logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
158 online
55 139 211

TWÓJ LIPOSOMAL B12

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Co masz robić, gdy coś wyżera Twoją energię, czyli medycyna wibracyjna?

    Co masz zrobić, gdy coś wyżera Twoją energię, czyli medycyna wibracyjna?

    Komć

    Mnie też coś wyżera energię od bardzo długiego czasu. I nie wiem do tej pory co …. Byłam u różnych cudotwórców. I żaden mi nie pomógł (tylko kosztował).

    Mam zero, a nawet mniej energii.

    Dziękuję Ci za komentarz na moim blogu.

    Gdy spojrzysz na ostatnie tytuły newsów dla mainstreamu, czyli głównego nurtu (celowo wybrałam te mniej drastyczne):

    Nic nie było dotąd w stanie osłabić władzy ministra obrony Antoniego Macierewicza.
    Helsinki: Trzech Irakijczyków i Syryjczyk trafią za kraty za gwałt zbiorowy.
    Syria: atak na meczet pod Aleppo, 42 ofiary śmiertelne.
    Rosjanie zbombardowali syryjskich sojuszników USA.

    Gdy spojrzysz na ostatnie tytuły newsów na stronach alternatywnych, czyli nurtu niszowego (celowo wybrałam te mniej drastyczne):

    Naukowcy są w szoku, tylu ludzi umiera z powodu toksycznych emisji Volkswagena każdego roku.
    Wszystkie urządzenia firmy Apple, w tym iPhone i Mac, to urządzenia szpiegowskie CIA.
    Kto przeciwstawi się pozornemu bezpieczeństwu szczepionek i dążeniom do ciągłego zatruwania dzieci rtęcią?
    Nanotechnologie mogą zniszczyć ludzkość przed końcem stulecia, ostrzega futurysta.


    DOWIEDZ SIĘ JAK POZYSKAĆ ENERGIĘ FINANSOWĄ
    POTRZEBNĄ W MATRIXIE …

    Yyy … łi

    Widzisz tutaj coś wspólnego? Wszyscy zostali wystraszeni?

    Matrix jest tworem nieorganicznym, jest to oprogramowanie. Wszystkie te tytuły (uwierz, że wybrałam te mało drastyczne) mają na celu, abyś zaczęła wspierać uwagą (czyli energią) owe informacje, a przede wszystkim, żebyś zaczęła się bać. Najlepiej dla matrixu, żebyś zaczęła protestować, histeryzować i wydatkować jak największą energię. Albo szukać nadziei w innych niskowibracyjnych ofertach, oczywiście również żywiących się Twoim ego.

    Taki ma być program Twojego umysłu.

    Matrix go zeżre, gdyż żywi się Twoim strachem i każdą emocją

    Kiedyś również straszyłam Cię alopatą, chemioterapią, glifosatem, że Ziemia jest zatruta od podszewki i z nieba, gdyż sądziłam, że strach Cię do czegoś zmobilizuje. Ciągle oceniałam i wystawiałam opinie, czyli spałam.

    Doszło do tego, że straszyłam Cię niebieganiem

    Nie jestem podstawioną stroną antymainstream’ową, która ma na celu podkręcanie atmosfery strachu, zagrożenia, dezinformacji psychicznej pod płaszczykiem autentycznej logiki i podżegania do buntu. Co z tego, że nie jestem Alex Jones, skoro weszłam w owe niskie wibracje?

    Oczywiście wiele informacji, które przeczytasz u mnie, czy na podobnych stronach może być dla Ciebie bardzo przydatnych, pod jednym warunkiem, że nie będziesz się bała.

    Że potraktujesz je jako inspiracje do własnej kreacji

    Gdy mówię o moim bieganiu, to pokazuję Ci najprostszą drogę, która mimochodem, czyli lewą nogą do lusterka, masuje Ci harę. Hara to japońska nazwa czakry życia (stąd harakiri) 5 cm poniżej pępka. Podczas biegania głaszczesz harę jakby od środka i znikają napięcia, lęki, nerwowość, czyli znikają emocje.

    Ale nie musisz biegać, wystarczy intencja i długie, powolne oddechy

    Gdy dołączysz śpiewanie, murmurando, ommmmmowanie, picie czystej wody, będzie jeszcze lepiej.

    Jednak musi być jasno sformułowana intencja

    Czyli: Idę stąd, a ty ego, ty Ziutka do kosza na brudną bieliznę, a ja wychodzę

    Bez intencji, najlepiej głośno wypowiedzianej: „wychodzę z tego”, możesz oddychać głęboko i nikt się nie domyśli o co Ci chodzi.

    A więc, gdy mówię o moim bieganiu, to nie po to, żebyś się obawiała swojego niebiegania, po prostu chcę Cię zainspirować.

    Inspiracja do wchodzenie w stan alfa, czy theta.

    Tam, gdzie małe dziecko tkwi samo z siebie, bo nie ma jeszcze ego. Dopiero, gdy podrośnie, gdy skuma, że jego rodzice stoją wysoko w hierarchii matrixu, jego ego przyspieszy we wzroście. Są wyjątki.

    Tymczasem

    Wszystko co jest Ci potrzebne do szczęścia masz już przy sobie. Żadna istota z zewnątrz nie jest w stanie Ci lepiej pomóc niż Ty sama.

    Tylko Ty możesz wypełnić się energią.

    Wyobraź sobie co się faktycznie stało?

    Zaczęłaś tracić energię, ponieważ wciąż nie ma Cię w Twoim ciele, tylko siedzisz we własnej głowie. To są ogromne straty energii, bo prawie każda myśl, której się poddasz wywołuje niskowibracyjne emocje, które karmią matrix.

    Ile razy wchodzisz na strony, które straszą (często pod zmyślonym przez ego powodem, że musisz wiedzieć), ile razy oglądasz telewizor, słuchasz wiadomości, denerwujesz się na partie rządzące, na wszystkich wokół, na własną rodzinę, gdy obwiniasz kogokolwiek, w tym samą siebie, oceniasz, opiniujesz, tyle razy dajesz się pożreć.

    Zamieniasz się w karmiciela zbiorowego pasożyta energoinformacyjnego, czyli matrixu.

    I teraz tak wypluta z energii, tak pozbawiona sił witalnych udajesz się do jakiegoś „cudotwórcy”, który ma Ci pomóc?

    Jeśli potrafi kontaktować się z tak niskimi wibracjami, sam musi być na bardzo niskich wibracjach, a Ty kogoś takiego wpuszczasz do swojego wnętrza i oddajesz mu jeszcze dodatkowo energię w postaci kasy? To bardzo nieroztropne.

    Do tego wszystkiego owe siły trudno jest od siebie odłączyć, więc stąd pogorszenie Twojego samopoczucia. Nigdy nie możesz wpuszczać obcego do siebie samej. Wszystko czego potrzebujesz do nakarmienia się, masz już w sobie.

    W tym momencie Twoje wibracje są tak niskie, że wyłapujesz tylko takie fale, czyli niskowibrujące.

    Jesteśmy nadajnikami i jednocześnie odbiornikami. Gdy nie wiesz na jakich falach nadaje policja, nie możesz odebrać informacji, które sobie nawzajem przekazuje.

    Jesteś energią

    Niewielki procent Ciebie, to materia

    Naprawdę niewielki, jak nas wszystkich i całego Wszechświata. Dlatego energia jest dla nas tak ważna. Dopóki pieniądz jest energią, falą może być bardzo pozytywną wartością. Z kolei: zamknięty, nieruchomy, zamienia się w skąpca.

    Tak samo z Tobą: Twoja energia została zamknięta na koncie w Szwajcarii. To prawie to samo co bankructwo.

    Medycyna wibracyjna leczy wszystko i szybko 

    W tym momencie może przyjść Ci z pomocą jedyna rzecz, która uzdrawia wszystko i wszystkich, oczywiście za wyjątkiem matrixu, gdyż go dosłownie zagładza, czyli medycyna wibracyjna.

    Medycyna wibracyjna, to coś co masz zawsze przy sobie

    Za jej pomocą możesz wyleczyć dosłownie wszystko i dzieje się to szybko. Będąc w wysokich wibracjach Twoje ciało będzie się samo-leczyło. Jasno też powie Ci, czego potrzebuje.

    Za pomocą ego nie możesz porozumieć się ze swoim ciałem, gdyż ego prowokuje emocje, przede wszystkim strachu. Będąc w lęku, czy innych emocjach, jesteś odgrodzona od siebie, za to możesz bardzo dobrze karmić matrix i „cudotwórcę”.

    Co robić, gdyż wciąż i wciąż siedzę w niskich wibracjach?

    Zaakceptuj to, to podstawa. Aby dokonać zmiany, należy zaakceptować życie takie jakie jest. A więc siebie taką jaka jesteś teraz. Następnie należy ujrzeć cel i ruszyć ze skrzyżowania.

    Zacznij wysoko wibrować w tu i teraz. Nie ma przyszłości, przeszłość już była, ale jest teraz. Powiedz taaak teraz, to znaczy, że mówisz wielkie taaak życiu. Okaż życiu wdzięczność, nawet za teraźniejszy brak energii, gdyż jest to doświadczenie, które może wiele Cię nauczyć.

    Szczególnie zadbaj o wysokie wibracje po wizycie u „cudotwórcy” (najlepiej omijaj dużym łukiem jasnowidzących, cudotwórców, lekarzy dusz, lekarzy psyche, lekarzy podłączonych do oprogramowania matrixu, zastanów się też nad naturopatami, czyli omijaj prawie wszystkich medyków), bo franca może się do Ciebie doczepić na dłużej.

    Wycisz się, stań się obserwatorem. Nie oceniaj, nie opiniuj, tylko się zmieniaj, czyli wyjdź z własnego oprogramowania umysłu.

    Pisane z głowy pod wpływem: Nelly Radwanowska, Osho, Eckhart Tolle, Dimitrij Wereszczagin

    Lovciam:)


    reklamaksiazkiBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


    (Visited 7 503 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Magdalena 25 marca 2017 o 15:32

      Franca czyli co?

      1. Pepsi Eliot 25 marca 2017 o 17:36

        syf, a raczej syfilis 🙂

        1. Agnieszka 28 marca 2017 o 15:09

          Ja tam bym tę „Francę” nazwała po prostu Szatanem.

          1. Pepsi Eliot 28 marca 2017 o 15:21

            tyle, że szatana nie ma, a France bywają 🙂

            1. Agnieszka 28 marca 2017 o 15:34

              Jak to nie ma szatana? Jest. Znam go.

            2. Pepsi Eliot 28 marca 2017 o 15:47

              ja nie znam, chyba, że moja Ziuta 🙂

    2. Marzenka 25 marca 2017 o 16:01

      Dziękuję. Dzisiaj to do mnie trafiło!

    3. Maggie 25 marca 2017 o 16:45

      Tez mam z tym ostatnio problem i sama doszłam do tego ze to przez złe myśli : typu ; napewno coś złego stanie się z firmą i jak ją zamknę nigdzie nie dostane pracy, a tak w ogóle to nie wiem co chce robić w życiu i boję się że nie podolam problemom itak na okraglo. Czarna myśl pogania kolejną. .
      I brak zupełnie energii..kompletnie. i teraz dosłownie zmuszam się do pozytywnego myślenia. .ciekawe czy pomoże?

      1. Pepsi Eliot 25 marca 2017 o 17:34

        nie zmuszaj się do niczego, a przede wszystkim nie do pozytywnego myślenia, zaakceptuj strach, i zacznij zerować się tu i teraz, chodzi o to, aby stać się obserwatorem swoich myśli, ale nie gonić za nimi. Wyjdź ze schematów, z tego co gdzieś usłyszałaś o jakimś pozytywnym myśleniu, to zmuszanie się. Po prostu powiedz życiu, taaaak i zacznij żyć teraz. Nie myśl o przyszłości ona nawet nie istnieje

        1. Magda 25 marca 2017 o 20:59

          Czuję inspiracje E.Tolle 🙂 Wspaniale napisane…polecam /dla tych co śmigają w angielskim bo chyba nie jest jeszcze dużo tlumaczony na polski/ jeszcze jednego „nauczyciela”, uzdrowiciela – Michael Brown (urodzony South Africa) Tak jak po lekturze i słuchaniu Eckharta Tolle nic nie jest już takie samo, a oświecenie i uwolnienie staje się właściwie samo, tak ten gość czaneluje również coś co trudno opisac słowami, a jest (jak to zwykle bywa) magicznie PROSTE.

    4. Aga 25 marca 2017 o 19:16

      Ueielbiam cie Pepsi,coraz blizej 5D! 🙂

      1. Pepsi Eliot 25 marca 2017 o 21:25

        <3

    5. Basia 25 marca 2017 o 19:49

      Misy extra sprawa

    6. Lorka 25 marca 2017 o 20:23

      akceptcja, jest jak jest.. słowa klucz 🙂 buziam ( a kurat dzisiaj o tym rozmawiałam)

    7. Magda 25 marca 2017 o 20:46

      Alex Jones to wrzuta.

    8. Yoya 25 marca 2017 o 20:53

      No właśnie: jak to właściwie jest z tymi jasnowidzącymi, jasnosłyszącymi, leczącymi dotykiem itp. cudami? Parę miesięcy temu zdarzyło mi się spotkać ( powiedzmy przypadkowo, bo to dopiero już w trakcie rozmowy stwierdziła, że jest paranormalna 🙂 ) taką jedną: twierdziła, że jest medium, czyta innym w myślach, ponoć potrafiła kiedyś uzdrawiać dotykiem, itp.. Ciekawe tylko, że ona sama nie była okazem zdrowia, do czego się zresztą przyznała ( naprawdę poważne zaburzenia w układzie krążenia ), a przecież żeby móc pomagać innym najpierw przydałoby się umieć pomóc ( skutecznie ) sobie. I to jest główny priorytet, według mnie bez tego ani rusz. Jak ktoś kto sam jest poważnie zaburzony energetycznie i chory może trwale i z powodzeniem uzdrawiać innych? Z pustego to i Salomon nie naleje. Coś mi się zdaje, że za większością tych cudów np. uzdrowień z pozoru dokonywanych przez wszelkiej maści „media”, stoją tak naprawdę ciemne byty. I to te astralne byty bezcielesne dokonują tych wszystkich cudów poprzez ” medium”, z którym są połączone ( z czego medium może nawet nie zdawać sobie sprawy, jeden o tym fakcie wie doskonale, a inny nie, dużo zależy od taktyki cichociemnego bytu ). Dlatego lepiej 10 razy się zastanowić, zanim ktoś się zdecyduje odwiedzić taką medialną personę. Ze względu na możliwość wycyckania zdezorientowanego klienta i wykonania podłączeń astralnych, o których osoba szukająca pomocy nawet nie będzie miała pojęcia, bo się na tym nie zna. Pepsi ma rację: lepiej korzystać z własnej energii i tego co sami już mamy, i to od urodzenia, a nawet wcześniej zamiast biegać po uzdrowicielach, bioenergoterapeutach itp., bo nigdy nie wiesz na kogo trafisz, a jak się na tym nie znasz, to mogą z tego wyjść jeszcze gorsze bęcki niż przed wizytą.
      Poza tym to medium, z którym rozmawiałam przynajmniej kilka razy podczas całej pogaduszki próbowało mnie niejako zmanipulować, co prawie od razu i częściowo zaraz po miłej rozmowie szybko wyłapałam. A przecież takie zachowania nie przystoją rasowemu medium, które nie tylko czyta w myślach, ale nawet i dotykiem podobno uzdrawia. M. in. dlatego właśnie myślę, że do nich zwyczajnie ciemna strona mocy nadaje, jednocześnie udając jasną – często byty te udają „dobre” nawet przed wykorzystywaną przez siebie jako medium osobą, a naiwne media im wierzą ( tak jest im zresztą z pewnych względów wygodnie podejrzewam ).

    9. Mysz 25 marca 2017 o 21:02

      Ze mnie energie wysysa hipochondria, kancerofobia i nerwica. Są ze mną już dobre parę lat i zrujnowały mi postudenckie lata. Psycholog pomógł na trochę, ściągając ze mnie przy okazji parę setek. Siłownia była drugim pomysłem na jakieś odwrócenie uwagi. Chodziłam przez rok z mężem. Efekt w postaci spokoju utrzymywał się do momentu wzięcia prysznica w domu. Super popularne endorfiny znikały, a na ich miejsce pojawiały się zakwasy z rozkminą czy to aby nie rak. Do lekarza już z niczym nie chodzę, bo rodzinny patrzy się na mnie jak na idiotkę, nawet po skierowania na podstawową morfologię. Wszystkie badania opłacam sobie sama. Poszukuje głęboko w głowie co mogło być początkiem tego co mnie dopadło. Wydaje mi się, że po części to brak kontroli nad własnym ciałem (nadwaga – efekt jojo z 53 kg do 87 kg w 4 lata). Dorobiłam się nadciśnienia, wysokiego cholesterolu, kompletnie zmiennego nastroju (aż czasem sama jestem w szoku na swoje własne reakcje). W sekundę wybucham złością i agresją. Kiedyś taka nie byłam, nienawidzę takiej siebie. Nie wychodzę do ludzi, nigdzie w miejsca publiczne, bo wszystko mnie od razu złości i irytuje. Najpewniej czuje się w domu. Potraciłam kontakt ze znajomymi z którymi trzymałam się ponad 20 lat! Jedynym moim pomocnikiem we walce z tym g….. jest mąż, który cierpliwie na dobranoc czyta mi E. Tolle i De Mello w nadziei że okiełznam myśli. Bo ja wiem, wiem, że wszystko siedzi w głowie, ale z drugiej strony myśl „hej czy sprawdziłaś dzisiaj swoje węzły chłonne na szyi?”. Ja już nie mogę. Nie wiem 🙁 Jeden plus, w poniedziałek zaczynam 4 tydzień na surowo, bo postanowiłam tą drogą podążać sobie.

      1. grzegorzadam 26 marca 2017 o 10:21

        bezzwłocznie zacznij suplementację magnezem, B3,B6, innymi z B, alkalizuj organizm (soda-nerki, trzustka).
        Wszystko siedzi z psychiką włącznie.

        1. zibi 26 marca 2017 o 14:59

          Mysz,polecam niacyne pod postacia kwasu nikotynowego,3 razy dziennie,zaczynamy od 25 mg codziennie zwiekszajac o 25 mgNa spokojny sen 100 mg,ladnie Ciebie wyciszy .Ja wyleczylem „czarne mysli ” wlasnie niacyna ,zas depresje magnezem.polecam

      2. Aga 26 marca 2017 o 11:50

        Mnie 2 tygodnie postu … zerują jak mało co. Polecam.

        1. Mysz 26 marca 2017 o 18:00

          Bo zamówiłam już greens&fruits i omega 3 w sobotę, zastanawiam się teraz czy domówić magnez i B compleks i brać wszystko razem? Jak mogłabym to teraz rozwiązać mając w domu green&fruits i omega3? Będę wdzięczna za pomoc w dobraniu tego wszystkiego.

          1. Pepsi Eliot 26 marca 2017 o 19:27

            Nie musisz brać B complex pryz G&F, raczej naprzemiennie, gdy skończysz kurację G&F. Teraz dołożyłabym jeszcze B3 TIB, o ile dobrze reagujesz na niacynę, czy rumień nie jest zbyt duży, może go wcale nie być. Mamy g&G, i tak należy zacząć od maleńkiej daweczki, wysypać z opakowania i przyzwyczaić ciało. Ja bym dołożyła jeszcze Magnez, mega ważny, a praktycznie wszyscy mamy braki w komórkach.

      3. Magda 26 marca 2017 o 20:25

        Kancerofobia – czy to nie jest poprostu podprogówa matrixa (systemu)? To nie Ty, podprogowo nam to dają. Wszędzie, media gazety wiadomości itd. ROZPOZNAJ TO W SOBIE, poczuj czym jest, a odejdzie, jak nie twój bagaż obcy płaszcz który przez pomyłkę założyłaś na moment…bo nie wiedziałaś. Wszystko jest kwestią rzucenia światła, z ciemności do światła, naświel to a zniknie, bo obce twory boją się światła twojego spojrzenia czucia odwagi i świadomości. Tak, na początku rozum się bedzie bronił, będa wątpliwości itd…ale to co piszę działa 🙂

    10. Teresa Cole 25 marca 2017 o 21:55

      Droga MYSZ. Nie dopatruj sie w sobie zadnego zla i bolesci. Olej to wszystko. Masz cudownego meza ( z opisu tak wynika) i badz tu i teraz.Domuslam sie, iz nie wiesz co tak naprawde znaczy powazna choroba i inne problemy. Glowa do gory. Mysle, ze bedzie dobrze jesli posluchasz swojego organizmu i zaczniesz z nim wspolpracowac. Nie wazne czy jestes na 811 czy bezglutenowce. Sluchaj siebie i stosuj to co dla ciebie jest OK. Powiem tak tez mam ten problem co Ty ( nadwaga) ale juz przestalam sie martwiec i przejmowac. Jesli maz mnie akceptuje to znaczy,ze nie jest zle. Mieszkam na obczyznie i czasem zastanawiam sie dlaczego angielki sa zawsze usmiechniete (moze to falszywy umiech ale…) bo one maja to w dupie jak sa ubrane i jak wygladaja.Kobieto nie trac energii na rozmyslanie . Zyj tu i teraz (tak radzi pepsi). ciesz sie zyciem. Zamartwianie nic nie wniesie do Twojego zycia a tylko Cie zdoluje.Pozdrawiam Cie kochana. Teresa

    11. Alis 26 marca 2017 o 09:03

      Mysz-mocno ci współczuję,ale to wszystko prze niewłaściwe jedzenie niestety,do tego stres,który zabija ,Walcz kochana i powodzenia

    12. Dziumm 26 marca 2017 o 10:10

      Pepsi ratuj, proszę! Nigdy nie biegałam , bo nie lubię , bo uważałam ,ze obciąża stawy, cycki obwisną i takie tam inne. No , ale już tyle razy przeczytałam u Ciebie biegaj , że wkoncu postanowiłam pobiec. Przedwczoraj pojechałam do lasu pobiegłam , potem polezalam na runie , pochodziłam na boso po rozgrzanym słońcem mchu, było cudnie. Południu oczywiście pojechałam kupić buty do biegania. Wczoraj wieczorem ( mimo ,że postanowiłam na początek co dwa dni , żeby nie przeforsowac) zachciało mi się i znów pobiegłam. I dziś rano ledwo się zwlekaj z łóżka. Juz w nocy obudził mnie okropny bol kregosłupa od łopatek w górę. ?!? Czy ja źle biegała , czy to jakiś zbieg okoliczności? Dodam ,że nie jestem jakimś szczególnym okraglakiem , tzn codzień szybki 30-45 minutowy marsz ( z niezadowolony z tego psem) rytuały tybetańskiego z ktotkimi przerwami ( intuicyjnie czuje ,ze mama na jakiś czas przestac) od około6 lat. Nigdy nie miałem żadnych problemów z kręgosłupem , a tu takie coś! Co zrobiłam nie tak , czy może coś wiesz o tym Pepsi? Proszę podpowiedź mi , spodobało mi się to bieganie…

      1. Pepsi Eliot 26 marca 2017 o 11:40

        powolutku, ciało zapomniało jak się biega, upadaj na palce i śródstopie, wysoko podnoś kolana, miednica do przodu, łopatki złączone, pięty uderzają w pupę, to jest dość trudne, ale tak biegają dzieci, to jest naturalne bieganie, no i na początku biegaj tylko parę minut, zrób przerwę, jak masz jakąś kontuzję

    13. Dziumm 26 marca 2017 o 10:12

      Przepraszam za błędy , mój tablet czasem wie lepiej.

    14. Maggie 26 marca 2017 o 10:14

      Mysz , tkwi w nas siła. Poczuj ją i pożegnaj się z tymi wszystkimi myślami , nie wierz im.
      A najlepiej pogódź się ze śmiercią…to wtedy nic nie będzie dla ciebie straszne.
      Zacznij zyc.
      Ściskam

      1. Pepsi Eliot 26 marca 2017 o 11:38

        przede wszystkim pojmij, że boi się Twoje ego, że Ty w środku ciała, prawdziwa, Twoja jaźń jest nieśmiertelna.Jesteś, to będziesz zawsze.

      2. Magda 26 marca 2017 o 20:45

        Bardzo dobra uwaga na coś takiego jak tzw kancerofobia. Sporo materiałów już jest o tym, Wyobraź sobie właśnie swoją śmierć, jak najbardziej to możliwe lub realne (podejście do tego zależy od ciebie). To już sie stało 🙂 Pełne pogodzenie i akceptacja, śmierć ponad czasem linjowym Bo wieczność jest i bedzei zawsze czyli i Ty tez byłas i będziesz. Jak to się dobrze wykona – to życie po tym to bajka. Wszystko jest proste a odpowiedzi znajdują się same. Strach (wmawiany nam) przezd śmiercią – to jeden z głównych powodów ludzkiej kondycji dziś, lęków strachów oczekiwań stresu szaleństwa chorób duszy itp 🙂 C. Castaneda świetnie o tym pisał. oraz inni uzdrowiciele duszy.

    15. Dziumm 26 marca 2017 o 11:55

      Oj przepraszam ,ze zwracałam głowę , ból zniknął nagle , jak ręką odjął. Nie ma go , może to jakiś krąg wypadł , a potem wskoczył sam. Dziękuję .

    16. Dziumm 26 marca 2017 o 12:00

      O dziękuję za instrukcję , faktycznie brzmi dość skomplikowanie w teorii ,mam nadzieje ,ze ciało pokapuje o co chodzi , jeszcze dziś spróbuję . Dziękuję , dziękuję , będę biegać!

    17. Mysz 26 marca 2017 o 14:07

      Dziękuje, dzięki wszystkim za dobre słowa.

    18. Agnieszka 28 marca 2017 o 15:26

      Wow, fajne sformułowanie z tym wyrzucaniem Ziuty do kosza na brudną bieliznę, podoba mi się 🙂 Bo ego to właśnie taka jakby nasza warstwa wierzchnia, którą warto albo zrzucić na stałe (co jest chyba niemożliwe w tym świecie), albo przynajmniej co jakiś czas odłożyć i wyczyścić. Jakie masz sposoby i środki do prania Ziuty? 😉
      Bo moje ego (ale też całe ciało i duszę) najlepiej oczyszcza Sakrament pokuty i pojednania. Na szczególnie uporczywe plamy warto zastosować Egzorcyzm.

      1. Pepsi Eliot 28 marca 2017 o 15:50

        Agnieszka przestań, co Cię tak kusi, żeby tutaj z tym matrixem duchowym wyjeżdżać? To jest trollowanie. Kocham Cię, ale właśnie oczyszczam się ze wszystkich narzuconych mi sakramentów.

        1. Agnieszka 28 marca 2017 o 17:08

          Wiem Pepsi, jestem okropnym trollem 🙁 Przepraszam. Miłość mnie do tego ciągle kusi. Choć ego ciągle papla, że szkoda mojego cennego czasu i energii. Nawet Cię jakiś czas temu „odpolubiłam” na fb.
          Ale wciąż jednak zależy mi na Tobie. Kocham Cię, chciałabym spotkać Cię w Niebie. Nie miej mi tego za złe, proszę.

          Co jest matrixem duchowym, a co Prawdą, musisz odkryć sama, nie chcę na siłę Cię przekonywać i zmieniać, bo już i tak jesteś bardzo piękna.
          Z całego serca życzę Ci, żebyś oczyściła się z wszystkiego co zostało Ci narzucone i żebyś mogła sama świadomie wybierać. Ja wybrałam Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela i świadomie wybieram pełnienie w swoim życiu Jego woli, woli Miłości. Jestem szczęśliwa 🙂

          1. Pepsi Eliot 28 marca 2017 o 23:36

            szczęśliwi ludzie nie siedzą na forach nie dla nich, nie odpolubiają, nie są nachalni i nikomu nie grożą spotkaniem w zaświatach 😀

    19. Kasia H. 4 kwietnia 2017 o 22:15

      Witam, czy mówi Ci coś Pepsi nazwisko Wilber? Tzn oswiecony,który ma chyba problemy ze zdrowiem, znalazłam go na YouTube. Nasuwa się pytanie, jeżeli oswiecona osoba jest w stanie leczyć się sama… Bo wysokie wibracje itd to o co tu biega? Zastanawiałam się również, czy aby to oświecenie, przebudzenie to nie jakaś nagonka, podstęp tzn szat..na. Czym więcej czytam, tym mniej wiem, tym więcej też pytań. Poza tym bywam na Twoim blogu od jakiegoś czasu i można się uzależnić kuźwa. Jakie jest Twoje prawdziwe imię?pytam bo nie weszło mi na oczy, jest tylko Pepsi. Pozdrawiam serdecznie

      1. Pepsi Eliot 5 kwietnia 2017 o 06:55

        Jestem Twoją imienniczką. Tak, to dobre pytanie i napiszę o tym.Kissssyyy

    Dodaj komentarz