logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
154 online
50 086 934

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Buciki biegacze to przekręt

Hejka,
Laski i kolesie biegający po 100 mil, książka „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla, moje nowe buty do biegania po twardym i moje odrodzenie na treningach, to wszystko się zasupliło ze sobą i tym motkiem dzisiaj pokrótce po nitce do kłębka.
Króciutko dziś.
Laska ma do pracy 15 kilometrów. Stwierdza, a może sobie pobiegnę. I biegnie. W pracy nogi odpoczęły, to myśli może sobie wrócę. I okazało się, że robi tak codziennie. Czy dla niej byłby wyzwaniem maraton na śmiesznej olimpiadzie?
Nie, bo ona nie chce żartować, tylko chce biegać. To jest osoba, która w rezultacie zaczyna biegać na 100 mil, czyli mniej więcej 160 km. Ale tajemniczy ludzie biegają i dwa razy takie dystanse i to przez pustynię czy w górach.
Po 150 kilometrach nie ma znaczenia czy jesteś kobietą czy kolem, mięśnie już są zajeżdżone, liczy się tylko psyche. Na 100% facetów rozpoczynających takie biegi 50% ich nie kończy, na 100% kobiet aż 90% kończy bieg. Nie ma podziału na płeć, wygrywa najlepszy, często jest to kobieta.
Podkręcają mnie tacy ludzie, nie ukrywam. Nie ma znaczenia czy mają kasę, raczej nie mają i to jest ich wybór, bo i kiedy ją robić i po co? To są szczęściarze. Bieganie daje tak nieprawdopodobną moc i wolność, że ktoś kto tego doznał nie może tego uczucia z niczym ekwiwalentnie porównać.
Pod spodem filmik niestety po angielsku z kolesiem frutarianinem w mniej więcej 90 %, a10% to warzywa liściaste i nie wiem czy orzechy je, bo nie zrozumiałam. Biegnie swoje 100 mil. Biegnie swoją wolność. Biegnie swoją moc. Biegnie swoje owoce.


Zaraz po filmiku, który miał być dla mnie zającem, nie wtajemniczonym już tłumaczę, że często biegacze biegną na końcu wyścigu, albo w drugiej połowie, z tak zwanym zającem, wyruszam na trening. Kimś umówionym, jakimś kolem nie zmęczonym, silnym, kto ich podkręca do biegu. Dzisiaj moim zającem był frutarianin Michael Arnstein.
Pobiegłam w dolinie Będkowskiej, podwójny rzut beretem od mojego domu.

Bieg w terenie Pepsi Eliot ustrojstwo odnotowało.
Activity Running
Start time 17.04.2012 14:39:19
Duration 01:22:16
Distance 11.80 km
Pace avg. 6:58 min/km
Pace max. 1:36 min/km
Steps 12661, 153/min
Energy 870.2 kcal
(Sports Tracker tak nazywa się program, aplikacja na telefon i wypasy Ci takie poda jak się będziesz przemieszczać po terenie i mapkę Ci wyrysuje ci trasę Twoją biegaczą, bo ma GPSa)

Każda słuszna sprawa zaczyna swój żywot jako ruch społeczny, następnie przeistacza się w biznes, aż wreszcie kończy jako wielki przekręt. Eric Hoffer
Exactly.
Gdybym wczoraj doszła do strony 196 książki o urodzonych biegaczach być może, a raczej na pewno nie kupiłabym sobie dwóch nowych par asicsów z piętą mega amortyzującą.

   moje nowe asicsy, u góry model GT-2160, a pod spodem asics GT-2170


Bolesna prawda numer jeden: Najlepsze buty są najgorsze.

Nice przyczynił się pod pozorem stworzenia idealnego buta do biegania, którego należy co 500 kilometrów wymieniać, bo wybieganym niby jest, do milionów kontuzji.
Nie amortyzujmy pięt. Biegajmy stąpając na poduszkę śródstopia, która jest naszym najlepszym miejscem do naskakiwania. Biegajmy naturalnym bieganiem ludzkim.
Buty do biegania to następny przekręt i kasa, kasa. Ależ to chore. Wszystkich do gipsu, niech sami biegają w swoich sloganach, wdziej te buty i po prostu zrób to, nadwyrężaj kości śródstopia i kolano biegacza sobie spreparuj.
Wypasiony bucior biegaczy, to marketingowy przekręt i kontuzja pewna wcześniej czy później. Już lepiej biegać w tenisówkach, nie mówiąc, że na bosaka, bo będziesz stąpał prawidłowo, a nie stopy miał w buciorach wypasach jakby w gipsie i atrofia murowana, jak po zdjęciu gipsu.

„Według badań przeprowadzonych przez zespół pod kierownictwem Bernarda Martiego, doktora medycyny, specjalisty od medycyny zapobiegawczej pracującego na Uniwersytecie Berneńskim w Szwajcarii, sportowcy, którzy noszą buty z najwyższej półki, wykazują aż o 123% większą skłonność do ulegania kontuzjom niż biegacze korzystający z taniego obuwia.”
Mniej więcej chodzi o to, że wszelkie amortyzatory odbierają stopie możliwość automatycznego zdrowego podejmowania wyzwania biegacza. Stopa nie obuta, wie że nie może liczyć na żadną amortyzację, więc podświadomie zaczyna układać się prawidłowo i w rzeczywistości człowiek biega o wiele mniej ciężko, dochodzi tutaj też do głosu naturalny strach człowieka o swoje stopy i jego nogi, kolana pełnią rolę naturalnych amortyzatorów. I wtedy kontuzji jest o wiele mniej, a nawet wcale.

Papapa Wasza pepsi biegaczka z onegdaj przybyła i gdziekolwiek podążająca, melon
PS
Tę wypas kniżkę poleciła mi Ala Makota, a ja polecam ją Wam

(Visited 2 130 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Asia BW 17 kwietnia 2012 o 20:42

    Fajne asicsy Pepsi, a jakie masz tereny do biegania, wow – pozazdroscic…
    Z tymi butami…..ja marzylam o bieganiu w FiveFingersach, albo podobnych…tak bardzo wierzac w idee „naturalnego biegania”. I choc juz od wielu miesiecy biegalam „na srodstopie” i powoli stosowalam zamiennie z normalnymi, buty o obnizonej amortyzacji – mocno obnizonej (z serii Nike Free), to i tak moje cialo mnie zawiodlo – albo ja zawiodlam je… Dorobilam sie kontuzji w przodostopiu, ktora moze juz na zawsze przekreslila moje marzenia o maratonie…
    A lekarz – co juz wsominalam u Ciebie na blogu – zdecydowanie probowal wybic mi z glowy te idee, ktora tak bardzo chcialam realizowac biegajac… I zalecil buty z dobra aortyzacja przodo i srodstopia, argumentujac to swoistym brakem przystosowania stop wspolczenych ludzi do biegania bez amortyzacji po, z reszta dosc czesto, twardym podlozu, ..
    Oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego, ze ze mnie zaden punkt odniesienia, moja kontuzja za pewne, jak sadze, nie byla spowodowana tylko butami, ale pewnie zlozylo sie na nia wiele czynnikow. Ale zastanowila mnie mocno, mimo wszystko, opinia owego lekarza, z reszta takze i biegacza. Moze gdyby czlowiek od malego duzo truptal boso, nie wkladal nog w dziwaczne buty, obcasy, koturny, twarde, miekkie, zle wyprofiowane, i chodzil w nich i biegal, to i stopy by byly wytrzymalsze. Bo przeciez wielu ludzi jednak dzis biega boso, w butach-nie butach, w tenisowkach, albo jakichs zwyklych sportowych tzw adidasach. Mysle, ze nie ma co sie po prostu zbyt mocno „napalc” nagle na takie naturalne bieganie i z wyczuciem podchodzic do sprawy, oszczedzac swoje konczyny i alarmowo reagowac jednak na kazdy bol (bez paniki, ale nie lekcewazyc). Tyle chcialabym rady zapodac od siebie, kaleki nr jeden tego roku… Pozdrawiam Pepsinku.

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:15

      Asia, kiedy pisałaś o tym wcześniej ja byłam zielona w temacie, dopiero ostatnio skojarzyłam o czym Ty pisałaś. tu chodzi o to że siła naskoku człowieka przy biegu może być kilkakrotnie większa, a nawet do 12 krotnie większa od masy jego ciała, czyli ja naskakujew załóżmy 600 kG, więc jak jakaś 3 cmowa amortyzacja może tutaj zadziałać, więc walisz stopą bo myślisz że masz ochronę i kontuzja murowana, bez obcasa biega się o wiele ostrożniej i lżej, i do tego dochodzi się stopniowo, trzeba się nauczyć biegać naturalnie, Nice robi takie butu na kilka etapów nauki biegania, 5,4,3,2,1 bez obcasa, Ty juz masz takie,wiem też że czytałaś tę książkę,ściskam i lovciam, pomarańcza z gruszką, pyszny szejk :))

      1. Asia BW 18 kwietnia 2012 o 19:20

        :))

  2. Zosia 17 kwietnia 2012 o 21:24

    Hej Kasiu, ja też kiedyś napaliłam się na takie naturalne bieganie. W sumie na początku mojej biegowej kariery biegałam w butach średniej jakości, średnio przystosowanych do biegania, ale jak już dorosłam do kupienia sobie wypasionych butów, to jednak poczułam różnicę na korzyść tych wypasionych. Może to też była kwestia wielkości, bo te pierwsze nie były za duże, więc moje paznokcie bardzo to odczuwały. Ale w sumie i tak myślę o kupnie tych „naturalnych” butów. A biegając zwracam uwagę, żeby spadać na śródstopie. Jak zwykle fajny post.
    pozdrawiam biegowo owocowo
    p.s. polecam jeszcze książke Murakami ‚O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:23

      Zosia Hej, bo na początku w takich miękkich butkach jest miłe jak w puchówce, ja tez to lubię, i też robiłam błąd za małych butów,tylko naskoki są stale mniej stabilne, bo ciągle stopa nie wyczuwa podłoża, dzięki za namiary na książkę, już mi Ifka ją radziła ale jakoś mi to wyleciało, owocek i lovciam

    2. Asia BW 18 kwietnia 2012 o 19:21

      o tak, ta ksiazka tez daje rade. Czyta sie ja podczas jednego biegu..myslowego.

      1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 19:25

        Łi :))))

  3. Monika 17 kwietnia 2012 o 22:05

    na te ksiazki, przestancie juz polecac, pieniedzy mi nie wystarcza:D

    Juz dawno dawno czytalam, ze buty to biznes. Ze zakladajac buty hamujemy przeplyw naturalnej energii z ziemi.
    Osobiscie kocham kocham kocham na bosaka:)

    buty mi przeszkadzaja, wiec nosze takie prawie z zero podeszwy;)

    buziaki dla was wszystkich:)

    ps/ czy trudno jest sie nauczyc ladowac na srodstopiu’? macie jakies wskazowki? czy przy chodzeniu tez powinno sie to robic?

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:25

      Hej Monia, jak stajesz na czymś niepewnym to automatycznie jak jesteś boso to stajesz na śródstopie, myślę, że głównie przy bieganiu, należy robić krótsze kroki i naskakiwać na miękką poduszkę śródstopia, o chodzie nic nie piszą :))owocek

      1. Monika 18 kwietnia 2012 o 11:16

        Kasiulku, szczerze powiedziawszy sie nie przygladalam ani nigdy nie poswiecalam temu uwagi. Ale teraz mam zamiar:) dziekuje ci za zachete i wszystkie informacje, badz pewna, ze wielu ludzi z nich korzysta, ja rowniez:)

  4. Marcin Mosiejko 17 kwietnia 2012 o 22:16

    Obczaj sobie książkę Chi Running. Najlepsza w tym temacie moim zdaniem. Dla mnie ta technika biegania to wręcz ideał. Nic dodać, nic ująć! Pozdrawiam 😉

    1. Monika 17 kwietnia 2012 o 22:32

      Nastepny:D

      grrrrrrrr

    2. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:26

      Dzięki Marcin, banan i daktyl :))

    3. Asia BW 18 kwietnia 2012 o 19:24

      Ja wlasnie dzieki Chi Running zaczelam prawidlowo biegac. No i lydki w koncu zaczely odpoczywac podczas biegu. Do tego rozciegno podeszwowe, ktorego kontuzji dorobilam sie na „dzien dobry” – nie obrywa tak podczas biegu ta metoda. Jest jeszcze Chi walking chyba – ale tego jeszzce nie rozkminialam. Takze polecam Chi Running. Fajna sprawa.

  5. bananaboxesgirl 17 kwietnia 2012 o 23:26

    Ha! Czytam pierwszą linijkę i coś mi świta, patrzę na półkę nad kompem i co widzę – „Urodzeni biegacze” stoją dumnie od 2 miesięcy i czekają na swoją kolej. To idę pobiegać i zabieram się za lekturę. Skoro Pepsi pisze, że warto to warto 😉 Co myślicie o 5-fingersach? Mam ochotę od jakiegoś czasu.

    1. Asia BW 18 kwietnia 2012 o 19:26

      Drogie sa….niestety. Ale teraz maja coraz bardziej wypasione modele dostepne w polsce. Ja jeszcze ich nie mam, ale moze kiedys..

      1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 19:42

        znając Asi skłonności, nie wątpię, że Asia będzie je miała i to nie jedną parkę :))))))

      2. bananaboxesgirl 19 kwietnia 2012 o 14:01

        Ciekawe czy jakby już wydawać kaskę na nie to brać najprostsze że niby bliżej natury czy właśnie te wypasione z amortyzacją jak najlepszą…

        1. pepsieliot 19 kwietnia 2012 o 16:42

          najtańsze i bez amortyzacji, a najlepiej wybiec w jakichś swoich starych luźnych konwersach czy tenisówkach nołnejmach, nieprawda że ma być jakiś okres przejściowy, to znowu naciąganie kasy, albo biegasz na piętę, albo naturalnie na poduszkę śródstopia kopytkujesz i naturalnie drobisz, najpierw spróbuj sobie, to jest mega odkrycie 🙂

  6. Emilia 17 kwietnia 2012 o 23:30

    To jak kilka miesiecy temu kupowalam buty do biegania, intuicja mnie nie zawiodla: Chcialam nawet jakies ekstra sobie kupic markowe i najnowsze i najlepsze ale patrzylam, przymierzalam i stwierdzilam ze przeciez w kopytach nie bede biegac, to bylo dla mnie zupelnie nie naturalne uczucie, tylko potrzebuje cos lekkiego, cos elastycznego, najchetniej bym kupila takie baletki, prawdziwe tylko bez czubka moze.. kupialam cos pomiedzy 🙂
    okazalo sie to tez rozsadne bo od ostatnich tygodniu sa juz na bezrobociu ;(

  7. Ewcia 18 kwietnia 2012 o 04:19

    Dzieki Pepsi:) o tych butach tez już słyszałam a te co masz na zdjęciu to niby najlepsze … Tzn tak ci w sklepie mówią jak si o buty do biegania pytasz. No ja mam problem z piętrami bo mnie strasznie bolą pewnie zle na stopę spadam jak biegne.
    A co uważasz na temat tych butów z 5 palcami?
    Pozdrawiam:)

    1. elitawa 18 kwietnia 2012 o 08:22

      Cześć,
      W pięciopalcówkach chodzi Bałtroczyk i sobie je chwali. Pomyślałam, czemu by sobie takich nie kupić,skoro wygodne niemożebnie.W końcu wygodne buty są najważniejszym ubraniem…Póki co, brat mi wiezie jakieś taniochy (biegam ok. 50 m,to mi wystarczą).
      A co do bosochodzenia-czekam na ciepłe dni,które ogrzeją ziemię i będę mogła po niej chodzić zgodnie z naturą.Booooosoooo!Pozdrawiam,Ewa

      1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:48

        Ewa Hej, ja już też się do pięciopalcówek przypięłam, pozdrowionka owocowe 🙂

    2. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 08:57

      Ewcia, na pewno je kupię, przetestuję i Wam opowiem co i jak, ludzie są zachwyceni wynikami, na razie mam małą kontuzję właśnie śródstopia przy palcach, ale mam nadzieję że szybko minie, ale buty tak czy inaczej będę testować, ściskam 🙂

      1. ewcia 18 kwietnia 2012 o 19:16

        ja je mam juz od 3 lat w szafie , jak bylam w tym instytucie gdzie sie leczylam to wszyscy mi je polecali. Chyba zaczne nosic:) buziak

        1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 19:25

          wyciągaj je laseczko i biegamy, lovciam Ewcię

  8. Ela Glos 18 kwietnia 2012 o 12:30

    ja wolę jednak coś z lekką amortyzacją… biegam w nike free 3.0 v2 – ładnie trafiam na śródstopie, a wygodniej mi niż w 5fingersach. kręcą mnie saucony hattori, bez amortyzacji kompletnie, ale to chyba lepsze dla krótkodystansowców:)

  9. Kate 18 kwietnia 2012 o 13:43

    Wiedziałaś, że Caballo Blanco nie żyje? Fajny filmik w arykule na bieganie.pl o całym przedsięwzięciu tego biegu z Taraumara:
    http://bieganie.pl/?show=1&cat=32&id=3864
    Śmiesznie to wszystko wygląda:)

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 14:30

      Nie wiedziałam, właśnie go cytuję w dzisiejszym poście, dzięki za linka, wstawie go też do dzisiejszego wpisu, ściskam, kate, owocek

  10. Ala Makota 18 kwietnia 2012 o 17:45

    ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh, a ja ostatnio biegać nie mogę i raczej przygoda z bieganiem się zakończyła wczorajszym mało przyjemnym biegiem. trwał 20 minut, z czego 10 bolesnych. nie dałam rady wytrzymać dłużej. zresztą jaki jest sens przetrzymywać ból kolana, który promieniuje w kierunku stopy. nie kłucie, a ból przez duże B 🙁
    a ten koleś nie jada orzechów, ani nasion. może już ktoś to napisał w komentarzach. nawet nakręcił taki filmik o tym jak złym jedzeniem są orzechy i nasiona 🙂

  11. Ala Makota 18 kwietnia 2012 o 17:48

    a i muszę jeszcze wspomnieć, że tam gdzie mieszkałam do niedawna (na brónie) jest koleś, który biega boso. ja go nie widziałam, ale słyszałam ralecje 🙂

  12. Ala Makota 18 kwietnia 2012 o 17:49

    na bródnie, a nie brónie 🙂

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 18:05

      Ala wszystko będzie dobrze, nie ma biegacza bez kontuzji, a starasz się juz biegać naturalnie?

      1. Ala Makota 18 kwietnia 2012 o 20:35

        sprawa jest dość poważna, gdyż wczoraj ledwo dotarłam do domu. takie coś mi się nie zdażyło nigdy. kolano mnie pobolewało, ale nie tak. dlatego raczej wydaje mi się, że nie pobiegam już. coś mi się tam spieprzyło i pewnie jak będę kontynuowała bieganie to pójdzie w górę a potem w dół. albo najpierw w dół a potem w górę. zawsze jest jeszcze rower 🙂
        co to znaczy naturalnie? biegam tak jak mi się stopa układa. raczej nie staram się zastanawiać, po prostu biegnę. już nie doklejam całej stopy od pięty po czubki palców.

        1. pepsieliot 18 kwietnia 2012 o 20:48

          Ala zmartwiłam się, życzę Ci żeby wszystko było jak najlepiej, pozdrawiam owocowo

  13. Ala Makota 18 kwietnia 2012 o 23:54

    dzięki, też jestem zmartwiona, bo nie zdażyło mi się to nigdy. zastanawiam się czy w związku z tym kiedyś jeszcze wejdę na step, a co za tym idzie czy wrócę do pracy :/ dlatego dziwię się ludziom którzy nie szanują swojego ciała i zażynają się bez wyobraźni w imię jakiś dziwnych ambicji. mi przynajmniej za to płacili 😉
    życie jest brutalne. ale liczę cały czas na rower 🙂
    pozdrawiam 🙂

  14. biegacz 13 maja 2012 o 12:19

    ja biegam w kapciach – 2 letnich asicsach ktore nie maja juz amortyzacji…
    laduje na srodstopiu, piety praktycznie nie dotykaja podloza, bieganie jest teraz mniej meczace i faktycznie wydaje sie naturalne:)
    no, tak jak na boso!

    1. pepsieliot 13 maja 2012 o 17:41

      hej biegaczu, dokładnie tak samo biegam w wybieganych asicsach, bo te nowe kupiłam przed skończeniemn książki, ale juz myślę o czymś bardziej giętkim, pozdrawiam :))

  15. Magda (nie MagdaX ) 24 maja 2012 o 08:47

    łoo matko, dobrze, że w końcu ten post nadrobiłam i dowiedziałam się, że moim problemem jest dopasowane buciwo! Początkuję sobie, nie jestem z tych co to przekopują miliony stron internetowych, żeby się przygotować, bo mi cierpliwości zwyczajnie brakuje, po prostu poszłam i kupiłam, wizualnie całkiem ok, wygodne, czego chcieć więcej.. eeeh a jednak brak myślenia czasem boli! na pewno mój portfel znowu zaboli 😛 ale przynajmniej będę super, podbuduję ego jaka to jestem fajna i oddam buty przyjaciółce 😉 Xx

  16. Jah Maya 14 lipca 2012 o 21:19

    🙂

  17. a. 2 grudnia 2012 o 12:06

    a z tą statystyką, że niby 123% więcej kontuzji u tych w „dobrych” butach, to może ci w trampkach mniej biegają i mniej się psują. Ja po trampkach miałam paskudne bąble i odciski, a potem kupiłam buty z amortyzacją (ale i tak bezsensu, bo są do fitnesu) i mi się stopa tak nie zużywa.

    1. pepsieliot 2 grudnia 2012 o 15:49

      a. prawda jest taka, że w życiu nie miałam tyle kontuzji, co kiedy zaczęłam biegac naturalnie nie mówiąc o katastrofalnym bólu łydek, ale teraz jakby wszystko minęło i nie wrócę już do amortyzatorów. To znaczy najlepiej mi się biega w takich kompletnie wybieganych asicsach, które kiedyś były wypasione, więc nie biegam jeszcze całkiem na płasko, ale fakt że już piętą nie dotykam praktycznie podłoża

      1. a. 2 grudnia 2012 o 23:24

        no proszę, a na mnie pan od wuefu zawsze krzyczał że źle biegam i że najpierw pięta ma dotknąć gleby.

        1. pepsi 3 grudnia 2012 o 08:28

          a. no właśnie ile głupstw każą nam robić niby specjaliści 🙂

  18. MartaWeganka 4 stycznia 2014 o 01:29

    W domu biegam tylko boso. Do chodzenia też wybieram buty jak najbardziej elastyczne, z jak najcieńszą podeszwą (tylko na zimę z grubszą, żeby stopy nie marzły i nie zamokły, ale nie lubię w takich chodzić, czuję się jak na cegłach). Doszłam do tego intuicyjnie, własnym wygodnictwem. Dzięki za potwierdzenie.

  19. SAJAN 22 lutego 2014 o 14:03

    Czytam teraz „Urodzeni biegacze” i jest tam napisane między innymi o Scotcie Jurku: „Kiedy skręcił sobie kostkę, rzucił w kąt ibuprofen i polegał wyłącznie na naturalnych metodach: używał tojadu lisiego i zmiażdżonego czosnku z imbirem”.
    Przedwczoraj właśnie coś stało mi się z kostką, nie mogłem rano prawie w ogóle chodzić, akurat natrafiłem na ten fragment i zrobiłem taką papkę: ząbek czosnku, taka sama ilość świeżego startego imbiru i pieprz cayenne zamiast tojadu lisiego bo go nie miałem i nawet nie wiem jak to wygląda. Obłożyłem tym kostkę, na to dałem liść jarmużu, chciałem kapusty ale nie było pod ręką, gaza i bandaż elastyczny. Poszedłem w tym dniu do pracy i przechodziłem bez problemu i bez bólu osiem godzin. Myślę, że żadna maść by mi tego nie dała.
    Sprawdziłem, polecam.

    1. MartaWeganka 22 lutego 2014 o 23:56

      Przez tyle godzin trzymałeś tę miksturę na kostce? Nie poparzyła skóry? Kiedyś zrobiłam sobie peeling do ciała z suszonym imbirem, wymasowałam się tym pod prysznicem – skóra była czerwona i aż paliła z gorąca.
      PS. Świetnie przeciwbólowo działa olejek goździkowy, ale nie wiem, czy sprawdza się przy kontuzjach.

  20. SAJAN 25 lutego 2014 o 22:32

    Właśnie nie, rozgrzewało mocno ale nie przesadnie a jak ściągnąłem to skóra nie była podrażniona.
    Zacząłem biegać w butach „do wody” biega się super, prawie jak na boso i można je kupić już za 20-30zł.

  21. Fleja Nawały 27 października 2014 o 17:05

    Hej Pepsi i wszyscy 🙂 Nie wiem czy Ci się będzie chciało odpisywać, ale już zapytam. Przeczytałam post, ponieważ chciałabym kupić te przeklęte buty do biegania… aż dotarłam do ostatniego komentarza. SAJAN napisał, że dobrze mu się biega w butach do wody. Co o tym myślisz jako autorytet od biegania ? :)Czemu mnie ta opcja zachęca? Dlatego, iż mieszkam 2 km od morza i mogę sobie biegać po plaży… niekoniecznie na boso, ze względu na zimno. I chciałam wyrazić wdzięczność za to, że jesteś w sieci.. naprawdę, bardzo dużo robisz. (dobrego)

    1. pepsieliot 27 października 2014 o 19:14

      Fleja thx :), co do biegania naturalnego, to nastaw się na bóle łydek na początku i trzeba biegać sprężynując na poduszce stopy, buty gumowe mogą na początku rzecz utrudniać, ale jak już się wprawisz będą spoko

  22. pepsieliot 8 lutego 2016 o 12:24

    Kochana zacznij od tego co masz w domu, najbardziej wybiegane. Najważniejsze, żebyś zaczęła biegać naturalnie, czyli praktycznie nie używając pięty. Nowy sposób biegania niesie niestety również możliwość kontuzji na początku. Ja się przewróciłam parę razy, chociaż przedtem nigdy mi się to nie zdarzało:), ale teraz jest już pełna kontrola, ściskam Cię Olga 🙂

  23. Johan_Benzyna 20 lutego 2017 o 20:37

    No to pięknie tu wyczytalem. Zwykle używałem butów pod las ale ostatnio wziąłem na asfalt, znaczy z lepszą amortyzacja, ze spadkiem 4mm więc nie są jak konie na biegunach. Po pierwszym uzyciu, na 3 km pobolewanie na zewnetrznej kolana, itbs? Co teraz zrobić z butami? Na huarache raczej nie da się ich przerobić :)))

    1. Pepsi Eliot 20 lutego 2017 o 21:11

      ścina się obcasy, robi się z nich mięciutkie buciki biegacze 🙂

  24. Johan_Benzyna 21 lutego 2017 o 02:13

    Sęk w tym że mięciutkie to one są. Może porostu będę w nich chodził i same się dotrą za jakieś pół tysiąca km

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się