logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
192 online
50 043 783

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Bionasilenie, czyli ciekawe co byś jadł gdybyś był Możnowładcą?

DSC03737Bionasilenie, czyli ciekawe co byś jadł gdybyś był bogaczem?

Jolanta Możnowładcom i Eremitom

Jedlibyście może codziennie polędwicę z sosem Chateaubriand w Ritzu, czy na surowo z dzikiego bawołu na swoim ranczo, albo głównie kawior z jesiotra astrachańskiego?

Truskawki z szampanem z Szampanii?

A może koktajl z piętnastu mango na śniadanie? Mielibyście własne latyfundia z eko szamą?

Przejmowalibyście się bionasileniem?

Kiedyś bogacze byli mądrzejsi

Dzisiaj żyją dłużej głównie z tego powodu, że mają hajs na wyspecjalizowaną baterię alopatów z ich nowoczesnymi utensyliami. Bogacze żyją dłużej, ale mogliby znacznie rozwleklej i bez stresów związanych z kontaktem z lekarzem, gdyby tylko zechcieli wiedzieć.

Z kolei ci co chcą wiedzieć, poświęcają za dużo czasu na rozkminy i zdarza się często, że nie starcza im już logiki na zarabianie.

Kiedyś bogacze byli mądrzejsi

Oliwę z oliwek używano do nacierania królów. Nasiona chia (może odszczekam trochę z tego, co napisałam tutaj – Co z tymi nasionami chia?) były wykorzystywane jako źródło energii przez wojowników azteckich, a z kolei tylko cesarzom starożytnej chińskiej dynastii Ming wolno było jeść zakazany innym, czarny ryż.

Rzymianie karmili gladiatorów jęczmieniem. A odkrycie Ameryki przez Europejczyków nie było niczym więcej, niż próbą odkrycia nowej drogi do Indii, po przyprawy ma się rozumieć.

Prehistoryczni bogaci daliby się posiekać, żeby wszamać imbirowy pudding

Rzymscy władcy raczyli się ziołami, czosnkiem, rozmarynem, tymiankiem, bazylią i ogórkami.

Niektóre z prowiantów importowali z Azji i Afryki. Zaś buraki, kminek i musztarda pochodziła z Mezopotamii.

Chińscy cesarze raczyli się bezcennymi roślinami, takimi jak kapusta, groch i fasola uprawianymi w Chinach.

Ostatnie znaleziska archeologiczne dotyczą chińskiej kultury kulinarnej w 1600 r przed naszą erą w czasie dynastii Shang. Historycy sądzą, że Chińczycy już 3000 lat temu opanowali parowanie i słynne szybkie smażenie z mieszaniem.

Od którego to mieszania, niepalące żony Chińczyków dostają współcześnie raka płuc. Jakby ktoś miał wolty, że smażone warzywa też są zdrowe.

Egipscy faraonowie przedkładali ponad wszystkie pokarmy świeże jabłka, morele, wiśnie, winogrona, figi, daktyle, melony, granaty, gruszki, czy śliwki.
Te bardzo zdrowe pokarmy używano przez bogaczy w Egipcie, Grecji, Mezopotamii, Rzymie i Chinach.

Aztekowie jedli kukurydzę, awokado, pomidory, squash, fasolę i paprykę. Czekolada była zarezerwowana dla wojowników i szlachty.

Jedzenie królewskiej rodziny Inków był podobne do Azteków ale obejmowało także quinoe, grzyby i egzotyczne owoce.

Ale co Ty będziesz jadł nieboraku?

Coś już do Ciebie dotarło?

Coś Ci świta?

Królem szamy już jesteś?

„Zdrowa” sałata i i chociaż jedno jabłko dziennie, o którym opowie Ci alopata, wraz ze szklanką mleka koniecznie na osteo i zdrowym pieczywem lekkostrawnym, no i mięsko, mięsko koniecznie, bo padniesz z braku siły i nabawisz się szkorbutu i rozstępów.

Nie ma takiej drogi do zdrowia.

To jest droga prosto do chemicznego żywienia szpitalnego i podtrzymywania życia.

Kryptonim życie.

Musisz to zrozumieć, że sałata kupiona w markecie i jabłko i mleko i pieczywo przy końcu sklepu sprawią, że skrócisz sobie bycie w zdrowiu.

Paleo wymądrza się z tym mięskiem, więc zapytam grzecznie:

– Słyszałeś o bioakumulacji, albo o bionasileniu?

Dlaczego raczej nie jada się mięsa drapieżników? Za wyjątkiem ryb i opcjonalnie krokodyli i żab? Ale generalnie dlaczego lepiej nie korzystać z mięsa jakiegokolwiek?

U mięsożerców prawdopodobnie występuje większa częstość pojawiania się pasożytów, ale największe zagrożenie pochodzi właśnie z bionasilenia.

Bionasilenie ma swoje korzenie w stratach energii między troficznymi poziomami w łańcuchu żywnościowym

Rośliny są na samym dole, dostają energię ze słońca. Gdy w roślinach są pestycydy, chemia i takie tam, to pójdzie w górę.

Następny poziom to konsumenci w kształcie krów, królików, i tak dalej. Czyli roślinożercy, którzy używają roślin.

Rośliny zatrzymują energię słoneczną dla siebie, na wzrost i utrzymanie się przy życiu, co oznacza, że ​​nie ma strat energii pomiędzy słońcem i jego konsumentami.

Kolejny poziom konsumentów, to mięsożercy, którzy muszą jeść jeszcze więcej zwierząt roślinożernych, ponieważ roślinna energia dostarczona w pokarmie zwierząt roślinożernych rozchodzi się na rozmnażanie, poruszanie, bieganie, czyli stratę energii.

Oznacza to, że, gdy będziesz piąć się w górę, to na każdym poziomie łańcucha pokarmowego trzeba jeść coraz większą ilość masy prowiantu z niższego poziomu, żeby doświadczyć życiowej energii słońca.

O biofotonach pisałam elaborat ten – Przekaz jedzenia, czyli co nas odżywia – Fritz Albert Popp 

I mamy taki zmyślony postęp arytmetyczny, tylko dla celów zobrazowania sytuacji:

Króliki mogą przetrwać na jednym kilogramie trawy, a lis już będzie potrzebował 2 kg królika, zaś wilk będzie potrzebował 3 kilogramów lisa, i tak dalej i tak dalej.

Problem polega na tym, że organizmy pobierają mimochodem metale ciężkie, związki promieniotwórcze i inne toksyny ze środowiska. Rośliny też są skażone, nasza sałata i jabłko są skażone, ale możemy coś zrobić.

Możemy kupować jedzenie organiczne, możemy uprawiać ziemię nie wyjaławiając jej i nie trując. Możemy za to zapłacić, pod warunkiem, że mamy hajs i wiedzę.

 

Jeden element tej pary nie wystarczy. Musimy na nowo zostać władcami historycznymi.

Wątroba niedźwiedzia, który pożarł skażone rośliny i łososie, które połknęły skażone mniejsze ryby, a one skażony plankton nie ma już nic z energii słonecznej. Lepiej iść na polanę do lasu i najeść się mniszka lekarskiego, pominąwszy ten cały łańcuch kolejnych trucizn.

Ale z drugiej strony wątroba zwierzęcia dostarczyłaby nam idealnej witaminy C, gdyż pobranej z roślin i zatopionej w tłuszczu.

Tym właśnie jest Liposomal C, czyli liposomalna forma witaminy C jest specjalnie powleczoną tłuszczem witaminą C, która jest w stanie wślizgnąć się do komórki i można uzyskać pożądany efekt zdrowotny mniejszą ilością witaminy C niż wlew dożylny.

Wracając do naszej królewskiej żywności

Obecnie tak jak za czasów archaicznych monarchów, Twoja apteczka powinna siedzieć przede wszystkim w Twojej lodówce. Na pewno nie w kuchence mikrofalowej, ani nawet w piecu opalanym węglem drzewnym.

Zioła, pietruszka, bazylia, mniszek, rumianek, herbaty z pokrzywy i inne, oraz korzenne sprawy, takie jak imbir i inne przyprawy jak pieprz czarny, pieprz cayenne, czy wybitna kurkuma to obowiązkowe elementy pożywienia w Twoim Królestwie.

Nie możesz zapomnieć o niektórych grzybach leczniczych!

Wiesz co mogą zdziałać popularne kurki grzyby?

Podobno to jedyny środek, który oprócz zwykłych robaków likwiduje ich jaja zalegające gdzieś tam w mięśniach i w tkance tłuszczowej nawet całe lata. Podobno. Nie dociekałam jeszcze.

Musisz budować odporność z łatwo przyswajalnych suplementów, takich jak surowa i organiczna chlorella i spirulina, olej kokosowy najwyższej jakości, witaminy D3, dobre minerały i witaminy.

Proszek maca, białko z konopi

Na koniec dodam, że gryka, czy proso, to nie są hybrydyzowane, czy modyfikowane genetycznie zboża, takie jak współczesne żyto, pszenica, jęczmień, ryż, kukurydza, czy owies. To są rośliny kwitnące, bo zapylane przez pszczoły.

Jednym słowem nie daj się wciągnąć w dzisiejsze brednie o zrównoważonej diecie, bo w „zrównoważonej diecie” brakuje obecnie źródeł energii, inteligencji, witalności, kreatywności, a przede wszystkim nie ma tam odporności, czyli zdrowia.

Znajdziesz tam za to ospałość, łatwe przeziębianie się, inne choroby, w tym bardzo nieprzyjemne, zmęczenie, migreny i smutek dupy.

A smutku dupy prawie nikt sobie nie życzy

Serdeczności
peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Czy wiesz, że miodzio może zastąpić antybiotyk?

5 podwojnych melanży tworzących najlepszą żywność prozdrowotną

Candida i kontrowersje, myślę, że to Cię może zaciekawić

Modne zielone szejki pełne szczawianów, bać się?

(Visited 2 128 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. naturalnystan92 13 grudnia 2014 o 22:04

    Gdybym była możnowładcą żarłabym organiki. Nie koniecznie jakieś superfoodsy typu chia, ale zwykłe organic sałaty, jabłka,itp. 😀 I ściągnęłabym sobie trochę owocków, warzyw, które w naszej strefie klimatycznej nie rosną tak chętnie 😀 No i jako Cesarzowa tez bym jadła czarny ryż. Mniam.
    Pozdrawiam ! 🙂

    1. pepsieliot 13 grudnia 2014 o 22:28

      jest pyszny, ale rzeczywiście drogi

  2. Niki 13 grudnia 2014 o 22:10

    Mnie dzisiaj najbardziej interesuje jak się ludzie zapatrują na łączenie pokarmów, a konkretnie właściwe łączenie róznych grup pokarmów – węgle, proteiny, tłuszcz. To jedna z pierwszych zasad odżywiania, która miałaby gwarantować najlepsze trawienie i wykorzystanie wartości odżywczej, a co za tym idzie jesli już w grę wchodzą enzymy kiedy jemy surowe, to i łatwo trawimy i mnożymy dobre bakterie jelitowe, nie pozwalając dojśc do głosu bakteriom gnilnym, które łatwo sobie wyhodować na jedzeniu gotowanym przeważającym, a te odkładają toksyny i złogi w zakamarkach ciałka. O czym możemy nie wiedzieć, nie wyłapywać sygnałów.

    Zerkam czasami na kulinarne witariańskie polskie i obcojęzyczne blogi oraz pretendujące do zdrowego wegetariańskie, a tu lipa… z tym łączeniem, a właściwie niełączeniem. I nie wiem co o takich kulinariach myśleć. Pomijają zasadę rozdzielności, komponują posiłki jak im pasuje, najczęściej wedle „białko-węgle-tłuszcz razem 3w1” czyli wedle tradycyjnego modelu żywieniowego.
    Np. owoce należy jeść oddzielnie od wszystkich innych grup pokarmów, skrobia, cukier i białko nie harmonizują z owocami utrudniając ich trawienie, blokując pracę enzymów, no to łączą je z jaglanką, orzechami, rodzynkami, słodki i kwaśnymi owocami w jednym i z czym popadnie co ładnie wygląda, albo „z tym co masz w lodówce”.
    Albo: białko z kwasem też nie, bo kwas (sok z cytryny, kwaśne owoce, pomidory, ocet jabłk.) utrudnia trawienie białka hamując aktywność pepsyny i zamiast przechodzić do jelita to se mięsiwo czy ryba leżakuje w żołądku tak podlana kwasem i se gnije. Kwas ze skrobią znowu blokuje działanie ptialiny w ślinie i z kolei prowadzi do nadfermentacji…przy takich mieszankach tworzą się toksyny z pokarmów…
    Hę? Co myślicie?

    1. chyba nie 14 grudnia 2014 o 00:23

      łooooooot X D czemu kwas ma blokować trawienia białka, wystarczy pomyśleć gdzie trawią się proteiny (w żołądku) i jaki naturalnie panuje tam odczyn (TAK, KWAŚNY X D), a kwaśny mamuśka natura wymyśliła dlatego, że w kwachu NIE namnażają się bakterie których byśmy nie chcieli.

      1. Niki 14 grudnia 2014 o 13:07

        Ale że co chyba nie… czyżby? 😉 wiadomo, że w żołądku jest kwaśno od kwasu solnego i tak ma być 😀 tylko wówczas zadziała pepsyna trawiąca białko. żaden inny kwas nie da rady zastąpić solnego. To nadmiar kwasu z zewnątrz dostarczonego zablokuje ten enzym, czyli jak polejesz jakies białko kwasem np. pomidorowym, czy owocowym (skrobie też, bo przy jej trawieniu musi panować w żołądku zasadowość z udziału ptialiny, a tu kwas pomidorowy wskakuje nagle)
        …to nadmiar tego kwasu w żołądku będzie przeszkodą w trawieniu. Sprzeczność pH enzymów tworzy te blokady. Ale co ja się będę nad tym rozwodzić (wystarczy że odczuwam poprawę) Nauka sama potrafi się obronić 😉 a przyzwyczajenie ludzkie i tak zawsze będzie stawać kontrą, wykłócac się o swoje racje.

        To co jest obecne w organizmie z natury, nie jest nie do ruszenia, to naturalne że wchodzi w interakcje z pokarmem – wszystko jest chemią, nie każdy pokarm komponuje się z każdym, szkoda że nie możemy bezpośrednio i naocznie obserwować zachodzących reakcji chemicznych. Mieszając je obniżamy ich wartość odżywczą. A my tak lubimy mieszać i jeszcze dorabiac do tego ideologię, podpierać się smakiem, zapachem, przyjemnością jedzenia, miłymi wspomnieniami itp.

        Zasad jest sporo, czasami napotykkam na sprzeczne info z różnych źródeł, a wystarczy zastosować podstawowe, tylko komu się chce – no i jadłodajnie by padły, cały przemysł spożywczy. Czy to naprawdę jest nierealne, takie refleksje mnie dopadły.
        Izla 🙂

    2. izla 14 grudnia 2014 o 00:42

      Stosuję żywienie rozdzielne już 2 lata po tym jak przestałam jeść mięso, przeszłam przez żywienie rozdzielne wg Haya ,Tombaka który jego teorię rozszerzył i zmodyfikował. Polecam książkę „Sztuka łączenia pokarmów. Co z czym” , Dries Jan, Dries Inge, po tej lekturze można się załamać:) ,bo tak naprawdę niewiele kombinacji łączenia jest dobrych dla organizmu ludzkiego, ale po przeczytaniu książki uświadomiłam sobie , że to co uważałam za dobre połączenia stosując Haya czy Tombaka wcale nie były dobrymi co ujawniało się u mnie przy łączeniu niektórych potraw ciężkością w żołądku. Na pewno owoce zawsze jem oddzielnie i przestrzegam czasu trawienia np banan 40 minut , reszta owoców 20-30 minut , owoce z reguły można mieszać ze sobą, ale wyjątkiem są melony czy arbuzy. Takich zasad jest bardzo dużo wraz z zasadami czasu trawienia to ważne , ponieważ należy pamiętać że wypełniamy żołądek warstwami jedzenia czyli to co powoduje fermentacje jak np owoce powinny być jedzone rano a nie wieczorem. Tego jest dużo, trzeba niestety samozaparcia i czasu żeby to ogarnąć. Ale jeżeli się przestrzega zasad choćby w 50% to i tak jest niesamowita poprawa trawienia, samopoczucia, nie występują wzdęcia, zgagi itp
      Co najważniejsze przy jakichkolwiek infekcjach trzymając się takiego sposobu żywienia oraz przestrzegania zasad zdrowego np weganizmu (warzywa , owoce, strączki, ziarna , a nie trochę warzyw i pszenne buły) oraz stosowania przy przeziębieniu naturalnych metod ( a nie grypeksu) infekcje trwają max 2-3 dni i są bardzo lekkie:)
      Jeżeli chodzi o odchudzanie, wiem że stosując żywienie rozdzielne ludzie otyli czy z małą nadwagą bardzo szybko chudną do wagi optymalnej.

  3. ula 13 grudnia 2014 o 23:30

    Chodzę czasem na warszawski Bio Bazar(wiem , że pod tą marką działa też w innych miastach ). Dobroci na nim co nie miara! Tylko kupować i jeść. Ale… za każdym razem jak tam jestem czuje przygnębienie. Dlaczego? Ponieważ wiem, że te rzeczy są tylko dla niektórych osób. Kto będzie kupował kostropate marchewki dwa razy droższe niż w Biedronce, jabłuszka za 6 zł za kilo, i mięso od bio-krowy półtora raza droższe od tego normalnego? Właśnie możnowladca.

  4. zolodu 14 grudnia 2014 o 14:51

    Bionasienie – znaczy szczęśliwy mężczyzna z wolnego chowu?

  5. Panna Migotka 14 grudnia 2014 o 14:52

    Gdybym byla możnowładca, kupilabym sobie wyspę(o ile sa jeszcze wolne, hej), taką z bananami i palmami kokosowymi. I nic więcej bym nie potrzebowała.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się