logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
55 419 732

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Bo ja taka mala jestem, chcialabym, a boję się, czyli pokolenie stracone?

    ŁAZIENKI

    Post z serii – ludzie listy piszą …

    Joł, joł Ludzkości

    Napisała do mnie Wiktoria w ten deseń:

    Postanowiłam napisać do Ciebie, gdyż już nie mogę męczyć więcej moich bliskich 🙂
    Piszę z prośbą o jakąś konstruktywną „zjebkę”! Do meritum:

    Jestem z wykształcenia mgr prawa, obecnie odbywam aplikację (totalnie nie moje klimaty – jednak dokończyć muszę, pozostało 5 miesięcy) i chce zmienić swoje życie!
    Jestem weganką, czytając Twoje posty coraz bardziej zbliżam się ku 811. Szalenie interesuje się odżywianiem, wpływem przyjmowanych pokarmów na stan naszego zdrowia. Generalnie nie mam takiej wiedzy jak ty (OJ NIE!) jednakże stale się kształcę i czytam.

    Chciałabym być dietetykiem, specjalistą żywienia – osobą która pomaga przezwyciężyć problemy (sama chorowałam na bulimię i depresję) i dodaje otuchy plus ma WIELKĄ wiedzę i dzieli się nią.

    Jednak boje się zrobić ten pierwszy krok – krok w stronę studiów magisterskich.
    Boję się bo: jak to? dalej nauka? kiedy rodzina? dom? kredyt? dzieci? Nie pochodzę z zamożnej rodziny, nie kupią mi rodzice mieszkania ani auta – będę musiała prawdopodobnie nadal z nimi mieszkać i nadal żyć jak nastolatka.

    Piszę do Ciebie bo widzę, że jesteś harda babka i zastanawiam się dlaczego z Twoją wiedzą nie chcesz być takim lekarzem dietetykiem?
    Z tego co czytałam jesteś architektem, blog to Twoje hobby jedynie?

    Nie marzę tylko o tabelkach i programach do układania diety, chcę szerzyć zdrowie i wiedzę na temat odżywiania jak najbardziej roślinnego.
    W notatce o sobie napisałaś, że zmieniłaś swoje życie – jak to? Co się stało? Jak odcięłaś stare?

    Gdy myślę o możliwościach które niosą za sobą zmiany jestem cała w skowronkach jednak nadal nie mogę się zebrać (może kwestie finansowe są przyczyną nostalgii?)

    Kończę te smutne wywody, jeżeli będziesz kiedyś miała czas na wyrażenie swojej opinii – czekam 🙂

    Pozdrawiam i gratuluje ciętego języka oraz wiedzy,

    Wiktoria

    Yyy …. łi. Pokolenie stracone?

    Dlaczego akurat wybrałam ten mail do rozkminy na Forum Romanum?

    Na pierwszy rzut gałki wydaje się poruszać dylematy małego kalibru, ale w rzeczywistości jest to poważny problem pokolenia zupełnie nie przystosowanego/przygotowanego do życia w niekomfortowej sytuacji.

    Wyszczekani politycy europejscy ogłaszają, że pokolenie dzisiejszych dwudziestoparolatków to pokolenie stracone, to samo z kluchą w pysku bełkoczą politycy amerykańscy. Ale czy można wierzyć politykom? Albo komukolwiek po trzydziestce?

    Odradzam. A priori nie wierzę nikomu kto skończył 30 lat. Wtedy w saganach zapada jakaś antaba, żeby zacząć chronić merkantylnie swoją już z lekka flaczejącą dupę. A także zacząć bredzić i kwoczymi skrzydłami okłamywać własną progeniturę.

    Wiktorio, Wiktorio jesteś kobietą uczoną, a myślisz jak sztubak. Mam nadzieję, że się nie obrazisz.

    Jest droga książkowa, szkolna, wytarta, z głębokimi koleinami i wydaje się jedynie słuszna, a jak tylko trochę wypadasz z torów, to równowaga staje się problematyczna. Piszesz, że kończysz studia, gdyż masz w zwyczaju kończyć to co zaczęłaś, ale tematyka tych studiów już Cię nie kręci.

    A teraz kręci Cię chęć niesienia prawdy znękanym zatrutym żarciem obywateli, ale, aby to robić musisz zacząć następne magisterskie studia, nadal kołysać się w fartuchu matki karmicielki i zrezygnować z tego wszystkiego o co kobiecie w życiu chodzi.

    Nie masz też żadnej gwarancji, że gdy dociągniesz do następnego absolutorium nie zmienisz swoich zainteresowań. I w ten sposób staniesz się człowiekiem renesansu ze sporą kolekcją z dużym rozrzutem kontentu, magisterek.

    Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale praktycznie mało kto dostaje mieszkanie od rodziców, raczej nasi rodzice najczęściej mieszkają w lepiankach, albo jeszcze gorzej w blokach i nawet jakby chcieli nie śmierdzą kasą. Jesteśmy Wiktorio zdani na siebie.

    Miałaś siebie Wiktorio na studiach prawniczych, a teraz chcesz się mieć dla odmiany na dietetycznych.

    Powiem Ci co ja bym zrobiła na Twoim miejscu.

    Po pierwsze faktycznie postawiłabym na siebie. Na razie dość studiowania, bo Cię chwilowo na to nie stać. Przyjdzie czas na zrobienie kilku kursów, czy nawet później magisterki zaocznie, abyś mogła podpisywać się pod swoimi paradygmatami żywieniowymi, jak już Cię będzie na to stać.

    Na razie jesteś w doskonałej sytuacji, bo już masz pewną wiedzę i poważne podstawy do pomagania ludziom w kwestii prawnej. A więc na Twoim miejscu założyłabym bloga eksperckiego od razu na własnej domenie.

    Takiego bloga można prowadzić z każdego punktu globu, prawie, bo w Chinach raczej nie, a więc rozkręcasz bloga eksperckiego, dajmy na to dajesz ludziom rozwiązania prostych problemów prawniczych.

    Uczysz ich co mogą zrobić z niemiłym pracodawcą, żoną, gdy zgubią wszystkie dokumenty hipoteczne. Piszesz stosowne pisma, aby ich dłużnicy szybciutko zdecydowali się oddać im pieniądze.

    Po czym rejestrujesz działalność gospodarczą i bardziej skomplikowane usługi sprzedajesz.

    Jednocześnie ratujesz dobre imię znienawidzonych przez czeladź prawników, uczysz się mimochodem pisać 1500 słów dziennie, oraz uczysz się kreować siebie i sytuację.

    Prowadzisz bloga, a dopóki nie będziesz mogła zarabiać na blogu, który w pewnym momencie stanie się Twoją pracą, na przykład wykonujesz jakieś proste czynności w dość dobrze płatnej Anglii.

    Ja bym nie traciła świetnej wiedzy prawniczej.

    Owszem, bywa, że chcemy wszystko zmienić w życiu i odwrócić się na pięcie z głośnym strzeleniem się w czoło z liścia, jacy to byliśmy szajbnięci, ale nie radzę nikomu opróżniać swoich czerepów z tego cośmy dotychczas zdobyli.

    Skoro najbardziej Cię uwiera obecnie brak stabilizacji finansowej, więc musisz w pierwszej kolejności właśnie ją zdobyć. A pole działania jest po prostu przeogromne.

    Czyli najpierw zaczynasz budować z cegieł, za które już zapłaciłaś, ciągle się ucząc jak można na sobie polegać, wykorzystujesz swoją eksperckość, podpierasz się jakąś głupią pracą w Polsce słabiej, za granicą pewniej i dopiero wtedy, jak już zbudujesz jakąś samodzielność ekonomiczną przyjdzie czas na dodatkowe kształcenie.

    Oczywiście można za każdym razem wszystko rzucać i zaczynać od nowa, ale to jest głupie, bo nie mamy tyle czasu, a po drugie nie powinniśmy tego robić z szacunku do siebie z wczoraj. Wtedy łatwiej jest w pełni akceptować siebie dzisiaj, nie mówiąc o dniu jutrzejszym, którego nie ma.

    W didaskaliach: jeżeli chodzi o architekturę, to teraz ona stała się moim hobby, a faktyczna praca już od wielu lat jest związana z misją zdrowego stylu życia i powiązanych z tym okoliczności.

    Ale to się zadziało płynnie i jedno miało wpływ na drugie, bo felczerów architektów nie ma tak znowu wielu na świecie, nie mówiąc, o prawoznawcach szarlatanach.

    Konkluzja: można robić wszystko co się chce, gdy wyznaczymy sobie cel i gdy odbijamy się z tego poziomu do którego akurat doszliśmy, a nie za każdym razem od dna.

    Kilka kroków do tyłu nikomu nie zaszkodziło, ale stale cofać się na start sprawia, że meta będzie wciąż odległa. Kunktatorom o to chodzi, ale nie podejrzewam Cię o auto kunktatorstwo.

    Generalnie moja rada pomimo, że jestem starym ryjem po trzydziestce, dla całego pokolenia XXX jest taka: niczego się nie bój, wierz tylko sobie, nie daj się przestraszyć kretynom, znajdź cel daleki i kilka bliższych i rób co do Ciebie należy. Postaraj się.

    Nie daj się wstawić w koleiny, bo życie to nie katamaran. Ciekawe w takim razie ilolite jest życie? Wielolite.

    Papapeps

    (Visited 2 730 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Paula 18 lipca 2014 o 23:12

      Wiktorio, ja dodam od siebie, ze studia nie przeszkadzaja w zalozeniu rodziny , bycia w ciazy czy posiadaniu dzieci. Sama zaczelam zaoczne studia , kiedy moj syn mial rok czasu. Nie wspominam tego okresu jakos masakrycznie, ale bardzo fanie. Dobra organizacja czasu i nie ma wiekszego problemu 🙂
      Nasze zycie nie musi byc jak z podrecznika , czyli wyksztalcenie, praca, dom , zasadzenie drzewa i dziecko. To jest jakis model, ktory nam wmowili, ze tak ma byc a to g***o prawda 🙂
      Przez takie oczekiwanie idealow , wielu ludzi wpada w depresje i marnuje sobie zycie.
      Wiec Wiktorio zamiast rozmyslac i narzekac, dzialaj i dąż do celu 🙂

      1. pepsieliot 19 lipca 2014 o 09:45

        Fajnie Paulo, że jesteś taka dzielna 🙂

    2. orzeszek 20 lipca 2014 o 17:16

      Peps, chyba a nawet na bank jestem uzależniona od jedzenia i bardzo nieszczęśliwa z tego powodu, czasami wpycham w siebie chlebus mimo że już nie moge i wszsystko mnie boli, czuje sie jak w niewoli i jest m z tym bardzo zle. tez bym chciala poczuc tą witariańską wolnosć ale nie wiem jak zerwać sie z tej smyczy w postaci toksycznego żarcia. oczywiscie zdarzało sie jakies wymiototwanie sporadycznie nawet glodoweczki czy dziwne dietki, zrywy w stylu cwicze 4 godziny dziennie na adpiexie w zwiazku z czym po kilku latacch takiej jazdy moje jeszcze nawet nie 20letnie cialo wyglada jak po 2 ciążach, czuje sie bardzo zle i czuje że to ciało to nie ja. oforsik nawet chodzilam na jakies terapie ale jak widac nie pomoglo lub jak wszystko do tej pory pomoglo doraznie, a potem wszystko wrocilo ,ostre ciecie w stylu „od dzisiaj bede jak Ty” też nie podzialaly, juz nie wiem co robic wiec piszcze o pomoc do Ciebie bo miewalas chyba tez różne epizody w swoim życiu a poza tym jestes maj goddess of wisdom…

    3. pepsieliot 20 lipca 2014 o 17:50

      orzeszku orzeszku Kochany, a czytałaś już te moje wpisy z serii bulimia, czyli http://www.pepsieliot.com/jesc-jesc-jesc/ , i dajmy na to http://www.pepsieliot.com/nie-badz-gruba-jak-nie-chcesz/ ?

    4. orzeszek 20 lipca 2014 o 18:54

      o rety! jak mogłam to przeoczyc. myślałam że już opanowałam ten ocean wiadomości, a jednak. w tym momencie biore sie za lekture i bardzo Ci dziękuje. ps. Masz ogromny talent i słuch, w sensie literacki. Pisz pisz pisz, bo chce się czytać takie wspanialosci i nie mówie tylko o notkach dot.zdrowa i lajfstajla.

    5. Mari 28 lipca 2014 o 12:11

      Cześć,
      bardzo ciekawy list, komentarz twój i komentarze czytelników. Nie jestem w podobnej sytuacji, bo od kilku lat kroczę swoją tą samą drogą rzeczywiście związaną z wykształceniem i predyspozycjami. Czasami jest ona też związana z zamiłowaniem, a kiedy indziej żałuję, że nie jestem IT. Również dla mnie blog jest odskocznią, zupełnie nie związaną z moją pracą, a jednak związaną, bo przecież skutecznie rozwija nawyk pisania.
      Co do wyjazdów – każda zmiana jest trudna podobnie jak porzucenie swojego poletka. Małego, bo małego.

      1. pepsieliot 28 lipca 2014 o 18:02

        Mari hej, fajnie, że jesteś na swojej drodze 🙂

    6. Emirat 11 października 2014 o 08:25

      Aaaaa!! Pepsi dziękuję Ci za ten wpis. A szczególnie te słowa:

      „można robić wszystko co się chce, gdy wyznaczymy sobie cel i gdy odbijamy się z tego poziomu do którego akurat doszliśmy, a nie za każdym razem od dna.

      Kilka kroków do tyłu nikomu nie zaszkodziło, ale stale cofać się na start sprawia, że meta będzie wciąż odległa. ”

      Ja właśnie jestem w podobnym miejscu. Mam 31 lat, wymęczenie materiału zawodowego, poddaję w wątpliwość słuszność obranej drogi zawodowej i mam tego co robię zwyczajnie dość.

      Ale ale mimo przeogromnej chęci rzucenia wszystkiego w pizdu, trwał we mnie głos , który mówił by się zatrzymać i zastanowić nad tym całym cholerstwem a raczej jego przyczynami (kiedy pasja stała się cholerstwem i czy to kiedykolwiek była pasja?).
      A teraz wiem! Chodzi o szacunek do samej siebie i do siebie wczorajszej. I do włożonej pracy i wysiłku dotychczasowego.
      Wiem, wiem, banał ale dla mnie odkrycie bo właśnie tego puzla mi brakowało. Czyli: POWOLI. Na wszystko trzeba czasu.

      O kurczaki co za ulga!

      uściskos,
      *

    7. pestka 12 czerwca 2016 o 16:01

      Wierzysz tylko sobie, nie wierzysz nikomu po trzydziestce, jesteś po trzydziestce… eh, matko Logiko! A w ogóle to dzień dobry.

      1. pepsieliot 12 czerwca 2016 o 18:25

        nie widzę w tym braku logiki, a na marginesie mam za sobą 4 semestry matematyki wyższej

    8. pestka 12 czerwca 2016 o 19:39

      Przepraszam, nie wyświetliło mi wpisu Szczerze mówiąc”, myślałam, że to cenzura, stąd to „żenujące”.

    Dodaj komentarz