie atest. Firmy farmaceutyczne sponsorują naukowców, którzy badają leki, które one produkują. Wprowadzanie do obiegu też jest finansowane przez firmy, które produkują te leki. Czy to nie budzi podejrzeń?

    Czyli często to co wygląda na w pełni merytoryczną, czysto naukową publikację, firmy farmaceutyczne zamieniły w swój marketingowy oręż.

  4. owsianka 7 sierpnia 2013 o 11:02

    To tak jak ze szkorbutem , leczyli na rozmaite sposoby w tym stosowano upływ krwi a wystarczyła tylko witamina C.
    Tysiące ludzi pożegnało się z życiem .
    Czy warto stać uparcie za tym co nam podaje dostępnie rozpowszechniana wiedza,nauka?

  5. Basia 7 sierpnia 2013 o 16:35

    To prawda, że są takie „fajne” przewlekłe choroby jak na przykład nadciśnienie czy miażdżyca, nikomu nie opłaca się poszukiwać farmakologicznych rozwiązań na nie, bo można długo na nich żyć i brać leki, za wszystko oczywiście płacić. Z drugiej strony gdyby rzeczywiście terapia Gersona, zioła czy pestki moreli zawsze działały to przemysł farmaceutyczny z chęcią by po nie sięgnął, sproszkował, zapakował w kolorowe opakowanie i sprzedawał po kilkadziesiąt razy wyższej cenie niż normalnie to kosztuje. Zobaczcie jak zrobili z głupim czosnkiem – można sobie kupić tabletki czosnkowe w aptece, tak samo jest z żurawiną, aronią, sterolami roślinnymi, fitozwiązkami z soi.

    1. pepsieliot 7 sierpnia 2013 o 17:30

      Basiu lek też nie zawsze działa 😀

    2. owsianka 7 sierpnia 2013 o 17:49

      Problem co do leków tym taki , że masz leczyć chorobę a nie ją wyleczyć.

    3. owsianka 7 sierpnia 2013 o 17:53

      Co do różnych naturalnych metod wiadomo ,
      że nie da się wszystkiego wyleczyć ,
      ale procentowo naturalnymi sposobami wyleczy się więcej osób niż chemicznymi,
      to już jednak dużo np.60%-80% chorób serca przez zmianę diety można wyleczyć natomiast lekami tylko 30% w tym jeszcze skutki uboczne
      tych się nie wlicza a czasem one doprowadzają do śmierci pacjenta.

  6. owsianka 7 sierpnia 2013 o 17:57

    Trudno jest wierzyć osobom chorym ,że buraczek czy szpinak lepiej podziała niż tabletka skoro od dziecka uczone były coś zupełnie innego,

  7. owsianka 7 sierpnia 2013 o 17:59

    Więcej jest potrzeba ludzi ,którzy będą przykładem co do zdrowego odżywiania

  8. Jaspis 7 sierpnia 2013 o 22:11

    Proszę bardzo, pozytywny przykład.
    Alopata, a gada z sensem

  9. Ajlona 8 sierpnia 2013 o 17:30

    Gdyby to kogos zainteresowalo polecam lekarza Tomasza Nocunia z Lublina i jego ksiazki. Jeden z nielicznych polskich lekarzy leczacy .. dieta… bezmiesna i glownie surowa 😉

    1. pepsi 8 sierpnia 2013 o 17:33

      Ajlona dzięki, takie info z pewnością się przyda, jest już pan dr. Tomasz, będzie ich coraz więcej

  10. Jaspis 9 sierpnia 2013 o 13:25

    Ratunku,
    Jak wiesz od kwietnia nie mogę biegać.Okazało się właśnie, że mam zmęczeniowe złamania kości stopy.Normalnie jestem załamany.Nigdy wcześniej nie miałem nic złamane, a teraz jak jestem od roku na witarce to mi się coś takiego przydarzyło.Biegałem w cały czas w profesjonalnych butach o wysokiej amortyzacji ! Nie ma dnia bez dzbana zielonego szejka i dużej sałatki. Suplementuje też D3 i B12 . Do szejków dodaje sezam. Jem też mak.Sam zbieram miniszka , pokrzywe i inne zioła.
    I co- i dupa.
    Chciałbym zapytać: Kurwa jak to jest możliwe ?
    Jak to jest z tym wapniem ? Może z zielenin wcale nie jest wchłaniany ? Szpinaku podobno w ogóle nie wolno brać pod uwagę jako źródło wapnia .
    Może brakuje mi K2 ?
    Co tu robić ? Skąd czerpać wapń ? Może powinienem wrócić do nabiału ? Aż mi się niedobrze zrobiło.
    Pomóżcie przyjaciele .

  11. pepsi 9 sierpnia 2013 o 14:22

    Jaspis bardzo współczuję, ale właśnie te amortyzowane buty, to tragedia dla stopy i marketingowy przekręt, ale to tak na marginesie, no i paradoks wapnia, powinno się szczególnie jak masz taki problem przyjmować K2 obok D i wapnia z magnezem, chociaż ja nie mogę nic nikomu radzić

  12. Basia 10 sierpnia 2013 o 22:24

    Wydaje się, ze witarianie faktycznie mniej wapnia spożywają i dlatego mogą się łamać, a u ludzi wszystkojedzących osteoporoza atakuje, bo brakuje im zwykle tych innych niedocenionych wspomagaczy zdrowych kosci – (magnez, potas, witamina D no i aktywność fizyczna), a nie dlatego że wapń z nabiału jest nieprzyswajalny, sam wapn to za mało jednak

  13. Pepsi 10 sierpnia 2013 o 23:16

    Basiu, już od pewnego czasu mam podobne spostrzeżenia

  14. R Jot 11 sierpnia 2013 o 14:37

    Jeśli chodzi o wapń, to myślę, że do niedoborów u witarian mogą się przyczyniać duże ilości szczawianów, które wiążą wapń w nieprzyswajalne związki.
    A w głównym temacie-alopata vs szpinak masz rację Pepsi, ….ale też moje obserwacje pokazują, że to przede wszystkim ludzie szukają łatwych rozwiązań czyli pigułkę.
    Moja praca związana jest ze sprzętem ortopedycznym i suplementami diety. 95% ludzi z nadwagą, cukrzycą, nadciśnieniem czy chorobami stawów z którymi mam kontakt chcą łatwego i bezbolesnego (czyt. bez zmiany nawyków) wyleczenia. Co sezon ci sami ludzi szukają kolejnego reklamowanego cudownego środka uzdrawiającego, wydają kupę kasy na noni, goji i inne badziewia. Myślę, że większość ludzi woli wierzyć w cudowną moc pigułki i jej magiczne działanie bez jakiegokolwiek wysiłku ze swojej strony niż zakasać rękawy i wziąć się za siebie – zmienić dietę, zmienić tryb życia. Ci ludzie wolą oddać odpowiedzialność za swoje życie w inne ręce, bo tak łatwiej, bo gdy coś nie wyjdzie można oskarżyć kogoś o niepowodzenia i dotyczy to nie tylko zdrowia.
    A lekarze, no cóż – ich sprzężenie z firmami farmaceutycznymi jest już powszechnie znane. Poza tym to ludzie wywodzący się z tego samego społeczeństwa co chorzy więc taki sam odsetek szukających naprawdę dobrych rozwiązań.

  15. pepsi 11 sierpnia 2013 o 15:38

    R Jot, to smutne, ale masz fakt, jest tak jak mówisz, ciekawe co by musiało się wydarzyć, żeby byli gotowi do zmiany, może zgon by coś pomógł, dopiero.

  16. unh0ly 21 marca 2015 o 21:14

    Samo słowo grill…kilku czerwonych na buzi facetów, lśniących w zachodzącym słońcu jak butelka piwa która gra tam jedną z pierwszoplanowych ról , fonia oscyluje wokół jakiegoś końcowego kręgu piekieł z rykami i skwierczeniem włącznie, zapach zresztą też przynależy do piekielnych woni. Barwy wokół są po prostu bolesne.To wszystko góruje nad człowiekiem jakby mniejszym, znieruchomiałym, czującym się jakby zaraz miał sam trafić na tego grilla albo pod buta podchmielonego gigantycznego jegomościa. Wszystko jest tak wielkie głośne i złe że od samego myślenia o tym robi się słabo. Boję się samego słowa, mimo że moja rodzina nigdy tej potworności nie kultywowała.

    1. pepsieliot 21 marca 2015 o 21:33

      unh0ly widzę że lecisz po kolei 🙂

      1. unh0ly 21 marca 2015 o 21:46

        spodobało mi się, kopalnia wiedzy plus dobra zabawa słowem myślą i stylem. No i mimo wielu ogromnych różnic między nami też mam niepopularne poglądy za które nie raz „zawisłam” 🙂 Także czerpię ile tylko mogę, jest tu naprawdę niecodziennie .

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze