logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
185 online
52 802 707

chlorella, this is bio, pepsi eliot

TWOJA CHLORELLA 100% ORGANIC THIS IS BIO

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Bieganie zmienia pozytywnie 4000 genów i może leczyć … nowotwory

Bieganie zmienia pozytywnie 4000 genów i może leczyć … nowotwory

Kochanie, nie bądź okrąglakiem w lecie 2017, gońże! 

Ostatni wpis o bieganiu w kontekście groźnych chorób wzbudził egotyczne emocje, że śmiem pisać takie (niewygodne?) rzeczy. A więc śmiem, śmiało śmiem, i będę śmieć. Nikt nie mówi o dawaniu fałszywej nadziei (a’propos nie ma potrzeby mieć nadziei, po prostu się wie), ale o wprowadzeniu ciało w wysokie wibracje Ziemi za pomocą biegu.

Wyprostowana sylwetka daje możliwość przepływów energetycznych, jest to postawa ciała, która wiąże się z pobieraniem energii z Ziemi i z Kosmosu. Głębokie oddychanie, TLEN w komórkach !!! Energia przepływa przez ciało.

Do tego bieganie, podskoki uaktywniają przepływ limfy. Układ limfatyczny nie posiada żadnej pompy, jak układ krwionośny posiada serce. Układ limfatyczny działa dzięki skurczom i rozkurczom mięśni. To jest 1 strona medalu, 2. strona medalu jest również bardzo pro zdrowotna zarówno dla ciała jak i dla duszy. 5 cm poniżej pępka znajduje się czakra życia, która z japońska nazywa się hara.

TU KUPISZ 4 razy łatwy detoks roślinny & super zielone odżywianie 4 GREENS 100% ORGANIC This is BIO w nowej odsłonie:)

Gdy podczas walki karate wydobywa się z Ciebie męski dźwięk prosto z hary, jest to dźwięk leczący. Ha!!  To jest potężna energia. Gdy biegasz, mimowolnie masujesz harę, dzięki temu zanurzasz się  w automatyczną medytację. Automatyczna może brzmieć zbyt mainstreamowo, dlatego nazwę ją: mimo wolną medytacją. Osho nazywał taką medytację, dynamiczną.

Ogromny mięsień duszy psoas łączący udo z lędźwiami, o którym niedawno pisał doktor Pompa, odgrywa ogromną rolę przy bieganiu. Zmusza Cię do rościągania go i uelastyczniania.

Gdy Biegasz możesz mimochodem, chcąc nie chcąc, zapomnieć o całym świecie, o swoich troskach, ego nie umie wysyłać programów przy szybkim bieganiu, myśli się rwą. Ego się poddaje. To się nie dzieje od razu, dlatego bieganie w tym celu musi trwać w czasie zegarowym i musi być regularne.

Nie obrażaj się więc na posłańca, który przyniesie wiadomość niewygodną dla Ciebie. Nie lubisz się ruszać, biegać, czujesz się chory, bez mocy, bez energii, Kosmos da Ci energię, tylko rusz ze skrzyżowania. Oczywiście, że są ludzie, którzy nie mogą biegać, ale jest ich znacznie, znacznie mniej niż ilość ludzi, którzy w ten sposób o sobie myślą.

Moja prawda  (i Eckarta Tolle:) jest taka, że zawsze, nawet w ostatniej godzinie można ruszyć ze skrzyżowania. A co dopiero, gdy jest na to wystarczająca ilość czasu zegarowego.

Bieganie to ogromny/spory wydatek energii, gdy uda ci się ją pozyskać z Wszechświata na pierwszy krok, znajdzie się energia i na następny.

15 czerwca Anno Domini 2017 ogłaszam pierwszą pobudkę dla wszystkich czytelników tego bloga, bo być może jest taka potrzeba!

Eufemizm, zdecydowałam, że napiszę jak naprawdę jest, a jest kijowo słabo.
Mniej niż 5% dorosłych uczestniczy w półgodzinnej aktywności fizycznej dziennie. A dzieci dorosłych spędzają około 7 godzin dziennie przed ekranami komputerów, telefonów komórkowych i telewizorów. 4 na 5 dorosłych praktycznie w ogóle się nie rusza.

Przewalają się tylko jak bele, przetaczają od suwa do hipermarketu i nawet nie lubią dużych spożywczaków, żeby nie musieć po nich łazić. Albo od kompa czołgają się do lodówki i z powrotem. Takie okrąglaki są z tych dorosłych.

Kiedyś tylko snuto domysły, przypuszczano, w którymś kościele dzwoniło, ale nie wiadomo w którym. 

Teraz jest pewne 

Według Centers for Disease Control, brak ruchu wpływa nie tylko na kondycję fizyczną i wagę, ale może również wpływać i zapewniam Cię, że wpływa na powstawanie chorób przewlekłych i degeneracyjnych, w tym raka.

Ćwiczenia pozytywnie wpływają na ekspresję Twojego DNA

Naukowcy od dawna próbowali zrozumieć powiązania między ćwiczeniami fizycznymi i ryzykiem choroby.

Nowe badania z Karolinska Institutet w Szwecji ujawniają bardzo ciekawe info, że tajemnica może tkwić w ludzkim DNA, a dokładniej w specyficznych cząsteczkach znajdujących się wewnątrz genów znanych jako epigenetyczne.

Badania pokazują, że regularne ćwiczenia fizyczne mają bezpośredni i pozytywny wpływ na ponad 4 000 genów

Ale też odwrotnie, brak aktywności ma negatywny wpływ na te same geny. Badanie to podkreśla znaczenie „metylacji epigenetycznych”, co jest naprawdę szalenie interesujące.

Epigenetyka pomaga modulować procesy zachodzące w organizmie 

Podczas, gdy geny w sekwencji DNA są stałe, to cząsteczki epigenetyczne w nich są zdolne do ulegania chwilowym zmianom w procesie znanym jako metylacja. Podczas metylowania niektóre cząsteczki mogą być dodane do istniejącej grupy, lub inne mogą być odebrane.

Nauka udowadnia, że ćwiczenia fizyczne mogą znacznie poprawić Twoje zdrowie.

Naukowcy z Karolinska Institutet studiowali epigenetyczną metylację u zdrowych osób przed i po zakończeniu trzymiesięcznego programu treningu wytrzymałościowego.

23 zdrowych młodych dorosłych ludzi, pedałowało 45 minut, ale tylko jedną nogą, za to 4 razy w tygodniu.

W tym czasie druga noga leżała odłogiem.

Naukowcy wykorzystali właśnie nieaktywną nogę jako wskaźnik kontroli. Zrobiono biopsje mięśni obu nóg, do oceny epigenetycznej metylacji, przed i po zakończeniu badania.

Okazało się, że z 20 000 genów, które mierzono dla metylacji, aż 1/5 z nich, czyli 4 000 genów bezpośrednio uległa pozytywnemu wpływowi ćwiczeń wytrzymałościowych

Korelacje między ćwiczeniami i zmianami epigenetycznymi były ściśle związane z metylacją. Wiele z tych samych genów, które w badaniu doświadczyły zwiększonej metylacji, było odpowiedzialnych za metabolizm węglowodanów i adaptacji mięśni szkieletowych.

Z drugiej strony zaobserwowano odwrotną reakcję genów.

To znaczy, że zmniejszone zjawisko metylacji jest ściśle powiązane z biologicznym zapaleniem

Konkretnie,zaczyna się lato, wykorzystaj ten okres i zmuś się do ćwiczeń wytrzymałościowych, do pierwszego kroku w podskoku, potem już poleci z górki. 

Oczywiście, że zyskasz na poprawie metabolizmu, przestaniesz się rozmywać w przestrzeni biurowej, jakbyś tego chciała, wyostrzysz swoje kontury, ale przede wszystkim i o to naprawdę warto powalczyć, możesz mieć wpływ na stany zapalne w Twoim ciele. Zmniejszą się, znikną, zamienią się w zdrowie. 

W didaskaliach

Do zaśnięcia z nudów, opowiem Ci kolejny raz, jak to urodziłam się na nowo bieganiem. Bieganie zabiera energię i daje ogromną energię. Przestajesz być skąpcem energetycznym, energia płynie. 

Tak naprawdę od samego początku (czyli od prawie 6 lat codziennie) moje wpisy mają tylko to jedno przesłanie, bądź przepływem energii. Dotyczy to nie tylko zdrowia ciała, ale kreacji, czyli duszy, a także pieniędzy.

Znam  kilku bogaczy, którzy nie biegają, ale oni nie są naprawdę bogaci, oni są posrani w gatki ze strachu, a nie o tym mówię. Mówię o Greku Zorbie, o luziku, o wielkiej energii, wysokich wibracjach Ziemi i śpiewie ptaków, oraz szumie morza.

TU KUPISZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?” Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie

Wiadomo, wiadomo, bla bla bla, że najpierw małe cele, najpierw minuta biegania i pół godziny marszu, byle do przodu. Jeżeli czyta to ktokolwiek, kto czuje się źle, albo po prostu podbiegł wodą na twarzy i nie rozpoznaje pontonu w lustrze zapraszam do biegania. 

Chorzy na przewlekłe stany zapalne też! Jak tylko troszkę możesz, zacznij trenować wytrzymałość. 

Wykluczam oczywiście chorych z ostrym zapaleniem, faktycznie wcześniej muszą się podkurować, ale reszta raczej powinna ruszyć w kłusa.

Referencje:
Medical News Today: „Trening wytrzymałościowy, zmienia mięśnie szkieletowe na poziomie epigenetycznym” 
MedicalXPress.com

Łyżeczka od herbaty 4 Greens, 1 seler naciowy & woda oligoceńska

„Zbyt wiele osób cierpi z powodu przewlekłych stanów zapalnych, które można by wyleczyć aktywnością fizyczną (patrz bieganiem)  i surowym roślinożerstwem. Skoro jest taka możliwość, żeby żyć dłużej i zdrowiej, to dlaczego tego nie zrobić? Będzie więcej czasu zegarowego na pierwsze przebudzenie” 

Hipokrates, albo Szekspir 

lovciam:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy, pożywienie i kosmetyki znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


(Visited 4 865 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Olo 15 czerwca 2017 o 13:12

    Pepsi, kochana 😉 Zrób proszę kiedyś wpis o rytuałach tybetańskich – co prawda napisano na ten temat mnóstwo artykułów, książkę, jest dużo filmików w sieci, ale wszystkie różnią się w szczegółach i nie wiadomo która wersja jest najlepsza 🙂

    1. Pepsi Eliot 15 czerwca 2017 o 23:12

      proszę używać szukałki, jest ponad 1500 wpisów, sądzisz, że nie ma rytuałów tybetańskich? Przy końcu tego wpisu masz zdjęcia i filmik, gość dobrze pokazuje http://www.pepsieliot.com/3-wazne-odpowiedzi-i-5-tajemnych-rytualow-tybetanskich-ktore-odmlodza-cie-do-pacholecia/

  2. Bybek 15 czerwca 2017 o 13:36

    Wstałem dziś zaspany bo wczoraj posiedziałem trochę.
    Wziąłem plecak ręcznik i kąpielówki , we Włocławku dziś trochę słońca i trochę chmur ale ciepło.
    Pojechałem nad jezioro Łuba w samym lesie, ciężko było się zabrać ale w końcu wyszedłem z auta . Najpierw rozgrzewka i poleciałem ,4 kilometry w koło jeziora dwa razy .
    Na koniec spocony z adrenalina do jeziora po pływać.
    I teraz hurrrrra mogę góry przenosić ,uczucie nieziemskie, dlatego kocham biegać jak Ty Pepsi …

  3. Forest Lump 15 czerwca 2017 o 14:22

    Jeszcze łatwiej jest pobierać energię ziemi trenując boso. Właśnie poganiałem piaszczystymi drogami i polami, czuję się SUPER!!!!
    Dodatkowo jest to doskonała praktyka uważności, szczególnie w lesie iglastym
    Polecam!!!!

  4. Magi 15 czerwca 2017 o 14:23

    Jak nie garbic sie ? Jest to tak silne jak wyuczona obrona jakby przed atakiem, ciosem, czyli kulenie ciala w bolu sie, w dziecinstwie bylo nieciekawie:(

    1. grzegorzadam 15 czerwca 2017 o 20:43

      Trudny proces, ale odwracalny.
      Zacznij od oddechu przeponą.

      1. Kobitka 16 czerwca 2017 o 11:42

        mam ćwiczenia na plecki przeciwgarbieniu, tylko trzeba je robic regularnie i w zasadzie nie przestawać raczej…

        1. Magi 16 czerwca 2017 o 13:48

          A moglabys podeslac? Na poczatek kilka… dziekuje

          1. Wodnik 17 czerwca 2017 o 19:03

            Ja też poproszę o ćwiczonka – przydadzą się i dla dzieciaków i dla rodziców 🙂

      2. Magi 16 czerwca 2017 o 13:49

        OK dziekuje

        1. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 14:42

          nawadniaj się skutecznie soloną wodą.

  5. Wodnik 15 czerwca 2017 o 17:46

    No dobra… 4000 genów bieganie zmienia pozytywnie…. – a ile niepozytywnie? 😛 😉

    Ta w żółtym – ładna rzeźba na brzuszku 😉

    Pobiegałbym, ale już po co tygodniowej siatkówce mam nieco „zjechane” kolana… Pepsi… rower może być? Obiecuję, że jeśli tak, to zrobię dziś godzinną przejażdżkę… tego 15 czerwca… niech tam – raz Wodnikowi śmierć 😉

    Choć przez te moje ostatnie problemy „miłosne” i nieprzespane noce i tak schudłem 9kg … obecnie waga 76kg przy 182cm …
    Ale (nie)chętnie na rower pójdę 🙂

    1. Pepsi Eliot 15 czerwca 2017 o 20:36

      bieganie nie zmienia genów niepozytywnie !!! <3

  6. yellowfin38 15 czerwca 2017 o 18:41

    Czy kobiety – te zdrowe i mądre – powinny mieć dzieci?…co myślicie? …wiem, że mamy wolny wybór, lecz wiem też, iż mam tę „funkcjonalność” (możliwość nadania daru życia)…czy zatem to mój obowiązek cywilizacyjny wydać potomstwo, aby w ten sposób zadbać o planetę?.. 😀

    1. agnieszkaanka 16 czerwca 2017 o 10:09

      Ja myślę że nie ma żadnej powinności, a już na pewno dla celów dbania o planetę. Już wyłuszczam dlaczego. Urodziłam dziecko pierwsze w wieku 35 lat, drugie 38. Wcześniejsze życie poświęciłam na próby ogarnięcia samej siebie, co nie było łatwe. Duchowe poszukiwania zawsze były dla mnie ważne i wynikają chyba z nadwrażliwości. Dzieci to cudowne istoty, które zmuszają do zmian. Ale jest jeszcze druga strona medalu, stan naszej planety, a konkretnie zbiorowego ciała bolesnego ludzkości (mówiąc językiem Tollego). Generalnie myślę, że życie dziecka w dzisiejszych czasach jest trudne, a jako dorosłego będzie jeszcze gorsze, zważywszy na fakt, że wszystko zmierza do nieuniknionej katastrofy. Jeśli nie jesteś korpoludkiem a mąż zarabia na tyle, żebyście mogli mieszkać wśród cudownej przyrody w domku pod lasem a ty mogłabyś być dla tych dzieci w domu non stop przez ich pierwsze kilka lat życia to są to idealne warunki żeby te dzieci mieć. W przeciwnym razie, kiedy to po roku zmuszona jesteś szukać opiekunki aby wrócić na etat, narażasz dziecko na pierwszy ogromny wstrząs po cudownym okresie bycia razem i karmienia piersią na żądanie. Wraz z rozszerzaniem diety dociera świadomość, że właściwie nie możesz go uchronić przed tym całym syfem, który niesie dzisiaj cywilizacja, skażoną wodą, chemicznym żarciem, wi-fi sąsiadów, jeśli mieszkasz w bloku to i brakiem kontaktu z ziemią, przyrodą. Oczywiście jak jest pieniądz to można organicznie, ale jak jest jego ograniczona ilość to niestety przychodzi moment, że musisz zaakceptować fakt, że pomożesz swojemu dziecku tylko połowicznie. Przychodzi też moment żywienia zbiorowego w przedszkolu i szkole, gdzie nie wiesz jakie jest źródło tego jedzenia, ale jedno wiesz na pewno – nie jest ono organiczne. Dochodzi do tego wszystkiego wiele zaplanowanych ogólnoświatowych programów, mających na celu ograniczenie populacji, co dotyka tez nas – programy szczepień i dylemat szczepić dziecko czy nie szczepić?
      Takich dylematów jest wiele i teraz wiem, że powołanie dzieci na świat było czysto egoistycznym zaspokojeniem swoich potrzeb – bo wszyscy to i ja. Bo będzie ktoś, kto będzie mnie kochał, itd., itp. Nie zdawałam sobie ani troszeczkę sprawy z tego, ile niebezpieczeństw czyha na dzieci w dzisiejszym świecie. To co mi jednak najbardziej doskwiera w tym wszystkim, to świadomość ogromnej tęsknoty dziecka za mamą w pierwszych latach życia. Pamiętam błagania dziecka mojego o to, żebym zatrudniła się w przedszkolu do którego ono chodzi, tak abyśmy mogły być razem. Pamiętam też jak trzymała mnie w wieku ok. 1 roczku za nogę, gdy szłam do pracy, i płakała tak rozdzierająco, że do dzisiaj widzę tą buzię. Tęsknota jest i będzie przez sam fakt, że nie ma mnie 8 godzin, a potem trzeba ogarnąć wiele spraw. Nie ma też co ukrywać, że nie jesteśmy istotami idealnymi, a życie rodzinne nie zawsze jest sielanką, za mało jest w nas wszystkich miłości, chociażby do nas samych, tak aby móc nią emanować i zarażać innych i z takimi rzeczami dziecko też musi sobie radzić, choć wcale się o to wszystko nie prosiło. Tak więc moim zdaniem, nie ma żadnego obowiązku, a wręcz w trosce o przyszłe dzieci należy mocno przemyśleć, czy chce się im robić taki prezent. To tylko moje zdanie, bo pytałaś :).
      Nie rozważam tu drugiej strony medalu, że te dusze muszą się i tak inkarnować w obecny czas, żeby coś przepracować.

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 11:49

        niby tok rozumowania ok, ale konkluzje jakby nie rezonują ze mną.Dusze nie muszą się inkarnować, bo nie ma w ogóle żadnego przymusu. Każdy przymus, to ego. Dzieci mogą się pojawiać na świecie, ale nie muszą. Są już takie miejsca, gdzie ludzie mają bardzo wysoką świadomość i nie rozmnażają się. Żadne widmo katastrofy nad nami nie wisi. Jesteśmy nieśmiertelni, gdyż jesteśmy cząstką energii boskiej, jesteśmy nim. Na poziomie cielesnym owszem, możemy doświadczać różnych zdarzeń, ale nie jesteśmy naszymi ciałami, chociaż siedzimy w nich, ale nie jesteśmy przede wszystkim naszymi programami ego. Nie musimy się bać.Wszyscy możemy mieć energię, i dzielić się nią. Tak samo jest z dzieckiem, skoro masz dziecko daj mu po prostu energię i odbieraj od niego. Wzmocnicie się wzajemnie. Nie martw się, że planeta jest taka a nie inna. Ty rób swoje, ruszaj ze skrzyżowania. Lovciam.

        1. agnieszkaanka 16 czerwca 2017 o 19:41

          Pepsi dziekuje ci za ten komentarz :). Tovciam too.

    2. Gosialavenda 17 czerwca 2017 o 22:58

      Jak piszesz o obowiazku cywilizacyjnym to już chyba znasz odpowiedź na to czy powinnaś zostać matką. Może niech zapełniają Ziemię te kobiety, które do wydawania potomstw nie są niczym przymuszane. Bo zostać matką, żeby spełnić jakiś obowiązek, albo dostać 500+, to coś nie halo.

  7. bluebird 15 czerwca 2017 o 19:06

    porywający artykuł, dosłownie 😉 aż zerwało mnie z kanapy!
    bieg zaliczony!

    1. Pepsi Eliot 15 czerwca 2017 o 20:35

      <3

      1. Wodnik 15 czerwca 2017 o 21:58

        No OK – rowerek był: dystans 20,5km – czas 1:06h – kalorie niby wg Endo 593kcal (połowa w lesie) – dzięki Pepsi za mobilizację :* <3

        A z tym sercem <3 …. to nie wiem czy tylko ja tak mam…. ale bardziej kojarzy mi się z lodami lub z …. 😛
        (ale może to tylko ja taki zboczony jestem :P)

        1. agnieszka 16 czerwca 2017 o 09:39

          a ja nigdy nie wiedziałam co to jest, myślałam że albo cycki albo dupa albo lody. Ale że serce? 🙂

        2. kropka 16 czerwca 2017 o 19:51

          Chyba faktycznie przydalby sie tu jakis kącik randkowy… 😉 jak takie skojarzenia po glowach sie plączą 😛

          1. Wodnik 17 czerwca 2017 o 19:34

            Tak – może nie tyle kącik randkowy – co kącik wymiany matrixowych myśli 😉 😛
            W ogóle jakiś czat na początek też byłby opcją 😉

          2. Pepsi Eliot 17 czerwca 2017 o 20:14

            rozmyślamy o tym, najpierw, jeszcze w tym miesiącu rusza blog, jako GAZETA, jaramy się

          3. Wodnik 18 czerwca 2017 o 23:45

            Trzymam za słowo 🙂 Gazeta, chat i portal „poznania dusz” 😉 😛 (ładniej niż randkowy… ) 😛 😉

    2. Kobitka 16 czerwca 2017 o 11:47

      gdybyśmy wszyscy podchodzili do wszystkiego rozsądkowo to byśmy w ogóle z własnych mieszkań nie wychodzili. Rodzimy dzieci bo tak, jakby tak zacząć analizowac wszystko to ostatecznie można by dojść do wniosku że jedyne co ma sens to śmierć.

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 12:05

        jedyne co ma sens to TERAZ

  8. Xx 15 czerwca 2017 o 19:28

    Pepsi ratunku, ostatnio zauważyłam ze w moim kale jest pełno czarnych kreseczek. Może już wcześniej tam były ale nigdy nie zwracałam na to uwagi. Na forach znalazłam informacje ze małe dzieci mają takie kupy po bananach. Czy wszystko okej z moimi jelitami? Jem minimum 6 bananów dziennie

    1. Pepsi Eliot 15 czerwca 2017 o 20:34

      kupa powinna być zielona po pęku jarmużu z 4 Greensem do śniadania 😀
      Zjadam minimum 10 bananów dziennie, ale nie znam problemu. Poszukam jakieś info.

  9. Magda 15 czerwca 2017 o 19:56

    Do sniadania biorę Greens Fruits z cynkiem, ok. 16 selen z płynem lugola na nadgarstek, wit E G&G z C TiB powinnam wziąć razem z GF czy lepiej z selenem?

    1. Pepsi Eliot 15 czerwca 2017 o 20:30

      zawsze najlepiej z selenem, C, E i selen, przy czym C możesz też brać rano.

  10. jagatoja 16 czerwca 2017 o 00:51

    wycałować autorkę, podziękować i pobiec 🙂

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 08:59

      <3

  11. Krysia Sucha 16 czerwca 2017 o 00:55

    Pepsi kochana,
    kusisz tymi profitami……
    nigdy nie myślałam latać bez potrzeby, ale okazuje się, że profity są i to wielkie, więc i potrzeba też wielka…..
    tylko to pogłębione oddychanie w centrum wielkiego miasta…. chyba żaden park nie pomoże….. i jeszcze te kleszcze…. na usprawiedliwienie 😉
    kocham nieustannie-
    Krysia

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 08:59

      kleszcze siedzą w trawie, i to nieskoszonej, tylko 5% kleszczy może zarazić boreliozą, dość paniki

  12. agnieszka 16 czerwca 2017 o 09:35

    Cześć Pepsi,
    fajny artykuł, ale ja tak z rana z egzystencjalnym pytaniem – jest Bóg czy go nie ma? To tak co ty osobiście o tym myślisz?
    Jestem po lekturze Tollego, też sobie odsłuchuję w wolnych chwilach, bo kupiłam audiobooka. Mam spory dylemat.
    Nie lubię kościoła, nie lubię tego, że księża pieprzą z ambony i nie wiedzą sami o czym. Jakoś tak to co Tolle wyłuszczył bardzo do mnie dotarło i kiedy zdarza mi się być w kościele to z góry zakładam, że te kazania które słyszę są obarczone masą błędów i nie wiem czy chcę ich słuchać. Mam ogromny konflikt wewnętrzny w związku z tym, ponieważ np. modlitwa pomaga mi zawsze. Dzięki niej naprawdę zdarzało mi się doświadczać cudów w moim życiu, a przynajmniej non top widzę, że jest w nim logika, wszystkie wydarzenia które się pojawiają są PO COŚ. W ogóle przepraszam za ten chaos, w jakim to wszystko piszę, bo myśli skaczą mi po głowie jak pchły – to tu to tam. Tak więc modlitwa – pomagała w trudnych chwilach i wyzwalała niesamowicie sprzyjające okoliczności. Generalnie zawsze kierowałam ja do Boga, starca z długą brodą, tatuśka który pomagał. W trudnych życiowych chwilach zadomawiałam się w kościele, aby poczuć takiego mistycyzmu, ciszy i spokoju i podłączyć się pod tą większą energię wyzwoloną przez fakt, że jest nas wielu modlących się w tym samym momencie. Wyciszało to mnie i tych których akurat udawało mi się zaciągnąć do kościoła, czyli męża i dzieci.
    Generalnie widzę, że jeśli nie pójdziemy – dzieją się dziwne rzeczy z nami wszystkimi. Zaczynamy być wstrętni dla siebie. Generalnie właśnie kilka miesięcy temu kiedy było źle, zaczęliśmy chodzić. Starsze dziecko jeszcze widziało w chorobie z gorączką skrzywione twarze które na nią napierały w nocy i się dość mocno wystraszyłam, że dziecko moje nie chronione modlitwą staje się łatwym łupem dla…
    no i kiedy idę do kościoła wszystko się jakby w nas wycisza i wtedy wkraczają księża i wszystko psują. Msze dla dzieci to karykatura jakaś, biedne dzieciaki skrzykiwane na środek kościoła, skupione wokół pana księdza mają odpowiadać na bzdurne pytania. Z niektórych mszy robi się jakieś szoł z pękaniem balonów (tak tak, teraz księża stają na głowie jak uatrakcyjnić mszę dla dzieci).
    Jestem chora jak to widzę.
    Wczoraj było Boże Ciało. Kolejne święto którego nie kumam. Akurat pod moim balkonem idzie procesja. Nie rozumiem tego rytuału okraszanego orkiestrą umpa umpa i pojęcia bożego ciała. Dzieci moje w piżamach patrzyły z balkonu na kolegów i koleżanki którzy wystrojeni w ciuchy komunijne sypali kwiatki (rówieśnicy moich dzieci są jeszcze przed I Komunią świętą, a niektóre to przedszkolaki – rodzice stają na głowie żeby skombinować dla nich sukienki komunijne). Poczułam rozterkę – dobrze zrobiłam czy źle że nie zorganizowałam dziewczynkom sukienek i kwiatków i nie poszliśmy? Potem pojechaliśmy na rodzinną wycieczkę, która była STRASZNA. Jedna wielka rodzinna awantura z płaczem dzieci w tle i obietnica rozwodu.
    Jestem skołowana i nie wiem w którą stronę pchnąć nas wszystkich – ja się np. modlę, ale nie pilnuję tego u dzieci. One potrzebują sztywnych ram, wiedzy co jest dobre a co złe, jakichś schematów zachowań. Ja natomiast sama nie jestem w stanie ich im dać, ponieważ sama szukam. Pani z religii mówi dzieciom, że wiara tych rodzin, które nie chodzą do kościoła zbudowana jest na piasku, podczas gdy tych drugich na skale. Dziecko moje przychodzi do mnie i pyta, stwierdzając jednocześnie, że nasza wiara chyba na piasku raczej, a ja wtedy że to wierutna bzdura. Koleżanka mojej córki przerażona zobaczeniem na trawie wyrzuconego chleba mówi – że to przecież ciało boże, a ja na to mojej córce, że to żadne ciało boże, po prostu upieczona mieszanka modyfikowanych genetycznie szkodliwych ziaren i chemikaliów dla podtrzymania świeżości.
    W sumie nawet nie umiem spuentować tego mojego e-maila stwierdzeniem innym, niż to że jestem totalnie skołowana w temacie co robię dobrze, co źle, z jednej strony coś ciągnie do kościoła, z drugiej odpycha. Najbardziej martwi mnie że robię krzywdę dzieciom moim.

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 11:59

      Nie stawaj po żadnej stronie, bądź po swojej. Modlitwa jest żebraniem, nie o to chodzi, aby żebrać, chodzi o to, aby dzielić się energią, bo jesteśmy wspólną jaźnią, cząstkami Boga, jako energii.Nie ma żadnej kary za niepójście do KOścioła, to Twoje ego Cię straszy. To nie jest żadna Twoja prawda. Medytacją nie jest prośbą o coś, jest zatrzymaniem myśli, jest byciem obserwatorem. Matrix religijny sprawia, że ludzie są wystraszeni, zmuszani do oddawania czci w jakieś umowne dni.
      Skoro czytasz Tollego wiesz, co on mówi o matrixie religijnym, nie ocenia, stwierdza fakt. Lovciam. Nie myśl że coś robisz źle, po prostu akceptuj swoją prawdę, wibruj coraz wyżej, czyli rusz ze skrzyżowania. Dzieci nie należy indoktrynować religijnie. Z szacunkiem do dziecka. Przyspiesz jego przebudzenie w tym wcieleniu, ale nie dawaj odpowiedzi, na pytania, których dziecko jeszcze nie zadało, bo jest za małe, zbyt w stanie alfa, zbyt beztroskie. Dając dziecku religie, zabierasz mu relaks.

    2. Niki 16 czerwca 2017 o 21:54

      Agnieszko, Pepsi wie o czym mówi, ta prawda sprawdza się w życiu, wyzwala, uwalnia od presji społecznej, rodzinnej, narzuconych konwenansów i wszystkiego, co czyni z ludzi mentalnych niewolników.
      Możesz sama sobie pomóc, nie licząc na pomoc fikcyjnego starca z brodą – oczywiście wymyślony przyjaciel bywa pomocny, ale to na etapie dzieciństwa kiedy inaczej sobie nie poradzimy, wkraczając w dojrzałość trzeba tych niewidzialnych przyjaciół porzucić, zostawić z tyłu, w przeszłości i zacząć żyć samodzielnie, przestać się oszukiwać – tkwiąc w modlitwie (w postawie bycia ofiarą – często to słowo w kościele kat. jest odmieniane przez wszystkie przypadki, zastanawiające nieprawdaż? co ono w ludziach umacnia…) nie zrobisz kroku na przód tylko w miejscu będziesz dreptać, a życie to droga, trzeba ją podjąć, nie zrobisz tego zawsze licząc na pomoc kogoś z zewnątrz… modlitwa osłabia… twoją wewnętrzną moc, masz tę moc tylko ukrytą… tylko ty siebie znasz, sama sobie pomóż, wzMOCnij się, nawiąż łączność ze sobą, ze swoim sercem/ uczuciami, obserwuj siebie z miłością, a tę miłość dostrzeżesz też w rodzinie i nie będzie miejsca na dzikie awantury, wojny podjazdowe. Prosząca, roszczeniowa ofiara jest słaba… ludzie nie są stworzeni do tego, aby znosić upokorzenia.
      <3 <3 serduszko, miłość wszystko zmienia w człowieku, lecz nierzadko miłości… albo traktowania się z głęboką miłością trzeba się nauczyć, jeśli nas rodzina tego nie nauczyła

      1. Gosialavenda 17 czerwca 2017 o 23:05

        No bo kosciol z Boga zrobil starego dziadka i to takiego który jest wredny bo za kilkadziesiąt lat grzeszenia na ziemii smaży ludzi w ogniu piekielnym całą wiecznosc.

  13. agga 16 czerwca 2017 o 10:52

    Pepsi, może to nie w temacie (chociaż jednak tak), czy znasz jakieś naturalne sposoby pozbycia się odcisków, odgniotów? Prawdopodobnie jakieś buty mnie tak urządzily. Mam na obu stopach od dość dawna, tylko że mi nie przeszkadzały, a teraz tak. Są na tych poduszkach poniżej palców, w ich srodkowej części, na obu stopach tak samo. Bolą przy nacisku, czasami przy chodzeniu, ale czasem też w spoczynku (no i biegać też byłoby trudno – no ale nie biegam, nie będę ściemniała, na razie tylko kije). Szukałka wspomina o occie jabłkowym, ale nie wiem, jak go stosować. A może jeszcze coś?

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 11:36

      odciski, modzele niestety potrzebują czasu, i o ile na wirusowe brodawki witamina E z kwasem askorbinowym działa bardzo dobrze, o tyle odgniotów to nie rusza. Ocet jabłkowy też nie. Niestety odciska nie pozbędziesz się szybciej niż po roku. Powiem coś co może Cię zszokuje, ale kup taki zwykły preparat na odciski w aptece, to są kwasy i coś tam jeszcze, w takim żelu. Nakładaj na stary odcisk, uważaj, aby nie nałożyć na ciało. Po pewnym czasie odcisk zmniejszy się, a moczenie nóg w słonej wodzie morskiej (czyli dodajesz soli morskiej) sprawi, że zmiękną i można je po prostu delikatnie złuszczyć. Przy okazji: z kolei brązowe plamy wątrobowe, zwane starczymi, które pojawiają się już u dwudziestoparolatek likwiduje się tartym chrzanem zmieszanym z wodą utlenioną. O tym dziwnym przepisie przeczytałam w komentarzu u Teda 🙂

      1. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 11:42

        O tym dziwnym przepisie przeczytałam w komentarzu u Teda ”

        Nie czytałem 😉
        Mają takich recept wiele niby dziwnych a skutecznych ..
        Np. listerine zębowy na wszawicę..

        1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 12:06

          no Teda mam od Ciebie, lovciam Grzegorzadama 🙂

          1. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 12:17

            Przekierowało mnie kiedyś na niego po sugestiach. 😉
            Miał bardzo nieprzyjemną i tajemniczą zapaść jakiś czas temu…
            Wraca powoli do zdrowia.

          2. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 13:10

            o kurde flaczek, nie wiedziałam, ma jakieś podejrzenia co się stało?

          3. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 13:34

            Człowiek o szerokich horyzontach:
            https://www.earthclinic.com/ted-from-bangkok-thailand.html
            Można zrobić z tego coś na czołówkę 😉
            Blisko mi jakoś do tych recept..

            Wygląda na wylew ..
            https://ted.earthclinic.com/teds-recovery.html
            Wraca do zdrowia po skomplikowanej operacji.

      2. Tysia 17 czerwca 2017 o 16:28

        bardzo dziękuję za przepis, o chrzanie z WU nie słyszałam

    2. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 12:22

      Na odciski popróbowałbym z Biszofitem połtawskim i DMSO.

      O. Grande:
      ”Na odciski – zwykła cebula.
      Dużą główkę cebuli przeciąć w wzdłuż, położyć na kuchni żeby się upiekła tak jak do rosołu się zapieka. Wystudzić.
      Nogi wymoczyć w ciepłej wodzie z sodą do picia.
      Wziąć jeden płatek cebuli upieczonej, wsypać ździebełeczko miękkiego cukru, położyć na odcisk i przybandażować tę miseczkę i zmieniać to co 8 godz. przez 3 dni.
      Tak pięknie rozmiękczy odcisk, że można momentalnie ubrać najciaśniejszy but i iść na bal.
      I już się nie czuje, że odcisk jest na nodze.
      A po trzech dniach swędzenie nie da wytrzymać i trzeba znowu wymoczyć w ciepłej wodzie z sodą nogi i odcisk odejdzie od zdrowego ciała tak, że nisza zostanie aż do kości.
      Zdrowej tkanki nie naruszy. Jeżeli jest stary złośliwy odcisk, to taką kurację przedłużyć – powtórzyć.”

      1. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 12:47

        Na ukąszenia, odciski, bóle gardła i krzyża…

        Surowe tarte bulwy przykładano na miejsca wzbierające ropą.
        Okłady z plastrów surowych ziemniaków miały także usuwać odciski i opuchliznę. Miejsca po ukąszeniach owadów natomiast okładano świeżymi liśćmi ziemniaka.
        Okłady z gorących, rozgniecionych kartofli były środkiem stosowanym przy bólach gardła i bólach krzyża.
        Okłady ze 100 g mączki kartoflanej (suchej) z dodatkiem 1 litra wody łagodzą liszaje.

        1. agga 16 czerwca 2017 o 19:58

          O wielkie Wam dzięki, Pepsi i GA:))) Szczerze mówiąc, kupiłam dość dawno w aptece maść na odciski, patrzę teraz, a ona już przeterminowana – tak się długo do tego zabierałam;) W każdym razie metod do wypróbowania mam sporo, zacznę chyba od tej cebuli wg O. Grande. Mogłam wcześniej zapytać, to zrobiłabym kurację przez długi weeknd, akurat siedzę w domu. Ale wkrótce urlop, więc będę działać. Maść apteczną zostawiam na koniec, jakby inne sposoby nie podziałały (ten Biszoft Połtawski może w zielarskim dostanę, to też do wypróbowania). Dzięki raz jeszcze, kochani jesteście!!!

          1. grzegorzadam 16 czerwca 2017 o 20:32

            Biszofit połtawski oryginalny zamówisz u przedstawiciela, z dodatkami.
            Z tymi terminami różnie bywa, moja chciała ostatnio kłodawską wyrzucić, bo twarda i termin się skończył 😀
            Dokładna jest, soczewica miesiąc po terminie też znikła wcześniej 😉 …

  14. kiki 16 czerwca 2017 o 11:47

    Pepsi jak zwykle w innym temacie – co sądzisz o tatuażach? Tak i kontekście zdrowotnym i symbolicznym/mentalnym.. jestem bardzo ciekawa Twojego spojrzenia 🙂

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 12:05

      nie robić, ale sama mam 3 😀

  15. ? 16 czerwca 2017 o 11:51

    Też mam ten problem – pełno czarnych kropeczek w kale, mimo iż nie jem bananów. Bardzo proszę o pomoc.

    1. Wodnik 16 czerwca 2017 o 14:10

      Weźcie już nie przypatrucie sie tym kupom, bo zawsze coś wypatrzycie.
      Mało macie tematów do zmartwień? Dodatkow proces myślowy dla umysłu zapuszczać na mielenie? Kropeczki, paseczki niewiadomo co… im więcej będziesz o tym myśleć, koncentrować się na tym, tym bardziej będziesz to wzmacniać… tak to się niestety zwykle dzieje.

      Jasne, że jakbym zobaczył jakiś super nietypowy czy krwawy stolec u swojego dziecka, to pewnie bym się zainteresował – ale chyba nie ma co za każdym razem tak super bacznie kupie się przyglądać. 😉

      1. Niki 16 czerwca 2017 o 21:16

        Wodnik, zależy z jakim nastawieniem. Jeśli człowiek odczuwa jakiś wewnętrzny problem to przyczyn szuka wszędzie, czuje się brudny, zanieczyszczony i intuicyjnie chce się oczyścić,w końcu znajdzie w tej kupie (którą należy obejrzeć i nazwać, po czym spuścić i zapomnieć co się widziało, nie roztrząsać, chyba że dzieje się źle i rzecz się powtarza) coś podejrzanego i weźmie się za przyczyny. Kupie należy się przyglądać jak analityk, laborant, spec od kup ( 😉 a konkretnie od własnej) czyli na chłodno bez zbędnych emocji, histerii, tylko fakty.

  16. Kaa 16 czerwca 2017 o 11:54

    Ja również w innym temacie. Nie znalazłam odpowiedzi na moje wątpliwości w starych wpisach. Czym się rózni nattokinaza od K2MK7? Czytałam, że nattokinaza nie wpływa na proces krzepnięcia, jak ma to miejsce w przypadku samej wit. K2MK7. Jest sens suplementacji wit D3 plus nattokinaza? Pytam, bo moja 52 letnia mama od 2 lat przyjmuje lek przeciwzakrzepowy Xarelto. W związku z długotrwałym przyjmowaniem antykoagulantów zwiększa się ryzyko zwapnienia tętnic, gdyż lek „wymiata” wit. K odpowiedzialną za „czyszczenie” naczyń krwionośnych. W tej sytuacji zachodzi potrzeba suplementacji wit. D3 i K2MK7, tylko mam wątpliwości, bo wit.K2 wpływa na proces krzepnięcia, a czytałam, że nattokinaza wręcz przeciwnie – „rozpuszcza” skrzepy. jak to w końcu z tym jest?

  17. agnieszkaanka 16 czerwca 2017 o 13:18

    Pepsi, piękne masz nowe etykiety na suplementach. Chlorella już do mnie biegnie, to sobie organoleptycznie zbadam 😉

  18. j. 16 czerwca 2017 o 15:06

    Peps kochana, a kto nie powienien biegać?

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 18:06

      gdy ekg wysiłkowe na to nie pozwala w danym momencie, choroby niedokrwienne serca można zwalczyć w 3 miesiące dietą surową, roślinną, o czym się nie mówi, i co jest zakazane, należy wykonać operację bajpasów i powtarzać ją co 10 lat, lub częściej. Ale to dygresja. Nie można biegać, gdy sprawia to ból. Oczywiście nie mam na myśli otartej pięty, bo takową trzeba opatrzyć i biec dalej. Nie można biegać, gdy się nie może, to oczywiste.

  19. Anka 16 czerwca 2017 o 18:20

    Pepsi, dlaczego puchną mi dłonie po bieganiu?

    1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2017 o 22:31

      to normalne

  20. bluebird 16 czerwca 2017 o 18:51

    Komentarz nie odnoszący się do wpisu, ale myślę że warty uwagi:

    uwaga, cenzurka nadchodzi!

    http://www.naturalnewsblogs.com/google-censorship-small-independent-bloggers/

  21. Olalala 17 czerwca 2017 o 09:07

    Udało mi się namówić koleżankę do biegania. Odrazu złapała bakcyla ale pojawiła się przeszkodą w postaci kolek. Jakiś pomysł na przyczyny i jak sobie z nimi radzić. Pojawiają się po około 1 km lekkiego biegu. rozgrzewka jest zawsze. Nie je nic na 1,5 godziny przed biegiem.

  22. KIKI 18 czerwca 2017 o 16:07

    Pepsi a co jesli kolano nie pozala biegać:( kolano kinomana, uszkodzenia chrząstki to wyrok?
    Skoro ruch to zycie tzn ze z powodu kolana mam nie robić nic w wieku 30 lat? Bez kontuzji bez wyczynowych sportów po prostu strzela w kolanie i co dostajesz w gabinecie? Wyrok, Pani idz Pani poleżeć albo popływać bo do niczego innego sie nie nadajesz, super:(

    1. grzegorzadam 18 czerwca 2017 o 19:20

      To jest do naprawienia.

      Jakie masz pH, kolor moczu?
      Stosujesz kolagen, krzem bor, MSM?
      Smaruj DMSO z dodatkami:
      http://www.pepsieliot.com/wlasciwie-znam-nikogo-cieszylby-sie-duzych-yyy-porow-2/

  23. KIKI 19 czerwca 2017 o 20:57

    Nie stosuje nic oprócz biotyny na włsoy bo wypadają jak szalone, wit D 2000 plus K2 od niedawna i magnez z potasem bo serce kołacze od kawy,…

  24. Jsobon 20 czerwca 2017 o 17:16

    Droga pepsi lecze się na nowotwór piersi od 8 lat
    2 lata temu brałam chemię bo miałam w nowe na węzły i trochę było spokoju a teraz znowu boli mnie rękę jak przy wznowie na węzły
    Co byś poradziła na węzły?

    1. Pepsi Eliot 20 czerwca 2017 o 20:22

      Kochana Jsobon przeczytaj ten wpis, tam jest masa podpowiedzi http://www.pepsieliot.com/historia-przypadku-raka-domu-dr-axe-10-naturalnych-terapii/
      stawiałabym na Liposomal kurkuminy, koenzymu Q10, i C, do tego D3+K2 TiB dąż do najwyższych pułapów 25(OH)D, jod pierwiastkowy (płyn lugola z apteki) przez skórę. Magnez chlorek magnezu TiB. Koniecznie zrób biorezonans i zobaćz czy nie masz jakichś pasożytów, należy wytępić. Życzę dużo zdrowia, wszystko będzie dobrze <3

      I koniecznie trzeba obniżyć poziom Fibrynogenu, jak masz ponad normę, a nawet dąż do 3. Do tego służy Omega 3 TiB, 2 kapsułki dziennie. Innej omegi 3, 6 gramów dziennie.

  25. Jsobon 20 czerwca 2017 o 17:22

    Biorę sporo suplementów Duolife proselect z reishi
    Pije wodę utleniania w kropelkach
    Z amway cal mg d ,cynk, kelp,biomagnez,Wit d+k2,wita+e,Wit B complex,bromelin,

  26. grzegorzadam 21 czerwca 2017 o 12:19

    „Nie lubię uprawiać sportu” – uskarża się wielu – „od tego robi mi się niedobrze”.

    Tak często występujące mdłości i nudności przy aktywności fizycznej są właśnie skutkiem nagłej aktywacji systemu adrenaliny.
    Kto bez wcześniejszego treningu i  przy braku witaminy D biega, zostaje
    dość szybko zahamowany w obliczu pojawiających się nudności.
    Bardzo wielu pacjentów skarży się na to, że ciągle mają zimne stopy
    i dłonie. Przy tym często zdarza się, że końce palców, a nawet całe
    ręce robią się blade.
    Związane jest to ze skurczowym zwężeniem mięśni
    okrężnych naczyń krwionośnych z powodu zadziałania adrenaliny.

    Także w tej sytuacji terapia witaminą D przynosi pożądane skutki.
    Często widuję pacjentów, którzy wcześniej nie mieli żadnych żył dobrze
    nadających się do pobierania krwi, a po kilku miesiącach przyjmowania
    witaminy D, a zatem wzrostu jej poziomu w organizmie, mają właśnie żyły
    bez zarzutu. Skurczenie mięśni okrężnych najwidoczniej ustąpiło. ”
    Dr Raimund von Helden

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze