logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
454 online
50 754 057

Chlorella

TWOJA CHLORELLA 100% ORGANIC

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Co jeszcze dzisiaj możesz zrobić dla swojej wątroby?

img_9664

Co jeszcze dzisiaj możesz zrobić dla swojej wątroby?

Do tego 2 soki i mały wtręt o przywrze wątrobowej

Poziom straszności przywry 3 w skali 0-5

Gdy się będziesz złościć, albo jeść i pić dziwne, czyli niejadalne rzeczy, to z pewnością dojdzie do tego, że osłabisz jeden z najważniejszych narządów, czyli wątrobę. W efekcie będziesz niedożywiona. Może gruba. A z pewnością potem chora. Tak to mniej więcej przebiega.

Dlaczego Twoja wątroba jest mega ważna?

To oczywiste, że wątroba jest jednym z najważniejszych organów, gdyż jest odpowiedzialna za filtrowanie i odtruwanie naszych ciał z toksyn środowiskowych i innych organizmów chorobotwórczych. Jednym słowem, odpowiada za nasze zatrucie, lub nie.

Wątroba przekształca składniki odżywcze z pożywienia na podstawowe składniki krwi. Sprawia, że witaminy i minerały zostają w organizmie przechowane. Czyli odpowiada za nasze odżywienie. 

Wytwarza również klucz białek i enzymów, które utrzymują równowagę hormonalną.

Pomaga w immunologicznym zwalczaniu zakażeń i usuwaniu mikroorganizmów z krwi. Produkuje też żółć, która jest niezbędna do trawienia tłuszczów w naszej diecie.

555142-top_foto1-d7qy2

szatany 

Co szkodzi Twojej wątrobie?

Najbardziej szkodzą wątrobie toksyny środowiskowe, organizmy zakaźne, alkohol i nieodpowiednia dieta. Przy czym od pewnego czasu, prawie wszyscy okropnie straszą fruktozą.

w didaskaliach

Owszem, nie mówię nie, ale to o wiele bardziej skomplikowane. Od wielu lat żywię się owocami w dużej ilości i nie wiem, że mam wątrobę. A to jest całkiem dobra prognoza dla wszystkich narządów, żeby się nie wiedziało, że się je ma. Więc o co chodzi z tą fruktozą? Rzecz została rozkminiona przeze mnie wcześniej tu, tu, i chyba najbardziej kontrowersyjnie tu.

Narażenie wątroby na chemikalia i inne toksyny sprawia, że nie może się dobrze wywiązywać z innych funkcji, gdyż głównie na potęgę stara się neutralizować i wyłączać trujące cząsteczki.

Te fatalne substancje chemiczne to miedzy innymi:

ksylen, benzen, składniki środków dezynfekujących, metale ciężkie, pestycydy i dym papierosowy. Żeby chociaż był to dym z czystego tytoniu, czy konopii, ale nie, są to chemiczne bezeceństwa dodawane do tytoniu, żeby nie przypominał tytoniu. 

Organizmy zakaźne są główną przyczyną stresu i zapalenia wątroby. Szczególnie niebezpieczne są zapalenia wątroby typu B i C. Każdy rodzaj przewlekłego zakażenia w organizmie, typu grypa, borelioza, aflatoksyny, i inne mikotoksyny (czyli trujące grzyby) są w stanie doprowadzić do stanów zapalnych wątroby i do jej uszkodzenia.

maxresdefault

dla harcorowców: przywra wątrobowa

Bywają też niebezpieczne pasożyty, jak przywry. I właśnie do najgroźniejszych przywr należy motylica wątrobowa (Fasciola haepatica), oraz motyliczka (Dicrocoelium lanceatum), pasożytujące w przewodach żółciowych przeżuwaczy, królików, świń i człowieka. Są też przywry pasożytujące we krwi, których postacie dorosłe żyją w naczyniach krwionośnych pęcherza moczowego i jamy brzusznej. Obecność przywr w drogach żółciowych, jelicie grubym lub pęcherzu moczowym jest znaczącą przyczyną zachorowań na nowotwory tych narządów.

Pozbywanie się ewentualnych przywr: dieta wysoce alkalizująca, cynamon, pestki z dyni, acai berry, też super zdrowe granaty, oczywiście organiczny ocet jabłkowy (najlepiej z tak zwaną matką, czyli niefiltrowany) z wodą, ciepława woda z sokiem ze świeżej cytryny (od tego zaczynamy dzień). Woda z szarą solą morską, lub dobrą himalajską.

goldenseal

Podobno bardzo dobrze działa kuracja gorzknikiem kanadyjskim, czyli Goldenseal. Zaleca się brać to ziele w czystej postaci (nie jako składnik mieszanki) nie więcej niż 300 mg,3 razy dziennie, zawsze z jedzeniem i nie dłużej niż przez 3 tygodnie.

Nie należy przyjmować Goldenseal jeśli masz niski poziom cukru we krwi, ponieważ kuracja gorzknikiem  będzie obniżać go jeszcze bardziej.

Podobno bardzo dobrze działa 10 dniowa kuracja z lewatywami z kawy (tak jak w terapii Gersona)

Leczy się je też metodą ogólnej dehelmentyzacji według Siemionowej, a także przyjmując piołun, „trójzestaw” i yyy … naftę („Życie bez pasożytów” Giennadij Małachow) Przy czym „trójzestaw”, to zmielone nasiona goździka, ziele piołunu i nalewka z orzecha włoskiego, który to „trójzestaw” według wielu źródeł pomaga oczyścić organizm z różnych pasożytów i infekcji ropotwórczych.

meh-ro10226

Alkohol i zła dieta uszkadzają wątrobę

Alkohol musi przejść przez cykl detoksykacji wątroby, aby zostać metabolizowany i wyłączony z organizmu.

Częste spożywanie alkoholu wyczerpuje wątrobę z cennego glutationu, związków siarki i składników metylujących, takich jak cynk, ryboflawina, B6, kwas foliowy i witamina B12.

Fatalna dieta bogata w przetworzoną żywność zawierającą toksyczne dodatki, konserwanty, pestycydy, GMO również opróżnia wątrobę z cennego glutationu, związków siarki i pierwiastków metylujących.

Będziesz jadła i piła dziwne rzeczy to z pewnością dojdzie do tego, że będziesz niedożywiona.

Jest lista rzeczy, które są pożywieniem, czyli zaliczają się do jedzenia, a jest lista nieskończenie większej ilości rzeczy, które nie są pożywieniem.

Nigdy nie były i nie będą.

411fc1add53214af0079b89fb26996b6

Do nich zalicza się między innymi:

Para kaloszy, narta biegówka, frytki, pizza, w tym wegetariańska, albo zgoła wegańska, baton mars, jabłko pryskane herbicydem 24 razy, folia aluminiowa, myszka do komputera, bułka kajzerka, piszinger (od Oskara Pischingera), sałatka warzywna z majonezem (w to mi najtrudniej uwierzyć) i temu podobne, mogę wyliczać 2 lata.

Czy wciąż jeszcze nie wiesz, że tego się nie je? Nigdy? Bo to nie służy do jedzenia?

Gdybym przeczytała w mejlu od Ciebie: puściły mi hamulce i zjadłam masę orzechów, albo raw czekolady gorzkiej się nażarłem, albo pochłonąłem dwa kalafiory i brokuła z winegretem na bazie oleju kokosowego, albo ba, jestem w ciąży i zjadłam słoiczek musztardy francuskiej (z pominięciem samego słoiczka), to bym to wszystko pojęła, zajęła się doradztwem felczerskim i jakoś byśmy z tego wyszły z twarzą.

Ale, że nie wytrzymałaś i wyżarłaś wszystkie paprochy, albo rzuciłaś się na pręt do przesuwania firan, to tego sie nie rozumie sie.

tea-party-colour-sml

Nadeszło nowe

Tak było, gdy patrzyłam na Ciebie przez pryzmat mojego ego. Chciałam natknąć Cię mocą, jedocześnie podlizując się swojemu ego. Nie wiadomo czym bardziej byłam zajęta. Nie wnikajmy. Teraz powiem Ci tylko z miłością. Pogadaj sobie ze swoim ciałem. Dopuść go do głosu. Razem możecie o wiele więcej zdziałać. Przywołuj w myślach swój stan idealny, a ciało odwdzięczy się. Wchodź oddechem na wyższe wibracje. Biegaj, nawadniaj się. Gdy masz na coś wielką ochotę zjedz, tylko nie rób z tego problemów. Gdy dojdziesz ze swoim ciałem do porozumienia, nie będziesz żyła w rozdarciu. co wolno, a co nie wolno. Tobie wszystko wolno, tylko bardzo Cię proszę, uzgodnij pewne rzeczy ze swoim ciałem.

Ortodoksyjny plan żywienia wątroby

Pokarmy, które są trudne dla wątroby powinny zostać wyeliminowane.

Obejmuje to wysoko-przetworzone produkty, w tym rafinady, a także gluten, soję, orzeszki ziemne, pasteryzowane mleko i zboża.

Żywność, która jest bogata w mikotoksyny powinna być również zminimalizowana. Obejmuje to większość roślin strączkowych i orzechów, które powinny być spożywane tylko w niewielkich ilościach, czyli z umiarem. Można zastosować w przypadku orzechów (i nie tylko) metodę z posypywaniem „podejrzanego” pokarmu kwasem askorbinowym (witaminą C), tak jak z solniczki. O czym pisałam tu: Czy w Twojej solniczce jest już witamina C…

Żywność powinna być organiczna, szczególnie jedząc parszywą dwunastkę (a właściwie trzynastkę). Powinna być przechowywana w lodówce, aby zapobiec tworzeniu się mikotoksyn.

hot-cocoa

Wszelkie decyzje dobrze jest podejmować świadomie, dlatego dobrze byłoby zastanowić nad spożyciem każdej filiżanki kawy i co może dziwne … też kakao.

Niestety to co przyczynia się do naszego zdrowia, akurat mam na myśli skład kakao (a nie kawę) i jego bogactwo w ważne minerały, jak magnez, niekoniecznie zadziała prozdrowotnie na wątrobę.

Kawa niejednokrotnie działa kojąco na naszą psychikę, a nawet napędza metabolizm, czyli odchudza, ale kawa wali po wątrobie. I to trzeba mieć na uwadze.

Pożywienie więc należy wybierać z premedytacją (w przeciwieństwie do wyboru przyjaciół).

No i woda. Wodę należy pić, należy się nawadniać, woda powinna być czysta. Picie dobrej wody pozwala na wejście na wyższe wibracje. Pozbywasz się lęku. Gdy będziesz dobrze nawodniona trudniej Ci będzie się zamartwiać. 

citrus-mint-berry-salad_16

Oto najlepsze pokarmy dla zdrowia Twojej wątroby

Wśród najlepszej dla wątroby żywności znajduje się szamka bogata w witaminy z grupy B, witaminę C i mikroelementy.

Wiele surowych warzyw doskonale spełnia te wymogi. Seler, szpinak, jarmuż, sałata rzymska (i inne), ogórki, i również warzywa gotowane na parze, szczególnie te z rodziny krzyżowych.

Szczególnie zaleca się picie soków warzywnych, z których wątrobie łatwiej metabolizować składniki odżywcze. Po prostu z soku warzywnego Twoje ciało więcej wchłonie składników odżywczych, i jednocześnie odciążysz wątrobę. 

Owoce cytrusowe owoce i jagody są szczególnie dobre dla wątroby

Korzystanie z ziół, takich jak imbir, oset, mięta, pietruszka, mniszek lekarski, kurkuma jest również bardzo dobre dla zdrowia Twojej wątroby.

Chlorella należy do najlepszych odtruwaczy wątroby

green-ginger-celery-juice-9

Świetne soki dla zdrowia Twojej wątroby 

SOK 1
Szpinak, seler, ogórek, cytryna i imbir

SOK 2
Sok z kapusty, ogórka, pietruszki i selera

TU KUPISZ SILNY DETOKS I ODŻYWIANIE, czyli 4GREENS 100% ORGANIC

TU KUPISZ SILNY DETOKS I ODŻYWIANIE, czyli 4GREENS 100% ORGANIC

Jest jeszcze coś:

Nie dla wegan, ani wegetarian, ale jedzenie wątroby (dlatego suplementy z wyciągu wątroby są obowiązujące w kuracji Gersona) organicznie wyhodowanego zwierzęcia, czyli żywiącego się zieloną trawą w przypadku wołowiny, albo wątroby dzikich ryb jest wskazane przy bardzo zmęczonej wątrobie.

Źródła  1 ,  2


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 7 519 times, 2 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Krysia Sucha 13 grudnia 2016 o 13:52

    Pepsi, może to nie jest zbyt cudowne dla mojej wątroby, ale bardzo lubię sałatkę jarzynową z majonezem – oczywiście bio. Chociaż raz na miesiąc….. darujesz? Kocham, to wiesz……

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 14:21

      Jedz kochanie 🙂

    2. Niki 14 grudnia 2016 o 20:11

      Ja też lubię sałatkę jarzynową, wsuwam aż się uszy trzęsą – ale odkąd porzuciłam majonezy i jogurty odkryłam tę sałatkę na nowo, bez 😀 tak po prostu saute i to był strzał w 10! ten wyjątkowy smak. wreszcie doskonale wyczuwam każden jeden składnik, a one tak milutko się przenikają dając gładką konsystencję i takiż smak. Nie wiedziałam, że jeszcze kiedyś mnie takie coś rozczuli 😉

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 22:34

        z jajkami jesz czy tylko posiekane warzywa?

        1. Niki 15 grudnia 2016 o 21:59

          albo warzywa z jajkami – max. 2 i bez ogórka kiszonego za to ze szczypiorkiem, albo warzywa z ogórkiem kiszonym, wybredna jestem i kombinuję ażeby wyjść z tego cało wedle moich w pocie czoła wypracowanych zasad niełączenia 🙂

          1. JoannaB 16 grudnia 2016 o 09:45

            To ogórka kiszonego nie można łączyć z jajkami? Łaj?

          2. Pepsi Eliot 16 grudnia 2016 o 10:39

            oj tam, oj tam

          3. JoannaB 16 grudnia 2016 o 13:18

            też tak uważam 🙂

          4. Niki 16 grudnia 2016 o 15:54

            Joanno, jeśli nie wprowadziłaś zasad niełączenia to jedz białko z kwasem, tylko wiedz że inne enzymy je trawią, a trawienie łączne staje się dłuższe i utrudnione, a przez to organizm się zanieczyszcza. Ja mam już ustabilizowane trawienie, więc czasami od wielkiego dzwonu odpuszczam i zjadam je łącznie – bez ciężkości, zaparć, bulgotów czy niestrawności, odbijania itp. Ludzie wiedzeni smakiem i przyzwyczajeniami nieświadomie tłumią takie objawy, oszukując się że wszystko jest w porządku, za cholere nie chcą niczego zmieniać, choć męczą się. I wstydzą się. Ale po kryjomu. Cierpią, bo im wmówiono że to uszlachetnia…

          5. JoannaB 19 grudnia 2016 o 10:15

            Dzięki Niki, na to żem nie wpadła, choć przecież symptomy miałam takie jak opisujesz. Może możesz podać więcej takich ciekawych przykładów z własnych obserwacji?

        2. Niki 15 grudnia 2016 o 22:00

          jajkami wiejskimi

  2. Gabi Orchita 13 grudnia 2016 o 14:29

    Hej Pepsi,
    Szukałam w Twoich działach ale nie znalazłam czegokolwiek na temat astmy i naturalnych sposób radzenia sobie z tą dolegliwością. Dzis zostałam zdiagnozowana! 🙁
    Pozdrawiam

    1. grzegorzadam 13 grudnia 2016 o 22:14

      Astma, 3 i 4 stadium rozwoju Ascaris.

      W tym temacie dr Wartołowska i nie tylko, leczyłą wszystkie odmiany astmy:

      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

      1. Gabi Orchita 13 grudnia 2016 o 23:50

        Bardzo dziekuje

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:23

          Przeczytaj dokładnie ten temat i inne tam sugerowane.

  3. ania 13 grudnia 2016 o 14:31

    Pepsi o wątróbce a ja chciałam o tarczycy:)
    Jestem po wizycie u endokrynologa i mam zawrót głowy. w usg wyszło 5 guzków.
    Moje wyniki badań:

    TSH – 1,190 (norma 0,270 – 4,200)
    FT3 – 2,33 ( norma 2,00 – 4,40)
    FT4 – 1,03 ( norma 0,93 – 1,71)
    anty TPO – 10, 23 ( norma 0,00 – 35,00)
    anty TG – 17,10 ( norma 0,00 – 115,00)

    Wynik usg:
    Prawy płat: 28x18x46mm
    Lewy płat: 17x17x44mm
    W prawym płacie zmiany ogniskowe: niejednorodne ze zwapnieniami na granicy płata i cieśni o wymiarach 13x9x15mm ( do BACC), hipoechogeniczna 13x10x13mm oraz hipoechogeniczna 6x3x5mmm. w części dolnej lewego płata hipoechogeniczna zmiana ogniskowa 9x5x9mm oraz mniejsza 4-5mm.
    Patologicznych węzłów chłonnych nie uwidoczniono.

    Zalecony Eutyrox. Kontrola i biopsja za 2 miesiące.

    Co robić??

    1. MonikaZ 15 grudnia 2016 o 13:50

      Wszystkie wyniki w normie. Ja też tak miałam 13 lat temu. Dwa duże guzy poza tym wyniki ok. Lekarz zalecił wycięcie guzów i wyciął…cała tarczycę. Podobno cała była usiana drobnymi guzkami.
      Po długi czasie od operacji, kiedy organizm doszedł do siebie i hormony się ustabilizowały brak tarczycy mi nie przeszkadzał. Teraz po wielu latach odczuwam skutki. Gdybym wówczas miała tą wiedzę, która mam teraz pewnie szukałabym innych rozwiązań ( naturalnych metod).

  4. JoannaB 13 grudnia 2016 o 14:48

    Dlaczego należy bardzo dokładnie przeżuwać każdy kęs? Bo wątroba nie ma zębów 😉

  5. J&M 13 grudnia 2016 o 15:24

    Od siebie dodam tylko jedno – reishi.

  6. ANETA MAJEWSKA 13 grudnia 2016 o 16:25

    Witaj Kochana ,
    Świetny wpis. Czy masz jakiś pomysł na torbiela wątroby 8 cm.Pisałam już o tym .Miałaś napisać do mnie.Grzegorzdan sugerował przywrę .Robiłam rezonan magnetyczny brak robali ( pani była bardzo zdziwiona bo prawie każdy je ma) Piję obecnie rzepik zobaczymy .Piłam olej z czarnuszki , rokitnika, 3 miesiące i d……
    jeszcze się powiększył 1 cm ( bo było 7cm) ocet jabłkowy , dużo wody z solą , kompresy z oleju rycynowego, O jeszcze soda przez 2 tygodnie – rewolucja przewodu pokarmowego taka ,że szok .POMOCY może gdzieś coś wyszperałaś ??? Wierzę w ten rzepik – sok na spirytusie . buziaki

    1. grzegorzadam 13 grudnia 2016 o 22:20

      A vegatest?
      Torbiel może otoczką dla innych pasożytów.

      Jakie pH przed sodą i po, trzeba tego pilnować.
      Jak z jodem i selenem?

      1. Pani Jeżowa 14 grudnia 2016 o 00:08

        ewa.uchacz@wp.pl grzegorzadamie proszę o kontakt,

  7. Pani Jeżowa 13 grudnia 2016 o 16:51

    Pepsiku! Wysłałam Ci e-milka kilka dni temu z zapytaniem jak stosować zakupione u Ciebie suplementy a tu cisza? Może nie doszło? Ewa U.
    Zaproponuj też może coś na ogólne oczyszczenie!?

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 17:19

      na pewno doszło Kochana , ale mam zaległości , bo duuużo mejli przychodzi , wrócę do domu to zobaczę

  8. Ka 13 grudnia 2016 o 18:17

    Dziurawiec tez dobry?

  9. Patra 13 grudnia 2016 o 18:29

    Mam taką zagwozdkę – mój narzeczony narzeka, że po paście do zębów bio (bez fluoru, marka na A.), ma zęby bardziej wrażliwe na ciepło/zimno niż po zwykłej że sklepu (np Sensodyne). Jak mu to wyjaśnić?

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 21:12

      no to niech używa sensodyne

  10. malena 13 grudnia 2016 o 19:26

    Droga Pepsi i Grzegorzuadamie – jest taki problem, proszę o rozjaśnienie myśli, mam pustkę w głowie. Co doradzić – tata mojej szwagierki, mężczyzna pod 70, dość schorowany ( m.in.astma, zakrzepica), poszedł na operację wszczepienia endoprotezy. Operacja niby się udała (była ok. 10 dni temu), ale nie doszło do rehabilitacji, która powinna mieć miejsce od razu, bo okazało się, że po operacji jelita nie podjęły funkcji, tata zaczął mówić od rzeczy i lekarze zdecydowali o ponownej operacji, tym razem na jelita. Usunęli jakieś zrosty, przez chwilę było lepiej, tzn. poczuł się lepiej, choć opuchnięty, niby nerki niewydolne, chociaż wyniki z krwi i z moczu w normie, aż tu nagle wczoraj nagłe pogorszenie, spadła saturacja, zaczął się podduszać. Stan na teraz- podłączony do respiratora, wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną, 4 antybiotyki, lekarze mówią coś o stanie przed sepsą (?) i ogólnie stanie ciężkim (jest na oiomie). Ogólnie – rozpacz, wiadomo i totalna bezsilność. Przychodzą mi na myśl wlewy z wit. C i wody utlenionej – ale co można tym ludziom doradzić? I czy ktoś im to zrobi w państwowym szpitalu? Będę wdzięczna, jeśli się wypowiecie. Całuję

    1. grzegorzadam 13 grudnia 2016 o 22:27

      No to podziałali chłopaki wg procedur, jak zwykle.
      Można było wcześniej zlikwidować astmę i zakrzepicę, ale nie mają na to sposobu bo przecież są nieuleczalne.

      Przykro, ale nic nie zrobisz.
      Pomysł dobry, ale nikt tego nie wykona, nie ma w kajetach procedury na to.

      1. Beata 13 grudnia 2016 o 22:47

        Grzegorzu, WU nie mozna łączyć z wit c, tłuszczami? a z białkiem, ogórkiem?

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:33

          Z niczym, to mocny utleniacz.
          Z żadną żywnością.
          ZAchowaj odstęp od wszystkiego, co najmniej 30-60 minut.
          Amerykanie podają 3 godziny, Last też.

          1. Maria 18 grudnia 2016 o 13:10

            Czy to dotyczy tylko wlewów dożylnych czy tez suplementowania wit. C doustnie i wziewów z WU? W sytuacji stosowania u 8 m. dziecka.

          2. grzegorzadam 18 grudnia 2016 o 14:24

            Nie rozumiem.
            Przy inhalacjach nebulizatorem nie ma związku teoretycznie, ale podajesz
            8 m. dziecku wit.C doustnie?

    2. Marcinek 14 grudnia 2016 o 08:16

      A państwowym szpitalu nic takiego nie zrobią. Pozostaje więc czekać. Tata szwagierki najprawdopodobniej w szpitalu podczas pobytu na OIOM po operacji złapał jakiegoś syfa, który spowodował pojawienie się stanu przed sepsą lub nawet już sepsy. Niestety odsetek zakażeń na OIOM jest bardzo wysoki, ze względu na ciężki stan pacjentów i zabiegi o bardzo wysokiej ingerencji. Na szczęście w przypadku leczenia sepsy odsetek wyleczeń jest znacznie wyższy niż jeszcze kilka lat temu. Należy pamiętać, że sepsa czy stan przed septyczny nie jest chorobą samą w sobie a zespołem niewydolności wielonarządowej. Odsetek wyleczeń „zwykłem” sepsy na szczęście jest dziś już wysoki. Zięba twierdzi, że sepsę można wyleczyć witaminą C co jest oczywiście bzdurą i pokazuje tylko, że ten człowiek powinien zamilknąć na zawsze bo nie ma podstawowej wiedzy. Bo przyczyną sepsy może być zwykłe skaleczenie, wypadek komunikacyjny, choroba przewlekła itd. Nie ma jednego modelu postępowania przy sepsie. A zresztą. Chciałbym, żeby taki Zięba dostał zgodę na zastosowanie swoim metod podczas leczenia sepsy. Tylko pacjentów szkoda, ale może by wyszło jaki to jest gamoń. Przepraszam za te słowa, ale byłem jakiś czas temu na jego szkoleniu i zapłaciłem grube pieniądze. Ten człowiek nie ma pojęcia o czym mówi i wszystko wychodzi w spotkaniach na żywo. Jak ktoś zada pytanie którego zakres wychodzi poza wyuczoną formułkę, ten człowiek się gubi, straszliwie denerwuje i staje się bardzo niemiły i agresywny.
      A już podsumowując merytorycznie. Muszą znaleźć jaki syf wywołał taki stan i się go pozbyć. Mój brat 3 lata temu był we wstrząsie septycznym z niewydolnością nerek, płuc, wątroby. Wyleczyli, chociaż trwało to długo.

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 10:01

        Zrobił mnóstwo pozytywnego fermentu.
        Za to należy mu się uznanie.

      2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 10:32

        Mój brat 3 lata temu był we wstrząsie septycznym z niewydolnością nerek, płuc, wątroby. Wyleczyli, chociaż trwało to długo.==

        Co stwierdzili?

        1. Marcinek 14 grudnia 2016 o 19:14

          Zakażenie kilkoma bakteriami. Jedna z nich była stosunkowo rzadka dlatego długo szukali. W szpitalu byl trzy miesiace. Ordynator oiom upierał się przy amputacji nogi bo zakażenie wyszło w uszkodzonej wypadkiem nodze. Młodzi chirurdzy upierali się że nogę uratują. Uratowali. Ale potem po bardzo intensywnej antybiotykoterapii długo dochodził do siebie.

          1. grzegorzadam 18 grudnia 2016 o 14:12

            No to sie popisali chłopaki, 3 miechy bakterie likwidować antybiotykami,
            Ordy-nator tragedia.

      3. Marcinek 14 grudnia 2016 o 16:57

        Być może pewne patogeny odpowiedzialne za sepsę można. Ale jak już sepsa nie jest chorobą samą w sobie i jej źródłem mogą być bardzo różne organizmy. Od groźnych patogenów przez zupełnie niegroźne dla zdrowego człowieka bakterie i organizmy zasiedlające organizm ludzki. Dlatego nie ma jednego schematu a każdy przypadek jest indywidualny i jednemu witamina c może pomóc, a innemu znów zaszkodzić.

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 18:58

          Kwas askorbowy jest jednym z najmniej toksycznych izolatów, niebędącym de facto witaminą a składnikiem odżywczym.
          Nawet koniom się go podaje przy niedoborach, co dopiero człekokształtnym.

          Nie tylko ten kwas, dr M, Sircus w b. ciekawym artykule o sepsie:
          http://drsircus.com/medicine/surviving-sepsis-fungal-infections
          -dr Raul Vergini i wyniki jego pracy we Włoszech przy użyciu chlorku magnezu w zwalczaniu chorób zakaźnych
          powiedział:
          -„Chlorek magnezu ma wyjątkową moc uzdrawiania ostrych chorób wirusowych i bakteryjnych.
          Leczy polio, błonicę i to było głównym tematem mojej książki o magnezie.
          Kilka gramów chlorku magnezu, zażywane co kilka godzin jest w stanie usunąć prawie wszystkie ostre choroby..
          Widziałem wiele przypadków grypy wyleczonych w ciągu 24-48 godzin przy dawce 3 gramów chlorku magnezu pobieranych co 6-8 godzin. ”
          Jednoznacznie wskazuje na grzybicze uwarunkowania przy sepsie.

          Magnez jako lider leków na depresję, stres i bezsenność.==

  11. lola 13 grudnia 2016 o 19:30

    Droga Pepsi kupiłam i przeczytałam książke Kuracja życia dr Huldy Clark i chyba jest to jedno z gorzej wydanych 40zł w moim życiu. jestem osobą po nerwicy lękowej i drżącym okiem przeleciałam do końca – pasożyty pasożyty pasożyty, ok być może a może i na pewno są one przyczyną paru chorób ale czy ona nie przesadza? myć ręce obsesyjnie, nie dotykać podeszw butów, sterylizować kuchnie, jak przejade szmatką po blacie to się mnożą bakterie, ręce z daleka od buzi, co mam powiedzieć niemowlakowi który wkłada wszystko do buzi i jest to jego rozwój, nie jeść rękami, o zgrozo, przypomnij mi prosze kiedy do użytku weszły sztućce? lodówka toksyczna, powietrze toksyczne to sie przeprowadź na południe radzi, lol, jej podejście antychemiczne jest okej, bo wystaczy tej chemii w koło, ale czy ona nie przesadza? i już nie wiem czy jest w tej książce choć jedna przydatna infromacja
    tak sie dziele spostrzerzeniem, pepsi podziel sie też nim plis
    pozdro

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 21:05

      Jesteś ode mnie lepsza, bo ja jej nie dokończyłam, a jestem fanatykiem kończenia tego co rozpoczynam. Kocham pisać posty na podstawie książek, aż podskakuję z radości, gdy nowe tomy zjeżdżają, a ja wącham karki i piszę, piszę, piszę. A co tam dr. Sircus radzi w kwestii magnezu, a co tam Nieumywakin zaleca z sodą, i wodą utlenioną, a co tam Saul o witaminach nawinął, nawet terapia Gersona mnie nie zniechęciła, czy dywagacje Bołotowa o mięsie, ale to co napisała ta kobieta odbiera chęć do życia, nawet tu i teraz. Nie, nie podłączyłabym się do prądu. Nie , nie będę stale opętana czy złapię pasożyta.Nie napisałam żadnego artykułu na podstawie jej książki, jedynie ten o kwasie askorbinowym w solniczce, bo jest to moim zdaniem bardzo przydatna informacja. Uważam, że odpowiednia dieta zniechęca pasożyty, a pewne przejawy obcego życia w nas, jak candida (przerost) są pozytywnym objawem/ właśnie dzwonkiem alarmowym, dzięki czemu możemy się ustrzec przed cukrzycą.
      Jestem absolutnie przekonana, że droga do zdrowia nie prowadzi przez metody pani doktor, co nie znaczy, że nasza dieta nie powinna zniechęcać wiele pasożytów. Nieproszeni goście nie powinni czuć się dobrze w naszym domu/ciele. Miliony dzieci na świecie zjadło swój kał i nic z tego nie wynikło, poza suplementacją B12.
      Życie nie na tym polega. Nie wiem po co czytałaś tę książkę, to jest dla osób słabych psychicznie jak oglądanie horroru, zakazane
      całuski <3

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 07:36

        – Nie, nie podłączyłabym się do prądu.==

        Nie ma takiej potrzeby, to tylko opcja dla poważniej chorych, nie jest to jedyna metoda.
        Przesadzacie, naprawdę.
        Kobieta wykonała potężną pracę, trzeba tylko umiejętnie z tego korzystać.
        Opisała skrupulatnie to, co lekceważy oficjalna medycyna, efekty tego zaniechania widać dosłownie wszędzie,
        nasi parazytolodzy doszli sami do tych wniosków, choć metodyka jest inna, zasada pozostaje niezmienna.- dr Wartołowska i inni.
        Przyczyną 90% chorób jest słaby układ odpornościowy i te opisane infekcje oraz zatrucia.

        Jak obserwuję objawy, choćby tu na blogu, wielu natychmiast powinno z tego skorzystać.
        Rozsądnie jest mieć tego świadomość.

        -”Bez względu na długość listy objawów danego pacjenta – od chronicznego zmęczenia poczynając,
        na bezpłodności i zaburzeniach psychicznych kończąc – jestem pewna, że istnieją tylko dwie przyczyny
        chorób:
        obecność pasożytów lub skażeń.

        Nigdy nie stwierdziłam, żeby głównym czynnikiem był brak ruchu,
        braki witaminowe, poziom hormonów, czy cokolwiek innego. ==

        1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 08:30

          Niestety to okropne kłamstwo, wystarczy zbadać się, pozbyć ewentualnych pasożytów, następnie odizolować się od nowych pasożytów, żyć septycznie, i zasiąść przed komputerem na długo, potem przed telewizorem, zajadając to co zwykle ludzie jedzą, i daję gwarancję, że po roku jest TOTALNY upadek systemu !!!! Woda, dobra dieta i suplementacja wynikająca z niedoborów związanych z wieloma czynnikami, ruch, oddychanie, wchodzenie na wysokie wibracje to podstawa silnego systemu immunologicznego, który faktycznie jest najważniejszy, ale nawet on może popełnić błąd.

          1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:22

            Co jest tu kłamstwem ?

            Kłopotem jest często pozbycie się tych pasożytów, przy braku swiadomości i wiedzy, szczególnie w połączeniu z innymi (borelioza)
            Tego nie można pozbyć się dietą.
            Czasami są sytuacje dramatyczne, Wartołowska o tym pisała.

            Profilaktyka owszem, niezbędna.
            I suplementacja też, w kółko o tym piszemy.

          2. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 09:57

            och to moje ego jest kłamstwem, użyłam za mocnego słowa, po prostu są sytuacje wyjątkowe, dziwaczne choroby, i tak dalej, a tutaj ludzie wpadają w paranoje, o tym mówię. Każdy myśli, że jak przewijał dziecko z drugiego dania, to może mieć przekichane. Nie widzisz tego?

          3. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 10:11

            Ja nie wpadam 😉

            I to nie Clark miała paranoję, a ludzie są strasznie przewrażliwieni, jak czytam 🙂
            To jest zrozumiałe, dla niektórych nie do przyjęcia, ale to jest, czy nam się to podoba czy nie.

            Kotów nie polecam całować, pomimo, że je uwielbiam.
            Są czynności nie wskazane.

          4. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 12:36

            Grzegorzu adamie widzimy świat zupełnie innymi oczami

          5. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 14:20

            To ma swoje plusy dodatnie, jak mawia ‚klasyk’ 😉

      2. Paula 14 grudnia 2016 o 08:39

        Też tak myślę. Ja po przeczytaniu Clark i Siemionowej przez wiele tygodni miałam problem z moim ukochanym kotem-nie mogła biedaczka zrozumieć dlaczego przestała być przytulana…..to było bez sensu, biedny kot, biedna ja….Przestałam się przejmować, ale gdzieś z tyłu głowy ziarenko obawy niestety zostało nie polecam więc czytania tych książek jak się ma w domu ukochane zwierzaczki.

        1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 08:50

          to nie jest tak, że ta kobieta pisze bzdury, miewamy pasożyty, z wieloma żyjemy za pan brat jak z candidą, niewątpliwie przywry należy się pozbyć jak najszybciej, inne zakażenia grzybami, rzęsistki, wirusy, i tak dalej jak najbardziej tępimy takie rzeczy, ale bez popadania w paranoję. Sama w dzieciństwie napiłam się wody z wiaderka podczas zabawy nad rzeką i miałam glistę, którą moja babcia załatwiła w parę dni dietą.

        2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:16

          Clark nie mówiła żeby nie przytulać kotów!
          Ale mieć świadomość, że bywają choroby od tego, choćby toksokaroza, toksoplazmoza czy bąblowica.
          I że są szczególnie groźne dala kobiet w ciąży.
          To jest ważna informacja, ważna.

          Nie odwracajcie kota ogonem 😉

          A zwierzęta jako członków rodzin i przyjaciół trzeba odrobaczać.
          Miałem w domu koty i będę miał.
          Siemionowa mówi to samo, Ozimek, Wartołowska i inni.
          To są fakty.

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 09:59

            ale wszyscy jak jeden mąż odrobaczają swoich pupilów, to nie jest ten blog

        3. sowka 14 grudnia 2016 o 13:14

          No własnie Pepsi zbyt emocjonalnie podchodzisz do H.Clark i nastawiasz tak czytelników tego bloga
          Skoro każdy ma swój rozum to wyciąga wnioski po przeczytaniu Twoich wpisów jak tez pozycji
          „Kuracja życia ” uważam że dałaś przyzwolenie na taka fale krytyki ,a reszta potoczyła sie sama….
          Grzegorzadam odwala tu dobra robotę !!!
          Ostatnio pisała pewna dzieczyna i prosiła o pomoc -miała pasożyty i nerwice lekową – wierzy w Ciebie jak w Boga ,cóż nikt oprócz Grzegorza nie zareagował aby jej pomóc…..

          .http://www.pepsieliot.com/uruchom-wlasne-sily-obronne-przeciwko-pasozytom-po-prostu/?replytocom=80092#respond

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 18:15

            dziwie sie ze tak napisałaś, ewidentnie si nie rozumiemy , nie chce Cię oceniać , ale być może Tobie zabrakło obiektywizmu

    2. malena 13 grudnia 2016 o 23:13

      Dziękuję Grzegorzu. Jakie to absurdalne – jest być może sposób na uratowanie człowieka, ale nikt się tego nie podejmie, bo procedury. Nadzieja w tym, że jednak człowiek da radę.

    3. JoannaB 14 grudnia 2016 o 09:03

      Hulda radzi również, żeby odstawić drewniane sztućce na rzecz plastikowych (ciekawe dlaczego skoro drewno jest naturalnym antyseptykiem i żadne bakterie na nim dłużej nie przeżyją, w przeciwieństwie do plastiku). Ponadto jej przepis na naturalne kosmetyki to: puder ze skrobi kukurydzianej, kredka do brwi i tusz do rzęs z wkładu węglowego z ołówków (przy czym brewki malujemy rozcierając ów wkład palcem), no a jako róż – buraczek. Jak sobie to wyobraziłam….

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:31

        Drewno w kuchni antyseptyczne? Po wielokrotnym myciu detergentami?
        Rozwodnione od wrzątku drewno pochłania raczej wszystko.
        Deski do krojenia, na których w domach kroi się wsio: sery, mięso, ryby, warzywa.
        nie ma to związku z higieną raczej.
        Albo pleśnie lodówkowe, nikt nie zwraca na to uwagi..

        O dobrym nieprzezroczystym plastiku PEHD nie pisze tylko Clark, to jest udowodnione.

        Nie można tych porad przyjmować ortodoksyjnie, to są pewne pomysły.

        1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 09:54

          jak najbardziej zgadzam się co do drewna, japońskie pałeczki też są jednorazowe

        2. JoannaB 14 grudnia 2016 o 15:39

          Na drewnie nie wyhodujesz żadnych bakterii. Nie wiem skąd masz to przekonanie, ale widziałam film, gdzie facet (biolog) badał pod mikroskopem wszystkie przedmioty codziennego użytku, jakie są w kuchni u rodziny, która wzięła udział w tym programie. I okazało się, że tylko drewno jest bezpieczne, specjalnie gorliwie sprawdzał deski drewniane po krojeniu mięs i ryb, zero bakterii. Natomiast najgorsze były rzeczy plastykowe, pozostaje mnóstwo bakterii nawet po umyciu…
          A pałeczki japońskie są jednorazowe może z tej samej przyczyny, co w Indiach są naczynia jednorazowe.

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 17:56

            w sumie to bardzo dziwne, ale optymistyczne to co napisałaś

          2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 19:01

            gdzie facet (biolog) badał pod mikroskopem wszystkie przedmioty ==

            To mamy słowo przeciwko słowu, któryś z tych biologów się myli 😉

          3. JoannaB 15 grudnia 2016 o 09:05

            Hmmm… ja mówię o obrazie a nie o słowie. Ów biolog, wraz z całą ekipą, zainstalowali mały lab w domu tej rodziny. Badając przedmioty i to co się na nich znajduje obserwowali wszystko przez mikroskop (mieli go na miejscu), który był tak sprzęgnięty z kamerą, że każdy dosłownie widział co się znajduje na danej desce i jak się rozwija albo nie rozwija w pewnym okresie czasu. I tak, ku zdziwieniu całej rodzinki, deska drewniana dosłownie samooczyszczała się po pewnym czasie od umycia dokładnie takimi samymi detergentami jak deska drewniana i szklana. Natomiast bakterie na desce drewnianej mnożyły się z czasem coraz intensywniej. Na szkle było o tyle lepiej, że nie miało tylu zagłębień po nożach, więc bakterie nie tworzyły takich kolonii jak na plastiku. Stąd był prosty wniosek, że drewno jest naturalnym antyseptykiem. Badali również sztućce drewniane i zawsze wynik był taki sam – drewno góruje pod względem czystości. To wszystko było widać na ekranie. Film oglądałam jakieś 10 lat temu, miał taki śmieszny tytuł ale niestety nie udało mi się odszukać, żeby załączyć tutaj link. Nie zapamiętałam dokładnie tytułu, ale sama treść była niezwykle ciekawa.

          4. grzegorzadam 15 grudnia 2016 o 09:54

            Ciekawe.
            Warto by odnaleźć ten film.
            Znaczyłoby to , że Hulda była w błędzie.

            -”deska drewniana dosłownie samooczyszczała się po pewnym czasie od umycia dokładnie takimi samymi detergentami jak deska drewniana i szklana. ”

            Maiło być plastikowa i szklana ?

          5. JoannaB 15 grudnia 2016 o 14:36

            „Maiło być plastikowa i szklana ?”
            Tak, tak miało być 🙂
            podejmę jeszcze próby wyszukania tego filmu. Może się uda. Podświadomość na pewno zna tytuł, to mi podpowie 🙂
            Wtedy miałam akurat deskę szklaną, bo wydawała mi się najbardziej higieniczna, a ona nie tylko nie jest czysta, dodatkową atrakcją jest niszczenie noży.

          6. grzegorzadam 15 grudnia 2016 o 21:38

            Też miałem taką ”szklankę”.
            Noże załatwiało na maxa.
            Stłukła się na szczęscie.
            Nie kupiłem więcej choć były okazje.

  12. Ala 13 grudnia 2016 o 20:18

    Z tą „czystą wodą do picia” istna schizofrenia po internetach.. Autorytatywnie stwierdza się, że czysta bez niczego jest bez sensu, bo nie przydaje się w niczym organizmowi oprócz bicia rekordu w częstości siusiania, bo przelatuje przez człeka jak by jej wręcz nie było, obciążając serce na przykład, bo pompować musi rozwodnioną krew, itd. NATOMIAST woda ze zdrową „wkładką” jest jedynie słuszną jej postacią /herbaty,zioła,imbir,ocet,cytryna itp itd/ bo trafia do żołądka na dłużej i ma szansę na bycie użytkowaną z korzyścią dla organizmu.
    NO to co z tą wodą?

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 20:47

      woda jest kluczem, pić

    2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 07:17

      Woda musi mieć odpowiednie pH, i wodorowęglany (magnezu, sodu, potasu) w sobie oraz odrobinę soli.
      Sircus ładnie to opisuje.
      Herbaty ziołowe, cytryna też b. dobre.

      1. JoannaB 14 grudnia 2016 o 09:23

        Z tą solą w wodzie… monie nie każdy i nie zawsze. Mój znajomy stosował się do rady Bołotowa i … wyniki badań wskazały za wysoki poziom sodu co przy potasie przy dolnej granicy normy powoduje dysharmonię. Dlatego zawsze warto zbadać jak działa to co robimy.

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 10:05

          Trzeba doładować potas i po problemie.
          Odrobina soli na szklankę nie zlikwiduje potasu, problemem jest jego chroniczny
          brak u niektórych.
          Tak, trzeba wiedzieć co się robi, przed dawkowaniem.

          POdawasnie wit.C przy pasożytach np. jest co najmniej nierozsądne.

          1. Pati 14 grudnia 2016 o 18:14

            Dlaczego nierozsądne?

          2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 21:17

            Sa takie teorie, poniekąd uzasadnione.
            Najpierw oczyszczanie, potem suplementacja.

          3. Niki 15 grudnia 2016 o 22:05

            Pati, mówiąc wprost, one zeżrą wszystko, co odżywia i rosną

    3. Marcinek 15 grudnia 2016 o 10:32

      W Indiach w Varanasi ludzie piją wodę z Gangesu, gdzie obok pływają rozkładające się ciała i nic im się nie dzieje. Kwestia dostosowania organizmu. Ich organizmy i flora są do tego przyzwyczajone i sobie z tym radzą. Nas by pewnie to zabiło bardzo szybko.

      1. JoannaB 15 grudnia 2016 o 15:06

        Nie byłabym taka pewna, czy nam by zaszkodziła bo okazuje się, że Ganges płynie po żyłach srebra. Dlatego biali ludzie tę wodę używają i nic im się nie dzieje.

        1. Marcinek 15 grudnia 2016 o 18:33

          Ja się bałem zbliżyć. Ale miasto sprawiło na mnie ogromne wrażenie. Do dziś mi się śni. Nie są to koszmary ale czuję się bardzo nieswojo.

  13. ninja 13 grudnia 2016 o 20:39

    Co masz na myśli pisząc „umiarkowane spożycie roślin strączkowych”? oczywiście rozumiem, że należy uważać z ich spożyciem, ale prosiłabym o bardziej sprecyzowaną ilość na dzień/tydzień?
    zależy mi na tym, gdyż jestem dojrzewającą dziewczyną i próbuję jakoś nadrabiać białko, gdyż z pokarmów zwierzęcych jem jedynie raz na jakiś czas jajka.
    Pozdrawiam cieplutko w ten szczypiący mróz <3

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 20:46

      no to jedz soczewicę, albo kaszki pyszne: quinoa, jaglanka, gryczana

    2. JoannaB 14 grudnia 2016 o 08:58

      Przyłączam się do pytania i proszę o informację, które rodzaje fasolowatych powinno się omijać lub bardzo ograniczyć. Swoją drogą, czytałam, że wystarczy umiejętnie je gotować tzn. namoczyć, potem wylać wodę z moczenia, zalać nową i przez pierwszych kilka minut gotować na silnym ogniu BEZ przykrycia, wtedy te szkodliwe związku ulatniają się.

      1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:44

        W tej książce Hulda pisze o podwójnym gotowaniu grochu.
        Tez to zbadała.
        Jem wszystkie strączki bez wyjątku.
        Zawsze mi smakowały.

  14. malena 13 grudnia 2016 o 21:58

    Właśnie ja po recenzji książki H. Clark i po tym, co przeczytałam tutaj na jej temat stwierdziłam, że nie kupię tej książki, bo bardziej mnie nastraszy, niż pomoże. Pepsi, Saula, Fuhrmana, Ziębę czytam spoko, chociaż pierwszy okres, kiedy rozkminiałam te tematy też był pełen lęku i poczucia, że zaraz umrę, bo nie robię tych wszystkich rzeczy.

    1. grzegorzadam 13 grudnia 2016 o 23:38

      Nie musisz kupowac , jest od lat za free w necie, na wniosek samej autorki.

      Tylko pamiętajcie, jak będą jakieś kłopoty, zawsze można zajrzeć… 😉

    2. Marcinek 14 grudnia 2016 o 09:01

      Zięby nie polecam. Fałszywiec i biznesmen. Idź do niego na szkolenie. Zapłacisz to się przekonasz. Tylko nie dopytuj za bardzo o konkrety bo Pan Zięba się wtedy gubi i robi straszliwie nieprzyjemny i arogancki.

    3. Niki 14 grudnia 2016 o 21:19

      Ludzie kochani, ale czemu aż tak się boicie? Dlaczego pozwoliliście się nastraszyć? Naprawdę nie słyszeliście nigdy wcześniej np. o toksoplazmozie i czym może skończyć się lizanie kotka? Lub dawać mu swój pyszczek do wylizania. Co się znajduje na blatach kuchennych, ceracie stołu (!) podobno gorsze wynalazki niż na desce sedesowej, o tym żeby łapek do buzi nie wkładać (wiadomo dzieci robią swoje… ale dorośli? sama z tym walczę… !!) nie wiem czy ona pisze o obsesyjnym myciu rąk, ale osobiście myję dość często w zależności od tego czego dotykam. Majac ziemię z doniczek na rękach nie wytrę ich pobieżnie w szmatkę i nie wezmę czegoś do jedzenia – w ziemi mogą być larwy, pleśnie itd. po wycieraniu kurzu również, kiedy leci mi sok z owoców na ręce, umyję po jedzeniu nie zostawię pożywki mikro-towarzyszom życia. Co spadnie na podłogę jeszcze użyję, o ile moja podłoga nie jest czarna od brudu Itd.

      Były akcje społeczne! Przynajmniej o toksoplazmozie. O tym się mówiło, przestrogi leciały. W rodzinach się o tym mówiło, a przecież matki nam wpajały w dzieciństwie również takie rzeczy. A nie słuchało się… bo bunt, bo straszą, bo nikt jeszcze od tego nie umarł i takie tam usprawiedliwianie się.
      Zakoduj sobie jako informację rzeczową, konkret, przed którym należy się wystrzegać dla własnego dobra i dobra swoich dzieci, rodziny, wypracuj w sobie świadomość i dobry nawyk (rytuał zdrowego życia). Nie odbieraj tego jako straszenie, choćby przekaz o tym świadczył, wyłącz emocje, włącz tryb świadomości ewentualnych zagrożeń, które mogą się pojawić, jeśli będziesz postępował nierozsądnie, beztrosko, bezmyślnie. Czytaj o tym, czym grożą różne zachowania i jak się przez tym uchronić, jak poprawiać jakość życia., nie przyjmuj wszystkiego jak wyrocznię, szukaj argumentów za i przeciw.

      I jeszcze podsumowując. Najgorszą robotę w głowach robią przestrogi typu: Nie bój się, nie dotykaj, nie lękajcie się (!) – a jakże również, nie, nie, nie. Strasznie długo przez te nieodpowiednio dobrane słowa człowiek zmienia coś w sobie, przestawia fałszywe wzorce mentalne, nie jest w stanie przebrnąć przez negację, staje więc do walki z siłą zewnętrzną, zamiast ze swoimi słabościami, nie buduje wojska swojej siły wewnętrznej, silnej woli.
      Nie – nie działa tak jak byśmy tego chcieli. Działa przewrotnie, odwrotnie, umysł buntuje się przeciw NIE. Należy wyrażać się w sposób pozytywny. Nie bój się zamieniamy na bądź (lub jesteś) odważny/ dzielny/ silny, masz moc w sobie, bądź sobą, zwyciężaj.

  15. Olga 13 grudnia 2016 o 22:17

    Gdzie i jakie dokładnie kupujesz glony na sushi?

    1. Pepsi Eliot 13 grudnia 2016 o 22:37

      kupuję z naszego sklepu, ale widzę że ktoś je wyłączył, jutro się dowiem dlaczego

    2. Olga 14 grudnia 2016 o 21:46

      I co z tymi glonami?

  16. Gabi Orchita 13 grudnia 2016 o 22:36

    Czyli z tą astmą jest kicha?

    1. grzegorzadam 13 grudnia 2016 o 23:40

      Kicha?

      1. Gabi Orchita 14 grudnia 2016 o 12:31

        Ten komentarz poszedł zanim odpowiedziałeś mi na ten powyższy

  17. haniaa 13 grudnia 2016 o 23:15

    Ja byłam dzisiaj na biorezonansie i jestem załamana, wyszło mi, że mam motylice wątrobową, gliste i owsiki. Pani zrobiła zabieg, poinformowała o ewentualnym złym samopoczuciu, bądź innych reakcjach organizmu co moga tudzież wystąpić i pasażerowie na gapę zostały zlikwidowane. Ale czy na pewno? Biorezonansem można uśmiercić te pasożyty.????

    Boję się tej motylicy, bo jest niebezpiecznym pasożytem.

    1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 08:52

      no to właśnie jest ta przywra o której piszę w poście

    2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 09:35

      Biorezonans stosuje się do tych celów, ale jeden zabieg to za mało.
      Najlepiej łączyć z metodami ziołowymi.

      1. haniaa 14 grudnia 2016 o 13:14

        Przy karmieniu piersią mogę stosować ten zestaw zioł? Co jeszcze mogłabym zastosować?

        Dodatkowo wyszło mi zagrzybienie, wirus HHVTyp6, opryszczka, bacterie coli, faec.alk., Pseudomonas( pałeczki gram-ujemne), Clostridium diff., Clostr. ionococcum, Gonococcinim,Propioni,Trichomonaden Fluor. Nawet nie wiem co to za bakterie, co to oznacza dla organizmu i jak je zlikwidować??

        Do tego wszystkiego obciązenie metalami ciężkimi: Arsen, beryl,kadm, palad, aluminium,nikiel i bardzo duże braki witamin. Czy można pozbyć się tych metali ? Bo pani co to robiła powiedziała, że to z powietrza i nie da się tego usunąć??

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 20:57

          Wszystkich metali można się pozbyć odpowiednio dobraną chelatacją, ale nic
          na szybko.
          Ciąża jest tu znaczącym ograniczeniem, karmienie mniej.
          Stosuj sodę z potasem regularnie, pilnując pH.
          Soki warzywne świeże bardzo wskazane.

          Ostrxzej zadziałasz jak skończysz karmić.

          1. haniaa 18 grudnia 2016 o 22:42

            Na razie z rana popijam wodę z solą, Jak do tego włączyć jeszcze sodę? Najpierw pić sodę a po 20 min wodę z solą?
            Chelatację to wprowadzę jak doprowadzę żołądek i jelita do normalnej używalności. Bo przypuszczam, że pewno mam nieszczelne jelita. Czy na to dobre będzie np picie lnu świeżo zmielonego?

          2. grzegorzadam 19 grudnia 2016 o 08:49

            Możesz tak i tak, kwadrans przerwy wystarczy.

            Len może być, alginian sodu również.

    3. gagatec 14 grudnia 2016 o 11:34

      Nie panikuj to po pierwsze, ja przez wakacje pozbywałam się bąblownicy i tęgoryjca, oczywiście zapperem pani H.Clark, chwała jej za to, i ziołami ,,sanacor” o ile dobrze pamiętam. Zabiegów prądowych na taś.bąbl. miałam 10 na to drugie dziadostwo 6. ,,Normalnymi” metodami bąblowca wykrywa się przypadkiem lub przy sekcji zwłok:) badając przyczyny zejścia delikwenta z tego świata, bo jak cysta pęknie to dosłowne jest,,umarł w butach”. A pasożyty są wszędzie, więc tylko kwaśny żołądek to jedyna zapora przed nimi. A moje koty miziałam i miziać będę. Przyznaję, że książkowe opisy walki z pasożytami wydają mi się syzyfową pracą i takim ogromnym wysiłkiem, że się wszystkiego odechciewa. Ale uważam, że każdy osobnik posiadający umiejętność czytania powinien sobie przeczytać, żeby wiedzieć jakby co. Aktualnie surowe owoce i warzywa ozonuję. I nadal jem betainę. I jak mantrę za GrzegorzAdamem będę powtarzać, cokolwiek wam jest zaczynajcie od biorezonansu, żeby rozpoznać sytuację i podjąć działania ukierunkowane a nie na chybił-trafił. A Pepsi zapodaje na tacy co i jak jeść, więc uszy do góry 🙂

      1. haniaa 14 grudnia 2016 o 13:48

        To co mnie skłoniło żeby pójść na biorezonans to przede wszystkim to że muszę się zabrać za siebie,bo od dłuższego (bardzo długiego) czasu czuję się nie za dobrze, do tego jeszcze po ciąży. włosy garściami mi wychodzą, paznokcie łamią się,skóra jak szczotka wysuszona i szorstka, sińce i worki pod oczami, niewyspanie, hemoroidy, problemy żołądkowe( kiedyś lekarz jak byłam się zbadać powiedział że mam zespół drażliwego jelita). Czasem jak coś zjem a jestem bardzo głodna bo długo nie jadłam to robi mi w jelitach takie wiercenie aż mnie skręca z bólu co zawsze kończy się biegunką. a przeważnie mam problem z wypróżnianiem- zaparcia. I jeszcze jakbym długo nie jadła to robią mi się takie drżączki i słabość (jak czasem po wypiciu kawy), więc muszę szybko coś na zęba wziąć. Może za to że mam niedociśnienie?

        Robiłam test sody i odbiło mi się dopiero po 4 min, słabo. Jak zjadłam buraczki na obiad to zauważyłam, że jak siusiam to tak delikatnie pod czerwono.

        Muszę coś koniecznie z tym zrobić, tylko od czego zacząć???

        1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 19:45

          Masz ewidentne objawy zarobaczenia.
          Pasożyty rządzą apetytem i innymi reakcjami.
          Do kompletu brak kwasu w żółądku.
          Musisz to zlikwidować, jak radzi @gagatec, wypytaj o szczegóły.

        2. gagatec 16 grudnia 2016 o 18:57

          Myślę, że betainę hcl możesz zacząć stosować do jedzenia, najpierw parę gryzów i wtedy łykasz. Zacznij raz dziennie do obiadu, obserwuj się czy nie boli cię żołądek. Jak nic się nie dzieje to możesz zacząć też do śniadania a potem do każdego posiłku. Lepiej powolutku, ja np. miałam taki skurcz żołądka, że gwiazdy zobaczyłam w dzień 🙂 więc miej na podorędziu krople żołądkowe i z gwinta, od razu puszcza. Tłucz pasożyty biorezonansem jak ta pani nie ma zappera, bo inaczej nie ruszysz z miejsca. Ponieważ karmisz, z ziołami musisz poczekać chyba, że są takie co można. Ale możesz spróbować trochę z kiszonkami, chrzanem na łagodnie, cynamon, gożdziki,kardamon,imbir z jabłkami na gorąco. Przede wszystkim żeby ułatwić trawienie zacznij jeść rozdzielnie, osobno węgle i białka. Jak jesz mięsko to tylko z zielskiem czy buraczkami itp.o REZYGNACJI Z GLUTENU I CUKRU nie wspomnę bo Pepsi tu elaboraty wypisała. Musisz się po prostu ogarnąć, powziąć jakiś plan i zacząć coś robić KONSEKWENTNIE, małymi krokami. No i dokształcaj się w tych sprawach jak wszyscy tu na blogu, powodzenia 🙂

          1. haniaa 18 grudnia 2016 o 22:26

            Dziękuję @gagatec za cenne rady. Muszę jeszczę troszeczkę poczytać i doinformować się w tym wszystkim co i jak, bo zbyt dużo informacji jak dla początkującego. Chociaż książki H.Clark posiadam i czytałam (obydwie),to zbyt wiele jest do ogarnięcia.
            Kiszonki jem, ale mało bo małej potem robią się wzdęcia. Popijam kawę gotowaną z cynamonem,kardamonem,kminkien, miodem i olejem kokosowym. Raczej staram się od jakiegoś czasu w miarę zdrowo jeść, ale o tym żeby nie łączyć ze sobą węglowodanów z białkami w jednym posiłku to nie wiedziałam. No i ten gluten, prawie wszędzie go pełno w tych pokarmach którymi się zajadam. No cóż będę musiała zmienić to i owo.

            Na razie nie jem słodkiego, ale na święta to chyba sobie pofolguję troszeczkę,a potem to już na całego biorę się za siebie. Oczywiście powolutku tak jak radzisz, żeby sobie nie narobić.

            I zastanawiam się nad zakupem zappera, czy to nie byłoby dobre wyjście i dobra inwestycja ku zdrowiu swojemu i najblizszych???Bo jakbym miała wydać na kilka zabiegów na biorezonans, to chyba lepiej zakupić ten zapper. Tylko czy taki Zapper działa tak jak biorezonans,czy to nie ma znaczenia??

          2. grzegorzadam 19 grudnia 2016 o 09:02

            Jeżeli zapper to z regulacja częstotliwości.
            Musisz się uzbroić w cierpliwość, trzeba czasu.

            O łączeniu posiłków archiwalny art. z Nexusa:
            (…)
            Od niepamiętnych czasów przestrzegano naturalnego prawa dotyczącego łączenia składników pokarmowych.
            Zauważono, że ptaki jedzą owady o innej porze dnia niż ziarna. Inne zwierzęta mają tendencję do jedzenia jednego pożywienia naraz. Białko zwierząt jedzących mięso jest surowe i czyste.
            Na wschodzie zgodnie z tradycją spożywa się yang przed yin. Zupa z miso (sfermentowanym białkiem ziarna soi – yang) na śniadanie, surową rybę (więcej białka – yang) na początku posiłku, potem ryż (który jest mniej yang niż mięso i ryba), a następnie warzywa, które są yin. Jeśli kiedykolwiek spożywałeś posiłek z tradycyjną rodziną japońską i naruszyłeś ten porządek, zapewne poprawi cię uprzejmie, ale bardzo stanowczo (jeśli byli twymi przyjaciółmi).
            Prawo stosowane przez ortodoksyjnych żydów zabrania wielu połączeń w tym samym posiłku, zwłaszcza mięsa i produktów mlecznych. Specjalne przybory kuchenne są stosowane do posiłków mlecznych a inne do posiłków z mięsa, co wzmacnia przestrzeganie tabu u źródła pożywienia, czyli w kuchni.
            Człowiek bardzo wcześnie nauczył się, że nieprawidłowe połączenie żywności może mieć wpływ na jego organizm. Gdy bolał go brzuch z powodu połączenia surowych owoców z ziarnem lub miodu z owsianką, nie sięgał po tabletkę hamującą wydzielanie kwasu. Nauczył się nie jeść w ten sposób. Gdy obżarstwo i nadmiar zaczęły się rozprzestrzeniać, powołano przeciwko nim normy religijne i przykazania. Obżarstwo jest grzechem głównym w większości religii, lecz niestety nie ma specjalnych ostrzeżeń religijnych ani przykazań dotyczących rafinowanego cukru, ponieważ nadużywanie cukru podobnie jak narkotyków nie występowało w czasach, kiedy spisywano święte księgi.
            (…)

      2. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 14:19

        -”,Normalnymi” metodami bąblowca wykrywa się przypadkiem lub przy sekcji zwłok:)
        A moje koty miziałam i miziać będę. ”
        🙂

        -”Przyznaję, że książkowe opisy walki z pasożytami wydają mi się syzyfową pracą i takim ogromnym wysiłkiem,”

        Tak, ale i tak warto.

        1. gagatec 16 grudnia 2016 o 18:20

          Po co komu koty jak się ich nie mizia po kudłatym brzuszku? 🙂 psychopatyczne bestie z nich wyrastają. No i mycie rączek to podstawa, jako że mam charakter nieustępliwego terrorysty, to różne dziwne zwyczaje są plenione w zarodku, a i koty dostają ścierą bez łeb za łażenie tam gdzie nie należy. A blaty w kuchni trzeba zmywać przed jedzeniem. Podziwiam ludzi, którzy obłuskują świeże pestki z dyni do walki z glistami, mnie by jasny pierun strzelił 🙂

  18. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 06:46

    Przy czym „trójzestaw”, to zmielone nasiona goździka, ziele piołunu i nalewka z orzecha włoskiego,==

    BWT Clark, Siemionowa też to poleca.

  19. Marcinek 14 grudnia 2016 o 10:10

    Na początku i owszem. Na mnie również wywarł dość spore wrażenie. Do czasu… poznania na żywo i wgłębienia się w temat. Póki jeszcze głosił swoje podstawowe teorie było to całkiem ok, ale kiedy biznes zaczął się coraz bardziej kręcić Zięba coraz bardziej zaczął się „rozwijać” i wyszło, że ten człek nie ma pojęcia bladego o tym co głosi. Wielu naturopatów i fitoterapeutów kategorycznie się od niego odcina. Naprawdę warto iść na jego kursy, choćby po to żeby przekonać się, że on nawet podstawowych swoich formułek się nie nauczył i sypie błędami (często przecząc samemu sobie) jak z rękawa. A dlaczego to robi? Z prostego powodu. Biznes musi się kręcić. Dlatego teraz szkolenia są często połączone z promocją różnych „naturalnych” środków. Powoli zaczynają się z tego robić akcje, jak te niby „zdrowotne” pokazy, gdzie ludzie potem kupują jakieś dziwne pościele, garnki itd.

    1. JoannaB 15 grudnia 2016 o 09:11

      Mam podobne do Twoich odczucia, co do tego pana. Początkowo robi wrażenie, ale po pewnym czasie nie wiadomo do czego w zasadzie dąży. Bo przestał zajmować się pomaganiem ludziom twierdząc, że nie jest lekarzem, ale przecież jest wielu naturopatów pomagających ludziom, który nie są lekarzami i nie mają z tym problemu. Pan ten zajął się teraz biznesem i walką, raczej nie osiągnie pozytywnych efektów w dłuższym okresie czasu. W dodatku w ogóle nie odpowiada konkretami tylko jakimiś ogólnikami nic nie wnoszącymi do rozmowy. Potem wycofuje się i twierdzi, że wszyscy go atakują… A może po prostu dostaje to, co sam wysyła….

      1. Marcinek 15 grudnia 2016 o 10:35

        Problemem Zięby właśnie jest to, że wypłynął na szerokie wody. To co miało być jego sukcesem, może okazać się początkiem końca. Ludzie się nim zainteresowali, także inni naturopaci i wielu ma bardzo złe zdanie po spotkaniu z nim, bo właśnie facet nie potrafi rozmawiać. Albo prowadzi monolog, albo nie ma rozmowy, a już broń Boże pytań. Oglądałem wywiad z Bołotowem. Człowiek mimo bardzo zaawansowanego wieku, bardzo przystępnie i spokojnie odpowiada na zadawane mu pytania, cały czas mając bardzo pozytywne podejście do rozmówcy. Zięba jest tego totalny zaprzeczeniem.

  20. Agata 14 grudnia 2016 o 12:14

    Pepsi kochana, wiem, że nie na temat wątroby, przepraszam.
    Powiedz, jak Ty, dążąca do przebudzenia, radzisz sobie z takimi tematami jak np. Aleppo? Co robić, aby z jednej strony nie uciszać serca i nie zobojętniać uczuć, a z drugiej nie zaszkodzić sobie?
    Od wczoraj myślę, jak to ugryźć i wychodzi mi że albo odciąć się od informacji – co trąci egoizmem, albo zapomnieć o budzeniu się..

    1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 12:33

      Po pierwsze musiałam sprawdzić o co Ci chodzi o Aleppo, nie mam telewizora, nie mam radia, nie czytam dzienników w Internecie, ani gazet. Odcinanie się od informacji nie trąci egoizmem, wręcz przeciwnie, to ego ciągnie Cię do tych informacji, żeby Cię dołować, podżegać do zamartwiania się i braku harmonii. Szczególnie, gdy nie umiesz jeszcze patrzyć na to co się dzieje jedynie jako obserwator. W rzeczywistości , gdy śledzisz te informacje, na co nie masz kompletnie wpływu dajesz się sterować, karmisz swoim strachem,smutkiem, zamartwianiem się pasożyta energoinformacyjnego, który chce, żebyś tak reagowała. Gdyby wszyscy przestali zwracać uwagę, zaczęliby żyć tu i teraz nie byłoby w ogóle takich wydarzeń. Ego potrafi być tak przewrotne, że wmówiłaś sobie, coś wręcz przeciwnego. To śledzenie tych wydarzeń, denerwowanie się, branie udziału, przenoszenie tego nawet na tego bloga, zmuszenie mnie niejako, żebym też weszła do telewizora jest działaniem egotycznym. Właśnie to stoi na drodze do budzenia się. Nie bycie tu i teraz. Odpowiedzialność, to nie obowiązek, a zaraz wrzucę wpis, bo go kończę właśnie. Ściskam Cię i nie daj się ego.

      1. Agata 14 grudnia 2016 o 12:58

        Dziękuję Ci za odpowiedź i przepraszam, że zmusiłam Cię do sprawdzenia.
        Generalne na tym przykładzie bardziej chciałam zrozumieć, jak przebudzenie ma się do takich kwestii. Czy faktycznie dążąc do przebudzenia i nie dawania się ego mogę się odcinać, bo przecież wiem, ze nie wszyscy żyją tu i teraz i dzieją się takie rzeczy. Czy póki nie będzie idealnie, ja mimo wszystko mogę się od tego odciąć i „dobrze się z tym czuć” – choć to niewłaściwe określenie, może odwrotnie, nie czuć się źle, że się odcinam..
        Byłoby cudnie gdybyś o tym napisała, bo właśnie bardziej chodziło mi o zrozumienie i nauczenie się czegoś, niż przywołanie konkretnej sytuacji.
        <3

        1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 18:18

          nie myśl ze sie odcinasz, po prostu pobądź tu i teraz, sama Cię odetnie

      2. Agata 14 grudnia 2016 o 13:04

        PS. Oczywiście nie obrażę się jak skasujesz ten mój komentarz, bo faktycznie nie miałam prawa przenosić tego na Twojego bloga – uwierz mi jedyne o co mi chodziło to podpowiedź, co na ten temat mówią i myślą przebudzeni.

      3. Slawa 23 grudnia 2016 o 12:35

        Pepsi Zrob z tego post. Nie wszyscy czytaja komentarze. Nie wszystkie się da przeczytać. Zrób z tego post. Pewnie już jakieś są ale (ponieważ nie ogladasz i cztasz info):):) teraz (zresztą zawsze) byłby mega na czasie.
        Choc moze to tylko moj odbior po tym jak (rowniez nie posiadając tv) podczas wczorajszej wizyty u „telwizorowcow” i ogladania info caaalkowicie nieuwaznie wciągnęłam się w dyskusje czyje jest czyjsze. Usmiecham się już do tego troszkę choć to wcale nie jest śmieszne. Zrob z tego post. Moze otrzeźwi/orzeźwi jeszcze kogos. Dzieki.

  21. Marcinek 14 grudnia 2016 o 13:13

    A jeszcze zadam pytanie. Tak total nie w temacie, ale przypomniało mi się. Ostatnio mam wrażenie, że wszystko u mnie w kuchni strasznie szybko się psuje jak nie jest w lodówce. Wcześniej to wiadomo. Jak coś poleżało to najczęściej wysychało. A teraz? Po prostu pleśnieje. Owoce, warzywa itd. Wiadomo. Jakby to leżało nie wiem ile to sprawa jasna, ale to pleśnieje w zasadzie w ciągu 2-3 dni! To samo z jedzeniem. Wieczorem ugotowałem świeżutką zupę. Co prawda zapomniałem ją schować do lodówki, ale rano wstaję… zepsuta. Przez noc się zepsuła. Czasami zapominałem coś schować przed 2-3 dni, stało sobie i nic się nie działo. A teraz dosłownie nic nie można zostawić bo zaraz zepsute. Co może być przyczyną? Jakieś pleśnie się zalęgły czy jakaś inna cholera?

    1. grzegorzadam 14 grudnia 2016 o 21:39

      Mam podobne odczucia, na 2-gi dzień podejrzana zupa.
      Trzeba robić tak:

      -”…jak miałam wolne, gotowałam kilka zup (2, 3), gorącą wlewałam w słoiki, przewracałam słoik do góry nogami i taki słoik już jest szczelnie zamknięty, po wystygnięciu wkładasz do lodówki czy w chłodne miejsce i potrafi stać więcej niż miesiąc … ale kiedy otworzysz i podgrzejesz smakuje jak zupa prosto z gara.
      Nawet kiedy nie pracuje a nagotuje mi się za dużo to tak robię … kiedy nie chce ci się gotować czy nie masz czasu, masz jak znalazł.

      Podobnie robiłam inne potrawy, sporo mroziłam, np pierogi… gołąbki, które robię z kaszą gryczana i grzybami, czy warzywną lazanię, czy sosy, do których możesz szybko dogotować makaron czy kaszę, to tylko kilka przykładów …. wyciągasz ze słoika kapustę czy kiszony ogórek, paprykę, buraki i masz szybki obiad.
      Reszta to owoce, świeże sałatki czy nawet kanapki … i nigdy nie kupuję torebkowych czy puszkowych: sosów, zup, etc … i tak prowadzona kuchnia jest na pewno zdrowsza i powiem więcej, oszczędniejsza. Spróbuj. ….”

      Tak jakby pleśnie fruwały samopas.

      Coś sypią z samolotów nieustannie, z resztą legalnie zgodnie z umową geoinzynieryjną
      Właśnie zaczęła się dezinformacyjna akcja ”smog” i ”monitorowanie” pieców. 😉
      Odwracanie kota ogonem.
      Winny węgiel i jakieś śmieci.
      Koncerny chcą wymusić monopol grzewczy.

      Bez supli i ziół odtruwających będziemy chorować.

    2. Niki 15 grudnia 2016 o 22:14

      Marcinek, a sprawdź sobie jaką masz wilgotność w kuchni, jeśli 70% i powyżej a z kuchni nadmiernie paruje to pleśnie mogą szybciej się rozwijać, zobacz też co masz na ścianach,w zakamarkach itd. osuszaj wnętrze ogrzewaniem, pochłaniaj wilgoć, rozszczelniaj okna, wietrz itd

  22. Marcinek 15 grudnia 2016 o 10:18

    Jeszcze na temat kawy. Zawsze myślałem, że działa hepatoprotekcyjnie. Poszukałem i faktycznie. Jest dużo badań sugerujących, że kawa chroni wątrobę, a nie ją niszczy. Jak więc jest z tą kawą?

    1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 11:41

      zdania jak zwykle podzielone, pisałam o jej profilaktycznym wpływie na raka jelita, czyli że chroni przed rakiem jelita. Najlepiej sprawę kawy porozkminiać na podstawie zdrowia obywateli, gdzie kawy pije się mnóstwo. Tylko,że Włosi wiedzą, że kawa musi być króciuteńko przelewana, to dlatego piją po 7 espresso dziennie (masa antyoksydantów) a prawie wcale nie piją cafe americana,która zawiera już cały syf. Ja raz w tygodniu mój rytuał:) wypijam odrobinę mocnej kawy organicznej, o niesamowitym smaku (zastanawiam się, czy nie wprowadzić jej do sklepu, może mnie nie wyklniecie, gdy skosztujecie tego aromatu) a więc piję odrobinę kawy zawsze do banana. Kawa i banan to dla mnie świetne połączenie (oczywiście nie taki przejrzały, jak te, które używam do szejków) i ostatnio dodaję też trochę świeżego bio ananasa (nowe odkrycie smakowe, nawet go odrobineczkę solę szarą, i oprószam minimalną ilością kwasu askorbinowego TiB (ananasy, szczególnie bio trochę łapie pleśń, ale to twardy owoc, wystarczy dużo z dołu odkroić)

      1. Marcinek 15 grudnia 2016 o 12:11

        To ja raczej piję jak włosi. Tylko espresso, ale muszę ograniczyć bo 3-4 dziennie wypijam, a to trochę za dużo chyba jednak. Jak kawa będzie dobra to na pewno nie wyklniemy, a będziemy zamawiać, bo mojej organico Juan Valdez już od tygodni nie idzie dostać nigdzie w PL.

        1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 13:34

          🙂 jest najlepsza

      2. gagatec 16 grudnia 2016 o 19:27

        Nooo.. Peeeeepsi 🙂 nad czym się tu zastanawiać, dawaj kawę na tapetę, bo jako nieuleczalny kawopij praktycznie wypięłam się na wszystkie sklepy kawowe, gdyżżżż jestem zawiedziona tymi zwietrzałymi śmierdzielami, za które muszę jeszcze płacić a potem używam jako peeling. Ja nie wiem, że zwykła hamerykańska kawa(ziarnista) jest do picia a u nas cuda na kiju to rozczarowanie. Chyba, że mam takie szczęście zezowate 🙂

  23. Olga 15 grudnia 2016 o 10:48

    Wiele czytałam, że piołun jest świetny na pasożyty. Ale czy bezpieczny? Podobno w średniowieczu używano go jako środka poronnego. A co z kobietami, które nie są w ciąży, a w przyszłości chcą mieć dzieci, czy piołun nie zaszkodzi „na przyszłość”? Jaka jest bezpieczna dzienna dawka naparu??

    1. grzegorzadam 15 grudnia 2016 o 11:38

      Nie zaszkodzi na przyszłość, to zioło, które trzeba zażywać wg zasad, są 2 rodzaje piołunu:

      1. Bylica piołun – Artemisia absinthium.
      2. Bylica pospolita – Artemisia vulgaris

      ==Ze świeżego ziela można też przyrządzić intrakt i zażywać go jak nalewkę. Bylica pospolita ma podobne działanie lecznicze jak bylica piołun lecz jest znacznie od niego bezpieczniejsza. ==

      link archiwalny:
      http://www.rozanski.ch/fitoterapia1.htm

  24. Agnieszka 15 grudnia 2016 o 19:14

    Droga Pepsi albo grzegorzadam (jak mój tata :)) doradźcie mi, proszę. Jak naturalnie obniżyć poziom hormonu 17-OH-progesteron? Ostatnio robiłam badania hormonów. Wszystkie w normie oprócz w/w. Lekko wykracza poza górną granicę: 17-OH Progesteron ( ICD-9: L79) 2,38 ng/ml f. folikularna 0,2 – 1,3 f. lutealna 1,0 – 4,5 po menopauzie 0,2 – 0,9 dzieci 0,2 – 0,9. Zastanawiam się też czy wynik tego hormonu jest dobry: DHEA-SO4 (ICD-9: K27) 308,6 ug/dl 98,8 — 340,0. Co myślicie o tym poziomie? Czy powinnam się niepokoić? Dodam, że mam 26 lat i ostatnio męczą mnie pojedyncze bolesne wypryski na twarzy. Czy powinnam udać się do endokrynologa? Pod kątem ginekologicznym nic mi nie dolega, nie mam PCOS itp. Bardzo proszę o odp., chociaż wiem, że to nie dotyczy wątku.

  25. Mariola 17 grudnia 2016 o 13:07

    Znam od 52 lat alkoholika, który dziś ma około 70-tki. On nie tylko alkohol spożywa, on go wręcz nadużywa. Robi to regularnie na początku każdego miesiąca, przez około 2 tygodnie. Od co najmniej 52 lat, więc długo. On ma – potwierdzone badaniami lekarskimi – doskonałe wartości wątrobowe. Wszyscy mu zazdrościmy, tylko właśnie nie wiem, czego: czy tego, że może pić bez konsekwencji (w wątrobie, bo mózg już zanika), czy też może tylko samych wyników? Okazuje się, że można nie pić, odżywiać się i ogólnie żyć zdrowo, i mieć wątrobę zrypaną, a można też odwrotnie. To co w końcu, Pepsi: pić czy nie pić? 😉

    1. Pepsi Eliot 17 grudnia 2016 o 15:43

      mózg też się przydaje, każde uzależnienie jest ograniczeniem wolności, ale w szczęśliwej godzinie szklankę czerwonego sardyńskiego wina łaj not?

    2. grzegorzadam 23 grudnia 2016 o 12:46

      Jest systemowo zatruty, jakby chciał, tego zatrucia -alkoholizmu można się pozbyć:

      http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

      Dostarczyć witamin z grupy ”B” i magnezu oraz innych witamin i minerałów.

  26. Emilia 22 grudnia 2016 o 22:24

    A jak to jest z naczyniakami na wątrobie? Takimi co sobie spokojnie rosną. Alopata (każdy) wzrusza ramionami i mówi żeby się nie przejmować. To jak to naprawdę jest?

    1. grzegorzadam 23 grudnia 2016 o 00:40

      kurki -grzyby- Tombak: ”Dlaczego robaki nie lubią kurek?”

      -”Oprócz tego, w ich składzie znajduje się ergosterol (prowitamina D2), który jest skuteczny w leczeniu chorób wątroby (zapalenie dróg żółciowych, otłuszczenie, naczyniak -najczęściej spotykany niezłośliwy guz wątroby). Obecność ergosterolu czyni kurki jednym z cennych źródeł roślinnej witaminy D2 (uznawanej za przeciwnowotworową). (…)

      7. NAGIETEK LEKARSKI (calendula officinalis)
      Schorzenia nowotworowe – rak skory, naczyniak jamiasty, plamy barwnikowe, starcze, rakowate wrzody, próchnica kości, owrzodzenia ud. Pić co najmniej 3x dziennie-1 łyżeczkę ziół na 1 szkl. wrzątku.==

      Nie lekceważyłbym, vegatest warto zrobić.

  27. Piotr 12 stycznia 2017 o 16:18

    Witam, czy możecie polecić konkretne pozycje książkowe Małachowa?
    Pozdr.

  28. Ruda 23 stycznia 2017 o 13:39

    a przywra i borelioza, zrobiłam testy i mam te 2 cudeńka i jeszcze parę innych, próby wątrobowe też wyszły kiepsko (a dobrze się odżywiam), próbowałam już na przywrę trójzestawu (piołun i orzech własnej produkcji), wu, sody, suszonych mielonych kurek, pestek dyni i nic
    o boreliozie dopiero „rozkminiam” temat bo świeży,
    Grzegorzu coś na przywrę polecisz?

    1. grzegorzadam 23 stycznia 2017 o 14:39

      Clark zaleca BWT, inne mieszanki, tu trzeba być konsekwentnym.
      Polecam jednak lekturę ostatniej książki Clark albo Siemionowej.
      Tu mogą być też przepisy:
      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

  29. Ruda 25 stycznia 2017 o 13:29

    to lepsza Kuracja czy Przepisy..?

  30. Ruda 25 stycznia 2017 o 14:04

    popatrzyłam na necie i kupię dwie – Szkołę zdrowia Siemionowej i Kuracje życia Clark….. czy wystarczy jedna?
    kiedyś podawałeś link do Kuracji życia (chyba) możesz jeszcze raz go podać nie mogę znaleźć
    najpierw oczyścić wątrobę czy zająć się pasożytami? i na końcu borelioza ?

    1. grzegorzadam 25 stycznia 2017 o 23:23

      Kup Siemionową, Kuracja jest za free, wpisz:
      Kuracja zycia na PDF – Powrot Do Natury

      Ostatnia jej książka jest zdecydowanie lepsza:
      Profilaktyka i leczenie wszystkich chorób nowotworowych + DVD

      Jelita, nerki, watroba, ta kolejnośc.
      O borelii poczytaj tutaJ:
      http://www.pepsieliot.com/borelioza-czyli-naturalne-metody-jej-leczenia-na-filipinach/

  31. Ruda 26 stycznia 2017 o 16:07

    dzięki za odp.!!!
    Jelita – czyli?, …chodzi o pasożyty (jakąś kurację) czy nieszczelność jelit..
    Nerki- rozumiem, że o oczyszczaniu mowa, jaką kurację polecasz…. Clark, Tombaka?…wydaje mi się, że u mnie z nimi jest ok.
    nooo o boreliozie już czytałam ten post i mnóstwo innych….-robię drugi raz badania i zobaczymy co wyjdzie (miałam opryszczkę jak robiłam badanie co mogło je zafałszować więc je powtarzam)

  32. grzegorzadam 26 stycznia 2017 o 21:36

    Jelita – czyli?, …chodzi o pasożyty (jakąś kurację) czy nieszczelność jelit..
    Nerki- rozumiem, że o oczyszczaniu mowa, jaką kurację polecasz…”

    Na nerki herbata nerkowa, Clark i Tombak też podają dobre metody.

    Jelita wg Clark:
    http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/
    Pasożyty też przy tym lecą, ale nie do końca, to skomplikowany proces.

  33. Ruda 31 stycznia 2017 o 13:58

    Wit C i MSM pije już 3 tydzień…
    nerki- co do oczyszczania z kawasy moczowego (chyba na badaniu krwi to miałam ?- muszę sprawdzić albo mi się coś pomyliło) było ok
    te wszystkie kuracje oczyszczające są strasznie długie…muszę się zmotywować
    A tymczasem coraz gorzej się czuję- chyba borelioza daje się we znaki, jak tak będę po kolei stosować oczyszczanie jelita, nerki, wątrobą to trochę się boję, żę wzrok i wątroba mi siądzie zanim zabiorę się do boreliozy (strasznie ostatnio bolą mnie oczy!- łzawią, są podatne na światło i wątroba mi doskwiera)

    1. grzegorzadam 31 stycznia 2017 o 15:39

      Tu nie ma prostych recept niestety.
      Musisz coś wybrać.
      Możesz skorzystac z pomocy fachowców zielarzy od boreliozy.

    2. grzegorzadam 31 stycznia 2017 o 15:52

      Tu nie ma identycznych przypadków, krętki atakują różne organy,
      wejdź na forum Różańskiego, jest tam mnóstwo ludzi, którzy prowadzą z tym, często skuteczną walkę.
      Wpisz:
      -”Borelioza „rozwojową” epidemią najbliższej przyszłości?”

  34. Ruda 1 lutego 2017 o 15:42

    ”Borelioza „rozwojową” epidemią najbliższej przyszłości?”- tak czytałam to, myślałam o zastosowaniu Metody S/C ( metoda stosowania soli i witaminy C) ale napisałeś żeby zacząć od oczyszczania jelit, nerek i wątroby wiec metoda S/C czeka w kolejce..
    Mam zamiar wybrać się na F-scan, czekam właśnie na wizytę (masz jakieś doświadczenia z czymś takim?) to cos takiego jak test Vega i Volla .

    1. grzegorzadam 1 lutego 2017 o 21:25

      Ale to oczyszczanie jelit nie trwa długo przecież, nie czekaj.
      Czytałem o tym, ale nie znam szczegółów.

  35. Malgosia 71 28 marca 2017 o 08:54

    Zapomnialam dodac:zaleca … 30 min po posilku napic sie herbatki ziolowej zolciopednej.
    Cos te 30 min chyba ma bo inny madry czlowiek chyba Last poleca 30 min po jedzeniu szczypte soli na jezyk jako bodziec do wytworzenia sokow zoladkowych☺

    1. grzegorzadam 28 marca 2017 o 23:48

      Bołotow, ale to bez znaczenia który, dobry sposób.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze