logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
52 066 647

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Autyzm i szczepionki – czy istnieje jakaś zależność?

IMG_0150

Autyzm i szczepionki – czy istnieje jakaś zależność?

Oraz charyzmatyczna Łódź!

Wielce wypasiony Greens & Fruits TiB

Wielce wypasiony Greens & Fruits TiB

Cześć Wszystkim Za i Przeciw,

Zbyt często ci będący „przeciw” słyszą od tych będących „za” koronny argument – „sam byłem szczepiony jako dziecko i nic mi nie jest”. Dorośli, którzy używają tego argumentu nie zdają sobie sprawy, że liczba szczepień, które otrzymali jako dziecko była bez porównania mniejsza niż ich ilość w obecnym harmonogramie.

Amerykańskie dzieci otrzymują znacznie więcej szczepionek obecnie niż w jakimkolwiek innym momencie w historii Stanów Zjednoczonych i otrzymują ich znacznie więcej niż dzieci w innych krajach. Jeśli szczepionki byłyby w rzeczywistości tak skuteczne, można byłoby sądzić, że Ameryka będzie miała najzdrowsze dzieci. Ale jest wręcz przeciwnie. Wyłączając głodujące dzieci w krajach trzeciego świata amerykańskie dzieci należą do najbardziej chorowitych na świecie.

Big Pharma ma zazwyczaj odpowiedź na wszystko, z wyjątkiem oczywiście, na to co jest przyczyną tych wszystkich chorób wieku dziecięcego. Rosnąca ilość przypadków autyzmu i innych chorób przewlekłych są uważane za kompletną zagadkę. SIDS, astma, ADHD, ADD, i autyzm to tajemnicze choroby o nieznanym lub genetycznym podłożu. To może wydawać się dobre, ale epidemie genetycznych chorób nie są możliwe, i jest tylko kilka toksyn, które mogą mieć taki szeroki wpływ na dzieci we wszystkich 50 państwach naraz. Najbardziej prawdopodobnie to co ma najszerszy wpływ na dzieci to toksyny środowiskowe, toksyny z żywności i toksyny ze szczepionek.

IMG_0167

Dziwna grupa zbliża się do Piotrkowskiej

Przykładowo w 1983 roku harmonogram szczepień w USA zakładał 9 obowiązkowych dawek szczepionek podawanych w różnych przedziałach wiekowych do 4 roku życia, w latach 80tych zachorowalność na autyzm wynosiła ok. 1 na 2 500 dzieci. W1994 obowiązkowa liczba szczepień do 4 roku życia wzrosła do 18, a autyzm występował w 1 na 500 przypadków. Dziś w USA 4 letnie dziecko otrzymuje 33 dawki. W latach 2010-2014 odnotowano autyzm u 1 na 68 dzieci, zatrważająca proporcja. W Polsce statystyki wyglądają nieco lepiej – 1 na 300 dzieci cierpi na autyzm, może dlatego, że podajemy 2 razy mniej szczepionek niż w Stanach Zejdnoczonych – bo zaledwie 16?

CDC (Centers for Disease Control and Prevention) na swoich stronach stwierdza, że nie ma żadnego związku między autyzmem a szczepionkami, a w szczególności między thimerosalem (związek rtęci, który pełni w szczepionce funkcję konserwującą) a zachorowalnością na autyzm.

Co ciekawe CDC stwierdza:

„W latach 1999 i 2001, thimerosal został usunięty lub ograniczony do śladowych ilości we wszystkich szczepionkach dziecięcych, z wyjątkiem niektórych szczepionek przeciw grypie. Dokonano tego w ramach szerszego krajowego programu zmniejszania różnego rodzaju ekspozycji na rtęć wśród dzieci, zanim przeprowadzono badania, które stwierdziły, że thimerosal, nie jest szkodliwy. Zrobiono to w celach ostrożnościowych.”

Cóż za niepowetowana strata – tak na wszelki wypadek usunięto coś co w ogóle nie było szkodliwe. To znaczy, że teraz nie ma przecież żadnych przeszkód, żeby związki rtęci znów szeroko wprowadzać do szczepionek. Ten cytat pokazuje jak bardzo okrężne są wyjaśnienia CDC.

IMG_0158

Może bukiecik od badylarza?

Jakiś czas temu przeprowadzono badania nagłośnione w mainstreamowych mediach w USA i w Polsce również (na wielu stronach medyczno-naukowych można znaleźć informację na ten temat), które wykazały, że nie ma żadnego związku między szczepionkami i autyzmem. Dla anty-anty-szczepionkowców stało się to koronnych argumentem w dyskusjach, argumentem niepodważalnym i niekwestionowanym.

Pozostaje tylko jedno małe „ale”. Kto kryje się za tymi badaniami?

Okazuje się, że Lewin Group firma konsultingowa, która przeprowadziła niniejsze testy pracuje dla największych światowych producentów szczepionek. Czy widzisz tu może jakąś sprzeczność interesów?

Ten potencjalny konflikt nie został ujawniony w artykule opublikowanym w The New England Journal of Medicine. Autorzy badania po prostu potwierdzili, że Lewin Group działa z redakcyjną niezależnością.

Tak na marginesie, według OpenSecrets.org, spółka córka Lewin Group, UnitedHealth Group, jest kluczowym partnerem rządu USA w programie Obamacare. Jej filia QSSI otrzymała kontrakt na budowę strony internetowej rządu federalnego HealthCare.gov. A jeden z głównych zarządzających firmą i jego rodzina należą do grona finansującego Obamę.

Konflikt interesów sam w sobie nie unieważnia badania. Wskazuje jednak na bardzo ważny kontekst w nieustającym wysiłku interesów firm farmaceutycznych i ich partnerów rządowych w celu zdyskredytowania wielu naukowców i badań, które znalazły możliwe powiązania między szczepionkami a autyzmem.

IMG_0188Piotrkowska i Noemi

IMG_0193

Czasami przydaje się ktoś do pomocy

Nie ma wątpliwości, że szczepionki mogą powodować uszkodzenie mózgu czy zaburzenia neurologiczne (to znajduje się na ulotkach informacyjnych większości szczepionek) ale to konkretne zaburzenie w postaci autyzmu nie zostało wykazane jako skutek uboczny i jest całkowicie negowane przez przemysł farmaceutyczny.

Prawda jest taka, że nie ma badania, które jednoznacznie wskazuje na związek thimerosalu i ogólnie szczepionek z autyzmem. Na przestrzeni ostatnich lat przeprowadzono jednak bardzo wiele testów, które wykazały MOŻLIWY związek thimerosalu i aluminium z autyzmem.

Jak chociażby 5-letnie badania przeprowadzone na 79 tysiącach dzieci przez naukowców związanych ze State University of New York w Stony Brook w latach 1997-2002.

Badanie wykazało związek autyzmu ze szczepionkę przeciwko żółtaczce typu B (wirusowe zapalenie wątroby typu B – WZW B, hepatitis B virus) u noworodków płci męskiej. To przekrojowe badanie uwzględniało dane z ankiety dotyczącej zdrowia – National Health Interview Survey z lat 1997-2002 oraz z bazy danych o szczepieniach, jakimi poddane zostały dzieci. Chłopcy zaszczepieni na WZW B jako noworodki byli 3 razy bardziej narażeni na autyzm w porównaniu z dziećmi nie szczepionymi w ogóle lub zaszczepionymi po 1 miesiącu życia.

IMG_0199

M. na „rowerku perpedes” mknie Piotrkowską za G.

Badania przeprowadzone w USA w latach 2001-2007 przez City University of New York dotyczą relacji między szczepionkami otrzymanymi do 2 roku życia a częstością występowania autyzmu (AUT) lub zaburzenia mowy (SLI – Specific Language Impairment). Stwierdzono pozytywną i statystycznie istotną zależność: im wyższy był odsetek dzieci otrzymujących zalecane szczepienia, tym większa była częstość występowania AUT lub SLI. Wzrost o 1% w liczbie szczepień wiązał się z dodatkowymi 680 dziećmi mającymi AUT lub SLI.

Z kolei naukowcy z British Columbia University w Kanadzie w 2011 przeprowadzili badanie związku aluminium z autyzmem. Aluminium – to najbardziej powszechnie występujący w szczepionkach adiuwant, czyli substancja która wzmacnia poszczepienną odpowiedź organizmu na podany antygen. Przy ocenie toksyczności aluminium u dzieci należy wziąć pod uwagę, że dzieci nie powinny być postrzegane jako „mali dorośli” gdyż są o wiele bardziej narażone na toksyczne działanie aluminium.

IMG_0209

Ławeczka obok Tuwima jak zwykle oblegana

Wyniki badań wskazują że: (i) dzieci z krajów o najwyższej częstości występowania ASD (Autism Spectrum Disorder – Zaburzenia ze spektrum autyzmu) zdają się mieć największą ekspozycję na aluminium ze szczepionek; (ii) wzrost w ekspozycji na aluminium istotnie koreluje ze wzrostem częstości występowania ASD w Stanach Zjednoczonych obserwowany w ciągu ostatnich dwóch dekad oraz (iii) istnieje istotna korelacja pomiędzy ilością aluminium w szczepionkach podawanych dzieciom szczególnie w wieku 3-4 miesiący i aktualnym występowaniem ASD w siedmiu krajach – USA, Australii, Wielkiej Brytanii, Kanady, Finlandii, Szwecji oraz Islandii.

Gdy jesteśmy chorzy i zgodnie z alopatyczną medycyną bierzemy jakiś lek – liczymy się z konsekwencjami skutków ubocznych (bardzo dokładnie opisanych w ulotce). Aplikowanie szczepionek prewencyjnie i profilaktycznie, kiedy jesteśmy zdrowi, nie powinno narażać nas na takie ryzyko. Szkoda, że hasło Primum non nocere jest tylko pustym sloganem, nie przestrzeganym zupełnie przez przemysł farmaceutyczny.

IMG_0214

Trochę odpoczynku po sporcie wskazane

Tysiące dzieci może bardzo dobrze tolerować szczepionki, bez najmniejszych powikłań, co jednak gdy tym jednym jedynym, które zachoruje będzie twoje dziecko?

Wpis został zainspirowany tekstami Sheryl Attkisson – świetnej amerykańskiej dziennikarki śledczej zajmującej się m.in. tematyką szczepień.

Źródła: cdc.gov
http://www.progressiveconvergence.com/Hepatitis%20B%20Vaccination%20male%20neonates%201997-2002.pdf
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21623535
http://omsj.org/reports/tomljenovic%202011.pdf L. Tomljenovic, C.A. Shaw, Do aluminum vaccine adjuvants contribute to the rising prevalence of autism?, J. Inorg. Biochem. (2011)

IMG_0226

Na koniec jeszcze łyk zielonego szejka

Moje artykuły to osobiste przemyślenia na temat szeroko pojętej tematyki zdrowotnej na bazie informacji z różnych źródeł oraz własnego doświadczenia. Nie zastępują profesjonalnej porady lekarskiej.

Pamiętaj – o swoim zdrowiu i zdrowiu swoich dzieci decydujeszTy sam.


Noemi


IMG_0811

Noemi Demi pasjonatka zdrowego stylu życia, wegetarianka od dziecka, biegaczka z zamiłowania, mama pewnego brzdąca i przyjaciółka Pepsi.

Cóż, skoro arcyważna kategoria „Mama i Dziecko” leżała prawie odłogiem, Noemi Demi musi przejąć nad nią panowanie!


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy, pokarmy i kosmetyki  znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 4 015 times, 8 visits today)

Powiązane artykuły

  1. grzegorzadam 3 grudnia 2015 o 13:20

    ===W 1982 roku FDA podało opinię: „Na poziome komórkowym, tiomersal okazał się być bardziej toksyczny dla ludzkich komórek nabłonkowych in vitro, aniżeli chlorek rtęciowy, azotan rtęciowy, czy merkurochrom [merbromin].
    Tiomersal okazał się być 35.3 razy bardziej toksyczny dla komórek sercowych, aniżeli dla gronkowca złocistego”.

    Badania odnośnie słabego działania bakteriobójczego znane były FDA już od 1950 roku. Badania wykazały, że działanie tiomersalu chroni przed paciorkowcami tak samo, jak zwykła woda.

    Naukowcy stwierdzili, że tiomersal nie jest bezpieczny w stosowaniu, ponieważ szybciej niszczy komórki skóry, aniżeli bakterie. Oczywiście na wszystkich etykietach firmy El Lilly pojawił się napis: „Jeżeli karmisz dziecko piersią, zasięgnij porady lekarza”.

    Na podstawie tych badań FDA nakazuje wycofanie w przeciągu 6 miesięcy wszelkich produktów zawierających tiomersal.
    Ale nie nakazał wycofania rtęci ze szczepionek. Nakazał natomiast przeprowadzenie badań porównawczych dzieci szczepionych preparatami z timersalem, z dziećmi, które nie dostały tiomersalu. Od tego czasu minęło prawie 30 lat, jedno pokolenie, i do dnia dzisiejszego firmy szczepionkarskie nie przeprowadziły takich badań. Także w Polsce żadnego „specjalistę” rządowego sumienie nie ruszyło i badań nie wykonał. Liczy się skóra, fura i komóra, jak mawiał pewien poeta. A że dzieci umierają, czy chorują? A kogo to obchodzi?==
    ==Już w 1991 roku pracownik firmy Merck stwierdził, że dzieci otrzymują znacznie większą ilość rtęci, aniżeli dopuszcza FDA. Kierownictwo firmy nie zareagowało.
    Przeprowadzone badania wykazały, że liczba dzieci z autyzmem drastycznie wzrasta, z 1: 10000 porodów przed 1940 rokiem, do 1:168 porodów w latach 90. ubiegłego wieku.
    Dopiero w 1998 roku CDC sprawdziła sumę rtęci jaką dostaje dziecko w szczepionkach. Okazuje się, że roczne dziecko dostaje aż 125 razy więcej rtęci w stosunku do masy ciała, aniżeli dopuszczają to normy toksykologiczne FDA.
    Innymi słowy, dziecko roczne o masie około10 kg, w stosunku do ilości rtęci, jaką w niego wstrzykują szczepionkowcy, powinno ważyć niemal 1300 kg!==
    Za: Dr Jerzy Jaśkowski: 75 lat trucia rtęcią.

    1. zaciekawiony 8 grudnia 2015 o 14:38

      Tymczasem thiomersal ze szczepionek wycofano, a autyzm… nie przestał się pojawiać. Czyli tutaj związku nie było.

      1. pepsieliot 8 grudnia 2015 o 15:45

        nie wiadomo jak wyglądają ostateczne statystyki

      2. grzegorzadam 8 grudnia 2015 o 16:02

        ==Tymczasem thiomersal ze szczepionek wycofano==

        A czym zastąpiono ten konserwant?
        Moje źródła twierdzą inaczej, w byłym RWPG mają się dobrze.
        Co niektórzy twierdzą, że największe epidemie to efekt poszczepienny.. !

      3. grzegorzadam 8 grudnia 2015 o 16:45

        http://www.stopnop.pl/images/PDF/zdrowie/opinia.pdf
        http://www.stopnop.pl/szczepionki/skladniki-szczepionek

        Na końcu w linku jest tabela ze szczepionkami z tiomersalem, i bez niego..

  2. grzegorzadam 3 grudnia 2015 o 13:30

    ==Związek szczepień z autyzmem udowodniony!
    Po wielu latach przepychanek, oszustw i kłamstw, przemysł szczepionkarski musiał przyznać, że związek pomiędzy szczepionkami, a autyzmem, istnieje. Dane ujawnił PRWEB.com 19 lutego 2014 roku. Na nic się zdały zaprzeczenia, szkalowanie lekarzy i naukowców. Ujawnione dokumenty udowadniają niezbicie, że już od 20 lat zainteresowani sprzedawcy wiedzieli o tym, że zawarty w szczepionkach preparat rtęciowy uszkadza mózg i jest jednoznaczną przyczyną zaburzeń, zwanych autyzmem.
    http://www.prisonplanet.pl/files/1196098270/www_xht_504_small.jpg
    Jak podała prasa medyczna, po prawie 10 latach niezwykle upartych starań dr Briana Hookera, profesora na Uniwersytecie Simson, przy pomocy senatorów Stanów Zjednoczonych, Centrum Kontroli Leków, słynne CDC w USA, MUSIAŁO UJAWNIĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BADAŃ NAD WPŁYWEM SZCZEPIONEK NA DZIECI.

    Dopiero oparcie się na ustawie o wolności informacji, słynnym Freedom Act-FOIA, pozwoliło na ujawnienie, że środek zwany tiomersalem, nadal używany np. w szczepionkach grypowych, ba, podawany nawet kobietom w ciąży i małym dzieciom, może spowodować autyzm i inne zaburzenia rozwojowe układu nerwowego.

    Dr Hooker, dzięki pomocy dwóch senatorów, otrzymał po 10 latach starań dane dotyczące 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy 1991-1997 rokiem. Dane te były przeanalizowane przez epidemiologów z CDC, z dr Thomasem Verstraetenem na czele. Analiza tego materiału dowodzi jednoznacznie, że urzędnicy CDC wiedzieli o bardzo wysokim ryzyku zachorowań na autyzm, na zaburzenia snu, zaburzenia mowy i o innych poważnych uszkodzeniach Centralnego Układu Nerwowego, związanych z rtęcią, zawartą w preparacie zwanym tiomersal.

    Wyniki analizy udowadniają niezbicie, że autyzm występował aż 7,6 razy częściej u dzieci narażonych na działanie tiomersalu w okresie niemowlęcym.
    https://youtu.be/b3Wd2_vCOKU
    Już w 1999 roku raport CDC uzasadniał twierdzenie, że istnieje związek pomiędzy zwiększonym ryzykiem rozwoju zaburzeń neurologicznych, a wysoką ekspozycją w pierwszym miesiącu życia na szczepionki zawierające tiomersal.

    Dane te zostały utajnione przez najwyższych rangą urzędników CDC. Rtęć stanowi wagowo 50% tiomersalu, wykorzystywanym w szczepionkach dziecięcych do 2000 roku i obecnie np. w grypowych. Ostatnio pediatrzy ponownie wyrazili zgodę na dopuszczenie dodawania rtęci do szczepionek. Oparli się przy tym na raporcie defraudanta z CDC, niejakiego Paula Torsena. W Polsce ten raport jest przedstawiany jako tzw. „Raport Duński”. Torsen jest ścigany listem gończym za malwersacje ponad miliona dolarów, rzekomo wydanych na badanie związku pomiędzy rtęcią i autyzmem. I co ciekawe, wszelkiej maści reklamówki przemysłu farmakologicznego w Polsce wciąż powołują się na ten raport. A pediatrzy, naśladując konsultantów, bezmyślnie to powtarzają.
    http://www.prisonplanet.pl/files/1196098270/vacc_dane_xht_256_small.jpg
    Karygodne i oburzające są wypowiedzi dyrektorów CDC, twierdzących jeszcze w 2005 roku, że rtęć nie ma znaczenia. Jak wiemy, w Polsce grupa związana z Towarzystwem Wakcynologicznym i niektórzy pediatrzy, szczególnie tzw. konsultanci, twierdzili tak jeszcze w 2013 roku. Mało tego, robili specjalne szkolenia, typowe pranie mózgu, dla pielęgniarek i samorządowców, w celu zwiększenia sprzedaży szczepionek.

    Twierdzenia te wypowiadali wbrew faktom naukowym, znanym CDC, a opartym na analizie bazy danych, posiadanych przez tę rządową instytucję.

    Przypomnę, że w Polsce od 1964 roku nie jest realizowana ustawa zobowiązująca PZH, obecnie przekształcony w Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego [Jakiego narodu? Polska była zawsze wielonarodowa], do ewidencjonowania wszelkich powikłań poszczepiennych. Na stronach internetowych, tej jeszcze państwowej instytucji, nadal nie można znaleźć danych, dotyczących zachorowań w kontekście szczepień i powikłań. Wręcz oszukuje się społeczeństwo, podając jako jedną jednostkę statystyczną, np. grypę i zapalenia płuc. Jest to kompromitacja medyczna. Rozróżniania zapalenia płuc od grypy uczy się na 3 roku medycyny. Zupełnie inne leczenie jest w tych dwóch jednostkach chorobowych. A PZH powołuje Flu- forum p. profesor magister Lidii Brydak [a swoją drogą, kto finansuje takie forum, przejazdy, konferencje, spotkania?] w skład którego wchodzi dwóch lekarzy, a resztę stanowią dziennikarze i przedstawiciele zawodów z pogranicza medycyny, którzy chcą występować w roli ekspertów medycznych, wymuszających strachem na społeczeństwie chęć szczepienia. Przykładem jest typowe żółte dziennikarstwo Gazety Wyborczej w tej dziedzinie.

    Dlaczego CDC nie przyznawała się do związku pomiędzy rtęcią w szczepionkach, a uszkodzeniem mózgu, wyjaśnia przewodnicząca CDC, dr Marie McCormick: „Nigdy nie przyznamy, że istnieje związek pomiędzy rtęcią, a szczepieniami”. Obecnie jest ona prezesem działu firmy Merck, jednego z głównych producentów szczepionek, np. MMR wartości 4 000 000 000 [cztery miliardy dolarów wyciągane z worka zwanego ubezpieczeniami przymusowymi].

    Trzeba przypomnieć, że znaczny wkład w ten zysk koncernu mają polscy urzędnicy, bezmyślnie wymuszając ustawowo szczepienie dzieci na nieistniejące choroby, już w pierwszej dobie życia.

    Oczywiście, urzędnicy, jak wszyscy mądrzy inaczej, zabezpieczają się, powołując się na ekspertów, których sami stworzyli. Od 1990 roku wszystkie towarzystwa, nie tylko medyczne, służą trzymaniu ludzi w szachu. Chodzi o kontrolowanie ich w taki sposób, aby nie powodowali zamieszania w wyciąganiu pieniędzy z tego worka, zwanego przymusowymi ubezpieczeniami, pod pretekstem czynienia dobra. Cała działalność tzw. zdrowia publicznego jest jednym wielkim hochsztaplerstwem. Nigdy nie można wszystkich ludzi zaszufladkować według jednego schematu, a do tego sprowadzają się wszelkiego rodzaju dyrektywy NFZ.
    I jeszcze jedno pytanie. Kiedy ta informacja zostanie przekazana do PT Kolegów Pediatrów, że przez co najmniej 20 lat, zamiast leczyć, truli dzieci?

    Kiedy te reklamówki medyczne i Biuletyny Izb lekarskich zajmą się rzetelną informacją PT Lekarzy?
    Kiedy prokuratura zajmie się sprawą trucia polskich dzieci?

    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl ===

    Był jakis czas spokój, i znowu jazda reklamowa z pneumokokami..
    Można dużo zarobić..

  3. Ania 3 grudnia 2015 o 14:31

    Cieszę się, że przyjechaliście do mojego miasta! Zapraszamy ponownie!

    1. pepsieliot 3 grudnia 2015 o 17:08

      wielkim sentymentem darzymy Łódź

  4. Lila 4 grudnia 2015 o 10:05

    Przykład z własnego podwórka – bliska znajoma ma 3 dzieci, od zawsze była przeciwniczką szczepień, pierwszego dziecka nigdy nie szczepiła, miała w związku z tym dużo nieprzyjemności w szpitalu…, drugiego też nie szczepiła, trzeciego dziecka też nie – po krótki czasie okazało się, że dziecko ma autyzm :/
    Jeżeli chodzi o jej żywienie w czasie ciąży i w ogóle to bardzo dbała, dba o to i dobrze się odżywia – żadnych śmieci.
    Wina szczepionki? Nie. Nie jestem zwolenniczką szczepień, ale też nie ich całkowitą przeciwniczką, sprawa jest o wiele bardziej złożona niż na nam się wydaje. Nie ma białe, albo czarne. Dobre, albo złe. 😛

    1. grzegorzadam 4 grudnia 2015 o 17:11

      Podaj choć jeden powód do celowości szczepień..?
      Oprócz zysków firm prywatnych..
      Czerniny to jest tu 99.9%..
      Poczytaj Majewską albo wejdź na STOP NOP, polecam.

  5. alesia 4 grudnia 2015 o 13:30

    Dzięki Noemi za ten wpis. Czy szczepiłaś swego cyklistę? Ja nie chcę poddawać dziecka szczepieniu po urodzeniu, natomiast raczej zdecyduję się na szczepienie p. rotawirusom i pneumokokom.

    1. Przemoo 2 marca 2016 o 15:38

      Za 3 tygodnie mam mieć zabieg, lekarz nakazał szczepienie przeciwko żółtaczce, wątpię abym się wyrobił w czasie, jedyne co to mogę przyjąć jutro i następną dawkę za tydzień… jest sens? czymś to grozi?

  6. grzegorzadam 4 grudnia 2015 o 17:05

    A co masz zamiar zrobić z rtęcia (tiomersal) i Al z tych szczepionek??
    Bo że tam są, to jest pewne.

  7. Noemi Demi 4 grudnia 2015 o 20:49

    alesia – ja nie szczepilam, bo bardziej sie boje niepozadanych odczynow poszczepiennych niz samych chorob, przeciwko ktorym sa szczepionki. Ale kazdy sam musi podjac te bardzo trudna decyzje. Slyszalam o bardzo wielu przypadkach negatywnych reakcji na szczepienia, zatrucie rtecia organizmu, autyzm u zupelnie zdrowego dziecka po podaniu szczepionki czy choroby autoimmunologiczne. Przeczytaj mojego posta „Szczepic czy nie szczepic…”

    Lila – szczepionki na pewno nie sa jedyna przyczyna autyzmu i w ogole nie jest powiedziane na 100 procent ze go powoduja, ale sa ewidentne badania ktore wskazuja ze wystepowanie tej choroby wsrod dzieci szczepionych jest czestsze niz u tych nie szczepionych. Co nie wyklucza pojawienia sie tej choroby u dziecka nieszczepionego, niestety.

    1. alesia 8 grudnia 2015 o 15:05

      dzięki za Wasze odpowiedzi. Napewno muszę jeszcze nad tym pomyśleć. To jak instrumentalnie nas się traktuje nie wymaga dodatkowego komentarza

      1. Pustulinka 9 grudnia 2015 o 15:09

        Myślę, że przy tak zatrutym środowisku, zbyt wiele jest czynników ryzyka, aby przykład jednego niezaszczepionego dziecka mógł podważyć wpływ szczepień na częstotliwość zachorowań na autyzm wśród dzieci zaszczepionych. Jednocześnie zbyt mało jest dzieci niepoddanych szczepieniu, aby móc przeprowadzić statystykę… I okazać by się mogło, że to właśnie coś w środowisku wpływa na jego częstotliwość, a nie same szczepienia.

        Niestety już sam skład szczepionek jest zbyt toksyczny, aby można było je zbagatelizować, czy jakkolwiek im zaufać.

  8. Julita 4 grudnia 2015 o 21:09

    Moje dziecko miało od urodzenia delikatne zaburzenia przepuszczam że jako następstwo ciężkiego porodu.Jednak się rozwijało i szło do przodu do 2 roku życia,kiedy dostało MMR .Po szczepieniu dziecko mi się uwsteczniło w rozwoju. Napewno szczepionka dopomogła wszystkiemu….I ktoś powie mi że należy bezmyślnie szczepić?

    1. grzegorzadam 5 grudnia 2015 o 16:09

      Moja córka kilka dni po MMR dostała zapaści.. ;(
      Była jak roślina.. Myśleliśmy że to już koniec.. Nigdy tego nie zapomnę..
      Nie miałem wiedzy, chciałem dla dziecka jak najlepiej..
      Jak słyszę reklamy ‚pneumokoków’ to mnie trafia!…
      Potem 3 lata problemów usznych, odporność fatalna.
      Dieta, duże dawki witC, teraz profilaktycznie też + d3, i jest spokój. Na razie..

      ==Prevenar, szczepionka na pneumokoki jest jedną z bardziej szkodliwych szczepionek. Lista działań niepożądanych jest długa.

      Pomóżcie nagłośnić tę sprawę! Powinni to zbadać dziennikarze śledczy, bo to kolejna afera III RP.

      Jedna szczepionka na pneumokoki kosztuje 300 zł brutto w państwowej przychodni. Zastanawiający w tym wszystkim jest też fakt, iż te same szczepionki Ministerstwo Zdrowia zakupiło od GSK Services Sp. z o.o. w cenie 100 zł. Oto dokument przetargowy: (…..) ===

      ==Ps. 3 Jaki związek mają ekonomiści ze szczepieniami? Ano podstawowy, bo szczepienia to po prostu skok na kasę z tzw. publicznych ubezpieczeń i wyprowadzanie tych pieniędzy do prywatnych kieszeni producentów. Przecież tylko wprowadzenie „obowiązku” szczepień przeciwko bakterii z XIX wieku, czyli dwoince zapalenia płuc, zwanej dzisiaj dla zmyłki pneumokokiem [przecież i tak przeciętny Czytelnik nie rozumie o co chodzi], jest wyprowadzeniem z budżetu ponad 250 000 000 złotych. Jedna operacja stawu biodrowego, to średnio 20 000 złotych. Sam możesz policzyć, Szanowny Czytelniku, ile za te pieniądze, wyprowadzane bezpodstawnie i niecelowo, można by było wykonać operacji. A tak musisz czekać na operację 5 lub więcej lat. Innymi słowy, umrzesz spokojnie nieoperowany. A że chodzić nie możesz? A kogo to niby ma k#$@ obchodzić! Brałeś udział w wyborach? Brałeś, a przecież wiedziałeś! ==
      ==Firma Merck zarobiła:

      – na szczepionce MMR (tej od odry) 1 394 000 000 dolarów,

      – na szczepionce przeciwko pneumokokom tylko 746 000 000 dolarów,

      – na szczepionce przeciwko rotawirusom 658 000 000 dolarów,

      – na szczepionce Gardasil-Siligard 173 800 0000 dolarów.==

      ==Przypomnę, że wszystkie szczepionki zawierają aluminium :

      WZW A zawiera 250 mcg aluminium,

      WZW B 250 mcg aluminium,

      Hib -zapalenie opon mózgowych,PedVaxHib- 250 mcg aluminium,

      Pediatrix DtaP-HBV – polio, zawiera 850 mcg aluminium,

      Pentacel DTaP-Hib, kombinacja polio, 330 mcg aluminium,

      Pneumokoki 125 mcg aluminium,

      DTaP [błonica, tężec, krztusiec – masowo wstrzykiwania niemowlakom bez wykonania podstawowych badań, o czym pisałem, w zależności od producenta, zawiera od 170 do 625 mcg aluminium.

      Szczepionka przeciwko grypie, zalecana przez Medycynę Praktyczną nawet kobietom w ciąży, zawiera aż 51 000 ppb rtęci. Tłumacząc z żargonu chemicznego na „nasze” oznacza to, że norma koncentracji rtęci w wodzie pitnej zostaje przekroczona 25 000 razy – dwadzieścia pięć tysięcy razy! Dodatkowy problem polega na tym, że woda pitna jest podawana do przewodu pokarmowego, a nie bezpośrednio do krwi. Szczepionka, niestety, jest podawana bezpośrednio do krwi. U kobiet w ciąży także do krwi płodu. Przekroczenie dopuszczalnej normy wynosi 2 500 000 razy!!! [Dwa i pół miliona razy!]

      No, ale to nie ma znaczenia na przykład dla pani konsultant z pediatrii, prof. Jackiewicz, która zleca szczepienie nawet niemowląt z niską masą urodzeniową.

      [prof. T. Jackiewicz Honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.]==

      Każdy rodzic podejmuje decyzję sam..
      To jest skok na kasę i nic więcej!..

  9. Julita 4 grudnia 2015 o 21:19

    Noemi a jak ty walczysz z tymi przychodniami jak nie szczepisz?Przecież oni nie dają spokoju rodzicom nie szczepiącym.

  10. grzegorzadam 5 grudnia 2015 o 16:36

    Dr Judy Mikovits – szczepionki zanieczyszczone retrowirusami!
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Nlyv2NIsVL0

    ==Dr Mikovits ma tytuł doktora z Biochemii i Biologii Molekularnej. W ciągu ostatnich 26 lat, opublikowała 51 prac naukowych w recenzowanych czasopismach i pracowała jako naukowiec rządowy w dziedzinie badań nad rakiem, przez wiele lat. Potem odkryła coś, o czym rząd nie chciał, aby ktokolwiek wiedział…

    Kiedy w 2011 roku dokonała tego przerażającego odkrycia o zanieczyszczeniu wszystkich szczepionek i przedstawiła swoje dane urzędnikom państwowym, kazano jej zniszczyć wszystkie materiały. Kiedy odmówiła, została uwięziona oraz miała zakaz rozpowszechniania tych informacji przez kolejne 4 lata (gag order). Jej kariera również została całkowicie zniszczona.

    Czas zakazu swobodnej wypowiedzi właśnie dobiegł końca i ona postanowiła, że nie będzie więcej milczeć! Opowiada o tym, jak ten koktajl wpompowywany niemowlątom w formie szczepień mutuje się i rozwija przez kolejne miesiące i lata, co daje początek nowym wirusom, nowotworom i chorobom, o których nawet jeszcze nie wiemy. Wyjaśnia, w jaki sposób wirusy wstrzykiwane przez szczepionki rozrywają nasze DNA i wstawiają swoje własne DNA, co prowadzi do mutacji genetycznej i jest to przekazywane z pokolenia na pokolenie.
    Otrzymywała już pogróżki od „seryjnego samobójcy”, ale nie zamierza się tym przejmować i chce to wszystko ujawnić.

    Link do pełnego wywiadu: https://www.youtube.com/watch?v=n6HPe-s1V2o ==

  11. gea 8 grudnia 2015 o 23:47

    przeczytaj, zastanów się, SPRAWDŹ : http://www.learningngm, polskie strony http://www.germanska.pl, http://www.5prawnatury

  12. Adzimierz s Farszafy 9 grudnia 2015 o 10:21

    A ja tak nie na temat… Noemi ma piękne włosy 😉

  13. m 23 lutego 2016 o 09:36

    To, że ukatrupisz własne dziecko, to mi nie przeszkadza. Ale że zwiększasz ryzyko epidemii, mordowania innych dzieci, to już przykre.

    Po pierwsze jest brednią, że ktoś się powołuje na „mnie szczepiono i nic mi nie jest”. Jeśli ktoś używa tego debilnego argumentu, to Twoje środowisko. Tylko dlatego, że objawy autyzmu występują w podobnym czasie jak szczepienie, polegacie w tym swoim oszołomstwie na argumentach „U pani X ze Stanów, której istnienie jest tak potwierdzone jak bohaterów opowieści świadków Jehowy, stwierdzono w czwartek autyzm, a w środę dziecko jadło buraka, buraki zawierają tajemniczy związek rtęci z krwią kosmity…”.
    Otóż nie.

    Zwolennicy szczepionek polegają na argumentach w rodzaju:
    W Europie (zwłaszcza na zachodzie) wścieklizna praktycznie nie istnieje. W częściach świata, gdzie się nie szczepi, ginie kilkadziesiąt tysięcy ludzi rocznie. A głównie to dzieci.
    W krajach cywilizowanych polio praktycznie nie istnieje. Sądzisz, że dzięki oszołomskim terapiom „każdy sam powinien zdecydować, czy szczepić dziecko”? Otóż nie, nie dzięki temu, że każdy sam decyduje.
    Nie ma czarnej ospy. Odra, różyczka i świnka rzadziej zabijają dzieci. Rzadziej zabijają dorosłych, którzy by te choroby przechodzili ciężej niż dzieci, ale szczepienia zapewniają też odporność nieszczepionym, bo w populacji odpowiednio gęsto zaszczepionej wirusy mają ograniczoną możliwość przenoszenia.

    Ale są też debilki. Które kochają swoje dzieci zabójczą miłością „na stronie mojej ulubionej bioenergoterapeutki powołano się na tajemnicze badania w języku, którego nie rozumiem”.

    I nie wiem, czy tym językiem nie jest czasem polski.

    Nie ma znaczenia jakaś abstrakcyjna „toksyczność” związku. Sól jest toksyczna i woda jest toksyczna. Tlen jest zabójczy. Ma natomiast znaczenie, w jakich ilościach substancję się przyjmuje. No, ciężko się było zorientować, bo na oszołomskich portalach nie piszą? Ma znaczenie, czy ilość substancji na kilogram masy ciała jest dość duża, by prowadzić do widocznych efektów czy nie.

    Jako wegetarianka może nie podajesz dziecku ryby. Podajesz soję, kapustę i brukselkę. Kiedy ostatnio sprawdzałaś, jakie ilości aluminium czy rtęci podajesz dziecku w brukselce? Nigdy, prawda? Bo mając uprzedzenia do tych złych koncernów czerpiących zyski jednocześnie nie doszłaś jeszcze do tego, że sprzedawca w warzywniaku czerpie zyski ze sprzedawania Ci warzyw. A oszołomskie blogerstwo czerpie zyski z reklam, twórcy durnych filmików antyszczepionkowych czerpią zyski z wyświetlania głupot, ze straszenia naiwnych matek, z konferencji paranaukowych, z książek pełnych bzdur i powoływania się na nieistniejące badania. Ale sprawdzasz zawsze tylko tajemnicze czerpanie zysków jednej strony, bo to już z góry upatrzona strona. No i masz rację, że jakbyś dziecko „przypadkiem upadała” wielokrotnie na próg, to mogłabyś dostać duży wyrok, a jak je zabijesz zapaleniem opon mózgowych, to szanse na wymiganie są znaczne.

    Badania wykazujące „możliwy wpływ” czegokolwiek to, inaczej mówiąc, brak badań. Dlaczego? Dlatego, że wpływu nigdy nie da się całkiem wykluczyć, wynika to ze zdolności mierzenia. Jeśli masz dwa patyki, NIE SPOSÓB stwierdzić, że one są tej samej długości. Można stwierdzić, że są różnej długości, ale jeśli nasze przyrządy pomiarowe nie wykazują różnicy długości patyków, to mogą być po prostu zbyt niedokładne na mikroskopijną różnicę. Wobec tego powiedzieć w medycynie, że „nie stwierdzono wpływu” to powiedzieć, że najdokładniejsze znane techniki badawcze nie pozwalają takiego wpływu wykryć. Ale powiedzieć, że „stwierdzono możliwość wpływu” to tyle, co nic nie powiedzieć. Dla każdej osoby pełnosprawnej jest oczywista możliwość wpływu wody, tlenu, soli kuchennej, związków węgla etc na powstanie autyzmu. Bo nie da się tej możliwości wykluczyć. Liczy się natomiast skala!

    A co ze skalą? Ano właśnie. Oszołomstwo straszy „a co jeśli to jedno dziecko na pierdyliard będzie właśnie twoim dzieckiem”. No i w efekcie zamiast jednego autystycznego dziecka na pierdyliard będzie jedno na sto z ciężkimi powikłaniami i jedno na kilka tysięcy, które umrze. Gratuluję, bo dzięki Twojemu straszeniu to jedno na pierdyliard będzie mieć w szpitalu masę kolegów. NAWET GDYBY rzeczywiście szczepionki powodowały autyzm (a nie powodują), to wciąż byłyby mniejszym złem niż brak szczepień.
    PÓKI odpowiednia większość populacji jest zaszczepiona, szczepienia chronią też oszołomską mniejszość, bo wirus się nie rozprzestrzenia. Dlatego, póki oszołomów jest mało, mają oni świetne statystyki typu „ale przecież na to już nikt nie choruje!”. A kiedyś (to pewne, bo na debilizm nie ma szczepionki) będzie was odpowiednio dużo. Wtedy wasze dzieci zaczną chorować. Super, bo od razu geny słabszych osobników wyeliminujecie z populacji. Ale będzie płacz, zgrzytanie zębów i darcie książek lekarzy pozbawianych prawa wykonywania zawodu.

    Szczepionki nie powodują autyzmu. Owszem, powodują, rzadko, różne skutki uboczne. Ba, bardzo rzadko jakiś dzieciak zareaguje na jakaś szczepionkę tak źle, że umrze. Jeśli rozważasz tę sytuację „a gdyby się nie szczepił, to by nie umarł”, to masz nieco niedokładny ogląd rzeczywistości. Popatrz tak: „gdyby decyzja należała do rodziców, część by i tak dzieci szczepiła, a ten martwy dzieciak mógłby wtedy i tak być martwy. Ale poza tym setki milionów ludzi zapewniłyby Europie powrót dawno niewystępujących tu chorób, moglibyśmy oglądać dzieci powykrzywiane przez polio, mniej by było emerytów dzięki powikłaniom np w obrębie układu krwionośnego. Wysyłalibyśmy dzieci z różyczką do domu starców i już młodzi byliby bogatsi o ubezpieczenie babci”. Twoje wytyczne „każdy sam powinien zdecydować” są kiepskie. Nie. Mogę Ci pokazać na zdjęciu z Tuwimem, kto nie powinien decydować.

    Statystyki „możliwych powikłań poszczepiennych” oznaczają tabelkę, w której się pisze o dacie szczepienia i dacie wystąpienia objawów autyzmu. Przypomnisz mi, jaki procent populacji zna statystykę? A może powiesz, że w badaniach naukowych statystyka nie jest istotna? Bo nie umiem przewidzieć, jak głupie będą Twoje argumenty i musisz mi w tym względzie pomagać.
    Otóż wystąpienie pewnych rzeczy w porządku czasowym nie oznacza związku przyczynowo skutkowego. Otóż w niedzielę pewna niemała grupa ludzi idzie do budynku z krzyżem, by zjeść małe ciasteczko i wykazać sporo hipokryzji. Hipokryzja jest, powiedzmy, mniej istotna. Ale co następuje dzień później? MUZEA SĄ ZAMKNIĘTE! Twoim zdaniem ciasteczko kościelne zawiera tajemniczy związek aluminium, rtęci i krwi kosmity, który powoduje jednodniowy autyzm u pracowników muzeów, wobec tego wszyscy przewidując L4 profilaktycznie zamykają muzea w poniedziałki.

    Natomiast ludzie, którzy nie mają takich niedoborów B-12 (sorki, taki wege żarcik), nie mylą współwystępowania pewnych zjawisk ze związkiem przyczynowo-skutkowym.
    Na przykład schizofrenia jest często diagnozowana w pewnym przedziale wiekowym (nieco innym dla mężczyzn, innym dla kobiet). Gdyby tuż przed tym wiekiem szczepiono ludzi, to SIŁĄ RZECZY tuż po szczepieniach występowałoby wzmożone wykrywanie schizofrenii. Nie dlatego, że szczepienia ją powodują, tylko dlatego, że przypadałyby dokładnie przed momentem najczęstszego wykrycia. Jeśli w czasie dojrzewania trądzik jest częstszy, to gdyby szczepienia poprzedzały okres dojrzewania, to po szczepieniach dostawalibyśmy wynik, że szczepienia „powodują” trądzik? Tak? Poważnie?

    Dlatego właśnie zgłoszenia dokonywane przez naiwne osoby są kiepskim argumentem statystycznym. Dostaniesz tysiąc zgłoszeń albo milion. Oczywiście. Milion zgłoszeń o trądziku, który pojawił się po szczepieniu w okresie dojrzewania, BO I TAK BY SIĘ POJAWIŁ. Ale dla osoby, która o statystyce ma pojęcie „najlepiej niech każdy zdecyduje sam”, informacja o milionie zgłoszeń musi brzmieć jak spisek koncernów. Soję też Ci sprzedają koncerny.

    Jeśli zgłoszenia od rodziców nie są dostępne, to najoczywistszym wyjaśnieniem jest ich zerowa wartość badawcza, a duża jest szkoda z przestraszonych ignorantów, którzy następnie dzieci nie szczepią.

    Analizę części z badań przeprowadził Bart

    Przy tym nie powołuję się tu na autorytet Barta, ale na odnośniki do wyników badań na stronach poważniejszych.

    Powołujesz się na przykład na badanie wykonane przez „naukowców związanych ze State University of New York w Stony Brook”. To już zabawny zwrot, naukowiec związany. Nie chce mi się sprawdzać, ale jeśli to nie uniwersytet organizuje badania, to powołanie się na jego nazwę ma tylko uwiarygodnić pracę kogoś innego. No ale poszukam sobie tych badań.
    O. 31 osób z autyzmem na 7,4k badanych. Znakomicie. Wiesz, co to jest ZBYT MAŁA PRÓBA? Mamy tu badanie (zresztą, tu nie chodzi o to, że naukowcy badali, a po prostu sięgnęli po pewne statystyki), w którym, gdyby tylko KILKU chłopców nie miało szczepionek (gdy mieli), to badanie by nic nie wykazało.

    Może dam Ci łatwiejszy przykład: rzuć trzy razy monetą tak, żeby otrzymać orły dokładnie w połowie rzutów. Będę pod wrażeniem, jeśli Ci się uda. Możesz rozdać znajomym monety, niech też rzucają. Wyjaśnię, bo pewnie nie wszyscy załapali: z trzech rzutów nie da się zrobić połowy. Zawsze orłów będzie więcej lub reszek będzie więcej, nigdy ich nie będzie po równo. Dopiero przy odpowiednio dużej liczbie rzutów zaznaczy się prawidłowość, że mniej więcej (z dokładnością do wyważenia monety) w połowie przypadków wypadają orły.
    Gdybyś tak rzucała monetą tysiące razy, dostaniesz zapewne serie po kilkanaście orłów. Wyobraź sobie, że teraz DECYDUJESZ (arbitralnie!) jaki będzie przedział rozpatrywanych przez Ciebie wyników. Na przykład wybierzesz, że chcesz rozpatrywać rzuty między setnym a sto piętnastym i wyjdzie, że tam masz 90% orłów. Czy to świadczy o tym, że moneta w tym czasie była pod wpływem aluminium ze szczepionki? Nie. To znaczy, że wybrałaś MAŁY przedział właśnie tak, jak Ci było wygodnie, żeby udowodnić jakąś tezę.
    Podobnie naukowcy ze wspomnianych badań WYBRALI odpowiednie lata. Teraz się skup. Otóż autyzm nie był dokładnie tak samo diagnozowany od czasów Galena. Był czas, gdy „modne” były inne diagnozy. Wobec tego, gdy czerpiemy ze statystyk dawnych diagnoz, znajdujemy na przykład „wapory macicy”. Sprawdzałaś związek waporów macicy z wegetarianizmem? Ponadto szczepienia na WZW wprowadzono na większą skalę już po tym, jak mogli być szczepieni niektórzy z badanych. Wobec tego grupa nie jest jednorodna (tysiące dzieci, które byłyby szczepione w tym samym czasie lub nieszczepione wcale).
    Ponadto niektóre inne wnioski z badań tych naukowców nie zostały potwierdzone w badaniach nowszych, tak sobie czytam teraz, wobec tego można mieć pewne zastrzeżenia co do jakości użytych danych.

    Gdy powołujesz się na amerykańskich naukowców, to nie bardzo wiesz, co robisz. Nie umiesz ocenić wiarygodności badań. To, że oni są związani z jakimś uniwersytetem, to jest granie przez autorytet. Autorytet nie gwarantuje rzetelności badań. Niska próba (bo nie chodzi o to, ile było wszystkich numerków na karteczkach, chodzi o to, że szczepionych autystycznych było 9. Do cholery 9. Jeśli JEDEN człowiek gdzieś zrobił literówkę, skłamał, albo jakaś pojedyncza klinika źle przesłała dane, to wynik mógł być zupełnie inny.
    To są tajemniczy amerykańscy naukowcy, którym wierzysz, bo ich wnioski uderzają w wytwórcę szczepionek. Podobnie wierzysz, że nie działa pasta do zębów, bo wierzysz tylko naukowcom, którzy tak stwierdzą (na podstawie próby 3 własnych dzieci), a nie uwierzysz żadnemu, który mówi o skuteczności pasty, bo koncerny mają z tego zysk. Nie wierzysz w skuteczność paracetamolu czy chemioterapii. Będziesz się leczyć okładami z pokrzywy, bo naukowcy, którzy piszą o skuteczności jakiejś terapii na pewno kłamią, a prawdę piszą ci, którzy na próbie dwóch własnych kotów i psa sąsiada udowodnili, że terapia nie działa, bo oni nie są podpłaceni przez koncerny. Wiesz, kto tu ma autyzm?

    Buziaczki. Właśnie coś piszą o kolejnym dużym badaniu, które pokazało, że ewentualny związek autyzmu ze szczepionkami jest poniżej progu wykrywalności, czyli nawet jeśli istnieje, dotyczy mniejszej liczby dzieci niż się dławi marchewką. Czy wobec tego będziesz marchewki unikać tak jak szczepionek?

    Nie. Bo to nie chodzi o to, że dzięki badaniom poznałaś „prawdę”. Ty tę swoją „prawdę” masz wbrew badaniom, a badaniami ewentualnie się posiłkujesz, gdy przez ich nierzetelność wnioski potwierdzają Twoje zabobony. Nie mają dla Ciebie statystyki, które podają wielokrotnie większe ryzyko śmierci przy przeróżnych rzeczach niż ryzyko autyzmu poszczepiennego. Ty nie będziesz przed tymi innymi zagrożeniami chronić dziecka, bo to nie chodzi o statystyki i bezpieczeństwo. Chodzi tylko o jedną teorię spiskową, o oszołomskie ignorowanie wszelkich danych przeczących tej teorii i czekanie na ten jeden raz, gdy przez przypadek masz 10 orłów z rzędu w rzucie monetą, wtedy to są właśnie wiarygodne dla Ciebie badania.

    I jak powtórzę, to, że ryzykujesz ciężkimi chorobami i śmiercią tego jednego dzieciaka ze zdjęć – to przeboleję. Nawet bym się nie odezwał, mimo niezadowolenia, które czuję. Ale Ty naprawdę rozpowszechniasz bzdury. Naukowe pomyłki wypisujesz jakby to były jedyne rzetelnie przeprowadzone badania. Chyba nawet nie czytasz badań, na które się powołujesz. Każesz decydować samodzielnie osobom, którym serwujesz przekłamane dane. Zabijecie przez to ogromne ilości dzieci. To, na co Ty chorujesz, jest gorsze od autyzmu.

    1. pepsieliot 23 lutego 2016 o 11:20

      m czy Ty oszalałaś?

      1. a 2 kwietnia 2016 o 21:27

        m nie oszalała. Zdaje się być rozsądnym człowiekiem, który dla odmiany bardziej obawia się polio niż NOPów. Pasztet wegański nie zawsze chroni przed polio.

        1. pepsieliot 3 kwietnia 2016 o 06:35

          Intelekt to jest coś takiego co pozwala właściwie oceniać pewne zależności.

        2. grzegorzadam 3 kwietnia 2016 o 06:51

          Piszesz z pozycji trolla, medyka czy ”dobrze wykształconej z dużego miasta”?

          ==Jeszcze dwa słowa na temat szczepionki polio. Radosna twórczość przemysłu szczepionkarskiego i użytecznych trolli dowodzi, że to pod wpływem szczepień polio zniknęło. Tymczasem dr Robert Mendelshon zadał podstawowe pytanie:

          „Dlaczego polio wygasło w Ameryce i Europie w tym samym czasie, skoro w Europie szczepienia wprowadzono w mniejszej ilości krajów i później”.

          Po drugie, dr Salk, twórca pierwszej szczepionki przeciwko polio, otwarcie mówi, że to szczepionka SABINA jest obecnie przyczyną większości przypadków polio.

          Po trzecie, w Indiach chorowało rocznie na polio wg WHO 200 osób. Po wprowadzeniu w Indiach szeroko nagłaśnianej akcji szczepień przez Gatesów, zachorowało ponad 61500 dzieci. Akcje przerwano, kiedy zdesperowani rodzice zastrzelili 8 szczepionkarzy.

          Po czwarte, już w 1960 roku było wiadomym, że w szczepionce znajduje się rakotwórczy dla ludzi wirus małpi SV-40. Pomimo tego, do krajów Europy środkowej nadal tą szczepionkę sprowadzano. CIA traktowało to jako rodzaj bomby – broni biologicznej z opóźnionym zapłonem, pisałem o tym. Faktycznie, po 20 latach mamy epidemię nowotworów i oczywiście nie ma żadnych winnych sprowadzania tej szczepionki bez badań. Ale liczy się zysk, więc nie można tych faktów podawać w podręcznikach. Próbuję przygotować dane dotyczące tych kilku najbardziej znanych chorób zakaźnych. Proponuję więc kopiować i zostawiać w domu. Wydanie książkowe na razie nie wchodzi w rachubę ze względów finansowych. Żaden wydawca nie podejmie się wydania tak obrazoburczej pozycji.

          I proszę zauważyć, zdecydowana większość, szczególnie pediatrów, nie bacząc na grzech systemowy, strukturalny, nadal prowadzi akcję ogłupiania społeczeństwa z chęci zysku. Przecież te szczepienia są dodatkowym zyskiem poszczególnych przychodni. A już w czasie procesów Norymberskich wyraźnie twierdzono, że nie można zasłaniać się poleceniem z góry.==

        3. grzegorzadam 3 kwietnia 2016 o 07:17

          ==Polio, a dekrety urzędnicze i straszenie społeczeństwa.

          „Każde nagłe zainteresowanie urzędników jakąś chorobą jest uwarunkowane naciskiem firm produkujących leki”. jj

          Ponaglony e-mailami zrozpaczonych rodziców, postaram się przedstawić w kolejnych artykułach historię chorób zakaźnych i wynikające stąd konsekwencje.

          Rozpocznę od „najstraszniejszej” choroby opisywanej przez wszystkich wakcynologów, czyli od poliomielitis czyli choroby Heinego-Medina. Z góry zaznaczam, ze nie będę się ustosunkowywał do tego co rzekomo było przed wiekami z braku dostepnego pismiennctwa. Opowięci pisarzy XIX -XX wiecznych nie są dokumentami na których warto się opierać.

          Według tych ludzi, sukces szczepionki polio, Salka, czy Koprowskiego, pozwolił na uratowanie setek tysięcy dzieci. Jak może się przekonać każdy jako tako rozgarnięty człowiek, po wpisaniu w Google hasła POLIO, uzyskujemy same pozytywne recenzje tych szczepionek, jak również gloryfikację twórców tych preparatów.

          Niestety, największy wpływ na powstanie takiej opinii mają usłużne trolle. Zdecydowana większość witryn internetowych posiada swoich właścicieli, związanych w taki, lub inny sposób z przemysłem, lub służbami.

          Przecież od 1945 roku w Polsce nie wydano żadnego podręcznika chorób zakaźnych, spełniającego podstawowe funkcje podręcznika. Żaden autor nie pofatygował się o umieszczenie chociażby wybranych statystyk zachorowań na dane choroby. A przecież są kraje, które od 200 lat dysponują takimi statystykami. W żadnym podręczniku nie podano korelacji pomiędzy liczbą zachorowań na daną chorobę, z wprowadzeniem antybiotyków, szczepień, czy wprowadzeniem kanalizacji i czystej wody.

          Po prostu, każdy z autorów, pisząc swoją powieść zwaną podręcznikiem, w temacie epidemia dżumy, czy gruźlicy, starał się w odpowiedni sposób indoktrynować czytelnika. Wiadomo, że jak pan profesor napisał książkę, to wszyscy studenci muszą ją znać. A jak już raz się nauczą tych 400 – 600 stron, to mowy nie ma, aby mieli czas i ochotę na zmianę swoich poglądów. A niby w jakim celu mieliby dokonywać tej zmiany? Tak są kryci, wypełniają procedury.

          A co przyświecało p. profesórowi w chwili pisania, niestety nie mam zielonego pojęcia, ponieważ stopnie naukowe nadają politycy.

          Jak wiadomo, procedury wprowadzają urzędnicy w celu lepszej kontroli dołów, czyli obywateli, tworząc w ten sposób Biologiczne Roboty.

          Historia oświaty w Polsce zdecydowanie pogorszyła się od czasu 1990 roku i po wprowadzeniu nauki w wydaniu amerykańskim, czyli testów.

          Oczywiście obecne podręczniki są bardziej kolorowe, ale zawierają zdecydowanie mniej informacji. Niedługo pewnie spadną do poziomu komiksów. A niby w jakim celu ten ludek nad Odrą i Bugiem ma coś wiedzieć?

          Ale jako obywatele tego stanu powinniśmy znać historię macierzy, dlatego podam poniżej parę podstawowych faktów o polio. W celu lepszego potwierdzenia powyższej tezy oprę się na referacie p. prof. W. Magdzika z PZH, wygłoszonego w 2002 roku, a dotyczącego właśnie polio. Nie chcąc zanudzać, od razu przejdę do meritum, opuszczając przydługawy i bardzo niespójny wstęp. Prof. W. Magdzik był długoletnim dyrektorem PZH, odpowiedzialnym za wprowadzane na rynek polski szczepionek, także tych, po których umierali pacjenci.

          Odniosę się tylko do treści dotyczącej polio.

          Referat rozpoczyna się od dywagacji, że polio jest starą chorobą, od 3000 lat znaną. Pomijam to milczeniem, ponieważ brak jakichkolwiek źródeł pisanych dotyczących tej choroby. Więc są to po prostu dywagacje PT Autora, oparte na oglądanych obrazkach. Pierwsze opisy pojawiły się dopiero 1840 – podał je dr Heine, naukowiec pruski.

          Co ciekawe, jak podaje prof. W. Magdzik, mamy z XIX wieku liczne publikacje, dotyczące pojedynczych zachorowań na polio, ale pochodzą one z różnych krajów. Bardzo to jest dziwne, jak na zakaźną chorobę, która musi mieć swoją drogę zakażenia, czyli pośredników.

          Jak podaje Profesor, pierwsza prawdziwa epidemia pojawiła się dopiero w Szwecji w 1911/12 roku; zachorowało ponad 8000 dzieci.

          Epidemia sama wygasła. Zdziwienie budzi fakt wystąpienia pierwszej na świecie epidemii w zimnej Szwecji. Z późniejszych doniesień wiemy, że polio atakowało zawsze latem.

          W USA do 1916 roku pojawiły się sporadyczne zachorowania. W 1916 roku wystąpiła epidemia. Zachorowało 27 363 dzieci. Choroba zniknęła samoistnie! Do 1939 roku występowały sporadyczne zachorowania na całym świecie. Poważna epidemia wybuchła dopiero w 1940 roku i objęła cały świat. Choroba rozprzestrzeniała się jeszcze po 1945 roku. Czyli pierwsza epidemia wystąpiła po 100 latach od odkrycia choroby.

          Przyjmując za prawdę twierdzenia p.prof. Magdzika, to po 5000 lat od pierwszych ustaleń nastąpiła epidemia groźnej, zakaźnej choroby. Pomijam to milczeniem, nie chcąc większych kompromitacji.

          Według prof. Magdzika zniknęła dopiero po wprowadzeniu szczepionki. Ale ciekawostka, W. Magdzik podaje, że zniknęła po zaszczepieniu około 10% populacji.

          Komentarz.

          Cała historia tej epidemii jest bardzo dziwna.

          Po pierwsze, według podstaw epidemiologii, choroba musi się szerzyć przez ciągłość, czyli łańcuch zakażenia. Od jednego chorego, do drugiego. Między bajki można włożyć doniesienia, że wirus, czy bakteria, przeszły 5, czy 10 tysięcy kilometrów, nikogo nie zarażając.

          Dowodem, że to jest fikcja literacka, jest ostatnio nagłaśniana historia wirusa, zwanego Ebola. Wirus zawsze pojawiał się tam, gdzie stacjonowały wojska USA. Pierwsze ujawnienie nastąpiło w Sudanie, a potem, przez 10 lat cisza i 5 000 km dalej kolejne zachorowanie. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością jest to niemożliwe. Czyli musiał tutaj zadziałać czynnik ludzki, przewożący zakażony materiał. Samo zniknięcie „epidemii” jest także co najmniej zaskakujące. Jak Amerykanie wysłali prawie dywizję marines, wzmocnioną o brygadę spadochroniarzy, do walki z ebolą, to ebola uciekł. Najciekawsze, że rząd Sierra Leone wcale nie wystąpił o pomoc wojskową. Czyli była to po prostu inwazja wojskowa, związana ze strajkami na plantacjach kauczuku w Sierra Leone.

          Dlaczego więc były sporadyczne zachorowania polio w całej Europie w okresie międzywojennym, a reszta rodziny, znajomych, kolegów pacjenta nie chorowała?

          Jeżeli to był nowy wirus – polio, to według teorii immunologii, populacja nie miała przeciwciał przeciwko temu wirusowi, powinni więc wszyscy dookoła chorować. A tak nie było!

          Jeżeli chorowały tylko wybrane jednostki, to co chroniło innych?

          Dlaczego choroba zaczęła się rozpowszechniać po wprowadzeniu szczepień ? Przecież właśnie okres 1909, 1912/12, czy 1916, to były czasy bezmyślnych masowych szczepień.

          Przypomnę: Hamburg 1911/12, zaszczepiono 100 000 ludzi. Co trzecie zaszczepione dziecko zmarło.

          Podobnie wcześniej 1870 – ospa w Anglia. Epidemia wybuchła, ponieważ jakiś mądry inaczej zadecydował o przymusie sczepień. Tylko mieszkańców Lancaster ominęło żniwo śmierci, ponieważ nie zezwolili na przymus szczepień.

          W 1918 tzw. „hiszpańska” grypa, która zaczęła się po zaszczepieniu żołnierzy amerykańskich, udających się na front europejski. Cały szlak zakażenia jest dokładnie znany.

          Nazwę „hiszpańska grypa” wprowadzono dopiero jakieś 20 lat później w Instytucie Rockefellera, w celach marketingowych. W żadnym podręczniku do 1939 roku nie ma informacji o tej „grypie”!

          Tak więc kontekst rzekomych zakażeń, podanych przez prof. W. Magdzika, zaprzecza zakażalności.

          Kuriozalnie brzmi ostatnie zdanie napisane w 2002 roku, że wystarczyło zaszczepić 10 % społeczeństwa, aby epidemia wygasła. Przecież wakcynolodzy twierdzą, że musi być zaszczepionych aż 95%.

          Potwierdza to moją teorię, że cały ten pomysł z pojęciem „odporności stada” jest wytworem bankierskim. Trzeba po prostu wiedzieć, ile jeszcze można wyciągnąć z tego społeczeństwa. Musieliby sami sprawdzać, policzyć itd., a tak robotę wykonują za pieniądze społeczne usłużne trolle.

          Opis Polio w Polsce według porf. W. Magdzika, jeszcze bardziej jest zagmatwany. W 1911 roku, w czerwcu i lipcu zachorowało w Warszawie 166 dzieci, czyli latem. Choroba wygasła samoistnie i nikt więcej nie zachorował.

          W następnych latach, od 1927 do 1939 roku, chorowało w różnych miejscach w Polsce po około 100 dzieci.

          Dwa takie wydarzenia miały miejsce w Polsce podczas wprowadzania masowych szczepień doustnych przeciwko wirusowi polio typ 3 (OPV – szczep Fox) w 1960 jak i 1968 roku, kiedy to wystąpiły epidemie porażeń wywołane właśnie tym wirusem szczepionkowym. Szczepienia OPV typ 3 zostały wprowadzone mimo, że:

          infekcje wirusem polio typ 3 najrzadziej wywoływały komplikacje chociaż ten wirus krążył tak samo w całej populacji jak pozostałe typy wirusa polio
          szczepionkowy wirus typu 3 w szczepionce doustnej cechował się najwyższym prawdopodobieństwem wywoływania porażeń towarzyszących szczepieniom
          w tym samym czasie dostępne i stosowane były szczepionki inaktywowane zawierające antygeny wirusa polio typu 3
          https://szczepieniapolio.wordpress.com/ofiary-szczepien-doustnych-wirusem-polio-typu-3-w-polsce/

          „Po wprowadzeniu szczepień żywą szczepionką OPV w 1960 roku zaczęto obserwować zachorowania na porażenne polio towarzyszące szczepieniu obecnie zwane VAPP powodowane głównie wirusem typu 3. Zachorowania te stały się przyczyną wstrzymania w Polsce szczepień doustnych typem 3 od 1961 roku.”

          Źródło: CHOROBA HEINEGO I MEDINA – PORAŻENIE DZIECIĘCE – POLIOMYELITIS – POLIO. ROZKWIT I AGONIA CHOROBY W DWUDZIESTYM WIEKU, Przegląd Epidemiologiczny 2002”

          „Do 1967 roku program szczepień przeciw polio uwzględniał jeszcze podanie 2 dawek poliwalentnej szczepionki inaktywowanej typu Salka. Od 1967 roku wycofano to szczepienie. W ten sposób schemat uodpornienia obowiązujący w Polsce nie uwzględniał od 1961 roku częściowo, a od 1967 roku całkowicie szczepienia przeciw polio typ 3. W takiej sytuacji zdecydowano się w 1968 roku na szczepienie żywą doustną szczepionką przeciw poliomyelitis typ 3 rekomendowaną przez ŚOZ. Po szczepieniu wystąpiła epidemia poliomyelitis. Zanotowano ogółem w Polsce w 1968 roku 464 zachorowania i 17 zgonów, 341 zachorowań spowodowanych było wirusem typu 3 (73,5%). Prawie połowa zachorowań wystąpiła w województwie poznańskim i w mieście Poznaniu. Poza tym wysoką zapadalność stwierdzono w województwie szczecińskim, zielonogórskim i wrocławskim.”

          więcej: https://szczepieniapolio.wordpress.com/ofiary-szczepien-doustnych-wirusem-polio-typu-3-w-polsce/
          http://www.polishclub.org/wp-content/uploads/2015/09/Poliomyelitis-1968-polska.jpg
          http://www.polishclub.org/wp-content/uploads/2015/09/zapadalnosc_polio_pl_1950-2010v2.png

          Umiejscowienie kolejnych przypadków zachorowania na polio w województwach zachodnich, wcale nie wskazuje na jakąś epidemię wirusową ale na masowe zatrucia jakimś czynnikiem podanym w szczepionce. Jak widać to na mapie chorują głównie dzieci w szczecińskim, poznańskim i gdańskim.Tzw. ściana wschodnia nie choruje. Zdziwienie budzi fakt, że PZH nigdy się tym problemem nie zajęła. Jeżeli to była by szczepionka to dlaczego chorowały w większości dzieci w tych wymienionych województwach a w innych nie?

          Jeżeli część fiolek była skażona to jak to się stało, że dopuszczono do obrotu preparaty nieprzebadane? Kto za to odpowiada? Oczywiście wykluczam wszelkie insynuacje, że to był celowo przeprowadzony eksperyment.

          W kolejnych latach zachorowania były także rozproszone po całym kraju. Pierwsza większa epidemia wybuchła w 1951 roku. Zanotowano 3 060 zachorowań i 252 zgony. W kolejnych latach do 1959 roku, chorowało po około 1000 dzieci Najwięcej w 1958 roku: 6 090. W okresie od 1951 do 1959 zmarło z powodu polio 1276 dzieci. Ani słowa o szczepieniach.

          Tabela zachorowań https://szczepieniapolio.wordpress.com/ofiary-szczepien-doustnych-wirusem-polio-typu-3-w-polsce/

          zapadalnosc_polio_pl_1950-2010v2

          Wszystkie dzieci były szczepione a mimo to chorowały!. ==

    2. pepsieliot 23 lutego 2016 o 11:22

      Jesteś totalnie zmanipulowana m,przykre, że o tym nie wiesz.

      1. grzegorzadam 23 lutego 2016 o 12:19

        Czy to pisali ludzie niepełnosprawni?

        http://www.monitor-polski.pl/kolejne-dowody-na-ludobojstwo-szczepionkowe-z-udzialem-sejmu-i-prezydenta-rp/

        ==Badania naukowe

        Obustronny paraliż i utrata wzroku. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20189933
        http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3565961/
        „Mamy udokumentowane dowody potencjału szczepionki przeciwko wirusowi HPV do wywołania choroby autoimmunologicznej. Rosnąca liczba podobnych raportów łączących szczepionkę HPV z procesami autoimmunizacji oraz niepewność długoterminowych korzyści klinicznych szczepionki HPV są kwestią zdrowia publicznego, które wymaga dalszego rygorystycznego dochodzenia.”
        Rola firm farmaceutycznych w państwowej polityce szczepień -przypadek szczepionki HPV. Merck promował wjazdy na szkolenia, służąc jako źródło informacji, lobbingował ustawodawców w opracowywaniu prawodawstwa, mobilizował ustawodawców i organizacje kobiece (lekarzy) do prowadzenia kampanii marketingowych oraz wypełniania luk w dostępie do szczepionki. Większość zainteresowanych stron uważa lobbing producentów szczepionek w zasadzie za dopuszczalny, ale zauważyły, że Merck działał zbyt agresywnie i nieprzejrzyście w tym przypadku. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22420796
        „Lekarze powinni mieć świadomość możliwości wystąpienia obustronnego zapalenia błony naczyniowej oka i brodawki nerkowej następujące po szczepieniu HPV.” http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24191906
        Rumień wielopostaciowy został zgłoszony jako możliwy efekt uboczny szczepień HPV. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19887766
        Szczepienie HPV nie ma efektu terapeutycznego u młodych kobiet z wcześniej istniejącym zakażeniem wirusem brodawczaka. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17699008
        Choroby neurologiczne po szczepieniu HPV http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18805844
        Nie raportowano omdleń i zdarzeń zatorowo – zakrzepowych. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19690307

        Materiały filmowe na temat szczepionki przeciw HPV

        Szczepionka Gardasil i jej skutki uboczne (wersja z reklamą Gardasilu)http://www.youtube.com/watch?v=CZ1501g4NyE
        Szczepionka Gardasil przeciwko wirusowi HPV – ostrzeżenie Barbary Loe Fisherhttp://www.youtube.com/watch?v=tx4_X09PM-I
        Dr Sherri Tenpenny – Zaskakująca prawda o szczepionce Gardasilhttp://www.youtube.com/watch?v=6xR_4raRpiA
        Szczepionka Gardasil – skutki uboczne i zgonyhttp://www.youtube.com/watch?v=CC7wmwEEEUg
        Ofiara szczepionki Gardasil opowiada o tym, co ją spotkało…..http://www.youtube.com/watch?v=f2n10tscbpA
        Kontrowersyjna szczepionka przeciwko HPV – dr Zbigniew Hałat (11.10.2011) + pdfhttp://www.youtube.com/watch?v=DTObIyg-qoQ
        Cudowna szczepionka na HPV (17.06.2009)http://www.youtube.com/watch?v=csWl7X-JxtI
        ==========

    3. grzegorzadam 23 lutego 2016 o 12:42

      Konstytucja i Karta Praw Pacjenta gwarantuje wolność wyboru!

      W razie chorób i powikłań pretensje można mieć tylko do siebie.

      ==Właśnie coś piszą o kolejnym dużym badaniu, które pokazało, że ewentualny związek autyzmu ze szczepionkami jest poniżej progu wykrywalności, czyli nawet jeśli istnieje, dotyczy mniejszej liczby dzieci niż się dławi marchewką. Czy wobec tego będziesz marchewki unikać tak jak szczepionek?==

      Kto płaci za te ”badania” .. ?

      Jest na pewno związek proszczepiennej propagandy z ‚listą płac’, dotyczy wszystkich propagatorów:

      ==Dlatego należy zapoznać się ze składnikami jednej z najsilniejszych neurotoksyn, zawartych w szczepionkach, czyli aluminium:

      DtaP (błonicy, tężcowi i krztuścowi): 170-625 mikrogramów, w zależności od producenta
      Zapalenie wątroby typu A: 250 mcg
      Wirusowe zapalenie wątroby typu B: 250 mcg
      Hib (na zapalenie opon mózgowych; Marka PedVaxHib tylko): 225 mcg
      HPV: 225 mcg
      Pediarix (połączenie DTaP-zapalenie wątroby typu B, polio): 850 mcg
      Pentacel (DTaP-Hib-polio kombinacja): 330 mcg
      Pneumokoki: 125 mcg (podkreślenie dodane)

      Pamiętaj: w krajach zachodnich:

      „Szczepione są dzieci z rodzin biednych, niewykształconych z dzielnic lumpenproletariatu, kolorowi.

      Nie szczepią się dzieci z rodzin bogatych, wykształconych, białych”.

      A Ty Czytelniku, do jakiej grupy należysz?

      Według toksykologów, norma dla dziecka to 2mcg na kilogram masy ciała, czyli nie więcej, aniżeli 10 mcg jednorazowo. Odstęp pomiędzy szczepionkami powinien wynosić minimum 6 tygodni, a lepiej by było, aby wynosił 12 tygodni.

      Musisz także wiedzieć Szanowny Rodzicu, że powoływanie się wakcynologów na CDC jest typowym wprowadzaniem w błąd. Po pierwsze, CDC jest zarejestrowane w Dun and Bradstreet w stanie Georgia, jako spółka silnie powiązana z przemysłem farmaceutycznym. Jest więc prywatną korporacją i jak wszystkie korporacje, jest nastawiona na zysk. Innymi słowy, jej zalecenia są pod wpływem innych korporacji finansowych.

      PO DRUGIE, ZALECENIA CDC NIE OPIERAJĄ SIĘ NA BADANIACH NAUKOWYCH.

      Zalecenia CDC są kolportowane i powielane przez niektóre towarzystwa naukowe, jak AAP, ale ta z kolei otrzymuje wielosetmilionowe dotacje od firm produkujących szczepionki, o czym juz pisałem kilkakrotnie.

      Po trzecie, CDC nigdy nie przeprowadzało badań wieloletnich po szczepieniach, a pomimo to ustanawia zasady szczepień z rażącym pominięciem wiedzy z innych dziedzin, chociażby toksykologii.

      Podobnie Amerykańska Akademii Pediatrii -AAP- spełnia rolę marketingową dla firm produkujących szczepionki i inne leki oraz żywność. Przykładowo, nie ostrzega PT Pediatrów o zawartości aluminium w mleku sproszkowanym, ani o szkodliwości fluoru, o czym wiadomo od co najmniej 75 lat.

      Zarówno Amerykańska Akademia Pediatryczna, jak i Akademia Lekarzy Rodzinnych, są typem przedsiębiorstw wymienionych na DUN and BRADSTREET. Tak wiec reklamówki przemysłu farmaceutycznego w wersji polskojęzycznej celowo oszukują polskich lekarzy, podając nieprawdziwe źródła rzekomo wykonanych badań.

      Podkreślić również należy, że kolejne „ciało” doradcze rzekomych ekspertów od szczepień, czyli Komitet Doradczy ds Szczepień Ochronnych, jest to grupa ludzi wybranych i mianowanych przez CDC. Czyli firma sama sobie tworzy ekspertów. Wiarygodność takich ekspertyz jest równa -……….- wpisać właściwe słowo proszę.

      W tym aspekcie dopiero możesz zrozumieć te wszelkie gadające głowy, namawiające Ciebie Szanowny Rodzicu, do szczepień. Takie maskowanie prawdziwego płatnika jest normalną rzeczą w korporacjach. A wiadomo, kto płaci, ten wymaga. Stąd brak ludzi namawiających do szczepień, a nie związanych z przemysłem.

      Dr n. med. Jacek Mrukowicz:

      W okresie minionych 3 lat otrzymałem:

      honoraria od firmy GSK i MSD, producentów szczepionek przeciwko HPV, za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych.
      Finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych od firmy GSK.
      Jestem redaktorem naczelnym czasopisma „Medycyna Praktyczna Pediatria” i suplementów „Szczepienia” wydawanych przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, w których pojawiają się m.in. reklamy szczepionek i produktów wytwarzanych przez firmy GSK i MSD.
      Jestem etatowym pracownikiem „Medycyny Praktycznej Szkolenia”, która organizuje konferencje i warsztaty szkoleniowe dla lekarzy i pielęgniarek, w tym m.in. sponsorowane przez firmę GSK.

      Dr hab. n. med. Leszek Szenborn, prof. nadzw. AM:

      Honoraria za wykłady/konsultacje, finansowanie w uczestnictwie w konferencjach i kongresach naukowych (MSD i GSK)
      Prowadzenie badań klinicznych (GSK)

      Prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki:

      Uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki.
      Volume 85, Issue 4, July–August 2010, Pages 360–370

      Prof. dr hab. Anna Skoczyńska:

      udział w grantach GSK, Novaris, Pfizier.
      Finansowanie spotkań naukowych Baxter, GSK, Novaris, Pfizier.
      HONORARIA Z TYTUTŁU WYGŁASZANYCH WYKŁADÓW: Baxter, GSK, Novaris, Pfizier.
      Udział w Komitetach Doradczych: Baxter, GSK, Nowaris, Pfizier.

      Szkoda czasu na przepychanki.
      Prosze merytorycznie podyskutować z dr Jaśkowskim, jest mail w linku:
      http://www.polishclub.org/2016/01/01/dr-jerzy-jaskowski-niewiedza-i-bezmyslnosc-glowna-przyczyna-szczepien-niebezpieczna-lekcja-korupcji/

      https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2015/07/gandhi-szczepienia.jpg?w=640&h=448

  14. grzegorzadam 22 kwietnia 2016 o 11:34

    Dr Jerzy Jaśkowski: Chcesz mieć cukrzycę? Słuchaj urzędników.

    (….)
    Skąd tak duże zyski?

    Z bardzo prostego systemu, zwanego monopolem. Przeprowadza się to w następujący sposób. „Znajomi” aktorzy sceny politycznej, zwani posłami, czy senatorami, otrzymują odpowiednia prowizję. Przywódca większości w senacie Bill Frisr otrzymał tylko 873 000 dolarów, w związku z wytoczonymi firmom farmaceutycznym 4200 pozwami, które zostały złożone przez rodziców dzieci poszkodowanych. Do procesów nie doszło.

    Wymyślono świetny sposób niekaralności koncernów farmaceutycznych. Ustawowo, od 1986 roku, w USA zabroniono pociągać koncerny farmaceutyczne do sądów w sprawie odszkodowań. Jest to jedyny przypadek na świecie, że producent nie odpowiada za produkt.

    W czerwcu 2000 roku doszło do tajnego spotkania w Simpsonwood, w celu opracowania sposobu zatuszowania związku preparatu rtęciowego Tiomersalu z autyzmem. Rządowa jak najbardziej, przynajmniej teoretycznie, CDC opłaciła w Instytucie Medycyny [Rockefeller] badania, które miały wykluczyć związek rtęci z autyzmem. Pomimo posiadanej wiedzy już od 1943 roku, nadal truto i truje się do dnia dzisiejszego dzieci rtęcią zawartą w szczepionkach [choćby tych przeciw grypie]. Stężenie rtęci w szczepionkach jest nawet 25000 razy większe, aniżeli dozwolone w wodzie pitnej.
    Amerykanie zapłacili za to posiadaniem już ponad 500 000 dzieci z autyzmem.

    Proporcjonalnie do liczby mieszkańców i ilości wykonywanych szczepień, w Polsce mamy już kilkanaście tysięcy dzieci z autyzmem. Jak Państwo wiecie, nikt oficjalnie się tą epidemią autyzmu nie zajmuje, przemysł nie płaci odszkodowań. A już na pewno nie zajmuje się problemem epidemii autyzmu Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego, zwane Zdrowia. Przypomnę, że w czasie obrad Okrągłego Stołu, tej ustawki Wywiadu Wojskowego, strona opozycyjna postulowała likwidację Ministerstwa. Mieliśmy nadzieję, że wszyscy chcą dobrze dla Rodaków. A oni po prostu chronili swój interes. Proszę zauważyć, samorządy do dnia dzisiejszego kupują szczepionki zalecane dla dzieci w tych regionach, w których najsilniej działa przemysł wojskowy. Opisaliśmy to w 1992 roku z śp. płk M. Rajskim w pozycji pt. „W rękawiczkach”

    A przecież rtęć do szczepionek włączyła firma Eli Lily w 1931 wiedząc, że:

    • po pierwsze, może spowodować uszkodzenie mózgu,

    • po drugie, jej działanie na bakterie jest wielokrotnie słabsze, aniżeli na ludzkie leukocyty,

    • po trzecie, mikroskop elektronowy wprowadzono do użytku dopiero 20 lat później, czyli nie posiadali jeszcze narzędzia do sprawdzenia tego, co robią.

    Specjalnie przytaczam obszerniej metody działania przemysłu farmaceutycznego, aby każdy PT Czytelnik zorientował się, o co chodzi w tym interesie.

    Z cukrzycą miałem sporo do czynienia w związku z tzw. stopą cukrzycową, czyli przewlekłym ropieniem i stanami zapalnymi nóg, występującymi u cukrzyków. Miałem więc możność obserwacji przebiegu takich schorzeń i mogłem trochę się nauczyć.

    Z podstawowych obserwacji wynikało, że przemysł jest nastawiony na sprzedaż preparatów, ale zupełnie nie na leczenie.

    W przypadku cukrzycy starano się jak najwcześniej przejść na leczenie insuliną. Powodowało to zaniechanie produkcji insuliny przez trzustkę chorego i całkowite uzależnienie pacjenta od zakupów. Czyli, czy chciał czy nie chciał, musiał płacić haracz koncernom farmaceutycznym.

    Na bazie cukrzycy rozwinął się także przemysł produkcji tzw. preparatów odżywczych dla cukrzyków. Powstał on na jak najbardziej idiotycznym założeniu, że cukrzyca powstaje dlatego, że jesz cukier. W związku z tym powstała w ludowej wersji metoda zwalczania cukrzycy: nie jedz cukru, to nie będziesz miał cukrzycy. Niestety pomimo faktu, że jest to wierutna bzdura, to nadal pokutuje w medycznych uczelniach. Przykładem jest wypowiedź p. dr hab. n. med. Andrea Horvath z Zespołu Żywienia Kliniki Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezentowana przez znaną reklamówkę przemysłu „Medycynę Praktyczną”. P. dr hab. Andrea Horvath jest także współautorką takiej reklamówki „Poradnik żywienia niemowląt” wydanej przez Medycynę praktyczną w 2014 roku.

    A jak się jej wypowiedzi mają do medycyny, czy nauki?

    W skrócie: „Wyczerpanie się komórek beta trzustki wymusza na przemyśle poszukiwanie produktów o zmniejszonej kaloryczności i większym bezpieczeństwie spożycia. Dotyczy to m.in. substancji słodzących i dosładzających, zastępujących sacharozę. W Polsce najbardziej popularne są następujące preparaty: Aspartam, Acesulfam K, alkohole cukrowe, fruktoza oraz glikozydy stewiolowe. Wszystkie dostępne na rynku słodziki są dokładnie przebadane i dopuszczone do spożycia przez UE”.

    To zdanie trzeba przetłumaczyć z polskiego na nasze.

    Po pierwsze, dlaczego chorzy na cukrzycę nie mogą przyjmować normalnego cukru, a rzekomo muszą przyjmować sztuczne słodziki?

    Chory człowiek, czy to cukrzyk czy nie, powinien przyjmować, w zależności od wykonywanej pracy, od co najmniej 2000 do 2500 kcal. Załóżmy, że ten chory człowiek wypija 3-5 kaw, czy herbat dziennie. Słodzenie to jest łyżeczka cukru, daje około 20 kcal, czyli w sumie jest to około 100 kcal. Mamy więc sytuację, że musimy przyjąć 2000, a cukier to tylko 100 kcal, czyli mniej aniżeli 5%. Jest to wielkość pomijalna w całodobowej ilości przyjmowanych kalorii.

    Po drugie, zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego p. dr hab Andrea Hirvath uważa i wypisuje w jednym rzędzie spożywanie cukru – sacharozy i fruktozy. Metabolizm fruktozy jest zupełnie inny, z ominięciem wątroby. I to właśnie przyczynia się do podnoszenia poziomu glukozy we krwi. Poza tym, w sprzedaży znajduje się w większości przypadków tylko chlorowcopochodna fruktozy, posiadająca dwa atomy chloru. Ten chlor właśnie powoduje uszkodzenie komórek beta w trzustce. Czyli jest bezpośrednią przyczyną cukrzycy.

    Chlorowcopochodne fruktozy są 600 razy słodsze od sacharozy i w związku z tym podawane są do wszelkiej maści słodyczy od cukierków zaczynając, batoniki, ciasteczka, a na napojach kończąc.

    Jak do tej pory żadna wyższa szkoła medyczna, dawniej zwana Akademią, nie wystąpiła z wnioskiem o wprowadzenie zakazu dodawania do produktów spożywczych, szczególnie przez duże koncerny zachodnie, tych chlorowcopochodnych.

    A w ostatnich dwóch dekadach mamy prawdziwą epidemię cukrzycy i to nie tylko typu pierwszego, ale właśnie typu drugiego. I oczywiście w Ministerstwie cisza. Czyli epidemia zaczęła się od wprowadzenia tych „zagramanicznych” ulepszaczy żywności.

    Pragnę przypomnieć, że ani PT Pediatrzy, ani Towarzystwa Diabetologiczne nie ostrzegają rodziców o możliwości trucia dzieci pastami zawierającymi fluor, czy w ogóle fluorem.

    Proszę mi pokazać czy to konsultanta z pediatrii, czy zwykłego pediatrę, który skierowałby dziecko na badanie poziomu fluoru w organizmie! O konsultancie krajowym p. prof. Jackiewicz nie wspomnę, ponieważ ona zajmuje się tylko marketingiem szczepionek. Tylko takie jej wypowiedzi znajdują się w mass mediach.

    Dlaczego tak się dzieje? Może poniższe kilka zdań wyjaśnia Państwu problem zależności pediatrów od przemysłu.

    Stowarzyszenia pediatryczne są masowo dofinansowane przez przemysł farmaceutyczny i żywnościowy. Te wszelkie zjazdy i konferencje to nic innego, jak łapówki podawane tylnymi drzwiami. Inaczej:

    „Mów mi do ręki, a nie do ucha” jest powszechne w tych tzw. naukawych stowarzyszeniach.

    Poniżej przytoczę kilka przykładów.

    Akademia Pediatrii dostała 342 000 dolarów od firmy Wyerh za reklamę szczepionki przeciwko pneumokokom, czyli starej poczciwej dwoince zapalenia płuc, chorobie XIX-wiecznej. DLATEGO ZMIENIONO NAZWĘ, ABY TRUDNIEJ BYŁO SKOJARZYĆ. W tym samym roku firma Merck za reklamę szczepionki HPV przekazała tej naukawej Akademii 433 000 dolarów. Dzięki tej łapówce zarobiła 1.5 miliarda dolarów.
    Czyli prawdziwe jest twierdzenie znawców, że jedna trzecia kosztów szczepionek to łapówki.

    Mechanizm jest bardzo prosty. Najpierw Akademia zaczyna głosić o konieczności szczepień. Potem wystosowuje raport do Ministerstwa. A potem Ministerstwo wprowadza przymus szczepień i ze składek przymusowo ściąganych od pracowników robi prezent firmie. Oczywiście cała masa trolli w mas mediach, za napiwek nagłaśnia temat dobroczynności działania firmy i ministerstwa, które rzekomo dba o nasze zdrowie.

    Stąd takie zaangażowanie gastrologa prof. Radzikowskiego w reklamowanie szczepionki przeciw pneumokokom.

    Problem polega na tym, że obecnie już nawet zarządy Izb Lekarskich przyznały sobie wynagrodzenia, podobnie jak w minionym okresie sekretariaty jedynej słusznej partii. I te pieniądze płyną ze ściąganych przymusowo składek, czyli jest to typowy haracz, płacony podobnie jak we włoskiej mafii za „opiekę”
    ========

  15. grzegorzadam 22 kwietnia 2016 o 11:41

    ==Czasy współczesne, USA, 6 szczepionek na raz:==
    https://youtu.be/7LpSSn2nuAM

    USA – 500.000 dzieci autystycznych, w Polsce na razie kilkanascie tysięcy.

  16. Gosiaczek 20 sierpnia 2016 o 17:16

    Mam już dorosłe dzieci, szczepione, nigdy praktycznie nie chorowały, kiedyś się szczepiło bez dyskusji. Moja koleżanka lat 45 ma córkę 7 lat, dziewczynka na nic nie szczepiona – chora na autyzm. W czerwcu zachorowałam na krztusiec ( zarejestrowany prze Sanepid) , zaraziła się córka koleżanki jako jedyna, przeszła to bardzo ciężko. To sprawiło, że koleżanka zaszczepiła córkę przeciwko wielu chorobom. Piszę to, bo wątpię aby szczepienia powodowały autyzm, to raczej problem bardziej złożony chyba. To jedyny przypadek autyzmu jaki znam osobiście. Jedyne nie zaszczepione dziecko. Czy należy się szczepić – nie wiem. Gdyby mój syn nie zaszczepił się w tym roku przeciw żółtej febrze, nie dostałby zgody na praktykę na statku, jest studentem Akademii Morskiej. Pozdrawiam

  17. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 02:29

    Krztusiec jest nieskomplikowantm zakażeniem,
    Szczepienia spowodują kolejme komplikacje,

    1. grzegorzadam 15 października 2016 o 21:34

      Wszyscy znaczący naukowcy są zgodni – szczepionki nie wywołują autyzmu.==

      Nikt nie wykonuje tam żadnych badań, bo to jest niezwykle kosztowne.
      Jacy ”naukofcy”? Kto płacił za badania?

  18. kasia.i 20 października 2016 o 14:30

    no ponoć sami ,,antyszczepionkowcy” wybrali metode badania i za to zapłacili. Ale jak to było, czy to nie jest jakies przekrecenie faktow w tym artykuliku…

    1. grzegorzadam 20 października 2016 o 15:22

      Akurat ta gazetka jest finansowana przez korporacje na co dowodów jest multum.
      Szkoda czasu na analizowanie.

      Dla poprawy humoru, dziennikarz Kamel zdziwiony reakcją mądrego doktora W ”PNŚ” 🙂

      http://pytanienasniadanie.tvp.pl/27394485/grypa-za-i-przeciw-szczepieniom

      ==Fakt. Niezłe jaja! To trzeba koniecznie zobaczyć! Kompletnie wbrew mainstreamowi!

      TV wyświetla na pasku „od 2008 r. zachorowalność na grypę wzrosła czterokrotnie”.
      A Pan doktor (przez duże „P”) pokazuje wykres gdzie zachorowalność spada i to mocno. Nie tylko na grypę, ale też na przeziębienia…
      A wcześniej dane, gdzie wirusa grypy w ogóle … nie wykryto. Kammel, zawiedziony zaniemówił – mina bezcenna…
      „Od wielu lat tej grypy nie widać. I nie ma epidemmii grypy, bo to by się na statystykach odbijało”.
      A pan Kammel próbuje udowadniać, że grypa jest…

      Dalej Pan dr tłumaczy jak uodpornić się na grypę, m.in. zwiększając odporność, poprawić florę jelitową, bo odpornosć jest w jelitach, dieta
      …. a Kammel przerywa „gdzie na tej liście jest szczepionka panie doktorze, na którym miejscu ?”
      A doktor: wirusa nie ma…
      Kammel „czy to się kroi, szykuje (tj. epidemia grypy)?”
      dr: „z danych, które wynika instytut wynika, że nie”

      Kammel zawiedziony: „nie udzielił mi pan odpowiedzi, czy się szczepić czy nie”

      Już więcej w tv raczej nie wystąpi, na bank 🙂

  19. lenka30 20 września 2017 o 19:50

    Kochani, jako że już dawno przejrzałam na oczy za wszelką cenę nie chcę dopuścić do kolejnego zatrucia dziecka. Niestety na początku nie byłam świadoma i było szczepione do 3 roku życia 🙁 Czasu nie cofnę, ale….Czy znacie jakieś badania (najlepiej labolatoryjne, bo dochtore może nie łyknąć biorezonansu 😉 aby wykazać czy dziecko jest skażone aluminium i rtęcią i czy ma na takowe uczulenie? Może ktoś coś słyszał, może być nawet na 2 końcu Polski.

    Dodam, że dziecko dostało WSZYSTKIE dawki szczepienia na WZW wg kalendarza i jakież było moje zdziwienie, a później gniew że wyszła na badaniu krwi ZEROWA odporność na WZW. Ja się pytam WTF!!!

    @grzegorzadam wiem, że masz dziecię, dostało kiedyś ten magiczny preparat od BigPharmy? Jeśli nie to załatwiłeś to jakoś skutecznie?

    1. grzegorzadam 20 września 2017 o 21:23

      najlepiej labolatoryjne, bo dochtore może nie łyknąć biorezonansu”

      Do czego potrzebujesz dochtore?

    2. grzegorzadam 20 września 2017 o 21:25

      ”Po rutynowej wizycie u proktologa, nie wierząc własnym oczom odczytałam dziwaczny, wręcz nienawistny maszynopis dochtore w moim temacie. Składał się z wielokrotnych wykrzykników i znaków zapytania. Musiałam mocno go (dochtore) zawieść, gdyż był to donos (dość nielogiczny) przeznaczony dla mojego lekarza, którego jednak nie posiadam.

      Pismo zawierało takie treści między innymi:

      Nie chce się szczepić!!!!??? Odmawia!! Nie ma własnego lekarza!!!! Chce na własną rękę robić badania, bez skierowania od własnego lekarza, gdyż go nie ma!!! I nie chce mieć !!!!???? Chce sama płacić za badania przez co NIE CZEKAĆ chce w kolejce!!!??? Wtedy jest jej przydzielony lekarz niepotrzebny!!! I go nie ma!!!

      Na końcu dochtore skierowało mnie do badania psychiatrycznego!!!!!

      Bo mogło

      Niczego nie zmyślam.

      Do tego podczas rozmowy powiedziało (nie chciało mi tego dać na piśmie), że dieta nie ma żadnego wpływu na zdrowie jelita grubego, w tym raka (sic!)!”

      😀

      http://www.pepsieliot.com/proste-zwiekszenie-liczby-mlodych-komorek-czyli-pierwsza-zasada-zdrowia-wg-bolotowa/

  20. grzegorzadam 20 września 2017 o 21:20

    Szczepiłem na wsio, brak wiedzy, 6 lat wstecz, jeszcze dopłacałem w swej
    ignorancji galopującej.

    Jest takie badanie, to analiza włosa APW:
    https://youtu.be/0EGM2hm-5Z0

  21. lenka30 21 września 2017 o 20:49

    Grzegorz ja dochtore do niczego, ale przy tej nagonce jak nas wezwą na zalezgłe to lipa będzie, bo do tej pory dzięki drenom w uszach i mega ściemie się udawało. Ale po wydarzeniach z ostatnich dni aż strach się bać żyć w tym dzikim kraju.
    Więc wymyśliłam 2 drogi. Albo wykażę uczulenie na składnik szczepionek albo wypiszę się z przychodni nie zapisując nigdzie indziej i wtedy podobno karta szczepień idzie do archiwum. Aleeeeee nas wszyscy tam znają, ja jestem mega charakterystyczna, jedna pediatra mieszka w budynku naprzeciw nas, a pani z rejestracji jest babcią kolegi z naszej klasy :((( więc nie wiem czy ta opcja przejdzie.
    A ja widzę ogroooomną różnicę w ilości infekcji, samopoczuciu i rozwoju dziecka odkąd przestałam podawać syf. BTW sama też wykupiłam 1 dawkę na pneumokoki i miałam przez 2 tyg po inne dziecko. Albo krzyczała (dosłownie) przez 5-7 godz bez przerwy albo leżała bez ruchu takze dało mi to mega do myślenia. I chwile pozniej zobaczyłam na YT Usłyszeć ciszę 🙁

    1. grzegorzadam 21 września 2017 o 20:59

      bo do tej pory dzięki drenom w uszach i mega ściemie się udawało.”

      Jedźcie ile wlezie na tym.
      Tak, chcą wszystkich zastraszyć!
      Pytam sie po raz setny! Dlaczego w Anglii jest to dobrowolne ??!!

      ” I chwile pozniej zobaczyłam na YT Usłyszeć ciszę 🙁”
      : ( i wiele innych….

  22. lenka30 22 września 2017 o 22:10

    Od znajomych w różnych krajach wiem, że nie tylko w UK. A nigdzie poza Polską i Bułgarią nie szczepi się dzieci poniżej 3-go miesiąca 🙁 Ale w Polsce jesteśmy zawsze taaacy do przodu, a później wychodzi po latach ta „mądrość” rządzących…
    A tak poza tematem co suplementujesz dziecku na co dzień, żeby było z dała od mafii? Wiem, że walczycie z boleriozą, gdzieś pisałeś i życzę Wam szybkiej wygranej 🙂 A co poza tym? Ja daje multi kids od Pepsi 🙂 do tego lugola na skórę raz dziennie, kwas askorbinowy Ok 4g na dzień w dawkach podzielonych, rano chlorella i spirulina od pepsi po 1 tabl, wit D 2x 1000 jednostek (nie wiem czy dawać z K2 bo jest bardzo niska), do tego w okresie jesiennym czosnek w kapsułkach 2x 1tabletka i do wieczornej kąpieli sól epsom i sól kłodawska Ok 1/2 szklanki plus duża ilośc wyciskanych soków owocowo-warzywnych i dużo surowego miodu. Teraz miała katar to inhalacje z soli fizjologicznej plus 1 kropelka lugola. Wodę utlenioną robię w pon jak przyjdzie mi czysta destylowana.
    Mam też taki sposób na przeziębienie i grypę od starej „prawdziwej” lekarki co leczyła ludzi.
    Jak tylko widzę u córki lub kogos z nas szkliste oczy od razu wiadro lub miska cieplej mocno wody plus zwykła polopiryna w tabletkach. Młoda 3tabl na wiadro, ja 4-5, mąż 6-7 i moczyć aż woda nie wystygnie, później wit C i pod kołdrę i na 2 dzien po chorobie. Znasz to? Tylko rodzina mnie straszy, że polopiryna jest trująca dla dzieci i w końcu doczekam się wstrząsu anafilaktycznego 🙁

    1. grzegorzadam 23 września 2017 o 09:30

      Od znajomych w różnych krajach wiem, że nie tylko w UK. A nigdzie poza Polską i Bułgarią nie szczepi się dzieci poniżej 3-go miesiąca”
      Wiem, Anglia jest takim flagowym przykładem.

      ”Wiem, że walczycie z boleriozą, gdzieś pisałeś i życzę Wam szybkiej wygranej”
      Nie walczymy, bez paniki, nie ma objawów, przypuszczalnie 99% populacji to ma,
      jest starsza od ludzkości, silny układ odpornościowy jest wystarczającą barierą.

      Słyszałem o tym, u mnie zawsze sprawdza się nebulizator z 0.5% roztworem WU.
      Nigdy nie zawiódł 🙂

      1. grzegorzadam 23 września 2017 o 10:01

        Walczyłem na maxa z wirusowym kalifornijskim zapaleniem mózgu!
        Bicom zlikwidował dziadostwo.

    2. grzegorzadam 23 września 2017 o 09:40

      ”że polopiryna jest trująca dla dzieci”
      Bywają uczulenia na kwas acetylosalicylowy, trzeba być czujnym.
      Przesada z tą trucizną, doraźnie 1/2 tabletki czasami dziecku rozpuszczoną podam.
      Ma błyskawiczne działanie przeciwzapalne.
      Dorosłych faktycznie trują polocardami i acardami, jedna sabaka pod inną nazwą- ”na serce” 😀

      ‚Młoda 3tabl na wiadro, ja 4-5, mąż 6-7 i moczyć aż woda nie wystygnie”
      Dodaj śmiało sody, soli i magnezu po 1/2 szklanki, nie zaszkodzi 🙂
      Moja mała uwielbia takie zabiegi – ”do nóżek daj tata” 😉
      W Kłodawie mają świetną sól kolorową kąpielową, bez chemii, ładnie wygląda kolorowo i pachnie.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze