logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
397 online
50 753 273

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Jak Aurora Colello pokonała SM, po czym została triatlonistką Ironman?

dscn1244edit

Jak Aurora Colello pokonała SM, po czym została triatlonistką Ironman?

Tu Kupisz moją rewolucyjną książkę "Leczenie dobrą dietą"

Tu Kupisz moją rewolucyjną książkę „Leczenie dobrą dietą”

STWARDNIENIE rozsiane ( łac. sclerosis multiplex SM, albo ang. multiple sclerosis, MS) jest wyniszczającą chorobą neurologiczną, do tego o niejasnych, różnorodnych i skomplikowanych objawach.

SM sprowadza się do tego, że układ odpornościowy atakuje osłonki mielinowe izolujące sygnały elektryczne w układzie nerwowym wzdłuż rdzenia kręgowego i mózgu. Tkanka miękka ulega utwardzeniu, tworząc uszkodzenia i blizny.

MEDYCYNA alopatyczna zupełnie sobie z tą chorobą nie radzi, jak zwykle zarzucając pacjenta toną lekarstw, które mają na celu zmniejszać objawy. O skutkach ubocznych tych leków nawet nie ma co mówić.

Główny nurt medyczny ignoruje kwestie diety przy tej chorobie, chociaż już od 1950 roku odnotowywano pozytywny wpływ odżywiania i aktywności fizycznej na postępowanie tej choroby.

Czy na pewno zawsze skazującej na niedołęstwo?

OTO historia Aurory Colello chorej na stwardnienie rozsiane, której udało się odejść od założeń medycznych mainstreamu, znaleźć dla siebie leczenie holistyczne, czyli całościowe i stać się yyy … długodystansową triatlonistką

W roku 2008, Aurora nagle po kilku dniach bólu, straciła wzrok w prawym oku. Lekarz stwierdził zapalenie nerwu wzrokowego. Badanie rezonansem magnetycznym wykazało 10 zmian w mózgu, gdzie największa dotykała właśnie nerwu wzrokowego. Otrzymała diagnozę SM, przy czym nigdy nie odzyska wzroku, i skończy na wózku inwalidzkim w ciągu 5 lat.

JAKO 35-letnia matka czwórki dzieci w wieku od jeden do siedmiu lat, wpadła w panikę, a następnie rzuciła się do Internetu, czy aby na pewno tylko taka droga ją czeka. Skontaktowała się z wieloma chorymi w różnych częściach Świata, ale wszyscy brali już leki i dotykały ich skutki uboczne.

Udało jej się dotrzeć tylko do jednego chorego, do tego mieszkającego w pobliżu. Okazało się, że leczy się w holistycznej klinice w południowej Kalifornii. Klinika, faktycznie stanowiąca centrum zaawansowanej medycyny, jednak jako wyrzucona z pudełka podpisanego Big Pharma, nic dziwnego, że nowemu znajomemu Aurory standardowo nie przepisano klasycznych lekarstw na SM.

photo shootedit3

AURORA złożyła wizytę w klinice, szybko położono ją na stole, gdzie jeden z lekarzy zaczął masować jej kark. Zaprotestowała gwałtownie, że nie ma czasu na takie rzeczy, gdyż ma SM i potrzebuje jak najszybciej konkretów. Lekarz wyjaśnił, że masuje okolicę wokół jej nerwu wzrokowego (biegnącego przez szyję), aby złagodzić stan zapalny. To w połączeniu z innymi działaniami w Centrum, przywróci jej wzrok.

Po badaniu krwi z przerażeniem dowiedziała się, że cierpi na ogromne niedobory witamin i minerałów. Dostała plan dietetyczny i mnóstwo suplementów. Miała też krok po kroku zmniejszać dawki leków, które przepisano jej wcześniej. Ku jej zaskoczeniu, po kilku dniach zaczęła lepiej widzieć.

dscn1544edit2

To był dla niej moment rozstrzygający. Jeśli miała jeszcze jakieś wolty, już ich nie miała. Chociaż po drodze był jeszcze pewien drobny nawrót, gdy odbiegła od diety, to od razu wyprostowało ją do pionu, że dieta jest podstawą i nie może zakładać, że została już wyleczona całkowicie.

Tym bardziej wzięła się za siebie i od teraz dołączyła jeszcze na poważnie siłownię.

Obecnie bierze udział we wszystkich imprezach maratońskich, które zawierają wyczerpujący triatlon, czyli długodystansowe trasy biegiem, pływaniem w oceanie, oraz jazdą na rowerze.

slide-shape

źródła 1, 2

Bez komentarza 🙂


reklamaksiazkiBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 5 432 times, 7 visits today)

Powiązane artykuły

  1. vanilla93 23 maja 2016 o 12:39

    Mojej siostrze niedawno postawiono diagnozę SM… konsultacje u kilku najlepszych neurologów, rezonanse, itp itd…Sterydy, interferon
    W koncu udala sie do irydologa, który stwierdzil ze powodem dretwienia nogi jest zylak i problem z krzepliwościa do tego powiekszona tarczyca…. Wielka ulga ale tez obawa czy irydolog sie nie mylila….
    Teraz suplementuje
    Bio selen Cynk
    Wit E
    Wit C
    Olej lniany
    Ikan TIENS
    Wejkan TIENS
    I teraz czekamy na poprawę.

  2. Fenix Felix 23 maja 2016 o 13:09

    A jaka dieta ją uzdrowiła?

    1. pepsieliot 23 maja 2016 o 14:30

      podaję namiar do jej strony, ale wiem,że witarianizm działa cuda

  3. Ryba 23 maja 2016 o 19:06

    Mam pytanie nie w temacie a dotyczy płynu Lugola. Kupiłam przez internet jod i jodek potasu. Ale na opakowaniu jodu (czystość 99,9%) jest napisane: działa szkodliwie w kontakcie ze skórą i inne możliwe ostrzeżenia. Czyżbym kupiła nie ten jod? jeśli tak to proszę o jakiś link, namiar na ten właściwy jod, a może tylko tak straszą??? generalnie nie wiem co myśleć i nie mam odwagi kombinować tego płynu Lugola nie mówiąc już o jego stosowaniu…

  4. Agnieszka Moitrot 23 maja 2016 o 19:37

    Syn moich znajomych ma SM. próbowałam przekonać,żeby radykalnie zmienił dietę,ale jakbym grochem o ścianę rzucała..

  5. grzegorzadam 24 maja 2016 o 12:25

    Dr H. Clark stwierdza jednoznacznie, że przyczyną SM są:

    -” Stwardnienie rozsiane i stwardnienie zanikowe boczne
    Stwardnienie rozsiane jest chorobą mózgu i rdzenia kręgowego. Stwardnieniem bocznym
    określa się chorobę, która rozwija się głównie w rdzeniu.
    Choroby te powodujà przywry, które docierajà do mózgu lub rdzenia kręgowego i próbują
    się tam rozmnażać. Każda z czterech odmian przywr może być odpowiedzialna za tę chorobę.
    Należy je natychmiast zlikwidować zapperem bądź generatorem częstotliwości (434-421
    kHz). Nie powrócą, chyba że do tego dopuścisz. Zrezygnuj z jedzenia mięsa z wyjątkiem ryb
    i owoców morza. Wszystkie rodzaje mięsa są źródłem stadiów rozwojowych przywr, chyba że
    zostanà zapuszkowane albo bardzo długo gotowane. Zwierzęta domowe i domownicy są bez
    wàtpienia nosicielami tych samych przywr, chociaż nie wykazują podobnych objawów. Najlepiej
    oddaj swoich ulubieńców. Nie całuj bliskich w usta. Upewnij się, że twój partner seksualny
    nie ma tych pasożytów. ”

    Zdarza się wcale nierzadko, że błędnie diagnozuje się SM, a mamy do czynienia
    z boreliozą.

    F. Klenner miał swój protokół witaminowy na SM, całkiem skuteczny.

  6. grzegorzadam 24 maja 2016 o 12:28

    Co niektórzy polecają uderzeniowe dawki wit.D3 z selenem, krzemem.

    I dobre zbilansowane oleje roślinne z przewagą Omega3.

  7. grzegorzadam 24 maja 2016 o 12:40

    ==Klasyczne objawy stwardnienia rozsianego? Nie, to borelioza.

    Jest końcówka stycznia 2013 roku. Piszę to dla wszystkich tych, którzy kiedykolwiek usłyszą od lekarza, że być może lub nawet z całą pewnością chorują na SM, a już w szczególności kieruję to do osób, które usłyszą od lekarza lub wyczytają w internecie, że mają klasyczne objawy SM. Tak, tak właśnie było w naszym przypadku. Gdy ta historia ma początek jest październik 2009 r i dopiero co zamieszkamy razem. P drętwieje brzuch, zaczyna zgrzytać zębami podczas snu, ale przecież usamodzielnimy się, myślę, że to stres. Później okazuje się, że brzuch miał zdrętwiały długo, tylko on sam to zlekceważył i nie chciał mnie martwić. Będę musiała przywyknąć do tego, że nie chce mnie martwić swoim zdrowiem, i wszystkiego muszę się dowiadywać w trudach, czasem nawet podstępem :-).

    Minie ponad półtora roku, kiedy oboje zaczynamy mieć problemy z zatokami. W czerwcu 2011 r. P przestaje widzieć na jedno oko, ląduje na okulistyce w szpitalu i aplikują mu solu-medrol, gdyż okazuje się, że ma PZNW*(słowniczek na końcu). Pierwszy raz w naszej świadomości zagości stwardnienie rozsiane, ukłuje nas i pozostanie przy nas kryjąc się z tyłu głowy. Najczęstsze objawy SM, czytamy, że to m.in. drętwienia, pznw i pewnie jakieś inne, ale te mnie najbardziej zostają w pamięci. Jesteśmy w Parku Śląskim na spacerze i nawet zadaję pytanie ?ale nic Ci nie drętwieje? P. odpowiada, że nie. Uff. Może to oko było od zatok? Przecież nie jestem lekarzem, to nie musi być SM, zresztą ma mieć wizytę u neurologa. Na swoje nieszczęście lub szczęście nie skojarzyłam wtedy tych drętwień z 2009 roku.

    Jest jakiś październikowy wieczór 2011 roku, leżymy w łóżku, P mówi, że zdrętwiały mu nogi, ręce i brzuch. Tego dnia dopadł mnie paraliżujący strach, który trwa do dziś. Szybko dostajemy się do neurologa i w ekspresowym tempie robimy rezonans. W sumie wiemy, że niekorzystny wynik to ?wyrok?. Dzień, w którym odebraliśmy wyniki był najgorszym w moim życiu, w życiu P też. Liczne zmiany demielinizacyjne w całej głowie, na końcu widnieje ”obraz jak w przypadku SM”. Z wynikiem w ręku idziemy do neurologa, ponieważ mieliśmy umówioną na ten dzień wizytę. Wtedy wydawało się to szczęściem w nieszczęściu. Od tej chwili zaczyna się pasmo pomyłek, złych przypadków. Pani neurolog do której trafiliśmy 15 min po otrzymaniu rezonansu traktuje nas jak pchłę i chce się czym prędzej pozbyć. Mówi nam, że to SM, że ma klasyczne objawy i żebyśmy szukali szpitala, który ma odział SM, bo tam mu podadzą interferon, i jest jeszcze na tyle wcześnie, że ?może uda się to jeszcze zatrzymać?. Dowiaduję się, że jego lekko niestabilny chód, to nie jest jego urok, ale objaw, tak samo, że ma objaw Lhermitte’a. Ma klasyczne SM wg neurologii i duże szanse na spokojny przebieg choroby. Dowiaduję się wielu niedorzecznych rzeczy w tym czasie na temat stwardnienia rozsianego, ale łykam je jak młody pelikan. Jestem tak otumaniona strachem, że przestaję logicznie działać i przyjmuję jak mantrę to co mówią mi obcy ludzie. Za wielkie szczęście uznajemy to, że udaje nam się dostać na wizytę do ordynatora oddziału SM w mieście obok. Obiecuje on przyjęcie P na oddział i przeprowadzenie diagnostyki. Czekamy przerażeni, bo trzeba czekać a P jest nadal odrętwiały. Trochę się poprawiło, ale to już miesiąc.. Uff. W końcu dostajemy się do szpitala, tam podają P sterydy (solu-medrol) zaraz po przyjęciu, później robią badania. Upewniam się u P czy badali go na boreliozę, gdyż na forum stwardnienia rozsianego wyczytałam, że trzeba wykluczyć tę chorobę. P mówi, że tak, robili testy i wykluczyli.

    W grudniu 2011 dostaje informację od lekarzy, że ma SM. Przygotowujemy się do interferonu (o matko jakie szczęście ? myślimy wtedy), robimy kontrolny rezonans w miesiąc od pierwszego. Okazuje się, że po sterydach nieco zmniejszyły mu się zmiany w mózgu, ale dowiadujemy się, że ma także zmiany demielinizacyjne w kręgosłupie. Na początku stycznia P ma zostać włączony do programu leczenia interferonem. Jesteśmy przerażeni oboje, bo P pracuje fizycznie, ale przed końcem roku dostaje awans, trochę więcej myśli o pracy a mniej o chorobie. Ja płaczę nieustannie od kilku miesięcy, widzę jak P cierpi, ale nie pozwalam sobie na okazanie strachu. Całe szczęście, że zaczął pracę przy biurku, bo interferon znosi fatalnie. Spada mu ciśnienie, ma zawroty głowy i wymiotuje. Nie mogę nic zrobić, aby mu pomóc. Chudniemy oboje w zastraszającym tempie. P wypadają włosy. Dużo czytam forum poświęcone SM i zaczynam rozumieć, że interferon to zło. Dowiedziałam się, że chwila szczęścia może wywoływać uczucie bólu, gdyż cały czas z tyłu głowy jest jedno „bezradność”. Podczytuję wątek o boreliozie. Któregoś dnia trafiam na forum kafeterii, a tam na post kobiety chorej na boreliozę. Opisała, że miała przez kilkanaście lat błędnie zdiagnozowane stwardnienie rozsiane i o tym co leczenie neurologów zrobiło z jej ciałem. Czytam ten post kilka razy, myślę o nim dużo. Zaczynam dokładniej czytać wątek o boreliozie na forum SM. Łączę fakty, dodajemy do siebie wszystko, spisujemy objawy, zaczynamy czytać artykuły medyczne, doczytujemy się w papierach wypisowych ze szpitala, że podali sterydy a później zrobili Elisę i zaczynamy rozumieć, że ktoś z nas zakpił. Nawet gdyby miał aktywną bb, to badanie nie miało szansy wyjść, powinni je zrobić przed podaniem sterydów, zresztą zrobili najgorszy i najtańszy test, test, którego wynik poprawnie wychodzi w mniej niż w 40%. Kto chciałby być przebadany testem, którego wiarygodność jest tak wątpliwa? Od poprawności badania na boreliozę zależało zdrowie P. i nasza przyszłość. Czytamy coraz więcej i wiemy, że jeżeli ma bb i będzie kontynuował leczenie interferonem oraz sterydami, to będzie kaleką. Robimy badanie WB, panel odkleszczowy. WB okazuje się być wątpliwe, część panelu wskazuje na to, że przechodzi chorobę odkleszczową, dodatnia w IgG chlamydia i przebyte kzm, więc decydujemy się na LTT w Warszawie. 19 kwietnia dostajemy pozytywne wyniki LTT na obecność boreliozy, ma dodatnie 3 rodzaje: borrelia afzelii, borrelia sensu stricto, borrelia garinii. Odbierając faks krzyczę ze szczęścia, bo to najszczęliwsza chwila w moim życiu. P odstawia interferon. Gdy jest ciężko, to przypominam sobie tę chwilę i wiem, że będzie dobrze, jeszcze tylko trochę musimy powalczyć.

    Z kompletem badań udaje nam się dostać do najlepszego, naszym zdaniem, lekarza od boreliozy. Mówi nam, że borelioza trwa minimum 5 lat. P. nigdy nie miał rumienia, nie pamięta też, aby miał kleszcza. P. rozmawia z ordynatorem oddziału SM i swoją lekarką prowadzącą, ale zdaniem ordynatora ma przestać zawracać sobie głowę bb, wziąć 2 tygodnie antybiotyków i wracać do interferonu, bo tylko on go uratuje. My jednak wiemy, że nie pozwolimy, aby wciskano nam bzdury. Od maja P. leczy się wg zaleceń ILADS. Wszystkie objawy, które ma P. są objawami występującymi w późnej boreliozie, no i mamy wyniki badań, które jasno określają, co jest przyczyną demielinizacji i problemów neurologicznych u P. Borelioza to choroba demielinizacyjna. Obraz RM nie ma prawa być podstawą do postawienia diagnozy SM. Neurolodzy twierdzą inaczej, każą nam wierzyć w SM, choć nie wiedzą co je powoduje i nie potrafili nam odpowiedzieć na pytania na które istnieje sensowne i logiczne wyjaśnienie.

    Od kwietnia 2012 r poznaliśmy bardzo wiele osób, które także miały błędnie zdiagnozowane SM i potwierdzoną bb, i jeszcze więcej takich, które mimo ewidentnej bb trwały przy diagnozie SM. Nie istnieją klasyczne objawy SM, choroby o nieustalonej etiologii, istnieją natomiast typowe dla chorób odkleszczowych objawy, które mogą zostać błędnie zakwalifikowane jako SM, przykładem tego jest P, były SMowiec, któremu postawiono diagnozę nie spełniając przy tym wymogów formalnych do postawienia takiego rozpoznania. Błędnie wykonano badania i podano leki najcięższego kalibru.

    PS.

    Dziś jest majowy dzień 2013 roku, lekarka prowadząca leczenie SM u P. zaczyna powątpiewać w swoją diagnozę. Kilkanaście osób po przeczytaniu tego tekstu postanowiło napisać do mnie i okazuje się, że u znacznej części w badaniach wychodzi borelioza, czasami po kilkunastu latach błędnego leczenia.

    Słownik:
    BB – Borelia Burgdorferii – nazwa bakterii i potocznie choroby.
    Demielinizacja – poważne uszkodzenia w ośrodkowym lub obwodowym układzie nerwowym.
    KZM – kleszczowe zapalenie mózgu.
    LTT – test transformacji limfocytów – jeden z najnowocześniejszych testów na boreliozę.
    PZNW – pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego.
    MRI – rezonans magnetyczny.
    SM – stwardnienie rozsiane.==

    Diagnoza to podstawa, czyli dobry biorezonans.

  8. Inka72 24 maja 2016 o 17:52

    Od 1911 roku BugPhama wie, że SM to nieleczona borelioza.Ale dla nich opłaca się leczyć Sm bo aż dośmierci, a nie BB , bo tylko rok lub dwa….

  9. ella 25 maja 2016 o 04:57

    Oczywiście, że nasza Maestra ma rację, jak zwykle zresztą, że witarianizm działa cuda.
    Przygotowując się psychicznie do 6-io tygodniowego postu warzywno-owocowego wg dr Dąbrowskiej ( można go wykonać całkowicie witariańsko) natrafiłam na taki oto komentarz-post, który cytuję w całości.
    Nie podam z jakiego bloga, bo Pepsunia nie lubi reklam i ma rację.

    Piotr1 czerwca 2014 22:21

    cześć,

    mam 37 lat i choruje na stwardnienie rozsiane.
    Dzięki mojej żonie zdecydowałem się na tą dietę. Moja żona towarzyszyła mi w niej przez trzy tygodnie. To było świetne wsparcie!
    Teraz wszedłem w 6 tydzień i powiem, że efekty i to pozytywne są 🙂 
    Są momenty w ciągu dnia, że mogę wejść po schodach bez korzystania z poręczy. Mogę przejść zdecydowanie dłuższy dystans. Nie wyglądając przy tym jakbym wypił za dużo. Ale co mnie najbardziej cieszy to stan emocjonalny! Nie widzę już świata w tak czarnych barwach i powiało u mnie w głowie optymizmem. Ludzie z SM na pewno wiedzą o co mi chodzi.

    Teraz na 8 dni przed końcem 40 dniowego postu mam kryzys i strasznie chce mi się jeść. Pojawiają się zawroty głowy Tak się zastanawiam, czy to już nie pora aby przerwać…

    Dla wszystkich niezdecydowanych to polecam tą dietę z czystym sumieniem.
    Nie będę pisać, że jest łatwa. Bo nie jest. Przynajmniej dla mnie.
    Ja osobiście będą do niej wracać !

    Koniec cytatu.

    Oczywiście wiem Pepsuniu, że jesteś anty takim postom, ale ja w ten sposób wyleczyłam hashimoto (trzeba było widzieć zmieszanie dochtórki, która stwierdziła tylko, że cuda się zdarzają, ale że jestem wychudzona i wyniszczona, użyła terminu kacheksja chyba), tylko że ta menda wróciła po 1,3 roku, bo taka już jest, nie odpuszcza, mimo radykalnej zmiany diety i konsekwencji w jej stosowaniu.

    No ale mam szczęście, 3 dni temu dowiedziałam się, że żeby całkowicie i definitywnie zwalczyć to choróbsko (od laski, która była kilka dni temu na wykładzie pani doktor), potrzebne są 4 takie posty w odstępach najlepiej miesięcznych, więc pierwszy zrobię, jak skończą się truskawki w ogródku mojej mamy, bo takich delikatesów sobie nie odpuszczę.

    1. pepsieliot 25 maja 2016 o 08:50

      Ella nie rób tego, post to najgorsze co możesz zrobić przy hashimoto i w ogóle.

    2. grzegorzadam 25 maja 2016 o 09:06

      Takie umartwianie się nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.
      Borelioza… I po SM..

  10. Ankusa 25 maja 2016 o 11:14

    Droga Pepsi – potrzebuje namiar na taką właśnie klinikę jak ta w Kalifornii tylko w Polsce ( najlepiej Krakow lub Śląsk) albo kumatego naturopatę lub innego jak go zwał obojętne mi, który leczy holistycznie i bedzie w stanie powiązać fazę cyklu miesięcznego z przyczyna ciągłych przeziębień i ogólnie spadku odporności. Takiego człowieka który wie ze zatoki są częścią organizmu a nie lezą gdzieś nad morzem. Który mi rozpisze suplementację a nie żebym sama sie doktoryzowała bo w sumie nie wiem czy dobrze sobie suple zaordynowalam. Rozumiem ze tu w komentarzu to nie jest dobry pomysł wiec błagam o kontakt na priv.

    1. pepsieliot 25 maja 2016 o 14:32

      będzie taka klinika w Krakowie

  11. Ankusa 25 maja 2016 o 23:34

    A kiedy ta klinika powstanie?

    1. pepsieliot 26 maja 2016 o 01:47

      już powstaje, ale czy uda się utrzymać ostatecznie taki profil, jaki ja bym chciała to jest jeszcze inna sprawa

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze