logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
398 online
50 753 684

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
atak trzustki frutarianina Ashtona Kutchera

Hej Wam,
Dzisiaj wpis, bez ani jednego na prawdę brzydkiego słowa.

Na dwóch zupełnie różnych tematycznie stronach przeczytałam, pisze znana blogerka:
„ależ się dzisiaj rozpisałam, (tak mniej więcej na ¼ mojego średniego wpisa, dodaje pepsi), a wiem, że jak są dłuższe wpisy to nie czytacie”
i za chwilę oglądam filmik i słyszę inną blogerkę nie mniej znaną:
„będę głównie opierała się na przekazie werbalnym czyli filmiki, bo jest was wtedy o wiele więcej, czyli chętniej słuchacie niż czytacie”.
Ożeż, jak ja sobie strzelam w kolano.
To żadne kpiny, po prostu nie myślałam w tym kontekście, że mój przekaz jest mocno utrudniony, raz, że zapewne piszę za długie epistoły, a dwa, że nie przemawiam głosem osobistym werbalnie.

kręcenie filDlaczego nie kręcę filmików?
Kiedyś spróbowałam. Najpierw napisałam sobie tekst, tak mniej więcej 8 kartek z tego wyszło, bo właśnie chciałam tyle w temacie powiedzieć. Tyle akurat słów dobrze wypełniało temat.
Potem kilka razy wypowiedziałam go starając się nie patrzeć w tekst, uczyłam się go, żeby nie drażnić oglądającego byle jakim mówieniem, a jednocześnie wszystko logicznie i niczego nie opuszczając wyłożyć.
Okazało się, że to jest 6 filmików na YouTube, no to teraz obróbka, łączenie filmików w całość, specjalnym programem, następne godziny.
Była jeszcze odpowiednia scenografia, gdzie będzie pięknie, aranżacja przestrzeni, żeby nie rozpraszać słuchającego i oglądającego jednocześnie, a także nawiązanie scenografią do tematu, wyciszenie domu i takie tam.
Przecież architekt i wnętrzarz w jednej osobie nie odpuści, nie usiądzie na tle bałaganu, chyba, że jest to celowy zabieg formalny, czy na tle klamki.
I robi się z tego jakiś mega czasochłonny przekaz.
Mogę pisać krótsze posty, dzielić to co mam do powiedzenia i zamykać w jakieś mniej kobylaste całości.

Mogę robić filmy na żywioł, łodewer.
Ale czy to będzie mój blog?
Może właśnie tak trzeba, żeby jeszcze więcej ludzi dowiedziało się o tym przekazie.

Mam lepszą propozycję.
Niech zostanie tylko tytuł, albo i to może się okazać za dużo, wejdzie się na bloga, a tam będzie błogie nic. Lekkie i łatwe nic.
Nic do czytania, będzie bardzo szybko się nic czytało i nic do wchodzenia na YouTube, będzie się szybko oglądało i w każdym języku będzie się nic rozumiało.
Nic na tle niczego. To dopieroż będzie pole dla własnej fantasmagorii.
Będzie najłatwiej i najszybciej i najmniej zniechęcająco.
Dobrze, że Marcel Proust nie prowadzi dzisiaj bloga, bo dopiero by rozczarowywał ewentualnych czytelników swoimi tasiemcami.

Ale tematem dzisiejszego mojego wpisa, nie jest nic, tylko wręcz przeciwnie, bo wyglądający bardzo korzystnie Ashton Kuther.

kutcher.jpgAshton Kutcher przygotowując się do wielkiej roli, Steve Jobsa, jak przystało na ambitnego aktora do tej pory, głównie telewizyjnego, wybrał sprawdzoną przez inne słynne gwiazdy, metodę amerykańską, przygotowywania się do roli, czyli wtopienie się w drugiego człowieka.
Nie tylko, że godzinami przeglądał materiały filmowe, w których podglądał wielkiego Jobsa, przy pracy i prywatnie, to jeszcze przeszedł na frutarianizm.
Zaczął jeść tylko owoce, orzechy i ziarna, a następnie na dwa dni przed rozpoczęciem zdjęć trzydziesto cztero letniego Ashtona zawieziono do szpitala z powodu potwornego, jak sam określa bólu brzucha.
Na podstawie hospitalizacji wysnuto niepodważalne wnioski, że Ashton w wyniku diety frutariańskiej dostał ostrego walnięcia w trzustkę, przy czym, nomen omen Steve Jobs, współzałożyciel firmy Apple zmarł akurat na raka trzustki w 2011 roku w wieku pięćdziesięciu sześciu lat.

Od razu dla większości, w tym Kutchera stało się jasne, że rak Jobsa powstał w wyniku fatalnej, frutariańskiej diety, która wkrótce, po zastosowaniu objawia się koszmarnym bólem trzustki, jako poważnym ostrzeżeniem przed kontynuowaniem jej nadal.

Dzięki Astonowi Kutcherowi, kilka dni temu obiegło świat jasne przesłanie:
frutarianizm powala trzustkę w try miga i nawet ją może patologicznie kancerem zainfekować, co rozumie się samo przez się, wydarzyło się słynnemu Steve.
Wszystkie większe, a także mniejsze portale informacyjne puściły tę wieść w eter.

Oczywiście palacze rzadko boją się papierosa, chociaż na etykiecie coraz bardziej makabryczne teksty się pojawiają, a nawet gdzie nie gdzie i zdjęcia, ale w tym wypadku zapadł blady strach przed owocem, a w następnej kolejności orzechem i ziarnem.

Jadł owoce i dostał ostrego ataku trzustki, od owocu, owoce go złamały, mu trzewia pokiełbasiły, och, co za nie fortunny dobór metafory, od kiełbasy przecież Kutcherowi nigdy nic dotychczas nie było, ani od flaszki, ani od fai, tylko te owoce takie szkodliwe.
Dobrze, ze biedaczek się szybko opanował, bo jeszcze kancera przez ten głupi, choć artystycznymi przesłankami zrodzony pomysł, by chwycił.

Co tak na prawdę mogło się wydarzyć, że dieta frutariańska zwaliła z nóg przyjemnego dla oka i pewnie też w dotyku trzydziesto cztero latka?

fruitarianismPrzy założeniu, że to rzeczywiście dieta, ale skoro lekarze uznali, że to atak trzustki, to możemy założyć, że rzeczywiście dieta mogła się do tego przyczynić.
Chociaż ostatnio czytałam zwierzenia jakiegoś rockmena, który zaczął się właśnie palić od środka sokami trzustki, coś jak kwas solny, ból podobno piekielny, a musiał jedynie zaprzestać spożywania flaszki i darcia faj i zarzucić kotleta amerykańskiego, ale to nic, zapomnijmy o tym.
Skupmy się na Ashtonie i diecie frutariańskiej.

Co mogło się wydarzyć, że jego organizm w taki sposób zareagował na dietę frutariańską i to w stosunkowo krótkim czasie?
Nigdzie nie znalazłam dokładniejszych wskazówek, ale możemy założyć, że był na diecie frutariańskiej nie dłużej niż cztery miesiące, a może nawet krócej.

A.   Jeżeli jadł słodkie kalifornijskie owoce i stale nimi zagryzał, a wiadomo, że cukier owocowy to cukier prosty, po którego spożyciu następuje wyrzut insuliny produkowanej przez trzustkę, a niezbędnej do rozprowadzenia cukru, do komórek ciała.
Jeżeli jadł często, to trzustka cały czas pracowała., bez odpoczynku, a tego trzustka nienawidzi.
 B.     Dodatkowo kiedy zjadał tłuste orzechy czy ziarna, a potem owoce, to trzustka z kolei nie widziała cukru w żyle i nie produkowała niezbędnej insuliny, czyli w organizmie Kutchera można założyć, następowało na przemiennie nadmierne, bo zbyt częste pobudzenie trzustki, albo nadmierne, bo nagle trzustka musiała obsługiwać za duże ilości cukru we krwi, co prowadzi do komórkowej insulino odporności, pobudzenia nadnerczy, tarczycy i innych powikłań.

Czyli jakby Ashton żywił się nieodpowiedzialnie, to znaczy jadł owoce po orzechach, czyli cukry po tłuszczu albo jadł zbyt często owoce, nie ograniczając się do trzech, czy maksimum czterech posiłków dziennie, a także unikał warzyw, w tym zielonych i liściastych, a minerały czerpał jedynie z orzechów i ziaren, to po tak krótkim czasie mógł się dorobić może candidy, ale czy bolesnego ataku trzustki? Trudno jest w to uwierzyć, ale się wydarzyło.

Człowiek przeżyje bez węglowodanów, gdyż organizm umie zamienić białko w węglowodany i dokarmić mózg, który żywi się głównie właśnie nimi, ale nie przeżyje bez białka, o czym dobrze wiemy, obserwując chociażby dietę Eskimosów.
Czy można sytuację odwrócić i jeść głównie cukry proste, bo fruktoza jest cukrem prostym i praktycznie pozbawić się białka i minerałów?
Z pewnością nie.

Niektórzy witarianie twierdzą, że to może był wynik detoksykacji, zatrutego organizmu naszego gwiazdora. Ale czy ktoś słyszał, aby detoks alkalicznym owocem kończył się na ostrym dyżurze? Ale może ktoś słyszał, może Ashton coś o tym wie.

Atak trzustki jest bardzo bolesny i pewnie po zabraniu go do szpitala stwierdzono podwyższoną amylazę i zrobiono wywiad.
Kawa, alkohol, tłuste jedzenie, ale również surowe owoce, w tym cytrusy mogą stać się przyczyną podrażnienia trzustki, jednak zwykle dzieje się to w następującej kolejności.
Jesz śmieci, nawet w szpanerskich restauracjach, wysmażone steki, sosy bernez i inne takie, drzesz faje i robisz codziennie chociaż pół flaszki wina i potem nagle przechodzisz na dietę detoks i szamiesz owoce w dużych ilościach i trzustka wariuje.

Nie można z dnia na dzień dramatycznie zmieniać swoich nawyków żywieniowych, szczególnie kiedy jest to taki przeskok dla organizmu.
Posługując się przydatnymi poradami dr. Grahama, dlaczego dieta 811 nie działa, a wzięłam je ze strony Marcina:
http://poweredbyfruits.pl/2013/01/26/dlaczego-dieta-801010-nie-dziala/

Nie jesteś na 80/10/10 jeśli:
1.
Mniej niż 2% twoich dziennie spożywanych kalorii pochodzi z warzyw i zieleniny. Dla osiągnię­cia prawdziwego zdrowia zalecam spożywanie od 2 do 6% kalorii w postaci zielonych liści [sa­łata, szpinak itp.]. Aby 4% kalorii pochodziło z zieleniny przy spożywaniu 2000 kalorii dziennie należałoby zjadać ponad pół kilograma zieleniny każdego dnia!.
2.
Twoje spożycie kalorii jest niewystarczające do utrzymania pożądanej przez ciebie wagi.
Twoja aktywność fizyczna stanowi mniej niż 40% twojego dziennego zapotrzebowania na kalo­rie (spalając 2000 kalorii dziennie minimum 800 kcal powinno pochodzić z wysiłku fizycznego).
3.
Nie spełniasz potrzeb swojego organizmu na sen.
4.
Podjadasz coś przez cały dzień zamiast spożywać od jednego do czterech posiłków dziennie.
5.
Brak Ci emocjonalnej równowagi (Twój tryb życia jest na tyle stresujący, że powoduje ciągły wy­siłek nadnerczy).
6.
Wystawiasz swoje ciało w całości (lub częściowo) nagie na działanie promieni słonecznych przez mniej niż 30 minut dziennie. (Nasze ciała wymagają, aby wystawiać je na słońce minimum na 15 minut dziennie co umożliwia produkowanie wystarczającej ilości witaminy D. Uważam 30 minut dziennie jako zdrowe minimum… pamiętaj, że nasz gatunek nie został stworzony do życia w zamkniętych pomieszczeniach.)

Zapraszam dr. Grahama, aby opuścił Kostarykę i zajrzał do nas, teraz na ekspozycję promieniami słonecznymi nago.

Czyli konkluzja jest jedna, jest to bardzo wymagająca dieta, do tego raczej dla sportowców co najmniej amatorów i bardzo ciężka do przeprowadzenia w naszym klimacie. Pół kilograma zielonych liści to siatka reklamówka pełna zieleniny.
Raz, że trudno jest kupić organiczną zieleninę w takich ilościach, a jakby nawet, to potem trudno jest ją zjeść, pozostaje tylko ostre blendowanie.

Rozumiem, że jeżeli Kutcher był takim sobie frutarianinem, a do tego nic nie wspominają dzienniki, żeby kontaktował się z jakimkolwiek liściem, oprócz liścia gandzi, o czym kiedyś wspominała, być może tendencyjnie jego eks Moor Demi, to rzeczywiście surowym owocem cytrusowym mógł sobie boleśnie podrażnić, już wcześniej umęczoną stekami i używkami trzustkę.
I mam nadzieję, że to tylko znak ostrzegawczy dla niego, bo z trzustką żartów nie ma i zapada ona zwykle tylko na jedną z czterech fatalnych chorób, a niestety wśród nich jest rak.
Jednak wiem, że wniosek będzie wyciągnięty z tej nieprzyjemnej przygody następujący:
będę unikał jak ognia owocu.

Strasznie się uśmiałam, zobaczcie :

Na wszelki wypadek badaj człowieku amylazę i rób USG brzucha raz do roku, jedz posiłki, a nie stale podjadaj, no i jak jesteś frutarianinem, to najpierw fruktoza, a dopiero potem na prawdę bardzo mało tłuszczu, bo trzustka się może zbuntować.

trzustkaPa,
Wasz jakże dzisiaj nie używający brzydkich słów Pepsinek

(Visited 2 930 times, 6 visits today)

Powiązane artykuły

  1. ewcia 1 lutego 2013 o 19:09

    nigdy nie przestawaj pisac i na pewno nie pisz krócej…ciebe sie czyta z przyjemnoscia i to po kilka razy…ja nie umiem pisac tak jak ty i mam czasem 15 wejsc dziennie na blog czasem wiecej a na filmiki mam okolo 100 dziennie. wiec dla mnie latwiej jest krecic filmiki niz pisac…..
    buziak:)

    1. tu fejs 1 lutego 2013 o 19:28

      ewcia, ja nie jestem z kolei mówcą i chociaż wiele osób prosi mnie o filmik, albo nawet, żebym coś powiedziała przed żywą publicznością, to jest chyba dla mnie nie wykonalne, przynajmniej jeszcze nie wykonalne 🙂 ścisk

      1. ewcia 1 lutego 2013 o 20:03

        no a u mnie odwrotnie…ja nad filmikami sie nie zastanawiam , nie planuje siadam i gadam co mi do glowy przyjdzie i jak mi przyjdze temu raz mowie szybko a raz jak przymulony mnich….ale jak mam cos napisac to kilka dni siedze i nic czasem nie wymysle…
        a co do Kutchera to mysle ze ma sens ze sie rozchorowal , bo tak jak powiedzialas sama nie jadl pewnie zieleniny a poza tym jak jadl owoce i przy tym zapychal sie tlustymi orzechami to jak ten cukier mial sie normalnie rozprowadzic po organizmie i wydalic na czas…pewnie sie jescze candidy nabawil :0 oj szkoda bo znajac amerykanow to zrobia z tego sensacje i akcje przeciwko owocom…
        cmok!

        1. pepsieliot 2 lutego 2013 o 06:14

          ewcia, to widać, że masz do filmików dryg, a po drugie często rozmyślam przez cały dzień, o pewnych rzeczach o których wspominasz czasami mimochodem

  2. tu fejs 1 lutego 2013 o 19:28

    ożeż, dlaczego jestem tufejsiakiem?

    1. Ag. 1 lutego 2013 o 19:34

      tufejsiaku oddaj pepsieliotke! zaraz jakiegoś hejta narobisz i dopiero będzie 😉

  3. Ag. 1 lutego 2013 o 19:33

    Pepsi, Pepsi jest idealnie, nic nie zmieniaj. Nie chcemy „make life easier by pepsi” 😉 A ta akcja z Kutcherem niesamowita, cóż za ilustracja naszej wspaniałej rzeczywistości!

  4. pepsieliot 1 lutego 2013 o 19:43

    Ag. co dziwniejsze , sprawdziłam wszystko i jestem tutaj zalogowana na pepsinka i nie mam pojęcia skąd się przybłąkał ten hejciarz.

  5. Marcin 1 lutego 2013 o 20:44

    Cze! Faktycznie bez zadnych brzydkich slow grzeczna dzisiaj jestes 🙂 Jak dla mnie extra jakby bardziej profesjonalnie. Zapewne to rzecz gustu 🙂 Co do tego „gwiazdora” to mysle ze mial niezle zatruty organizm a nie wiedzial o tym. Ja zmienilem diete z dnia na dzien i to bez zadnego przygotowania poprostu zobaczylem filmik na youtube (chyba Paula N.) i stwierdzilem ze tez tak zrobie. Pojechalem do sklepu nakupilem zarcia w sensie owocow warzyw reszte stafu a z szafek wywalilem chyba z 8 workow „smieci” garnki patelnie itd. i oczywiscie wszystkie przetworzone jedzenie. Na nastepny dzien jadlem jak leci banany mango truskawki brzoskwinie jablka pomarancze itd. wszystko co pod reka sie znalazlo oczywiscie malo zielonego bo sam bylem zielony w tym co robilem ze soba 🙂 ale bylem tak naladowany energia jakby mi ktos rakiete do tylka wlozyl i tak do samej nocy. Po kilku dniach poczulem jak nawala mnie trzustka i generalnie jakies zgagi mam i inne takie… Wtedy dopiero zaczelem szukac w necie co jest grane i naszczescie w pore zrobilem oczyszczanie z toksyn bo pewnie bym skonczyl jak on 😉 wczesniejsza moja dieta to miecho makarony sery i inne smieci polane suto tluszczem zalewane kolorowymi napojami bron Boze surowe owoce warzywa 🙂 Mysle ze organizm nie wytrzymuje takiego obciazenia z dnia na dzien i bez pomocy mu w oczyszczeniu z nagromadzonych latami toskyn (jestem w podobnym wieku jak ten aktor) konczy sie na ostrym dyzurze 🙂 Sorry za brak polskich znakow i przecinkow ale pisze z tableta i nie wiem pod ktorym klawiszem kryje sie przecinek za to znaczek z minka jest na wierzchu 🙂 taka pozytywna klawiatura 🙂 Pozdro

    1. NotMilk 1 lutego 2013 o 22:32

      Osobiście jestem pod wrażeniem, że po takiej błyskawicznej rewolucji pozostałeś na witarianizmie. Sam raczej po takim czymś wróciłbym wkrótce do dawnych nawykó. Jedynie gwałtownie porzuciłem nabiał (od dnia), choć przez kilka dni czułem się źle i miałem ochotę zjeść nawet plaster żółtego sera lub brie. Jednak na całe szczęście wkrótce przeszło i stopniowo organizm dawał sygnały, co jemu nie odpowiada i tak po półtora roku wyeliminowałem z grubsza produkty antyżywnościowe. Najbardziej zaszokował mnie negatywny wpływ chleba, który wprowadzał mój umysł w stan otępienia. Dopiero bez niego czuję się świetnie, choć przez rozstanie z nim straciłem wiele paczek chusteczek higienicznych oraz odmroziłem sobie śluzówkę nosa przez napływający katar. Jednak było niewątpliwie warto :)) Problemy z trzustką u Kutchera mnie nie dziwią – przesadził ze zbyt dużą ilością słodkich owoców w złych kombinacjach. podejrzewam, że monodieta to nie była i pojawiały się zestawienia trudne do przełknięcia, o których wspominałaś (orzechowo-owocowe) albo owoców słodkich z kwaśnymi, itp. Poza tym brak zieleniny dopełnia obrazu niezbilansowanego sposobu odżywiania. Cronometrem z pewnością się nie posługiwał i podejrzewam, że starał się jeść jak najbardziej ekstremalnie, by czuć się źle, by „lepiej wczuć się w rolę w założyciela Apple”.

      1. pepsieliot 2 lutego 2013 o 06:19

        Andrzej Backowski, napisał w tym temacie na grupie Wita na feju:
        No muszę stanąć w obronie owoców,bo prasa zrobiła im kiepską reklamę
        Fruktoza wchłaniana jest z jelita cienkiego skąd transportowana jest przez żyłę wrotną prosto do wątroby, gdzie jest dalej metabolizowana. W wątrobie, glukoza wychwytywana jest szybko przez hepatocyty i ulega dalszym przemianom. Dzieje się to bez udziału insuliny,powtarzam bez udziału insuliny !!!
        W normalnych warunkach fruktoza ulega przemianie głównie do glukozy, glikogenu i w małych ilościach do trój glicerydów (tłuszczu). Z powodu jej powolnego wchłaniania, w porównaniu z innymi węglowodanami, fruktoza nie powoduje znacznego wzrostu stężenia glukozy we krwi. Jej indeks glikemiczny wynosi zaledwie 20. haha to chyba już powinni wszystkie owocożerne zwierzaki wiedzieć.

        1. NotMilk 2 lutego 2013 o 12:40

          Dzięki Pepsi za podanie tego interesującego wpisu Andrzeja. Frederic Patenaude zwrócił na swoim blogu uwagę, że je dziennie 20 bananów i nie ma żadnych problemów z poziomem cukru we krwi – cały czas jest w normie:
          *
          http://www.fredericpatenaude.com/blog/?p=173
          *
          Osobiście jednej osobie na yt zwróciłem uwagę na to, że nie dostanie się cukrzycy od jedzenia owoców. Włączyłem się do dyskusji, bo przedstawiała taką wizje jednej z naszych znajomych Nie rozumiem dlaczego ludzie nie odróżniają rafinowanego cukru od węglowodanów zawartych w owocach. Niby dużo jest na ten temat materiałów, ale ich wiedza i poglądy swoją drogą :/

    2. pepsieliot 2 lutego 2013 o 06:17

      Marcin, myślę, że mogło właśnie w jego przypadku być bardzo podobnie, ludzie rzucają fatalne dal organizmu sprawy, a on zanim to doceni, to najpierw daje w kość, przecież to można porównać, do nagłego odstawienia alkoholu, czy innych takich, ścisk 🙂

  6. pepsieliot 2 lutego 2013 o 06:26

    Jazgotttu jestem na 811 już ponad rok i mam amylazę, cukier i lipidy jak u zdrowego niemowlaka, chociaż przypiekana ożogiem, musiałabym wyznać prawdę, że nie wiem jakie są idealne wyniki niemowlaka, w każdym razie moje są ok, po drugie przeczytaj to co wkleiłam co powiedział Andrzej, który od wielu lat przerabia tę dietę.
    Co do inteligencji aktora, to mówi się, że często bywa balastem 🙂 Podobno pan Frycz w realu nie jest błyskiem, a niektórzy twierdzą, że wręcz przeciwnie.

    1. pepsieliot 2 lutego 2013 o 14:08

      nie musisz się Jazgotttku upierać, napisałam o tym w poście i zacytowałam Grahama od Marcina 🙂 jak najbardziej tak, żeby dieta działała szczególnie w naszym klimacie tzreba się bardzo przyłożyć

  7. mimi wooow 2 lutego 2013 o 08:16

    pepsi, ale jednorazowo, tak raz i porządnie to mogłabys jakąś nawijkę na filmiku zapodać 😀 tak dla eksperymenta czy polubią to Twoi wierni chłopcy i dziewczęta? sama jestem ciekawa czy Twoja gadka byłaby jak pyszna strawa czy raczej z tych pt „nudna i niemrawa” ???… zawsze można się wzorować na pionierach w nowoczesnej gadce-szmatce, chocby juz teraz byli dinozaurami. tych panów mam na myśli w bardzo gustownych wdziankach 😉 http://userserve-ak.last.fm/serve/500/4409213/Modern+Talking.jpg

    he, he 😉 to byli kiedyś moi idole, ja pitole … 😀

  8. pepsieliot 2 lutego 2013 o 08:26

    przecież nie lubisz mojego głosu mimiku

  9. Jaspis 2 lutego 2013 o 13:51

    Ludzie, czy naprawdę myślicie, że taki gość jak Ashton Kutcher miał źle skomponowaną dietę i że nie miał dietetyka który mu powiedział co i jak ? Poczytał blogów, naoglądał się YT i przeszedł na witarkę ? Tak? Nonsens, nie uwierzę.
    Ja myślę, że atak trzustki to tylko zbieg okoliczności, a winnego zawsze trzeba znaleźć.
    Mógł to być po prostu wirus, jedna z najczęstszych przyczyn, lub ostro popił wódy, co też mogło dać taki efekt.
    Tu jednak mamy do czynienia z oksymoronem : pijany witarianin 🙂

    1. pepsieliot 2 lutego 2013 o 14:06

      Oczywiście, że Aston Kuther nie miał żadnego dietetyka, poszedł po prostu na żywioł, a że kiedyś Demi była witarianką, z tym że drącą faje, robiącą flaszki i inne, to po prostu był w temacie. Widziałam, jak jedli na ulicy żarcie z chińczyka, oni byli tacy bliżej ludzi,Może na siłowni ma osobistego trenera dopingującego, to na pewno, ale trener umie zapodać tylko serwatkę 🙂

  10. Asia Rutkowska 2 lutego 2013 o 20:26

    Cieszę się, że jesteś na bieżąco Pepsieliotko z wydarzeniami witariańskimi i cieszę się, że jest ekipa, która potrafi to inteligentnie skomentować.
    Uściski.

  11. pepsieliot 2 lutego 2013 o 22:15

    Asia, dzięki i w imieniu świetnej ekipy też dzięki :))

  12. mimi wooow 3 lutego 2013 o 15:49

    pepsi, a propo Twojego głosu to o ile sobie przypominam brzmiał bardzo mechanicznie i nie był podszyty żadnym emocjonalnym ładunkiem, zadna aktorską próba kreacji, co mnie bardzo zaskoczyło, poniewaz z wpisów odbieram Cie jako szaloną ekstrawertyczkę pełna energii a Twoje odczyty były jakby z automatu, co nie zmienia faktu, że bardzo jestem ciekawa jakbys zrealizowała swój filmik, poniewaz co innego nagranie a co innego prezentacja swoje osoby… i tu juz nie byłoby 100% koncetracji na głosie i intonacji i na przekazie, tu juz liczyłyby sie takie detale jak Twoja mimika, tło, ruch twojego ciała. sama przeciez wiesz, że mowa ciała ma szczegó,lne znaczenie w odbiorze drugiego człowieka, czasem nawet więcej niz to, co ma do przekazania, więc mogłabys tutaj wypaśc o wiele bardziej interesujaco niz odczytujac swoje teksty … tak myslę, ale moge się mylić …. niektóre fimiki mnie przerażają …. sa tak niefortunnie amatorskie, że lepiej mi się ich słucha aniżeli ogląda … może w Twoim przypadku byłoby inaczej …. i jestem po prostu bardzo ciekawa Twojego sposobu realizacji, ale chyba się nie doczekam 🙁 lecz nie ustaję w dopingowaniu Cię do jakiegos nawiedzonego przemówienia, myslę, że mogłoby Ci sie udać chwycić nas za serce … mejbi ??? 🙂

  13. pepsieliot 3 lutego 2013 o 16:24

    mimiku, filmik nakręcę i to nie jeden, ściskam Cię, ale nie jestem typem mówcy

  14. Violina 3 lutego 2013 o 22:31

    Ja także myślę, ze jego przypadek to tylko zbieg okoliczności. Ale zastanawia mnie fakt, nie łączenia orzechów i owoców. Przecież nasi przodkowie nie zdawali sobie z tego sprawy i jedli kiedy chcieli i co chcieli, dlaczego taki miks miałby nam nagle szkodzić?

    1. Ag. 3 lutego 2013 o 23:54

      Nasi przodkowie jedli też zupełnie inne owoce. Te wspolczesne maja wiecej cukru.

    2. pepsieliot 4 lutego 2013 o 08:38

      Violina hej, na Twoje wątpliwości dziewczyny odpowiedziały, owoce o wiele słodsze, tłuszcz bardzo łatwo dostępny i zupełnie inny tryb życia. Zresztą oni żyli krótko, bo ich wykańczały inne trudy życia 🙂 Mam na myśli czasy bardzo odległe 🙂

    3. NotMilk 4 lutego 2013 o 16:34

      Niemoczone orzechy lub nasiona są ogólnie pokarmem ciężko strawnym i lepiej ich nie spożywać. moczone to co innego, choć osobiście raczej ich nigdy nie łącze z czymś innym niż zieleniną. Można je jednak jeść również z owocami cytrusowymi. Problemy są wtedy, gdy spożywa się je ze słodkimi owocami (daktyle, banan, itp.) 🙂

  15. Violina 4 lutego 2013 o 13:53

    Owoce są słodsze? Przyznam się, ze nie wiedziałam o tym. I trochę mi się to dziwne wydaję, bo dlaczego np banany miałyby być słodsze niż kiedyś heh.
    Wczoraj obejrzałam film ,,Przełom” o rodzinie odżywiającej się tylko na surowo, ale jedli nie tylko owoce, ale także warzywa i cieszyli się doskonałym zdrowiem (małżeństwo i 4 dzieci). Zatem może w dzisiejszych czasach sam fruturianizm nie wystarcza. Trzeba wspomóc się warzywkami.
    (PS) Wczoraj zjadłam dość dużo owoców (więcej niż warzyw) i dziś zauważyłam pogorszenie mojej cery.
    Pozdrawiam wszystkich Surojadków.

    1. NotMilk 4 lutego 2013 o 16:39

      Zapewne w pokarmie było za dużo fosforu w stosunku do wapnia lub jakieś mniej właściwe połączenia owoców i skóra „zastrajkowała”. W takim wypadku polecam sporo zieleniny (sałata, szpinak, bądź nać pietruszki lub kopru) oraz bogate w wapń nasiona (mak, sezam lub chia) a do tego do bananów dogryźć trochę fig, wypić nieco soku buraczanego i będzie ok :)) Sam miałem ten problem, gdy jadłem za dużo bananów w stosunku do zieleniny, która przywraca normalny oraz zdrowy wygląd skórze.

      Również serdecznie pozdrawiam!!! 🙂

      1. ewa 5 lutego 2013 o 21:25

        Z pamiętnika wieśniaczki.;)
        Tak się składa,że jadam ostatnio to,co tu wymieniłeś,bo się zakwasiłam owocami i jaglaną.Czuję teraz,że potrzebuję dużo zielonego i buraczano-marchewkowego.
        Ale co myślisz/myślicie o zmielonych skorupkach jajek eko?Czytałam w jednym miejscu,że dużo tam wapnia,magnezu,potasu i sodu.A wszystko naturalne i alkalizujące…
        I jeszcze jedno-widziałam też tekst,w którym mówiło się,że wystarczy przed gotowanym zjeść coś surowego,by to gotowane nie było trucizną dla organizmu.Możliwe takie szachrajstwo?Czym też skończenie już naiwna?

        PS. A popijacie czasem aby glinkę zieloną,a?
        PS2 Dzięki za tę przypominjakę,Pepsi.

        1. summer breeze 6 lutego 2013 o 08:56

          Pierwsze kesy maja byc surowe, a wieksza czesc posilku -wagowo i objetosciowo- surowa. Cudow nie ma.

        2. pepsi 6 lutego 2013 o 10:04

          jakoś mnie od skorupek odrzuca, ale to tylko moje odczucie, nie poparte żadną wiedzą na ten temat, właśnie z racji, ze mnie odrzuca 🙂

        3. NotMilk 6 lutego 2013 o 13:57

          Osobiście zawsze jem przed gotowanym surowe i jest ok 😉 W przypadku skorupek jaj też nie jestem zbytnio przekonany. Tak czy inaczej trzeba je sparzyć przed spożyciem, bo inaczej nawet z tych eko możemy dostać salmonelli. Z kolei gotowana skorupka zawiera niepotrzebny nam wapń organiczny, który jedynie obciąża nerki jego solami. Dokładne mycie nie wiem, czy na zbyt wiele się zda. Za bezpieczniejsze rozwiązanie uważam właśnie wspomniany sok buraczano marchwiowy (osobiście zawsze dodaje do smaku sok z cytryny do niego, skórkę z eko cytryny i eko pomarańczy oraz trochę selera naciowego) oraz pozostałe ze wspomnianych w moim wcześniejszym poście produktów. Do moczonych nasion również dodaje zwykle trochę soku z cytryny, bo mają lepszy smak, a poza tym mniej szczawianów 😉 Pozdrawiam!!!

          1. NotMilk 6 lutego 2013 o 13:58

            Miało być oczywiście „nieorganiczny” przy wapniu z gotowanych skorupek

          2. pepsi 6 lutego 2013 o 16:58

            NM jakie nasiona masz na myśli? Nie wiedziałam że sok z cytryny zmniejsza ilość szczawianów, czy na drodze alkalizacji?

          3. NotMilk 6 lutego 2013 o 20:38

            To wynika z kwasku cytrynowego, który zmniejsza absorcpcje szczawianów z jelit – wspominał o tym Jędruś:
            *
            http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=3217&start=15
            *
            Annemarie Colbin też wspominała w przypadku moczenia zbóż o soku z cytryny. Musi jakoś wpływać na te antyodżywcze związki i ułatwiać trawienie tych pokarmów. Spotkałem się także z opinią, by dodawać, np. cebuli do przerządzanego szpinaku. Jednak nie wiem, na ile to jest skuteczne. Osobiście bardziej wolę liście szpinaku w szejku bez takiego dodatku 😉

  16. pepsi 4 lutego 2013 o 16:42

    Vio, są słodsze bo są hybrydyzowane, czyli że w każdym owocu dzisiejszym oprócz oczywiście zupełnie dzikich, jak jagoda acai, leśna borówka, leśne maliny i poziomki, człowiek maczał palce.

    1. pepsieliot 7 lutego 2013 o 08:48

      No właśnie NM szejk o smaku cebulowym z rana? Ale w takim razie może wciskać trochę soku z cytryny?

      1. NotMilk 7 lutego 2013 o 10:00

        Można odrobinę dodać (wzmocni delikatnie smak), choć z drugiej strony szczawiany nie są tak złe i podobno mają zdolność zabijania komórek rakowych (zob. http://health-cancertreatment.blogspot.com/2008/01/oxalic-acid-cure-for-cancer.html ). Poza tym ludzki organizm sam w razie potrzeby jest w stanie wytworzyć kwas szczawiowy, np. z witaminy C (z tego względu zawierają go m.in. nabiał oraz mięso). Z tego względu nie ma według mnie aż tak zbytniej próby jego unikania, ale brania raczej pod uwagę tego, by jeść jak najmniej produktów poddanych obróbce termicznej i zawierających jego znaczne ilości, bo własnie to czyni go szkodliwym dla naszego organizmu (zob. http://www.incrediblesmoothies.com/green-smoothies/oxalates-spinach-oxalic-acid-health-concern/).
        *
        Życzę owocnego dnia!!!

        1. pepsi 8 lutego 2013 o 16:36

          jak zwykle NM bardzo ciekawe info!

      2. NotMilk 7 lutego 2013 o 17:57

        Pepsi-moja odpowiedź dla Ciebie jest w moderacji 😉

        1. pepsieliot 8 lutego 2013 o 08:52

          NM to wordpress sam wymyśla takie cuda, zaraz go uwolnię jak siądę do normarnego kompa, bo piszę z nienormalnego tableta, który nie ma tej funkcji, albo nie widzę jej, soreczki

          1. NotMilk 8 lutego 2013 o 14:54

            Nic się nie stało Pepsi 😉 Moje komentarze i tak żadko popadaja na Twoim blogu w niewolę :)) Mocny ścisk!!! 🙂

  17. a. 4 lutego 2013 o 20:39

    Pepsi, nie przestawaj pisać, bo mnie znowu do śmieci ciągnie 😀 /trochę żartuję, bo oczywiście nie ciągnie mnie tylko dlatego.

    Jakie to głupie jest, że jak już ktoś zaczyna coś robić dla swojego zdrowia i mu się noga powinie to potem wszyscy demonizują te zdrowe nawyki. A jak ktoś wpieprza przez całe życie kurę z supermarketu i rosół z kostki i wciąż jest chory to winnych nie ma. Swoją drogą to rzeczywiście coś głupiego musi w tym spojrzeniu być, skoro mając TYLE hajsu nie zatrudnił sobie jakiegoś dietetyka.

    A tu mam jeszcze garść mądrości na wieczornego hejta:
    http://nowadebata.pl/2012/02/18/wspolczesne-nauki-o-zywieniu-nie-maja-wiele-wspolnego-z-nauka-wywiad-z-gary-taubesem-czesc-1/
    Gdzieś pod koniec pierwszej części zaczynają się zabawne rzeczy.

  18. pepsi 4 lutego 2013 o 20:53

    a. cofnij się, troszkę, bo dzisiaj dodałam parodię DR o tej sprawie z Kutherem, śmieszny filmik 🙂

    1. a. 4 lutego 2013 o 21:12

      Durian-wariat przesadził 😀

      1. pepsi 5 lutego 2013 o 09:49

        :))

  19. pepsi 4 lutego 2013 o 20:55

    a. dzięki, znam tę wrzutę, to stara sprawa, czeka u mnie w kolejności, może się doczeka :)))

  20. czarna89 28 grudnia 2013 o 21:02

    Witam!! Jakie owoce i warzywa najlepiej spożywać na trzustke?? Chodzi mi tu juz na raka trzustki. Zna ktos jakas diete, ktora polepszy stan trzustki i ogólnie całego organizmu?? Może znacie jakies dobre przepisy na miksowane warzywa lub owoce.. Zalezy mi tez na nabraniu na wadze, kondycje mięśniową. Może ktos bezinteresownie napisze dzienne menu dla osoby chorej na raka trzustki??
    Bede wdzieczna 🙂
    Pozdrawiam!!!
    ***
    P.S PEPSI dopiero zaczynam czytac Twojego bloga i powiem ze jest interesujacy 🙂

  21. anawi 14 stycznia 2015 o 10:20

    Czytam tego bloga od kilku dni i jakos przestac nie moge 😉 Praca lezy prawie odlogiem ;)) Kilka tematow troche zaburzylo maja dotychczasowa wiedze (jeszcze gorzej – moje przekonania ;)) w temacie) ale analizuje Twoje wpisy i ….. :)) sa swietne!
    Czyli, ze moje ulubione sniadania: mus jabkowy z kiwi i innymi jak borowki, banan czy pomarancza a do tego krotko przemielone siemie lniane i ……. !!! migdaly plus jakies orzechy – razem wszystko wymieszane, jest bledem??
    A ja to tak lubie wszystko razem :))
    Dodam, na marginesie, ze mam lekkie skrzywienie na punkcie tego co jam ja i moja rodzina. Czytam co napisza jako sklad (jezeli to prawda, co tam pisza 😉 , kupuje eko, dusze na parze, staram sie ;)) na ile mi wiedzy i przede wszystkim czasu :(( wystarczy.
    Pozdrawiam serdecznie!! :))
    Jestes wielka :))

  22. Kasia.S 6 kwietnia 2015 o 17:50

    Pepsi, A JEŚLI NIE 811 TO CO? Staram sie trzymac normy dla 811 juz prawie rok, ale jednak sporo baboli sadze ciagle (np. jem przez caly dzien po trochu bo nie moge najesc sie do syta np. na sniadanie (objetosciowo nie wchodzi mi wiecej niz 4 banany z przyleglosciami jednorazowo) a za 2 godz jestem glodna, wiec jem daktyle i jeszcze ze 2 banany, po czym za godzine jestem glodna i lapie sie za pomarancze, etc etc. Caly dzien z przerwami szamię. A pomimo ze odstawilam wszelkie oleje to nieraz tez przeginam z perstkami. Nie spalam tez tyle kalorii co trzeba ćwiczeniami, bo praca siedząca i choć żyje w miare aktywnie to sportów nie uprawiam. A na dodatek mocno stersująca praca i sytuacja życiowa też. A więc moge sobie 811 nieprawidlowo prowadzoną narobic kłopotów. Co więc mogłabys pordzić jako witarianską dietę chętnie surową aby nie byla tak rygotstyczna a równoczesnie zdrowa?

    1. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 19:59

      zmniejsz ilość owoców więc, troszkę więcej tłusczu będziesz mogła zjeśc, awokado, olej kokosowy, oliw z oliwek

  23. vanillaframe 10 czerwca 2015 o 14:43

    I mnie niestety nagle dopadło zapalenie trzustki. Dopiero mam 26 lat, przez ostatni rok starałam się dbać o to, co jem. Zero słodyczy, mało przetworzonych produktów. Dużo owoców i warzyw i soków. Lekarze oczywiście nie wiedzą dlaczego, w szpitalu tylko czekają, aż dzięki jedzeniu kleików i sucharów amylaza we krwi spadnie do normy, bo mam 3xprzekroczone.
    Porażką jest to, że cięzko jest znaleźć profesjonalistę, dietetyka lekarza, który mógłby odpowiednio skonsultować leczenie, bo tą przypadłość leczy się dietą 🙁

    Może wiecie jak dbać teraz o trzustkę po wyjściu ze szpitala? Czytałam poradniki, ale im więcej informacji tym lepiej. Czy brzuch może boleć po jedzeniu jeszcze przez pierwszy miesiąc od zapalenia??

    :(((

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze