logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
279 online
52 110 475

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Candida i kontrowersje, myślę, że to Cię może zaciekawić

DSC02727

Czy kandydoza chroniczna, to choroba urojona?

                                               

Glutation firmy Nutrione

Glutation firmy Nutrione

Dobry Wie Wielmożom,

Jak wielu naturopatycznych blogerów postąpiłam podobnie. Czyli jak głupek, może debil.

Temat o którym wszyscy mówili, postanowiłam w końcu poruszyć, żeby mój blog był bardziej encyklopedyczny, czyli, żeby więcej haseł było do wyguglania. 

Tymczasem, jest to działanie płaskie, płytkie i nie w moim stylu. Mianowicie nie w wysokim stylu. Uśmieszek. Albo Cię temat interesuje i wciągasz w to swoją publikę, albo nie.

Takim tematem była wszechobecna w necie Candida.

Uznałam, że skoro wszyscy o drożdżakach piszą, to wiedzą dlaczego walą w klawiaturę. Yyy … niekoniecznie.

Tradycyjnie skupiłam się na różnych publikacjach, ale tylko z jednej, tej zielonej strony barykady. Bowiem temat tak mnie nie kręcił, że nie sprawdziłam, chociaż często to robię, strefy zarozumiałej, zone czerwonej, czyli strony poprawnej politycznie alopackiej. 

Dlaczego rozkminiam co mają do powiedzenia w tematach pro zdrowotnych aroganccy alopaci?

Gdyż nie rzadko posiadają wiedzę o badaniach i biochemii. Mają też pewne doświadczenie i jak są w miarę inteligentni, a mniej cyniczni, to potrafią kojarzyć fakty.

Oczywiście często są impertynenccy i zbyt pewni siebie, bo zakładają, że to czego nauczyli się w szkole i w pracy jest jedynie słuszne, a w rzeczywistości często brakuje im dystansu i refleksji, że być może w którymś momencie zostali wkręceni w system.

Jednak dywagacje te raczej dotyczą medykamentów, sposobów terapii, biurokracji, a znacznie rzadziej opisu choroby i jej przebiegu.

A co mamy z drugiej strony?

Samozwańczych ekspertów, znachorów, felczerów, niekiedy chiromantów, albo tylko blogerów, którzy kiedyś „zachorowali”, a następnie „wyleczyli się” brokułem, czy oregano czyli ludzi, którzy swoją wiedzę czerpią głównie z netu, albo własnego doświadczenia. Niekiedy błędnie interpretowanego.

Jak ten facet, który od dwudziestu lat zapisuje zachowanie własnych świń w trakcie większych, lub mniejszych trzęsień ziemi na świecie, a wnioski, które wysnuwa do niczego nie są przydatne.

Nie twierdzę, że w necie nie można znaleźć prawdziwych info, ale jest też masa kretyńskiej papki, domorosłej, laickiej i nie popartej wiarygodnymi badaniami.

Często jestem więc w rozterce, gdyż racjonalnie myślący, w tym blogujący biochemicy sprawiają wrażenie piekielnie inteligentnych ludzi, posiadających bardzo obszerną wiedzę w niemal każdym interesującym mnie zakresie.

Jednak mam nieodparte wrażenie, że w trakcie pisania odczuwają miłe wibracje wyższości przedzierające się przez ich majciochy.

Natomiast na stronach zielonych niekiedy/ostatnio częściej spotykam niedoinformowanie, powtarzane mądrości, a nawet jawną głupotę, oraz słabo zakamuflowaną chęć przełożenia głoszonych rewelacji na zysk. 

Oto zachęta do kupowania rewelacyjnego wahadełka:

Rodzicom i ich dzieciom zmagającym się z candidą gorąco i z pełną odpowiedzialnością polecam metodę w 100 % skuteczną i w 100 % bezpieczną. Jest to wahadło lecznicze biały ozyrys, które w środku ma substancję leczniczą grzybobójczą. Wahadło takie może służyć dla wszystkich członków rodziny, kosztuje 90 zł. Leczenie nie polega na wprowadzaniu do organizmu żadnej chemii, ale energii. Używa się go również profilaktycznie.

I do tego abstrakcyjne wahadełko rzeczywiście może działać, gdyż jest prawdopodobieństwo, że ów niebezpieczny przerost Candidy, który nam zagraża, ba, na który prawdopodobnie większość z nas choruje, w tym wielu bezwiednie, czyli, że chroniczne zakażenie Candida albicans w takim znaczeniu prawdopodobnie w ogóle nie istnieje.

Znane są sytuacje, że placebo leczy choroby, ale w przypadku braku choroby, placebo zadziała zawsze.

Pepsi ratuj mam język obłożony, słaba jestem, smutna, boli mnie menstruacja, a przed nią kłócę się z chłopakiem i pochlipię w kącie, a przede wszystkim drżę, że te grzyby mam, bo to system i wkrótce zaczną przeciekać mi jelita. I dygot.

Candida albicans to drożdżak żyjący w naszym przewodzie pokarmowym. W pewnych sytuacjach wywołuje on prawdziwą chorobę zwaną drożdżycą, lub kandydozą.

Jednak na zielonych stronach dowiadujemy się o kandydozie przewlekłej, czyli o sytuacji, w której drożdżak wskutek nadmiernego rozwoju doprowadza do zakażenia całego organizmu.

Według różnych list, jak rozpoznać kandydozę, a ja też jedną z nich, wstyd się przyznać umieściłam przy okazji wpisu o kandydozie i olejku oregano – tutaj , przewlekła kandydoza to jak najbardziej realne schorzenie, na które cierpi, często nieświadomie miliony ludzi na świecie.

A pewien wysportowany młodzieniec, nic dziwnego, bo ze Sportowego Forum Dyskusyjnego wymienił jeszcze takie symptomy chronicznej kandydozy, jak:

stronienie od towarzystwa, alkoholizm, krytykanctwo (przy czym picie w pojedynkę i krytykowanie tylko siebie z pewnością jest objawem jakiejś choroby), sucha cera, swędzenie odbytu i skóry, ataki paniki i płaczu, łaknienie pewnych pokarmów, bezsenność, bóle brzucha, nadwaga, lub niedowaga, bóle głowy, brak koncentracji, niepewność, zagrożenie, niecierpliwość, niestrawność, objawy psychiatryczne, gazy, wzdęcia, odbijanie się, ospałość, leniwość, pesymizm, gderliwość, zapalenia zatok (przeziębienia), kłopoty w nauce i wychowaniu, kłopoty decyzyjne, zły zapach ciała i z ust, oraz, w takim razie nic dziwnego, złe mniemanie o sobie. 

Nie ukrywam, że wielu z nas, o ile nie wszyscy rozpoznają teraz przewlekłą kandydozę u siebie.

Tymczasem jest straszna choroba, która wprawdzie nie nazywa się Candida chroniczna, ale candida systemowa, która może przytrafić się ludziom skrajnie wyczerpanym, o wielkim spadku odporności.

Zdjęcia przedstawiające chorych ludzi są przerażające, a zmiany skórne i zwyrodnieniowe mówią o tym, że nie można się pomylić, czy nie wiedzieć, że się choruje. Często takie zakażenie zagraża życiu.

Natomiast gdy ktoś twierdzi, że ma candidę chroniczną i wyleczył się kilkoma kroplami olejku z oregano, to w kontekście tego, co wiem teraz, jest po prostu niemożliwe.

A skąd w ogóle wzięła się ta przypowieść o drożdżakach Candida, które swą obecnością w jelitach mają spowodować tak straszliwe skutki?

Wymyślił ją/wpadł na nią niejaki pan Truss jakieś trzydzieści lat temu, a pisze o tym Sporothrix. Wkrótce znalazł wielu zwolenników tej teorii, która mówi, o połączeniach obecności candidy w jelitach z rozmaitymi objawami, począwszy od niestrawności, bulimii, nietolerancji niektórych pokarmów, otyłości, a skończywszy na migrenach, depresji, zapaleniu pęcherza i cewki moczowej, bólach mięśni oraz braku pewności siebie. 

W dodatku wiązać się to miało ze stosowaniem różnych leków, a także spożywaniem zmodyfikowanych pokarmów, oraz ogólnym zanieczyszczeniem środowiska.

Muszę się wtrącić, że wymienione powody mogą przyczynić się do poważnego spadku odporności i przyplątania się fatalnych chorób i w konsekwencji nawet candidy systemowej, ale tak jak napisałam powyżej, nie można jej z niczym pomylić, bo to straszna choroba. Nie wstawiam zdjęć z premedytacją, ale uwierzcie, że są przerażające.

Ale Truss te objawy zaliczył do innej Candidy (nie do zwykłej drożdżycy dajmy na to pochwy), którą nazwał właśnie chroniczną, czy systemową (Candida hypersensitivity complex, Candida syndrome czy Candida-associated symptoms complex).

Niestety do dzisiaj brakuje dowodów na te teorie

To znaczy, owszem, podobno dowody są, ale pechowo umieszczone w czasopismach nie indeksowanych przez wiarygodne kolektory naukowe.

Tymczasem confirmation bias, to coś, czego wszyscy powinniśmy się domagać. Czyli grupy kontrolne, oraz rygoryzm w podejściu do wyników.

Tymczasem entuzjazm do kwestii słabo udokumentowanych jest bardzo popularny, szczególnie na niektórych stronach.

Natomiast zwykłe/nieprzyjemne zakażenie drożdżycą może mieć miejsce, jednak warto nauczyć się rozróżniać i nie mieszać tych dwu spraw, czyli w sumie niegroźnej i powszechnej egzystencji drożdżaków w jelitach, oraz inwazyjnych zakażeń grzybiczych u poważnie chorych.

Ograniczonych immunologicznie ludzi, którym niestety raczej nie pomożemy olejkiem oregano, przede wszystkim dlatego, że kompletnie nie ma na to czasu.

Powikłania przy takiej kandydozie nazywają się: odłożenie widelca. Tak jak raczej nie pomoże brokuł na rozległego przerzutowego raka. 

Jeżeli chodzi o dietę przeciwgrzybiczą, czyli nisko cukrową, to raczej taka dieta nie ma sensu, ze względu na to, że cukry proste, dwucukry i oligosacharydy wchłaniane są w przednich częściach jelita cienkiego, czyli praktycznie i tak niedostępne są dla drożdżaków, które siedzą głównie w jelicie grubym.

Przeprowadzone badania wskazują zresztą, że dieta wysokocukrowa nie ma wpływu na drożdżakową kolonizację jelit

W związku z czym, ludzie na 811, czy nawet frutarianie nie powinni mieć obaw, że swoją dietą sprowokują do przerostu candidę w jelicie grubym, co miałoby dalej skutkować nieszczelnością jelit.

Jeżeli chodzi o nieszczelność jelit, to jak na razie nie znalazłam żadnego medycznego odwzorowania tej przypadłości, za wyjątkiem oczywiście perforacji jelit, ale nie odpuszczam i nadal szukam.

W końcu na wiele stron stricte medycznych nie mam prawa wstępu. Tak się alopacja zabezpieczyła. 

Co natomiast może mieć wpływ na rozrost drożdżycy?

Antybiotyki, które wybijają bakterie, dzięki czemu grzyby mają szansę wzrostu.

To wie każda kobieta, która przeszła kurację antybiotykową, że zapobiegawczo musi sobie zaaplikować coś przeciwko drożdżycy pochwy. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że stosowanie probiotyków może hamować namnażanie się drożdżaków.

Takie pałeczki Doderleina (Laktobacillus) powinny być w każdej pochwie liczne, a najlepiej bardzo liczne, a odczyn akurat tam, kwaśny, gdyż utrudnia to rozrost drożdżakom. Probiotyki mają dobry wpływ na ilość pałeczek Doderleina.

No i teraz jest pole do popisu dla wszelkiej maści naturopatów i innych zwolenników medycyny alternatywnej. Dieta niby nie ma wpływu na drożdżaki, ale już odpowiednia flora bakteryjna tak?

A, żeby utrzymać odpowiednią/zrównoważoną florę bakteryjną należy być na odpowiedniej diecie. W tym o sporej zawartości … yyy błonnika?

Dlatego gdy ktoś tylko zechce rzucić gałką na makabryczne zdjęcia przedstawiające potwornie poprzerastane ludzkie tkanki przez grzyby, a następnie na którejś ze stron przeczytać lekkie info zechce: – że mamy z żoną przewlekłą układową candidę, o czym dowiedzieliśmy się plując do szklanki z wodą, a teraz jak zjedliśmy oregano, to nam się bardzo poprawiło, to lepiej się dobrze zastanowić gdzie wdepnęliśmy.

Może na stronę eliot pepsi? 

Nie można zachorować na tak straszną chorobę jak systemowa kandydoza, zanim nie obniżyliśmy prawie do zera naszych immunologicznych barier i nie trawią nas już inne okropne choróbska, takie jak AIDS.

Nie da się takiej choroby zwalczyć zdrowym jedzeniem, wahadełkiem, kroplami olejku oregano, ani kolonoklinsem.

Tym ostatnim szczególnie nie.

Są to klechdy, opowieści Żwirka i Muchomorka i totalne wyrzucenie z czerepów najprostszej prawdy, jaką jest równowaga. W tym równowaga bakteryjna w jelitach.

Dr. Graham mówi, a mówi uczenie, że candida jest nam potrzebna, gdyż staje się niejako wskaźnikiem, czerwonym światełkiem, że jakby zaczęła przerastać, bo w żyłach nagromadzi się cukier, którego trzustka nie zauważy i nie zareaguje, a więc jakby nie było regularnego wyrzutu insuliny do rozprowadzenia cukru po ciele potrzebnego, to wkrótce zapadlibyśmy na cukrzycę.

Z drugiej strony medyczne źródła nie wiążą candidy z cukrzycą, w tym znaczeniu, że diabetycy koniecznie muszą mieć przerosty candidy. Ale jedno jest pewne, że cukrzycę typu drugiego można leczyć dietą, więc nie zaszkodzi to z pewnością chronicznemu przerostowi candidy, który nie istnieje. Jakby co.

Raczej wahania metabolizmu nie mają wielkiego wpływu na rozwój drożdżaków, ale na to nie mogę przytoczyć testimonialu.

A właśnie o testimonial/referencje/zaświadczenie się rozchodzi prawie wszystkim

No może za wyjątkiem 30 000 tysięcy (sic!) wyników, jakie wyskakują na hasło candida homeopatia. A jeden ze słynnych koncernów homeopatycznych Boiron produkuje środek przeciw kandydozie zawierający, nic dziwnego, znając definicję homeopatii , to jasne jak słońce, że bardzo rozcieńczonego drożdżaka.

Są też różne urządzenia, które za jedyna dwa tysiaki wyleczą też inne choroby powodowane przez przywry jelitowe, w tym AIDS, Alzheimera, Alergie i Astmę. A wszystko znika w ciągu yyy …. dwóch godzin.

No i są jeszcze preparaty kolonklinser, a najgorszym z możliwych efektów stosowania tego preparatu czyszczącego jelita jest seria słit foci, którą koniecznie stosujący preparat muszą się pochwalić.

Candidę można również leczyć sokami noni, o której to śmierdzącej roślince pisałam tu – owoc noni śmierdzi 

A może prawda jest po prostu taka?

Że grzyby istnieją w ludzkim organizmie, w okrężnicy i tak się nagminnie dzieje, a należy cieszyć się po prostu, że nie mamy okropnych i ciężkich chorób, które mogłyby stać się pożywką dla prawdziwie strasznej choroby jaką jest kandydoza systemowa.

A jak masz obłożony język od pleśniawki, to szoruj go systematycznie i płucz jamę ustną olejem kokosowym i rozważ napicie się od czasu do czasu dobrego organicznego jogurtu/kefiru najlepiej koziego.

Jest też problem kwasowości

Drożdże nie znoszą środowiska kwaśnego.

A więc, jak jest lepiej? W pochwie faktycznie im kwaśniej, tym lepiej, im więcej kwasu mlekowego pH nawet 3,5 tym mniej infekcji drożdży, które przedostają się najczęściej z jelita.

No a mocz?

Alopaci twierdzą, że powinien być kwaśny, żeby w nerkach nie rozszalała się jakaś plaga.

Medycyna alternatywna mówi coś wręcz przeciwnego, że dieta wysoko białkowa właśnie zakwasza nerki, co stwarza rakotwórcze środowisko.

No i jeszcze jest film, który wrzuciłam ostatnio tutaj, w którym Szarlota Gerson opowiada, że ludzie, którzy przyjeżdżają z rakiem do kliniki mają niskie ph, poniżej siedmiu, czyli są zakwaszeni, a jak po pewnym czasie zaczynają czuć się lepiej, to już ich pH rośnie, czyli jest powyżej siedmiu.

Tak jak Jaspis słusznie zauważył, raczej nie mogła mieć na myśli pH krwi, gdyż nawet zmęczony kwasem organizm nie może doprowadzić do takiego spadku pH, gdyż to jest równoznaczne z odłożeniem widelca. Więc czego pH Szarlota miała na myśli?

Dlaczego jest taka tajemnicza? Moczu, śliny? Nie powiedziała.

Żeby tylko Socjeta nie pomyślała, że ośmielam się być cyniczna w temacie terapii Gersona, wręcz przeciwnie, tylko jestem rozżalona, że film skierowany do laików wprowadza takie skróty myślowe.

Ludzie chcą przecież wiedzieć. Ja chcę wiedzieć 

Oczywiście unikanie antybiotyków, fatalnej/przetworzonej żywności, która zabija dobre bakterie stojące na straży równowagi w jelitach, unikanie hormonów w pożywieniu i generalnie kuracji hormonalnych jest w stanie zmniejszyć ilość drożdży w naszych jelitach i innych jamach ciała, chociaż zawsze pewna ilość candidy pozostanie.

Jednak straszna i niebezpieczna dla życia drożdżyca systemowa nie zagraża ludziom nie cierpiącym wcześniej na bardzo poważne choroby i wielką pustkę immunologiczną.

Nie możemy tak wciąż dygotać i zajmować się zmyślonymi chorobami, które nas nie dotyczą

Nawet jakby najznakomitsi guru nas o tym przekonywali.

Serdeczności
peps

PS
W razie czego napisze się do powyższego koreferat.

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką tutaj:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 17 939 times, 34 visits today)

Powiązane artykuły

  1. edyta 11 sierpnia 2014 o 19:20

    Od dawna to podejrzewalam. Co poczytuje sobie za honor, ze moje wnioski sa zbiezne z wnioskami Pepsi. Chyba jestem gotowa do otworzenia biznesu doradztwo zdrowotne ;P

    1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 19:22

      Edyta zapiszę się do Ciebie na doradę, a coooo 😀

      1. edyta 11 sierpnia 2014 o 19:39

        dam Ci rabat 🙂 z powodu przyjemnosci obcowania z Toba 🙂

    2. Misia 12 sierpnia 2017 o 21:36

      Do Pepsi
      Kochana, nie masz pojęcia o czym piszesz z tą kandydoza. Cierpię na nią od lat, o objawach szeroko opisywanych moglabym napisac ksiazke i zaden pseudo lekarz nie potrafi pomoc. Jednak, bez uprawiania reklamy, można to wyleczyć długotrwałym leczeniem ziołowym tj. Paraprotex, czosnek i in. Powszechnie wiadomo, że czosnek działa grzybobojczo, instynktownie zaczęłam to jeść go w dużych ilościach i od razu poczułam się lepiej, jednak sam czosnek to za mało. Bez diety leczenie nie działa. Oczywiście że po spożyciu cukru candida się rozrasta, jeśli ma w organizmie ku temu warunki, np obniżona odporność, do czego wystarczy stres. Itp. Tak więc z tragicznego doświadczenia wiem o czym mówię i to co pisze o candidzie to prawda. Pozdrawiam

  2. Ola 11 sierpnia 2014 o 20:41

    Koszyk suplementów diety,które zakupiłam do kosza. on właśnie test plucia do szklanki…jaka ja czasem jestem głupia. Dzięki Pepsi.

    1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 20:58

      Jeżeli to są probiotyki, albo spirulina, czy chlorella, albo minerały, to na pewno nie do śmieci, ale nie ma po co spluwać do tej szklanki z rana 🙂

      1. Ola 11 sierpnia 2014 o 21:16

        A skąd,magnez,vilcacora,cynk,chrom,lecytyna,pycnogenol i selen…

        1. Niki 11 sierpnia 2014 o 21:18

          To też same dobroci, część z tego może komuś odsprzedać, na forach tematycznych znajdziesz wielu chętnych 🙂

          1. Ola 11 sierpnia 2014 o 21:28

            A jak tak człowiek poczyta etykiety,toż to samo dobro….

        2. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 21:34

          Ola wszystko spoko, nie wyrzucaj, no z tą vilcacorą bym się wsztrymała, chyba że rzeczywiscie masz problemy z krwią, a reszta spoko, selen, cynk, bardzo potrzebne pierwiastki, dla tarczycy i generalnie ok. Nie ma powodu, żebyś wyrzucała.

  3. Niki 11 sierpnia 2014 o 21:16

    Dieta wysokocukrowa na candidę w jelitach wpływu mieć nie będzie, a na candidę przemieszczoną do żołądka? Są takie przypadki. I tak samo dieta anty-grzybicza czy będzie działać na przerost grzyba w żołądku…

    1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 21:36

      Niki w żołądku teoretycznie powinno być kwaśno i tam nie powinno być grzyba

      1. Niki 11 sierpnia 2014 o 21:59

        Nie miałam z tym do czynienia osobiście, jednak są ludzie, którym badania wykazały przerost właśnie w owym miejscu. Czyli piął się w górę, także przez przełyk do gardła.

      2. Nadia 15 kwietnia 2015 o 17:22

        Pepsi, a co zrobić gdy w żołądku nie jest wystarczająco kwaśno, jedzenie nie jest trawione do końca, a w jelicie cienkim buszują bakterie lub candida (nie wiem), które błyskawicznie je rozkładają i produkują hektolitry gazu, że aż człowiek zwija się z bólu? I ma to miejsce przede wszystkim po owocach… Co wtedy? Co jeść? Czym sobie pomóc? Sytuacja weganina, który „umiera” po owocach, części warzyw, kaszach i strączkach nie jest zbyt wesoła… A tak marzy mi się 811…

  4. kasko 11 sierpnia 2014 o 21:32

    Peps, a natknęłaś się może w swych poszukiwaniach na wzmianki, że autyzm od razu oznacza przerost candidy? ja wielokrotnie. Z wielu stron i tekstów poświęconych autyzmowi w zasadzie wprost wynika, że jak jesteś w spektrum autyzmu, to masz kakndydozę i nieszczelne jelita… Na diagnozie autyzmu psychiatra od razu wypisuje dzieciakom zalecenie zbadania candidy. To powtarza się jak mantra. Ćwieka zabiła mi znajoma po biochemii, specjalizująca się w bakteriach i grzybach właśnie, gdy spytałam ją o takie badania. Obśmiała się tylko i powiedziała, że to wszystko to jest chory biznes, dla bakteriologów absurdalny do kwadratu – masz dziecko z autyzmem, idź wybul kasę na badania i leczenie kandydozy…

    1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 21:44

      Kasko, gdybym sama stanęła przed tym problemem, podałabym dziecku szczep bakterii probiotycznych, znanych jako Bacteroides fragilis, które są bakteriami beztlenowymi naturalnie znajdujące się w jelicie zdrowych ludzi. Takie bakterie automatycznie wprowadzają równowagę biologiczną w jelicie i przy okazji mogą zmniejszyć ilość drożdżaków, gdyby była ich zwiększona ilość. Podobno bakterie te również zmniejszają tak zwane przeciekanie jelita, którego to schorzenia nie mogę jakoś odnaleźć u alopacji. Ale skoro rzecz się dzieje przy okazji, a jelitom nie zaszkodzą dobre probiotyki, więc dlaczego nie spróbować,

      1. kasko 11 sierpnia 2014 o 21:51

        Znajoma bakteriolog dodała wtedy jeszcze a propos biznesu candidowego, że choć w badaniach najczęściej wychodzi minimalny wzrost drożdżaka, który załatwia się probiotykiem, uruchamiany jest cały arsenał działań – od rygorystycznych diet, wykluczających również owoce, po super drogie konsultacje lekarskie mające ratować dziecię przed kandydozą. Cuda można przeczytać na forach rodziców dzieci ze spektrum autyzmu.

        1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 21:55

          O taaak, wystraszone młode matki, to najlepszy target

    2. Niki 11 sierpnia 2014 o 21:54

      Co w takim razie zaleca znajoma po biochemii na kandydozę? Czy zatem dieta bezglutenowa (+ bezmleczna i bezcukrowa) w przypadku autyzmu (gluten sprzyja rozwojowi patogenów) też jest psu na buty? I jak to się dzieje, że jednak te diety wyciszają autyzm. Nie znam przypadków z własnego otoczenia, czytałam tylko wielokrotnie zapisy doświadczeń z ww. w przypadku dzieci.

      1. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 21:59

        Niki, bo generalnie dobre jedzenie działa balsamicznie. Ludzie są uczulenie na nową pszenicę jak cholera, dlatego stary orkisz jest w cenie. Gdy w końcu odejmiesz ludziom pokarmy uczulające to każda choroba ulegnie złagodzeniu. Tak to działa, ale nie oznacza to, że dziecko musiało mieć kandydozę poważną. jednak nie moznna nigdy wykluczyć jakiegoś miejscowego zakażenia drożdżakami, gdy dziecko ma problemy psychiczne, słabo je, a równowaga biologiczna w jego układzie trawiennym jest stale zaburzana przez alergen

        1. Niki 11 sierpnia 2014 o 22:46

          okej, ale co do orkiszu to nadal pszenica i ojjjj mam poważne wątpliwości czy to jest ten stary orkisz jeszcze sprzed modyfikacji pszenicy w latach 60′ a i ten orkisz jak się okazuje jest na czarnej liście.

          1. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 08:00

            No tak powiedziałam na pocieszenie, bo ja nie kontaktuję się z żadną mąką, nawet żytnią, orzechową, czy kokosową

  5. kasko 11 sierpnia 2014 o 21:45

    a i owszem, probiotykami się bawimy 🙂

  6. pepsieliot 11 sierpnia 2014 o 22:01

    Wiecie przecież, że wierzę w prostą dietę uzupełnioną w razie potrzeby suplementami, prawidłowe oddychanie, sport, śmiech i wciąż ufam nawadnianiu.

  7. kasko 11 sierpnia 2014 o 22:15

    Wiemy:) Niki, no więc ja kompletnie zgłupiałam zarówno od informacji na temat obowiązkowego przerostu candidy w autyzmie, nieszczelnego jelita, diet bezglutenowych, jak i śmiechu znajomej, której wypowiedź bardzo przypominała dzisiejszy wpis Pepsi oraz jej odpowiedź na Twój ostatni komentarz. Wyklucza kandydozę, natomiast mówi o alergenach w postaci poszczególnych pokarmów. Charakterystyczne, że dieta bezglutenowa wycisza nie tylko poszczególne objawy autyzmu, ale i np. pomaga w zaburzeniach hormonu tarczycy. A nie mówi się już, że jak masz chorą tarczycę, to znaczy, że masz kandydozę…

    1. Niki 11 sierpnia 2014 o 22:56

      To w takim razie ja zgłupiałam do reszty 😉 i w sumie dziś już mam to gdzieś nie chcę już dziś czytać o candidzie, glutenie i autyzmie – za dużo tych choróbsk wiruje w głowie, walczę teraz ze skutkami ataku wściekłych komarów nie wiem czego się nażarły, zostawiły mi na nodze twarde duże obrzęki, jak nigdy, a sok ze świeżego liścia żyworódki pomaga ale tylko znieczulająco.

      1. kasko 11 sierpnia 2014 o 23:19

        odwiedzam często mały sklep eko, w którym bywa pewna pani R. zaprzyjaźniona z właścicielką, zajmująca się ziołami, medycyną naturalną i nie wiem czym jeszcze, bo o co ją nie spytać, wie wszytko 🙂 otóż, w kontekście naszych powyższych dywagacji i naszego głupienia Niki, pani R. wszelkie problemy mojego synka z tajemniczymi wysypkami na twarzy, nawracającym jęczmieniem i wreszcie autyzmem wytłumaczyła… pasożytami. Yyyyy… zakręciłam się już totalnie. Opowiedziała mi dokładnie o fazach rozwoju całego robactwa, które w nas potrafi krążyć, o przenikaniu ich przez nieszczelne jelita dalej do różnych organów, w tym do mózgu, gdzie powodują cały zespół objawów składających się m.in. na autyzm czy zespół aspergera. nie powtórzę tego wszystkiego, ale dokładnie mi opisała, która faza życia robali odpowiada za które objawy czy też zachowanie człowieka. Pani R. sama się już kilka razy oczyszczała i pozbyła w ten sposób różnych wysypek i schorzeń. Jak zaczęłam śmigać po necie a propos, wyskoczyło mi tryliard relacji chorych lub lekarzy prowadzących kuracje oczyszczające, świadczących o tym, że wybicie pasożytów oznacza np. koniec astmy czy atopowego zapalenia skóry. Pani R. dała mi namiar na sprawdzone przez siebie kuracje i lekarzy i zasiała we mnie nie tyle niepokój, co czystą ciekawość – może i to ściema z tym autyzmem, ale być może dziwne wysypy na buzi znikną? choć Pani R. twierdzi, że na własne oczy widziała dzieci z diagnozą autyzmu, które prowadzone przez polecaną lekarz, oczyszczone i suplementowane potem nie przejawiały już żadnych oznak spektrum… i weź tu słuchaj ludzi i czytaj 🙂
        P.S. Innego dnia, w tym samym sklepie, rozmawiają ze sobą dwie klientki. Jedna drugiej opowiada, jak to pozbyła się grzybic paznokci i jeszcze tam czegoś po kuracji oczyszczającej z pasożytów… TA DAM!!!:)

        1. Niki 12 sierpnia 2014 o 10:11

          Otóż to, odkąd podglądam i grzebię w zakamarkach medycyny naturalnej, każdą chorobę łączę z obecnością pasożytów, gdzie grzyby tam i fauna się rozrasta, patogeny wszelkiej maści przyciągają się, także mnie wcale nie dziwi, nie zaskakuje, że ktoś się pozbył dolegliwości i chorób dzięki odrobaczaniu. Tylko jak do tego przekonać alopatów… żaden nie zaproponował mi odrobaczania, czy szeroko rozumianego detoksu, kiedy szukałam u nich pomocy ws. powolnej perystaltyki, dysbiozy i wszystkiego złego co z tym związane. Nadal uważają, że tylko zwierzęta się odrobacza, jakby to było zadanie niegodne człowieka…? Takoż powinni uczulać pacjentki przed planowaną ciążą. Bo co mi po takim lekarzu, takiej jego opiece medycznej, kiedy co wizyta przychodzę z tą samą nierozwiązaną sprawą tkwiąc w martwym punkcie, to już wkurzające po którymś razie. Toteż posprawdzałam wtedy w sieci, połączyłam fakty (a raczej fuckty) i mając w dupie patologię medyczną, której jeden człowiek nie zmieni (no chyba że jest ministrem) sama sobie postawiłam diagnozę, czego skutkiem ubocznym było zdrowienie.
          kasko, każda wskazówka jest na wagę złota i kurację należy zacząć, choćby po to, by wykluczyć jej skuteczność i szukać dalej. Wysypka, jęczmień to alergia, a tę wywołują toksyny, które z kolei są wydzielane przez odchody intruzów wewnątrz organizmu. działaj 🙂
          Jeszcze może się zdarzyć tak, jak to było w przypadku ADHD, kiedy to sam twórca choroby wyznał skruszony, że wynalezienie jej było czystym zaplanowanym wraz z koncernami farmaceutycznymi oszustwem.

          1. kasko 12 sierpnia 2014 o 11:43

            No właśnie działać postanowiłam. idziemy gremialnie wszystkimi trzema członkami rodziny pod wskazany przez Panią R. adres. To co mi powiedziała i to, co przeczytałam składa mi się w logiczną już całość. Najwyżej się okaże, że to nie to, ale obstawiam, że tajnych mieszkańców mamy w sobie sporo… Sama marzę o pozbyciu się AZS. A dermatolog – wiadomo – da mi steryd. Jęczmień synka też był przez doktorów traktowany sterydem, następny w planie mieli antybiotyk. Niech spadają na szczaw.
            Piszesz też o planowaniu ciąży. Pani R. dokładnie ten motyw też poruszyła – że zanim się zajdzie w ciążę, powinno się przejść kurację oczyszczająco, ponieważ tajni lokatorzy zakażają od razu płód. Stąd jej zdaniem u dzieci objawy autystyczne bądź problemy skórne itp.
            Niemniej głowa mi spuchła od tych wszystkich informacji heheh 🙂

          2. Judy 13 sierpnia 2014 o 12:04

            Niki, moglabys przyblizyc troche ten temat, bo u mnie stwierdzono ADHS i dostaje rezepty na rytaline, ktorej nie biore bo i tak nie pomaga.
            Moglabys mi polecic jakies storny?
            Bardzo mnie to interesuje.

          3. Niki 15 sierpnia 2014 o 14:08

            Judy, dopiero teraz zauważyłam koment z twym pytaniem, otóż tak, twórca sam się przyznał do niecnego procederu, sumienie go ruszyło tuż przed śmiercią. Dawno temu miałam kontakt z kilkorgiem dzieci z rzekomym ADHD i pewnie też na ritalinie pędzonych.
            Tekst pod linkiem do strony samouzdrawianie.pl, ale jeżeli strona koliduje działalnością (sklep) z blogiem Pepsi, to link może usunąć, nie mam nic przeciwko ingerencji. W razie czego szukałka na tamtej stronie z hasłem ADHD.

            http://www.samouzdrawianie.pl/odkrywca-adhd-przyznaje-ze-to-fikcyjna-choroba/

  8. patrycja 11 sierpnia 2014 o 22:47

    Witam,

    dopiero niedawno trafiłam na Ciebie i chłonę to co nam przekazujesz.

    Sam fakt, że Cię znalazłam świadczy o tym, że nie jestem tak zdrowa jakbym chciała a wręcz szukam jakiegoś wytłumaczenia dla mojego samopoczucia.

    Nie wiem, czy jest na miejscu pisanie publicznie co mi dolega, co mnie wkurza i co mi uprzykrza życie ale nie mam żadnego zaufania do medycyny CHEMICZNEJ (bo inaczej jej nazwać się nie da) dlatego przełamuje się i błaaagam, Pepsi może coś mi poradzisz.

    Mam 24 lata, właśnie się obroniłam i jestem mega nerwowa. MEGA nerwowa, oznacza stany w którym wpadam w furie. Przez to, że studiowałam dość trudny kierunek żyłam w ogromnym stresie przez ostatnie 5 lat. Będąc na studiach nie odżywiałam się tez najlepiej.

    Od 18 roku życia pojawił się mi problem z candidą pochwy po raz pierwszy, odruchowo – ginekolog, automatycznie – antybiotyk i DUPA. Nawroty co rok, pół roku – różnie.

    Kiedyś uprawiałam sport, można powiedzieć zawodowo (jak na gówniarza) i byłam bardzo aktywna. Potem przemęczenie, lenistwo i nie robiłam nic.

    Nigdy nie miałam problemów z trądzikiem, ostatnio mam coraz większe wysypy na twarzy.ięciu

    Od jakiś trzech miesięcy co jakiś czas pojawiają mi się takie czerowne plamy ( coś jak mocne uczulenie) pod kolanami, na zgięciu łokci i czasem na dekolcie. Wyskakują, nie swędzą nie bolą a potem znikają.

    Przytyłam, to całkowicie moja wina nic nie robienia po tak aktywnym trybie życie.

    Paliłam przez studia, imprezy alkohol i chyba mój organizm nie wytrzymał.

    Przy czym to nie jest najgorsze, gdyż wszystko powyżej nie skłoniło mnie, między innymi do odnalezienia Twojej strony,

    Mianowicie – jakieś 4 miesiące temu, pewnego wieczoru dostałam nagłego bólu głowy i uczucia „zapadania się”, jakbym miała się za chwilę udusić, umrzeć. Nagłe ciepło i panika.

    Pomyślałam ze to przemęczenie się i zafundowane miałam jakiś miesiąc fatalnego spania, uczuciu niesamowitego niepokoju w nocu, lęku że już się nie obudzę. To może brzmieć niedorzecznie, że miałam takie odczucie ale nie życzę go najgorszym wrogom. Do tego doszło szumienie w uszach, non stop zatykane uszy. Bóle głowy ale takie nietypowe – jakby ociężała głowa. Uczucie „kluchy” w gardle.

    Nie wiem co jest ze mną. Chyba wszytsko. Palenie – właśnie jestem w trakcie rzucania (dopóki nie minie ponad rok nie powiem że rzuciłam bo już raz wytrzymałam tylko rok).

    Alkohol – pijam, ale nie tak jak kiedyś na studiach co weekend i z pewnością nie w takich ilościach i staram się w ogole po niego nie siegac.

    Z jedzeniem narazie kombinuję, czytam, szukam różnych informacji z różnych źródeł.

    Zrobilam test tarczyce – bo myslalam ze to to – wszytsko co wyszło wskazuje ze nie mam tarczycy.

    Nie wiem co mi jest.

    Błagam, może coś poradzisz, bo codziennie chce mi się ryczeć.

    1. Aldona Makota 11 sierpnia 2014 o 23:41

      pytanie wprawdzie nie do mnie, ale może trochę moja odpowiedź pomoże Tobie. bo nie jesteś jedyna na tym świecie z tą grzybicą pochwy. ja się leczę od kilku lat. dodatkowo mam nerwicę natręctw. ogólnie ponoć stres idzie w parze z tymi schorzeniami.

      od 4 lat nie piję alkoholu, nie paliłam nigdy, a jednak mam podobne do Twoich problemy. teraz jestem na etapie wyciszania się. to znaczy wprowadziłam medytację 😉 przez pół roku brałam po 30 mld bakterii probiotycznych dziennie. poza tym suplementuję się witaminami z gr B, dodałam wapń, cynk i magnez. ogólnie jem tylko to co może mi pomóc, żadnej chemii, wszystko organic, jednak nie wegańsko. teraz jadłam masę owoców i mi np. źle to zrobiło. czyści mnie 🙁 nie wiem czy to kwestia cukru czy błonnika?

      jak często masz nawroty? bo ja miałam taki czas, że chorowałam co miesiąc. nauczyłam się radzić sobie z tym. przede wszystkim najpierw się tam zakwaszam (używam kremu o kwaśnym odczynie, nie będę robić reklamy), a potem stosowałam 4 kapsułki na dobę z bakteriami. to zawsze przynosiło ulgę, ale zawsze też następował nawrót. w końcu się wkurzyłam i zastosowałam wypisany na receptę lek i powiem Ci, że przez kilka miesięcy musiałam brać tylko kapsułki z bakteriami. ale niestety po około pół roku znów jestem chora. teraz zastosowałam klasyczny lek z metronidazlolem i chlorchinaldol. jeszcze nie wiem czy mi to pomoże.

      wydaje mi się, że u Ciebie to jest bardzo mocno powiązane ze stresem. mam znajomą lekrakę. starsza babka, stosuje metody ajurwedy, homeopatię, ale też konwecjonalne metody jak nie ma innej opcji. więc ona nie miała zastrzeżeń do diety wysokowęlgowodanowej, jednak zwróciła mi uwagę przede wszystkim na stres. wiesz, że może on obniżyć odporność?

      moja znajoma ma takie same problemy. co chwila jest chora. leczyła się już chyba wszystkim. miała nawet robione globulki na zamówienie ze składników typy masło kakaowe. i nadal ma nawroty. razem z mężem przeleczyła się też takim środkiem doustnym. i tak jak piszesz: DUPA. ciągle choruje. ja nie wiem co to jest za cholerstwo…?

      może Pepsi się wypowie co robić. bo kurcze strasznie trudno jest z tego się wyleczyć…

    2. kaja 11 sierpnia 2014 o 23:44

      plamy pod kolanami to może być łupież pstry, taka infekcja grzybicza której trudno się pozbyć i pojawia się najczęściej przy przemęczeniu, złej odporności. Wiesz- najpierw zrób morfologię i kup zielonki- chlorellę i spirulinę, Pepsi resztę Ci podpowie

    3. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 09:08

      Patrycjo hej, spoko, że napisałaś na forum Romanum. Będziesz miała więcej podpowiedzi, jakby co.

      Jesteś w najgorszym okresie życia, gdy wszystkie choroby natury psychicznej szczególnie mocno uderzają. Potem takie uderzenia następują dopiero przy klimaksie.

      Jednak, gdy teraz źle zdiagnozujesz rzecz i nie zrobisz czegoś to przez całe życie będziesz cierpieć. Osobiście wyjęłam sobie z życia wiele lat, na potworne lęki. Potworne.

      Jedzenie i zdrowy styl życia to dla świrów PODSTAWA.

      Faje i flaszki, czy maria, które często fajnie działają na zrównoważoną, szczęśliwą młodzież, tutaj się zupełnie nie sprawdzają. Dla nerwusów, fobistów (tych od fobii :)), psycholi działają makabrycznie źle.

      Nerwice i schizie się pogłębiają. Więc nie gadaj mi nawet kochana, że coś drzesz i robisz jakiekolwiek flaszki.

      Drożdżyce w pochwie nawracają, bo masz za mało pałeczek Doderleina, czyli za mało kwaśno. Jak zanurzysz palec w tym fajnym miejscu, a następnie poliżesz, ma być tak jakbyś lizała cytrynę. Dosłownie! PH 3,5.

      Dlaczego w naszych pochwach robi się zasadowo, a w naszych komórkach w których powinno być zasadowo robi się kwaśno? To właśnie zasługa złego odżywiania i słabej psychiki. Wiem co mówię. Rozregulowany organizm robi wszystko na opak.

      Najgorzej, że jak człowiek jest taki młody, to nie potrafi jeszcze panować nad sobą. Jest słaby, nie ma silnej woli, czyli mocy. Chyba, że jest od dziecka przyuczany do sportu, czyli, że jest sportowcem, albo tańczy w balecie.

      Gdyż samodyscyplina jest podstawą naszego życia. Czy będziemy jak łupina fistaszka w rynsztoku, czy z własnej woli pomykać będziemy, gdzie chcemy.

      Czyli zero faj, zero flaszek, zero złomu do żarcia, dużo probiotyków w żarciu roślinnym, rozważ suplementację probiotykiem.

      Możesz też kupić sobie wysokiej klasy jogurt organiczny i na palcu wprowadzać kwas mlekowy do pochwy, po umyciu. Trzymaj sobie taką rzecz w lodówce, starczy na pewien czas i uważaj, żeby Ci ktoś nie wypił. Uśmieszek.

      Jeżeli chodzi o to uczucie zapadania się i strachu, oraz ciężkiej głowy, w pierwszej kolejności trzeba wykluczyć jakieś sprawy chorobowe, więc udaj się do neurologa. On Cię przebada i ewentualnie wykluczy, że coś Ci dolega innego niż poważny stan lękowy. Może Cię też skierować na tomografię dla świętego spokoju.

      Ale takie/podobne objawy mogą świadczyć o ataku fobii.

      Głowa może wszystko zmyślić, żeby Cię tylko nastraszyć.

      Jeżeli to nerwica lękowa, to ja znam tylko jedno lekarstwo – bieganie.

      Jeżeli chodzi o ćwiczenia medytacyjne, to nie tylko, że nie jestem do tego przekonana, ale uważam, że takie osoby jak Ty, zestresowane, nerwowe, obolałe nie będą dobrze się czuły próbując na siłę medytować.

      Wręcz przeciwnie, nic z tego nie będzie. Ale oczywiście mogę się mylić, bo Ala Makota napisała, że jej pomogły.

      Natomiast oddechy obok biegania są zbawieniem.

      Masz oddychać głęboko, wdech nosem licząc do 5-ciu, aż brzuch Ci się podniesie, potrzymać trochę powietrze licząc do pięciu i ponownie wypuścić licząc do pięciu. Taka seria oddechów powinna odbywać się każdego dnia, a już w momencie ataku paniki/zapadania się natychmiast to zrobić masz.

      Jeżeli wyeliminujesz ze swojej diety złom, zaczniesz codziennie biegać, schudniesz, (schudnięcie jest bardzo ważne, bo gdy będziesz szczupła poprawi Ci się też pH pochwy, nie pytaj jak to działa, ale działa).

      Bieganie sprawi, że się uspokoisz i odnajdziesz zadowolenie, a zwykłe powtarzanie czynności, na które inni nie mogą się zdecydować da Ci moc.

      I powolutku czytaj mojego bloga, może przeczytaj książkę biegam bo musze, ale tam jest trochę język mało klarowny, jednak jest w niej wszystko co bieganie robi z myślami.

      Zbadaj krew i poziom D3.

      Jak jesz mało tłustych zimno-morskich ryb przyjmuj moją omega3. Poprawia pracę mózgu i trzewi.

      Dobrze, że napisałaś tutaj, pozdro & kisssss

      1. Aldona Makota 12 sierpnia 2014 o 11:32

        z tą medytacją to jeszcze nie wiem. ja poświęcam na to 10 minut. wg mnie to jest dobre. cała sprawa zainteresowała mnie przy okazji oglądania filmu: https://www.youtube.com/watch?v=4cRTAcmx1UI

        co mi szkodzi posiedzieć w spokoju przez 10 minut. skoro ma to doprowadzić do jakiś zmian w moim mózgu i uiiiiisprawnienia systemu immunologicznego.
        może to tylko taki efekt placebo, ale lepiej nad sobą panuję, a potakich 10 minutach inaczej patrzę na świat. ja nigdy nie byłam zachwycona sprawami związanymi duchowości i ogólnie takie klimaty do mnie nie bawią, ale akurat jakieś techniki relaksacyjne zaczynają do mnie trafiać. i widzę w nich sens. np. podczas biegania staram się totalnie wyłączyć – patrzę w dal i staram się nie myśleć. odnoszę wrażenie, że dzięki temu nawet szybciej biegnę. chyba ten cukier który by został zużyty na myślenie idzie do mięśni 😉

        1. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 11:55

          Tak Ala, przy długim bieganiu często wyłącza się myśl sama i jestem jej wdzięczna

      2. edyta 12 sierpnia 2014 o 12:17

        Pepsi, Pepsi….
        a jesli nie bieganie to co? na te strachy?
        ja nie moge biegac, co innego moge robic zeby miec taki efekt jak przy bieganiu?

        1. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 14:03

          Może chodzić szybko możesz? Jak nie mogłam biegać, to działało podobnie. Rower nie, bo się trzeba skupiać, żeby sobie krzywdy nie zrobić, a stacjonarny też nie działał. Próbowałam.

      3. oregano 13 sierpnia 2014 o 18:05

        Pepsi, a czy przy wydechu powietrze wypuścić nosem czy ustami? Dziękuję za tę wskazówkę oddechową, bo że to tak ważne, to nie wiedziałam… <3

        1. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 18:10

          Oregano ustami

    4. Radek 1 kwietnia 2015 o 11:54

      Patrycjo,
      miałem bardzo podobne objawy do Twoich. Symptomy i styl życia również bardzo podobne. Napisz, czy się uporałaś. W razie czego niedługo wstawię również swoją historię.

  9. Aldona Makota 11 sierpnia 2014 o 23:14

    a co z kobietami które leczą grzybicę pochwy po 10 lat? jak to wytłumaczyć? czy mają „tam” za mało kwaśnego odczynu, czy też w ich jelitach grasuje za dużo drożdżaków?

    1. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 09:19

      Aldona powracająca grzybica pochwy to problem trochę złożony. Oczywiście to jest zakażenie najczęściej candidą z okrężnicy, ale często związany z hormonami, z kuracjami hormonalnymi, z antybiotykami, nawet tymi zawartymi w mięsie, a wiec z dietą, no i spadkiem odporności, a nawet nieodpowiednią wagą, o czym napisałam Pat

      1. Niki 12 sierpnia 2014 o 11:10

        Hej, dziewczyny a co myślicie o Glu-free i lacto-free w zakażeniach gin? Do tego bezcukrowa lub niskocukrowa, jako że cukier żywi candidę… chyba że coś się w tej kwestii zmieniło? Od jelit blisko do dróg rodnych. Należałoby doprowadzić do codziennego wypróżniania (naturalnymi sposobami), bo im dłużej i wolniej przesuwa się kał tym bardziej sprzyjajaca sytuacja dla patogenów, które przenikają przez ścianki jelit do pochwy i innych organów. Jeden i drugi alergen, czyli tak gluten (zboża) jak i laktoza (nabiał) przyczyniają się do obrastania w toksyny, tworzenia nadmiernie wilgotnego środowiska przyciągającego toksyny, które sobie tak krążą niczym nie niepokojone. Dieta + program odrobaczania + probiotyki. Miałam, zastosowałam, pozbyłam się. I stale staram się trzymać kontrolę nad codziennym wyprożnianiem, jakby tylko sprawa zrzucania ciężkiego ładunku przedłużyła się do dwóch, trzech dni natychmiast odczuwam, że w ‚sąsiednim pokoiku’ coś się dzieje… trwa dziki melanż, a mnie nie zaprosili ;]

        1. oregano 12 sierpnia 2014 o 13:44

          Niki, a na czym polega ten program odrobaczania? Czy to jakieś zioła?

          1. Niki 12 sierpnia 2014 o 15:12

            oregano, Pepsi też ma tekst o odrobaczaniu, na innych blogach i stronach medycyny chińskiej jest kilka takich programów zbieżnych odnośnie komponentów, różnią się czasem trwania, proporcjami itp. powtarza się czosnek, pestki dyni, silne zioła również i inne killery.

          2. kasko 12 sierpnia 2014 o 17:15

            Podobno piołun i oman mają bardzo silne działanie usuwające pasożyty. Kurację podobno powinno ciągnąć się przez 3 mce z przerwami (bodajże tydzień oczyszczania, tydzień przerwy itd., ale to trzeba by jeszcze sprawdzić). To jest związane z cyklami życia robali, które różne, w różnym czasie składają jaja i się rozwijają.

          3. oregano 13 sierpnia 2014 o 11:14

            Niki i Kasko, właśnie ja się boję tego, że wg niektórych źródeł jak się źle zrobi taką ziołową kurację, to pasożyty się spoza przewodu pokarmowego mogą wydostać gdzie indziej do ciała i wtedy jest jeszcze większy problem, a nie ma jednej słusznej kuracji. raz kupiłam wyciąg z piołunu, goździków i orzecha czarnego, ale po tygodniu przestałam używać, bo nie byłam pewna czy to mi nie szkodzi, a zaczęłam wtedy akurat mieć dziwne objawy neurologiczne

        2. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 14:08

          Generalnie jak jesteś uczulony to nie jedz, gluten to w ogóle odradzam, bo chleb i ciasto jeszcze nikomu dobrze nie zrobił, ale kefir organik nie lubią się z drożdżami.

      2. Aldona Makota 12 sierpnia 2014 o 11:19

        dzisiaj idę odebrać wyniki hormonów. biegam, jem porządne suplementy (chociaż nie jestem pewna co mam suplementować, dodaję to czego mi brakuję), żarcie tylko ekologiczne. ogólnie staram się jak diabli.

        muszę spróbować z tym jogurtem. próbowałam jeść domowe zsiadłe mleko (ekologiczne oczywiście z Beskidu). ale wydaje mi się, że nie robiło mi dobrze. a moje dziecko ma uczulenie na nie, nawet kozie go uczulało. ale jogurt to może co innego, ale nigdy nie miałam kiedy go wykonać. a takie kupne to straszny syf – takie ekelogiczne mają jakieś dodatki, więc zamaist jogurtu kupuję produkt jogurtopodobny z mączką chleba świętojańskiego, pektynami i mlekiem w proszku. niby to są natualne skłądniki, ale ja chcę po porostu jogurt i mam w nosie czy będzie gęsty czy rzadki. bo jak rozumiem tamte rzeczy są dodawane by był gęsty. ale np. już spośró nieekologicznych można kupić jogurt bez dodstków. więc da się.

        1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 12:47

          Aldona, jeśli masz dostęp do mleka świeżego (niepasteryzowanego, bo takie jest najlepsze, a z takiego sklepowego nie-UHT też chyba się da), to może spróbuj zrobić swój własny jogurt? To nie jest trudne : trzeba mleko podgrzać do temp. bliskiej wrzenia, a potem, po lekkim przestudzeniu (temp. chyba ok. 40 stopni, jeśli dobrze pamiętam) zaszczepić go bakteriami (albo specjalnymi bakteriami do robienia jogurtu, które możesz kupić w sklepie, albo łyżką/dwoma jogurtu naturalnego sklepowego, najlepiej jakiś eko, albo taki, który ma „napuchnięte” wieczko – chodzi o to, żeby były żywe bakterie). Potem tą mieszankę mleka z bakteriami/jogurtem dajesz do jogurtownicy/ termosu/ w ciepłe miejsce. I czekasz kilkanaście godzin (trzeba kontrolować). Przepisy na pewno znajdziesz w necie.

          Ja też właśnie walczę z nawrotem. Globulki propolisowe nie pomogły, lactovaginal takoż (pewnie ma za mało bakterii). Eksperymentuję z wodą z domowych ogórków kiszonych (ten sam sposób, co z jogurtem) i jest ulga. Nie chcę antybiotyków, bo to one rozwaliły mi układ odpornościowy w dzieciństwie (byłam jednych z tych dzieci, które ciągle jechały na antybiotykach, zastrzykach), potem terapia hormonalna w związku z ekstremalnie bolesnymi miesiączkami. Ani jednego, ani drugiego sposobu „leczenia” nie chcę już widzieć na oczy…

          A propos – nadal mam problem z wypróżnieniami, co z tego, że są teraz są codziennie, kiedy nadal czuję się ciężko, jakby coś zalegało, mam bardzo wzdęty brzuch praktycznie cały czas. Zaczęłam picie soku z ogórków kiszonych – codziennie. Jem fermentowane warzywa, łykam probiotyki. Jest mała poprawa, ale to nie to. Najdziwniejsze, że zauważyłam, że po jaglance jest jakby gorzej – blokuje mnie na jeden dzień… Już właściwie nie wiem, co mam jeść – na raw było jeszcze gorzej – podejrzewam, że przez kiepski stan jelit. Zastanawiam się nad postem dr. Dąbrowskiej albo sokowym – jeśli to nie pomoże, to nie wiem, co.
          Może rzeczywiście coś jest na rzeczy z tymi pasożytami?

          1. Zosia 12 sierpnia 2014 o 13:15

            Woda kefirowa na dobre bakterie, a na pasozyty ziemia okrzemkowa.

          2. Niki 12 sierpnia 2014 o 15:05

            FiliGili, a błonnik? W jaglance jest go mało, mniej niż np. w gryczance, amarantusie, quinoa, dodawaj coś do tej jaglanki z włóknikiem np. świeżo mielone siemię lniane + jabłko z gniazdem nasiennym bez pestek już. Wzdęcia możesz mieć od glutenu, odkąd go wyeliminowałam problem zniknął. To czym się kurujesz też okej, wszystko to przerabiałam, tylko uzbrój się w cierpliwość, jeśli dopiero zaczęłaś jakąś kurację. A najlepiej i tak zadziałają kompleksowo wszystkie możliwe. Oczywiście nie mogą się wykluczać. Może jeszcze dieta Dąbrowskiej, tylko nie zastanawiaj się długo, jeśli jelita się meczą ta dieta porządnie oczyszcza i uspokaja przewód pokarmowy, sprawdzisz jak trawisz na niskoskrobiowej – skrobia też może utrudniać.

          3. Aldona Makota 12 sierpnia 2014 o 15:34

            ok, a badałaś hormony? bo ja dziś odebrałam wyniki i mam za niski progesteron i LH. może tu jest problem? ja w temacie diety próbowałam wielu rzeczy. np. jadłam przez jakiś czas tylko surowe mięso i wątrobę (dla mnie to była po prostu desperacja). a potem dieta z 10% węgli (a w związku z tym praktycznie zero błonnika). da się to przeżyć no i wtedy faktycznie nie miałam sensacji trawiennych. do dzisiaj sądziłam, że mam kiepski stan jelit i ogólnie rozrost candidy. probiotyki brałam w ilościach hurtowych (30 mld dziennie) i zawsze pilnowałam by nie zawierały jakiś syfiastych składników. w aptece wydawałam po 300 zł miesięcznie. i teraz wychodzi, że byc może wszystko to na marne, bo winę ponoszą hormony. mam progesteron poniżej dolnej granicy, to samo LH.

            z tym jogurtem spróbuję, wyszukałam nawet taki sklep gdize można kupić takie specjalne bakterie do robienia jogurtu.

          4. edyta 13 sierpnia 2014 o 11:03

            Wzdety brzuch po posilku
            biegunka lub zatwardzenie
            gazy po posilku- z jednej lub drugiej strony
            utrata wlosow
            zgaga
            swedzenie w odbycie
            alergie
            uczucie pelnosci w brzuchu
            nudnosci

            to sa/moga byc objawy niedoboru kwasu solnego. w jakim jestes wieku? czesto ok.40 stki ilosc kwasu solnego zmniejsza sie.

            skutkiem jest niedokladne trawienie, niestrawione resztki ida do jelit i gnija

            jesli jeszcze nie probowalas, moze betaina HCL by pomogla?

          5. FiliGili 13 sierpnia 2014 o 11:58

            Edyta, nie próbowałam betainy. Dzięki. A co do wieku, to mam 30 lat.

  10. Niki 12 sierpnia 2014 o 11:13

    Aaaa i właśnie tak jak Pepsi napisała o D3, czytałam gdzieś że witamina D pomaga utrzymac odpowiednią kwasowość pochwy oraz przeciwdziała pojawianiu się zakażeń…

    1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 15:25

      Niki, dzięki za odpowiedź. Jaglanki nigdy nie jadłam samej – zawsze jadłam z owocami, albo z dużą ilością warzyw w sałatce, a jak w formie burgerów warzywnych to też z nasionami, warzywami. Odkąd zauważyłam związek jaglanka-zaparcia (a trwało to długo, bo jaglana taka zdrowa, a ją ją uwielbiam), boję się kasz. Ale chyba spróbuję z gryczaną, też bardzo lubię.
      Odstawienie glutenu nie pomogło nic na wzdęcia. Chodzę z brzuchem tak dużym, jakbym była w ciąży. A kiedyś miałam taki płaski… Generalnie jestem drobna i szczupła, więc ten brzuch mi bardzo przeszkadza wizualnie i samopoczucie też kiepskie, czasem ból.
      Mam wrażenie, że z zaparciami pomogło też picie miodu (1 łyżeczka rozpuszczona w szklance wody i zostawiona na noc, miód mam najlepszy, bo z pasieki taty), ale wzdęć nic nie rusza… Biorę inulinę w proszku, ale ona wzdęcia jeszcze pogarsza (to podobno normalne na początku, gdy jest za mało bakterii w jelitach).

      D3 badania robię za 2 tygodnie (na razie wydaliśmy sporo na badania męża). D3 ma związek w z wieloma problemami, więc zbadanie to mus.
      Dietę Dąbrowskiej mogę zastosować dopiero jesienią – teraz mam wyjazdy, potem przeprowadzka…

      1. kasko 12 sierpnia 2014 o 17:21

        FiliGili, a jadłaś/jesz chlorelle? mi ona mega pomogła na wzdęcia. Początkowo były jeszcze większe, ale gdy chlorella zrobiła, co miała zrobić, wzdęcia zniknęły po prostu nagle.

        1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 18:03

          Nie, chlorelli nie próbowałam, głsównie ze względów finansowych. Ale jak nic innego nie pomoże, to z desperacji pewnie spróbuję. Dzięki za radę.

  11. Karola 12 sierpnia 2014 o 11:15

    Fajna lodówka;)

  12. Peny 12 sierpnia 2014 o 14:38

    Pepsi, mam pytanie: taniej kupię spirulinę i chlorellę w proszku czy w tabletkach? I jakiego pochodzenia glonów mam szukać, jeśli te z Chin są złe? Pozdrawiam, całuski 🙂

    1. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 16:37

      Peny, odpowiadam tylko za This is Bio, i tylko te kupuj, są wprawdzie z chińskiej wyspy hajnan,ale jest to enklawa wolna od jakiegokolwiek przemysłu, tylko eko, jest tam kilka hoteli i zjeżdżają się biznesmeni z całego świata, żeby to unikalne miejsce zwiedzać. Są tam też dziewicze lasy. Natomiast z innych części Chin nie należy kupować nawet eco. Trawy z kolei mamy z owej Zelandii, i chociaż są dwa razy droższe niż eko z innych miejsc, to jednak ich jakość jest nieporównywalna. Na hajnanie nie hodują traw, a jedynie spiru i chlo. Chlorella this is Bio posiada bardo mało alergenu, który wszystkie chlorelle posiadają. biorę spiru i chlor ja i wszyscy moi przyjaciele i jest bardzo git.

      1. Peny 13 sierpnia 2014 o 11:51

        Ale mnie nie stać na taką dobrą spirulinę czy chlorellę, żeby ją suplementować jak trzeba. Lepiej kupić tą z This is Bio i brać jej mniej, czy już zaryzykować z tą potencjalnie skażoną, ale brać normalne dawki?

        1. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 18:23

          Peny pepsi i brać mniej 🙂

  13. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 16:07

    Aldona – odpisuję tutaj, bo tam z jakiegoś powodu nie mam już możliwości.

    Tak, są w necie sklepy z bakteriami do robienia jogurtów i z jogurtownicami. Ta opcja jest lepsza, bo masz kontrolę nad tym, jakie bakterie masz w swoim jogurcie. Niektórzy robią nawet jogurty roślinne (z migdałów np.).

    Nie, hormonów nie badałam już kilka lat. Mam awersję do lekarzy gin., bo wszyscy na te moje straszne bóle tylko hormony przepisują. Najchętniej w ciemno. Ale dopisuję do długaśnej listy badań, które trzeba zrobić… USG jamy brzusznej też pewnie zrobię.

    Kiedyś było tak pięknie – gdy mnie „przytkało”, wystarczało wypić szklankę wody z sokiem z cytryny, zjeść parę suszonych śliwek… A teraz wyprawiam cuda i poprawa jest mała.

    1. Aldona Makota 12 sierpnia 2014 o 23:07

      ja przez 4 lata się sama leczyłam. a od niedawna miałam podejrzenie, że coś nie tak z hormonami. kiedyś tak gorliwie się leczyłam u lekarzy, że w końcu mi lekarka powiedziała, że nie wie co ma ze mną zrobić, że po prostu niektórzy tak mają i wypisała mi 2 tubki chlorchinaldinu… ale potem zaszłam w ciążę i stosować tego nie mogłam (i tak nie zamierzałam). no i tak leczyłam się potem sama. w każdym razie omijałam lekarzy też z daleka. ale jak zobaczyłam dziś swoje wyniki to niemogę tego ignorować. ja od 2,5 roku karmię dziecko i muszę być zdrowa. dlatego z pewnością udam się tym razem do lekarza. jednak perspektywa brania hormonów mnie nie cieszy.

      1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 23:14

        Aldona, rozumiem Twoją niechęć do hormonów. Trzymam kciuki, żeby było lepiej.

      2. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 06:30

        Aldona być może wystarczy krem z naturalnym progesteronem dajmy na to biovea w drugiej części cyklu.

        1. Aldona Makota 13 sierpnia 2014 o 12:01

          gadałam z moją lekarz o tych hormonach no i ona twierdzi, że spoko to normalne 😐 w moim wieku to często się zdaża i cała wina leży po stronie stresu…… pogadam z nią o tym kremie i o tym kwasie solnym. ona zaleca mi leczenie ruchem i homeopatię.

  14. Paula 12 sierpnia 2014 o 17:29

    Candida to dawna moda, teraz na etapie sa pasozyty , wszystko wina pasozytow, nawet kichniecie z rana to na bank pasozyt 😉 Czyste szalensywo z tymi pasozytami :/

    Co do zakazen pochwy , kiedyc mialam z tym ogromny problem, mialam wlasciwie bezprzerwy zakażenie pochwy , leczone antybiotykami i innymi cudami i nic nie pomagalo .
    Dieta 811 rewelacyjnie dziala na grzyba pochwy , na poczatku moze byc pogorszenie , ale pozniej bedzie poprawa, wiec tak, nie ograniczac cukrow , ale tluszcz.
    Probiotyki dopochwowe zawsze poiwnny byc w domu , i wazne aby zaczac je brac jak konczy sie okres , poniewaz wtedy zmiana sytuacji hormonalnej w naszym organizmie i podwyzsza sie ph w pochwie i grzyby atakuja. Takze polecam do płukania „Tantum Rosa”, przyzad mozna zakupic w aptece i kapsułki dopochwowe z wit C rewelacyjnie obniżają ph pochwy „Iladian” .

  15. patrycja 12 sierpnia 2014 o 22:25

    Pepsi i inny dobrzy ludzie : DZIĘKUJĘ 🙂 Jestem w szoku, na tak szybką odpowiedź i że ktoś, ktokolwiek w ogóle miał ochotę coś naskrobać! Zastosuje się do wszystkich sugestii. Zobaczymy co z tą medytacją, jednakże tak jak napisała Pepsi – próbowałam jogi i przyniosło to u mnie kiepskie rezulataty…w zasadzie żadne. Mam wrażenie, że dla mnie odpowiedniejszy byłby boks 🙂

    Natomiast tak jak napisałaś – Ala ma Kota – spróbuje, bo warto choć dać temu szasnę.

    Pepsi – piszesz odnośnie Candidy od jogurcie organicznym- czy mogłabyś mi powiedzieć jakiej firmy bo nie znam się, nie chciałabym użyć czegoś co by mi zaszkodziło.

    Porobię wszystkie badania, które sugerujecie włącznie z tomografią dla mojego spokoju.

    Odnośnie tej wysypki co dostaje to ona nie występuje wyłącznie pod kolanami. Jak wyskakuje to łącznie na dekolacie, pod kolanami i na zgieciach w łokciach. Nie swędzi ani nie piecze. Nic – po prostu sobie jest,

    Pepsi – ryby jem i omega biorę w kapsułkach 😉 Nie wiem czy dobrze?

    Sugerujesz ponadto bym probiotykowała się? Kurczę, a czy mogłabyś mi powiedzieć czym? Czymś takim jak lacibios femina czy coś całkowicie innego?

    Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuje raz jeszcze za wasze wpisy bo sa pewnego rodzaju otuchą.

    1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 22:48

      Patrycja, probiotyki najlepiej brać w formie naturalnej (czyli pożywienie : kiszonki wszelakie i sok z nich też możesz pić, ale takie domowe, nie byle jakie ze sklepu; poza tym : jogurty (nabiałowe, lub roślinne), maślanka itp. A do tego możesz włączyć probiotyk w tabletkach :patrz żeby miał jak najwięcej bakterii, czyli ma mieć w miliardach. Ja biorę Biopron 9, ale jest też Dicoflor (on ma chyba jeszcze więcej).

      Co do jogurtu : w lidlu są jogurty bio, ale czy rzeczywiście są bio i z aktywnymi bakteriami? Nie wiem.

      1. Aldona Makota 12 sierpnia 2014 o 23:09

        jadłam je. są słabe, i mają mleko w proszku. zdecydowane lepiej smakują sobbeke.

        1. FiliGili 12 sierpnia 2014 o 23:26

          Dobrze wiedzieć. A tych sobbeke u mnie na prowincji nie widziałam.

          Patrycja, a ta wysypka to nie jest czasem tzw. „pokrzywka”? Mój mąż miał lata temu, w okresie bardzo dla niego traumatycznym i było z przyczyn właśnie emocjonalnych.

          Co do medytacji : właśnie dziś na chopracentermeditation.com zaczyna się akcja 21 dni medytacji. Normalnie to jest płatne, ale od czasu do czasu robią akcje „free meditation”. Ja nigdy nie próbowałam, ale może tym razem skorzystam.

          1. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 06:45

            Laseczki Kochane przestańcie medytować, a zacznijcie biegać i oddychać przeponowo, błagam, plisssssssssss

          2. FiliGili 13 sierpnia 2014 o 09:12

            Pepsi złota :), nie martw się. Chyba nie będzie mi dane spróbować medytacji. Wczoraj włączyłam kawałek i akcent Deepaka jest dla mnie rozwalający i nici z medytacji. Hahaha.
            Biegać niestety nie mogę, jak się uporam z kostkami i kolanami, to chętnie zacznę. Ale jeżdżę na rowerze stacjonarnym, ćwiczę i rozciągam się. O oddychaniu przeponowym staram się pamiętać, chociaż mam sporo takich momentów, że nawet nie świadomie wstrzymuję oddech, zwłaszcza jak się skupiam.
            Spokojniejsza? 🙂 Buźka. 🙂

          3. Niki 13 sierpnia 2014 o 10:03

            FiliGili, jeśli chodzi o oddychanie, to jestem niemal pewna że Pepsi chodzi o oddychanie przeponowe na stałe… mylę się? A dlatego tak myślę, bo wiem że to możliwe, ja właśnie cały czas tak oddycham, nauczyłam się/ przestawiłam się w momencie lata temu kiedy miałam sprawy niedrożności zatokowej+ czasowe kłopoty z oddychaniem takie blokady od razu ćwiczyłam głębokie oddychanie relaksacyjne i nie muszę tego kontrolować, samo się oddycha 🙂 tak naturalnie, tak jak mężczyźni i dzieci – z poruszającym się brzuchem. Zatem kobiety też mogą i potrafią. Tylko to musi wynikać z wewnętrznej potrzeby, świadomości dobrego pogłębionego oddechu dotleniającego każdą komórkę ciała, uzdrawiającego i nagle przeponowe wchodzi w krew, inaczej już sobie nie wyobrażasz. Na co dzień wiadomo oddech się spłyca, ale nadal pracuje przepona i jak tylko jest wolna chwila szukam świeżego powietrza i wdycham/ wydycham już metodycznie.

  16. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 10:25

    Niki dokładnie tak, cały czas należy oddychać przeponowo tak jak dzieci, co do mężczyzn to nie jest już takie oczywiste, bo też nie oddychają zbyt głęboko, dlatego Scot Jurek zaraz po 🙂 chińskich specjalistach, uczył/uczy jak oddychać przeponowo, a sprawdzany tę umiejętność kładąc się na plecach na podłodze z książką na brzuchu, która ma przy prawidłowym oddychaniu podnosić się i opadać. Jak biegam, szczególnie pod górę, to często kładę sobie rękę nna brzuchu, zeby sprawdzić czy nie oddycham zbyt płytko. Wdech nosem już powoduje, że głębiej pociągniemy powietrze, bo jest trudniej oddychać niż ustami

    1. FiliGili 13 sierpnia 2014 o 12:04

      Niki, Pepsi – ja teorię znam. I przez większość czasu tak oddycham, ale często właśnie wstrzymuję oddech, albo oddycham bardzo płytko, często czuję jakąś blokadę w okolicach brzucha. Podejrzewam, że powodem jest stres. Nadęty brzuch też trochę utrudnia sprawę. Ale mam wrażenie, że jest odrobinę lepiej odkąd robię ćwiczenia oddechowe przy stretchingu.
      Pepsi – dzięki za życzenia w sprawie pęcin, oby jak najszybciej. Na razie daję sobie wycisk w inny sposób. Rzeczywiście super to robi dla psychiki.

      1. Niki 13 sierpnia 2014 o 16:28

        No i super 🙂 musiałam coś źle zrozumieć czytając, że starasz się i cośtamcośtam – nieporozumienia się zdarzają, bo każdy z nas ma inny kod językowy, inną semantykę itd. Po przeczytaniu opowieści w kilku odcinkach takie właśnie odnoszę wrażenie, że to permanentny stres (jest go kilka rodzajów co mnie zaskoczyło, ale układa się w konkret) może się przyczyniać do pogłębienia twych dolegliwości, alergeny z pożywienia i nie tylko również wywołują stres w obrębie określonych organów, przy czym alergia też może być utajona… a walka z wszechstresem… hmmm często wydaje się być syzyfową pracą, może zamiast walczyć jak z problemem (to słowo już samo w sobie jest problematyczne), należałoby go oswoić, zapanować, kontrolować, to już zupełnie inaczej człowieka nastraja, ustawia na innej częstotliwości… dasz radę ze wszystkim, po komciach widać żeś silna 🙂

        1. FiliGili 13 sierpnia 2014 o 17:41

          Eeee, jakie nieporozumienie? 🙂 Nic takiego nie zauważyłam. 🙂 Staram się tak oddychać, bo jednak nie weszło mi to jeszcze w krew, nie jest takie naturalne, tylko muszę się czasem kontrolować.
          Możesz mieć rację z tym stresem, nie patrzyłam na to w taki sposób. Ale problemy z przewodem pokarmowym (mniejsze czy większe) mam od lat – nastu. Możliwe, że stres je pogłębił. Własna działalność to nie jest jednak sielanka. 😉 Jak dorzucić remont trwający prawie 3 lata, to robi się „ciekawie”. 😀
          Dzięki za miłe słowa. Moc staram się budować. 😉 Różnie z tym bywa. Teraz akurat mam lepszy okres i pewnie nawet w pisaniu się to przejawia. 🙂

  17. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 10:26

    FiliGili uspokoiłaś mnie trochę i życzę sprawnych pęcin, jak najszybciej 😀

  18. Lotus 15 sierpnia 2014 o 12:48

    Co to za Pani R. z odrobaczaniem?

  19. Izka 5 czerwca 2015 o 10:45

    To jak to w końcu jest z tymi drożdżakami? Czy po kilku tabletkach antybiotyku, może w jelicie dojść do ich gwałtownego rozrostu? Trzy miesiące temu miałam ekstrakcję zęba. Brałam klindamycynę. Od tej pory mam częstsze wzdęcia, często boli mnie brzuch i mam trochę obłożony język. Zawsze byłam osobą zdrową i odporną. Wszystko zaczęło się po tym antybiotyku.

    1. pepsieliot 5 czerwca 2015 o 13:30

      To na pewno po antybiotyku, nie łyKNEŁAŚ OSŁONOWO jakichś probiotyków?

      1. Izka 5 czerwca 2015 o 15:44

        Łykałam, ale jak widać niewiele pomogło. Boję się, że to może być jednak ta grzybica i nie wiem jak z tego wybrnąć.

  20. jolka 10 lipca 2015 o 12:13

    Pepsi Eliot,
    dziękuję za wszystkie informacje, masz większą wiedzę niż wszyscy lekarze medycyny akademickiej u których się wcześniej leczyłam. A że jestem wcześnie urodzona, to leczę się już długo….i nieskutecznie.
    Ale – miałam takie objawy jak Izka, też po antybiotyku. Badania potwierdziły duży rozrost drożdżaka (wcześniej zrobiłam sobie domowy test ze śliny….). Kupiłam książkę dr Andrzeja Janusa i zaczęłam się stosować do jego zaleceń. Od 3 miesięcy jestem na diecie bezcukrowej, okazało się również, że albo nie toleruję glutenu albo mam celiakię. Więc gluten też całkowicie odstawiłam. Mleko – jogurty z koziego mleka, kozie sery – najlepiej miękkie i duuuużo cytryny. I warzywa, warzywa, warzywa + soki. Codziennie chodzę przynajmniej 3 kilometry, jak się uda – to więcej. Jest dużo lepiej.
    Ale wystarczy jeden błąd (w moim przypadku dodanie całych pestek słonecznika do posiłku) – i wiele objawów wraca.
    Życzę więc wytrwałości!

  21. Marcin 13 września 2015 o 23:38

    Pepsi może Ty pomożesz. Widzę, że w temacie Candidy jesteś specjalistką. Pokrótce opiszę swój problem. Zaznaczam, że przez taką pierdołę jak biały obłożony język i niesmak moje życie legło w gruzach.

    Już nie daję rady z nerwicą , grzybicą i z wszystkim. Moim głównym problemem jest : obłożony biały język, ciągły niesmak w buzi oraz wypróżniania (nie wiem jak to określić, ale nie są prawidłowe- ciężkie , wodniste).
    Obecnie przyjmuję Sertralinę na moje stany lękowe i depresyjne. Kiedyś leki z grupy SSRI mi pomogły – teraz jest inaczej. Nie mogę wstrzelić się w lek, a na dodatke skutki są jeszcze większe- język mam jeszcze bardziej obłożony, jakieś gazy, wzdęcia itp.
    Dochodzi do tego obsesyjne myślenie o języku, niesmaku. Potrafię jechać samochodem , rozmawiać ze znajomymi i myśleć o tym non stop, że mam niesmak w buzi i obłożony język. Skrobię go sobą specjalną skrobaczką, nawet 3-4 razy dziennie, ale to nie pomaga. Daje ulgę na chwilę, dosłownie na kilkanaście godzin.
    Teraz jestem w rozterce czy kontynować leczenie Sertraliną (nie pomaga jak na razie) czy odstawić.
    Nie mam już pomysłu na ten język i niesmak i podejrzewam , że mam tą grzybicę. Leczono mnie już:
    1.Antybiotykami: flukonazol nystatyna coś na helicobacter
    2.Stosowałem substsancje przeciwgrzybicze typy: citrosept, oregano, aloes, czarci pazur itp.
    3.Dieta – staram się nie jadać już pieczywa, cukrów i substancji przetworzonych
    4.Zauważyłem że niesmak mam mniejszy np. po leku : Lerivon (mianseryna) być może mnie uspokaja wycisza, ale biały język pozostaje.

    Nie mam już na to wszystko pomysłu. Psychika mi siadła kompletnie. Obecnie nie pracuję, boję się podjąć pracy takie mam lęki, nic mnie nie cieszy i ciągle tylko rozmyślam na temat tej grzybicy, białego języka itp. Dostaje już szału bo nie wiem czy przyjmując kolejny psychotrop jeszcze bardziej sobie nie szkodzę:/
    Proszę pomóżcie, jakie macie doświadczenia. Jakie pomysły zwłaszcza na ten biały, obłożony korzuchem język . Czuję że przez niego mam te wszystkie psychiczne problemy/
    Pomóż!

  22. ania 25 września 2015 o 22:48

    hej, mam mętlik w głowie. czyli, że cała histeria na temat przerostu candidy jest tylko histerią? ja szukam przyczyny bólu głowy (połączonego z lekkim przytkaniem nosa), który nie przechodzi mi od stycznia… jeszcze kilka innych objawów się pojawiło, a na candidę naprowadziło mnie to, że mam ochotę na słodycze, ciągle. kiedyś wolałam słone, więc to dziwne dla mnie. no i zaczęłam się zastanawiać czy to nie to, ale działań jeszcze nie podjęłam, bo nie jestem taka chętna do dużych zmian 😉 no i nie wiem teraz czy warto to w ogóle brać pod uwagę? z posta wnioskowałabym, że nie, ale chciałabym się upewnić. a jeśli to nie to, to co? dodam, że badania robiłam, tomografię zatok (bo właśnie często w ich okolicy mnie boli), cytologię nosa i nic. testy na alergie wyszły negatywne… zastanawiam się nad glutenem jeszcze, ale bardzo bym chciała, żeby to było co innego. syn mój też się zaczął często skarżyć na bóle głowy. ciężko z tym wytrzymać.
    pzdr, ania

    1. pepsieliot 26 września 2015 o 00:05

      Aniu wybierz sobie najbardziej prozdrowotne działania, które będą miały wpływ na florę bakteryjną, czyli weź dobre probiotyki, mamy Swansona w naszym Wellness Sklepie, jedz oregano, jeżeli nie olejek w postaci kapsułek, to chociaż dużo przyprawiaj, zrób sobie jakaś dietę oczyszczającą na sokach i zobacz co się z tego wykluje.

      1. ania 30 września 2015 o 21:38

        Dzięki za odpowiedź i rady 🙂 spróbuję i zobaczymy…

  23. Marcin 5 października 2015 o 20:39

    Pepsieliot a co mi poradzisz na post z 13 września:/

    1. ania 6 października 2015 o 22:33

      Marcin, nie znam się na językach… ale brzmisz jakby bardziej niż leczenie grzybicy potrzeba ci była terapia. i nie tylko lekarz który przepisuje psychotropy, ale poważna praca nad sobą. to od ciebie zależy jak wygląda twoje życie, nie od języka, przejmij kontrolę.

  24. SPOKÓJ 8 marca 2016 o 21:57

    Po dietach, ćwiczeniach i suplementach może trzeba inaczej spojrzeć na problem grzybicy.
    np. http://totalnabiologia.net/index.php?topic=17.0

    Ważna jest dieta, ale też zrozumienie skąd w nas strach, złość (według moich obserwacji dużo jest niewypowiedzianej złości u osób borykających się z grzybicą) a żeby powrót do równowagi się udał trzeba podnosić swoje „wibracje” czy też poziom zadowolenia z życia poprzez robienie tego co się lubi (hobby, które daje radość) oraz obcowanie z naturą czyli ruch na świeżym powietrzu.

    Złe emocje zakwaszają bardziej niż śmieciowe żarcie!!!!

    może hellinger, może neurosensytyka, parapsychologia, terapia czaszkowo-krzyżowa, osteopatia……..

    zaparcia i problemy z jelitami i narządami miednicy często wynikają z przyczyn mechanicznych, np. podwyższone napięcie przepony

    depresja to często nieprawidłowo ustawiona kość krzyżowa…….

    jest wiele dróg……..

    szukajcie swojej……..

  25. Natalos87 16 września 2016 o 13:58

    Teraz ja i moje dziwne odczucia związane z tematem candidy. Od prawie dwóch tygodni stosuję dietę na przerost tego grzyba. Jest bogata w błonnik, kiszonki, dobre naturalne jogurty, orzechy włoskie, brazylijskie, migdały, przyzwoicie z ilością białka, uboga w węgowodany. I tak – czuję się lepiej. Codziennie rano piję olej z czarnuszki + z ostropestu, poźniej herbatka z czystka i chlorella tez. Dodatkowo na dzień dobry woda z cytryną. Moim problemem były wzdęcia, gazy, zaparcia, biegunki, ciężkość w brzuszku. Jestem szczupła i od dłuższego czasu żywię się całkiem przyzwoicie. Teraz zaczęła spadać mi waga, więc doradzono zwiększenie tłuszczu w diecie i białka również. Jak więc jest z tym tłuszczem? Bo z tego postu wynika, że lepiej nie, dietetyk doradza, a odradza węgle. Nie wiem co mam robić, czasem myslę, że sam probiotyk by wystarczył i nie muszę kurczowo trzymać się dość rygorystycznej (jak dla mnie) diety. Do tego mam wieczny problem z zatokami i zatkane ucho jednostajnie i nieprzerwalnie już od miesiąca. I zła jestem na siebie, że tak kombinuję i w błądzę jak dziecko we mgle i teraz już nic nie wiem i nie rozumiem.

    1. pepsieliot 16 września 2016 o 14:45

      tłuszcz roślinny w większych ilościach bywa bardziej szkodliwy niż nasycone †łuszcze zwierzęce, mówimy tutaj o dietach wysokotłuszczowych

    2. grzegorzadam 16 września 2016 o 15:51

      Nie widać tu ani jednego składnika mogącego ograniczyć grzyba.

      Tu są skuteczne środki:
      http://www.health-science-spirit.com/ultimatecleanse.html

      Oraz:
      Walter Last
      Jak wyleczyć się z drożdżaków

      I artykuł Pepsi o biofilmie.

    1. Natalos87 18 września 2016 o 20:29

      Wit C mam. Zażywałam, zwłaszcza gdy czułam, że coś mnie „bierze”. Ale teraz boli mnie po niej brzuch, kiedy ją biorę, więc już tego nie robię. Przypuszczałam więc, że to może przez tego mojego przerostu grzyba w jelitach, stąd pomysł diety od specjalisty.

      1. grzegorzadam 18 września 2016 o 21:13

        Wit.C nie ogranicza grzyba, raczej pośrednio.
        Jeżeli boli stosuj askorbinian.

        Musisz goz zaatakować z całym impetem.
        Dieta ważna, ale nie wystarczy.

        Link i podręcznik znasz, musisz zdecydować.

  26. Ania Kania 19 października 2016 o 09:28

    Okej Pepsi, bardzo pocieszający ten wpis, ale jeżeli język jest biały, to co to jest? Może być coś innego niż candida? Od roku szoruję i olej kokosowy stosuję i nic. Jak się tego pozbyć? Co to może być innego? 🙂

    1. grzegorzadam 19 października 2016 o 13:02

      Grzyb, jak chcesz potwierdzić zrób Vegatest.

  27. Mhvk 7 listopada 2016 o 22:04

    Pepsi, dlaczego nie wrzucasz linków do badań, kiedy piszesz w ten sposób: „Przeprowadzone badania wskazują zresztą, że dieta wysokocukrowa nie ma wpływu na drożdżakową kolonizację jelit” ? 🙁

    1. Pepsi Eliot 7 listopada 2016 o 22:48

      Nie muszę wrzucać żadnych badań, to Twoja sprawa co z tym zrobisz, czytam dziesiątki/setki książek, siedzę w temacie (to akurat z The diet 80/10/10 dr.Douglasa Grahama) i piszę co wiem. To Ty decydujesz co zrobisz z tymi informacjami.

      1. Mhvk 8 listopada 2016 o 10:52

        Dobrze, ale ja tez chciałbym przeczytać te książki i znaleźć badania, a nie wiem gdzie szukać. Lekarz wykładowca mówi mi, ze powyższym tematem mam się nie przejmować. Skąd mam wiedzieć, gdzie szukać prawdy? Chciałbym znaleźć wiarygodne badania, które zajmują się Candidą. Na przykład na temat oleju cbd są takie badania i to pomogło mi wyrobić sobie pogląd.

        1. Pepsi Eliot 8 listopada 2016 o 11:16

          szukaj, a napewno znajdziesz, na tym blogu też jest masę odnośników do źródeł, ściskam

  28. Malgosia 71 23 stycznia 2017 o 17:24

    Mam pytanie i poprosze o inf. Jak to jest z tym miodem w koncu? Pijac rano po wczesniejszym dniu zalania ma miec dzialanie prozdrowotne. Ok. Ale w koncu jest to cukuier..inny ale jednak. Jak to sie ma do candidy. Rano wypijam wode czesto z ctryna badz barszcz kisxony czerwony czy po prostu kisxonki. Jeszcze raz: czy spozywanie miodu nie spowoduje przerostu candidy.

    1. Pepsi Eliot 23 stycznia 2017 o 18:22

      tak spowoduje, gdy ilość tłuszczu w diecie przekracza 10%

  29. Natalia 30 stycznia 2017 o 08:38

    A czy odkwaszajac organizm, stosując sode, cytryne czy ma to tez wpływ na pochwe, bo tam ma być z kolei kwaśno?

    1. Pepsi Eliot 30 stycznia 2017 o 09:07

      tak w pochwie ma być kwaśno, ale nie zaszkodzisz sobie alkalizując limfę

    2. grzegorzadam 30 stycznia 2017 o 09:55

      Organizm sam to sobie wyreguluje, warunkiem jest homeostaza, czyli równowaga, kwasowo-zasadowa przede wszystkim.

  30. efka72 2 lutego 2017 o 23:03

    Witam,
    prosilabym tez o porade , probuje pozbyc sie grzybicy jamy ustnej , masc przeciwgrzybiczna nie pomogla , po plukaniu mieszankä wody z wodä utlenionä , olejkiem z orgegano , boraxem mam wrazenie ze mi sie buzi tak nie ” pieni” , ale z bialego jezyk zmienil kolor najpierw na zölty a teraz robi sie coraz ciemniejszy , prawie zielony. Jestem ma homeopatycznych lekach , möj domowy lekarz zaserwowal mi trzy serie antybiotyku na zapalenie pecherza , ktöre za mnä sie ciägnelo trzy miesiäce , bez tabletek oslonowych. Po pierwszej serii juz mialam grzybice jamy ustnej , powiedziano mi ze nie powinnam w tej sytuacji oslonowych brac zeby nie dokarmiac”grzyba” . Zaufalam lekarzowi i aptekarzowi. Skonczylo sie na szpitalu bo podochodzilo duzo innych objawöw. .. Diagnoza : jestem zdrowa … A ja sie balam wejsc do lözka , bo balam sie ze z niego nie wyjde… Symptomy jak u wiekszosci tych co przerost candidy majä.. Teraz czuje sie lepiej ale ten jezyk mnie martwi bo nie widze poprawy .. Mam cichä nadzieje , ze nie bede musiala po apteczny specyfik sie zglosic , czy to normalne , ze on tak ciemnieje ?
    Z göry dziekuje za pomoc , blog jest super , a do sklepiku tez zajrze..
    Sorki za pisownie , niestety nie mam polskiej klawiatury ,i za dlugasny wpis tez sorry , pozdrawiam i z göry dziekuje !

    1. grzegorzadam 3 lutego 2017 o 07:36

      Zaopatrz się w to i zacznij skutecznie działać:
      http://docplayer.pl/5158934-Walter-last-jak-wyleczyc-sie-z-drozdzakow.html

      -”Po pierwszej serii juz mialam grzybice jamy ustnej”
      Domowemu daj odpoczać na dłuższy czas, producenci grzybicy układowej, bezmyślni.

      1. efka72 3 lutego 2017 o 09:10

        Dziekuje za tak szybkä odpowiedz , przestudiuje , domowego wykreslilam juz z listy , szukam innego , ktöry dodatkowo leczylby tez medycynä naturalnä… Ten do ktörego na samym koncu trafilam niestety troche za daleko przyjmuje… No i zostaje blog Pepsi Elliot , skarbnica wielu interesujäcych i waznych informacji.. Jeszcze raz dzieki !

  31. judi40 6 marca 2017 o 16:42

    Prosze o jakas rade na grzybice stop i paznokci co zastosowac aby tego cholerstwa sie pozbyc .Bo od paru dni odczuwam mocne swedzenie i nawet bol.

  32. judi40 6 marca 2017 o 16:50

    Jeszcze dodam ze od jakiegos roku mam tez problem z zatokami czolowymi .

  33. spinnka 21 marca 2017 o 10:40

    Wszystko było ok, dopóki nie przeszłam na weganizm, a przynajmniej tak to umiejscawiam w czasie. Dalej jem wegańsko jednak ‚normalnie’, wtedy byłam na HCLF. Mam okropne gazy i wzdęcia cały czas, resztki pokarmu w kale, zgagę (którą udało mi się trochę wyeliminować betainą hcl), ogólnie czasami nie mam jej w ogóle czasami wraca niezależnie od tego czy spożywam białko czy nie, przytyłam też trochę. Na gastroskopii wyszła helicobacter, którą zwalczałam (co pewnie było moim błędem) antybiotykiem przez 20 dni. Zero poprawy. Robiłam niedawno test na helicobacter z krwi i niby wyszło, że już jej nie ma. Jem bardzo mało przetworzonych rzeczy, dużo warzyw i owoców, mało cukru, a dalej czuję się beznadziejnie. Próbowałam w tym wszytskim olejku z oregano, liścia oliwnego i czosnku. Suplementuję się też witaminą C, B-12, D3 i B-complex. Robiłam też oddechowy test na SIBO, nic nie wyszło. Czekam teraz na wyniki testu na nietolerancję fruktozy, ale szczerze nie sądzę żeby to było to. Już naprawdę nie wiem co robić, to wszystko jest mega frustrujące.

    1. grzegorzadam 23 marca 2017 o 05:27

      Na gastroskopii wyszła helicobacter, którą zwalczałam (co pewnie było moim błędem) antybiotykiem przez 20 dni. ”

      Nie działa na helico.

  34. Kasia 23 czerwca 2017 o 20:23

    Pepsieliot, piszesz, że kandydoza taka przereklamowana a ja, mimo braku ekstremalnych objawów typu wrzodziejąca skóra itp., mam grzybicę ogólnoustrojową, jak wynika wyraźnie z badań krwi. Moimi objawami są chroniczne, bolesne wzdęcia oraz przewlekłe zmęczenie, nerwica i depresja( niewiem czy związane z candidą). Mogłabyś doradzić, co mogłabym zrobić by się jej pozbyć? Czy dieta warzywno-owocowa, o której pisałaś da radę?

    1. Pepsi Eliot 23 czerwca 2017 o 20:31

      Droga Kasiu, na blogu znajdziesz sporo na ten temat czytaj wpisy o candidzie. Surowa dieta warzywno owocowa (z dodatjkiem dużej ilości zielonych warzyw liściastych, naprawdę dużej) jest świetna , ale z potężną kandydozą trzeba się jeszcze bardziej postarać. Zakwaszać żołądek, wprowadzać probiotyki, nigdy nie mieszać tłuszczu z węglowodanami, tłuszcz jeść po węglowodanach, oczywiście samo jedzenie, jak najbardziej czyste, nieprzetworzone, tak naprawdę to dieta Cousensa, która leczy cukrzycę typu 2 w 30 dni, również leczy Candidę (przerost) przy okazji.

    2. grzegorzadam 23 czerwca 2017 o 21:39
      1. Kasia 26 czerwca 2017 o 16:22

        Grzegorzadam obejrzalam filmik, nie jesc zywnosci przetworzonej ok, ale w komentarzach oprócz wzmianki o wit. C, boraksie i terpentynie nie ma nic o Candidzie i sposobie jej leczenia

        1. grzegorzadam 26 czerwca 2017 o 18:00
          1. Kasia 28 czerwca 2017 o 21:07

            Dzięki Grzegorzadam, książka już zamówiona

        2. grzegorzadam 26 czerwca 2017 o 18:02

          O candida jest wiele artykułów na blogu, skorzystaj z szukałki.

  35. Ols 3 września 2017 o 17:56

    No dobrze, proszę o pomoc, bo nie wiem czy się powiesić czy umrzeć naturalnie. Od trzech przewlekła grzybica pochwy (albicans, krusei), plus kilkadziesiąt pasujących objawów, ALE 9 lat temu mialam rumień, potem bóle stawów itp. Dopiero teraz wyszla bb w badaniach. Boję sie abtybiotykow szczegolnie przy grzybicy. Co robic?

    1. zuzozol 3 września 2017 o 19:10

      Mi pomaga dieta niskowęglowodanowa, bez cukru, nabiału, mięsa i zbóż + zioła na candidę, boraks, WU, ocet jabłkowy, płyn lugola i lewatywy z kawy, oczyszczanie wątroby, bo przez nią wątrobę mam w złym stanie i przyplątały się też przywry wątrobowe. No i praca nad wzmocnieniem odporności – dużo wit C i paru innych suplementów jak magnez, omega 3, B-kompleks, cynk, selen i genialne Greens&Fruits 🙂 w każdym razie już minął miesiąc i jest duuuużo lepiej, wybacz za obrazowe opisy, ale wychodzi ze mnie codziennie pełno biofilmu (chyba tak to się nazywa), czyli takiego jakby śluzu, który jest kryjówką candidy i innych patogenów 🙂 powodzenia

      1. zuzozol 3 września 2017 o 19:12

        A! i jeszcze odkwaszanie organizmu i mega ważne zakwaszenie żołądka. Bez tego będzie ciężko się z grzybem rozprawić 🙂

    2. grzegorzadam 4 września 2017 o 00:02

      Boję sie abtybiotykow szczegolnie przy grzybicy. Co robic?”

      Słuszny strach, działaj;
      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/
      http://www.pepsieliot.com/dni-wyeliminowac-przerost-drozdzakow-candida-2/
      Abx to straszne ścierwo.

  36. Monika 21 września 2017 o 19:58

    Choruje od 3 lat na kandydoze. Dopiero dieta niskocukrowa mi pomaga. A tu czytam, ze dieta niskocukrowa nie ma znaczenia. To dla mnie niepojete i bledne mniemanie.

    1. Pepsi Eliot 21 września 2017 o 20:14

      bez cukru/węglowodanów, dieta wysokotłuszczowa zwierzęca , albo bez tłuszczu i na surowo oraz roślinnie,tylko te 2 opcje, teraz już coś lepiej do Ciebie dociera?

  37. aaaaa 25 września 2017 o 09:33

    jesli ktos jest zdesperowany swoim grzybem moge polecic tylko sode – w duzych dawkach zabija grzyba dosc szybko, szukajcie watku sodu na fungidida pl cos takiego, takie forum

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze