logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
177 online
52 776 133

ZRZUĆ BRZUCH Z SUPER SPALACZEM BIKINI BURN TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Alopata zalecił biopsję, czy takie badanie jest dla Ciebie bezpieczne?

Pomyśl też o dobrej suplementacji krzemem, czyli nie bądźmy baranami idącymi yyy … na rzeź

Nasze ciała się zmieniają, ponieważ zmienia się oprogramowanie Ziemi. Z budowy węglowej, przeistaczają się (nasze ciała) w węglowo-krzemowe. Będzie nas to trochę kosztowało: łupanie w kościach, dziwne bóle, szumy uszne i takie tam. To zagajenie od czapy po to, bo wspomnę dzisiaj też o krzemie. O krzemie szykuję też większego arta, bo jest problem z jego wchłanialnością, ale spoczko, razem damy radę.

Komć:

Co jest złego w biopsjiiiiii???!!!

Dziękuję Ci za komentarz na blogu.

Yyy … alopaci twierdzą, że przesiewowe zabiegi medyczne zapobiegają śmierci.

Mimo, że środowisko medyczne wymaga regularnych badań od osób z chorobami, lub zagrożonych chorobą, a ostatnio praktycznie od wszystkich, to jednak owe badania mogą przynieść niewielkie korzyści, ale za to być szkodliwymi dla zdrowia. Dotyczy to prawie wszystkich typów badań medycznych dotyczących raka i kilku innych chorób.

Badania medyczne niosą ogromne ryzyko nie tylko ze względu na szkody wyrządzone przez techniki przesiewowe na organizm człowieka, ale przez samą naturę dalszych protokołów medycznych.

Protokoły te zwykle zachęcają pacjentów, aby jeszcze głębiej poddać się technikom bardziej inwazyjnym (biopsja), co sprawia, że ich zdrowie zostaje jeszcze bardziej okaleczone i prowadzi do bardzo wysokiego odsetka zgonów

Lekarze są często krytykowani za przepisywanie niepotrzebnych testów i procedur, które szkodzą bardziej niż pomagają, a także podwyższają koszty leczenia, którego w przeciwnym razie mogłoby się uniknąć. Jest takich 12 badań i procedur medycznych obecnie kwestionowanych na całym świecie jako niepotrzebne i potencjalnie szkodliwe dla zdrowia pacjentów.

Wśród nich są biopsje.

Ilość nowotworów wywołanych przez promieniowanie rentgenowskie potroiła się w ostatnich dwóch dekadach, a diagnostyka obrazowa została już przez rząd USA przyjęta jako przyczyna raka. Umieralność na raka piersi została skorelowana z programami badań przesiewowych i medycznych technik diagnostycznych, konkretnie chodzi tu o mammografię. W rzeczywistości, 70 do 80 % wszystkich obecnych rozpoznań mammograficznych po biopsji nie wykazuje raka. Natomiast biopsja sama w sobie zawsze jest ryzykowna.

To z mojej rewolucyjnej książki „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ”  tu z autografem

Marker gruczołu krokowego (PSA) we krwi, wygląda na antygen specyficzny dla prostaty, a jego wysokie poziomy są podobno związane z rakiem prostaty. Problem jest taki, że te relacje nie zawsze są poprawne, a kiedy nawet są, rak prostaty nie zawsze jest śmiertelny. Tylko około 3 % wszystkich ludzi umiera z powodu raka gruczołu krokowego.

Badanie poziomu PSA zwykle prowadzi do nad-rozpoznawalności raka, następnie biopsji i leczenia którego skutkami ubocznymi jest impotencja i nietrzymanie moczu.

Powtarzające się biopsje (a nawet jedna biopsja) mogą rozprzestrzeniać komórki raka do toru utworzonego przez igłę, lub przez wycieki komórek nowotworowych bezpośrednio do krwiobiegu, lub systemu limfatycznego.

Skrzyp polny (krzem) może wzmacniać kości? Jakim cudem?

A teraz przytoczę mega interesujący i być może bardzo pomocny komentarz osoby, która sama uporała się z glejakiem:

… Tym razem napiszę w jaki sposób zabija się masowo pacjentów badaniem histopatologicznym oraz o konieczności suplementacji krzemu.

Na początek fragment postu jaki zamieściłem na innym forum:

Otóż chemioterapia często zmniejsza guz w pierwszej fazie leczenia gdyż zabija komórki jakie organizm wyprodukował w celu ograniczenia wzrostu raka. Komórki te, które są przez onkologów uważane za komórki rakowe to w rzeczywistości wysoce wyspecjalizowane, bogate w krzem komórki mające na celu zablokowanie procesu rozkładu kolejnych zdrowych komórek. Dlatego komórki te są stosunkowo „suche”. Onkolog wie o czym piszę.

Innymi słowy pewien rodzaj pleśni (rzeczywisty tzw rak) zaczyna produkować enzym prawdopodobnie jest to MMP-9 lub zbliżony więc enzym ten rozkłada komórki, zdrowe komórki, które stają się płynne na tym płynie żeruje wspomniana złośliwa pleśń. Wzrasta ona i produkuje coraz więcej wspomnianego enzymu taka sytuacja doprowadziłaby do szybkiego zgonu. Organizm jednak otacza obszar zajęty pleśnią – grzybem właśnie tymi specjalnymi komórkami, które są bardziej odporne na działanie enzymu MMP-9. Tak powstaje guz. Czasem złośliwy rak osiąga rozmiar 2 – 4 cm po kilkunastu latach wzrostu. Gdy nie uciska żadnych istotnych organów to jest całkowicie nieszkodliwy.

Badanie histopatologiczne polega na pobraniu niewielkiej próbki tkanki guza, a co za tym idzie zostaje naruszona mozolnie i z wielkim trudem budowana często przez lata bariera mająca na celu odizolowanie obszaru zainfekowanego. Po badaniu histopatologicznym czyli uszkodzeniu bariery guz zaczyna rosnąć setki razy szybciej gdyż pleśń pokonała barierę i rozkłada za pomocą enzymu kolejne obszary. Organizm naprędce buduje nowe komórki blokujące niestety najczęściej brakuje mu szybkości i podstawowego surowca jakim jest krzem.

Znam osobiście przypadek kiedy guz przez około 8 – 10 lat osiągnął rozmiar 35 mm ale uciskał jeden z nerwów przez co chory zmuszony był podczas wsiadania do samochodu unosić rękoma nogę. Chory za namową lekarza poddał się badaniu histopatologicznemu i po 6 tygodniach guz ten ważył kilka kilogramów. Chemioterapia, cierpienie i zgon.

W Grecji np przynajmniej usuwają najpierw guza i dopiero wtedy go badają, w efekcie mniej zgonów.

W Polsce prawdopodobnie przeżywalność wynosi „0” w przypadku złośliwych takich jak fibro sarkoma czy lipo sarkoma. Te bzdury o przeżywalności kilku % to tylko manipulacje statystyczne.

Należy zidentyfikować enzym produkowany przez ową pleśń, a następnie odszukać odpowiedni inhibitor, który skutecznie zablokuje enzym. Prawdopodobnie enzym ten jaki produkuje omawiana pleśń jest identyczny z tym jaki wykorzystywany jest przez nasz organizm w wielu procesach np podczas apoptozy bądź budowy uchyłka w błonie komórkowej podczas przenikania – wpuszczania do niej wirusa albo podczas wydobywania fragmentu DNA z wirusa.

Wniosek nasuwa się sam – trzeba dostarczać krzem

Chociaż cenię prace Rybczyńskiego bo wiele mi pomogły zrozumieć to całkowicie nie zgadzam się z wyciągniętymi przez niego wnioskami. Oczywiście w guzie jest dużo krzemu ale krzem ten został tam skierowany w celach obronnych. W tym czasie pierwiastka tego brakuje w wielu innych częściach organizmu i następują spowodowane tym poważne dysfunkcje metaboliczne.

Wracając do onkologów np tych z Ursynowa w Warszawie. Oni nie są kretynami, a mimo to nadal wykonują biopsje wiedząc, że w przypadku złośliwego raka skazują chorego na cierpienie i śmierć. Jak myślicie, dlaczego tak postępują ci onkolodzy? Może ktoś ustalił takie procedury jednocześnie dając odpowiednie motywacje?

TU KUPISZ świetne multiminerały w specjalnej wysoce wchłanialnej formule pod język, SUB-LINGUAL MULTI-MINERAL G&G (angielskie laboratorium działające od 1965 roku) też z KRZEMEM i CHOLINĄ

Nigdy nie pozwólcie na biopsję guza

Nie bądźcie baranami idącymi na rzeź

Zamiast tego zadbajcie o żołądek i jego właściwe pH aby przyswajać białka i pozyskiwane z nich cenne aminokwasy.

Jedzcie wszystko co zawiera dużo krzemu.”

Podsumowejszyn:

Aktualne wiadomości dla wielu chorób za bardzo skupiają się na zabiegach, a za mało na zapobieganiu, w tym przede wszystkim na odpowiedniej diecie i zdrowym stylu życia. Jest to niezwykle niebezpieczny i wysoce ryzykowny trend dla większości ludzi nierozumiejących jak należy dbać o swoje zdrowie. Biopsjom mówimy: noł.

Krzemik, tfu, owocek:)

(Visited 5 086 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Magda 8 kwietnia 2017 o 15:18

    BARDZO POTRZEBNY ARTYKUŁ, UD. <3

    1. Pepsi Eliot 8 kwietnia 2017 o 15:28

      <3

  2. Lniana Lenka 8 kwietnia 2017 o 17:01

    Pepsinko Kochana! Moja babcia jest najzdrowiej odżywiającą się osobą, jaką znam. Nigdy nie chorowała, całe życie je len, czosnek, cebulę, nigdy nawet nie łyknęła tabletki przeciwbólowej – do teraz . Kilka miesięcy temu urósł jej na szyi guz, z początku mały. Poszła do jakiegoś dochtore, co nic nie poradził i temat umarł, babcia nic z tym nie robiła, nie chciała żadnych supli, rad, bo ona je zdrowo. Kilka tygodni temu stwierdziła jednak, że jej to przeszkadza i ruszyła machina… Prosiłam ją, ale nic jej nie przekonuje… Biopsja, po której do dziś ketonale łyka jak pelikan, bo od czasu badania wszyscy lekarze jej ściskają to, jak je nazywa, „kiwi”. Odczuwa stały, ostry ból. Trzydniowa hospitalizacja w celu pobrania wycinka z języka, który nic nie pokazał. Biopsja wskazuje na przerzut, ale ogniska pierwotnego brak, rtg i tomografia czyste. Co to za szajs?! Zmusiłam ją do zrobienia kuracji wodą utlenioną – zrobiła. Pije wit C lewoskrętną codziennie już dobry miesiąc, żadnych problemów żołądkowo-jelitowych, rano na czczo soda oczyszczona, w zeszłym tygodniu dostała Syberyjskie Zdrowie i też łyka po 8 dziennie. W międzyczasie założyłam jej w domu internet i kazałam przeczytać Twojego bloga, wydrukowałam najważniejsze artykuły. Niby coś robi w kierunku poprawy swojego stanu, ale mam wrażenie, że ona się cieszy z całej tej onkologicznej akcji… Nie wiem, jak to powiedzieć… Mimo bólu wydaje mi się, że jest zadowolona po każdej wizycie. Co ja jeszcze mogę zrobić? Żeby ten uparty Koziorożec wziął tyłek w troki? Babciu, jak tu jesteś i to czytasz, to bardzo dobrze. Chciałabym, żebyś chciała podążać inną drogą, niż cały ten farmaceutyczny szajs. Pozdrawiam Pepsi z miłością! <3

    1. Pepsi Eliot 8 kwietnia 2017 o 20:53

      Z miłością Lniana Lenko, ale nikogo do niczego nie można zmuszać, bo to nie zdaje egzaminu, ważne są intencje, przekonania, a babcię cieszy medycyna alopatyczna na ten czas.

  3. grzegorzadam 8 kwietnia 2017 o 17:57

    C.d.:

    ”W grudniu 2000 r straciłem wzrok. Oczywiście nie z dnia na dzień trwało to kilka miesięcy. Nie rozpoznano wcześniej guza gdyż guz umiejscowiony między przysadką a nerwem wzrokowym był guzem nieczynnym endokrynologicznie. Po rezonansie na Szaserów w Warszawie okazało się, że przyczyną utraty wzroku jest duży guz o średnicy ponad 50mm.
    Następnego dnia rano Prof Podgórski z Dok Zielińskim usunęli mi tego guza przez nos.
    Odzyskałem wzrok ale zaczęły się poważne problemy zdrowotne. Depresja, bóle głowy, spadek sprawności intelektualnej, straciłem smak i węch. Życie nie było przyjemne. Zrobiłem rezonans i okazało się, że „korek” jakim zatkano zatokę klinową (korek wykonany był z mojej tkanki pobranej z uda) prawdopodobnie gnije, a nawet uległ częściowej mineralizacji. Nie mogłem znaleźć lekarza aby mnie zoperował.
    Zaznaczam, ze już w tym czasie byłem po lekturze setek książek z tej dziedziny.
    Wykonałem więc sobie przyrząd z pompy, wężyka silikonowego oraz odpowiedniej dyszy i rozpocząłem płukanie zatoki roztworami soli morskiej, płynu Lugola i kilku innych substancji. Po kilku dniach udało mi się pozbyć części korka. Była to tkanka zupełnie martwa częściowo zmineralizowana. Po kilku kolejnych dniach moich zabiegów usunąłem resztę tego świństwa. Było ryzyko, że przez zatokę klinową zacznie wypływać mózg ale na szczęście tak się nie stało. Ponad sitowiem z powodu martwej tkanki w zatoce klinowej zaczął się tworzyć ropień w mózgu.
    Doktor Warczyńska z Szaserów nazwała to coś mukocele.
    Mukocele jednak było prawdopodobnie otorbione a uważam tak ponieważ twór ten miał regularne granice. Proponowano mi usunięcie tego ale gdy opisano mi sposób w jaki będą to usuwać to postanowiłem, że wolę załatwić to sam.

    Nie muszę chyba tu opisywać jak się czułem, a czułem się z tym ropniem w mózgu nie najlepiej.
    Wprowadziłem rygorystyczną dietę, tzn 0 cukru, 0 skrobi, 0 glutenu, zestawy witamin w tym po 20 – 30 gramów wit C. Wtedy jeszcze nic nie wiedziałem o ALA i wlewach z wit C.
    Po kilku miesiącach zrobiłem rezonans aby sprawdzić czy mukocele się zmniejsza.
    Okazało się, że mukocele nieco się zmniejszyło ale w zatoce klinowej jest duży guz.
    Kontynuowałem leczenie jednak czułem się nie najlepiej.

    Wreszcie dowiedziałem się o ALA. Kupiłem ALA w postaci soli do iniekcji. Robiłem sobie iniekcje 3×1 Thiogamma 600 jest to sul kwasu alfa liponowego.
    Dodatkowo brałem ALA 3×1 600 mg doustnie, po 100 do 120 tyś IU D3, wit C 20 – 30 gramów, witaminy z grupy B, dużo jaj ale głównie żółtka gotowane na wolno. Jedyne pieczywo to chleb na zakwasie. Dużo tłuszczy w tym masło oraz olej tłoczony własnoręcznie z wyselekcjonowanych orzechów. Tak przy okazji nie polecam tej wyciskarki holenderskiej za kilkaset zł jest wykonana z badziewnego metalu i zanieczyszcza olej.

    Lepiej jest kupić takie urządzenie, które zasadnicze części ma wykonane ze stali nierdzewnej.
    Wyzdrowiałem. W 2011 roku rezonans nie wykazał żadnego guza. Czułem się znacznie lepiej chociaż nie do końca dobrze ale to było spowodowane nierównowagą hormonalną. Podczas pierwszej operacji uszkodzono mi przysadkę i z tego powodu szwankowały mi nadnercza oraz inne gruczoły. Teraz to już nie jest takim problem bo wiele się nauczyłem i potrafię kompensować niedoczynność przysadki i nadnerczy.
    W 2013 bardzo mi się pogorszyło ze zdrówkiem. Zrobiłem rezonans i… no cóż glejak w płacie czołowym. Duży ponad 50mm i tym razem pełen optymizmu zakopałem się w książkach i sieci.

    Och wtedy to ja już miałem znacznie większą wiedzę. Kupiłem kilkanaście kilogramów askorbinianu sodu do iniekcji, kilka kg wit C, Thiogamma 600 chyba 90 kaps, witaminy, płyn Lugola sam zrobiłem,
    Jeszcze raz 100 000 IU wit D3 dziennie, super enzymy, betaina HCL, ALA do każdego posiłku, garście wit z grupy B, kurkuma na kanapki z musztardą, wlewy z askorbinianu sodu (wit C), wlewy z Thiogamma 600. Początkowo wlewałem sobie po 50g askorbinianu sodu stopniowo zwiększałem aż doszedłem do 200g dziennie. Praktycznie 8 godzin pod kroplówką. Do tego oczywiście iniekcje z ALA. Stopniowo zmniejszałem dawki aż doszedłem do 100g askorbinianu. Tak trzymałem 6 tygodni.
    Później jeszcze chelatacje łącznie kilkanaście cykli. Chelatacje ALA w warunkach domowych. Stosowałem też DMSO ale nie zauważyłem żeby dobrze wpływało na terapię więc odstawiłem.

    Teraz w głowie jest niewielka pozostałość po guzie. Mam nadzieję, że już tak zostanie.
    Może tylko jedno zdanie na zakończenie. Nigdy nie walczyłem z chorobą. Uważam, że jest to taki przewrotny dar. Tak to dar bo dzięki niemu mam do rozwiązania ciekawe łamigłówki 🙂
    Mimo bardzo złego samopoczucia jakie przeważało zawsze dobrze się bawiłem kurując siebie.
    Owszem czasem miałem doła ale to dodawało mi motywacji.
    Tak więc drodzy przyjaciele jak spotka kogoś choroba to trzeba ją traktować jak zagadkę.”

    Jest rok 2017. 🙂

    1. Zyraffa 8 kwietnia 2017 o 23:28

      Wooow

    2. Luca 10 kwietnia 2017 o 11:54

      Podziwiam tego goscia za zapal, determinacje i optymizm w samoleczeniu. Szkoda, ze nie ma lekarzy, ktorsy by pomagali czlowiekowi przeprowadzic taka naturalna kuracje.

      1. grzegorzadam 10 kwietnia 2017 o 17:29

        Sa ludzie niezwykli, należy do takich.
        Ciężko zliczyć ilu ludziom pomógł od tamtego czasu.
        Prawdopodobnie produkuje najlepsze mieszanki olejów leczniczych.
        W Europie nie ma nic podobnego, może w Stanach.
        Nie w detalu, niestety.
        Namawiam, żeby napisał książkę, może zimą 😉

      2. grzegorzadam 10 kwietnia 2017 o 22:05

        Przyjeżdżaja do niego lekarze, z wysokimi tytułami.
        Faktycznie lekarzem jest ten który leczy 🙂
        De facto zna-chor, bo zna choroby.

        Jest biochemikiem, ale z polotem i pasją.

    3. Siditu 10 kwietnia 2017 o 21:07

      Podziwiam – przeprowadzać tak intensywne kuracje i jeszcze mieć siły, żeby zarabiać pieniądze i się utrzymywać.

    4. fitoro 14 października 2017 o 17:30

      heheh @GA wiemy o kogo biega co nie ?

      1. grzegorzadam 14 października 2017 o 19:56

        Wiemy i zaczyna pisać książkę, będzie to powieść na szkielecie.
        Może być ciekawie 😉

  4. MaryLu 8 kwietnia 2017 o 19:07

    Po mammografii przerzuty do węzłów chłonnych. po biopsji powiększenie guzka, po chemioterapii zrujnowany organizm.
    Po rzuceniu konwencjonalnych metod- przejście na dietę,rytuały tybetańskie,medytacja, bieganie i inne formy ruchu, sauna, oczyszczanie organizmu, suple, wybaczanie itp itd – czyli robienie tego czego lekarz ci nie powie bo uważa ze to nie ma znaczenia -zdrówko powraca – samopoczucie i wygląd lepszy niż przed diagnozą.

  5. Anastazja 8 kwietnia 2017 o 19:56

    Droga Pepsi mam problem z mamą tzn po trzech operacjach mózgu -naczyniak i krwiak w głębokich strukturach podkrwawiajacy dał objawy lekkie udarowe jeszcze przed operacją teraz minął rok od tej mega traumy i moja kochana mamusia ma głęboki niedowlad lewej strony że nie wspomnę o schizach. Mogłam nie zgodzić się na operację ale w alternatywie nie było nic.Zero nadziei a na mamie białe kitle krzyżyk postawili.Śledzę od jakiegoś czasu Twój zajebisty blog który daje mi siłę i wiedzę. Nie mam pojęcia co z robić żeby odzyskać dawną Wiesie . Nie szprycuje jej żadnymi psychotropami daję jej witC opc magnez selen bo ma hashimoto jak ja dieta b kompleks i tyle.Co radzisz?Załamuje mnie ta sytuacja że mama była w bardzo dobrym stanie zdrowia a teraz potrzebuje non stop opieki bo ma lęki i te swoje pierdolce.Jak zapobiegać takiemu badziewiu w głowie? Mam nadzieję że nie odziedzicze tego po mamie bo jest tendencjamatrix się kłania Ściskam kosteczki

    1. Pepsi Eliot 8 kwietnia 2017 o 20:44

      nie twórz programów, mama ma do przerobienia swoje doświadczenia, a Ty swoje. Podawaj jej kurkumę TiB, olej kokosowy, niech ogląda komedie, nie wiem na ile dociera do niej świat zewnętrzny.Nie może jej brakować B complex, D 3 z K2 i magnezu <3
      Może zrób jej jakieś odtruwanie ziółkami z pasożytów

    2. grzegorzadam 8 kwietnia 2017 o 21:49

      problem z mamą tzn po trzech operacjach mózgu”

      Przy takich interwencjach ciężko cokolwiek powiedzieć..

  6. Paaatiii 8 kwietnia 2017 o 20:47

    Super wpis… a co myślisz o takim produkcie detoksykującym jak …? Tam wlansie jest krzem! Jestem ciekawa czy go znasz. A co do biopsji… rak ostatnimi czasy zabrał mi koleżankę 🙁 28 lat… teraz zabiera wujka 🙁 … ehhh… buziaki Pepsiku

    1. grzegorzadam 3 września 2017 o 01:52

      rak ostatnimi czasy zabrał mi koleżankę 🙁 28 lat… teraz zabiera wujka 🙁 … ehhh… buziaki Pepsiku”

      wg planu, w Oświęcimiu ”amerykańska” banda morderców za pomocą psychopaty hitlera
      sprawdziła parametry i działała dla zysku, teraz zbierają żniwo zgodnie z prognozami, nawet nówkę ”boreliozę” wyhodowali,
      Już byli w stanie ”wojny” a hitlerowi wysyłali towar s-syny.

      Rak nikogo nie zabierze jak spełnimy patrametry podstawowe
      http://www.pepsieliot.com/krotka-kuracja-leczenia-raka-prostaty-wg-vernona-johnstona/
      http://www.pepsieliot.com/jak-pic-sode-na-3-sposoby-aby-spektakularnie-poprawic-swoje-zdrowie/
      http://www.pepsieliot.com/witamina-c-i-msm-najlepsze-alternatywne-zrodla-tlenu-czyli-leczenie-w-pigule/

  7. Anastazja 8 kwietnia 2017 o 20:54

    Pepsi napisz proszę coś na temat badziewia co to w mózgu rozkwita tj.o naczyniakach,krwiakach,tetniakach będę wdzięczna. Moja mama ponad rok temu przeszła trzy operacje mózgu i w konsekwencji jest uziemiona w łóżku i przykuta do wózka inwalidzkiego.Opiekuje się nią 24 h na dobę. Jest pomieszana,wygaduje głupoty budzi nas po nocy.Kocham ją i chcę jej pomóc ale jak sama wiesz na służbę zdrowia nie mogę liczyć a nawet nie chcę zbyt dużo bolesnych doświadczeń. Suplementuje ją wit c,opc,magnezem,b complex,selenem.Czy mogę jej i sobie w jakiś Tobie wiadomy sposób pomóc? Będę wdzieczna

    1. grzegorzadam 9 kwietnia 2017 o 09:15

      co to w mózgu rozkwita tj.o naczyniakach,krwiakach,tetniakach”’

      To ma swoją ”banalną” przyczynę:

      Braki krzemu, kolagenu awitominoza (szkorbutowe niedobory wit.C), braki wit.D3.
      I działanie rozmaitych pasożytów towarzyszących takim objawom.

      1. figa 24 kwietnia 2017 o 19:43

        a czy po urazie głowy ( upadek z wysokości – od razu wykonano tomografie głowy i była ok ) należy po jakimś czasie sprawdzić raz jeszcze czy nic się nie dzieje w środku ? i jeśli tak to jakie badanie ? chyba lepszy rezonans niż tomograf ? Dzięki

        1. grzegorzadam 24 kwietnia 2017 o 21:19

          Urazy głowy są najbardziej niebezpieczne.
          Od razu następuje reakcja substancji leczniczych i atak patogenów.
          Też chcą coś swojego tam ugrać.
          Sa objawy bólowe?

          1. figa 25 kwietnia 2017 o 11:14

            Uraz miał miejsce 5 miesięcy temu, wszystko jest ok, głowa nie boli. Ostatnio zawroty głowy ale wiąże je raczej z ubijaniem pasożytów.

          2. grzegorzadam 25 kwietnia 2017 o 13:48

            Istnieje taka możliwość.

          3. figa 25 kwietnia 2017 o 14:02

            a które z badań polecasz by sprawdzić czy wszystko jest ok i po jakim czasie od urazu?

          4. grzegorzadam 25 kwietnia 2017 o 16:28

            biorezonans dobry, usuwanie patogenów i wzmacnianie organów.

          5. figa 26 kwietnia 2017 o 10:04

            z badań to miałam na myśli badanie głowy związane z urazem – rezonans, tomograf czy coś jeszcze innego ?

          6. grzegorzadam 26 kwietnia 2017 o 14:34

            ZAkładam, że takie robiliście, rezonans na pewno, tomograf można 1-2 x w roku max.
            Biorezonans świetnie to uzupełni.

          7. figa 27 kwietnia 2017 o 11:42

            tomograf był robiony od razu w szpitalu po upadku i właśnie chcemy po roku sprawdzić więc chyba wybierzemy rezonans,
            dzięki za pomoc 🙂

  8. Bio pomidore 8 kwietnia 2017 o 20:56

    a c z usg? czy tez jest szkdlwe? pewne tak ale jak bradzo?
    a co z usg w ciazy, z tego co wiem to w polsce podczas ciazy usg jest na kazdej wizycie(na tej prywtnej) czy li kilkanacsie razy,mowia ze to ok ale czy napewno?

    1. Pepsi Eliot 8 kwietnia 2017 o 20:57

      nie obojętne, w ciąży jak najmniej go robić, i w Polsce juz wiedzą o tym,

    2. grzegorzadam 8 kwietnia 2017 o 21:45

      a co z usg w ciazy”

      Pisaliśmy o USG:

      grzegorzadam
      20 GRUDNIA 2016 @ 10:21

      Pisaliśmy o USG:
      Szkodliwość USG – 50 chińskich wewnątrzmacicznych badań na ludziach – Jim West”
      http://www.pepsieliot.com/zastrzyk-z-witamina-k-dla-noworodka-czy-aby-na-pewno-taki-bezpieczny/

  9. Anastazja 8 kwietnia 2017 o 20:58

    Dziękuję. Myślałam że pierwszy wpis nie dotarł

  10. gagata 8 kwietnia 2017 o 21:53

    To dlatego robiłam okłady ze skrzypu na guzy (szczurom ;))

  11. janK 9 kwietnia 2017 o 00:15

    Jednak Nieumywakin: bieriozki, dieta, woda, ćwiczenia – to moje preferencje. Bo, oby tzw medycyna komplementarna nie wysadziła z rynku aptekarzy, bo dżuma zamieni się w cholerę. Plus artykułu to ostrzeżenie przed biopsją. Jednak w dzisiejszych realiach brak badania histopatologicznego nowotworu to zapora przed wszelkim leczeniem, nawet „naturalnym” a ludzie (w tym lekarze) niby skąd mają wiedzieć, że to rak? Bo jeśli nie wiedzą o raku to nie mają raka i nie podejmują żadnych działań naprawczych( w tym nie uciekają na Syberię) a diagnoza na podstawie obrazków może uśpić czujność. Dr Thomas E. Levy: dzień przed szczepionką wlew z wit C dzień po szczepionce wlew z wit C. Może tak dzień przed biopsją wlew itd… Wiem o czym piszę co nie znaczy, że to wszystko ogarniam…

    1. Pepsi Eliot 9 kwietnia 2017 o 08:48

      to może tak jak w Grecji, wyciąć guza i potem go badać. Z tego co do mnie ludzie piszą, dużo biopsji nie wykazuje złośliwości nowotworu, na co lekarz i tak zaleca operację. Tak było tylko w tym roku wobec 2 przypadków, o których wiem na 100%, w jednym przypadku zrobiono biopsję guza na tarczycy, która nie wykazała zmnian nowotworowych, ale zalecono wycięcie, w drugim przypadku zrobiono kilka biopsji , w tym ostatnią grubą igłą (bardzo bolesny zabieg) nie stwierdzono raka, ale operacja się odbyła, gdyż kształt torbieli wydawał się podejrzany, co było już wiadome przed biopsją, ucięto duży kawałek piersi i wycięto węzeł chłonny spod pachy, na oko było ok, po badaniu materiału okazało się , że to nowotwór.

      Pytam po co te kobiety przeszły tę całą męczarnię wcześniej, skoro i tak odbyły się operacje? I czy biopsje w tym drugim przypadku nie zaszkodzą, albo już nie zaszkodziły pacjentce?

    2. grzegorzadam 9 kwietnia 2017 o 09:30

      Bo, oby tzw medycyna komplementarna nie wysadziła z rynku aptekarzy”

      Skąd taki optymizm ? 😉

      ”ale operacja się odbyła, gdyż kształt torbieli wydawał się podejrzany, co było już wiadome przed biopsją,”

      Ale za biopsje PŁACĄ dobre pieniądze !, to jest mafijny system okradania ubezpieczeń ”społecznych”.
      Nieważne , że nic to nie daje, jak wykazujesz, ale to nikogo nie obchodzi, a najmniej dobro pacjenta, to target
      przynoszący zysk.

      ”Pytam po co te kobiety przeszły tę całą męczarnię wcześniej, skoro i tak odbyły się operacje? ”

      Właśnie po to!

      I jakość wykształcenia tych jak mówi dr Jaśkowski , felczerów:

      ”Jak podała ostatnio p. Falzman [znana mi osobiście], stopień upadku oświaty jest tak duży, że obecny maturzysta, czyli 19-letni obywatel, jest na poziomie 5-klasisty z lat 1970.
      Ta redukcja wiedzy odbywa się w każdej dziedzinie.
      Studia medyczne w latach 60 – tych obejmujące prawie 8 lat wykładów i staży, dzięki p.Kopacz, po jej przyjeździe z Izraela w 2011 roku, zostały obniżone do 5 lat.
      Oczywiście redukcja godzin w poszczególnych przedmiotach miała miejsce już znacznie wcześniej.
      Generalnie skrócono na studiach medycznych wymiar godzin z poszczególnych przedmiotów średnio o 30 do 75 % czasu wcześniejszego.
      Nie jest to nic innego jak realizacja planu UE, o którym na zjeździe w Berlinie poinformował mnie Kolega z Anglii.

      Polski lekarz ma być tylko specjalistą tzw. pierwszego kontaktu, czyli felczerem.
      Podobnie, jak wiem od kolegów, nastąpiła redukcja godzin na studiach technicznych.
      Np. z budownictwa wykreślono w latach 90. cały rozdział o wentylacji. Niech tubylcy się duszą.”

  12. Kózka 9 kwietnia 2017 o 12:40

    Pepsi, ja w temacie matrixu. Dużo czytam. Wręcz jest to chyba mój nałóg niestety. W związku z tym troszkę wiem, ale co z tego skoro nie potrafię wprowadzić tego w życie. A mam możliwości. Jestem ostatnim dzieckiem rodziców na utrzymaniu, studenciakiem, więc uczę się i mogę sobie pozwolić na bio chlorelle. I na wiele więcej. Moja mama chyba jest gotowa, bo przyjmuje moje wieści ochoczo i tak samo wprowadza je w życie, chętnie kupując zdrową żywność, suple. Więc możliwości są, Zeland już przeczytany, ale… moje ego chyba nie chce żebym o nim zapomniała, albo raczej żyła obok niego. I ciągle mu ulegam. Mam napady złości o byle co, a jak jest grubsza sprawa to potrafię się trząść ze złości i płakać. Ale to przynosi mu ulgę, ten płacz. Potrafię być bardzo niemiła dla ludzi, których kocham a w głowie ich wyzywać. Uwielbiam być sama. Wystarczy mi minimalny kontakt z ludźmi, a niestety życie wystawia mnie na próby i muszę mieszkać z okropną (ups, wkradł się osąd) jak dla mnie dziewczyną. Chociaż pewnie to moja kreacja. Inna sprawa – odkąd mi się utylo w latach pacholęcych, tak do tej pory nie mogę się z tym uporać. Mam zacięcie do ćwiczeń, w mieście hantle, w domu na wsi bieganie wieczorem po miękkiej drodze, ale z sluchawkami na uszach. Ale z jedzeniem nie daję rady. Obzeram się złomem w domu. Czasami się zdarza, że w mieście tez, ale tam jem raczej zdrowiej. Pragnę być witarianka, ale dopiero jak będę miała swoje pieniądze. No w każdym razie wymyślam sobie sama mnóstwo problemów. Przez to, że mam kompulsy, to unikam, w sumie, ludzi, z chłopakiem nie chcę nigdzie wychodzić. Ostatnio mnie zdrowo opieprzyl bo przy nim mam tendencję do przeginania i zachowywania się jak idiotka. Czuję, że to nie jestem ja. Ta nerwowa, objadajaca się, wybuchowa osoba to nie ja. To ego rządzące mną. Ale nie potrafię wystartować. Wiem, jak się zerować, ale robię wszystko, żeby tego nie robić. Wytykam ludziom błędy, które sama popełniam. Udaję przed nimi kogoś, kim nie jestem. I nie znoszę przebywać z tą dziewczyną ze studiów… czuję jakby wysysala ze mnie energię bo jestem tam ciągle zmęczona, a znowu w domu dopada mnie mega lenistwo, nie potrafię połknąć żab ze studiów (nauka) na początku. Twię w matrixie po uszy. I jest mi z tym źle. Co robić więc? Chcę być tylko szczęśliwa. Chcę być piękna, boską sobą.
    Dziękuję, że jesteś 🙂

    1. Pepsi Eliot 9 kwietnia 2017 o 18:40

      Jesz mięso Kózko?

      1. Kózka 9 kwietnia 2017 o 18:48

        Niestety jem

        1. kajooja 25 września 2017 o 12:14

          Hmm jakbym o sobie czytała.. co to mięso ma do rzeczy??

  13. Agnieszka Moitrot 9 kwietnia 2017 o 20:34

    a ja się cieszę,bo niedługo pora na krzem. U nas rośnie taki piekny, czyściutki. Susze i mam na zime. Całuski Pepsi, dzieki za artykuł !

    1. Pepsi Eliot 9 kwietnia 2017 o 20:37

      niestety takiego według tego co wiem praktycznie nie da się przyswoić.

      1. Agnieszka Moitrot 9 kwietnia 2017 o 20:54

        oczywiście miałam na mysli skrzyp.

  14. Agata 10 kwietnia 2017 o 10:37

    Ty to jakaś czarownica jesteś 🙂 Właśnie wróciłam z córką od laryngologa. Zrobił jej się guzek poniżej wargi, w środku, w skórze.
    Pani doktor przepisała płukanki a jak nie zniknie (jest już kilka miesięcy) to proszę, tutaj skierowanie na biopsję.
    Zawsze mi piszesz na temat 🙂 senks i lovju

    1. Pepsi Eliot 10 kwietnia 2017 o 11:09

      lovju2

    2. grzegorzadam 10 kwietnia 2017 o 11:12

      Poszukajcie przyczyny bez igieł.
      Zrobiłbym biorezonans.

      1. Agata 10 kwietnia 2017 o 12:21

        grzegorzu, ale że jak biorezonans na guzek? jakaś niekumata jestem chyba

        1. Pepsi Eliot 10 kwietnia 2017 o 16:36

          guzek może mieć związek z pasożytami, więc, gdy pozbędziesz się paso, być może guzek zniknie

        2. grzegorzadam 10 kwietnia 2017 o 17:24

          Jak Pepsi mówi.
          Poszukaj przyczyny, biopsje ani skalpel nie mają z tym nic wspólnego, i raczej
          lepiej aby nie miały.
          Dla zdrowia córki.

          Poczytaj, spróbuj znaleźć objawy:
          http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

  15. didiMa 10 kwietnia 2017 o 22:15

    Liczne guzki na szyi-robione tylko usg, po 10 latach o 3/4 mniejsze.Guzek na podniebieniu pojawiał się i znikał.Teraz o nim zapomniałam.Torbiele na piersiach, torbiel na jajniku.Tez minęło ale nie pozwoliłam nikomu u siebie grzebać. Widzę co lekarze robią z moim bratem, jak umarły dwie moje koleżanki-jak im gniło ciało po chemiach i naświetlaniach, jak meczy się ciocia której wycięto tarczycę z powodu niegroźnego guzka(ot tak sobie wyciachali całą).Widziałam jak lekarze otwierają klatkę piersiową, przecinają mostek aby kłuć i pobierać wycinki z guza a później go zaszyć i wlać tone chemii w człowieka.Po takim czyś nie można być zdrowszym.

  16. grzegorzadam 11 kwietnia 2017 o 06:58

    Po takim czyś nie można być zdrowszym.’

    Fakt, to niemożliwe.

    ”Liczne guzki na szyi-robione tylko usg, po 10 latach o 3/4 mniejsze.”

    Trzeba skutecznie pozbyć się wirusów, dostarczyć jodu.

  17. didiMa 13 kwietnia 2017 o 14:54

    grzegorzadamie co oznacza skuteczne pozbycie się wirusów?jak to zrobić?Ogólnie po wielu zmianach dietetycznych , suplementacji i nawet rezygnacji z toksycznej pracy(stres, chemia ,chlor, chorzy kuracjusze) jest znacznie lepiej , bardzo mało choruję a o guzkach praktycznie zapomniałam.

    1. grzegorzadam 13 kwietnia 2017 o 15:43

      Nalewki ziołowe i biorezonans BRT

  18. Matt 1 czerwca 2017 o 10:55

    Witam,

    Mam pewien problem. Od kilku lat piję sok z marchwi i buraka wyciskany w wyciskarce wolnoobrotowej. Rok temu pierwszy raz zauważyłem, że woda w toalecie ma krwisty kolor. Nie przejmowałem się tym, gdyż myślałem, że to od buraków. I tak co jakiś czas sytuacja się powtarzała, zaczęło mnie to martwić gdyż zdarzyło się kilka tygodni, że piłem sok bez buraków, kał nie był taki czerwony, ale wydaje mi się, że widziałem ślady krwi. Zbagatelizowałem to. W tym roku zacząłem się temu bacznie przyglądać i jest tak, że są dni kiedy kał ma na sobie pasma krwi, bądź na końcu są ślady krwi. Poszedłem do proktologa, on w pierwszym badaniu nic nie wyczuł, skierował mnie na rektoskopię. Podejrzenie hemorojdów. Zdziwiło mnie to, bo jestem sportowcem i dietę mam naprawdę rygorystyczną, czytam bloga od kilku lat. No ale poszedłem na badanie, które oczywiście nic nie wykazało, również brak hemorojdów. No więc proktolog skierował mnie na kolonoskopię z biopsją, zwłaszcza, że mój dziadek zmarł w wieku 70+ na raka jelita grubego.
    Wyczytałem w sieci, że kolonoskopia to nie tylko badanie, ale też usuwanie polipów, oprócz tego na skierowaniu mam napisane aby pobrali jakieś tkanki jelita do biopsji.
    Strasznie się boję tego badania, rektoskopia była mega nieprzyjemna, więc to badanie będzie tylko gorsze. No i w kontekście tego wpisu, wychodzi na to, że może mi zaszkodzić?

    Najgorsze jest to, że nie wiem co robić, bo trochę mój światopogląd zaczyna się załamywać. Dlaczego?

    Nie jem mięsa, nabiału, jajek, glutenu, nie palę, nie piję, generalnie jestem wolny od jakichkolwiek używek, nie jem poza domem, tylko sam przygotowuję posiłki, znajomi mnie mają za jakiegoś mnicha żywieniowego. Codziennie piję herbaty z czystka i ostropestu. Jem połowicznie witariańsko, tzn. 80/10/10 (muszę się pilnować z tłuszczami, żeby jeść te 10% bo ogólnie to mam tendencję do jedzenia zbyt małej ilości), ale do śniadań jem kaszę jaglaną, do obiadów kaszę gryczaną niepaloną z soczewicą zieloną (kaszę wymieniam na ryż czerwony bądź quinoa). Wszystkie te kasze, ryże BIO i tylko to jest niesurowe w mojej diecie, dlatego nie nazywam się witarianinem. Rano piję ‚sole’, wodę z cytryną.

    Kurcze jak z taka dietą w wieku 30 lat mam polipy albo raka jelita, to nie wiem co począć 🙁 To nie ma w ogóle sensu? Nie mam żadnych dolegliwości bólowych ani nic. W jednym wpisie pepsi wymieniałaś z 10 oznak niesprawnych jelit, to ja mam 1. Faktycznie, czasem jak namieszam tych zdrowych produktów, to mam wzdęcia. Ale poza tym wypróżniam się regularnie bez żadnego problemu, cały dzień jestem pełny energii, budzę się rano o 6-7 i idę na trening, codziennie poza weekendami, w które później.

    Nie wiem co zrobić, czy poddać się badaniu kolonoskopii, czy może spróbować z lewatywami z kawy, głodówką 3-4 dniową, płukankami układu pokarmowego solą (1,1l wody +1 łyżka soli) czy może obydwie te rzeczy?

    Może @grzegorzadam poradzi.

    1. Pepsi Eliot 1 czerwca 2017 o 23:42

      idź, zrób zwykłe prześwietlenie jelita z kontrastem, oraz dla spokoju zbadaj sobie marker dróg żółciowych/jelito grube, żebyś się nie martwił. Proktolog nie stwierdził uchyłków? Bo wtedy krwawienie może mieć miejsce, przy raku byłaby to raczej krew utajona, ciemna , a nie jasna, ze smugami, co jednak sugeruje hemorojdy, albo uchyłki
      jesteś hipochondrykiem?

      1. Matt 5 czerwca 2017 o 09:32

        Dzięki za odpowiedź!
        @pepsieliot:
        Lekarz stwierdził jedynie „bliznowaty fałd anodermy i cechy cryptitis od spoidła”. To pozytywne co mówisz, pójdę i zrobię sobie te 2 badania.
        Nie wydaje mi się, żebym był hipochondrykiem 🙂 Ja w ogóle nie choruję, a nawet jak coś mi jest to to przez długi czas potrafię bagatelizować, aż samo przejdzie zazwyczaj.

  19. grzegorzadam 2 czerwca 2017 o 01:14

    a nie jasna, ze smugami, co jednak sugeruje hemorojdy, albo uchyłki”

    Na 95%..

    powiem tylko, że miałem znacznie gorsze objawy, jakoś żyje i mam się witalnie.
    To aż i tylko objaw niedoborów, patogenów.. Pozbądź się ich.
    http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/
    Zrób biorezonans, dostarcz krzemu, boru, kolagenu
    http://www.pepsieliot.com/krzem-czyli-niedoceniany-klucz-zdrowia-ziemianki-czesc/
    http://www.pepsieliot.com/sok-leczacy-zapalenia-w-tym-stawow-oraz-dlaczego-boraksowi-mowimy-nie/

    Zbadaj poziom wit. D.

    ”No więc proktolog skierował mnie na kolonoskopię z biopsją, zwłaszcza, że mój dziadek zmarł w wieku 70+ na raka jelita grubego.”
    Dziadek nie ma z tym nic wspólnego, chyba że macie podobne pasożyty, bywa tak nierzadko.
    Nazywają to ”genetyka” 🙂

    Nie daj sie wkręcić w raka, bo przemielą jak w betoniarce na amen.
    jesteś zbyt młody na takie bzdury.
    Skasują prowizje i tyle.

    Poczytaj o jodzie, selenie:
    http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/

    Na polipy bardzo skuteczne metody Małachowa- urynoterapia.

    1. Matt 5 czerwca 2017 o 09:41

      Dzięki @grzegorzadam

      To pocieszające! W ubiegłym roku robiłem sobie badanie żywej kropli krwi i Pani była pod wrażeniem. Mówi, że dawno nie widziała takiej krwi. Biorezonans chętnie bym zrobił, ale nikt nie potrafi polecić dobrego miejsca w Krakowie bądź na Śląsku, a w tym badaniu to ważne chyba kto przeprowadza i gdzie robimy.
      Boraks mam 3% zrobiony i piję codziennie od jakiegoś czasu 3-5ml. Kolagen też dostarczam, krzemu niestety nie.

      14 lutego br. robiłem badanie wit D i miałem poziom 56,4 qg/ml. Od tego czasu nic nie zmieniałem w suplementacji a jest więcej słońca na którym przebywam, więc poziom mogę mieć tylko wyższy. Selet też suplementuję od 2-3 lat. Płyn lugola aplikuję przez skórę, ale rzadko. Ilekroć to zrobię to plama się nawet przez 48h utrzymuje, więc generalnie nie mam niedoborów. Ona się chyba prędzej zmywa niż wchłania.

      Zobaczymy, mam kawę do terapii gersona, zrobiłem sobie 2 lewatywy, będę jadł dużo kiszonek. Spróbuję różnych ziół o których pisałeś też w innym temacie, a w lipcu jak będę miał luźniejszy okres w końcu to spróbuję zrobić sobie 3 dni głodówki, z lewatywami i później kilka dni na sokach z marchwii itd. Dam znać jak się sytuacja rozwija.

      1. grzegorzadam 5 czerwca 2017 o 09:52

        krzem i sól.

      2. grzegorzadam 3 września 2017 o 01:56

        Biorezonans chętnie bym zrobił, ale nikt nie potrafi polecić dobrego miejsca w Krakowie bądź na Śląsku, ”

        Dr Stasiak w Tychach, ale zarobiony jest, bo jest dobry, lekarz dyplomowany.

        1. grzegorzadam 3 września 2017 o 02:03

          Dziewczyny polecają dobrego w Krakowie, ja swojego Magika, (celowo z wielkiej litery
          bo magik i ”cudotwórca”), czekam na wpisy osób którym pomógł, ale zachodnia Polska.

  20. Monika Loryńska 3 września 2017 o 15:11

    Pepsi, w takim razie jak diagnozować nowotwory ? Ja wiem, profilaktyka, ale co z osobami ze starszego pokolenia, które robią sobie regularnie badania i w pewnym momencie lekarz mówi: „o, kiepskie PSA”… co dalej? jak taką osobę pokierować?

    1. Pepsi Eliot 3 września 2017 o 17:26

      taka osoba powinna się sama pokierować, czyli rezonować z metodami leczenia, chyba, że jest chora psychicznie, zdziecinniała, czy cokolwiek takiego. Można, a nawet trzeba oczywiście zastosować alkalizację, może kuracja sodą http://www.pepsieliot.com/krotka-kuracja-leczenia-raka-prostaty-wg-vernona-johnstona/, kuracja nadtlenkiem wodoru (wpis na blogu + mądre komentarze) ale na wyleczenie takiej osoby będzie miała wpływ nie tylko kuracja, to jest podobnie jak z dzieckiem, którym się kieruje. Będzie istotne podejście bliskich, w jakich wibracjach żyje ten człowiek.
      Regularne badania zupełnie nie są potrzebne, gdy człowiek rozumie czym jest choroba i o co chodzi ciału. Jeśli diagnoza jednak jest niepomyślna, najwyższy czas jest na skomunikowanie się ze sobą samym i zapytanie siebie. No i nie zaszkodzi herbata lecząca 60 chorób i zabijajaca pasożyty, gdyż one też bywają powodem ogromnej ilości chorób http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

      1. grzegorzadam 3 września 2017 o 18:15

        Regularne badania zupełnie nie są potrzebne, gdy człowiek rozumie czym jest choroba i o co chodzi ciału”

        Centralnie w punkt!
        Zaprogramoanie medialne- pacjentyzm> wczesne wykrywanie ”chorób”, mammografie
        i inne oszustwa.

    2. grzegorzadam 3 września 2017 o 17:56
  21. kiszka 14 października 2017 o 17:27

    pepsi czy mogę prosić o źródło tego tekstu co napisałaś…

    1. Pepsi Eliot 14 października 2017 o 18:40

      moja książka „Leczenie dobrą dietą”, a tam są wszystkie źródła podane 🙂

      1. grzegorzadam 14 października 2017 o 20:09

        Bardzo dobre źródło, nie słodzę.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze