logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
147 online
50 757 865

DOBRE WITAMINY I MINERAŁY DLA TWOJEGO DZIECKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Co możemy zrobić, żeby dochtore nie wycięło migdałków?

tonsilsCzyli migdałki, zatoki, katary, przeziębienia

Co możemy zrobić, gdy alopata chce nam, lub naszemu dziecku wyciąć migdałki, szczególnie ten trzeci? Czy mamy jakąś alternatywę?

Oczywiście, że póki się da, żadnych noży!

Poniżej adekwatny fragment mojej nowej książki, która właśnie powstaje „wszystko o pokarmach” (tytuł roboczy), która ukaże się na początku przyszłego roku:

… Niestety w czasach nam współczesnych, zatrucia środowiska, fatalnego stylu życia, a przede wszystkim złego odżywiania, oraz narażania się na promieniowanie, którego skala osiągnęła niewyobrażalne dla wcześniejszych pokoleń poziomy, coraz więcej ludzi w coraz młodszym wieku zapada na choroby związane ze źle działającym wrodzonym układem odpornościowym. Całkiem młodzi ludzie nieposiadający wad coraz wcześniej zaczynają chorować na serce, raki, cukrzycę typu 2, czyli na tak zwane choroby cywilizacyjne, bowiem przewlekłe zapalenia prowadzą do choroby, a choroby prowadzą do stanów zapalnych i wszystko dodatkowo się zapętla. Jednak zaobserwowano, że niektórzy ludzie, nawet w bardzo sędziwym wieku nie chorują, cieszą się sprawnością i błyskotliwym intelektem.

liposomalna witamina c, wlewy dożylne z witaminy c, this is bio, altrient c

TU KUPISZ WITAMINĘ C ZAMKNIĘTĄ W LIPOSOMALU TiB (w szkle)

Prawdopodobnie rozwiązanie tej zagadki tkwi w bardzo dobrze działającym systemie odporności nabytej u tych ludzi. Ów układ adaptacyjny jest bardziej złożony od wrodzonego układu odpornościowego i obejmuje grasicę, śledzioną, migdałki, (teraz możemy uzmysłowić sobie, co się dzieje w życiu dorosłego człowieka, któremu pochopnie wycięto migdałki w dzieciństwie; na wszelki wypadek), szpik kostny, układ krążenia i układ limfatyczny. Te różne organy wspólnie służą do produkcji, przechowywania i transportu określonych typów komórek i substancji mających za zadanie zwalczanie zdrowotnych zagrożeń…

12712

Migdałki, tak jak napisałam, to poważna ochrona organizmu przed infekcjami!

Algorytm na obolałe migdałki, zawsze warto spróbować:

Idziesz do sklepu o nazwie Hipermarket i kupujesz dużo (4 kg, lub więcej) pomarańczy. Następnie wyciskasz (może być ręczna wyciskarka) z nich sok. Na każde pół szklanki dodajesz łyżeczkę kwasu askorbinowego. Podajesz ten specyfik osobie z zainfekowanymi migdałkami, ale też zadziała na chory/bolesny bark i inne dolegliwości, co pół godziny aż do wystąpienia biegunki. Cała sztuka polega na systematycznym dozowaniu witaminy C z sokiem co 20-30 minut; okres pół-rozpadu. To z protokołu witaminowego dr. Cathcarta.

Dodatkowo, przy każdym nasileniu, kupujesz w aptece lekarstwo na katar, w takiej buteleczce z gwintem (Rinothon chyba), wylewasz świństwo ze środka, płuczesz i masz wygodną buteleczkę do dozowania do nosa dziecka, czy nawet dorosłego, soli morskiej. Teraz takie buteleczki ze sprayem są w wielu miejscach do kupienia, np. w Sephora

Dobrze też robi płukanie nosa wlewając do „tej” buteleczki, ale może też być zwykła strzykawka (bez igły of course) 5 ml wody utlenionej i 25 ml wody destylowanej, powstaje z tego 0,5% woda utleniona w „wersji mini” Billa Munro z Earth Clinic.

Do uszek ( w tym dziecka) też można ową wodę 0,5% psikać, bo to świetnie odkaża i likwiduje zarazki. Gdy dziecko, czy dorosły już się przyzwyczai, to po kropelce 3% wody utlenionej można podawać do uszu 3 razy dziennie, a następnie delikatnie masować, naciskać tę wypustkę koło ucha.

To z kolei rady „dziadka Ivana” (czyli Nieymywakina, dodał peps)

Ivan

I jeszcze może być bardzo pomocne jeżeli w domu jest zwierzak, choć nie jest ostatecznie konieczne, zrobienie dziecku badania Volla (EAV) + Vegatest w renomowanych gabinetach z lekarzem w ”środku”- dziwne rzeczy czasami wychodzą.

No i czasami nawet kilka dni diety eliminacji cuda czyni!

Szczególnie bez cukru, ziarna i jego białka, czyli bez glutenu, i bez „odmlecznego” pasteryzowanego mleka, są tych migdałków i innych dolegliwości powodem.

music-spiral-300x300

 

Z zatokami, uszami, migdałami, katarami:

Mam potwierdzenie, pisze Grzegorzadam, że jakiś duchowny tym prostym zabiegiem wstał z wózka przy zaawansowanym SM (!), a syn Bogusława w 3 dni pozbył się uciążliwych objawów zapalenia zatok. (szkoda, że nie wiemy którego, ale wydaje mi się, że Grzegorzadam wspominał niedawno w komentarzach jakiegoś samo leczącego się Bogusława, ale mogę się mylić że to o niego chodziło)

Zatoki

Boże broń wycinać przegrodę nosową!! Co to za pomysły? Niech sobie lekarz wytnie …

Koledze poleciłem na wieloletnią gehennę z zatokami:

Codzienne systematyczne wstrzykiwanie 0.5 % wody utlenionej (do nosa), większe stężenia niewskazane, bo podrażniają śluzówkę. Wystarczy do jednej części aptecznej wody utlenionej dodać 5 części wody destylowanej i wychodzi 0.5 % woda utleniona. Strzykawka za 30 groszy z apteki, napełnić i psikać do dziurek i parekselãs smarkać obficie.

To jest żmudny proces, ale jak widać się „opłaca”.

Co H2O2 (woda utleniona, czyli nadtlenek wodoru) robi z wirusami, wypróbowałem na sobie.

A co do mojego kolegi, to wyjechał, ale wrócił po 2 miesiącach i powiedział, że nigdy tak dobrze się nie czuł, ale oczywiście odstawił też gluten i cukier rafinowany. Na „bezglutenie” jadł tylko chleb żytni taki ciężki a’la fitness, samo żyto, przede wszystkim łamane. I „zero mleka”, bo jest zakaz w jakiejkolwiek postaci. Mówił, że ”litrami” to z niego wylatywało. Przy okazji schudł sobie z 10 kg.

I oczywiście płyn Lugola! (przepis na domowy jodzio)

Kłopoty z zatokami mogą być efektem niedoboru Jodu. Czyli de facto związane z podtruciami Fluorem (Fluoroza) i Bromem (Bromizm), które wypierają Jod siedzący na końcu łańcuszka chlorowców.

Bromizm jest też prawdopodobnie częstym powodem tworzenia się mięśniaków macicy, o leczeniu będzie na pewno wpis. I 30 ml zjonizowanego boraksu kapitalnie odgrzybia i chelatuje fluor i brom..

Ale to inny temat, choć związany z tym..

Przeziębienia, zatoki, migdałki:

Można rano i wieczorkiem wkroplić do ucha najpierw do jednego, potem do drugiego 1 kroplę 3% wody utlenionej, potem po przyzwyczajeniu zwiększyć do 3-4 kropli, działa, sprawdziłem na sobie.. na wszelkie laryngologiczne przypadłości, też „petarda” przy początkach tzw. przeziębień, czasami wystarczy raz do obu uszu zakroplić i symptomy grypy odlatują.

Dr Sircus już dawno na to wpadł, może wrzuciłabyś Pepsi parę jego artykułów?

(sie wrzuci)

Zatoki – metody naturalne: zatoki11430205_987122931331776_306822396_n


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:

Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 30 106 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Kasia 25 sierpnia 2015 o 12:01

    „przepis na domowy jodzio wkrótce” Pepsi dawaj ten przpeis plissss

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 12:06

      będzie, nie daję dzisiaj, żebyście mi nie wykupili składników, ja kupię dzisiaj dla siebie, a jutro Burżuazja :))))

      1. Kasia 26 sierpnia 2015 o 11:05

        Niecierpliwie przebieram nózkami 🙂

  2. goldenbrown 25 sierpnia 2015 o 12:14

    Vivaldi do chleba, albo chleb z Vivaldiego 😉 Kroisz kromkę, a tu Jesień gra 🙂 Szkoda, że mam tak daleko do Krakowa, bo muzyczny chleb mnie ujął.
    A już bardziej serio – od kilku miesięcy czytam Twój blog, a efektem jest zmiana diety w stronę wegańskiej. Jestem wege od 20 lat, więc nie było żadnych problemów typu „oj, nie będę jeść mięcha..”, Bardzo odpowiadają mi zielone koktajle, robię je dopiero od 2 tygodni. Po kilku dniach koktajlowych zaskoczyło mnie to, że co rano czekam z niecierpliwością, kiedy będę mogła wypić ów dobrostan 🙂
    Oczywiście, spiru i chlore, to baza, od kilku lat pożywiam się glonami (kupowałam z Tajwanu, a teraz TiB). Robisz znakomitą robotę, wkładasz w to serce, dziękuję Ci za to 🙂

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 12:32

      Ten chleb jest taki dobry przez wiele dni, że powinni moim zdaniem wysyłać.

    2. Ankapaw 23 czerwca 2016 o 15:06

      Droga Pepsi, otóż udałam się do Sissi na Krupniczą i zaczynam pytać o ten słynny chleb żytni, czy on na pewno aby jest bezglutenowy. Pani wybałuszyła oczy nawet bardziej niż ja (mam basedowa i właśnie cierpię) i powiedziała: „nnno… mnie się wydaje… że, no… pewnie on jest bezglutenowy, bo jest z samego żyta…”. Zawołała chłopczyka, który miał być bardziej kompetentny, ale i on zastosował tę samą logikę – jest bez glutenu, BO jest z czystego żyta. Wyszłam, nie kupiwszy. I zapytuję Ciebie, jako osobę bywałą – jest bez glutenu czy nie jest? I czemu oni tacy niekumaci?

      1. pepsieliot 23 czerwca 2016 o 15:53

        żyto może mieć niewielkie ilości glutenopodobnego białka, ale 8 godzin rośnięcia mąki na zakwasie z fermentowanego żyta, teoretycznie powinno pozbawić ten chleb wykrywalnych ilości glutenu, jednak badań nie przeprowadzono. Natomiast ja to napisałam na podstawie tego co ogłosił Jack w Santa Monica, który wypieka taki sam chleb (chleb musi bardzo długo rosnąć). Marcin powiedział, że zlecą badania. To że chleb nie ma glutenu w znaczeniu, że ma go poniżej norm uznawanych za brak glutenu, nie znaczy, że mogą go jeść wszystkie osoby chore na Hashimoto,gdyż one nie powinny jeść nawet białek podobnych, jak kukurydza, ryż, czy owsianka i inne. Pisałam o tym elaborat, tak czy siak, chleb Marcina składa się tylko z 3 składników, żyta bio, dobrej wody i szarej soli, lub himalajskiej.

      2. grzegorzadam 23 czerwca 2016 o 16:00

        ==Specyficzne typy patogennych bakterii wydaje się powodować lub przyczyniać się do specyficznych chorób autoimmunologicznych. Jeden rodzaj bakterii coli, na przykład, wytwarza się cząsteczki, które są bardzo podobne do insuliny. Gdy układ odpornościowy staje się aktywny wobec tej cząsteczki może wówczas również zaatakować funkcje związane w komórkach beta trzustki
        Inny typ bakterii, Yersinia enterocolitica , wywołuje reakcję immunologiczną, która atakuje tarczycę i prowadzi do choroby Gravesa z poważnym nadprodukcji hormonów tarczycy.==

        http://www.health-science-spirit.com/candida.html

        Robiłaś jakieś diagnozy w tym zakresie?

        1. Ankapaw 23 czerwca 2016 o 19:38

          Nie, niestety. Próbowałam chińskich ziół (z dobrej ręki) i homeopatii – ale ostatecznie wylądowałam na silnych sterydach w stanie poważnym w szpitalu (na tyreostatyki okazałam się być uczulona). Jestem już po jodzie radioaktywnym, więc można powiedzieć że jest po herbacie. Za to z bolesnymi konsekwencjami tego jodu w postaci orbitopatii. Tę trochę się daje wyhamować homeopatycznie, ale zapewne nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa (u mnie w rodzinie to częste)

  3. Viola 25 sierpnia 2015 o 12:15

    Juz od kilku dobrych miesiecy szukam odpowiedzi na pytanie – czy nie majac tarczycy moge pic plyn lugola??? ( biore oczywiscie syntetyczny hormones tarczycy)wiem, ze nie tylko tarczyca potrzebuje jodu, wiec chce go uzupelnic, ale nie chce sobie zrobic krzywdy.bede wdzieczna za odpowiedzi.

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 12:33

      Viola dostaniesz odpowiedź, niepochopną

    2. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 13:22

      Medycyna wyrwała Ci jeden z podstawowych filtrów antybakteryjnych, zdrowa nasycona Jodem tarczyca to tarcza antywirusowa! W ciągu ośmiu minut przez tarczycę przepływa cała krew.
      Twój organizm i tak łaknie Jodu (Selenu), żołądek, piersi, układ rozrodczy przy deficycie jodu pokrywa się cystami, gruczolakami…, same piersi potrzebują ok. 5 mg Jodu..
      Jedna kropla 5% płynu Lugola to 6 mg Jodu. ….
      Nie dostarczy ich jodowana sól, nazwałbym to delikatnie przekrętem, poza tym ługowana biała sól to trucizna.
      W prawdziwej soli himalajskiej moze być nawet do 500 mcg w 1 gramie..
      Czekamy na badania kłodawskiej, też morska.

      1. Lola 25 sierpnia 2015 o 13:50

        Sol kłodawska jest właściwie biała, nie szara, czy one też jest ługowana?

        1. grzegorzadam 26 sierpnia 2015 o 16:02

          @Lola
          Kłodawskiej nie traktuje się chemią 🙂
          Aktualnie kopalnia prowadzi szczegółowe badania tej soli, może się okazać, że niczym nie ustępuje himalajce..
          nasyp przy dobrym oświetleniu na biały talerzyk soli kłodawskiej i zwyklego ługowanego Nacl, z antyzbrylaczami i innymi siurpryzkami, różni sie zapewniam, zresztą można kupić różową z Kłodawy i zmielić, kolega zjadł swego czasu zepsutą lampę solną 🙂

          -”Kopalnia prowadzi eksploatację tradycyjną metodą górniczą, która pozwala w pełni zachować stworzone przez przyrodę naturalne walory naszej soli. Produkty końcowe uzyskujemy na drodze przeróbki mechanicznej, tzn. poprzez kruszenie, mielenie, sortowanie bez stosowania zabiegów chemicznych.
          Nasz produkt finalny zawiera średnio 97% czystego NaCl oraz szereg naturalnych mikroelementów podnoszących jego walory jako soli spożywczej, a z uwagi na niewielką ich zawartość, nie wpływających ujemnie na jego zastosowanie jako soli przemysłowej.”

          ”Bez dodatku jodu

          W każdej kuchni jest nieodzowna, przeznaczona do przetworów spożywczych.

          Sól kamienna z Kłodawy zawiera, w śladowych ilościach, szereg naturalnych mikroelementów niezbednych do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Skład mikroelementów występujacy w kłodawskiej soli zbliżony jest do ich zawartości w płynie ustrojowym organizmu człowieka.

          Biopierwiastki wchodzące w skład kłodawskiej soli tworzą ich kompleksy, łatwo przyswajalne przez organizm. Sól kłodawska zawiera naturalne pierwiastki takie jak: żelazo, wapń, magnez, cynk, potas i jod.

          Kłodawska Kamienna Sól Spożywcza Niejodowana, z uwagi na brak zawartości jodu nie jest zalecana do bezpośredniego spożycia. ”

          http://www.sol-klodawa.com.pl/panel/image.php/55_5770_1,1.4.jpg?width=370&height=300&image=/media_futurecms/produkt_foto/55_5770_1,1.4.jpg

          Ostatni akapit należy pominąć milczeniem albo potraktować jako żart 🙂

          poczytaj karty produktów ze strony kopalni, w zeszłym roku kupiłem tę ‚himalajską’, a to nasze krupy solne, ale to takie drobne kłamstewka sprzedawców:
          http://www.sol-klodawa.com.pl/panel/image.php/59_1055_kruchy_paszowe.jpg?width=370&height=300&image=/media_futurecms/produkt_foto/59_1055_kruchy_paszowe.jpg

        2. grzegorzadam 26 sierpnia 2015 o 17:22

          Ta sama sól jest sprzedawana jako spożywcza, paszowa, do lamp i świeczników również 🙂
          Cudze chwalimy, swego…

          – ”Kto wie, czy pozbawienie bydła soli kopalnej, a wraz z nią także i jonów magnezu, nie
          jest jednym z powodów białaczek u bydła. Dietą ubogą w sole magnezu wyzwalamy dziś
          białaczkę u zwierząt doświadczalnych. A magnez jest obok sodu i wapnia zasadniczym
          składnikiem soli morskiej lub kopalnej.
          Nic nie ma tak długiej siły żywotnej jak błąd raz popełniony, a takim błędem właśnie
          było ługowanie soli i pozbawianie jej wszelkich składników mineralnych. Współczesna
          technologia zabiera z soli wszystko to, co w niej wartościowe, m. in.: jod, magnez, lit, selen,
          cynk, cynę itd. W ten sposób marnujemy skarby, które daje nam przyroda. Ale biała
          oczyszczona sól była kiedyś synonimem dobrobytu, tak jak „kajzerki”, czyli białe bułki
          jadane przez samego cesarza — Kaisera.
          Nasza sól, np. z Wieliczki, tzw. zielona — jak wykazały badania metodą spektrometrii
          atomowej — zawiera prócz chlorku sodu także mangan, miedź, cynk, chrom, szczególnie
          dużo żelaza, magnez, wapń oraz ślady litu. Natomiast sól kłodawska zawiera m. in. selen, a
          także dużo magnezu i potasu. Czerwona sól, tzw. karna litowa, ma niezwykle cenne
          właściwości lecznicze, gdyż zawiera mniej szkodliwego (dla wielu) sodu, a więcej potasu, a
          także magnezu i różnych innych pierwiastków dla nas niezbędnych.
          W tych społeczeństwach, które spożywają sól, otrzymywaną w tradycyjny sposób przez
          odparowywanie wody morskiej na słońcu (np. Hiszpania, Wenezuela, Japonia), takie choroby,
          jak białaczki limfatyczne u ludzi i zwierząt, są bardzo rzadkie, podobnie jak przedwczesna
          miażdżyca, zawały czy zaburzenia psychiczne. Społeczeństwa, odżywiające się bogatym w
          białko pożywieniem morskim oraz używające jako przyprawy soli morskiej, są zdrowsze od
          tych społeczeństw, które z pożywieniem pochodzącym z morza nie mają kontaktu.
          Albo… zróbmy po prostu takie doświadczenie: przekrójmy kawałek mięsa na połowę.
          Jedną posypmy solą chemicznie oczyszczoną, a drugą solą kopalną, np. z Wieliczki lub
          Kłodawy. Przekonamy się sami, że sól chemicznie czyszczona nie konserwuje, a więc nie
          chroni przed pleśnią, a sól kopalna robi to z powodzeniem. Produkty spożywcze posypane
          solą kopalną zachowują świeżość przez długi czas.
          Dbając o zdrowie — postarajmy się używać jedynie soli naturalnej, kopalnej, zamiast tej
          chemicznie oczyszczanej do czystego NaCL”

          ”Pot to nie tylko słona woda. Jest w nim jeszcze całe mnóstwo innych składników, jak:
          aminokwasy, mocznik, witaminy (rozpuszczalne w wodzie, głównie z grupy B), składniki
          mineralne. Na przykład, w 100 g potu może być do 10 mg wapnia, 45 do 50 mg połasu, 49 do
          166 mg chloru itp. Samego jodu jest w pocie ok. 10 mg na 1 l. Utrata 7 l potu może się
          równać utracie dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. ”

          Czyli Jod można zwyczajnie wypocić! …
          Ważne dla sportowców 🙂

          Opracowanie polskie sprzed 30 lat, warto jesienna porą poczytać, większość informacji niezmiennie aktualna..
          https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=12&cad=rja&uact=8&ved=0CCQQFjABOApqFQoTCJ2b18b8xscCFahr2wodaJcDEQ&url=http%3A%2F%2Fechomatkibozejniepokalaniepoczetej.com%2Fembnp%2Fpages%2Fpliki%2F2014%2Fjulian_aleksandrowicz_irena_gumowska_kuchnia_i_medycyna.pdf&ei=Ec_dVd3OAqjX7Qboro6IAQ&usg=AFQjCNH5GsGyciUIRZEDJOlVnJwF06db2A&sig2=FSTu7LRmYCUTegF_FzuphA

          1. Lola 26 sierpnia 2015 o 21:06

            Dzięki, fajne.
            Co do soli kłodawskiej, to zastanawiam się czy nie zrobić zapasów na następne dziesięciolecia, bo jak wybadają, że taka super, to zaraz się coś z nią może stać. A bardzo trudno o sól kamienną bez dodatków.

          2. Matt 5 grudnia 2015 o 14:44

            @grzegorzadam
            Zrobilem sobie roztwor ‚sole’.
            Czy moge spozywac taka miksture rano po przebudzeniu..
            – lyzka ‚sole’ z 3/4 szklanki wody, sok z 1 cytryny, kilka kropli plynu lugola..chwile pozniej sok z pomaranczy i vit c.
            Czy moge te skladniki tak mieszac, czy lepiej zachowac odstepy miedzy nimi ?

          3. grzegorzadam 6 grudnia 2015 o 03:07

            @Matt
            ==Zrobilem sobie roztwor ‚sole’.
            Czy moge spozywac taka miksture rano po przebudzeniu..
            – lyzka ‚sole’ z 3/4 szklanki wody, sok z 1 cytryny, kilka kropli plynu lugola..==

            Tak robie, zaraz po przebudzeniu.. 😉 Czasami + tlen. Tzn. wodę osoloną ‚Sole’.
            Lugola jestem nasycony, więc smaruje sobie nogę od czasu do czasu.

            Wg moich danych akurat te składniki ze soba nie kolidują 😉
            Dosskonałe połaczenie minerałów i witamin.

            pozdrawiam

        3. Kinderki. eu 17 kwietnia 2016 o 22:28

          Grzegorzadam a co z płynem Lugola przy niedoczynności i hashimoto?? Pomoc ! Jak sobie radzić z hashimoto? biorę tylko hormon w dawce 150 a przed jodem lekarze mnie przestrzegają, czy słusznie?

          1. grzegorzadam 18 kwietnia 2016 o 08:45

            Hashi to całe spektrum objawów i przyczyny bywaja rozmaite.
            Z przeciekajacym jelitem, zagrzybieniem, przerostem candida i boreliozą włącznie.
            Próbuj ostrożnie z jodem, najlepiej naskórnie.
            Zdiagnozuj drożdżycę, pasożyty, jak pH?
            To wszystko się zazębia, bez likwidacji przerostów grzybowych ŻADNA KURACJA nie
            będzie skuteczna.
            Antybiotyki powszechnie niszczą florę bakteryjną i sa kłopoty.
            Zacznij od tej diagnoatyki, potem reszta.

      2. Klaudia Jakubowska 15 września 2016 o 13:27

        grzegorzuadamie mam ciekawe obserwacje, mrugająca powieka JEST ZAWSZE gdy łykam SELEN.
        gdy go nie łykam mruganie ustępuje…
        A przecież powinnam łykać ten selen bo niedoczynność bo hashimoto… Co robić?
        Tak biorę cytrynian magnezu przy tym bezwzględnie.
        Mruganie pojawia się po wzięciu 1 tabletki selenu SWANSONA. Nie brałam go, mruganie ustąpiło zaraz po całym dniu nie brania, a po tygodniu nie brania selenu zaraz jak go wzięłam, doba i już mi mruga jak oszalała, wszyscy to widzą. Test powtórzyłam. Sprawdza się. Selen odstawiłam na półke.

        Potrafisz coś znaleźć na ten temat albo już powiedzieć? Inaczej będę musiala odstawić selen bo dziwna reakcja zachodzi… Pomóż proszę.

        1. pepsieliot 15 września 2016 o 20:08

          Czy selen został zakupiony w sklepie http://www.thisisbio.pl ?

          1. Klaudia Jakubowska 16 września 2016 o 22:21

            Pomylka, ten selen jest firmy Puritans Pride był zakupiony w sklepie internetowym dystrybujacym suplementy Puritans w PL, dlatego że wtedy w thisisbio był niedostępny.

        2. grzegorzadam 16 września 2016 o 07:25

          Ciekawa reakcja.
          Robiłaś APW (nie namawiam) ?
          Co jeszcze suplementujesz?
          Może spróbuj z innym suplementem selenu, wtedy będzie jednoznacznie.

          1. pepsieliot 16 września 2016 o 08:23

            mamy 2 rodzaje na stanie

          2. Klaudia Jakubowska 16 września 2016 o 22:33

            Nie robiłam jeszcze APW. Chcialam. Mogę zrobić, wahałam się ostatnio czy oby jest po co czy nie wyjdzie zakłamanie trochę bo przecież się suplementuję. Biorę rano cynk, B-complex, D3+K2 2500j.u. w porcji, do tego koktail z askorbinianem w ciągu dnia i woda z cytynianem, czasem łącze od razu askorbinian z cytynianem. Wieczorem sam selen. Czasem jod ale to w ciągu dnia bądź wieczorem bo zaczęło mnie swędzieć więc przystopowałam.

            Zrobiłam raz zamianę po dniowym nicniebraniu : rano tylko selen wieczorem reszta. I niestety bez zmian mruga jak opentana zawsze gdy biorę ten selen (drożdże selenowe, Puritans Pride).

            Czy powinnam robić mimo suplementacji APW?

  4. Gregorowitz 25 sierpnia 2015 o 12:29

    Pepsi napisz coś więcej o boraksie

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 12:32

      sie napisze

    2. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 13:07

      @Gregorowitz

      Tu masz ciekawe info o boraksie:
      http://vibronika.eu/images/pdf/artretyzmiosteoporoza.pdf

      Boraks świetnie działa na bakteryjne zapalenia stawów, a dlaczego, jest w linku, w żywności jest ‚wyzerowany’, nie ma go w nawozach..jest go trochę w orzechach ( włoskie, inne..), kawie (tak :))
      Jest świetnym minerałem przeciwgrzybiczym.
      W Azji stosowany powszechnie w rolnictwie jako środek antypleśniowy..
      Przeciętnie jabłko zawierało kiedyś 20 mg Boru, teraz 1 mg..
      Razem z Krzemem i Magnezem odpowiada za twardość kości i zębów! Nie wapń..dziwne.
      Twarda skorupka jaja to nie jest wapń tylko Krzem!
      W niektórych krajach zakazany, Jod też z resztą bo… Może właśnie dlatego 🙂
      Przepisem na boraks jonizowany służę w razie czego.

      1. Agatson 30 maja 2017 o 08:17

        Grzegorzadam, jak zrobić boraks 3%, o którym mówisz z takiego proszku Na2B4O7*5H2O 99,9% czystości (taki znalazłam w internecie)?

          1. Agatson 30 maja 2017 o 08:34

            Przeczytałam komentarze. 🙂

            W sklepie można kupić tylko proszek…

          2. grzegorzadam 30 maja 2017 o 08:46

            To dobrze 😉
            Zrób roztwór.

  5. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 12:39

    ”Kłopoty z zatokami mogą być efektem niedoboru Jodu. Czyli de facto związane z podtruciami Fluorem (Fluoroza) i Bromem (Bromizm), które wypierają Jod siedzący na końcu łańcuszka chlorowców.”

    Za 99% chorób kobiecych, kłopotów z tarczycą, układem hormonalnym, cystami rozmaitymi, nowotworami, nadżerkami żołądka.. odpowiada niedobór Jodu i Selenu! Jak też odwodnienie (spożycie napojów przemysłowych (znowu Brom, Fluor, Chlor, …) i niedotlenienie.
    Czasami dostarczenie brakującej cegiełki (witaminy lub minerału) wystarcza do osiągnięcia sukcesu.

    @ Pepsi, trochę mnie tym wpisem zaskoczyłaś, tym bardziej, że jest dużo osób, na blogu również, które z powodzeniem stosują te proste intuicyjne metody.. Może byłem ostatnio bardziej aktywny po prostu..
    Migdałki to historia mojego dziecka, potwierdzam. 🙂
    Czy poskutkuje u wszystkich?..
    Może tu będzie miejsce, gdzie będziemy mogli się tym podzielić..
    Nie można negować osiągnięć współczesnej medycyny, tylko protokoły lecznicze bywają b.często niezbieżne właściwie w jednym zasadniczym punkcie tj. równowadze kwasowo-zasadowej.
    To jest ta oś niezgody, i zarazem klucz do zdrowia wg ‚ortomolekularnych’. 🙂
    Ideałem byłoby połączenie tych dwóch ‚szkół’, ale w tych realiach jest to niemozliwe, i przez następne dziesięciolecia raczej nie będzie.
    pozdrawiam

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 13:11

      Dziękuję Grzegorzuadamie

    2. MM 2 stycznia 2016 o 17:53

      witaj grzegorzadam!! bardzo interesuje mnie przepis na boraks zjonizowany. Jeśli istnieje taka możliwość to bardzo proszę o przepis. Dziękuję

      1. grzegorzadam 2 stycznia 2016 o 23:11

        @MM
        jest w tym temacie.. ”kilka” wpisów wyżej 😉

  6. Marzena 25 sierpnia 2015 o 13:04

    Pepsi codziennie czytam Twoje wpisy- jesteś niezgłębioną kopalnią wiedzy -rzetelnej, sprawdzonej ,co najważniejsze…Gratuluję. Czy mogłabyś podać link do bloga grzegorzaadama? Pozdrawiam Cię serdecznie. Tak trzymaj!

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 13:19

      on póki co nie ma bloga, tu będzie pisał mam nadzieję

  7. Aga Gee 25 sierpnia 2015 o 13:05

    A ja się przyczepię, bo nie byłabym sobą 😉 Żyto zawiera gluten, nawet to najprawdziwsze, najzdrowsze 🙂 A więc „muzyczny chleb” zapewne cudowny, acz bezglutenowym nie jest 🙂
    Poza tym cudowny wpis, porady zatokowe, grypowe i podobne już chcę testować na najbliższych! Choć wcale nie chcę aby byli chorzy… no i jak to pogodzić? Wiem! Sama się rozchoruję! 😉

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 13:18

      Aga oczywiście że zawiera, ale chleb rosnący na zakwasie, wystarczy 12 godzin, a ten rośnie 20, już nie zawiera

      1. Lola 25 sierpnia 2015 o 13:59

        A co się dzieje z tym glutenem w czasie rośnięcia, że później go nie ma?

        1. Ka Pe Be 17 marca 2016 o 15:02

          No właśnie, jak to się dzieje? Chciałam zgłębić temat ale nic o tym nie znalazłam, żeby pod wpływem zakwasu gluten się „ulotnił”.

          1. grzegorzadam 18 marca 2016 o 08:44

            Naturalny zakwas na niechlorowanej wodzie za pomocą bakterii skutecznie ten gluten rozkłada.

            Najważniejsze w tym procesie jest dobra mąka z dobrych ”nienowoczesnych zbóż”
            Kamut, płaskurka, orkisz…
            Sa młyny w internecie mielące ziarno na zamówienie.
            Zakup urządzenia to jednak spory wydatek.

          2. mariusz 30 marca 2016 o 13:11

            Hej, grzegorzadam,.
            A czy mógłbyś podać źródło tej informacji, że
            „Naturalny zakwas na niechlorowanej wodzie za pomocą bakterii skutecznie ten gluten rozkłada”
            Bardzo ten temat mnie interesuje i chętnie poczytam sobie więcej.

          3. grzegorzadam 31 marca 2016 o 09:09

            Kup Bołotowa, tłumaczy co i dlaczego.
            Na forum DI pisza sporo na te tematy.

  8. martusiaar 25 sierpnia 2015 o 13:19

    hejka. Dzięki ‚Grzgorzuadamie’ za Twój wkład na tym blogu, zawsze czytam Twoje komentarze, ostatnio nawet zaczęłam zapisywać co nie co z obawą ze Twoje porady znikną bądź będzie ciężko je znaleźć. Mam pytanko odnoście zębów. Przeczytałam już wszystkie artykuły i komentarze na podobne tematy i nadal nie wiem co jeszcze mogę zrobić. Od czerwca boli mnie ząb, na zdjęciu i w oględzinach nic nie widać, ząb zdrowy, brak stanu zapalnego, a jednak boli i to dziwnie bo w ciągu dnia lekko ćmi -znośnie, za to w nocy ból jest na tyle intensywny że wybudza mnie ze snu. Stomatolog nałożył antybiotyk, na drugi dzień „tlenek cynku”, ból jest lżejszy ale nadal wyczuwalny, powiedział że nie ma pojęcia skąd ten ból, podejrzana też okazała się silna rekcja na zimno, ostry przenikliwy ból, zbyt silny na nadwrażliwość dziąseł, z związku z tym może zaproponować mi tylko leczenie kanałowe. Oczywiście biorę witaminy, ssie olej kokosowy, używam pasty bez fluoru, pije herbaty ziołowe, szałwia i rumianek łagodzą ból itp. Przeciwbólowo biorę ze swansona imbir&kurkuma&acai, choć nocą muszę sięgać po nurofen =/. Zastanawiam się co mogę jeszcze zrobić żeby uniknąć leczenia kanałowego i nie łykać NLPZ. Czy ktoś coś może mi doradzić? z góry dzięki

  9. Piotr Kierus 25 sierpnia 2015 o 13:27

    Ja jem czosnek! Już jest młody.

    Dezynfekuje on wszystko…. tylko z HPV nie daje sobie rady… 🙁

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 13:28

      Piotrze, ale Ty podobno nie masz HPV, czytałam w Necie… 🙂

      1. Piotr Kierus 25 sierpnia 2015 o 15:29

        Mam HPV – co nawet widać.

    2. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 15:03

      Smaruj 5% wodą utlenioną, albo mleczkiem ze świeżo zerwanego glistnika- jaskółcze ziele..
      Kurzajki w 2 dni..

      1. Kasiowynick 28 sierpnia 2015 o 22:05

        Grzegorzadam,
        czy ziele jaskółcze nada się na okolice oczu?
        Mam tam domatora i chcę się go jak najszybciej pozbyć (ropień stale występujący, powiększający/zmniejszający zależnie od mojej odporności, złapany w bardzo wilgotnym klimacie).

  10. Ufol 25 sierpnia 2015 o 13:28

    Moje migdały również zostały zaklasyfikowane do usunięcia, ze względu na nawracające „czopy”. Wystarczyło konsekwentnie smarować je dentoseptem w żelu. Już od roku mam spokój. Po rozpulchnionych migdałach nie ma śladu. Wciągnęło je 🙂 Na zabieg oczywiście się nie wybieram 🙂 pzdr

    1. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 14:58

      Przed wojną stosowali ‚pędzelkowanie’ jodyną.
      Skutecznośc 99.99%.
      Płukanie rozrzedzona wodą utlenioną podobnie skuteczne.

    2. bonia 26 sierpnia 2015 o 18:05

      Grzegorzuadamie, 5% ta woda utleniona? 3% za słaba na kurzajki?

    3. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 15:45

      @ Ufol

      Dentosept:
      ”Skład
      wyciąg z kwiatu rumianku
      wyciąg z kory dębu
      wyciąg z liścia szałwi
      wyciąg z ziela arniki
      wyciąg z kłącza tataraku
      wyciąg z ziela mięty pieprzowej
      wyciąg z ziela tymianku
      boraks (!) 🙂
      benzokaina
      etanol”
      Jak mówi dr Różański. około 30% leków w aptekach to są LEKI..
      A i boraks (antypleśniowy) się tam zagnieździł, aż się zdziwiłem 🙂
      Dentosept dobry, ale taka mieszankę można zrobić w domu, tylko trzeba mieć te zioła, z zestawu brakuje mi arniki i dębu, uzupełnić trzeba.. A benzokainę zastąpiłbym na pół szklanki wywaru 5 ml 3% wody utlenionej..
      Jakoś tak mi lepiej pasi 🙂

      PS.
      Wiecie, że wybielanie zębów w gabinetach to 30-40% perhydrol..?
      Do przeciw-próchniczej profilaktyki polecam żucie i wyplucie 1-2 goździków, dentyści też je stosują..
      Rozetrzeć na miazgę do płynu, 10 minut, tylko żeby jakiś futrzak nie popróbował.. 😉

  11. JO 25 sierpnia 2015 o 13:28

    Już od dawna wyszukuję komentarzy Grzegorzadam

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 13:32

      JO, no to będzie teraz łatwiej, mam nadzieję

  12. mointa 25 sierpnia 2015 o 13:31

    w dzieciństwie bardzo często chorowałam na wszelkie anginy i przeziębienia.. wiele razy kazano mojej mamie ustalić termin wizyty na wycięcie migdałków (pamiętam, że nawet byłyśmy w szpitalu na rekonesansie z lekarzem) ale znowu się rozchorowałam, więc do dzisiaj dzięki Bogu mam te migdałki. Jako mocno dorosła kobieta też często chorowałam na wszelkie przeziębienia. tyle że zawsze kończyły sie okropną, utrzymującą się długo chrypką. Aż usłyszałam od pewnej starszej Pani o metodzie wyczytanej w książce M.Tombaka, metodzie niemalże na wszystko – ssanie oleju rano po przebudzeniu (po 25-30 minutach koniecznie to trzeba wypluć). Stosowałam codziennie przez 4 miesiące. Nie zwróciła bym pewnie uwagi na efekty tego rytuału gdyby nie mój mąż (wtedy jeszcze partner), który jednocześnie ze mną zaczął ssać olej na swoje dolegliwości (alergia na wszelkie pyłki). To mój mąż zauważył wyraźne efekty, po prostu do dzisiaj nie ma problemów z żadną alergią! A ja jeśli już się rozchoruję to raz na kilka lat. Skończyły się u mnie ciągnące się miesiącami chrypki i przeziębienia… Dodam, że to ssanie oleju stosowaliśmy jakieś 8 lat temu. Dlatego wierzę też w wodę utlenioną i inne naturalne sposoby! Dodam, że znajomi śmieją sie do dzisiaj z naszego rytuału ssania, nie dowierzają że to może działać!

    1. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 14:54

      @mointa
      ”Aż usłyszałam od pewnej starszej Pani o metodzie wyczytanej w książce M.Tombaka, metodzie niemalże na wszystko – ssanie oleju rano po przebudzeniu (po 25-30 minutach koniecznie to trzeba wypluć).”
      Świetna metoda, kapitalnie oczyszcza, leczy choroby przyzębia, zatoki 🙂
      Na paradontozę znajomy żuł tatarak (ludowe), szybkie efekty.
      Z ziołami nie wiadomo dlaczego to działa, na wszelki wypadek pfarma próbuje zakazać, utrudnić.
      Ostatnio sami oficjalnie mówia o skuteczności glistnika, wrotycz zakazano, na wszelki wypadek.. 🙂

      ”Wrotycz – Tanacetum vulgare

      Specjaliści fitochemicy weryfikując skład chemiczny Tanacetum szybko dochodzą do wniosku, że sporo składników wrotyczu jest stosowanych w lecznictwie w formie nowoczesnych preparatów, przy czyn wiele z nich jest uzyskiwanych z egzotycznych roślin, przez co leki te są bardzo drogie.

      Preparaty wrotyczowe pobudzają akcje serca, zwiększają siłę skurczu mięśnia sercowego, pobudzają oddychanie, wzmagają wydzielanie hormonów. Regulują miesiączkowanie. Zwiększają ukrwienie narządów płciowych i nasilają odczuwanie wrażeń seksualnych. Przedłużają efekt doznań płciowych. Znoszą bóle głowy, bóle miesiączkowe, kolki.

      Stosowane doustnie i na skórę działają hamująco na procesy autoagresji immunologicznej, dzięki czemu mogą być z powodzeniem stosowane w fitoterapii chorób autoimmunologicznych typu łuszczyca, reumatyzm, toczeń.
      jest zakazane w Unii Europejskiej jako trucizna! (obok MMS-a i wielu innych silnych suplementów i ziół przeciwpasożytniczych). Jak widać, UE robi wszystko byśmy nie mieli dostępu do tanich środków naturalnych, a tankowali się trującą i drogą chemią z antybiotykami na czele. Zresztą wrotycza nie opatentujesz.
      ” (…)
      – fragmenty, warty szerszego omówienia 🙂
      Z M.P.

      A tu fajny filmik z dziadkiem dr Ivanem, jak to biedny futrzak (kotek) ‚zszedł’ po polizaniu tego oleju wyssanego.. !:
      -” 6:10Miałem przypadek kiedy jedna kobieta żaliła się, że miała ukochanego kota,
      6:17i ssała w ustach ten olej i wypluła go na podłogę i kot
      6:24tę masę zlizał
      6:32ten kot 1.5 dnia później zdechł i ona do mnie z pretensjami, że ja jestem winny, że ukochany kot zdechł.
      Odpowiedziałem jej, że mówiłem jej, by żuty olej obowiążkowo wypluwać do toalety.”

      https://youtu.be/rLoKcIaOYv8

      1. Marzena 26 sierpnia 2015 o 18:47

        Z żuciem tataraku należy zachować ostrożność. Ma właściwości halucynogenne.

    2. Amygdalum 28 sierpnia 2015 o 15:42

      Boże co to za olej??

  13. ladybird 25 sierpnia 2015 o 13:53

    Czesc wszystkim , rzadko piszę , ale od bloga Pepsi jestem uzależniona, dawkuje sobie go codziennie. Kilka lat temu uparlam się że migdałkow nie wytne, gardlo mialam obowiazkowo sprawdzane co roku, poniewaz „pracowalam głosem”. Trafilam do dobrego lekarza naturopaty , ktory zaproponowal trochę homeopatii ale glownie ekstrakt z pestek grapefruita. Pomogło bardzo! Zamierzam jednak wypróbować te rady. Groził lub nadal grozi mi tez przeszczep rogówki , ale daję radę soczewkami i dietą. Jesteś wspaniała, Pepsi, wielkie dzięki za ten ogrom rzetelnych informacji!

  14. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 13:53

    @martusiaar
    Miałem podobnie:), zaopatrzony w zdjęcie stomatologiczne, które nic nie wykazało..
    Zmierzałem do dentysty specjalisty..Leczenie miało być długotrwałe a efekty niewiadome.. Dosłownie.
    Mooże kanałowe, może nie..
    Z dokładnością co miesięczną miałem rwanie w zębie, który był niby zdrowy..jak u Ciebie.
    Zjadałem kilogramy ‚ibumów’, …cetamolów.. w nocy bywało była tragedyjka.
    I kiedyś trafiłem, wieczorku któregoś na info o rewelacyjnym oddziaływaniu kwasu l-askorbinowego wg Cathcarta, Jaffe, Klennera..
    Zakupiłem chyba 0.5 kg czy kilogram i zrobiłem sobie tzw. ”kalibrację” na zielonej herbacie (flawole), nie raz..i nie dwa.. o bólu zapomniałem i tak zostało do tej pory.
    Wg mnie jest to jednak stan zapalny, ból o tym świadczy!
    Zeszłego roku po koncercie rockowym złapałem wirusa Varicella zoster, uciążliwa to przypadłość, i co ciekawe podczas leczenia skutecznego 3% H2O2 (3 doby), nadtlenek ‚przeleciał’ się po tym zębie, wzbudził opuchliznę (!) jak za starych czasów, by po 20 min. zniknąć.
    Wniosek z tego, że tam cały czas coś jest.. Choć nie boli.
    Ale są skuteczne sposoby na to 🙂

  15. Magdalena D 25 sierpnia 2015 o 14:05

    Fajnie fajnie… wszyscy maja niedoczynność tarczycy a ja i mąż mamy nadczynność od autonomicznych guzków pochodzące … i nie mozemy znaleść co to z tym zrobic… A pogłębia sie i zaraz alopata bedzie leki przepisywał brrr…. i co tu robić? Jod stosować czy nie wolno? Jest jakiś naturalny sposob zeby sie tych dziadów pozbyć?
    Oczywiście owocek for everybody 😀

    1. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 14:55

      Nadczynność i niedoczynność są podobne.. Jod

  16. Magdalena D 25 sierpnia 2015 o 14:16

    Btw Pepsi taki sie ruch w interesie zrobił ze czasem wstęga komentarzy jest dłuższą niż sam post 🙂 gratulejszyn podziwiejszyn 🙂

  17. Syldra 25 sierpnia 2015 o 14:30

    „Naturopato Grzegorzuadamie, podziel się swoją wiedzą”

  18. martusiaar 25 sierpnia 2015 o 14:35

    @Grzegorzadam: dzięki za poradę, co prawda piję rano na czczo szklankę wody z wyciśniętą cytryną i od czasu do czasu własnie sam kwas l-askorbinowy, ale to chyba nadal za mało, muszę zwiększyć dawkę i częstotliwość, mam nadzieje że pomoże 🙂 Kiedyś w tym zębie miałam wiele lat amalgamatowe wypełnienie i nie cały rok po tej wymianie, ząb zaczął boleć =/ ach te zęby 🙂 pozdrawiam

    1. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 20:22

      @martusiaar
      Dlatego mądre dochtory wymyśliły ‚kalibrację’, żeby w przyblizeniu określic dawkę, jakiej osoba potrzebuje..
      Poziom wit C waha się w zalezności od stresu, stanów zapalnych, któz ich nie ma..?
      Nabywasz drogą kupna pomarańczki, grejfruty lub nawet jabłka, cós z naturalnym flawolami, moze być czystek, zielona herbata..
      I co pół godzinki do pół szklanki płynu pół łyżeczki witC (1.5-2 g około), pijesz aż do ‚bulgotów’, wiaże wodę w jelitach, i w końcu musisz skończyc u Wujka Ceśka ..- pozbywamy sie przy tym toksyn z jelit.. ale i pożytecznych bakterii, dlatego trzeba zadbać o dobre soki kiszone, lub kwaśne mleczne, w ostateczności apteczne, ale jestem rzadkim klientem.
      Najlepiej w weekend 🙂
      Następna ‚runda’ zmniejszasz dawkę o ok 1/3, i jak czujesz bulgotki, pauza, żeby już wypróżnienia nie było..
      Ze względu na dobre bakterie w jelitach, dla pozbycia sie toksyn, taką kalibracje można przeprowadzić max raz w miesiącu.
      Wtedy masz orientacyjną dawkę do rozłożenia na cały dzień w 3-4 dawkach.
      Ciekawe jest to, że kilkuletnie dzieci potrafią wchłonąc 15-30 g, a dorosły np. kilka i basta.
      WitC jest bardzo ‚demokratyczna’. 🙂
      Wiem, że systematyczne dawki po kalibracji, pomagaja dziewczynom pozbyć sie bólów bioder, z powrotem wskakują w szpilki, wszystkie zawały to udowodniony szkorbutowy niediobór witC!, Zawał strzela w apogeum stresu, stres ‚zjada’ cały zapas..
      Izolat C, wyizolowana chemicznie substancja, która jest witC w bardzo uproszczonym pojęciu, tak właśnie działa.
      Wystarczy spróbować, koszty, parę gram proszku i sok wyciśniety, który z zasady tylko może pomóc 🙂

      Protokół Klennera polecam przejrzeć, zapomniany.
      Gdyby go wykorzystać, biznes i.njekcji mógłby starcić rację bytu.
      Ale to temat na inne dyskusje.

      Pij co drugi dzień szklankę, 2 szklanki wody ze szczyptą ‚brudnej’, szarej soli..
      Sól potrafi zadziwić naprawdę., prawdziwa sól..

  19. martusiaar 25 sierpnia 2015 o 14:41

    @Magdalena D: Jerzy Zięba w swojej książce radzi stosować jod (selen, cynk itd) i przy niedoczynności i nadczynności popiera to różnymi badaniami. Ja nie mam niedoczynności chociaż wyniki TSH mam zawsze przy górnej granicy, mimo to od pół roku biorę jod „Iodoral” bo jak już nie raz Pepsi i inni wspominali jod nie tylko potrzebny jest tarczycy ale wielu innym narządom 🙂 od ciebie zależy jak zadziałasz 🙂

    1. Magdalena D 25 sierpnia 2015 o 19:38

      Dzieki martusiaar zapoznam sie 🙂

  20. Anvariel 25 sierpnia 2015 o 16:52

    Aż sobie zanotuję w pamięci adres – chleba jadam niewiele, ale taki prawdziwy żytni, bez syfów, po którym nic nie będzie mojego skatowanego żołądka/brzucha/jelit bolało powitam z radością, choćby bozia jedna wie ile miał kosztować…
    Tak swoją drogą Pepsi, jakiś dobry sposób na ból głowy znasz może? Sen nie pomógł, masowanie się po różnych częściach twarzy i rąk też nie… a chciałabym chociaż raz bez tabletek…

    1. pepsieliot 25 sierpnia 2015 o 19:04

      Anvariel pisałam kiedyś coś takiegohttp://www.pepsieliot.com/migrena-naturalne-metody-badania-i-takie-tam/, a Gerson wpadł na swoją terapię właśnie lecząc migreny surową dietą roslinną w przewadze, sokami z marchwi, no i lewatywami z kawy

      1. Anvariel 25 sierpnia 2015 o 21:14

        Dzięki. Zapoznam się 🙂

  21. grzegorzadam 25 sierpnia 2015 o 19:50

    Pepsi ma rację, każde enzymatyczne odżywianie cuda czyni.. 🙂
    Najlepiej pojeździć po wioskach, znaleźć źródło ziemniaczków, marchewki, cebuli bez ‚posypki’.
    Chętnie sprzedają, chociaż ‚nasi’ polytycy robią wszystko, żebyśmy nie mieli tej alternatywy!….
    Jako jedyny kraj w euro-kołchozie.
    Francuzi mogą, Włosi mogą, Niemcy mogą… my nie.. 🙁
    Jedno jabłko ogródkowe ma więcej wartości jak 10 sklepowych..

  22. Mirela 25 sierpnia 2015 o 22:50

    Kolejny wpis Mega Rewela 😀 Przesyłam znajomym póki co linka, zresztą wiekszość z nich już zna Twój blog. Ja mam pytanie troszkę z innej beczki. Czy znany jest Tobie termin „Uziemianie”? Jestem w trakcie lektury książki pod tym tytułem. podtytuł Jak Czerpać Zdrową Energię z Ziemi ,autorstwo Clinton Ober, Dr Stephen T.Sinatra, Martin Zucker. Książka w swej treści dotyczy „chodzenia boso” czyli uziemiania ,a co za tym idzie samouzdrawiania. Opisuje badania jakie wykonano pod nadzorem naukowców i nie tylko. Ciekawy temat i inspirujący. Czy jest Tobie znany, czy może masz w tym temacie jakieś własne doświadczenia.
    Pozdrawiam serdecznie.

  23. mala czarna 25 sierpnia 2015 o 23:09

    Ja to przez Was ludziska spac nie moge….tylko czytam dzieki za wode utleniona, moze uratuje moja mloda (5 lat) przed nozem.

  24. Luska 26 sierpnia 2015 o 01:43

    ogólnie wszystko co tutaj wymieniono dziala (sprawdzone w mojej rodzinie od wielu pokolen) jednak trzeba brac pod uwage i takie glosy http://www.greenmedinfo.com/blog/hydrogen-peroxide-mouthwash-harmful-teeth i jak wszedzie pamietac o zlotym srodku 🙂

    1. pepsieliot 26 sierpnia 2015 o 06:36

      pisałam o tym artykule w komentarzu pod którymś z postów, dlatego sama nie używam wody utlenionej do płukania zębów, niby ta rozcieńczona nie będzie działać jak wybielacz, który stosowany jest przez dentystów, jednak codzienne stosowanie nawet nisko procentowej wody utlenionej do mycia zębów i odkażania jamy ustnej, może źle działać niekorzystnie na miazgę zębową

  25. grzegorzadam 26 sierpnia 2015 o 07:17

    Trzeba dodatkowo zrobić płyn Lugola ‚home made’ i smarować, ‚pędzelkować’.

    1. pepsieliot 26 sierpnia 2015 o 07:54

      Twój przepis „płyn Lugola DIY” już wkrótce 🙂

  26. Ewa 26 sierpnia 2015 o 08:18

    A czy będzie ten przepis na lugole na smarowanie czerniaka? Bo ja bym taki poprosiła.

    1. pepsieliot 26 sierpnia 2015 o 08:58

      Będzie wkrótce, czekam na składniki, bo chcę zrobić zdjęcia jak robię

  27. Niki 26 sierpnia 2015 o 10:49

    Wow! Superowo! Potwierdzam i ja to wspaniałe zaskakujące działanie wody utlenionej do uszu, raz w upalne lato musiałam zakroplić – paskudne patologiczne przeciągi od których czasami nie da się ustrzec bo ludzie myślą że to taki orzeźwiający chłód – tamponik często zmieniany w ciągu dnia i ból, obrzęk czy coś tam ustaje, wygasza się, luzik 🙂 Podobnie fajne i szybkie efekty osiągam płukanką wody utlenionej. Od paru dni rano wypijam szklanicę letniej wody z sodą i odrobiną miodu, a to z kolei czyści mi zatoki, o ile przez cały rok zatoki naprodukują śluz i zawsze coś odcharczeć muszę, to przynajmniej po sodzie zostaje przezroczysty, znikają strzępki żółto-zielone. Nawet nie sięgnęłam jeszcze po czarną pastę z czarnuszki i miodu z olejkiem tymiankowym, a wszystko się czyści ładnie sodą i wodą utlenioną.

    Poradnik Grzegorzaadama musi być! w komentarzach jest duże zagęszczenie, a tak we wpisie receptury zebrane są przejrzyste, poukładane i autor ich wybitnie zaangażowany w pomoc, udzielanie wskazówek itd. Dzięki! 🙂

    Cokolwiek by nie mówić na bezglutenowe chlebidło na zakwasie… to obawiam się, że gdybym wzięła kęs, a potem następne znowu wpadłabym w ten nawyk jedzenia chleba, i zamiast traktować go jak dodatek w ostateczności – takie właśnie powininien mieć miejsce w menu o ile w ogóle – to znowu wpadłabym w wir robienia kanapek na śniadanie, po obiedzie :bo jeszcze coś by się zjadło” i na kolację, gdzie dominuje chleb, a warzywo jest dodatkiem „żeby ładnie kolorowo wyglądało” …a to chlebidło na pewno z mąki NO GMO? bo podobno innej już nie ma, a ta co jest to zleżała w magazynach jest składowana i pleśnieje… fujstwo, c’nie?

  28. grzegorzadam 26 sierpnia 2015 o 12:52

    @Niki

    ”Od paru dni rano wypijam szklanicę letniej wody z sodą i odrobiną miodu, a to z kolei czyści mi zatoki, o ile przez cały rok zatoki naprodukują śluz ”
    A to ma swoje uzasadnienie 🙂

    -”Najlepszy sposób leczniczego spożycia miodu: rozpuścić wieczorem w pół szklanki ciepłej wody łyżeczkę miodu, pić następnego dnia rano. Pod wpływem wody następuje wzmożone działanie enzymów zawartych w miodzie, które powodują przetwarzanie glukozy w nadtlenek wodoru (woda utleniona). Związek ten charakteryzuje się silnym działaniem antybiotycznym i bakteriobójczym.”

    Apoptozę gwarantuje udział nadtlenku wodoru, jak organizm nie może go (zakwaszony – paski ph – soda, potas…, dieta alkaliczna :)) wytworzyć trzeba go wspomóc.. O.Warburg dostał za to Nobla..
    I nikt tej teorii nie obalił, ale farmacja zdaje się tego nie zauważać. hmm…

    -”to znowu wpadłabym w wir robienia kanapek na śniadanie, po obiedzie :bo jeszcze coś by się zjadło” i na kolację”
    Już w starożytności znane było ogłupiające działanie zbóż, lud najedzony, ‚uśpiony’ glutenem, trochę igrzysk, i można rządzić do woli.. Ktos powiedział, że to używka a nie żywność 🙂
    Zdarza się zjeść, od czasu do czasu ale 95% z żyta.
    Czy ktoś próbował robić chleb gryczany? Makaron z gryki?

    Mówiąc o osobach na blogu miałem tez Ciebie na myśli, niech każdy coś ciekawego wrzuca! 🙂
    Mogłabyś coś o ziołach napisać, a wiem, że siedzisz w temacie, ja tylko pobieżnie, na własny użytek.
    Zacząć można by było od wrotycza – niesamowita roślina, w niektórych krajach już zakazana jako trucizna.. ciekawe.. Jak Jod i Bor..

    pozdrawiam

    1. Marzena 26 sierpnia 2015 o 19:45

      Podaje przepis na fermentowane chapati z maki gryczanej z Doliny Hunzów. Hunzowie (długowieczni mieszkańcy Doliny Hunza w Pakistanie) nie znają pieczywa przygotowywanego z dodatkiem drożdży.
      * 2 szklanki maki gryczanej
      *2 łyżki łupin babki płesznik
      *letnie niechlorowana woda
      *2 łyżki soli nierafinowanej
      Mąkę gryczana mieszamy z łupinami babki, wlewamy tyle wody aby powstało kleiste ciasto. Formujemy kulę i przekładamy do ceramicznego lub szklanego naczynia,przykrywamy i odstawiamy na 2-3 dni w ciemne,ciepłe i suche miejsce. Po tym czasie wyjmujemy ciasto podsypujemy mąką,formujemy wałek i kroimy na kawałki wielkości dużych śliwek. Formujemy kulki rozwałkowujemy na okrągłe placki grubości 1-2 mm. Pieczemy z dwóch stron na suchej rozgrzanej patelni aż się przyrumienią. Czasami do ciasta dodaję siemię lniane, sezam, słonecznik. Smacznego

    2. Niki 26 sierpnia 2015 o 22:18

      O widzisz. Dobrze wiedzieć, że to nie tylko moja teoria ;D i że to nie tylko teoria, a w praktyce działa, właśnie tak robię zostawiając na noc wyczytawszy o jego mocniejszym oddziaływaniu. Trzeba sobie uświadomić, że organizm to taki mały ekosystem, w którym prawa fizyki i chemii mają zastosowanie, a każda pożywka to jakiś związek chemiczny, który reaguje wewnątrz nas. Na ogół ludzie lubią chodzić na skróty, za dużo nie wiedzieć, to pole oddają lekarzom w kitlach autorytetom mającym w posiadaniu wiedzę anatomiczną i tę misję służenia ludzkości. Duma wszystkich rozpiera z tego powodu. Ale sami lekarze przykładnie opróżniają flachy, inhalują się nikotyną, wciągają białe buły i liżą cukrową watę. Zawodnik musi być mądrzejszy, sam musi się stać swoim lekarzem zawczasu, nie ma innego wyjścia.
      Przed wrotyczem ludzie drżą i brzydzą się, nasluchawszy się ludowych opowieści jak to skutecznie potrafił pasożyty wyciągać przez skórę, tylko nie wiedzą skąd te pasożyty się w ludziach gnieżdżą.

      Ja to co najwyżej mogę słać ukłony szanownej blogini i wszystkim jej kompetentnym ludziom tu zebranym, jak tak dalej pójdzie zacznę składać ofiary na ołtarzu tego blożka 😉 za hojne dary, z których czerpię do niemożliwości.

  29. Ewa 26 sierpnia 2015 o 13:31

    Grzegorzadam

    Mam pytanie bo w komentarzach teraz nie mogę tego znaleźć a chodzi mi o sode na raka możesz to jeszcze raz opisać? Gdzie o tym można poczytać ? Podałeś dokładnie opisany przepis jak to stosować mogę prosić jeszcze raz o szczegółowe info na ten temat ile czego kiedy brać no sam wiesz o co chodzi co Ci będę pisać.

  30. WegeNat 26 sierpnia 2015 o 13:54

    A skąd wziąć dobrej jakości kwas askorbinowy? 🙂

    1. pepsieliot 26 sierpnia 2015 o 18:05

      w http://www.thisisbio.pl będzie we wrześniu

  31. Ola 26 sierpnia 2015 o 17:34

    Pepsi i grzegorzuadamie tez bym poprosila o cos na migreny moja mama cierpi od 25 lat… Na oczy nie widzi jesc nie moze i tak kilka razy w tygodniu (!) dodam ze leki tez nie pomagaja

    1. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 02:59

      @Ola
      Nie da się w paru zdaniach odpowiedzieć, ale podstawowe kroki można i należy zrobić z korzyścia dla zdrowia zawsze:

      1.Natychmiast zaczać detoksykację:
      – soki wyciskane, z sokowirówki tez moga być- (kapusta, marchew, jabłka, buraki), odstawić ”leki” w tym czasie.
      Jeżeli przez 25 lat nie pomogły, to jest dowód, ze jednak nie pomagają a wręcz przeciwnie.
      Są one źródłem zatruć.
      Odtrucie boraksem, mozesz poczytać- stawy+ napary z roślin ”krzemowych” – skrzyp polny, pokrzywa, rdest.

      2. Trzymac w ryzach równowagę pH.
      – zakupic paski pH w zakresie 5.0-9.0. i trzy razy dziennie sprawdzać pH moczu i zapisywać.
      Starać sie żeby średnia wynosiła koło 7.0, nie jest to łatwe, ale wykonalne.
      – sodę spożywczą bez antyzbrylacza, na czczo i przed snem (tylko na pusty żołądek) łyżeczkę płaską w szklance wrzątku, ostygnie, dodac sok z połówki cytryny i pić.
      Juz samo podniesienie pH b. pomaga, dotyczy WSZYSTKICH kłopotów zdrowotnych, i pomaga przyswajać witaminy i minerały, niektóre potrzebują właściwego pH..

      3. Nawodnić organizm wodą soloną – podstawa, hydratacja Siemionowej – na litr wody, pół łyżeczki soli kłodawskiej niejodowanej, trzeba poszukac, albo szczypta na szklankę- poczytaj jak ważna jest sól i książke tez warto nabyć:
      https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&sqi=2&ved=0CCAQFjAAahUKEwia4vfD_8fHAhXtB9sKHeRjByw&url=http%3A%2F%2Fwww.igya.pl%2Fprzeglad-diet%2Fciekawostki-zywieniowe%2F585-ile-wody-i-soli-potrzebujesz&ei=aFjeVZqOFO2P7Abkx53gAg&usg=AFQjCNGRoboUMu5Ln9QINniVzVWqsPSb-g&sig2=MBol7vt7edT-1ix0NvVlzQ.
      Dobra sól leczy.

      3. Łyżeczkę chlorku magnezu przez cały dzień, kapiele z sodą – Ogułow + szklanka płatków magnezowych,
      takie ‚do odladzania’ do kąpieli wystarczą, albo sól z Morza Martwego, w wiekszych opakowaniach.

      https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8
      Wykład prof. dla lekarzy – warto obejrzec z uwagą.

      4. I witC- kwas l-askorbinowy lub askorbinian sodu (łagodniejszy dla zołądka (będzie w sklepie niedługo)
      systematycznie, zrobic kalibrację i stosować.

      5. Zrobić sobie płyn Lugola 5% i po podniesieniu pH do co najmniej 6.4 (ważne) kilka kropel dziennie
      stosować + Selen (100-200 mcg) lub kilka surowych żółtek jaj od kur dziobiących kamyczki.
      Odtruwa z metali cięzkich i chlorowców (leki)

      6. Zastosowałbym inhalacje 0.5% wodą utlenioną – ostatni wpis w tym temacie na blogu..
      Lub dozowanie kropelkami wg Nieumywakina, najprostszy sposób na kłopoty.

      Mama może miec kłopoty z plamką żółtą, potrzebna jest odpowiednia dieta, jak znajde zamieszczę .

      pozdrawiam.

      1. paula 5 września 2015 o 15:58

        Obejrzałam z uwagą film i mam pytanie: w trakcie brania sody 2X dziennie ph moczu było cały dzień także rano b. wysokie ok 7,7 -8 . Czy to znaczy że organizm w nocy się nie oczyszcza? Po trzech dniach ph wróciło do poziomu ok. 6,5 bez większych różnic czy to rano czy wieczorem- to co znowu brać sodę? Jak długo? Drugie co mnie zastanowiło to wypowiedź na temat wody utlenionej. Że tylko b. małe ilości 3% i że przespiesza starzenie?! Grzegorzuadamie co o tym myślisz? Brać nie brać jak brać………???.czytam, czytam i ciągle głupia jestem 🙁

  32. Magdalena D 26 sierpnia 2015 o 18:49

    Nie chce sie mądrzyć i wiem ze ból głowy i migrena to dwie różne rzeczy ale mi pomaga zjedzenie kilku bananów i porcja magnezu.. moja mam tez cierpi na migreny wiec szczerze współczuję

    1. Paula 27 sierpnia 2015 o 08:56

      Bardzo pilnie potrzebuję pomocy w kwestii plamki żółtej. Moja mama przez AMD nie widzi zupełnie na jedno oko. W tej chwili choroba uaktywniła się w drugim oku, co robić jak pomóc…….?????

  33. grzegorzadam 26 sierpnia 2015 o 19:42

    Postaram się odnaleźć, jest ‚porozrzucane’ w paru tematach, a nie chcę od nowa pisać..

  34. Ania 26 sierpnia 2015 o 20:55

    Myślę, że nie ma złotego środka na tę przypadłość. W moim przypadku pomogła dieta rozdzielna, elimnacja pszenicy z jadłospisu o cukrze nie wspminając.

  35. Ania 26 sierpnia 2015 o 21:05

    Jeżeli wątroba jest obciążona, migrena gwarantowana. Radzę pić napar z korzeni mniszka, herbatę rumiankową ( posiada wybitne właściwości oczyszczające wątrobę), także wskazane są herbata lub wino tatarakowe.

  36. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 03:22

    A tu przykład jak można postepowac z ”nieuleczalna” choroba Alzheimera,
    – dodam tylko, że organiczny olej kokosowy świetnie sobie z tą przypadłością radzi:
    ”Nowe metody leczenia choroby Alzheimera. Prof. Keith Scott-Mumby”…

    -” Moja mama ma 83 lata w 2013 rozpoznano u niej Alzheimera i oczywiście przepisano psychotropy. Psychiatrzy a byliśmy przynajmniej u 4 stwierdzili jednym głosem, że tu nie można nic zrobić.
    Nie poddałem się i rozpocząłem poszukiwania. W tym czasie miałem poważne problemy z mamą np kolejne opiekunki uciekały po kilku godzinach, a w najlepszym przypadku po kilku dniach. Jedna z nich zwiała w nocy a mama rzucała butelkami przez okno i uszkodziła kilka samochodów na parkingu. Chciała bić strażaków, którzy wchodzili przez balkon itd. To po prostu był horror. Ale żeby nie przedłużać przejdę do konkretnych informacji.
    Po akcji z policją i strażakami zacząłem podawać dwa psychotropy ale w mniejszych dawkach niż zapisała psychiatra.
    Uspokoiła się na tyle, że kolejna opiekunka mogła wytrzymać ja natomiast w tym czasie znalazłem rozwiązanie.
    Do jakich wniosków doszedłem?
    Choroby psychiczne nie istnieją. Wszystkie choroby psychiczne z nielicznymi wyjątkami mają podłoże wegetatywne, a więc nie są chorobami psychicznymi mimo, ze dają objawy psychiczne.
    -Zacząłem więc od poprawy przyswajania pokarmów w tym tłuszczy i białek. Dzięki obniżeniu pH wzrosło również przyswajanie minerałów np żelaza, wapnia, magnezu itd. Poprawił się również poziom wit głównie z grupy B. Dzięki niższemu pH rośnie przyswajanie B12 i innych. Dodatkowo jednak suplementowałem:
    B12 (podczas badania osiągnąłem poziom 10 000), kwas foliowy, niacyna, B1, kompleks witamin B-50, Betaina HCL do każdego posiłku, kwas alfa liponowy (ALA), płyn Lugola, witamian C, MSM, wit D3 50 000 IU dziennie. Jakiś czas był LDN i kilka innych terapii.
    Poprawa była owszem ale spodziewałem się szybciej i większej.
    Zrozumiałem, że gdzieś jest ta główna przyczyna choroby.
    Zaczęliśmy chelatację za pomocą ALA. W porze dziennej mama brała po 100mg ALA co 1,5 godziny, a w porze nocnej 200mg co 3 godziny tak przez 3 doby i 5 dni przerwy. Po przerwie kolejne 3 doby i tak 7 cykli. Suplementację ograniczyłem do wit D3, B-50, betainy HCL, płynu Lugola.
    Kolejne cykle co 1,5 godziny 150mg ALA, a w nocy co 3 godziny 300mg również po 3 doby. Tak przeprowadziliśmy 11 cykli.
    Mama jest absolutnie zdrowa i doskonale szczęśliwa. Owszem ma opiekunkę z powodu wieku ale jest całkowicie zdrowa. Powróciła ta moja mama, którą pamiętam.
    Można więc wyleczyć nieuleczalną chorobę.
    To jednak nie koniec. W czasie gdy leczyłem mamę pomogłem wielu innym osobom. W sumie było to kilkadziesiąt osób.
    To jest bardzo ciekawe ale zauważyłem, że niema jednego lekarstwa dla wszystkich. I tak, dla jednego pomogło same poprawienia przyswajania za pomocą betainy. Innemu pomógł sam płyn Lugola, a jeszcze inna osoba potrzebowała dużych ilości wit z grupy B i płynu Lugola.
    W każdym przypadku wszyscy bezwzględnie musieli podnieść poziom D3 do 50-80 ng/ml.
    Z moich obserwacji wynika, że chelatacja, wit D3, płyn Lugola, betaina HCL w tej właśnie kolejności są niezbędne dla powrotu do zdrowia. Jestem po próbach z L-dopa, LDN. 5HTP i dziesiątkach innych tego typu leków. Wszystkie one mogą spowodować krótkotrwałą poprawę, ale tylko kompleksowe leczenie ciała oraz pozbycie się metali ciężkich daje trwałe efekty.”

    PS. – Obniżenie pH w tym przypadku dotyczy pH żołądka (nie moczu, organizmu) – odpowiednie zakwaszenie (Betaina, OJ, solona woda, piołun) 🙂

  37. nesja123 27 sierpnia 2015 o 07:08

    A co myslisz o teorii candidy w jamie nosowej i ustnej i leczeniu tego kroplami z aloesu? mialam sie za to zabrac po moim cyklu delegacji (ponoc ma leciec litrami i dlatego chce juz wrocic do domu), bo ciagle czuje w gardle taka jakby smierdzaca gule ropna, mam wiecznie cos w nosie, a teraz wlasne leze, bo moje migdaly postanowily miec dzis rozmiar pilek golfowch i bola niemilosiernie.

  38. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 07:47

    Zawsze można będzie kupić paszową lub drogową.. 🙂
    W detalu 99% to ta biała jodowana, i ludzie ją kupują i chorują.
    Nie ma świadomości, media, szczególnie tv celowo wprowadzają ludzi w błąd.
    Zauważyłem, że problemy zaczynają się zawsze nasilać od momentu zakupu ”leków”.
    Celowy cudzysłów.
    Zdrowy wesoły mężczyzna (50+) z cholesterolem 250 (zdrowym) idzie po poradę, wraca ze statynami..i zaczyna się zjazd w dół..
    Poczytaj ten link wyżej > ile wody i soli potrzebujesz? – to jest fakt.

  39. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:03

    Jeżeli chcesz szybszego efektu 5-6%, a nawet 10% jest skuteczniejsza po prostu.
    W tym miejscu np. masz wszelkie możliwe stężenia:
    http://www.envolab.pl/sklep
    Ale jest na każdej łące glistnik, tym soczkiem po zerwaniu wystarczy smarować.
    Ludowy b.skuteczny sposób..
    Tak wyglada: 🙂
    http://www.rynek-rolny.pl/images/articles/560/3d9eab1849a7ee90bff4331031b3dda8-glistnik.jpg

    ”Jak stosować glistnik na kurzajki?

    Właściwie wystarczy zerwać łodygę, przełamać do wycieku soku i smarować nim kurzajkę możliwie często. Można też wycisnąć sok na plasterek i zakleić szczelnie kurzajkę. Ważne jest umycie rąk po całym zabiegu. Smarowaną kurzajkę warto przed pocieraniem zwilżyć ciepłą wodą.”

  40. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:05

    Co nie którzy dużo za to płacą i ryzykują.. 🙂
    Wszędzie umiar, to jasne..

  41. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:10

    Super!
    Można by utworzyć temat z takimi przepisami… 🙂

  42. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:21

    Znowu tatarak 🙂
    Ostropest mielony i czarnuszka też jest nieoceniona.
    A rumianek popijam często, lubię ten smak, mama lubiła..
    To jest dietetyczna ‚genetyka’
    Większość chorób to też ‚genetyczne’ przyzwyczajenia kulinarne……

  43. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:25

    Sa też fajne naleśniki gryczane po francusku, dawno nie robiłem… błąd 🙂
    Mąkę gryczana mieliłem sam, ale ‚młyńska’ jest delikatniejsza.
    Twój przepis na chapati wymiata 🙂

  44. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:34
  45. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:46

    jescze to na ‚dokładkę’ 🙂 :

    ”Aby miód był w pełni przyswojony przez organizm, należy:

    łyżkę stołową miodu rozpuścić w ciepłej wodzie (pół szklanki) i postawić na 12 godzin w temperaturze pokojowej, żeby wystąpiła dyspersja (rozpad) sacharozy na cukry proste (glukozę, fruktozę). Wówczas lecznicze działanie miodu, który należy pić małymi łyżkami (aby miód już w jamie ustnej szybciej dostał się przez śluzówkę do krwi) wzrasta nawet 100-krotnie.” (…..)

    pozdrawiam 🙂

  46. Annaa 27 sierpnia 2015 o 08:49

    Mój wczorajszy post się nie pojawił, a pisałam o sposobie na zęby-sposobie Bołotowa, prostym, z propolisu i tataraku…no szkoda. Grzegorzadam, poczytaj Bołotowa, zobaczysz, skąd się biorą rewelacje o soli i nie tylko. To uczony, skutecznie leczył ludzi, choć nie ma wykształcenia medycznego, może i dobrze:-). Potrafi wyleczyć z gangreny,pełno przepisów na wyleczenie raka….. Ksiązka cudna.

  47. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 08:55

    Niemcy i Anglicy juz przed wojną o tym mowili, ale po 1945, po uznaniu Fluoru za ”lek” na próchnicę, wszystko stanęło z nóg na głowę, i tak się toczy wbrew zdrowiu..
    Amerykanie i prof. Nieumywakin próbowali to nagłaśniać z mizernym skutkiem > nie ma w TV, nie ma wcale..

    Z miejsca zacząłbym płukanie noso-gardła i inhalacje 0.5% wodą utlenioną.
    Poczytaj – jest tu temat na blogu.
    Jak ‚wskoczy’ temat płynu Lugola, zrób sobie swój i smaruj tym migdały..
    To podobnie jak WU świetny środek antybakteryjny.. 🙂

  48. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 10:12

    @Ania
    Tak, dieta rozdzielna to ważna rzecz, u Japończyków jedząc niezgodnie z zasadami rozdzielności można obrazić gospodarza 🙂
    Eliminacja cukru rafinowanego, soli ługowanej białej z aluminium (Alzheimer i alergie) , ‚zamulających’ zbóż to początek powrotu do zdrowia i natury 🙂

    Zauważyłem, przechadzając sie po markecie, że 95% ‚żywności’ nie nadaje się do spożycia!
    Rzędy lodówek z ‚nabiałem’ pasteryzowanym, rzędy półek z makaronami, mąką, ryż – przekroczona norma Arsenu, całe rzędy ciastek, cukierków, wszystko na syropie gluk-fruk z kukurydzy GMO, jedynie ‚zagony’ z warzywami i owocami i kasze :)….
    I rzędy ‚soków’ z koncentratu, napoje gazowane, przyczyna cukrzycy i alergii dzieci, wszystkie zawieraja związki Bromu i Aluminium , i tak to sie toczy..

    ”Aluminium jest obecne w napojach, szczególnie gazowanych (do spółki z równie toksycznym bromem).
    Kolejne źródło aluminium (glinu) to szczepionki. Wstrzykuje się dzieciom koktajl chemicznych i biologicznych zanieczyszczeń, argumentując to dbaniem o zdrowie i bezpieczeństwo. W jak wielu rzeczach jest aluminium, przeczytajcie w artykule poniżej.
    Aluminium jest kolejną trucizną która negatywnie wpływa na pracę naszej tarczycy. Inne pierwiastki które zaburzają jej funkcje, to brom (energy drinki, napoje gazowane) i fluor. Bez odpowiedniej pracy TARCZYCA zaburzone jest zdrowie całego organizmu.”
    – z Jarek Kefir blog
    – pisze o antidotum: czosnek, sok z marchwi ecco (jest wpis Pepsi 🙂 ). kwasie l-askorbinowym (liposomal działa tak samo!), CHLORELLI:
    -”Pomocny może być także glon (alga) zwany chlorellą. Niedawne badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że chlorella usuwa aluminium m.in. z kości lepiej niż jakikolwiek inny znany czynnik odtruwający. Ściana komórkowa chlorelli zawiera sporopolleinę, jest to unikalna substancja, która wiąże metale nieodwracalnie, w ten sposób toksyny wydalane są z organizmu.”
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/aluminium-niebezpieczna-trucizna

    ale nic nie wspomina o najlepszym ‚chelatorze’ tej trucizny jakim jest KWAS JABŁKOWY! – nie ocet jablkowy, ten ma inne korzystne działanie do spełnienia..
    – WARTO PAMIĘTAĆ PRZY ODTRUCIACH po-lekowych.

    ”Gdzie znajduje się aluminium?

    Podczas testów laboratoryjnych aluminium znaleziono w ogromnej liczbie produktów, od żywności i napojów począwszy, na produktach konsumenckich i lekach skończywszy:

    · W LEKACH: środki przeciwbólowe, środki zobojętniające kwas, środki przeciw biegunce i w dodatkach typu stearynian magnezu

    · W szczepionkach. Według niektórych naukowców aluminium jest bardziej toksyczne niż rtęć, która… również znajduje się w szczepionkach

    · Aluminium stosowane jest przy produkcji kosmetyków: środków do pielęgnacji ciała, dezodorantów, antyperspirantów, filtrach w kremach przeciwsłonecznych, szamponach, pastach do zębów

    · Aluminium znajduje się w opakowaniach do żywności: w folii, w puszkach, kartonach na soki oraz w garnkach z niego wykonanych
    -”W żywności:

    E 173 – aluminium – środek barwiący cukierki na kolor srebrny i dekoracje stosowane na wypiekach
    E 541 – fosforan aluminiowo-sodowy – środek emulgujący, dodawany do pieczywa i ciasta
    E 554 – krzemian aluminiowo – sodowy – środek przeciwzbrylający, stosowany w soli, cukrze, gumach do żucia
    E 556 – krzemian aluminiowo – wapniowy – środek przeciwzbrylający, stosowany w gumach do żucia
    E 559 – krzemian aluminiowy – uznany za „nieszkodliwy”

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/aluminium-niebezpieczna-trucizna

    Zielona herbata, trzeba mieć na względzie, że większość chińskich jest pestycydowana związkami fluorowymi..
    Znowu Jod się kłania i boraks …

    TARCZĄ ochronną dla organizmu jest TARCZYCA, zasobna w Jod…
    i przytarczyce – zasobne w Bor…
    Przy jodzie trzeba będzie to rozwinąć.

    40% pań po 40-tce ma z tym autentyczny problem, potem procent rośnie..
    Wczoraj zauważyłem panią po 60-tce z potężnym wolem, zakładam, że nic nie wie o Jodzie, płynie Lugola..
    Stosuje się terapie hormonalne, które dalej nie dostarczają Jodu, a same gruczoły piersiowe potrzebują kilka miligramów..
    Nie ma takiej procedury, nie istnieje…

    1. Maks 4 lipca 2016 o 21:12

      Witaj grzegorzadamie i wszystkim,
      cały czas myślałem że zielona herbata jest najzdrowsza a jednak przez ten fluor trzeba będzie ją odrzucić. A wiesz może jak jest z chińską białą herbatą, podobno jeszcze zdrowsza od zielonej no i też dużo droższa. Też jest pestycydowana związkami fluorowymi? warto ją pić czy lepiej unikać? i jeszcze wyczytałem że herbata ogólnie każda odwadnia organizm a ja praktycznie nie wyobrażam sobie nic do picia poza różnymi herbatami, mógłbyś coś podpowiedzieć w tej kwestii, dziękuję z góry i pozdrawiam Maks

      1. grzegorzadam 4 lipca 2016 o 23:13

        Maks
        Jest wiele potwierdzonych doniesień, żeby herbat i ryżu chińskeigo unikać.
        Też nie wyobrażałem sobie życia bez herbat, a teraz wystarczy mi woda z solą i woda z OJ.
        Kwestia czasu i nastawienia i ptrzestawienia.
        Tylko ludzie piją herbaty, mamy też mnóstwo naparów nie herbacianych, cały zestaw ziołowych.
        Woda, zioła i soki potrafią zaspokoic najbardziej wybredne gusta. 😉

        Coś podobnego jak drink na koniec weekendu, zwyczajowo w dobrym towarzystwie nam miłym.
        A od dwóch miesięcy ani kropli, piwa nie piję z zasady od lat.
        Jakoś mi tak z tym dobrze, wiecznie to nie będzie trwało, bo się pasożyty rozmnożą 🙂

        Norta bene wiadomo, że nałogowi alkoholicy nie maja problemu z pasożytami.. Znamienne..

        Fluoru sie nie bój, konsekwentna kuracja boraksem pozwala sie go pozbyć w 100%, w bonusie pleśni i grzybów.

        1. Maks 6 lipca 2016 o 23:12

          Dzięki wielkie, a ten ocet jabłkowy to ostatnio jakiś taki modny… kupujesz gotowy czy sam przyrządzasz? Można prosić ewentualnie o jakiś dobry sprawdzony przepis? A jeszcze wracając do herbat to tak jak piszesz to jest kwestia nastawienia. Mam bardzo duży problem z kamieniem nazębnym, po usuwaniu kamienia pół roku i to samo, zęby z tyłu czarne i z przodu także miejscami. Nie dam się już namówić na usuwanie kamienia jak ostatnio poczytałem że później po takiej operacji trzeba zęby nawoskować (fluor!). Stomatolog mówi mi że ten osad jest od herbat, ja jednak myślę że problem jest gdzieś indziej, może mógłbyś mi tu coś podpowiedzieć? Z góry dziękuję Maks

          1. grzegorzadam 6 lipca 2016 o 23:48

            Kupuję, ale w tym roku robię swój, mam z czego, w zeszłym roku jakoś nie zdążyłem.
            Można robic z innych owoców również.
            Jest sporo przepisów, u Pepsi co najmniej kilka-naście.. 😉

            Zabawny ten stomatolog.

            Płucz-myj zęby rozpuszczoną sodą, 0.5% z WU, żuj goździki, korzeń żywokostu, płucz mocnym
            roztworem soli kamiennej.
            Z czasem kamień sam schodzi.

            Duże znaczenie ma dieta i zdrowy żołądek.

          2. sowka 7 lipca 2016 o 10:11

            Maks pytał o kamień nazęby….
            Ludzie pisza że ssanie oleju kokosowego oczyszcza rónież płytke zębową

          3. Maks 7 lipca 2016 o 11:30

            Tak też myślę że dieta i zdrowy organizm to podstawa, problem kamienia to problem chorego organizmu. pisał o tym Małachow w swojej książce o oczyszczaniu – wylecz jelita a kamień zniknie sam!!! Wydaje mi się że ma to sens….Migdały tak samo sygnalizują że organizm nie może sobie poradzić z czymś, są powiększone i przewlekle zapalne, a tu nagle je wyrywają i inne poważne problemy zamiata się pod dywan. 3 lata temu już miałem je wycinać ale się jakoś wstrzymałem i dopiero teraz wiem że byłoby to okaleczenie na całe życie. no i oczywiście nie jem cukru prostego od 2011 roku, jak sobie teraz pozwolę na słodkie to mam straszne problemy alergiczne, bez tabletek antyhistaminowych się nie obejdzie, czyli cukry proste powodują u mnie spustoszenie totalne i co najciekawsze jak napcham się słodyczami to dopiero po 72 godzinach pojawiają się problemy i czasami ciężko je skojarzyć. Ale mam jeszcze dużo rzeczy do naprawienia, dalej drąże, każdą wolną chwilę tu zaglądam i dowiaduję się coraz to nowych rzeczy, szukam siemienia lnianego ale nawet z tym od rolnika jest ciężko, chyba dziś już się nie kupi dobrego siemienia lnianego ! A co mam rozumieć przez mocny roztwór soli kamiennej? ile jej na szklankę? do mycia zębów używam pasty bez fluoru takiej zielonej, tańsza niż pasty sklepowe, jednak soda byłaby dużo lepsza. Czy wodorowęglan sodu CZDA się do tego nada, nie pisze że jest spożywczy, ale jak przejrzałem wszystkie sklepy i aukcje gdzie sprzedają sodę oczyszczoną spożywczą pakowane po 100 g co aukcja to inna firma to dochodzę do wniosku że jest to właśnie ten wodorowęglan sodu CZDA. Czy można wewnętrznie stosować CZDA?

          4. grzegorzadam 7 lipca 2016 o 13:18

            Soda to soda, nie rozkminiaj, u nas 99% turecka, bardzo dobra. 😉
            Tylko nie kupuj sklepowej, ma dodatki niezdrowe, ma nawet w nazwie ”spożywcza”.

          5. majka864 23 stycznia 2017 o 22:08

            Czyli jak ta sklepowa jest nie zdrowa to gdzie kupować tą turecką bez dodatków???

          6. grzegorzadam 23 stycznia 2017 o 22:36

            Wszędzie, poza sklepami, wpisz soda oczyszczona czysta bez antyzbrylaczy, tu w sklepie jest też taka.

        2. Wikka 14 lipca 2016 o 21:49

          Witam grzegorzadam,

          Chciałam zapytać odnośnie hydratacji po przeczytaniu fragmentu Siemionowej – Ile wody i soli potrzebujesz. Książka już zamówiona 🙂

          Autorka książki pisze że aby przeprowadzić hydratację, trzeba pozbyć się z diety wszystkich produktów odwadniających. Alkoholu, napojów mlecznych, gazowanych w ogóle nie spożywam natomiast codziennie piję hektolitrami herbatę zieloną, białą, czasami czarną, do tego herbatę miętową (ekspresową) wieczorem.
          Więc ogólnie jak zliczę to herbaty różnej wpijam dziennie może ponad 2 litry. Rano tylko szklankę wody z sokiem z cytryny. I cały czas chce mi się pić (już teraz wiem że jestem odwodniona!).

          Żeby przeprowadzić hydratację to mam zebrać mocz z całego dnia (nic nie zmieniając czyli pijać herbaty) i następnego dnia wypić do tego jeszcze 500 ml wody i ponownie zbadać mocz?, bo trochę się w tym pogubiłam.

          Grzegorzadamie pisałeś komuś kiedyś że też nie wyobrażałeś sobie życia bez herbat a teraz wystarczy Ci woda z solą i OJ, mógłbyś mi napisać jak z wyszedłeś z tego nałogu picia herbaty? Dziękuję z góry i pozdrawiam wszystkich
          Wikka

          1. grzegorzadam 15 lipca 2016 o 10:00

            Nie piję herbat, samo przeszło, choć nie mam takiego planu.
            Wolę teraz ziołowe owocowe.
            Zieloną czasami wypiję, pu-erh, ale coraz rzadziej, jak jestem w gościach.

            Jesteś odwodniona.
            Zamień na jakiś czas wszystkie napoje na wodę soloną lub cytrynowa ewentualnie.
            Ważna jest różnica pomiędzy płynem spożytym a wydalonym.

          2. Wikka 15 lipca 2016 o 17:52

            A jak to jest z tą różnicą między płynem spożytym a wydalonym? mógłbyś grzegorzadamie coś nakierować, książka nabyta, ale przydałoby się pewnie też innym, dzięki
            Wikka

          3. Wikka 15 lipca 2016 o 17:54

            miało być książka zakupiona ale w drodze 🙂

          4. grzegorzadam 16 lipca 2016 o 07:21

            W książce jest dokładnie opisane.
            Ilośc spożyta nie powinna być mniejsza od wydalenej, w dużym skrócie.

          5. sowka 16 lipca 2016 o 08:42

            Jednym z wyznaczników funkcji nerek jest stopień nawodnienia organizmu. Aby śledzić przebieg zmian w nawodnieniu powinniśmy prowadzić bilans płynów, który polega na dokładnym notowaniu ilości płynów przyjętych oraz ilości wody wydalonej z organizmu.Czyli jeżeli spożyliśmy 1,5 litra płynów, tyle samo powinniśmy wydalić.
            Znaczne odwodnienie prowadzi do zaburzeń wodno–elektrolitowych, na skutek których może dojść do zaburzeń rytmu serca, migotania komór czy obrzęku mózgu. Musimy mieć świadomość, że woda jest głównym składnikiem organizmu ludzkiego i stanowi ok. 60% masy ciała. Wszelkie reakcje chemiczne zachodzące w organizmie zachodzą w roztworach wodnych. Woda stanowi rozpuszczalnik dla niektórych witamin. Dzięki swoim właściwościom jest również perfekcyjnym regulatorem temperatury. Człowiek w ciągu doby wydala około 2500ml wody, przy czym powinniśmy wiedzieć, że z moczem organizm wydala ok. 1500ml wody. Człowiek traci wodę także przez skórę (ok. 450ml/dobę); płuca – czyli oddychając traci 400ml wody/dobę. Wraz ze stolcem organizm wydala 150ml wody/dobę.W związku z tym, że utrata wody z organizmu jest procesem stałym, musimy pamiętać o uzupełnianiu wody. Wodę uzupełniamy nie tylko poprzez przyjmowanie płynów, ale także przyjmując pokarmy stałe, czy jedząc owoce i warzywa. Niedobory wody muszą być uzupełniane, aby nie doszło do zaburzeń w gospodarce wodno–elektrolitowej, w krążeniu i przemianie materii.Ciekawostką jest to, że w momencie kiedy odczuwamy już silne pragnienie i chce nam się bardzo pić, oznacza to, że nasz organizm zdążył się już solidnie odwodnić. W rzeczywistości organizm stosunkowo późno daje nam sygnał o tym, że utracił już sporo wody.
            Płyny dostarczone po odjęciu płynów wydalonych stanowią bilans naszych płynów . Prawidłowy bilans wodno–elektrolitowy powinien wyjść na zero. Jeżeli przeważa objętość dostarczona – bilans jest dodatni. Natomiast jeżeli większe jest wydalanie, oznacza to bilans ujemny.
            „ Płyny dostarczone” wpisujemy nie tylko napoje tj. woda czy herbata, ale także płynne pokarmy np. zupy, jogurt, kleik, a nawet leki, jeżeli są w postaci syropu. Aby ułatwić sobie tę czynność najlepiej napełniać szklanki czy kubki do pełna i za każdym razem doliczyć do bilansu, po całkowitym opróżnieniu szklanki. Odnotowujemy także płyny wydalone różnymi drogami: wraz z moczem, stolcem, wymiotami, przez płuca i skórę
            Tak jak było napisane wcześniej możemy założyć, że jeżeli nie gorączkujemy, to tracimy przez oddychanie ok. 400ml wody, a przez skórę ok. 600ml. Ważne jest, aby doliczyć utratę wody tymi drogami do płynów wydalonych, aby bilans płynów był obliczony prawidłowo. Po 24 godzinach zliczamy, ile przyjeliśmy płynów oraz ile płynów wydaliśmy

    2. meileo 14 lipca 2016 o 19:28

      Przyjacielu. To, że te towary (nie odważę się nazwać tego żywnością) leżą na półkach,to jeszcze nie jest taki problem. Dramat zaczyna się w ogonku do kasy. Ludzie się cieszą do wypełnionych g.wnem(nie wiedziałem jakie „u”) koszy. A bezbronne maluszki skaczą i wołają „MAMO mogę otworzyć”. A Ty nie widzisz w tym koszu niczego co w ogóle można otworzyć.I zwieszasz głowę nad swoim koszem. do którego wrzuciłeś parę sztuk czegoś co da się zjeść. TO SIĘ PONIEWIERA GDZIEŚ TAM NA DNIE -niestety. Taka straszna bezsilność. Kto, za co i po co funduje IM ten matrix? Tym razem nie owocek, a magnezik choć trudno o pełny relaks. Pozdrawiam Przyjaciele.

  49. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 10:24

    @Ola

    Chlorella kapitalnie oczyszcza.. 🙂
    Aluminium.. jest wyżej.

  50. Aluśka 27 sierpnia 2015 o 11:02

    grzegorzuadamie a masz jakieś remedium na nawracający helicobacter w pakiecie z mega bólami głowy. Jak to cholerstwo pogonić?

    1. grzegorzadam 7 lipca 2016 o 13:16

      Aluśka
      Woda utleniona na helico..

  51. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:22

    @Annaa
    Wstawiałem kilka miesięcy temu o dr Bołotowie, ale nie było reakcji.. 🙂
    Ależ ma wykształcenie i to akademickie, za swoje ‚herezje’ za czasów CCCP ( ZSRR- młodzi mogą nie wiedzieć 🙂 ) został karnie przerzucony do Czarnobyla..
    To on po obfitym posiłku zaleca ssać grudki soli..
    O soli na Wschodzie piszą wszyscy- polecam ostatnie wydanie Siemionowej i książkę dr Ivana – o soli!

    pozdrawiam 🙂

  52. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:29

    @Annaa
    A swoją drogą autorami największych i najlepszych metod leczenia są biochemicy;
    Budwig, Pauling, Last, Warburg, Bołotow… dłuuuga lista 🙂

  53. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:37

    @Magdalena D
    To jest kolejne potwierdzenie- do czego prowadzi brak potasu i magnezu..
    Ostatnio moją osobista małżonkę nawiedził ból łydek, i pleców w dolnych rejonach..
    Kwadrans smarowania oliwą magnezową ‚gęstą’ 2:1 i ból zniknął.
    Myślałem, że 2-3 dni wystarczą, starczył kwadrans 🙂
    Przy bólach łydek wystarczy do miski z gorącą wodą wsypać garść chlorku magnezu, można dodać sody garść (zawsze 🙂 ) i kłopot mija..

    pozdrawiam 🙂

  54. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:48

    @Paula

    podaję link do strony, są tam 3 ciekawe wpisy na temat plamki żółtej, pozostałe znajdziesz na stronie 🙂
    Wieczorem podeślę coś ciekawego..

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zwyrodnienie-plamki-zoltej-najwieksze-tajemnice-profilaktyka-zatrzymanie-a-nawet-odwrocenie-2015-07
    + wpisy: rozmaryn i szafran,

    -”Zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) jest z kolei przerażającą chorobą, która powoduje uszkodzenie siatkówki i prowadzi do stopniowej utraty wzroku. Według szacunkowych danych, w Polsce ok. 600 000 osób jest dotkniętych najgroźniejszą odmianą AMD (!!!!!), czyli ponad 4% z 13,5 milionów osób w wieku powyżej 50 lat. Leczenie chirurgiczne nie przynosi jak do tej pory zadowalających rezultatów.”

    -”Jeśli możliwe, stosuj organiczną dietę bogatą w karotenoidy, by uzupełnić barwnik plamki (MOPD – obrazki powyżej). ŻÓŁTKA jaj, kapusta włoska/jarmuż, szpinak, kapusta, liście rzepy lekko parowane, rzymska sałata, brokuły, brukselka, czerwone i żółte warzywa, owoce – wspaniałe źródła.”

    pozdrawiam

    1. pepsieliot 27 sierpnia 2015 o 11:54
      1. Paula 27 sierpnia 2015 o 13:41

        Dziękuję bardzo, poczytam spokojnie wieczorem. Jestem w rozpaczy,bo moja mama mimo wieku ogarnia jeszcze wiele m.in niepełnosprawnego syna oraz męża po udarze – jak straci całkiem wzrok….to boję się nawet myśleć.

  55. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:54

    @Paula
    Równowaga pH – soda kalcynowana +cytryna na czczo tylko > paski pH, ‚dobijać’ do 7.0, Jod, witC, atomowy tlen..
    Nawodnienie > woda z solą.. arcyważne.
    Powtarzam jak mantrę w kółko, ale od tego zawsze trzeba zacząć
    I zakwasić obowiązkowo żoładek – IPP do kosza na zawsze ! 🙂
    Test sody – prosty..
    Betaina, sól, piołun OJ, Betaina przy posiłku, reszta ‚towarzystwa’ pół godziny przed.

    1. Paula 28 sierpnia 2015 o 08:20

      Dlaczego soda kalcynowana? Jakie proporcje sody cytryny i wody? Atomowy tlen, to co konkretnie i w jakiej ilości?

      1. grzegorzadam 28 sierpnia 2015 o 11:19

        @Paula

        Atomowy tlen:….
        wejdź w temat:
        http://www.pepsieliot.com/skuteczna-terapia-leczenia-raka-woda-utleniona/

        Jest tam wszystko na ten temat i ciut więcej 🙂

  56. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 11:59

    @Aluśka

    Helicobakter to wyjątkowo uciążliwy problem.. Jeden z cięższych, czasami czerniaka łatwiej wyleczyć..

    Wieczorem albo jutro odpowiem
    Ale te 5 p-ów, które zamieściłem i co chwila zamieszczam.. 🙂 można stosować od ‚ręki’..

    pozdrawiam 🙂

  57. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 12:02

    Jarmuż to mistrz swiata ! 🙂
    Fakt, ale z zakupem jest problem jakby..
    Mnie ostatnio zadziwia sok z kapusty..
    Ale oba pochłaniają Jod..
    Ale na to są fajne kropelki :))

    1. martusiaar 27 sierpnia 2015 o 18:03

      A jaka soda oczyszczona? moze być taka zwykła z biedronki -spożywcza?

  58. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 18:14

    No no, z biedry nie !
    Co najmniej czysta, bez Aluminium i antyzbrylaczy, niedługo ma być u Pepsi w sklepie 🙂
    Jak Ci ‚pilno’ wygóglaj..
    1 Kg 5-6 złotych, io do innych zastosowań

    pozdrawiam

    1. martusiaar 30 sierpnia 2015 o 14:21

      Przepraszam ze znowu spamuje 😉 ale cały czas szukam tej sody 🙂 mieszkam w uk i znalazłam coś takiego na ebayu: http://www.ebay.co.uk/itm/Sodium-Bicarbonate-Bicarb-Baking-Soda-TATA-Food-Grade-E500-Fine-Powder-NaHCO3-/221693390860?var=&hash=item339df4b00c

      Main Information:
      Sodium Bicarbonate
      Molecular Formula: NaHCO3
      CAS Number: 144-55-8
      Manufacturer: TATA Chemicals Europe
      Grade: Food Grade E500
      Appearance: Powder Fine

      Specification:

      Sodium Bicarbonate Assay (NaHCO3): 99.87%
      Carbonate (CO3): 0.065%
      Loss on Drying Wt. Loss: < 0.01%
      Ammonium (NH4): < 20 mg/kg
      Arsenic (As): < 0.1 mg/kg
      Calcium (Ca): 75 mg/kg
      Chloride (Cl): 65 mg/kg
      Heavy Metals: < 5 mg/kg
      Lead (Pb): < 1 mg/kg
      Iron (Fe): 2.6 mg/kg
      Sulphate (SO4): 40 mg/kg
      pH of a freshly prepared 5% Solution: 8.01
      Insoluble Substances: 1g dissolves completely in 20ml of water to give a clear solution
      Particle Size:

      Powder Fine: 65 Average Median Size (microns)

      Czy taka może być ?:)
      z góry bardzo dziękuję

      1. grzegorzadam 30 sierpnia 2015 o 21:14

        @ Marta
        To jest soda jakości wysokiej, 99.87%..
        Śmiało zamawiaj. 🙂

        1. martusiaar 30 sierpnia 2015 o 22:44

          Dziękuję Ci bardzo, jesteś nieoceniony!
          dla mnie zastanawiający był parametr: Heavy Metals: < 5 mg/kg
          metale ciężkie w sodzie hmmm dla tego nie byłam pewna czy to jest ta dobra.
          Sprawdziłam swój mocz kilka razy w ciągu dnia i jest zdecydowanie kwaśny odczyn, zdziwiło mnie to trochę bo ciągle pije soki z cytryny, pomaranczy, limonki i kwas l-askorbinowy. A mój chłopak który jest typowo mięsożerny i z owoców je tylko banany, czasem cytrusy ma zdecydowanie odczyn zasadowy. Może dlatego ze ostatnio naprawdę dużo pochłonełam tabletek przeciwbólowych przez ten ząb =/ mi ciągle coś jest, za to on czuje się super. Nadzieja w sodzie, już zamawiam ;P
          Dzięki jeszcze raz

        2. Klaudia Jakubowska 10 sierpnia 2016 o 15:19

          grzegorzuadamie w moim przydomowym sklepie eko jest soda kalcynowana, przy niej jest etykietka z opisem ze do kazdego prania (ciuchow)… innej nie maja. Jest to 1 kg. Lekka soda, kalcynowana. Nie ma opisu procentowego czystości. Czy to jest ta o której piszesz i czy mogę ją kupić i tę właśnie mieszać z akskorbionowym?

          1. grzegorzadam 10 sierpnia 2016 o 20:32

            Mam taką i stosowałem, trzeba znać czystość.
            Jeżeli techniczna to nie za bardzo.
            Tak, soda kalcynowana, oczyszczana to również świetne środki do prania m. inn. 😉 Spisz producenta i zadzwoń.
            Jeżeli nie spełnia kup wysokiej czystości.

          2. Klaudia Jakubowska 17 sierpnia 2016 o 13:57

            Grzegorzuadamie mam problem z mrugajaca powieka… odkad z rana pije kwas asko z cytrynianem magnezu w koktailu i tym popijam cynk, D3K2, b-complex a polykam wieczorem selen. Ciagle mi mruga i nie wiem w czym rzecz. Tego magnezu do koktailu z kwasem sypie pol łyżki i wypijam ta mieszanine tylko raz w ciagu dnia potem tylko sok z pomaranczy z kwasem. Moze za duzo tegi cytrynianu wsypuje? Wczoraj ta kombinajce kwasu-koktailu-magnezu odpuscilam a mruga. Dodatkowo zauwazylam ze ta straszna kwasowosc askorbinianu znika przy dodaniu cytrynianu do koktailu i robi sie wszystko mdle… czy oby napewno dobrze robię mieszajac kwas askorbinowy z cytrynianem mg w koktailu owocowym? Skad moze byc ta mrugajaca wciaz powieka w lewym oku…? To ja pytalam Was co z czym mozna laczyc w suplementacji kilka dni temu…

          3. pepsieliot 17 sierpnia 2016 o 18:59

            a potas?

          4. Klaudia Jakubowska 18 sierpnia 2016 o 15:00

            Pepsi, mam drugie pytanie. Spastycznosc jelita cienkiego, nadwrazliwosc czyli IBS. Ktos tu choruje chce pomoc, nie znam objawow stad trudno mi znalezc cos na twojej stronie otym konkretnie. Podrzuc w wolnej chwili prosze post bo nie chce przeczytac cos nie na temat i zle doradzic a weszlam w szukalke ale nie wiem czyczytam toco powinnam…

          5. grzegorzadam 17 sierpnia 2016 o 20:09

            Tego magnezu do koktailu z kwasem sypie pol łyżki i wypijam ta mieszanine tylko raz w ciagu dnia potem tylko sok z pomaranczy z kwasem.==

            Łyżki stołowej (‚zupowej’) czy łyżeczki?
            Stosujesz magnez naskórnie? Oliwa, moczenie stóp, kapiele?

            Słuszna uwaga Pepsi, potas…. ?
            A sól?

          6. Klaudia Jakubowska 18 sierpnia 2016 o 14:53

            Wlasnie potas… jem każdego dnia banany co najmniej najmniej dwa, do 4max. Mango, kiwi, pietruszka, pomarancz, rucola, zoltko jaja taka codziennosc… pestki dyni, nerkowce i rodzynki tez kazdego. Sol kupilam jak Pepsi pisala: szarą nieoczyszczona… Cytrynianu daje czubata polowe LYZKI, nie lyzeczki. LUGOLA kapie co drugi trzeci dzien tak mi wychodzi bo boje sie ze przesadze. Dzis 3 dzien gdy nie bralam cytrynianu magnezu i pierwszy dzien bez mrugajacej nagminnie powieki. Inaczej magnezu nie biore, tylko cytrynian do koktailu. To jak teraz? Co pokombinowac? Boje sie ze jak go wezme to znowu bedzie mrugac, a to widac z zewnatrz a nie ze tylko to czuje.

          7. Ankapaw 17 sierpnia 2016 o 23:33

            (Coś mi zjadło nienapisany komentarz – jeśli go widać, przepraszam i zaczynam od nowa). Klaudio, sprawdź, proszę, swoje TSH. Mrugająca powieka może wskazywać na niedobory magnezu, ale często bywa też objawem zaczynającej się orbitopatii tarczycowej, której przyczyną jest nadczynność tarczycy – a tę można wywołać np. zażywaniem jodu (choć częściej jest spowodowana czynnikami genetycznymi). A na nadczynność żaden z tu udzielających się naturopatów Ci nie pomoże, i poniekąd słusznie, bo się boją, gdzyż na nadczynność można się łatwo przekręcić. A w każdym razie jest to problem o wiele poważniejszy i trudniejszy w leczeniu niż Hashimoto. Co nie zmienia faktu, że konieczne jest wypracowanie naturalnych metod leczenia nadczynności, zwłaszcza w początkowym stadium. Polecałabym wówczas zioła i homeopatię.

          8. grzegorzadam 18 sierpnia 2016 o 00:01

            Mrugająca powieka to ewidentny niedobór magnezu.

            Jod jest tylko jednym z setek elementów.
            Jeżeli cierpimy na choroby związane z jodem, to jest to na pewno niedobór.
            Genetyka to taki wytrych farmacji, jak nie potrafi ustalić etiologii.

            – Taka pani/pana uroda, geny..

            Nie ”leczy” się tylko tarczycy, prostaty, mięśniaków, leczy się holistycznie cały organizm.

            Trzeba umiejętnie dobrać dawkę i sposób aplikacji:
            http://www.health-science-spirit.com/ultimatecleanse.html

            Najlepiej nie powierzać zdrowia w ręce lekarzy, a odpowiednio wcześniej stosować profilaktykę,
            wszyscy o tym zapomneili ogłupieni nachalna propagandą.

            Teraz zamieniono to na ”wczesne wykrywanie”, zwykły target pod procedury, ‚darmowe’
            mammografie i inne sztuczki.

            Właśnie koncerny próbuja zakazać zioła i witaminy.

          9. Klaudia Jakubowska 18 października 2016 o 15:49

            Grzegorzuadamie. Wszystko jasne co do mrugajacej powieki. Zaczęłam od lykania każdego suplementu oddzielnie. D3 na powiekę nie wpływała. Wit B-complex też nie. Wit C też nie. Ale od 4 dni lykam sam CYNK. Wczoraj i przedwczoraj mrugała jak oszalała widziałam to w lustrze. Właśnie wracam z uczelni na wykładach z metali w środowisku morskim miałam podstawy o metalach w środowisku ogolnie. Przy omawianiu cynku Profesor wspomniała o tym iż wypłukuje on Magnez z organizmu. A więc mamy rozwiązanie!!! Zynk wypłukuje Magnez który pilam w postaci cytrynian i ten co mam z innych źródeł w organizmie. Zastanawia mnie tylko czy pić wtedy jeoddzielnie z dostępem kilku godzin czy zrezygnować całkowicie z jednego z obu suplementów. Myślę że to bardzo ważna informacja i wniosek dla czytających bloga tym bardziej że objaw sprawiał mi niemały kłopot

          10. grzegorzadam 18 października 2016 o 18:34

            Dobrze że ustaliłaś w końcu.
            Magnez nie lubi sie też z wapniem.

            Żeby było jeszcze trudniej, cieżko takie dawki ustalić, bo biochemia
            organizmu jest różna u ludzi.

            Gdzieś ktoś pisał:
            jedna dawka będzie obojętna.
            dwie pomogą
            a trzy zaszkodzą… 😉

            dlatego intuicja i obserwacja cały czas.

  59. grzegorzadam 28 sierpnia 2015 o 11:16

    Kalcynowana – lekki węglan sodu –
    Wzór sumaryczny : Na2CO3
    Nazewnictwo : soda kalcynowana
    Masa molowa : 105,977 g/mol
    Numer CAS : 497-19-8
    PubChem : 1034
    Numer WE: 207-838-8069-1

    NATURALNY składnik jelita cienkiego, trzustka z niego korzysta…
    ‚Okładziny’ żołądkowe powinny być nim nasycone, przeciwdziałają nadżerkom od kwasu solnego, musi być równowaga, constans… 🙂
    Dlatego nie mieszam, bo oczyszczoną znają wszyscy.
    Kalcynowana jest około 30% bardziej alkalizująca niż ‚zwykła’ oczyszczona.

    Dlatego Ogulow, Nieumywakin każą rozpuszczać sodę oczyszczoną w gorącej wodzie, następuje wtedy ‚gaszenie’, czyli ‚kalcynowanie’, powyżej 62 st. C.
    film Ogułowa polecam 🙂 :
    https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8
    Rozpuszczam we wrzątku, musi ‚wyszipit’ czyli wyszumieć, jak ostygnie można dać sok z połówki cytryny, to przedłuża proces alkalizacji 3 krotnie, można dodać kapkę miodu.
    Kalcynowaną czysta tez można kupić.
    I pH paskami badać średnie dzienne, żeby nie przekroczyć 8.5, bo nerki upomną się o umiar 🙂
    O. Warburg dowiódl, że przy ph 8.4 nastepuje remisja nowotworow.

    Nie jest to łatwe, ale lepiej być przezornym….przesada nie wskazana.
    W zasadzie utrzymywanie pH w zakresie 6.9 – 7.5 gwarantuje zdrowie i przyswajalną suplementację.
    Jeżeli po przerwie 3 dniowej w zażyciu sody pH dobija do 7.0, można zaprzestać i brać sporadycznie, podtrzymywać dieta 75/25.
    Każda choroba to ‚zjazd’ w doł średniego dziennego pH (moczu), z reszta można łatwo to sprawdzić.. 😉
    Jod np. wchłania się w małym zakresie od 6.3 do 6.8….

    pozdrawiam

  60. Aluśka 28 sierpnia 2015 o 13:24

    grzegorzuadamie jak tam z tym helicobaterem walczyć? nie chcę kolejny raz brać antybiotyk, może trzymać w ryzach jakąś specjalna dietę, o której lekarz raczył nie wspomnieć. Jestem osłabiona, senna, wyszły mi kiepskie wyniki badań, słabe żelazo, potas, magnez, no i ten ból głowy. Proszę podziel się swoja wiedzą w tym temacie, będę ogromnie wdzięczna.

  61. grzegorzadam 28 sierpnia 2015 o 17:41

    @Aluśka
    (Zrób sobie test EAV+vegatest, w naprawdę dobrym gabinecie..)

    Antybiotyki na helicobacter nie działają po prostu i koniec..szkoda czasu na to.
    Ale jest metoda – KWAS FULWOWY- poczytaj to- może być bardzo skuteczne- cytat translator:

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0CDEQFjACahUKEwiXm8qhgMzHAhVBCNsKHZTOCRk&url=http%3A%2F%2Fted.earthclinic.com%2Fcures%2Fh-pylori-alternative-medicine4.html&ei=C3LgVdfpKMGQ7AaUnafIAQ&usg=AFQjCNF_HnC0h8re_uGQx5W9mQuUb-E43Q&sig2=W2TYq0k4P7SBhowq5t9-gQ
    -”Szanowny Terri: Widziałem H. pylori zabity tylko przy jakiś 5% roztwór kwasu fulwinowych z niektórymi dodaje soli morskiej około 5% również. I pić przez kilka dni. Uważam jednak, po prostu biorąc tylko jedną szklankę jedną łyżeczkę 5% KWASU FULWOWEGO z 5% soli morskiej w ciągu jednego dnia trzy razy dziennie całkowicie zabił H. pylori.
    Problem jak w przypadku większości ludzi jest to, że znalezienie kwas fulwinowych może być problem, więc w niektórych przypadkach picia tymczasowo oczywiście, może raz w tygodniu z 1 łyżka soli morskiej w 1 szklance wody, jakie znane zabić pylori też jednak, że był to niewielki przypadku H. pylori, że został wyleczony i trudno uogólniać.

    H. pylori może mieć jeden inny szczególny osłabienie, małą ilość BORAKSU, takich jak dodanie 1/4 łyżeczki boraksu w litrze wody i 20 kropli 3% H2O2, że jeden litr wody pitnej.

    Aby dostać się na tyle, sól morska w nim nie powodując zbyt wiele zatrzymywanie sodu lub nadmiaru soli, myślę, że tylko jedna łyżeczka soli morskiej byłoby sposobem można spróbować jako jeden z możliwych alternatywnego podejścia.

    Warunki H. pylori należy zmniejszyć następnego dnia, jeśli wszystko przebiega jak się spodziewano.”
    Są na EarthClinic jeszcze wpisy na ten temat.

    i z naszego podwórka:
    -”Srebro (koloidalne) utrzymuje helico w ryzach, ale jest bardzo, bardzo wolne.
    Pierwsza pomoc, kup sobie jogurt naturalny i mleko „od chłopa” i zrób z niego jogurt zakwaszając mleko łyżeczką kupionego jogurtu.
    Najszybciej helico się redukuje kwasem fulwowym łyżka 5% roztworu na pół szklanki do szklanki wody – 3 razy dziennie. 3 – 4 dni i powinno być po helicobacter.
    Zastępczo można zastosować kwas humusowy”
    ”Jest jeszcze jeden środek łagodzący i dokuczający helico. Wyciąg z korzeni lukrecji – takie czarne dość słodkie pastylki – trzeba ssać 3- 5 szt dziennie.”
    KWAS FULWOWY – tu kupisz:
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&cad=rja&uact=8&ved=0CD0QFjAFahUKEwiI7-r5jczHAhVLvBQKHdrZAe0&url=http%3A%2F%2Fgrower.com.pl%2Fpl%2Fp%2FAdvanced-Nutrients-Kwas-Fulwowy-Fulvic-Acid-F-1%2C-1L%2F1039&ei=ZoDgVYikGcv4Utqzh-gO&usg=AFQjCNHAb2E22sYYkO-ijDKiq0z23kxrkw&sig2=97dYSo89_dThy43zsjn4sw

    Wiele źrodeł podaje picie soku świeżego z kapusty i ziemniaka.
    Wyjatkowo to cwana i przebiegła bakteria, ciężki przeciwnik……
    Ted z EC pisze w jednym z wpisów o pobieraniu na czczo sody, ale to oczywiste, pH do góry.

    pozdrawiam

    1. fant azja 5 września 2015 o 18:03

      Miód Manuka zwalczy helico..

      1. grzegorzadam 5 września 2015 o 20:30

        @fant azja

        -””Dla przebadanych w ramach badań własnych próbek miodu uzyskano wartości inhibinowe 4 i 5. Aktywność antybakteryjna krajowego miodu gryczanego oznaczona w Oddziale Pszczelnictwa w Puławach także była wysoka. Zarówno świeży miód gryczany, jak i po 6 miesiącach przechowywania w różnych warunkach nie stracił swej aktywności wobec gronkowców złocistych Staphylococcus aureus (średnica stref zahamowania wzrostu 30-40 mm) oraz pałeczek Escherichia coli (15-20 mm). W innym badaniu nie stwierdzono istotnego wpływu podwyższonej temperatury na jego aktywność antybakteryjna wobec testowego szczepu laseczek Bacillus subtilis. Aktywność ta w skali 0-5 wynosiła 4 (..)”
        (źródło: http://www.miody-tomala.pl/miody.php)

        A jak to się ma do miodów manuka? Czy przeprowadzono podobne badanie dla tych miodów? I jak to się ma do faktorów? Okazuje się, że są wyniki także dla miodu manuka.

        „Dla próbek miodu manuka o nieoznaczonej wartości UMF średnią wartość inhibinową określono na 2,7 (…). Dla próbek o wartości UMF 5+ średnia wartość inhibinowa wynosiła 3,0 (…), a dla próbek o wartości UMF 10+ wynosiła ona 3,1 (…). Natomiast próbkom miodu manuka o wartości UMF 15+ odpowiadała średnia wartość inhibinowa 3,5 (…), a próbkom o wartości UMF 20+ średnia wartość inhibinowa 3,8 (…).”

        (źródło: E.Hołderna-Kędzia, H. Ostrowski-Meissner, B. Kędzia „Ocena aktywności antybiotycznej nowozelandzkiego miodu manuka metodą rozcieńczeń seryjnych w podłożu płynnym”).

        Liczby mówią same za siebie. Gryczany – 4. Manuka – 3,8.”

        Miód gryczany ma tę ”wadę”, że jest polski i tani 🙂
        Zawsze przedkładam polskie nad importowane…

        pozdrawiam 😉

  62. grzegorzadam 28 sierpnia 2015 o 18:32

    Roślinny zwykły, a dlaczego? 😉

    1. fant azja 6 września 2015 o 11:18

      grzegorzadam
      świetnie, że rozwijasz temat i dzielisz się wiedzą… A miód gryczany jest równie smaczny jak Manuka jeśli nie smaczniejszy 🙂 Cenne info.
      Moja przekonanie co do Manuka wynika z własnych doświadczeń. Kiedyś wyszło mi w badaniach helico…, tyle że nie dawało żadnych skutków ubocznych, a lekarz twierdził, że czując się zdrowa nie muszę nic z tym robić. (do dzisiaj nie wiem czy helicobacterpylori samo w sobie jest złe czy nie, są różne teorie) Po tym badaniu spożywałam miód Manuka głównie z łakomstwa i chęci zdrowego odżywiania (zamiast słodyczy). Po kilku miesiącach wykonywałam akurat rutynowe badania i po helicobacterpylori nie było śladu, ku mojemu zaskoczeniu. Potem wyczytałam, że ten miód świetnie sobie radzi z helico… Szkoda trochę, że badania nie odnoszą się do tych konkretnych bakterii bo mielibyśmy jeszcze pełniejszy obraz.
      Nie wiem czy będziesz czytał mój komentarz, ale jeśli tak napisz proszę coś o walce z toxoplazmozą nabytą jeśli masz wiedzę w tym trudnym temacie 🙂

  63. grzegorzadam 28 sierpnia 2015 o 18:34

    @Amygdalum
    Roślinny zwykły, a dlaczego?

    1. Amygdalum 28 sierpnia 2015 o 23:15

      Dziękuję za odpowiedź, super. Jeszcze nie wszystko rozumiem. Ok, to jest tam wyżej napisane w comentach że się żuje ten olej, bodajże @monita o tym pisała, i Ty też, to jaki olej roślinny można żuć bo ja już nic nie czaje : ( dla mnie olej jest w postaci ciekłej, jak można żuć coś w postaci ciekłej? ? Proszę podać przykład jaki olej można żuć? Dziękuje
      A tak z innej beczki, do wszystkich udzielajacych się w comentach, jesteście wszyscy super ludzie, fajnie by było stworzyć coś live i się spotkać się i porozmawiać, byłoby bombowo 😀 xx

  64. grzegorzadam 29 sierpnia 2015 o 08:43

    @Kasiowynick
    Nada się 🙂
    Wieczorem rozwinę.

  65. grzegorzadam 29 sierpnia 2015 o 14:27

    @Amygdalum
    Nie tyle żuć co ssać, świetnie oczyszcza, zbiera wszystkie bakterie i inne świństewka, dlatego absolutnie trzeba wypluć, poczytaj na ten temat w necie: ssanie oleju.
    W trakcie olej zmienia barwę na mętny..
    I jeszcze po ‚zabiegu’ kilka razy płukać usta, bo to spływa dalej przez parę minut i lepiej nie połykać.
    Musisz spróbować, żeby mieć pogląd. 🙂
    Ja 2-3 razy dziennie robię tak z goździkami, 2 szt. – zasada podobna,
    takie hinduskie ‚czary-mary’.. świetnie odkażają, polecam.
    Jaki olej? Jaki bądź, i tak się go pozbędziesz.
    Obejrzyj prof. Ivana, mówi o nierafinowanym, łyżka stołowa (15 ml) i 10-15 minut ‚pracy’.

    1. Amygdalum 30 sierpnia 2015 o 01:05

      @grzegorzadam wielkie dziękuje, poczytam w necie jak sugerujesz i obejrze prof. Ivana i zabiorę się za kuracje, myśle że oliva e.virgin będzie ok bo piszesz że jaki badź anyway. Marze o pozbyciu się alergii skòrnej, cudownie byłoby przestać brać tabsy anyhistaminowe a inaczej to cholerstwo strasznie swędzi. Zamówiłam też chlorelle u Pepsi, to na poczatek a potem zobacze jak się będe czuła. Właściwie nie wiem czy Chlorella będzie w moim przypadku wskazana bo mam implant zęba i boję się że zostanie przez nia „zaatakowany”… ale to już inna historia..
      Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź, dobranoc.

      1. grzegorzadam 30 sierpnia 2015 o 13:07

        @Amygdalum
        Czasami wystarczy zakwasić żołądek, nawodnić organizm (woda z solą naturalną)
        I egzemy i alergie znikają.
        Antyhistaminy to nie jest dobry pomysł..
        Potężne NIETOKSYCZNE działanie antyhistaminowe ma witaminaC 🙂
        Można dołozyc MSM , wraz z wit C tlen dociera tam gdzie sama vitC nie..
        Zrób kalibrację i zastosuj po prostu.. Może być liposomal też ..
        Płyn Lugola ‚home made też może być rewelacyjny na to.

  66. grzegorzadam 30 sierpnia 2015 o 10:59

    @Amygdalum
    Tu jeszcze o ssaniu oleju kokosowego, witC i H2O2 🙂 :
    Poza tym w ‚bonusie’ ssanie oleju kokosowego organicznego rozpuszcza kamień nazębny..

    -”Minęły 3 tygodnie ssania oleju. Efekty są wyśmienite!
    Małą dygresję wstawię, pół roku temu byłam u dentysty, który chciał mnie widzieć po 3 miesiącach od tej wizyty, ponieważ miałam lekki kamień a nie chciał mnie męczyć usuwaniem. Słowem chciał aby nazbierało się więcej, bo wie, że dla mnie to koszmar. Moje dziąsła krwawiły zwykle obficie, szczęka bolała pół dnia i mam nadwrażliwe zęby.
    Zapomniałam jednak o wizycie, poszłam dopiero teraz czyli po ponad pół roku z nastawieniem, że będzie zabieg usuwania kamienia.

    I NIE BYŁO!!! 😀 bo.. nie było potrzeby!
    Jedyną zmienną przez te pół roku było ssanie oleju i zwiększenie udziału wit C w suplementacji. Z sugestii forumowiczów, codziennie piję wit C z mieszanką od ok 1,5 miesiąca a od 3 tygodni 2x dziennie.
    Dziąsła mi NIE krwawią, stały się jasno różowe (nie czerwonawe i nie ciemno różowe), zęby wybieliły się (optycznie?) dziąsła ładnie przylegają do zębów, nic nie boli, używam szczotki „medium” twardości, wcześniej soft lub ultra soft! i zmniejszył się nalot na języku.
    Codziennie, czuję po ssaniu oleju, jak schodzi mi coś z zatok lub odkrztuszam coś z gardła, zatem i tam dzieją się pozytywne rzeczy.
    Już mi to weszło w rutynę i nie przestanę póki czuję, że działa.”
    Z Cheops forum.

    http://niebezpiecznezboza.com/leczenie-paradontozy/

    pozdrawiam 🙂

    1. Amygdalum 30 sierpnia 2015 o 21:44

      @grzegorzadam, o rany bardzo bardzo dziękuje, nie spodziewałam się aż tak ogromnej pomocy z Twojej strony. Zakładam folder i wszystko zapisuje żeby nic mi nie umknęło 🙂 Mam zamiar nabyć organiczne camu camu które zawiera 300mg naturalnej vit C w jednej kapsułce, i do tego MSM powder 3g dziennie. I do tego jeszcze będzie ssanie organiczne go oleju kokosowego jak zasugerowane. Goździków też spróbuje : ) acha i kalibracja, i wogóle… achhh trochę tego jest ale wszystko pod kontrola 🙂 Właśnie odmieniam swoje życie. : ) Jak ja się odwdzięcze.. Posiadasz tony wiedzy, jeszcze raz dziękuje!! X

  67. grzegorzadam 30 sierpnia 2015 o 12:39

    @Kasiowynic

    Z opisu wynika, ze to jakiś tropikalny uciążliwy pasożyt..
    W pierwszej kolejności zastosowałbym smarowanie kilkanascie razy dziennie ‚punktowo (kawałek watki, wacika na pincetkę) 5-6% woda utlenioną, w Envolab jest dostępna 10%, 2x rozcieńczyć destylowaną.
    w łikend (kolor niebieski 🙂 tak samo płynem Lugola.smarować.
    Oprócz tego przeprowadziłbym kalibrację witC, i po stosował aprobowane przez organizm dawki.
    Po tygodniu powinien się ‚wyprowadzić’ na zawsze

    Glistnik, poczytaj te linki, jest tu wszystko w zasadzie, trzeba dodać, ze teraz jest idealna pora na zbiór i przygotowanie specyfików wg róznych recept, rosnie wszędzie i obficie, nawet oficjalna medicine zaaprobowała jego działanie..

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=12&cad=rja&uact=8&ved=0CFoQFjALahUKEwj8iuiEztDHAhVrBtsKHQaMAPQ&url=http%3A%2F%2Fluskiewnik.strefa.pl%2Fchelidonium.html&ei=eNziVfzuD-uM7AaGmIKgDw&usg=AFQjCNEGt_xkFw9fW9CZ49Sj41yyguXtwA&sig2=eB-YP_lRucrQfmZZGUP_EQ

    pozdrawiam 🙂

  68. grzegorzadam 30 sierpnia 2015 o 13:36

    Glistnik- porada prakytyczna:

    -”Zgadza się, u mnie wkrótce po wyłyżeczkowaniu przez chirurga brodawki na stopie nastąpił rozsiew brodawek i wróciło ich około dziesięciu! (!!?) Na wiosnę żółty sok z jaskółczego ziela (dwa razy dziennie na kurzajki) rzeczywiście uczynił cuda, zbrązowiały, sczerniały, a za parę tygodni nie było po nich śladu i od wielu już lat nie wróciły więcej.
    Podpowiedź: żeby codziennie nie biegać po ziele wystarczy WYRWAĆ dużą roślinę z korzeniem raz na dwa dni, wstawić do wody i potem łamać łodyżki.”

    Można w donicę do ziemi na balkon 🙂
    Albo na ogródek.

  69. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 06:23

    @Martusiaar
    -”Może dlatego ze ostatnio naprawdę dużo pochłonełam tabletek przeciwbólowych przez ten ząb =/ mi ciągle coś jest, za to on czuje się super.”

    Jak naładujesz ‚bufory alkaliczne’ (paski pH, 2-3 dni bez sody pH koło 7.0) samą dietą już utrzymasz pH,
    a stan zdrowia sie unormuje.
    Wtedy raz kiedyś kontrolujesz.
    A na zeba najlepsze doraźnie na ból goździki i płukanie 1-1.5% woda utlenioną.
    ”Potrzymać”-popłukać parę minut i wypluć.
    Przeciwbólowe ‚masakrują wątrobę’.

    pozdrawiam 🙂

    1. martusiaar 31 sierpnia 2015 o 10:41

      No właśnie widziałam że polecasz goździki, też zamierzam kupić:) a co do wody utlenionej to może być taka zwykła z apteki i rozcieńczamy ją wodą destylowaną?

      Wiem, wiem że nplz są straszne, już nawet mam w planach zrobić kurację z ostropestu, tylko czekam na paczkę z polski 🙂

  70. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 06:57

    @Amygdalum

    Żeby zrobic kalibrację, potrzeba kwasu l-askorbinowego lub askorbinianu sodu
    (sól sodowa kwasu l-askorbinowego)
    Kalibracja – ustalenie dawki dziennej wymaganej witC dla organizmu.
    Camu oczywiście może być, liposomal też, ale do efektu terapeutycznego potrzeba większej armatki.
    Podam przykład:

    -”1 godzina: 1g
    2 godzina: 0,5g + 1g
    3 godzina: 0,25 g + 0,5 g + 1g
    4 godzina: 0,125g + 0,25g + 0,5g + 1g
    5 godzina: 0,0625g + 0,125g + 0,25g + 0,5g +1g
    6 godzina: 0,03125g + 0,0625g + 0,125g + 0,25g + 0,5g +1 = 1,978 g

    Przez 6 godzin przyjąłem 6g, a zostało 1,98g”

    Efekt terapeutyczny
    witaminy C jest funkcją trzech zmiennych tj, dawki, częstotliwości i sposobu jej podania (tj.
    doustnie czy dożylnie).”

    Jakie dawki witaminy C są zalecane w różnych chorobach?
    Dr. Cathcart, jeden z największych autorytetów stosowania witaminy C podaje następujące dane:

    Jeśli jesteś zdrowy to w ciągu 24h możesz przyjąć od 4 do 15g witaminy C. Rozłóż to sobie na 4-6 dawek.
    Przeziębienie: 30 – 60 g na dobę | 6 – 10 dawek
    Mocne przeziębienie: 60 – 100g na dobę | 8 – 15 dawek
    Grypa: 100 – 150 g na dobę | 8 – 20 dawek
    Mononukleoza: 150 – 200 g na dobę | 12 – 25 dawek
    Wirusowe zapalenie płuc: 100 – 200g na dobę | 12 – 25 dawek
    Astma, katar sienny: 15 – 50g na dobę | 4 – 8 dawek
    Alergie: 0,5 – 50 g na dobę | 4 – 8 dawek
    Oparzenia, rany, operacje: 25 – 150 gna dobę | 6 – 20 dawek
    Nowotwór: 15 – 100 g na dobę | 4 – 15 dawek
    Infekcje bakteryjne: 30 – 200 g na dobę | 10 – 25 dawek
    Grzybica (kandydoza): 15 – 200 g na dobę | 6 -25 dawek
    Zapalenie wątroby: 30 – 100g na dobę | 6 – 15 dawek

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CDIQFjAD&url=http%3A%2F%2Fwww.sygnaturazdrowia.pl%2Fwitaminy%2Fwitamina-c-kilka-slow-prawdy%2F&ei=BzegVbikB6-p7Abhw67AAg&usg=AFQjCNHvnxB3efYLJXJOtxj_SjcmiSOZTw&sig2=iPhgQg60JQu3GyDH4uHhmg

    -”Witamina C jest odpowiedzialna za produkcję kolagenu w organizmie. Parodontoza w stopniu zaawansowanym powoduje wypadanie zębów. To skrajny objaw słabego kolagenu w organizmie. Jeśli masz słaby kolagen, to nie tylko dziąsła będą słabe, ale również całe ciało będzie „się rozpadać”. Brzmi tragicznie? Tak. Bez witaminy C w odpowiedniej dawce nie powstanie kolagen w organizmie. A kolagen jest wszędzie. 90% gałki ocznej to kolagen, 60% wątroby to też kolagen. Słabe serce? Oczywiście, przecież 40% mięśnia sercowego to kolagen.”

    pozdrawiam 🙂

    1. Amygdalum 31 sierpnia 2015 o 14:56

      @grzegorzadam kolejne wdzięczności, dziękuje. Już teraz rozumiem, wieksza armatka kwas l-askorbinowy lub askorbinian sodu, ok ok : ) Właśnie kompletuje wszystkie specyfiki i składniki. Mam jeszcze pytanie co do żucia goździków, czy można ta ślinę połykać w trakcie żucia czy raczej nie? A te goździki na koniec żucia można połknać czy nie? Zastanawiam się czy to działa jak z olejem że nie można połykać? Będe wdzięczna za odpowiedź. Dziękuje za cierpliwość : )

      1. Amygdalum 31 sierpnia 2015 o 16:20

        Sory za trucie… no tak czysta matematyka, do efektu terapełtycznego jak naprzykład po kalibracji będe musiała brać do 50g vitaminy C na dobę, to te camu camu mogę sobie wsa.. przepraszam. Jak długo stosować therapię aż uczulenie minie czy sa jakieś wytyczne? W następny weekend robie kalibracje : D super

  71. Aluśka 31 sierpnia 2015 o 07:51

    grzegorzuadamie bardzo dziękuję za wskazówki odnośnie helicobakter, kwas fulwowy to jakaś magia, nigdy o nim nie słyszałam, ale zgłębiam tamat, dziękuję

  72. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 08:53

    Będę niedługo miał info o praktycznym zastosowaniu kwasu fulwowego.
    A tymczasem z Earthclinic od Teda – fragment translator:

    ” Jednak w przypadku refluksu kwasu, ci mają więcej wspólnego z kwasu nierównowagi bazowych, które generuje h. pylori w wyniku fermentacji, a nie w żołądku. Tak więc rozwiązanie to biorąc sodę, nadal pozostaje podstawowym wymogiem w usuwaniu h. pylori w mojej opinii.

    Dlatego prostym rozwiązaniem jest zabrać 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej 1/2 szklanki wody pobranej dwa razy dziennie na czczo, co najmniej 1 godzinę przed jedzeniem. Choć podczas posiłków można wziąć przyprawy wraz z jedzeniem. Takie jak przy kilku przypraw do wyboru trzy razy dziennie, około 1/8 łyżeczki każdego, takie jak przyprawy cynamonu, kurkumy, goździki, tymianek, oregano i papryki cayenne.”
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CDUQFjADahUKEwiLmfnz2dLHAhVHKtsKHSArBQE&url=http%3A%2F%2Fted.earthclinic.com%2Fcures%2Fh-pylori-alternative-medicine3.html&ei=WfXjVcuIJMfU7Aag1pQI&usg=AFQjCNHj2BnDAlm-5lcHKfJj-GLSCzALCw&sig2=P1UgCR9uzvpcidFjBkKepw

    Łyżeczka na gorącą wodę, wystygnie, sok z połówki cytryny, wzmaga efekt..

  73. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 11:47

    Może, jasne, do płukania i zewnętrznie w sam raz.
    Do inhalacji i doustnie lepiej zakupić niestabilizowaną lub FoodGrade (35%)..
    Stanlab wypuścił 30% czda, jest tego trochę..

    A goździki są wszędzie, każde z ‚wjodacych’ firm są dobre..
    W czasie żucia i płukania czuć tę moc.. 🙂

    1. martusiaar 31 sierpnia 2015 o 15:49

      Raczej takiej nie kupię w Anglii =/

      „This product is now restricted from sale to the General Public under the new Precursor Legislation (Sept 2014). It is now a criminal offence to attempt to purchase or to possess this product without holding a license. Sales to Limited Companies are not affected.”

      Także tego =/
      Oby w Polsce nie wpadli na ten pomysł.

  74. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 12:04

    Ssanie oleju mała cenna uwaga praktyczna:

    -” Moim zdaniem tam jest za dużo instrukcji które nie są do końca potrzebne a brakuje istotnej informacji,
    że należy CEDZIĆ olej między zębami, a nie tylko płukać jak płynem. ”

  75. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 14:59

    @Martusiaar
    Do ostropestu dołącz czarnuszkę, świetny tandem.. 🙂

    1. martusiaar 31 sierpnia 2015 o 18:45

      @grzegorzadam: A jak w końcu kupię to dobrą wodę utlenioną 35%, to jest jakiś system dawkowania?

      1-5-10 kropli na szklankę zwykłej wody?

      Czytając komentarze pod wpisem Pepsi na temat terapii wodą utlenioną troszkę się pogubiłam bo każdy pisze co innego ;D No i jak coś znajdę to tyczy się to 3% wody utlenionej.

  76. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 17:24

    @Amygdalum
    Bez zbytecznych rozwinięć, witC naturalna w naturalnym owocu lub warzywie jest doskonale zbilansowana i wraz ze składnikami naturalnymi jest najlepsza!
    To jest mało i b.dużo 🙂

    To są 2 różne sprawy.
    Kalibrację robisz w celu zażywania wyizolowanej C6H8O6..Numer CAS: 50-81-7
    Która wg Klennera, Jaffe i innych stanowi substancję terapeutyczną.
    Możesz i dodaje się ten kwas L-askorbinowy lub l-askorbinowy (to samo) do soków, i innych płynów zawierających naturalne flawonoidy.
    Nazwałbym to małą sprytną sztuczką.. 🙂
    A że taka ma działanie terapeutyczne wielokrotnie sprawdziłem na sobie i w rodzinie.

    I ta kalibracja ‚mówi’, ile w danej chwili potrzebuje organizm, tej wyizolowanej C6H8O6.

    A na codzień zawsze szukamy i zjadamy naturalne produkty bogate w witaminę naturalna, która de facto jest związkiem wielu synergicznych substancji.
    Od kilkunastu miesięcy stosuję połączenie natury z tą ‚sprytna sztuczką’ 🙂

  77. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 17:51

    ”Amygdalum
    31 SIERPNIA 2015 @ 14:56

    Mam jeszcze pytanie co do żucia goździków, czy można ta ślinę połykać w trakcie żucia czy raczej nie? A te goździki na koniec żucia można połknać czy nie? Zastanawiam się czy to działa jak z olejem że nie można połykać?”
    Podobnie jak z olejem, na logikę, dobrze myślisz, skoro ‚ściąga’ zarazki to lepiej tego do brzuszka nie zadawać, bo będzie on miał z tym wtedy kłopocik.. 🙂
    Co prawda dobrze zakwaszony dałby sobie z tym radę…, ale to w tych czasach rzadko spotykane..
    Osoba z wysokim pH (6.8 -7.2) organizmu i kwaśnym żołądkiem (pH 1.5-2.0) ‚naraz’ to osoba zdrowa po prostu..:)

    REPLY
    Amygdalum
    31 SIERPNIA 2015 @ 16:20

    – ”no tak czysta matematyka, do efektu terapełtycznego jak naprzykład po kalibracji będe musiała brać do 50g vitaminy C na dobę, to te camu camu mogę sobie wsa.. przepraszam. ”
    – To sa 2 rózne sprawy, Camu, dzika róża….prawdziwe owoce są świetne, profilaktycznie..
    – 50g świadczyłoby o b.dużych niedoborach, bądź stanie zapalnym..
    O ile pamiętam zimą zeszłego roku, co pół godziny… przyjąłem chyba 9 dawek po około 3 gramy..
    Potem zmniejszałem, teraz 4-5 gramów na caały dzień buforowanej (askorbinian>pH 7.0- łagodny dla wrażliwych żołądków, kwas L-ask., pH 4.2, zjedzony przed lub w trakcie posiłku pomaga -‚dokwasza’ zołądek..
    Ta sama vitC, a różne działanie.. 🙂

    – ”Jak długo stosować therapię aż uczulenie minie czy sa jakieś wytyczne? W następny weekend robie kalibracje : D super”

    Najlepiej obserwować, i dostosowywać na bieżąco, każdy organizm jest inny..
    Jeszcze lepiej działa z MSM.. Trzeba spróbowac różnych opcji..
    Najpierw kalibracja, a potem reszta 🙂

    1. Amygdalum 1 września 2015 o 12:32

      @grzegorzadam, wielkie dzieki za odpowiedz : ) Ok, wiec pH organizmu mogę sprawdzić papierkiem lakmusowym a czy jest jakaś możliwość lub metoda żeby sprawdzić jakie się ma pH w żołądku? Nie wydaje mi się ale to Ty jesteś expertem : ) Pytam się bo nie wiem czy zakupić askorbinian czy kwas L-ask . Napisałeś że “askorbinian>pH 7.0- łagodny dla wrażliwych żołądków”. A jak sie ma normalny żołądek tzn. nigdy mi nic nie dolegało to lepiej zakupić kwas L-ask? Zaopatrzę sie w powder wygodniej będzie go odmierzać.

      1. grzegorzadam 1 września 2015 o 16:00

        @Amygdalum
        I kwas i askorbinian się przyda, zobaczysz w trakcie… 🙂

        Na zakwaszenie żołądka – tzw. ‚test sody’ – było gdzieś już..
        Wypijasz łyżeczkę płaską sody w wodzie (poł-3/4 wody), jeżeli odbije się- ”beknie” (dwutlenek węgla) do 3 minut, to żoładek ma kwas ! W ogóle 🙂
        Jeżeli później lub wcale.. bywa i tak, trzeba zacząć zakwaszać żołądek.
        Nie jest to szybkie ani łatwe, ale ph (niskie żołądka) jest TAK SAMO ważne jak średnie dzienne pH organizmu (moczu).
        Musisz to sprawdzić po prostu, dziecinnie łatwe 😉

        Tu nie ma expertów 🙂
        Po prostu wcześniej spróbowałem i cały czas się uczę.
        Szkoda, że lekarze którzy mają prawdziwe podstawy do tego, nie chcą nawet spróbować..
        Są tylko bardziej i mniej wprawieni, a każdy jest inny i różne są drogi dochodzenia do równowagi i zdrowia.
        Sorry, ale expert kojarzy mi się z tymi pacynkami z TV, dietetykami polecającymi białe buły przy cukrzycy… 🙂

        1. Amygdalum 2 września 2015 o 14:36

          @grzegorzadam, super dziękuje zakupiłam oba kwas L-ask i askorbinian. “test sody” też zapisany. Zaopatrzę się w sodę tą co @martusiaar znalazł/a na eBay, odpisałeś że jest b.dobra. Dzięki też za namiary Erthclinic, bardzo ciekawa strona. A goździki juz żuję – profilaktycznie : ) Teraz tylko czekam na wszystkie specyfiki i mogę zacząć. Możliwe że będę miała jakieś pytania w trakcie ale spróbuję poszperać jak coś na necie, lub możliwe że się zgłoszę do Ciebie tutaj, jako do: – jak to Pepsi napisała na wstępie , biznesmena, naturopatę z zamiłowania. : ) Poszanowanie i wielkie DZIęKUJE : )

  78. grzegorzadam 31 sierpnia 2015 o 20:13

    Wieczorkiem późniejszym zamieszczę w temacie wody utlenionej taką ‚ściągawke’, lepiej żeby to było w odpowiednich tematach, bo faktycznie na początku można mieć wątpliwości w zakresie dozowania..
    Potwierdzam, sam miałem z tym kłopot 🙂

    1. martusiaar 31 sierpnia 2015 o 23:51

      super by było 🙂 czekam na instrukcje =D

    2. martusiaar 1 września 2015 o 14:44

      @grzegorzadam
      Często powtarza się ten protokół, potwierdzasz że ten jest dobry, jaki Ty stosowałeś?

      „Zażywać, zaczynając od 1 kropli na 2-3 łyżki wody (30 – 50 ml) 3 razy dziennie, 30 minut przed posiłkiem lub 1,5-2,0 godziny po posiłku, codziennie zwiększając dawkę o jedną kroplę, aż do 10 kropel dziesiątego dnia. Przerwać kurację na 2-3 dni i przyjmować już 10 kropel, robiąc przerwę co 1-3 dni. Niektórzy nie robią przerw.”

      Dotyczy to 3% wody utlenionej, niektórzy nawet polecają tą z apteki.
      Ale moje pytanie to teraz: jak rozcieńczyć 35% lub 30% perhydrol do tych 3%??

      wiem wiem, dla matematyków to proste, dla mnie to czarna magia ;P

      pozdrawiam i sorry za trucie 😉

  79. grzegorzadam 1 września 2015 o 15:43
  80. Marta 1 września 2015 o 22:26

    Suplementuję się płynem lugola od listopada, po tym jak w październiku zrobiłam wyniki i hormony tarczycowe miałam „w kosmosie” 😉 Nadczynność wróciła. A że podziękowałam wszelkiej maści specjalistom, sama jestem sobie lekarzem. Moja tarczyca mnie kocha i nie jest już napuchnięta, a wyniki wszystkie w normie 🙂

  81. grzegorzadam 2 września 2015 o 07:47

    @Marta
    -”A że podziękowałam wszelkiej maści specjalistom, sama jestem sobie lekarzem.”

    Z. Szpor jodyne stosował na wszystko.
    I nikt w tedy o tSH nie słyszał, ani o t3, t4, cystach, mięsniakach i innych..

    Pozdrawiam :).

  82. grzegorzadam 2 września 2015 o 16:51

    @Amygdalum
    Nie dziękuj, bo nie ma za co, ale pisz o efektach !
    Problemach, wątpliwościach, sukcesach.. 🙂

    pozdrawiam

    PS.
    Tam na Earthclinic jest na dole strony 9 sprytnych tematów:
    Lugol’s Iodine, H2o2, Cayenne, ACV, Turmeric, Coconut Oil, Colloidal Silver, Oil Pulling, Blackstrap Molasses…

    Dużo świetnych doświadczeń i recept.

  83. grzegorzadam 6 września 2015 o 07:12

    @Paula
    Obejrzałaś uważnie, fakt..
    Nieumywakin jest mniej zasadniczy w tej materii, sam jest przykładem skuteczności H2o2
    w dochodzeniu do równowagi zdrowotnej
    ‚Skoki’ pH o czymś świadczą…
    Proponowałbym ocenę po dłuższym okresie spożycia.
    Koło 40-tki pH średnie koło 7.0-7.5 to stan idealny, mozna stwierdzic po wynikach lab. i samopoczuciu..
    Toksyczność ‚zerowa’, niebezpieczeństwo nadużycia znikome..- mamy paski pH.
    Jeżeli przez 3 dni (bez sody) utrzymujesz średnia koło 7.0, to jest równowaga, i wtedy dieta 75/25 utrzymuje organizm w równowadze pH i zdrowiu.
    Dr Ogułow ma rację.., ale trzeba rozgraniczyć ‚pobieranie’ wody utlenionej profilaktycznie i ‚docelowo’.
    Czasami trzeba kilku miesięcy, żeby ‚dotlenic’ komórki.
    Mozna to samo uzyskać vitC, po kalibracji..
    Pobieram od roku (H2O2, teraz sporadycznie), nie zestarzałem sie ;), ale nadtlenek wodoru
    to nie jest witamina..
    Na codzień wit C ‚wykonuje’ prace za niego, doraźnie -wirusy -H2o2 przy zawsze polecam..

    pozdrawiam 🙂

  84. grzegorzadam 6 września 2015 o 19:19

    @Fant azja
    Helico same w sobie nie są złe, jak Candida..
    Problemy zaczynaja sie jak są przerosty..
    Posądzano helico o wrzody żoładka, teraz nie jest to takie pewne..
    Sa ludzie, którzy mają wielkie problemy z tym, to wyjatkowa i ‚cwana’ bakteria.
    Są doniesienia z Anglii, że pomagają na to nalewki z propolisu..

    -”napisz proszę coś o walce z toxoplazmozą…….”

    Ale w sensie kłopotów ze stawami?..

  85. fant azja 7 września 2015 o 10:32

    Grzegorzuadamie
    czyli wygląda na to, że pszczółki rządzą 😉

    Toksoplazmoza:
    nie, nie chodzi o stawy,
    chodzi o toksoplazmozę, w sytuacji kiedy raczej nie daje żadnych objawów, mówię >raczej< bo ponoć wpływa na psychikę człowieka . Sam ten fakt już lekko przeraża i powoduje, że chciałabym jednak pozbyć się ostatecznie robala, który może sterować mną 🙂
    Chodzi również o ewentualną planowaną ciążę tj. o wpływ toksoplazmozy na płód, choć w moim przypadku zagrożenie jest chyba niewielkie, bo mam odporność, /bo kobiety które już były zakażone mogą czuć się zdecydowanie bezpieczniej niż te które jeszcze nie miały toksoplazmozy/, wolałabym jednak dodatkowo zabezpieczyć się.
    Zakażenie nastąpiło dawno w 2006 roku (albo nawet wcześniej) IgM znacząco zmniejszyło się (ale na przestrzeni lat waha się (czasami rośnie co mnie niepokoi), i obecnie jest niewiele ponad normę tj. 0,68. IgG („odporność”) ponad normę tj. 139,0. IgG-awidność wysoka tj. 0,5 świadczy o tym że już od dawna nie ma zakażenia, ale nie wiem jak rozumieć te okresowe wzrosty IgM.
    I chciałabym wesprzeć organizm naturalnymi metodami, żeby jednak czuć się trochę bezpieczniej planując ciążę, a potem w trakcie.
    Pepsi wspominała o kurkumie, czarnym pieprzu, czosnku (najlepiej kiełkującym), zielonych winogronach i soku z cytryny. I znalazłam jeszcze info o komosie spiżowej, berberysie zwyczajnym, Pau D’Arco, wyciągu z nasion grejpfruta, ale może a nuż znasz jeszcze jakąś metodę. (to oczywiście na teraz bo na czas ciąży będę musiała sprawdzić co z tego można a co nie)
    Pozdrawiam 🙂

  86. Amygdalum 7 września 2015 o 10:43

    @grzegorzadam zrobiłam kalibrację askorbianem sodu, doszłam do 36g – czyli coś tam się dzieje : ( Rozumiem że terapełtycznie mogę przyjmować 75% z tej ilości czy tak ? (wyczytałam to na Akademii Witalności ) Czyli 27g rozbite na małe dawki przez cały dzień? Chaciałam się zapytać czy mogę zrobić taką mixture: butelka 1litr i w środku sok z wyciśniętych grjpfrutów i pomarańczy do tego 27g kwasu L-askorbinowego lub askorbinianu sodu i 3g MSM i popijać małymi łykami przez cały dzień czy to będzie ok? Dziękuje i miłego dnia : )
    Ps. Nie wiem co się tutaj dzieje od strony technicznej ale często nie mogę zamieścić komentarza. Próbowałam wczoraj cały dzień i nic : (

    1. pepsieliot 7 września 2015 o 12:46

      Amygdalum niestety blog jest ponownie przeciążony ilością wejść, zgłosiłam już ludziom od naszego serwera

  87. Amygdalum 7 września 2015 o 13:50

    @ Pepsi hejka : ) Oki czyli dobrze, interes się kręci. Na drugi raz będe wiedziała że to nie u mnie, a o mało co nie wyrzuciłam kompa przez okno : D Pozdrawiam

  88. grzegorzadam 7 września 2015 o 17:23

    @Amygdalum
    To teraz wiesz na czym ‚stoisz’.. 😉
    Te 27 gram to takie mocno arytmetyczne wyliczenie, ale masz obraz całości..
    Musisz obserwować, bo to nasycenie będzie się uzupełniać na bieżąco, i czasem ‚zejdziesz’ z dawką.
    Przelewanie (bulgotki) w żołądku będzie sygnałem ostrzegawczym, żeby ograniczyć spożycie w danym momencie. To sie wyreguluje z czasem..

    Możesz zrobić taki cocktail, ale lepiej żeby był z askorbinianem (pH 7.0 – zbuforowana vit.C czyli bufor dla żołądka i jednoczesnie ), bo z czystym kwasem L-A bedzie niepotrzebnie zakwaszał organizm.Możesz pH takiego ‚szejka’ sprawdzić kawałkiem paska pH, szkoda całego, po zabarwieniu będziesz widzieć.
    Powinien mieć koło 7.0, wtedy się alkalizujesz, i lepiej wchłaniasz witaminy i inne..

    Przed posiłkiem tak 45 minut szejka odstawić, i zakwasić żołądek, wg uznania.. i wtedy kwas L-A lub podczas samego posiłku pomaga w trawieniu, bo jako KWAS zaKWASZA kwas solny, po posiłku 30 min. można possać grudki soli, tez pomaga..
    I po 2 godz. znowu szejk z askorbinianem.. 😉

  89. grzegorzadam 7 września 2015 o 19:54

    @ fant azja

    -”ale nie wiem jak rozumieć te okresowe wzrosty IgM.”

    Okresowe tzn. ?

    Polecam Wszystkim przeczytać co sie dzieje gdy człowieka zaatakują pasożyty, a medycyna z tego kpi:

    – ” Koleżanka w łodzi robiłą mi analize pierwiadtkową włosa i się okazało że mam wapnia za dużo bo o 294 %, sód +88, potas +200%, fosfor +27, cynk -6%, magnez +74%, żelazo -51%, miedź -12, molibden -34%, kobalt -34%, chrom +7%, lit -45%, stront -45%, nikiel -70%, mangan -50%, selen -50%, wanad -37%, bor -91%, siarka +18%, german -22%. KRZEM – 91%, jod -60%, cyna -14%. Wyniki te były robione zanim zacząłem nie jeść cukrów, mleka i glutenu czyli mąki. ”

    Krzem , Bor, Selen, Jod……

    -”Napisze jeszcze jedno idzie się do lekarza z myślą że ten pomoże zastanowi się i pomoże zwyczajnie człowiekowi a ten doprowadził by mnie do kalectwa bo jego zdaniem morfologia ok, bakterie w moczu nie wychodzą czyli jestem zdrowy a ja czułem się jak trup i do tego zapomniałem napisać szumiało mi tak w głowię – myślałem że oszaleję i naprawdę miałem iść do psychiatry. Gdy pojechałem do pani Dr od spraw beznadziejnych która jest internistą i endokrynologiem, kazała się położyć i zbadała mnie swoimi rękoma i powiedziała że nie jestem psychiczny tylko że coś się na mnie pastwi normalnie się rozpłakałem bo nareszcie ktoś mi uwierzył i chciał pomóc.”

    ………………………………………………………..
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CC4QrAIoATABahUKEwj12IzDt-XHAhWBshQKHbPcDG4&url=http%3A%2F%2Frozanski.ch%2Fforum%2Findex.php%3Ftopic%3D1379.0&usg=AFQjCNExlTKUnuuf5sCiLudB4ttalfCs5A&sig2=Qs-Cq0HRqL51Lp88SzuzRA

    pouczająca historia…

    1. karuma 17 września 2016 o 11:15

      Możesz zrobić taki cocktail, ale lepiej żeby był z askorbinianem (pH 7.0 – zbuforowana vit.C czyli bufor dla żołądka i jednoczesnie ), bo z czystym kwasem L-A bedzie niepotrzebnie zakwaszał organizm.Możesz pH takiego ‚szejka’ sprawdzić kawałkiem paska pH, szkoda całego, po zabarwieniu będziesz widzieć.
      Powinien mieć koło 7.0, wtedy się alkalizujesz, i lepiej wchłaniasz witaminy i inne..

      @Grzegorzaadam – borelia z koleżankami zżarły mi mózg, więc chwilami przyswajam z opóźnieniem i zapamiętuję na jakieś 1,5 minuty… I teraz zgłupiałam, co ja właściwie popijam? (między innymi z własnoręcznie zrobionym płynem Lugola) – w domu mam 2 wielkie butle KWASU L-ASKORBINOWego. Test papierka roztworu – żółciutki jak przy PH 5.2… To co powinnam kupić zamiast tego? Czystą witaminę C = czysty kwas askorbinowy??? Też są dostępne w formie proszku w wielkich butlach?

      Żeby zalkalizować organizm potrzebuję czystej wit C = czystego kwasu askorbinowego tak? A nie formy, którą mam – kwasu L-Askorbinowego? Czyli cały czas zakwaszałam się dodatkowo myśląc, że robię sobie dobrze…

      Kwas L-askorbinowy tylko przed posiłkami, żeby zakwasić żołądek?

      Wyjaśnij mi proszę różnicę między nimi łopatologicznie, bo tyle razy to czytałam i ponownie zgłupiałam…Dopóki nie odzyskam mojej inteligencji trzeba do mnie maksymalnie czytelnie…

  90. fant azja 8 września 2015 o 12:39

    Grzegorzuadamie, ogólnie cały czas IgM i IgG dodatnie od 2006 roku (ale czytałam, że tak może być, że to spada powolutku w długim okresie czasu), tyle, że w 2011 sprawdziłam IgM dwa razy w odstępie kilkumiesięcznym i przy drugim badaniu IgM było o 0,03 wyższe a powinno być niższe przecież. To samo miało miejsce w 2013. Natomiast te wyniki z 2013 niższe niż w 2011, więc ogólnie tendencja spadkowa na szczęście. (może po prostu laboratorium niedokładne odczyty robi)
    (natomiast teraz widzę, że IgG w 2011 i 2013 znacznie wzrosło i wynosiło powyżej 300, mimo że w 2006 roku przy leczeniu antybiotykiem spadło ze 142 do 53. Teraz jest 139.).
    Ciekawy link przesłałeś. Dziękuję. – Lekarze często nie wiedzą z czym mają do czynienia, bo jedynie wykonują swoją pracę wg wyuczonych instrukcji, nie dociekają prawdy, a tu potrzebna pasja 🙂

  91. Amygdalum 8 września 2015 o 13:20

    @grzegorzadam dziękuje za odpowiedź. Z tego co napisałeś jak dozować czsowo przed i po posiłkach to przy moich obecnych nawykach to niewykonalne. Muszę się przestawić, najlepiej żebym jadła max 3 posiłki dziennie teraz jem malutkie porcje ale bardzo często, np. co pół godziny, godzina. Cóż zrobi się : ( już od dzisiaj sie staram : ) To jest bardzo pomocne co napisałeś, inaczej pojęcia bym nie miała. Właśnie wczoraj piłam cały dzień szejka z kwasem L-a i miałam straszne….gazy wrrr : – S a dodam że piłam to byle jak czyli po posiłku, przed posiłkiem itp… ach jak teraz o tym myślę to niezłą jazdę sobie zafundowałam hehe..

    Na marginesie dodam że zaczęłam od weekend’u brać tez Pepsinową Chlorelle, na razie jedną tabse dziennie bo jakoś niezbyt dobrze się po niej czułam [efekt detoxu : ) ] ale od wczoraj jest lepiej więc myśle że dzisiaj już dwie dziennie. No i goździki, staram się codziennie & miód gryczany na czczo “dwunastogodzinny”. Co zauważyłam: z alergią na razie bez zmian ( muszę zacząć ssać olej jeszcze) ale zaczynam chudnąć (baaardzo ograniczyłam cukier, gluten-chleb i mięso) i to jest fajne : ) Nie mam jakiejś tam ogromnej nadwagi, ale z 5-8kg mogłabym zrzucić. Wiec po tygodniu schudnąć prawie 2kg to chyba dość dużo : ) Ps. Dziekuje za wypowiedź odnośnie miodu gryczanego & manuka, bardzo interesujace! Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje za wszytkie wytyczne.

  92. Amygdalum 8 września 2015 o 13:39

    @grzegorzadam, zapomniałam dodać że do mojego szejka dodaje jeszcze zblendowany jarmuż, jami jami, super sprawa : D

    1. grzegorzadam 8 września 2015 o 15:12

      @Amygdalum

      Gwarantuję, że w ciągu roku kilka razy zmienisz składniki diety i częstotliwość, słuchaj ciała i obserwuj.
      I zawsze jak poczujesz pierwszy głód, wypij najpierw szklankę wody z solą kamienną,
      lub z cytryna albo octem J. ..
      Włączyłbym jeszcze do szejka łyżeczkę świeżo zmielonego lnu lub konopii.. 😉

  93. grzegorzadam 8 września 2015 o 14:34

    @fant azja

    Mam ograniczone zaufanie do laboratoryjnych testów, choć bywają przydatne..czasami.
    Jeszcze ze 3 takie badania i moje dziecko byłoby bez migdałków..
    To jest taka psychologia strachu.. wzrosło, natychmiast działaj (kupuj nasze ‚pacaneum’ 😉 )
    Wynika to z logiki bilansu kasowego.. 😉
    Żeby latami ”leczyć” pacjenta, trzeba to najpierw ‚solidnie’ podeprzeć odpowiednimi testami, wskaźnikami, receptorami.. najlepiej niezrozumiałymi dla klienta (pacjenta).. To ci sami inwestorzy i beneficjenci..
    Ale jestem w tej grupie, która od lat 20-stu z lekarzy praktycznie nie korzysta, miałem kilka razy kontakt, ale efekty albo były niezauważalne, albo nie wykupywałem recept.
    Antybiotyków nie ‚ruszyłem’ od 15 lat chyba.

    Najpierw ZAWSZE trzeba wyeliminować z diety toksyny, RAFINOWANY cukier, sól, zboża glutenowe i przemysłowe pasteryzowane (nieżywe) wyroby mleczarskie.. Nic przetworzonego, tylko jedzenie przygotowane osobiście w domu, tłumaczenie sie pośpiechem i brakiem czasu jest bardzo kiepską wymówką.
    Ugotowanie garnka kaszy z warzywami to 45 minut.. nie więcej..
    Tyle trwa oczekiwanie na pizzę.. 😉

    Nauczyć się pić wodę z solą, wodę ‚sodową’, ocet jabłkowy, kiszone warzywa, soki surowe domowe, przypomnieć sobie znaczenie ziół..
    Czasami tylko to wystarcza żeby powrócić do równowagi i zdrowia… 😉

    Trzeba o siebie dbać po prostu, nikt za nas tego nie zrobi, i szybkiego spaceru czy truchtu zamiast piwka i telewizorka też nikt nie zabrania.. 😉

  94. bonia 8 września 2015 o 16:12

    @Grzegorzuadamie, czy 10% wodę utlenioną o nazwie „płyn do czyszczenia i dezynfekcji” ze strony envolab, można używać „naskórnie”?

  95. grzegorzadam 8 września 2015 o 17:02

    @bonia

    ale
    -”Posiada dopuszczenie do kontaktu z żywnością.” 😉

    Nikt tego specjalnie nie skaża, ja kupuję foodgrade-a 35%, natomiast ten ma sprytną butelkę z rozpylaczem, ale zalecam ostrożność 10% już nieźle utlenia, wybiela, – tylko miejscowo..
    Jest jeden producent w kraju w Puławach.
    FoodGrade i inne mają atest, a to kosztuje.
    Najdroższe są bez stabilizatorów, musza być przechowywane w warunkach chłodniczych i w zaciemnieniu.

  96. bonia 8 września 2015 o 21:45

    @grzegorzadamie
    Takiej odpowiedzi potrzebowałam. 🙂
    Dziękuję.

    1. grzegorzadam 9 września 2015 o 17:23

      @bonia

      Rozmawialem przed chwilą z Envolab, i przy okazji spytałem o tę 10%, i powiedział, że rozrabia ja z 35% FoodGrade..
      Także do wszystkich celów się nadaje śmiało.
      i 10x taniej niż w dyskontach aptecznych..
      Ale tam nawet chlorek magnezu (lek Delbet (-bezwodny MgCl) 😉 ) musi być kilkadziesiąt razy droższy od substancji chemicznej o wysokiej czystości..

      A sól Epsom to powszechnie dostępny siarczan magnezu siedmiowodny (MgSO4*7H2O).
      Na kilogramy, wiadra i worki, stosowanie do kąpieli najlepsze jest w dużych ekonomicznych ilościach..
      Ktoś pytał w którymś temacie 😉

      Planuję do kąpieli kupić worek soli z Morza Martwego (Jordania) :
      http://sklep.tabsol.com.pl/naturalna-sol-z-morza-martwego-25kg
      -”Woda Morza Martwego ma zawiera 53% chlorku magnezu, 37% chlorku potasu, Ponadto w mniejszych ilościach obecne są też sód, chrom, cynk, mangan, miedź, żelazo i inne. Oprócz chlorków, jako aniony, występują też bromki, jodki, siarczany i węglany.
      Stężenie siarczanów, SO42-, jest bardzo małe, natomiast stężenie bromków w wodzie jest najwyższe na świecie.

      W świetle z prowadzonych na świecie badań istnieje wiele dowodów na to, że sól z Morza Martwego skutecznie wspomagać terapie łuszczycy, grzybic, różnego rodzaju zmian zapaleniowych skóry m.in. atopowego zapalenia skóry) a także skutecznie walczyć z trądzikiem i wypryskami skórnymi (polecana do walki z uporczywym trądzikiem młodzieńczym). Sól z Morza Martwego stosuje się również w stanach depresyjnych i schorzeniach nerwicowych (kąpiele solankowe)” …………….

      (Świetny środek m.inn. na grzybicę paznokci (kilka łyżek do miski z wodą) , dezodorant ecco z ulubioną
      nuta zapachową z olejku eterycznego np. )
      Gdzies jest temat na blogu, ‚mygnął’ mi 😉

      I worek oryginalnej sody oczyszczonej tureckiej, do zastosowań wszelakich.. 😉

  97. malgo78 11 września 2015 o 22:45

    no to tylko krótko w temacie migdałków i naszej opieki zdrowotnej, posłuchajcie kochani tej autentycznej historii z wczoraj: mąż przyjaciółki wylądował w szpitalu z mega wysoką gorączką i morfologią wskazującą na zakażenie organizmu na poziomie bliskim sepsy. podłączyli go do kroplówek, nafaszerowali antybiotykami – nie wiedząc w sumie co mu jest ale co im szkodziło popróbować. niech będzie, powiedzmy że ratowali chłopakowi życie. diagnoza mniej więcej brzmiała: nie wiemy co panu jest ale najprawdopodobniej to pana migdałki oszalały i czyhają na pana zdrowie i życie. TYDZIEŃ czekał chłopaczyna na szpitalnego specjalistę laryngologa, ciągle słyszał migdałki i migdałki. przychodzi pan specjalista i mówi: PROSZĘ PAŃSTWA ALE TEN PAN NIE MA JUŻ MIGDAŁKÓW. dziękuję, do widzenia. nasz polski, szpitalny monthy python. śmiać się czy płakać?

  98. grzegorzadam 12 września 2015 o 08:24

    @malgo78

    Tragedia, można by się śmiać, tylko chłopaka szkoda..
    Ale o podaniu MEGADAWEK vitC oczywiście nic nie wiedzą…………………..
    Właśnie wycięcie migdałków i szczepienia maja koło 30-tki takie sprzężenia…
    Jak znajde wstawię, nie pamiętam gdzie.
    Mamy walczcie do końca z sukcesem o nie wycinanie migdałków!
    To jest pierwsza bariera antybakteryjna, potem dziecko 10-krotnie traci odporność!!….

    Dieta, smarowanie Lugola, woda utleniona, witC po kalibracji – to wszystko jest SKUTECZNE!

  99. grzegorzadam 14 września 2015 o 10:14

    —A taki podstawowy pierwszy „ratunek” po każdym zabiegu wypić surowe białko jaja!!!! Białko zwiąże rtęć i nie pozwoli jej się wchłonąć, tylko zostanie wydalona. To nawiasem mówiąc pierwszy ratunek przy każdym pokarmowym zatruciu metalami ciężkimi (np dzieci potrafią zjeść farbę ołowiową), przez kilka/kilkanaście dni pić surowe białka. Bo metale długo zalegają w przewodzie pokarmowym (chyba w żołądku) i są powoli rozpuszczane przez kwasy. Objawy ciężkiego zatrucia mogą wystąpić nieoczekiwanie np dopiero po miesiącu.—
    —Białko jaja na surowo jest doskonałą odtrutką na metale ciężkie przyjęte drogą pokarmową. O ile się to zrobi od razu, kiedy jeszcze są w żołądku. Białko wiąże się z metalem i nie dochodzi do jego wchłonięcia, zostaje wydalony w nieszkodliwej dla nas postaci. To dość niesmaczna kuracja ale można ją sobie uprzyjemnić bo surowe białko dobrze rozpuszcza się w zimnej wodzie, do której można dodać np miód.

    I tak np po zabiegach usuwania plomb amalgamatowych koniecznie trzeba taką kurację sobie robić, żeby rtęć się nam nie wbudowała nigdzie w komórki, żadnego rodzaju płukanie w trakcie zabiegu u dentysty nie usuwa całego tego pyłu i nie ma przebacz, część jest połykana. A rtęci nawet śladowe ilości są wyjątkowo trujące, nawet opary. Albo taki wędkarz np, który niechcący połknie jakieś tam ilości ołowiu, którym się bawi jako ciężarkami i też mu na palcach zostają śladowe ilości. Ołów jest tak ciężkim metalem, że na rentgenie wychodzi nawet wtedy kiedy skóra została nim potarta. Itd przy wielu okazjach mamy kontakt pokarmowy, nawet kiedy przełykamy zanieczyszczoną „kurzem” czy oparami ślinę, w różnych pracach też, choćby w lakierni chyba. Więc przy jakichś takich intensywnych dobrze białeczko popijać. —

    Warto wiedzieć jakby coś się stało.. I na codzień..
    Blendowane surowe jaja też tak działaja 😉
    Jeszcze w podręcznikach powojennych był ten sposób było to oficjalne remedium.. jedno z wielu..
    Teraz już nie i Jodyna też nabrała ‚toksyczności’…

  100. grzegorzadam 15 września 2015 o 17:57

    Moja córeczka przy kąpieli ..zauważyła coś na paluszku.. kurzajka ..
    Wczoraj wieczorem wypuściłem się za miasteczko w polne drogi.
    1.5 godziny szukałem glistnika, z samochodu ;).. już zrezygnowany wracałem.
    I w jednym miejscu uchował się jeden żółty kwiatek.., w gąszczu pokrzyw, chyba czekał na mnie 😉
    Bez kwiatków trudno rozpoznać.
    Przełamałem, sok ‚pomarańczowy’ > czyli to !
    Wykopałem, do doniczki, stoi na świeżym powietrzu.
    Od dzisiaj będziemy smarować, poinformuję o efektach.
    W łikend nazbieram, może nalewkę da się zrobić jeszcze..
    http://p.benc.pl/press/full/20/18/12/1417.jpg

    pozdrawiam 🙂

  101. grzegorzadam 22 września 2015 o 09:27

    ”Najbardziej niezdrowe „orzechy”: orzeszki ziemne

    Orzeszki ziemne to czarna owca w rodzinie „orzechów”. Jest nawet jeszcze gorzej: to zwykły oszust i pasażer na gapę.

    Orzeszki ziemne bowiem wcale nie są orzechami.

    Rosną one, podobnie jak ziemniaki, pod ziemią, doczepione do korzenia. Są więc bulwą. Cała zaś roślina należy do tej samej rodziny co fasola i ciecierzyca!

    Orzeszki ziemne są bardzo kaloryczne, ale nie mają żadnych wartości odżywczych: przede wszystkim zawierają sporo kwasów tłuszczowych omega-6, których w żywności krajów zachodnich jest już i tak za dużo; kwasy te przyczyniają się do powstawania stanów zapalnych.

    Poza tym niemal zawsze podaje się je prażone, solone, w cieście czy karmelu. Każdy ich rodzaj szkodzi Twojej figurze, a jedzenie orzeszków ziemnych nie zapobiega żadnej z chorób.

    Ich jedyną zaletą jest to, że są tanie. Są więc pomocne podczas okresów niedoboru żywności czy głodu.

    Podczas wielkiego kryzysu w Stanach Zjednoczonych rząd rozdawał kanapki z masłem orzechowym (peanut butter) uczniom, aby zapobiec niedożywieniu. Masło orzechowe zawiera dużo białka i tłuszczu; nie trzeba go przeżuwać. Wynaleziono je pod koniec XIX w., aby podawać w sanatoriach6.”
    z Poczty Zdrowia

    Najgorsze z możliwych ‚śniadań’ dla dzieci to nutella z pieczywem!
    I płatki ‚śniadaniowe’ z mlekiem!~
    Bardziej chyba dziecku zaszkodzić nie można..

    Ale mamy sezon na orzechy włoskie i laskowe- dużo i czesto.. 😉

    http://www.newyorker.com/books/page-turner/a-chunky-history-of-peanut-butter

  102. grzegorzadam 23 września 2015 o 14:02

    Zapalenie SPOJÓWEK:

    1. Chlorku magnezu – stężenie 5 % jako krople, nie szczypie mocno, kuruje w 2 dni
    Dorośli na początku mogą używać większego stężenia do 10 %, a potem zmniejszyć na 5%.

    2. Ocet jabłkowy niefiltrowany w proporcji 1 łyżeczka (5ml) na 5 łyżek (75 ml) wody destylowanej.

    1. Majka864 3 sierpnia 2016 o 20:51

      A jak zrobić taki 5 % roztwór w postaci kropli jak ja kupuje chlorek magnezu w płatkach?

      1. grzegorzadam 3 sierpnia 2016 o 21:19

        Do 95% wody dodac 5% płatków, wagowo.
        Do oczu zastosowałbym czda, zawsze w domu kg sie przyda.
        Ale płatki nie mają obciążeń wykluczających.

  103. grzegorzadam 26 września 2015 o 15:14

    Soda i nowotwór:

    —”Badanie dokonane w 2009 roku, opublikowane w czasopiśmie Cancer Research, jest jednym z pierwszych, które potwierdza, że efekt alkalizacji wodorowęglanem sodu, rzeczywiście może powstrzymać raka.

    Wyniki badań wykazały, że soda oczyszczona podniosła pH i spontaniczne zmniejsza przerzuty u myszy z rakiem piersi.

    Naukowcy również określili, że wodorowęglan sodu nie wpływa na metabolizm komórek, ale sprawia, że mikro środowisko jest niekorzystne dla wzrostu nowotworu.
    Formuła sody oczyszczonej

    Aby zrobić naturalne lekarstwo z sody oczyszczonej na raka w domu, trzeba użyć syropu klonowego lub melasy.

    W książce dr Sircus dokumentował, jak jeden pacjent użył sody oczyszczonej i melasy do walki z rakiem prostaty, który przerzucił się do kości. W pierwszym dniu, pacjent zmieszał 1 łyżeczkę sody oczyszczonej z 1 łyżeczką melasy w szklance wody.

    Robił to kolejno przez 3 dni, po których jego pH śliny wynosiło 7.0 i jego pH moczu wynosiło 7.5.

    Zachęcony tymi wynikami, pacjent zażywał miksturę 2 razy dziennie. A w dniach 6 – 10, wziął 2 łyżeczki sody oczyszczonej i melasy dwa razy dziennie.

    Do 10 dnia, pH pacjenta wzrosło do 8,5 i jedynymi skutkami obocznymi były bóle głowy i nocny pot.

    Następnego dnia, pacjent miał wykonywane rtg kości i inne badania lekarskie. Jego wyniki wykazały, że poziom jego PSA (antygen swoisty dla prostaty, białko wykorzystywane do określenia stopnia przerostu prostaty i raka prostaty) spadł z punktu rozpoznania, 22.3 do 0.1.

    Inna formuła sody zaleca zmieszanie 90 łyżeczek syropu klonowego z 30 łyżeczkami sody oczyszczonej.

    Aby to zrobić, syrop klonowy musi się ogrzać, by stać się mniej lepki. Następnie, dodano sodę oczyszczoną i mieszano przez 5 minut, aż do całkowitego rozpuszczenia.

    5 – 7 łyżeczek dziennie, to zalecana dawka dla chorych na nowotwór.

    Należy zachować ostrożność podczas korzystania z sody oczyszczonej do leczenia raka, ponieważ utrzymanie wysokiego poziomu pH, samo w sobie może powodować zasadowicę metabolizmu i naruszać równowagę elektrolitową, co może spowodować obrzęk, a także mieć wpływ na serce i ciśnienie krwi.

    Nie trzeba być lekarzem, aby przyjmować sodę oczyszczoną. Każdy kto interesuje się własnym zdrowiem musi zrozumieć, jak korzystać z wodorowęglanu sodu. Niedobór wodorowęglanu jest prawdziwym problemem, który pogłębia się z wiekiem, wiec opłaca się zrozumieć i docenić to, czym jest soda oczyszczona.

    Źródła: Dave Mihalovic – neuropata specjalizujący się w badaniach nad szczepionkami, profilaktyce nowotworów i naturalnym podejściu do leczenia.
    cancertutor.com
    phkillscancer.com
    drsircus.com
    drleonardcoldwell.com
    drwhitaker.com

    http://martabrzoza.pl/rak/soda-oczyszcz … mment-7335 ”

    Melasę smiało można tu zastapić naszym organicznym miodem, tylko niektórzy zalecają ostrozność, bo przekroczenie cukru (miód) przy kuracji może przynieść zgola odmienny skutek.
    Cytryniany i octany sodu tez są skuteczne.
    Ale trzeba przy tych sodowych protokołach ‚skontrować’ lub uzupełnić sodę odrobiną węglanu potasu (100/32) wagowo, lub 2:1 ‚objętościowo’, żeby nie doprowadzić do hipokalemii…
    Ale jest i na to sposób, wystarczy łyżeczka soli kamiennej w 3/4 szklanki cieplej wody 😉
    Czyli do sody węglan potasu, tu jest najtaniej, można kupić więcej i użyć jako nawóz na ogród:
    —euro-win węglan potasu— —w googla..

    Ekologiczny środek do walki z mączniakiem prawdziwym, parchem i szarą pleśnią.
    Przy jego stosowaniu w niewielkim stopniu dodatkowo nawozimy glebę i rośliny potasem.
    Ekologiczny, bez pozostałości i bez ograniczeń ilościowych stosowania.
    Bez okresu karencji.”—-

    Askorbinian potasu Gerson stosował w terapii antynowotworowej.
    A ‚wpadł’ na to przypadkowo wloski biochemik Pantellini, jak jeden z pacjentów ozdrowiał z raka z przerzutami
    Tak jak Simoncini został ośmieszony publicznie, a potem zapomniany..
    Dlatego warto o tym wiedzieć 😉

  104. grzegorzadam 26 września 2015 o 15:37

    —”My pobieramy sodę,
    czyli wodorowęglan sodu, ale organizm używa jako bufora zasadowego –
    węglanu sodu, zresztą sam wodorowęglan w roztworach nie jest zbyt stabilny,
    choć rozkład całkowity do węglanu sodu jest długi, nawet w temperaturze
    ciała.
    We krwi krąży już węglan sodu, czynnik stabilny.
    Jak zwykle przestrzegam przed słodkimi mieszaninami sody, każde
    przedawkowanie cukru będzie wspomagało nowotwór. Pobieranie tego typu
    mieszanin należałoby robić pod kontrolą glukometru.
    „Zabawa” polega na oszukiwaniu nowotworu, „nie wie”, że pobiera cukier z
    węglanem sodu i węglan zabija kwasową komórkę poprzez jej alkalizację.
    W artykule widzimy dane pH 7,5 a bawet 8,5.
    Niezależnie od tego czy cukier dajemy czy nie przy pH ponad 8 nowotwór
    obumiera, problemem jest tylko utrzymanie takiego stanu, bo u większości
    nerki nie tolerują pH ponad 8,5 – zaczyna się proces destrukcyjny, a u
    niektórych wcześniej, to wszystko zależy od organizmu, bo np. schizofrenicy
    w większości mają pH moczu ok 9 i więcej z zapachem amoniaku, a nerki
    zdrowe.
    Utrzymanie pH moczu ponad 7 gwarantuje, że nowotwór przestaje się rozwijać.. ”
    z Cheops

    Czyli paski pH muszą być w użyciu!
    A zamiast sody oczyszczonej (wodorowęglan sodu) zawsze można kupić sodę kalcynowaną jakości spożywczej (czystą lub czda) – czyli węglan sodu lekki.
    Wtedy od razu, ‚na skróty’ mamy wspomniany stabilizujący bufor ‚czynnik stabilny’

    –Soda Kalcynowana Węglan Sodu lekki Nr CAS 497-19-8

    A zagadka schizofreników pozostaje zagadką.. 😉

  105. grzegorzadam 11 października 2015 o 15:26

    Myślę, że warto przeczytać:

    ====Bardzo ważne – o tym nie powie Wam lekarz! Ratuj się kto może!

    Chaos i wojny na świecie, ale trzeba zadbać o swoją rodzinę i siebie.

    Chciałabym – ku przestrodze – podzielić się z Czytelnikami pewnymi podłymi doświadczeniami jakie dopadły mnie dokładnie 1 września. A przede wszystkim ostrzec. W tym dniu zaczęłam się dusić, dosłownie, nie mogłam dojść z pokoju do kuchni, łazienki itd., nie mogłam wyjść z sunią na spacer ani po kromkę chleba. Dobrze że mam wokół dobrych ludzi. Nie mogłam położyć się spać bo charczałam, więc postanowiłam noce spędzać przy stole: rolowałam koc, kładłam go na brzegu stołu, na nim skrzyżowane ręce i na nich głowę. Nie pomagało, bo po 20 min ręce drętwiały.

    Zawiozłam się na pogotowie – po zbadaniu mnie / osłuchaniu płuc zdiagnozowano spastyczne zapalenie oskrzeli. Podano mi 2 zastrzyki poszerzające kanały oddechowe i przepisano inhalator. Poprawiło się na kilka godzin, ale znowu spanie przy stole.

    Po 5 dniach takich samych strasznych duszności poszłam do lekarza rodzinnego, dostałam jeszcze jeden inhalator do użycia 4 x dziennie po 2 wdechy, a ten pierwszy używać w razie ataku. Potwierdzona diagnoza – ‚spastyczne…’

    Ponieważ nie było żadnej poprawy, po 3 dniach udałam się prywatnie do b. doświadczonego lekarza ‚starej daty’ potrafiącego robić różne hokus-pokus. Od razu na wejście powiedział mi: pasożyty – glista w płucach. Nie mogłam w to uwierzyć, co za bzdury, pomyślałam, ale mi to udowodnił. Zbadał mnie na pasożyty swoją aparaturą elektroniczną. Działa ona na zasadzie badania fal o przeróżnych częstotliwościach emitowanych przez żywe organizmy. Jest to jedyna dokładna metoda wykrywania wszystkich pasożytów u ludzi. Trwa 3 minutki.

    Wytłumaczył mi, że musiałam połknąć jajo/jaja glisty ludzkiej najprawdopodobniej z liśćmi zielonej sałaty 2 miesiące wcześniej. Tak, taka jest prawda. Wszyscy wiemy co robić z sałatą, prawda? Każdy listek pod zimną wodę, opłukać, otrzepać i do salaterki. A to bardzo poważny błąd. Jeśli nie wierzycie – zróbcie eksperyment: włóżcie liść sałaty masłowej do szklanej salaterki, zalejcie wrzątkiem, zostawcie go i wróćcie po godzinie. Zdziwicie się co z niego wyjdzie. Woda staje się mętna i pokażą się jakieś świństwa na dnie salaterki. To samo odnosi się do kapusty pekińskiej. Zazwyczaj odrywa się 3-4 liście wewnętrzne, kładzie kapustę na desce, kroi i do salaterki. Straszny błąd., między liśćmi aż się roi, tfu… 😕

    Polecił mi kupić tabletki – rosyjski VORMIL, bez recepty, jest to opakowanie 3 tabletek, dostępne w dobrych sklepach zielarskich. Ostrzegł mnie, że po zażyciu każdej tabletki bestie będą ze mną walczyć. I tak się stało. Pierwszą wzięłam – jak trzeba – przed spaniem 18, drugą 19 września, a 20-go prosto na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Diagnoza ta sama: ‚spastyczne…’ Zrobiono mi duży obraz Rentgena płuc, wszystko dobrze, przez 3 godziny przebywałam pod tlenem, przepisano tabletki, i tyle. Wiedząc już o bestiach, zapytałam lekarza dyżurnego czy na prześwietleniu jest jakiś ‚stwór’, nie było. Trzy kolejne dni były nieco lepsze.

    Zadzwoniłam do Sanepidu z pytaniem czy robią badania na pasożyty, niestety, tym się nie zajmują.

    Ale bestie nie dawały spokoju. Znowu ledwie wlokłam się do kuchni, ledwie schodziłam ze schodów z I piętra, siadałam na murku przed blokiem żeby sunia mogła… Znajomi zaczęli się dziwić że chodzę zgięta w pół, charczę i nie mogę wydusić z siebie słowa. Zakupy robili mi dobrzy ludzie.

    1 października połknęłam trzecią tabletkę. Bestie walczą o swoje życie choć trochę słabiej.

    3 października, sobota, od rana coraz gorzej. Wreszcie po południu wezwałam karetkę. Dostałam 2 te same jak wcześniej zastrzyki… Poprawiło się. Podpowiadam lekarzowi w karetce, że jestem ciekawska, wpisałam w kompa objawy i wyszło mi, że to mogą być jakieś pasożyty. Lekarz zgodził się, choć niepewnie, że tak może być, zalecił bym nie używała żadnych inhalatorów bo uszkodzę sobie pęcherzyki płuc. Dostałam skierowanie na spirometrię. A co mam zrobić kiedy mnie dopadną duszości? Wzywać pogotowie.

    5 października zrobiłam spirometrię, orzeczono że wyniki są fatalne.

    I dopiero we wtorek 6 października poczułam się lepiej, znowu zawiozłam się do mojego ‚hokus-pokus’ lekarza, zbadał na obecność stworów, i ucieszył mnie bo one w końcu padły. Duszności ustały.

    7 października jeszcze raz zrobiłam spirometrię, laborantka nawet się zdziwiła czy jestem tą samą osobą, która ledwie przywlokła się do gabinetu 2 dni wcześniej. Wyniki zupełnie inne.

    Teraz jest b dobrze, chodzę normalnie, jak zwykle, nie mam żadnych duszności.

    Ale jestem uparta i zaczęłam grzebać. Wpisałam w kompa ‚cykl życia glisty ludzkiej’ i okazało się, że taka jest prawda: połyka się jajo bestii, ono wędruje do płuc, tam robi się z niego larwa… same obrzydliwe rzeczy. Kiedy wydostanie się z płuc do przewodu pokarmowego, zamienia się w dorosłego osobnika o dł. 30-40 cm, znosi 200 tys. jaj na dobę, może powędrować z krwią do wątroby, pęcherzyka żółciowego, serca lub mózgu. I co wtedy? Przerażające. Tego jeszcze nie odkryłam, mogę sobie tylko wyobrazić mając doświadczenie z płucami. Dziękuję Panu Bogu za to, że miałam objawy, bo gdyby nie… Zdarza się, że człowiek wydali z siebie kilka kg tego świństwa. Wyobrażacie sobie? Ohydztwo. Ciekawe, czy parazytologię usunięto z programu nauczania? Czy tylko po łebkach? Może ktoś wie? Tyle razy podpowiadałam lekarzom, i nic. Jakby pierwszy raz o tym słyszeli. Nie mogłam powiedzieć im o diagnozie mojego ‚hokus-pokus’, bo i tak go niszczą. Leczy się tylko sprzedaż ‚leków’ na inne choroby, być może wywołane przez pasożyty. Wyczytałam, że to one mogą wywoływać bóle stawów u dzieci hamują rozwój i wzrost, ale na wzrost są przecież hormonki. I kółko się kręci, grunt to biznes.

    Wpisałam ‚glistnica’ i Wikipedia mówi, że jajo jest w warzywach podlewanych FEKALIAMI ludzkimi [link poniżej] I okazuje się, że to też prawda. Zauważcie jakie są wielkie marchwie, pietruszki, brokuły i kalafiory jak sedesy… Kiedy gotuje się brokuły / kalafior, zaraz po podgrzaniu wody kuchnia zaczyna cuchnąć wychodkiem. Rozmawiałam ze sprzedawcami na targu, mówili, że wieczorem wieś cuchnie jakby piorun walnął w wychodek, ale warzywa uprawiane przez chciwców i podlewane fekaliami szybko wyrastają na dorodne okazy. W ub. roku jesienią sąsiedzi zakisili 30 l kapusty, zostawili w kuchni, i trzeciego dnia nie było do niej wstępu, tak cuchnęło. Prosto na śmietnik. W tym roku tak samo wyrzuca się kiszone ogóreczki, następnego dnia po zakiszeniu.

    Teraz muszę cofnąć się w czasie. Na początku maja znalazłam w krzakach, a właściwie to moja sunia, niechciany prezent – podziurawione nożem pudełko a w nim pięknego, malego, czarnego, długowłosego świnka morskiego – sprawdziłam mu płeć i nazwałam go Felek. Kupiłam mu 3 małe marcheweczki, chciałam mu dogodzić, ale powąchał je, i jestem pewna, że gdyby mógł mówić, to powiedziałby mi co mogę z nimi zrobić…. W ten sposób chyba ostrzegł mnie żeby wystrzegać się tych witaminek. Nie posłuchałam go, mea culpa. WTEDY JESZCZE NIE MIAŁAM POJĘCIA JAKIE TO WSZYSTKO NIEBEZPIECZNE.

    Zabawcie się w śledczych – poczytajcie o pasożytach, a odkryjecie niesamowite rzeczy. A co się dzieje kiedy skażona kobieta urodzi dziecko? Strach pomyśleć.

    Przykłady:

    vitanatural.pl/pasozyty-czlo … scaridosis

    vitanatural.pl/pasozyty-czlo … aridosis-2

    Drogi zakażenia:

    niedomyte warzywa, nawożone ludzkimi FEKALIAMI
    zanieczyszczona woda (np. z jeziora, rzadziej z basenu)
    źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Glistnica

    A teraz – poszukajcie sobie lekarza który wykonuje nieinwazyjne ‚odkrycia’ aparatem SALVIA lub innym. Prawie 95% nas ma pasożyty. Dowiedziałam się, że w wodzie pitnej są lamblie, których nie niszczy nawet chlor. Czy kogoś to obchodzi? Powodzenia.

    P.S. 1 – Rozmawiałam z moim weterynarzem, i okazuje się, że pasożytów nie da się naprawdę wykryć w… bo ten kawałek… może być czysty, a kolejny skażony, albo… dziś czysty, jutro skażony.

    P.S. 2 – Z innej beczki: moja sunia nie chce jeść kurczaków, ja też nie jem. W końcu już 4-letnie dziewczynki w przedszkolu dostają miesiączkę. Tak powiedziały mi panie przedszkolanki. Sunia uznała, że jeszcze jadalne jest indycze mięso, wobec czego jej słucham.

    Nasze zwierzątka wiedzą lepiej, mają ‚lepszego nosa’ od nas, wierzmy im.

    Jak wspaniale jest oddychać pełną ‚pierwsią’! Nie wyobrażam sobie mieć stwory w mózgu.===
    Art. z wolna-polska.pl/wiadomosci/bardzo-wazne-o-tym-nie-powie-wam-lekarz-ratuj-sie-kto-moze

    pozdrawiam

  106. Mama Szamanka 14 października 2015 o 00:18

    Odkryłam MEGAgigantyczne migdałki w paszczy mojego 2latka. Trzy tyg temu zaczął paskudnie chrapać- zwaliłam na geny „po tatusiu”. Przed weekendem nasluchałam sie czestych bezdechów. Podpiełam pod ewentualne początki przeziębienia… w sobotę zajrzałam w gardło a taaaaaaaaam MEGAgigantyczne migdałki z białymi paskami. Weekendowy lekarz wsadził nam antybiotyk w kieszeń. Jego pierwszy w życiu. Przyznam, że tak jak jestem anty, tak wstrętnie dałam się w ten atybiotyk wrobić i podałam 4ry dawki zanim sie opamiętałam.

    Aktualnie walczymy z białymi wstręctwami tym co mamy- okłady z mielonego/gotowanego sienienia z czosnkiem, nalewka z nagietka doustnie, kora wierzby doustnie i w okłady, okłady z cebuli z olejkiem kamforowym, duże dawki witC w tabletkach (z tabletki niestety bo młody mam rewolucje żołądkowe po cytrusach i wysypkę) i sok z cebuli (na miodzie).

    Po dwóch dniach białe plamy znikają. Pozostaje kwestia rozmiaru migdałków.
    Mieszkam w UK, lekarze mi nie odpuszczą… już w pon dzwonili z kliniki umówić wizyte w tej sprawie.

    Mały ma dopiero 2 latka. Nie namówię go na pędzlowanie czymkolwiek. Musiałabym go złamać i skrzywdzić. Ledwo daje sobie zajrzec w buzie ze strachu po pobieraniu materiału do badań w szpitalu.

    Dietę ustawiłam mu od soboty- kompletnie zredukowaną, bezmleczną, bezglutenową, bezcukrową (jak zawsze) na organicznym ryzu i kaszy jaglanej. Nie kwika bo lubi.
    Naczytałam się właśnie o kalibracji i wdrożę jak tylko paczka z kwasem asko dotrze. No i nie mogę na sokach cytrusowych. Do tej pory będę faszerować witC w tabletkach, czy to ok?

    Jak mu pomóc obkurczyć migdałki zanim dojdzie do wizyty lekarskiej? Czyli przed 26.10? Ratunku.

    Dodam, że nie żyję z jego tatą w najlepszych stosunkach. On będzie za wycięciem- bo sam miał wycięte i do dziś non stop choruje a jest typem „tabletka pomoże na wszystko” z alergiami na wszystko.

    Pomocy.

  107. grzegorzadam 14 października 2015 o 07:28

    Ratuj migdałki..
    Jak nie cytrusowe soki, to inny: jabłkowy lub inny, który lubi maluch!
    Buforuj kwas ask. sodą, lub zakup askorbinian sodu gotowy, łagodniejszy dla zołądka, ale na początek może byc i zwykły kwas L-A.
    Kalibracja: 0.5-1 grama vitC co 15-30 min. az do biegunki, potem od ilości tej odejmij 30-40% i rozłóż na cały dzień w 6 dawkach.
    To jest trudne u takiego malca, ale trzeba próbować!
    Znajdź dojście do wody alkalicznej bo sody maluch nie wypije.
    Trzeba ph paskami zbadać i podwyższac, pewno ma poniżej normy, ale sprawdź..
    Robili wymaz z gardła? przecież w tym wymazie zawsze są grzyby, czego innego sie spodziewają??
    I dziecko juz przestraszone.
    Pędzlowanie jodyną mogłoby pomóc, a tak…..
    Jest duża szansa powodzenia, dzwonili po co?

  108. grzegorzadam 14 października 2015 o 07:30

    Popróbował bym z kropelkami wody utlenionej zakraplać do uszu..
    O.5% spryskiwałbym migdałki, ale nie pozwoli chyba.
    To najskuteczniejszy sposób jednak, i witC….

  109. grzegorzadam 14 października 2015 o 08:15

    ===Do tej pory będę faszerować witC w tabletkach, czy to ok?===
    Jaka masz witC ?
    Tak doraźnie może być, nie faszeruj tylko lecz ! 😉
    Do 26.10 dziecko będzie zdrowe, myślę że wcześniej..
    Pilnuj tej diety, jest b.dobra.

    pozdrawiam 🙂

  110. grzegorzadam 14 października 2015 o 10:08

    ===Nadtlenek wodoru przywraca homeostazę – równowagę kwasowo-zasadową, a co z tego wynika – prowadzi do wyzdrowienia.===

    Woda utleniona poradziłaby sobie z tym w 2-4 dni max..
    Ale witC na poziomie komórkowym i tak ‚transponuje’ w nadtlenek wodoru..
    Dla dzieci, przynajmniej mojego, vitC zadziałała błyskawicznie..

    @Martusiaar pisała, że ‚groźną’ grypę żołądkową dwoma dawkami wody utlenionej pokonała..
    Tak to działa.

  111. grzegorzadam 14 października 2015 o 10:09

    ===- okłady z mielonego/gotowanego sienienia z czosnkiem, nalewka z nagietka doustnie, kora wierzby doustnie i w okłady, okłady z cebuli z olejkiem kamforowym, duże dawki witC w tabletkach (z tabletki niestety bo młody mam rewolucje żołądkowe po cytrusach i wysypkę) i sok z cebuli (na miodzie)===

    to kontynuuj, to jest b.dobre..

    1. Mama Szamanka 14 października 2015 o 21:08

      No ba! To i ja NIEdoktor domyslam sie ze to biale to grzyb. Jeszcze sie nie pochwalili wynikami. Moze hoduja dla potomnych.
      Dzis niestety plamy wrocily na migdaly. Okrecilam mlodego w dwa kompresy na raz na drzemke. Przepocil koldre na wylot a goraczki jak nie ma tak nie ma. Troszke mnie to martwi. Brak goraczki to jakby organizm bezbronny- moje mamine serce tak czuje.
      Nasza wit C ma w skladzie: VitC 1000mg oraz Citrus Bioflavonoids 50mg. Laik ze mnie kompletny ale wydawala mi sie w porzadku, no bo tylko dwa skladniki… Moze byc?
      Znajomych poprosze to kupia wode utleniona w PL sklepie. Wyprobujemy i te bron.
      Do kalibracji to u nas jeszcze troche bo na paczke z PL troche poczekam. Niestety o paskach, kwasach Asko i sodach to dopiero na stare lata przyszlo mi sie uczyc (znaczy wczoraj z PepsiBloga) i nie mialam na skladzie.
      Ze szpitala dzwonili zeby umowic na spotkanie w klinice w sprawie nieszczesnych migdalkow. Male mam szanse je uratowac jesli sie nie zmniejsza do wizyty. Po prostu mu je zabiora bo tu „zdrowie dziecka najwazniejsze” o zgrozo.

      1. grzegorzadam 14 października 2015 o 21:40

        Brak zgody!
        Na jakiej podstawie wyciąć??
        Zagrożenie życia??
        To sa cholerne biologiczne roboty..

        ====Brak goraczki to jakby organizm bezbronny- moje mamine serce tak czuje.===
        Dobrze czuje… A bez migdałków bezbronność będzie większa..

        Wit C twoja całkiem bardzo dobra (!) , sproszkuj ją i wg kalibracji, pół tabletki z soczkiem co 15 -20 minut aż do bulgotków i kupki..
        Kup taki spryskiwacz od soli morskiej z gwintem, wylej zawartość, wlej 1/5 obj. wody utlenionej 3% zwykłej z apteki, 4/5 obj. wody czystej (destylowaną najlepiej, do żelazek np.) w zabawie niech maluszek robi AAAA .. i psikaj kilka razy dziennie w te nabrzmiałości..
        To może być clou tej ‚zabawy’, ryzyko zerowe, efekty mogą Cię b. mile zaskoczyć..
        Spróbuj…Zawalcz!

        A czytania sporo jest.. fakt.. I ciekawe tematy.. 😉

        pozdrawiam 🙂

  112. Mama Szamanka 14 października 2015 o 22:06

    Papierki lakmusowe zamówiłam z ebay- będą jutro/pojutrze.
    Szukam wody alkalicznej/ askorbinianu sodu (tak rzeczywiście byłoby najłatwiej.

    Woda utleniona i destylowana już jedzie. Jeszcze dziś wyprobujemy nową broń.

    Tak z ciekawości zapytam. W szafce znalazłam Bicarbonate of Soda w składzie: Raising agent: E500 Sodium Carbonate. Czy to ta nasza ‚soda’?

  113. Amygdalum 14 października 2015 o 22:11

    Nie można zamieścić comenta…

  114. grzegorzadam 15 października 2015 o 10:04

    @Mama
    E500 to soda oczyszczona, tak.
    Węglan sodu czyli soda oczyszczona rozpuszczona w gorącej wodzie..Musi jak mówią Rosjanie
    ‚wyszypit’ czyli wyszumieć! i niech ostygnie i łyżeczka-dwie soku z cytrynki..
    Oglądałaś film z dr Ogułowem? Musisz to uważnie obejrzeć!
    Najlepiej ze 3x i zapisywać..
    Jest duużo lepsza od wody alkalicznej.. Jest naturalnym niezbędnym (!) składnikiem organizmu, osocza, nerek, jelita cienkiego, okladzin zoładkowych, BUFOREM ALKALICZNYM 🙂
    Askorbinian sodu można zrobić samemu w minutę też, jeżeli masz kwas l-askorbinowy..

    Trzymam kciuki 🙂
    Będzie dobrze..

  115. grzegorzadam 16 października 2015 o 13:07

    ==Recepty (znachorów) zielarzy rosyjskich

    fragment:
    Jak twierdzą znachorzy, prawie wszystkie choroby ludzi i przedwczesna śmierć zależą przede wszystkim od żywienia
    (tzn. diety), niedopuszczalnych mieszanek w naszym pożywieniu i w konsekwencji od zanieczyszczenia i deformacji jelita grubego.
    Ludzie z reguły uważają się za maszynę, która wrzucony z jednego końca pokarm przetwarza tak, aby drugim
    końcem wyrzucić odpadki. „Wrzucaj do niej co chcesz, myślą inni, wszystko się zużyje, spali.
    Tak, spali się, ale jeśli wrzuca się nieodpowiednie produkty, to wraz z nimi spala się od 25 do 50 lat naszego życia!
    Tylko niewielu wie, że w jelitach grubych gromadzi się przez wiele lat kał, najczęściej, z powodu użycia skrobiowatych substancji i gotowanego, pieczonego i smażonego pożywienia.
    Molekuła skrobi nie rozpuszcza się ani w wodzie, ani w spirytusie, ani w eterze.
    Te nierozpuszczalne cząsteczki skrobi, dostając się do krwiobiegu, zanieczyszczają krew, tworząc
    w niej swoistą „kaszę”. Krew poprzez krążenie chce uwolnić się od tej „kaszy i ostatecznie znajduje dla niej różne miejsca składowania.
    Gotowane i smażone pożywienie w ogóle nie odżywia komórek i ścianek jelita grubego, wręcz morzy go głodem. Pożywienie roślinne zaś, posiada swoiste magnetyczne wlaściwości,
    odżywia ścianki jelita grubego i „wymiata” wszystko, co znajduje się na drodze do odbytu.
    Przez 40 lat życia człowiek zjada ok. 40 000 obiadów, kolacji i śniadań. Jeśli odżywia się przede wszystkim skrobiowym
    i gotowanym pożywieniem, to każdy posiłek, przechodząc przez jelito grube, pozostawił warstwę kału. To są przyczyny
    zaparć. Dlatego też trzeba często stosować lewatywy: do naczynia wlać 2 litry ciepłej wody i sok z połówki cytryny.
    Błędy w żywieniu z lat poprzednich są poważne i można je uszeregować w sposób następujący:
    1. Intensywne odżywianie się białkami na skutek zakorzenionego poglądu, że tylko białka dają organizmowi siłę; stąd stałe gnicie białek w jelitach i zatrucie krwi.

    2. Brak wiedzy na temat pożywienia, zbyt długie gotowanie, wyparowywanie pożytecznych soli mineralnych i tym
    samym niszczenie witamin.

    3. Biały chleb, słodkie bułki, ciastka, nadmiar slodyczy i cukru są przyczyną nadmiernej ilości kwasu we krwi i stałej fermentacji węglowodanów w żołądku.
    Z drugiej strony stale niedostateczna ilość produktów zasadowych w naszym organizmie
    powoduje brak koniecznej neutralizacji kwasów powstających zarówno przy odżywianiu się białkami, jak i przy
    fermentacji węglowodanów.

    4. Uporczywa, w ciągu 2-3 pokoleń, ucieczka, szczególnie zimą, od surowych jarzyn, zieleniny i owoców, które zawierają sole mineralne i witaminy.

    5. Stały brak zdrowych gatunków chleba, zieleniny i owoców przy siedzącym trybie życia powodują przewlekłą atonię żołądka i jelita grubego, co z kolei prowadzi do zaparć i samoodtruwania całego organizmu w ciągu szeregu lat.

    6. Nadmiar produktów mięsnych, zup na mięsie, ostrych, mięsnych sosów, nadużywanie alkoholu i piwa powoduje przedwczesne, jeszcze przed czterdziestką, rujnowanie nerek i wątroby i skraca życie o 15-20 lat.

    7. Niechęć do wnikliwej obserwacji wszystwszystkich czynności swojego organizmu, do zwalczania złych przyzwyczajeń w jedzeniu i piciu zawsze prowadzi do choroby.

    8.Mleko, w szczególności krowie, nigdy przez przyrodę nie było przeznaczone dla dorosłych, a jedynie dla bardzo
    małego cielaczka, który nie może jeść twardych produktów. Nigdy nie należy pić mleka do obiadu, do kolacji i śniadania.
    Wielu twierdzi, że odżywiając się przez 15-30 dni tylko mlekiem poprawia stan swojego zdrowia. Przy diecie
    mlecznej pomaga nie mleko, a zamaskowana głodówka.
    Używanie mleka,w szczególności pasteryzowanego,wywołuje zaparcie, o czym
    wiele osób nie wie, powoduje stwardnienie stawów i arterii.
    Od kołyski, aż do grobowej deski mleko jest dla człowieka najbardziej zdradliwym produktem i przyczynia się do występowania wielu chorób: grypy, astmy, nieżytu siennego, suchot, chorób oskrzeli i zatok.
    W krowim mleku jest o 300%
    więcej kazeiny niż w mleku kobiecym. Krowa waży 400–800 kg, a człowiek zaledwie 80 kg.
    Z kazeiny robi się grzebienie i najtrwalszy klej stolarski. Przypomnijmy więc sobie twierdzenie znachorów i wielu uczonych z dawnych czasów, że od mleka twardnieją stawy i arterie.
    Jednakże świeże (prosto od krowy) mleko – 1/4 szklanki dziennie– leczy zadyszkę.Kasza manna.Tybetańczycy mówią:
    „Zaczęliście od mleka i kaszy manny, a więc i na tym kończcie”. Codziennie, chociaż kilka łyżek kaszy powinien jeść każdy po czterdziestce; dobrze działa na kości, mięśnie i układ trawienny.

    Ucha (zupa rybna) przynosi korzyści wszystkim osłabionym, szczególnie zupa ze szczupaka.W rybie jest dużo sodu i fosforu.

    Twaróg – dziennie 100 g przy miażdżycy tętnic, chorobach serca, wątroby.

    Orzechy, rodzynki, ser – codzienne ich użycie uspokaja system nerwowy, usuwa zmęczenie, bóle głowy, wzmacnia mięsień sercowy i system nerwowy.
    Pożyteczne przy chorobach wątroby. Jedna porcja to: 30 g orzechów włoskich, 20 g rodzynków,
    20 g sera.

    Winogrona i rodzynki są zalecane przy podagrze. Poza tym zapobiegają tworzeniu się kamieni. Rodzynki można też wykorzystywać jako słaby środek przeczyszczający. Jednak razem z winogronami i rodzynkami nie należy jeść w dużych ilościach innych owoców i warzyw, a także nie pić mleka, kwasu, wód mineralnych, ponieważ przy jednoczesnym ich spożyciu nasilają się procesy fermentacji.Winogron lepiej nie jeść przy otyłości, chorobie wrzodowej żołądka, cukrzycy, zapaleniu jelita grubego połączonego z biegunką.

    Cytryny i pomarańcze – pożyteczne przy początkach nadciśnienia, chorobach kobiecych i powiększeniu tarczycy.
    1/2 cytryny utrzeć ze skórką i wymieszać z cukrem. Stosować po 1 łyżeczce 3 razy dziennie.
    Morele suszone dodają sił fizycznych, szczególnie mężczyznom.
    Żurawiny leczą nieżyty żołądka.

    Czarna jarzębina – (ARONIA -mój) nie znajdziemy innych jagód z taką ilością jodu. Zalecana jest przy sklerozie i wolu. l kg jarzębiny na 1 kg cukru – po łyżeczce, 3 razy dziennie.Grzyby są ciężkostrawne i dlatego nie są wskazane przy chorobach układu trawiennego, wątroby i nerek.

    Gorczyca i pieprz szkodliwie działają na nerki.

    Figi, szpinak, szczaw i rabarbar mają kwas szczawiowy, który w połączeniu z wapniem tworzy nierozpuszczalną, nie wchłanianą przez organizm substancję.Weżmy pod uwagę: produkty te, używane w dużych ilościach powodują tworzenie
    się kamieni w nerkach.

    SOK z białej kapusty ma silne właściwości żółciopędne. Jest pożyteczny przy zapobieganiu nieżytowi i owrzodzeniu żołądka (po pół szklanki, 3 razy dziennie przed jedzeniem, przez 2-3 tygodnie). Przechowywać w temperaturze nie większej niż 2o C, nie dłużej niż 2 doby.

    Ziemniaki pożyteczne są przy chorobach nerek i systemu sercowo-naczyniowego. Jednak ci, którzy cierpiąna nadwagę
    lub cukrzycę powinni jeść ich mniej. Sok z surowych ziemniaków w medycynie ludowej wykorzystuje się przy chorobach żołądka z nadkwasotą. Wymyte, wytarte starannie ziemniaki w łupinach utrzeć na drobnej tarce. Wycisnąć sok z krochmalem. Pić tylko świeży, po 1/2 szklanki 3 razy dziennie na czczo.

    Marchew jest korzystna przy zaparciach, chorobach wątroby, nerek, kamicy nerkowej i kamicy żołądka. Ale nie jest wskazana przy zaostrzeniu choroby wrzodowej żołądka i zapaleniach jelita grubego.

    Burak gotowany i wywar z niego posiadają właściwości przeczyszczające i moczopędne.

    Dynia (miąższ) polepsza pracę jelit przy zaparciach, nasila wydzielanie moczu.

    Rzodkiew i rzodkiewka polepszają trawienie. Dodatkowo rzodkiew ma właściwości moczopędne i żółciopędne,
    a także sprzyja wydalaniu z organizmu nadmiaru cholesterolu.
    Jednak warzyw tych nie należy używać przy owrzodzeniu żołądka, nieżytach żołądka, chorobach wątroby i nerek, a także przy podagrze.

    Bakłażany obniżajobniżają poziom cholesterolu we krwi, wątrobie, nerkach, nasilają wydzielanie kwasu moczowego. Dobrze jest je wykorzystywać przy chorobach wątroby, nerek, miażdżycy i podagrze.

    Cebula pobudza apetyt, ale przy chorobach przewodu pokarmowego, wątroby i nerek należy je wyelimjnować z jadłospisu.

    Czosnek głuszy procesy ropienia i fermenltacji w żołądku i jelitach, zwiększa wydalanie moczu.

    Chrzan zwiększa wydzielanie kwasu solnego?. Działa moczopędnie. Ale niewskazany jest dla ludzi cierpiących na nieżyty, wrzody żołądka, choroby jelit, wątroby i nerek.

    Pietruszka (korzeń) sprzyja krzepnięciu krwi, zalecana jest przy chorobach krwi oraz jako element diety przy kamicy moczowej, środek moczopędnyy i wiatropędny. Sprzyja rozpuszczaniu piasku i kamieni w nerkach i pęcherzu moczowym.
    Ale przeciwwskazana jest przy ostrych chorobach nerek.

    Seler działa moczopędnie i przeciwzapalnie. Szczególnie pożyteczny jest przy chorobach nerek i podagrze.

    Koper – działa moczopędnie, przeczyszczającco, wiatropędnie i żółciopędnie.

    Jabłka – pożyteczne przy podagrze, sklerozie naczyń. Sprzyjają wydalaniu z organizmu kwasu moczowego, zwiększają wydzielanie moczu.Kwaśne gatunki zaleca się jeść przy cukrzycy i otyłości, a słodkie – przy skłonnościach do kamieni,
    chorobach nerek i podagrze.

    Czarna porzeczka – napar wodny z jej liści sprzyja wydalaniu z organizmu nadmiaru kwasu moczowego.
    Arbuz jest pożyteczny jako środek profilakftyczny przy skłonnościach do tworzenia się kamieni, przy chorobach układu sercowo-naczyniowego i wątroby.

    Poziomka leśna – wspaniały środek przy chorobach serca, wątroby i nerek. Jej owoce pomagają (w dużych ilościach) przy chorobach dróg żółciowych, chorobie nadciśnieniowej, podagrze i innych zaburzeniach przemiany soli. Napar z liści poziomki ma zastosowanie jako środek moczopędny przy kamieniach w wątrobie i nerkach.

    Maliny sprzyjają poceniu się, działają też moczopędnie. Ale nie zaleca się ich przy podagrze i chorobach nerek.

    „Warzywa i owoce (a nie zupy i konserwy) powinny zająć miejsce honorowe na naszym stole. Są bogate w łatwoprzyswajalne sole mineralne. Sole wapnia polepszają pracę serca, zwiększają wydalanie moczu. Sole miedzi i żelaza są krwiotwórcze, a sole jodu zapobiegają miażdżycy. Oprócz tego sole mineralne utrzymują równowagę kwasowo-zasadową płynów w organizmie zmniejsząją wahnięcia w stronę kwasów – a to nie jest rzadkością przy chorobach serca i naczyń,wątroby i nerek, przy cukrzycy i infekcjach.====

    Jest parę ciekawostek.. 😉

    1. pepsieliot 16 października 2015 o 13:16

      zajebiste w całości bym włożyła do mojej książki, którą piszę, no może z tym twarogiem bym się ociągała, ale z drugiej strony twaróg to Jojhana i jej arcyważna siarka

      1. grzegorzadam 16 października 2015 o 13:28

        ==Przepis 315
        Zastosowanie gąbki rzecznej uważano za jeden z najlepszych sposobów leczenia stłuczeń. 2 łyżki gąbki utłuczonej na proszek rozcieńczyć 4 łyżkami przegotowanej wody i szybko nałożyć na potłuczone miejsce.Gąbka zacznie działać po wyparowaniu wilgoci. Nałożona na stłuczone miejsce bezzwłocznie zapobiega wylewom wewnętrznym i krwiakom==

        Haaa, ale skąd w październiku gąbkę rzeczną pozyskać..? 😉

        ==Przepis 321
        50 g kamfory, 50 g proszku gorczycy, 100 g spirytusu, 100 g białka z surowego jajka.W spirytusie rozpuścić kolejno kamforę i gorczycę. Z białek ubić pianę.Wszystko razem wymieszać. .Wcierać w chory staw wieczorem, przed snem, przy artretyzmie.===

        Jest tego jeszcze 348 sztuk .. 😉
        Kilka tysięcy lat doświadczeń szeptuchowych..
        A medycyna nasza ma 150 lat , a rozpycha się łokciami, a leczyyy, że chej !..
        A miały one poważanie, bo urok uczynion przez taką wiele nieszczęść powodował..
        Nawet zbrojni z mieczami się ich bali.. 😉

  116. grzegorzadam 16 października 2015 o 13:10

    + 350 ‚znachorskich’ słowiańskich przepisów na ‚wszystko’ z naszych roślin – bardzo ciekawe 🙂

  117. grzegorzadam 16 października 2015 o 15:09

    ==że chej !..==
    Oczywiście hej.. 🙂

    ==Przepis 96
    Czarną rzepę,wymytą i obraną pokroić na drobne kawałki, przysypać cukrem pudrem. Po 6 godzinach wytworzy się
    sok, którego można używać przy kaszlu u dzieci, po łyżce, co godzinę.==

    Przepis 147
    Przy wrzodzie żołądka i dwunastnicy stosuje się następujące leczenie. Pić na czczo rano i przed obiadem po 100 g naparu glistnika. Ziele razem z korzeniem, drobno pokrojone włożyć do połowy naczynia i zalać wrzątkiem do pełna.Nie zażywać na noc. Jeśli ziele jest suche, to naczynie napełniać do 1/3. Czas kuracji 2-3 tygodnie.

    Przepis 148
    Przy chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy: przy nieżycie z nadkwasotą: zaleca się pić po 3-4 szklanki świeżego soku z ziemniaków. Po wypiciu soku należy poleżeć pół godziny, jeść można po godzinie. Po 10 dniach leczenia zrobić przerwę na 10 dni, a następnie kontynuować leczenie jeszcze przez 10 dni.===

    Ad. 148- sok z kapusty też…

  118. grzegorzadam 17 października 2015 o 13:43

    ===Chlorek magnezu jest biodostępny (przyswajalny), zatem stanowi dobre i tanie źródło magnezu dla organizmu człowieka i zwierząt. W dawce 3 g doustnie działa silnie żółciopędnie i rozwalniająco na zasadzie osmotycznej. W mniejszych dawkach (700-1000 mg) wzmaga wydzielanie żółci, pobudza perystaltykę jelit i reguluje wypróżnienia, nie dając jednocześnie efektu przeczyszczenia, jak czyni, np. siarczan magnezu. Zapobiega zastojom żółci i atonii jelit. Jest dopuszczony do suplementów diety oraz żywności (E511). Wchodzi w skład soli niskosodowych (obok, np. chlorku potasu i wapnia). W przemyśle spożywczym służy do wytrącania białka sojowego podczas produkcji tofu.

    Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 18 maja 2010 r. chlorek magnezu został dopuszczony do suplementów jako źródło magnezu (Załączniki do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 18 maja 2010 r. (poz. 596)). Zalecane dzienne spożycie magnezu wynosi 375 mg.

    Chlorek magnezu nie był uznawany za lek w dawnej medycynie. Służył do przygotowywania wód mineralnych sztucznych. Stosowano go również w postaci roztworu do picia jako środek wzmagający perystaltykę jelit i pobudzający przemianę materii.

    W weterynarii miał podobne zastosowanie.

    Chlorek magnezu można podawać w kapsułkach oraz w proszkach do rozpuszczania w wodzie. Nadaje się do przygotowania roztworów-syropów, dawkowanych łyżkami, w tym dla dzieci i osób starszych. W przypadku zaparcia można go mieszać z roztworem mannitolu, ksylitolu, ksylozy, sorbitolu, z sokami owocowymi, np. śliwkowym, grejpfrutowym; ponadto z miodem i wodą, najlepiej na czczo.
    Polecam również chlorek magnezu w mieszaninach musujących sporządzonych na kwasach organicznych (jabłkowy, bursztynowy, cytrynowy, askorbinowy) oraz wodorowęglanach sodu i potasu. Dla poprawienia smaku można je wzbogacić w mannitol, sorbitol lub ksylozę.===

    Z: Dr Henryk Różański; nauki medyczne i biologiczne; fitoterapia, fitochemia…

  119. Mama Szamanka 20 października 2015 o 17:45

    Młody żyje i ma się lepiej, co nie znaczy wystarczająco dobrze.
    Podsumowując- walczymy od poniedziałku 12.10.2015 metodami jak wyżej. ANGINY NIE MA, to fakt. Nie było już wczoraj. Gorączka podczas całego procesu pojawiła się raz, po dłuższym spacerze w sobotę. Skoczyła na 39.3, potrzymała dwie-trzy godziny i znikła.
    Po „kalibracji” w sobotę mieliśmy małe zawirowania z brzuszkiem- ale przynajmniej wypróżnił się za wszystkie czasy. Teraz dostaje Askorbinian w odpowiedniej dawce. Lubi sodę, też pije. Badamy się papierkami (frajda dla dzieciaka).
    Woda utleniona w użyciu od środy (noc).
    Cały czas na diecie.

    ALE

    Migdałki nadal w paskudnym wielkim rozmiarze. Zostawiają większy prześwit w gardle. Młody chrapie, świszczy w nocy. Mniej bezdechów i sen spokojniejszy niż w zeszłym tygodniu. W dzień nadal oddycha buzią.

    +

    Pojawił nam się kaszel. W nocy nieustępliwy, mokry, duszący, wybudzający bardziej mnie niż jego. W dzień po przebudzeniu mokry, ale potem suchy, natarczywy, non-stop. Zapodaje nadal kompres cebula+ olejek kamforowy. Dbam o ciepłe stopy malucha dodatkowo nacierając delikatnie ostrą papryką.

    Jutro mały idzie do przedszkola a w poniedziałek nieszczęsna wizyta.

    Coś jeszcze mogę zrobić?… na pewno coś jeszcze 😉

  120. martusiaar 20 października 2015 o 18:25

    Czemu idzie do przedszkola??
    chyba lepiej żeby został w domu…. i żebyś mogła dalej działać i stosować te wszystkie metody…

    1. grzegorzadam 20 października 2015 o 21:18

      Tez mnie to zdziwiło, ale pomyślałem, że realia sa takie, praca i tak dalej..
      Zostałbym na Twoim miejscu z synkiem w domu, aż się nie wyleczy do końca.
      A że się wyleczy to pewne, wystarczy konsekwencja, zapewniam.. ! 🙂

  121. martusiaar 20 października 2015 o 18:28

    przecież możesz odwołać wizytę….. nikt nie może Cie do niczego zmusić! zadzwoń że jest poprawa i daj sobie jeszcze tydzień.. trochę potrzeba czasu aby to działało… a jak już zadziała to na długo i skutecznie.

    1. Mama Szamanka 23 października 2015 o 17:47

      Jestem w domu z małym na ile mogę, a że w ostatnim tygodniu było zagrożenie, że tego domu miec zaraz nie będę musiałam pobiec do urzędu z małym w środę bo miał gorączkę i dzwonili z przedszkola żeby go odebrać, potem w czwartek i dziś oddać go na godzinę do przedszkola. Mieszkanie ocalone. Dostałam pracę.
      Koszta są… i to spore:

      dziś w nocy młody gorączkował 40.8… posiedzieliśmy troszkę w wannie z chłodną wodą to spadło do 38.8 nawet. Tylko mnie martwiło, ze w prawym uchu ma zawsze więcej temp. No i się wydało. Ok 12 poleciało z ucha pomarańczowe świństwo. Patrzę w migdałki- znów białe- tym razem w kształcie kropek. Mały odmawia jedzenia. Nawet jogurtów. Chętnie pije. Duuuużo pije. I śpi.

      Pobiegłam z nim do lekarza. Znów antybiotyk. Nie skierował mnie do laryngologa jak prosiłam, bo mam przecież wizytę powtórną w szpitalu w poniedziałek.

      Wróciłam z antybiotykiem do domu (u nas są za darmo)… delikatnie odczyściłam uszko z masy pomarańczowo-ciemnożółtej. Mazia z płatkami. Chwilę potem pojawiła się krew… nie sądze żeby to przez moje czyszcznie- nie robiłam tego inaczej niż zwykle.Dzwoniłam od razu do doktora- mowi że to normalne, nie ma powodu do paniki. NATYCHMIAST PODAĆ ANTYBIOTYK. Mały znów zasnął tym razem trzymając się za ucho.

      Wizyta w poniedziałek…

      nie straci słuchu do tej pory???

      Co na uszy? Nadal ma zakraplane wodą utlenioną… Wiem nie ma złotych środków, ale nam się pogarsza. Do tego ten kaszel, smarki. Umieram ze strachu przed podaniem antybiotyku dwulatkowi… przecież to śmierć dla jego naturalnej flory bakteryjnej…

      CO NA USZY MŁODEMU? Jak mu pomóc to zwalczyć? Pomocy…

      1. grzegorzadam 23 października 2015 o 22:53

        @Mama
        Masz mnóstwo problemów oprócz tego z małym!…

        Widac, że dziecko zaczęło walczyć> gorączka..
        === Chętnie pije. Duuuużo pije. I śpi.==
        Dobrze..

        ==Ok 12 poleciało z ucha pomarańczowe świństwo.==
        Są reakcje..

        Wszystko robisz dobrze. Następuje oczyszczanie i powolne zdrowienie..
        Do napojów, pije dużo, podawaj askorbinian> vitC..
        Jeść nie chce i nie ma co się dziwić, moja mała przy ostatniej infekcji tylko piła przez 5 dni..

        Ta wizyta w poniedziałek obowiązkowa?
        Nie chcę Cię przekonywać, ale lepiej by było, żeby jeszcze powalczył kilka dni..

        ==CO NA USZY MŁODEMU? ==
        To nie jest choroba uszu !!

        pozdrawiam

  122. grzegorzadam 20 października 2015 o 20:46

    @Mama
    Brak gorączki to nie jest dobry objaw..
    Ale sa i sukcesy! Kontynuuj, to jest dośc poważna infekcja..
    Jakie pH wychodzi synkowi?
    Nie zostało tylko 5 dni, ale aż 5 dni ! 🙂

    O! Obejrzyj te krótkie filmy z J. Ziębą, bardzo polecam:

    https://youtu.be/QsRLeh3TBGo
    ==08 Versteckte Therapien H²O² Kurz Jerzy Zięba==
    – z napisami niemieckimi.

    https://youtu.be/5Fk2k4LwWRg

    Trzymam kciuki!
    pozdrawiam

    1. Mama Szamanka 24 października 2015 o 17:58

      Absolutnie się zgadzam, że to nie zapalenie uszu…
      Ucho nie jest dla niego bolesne. Daje sobie zmierzyć w nim temperature, pomasować. Tylko jak w nie zaglądam wyraźnie różni się od tego drugiego. Przede wszystkim tym, że widzę „dno”- jakiś pomarszczony blady koniec. W drugim uchu tego nie ma.
      Tylko ta sprawa skłania mnie do wizyty lekarskiej. Pytanie brzmi, czy lekarz mi coś powie, bo jak do tej pory to nie mają żadnych odpowiedzi tylko wypisują antybiotyki na tzw wszelki wypadek. Jeszcze pomyślę, czy zdezerterować z tej wizyty. Przyznam, że w mojej sytuacji to niebezpieczne. Powinnam się stawiać z dzieckiem na każde wezwanie… tzw „problemy”. Ale z drugiej strony znów z nim wyjdę z domu, znów wystawię na działanie nowych patogenów i znów nic się nie dowiem?!
      Dziś w dzień znów brak gorączki. Zasnął opity naparem z liści malin, kwiatu lipy i rumianku z czosnkiem i sokiem z jeżówki (polecenie służbowe cioci-szamanki). Słodzę to miodem, bo smakuje „inaczej” ale grunt do dobry pijar- sama piję z przesadzonym smakiem to i młody wciąga. Potem przepaca kołdrę na wylot i bez gorączki.
      WitC dostaje cały szas. Sode też wypijamy razem przynajmniej raz dziennie.
      Do tego płuczemy nos wodą utlenioną i wodą morską żeby się w końcu na stałe odetkał. Leci mu z nocha raz gęsto, raz żadzizna. W zależności czy po płukaniu, czy przed.
      W trakcje snu stawiam mu michę z gorącą wodą i olejkiem pichtowym koło łóżka. Dolewam wrzątku kilka razy w nocy. W pokoju pięknie pachnie i do tego pomaga oddychać.
      Cały czas na diecie.
      Bańki ma już stawiane trzeci raz.
      Kompresy cebulowe, ziemniaczane, siemieniowe ciągle go rozgrzewają.
      Pilnyjemy ciepłych stóp.

      Migdały w końcu nam odpuszczą, no muszą NO!
      Sama bym tego wszystkiego nigdy nie wymyśliła ale czuje, że idę dobrą ścieżką.
      Piszę, bo może ktoś skorzysta. A i sama potem będę wspominać walkę o zdrowy organizm mojego 2letniego robaczka.

      To nasza 3cia sobota spędzona w domu. Zdążyłam już usłyszeć: „wiesz, antybiotyk załatwiłby to raz dwa”.
      Dziękuję za słowa otuchy.

      1. grzegorzadam 25 października 2015 o 16:49

        @Mama\
        Wszytko robisz dobrze, wyniki przyjda same! 😉

  123. grzegorzadam 21 października 2015 o 15:29

    PRZEPIS NA BORAKS 3%:

    Kupujesz 1 kg boraksu ‚czystego’ (ok. 6 zł.) jest powszechnie dostępny, zazwyczaj w tych sklepach masz inne:
    askorbinain, kwas L-A (vitC w dwóch rodzajach), cytryniany, magnez..
    Poza tym boraks ma wiele innych ekologicznych zastosowań w domu:

    == Zastosowanie boraksu- w TwoimDomu ==
    fraza – ENTER

    ==1 L wody + 3 gramy boraksu = w 10 ml, 1 dawka (30 mg boraksu) – bardzo małe stężenie – roztwór 0,3 %
    1L wody + 6 gram boraksu = w 5 ml, 1 dawka (30 mg boraksu ) – małe stężenie – roztwór 0,6 %
    1 L wody + 30 gram boraksu = w 1 ml, 1 dawka (30 mg boraksu) – bardzo duże stężenie – roztwór 3 %
    1 L wody + 50 (lub więcej) gram boraksu = w 1 ml , 1 dawka (50 mg boraksu) – bardzo duże stężenie –
    roztwór nasycony ok. 5 % w temperaturze 25 stopni – do celów kosmetycznych i gospodarczych (np. spryskiwanie pleśni).==

    Przepis na roztwór 3% boraksu:

    1. litr wody demineralizowanej (do żelazek może być)
    2. strzykawka – najlepiej 10-20 ml.
    3. Przy braku wagi, kieliszek od vodki 50 gram – (dla sprawdzenia jest strzykawka..)
    4. napełniamy niecały ten kieliszek (75%) boraksem ( musi być ok. 30 g)
    5. wsypujemy do wody ( może być słoik lub butelka 1.0 litr)
    6, mieszamy i już- po dobie gotowy, w temp. pokojowej, przed każdym pobraniem wstrząsnąć najlepiej.
    7. otrzymaliśmy roztwór 3% boraksu.
    8. tzn – w każdym 1 ml roztworu jest dawka podtrzymująca 30 mg boraksu (czyli około 3.4 grama Boru) . – można sobie mnożyć do woli różne dawki w ml i niech sobie słoik stoi i powoli się zużywa.
    Jak łatwo policzyć jest to 1000 dawek podstawowych)

    Zaczynamy np. od poniedziałku do piatku> łikendowe przerwy obowiązkowe, na wypłukanie grzybów,
    trucizn, relokację i usunięcie.
    Wskazane wypijanie wody osolone, dlatego najlepiej wcześniej zrobić hydratację wg Siemionowej..

    Nawet taka mała dawka może powodować Herx-a, ale bać się nie ma czego. można na kilka dni
    wstrzymać, zacząć od mniejszej dawki i kontynuować.
    Powoli i systematycznie.
    Dawka terapeutyczna to:
    1. 0.4 grama (13 ml) dla pań koło 50 kg
    2. 1 gram (30 ml) dla panów 80 kg +..

    Stopniowo możemy dochodzić do tych dawek jak jest potrzeba, dodajemy po 1 ml co tydzień,
    cały czas obserwując reakcję organizmu.
    Zażywam od początku roku, teraz około 10 ml dziennie..
    Samopoczucie b. dobre, efekty oczyszczania były dość intensywne (nerki, tył głowy- bóle dość uciążliwe),
    po miesiącu minęły bezpowrotnie..

    UWAGA:
    Nie stosować KWASU BOROWEGO (BORNEGO) , ten jest MOCNO toksyczny, dawka śmiertelna dla człowieka to tylko ok. 5 gram , przy spożyciu ‚na sucho’ . I tu są nieporozumienia! …

    Natomiast KWAS BOROWY jest świetnym środkiem owadobójczym na insekty > karaluchy, mrówki
    – wysusza je na ‚wiór’..
    Pozbawia wody komórki owada, a ponieważ chrząszcze nie są mocno ‚uwodnione’, odwadniają się na amen..
    Stosowany być może natomiast do przemywania, okładów na skórnie.

    Na wszelki wypadek w niektórych państwach zakazano obu tych substancji, a toksyczność boraksu
    wg normy LD50 jest niższa od soli kuchennej.

    1. Mama Szamanka 23 października 2015 o 17:50

      Mocz miał synek po kalibrowaniu pH 6, aktualnie zazwyczaj ma pH7 lub pH6.

      1. grzegorzadam 23 października 2015 o 21:04

        Prawidłowe pH dla dziecka to 7.2, 7.3..
        Kalibracja nie ma związku z pH., tylko z aktualnym zapotrzebowaniem na vitC.

    2. Majka864 3 sierpnia 2016 o 22:54

      ==Dawka terapeutyczna to:
      1. 0.4 grama (13 ml) dla pań koło 50 kg
      2. 1 gram (30 ml) dla panów 80 kg +..==

      Ja już zgupiałam ile tego boraksu mam brać bo wcześniej jest napisane,że w każdym 1 ml roztworu jest dawka podtrzymująca 30 mg boraksu (czyli około 3.4 grama Boru) czyli jak bym nie liczyła to 13 ml to nie wychodzi mi 0.4 grama….chciałabym włączyć boraks do swojej suplementacji i okazuje się,że nie wiem jak,żeby sobie nie zaszkodzić.Wytłumaczysz mi to Grzegorzadamie ?

      1. grzegorzadam 4 sierpnia 2016 o 10:34

        Majka
        to nie jest laboratorium, to minerał jak sól kamienna, o mniejszej toksyczności od niej 😉

        To są ramy ogólne, dr Last podał orientacyjnie do wagi ciała.
        Trzeba sobie wypośrodkować, panie średniej wagi nie powinny terapeutycznie przekraczać 500 mg boraksu (około 50 mg boru)
        Jak weźmiesz trochę więcej lub mniej nic się nie stanie.

        Nie zaszkodzisz sobie nie przekraczając tych dawek.
        Brałem dużo więcej, jest dobrze, teraz 100-300 mg boraksu, jak się wleje.

      2. Majka864 11 sierpnia 2016 o 23:02

        Grzegorzu a tą dawkę 1 ml to w czymś jeszcze rozpuszczamy czy tak bez rozcieńczania łykamy?

        1. grzegorzadam 12 sierpnia 2016 o 09:52

          1-3 ml 3%.
          To jest ‚mdłe’ w smaku bo alkaliczne.
          Zmieszaj z jakimś napojem całodziennym, naparem owocowym, woda, popijaj.
          Dodaj jakiegos octu owocowego albo cytryny.
          Dr Saul, gdzies podawałem robi ‚maxi’ szejka witaminowego.
          Zrób w dzbanku, dodaj też inne witaminy, nie przeszkadza.

          1. majka864 18 sierpnia 2016 o 21:34

            a do tej mikstury mogę dodać wit C jak rozumie a MSM i magnez można też tam dorzucić?

          2. grzegorzadam 22 sierpnia 2016 o 08:32
  124. grzegorzadam 22 października 2015 o 11:23

    ==Maslo jako tłuszcz nasycony LECZY WSZYSTKIE SCHORZENIA !
    Malo tego eliminuje z organizmu komórki rakotworzce,ktore szybko wydalane sa z kalem i moczem organizmu człowieka.
    Uwazac prosimy ze wspolczesnym „smalcem”,słoniny raczej nie ma w sprzedaży,chyba,ze u chlopa na wsi przed Wielkanoca gdy ubijają swe tuczniki karmione dobra domowa wlasna pasza.
    Wiejski chlebek,z własnego pieca posmarowany smalcem z cebulka to lek na dlugowiecznosc .==

    Sa i takie poglady…. 😉

    1. pepsieliot 22 października 2015 o 13:07

      mogę się zgodzić, tyle ze 10% w diecie max 😀

      1. grzegorzadam 22 października 2015 o 13:25

        Więcej nie potrzeba 😉

  125. martusiaar 25 października 2015 o 12:24

    Podziwiam i trzymam za Was kciuki….
    Może do tego wszystkiego warto by było dołączyć jod? ale to już Grzegorz musiałabym doradzić co i jak np. dodać go w niewielkiej ilości do kropli do nosa??

    1. grzegorzadam 25 października 2015 o 19:08

      @martusiaar
      Nie stosujemy magii tylko chemię i logikę.. 😉
      Ale Ty o tym już wiesz, skutki plebejskiej wody utlenionej wypróbowałaś na sobie……. 😉

  126. grzegorzadam 25 października 2015 o 18:12

    Sztuką jest. żeby w ogóle go zadać..
    Preferuję metodę rosyjską, jako słowianin..
    Amerykanie też nie są w błędzie.. 🙂

  127. grzegorzadam 25 października 2015 o 19:11

    Biorę koło 15 kropli Lugola dziennie…
    ”Plama” utrzymuje się koło doby ..
    W związku z tym ograniczę suplementację, po to są te proste domowe testy.. 😉

  128. grzegorzadam 11 listopada 2015 o 10:01

    Dr Stanislaw Rymsza – z przed 30 lat ale ciągle i cały czas aktualne:

    ”Tę wielką sprawę ogólnoludzką zapoczątkował drobny „prywatny” konflikt z medycyną, reprezentowaną przez kilku lekarzy pracujących w klinikach, którzy odmówili mi współpracy, „nie ufając nowinkom biologicznym”. Byłem więc zmuszony uciec się do testu publicznego.
    W styczniu i lutym 1954 r. w ramach akcji odczytowej TWP wygłosiłem cztery popularnonaukowe prelekcje otwarte o moich badaniach nad rakiem u zajęcy i królików oraz obserwacjach porównawczych chorych ludzi. Umówiłem się ze słuchaczami, aby donosili mi o każdym pozytywnym i negatywnym wyniku zastosowania przedstawionej im mojej metody sterowania samoleczeniem się organizmu w każdym przypadku (wykrytego przez specjalistyczną medycynę) raka u nich i ich bliskich. Odtąd w ciągu 25 lat otrzymałem 46 takich doniesień pozytywnych (guzki sutkowe — 32, nadżerki szyjki macicy — 8, guzy wątroby — 2, induratio penis — 2, nowotwór skóry — l, rak płuc — 1). Negatywnych zaś nie otrzymałem. A te contra factum non valet argumentum, więc nie czekając zaplanowanej początkowo setki (do bilansu procentowego), opisałem te godne uwagi owoce moich zignorowanych przez medyków „nowinek biologicznych” i rozesłałem komunikat do wszystkich uczonych parających się tą problematyką.
    (Artykuł opublikowany w tygodniku „Ład” 27 października 1985 r.)
    W związku z artykułem R. J. Baja pt. „Adwentyści wobec nowotworów” (Ład nr 33) poczuwam się do obowiązku moralnego i naukowego ukazania wyników moich badań biologicznych nad profilaktyką i autoterapią raka.
    Był to wynik moich żmudnych badań: odkrycie nowej prawdy o specyficznej roli kwasu L-askorbinowego (C6H8O6) w tworzeniu się i funkcjonowaniu fagocytów, zdolnych do pożerania komórek rakowych. Mikrobiologicznicznie, ponad wszelką wątpliwość stwierdziłem, że ten kwas (acidum L-ascorbinicum), zwany witaminą C, przekształca bierne leukocyty, zwłaszcza neutrofilne w aktywne fagocyty, które drapieżnie bronią organizm przed wszelką infekcją zewnętrzną i przed neocytozą wewnętrzną, zakłócającą Jego genetyczny porządek rozwojowy, stabilnie zaplanowany w DNA. Pełne zaopatrzenie krwi i limfy w molekuły witaminy C tak potężnie uzbraja tworzące się pod jej wpływem fagocyty i makrofagj, że absolutnie żadne obce mikroorganizmy nie są zdolne rozwijać się w jej środowisku osmotycznym. Tu fagocyty przy pomocy witaminy C rozpuszczają (rozmiękczają) ścianki niepotrzebnych komórek egzogennych (mikroby chorobotwórcze) i endogennych (tkanki martwicowe, neocyty i neoplazy rakowe), a następnie je pożerają, same przy tym ginąc i trupami swymi wypełniając gruczoły chłonne, skąd są systematycznie wydalane do moczu jako tzw. „ciała ropne”, znane powszechnie z elementarnych analiz lekarskich.

    W świetle tej prawdy o kwasie L-askorbinowym witamina C, może śmiało awansować do rangi wymarzonego przez ludzkość panaceum.
    Jeżeli wszyscy będą mieli zawsze swoją krew nasyconą witaminą C, to nie tylko rak, ale również inne dolegliwe cierpienia (grypa, katar, torbiel przyzębna, szkorbut etc.) zostaną wykreślone z rejestru chorób człowieka.

    Są tu jednak pewne bardzo istotne restrykcje, które przeoczają inni badacze (np. Pauling).
    Dlatego ich wyniki są połowiczne, a wnioski błędne.
    Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, ze witamina C nie jest lekiem sensu stricte, lecz koniecznym składnikiem organizmu, jak woda (H2O) i sól (NaCl), których naturalne uzupełnienie należy do kulinarii — nie do terapii.
    Dopiero brak tych składników lub ich niedobór wywołuje stany chorobowe, wymagające ingerencji medycyny. Takim właśnie deficytowym składnikiem krwi człowieka jest dziś kwas L-askorbinowy (C6H8O6), którego ubytek powiększa się coraz bardziej w miarę postępu technizacji życia codziennego (wibracja, promieniowanie, hałas, ultradźwięki) i chemizacja pokarmów (konserwacja, dezynfekcja, dezynsekcja). Szczególnie szkodliwa tu jest pironizacja żywności, zapoczątkowana wkrótce po wynalazku ognia, a dziś doprowadzona do perfekcji.
    Surówki spożywa człowiek coraz rzadziej. A więc, w rezultacie deficytu witaminy C w jego krwi, rozwijają się tzw. „choroby cywilizacyjne”, pośród których rak zajmuje czołowe i najgroźniejsze miejsce pobudzając uczonych (Rosenthal, Galio) do snucia najbłędniejszych hipotez i teorii. Np. nie wiedzą oni, że modny dziś interferon jest bezwartościowym odpadkiem (askorbinofagocytozy) antagonistycznych wirusów, a więc „śmieciem” witaminy C.
    Rola witaminy C w organizmie Jest dwojaka. Primo: Jest ona konieczna jako czynnik (enyzm askorbinaza) metabolizmu, bez którego proces życia (przemiana materii) byłby niemożliwy. Secundo: służy fagocytom i makrofagom jako niezbędne narzędzia obrony organizmu przed egzo- i endoinfekcją. Stosownie do tej dwoistej funkcji witaminy C, jej zapas w organizmie dzieli się niejako na dwa magazyny. Pierwszy — bazowy, konstytutywny, stały, metaboliczny, nienaruszalny (na rzecz drugiego). Drugi — obronny, niestały, ilościowo zmienny, w zależności od dopływu z zewnątrz, z pokarmów, zużywalny po zaspokojeniu zapotrzebowań pierwszego (po jego nadmiarze ilościowym).
    Normalnie organizm sam wytwarza witaminę C dla obu tych „magazynów” w dostatecznej ilości. Niestety. cywilizacja techniczna permanentnie utrudnia to wytwarzanie oraz niszczy (denaturalizuje) potrzebne do tego surowce pokarmowe. Stąd wiele ludzi nie posiada dostatecznego stężenia witaminy C we krwi, wystarczającego na zaopatrzenie obu tych „magazynów” stale się opróżniających wskutek procesu życia i obrony fagocytarnej. Cywilizacja techniczna prowadzi do tego, te zapas witaminy C zabezpiecza już tylko zaspokojenie konstytutywnych potrzeb metabolizmu i to w coraz uboższym zakresie Na potrzeby obronne mamy jej coraz mniej. Wynaturzony przez technikę i starzejący się organizm wytwarza ją coraz skąpiej, a schemizowane pokarmy dostarczają coraz mniej surowca, przydatnego na to wytwarzanie. Oba te nieszczęścia idą w parze! Na ich tle powstają różne choroby zakaźne, które medycyna nauczyła, się zwalczać za pomocą osobnych szczepionek. Ale wobec neocytozy kancerogennej okazała się bezradna, wskutek niewiedzy o istotnej roli witaminy C w organizmie, gdzie ona stanowi uzbrojenie fagocytów, zabijających i pożerających wszelkie niepotrzebne komórki (neocyty, mikroby, nekroby).
    Odkrycia tych niepodważalnych prawd o witaminie C dokonałem na zasadzie: necessitas mater, studiorum. W roku 1952 lekarze stwierdzili, że mój najbliższy przyjaciel jest chory na „raka wątroby z przerzutem na płuca”. Zaproponowali jako jedyny ratunek chirurgiczne usunięcie guza oraz rentgeno- i chemioterapię z gwarancją życia przez 2 lata po operacji. Odrzuciłem tę „łaskę” medycyny i jako biolog na własną rękę podjąłem walkę ze śmiercią człowieka, poświęcając badaniom ponad 400 królików, co zawdzięczam pomocy prof. Jana Dembowskiego, który uwierzył w moją hipotezę intuicyjnie. Po wielu eksperymentach stwierdziłem, że 88 proc. rakowatych królików powróciło do zdrowia po wprowadzeniu dużych dawek witaminy C do ich pożywienia. Dalsze próby, już po wyeliminowaniu dostrzeżonych błędów transplantacyjnych, wykazały 100-procentowe wyzdrowienie zwierząt, dożywianych witaminą C. Podkreślam: dożywianych! — nie leczonych! Onkolodzy bowiem pouczyli mnie, że witamina C jest lekiem za mało toksycznym, więc nie zatruje raka(!)
    Równolegle z królikami i mój najbliższy przyjaciel został w ten sam sposób uratowany od niechybnej śmierci, prognozowanej przez medycynę. Już w styczniu 1954 r. był on prawie zdrowy: z płuc całkowicie zniknęły wszystkie 4 guzki wielkości fasoli, a na wątrobie guz (wielkości mandarynki) zmalał do rozmiarów orzecha laskowego. Po następnym roku rtg nie wykazał Już żadnych zmian. A niedoszły „umarlak” jest dziś uosobnieniem zdrowia i siły (mężczyzna ten liczy dziś lat 89. 180 cm. 89 kg). Przez ostatnie 25 lat, odkąd pozbył się swego raka. nie chorował ani razu, nawet na katar — wyraźnie odmłodniał. A to dzięki witaminie C, której dawkę obliczyłem mu na 9 g dziennie krystalicznego kwasu L-askorbinowego, rozpuszczonego w litrze wody z cukrem. Po wyzdrowieniu pacjenta redukowałem stopniowo tę dozę aż do 2 g. które utrzymałem, na stałe jako minimum profilaktyczne, wykluczające nawrót nowotworu — co również wybadałem na zwierzętach. A więc (uczciwie wyprodukowanych przez „Polfę”) 18 drażetek a 0,2 g witaminy C dziennie całkowicie zabezpiecza mu zdrowie przed nowotworami, ale również przed innymi chorobami i schorzeniami.
    Jako wskaźnik kontrolny nasycenia organizmu kwasem L-askorbinowym przyjąłem Jego śladową obecność w urynie. Kto w moczu ma kwas askorbinowy, temu nie grozi rak ani inna choroba. Zrozumiała więc jest naiwność amerykańskich uczonych (np. Burzyńskiego), którzy z moczu wypreparowują ten nadwyżkowy odpadek witaminy C jako specyficzny „antyneoplaston”. Przecież to substancja już mało aktywna biochemicznie, „zmęczona” pracowitą wędrówką po organizmie! Ale oni tego nie rozumieją i nie wiedzą, że to odpad witaminy C.
    Odkrywszy tak niezwykłe walory witaminy C, przeprowadziłem bardzo dokładne badania mikrobiologiczne i biochemiczne nad jej działaniem. Tu m. i n. okazało się, że jest ona bardzo wybredna i kapryśna pod względem „towarzyskim”. We krwi nie znosi ona obecności alkoholi, alkaloidów, glikoalkaloidów. sulfamidów etc. Pod ich wpływem struktura kwasu L-askorbinowego ulega przekształceniom izomerycznym i traci niektóre atomy, przemieniając się w kwas dihydroaskorbinowy (C6H6O6) albo w inne bezwartościowe „askorbiniaki” (kwasy: d-askorbinowy, L-izoaskorbinowy, d-izoaskorbinowy), których mieszaninę fabryczną sprzedają apteki pod nazwą „witamina C”, ale bez literki „L” przed nazwą łacińską: acidum ascorbinicum. To pociąga za sobą bezskuteczność terapeutyczną i profilaktyczną tej handlowej witaminy C. A w organizmie traci ona wszelką wartość ochronno-fizjologiczną, gdy spotyka tam różne „używki” przyjemnościowe, nie stanowiące pokarmu.
    Prawdziwa witamina C musi mieć literkę „L” przed swą nazwą: acidum L-ascorbinicum. To jest klucz do zagadki, na której załamują się badania i odkrycia wszystkich uczonych.
    (cytat z art. dr Rymsza)
    A zatem kto chce mieć w swoim organizmie prawidłową gospodarkę askorbinową, gwarantującą absolutne zdrowie pod każdym względem, ten musi zrezygnować z wielu rozkoszy „cywilizacyjnych”, jakimi codziennie zanieczyszcza swoją krew (alkohol, nikotyna, kofeina, solanina etc.). To jest warunek konieczny skuteczności działania witaminy C. którą należałoby ustawowo wprowadzić do wszystkich produktów spożywczych, poddając je askorbinizacji przemysłowej. Bo tylko w ten sposób wszyscy ludzie będą mieli krew nasyconą tą witaminą bez uciążliwej konieczności łykania drażetek. Opłaciłoby się to wielokrotnie bardziej niż budowanie kosztownych ośrodków onkologicznych — albowiem tańsze jest zapobieganie aniżeli leczenie.
    Aby uniknąć nieporozumień powtarzam, że tylko jeden kwas askorbinowy jest witaminą C, chociaż wszystkie one mają identyczny wzór ilościowy (C6H8O6), z wyjątkiem dihydroaskorbinowego (C6H6O6). Różnica polega na budowie molekuł (drobin) tych kwasów. Prawdziwa witamina C musi mieć literkę „L” przed swą nazwą: acidum L-ascorbinicum. To jest klucz do zagadki, na której załamują się badania i odkrycia wszystkich uczonych. A ich kosztowny interferon jest mało skuteczny, bo to odpad fagocytarny kwasu L-askorbinowego. powstający przy antagonizacji wirusów.
    Dr STANISŁAW RYMSZA ” ===

    =Szczególnie szkodliwa tu jest pironizacja żywności, zapoczątkowana wkrótce po wynalazku ognia, a dziś doprowadzona do perfekcji==

    pozdrawiam

  129. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 09:35

    Kolejny b. ciekawy artykuł dr Jaśkowskiego:

    ===Dlaczego kobiety muszą chorować?
    12/11/2015 — prawdaxlxpl
    Rate This

    W celu wyjaśnienia tego zjawiska muszę się cofnąć o „parę” lat wstecz, czyli do XIX wieku. Nagle, ni z gruszki ni z pietruszki, zaczęły wyrastać feministki. Jak do tej pory nikt nie zainteresował się, skąd te biedne kobiety, walczące rzekomo o swoje prawa, nagle miały czas i pieniądze na drukowanie setek ulotek, szycie transparentów itd. To samo zjawisko obserwuje się po I Wojnie Światowej, a w karykaturze socjalistycznej do II wojnie Światowej w Polsce. Te kobietki traktorzystki, murarki itd. Obecnie to samo obserwujemy w postaci dalszego przejmowania zawodów: te żołnierki – markietanki, te setki tysięcy urzędniczek.

    Cała reklama jest nastawiona na równouprawnienie płci, ale swoiście rozumiane. To znaczy, jest w Europie demokracja, czyli wygrywa większość, ale dla kobiet mamy osobne limity. Efekt jest taki, że pomimo przegrania wyborów, to kobieta zostaje posłem, etc.

    Przed wojną mąż zarabiał tyle, że panią domu stać było na zatrudnienie gosposi, jak się rodziły dzieci, czy to do bawienia dzieci, czy do gotowania posiłków. Po 1945 roku „męską” pensję podzielono na 3 części. Jedną cześć otrzymywał mąż, drugą żona, a dodatkowo musieli opłacić urzędniczkę, która dzieliła ich wynagrodzenie. Innymi słowy, starano się po pierwsze, rozbić rodzinę w każdy skuteczny sposób. Stąd wydziały na przykład sądów rodzinnych są obsadzane nawet przez kilkakrotne rozwódki. Przecież taka musi się wykazać.

    Z drugiej strony chodziło o zwiększenie obrotu pieniądza. Wiadomo na podstawie 4-letnich badań prowadzonych przez Hevlet-Pakarda w latach1948/52, że kobiety znacznie łatwiej wydają zarobione pieniądze. Było to pierwsze „zatrudnienie” komputerów na skalę masową. Generalnie facet nie zmieni portek, jak mu nie zaczną spadać, a kobieta potrafi kupić ciuch, ponieważ jej się na wystawie podobał i po powrocie do domu nigdy go nie założyć, ponieważ przestał się podobać. Czyli to kobiety zwiększają obrót handlowy. Proszę popatrzeć krytycznie na te wszelkiej maści drogerie, ciucholandy itd. 90% powierzchni wystawowej dla kobiet i kilka procent dla dzieci i mężczyzn. Stąd właśnie takie nachalne wprowadzanie „filozofii” gender. Trzeba z chłopa zrobić babę, to więcej barachła kupi. I najciekawsze, że tego nie rozumieją tzw. moraliści.

    Pomimo licznych sloganów, jeszcze do niedawna aż 80 % kobiet kończyło naukę na poziomie szkoły zawodowej. Nowych danych nie znalazłem. Ten niski poziom oświaty sprowadzony został tak naprawdę przez Ministerstwo Oświaty, czy też Edukacji, do poziomu trzech klas szkoły podstawowej. Musimy pamiętać, że po licznych reformach p. Hall, czy Szumilas, w pierwszych 3 klasach nie ma stopni, czyli wszystko jedno, czy dziecko uczy się, czy nie, przechodzi z klasy do klasy. Efekty widzimy w życiu codziennym, o czym poniżej. Czyli osiągnięto poziom edukacji zaplanowany w czasie II Wojny Światowej przez Nimców dla Słowian, a potwierdzony potem w tzw Raporcie Klubu Rzymskiego, Instytucji powołanej przez CIA w 1970 roku. Polacy mają być zapleczem siły roboczej dla zachodu.

    Poza tym, powszechne nauczanie państwowe jest celowo wprowadzane, jako ułatwienie tresury dzieci. Już znany agent DuPoint w 1790 roku pisał do gen. Waszyngtona, że powszechne nauczanie państwowe spowoduje takie „ustawienie” młodego człowieka, że żadna szkółka parafialna, czy niedzielna, nie zmieni tego. I tak się dzieje do dnia dzisiejszego. Dodatkowo problem edukacji pogorszył się z powodu przejęcia katechezy przez, powiedzmy ogólnie, średnio do tego przygotowane kobiety. Panie te starają się z wiary zrobić naukę, co doprowadza do pomieszania z poplątaniem u dzieci. Nie posiadają bowiem podstawowej wiedzy z fizyki, czy chemii, a usiłują Biblię sprowadzić do podręcznika nauk ścisłych. Problem w edukacji polega na tym, że większość dziewcząt nie dostaje w okresie szkolnym podstawowych informacji dotyczących zarówno higieny osobistej, jak i nazwijmy to, towaroznawstwa, choćby na temat z czego i w jaki sposób są przygotowane produkty do higieny intymnej.

    Przeciętnie dziewczyna po 18. roku życia trafia do pracy na stoisku, albo na kasie, albo w urzędzie i żadna nowa wiedza nie dotrze do niej. Jedynymi źródłami informacji są koleżanki oraz mass media. Większość prasy kobiecej jest finansowana przez koncerny kosmetyczne, reklamujące swoje produkty. Czyli mówiąc prościej, ogłupiające dziewczyny. Wystarczy czasami podsłuchać, o czym rozmawiają w takim Rossmanie [wiem, wiem, że podsłuchiwać jest nieładnie, ale one tak głośno mówią].

    Podstawowa luka w wykształceniu polega na braku jakichkolwiek informacji z zakresu toksykologii. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie tych 80% z wykształceniem podstawowym, taka p. prof. T. Jackiewicz także nie ma większego pojęcia o toksykologii, publicznie mówi bowiem, a jest konsultantem z pediatrii, że szczepić należy niemowlęta z niską wagą urodzeniową, czy wcześniaki, a zapomina, że w każdej szczepionce jest aluminium. Dawka dopuszczalna aluminium to około 2-3 mcg/kg masy dziecka, czyli około 10 mcg na dziecko. A w szczepionce, w zależności od firmy i rodzaju, znajduje się od 250 mcg, do 850 mcg. I dla pani Profesor to bez znaczenia, że przekracza dopuszczalną dawkę o 8500 %.

    Po drugie, nie uwzględnia się kumulacji związków toksycznych. Jeszcze w latach 80. można było podawać szczepionki w odstępach co najmniej 12-tygodniowych, ale lepiej było w odstępach 30-tygodniowych. A obecnie obserwujemy radosną twórczość san-epidów i wojewodów, dających nakazy szczepienia 6 szczepionkami w okresie 2 tygodni, pod karą mandatu wysokości rocznego wynagrodzenia. Wiadomo, nie wiedza, ale miejsce siedzenia czyni specjalistę i eksperta z osobnika.

    I najciekawsze, że prokuratura, stojąca rzekomo na straży praworządności, nie widzi nic złego w tym masowym truciu dzieci.

    Po trzecie, nie bierze się w ogóle pod uwagę synergizmu różnych związków toksycznych, czyli nie sprawdza się choćby tego, ile „mleko” w proszku, czy sojowe, zawiera aluminium [Uwaga: mleko w proszku nie jest mlekiem, tylko produktem mlekopodobnym!!!!!!]. A zwiera średnio 10 razy więcej aluminium, aniżeli mleko matki. Mleko matki zawiera średnio 23mcg/l, mleko w proszku 226 mcg/l, a mleko sojowe może zawierać nawet 551mcg/l. Jeszcze większe wartości wykryto w mleku w Turcji z fabryk europejskich, sięgające 10.925 mcg/g. Świadczyć to niestety może o wysyłaniu niedopracowanych preparatów do krajów trzeciego świata. Podobnie jak w Polsce proszki do prania, kawa, czy herbata tych samych firm zachodnich, nie są tymi samymi produktami. Wyraźnie także widać, że pracownicy służby zdrowia zupełnie zapomnieli o pojęciu INDEKS TOKSYCZNOŚCI.

    Jakie to ma znacznie dla zdrowia?

    Ano ma, i to duże.

    Po pierwsze, do lat 80. kobiety nie używały żadnych podpasek typu ze skrzydełkami, ale normalne z waty bawełnianej.

    Obecnie wprowadzono modę, że szew w kroku musi się wrzynać, więc takiej dużej podpaski nie udałoby się utrzymać w środku, tylko zsuwałaby się, pozostawiając często ślad na materiale spodni. Ale proszę mi ujawnić chociaż jedną panią związaną ze służbą zdrowia, która wie, co to jest infinicel? 2-[etyloheksylu i diwinylobenzenu z chlorkiem wapnia] A to jest to właśnie świństwo, które posiada doskonałą chłonność wody, nawet do 10 razy większą, aniżeli własna masa. Proszę wykonać proste doświadczenie, polegające na włożeniu takiej podpaski do słoika z ciepłą wodą i poruszaniu nią. Po 30 minutach woda robi się mleczna. Czyli zwykłe poruszanie tą podpaską wypłukuje z niej ten materiał. Cząsteczki są tak małe, że niewidoczne i przyczepiają się do śluzówki pochwy, powodując, jako ciało obce, stany zapalne.

    Jak obliczono, normalna kobieta zużywa 16 800 takich podpasek w ciągu życia. Niech chociaż troszeczkę z każdej zostanie na śluzówce, to ile tego się zbierze przez te lata? Jakie to jest zakażenie? I jaki zysk dla producenta.

    Podpaski są białe. A jak to ociągnięto? Oczywiście, w najtańszy sposób, czyli poprzez chlorowanie. Każda pani wie, że do prania białej pościeli używa sie środków na bazie chloru. A chloru nie da się usunąć w 100 % z takiego materiału. Pomiędzy nogami w kroczu jest zawsze ciepło, wilgotno i następuje tarcie. Powoduje to wydostawanie się tego uwięzionego chloru i reagowanie ze śluzówkami pochwy. Oczywiście powstaje stan zapalny, świąd, pieczenie itd. Generalnie może dojść do zapalenia bakteryjnego i zapalenia cewki moczowej. Objawia się to pieczeniem, częstym oddawaniem moczu, bólami w podbrzuszu, upławami. To dziwne, ale bardzo często upławy są lekceważone przez panie po jednej i drugiej stornie medycyny.

    Trzeba brać pod uwagę, że nawet podpaski z bawełny nie są już te same, jakie były 40 lat temu, ponieważ praktycznie 100% bawełny jest pochodzenia GMO. Niestety, włókna bawełny GMO są o wiele gorszej jakości, rwą się i te wszczepione geny mogą się uwalniać, pozostając w pochwie. Poza tym, są przesycone raundapem, czyli środkiem chemicznym, uznanym za potencjalnie rakotwórczy. Co powodują środki rakotwórcze, nie muszę opisywać.

    Wracając do chloru. W pewnych sytuacjach z tego chloru mogą powstawać dioksyny. Dioksyny są to także rakotwórcze substancje, na które nie ma normy. To znaczy dokładniej, są normy, ale nieuwzględniające ani czasu działania, ani wieku osoby. Poza tym, normy WHO i na przykład EPA różnią się o 1000 razy. Opublikowane przez Amerykańską Agencję Środowiska – EPA raporty wskazują, że nawet tzw. śladowe ilości dioksyn mogą być przyczyną:

    nieprawidłowego wzrostu tkanek w jamie brzusznej i narządach rodnych
    generalnie nieprawidłowego wzrostu tkanek w innych narządach
    uszkodzeń systemu odpornościowego
    zaburzeń hormonalnych.
    A u ilu kobiet obecnie stwierdza się mięśniaki i inne zmiany, na przykład torbiele jajników? Te pozostałości tamponów, czy podpasek, ułatwiają zagnieżdżenie się bakterii z rodzaju Staphylococus aureus – słynny gronkowiec złocisty, czy Streptococus. Bakterie te są często odpowiedzialne za zespól wstrząsu toksycznego – TSS. Jeżeli którykolwiek z poniższych objawów pojawi się w okresie używania podpasek czy tamponów w trakcie miesiączki lepiej skontaktować się z lekarzem. Te objawy to: nagła wysoka gorączka, wymioty, biegunka, niskie ciśnienie krwi, wysypka na dłoniach i stopach, bóle mięśni, zaczerwienienie oczu i/lub gardła.

    W celu zminimalizowania skutków lepiej używać specjalnych kubeczków menstruacyjnych, lub starych sposobów z podpaskami z waty.

    To nie wszystkie czynniki chorobotwórcze, jakie PT Panie sobie same podają. Ujawniono w 2015 roku, że wodorotlenek glinu, czyli znowu aluminium, stosowany nie tylko w szczepionkach, ale i dezodorantach, powoduje przeciążenie w miejscu wstrzyknięcia i prowadzi do takich chorób, jak zespół przewlekłego zmęczenia, pesudolymphoma makrofagi. Badania wykazały, że w miejscu wstrzyknięcia może się zgromadzić aluminium w ilości nawet do 768.1 mcg na gram suchej masy, w porównaniu do 5.61 mcg w grupie kontrolnej.

    Nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego podaje się aluminium do wszystkich szczepionek. Brak prac naukowych, które sugerowałyby, czy wyjaśniały powody takiego postępowania. Jedynym obecnie wyjaśnieniem jest uszkadzanie centralnego sytemu nerwowego, czyli mózgu. Aluminium powoduje demencję u osób starszych oraz jest odpowiedzialne za chorobę Alzheimera.

    Aluminium powoduje także zwiększenie nadwrażliwości przeciwciał i zaburzenia humoralne układu odpornościowego, czyli powoduje atakowanie własnego organizmu przez jego system odpornościowy. Enigmatycznie nazwano to chorobami z autoimmunoagresji.

    W 2014 roku Raport Current Medicinal Chemistry podał, że pomimo prawie 90 lat stosowania aluminium, nie ma prac udowadniających jego bezpieczeństwo, a także zrozumienie mechanizmów jego działania jest niezwykle niskie. Raport stwierdza: „W naszej opinii, wynika, że ewentualne korzyści ze szczepionek zostały przecenione, a ryzyko potencjalnych negatywnych skutków zlekceważone.”

    Raport, który ukazał się 18 marca 2012 roku pod tytułem: „Metalloestrogeny: nowa klasa rakotwórczych estrogenów”, jeszcze bardziej odkrywa prawdę o bezmyślności podawania małym dzieciom aluminium. Już w 2006 roku stwierdzono, że poniżej wymienione metale, są w stanie wiązać się z receptorami estrogenów komórkowych, naśladując fizjologiczne działania estrogenów. Do tych metali zaliczono: aluminium, antymon, arsen, bar, kadm, chrom, kobalt, miedź, rtęć, nikiel, selen, cynę i wanad.

    Zarówno aluminium jak i rtęć są podawane w szczepionkach. Pozostałe metale są zrzucane z samolotów pod postacią trwałych smug, czyli chemtrailsów. Wystarczy popatrzeć na niebo. Sole aluminium, używane jako antyperspiranty w dezodorantach zostały uznane za przyczyniające się do raka piersi. W komórkach ludzkich nabłonka sutka MCF-10W stężenie aluminium przekraczać może o 100 000 razy występujące w grupie kontrolnej. Czyli znaleziony metal wykazuje działanie rakotwórcze w stężeniu 100 000 razy mniejszym, aniżeli występujące w produktach higieny osobistej!!!

    I wracamy do Naszych Pań. Otóż bezmyślne używanie dezodorantów powoduje samodzielne „wstrzykiwanie” sobie aluminium do ciała. Stosowane aluminium jest wielkości tzw. nanocząsteczek, a skóra ludzka szczególnie, pod pachami i w pachwinach, jest niezwykle cienka, rzędu milimetra – dwu. Łatwo więc całe to świństwo przechodzi do krwioobiegu.

    Przy ocenie toksyczności dla dzieci i młodzieży, nie należy ich traktować jako małych dorosłych, co nagminnie obecnie robią san-epidy. Unikalna fizjologia sprawia, że są o wiele bardziej narażone na toksyczne działanie w przypadku ekspozycji na aluminium, aniżeli dorosłe osoby. Biorąc pod uwagę ilość szczepionek podawanych dziewczynkom w okresie dojrzewania oraz używanie dezodorantów, także zawierających aluminium, w coraz młodszym wieku może dojść do zaburzeń poznawczych i autoimmunizacji u dorosłych kobiet. Brak jakichkolwiek prac naukowych, które wyjaśniałyby takie sumowanie się toksyczności z różnych źródeł.

    Podam na zakończenie, że to nie jedyne źródła aluminium podawanego przez starszych i mądrzejszych [S. Michalkiewicz] do naszego organizmu. Na przykład średnio porcja pizzy zawiera do 14 mg aluminium. Średnia porcja tzw. śmietanki, pojedynczy pakiet, może zawierać do 600 mg aluminium. Nawet do soli dodają glinokrzemiany, co przekłada się na wzrost zawartości aluminium w naleśnikach, gofrach itd. Powoduje to, że jedzący takie przygotowane, przetworzone potrawy mogą władować w siebie ponad 180 mg aluminium. Tzw. dopuszczalna wielkość aluminium do spożycia poprzez przewód pokarmowy nie powinna wynieść, w zależności od wagi osobnika, więcej aniżeli 3-10 mg dziennie.

    Dotychczasowe badania stwierdzają, że aluminium nie ma żadnych korzystnych funkcji w organizmie człowieka. Natomiast olbrzymi wzrost aluminium w naszym otoczeniu w okresie ostatnich dwóch pokoleń, zarówno z wojskowych działań, jak i gospodarstwa domowego – słynne garnki aluminiowe i sztućce, kosmetyki i szczepionki – spowodowały, że wszelkie granice toksyczności zostały przekroczone. Coraz częściej obserwujemy u kobiet szybkie narastanie demencji w wieku starczym. Udowodniły to także badania kanadyjskie, stwierdzające gwałtowny wzrost demencji po szczepionkach przeciwgrypowych, stosowanych w domach starców.

    I na zakończenie, dlaczego o takich sprawach musi informować Szacowne Panie stary chirurg, a nie mogą wasze koleżanki dietetyczki, kosmetyczki, ginekolożki, dermatolożki itd.? A w czasopismach tzw. kobiecych całkowity brak podobnych informacji. Sprawę wyjaśnia fakt, że od ponad 20 lat brak polskich czasopism w Kraju, a te sprzedawane reprezentują interesy sprzedawców kosmetyków, czy szczepionek oraz przetworzonych produktów spożywczych, a nie interesy ludności. A przypominam sobie, że już 25 lat temu walczyliśmy ze sztućcami aluminiowymi w seminariach duchownych.

    dr J. Jaśkowski ====

    1. pepsieliot 12 listopada 2015 o 11:16

      Jest to skandalicznie ograniczony tekst, wredny i świadczący o ksenofobii, szowinizmie, mizoginizmie, bo jest o kobietach, a nie po prostu o człowieku. Przez takich ograniczonych ludzi jak on, czy Korwin i miliony innych, byłyśmy zawsze Murzynami świata. Za kilka godzin usunę Twój komentarz. Sorryyy

  130. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:20

    Ja odczytałęm to jako ostrzeżenie przed aluminium!
    Nie przesadzasz? 😉
    Czasami niestety dobre treści są zawarte w innych…

    1. pepsieliot 12 listopada 2015 o 11:33

      Nie przesadzam, bo na całym świecie ze współczuciem patrzy się do wózków z dziewczynkami, co je czeka w życiu. Nadal nikt nie chce urodzić dziewczynki jako pierworodnej, no może tak dla różnorodności później, ale nie na pierwszy rzut.

      1. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:38

        Mam córeczkę i wcale nie tęsknię za kopaniem piłki z synem!
        Mnóstwo się od niej nauczyłęm, a przede wszystkim to całkiem inny rodzaj miłości ojcowskiej.
        Im dłużej żyję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kobietami świat stoi..
        I nie wynika to z jakiejś ideologii, ale obserwacji i logiki!…

        1. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:49

          https://youtu.be/T-QPb_014AE

          Niech ktoś powie, że dziewczyny nie mają energii!
          Bystrzacha 😉

        2. pepsieliot 12 listopada 2015 o 12:16

          bo to jeszcze co innego, mężczyźni chcą synów, a potem uwielbiają tylko swoje córeczki, jak mój najukochańszy tato, co nie znaczy, że nie musiałam się bawić głównie lokomotywą i rakietą, a marzyłam o laleczce Barby, której nigdy nie dostałam

  131. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:30

    99,9 % artykułu jest o truciznach !

    1. pepsieliot 12 listopada 2015 o 11:31

      a badania doktora Mengele przyczyniły się do rozwoju współczesnej medycyny

    2. pepsieliot 12 listopada 2015 o 11:37

      i tylko dlatego jeszcze go nie wywaliłam

  132. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:34

    Chemioterapia to Oświęcim, fakt…..
    Wrzucasz Jaśkowskiego do jednego wora z ss-manem??
    To jest ostrzeżenie przed kosmetyczną i ”leczniczą” chemią!
    I tylko o to w tym chodzi..
    Traktorzystki pomijam 😉

    1. pepsieliot 12 listopada 2015 o 12:19

      Nie, nikogo nie wrzucam do jednego worka z nikim, to Jaśkowski wrzucił nas dzieczyny do jednego worka

  133. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 11:41

    To wywal traktorzystki, a resztę zostaw, to są wiadomości edukacyjne.
    Nie wszyscy to wiedzą..

    1. pepsieliot 12 listopada 2015 o 12:15

      tak zrobię

  134. Amygdalum 12 listopada 2015 o 11:56

    No nie, nie wrzucajmy wszystkich do tego samego worka. Nie na całym świecie i absolutnie nie każdy.

  135. grzegorzadam 12 listopada 2015 o 13:10

    Wkład dr Jaśkowskiego w edukację prozdrowotną jest niezaprzeczalny!
    Jego wpisy o fluorze powinny być obowiązkowe dla każdego urzędnika i dentysty…!
    Nigdy nie zauważyłem ani nie przyszło mi do głowy oskarżać go o płciowe dysertacje.
    Jeżeli pisze, to (nawet) ten wpis j.w. podyktowany jest troską i niczym innym.
    A antyperspiranty to jednak 98% ‚spożycia’ przez panie.. To jest fakt!
    Tłumaczenie tego u mnie w domu, jest jak groszkiem o ściankę..
    I przed tym i innymi ostrzega, a doświadczenie i wiedzę ma jak widać..

  136. grzegorzadam 16 listopada 2015 o 15:24

    ===ATAK BAKTERYJNY
    Z rozrostem drobnoustrojów chorobotwórczych związana
    jest oprócz grzybicy także dysbioza. Określone rodzaje
    tych drobnoustrojów powodują bądź przyczyniają się do
    powstawania chorób autoimmunologicznych. Na przykład
    jedna z odmian bakterii coli produkuje cząsteczki bardzo
    podobne do insuliny. Gdy układ odpornościowy uaktywnia
    się w reakcji na te cząsteczki, może również zaatakować komórki
    beta w trzustce, co może prowadzić do rozwoju cukrzycy
    typu 1.
    Orion Truss i syndrom antybiotykowy 29
    Inny rodzaj bakterii, Yersinia enterocolitica, sprawia, że układ
    odpornościowy atakuje tarczycę, prowadząc do choroby
    Gravesa-Basedowa, która charakteryzuje się nadmiernym wytwarzaniem
    hormonów tarczycy.
    Wrzodziejące zapalenie jelita grubego łączy się z przerostem
    drobnoustrojów chorobotwórczych, podobnie jak
    w przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna, osteoporozy
    i zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, w którym
    kręgi zespalają się ze sobą, powodując zesztywnienie i ból.
    Z czasem może ono objąć także inne stawy.
    Kolejny rodzaj bakterii, Klebsiella, wytwarza cząsteczki
    podobne do tkanki znajdującej się u ludzi z zesztywniają-
    cym zapaleniem stawów kręgosłupa. Gdy w jelicie zmniejsza
    się ilość tych bakterii, wówczas we krwi zmniejsza się
    także ilość odpowiadających im przeciwciał i stan chorego
    poprawia się.
    Z kolei reumatoidalne zapalenie stawów powoduje bakteria
    nosząca nazwę Proteus, która jest także powszechną przyczyną
    zakażenia dróg moczowych. Kobiety dwa razy częściej
    niż mężczyźni cierpią na zakażenie dróg moczowych i reumatoidalne
    zapalenie stawów, natomiast u mężczyzn znacznie
    częściej występują bakterie Klebsiella i trzykrotnie częściej
    zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa.
    Ponadto nadmiar drobnoustrojów uszkadza ściany jelita,
    wskutek czego do krwiobiegu przedostają się jedynie częściowo
    strawione cząstki jedzenia, powodując alergie. Wszystkie
    choroby autoimmunologiczne mają bowiem związek z uczuleniami
    pokarmowymi wywoływanymi przez dysbiozę.
    Jest to szczególnie wyraźne w przypadku reumatoidalnego
    zapalenia stawów. Inne choroby autoimmunologiczne łączone
    ostatnimi czasy z dysbiozą i alergiami to łuszczyca, toczeń
    rumieniowaty układowy i zapalenie trzustki. Gdy pacjentom
    30 Orion Truss i syndrom antybiotykowy
    podaje się środki wiążące endotoksyny bakteryjne, takie jak
    psyllium3
    , ich stan zazwyczaj polepsza się.
    Dalszym następstwem dysbiozy jest podatność na zatrucia
    pokarmowe powodowane przez bakterie z gatunku Salmonella.
    Zdrowa flora jelitowa przeciwdziała ich rozmnażaniu się i powodowanym
    przez nie problemom. Badania wykazały, że gdy
    w jelicie przeważają bakterie probiotyczne, potrzeba aż miliona
    bakterii Salmonelli do wywołania choroby. W przypadku
    dysbiozy wystarczy ich tylko dziesięć.
    Gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus) powoduje poważne
    zakażenia u pacjentów szpitalnych. Odkryto, że nadmierna
    ilość Candidy w organizmie sprzyja rozwojowi nie
    tylko gronkowca złocistego, ale także innych infekcji i jest naturalną
    konsekwencją standardowego leczenia szpitalnego.
    To wyjaśnia, dlaczego gronkowiec złocisty jest tak zabójczy
    w szpitalach.
    Podobny obraz widać w przypadku aids. Osoby cierpią-
    ce na tę chorobę nie umierają na skutek działania wirusa
    wywołującego aids, lecz z powodu spotęgowanego przez
    Candidę skażenia krwi bakteriami chorobotwórczymi. To
    samo dzieje się w przypadku raka. W ostatnim stadium
    AIDS, raka, gruźlicy i poważnych odmian grzybic pacjenci
    3. Pod tą nazwą kryją się dwie rośliny: pochodząca z Indii i Pakistanu
    babka jajowata (Plantago Ovata) nosząca także nazwę Isabgol (Indie)
    i Isapghol (Pakistan) oraz babka płesznik (Plantago Psyllium) – które
    można stosować zamiennie w celu oczyszczania jelit. W ziołolecznictwie
    wykorzystuje się nasiona babki płesznik, a w przypadku babki jajowatej
    nasiona i ich łupiny, stąd jeśli w książce mowa o łuskach lub
    łupinach psyllium, odnosi się to raczej do babki jajowatej. Aby uniknąć
    jednoczesnego powtarzania nazw obu tych roślin (np. „babka jajowata
    lub babka płesznik”), pozostawiliśmy w książce określenie psyllium.
    – Przyp. red.
    Orion Truss i syndrom antybiotykowy 31
    umierają w wyniku wyniszczenia organizmu spowodowanego
    zniszczeniem czerwonych krwinek przez grzybopodobne
    mikroorganizmy.
    Uważam, że to wywoływana przez antybiotyki dysbioza jest
    główną przyczyną częstych infekcji i zapalenia ucha środkowego
    u dzieci i noworodków. Przyczynia się także w dużej
    mierze do ich nagłej śmierci łóżeczkowej. O ile kiedyś dzieci
    miewały przeziębienia lub infekcje maksymalnie raz lub dwa
    razy do roku, o tyle dzisiaj chorują na nie od sześciu do ośmiu
    razy w tym samym okresie. Wiele dzieci zaraża się Candidą
    i innymi drobnoustrojami od swoich matek jeszcze w macicy
    lub w trakcie karmienia piersią.
    W ostatnich latach (2004–2005) wykazano doświadczalnie,
    że wywoływany przez antybiotyki przerost drożdżaków
    Candida w jelitach powoduje rozwój alergicznych chorób
    dróg oddechowych, takich jak na przykład astma. U dzieci,
    którym w pierwszych sześciu miesiącach podawano antybiotyki
    przewidziane dla określonych gatunków bakterii, ryzyko
    wystąpienia astmy alergicznej było 2,6 razy większe, jednak-
    że w przypadku antybiotyków o szerokim spektrum działania,
    zabijających całą gamę zarazków, ryzyko było znacznie wyż-
    sze: dzieci były 8,9 razy bardziej narażone na zachorowanie
    na astmę.===

    Fragment z rozdziału książki W. Lasta:
    ”Jak wyleczyć się z drożdżaków”
    Polecam cały rozdział przeczytać:
    http://www.nexus.media.pl/files/jak_wyleczyc_sie_z_drozdzakow_fragment.pdf

  137. grzegorzadam 20 listopada 2015 o 13:15

    Formuła Schweitzera – zapomniany super lek na wszystko 😉

    ===Ta substancja powstaje w reakcji kwasu salicylowego ze związkami sodu, boru i cynku.
    Ma bardzo szerokie spektrum zastosowań, ale przypuszczam, że zachwyci nasze panie ze względu na jej niesamowite działanie na naszą skórę. Jest używana zarówno lokalnie, na skórę, jak i wewnętrznie.
    Na wstępie chciałbym zaprezentować kompaktowe opracowanie prof, John’a Whitman’a Ray, który w punktach przedstawia historię, działanie i zastosowania specyfiku.
    Szczegółami zajmiemy się później.

    Niesamowita historia Formuły Schweitzera

    z „Przewodnika pacjenta do Elektroniki Ciała” napisanego przez prof. dr Sir John Whitman Ray ( 1994 )

    1 Formuła Schweitzera jest mineralną biologiczną anatoksyną opracowaną w 1915 roku w Speyer House Institute for Thermotherapy we Frankfurcie, w Niemczech, i sprzedawaną na całym świecie od 1920 roku. Nie jest lekiem, ani substancją chemiczną.

    2 Ktoś musiałby dogłębnie studiować biologię molekularną, aby zrozumieć, że Formuła Schweitzera jest anionowym czynnikiem zawierającym stałą jonizacji w oparciu o stałą Plancka, jednolitą teorię pola Einsteina i Teorię Bocznych łańcuchów Immunologii profesora Paula Ehrlicha. To jest tajemnica niezwykłych właściwości leczniczych i zapobiegawczych i mocy Formuły Schweitzera.

    3 Ustalono, że wszystkie choroby mogą być leczone przez Termoterapię która jest nie elektryczna, czyli bez tarcia. Elektryczne tarcie niszczy funkcjonowanie złożonych cząsteczek, na które składają się pojedyncze komórki ludzkie, powodując zachwianie równowagi w ich naturalnych, chwilowych dipolach. Formuła Schweitzera zatrzymuje niszczące ciepło tarcia przez zobojętnienie dodatniej jonizacji powodującej choroby jonami ujemnymi, podczas gdy dostarcza tlen do komórek organizmu człowieka, co skutkuje naturalnym podczerwonym ciepłem molekuł komórkowych, oczyszczeniem krwi – zdrowymi czerwonymi krwinkami.

    4 Chemiczny wzór Formuły Schweitzera to C14H10BO7.2Zn. Nazwą chemiczną jest is „Boridiorthotic Oxybenzoic Acid Zinc” (angielska). W Formule Schweitzera jest komórka cynku-boru w molekularnym biologicznym polu. Toksyczność jest usuwana z rosnącym kryształem, lecz nadal zachowuje swoją toksyczność dla bakterii. Komórka cynku- boru jest uwodnionym magnetycznym kryształem, który zwapnia się wytwarzając ciepło podczerwieni niezależnie od pola syntetycznej petrochemicznej medycyny i wiedzy ogólnej. Formuła Schweitzera jest specyficzna (selektywna) wobec wszystkich organizmów gramo -dodatnich.

    5 Formuła Schweitzera jest nie elektrycznym, podczerwonym ciepłem spowodowanym przez przemieszczanie się ujemnych jonów z prędkością światła. Są to „mokre” elektrony, bez tarcia. Formuła Schweitzera jest prawdziwym roztworem osmotycznym.

    6 Formuła Schweitzera jest uniwersalnym środkiem dezynfekcyjnym, który zatrzymuje niezdrowe bakterie w ludzkim organizmie, ale nie uszkadza i nie zabija komórek organizmu ludzkiego. Jest uniwersalnym rozpuszczalnikiem, który rozrzedza i oczyszcza krew w organizmie ludzkim, i wytrąca zanieczyszczenia z cytoplazmy komórek ludzkiego ciała. Gdy zawartość tlenu we krwi przekracza 85 %, wówczas anaerobowe bakterie i wirusy są niszczone. Tlenoterapia wykazała niezbicie, że tzpz A, B, i C wirusowego zapalenia wątroby są niszczone, jak również wirus HIV- 3. Terapia tlenowa wraz z Formułą Schweitzera stanowi bardzo dobry zespół.

    7 Spryskuj Formułą Schweitzera miejscowo skórę. Każda kropla mgły natryskowej zawiera czysty kryształ cynku- boru, który jest wchłaniany przez skórę do krwi. Czysty minerał komórek cynku-boru jest konieczny dla czystej krwi i czystej cytoplazmy komórek tkanki w organizmie ludzkim. Formuła Schweitzera zawiera podstawowy czysty enzym węglanu cynku, który jest niezbędny do utrzymania wartości pH krwi na 7,3 aby życiodajne cykle utleniania-redukcji temperatury ciała człowieka miały miejsce w komórkach tkanek, a nie w krwiobiegu.

    8 Formuła Schweitzera poprawnie rozrzedza krew i pomaga formować zdrowe czerwone krwinki. Leczy oparzenia skóry, zatrzymuje ból, pęcherze i bliznowacenie tkanki skóry. Formuła Schweitzera leczy oparzenia promieniowaniem z głębszych tkanek i komórek szpiku kostnego, które są powodowane przez pierwiastki promieniotwórcze w wodzie, powietrzu i żywności.

    9 Formuła Schweitzera hamuje wzrost bakterii beztlenowych, grzyby i wirusy, ponieważ jest to prawdziwy środek dezynfekujący. Szpitale i lekarze wiedzą, że antyseptyki i antybiotyki zabijają zarazki i zdrowe komórki ludzkiego ciała, w wyniku czego, powstają nowe niezdrowe bakterie, których antybiotyki nie mogą zabić. Istnieje powszechna akceptacja Biologicznego Pleomorfizmu którym jest aktywność „pasożytów” zmieniających się w nową formę, aby dostosować się do ich nowego „środowiska”. Zatem, gdy zmienia się środowisko komórkowe z antybiotykami to nowe drobnoustroje rozwijają nowe właściwości, co zwiększa problemy.

    10 Formuła Schweitzera jest dezodorantem i płynem do płukania ust, który pochłania zapach, ale zachowuje naturalny zapach. Zatrzymuje trądzik, gdy spryskiwany i i pozostawiony na otwartym powietrzu. Zatrzymuje wysypki i „grzybice”.

    11 Ona zatrzymuje wysypki układu moczowego i genitaliów, świąd i wszystkie choroby weneryczne, gdy wspomagana odpowiednimi metodami terapii tlenowej. Formuła Schweitzera powinna być stosowana w całej kobiecej higienie. Używajcie rozcieńczonej czystą lub destylowaną wodą przed natryskiem.

    12 Formuła Schweitzera oczyszcza krew i komórki z toksycznych alkaloidów od alkoholu i uzależnienia od narkotyków. Stosowano 20 kropli na szklankę czystej wody destylowanej i napojów. Rozpylać na głowę, z tyłu szyi i rdzeniu kręgowym.

    13 Formuła Schweitzera leczy wrzody żylaków. Spryskać i osłaniać!. Żylaki będą stopniowo ‚kurczyć’ się i znikać. Ona leczy blizny w tętnicach i żyłach, a tym samym pomaga w gojeniu blizn w atakach serca.

    14 Formuła Schweitzera była potężną pomocą w pomaganiu leczenia raka naturalnie, pomagając zrównoważyć i oczyścić organizm.

    15 Formuła Schweitzera zwiększa odpowiedź immunologiczną, poprzez analizę laboratoryjną z pozytywnym wskazaniem zwiększonej aktywności komórek fagocytów w niszczeniu bakterii i innych substancji obcych. Inne środki bakteriobójcze „zabijały” bakterie i miały szkodliwy (tłumiący) wpływ na otaczające tkanki, bez poprawy systemu immunologicznego.

    16 Formuła Schweitzera zwiększa wzrost naczyń włosowatych i sieci naczyń włosowatych w zranionych obszarach pomagając w dystrybucji składników odżywczych do tkanek, aby wspomóc leczenie i przywrócenie normalnej działalności.

    17 Formuła Schweitzera zwiększa aktywność fibroblastów i limfocytów przez przyspieszenie wzrostu komórek naskórka, co prowadzi do szybkiego gojenia się uszkodzonej tkanki.

    18 Formuła Schweitzera zmniejsza blizny, gdy stosowane miejscowo jak i wewnętrznie. Zmniejsza „starczą pigmentację”, gdy stosowana miejscowo. Zwiększa temperaturę (hipertermia) w nieprawidłowym rozroście tkanek. Jest super – stymulantem dla uzdrawiania i pomocy w regeneracji tkanek i ich wzroście.

    19 Pzez ponad 70 lat w zastosowaniu Formuły Schweitzera, nie były obserwowane przeciwwskazania. Stosowana miejscowo podczas wypłukiwania niacyną – bardzo pozytywne wyniki obserwowano i odmłodzenia skóry, w połączeniu z „Programem Promienia” nasycenia pożywkami i Elektroniki Ciała. Wydaje się, że Formuła Schweitzera działa jako katalizator pomagając przyspieszyć gojenie się ran i regenerację, gdy inne podstawowe składniki są obecne, takie jak enzymy, koloidy, naturalne minerały, witaminy, niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i pełnny zakres występujących w przyrodzie aminokwasów.

    20 Formuła Schweitzera pomaga w odbudowie i restrukturyzacji tkanek podczas „kryzysu uzdrowienia” i „restrukturyzacji genetycznej”. Penetruje przez skórę i zwiększa natlenienie i obieg w tkance co poprawia funkcję metaboliczną w ten sposób przyczyniając się do wygładzenia zmarszczek, co zwiększa elastyczność skóry i utrzymuje ekologię skóry, która jest potrzebna dla jej prawidłowego funkcjonowania. ===

    Zamawiam składniki i… Trzeba to w domu mieć po prostu.
    Jakby ktos był zainteresowany podam więcej szczegółow,. potzrebne sa 3 składniki i 2 litry demineralizowanej wody…

    Za: Cheops

  138. grzegorzadam 2 grudnia 2015 o 16:13

    ==Badania ostatnich lat wykazały, że oddziaływania biologiczne i właściwości
    anaboliczne są najbardziej wszechstronne przy następujących „połączeniach” białka i
    witaminy C: na każdy gram białka – 1 mg witaminy C.
    Jeśli nie ma równowagi w tym stosunku, zostaje przyswajane tylko tyle białka, na ile starcza
    witaminy C, pozostała część gnije i idzie na pokarm patogennej mikroflory.
    W ogóle warto wiedzieć, iż potrzebujemy zaledwie 4% energii pochodzącej z białka. Tę ilość
    da się łatwo zaspokoić, stosując odżywianie roślinne.
    Pokarm zawierający dużo białka
    Najlepszy pokarm roślinny to: orzechy, ziarno, kiełki ziarna., drożdże piwne.
    Dobry pokarm to: jajka, groch, bób, ryba, ser, grzyby, słodkie mleko.
    Zły pokarm: wszystkie zboża i kasze łuszczone (z oczyszczonego ziarna), mięso,
    przegotowane i pasteryzowane mleko.
    Wykażę na dwóch przykładach szkodliwość obróbki termicznej spożywanych pokarmów
    mięsnych. == (…….)

    ==Witaminy tracą swoją wartość przy długotrwałym przechowywaniu. Szpinak po dwóch
    dobach traci 80% witaminy C. Ziemniaki po dwumiesićcznym przechowywaniu tracą połowć
    zawartości witaminy C, a po 4-6 miesiącach – 2/3 zawartości.
    Światło słoneczne w ciągu 5-6 minut niszczy do 64% witamin w mleku.
    Jeśli warzywa i delikatne owoce trzymamy w wodzie, przechodzą do niej praktycznie
    wszystkie witaminy i sole.
    Kapusta kiszona natomiast zachowuje dużo witamin i kwasu mlekowego. Temperatura od
    50°C do 100°C szybko niszczy witaminy. Już po pierwszych minutach gotowania witaminy
    zostają prawie całkowicie zniszczone. W trakcie gotowania i smaŜenia ziemniaków tracimy
    około 30% witaminy C. Gdy ziemniaki doprawiamy tłuszczem lub przez dłuższy czas
    trzymamy w wodzie, pozbywamy sić witaminy A. Przy pasteryzacji mleka tracimy 25-40%
    witaminy D. Z tego wynika, że w pierwszej kolejności i w najwićkszym stopniu niszczy sić
    witamina C. Przypominam, że organizm ma ciągle zapotrzebowanie właśnie na nią. Utrata
    witaminy C zmniejsza odporność innych witamin na oddziaływanie wysokich temperatur.
    Brak witaminy C zakłóca niezliczoną ilość procesów przebiegających w organizmie.==

    Z G. P. Małachow ”Oczyszczanie organizmu i prawidłowe odżywianie”

  139. grzegorzadam 2 grudnia 2015 o 16:30

    O. Grande:
    ==Obserwowałem Mongołów i Kirgizów –
    – powołuje się na swoje doświadczenia zesłańca o. Grande – u których panował jeszcze „wiek XIX”. Ci ludzie rzeczywiście dożywali wieku Mojżeszowego. To nie przesada, 90 procent starców przekraczało 110,115 lat i byli zupełnie sprawni. Tam siedemdziesiątka, to dopiero wiek średni. Ale też nie znają oni oranżady, wina, cukru (do naszych czasów o cukrze nic nie wiedzieli). Piją po 5 litrów mleka dziennie, albo ajran – specjalne kwaszone mleko azjatyckie. Kwas mlekowy w nim zawarty jest antytoksyną i dostarcza bardzo dużą ilość wapnia do krwiobiegu. Serce ma pełną możliwość spalania go. Nie męczy się, nie nakazuje małym krwinkom, aby kradły wapń z kości. Przeciwnie, nadmiar wapna transportowany jest jako regenerujący budulec do kości. Przy tym jeszcze woda pitna czerpana ze studni jest czysta i bogata w krzem. Wszystko to usuwa z organizmu wszelkie gnilne bakterie, a na dodatek część wapnia z tego nadmiaru wypitego mleka wyrzuca z masami kałowymi cholesterol. Najmniejsza molekuła wapnia wyprowadzana z organizmu jako balast dla nas niepotrzebny, wlecze ze sobą na zewnątrz ogromny wór z cholesterolem.
    Nadzwyczaj skutecznie można obniżyć cholesterol, spożywając duże ilości kwaśnego kefiru.==

    Kwas mlekowy… I Krzem…
    Mleko mlekiem, ale cukier jest rafinowany jest jedną z najgorszych toksyn..

  140. grzegorzadam 7 grudnia 2015 o 14:10

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CPnJ0dqTcJA

    ==Fluor działa toksycznie i degenerująco na praktycznie wszystkie układy ciała, z kośćmi i zębami włącznie. Najbardziej szokującą właściwością fluoru jest ogłupianie, obniżanie IQ, powodowanie, że człowiek robi się apatyczny, bierny, bezwolny. A na tym nie kończy się długa lista działań szkodliwych fluoru.

    Fluor jest więc trucizną idealną: najpierw odbiera chęć do życia i działania, odbiera inteligencję, kreatywność, aktywność i chęć do buntu. Potem niszczy tarczycę, zęby, kości, i szereg innych organów i układów ciała. To trucizna, która zabija powoli, ale nieubłaganie. Politykom i wielkiemu biznesowi, szczególnie farmaceutycznemu, zależy na potulnych, biernych i schorowanych obywatelach. Tacy ludzie nie będą się buntować, zastanawiać kto ich okrada (neoliberalni kapitaliści, bankierzy, korporacje), i będą łatwiej łykać medialną propagandę.

    Nie tylko fluor jest powszechnie stosowaną trucizną. Do żywności (napoje energetyczne i gazowane słodzone, i inne produkty) dodaje się brom, który ma podobne właściwości do fluoru. Obniża energię, motywację, powoduje że człowiek jest bierny i apatyczny, atakuje tarczycę wypierając z niej życiodajny jod. Fluor powoduje to samo – wypiera jod z tarczycy, przyczyniając się do jej niedoczynności.

    Dawniej już 3 mg do 8 mg fluoru stosowano w celu leczenia nadczynności tarczycy. Ile fluoru spożywamy obecnie z różnych źródeł? Z czarnej herbaty, fluoryzowanej wody (w tym mineralnej – kupujcie tylko źródlaną), past do zębów (najwięcej), i innych? Pewnie coś koło tych 8 mg, bowiem niedoczynność tarczycy, choroba Hashimoto i rak tarczycy, stały się problemami cywilizacyjnymi, jak np otyłość.==

    Najlepszymi zamiennikami-chelatorami dla fluoru i bromu jest Jod i Bor !

  141. basia 9 grudnia 2015 o 10:11

    grzegorzadam,
    chciałabym skorzystać z Twojej wiedzy i zapytać czy przy nawracających zatokach warto zakupić nawilżacz powietrza, czy to tylko ściema? Wyczytałam, że alergologowie polecają nawilżacze tylko wrogom:):)
    może wiesz coś na ten temat?:)
    Mąż mój ma strasznie zapchane zatoki, ale ciężko mi go przekonać do wody utlenionej bo odczuwa straszny ból, próbowaliśmy przez kilkanaście dni, niby lepiej, zaczęło spływać, ale co z tego jak strasznie ale to strasznie boli, a on chciałby żeby to od razu przeszło:)
    gluten jeszcze jemy:( (no dobra może zacznę piec chleb gryczany:)
    zamówiłam kapsułki z olejem z czarnuszki – też ktoś pisał na blogu, że po kuracji dwumiesięcznej jak ręką odjął, może to pomoże:)
    tylko odpowiedz proszę co z tym nawilżaczem, kupić czy nie? wilgotność w pomieszczeniu trochę za niska, sucho mamy, bo jak w piecu się napali to aż bucha ciepłem:)

    pozdrawiam

  142. grzegorzadam 9 grudnia 2015 o 12:16

    Jeżeli sa kłopoty z zatokami, tzn. że nerki nie filtrują.
    Dlatego jest bardzo istotne zacząć oczyszczania od traktu trawiennego, a następnie oczyszczanie nerek..
    Soda z cytryna rano i wieczorem i mierzenie pH paskami.. Jakie jest?
    Przyczyn zapchanych zatok jest wiele..
    Zastosuj boraks, to bardzo nieinwazyjna, tania i skuteczna metoda na grzyby zatokowe również.

    A jak aplikujecie wodę utlenioną?
    Odczuwa ból, jak jest spora infekcja, polecam do uszu kropelki 3% dawać, np. tak:
    https://youtu.be/5Fk2k4LwWRg
    https://youtu.be/R-yzmO3Rpxk
    Mój kolega pozbył się tego wlaśnie dzięki WU, w ‚miedzyczasie’ dołączył sodę.
    I oczywiście bezgluten! Tylko żytni prawdziwy 100% ciężki chleb.
    Do tego zero cukru i mleka.. 😉

    1. ewelina 18 października 2016 o 15:43

      czy borkaks mozna rozpuscic w wodzie przegotowanaej czy koniecznie dystylowanej?

      1. grzegorzadam 18 października 2016 o 17:51

        Lepiej jest robić roztwory w demineralizowanej (koło 2zł. za litr), także do żelazek.
        Substancja rozpuszczana nie ma wtedy kontaktu z pierwiastkami w wodzie wystepującymi.
        Nie trzeba wcale robić roztworu.
        Wystarczy 300 mg wsypać na 3 razy powiedzmy do napojów, odczekać aż się rozpuści.
        Tylko, że się ciężko rozpuszcza.
        Roztwór jest wygodniejszy, wlewasz strzykawką albo łyżeczką ilość potrzebną i po kłopocie
        Jak wsypiesz do przegotowanej nic strasznego się nie stanie.

  143. grzegorzadam 9 grudnia 2015 o 12:18

    Jeżeli inhalacje 3% rozrzedzamy 5-krotnie do 0.5%!

  144. grzegorzadam 9 grudnia 2015 o 13:16

    @basia

    Polecam obszerne opracowanie na temat zwykłej ale niezwykłej CEBULI! 😉
    Na GRONKOWCE, PACIORKOWCE, ZATOKI i inne:

    ==Co może ”zwykła” cebula?
    Przez całe stulecia należała do najcenniejszych leków przeciwszkorbutowych, czyli ostrych braków witaminy C. Zabierali ją w dalekie rejsy marynarze, kupcy, wielorybnicy. I choć cebula nie należy do najbogatszych źródeł tej witaminy, to jednak jej dostępność i skuteczność działania sprawiały, że należała do stałego zaprowiantowania wypraw. Zawdzięczała to przede wszystkim silnym bakteriobójczym substancjom, które potrafią zniszczyć bakterie, oporne na działanie antybiotyków. Zapach i jej właściwości wynikają m.in. z dużej zawartości organicznych związków siarki, które są aktywne nawet w małych stężeniach.

    Wywar z cebuli zalecany był w chorobach reumatycznych. Syrop podawany był przy przeziębieniach, zaś wąchanie surowej cebuli odkażało zakatarzony nos i drogi oddechowe.

    W naszej kuchni pełni raczej rolę podrzędną, służąc jako przyprawa do zup, sosów, sałatek. Na wyżyny sztuki kulinarnej wznieśli ją Francuzi, przyrządzając z niej tarty, faszerując mięsem, ryżem, a przede wszystkim – podając sławną zupę cebulową. Sposobów jej gotowania jest wiele, niemal każdy region ma swój odrębny przepis. W literaturze najbardziej utrwaliła się zupa cebulowa podawana w Halach Paryskich zamroczonym balownikom wracającym nad ranem do domów. Sławnych hal już nie ma, ale zupa cebulowa jest serwowana w wielu restauracjach, także jako sposób na kaca. I słusznie, bo doskonale poprawia funkcjonowanie nadwyrężonej alkoholem wątroby. Warto wiec skorzystać z dobroczynnych właściwości cebuli i jeść jej jak najwięcej.

    Właściwości lecznicze

    Pod łuskami cebuli kryje się fosfor, magnez, siarka, cynk oraz krzem, a wiec minerały wzmacniające ogólną odporność organizmu na różne infekcje i choroby. Surowa lub duszona na wodzie poprawia trawienie, działa przeciw zaparciom, obniża ciśnienie, poziom cukru oraz cholesterolu we krwi. Zjadanie przez kilka dni porcji smacznej jarzynki szczególnie wskazane jest po kuracji antybiotykami, ponieważ cebula ma działanie grzybobójcze. Aby ją przygotować, wystarczy zalać wodą pokrojoną cebulę i wolno dusić. Doprawiona solą, pieprzem, smakuje doskonale, zwłaszcza gdy dodamy jeszcze 2 łyżki oliwy i wbijemy jajko.

    W postaci surowej nie jest wskazana dla osób cierpiących na ostre dolegliwości wątroby lub woreczka żółciowego. Z bogatej listy cennych właściwości cebuli warto wymienić także jej działanie rozrzedzające krew i przeciwdziałające tworzeniu się zakrzepów.

    Syrop na kaszel
    * obraną, pokrojoną cebule zasyp cukrem i pozostaw w ciepłym miejscu na kilka godzin
    * pij kilka razy dziennie (dorośli po łyżce, dzieci po łyżeczce).

    Wino cebulowe – chroni przed infekcjami i wzmacnia ogólną odporność:
    * butelkę wytrawnego białego wina zalej 30 dag pokrojonej cebuli
    * dodaj 10 dag miodu
    * wymieszaj składniki i odstaw na 7 dni
    * potrząsaj butelką kilka razy dziennie
    * na koniec przecedź przez sito (stosuj, pijąc po pół kieliszka dziennie).
    Cebula idealna na wrzody i blizny

    Z powodu jej wszechstronnego działania w medycynie ludowej była stosowana w wielu schorzeniach. I tak na przykład okłady z rozgotowanej cebuli stosowano przy leczeniu wrzodów na skórze, co zresztą jest skuteczne do dziś. Wystarczy obraną, pokrojoną cebulę włożyć do małego garnuszka, zalać wodą i gotować na wolnym ogniu przez 15-20 minut, zwracając uwagę, by się nie przypaliła. Rozgotowaną zmiksować, chłodną masę nałożyć na chore miejsce i umocować opatrunek. Niekiedy terapia powinna trwać kilka dni, aż wrzód się wygoi. Istotny jest fakt, że po takim leczeniu nie zostają blizny. Podobne okłady można z powodzeniem stosować przy stanach zapalnych żylaków, okostnej, odmrożeniach, oparzeniach, czyrakach, także trądziku. Wprowadzenie takiej masy doodbytniczo leczy hemoroidy. Odrobina rozgotowanej cebuli wkładana na waciku do uszu zmniejsza znacznie szumy w uszach, tak częstej dolegliwości wielu starszych osób, zaś posmarowanie miejsca po ukąszeniu osy, pszczoły, komara plasterkiem surowej sprawia, że chore miejsce nie boli i szybko się goi (ale trzeba najpierw usunąć żądło). Z kolei cienka błonka znajdująca się miedzy warstwami cebuli stanowi doskonały opatrunek antyseptyczny.

    W Polsce cebulę uprawia się w kilku odmianach, głównie jest to cebula dako, wolska, sochaczewska, żytawska, rawska oraz holenderska czerwona i biała – uważana za najtrwalszą, uprawiana na przechowanie zimowe. Cebula wymaga gleb bardzo żyznych, o dużej zawartości próchnicy. Najlepiej udaje się zatem w okolicach Warszawy, Łodzi, Poznania, Lublina i Wrocławia, gdzie napotyka się na istne cebulowe zagłębia.

    W 100 gramach cebuli nie oczyszczonej, jaka trafia na rynek, znajduje się 1,2 g białka roślinnego, 0,4 g tłuszczu, 6,1 g węglowodanów ogółem – w sumie 33 kcal. Nasz organizm wzbogaci się po spożyciu 100 gramów o 22 mg wapnia, potrzebnego naszym zębom i kościom, 12 mg fosforu, 1,1 mg żelaza, 6,9 mg magnezu i związki siarki o działaniu bakteriobójczym. Olejek eteryczny, nadający temu warzywu specyficzny zapach i smak, to dwusiarczek allilopropylowy.

    Jest w cebuli sporo witaminy A, zapobiegającej tzw. kurzej ślepocie, a wpływającej na wzrost i wygląd skóry, poza tym witamina B1, stosowana w chorobach układu nerwowego, B2 czyli ryboflawina, lecząca stany zapalne kącików ust, inaczej „zajady”, witamina PP regulująca poziom cholesterolu we krwi i rozszerzająca naczynia krwionośne, a także witamina C o działaniu przeciwszkorbutowym.

    W medycynie ludowej bulwę cebuli stosowano od wieków na owrzodzenia i trudno gojące się rany. W Związku Sowieckim podczas II wojny światowej to działanie uznała medycyna oficjalna, stosując miazgę ze świeżej cebuli do odkażania ran. Podręczniki zielarskie zalecają cebulę jako środek na nadciśnienie, o ile nie powoduje u leczonego zaburzeń trawienia, w przypadkach chorób dróg oddechowych, jak nieżyty oskrzeli, astma i krztusiec oraz zewnętrznie jako okłady na rany, owrzodzenia, czyraki i ropnie. Miazgę do okładów trze się na drobnej tarce lub w mikserze, rozsmarowuje na płatku gazy i przykłada. Jeśli powoduje zaczerwienienia skóry, można uprzednio cebulę ugotować lub upiec. Nie traci ona przy tym swych bakteriobójczych właściwości. Znane są również cebulowe syropy z miodem oraz sok z cebuli, otrzymywany po posiekaniu, posypaniu cukrem i wyciśnięciu przez płótno po upływie kilku godzin.

    Dlaczego warto jeść cebule? „Społeczeństwo wytrwało dzięki cebuli i za to należy się jej pomnik” – powiedział Mer Drohobycza Mykoła Huk na naradzie w miejscowym ratuszu.

    Kilka miesięcy temu cały świat wstrzymał oddech. Rozprzestrzenianie się grypy powodowanej przez nowy szczep wirusa A/H1N1 spowodowało, że zaczęto nas straszyć pandemią tej choroby. Poprzednia, która miała miejsce w latach 1918-1919, znana jako „hiszpanka”, pochłonęła jak się ocenia od 50 do 100 mln ofiar śmiertelnych na całym świecie. Było czego się bać, oj było! Zwłaszcza, gdy za naszą wschodnią granicą zaczęto stwierdzać, co raz większą liczbę śmiertelnych zachorowań. Teraz, gdy sytuacja opanowana, Mer Drohobycza, miasta zachodzie Ukrainy, zdecydował, że należy uczcić cebulę przez wystawienie jej pomnika. Miasto w ogóle nie było przygotowane do walki z epidemią, szybko zabrakło leków, z aptek znikały maski ochronne… ale w sklepach nie brakowało cebuli.

    Jesienne słoty i zima przed nami, a więc warto zawczasu wykorzystać to wspaniałe warzywo dla podniesienia naszej odporności.

    Lecznicze właściwości cebuli w ludowej medycynie były wykorzystywane już przed tysiącami lat. I nie ma wątpliwości, że należy jej się przynajmniej jeden pomnik wystawiony przez wdzięczną ludzkość za jej wszystkie dobroczynne właściwości.

    Działanie cebuli:

    – bakteriobójcze, wywierane tak przez składniki lotne (fitoncydy), uwalniające się podczas krojenia lub miażdżenia cebuli, jak i przez związki nielotne, znajdujące się w miąższu.
    – pobudza wydalanie moczu,
    – usuwa nadmiar wody z organizmu. Zaleca się ją więc osobom cierpiącym na:
    * reumatyzm i artretyzm (zapalenie stawów),* choroby, którym towarzyszy opuchlizna,
    * przy zaburzeniach w oddawaniu moczu,
    * albuminurii (obecność białka w moczu),
    * uremii (zwiększona zawartość mocznika we krwi),

    – ponieważ jest bogata w siarkę, zwiększa odporność organizmu na choroby,
    – łagodnie obniża podwyższone ciśnienie krwi,
    – zawiera witaminy i mikroelementy, których wartość była doceniana przez całe wieki (choćby przy leczeniu szkorbutu przez więźniów i marynarzy). Liście cebuli (tzw. szczypiorek) zawierają: 25 – 90 mg% witaminy C, 1,3 – 5,9 mg% prowitaminy A, witaminy B1, B2 PP oraz fitoncydy.
    – pobudza apetyt przyspieszając wydzielanie się soków trawiennych,
    – zapobiega rozszerzeniu się procesów trawiennych i gnilnych w jelitach oraz eliminujący gazy i regulujący stolec,
    – zmniejszaj zawartość cukru we krwi, a więc polecana jest cukrzykom,
    – wzmacnia organizm, w tym serce (zwłaszcza sok),
    – niszczący robaki, zwłaszcza owsiki,
    – pozytywne na zapalenia skóry, pomagający w leczeniu ran i czyszczący je,
    – uśmierza pieczenie po ukąszeniu owadów, takich jak: komar, pszczoła, osa,
    – według amerykańskich badaczy jedzenie codziennie jednej surowej cebuli minimum przez dwa miesiące powoduje wzrost „dobrego” cholesterolu – HLD, a obniżenie „złego” – LDL.
    I teraz najważniejsza wiadomość dla wszystkich cierpiących na miażdżycę czy inne problemy z przepływem krwi. Cebula jest unikatowym warzywem na świecie. Zawiera naturalną substancję, która nie dopuszcza do zakrzepów krwi. A co jest najwspanialsze? To, że nie tylko zapobiega czopowaniu żył. Jeśli już mamy w żyłach zakrzepy, to przy częstym zjadaniu cebuli, te zakrzepy z biegiem czasu rozpuszczają się, całkowicie zwalniają napięcia żylne.

    Dodatkowo cenną informacją jest fakt, że nie jest łatwo pozbawić cebulę właściwości zdrowotnych podczas obróbki, czyli w trakcie pichcenia obiadków. Cebula prawie w żadnej postaci nie traci wartości leczniczych, z wyjątkiem jednej tylko – smażenia na smalcu bez pokrywki. Zarówno smażona na oleju, pod pokrywką, czy doprawiona i uduszona na złoty kolor – nadal jest lekarstwem. Cebula ugotowana w zupie również jest pełna zdrowotnych właściwości. Dlatego po ugotowaniu potrawy nie trzeba wyrzucać cebuli, ale ją zjeść. Nie ma to jednak jak cebula surowa (jako sok z cebuli lub poszatkowana i dodana do jakiejś sałatki czy surówki). W postaci surowej najlepiej działa na żylaki, na wyrównanie krążenia.

    Wyciąg z cebuli może posłużyć także do przyrządzania preparatów do pielęgnacji włosów. Zawarta w nich siarka pochodząca z olejku lotnego cebuli, ogranicza przetłuszczanie się włosów.

    Domowa odżywka cebulowa:
    1 Cebula
    Sok z cytryny
    1 Żółtko
    Zetrzeć świeżą cebulę (na tarce lub w sokowirówce), do soku dodać kilka kropel cytryny i jedno żółtko, wymieszać i nałożyć na lekko zmoczone włosy, delikatnie masując skórę głowy. Po godzinie spłukać włosy ciepłą wodą, umyć szamponem dwa razy.

    Cebula łagodzi skutki złej diety
    —————————————
    Substancje zawarte w cebuli zapobiegają powstawaniu skrzepów w naczyniach krwionośnych a istniejące zatory likwidują. Tak więc cebulę powinni jadać zwłaszcza Ci, którzy hołdują złej, tłustej i ciężko strawnej kuchni.
    Ma też cebula inne bardzo korzystne działanie – obniża poziom cholesterolu we krwi, zarówno cebula surowa, smażona, jak i gotowana zachowuje te właściwości.

    Skuteczna przy przeziębieniach
    —————————————–
    Powinno się ją podawać w pierwszym stadium choroby, gdy zaczyna nas „łamać” w kościach i jeszcze nie wiadomo, czy atakują nas wirusy czy bakterie. Można ja ordynować dzieciom. Dla wspomożenia organizmu w porach roku sprzyjających katarom warto dodawać cebule do surówek i sałatek.

    Cebula na męskie kłopoty i damską urodę
    ——————————————–
    Cebula zawiera sporo cynku, który zapobiega prostacie, czyli przerostowi gruczołu krokowego. Dlatego cebuli nie powinno zabraknąć w diecie każdego czterdziestolatka. Zwłaszcza że jest ona również zaliczana do afrodyzjaków.
    Cynk wpływa także na wygląd skóry. Cebula może więc być uznawana za jarzynę kosmetyczną. Spora zawartość cynku, siarki i krzemu sprawia, że cebula jest jednym z głównych składników w „farmach piękności”. Dowiedziono, że codzienne zjadanie główki cebuli przez trzy miesiące wyraźnie poprawia wygląd włosów, przyspiesza ich porost, wzmacnia je, nadaje im sprężystości.

    Kosmetolodzy wykorzystuję jeszcze jedną właściwość cebuli – jeśli ktoś ma uporczywe zapalenie spojówek, radzą płakać przy jej krojeniu. Okazuje się, że płacz oczom służy.

    Ciekawostki o cebuli
    ——————————
    – Zapach cebuli ginie w kwaśnym środowisku. Dlatego surówki z cebuli lepiej zakwaszać (np. wyciskając cytrynę lub kropiąc woda z kwaskiem cytrynowym). Przy kuracji cebulowej warto wypijać codziennie szklankę kwaśnego soku owocowego np. z czarnej porzeczki).
    – Zapach z noży i naczyń usuniemy zanurzając je w osolonej wodzie.
    – Ręce nie będą pachniały cebulą jeśli przetrzemy je solą i umyjemy w chłodnej wodzie.
    – Cebulę pozbawimy ostrego smaku i zapachu jeśli w całości włożymy ja na chwilę do gorącej, a później do zimnej wody.

    Dzisiaj mam katar i aby go zlikwidować mam przy sobie na talerzyku posiekaną cebulę. Teraz stoi koło klawiatury, a w nocy postawię ją przy łóżku. Od kilku godzin wdycham jej charakterystyczny zapach i czuję się nieco lepiej, z nosa mniej się leje i mogę normalnie ddychać. Jak traci zapach, to siekam nową. Pomaga!

    Cebula jest dobra na wszystko!

    Mimo, że chyba każdy przez nią płakał, posiada aż 150 składników istotnych dla organizmu. Leczy przeziębienie, obniża ryzyko zawału serca, poprawia szczelność naczyń krwionośnych, neutralizuje wolne rodniki, kiedy trzeba – obniża ciśnienie. To tylko niektóre korzystne właściwości cebuli.

    Jedzenie jednej surowej cebuli dziennie przez minimum dwa miesiące obniża „zły” cholesterol, a podwyższa ten właściwy. Zbiera i przyspiesza przepływ nadmiaru cholesterolu do wątroby, gdzie ulega on zniszczeniu. Najlepiej zjadać ją na surowo, jednak w innych postaciach również zachowuje wiele cennych właściwości.

    Wzmacnia i oczyszcza

    To powszechne warzywo jest od lat znane z tego, że pomaga w leczeniu przeziębień, infekcji dróg moczowych i zaburzeń oddawania moczu. Sok z cebuli, cenny szczególnie jesienią, ma właściwości wzmacniające, oczyszczające i odtruwające organizm ze szkodliwych pozostałości przemiany materii. Najlepiej pić go przez 10 – 20 dni, a następnie robić tyle samo dni przerwy i powrócić do kuracji. Wystarczy pić jedną łyżeczkę przed każdym posiłkiem, potem zwiększać do 2-3 łyżeczek, a pod koniec kilkumiesięcznej kuracji zmniejszać dawkę do 1 łyżeczki. Przygotowując świeży sok każdego dnia można być pewnym, że nie straci on swoich cennych właściwości. Dodatkowo osłodzony miodem będzie nie tylko smaczniejszy, ale również jeszcze bardziej wzmocni serce i cały organizm.

    Na ukąszenia i pęcherze

    Gdy ukąsi pszczoła, osa, czy choćby komar – cebula również przyjdzie z pomocą. Przekrojona i przytrzymana przez 10-15 minut przy ranie złagodzi zapalenie oraz zlikwiduje pieczenie i ból. Pieczona cebula może pomóc przy infekcjach bakteryjnych objawiających się owrzodzeniami i pęcherzami. Po upieczeniu i ugnieceniu na miazgę należy położyć na pęcherz lub owrzodzenie przez wyjałowioną gazę. Nie powinno się jednak stosować jej na otwarte rany.

    W 1919 r. gdy grypa zbierała żniwo jeden z lekarzy spotkał zupełnie zdrową rodzinę. Zaskoczony spytał, co oni takiego robią, że wirus ich się nie ima. Pani domu odpowiedziała, że umieszcza nie obraną cebulę w koszyczku we wszystkich pokojach domu. Lekarz nie mógł uwierzyć i zapytał, czy może wziąć jedną cebulę i sprawdzić ją pod mikroskopem. Ona dała mu jedną i gdy ją sprawdził, znalazł w niej wirus grypy. Oczywistym było, że cebula absorbowała bakterię i w ten sposób chroniła całą rodzinę.

    Pewna fryzjerka z Arizony opowiadała, że kilka lat temu, wiele jej pracowników przychodziło do pracy z grypą, również z grypą przychodzili klienci. W następnym roku umieściła kilka koszyczków z cebulą w swoim zakładzie. Ku jej zdziwieniu, ani jeden z jej pracowników nie chorował, a więc to musi działać…

    Spróbuj i zobacz co się stanie.

    Podobno w przypadku chorych na zapalenie płuc należy odciąć obydwie końcówki cebuli i umieścić ją na spodku na noc obok łóżka chorego. Rano cebula będzie czarna od zarazków … a chory będzie czuł się znacznie lepiej.

    Wyczytałam też, że cebula i czosnek umieszczone w pokoju chorego pomagają przy czarnej ospie ze względu na swoje mocne właściwości antybakteryjne i antyseptyczne.

    Cebula absorbuje bakterie, dlatego można stosować ją prewencyjnie w okresach przed atakami przeziębień i grypy. Jest to też jest powodem, dla którego nie powinno się jeść cebuli, która przez jakiś czas była przekrojona.

    Cebula, szczególnie surowa, jest magnesem dla bakterii. Nigdy nie powinno się trzymać pokrojonej cebuli … nawet w lodówce, gdyż jest zatruta wystarczająco przez to, że została pokrojona lub nawet nadkrojona i może być przez to niebezpieczna dla zjadającego ją potem na surowo. Po przesmażeniu prawdopodobnie nic się nie stanie, ale jeśli weźmiesz taką cebulę i położysz ją na kanapkę, lub do sałatki – to tak jakbyś sam się prosił się o problem.

    Pamiętajcie więc, że niebezpieczne jest używać przetrzymywać pokrojoną cebulę do następnego dnia.

    Stanie się trująca nawet po jednej nocy, bo będzie zawierać trujące toksyny bakteryjne, które mogą spowodować ból brzucha lub zatrucie pokarmowe.

    Z dzieciństwa pamiętam, że przy kaszlu, babcia ścinało się górną część cebuli, a w dolnej drążyło nożem otwór, w który wsypywało się łyżkę cukru, potem nakrywało to odciętą częścią i stawiało na rozgrzanej blasze kuchennej. Po podpieczeniu się tak przygotowanej cebuli, wypijało się ciepły syrop, jaki wytworzył się w czasie pieczenia i kaszel przechodził.

    Polecam samodzielne wykonanie winka cebulowego według poniżej receptury.
    Składniki:
    300 g miazgi cebulowej
    1 l wina gronowego białego wytrawnego
    100 ml miodu pszczelego
    50 ml spirytusu 96 %
    Wykonanie : Cebulę obrać i zmiksować na miazgę. 300 g miazgi cebulowej włożyć do słoja i zalać 1 litrem wina gronowego wytrawnego, dodać 50 ml spirytusu, i 100 ml miodu pszczelego, dokładnie wymieszać. Macerować przez 5 dni, wstrząsając często słojem. Po tym czasie przefiltrować i przelać do butelki, szczelnie zakorkować.

    Działanie: Wino cebulowe, ma działanie witaminizujące, ponieważ cebula jest bogata w witaminy, zwłaszcza z grupy C i B oraz sole mineralne. Poza tym wino cebulowe wpływa wzmacniająco na organizm, łagodnie obniża ciśnienie krwi, ma właściwości bakteriobójcze oraz działa korzystnie na błony śluzowe przy nieżytach górnych dróg oddechowych, szczególnie przy kaszlu.

    Dawkowanie: Wino cebulowe pić 1 – 3 razy dziennie po 25 ml po jedzeniu.

    Jeśli ktoś nie lubi surowej cebuli, może posłużyć się sokiem. Wiosną i jesienią powinien pić go w zasadzie każdy, ma bowiem działanie wszechstronnie wzmacniające, oczyszczające i odtruwające organizm, usuwa szkodliwe pozostałości przemiany materii. Kuracja trwa 10-20 dni w każdym miesiącu, po czym robi się 10-20-dniową przerwę.

    Na początku bierzemy małe dawki specyfiku, by przyzwyczaić organizm. Najlepiej spożywać łyżeczkę przed każdym posiłkiem. Stopniowo zwiększamy dawki do dwóch łyżek przed posiłkiem. Kończąc kurację warto przez 2-3 dni ponownie zmniejszać dawkę do jednej łyżki przed posiłkiem. Sok najlepiej każdego dnia przygotowywać świeży – ma wtedy najwięcej cennych właściwości, nie ulatniają się m.in. bakteriobójcze fiticydy. Można go dosładzać miodem. Ma to dodatkowy walor wzmacniający serce i cały organizm.

    Cebulowa kuracja w walce z rakiem

    Jak dowodzą włoscy uczeni cebula chroni przed rakiem. Według nich, jedzenie co najmniej jednej cebuli dziennie, zmniejsza ryzyko zapadnięcia na 9 rodzajów nowotworów od 25 do nawet 80 %.

    Włoscy naukowcy z Instytutu Mario Negri w Mediolanie dowodzą, że „kuracja cebulowa” zapobiega między innymi rakowi piersi, macicy, prostaty, żołądka i odbytu. Przebadali oni we Włoszech i Szwajcarii 10 tysięcy osób chorych na raka i porównali wyniki z badaniami 15 tysięcy zdrowych osób. Osoby, które jadły najwięcej cebuli, zmniejszyły ryzyko zachorowania na raka jamy ustnej i przełyku o 84 procent, odbytu o 56, a piersi – o 25 %.

    „To zbyt piękne, aby było prawdziwe” – tak wyniki włoskich badań skomentowała dla szwedzkiej agencji TT profesor Kuskowska-Wolk ze sztokholmskiego Instytutu Karolińskiego.

    Pani profesor podkreśla, że zdrowe osoby nie zawsze dokładnie wiedzą, co jedzą, a ci, którzy jedzą dużo cebuli, mogą też jeść inne zdrowe produkty. Oznaczałoby to, że niekoniecznie właśnie cebula zmniejsza ryzyko raka. Ale że to warzywo jest bardzo zdrowe i może zapobiegać chorobom, nie jest zaskoczeniem. Cebula zawiera przeciwutleniacze, witaminę C i wiele innych składników pożytecznych dla naszego zdrowia.
    ———————————————
    A co w temacie cebuli ma nam do powiedzenia O. Jan Grande ?
    Opowiadanie o sposobie żywienia i pielęgnowania organizmu ludzkiego.
    Łódź 1990 r.

    Cebula. Krew. Miażdżyca.
    Cebula – to jedyna substancja na świecie, która nie dopuszcza do zakrzepów krwi.
    Żebyśmy już nawet mieli w żyłach zakrzepy to przy częstym zjadaniu cebuli, te zakrzepy z biegiem czasu rozpuszczają się, zupełnie zwalniają napięcie żylne.
    Nigdy nie można cebuli surowej nie zmiękczonej zjadać, bo ta surówka będzie zawierała błonnik niezniszczony, który jest bardzo ciężko strawny. Zawsze cebulę trzeba posolić i ręką wygnieść, żeby ona zupełnie zmiękła.

    Przy żadnym przygotowaniu cebula nie traci wartości leczniczych za wyjątkiem tylko jednego – smażenia cebuli na smalcu bez pokrywki.
    Surowa, zmiękczona – jest lekarstwem.
    Na oleju, pod pokrywką – pełna patelnia, a nawet duży garnek – zalana olejem, uduszona na złoty kolor jest lekarstwem.
    Posiekana drobniutko i ugotowana w zupach – jest lekarstwem.
    U nas tak moda, że jak się cebulę ugotuje w zupie to się wyrzuca. To nie trzeba wyrzucać tylko zjeść.

    Cebula do tego stopnia potrafi rozrzedzić krew, że zagęszczona, zaślimaczona, zagęszczona lipidami krew u ludzi, którzy mało korzystają ze świeżego powietrza, są nie dotlenieni lub mają miażdżycę typu cholesterolowego – sok cebulowy potrafi tę krew doprowadzić do substancji rzadszej, niż woda z kranu i w dodatku do koloru jasno – czerwonego.

    Można zaobserwować przy pobieraniu do strzykawki – krew powinna sama uciekać do strzykawki – jak tylko się wepchnie igłę momentalnie sama powinna wypierać tłok i być jasno różową. Taka krew jest zdrowa. Natomiast krew ciemna, brązowa, gęsta, – jest zatłuszczona, krwinki są nie dotlenione, organizm ma za mało witaminy C i za mało żelaza. Trzeba zabrać się do jadania potraw bogatych w te substancje.

    Można zrobić doświadczenie po zabiciu np. kury
    – nakapać trochę świeżej krwi na spodeczek – ona łatwo się zetnie, zrobi się brązowa.
    Na to pokropić 2-3 kropli soku cebulowego. Momentalnie ta krew prawie robi się żywa.

    Jeżeli ktoś ma chorą wątrobę, zapalenie jelit itp. – jest rzeczywiście chory, to surowa cebula szkodzi.
    Ale cebula gotowana smażona, duszona na oleju – nigdy nie zaszkodziła jeszcze nikomu.
    Smażenie – owszem, można smażyć dużo rzeczy, ale zawsze na oleju.
    Nigdy nie można nic smażyć na maśle, bo to jest tragedia.

    Ludzie, którzy jadają czosnek i cebulę w większych ilościach, mają w swoim krwiobiegu detreomycynę, stężoną nawet. Organizm ludzki produkuje własne antybiotyki, które są tak silnymi środkami bakteriobójczymi, że odżywiający się w ten sposób nie chorują, bo bakterie nie mają do nich przystępu.

    Eteryczne olejki cebuli są zbawienne jeszcze pod jednym względem.
    Siarka w eterycznych olejki cebuli ma zbawienny wpływ na naszą, śluzówkę.
    Jeżeli u kogoś wypadłby jakiś nietypowy katar, czy stwierdzą zapalenie zatok – trzeba utrzeć na tarce do ziemniaków 2 duże cebule, wrzucić do wysokie koktajlowej szklanki, owinąć jej brzeg wianuszkiem z waty, tak aby uszczelnić, aby gaz nie wszedł do oczu, tylko do nosa i głęboko oddychać przez 20 minut. Taką inhalację przeprowadzić przez kilka dni. Wtedy nie mamy ani jednego gronkowca w zatokach, ani kataralnego, ani w oskrzelikach, ani w oskrzelach. Dlatego że wszystkie szczepy gronkowców i złocistych i zieleniejących i różne paciorkowe, odporne nawet na antybiotyki, nie opierają eterycznym olejkom cebuli przesyconym siarką.

    Krojenie cebuli też jest zdrowe – jeśli ktoś ma zapalenie spojówek na tle gronkowcowym – to jednego dnia ucierać chrzan na tarce, a drugiego dnia ucierać 2 – 3 główki cebuli i porządnie popłakać. Za tydzień czasu wypłucze chorobę ze siebie. I po kłopocie.

    Na odciski – zwykła cebula. Dużą główkę cebuli przeciąć w wzdłuż, położyć na kuchni żeby się upiekła tak jak do rosołu się zapieka. Wystudzić. Nogi wymoczyć w ciepłej wodzie z sodą do picia. Wziąć jeden płatek cebuli upieczonej, wsypać ździebełeczko miękkiego cukru, położyć na odcisk i przybandażować tę miseczkę i zmieniać to co 8 godz. przez 3 dni. Tak pięknie rozmiękczy odcisk, że można momentalnie ubrać najciaśniejszy but i iść na bal. I już się nie czuje, że odcisk jest na nodze. A po trzech dniach swędzenie nie da wytrzymać i trzeba znowu wymoczyć w ciepłej wodzie z sodą nogi i odcisk odejdzie od zdrowego ciała tak, że nisza zostanie aż do kości. Zdrowej tkanki nie naruszy. Jeżeli jest stary złośliwy odcisk, to taką kurację przedłużyć – powtórzyć.

    No i na koniec coś do pochrupania sobie w jesienne i zimowe wieczory:

    Chrupiące panierowane krążki cebuli
    Składniki:
    ilość porcji: 3
    · 1 duża cebula pokrojona na plastry grubości 0,5 cm
    · 155 g (1 i 1/4 szklanki) mąki pszennej
    · 1 łyżeczka proszku do pieczenia
    · 1 łyżeczka soli
    · 1 jajko
    · 235 ml (1 szklanka) mleka (lub zależnie od potrzeb)
    · 80 g (3/4 szklanki) bułki tartej
    · szczypta soli przyprawowej do smaku
    · 1 l oleju do smażenia (lub zależnie od potrzeb)
    Przygotowanie: 15 min | Gotowanie: 15 min

    1. Rozgrzać olej we frytkownicy do 185°C.

    2. Porozdzielać plastry cebuli na krążki i odłożyć. W małej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

    3. Obtoczyć dokładnie krążki cebuli w przygotowanej mące i odłożyć. Do reszty mąki wbić jajko, wlać mleko i starannie wymieszać wszystko widelcem. Zanurzać krążki cebuli w cieście, a następnie rozkładać na metalowej kratce (np. na wyjętym z piekarnika ruszcie), aż nadmiar ciasta obcieknie. Metalową kratkę można umieścić na arkuszu folii aluminiowej, aby ułatwić sobie sprzątanie. Bułkę tartą wysypać na talerz i dokładnie obtoczyć w niej po kolei wszystkie krążki. Za każdym razem strzepywać nadmiar okruchów. Panierka powinna trzymać się bardzo dobrze.

    4. Smażyć w głębokim tłuszczu po kilka pierścieni na raz przez 2 do 3 minut, aż nabiorą złotego koloru. Wyjmować na papierowy ręcznik, aby obeschły. Doprawić solą przyprawową i podawać.

    Infromacje odcedzone z netu i trochę uzupełnione własnym doświadczaniem dobroczynnych własciwości cebuli. ===
    Za : eioba.pl

    Także pokal z tartą cebulą można przetestować.. 😉

  145. basia 10 grudnia 2015 o 13:13

    Grzegorzadam,
    pamiętam jak dzieckiem byłam i chorowałam, katar i kaszel, ale nos zapchany konkretnie to tylko cebulę mama dawała mi wąchać, nigdy żadnych kropli nie było, naświetlanie lampą,a na gardło woda z solą do płukania i mleko z miodem do picia:) dwa dni i po chorobie, nigdy żadnego antybiotyku
    spróbujemy na te zatoki cebulę z ziemniakiem, już dzisiaj:) olej z czarnuszki też od dzisiaj zacznie brać jak kurier paczkę dostarczy

    wodę utlenioną do nosa aplikowaliśmy w proporcjach 5 łyżek wody na 30 kropel wody utlenionej i szczypta soli,
    pomagało, ściekało ale straszny ból aż wykręcało gnaty:(

    mąż dostał na te zatoki antybiotyk, jakiś czas temu, pomogło na miesiąc i znów wróciło, pójdzie do lekarza i znowu dostanie antybiotyk, bez sensu

    sodę z cytryną w jakich proporcjach? może gdzieś już pisałeś ale pewnie jeszcze nie doczytałam:)

    a co z tym nawilżaczem powietrza, kupić czy nie? co sądzisz? nawilżać powietrze czy nie nawilżać……..nawilżać czy nie nawilżać……:)

    dzięki dzięki dzięki

    aj low ju Ciebie i Peps za to że założyła tego bloga

  146. grzegorzadam 10 grudnia 2015 o 16:13

    @basia
    ==dwa dni i po chorobie, nigdy żadnego antybiotyku==

    Potem wcisnęli nam tabsy, proste tanie chemiczne substancje za horrendalne pieniądze!
    (koszty substancji do ceny!)
    ==wodę utlenioną do nosa aplikowaliśmy w proporcjach 5 łyżek wody na 30 kropel wody ==

    Spróbujcie bez soli, może ona podrażnia..?
    Tak 2 ml 3% WU (strzykawka) na 20 ml wody.. To jest stężenie 0.25%..

    == mąż dostał na te zatoki antybiotyk, jakiś czas temu, pomogło na miesiąc i znów wróciło, ==
    No bo antybiotyk po czasie powoduje większy strzał candidy i grzybów!!

    Spróbujcie z boraksem, działa powoli ale jest bardzo skuteczny. (!)

    ==sodę z cytryną w jakich proporcjach? może gdzieś już pisałeś ale pewnie jeszcze nie doczytałam:)==

    Było nie raz 😉
    Tylko na pusty żoładek, czyli na czczo i przed snem.

    ==Rano, na pusty żołądek pacjent wypija szklankę wody „sodowej”. Receptura – 1 łyżeczka od herbaty sody oczyszczonej ( na 70 kg masy ciała!) zalewamy 40-50 ml wrzątku, jak ‚wyszumi’, schładzamy zimną wodą do odpowiedniej temperatury (ok. 30-40 oC).
    I dolewamy łyżkę stołową soku z cytryny albo octu jabłkowego.. I chlup. ==

    Ten nawilżacz nie ma raczej dużego związku, lepszy byłby dobry generator ozonu, ale
    szczegóły w e-booku płatnym z vibronika.pl, uważam że jest tego ten e-book wart.. 😉
    WU jest wobec tego generatora praktycznie darmowa..

    Wdychanie cebuli tez może mieć b. pozytywne efekty, najlepiej te metody naprzemiennie..

  147. grzegorzadam 19 grudnia 2015 o 12:53

    Kapitalny wykład J. Zięby na temat dokwaszania żołądka i chorób wynikajacych z braku kwasu solnego! :

    https://youtu.be/POKyyxpEdbI

  148. Mama Szamanka 31 grudnia 2015 o 20:13

    Żyjemy… dalej walczymy. Przeprowadzka, remont, szkoła, praca, wycieczka do PL… dlatego był czasowy brak sprawozdań.
    Porobiłam młodemu badania w Polsce (2x morfologia z rozmazem, 2x CRP, 2x badanie przewodzenia w uchu (tympanometrie) i wymaz z gardła). W jednej morfologii widać infekcję bakteryjną druga, zrobiona w tygodniowym odstępie czasu wskazuje na wirus. Pierwsze CRP przekroczone kilkukrotnie, drugie idealne. Ma w uchu środkowym nagromadzenie płynu. Na jego megawielkich migdałkach bakterii brak. Wskazanie laryngologa- przycięcie migdałów i operacyje odprowadzenie płynu z ucha środkowego. Ale to w PL. Czekamy na wizyte laryngologiczną tutaj.
    Aktualnie zakraplamy macerat oliwy z czosnkiem, olekami geraniowym, lawendowym i eukaliptusowym na zmianę z wodą utlenioną + świecujemy uszka dwa razy dziennie. Oczywiście pucujemy nasze piłeczki w gardle roztworem jodyny z nalewką z szałwi.

    Coraz częsciej skłaniam się do twierdzenia, że nasz problem z przerostem migdałów, a co za tym idzie powikłania uszne, ma podłoże alergiczne.

    A! Nabyłam puche węgla spożywczego i zamierzam jej użyć. Tego jeszcze w naszym „menu” nie było 🙂

    1. grzegorzadam 1 stycznia 2016 o 13:34

      == Na jego megawielkich migdałkach bakterii brak.==
      To o niczym nie świadczy! Powiekszone migdały to stan zapalny!
      Zrób badanie Volla!
      Pozbądź sie pasożytów i problem sam sie rozwiąże!
      Kup ksiażkę Lasta- ”Jak pozbyć się drozdżaków”..

      pozdrawiam 🙂

      1. Mama Szamanka 25 stycznia 2016 o 22:07

        Migdały wieeeelkie cały czas. Ciekawe, ale na ostatniej wizycie Pani doktor sama zaproponowała przeczekanie przynajmniej zimy z decyzją o operacji.
        Czas na odrobaczanie siebie i malucha. Dzięki za info o badaniu metodą dr.Volla- robią to badanie u nas w rodzinnym mieście. Tymczasem przed wycieczką spróbujemy wykurzyć np. glistę samodzielnie. Mieliśmy psa. Mały budzi się co noc od dłuuuuższego czasu z płaczem, krzykiem. Oczywiście można zrzucić na efekt paniki po bezdechach do, które notorycznie wybudzają małego ze snu. Do takich wrzasków w nocy dochodziło już wcześniej jeszcze w maju/15go kiedy migdały były w swoim rozmiarze. Wtedy opinia lekarska stwierdziła dojrzewanie układu nerwowego.
        Mam olej rycynowy. Koniaku brak. Dziecku koniak… ??! Tylko taka metoda?

        1. grzegorzadam 26 stycznia 2016 o 00:29

          Witaj Mama!
          Już ochłonęli z wycinaniem.. To dobrze..

          Ale masz już stwierdzone coś, bo nie jednoznacznie napisałaś ?
          Glisty kochaja jednak koniak, nie musi być markowy 😉

          Sa jeszcze iine metody na glisty:

          ==Znany polski zielarz Witold Poprzęcki na glisty radzi:
          Przepis 1
          Kłącze rzewienia, klącze kozłka, nasienie czarnuszki – po 5,0, nasienie marchwi, kłącze paprotki słodkiej, kwiat wrotyczu po 10,0, kora kruszyny 25,0 i ziele piołunu 15,0. Łyżkę ziół zalać szklanką zimnej wody i gotować na wolnym ogniu 10-15 minut, uzupełniając wygotowaną wodę, po czym odstawić do naciągnięcia. Pijać rano na czczo i wieczorem przed snem.

          Przepis 2
          Pestki z dyni świeże, wyłuskane, utłuc w’moździerzu z cukrem i zjeść tyle, żeby się nimi najeść. W 4 godziny później przyjąć środek czyszczący /olej rycynowy, odwar kruszyny/.
          Albo: pestki z dyni i borówki zjeść na czczo w dużej ilości, w 3 godziny później zażyć oleju rycynowego. Zabieg jeden lub drugi – powtórzyć w odstępach dwudniowych trzy razy.

          === Dr Elena I. Sklianskaja:
          Piołun gorzki – wyciąg z proszku. 1 łyżeczka do herbaty proszku piołunu dla dzieci, 1 łyżka stołowa dla dorosłych + 1 szklanka wrzątku, zostawić na noc. Przyjmować 5-6 razy dziennie przed jedzeniem, dorośli po łyku, dzieci po łyżce deserowej.

          Kwiaty piołunu gorzkiego – wyciąg. 1 łyżeczka do herbaty piołunu + 2 szklanki wrzątku, naciągać dopóki nie ostygnie, przecedzić, pić po 1 łyżeczce herbacianej, 20 minut przed jedzeniem.

          Piołun gorzki z miodem – Zemleć suszone ziele piołunu + 5 objętości 70% spirytusu, naciągać 21 dni, przyjmować po 20 ml, rozpuszczonych w szklance wody z 1 łyżką stołową miodu.

          Pączki brzozy – odwar. 1 łyżka stołowa pączków + 1 szklanka wrzątku, gotować 15 minut, przyjmować po 2 łyżki stołowe, 2 razy dziennie.

          Pączki brzozy – nalewka. Może być w 2 wariantach. Pierwszy na spirytusie. 25 gramów pączków + 100 gramów spirytusu, naciągać 8 dni, pić po 20 kropli, 3 razy dziennie. Drugi na wódce. 1/2 butelki pączków + 1 butelka wódki, naciągać 30 dni, pić po 40 kropli, 4-6 razy dziennie.

          Cebula – wyciąg na wodzie. Może być w 2 wariantach.
          Pierwszy wariant – 1 średnią główkę zmielić + 1,5 szklanki przegotowanej wody, naciągać 12 godzin, przecedzić, pić po 1/2 szklanki dziennie, 30 minut przed jedzeniem, 3-4 dni.
          Drugi wariant – zmieloną główkę cebuli włożyć do szklanki, zalać na noc ciepłą przegotowaną wodą, rano odcisnąć i na czczo wypić wszystko. Przyjmować 4 dni. Glisty znikają po zastosowaniu obu wariantów.

          Cebula – nalewka na wódce. Napełnić 1/2 butelki drobno usiekaną cebulą, zalać do pełna wódką, naciągać 10 dni w cieple, przyjmować po 1-2 łyżce stołowej, 2 razy dziennie przed jedzeniem dopóki się nie skończy.

          Czosnek – wyciąg na mleku. 10 zmielonych główek czosnku zalać 1 szklanką gotowanego mleka, naciągać 2 godziny, wypić wszystko i po 2 godzinach przyjąć rycynę. Usuwa wszystkie postaci glist.

          Czosnek – nalewka na wódce. 5 średnich główek czosnku oczyścić, rozgnieść na miazgę, dodać 500 ml wódki, naciągać 7 dni w temperaturze pokojowej, przecedzić, mocno odcisnąć, przechowywać zamkniętą w chłodnym miejscu. Przyjmować w ciągu 3-4 dni, na czczo, 30 minut przed jedzeniem, po 30 kropli. W dni przyjmowania nalewki należy przyjmować sól przeczyszczającą. Zapach czosnku można zlikwidować żując pietruszkę. Przeciwwskazania – zapalenie nerek i częstoskurcz serca.

          Lewatywa z wyciągu z czosnku na wodzie lub na mleku
          5-6 ząbków czosnku drobno posiekać + 1 szklanka cieplej wody, naciągać przez noc, rano przecedzić i wprowadzić do jelita prostego. Można 2-3 gramy zmielonego czosnku zalać zamiast wody 50-100 ml gorącego mleka i zrobić lewatywe, na noc.

          Wrotycz zwyczajny – wyciąg. 3 łyżki stołowe kwiatostanów i liści wrotycza + 0,5 1 wrzątku, naciągać 1 godzinę, przecedzić, przyjmować po 1 łyżce stołowej przed jedzeniem. Wyciąg jest przeciwwskazany dla małych dzieci i kobiet w ciąży. Jednocześnie z przyjmowaniem wyciągu wrotycza trzeba robić lewatywy czosnkowe, które dobrze usuwają glisty.

          Wrotycz – odwar kwiatostanów. 1 łyżka stołowa + 0,5 1 wrzątku, gotować 15 minut, przecedzić, wprowadzić w postaci lewatywy.

          Tysiącznik zwyczajny, piołun gorzki – odwar. 50 gramów tysiącznika + 50 gramów piołunu, zmieszać wszystko. 1 łyżka stołowa mieszanki + 1 szklanka wody gotować 20 minut, przecedzić. Przyjmować przez 8 dni, 2 razy dziennie po 1 szklance – rano na czczo i wieczorem przed snem.

          Czerwona papryka. Regularnie stosować do jedzenia duże ilości czerwonej papryki zarówno świeżej, jak i w proszku. Zabija wszystkie glisty jelitowe. Maleńkiemu dziecku, które nie może jeszcze utrzymać lewatywy, zaleca się przywiązanie do odbytu kawałka twarogu. Glisty bardzo szybko wychodzą na zewnątrz, zwabione przynętą.
          ======================

          pozdrawiam

        2. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 10:17

          @Mama

          ==Pasożyty a przerost migdałka gardłowego tj. tzw. trzeciego migdałka
          Stale przeze mnie drążonym wątkiem jest zależność pomiędzy przerostem tzw. 3-go migdałka (migdałka gardłowego) a zakażeniem pasożytami jelitowymi.

          Dawno już zwróciłem uwagę na zależność pomiędzy zakażeniem giardia lamblia oraz glistą ludzką a przerostem 3-go migdałka. Czasami po wybiciu / eradykacji lamblii i glisty ludzkiej stopień przerostu 3-go migdałka ulega „cudownemu” zmniejszeniu a co za tym idzie zmniejszają się lub wręcz cofają: upośledzenie drożności nosa, utrudnienie oddychania nosem, chrapanie w nocy, oddychanie ustami, szybka męczliwość a nawet bezdechy nocne. Gra jest warta świeczki ponieważ gdy dodatkowo są przerośnięte migdałki podniebienne może dochodzić do zaburzeń połykania, wad zgryzu, zaburzeń mowy, „gapowatego wyrazu twarzy” oraz również jako konsekwencji zaburzeń dostarczania tlenu do mózgu – opóźnionego rozwoju intelektualnego.

          Nie muszę chyba przekonywać, że u wielu pacjentów po przycięciu/wycięciu 3-go migdałka migdałek szybko odrasta o ile nie wybijemy lamblii / pasożytów?==
          Z dr Ozimka

          Szukaj tu rozwiązania.

        3. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 10:36

          Leczenie kanałowe zęba to zabijanie na raty (!!!) – napisy po PL kliknij CC
          https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=oYRuLA0sTBM

          ==Wszystkie zęby „trupy” trzeba usunąć, a najlepiej już kilka dni przed zabiegiem brać wit C i kwas alfa liponowy natomiast w dniu zabiegu co 1 godz 100mg liponowego i 1000mg wit C. Liponowy regeneruje wszystkie antyutleniacze w tym wit C oraz podnosi poziom glutationu. Po takim przygotowaniu można bez obaw iść na zabieg usunięcia „trupa”. Warto jednak zaopatrzyć się w jeden lub dwa ketonale gdyby wystąpił silny ból.==

          Z DI.

          1. basia 10 lutego 2016 o 10:02

            Grzegorzadam weź mnie nie strasz z tym umieraniem po kanalowym, to co mam już sobie dołek kopać:)? Ja Mam syna i chciałam jeszcze jednego:)
            Mam 4 zęby co najmniej 4 leczone kanalowo, w tym jedynka i dwójka na których są koronki, na resztkach które zostały mam te dwie koronki.
            To co mam to wyrwać i szczerbata chodzić na przedzie? Czy wstawiać całkiem nowe bez tego kikuta zatrutego? O ludu zwariuje zaraz, bo normalnie przestanę czytać.

          2. Matt 10 lutego 2016 o 11:29

            Wyrwać i wstawić implanty. Najlepiej szukać dentystów hollistycznych. Mam takiego znajomego stomatologa, bardzo dobry, obeznany w naturalnych metodach leczenia, nigdy nie leczy kanałowo i sam będę wyrywał wszystkie takie zęby jak mi aparat korekcyjny zdejmą. Jeżeli jesteś ze śląska to polecam:
            http://www.wlodarz-stomatologia.pl/

          3. grzegorzadam 10 lutego 2016 o 11:35

            Basia bez paniczki! Też mom takie 2… 😉
            I wieloletnie problemy z okostną i zębami za sobą….

            Trzeba się odtruwać, WU, wit.C, warzywa surowe, pilnować pH, dostarczać podstawowe minerały..
            I urodzisz jeszcze nie jedno dziecko! 🙂

            Możesz zadziałać, jeżeli masz jakis amalgamat.
            Żyj w zdrowiu, a jak cos dolega wiesz co trzeba robić 😉

          4. basia 10 lutego 2016 o 22:56

            Grzegorzadam, czasami już wariuje z tymi informacjami:)
            Powiesz mi jeszcze coś na temat diatermi, lasera i pola magnetycznego na zatoki? Mąż ma się wybrać na te zabiegi bo już masakra jakas. O odtruwaniu nie ma mowy, bo to nie ten typ:), a ja nie jestem przekonana. Wiem, że pomaga, ale czy nie szkodzi na co innego, to są jednak prądy.
            Miłej nocki, dzięki 🙂

          5. grzegorzadam 11 lutego 2016 o 16:45

            @Basia
            Niech próbuje…, nie stosowalem, nie mam kłopotów z zatokami.
            ==O odtruwaniu nie ma mowy, bo to nie ten typ:)==
            Wszystko zaczynamy od odtruwania, dehelmintyzacji i alkalizacji.
            Przy zatokach nerki.. > soda, potas….

            Jest problem, bo w tym cały jest ambaras.. 😉 Żeby chociaż spróbować.
            Prądy mogą być skuteczne, to jest zabijanie pasożytów, tylko musi to robić fachowiec!
            Nic na siłę nie zrobisz, nie ma szans, w swojej ‚okolicy’ towarzysko-rodzinnej mam tak samo.
            Mówię co można zrobić, jak sie odwróce robia kółka na czółku..
            Kiedys mnie to irytowało, teraz się śmieję! 🙂

          6. basia 11 lutego 2016 o 22:13

            Grzegorzadam,
            haha niedowiarki są wszędzie:)
            dzięki za odpowiedź, dużo zdrowia życzę:)

          7. grzegorzadam 10 lutego 2016 o 12:04

            Bardzo ciekawy link o wit.C liposomalnej:

            Odsłaniając prawdę o liposomalnych suplementach diety.
            Dr.Thomas Levy 11.04.2014 Autor:Dr. Thomas Levy.

            http://www.pozdrowiedoglowy.pl/odslaniajac-prawde-o-liposomalnych-suplementach-diety/

          8. grzegorzadam 10 lutego 2016 o 12:13

            Bardzo ciekawy link o wit.C liposomalnej:

            http://www.pozdrowiedoglowy.pl/odslaniajac-prawde-o-liposomalnych-suplementach-diety/

            Odsłaniając prawdę o liposomalnych suplementach diety.
            Dr.Thomas Levy 11.04.2014 Autor:Dr. Thomas Levy.

          9. grzegorzadam 10 lutego 2016 o 12:14

            Bardzo ciekawy link o wit.C liposomalnej:

            http://www.pozdrowiedoglowy.pl/odslaniajac-prawde-o-liposomalnych-suplementach-diety/
            Odsłaniając prawdę o liposomalnych suplementach diety.
            Dr.Thomas Levy 11.04.2014 Autor:Dr. Thomas Levy.

    2. grzegorzadam 5 stycznia 2016 o 01:08

      Jeżeli ktoś ma wątpliwosci, czy nalezy się ”odrobaczać” polecam uważnie obejrzeć ten krótki film.
      Dotyczy ok.95% ludzkości!

      https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qav72-eQZOw

      ==Jak w prosty sposób usunąć pasożyty z organizmu
      ·4 STYCZEŃ 2016

      Dr Hulda Clark w swojej książce „Kuracja Życia” napisała:
      „Bez względu na długość listy objawów danego pacjenta – od chronicznego zmęczenia poczynając, na bezpłodności i zaburzeniach psychicznych kończąc – jestem pewna, że istnieją tylko dwie przyczyny chorób: obecność pasożytów i/lub skażeń.”

      Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile różnych pasożytów zamieszkuje zakamarki ludzkiego organizmu, najczęściej nie wykrywanych przez standardowe badania kału. Statystyki dowodzą, ze 95% ludności jest zarażona pasożytami (źródło: załączony film). Nawet najbardziej mikroskopijne drobnoustroje żywią się składnikami odżywczymi gospodarza i wydalają swoje produkty przemiany materii, czym dzień po dniu zatruwają nasze organizmy.

      Jednym z symptomów obecności pasożytów jest uzależnienie od cukru. Jeśli napady silnej ochoty na słodką przekąskę zdarzają się sporadycznie, nie ma czym się martwić może to być również reakcja na stres.

      Pasożyty żywią się cukrem i wszystkim innym co nasz organizm zamienia na cukier. Duża ilość słodyczy i węglowodanów w diecie również tworzy śluz, idealne siedlisko dla grzybów, bakterii i pasożytów.

      Co kilka miesięcy odrobaczamy nasze zwierzęta, a podobnie jak one my również jesteśmy narażeni na pasożyty i wcale nie z braku higieny.

      Można się ich pozbyć przy pomocy prostej kuracji, po której napady głodu cukru przestaną się zdarzać i przybędzie nam dużo energii. Kuracja pomoże wyeliminować pasożyty, toksyny i zmniejszy złogi tłuszczu.

      Składniki

      100g siemienia lnianego
      10g goździków

      Zmielić obydwa składniki w młynku do kawy na proszek.

      Przyjmować 2 łyżki mieszanki przez 3 kolejne dni rano na pusty żołądek. Można wymieszać z ciepłą wodą lub jeszcze lepiej z jogurtem naturalnym bez dodatków, najlepiej domowym. Zrobić 3 dni przerwy i powtórzyć kolejne 3 dni.

      Kuracje warto przeprowadzać co kilka miesięcy
      ====================================
      Za: sekrety-zdrowia

      Sposób ciekawy i prosty, mam w domu i to i to, jutro zmielę i zobaczymy co będzie się działo.
      W końcówce filmu ciekawa uwaga, nawet jak wykonamy oczyszczenie, nikt nie zagwarantuje,
      że po kilku dniach nie dojdzie do ponownych infekcji..
      Robaki odpowiadają za większość chorób, alergii…..
      Wszelkie wysypki, swędzenia z okiem włącznie to one..
      Niezakwaszony żołądek bardzo im sprzyja.

      pozdrawiam

  149. grzegorzadam 1 stycznia 2016 o 13:36

    Pomyślałbym o diatomicie..
    Oczywiście askorbinian + MSM..

    1. grzegorzadam 5 stycznia 2016 o 01:55

      Zestawienie chorób wywoływanych przez pasożyty

      Układ informacji:
      Pasożyt
      Objawy, dolegliwości, choroby
      Szacowane zarażenie populacji

      GROMADA: Przywry, TYP: Płazińce

      Przywra chińska (Clonorchis sinensis)

      Bóle w prawym podbrzuszu i nadbrzuszu migrujące również do pleców, prawej połowy szyi i lewego podżebrza. Czasami wymioty, nudności, bóle głowy, zawroty głowy, chroniczne zmęczenie. Marskość wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, dyskineza przewodów żółciowych, zaburzenia funkcji wydzielniczych żołądka i dwunastnicy

      W niektórych regionach świata do 50 %

      Przywra płucna (Paragonimus westermani)

      Poranny kaszel z niewielką ilością śluzu, szmery, chrypienia w płucach, ból głowy, wymioty, zaburzenia wzroku, zwapnienie płuc, bradykardia, reakcje alergiczne.

      25 %

      Motylica wątrobowa (Fasciola hepatica)

      Reakcje alergiczne, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego.

      40 %

      Przywra kocia (Opistorchis felinues)

      Schorzenia wątroby, trzustki, marskość wątroby, osłabienie, bóle głowy, ataki epilepsji, powstawanie ropni i cyst w wątrobie, co może wywołać żółtaczkę, reakcje alergiczne, zaburzenia trawienia, spadek apetytu, gorzki smak w ustach, uczucie ciężkości w prawym podżebrzu, bóle mogą przechodzić na prawą łopatkę, nerwowość, agresywność, szybkie męczenie się, bóle i zawroty głowy, bezsenność, zadyszka, blada skóra, niedociśnienie.

      Motylica krwawa (Schistosoma)

      Zapalenie skóry, reakcje alergiczne, rak narządów wewnętrznych, ostre bóle (jak po ukłuciu igłą), dreszcze, swędzenie i wysypki na skórze, zapalenie śluzówki pęcherza moczowego, osłabienie, powiększenie wątroby i śledziony, odmiedniczkowe zapalenie nerek, kamienie i przetoki pęcherza moczowego, zapalenie pochwy ze zgrubieniem śluzówki pochwy, pęknięcia i polipy szyjki macicy, zapalenie gruczołu krokowego, zapalenie okrężnicy, słoniowacizna narządów płciowych.

      GROMADA: Nicienie, TYP: Obleńce

      Glista ludzka (Ascaris lumbricoides), Glista psia, glista kocia

      Zawroty głowy, bóle brzucha, drgawki, kaszel, podwyższona temperatura, pokrzywka, ślinotok, spadek apetytu, bóle głowy, nocne ataki lęku, zgrzytanie zębami (bruksizm), zapalenie oskrzeli, kaszel, duszności astmatyczne, astma, zapalenie płuc, zawał, niedokrwistość, infekcje dróg oddechowych, zapalenia ropne w drogach żółciowych, ropień wątroby, zapalenie otrzewnej, posocznica, zapalenie trzustki, zapalenie wyrostka, zaburzenia jelitowo-żołądkowe, zaburzenia psychiki, choroby nerwowe, spadek apetytu, mdłości, wymioty, bóle brzucha, ślinotok, zawroty głowy, rozdrażnienie, tiki nerwowe, napady epilepsji, choroby organów oddechowych, niestrawność (dyspepsja), myśli samobójcze (pragnienie śmierci), przeziębienia, tiki nerwowe, długotrwałe choroby płuc.

      Prawie 100%

      Filarie (Wuchereria)

      Porażenie skóry, tkanki łącznej , oczu – pojawienie sie pod skórą węzłów o rozmiarze grochu, suchość i złuszczonej skóry, wysypka, swędzenie, wrzody, blizny, depigmentacja skóry, zapalenie węzłów chłonnych, słoniowacizna moszny, słoniowacizna nóg, plamy na skórze, bladość, niezdolność do opalania się, zapalenie spojówek, swędzenie oczu, zapalenie rogówki, światłowstręt, łzawienie, stenokardia, niedokrwistość.

      Włosogłówka (Trichuris trichiura)

      Nudności, rozdrażnienie, bóle głowy, tracenie przytomności, drgawki, osłabienie, dyspepsja (niestrawność), kolki, zapalenie wyrostka robaczkowego, anemia, w wyniku uszkodzeń spowodowanych przez nie w jelicie powstają cysty, polipy, obrzęki.

      30%

      Włosień kręty (Trichinella spiralis)

      Zapalenie węzłów chłonnych, stany podobne do alergii, grypy, reumatyzmu, bóle w sercu, bóle w stawach, ogólne osłabienie, podwyższona temperatura, obrzęki twarzy, wysypka.

      70%

      Węgorek jelitowy (Strongyloides stercoralis)

      Nieokreślone bóle mogące występować w całym ciele, niestrawność, choroby narządów oddychania, choroby skóry, spadek wagi, problemy żołądkowo-jelitowe, objawy nerwowo-alergiczne, owrzodzenia układu pokarmowego.

      70%

      Tęgoryjce (Ancylostomatidae)

      Utrata krwi, anemia, niedokrwistość, opóźnienia w rozwoju, swędząca pokrzywkopodobna wysypka skórna, zapalenie płuc, kaszel, ból w piersiach, bladość skóry, opuchnięta twarz, spuchnięte nogi, biegunki, zawroty głowy, zadyszki, swędzenie i pieczenie skóry między palcami nóg.

      50%

      Owsik ludzki (Enterobius vernicularis)

      Lęki, migrena, swędzenie odbytu, u dziewczynek „gryzienie” w okolicy narządów płciowych, rozregulowanie układu nerwowego, depresja, rozdrażnienie, kaszowate stolce, zapalenie wyrostka, bóle głowy, bezsenność, zwiększone zmęczenie umysłowe i fizyczne, neurastenia, mało włosów, jedno oko różne od drugiego.

      GROMADA: Tasiemce, TYP: Płazińce

      Tasiemiec karłowaty

      Rozstrój układu pokarmowego, zawroty głowy, podatność na zmęczenie, ataki epilepsji, dystonia wegetatywno-naczyniowa, niedociśnienie, wilgotne ręce i nogi, skóra posypana jak kaszą manną, zaburzenia trawienia.

      Bruzdogłowiec szeroki

      Sprzyja niedokrwistości i powstawaniu guzów złośliwych.

      Tasiemiec nieuzbrojony

      Bóle brzucha, mdłości, zwiększone łaknienie, wymioty, utrata masy ciała, duża nadwaga.

      Tasiemiec uzbrojony

      Zapalenia mięśni, zwyrodnienie mięśni i zanik, nabyte wady serca, guzy tarczycy, zanik wzroku, bóle głowy ciągnące się latami, uszkodzenie układu nerwowego, odruchy wymiotne.

      Tasiemiec bąblowcowy

      Problemy z krwioobiegiem, przytłumienie funkcji wszystkich organów, co może prowadzić nawet do śmierci, schizofrenia, ukłucia zależnie od lokalizacji, ucisk na narządy w okolicach bąbla, możliwość szoku spowodowanego wydaleniem toksyn z pękniętego bąbla.

      Bakterie

      Leptospiry

      Dreszcze, gorączka, silne bóle głowy i mięśni.

      Gronkowiec złocisty

      Ropne zapalenia skóry, czyraki, ropnie, flegmony, ropne zapalenia śluzówek, tkanek łącznych, kości. W połączeniu z innymi pasożytami: egzema, swędzenie, bezsenność, zahamowanie wzrostu, brak apetytu.

      Paciorkowce

      Pałeczka czerwonki

      Ostre zapalenie jelita grubego.

      Pierwotniaki

      Toksoplazma

      Ból głowy, choroby płuc, serca, wątroby, mięśni, oczu, nosa, skóry. Choroby krwi i limfy. Zakłócenia nerwowo-psychiczne, nerwowo-endokrynologiczne, zaburzenia funkcjonalne, morfologiczne. Wady wrodzone u dzieci. Zapalenie mózgu, opon mózgowych, zapalenia tęczówki, naczyniówki i siatkówki, bóle i powiększenie węzłów chłonnych, gnicie migdałków i korzenia języka, psucie się zębów, wysoka gorączka, wysypka, depresje, bezsenność, nacieki w płucach, uszkodzenie centralnego systemu nerwowego, zespół Downa, poronienia, urodzenie martwych dzieci, choroby psychiczne, opóźnienie rozwoju umysłowego.

      70%

      Rzęsistek

      choroby śluzówek, kości, narządów, anemia, niedotlenienie, wysoki cholesterol, żylaki, rak, trombocytopenia, pieniste stolce, choroby onkologiczne.

      Niektóre źródła podają, że ponad 90%

      -jelitowy

      Krwawienia jelita grubego, zapalenie śluzówki jelita grubego, zapalenie jelita cienkiego, zapalenie pęcherzyka żółciowego, obrzmienia, nadżerki, polipy, wrzody, bladość skóry, osłabienie mięśni.

      -policzkowy

      Ropnie na skórze, ropnie na płucach, paraliż, nieżyt żołądka i jelita cienkiego, choroby stawów i nóg, choroby wątroby, bezpłodność, poronienia, próchnica, parodontoza.

      -pochwowy

      Zapalenia organów płciowych, zapalenie cewki moczowej, zapalenie stercza, impotencja u mężczyzn, bezpłodność, wysiękowe zapalenie pochwy, pieczenie w pochwie, obfite pieniste wydzieliny u kobiet.

      Chlamydia

      Ziarnica, ziarnica złośliwa, zapalenie spojówek, jaglica (egipskie zapalenie oczu), zapalenie stawów, zapalenie cewki moczowej, poronienia, bezpłodność, dysplazja szyjki macicy, zawały, ropiejące oczy, cukrzyca.

      Lamblia

      Bóle w górnej części brzucha, bóle w okolicy pępka, burczenie i rozdęcie żołądka, przelewania, zatwardzenia na przemian z biegunkami, zapalenie dwunastnicy, trzustki, jelita cienkiego, pęcherzyka żółciowego, dystonia wegetatywna i naczyniowa, anemia, zapalenie wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, ból w stawach, swędzenie skóry, pokrzywka, objawy febry, zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie jelita cienkiego, ból pod żebrami z prawej strony, niedokwaśność soku żołądkowego, arytmia, atopowe zapalenie skóry, nadczynność tarczycy, potliwość, drżenie palców, zdarzająca się utrata świadomości, obniżenie kwasowości, krótkookresowe podwyższenia temperatury, bóle w dołku podsercowym, zgaga, nieprzyjemny smak w ustach, kolka wątrobowa, wymioty żółcią, szybkie męczenie, ciągłe zmęczenie, rozdrażnienie, apatia, płaczliwość, kołatanie serca, zwolnienie rozwoju u dzieci, zaburzenia przemiany materii, chudnięcie, hipotonia.

      GRZYBY

      Drożdżaki

      Kandydoza (wywołana np. zarażeniem drożdżakiem Candida albicans), spadek odporności, niestrawność, rozdęcie żołądka, pienisty stolec, burczenie, mdłości, wymioty, bóle żołądka.

      90%

      Kryptokoki

      Pędzlaki

      Nokardie

      Guzy.

      Kropidlaki (Aspergillus)

      Nowotwory złośliwe, choroby płuc.

      geotrychozy

      Zapalenia ucha i zatok.

      Trichofitony

      Choroby skóry, włosów, paznokci, łupież strzygący, złuszczenia na skórze głowy.

      Epidermophyton

      Łupież czarny, ciemnobrązowe plamy na kończynach.

      Mycosporum

      Choroby skóry, włosów i paznokci.

      Ziarniak grzybiasty (Mycosis fungoides)

      Nowotwór złośliwy węzłów chłonnych.

      Mykoplazmy

      Procesy zapalne w narządach oddechowych i w układzie moczowo-płciowym.

      Sporothrix schenckii

      Grzyb atakujący mięśnie, kości i narządy wewnętrzne.

      Tabelę sporządzono na podstawie Informacji zawartych w książkach:

      „Parazytologia i akaroentomologia medyczna”, Antoni Deryło
      „Szkoła Zdrowia – uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”, Nadieżda Siemionowa
      „Kuracja życia”, Hulda Clark
      „Życie bez pasożytów”, Giennadij Małachow
      oraz prac: Olgi Jelisejewej, Tamary Swiszczowej, prof. Henryka Różańskiego
      ===========================================================
      Z Cheops

      1. ciekaw 8 stycznia 2016 o 13:33

        Jak zacząć zwalczać jesli ma sie kilka rzeczy z tej listy? prosze o odpowiedz

  150. grzegorzadam 8 stycznia 2016 o 21:43

    Odrobaczamy się wg pewnych procedur..
    Jakie masz stwierdzone?

    1. Amygdalum 9 stycznia 2016 o 00:10

      Hej Grzegorzadam, a jak zlikwidować lamblie?

  151. grzegorzadam 9 stycznia 2016 o 23:53

    @Amygdalum
    A masz jakieś objawy ewidentne?
    Lamblie są oporne w likwidacji, ale jest co najmniej kilkanaście sposobów na nie..
    Zrobiłbym tak np.:

    Terpentyna i nafta:
    1 dzień -1 kropla terpentyny
    2 dzień -2 krople terpentyny
    3 dzień- 3 krople
    4 dzień -4
    5 dzień -5
    6 dzień -6
    7 dzień 7 kropli

    Trzy dni przerwy

    1 dzień -7 kropli terpentyny
    2 dzień -6 kropli
    3 dzień -5
    4 dzień -4
    3 dzień -3
    2 dzień -2
    1 dzień -1 kropla

    Tydzień przerwy

    1 dzień – 1 kropla nafty
    2 dzień – 2
    3 dzień – 3
    4 – 4
    5 – 5
    6 – 6
    7 – 7

    Trzy dni przerwy

    1 dzień – 7 kropli nafty, i tak do dnia 7( jak przy terpentynie)

    Dwa miesiące przerwy i kurację przeprowadzić jeszcze raz.
    =============================================

    Albo np. tak:

    == przygotować samodzielnie siarczan berberyny czyli nalewkę z mahoni lub z berberysu z dodatkiem siarczków. Zazyć na czczo 5-do 10 ml na wode zacząć od mniejszej dawki popić ciepłym Zubrem – woda mineralna zuber,, rozkurczowo glistnik . Po 4 godzinach przeczyszczenie. W pogotowiu może być jeszcze no-spa/ jeżli by sie zechciały usuwać przy okazji złogi z woreczka/ przyda się apteczny boldaloin lub herbatka z boldo.
    Lamblie muszą zginąć , siarczan berberyny działa nawet przy rozcieńczeniu do 3 tyś.
    Pamiętać by nic nie jeść po zażyciu nalewki bo inaczej berberyna strawi białko z pokarmu a nie rozprawi się z intruzem.
    Przed kuracją wziąć pod uwagę problem szczelności jelit.
    jeżeli nie szczelne przeprowadzić stosowną kurację.==

    Siarczan berberyny przygotowanie:
    pół szklanki świeżej zmielonej kory z berberysu lub z mahonii
    2.5 szklanki – 70% gorącego alkoholu
    4 krople H2SO4
    kwas do wody nie odwrotnie najpierw rozcieńczyć kwas w w samej wodzie/ dopiero rozcieńczony do alkoholu/ .
    NIE WLEWAĆ SAMEGO KWASU DO GORĄCEGO alkoholu TYLKO rozcieńczony!! i już do chłodnego alkoholu!!!
    =================
    z: skuteczne zioła na lamblie Forum „Luskiewnik” Fitoterapia

    Moze się wydawać kłopotliwe, ale polecam spróbować..

    1. ciekaw 10 stycznia 2016 o 21:50

      gronkowiec paciorkowiec chlamydia

  152. grzegorzadam 10 stycznia 2016 o 22:51

    Na gorąco proponuję na to:

    1. WU (różne metody aplikacji)
    2. Boraks (roztwór 3%)
    3. Zakwaszenie żoładka.
    4. Alkalizacja (podwyższanie i utrzymywanie na właściwym poziomie pH).

    Pisalismy o tym już wielokrotnie.
    Już te środki powinny sobie z tym poradzić, jest też wiele innych.

  153. Amygdalum 11 stycznia 2016 o 15:49

    @ Grzegorzadam dziękuje za przepis na pozbycie się lambli. A ta terpentyna czy nafta to nie jest nie bezpieczne? No i gdzie ja to kupię, a już tymbardziej w UK, jeśli ktoś ma pojęcie to proszę o źródło lub link. Słyszałam tylko że nafta ma być specjalna jakaś do picia czy co, ale nie jestem pewna. Jeśli chodzi o objawy to tylko mam wysypkę swędzaca na ciele( właściwie nawet już nie codziennie jak kiedyś), głównie w górnych partiach ciała (w UK nazywaja to pokrzywka). Nic pozatym. Jestem zmęczona ale tylko jak jestem nie wyspana więc rozumiem że ok. Lamblie wyszły mi na vega, i candida. Nie zdażyłam już niestety zrobić testu z krwi na przeciwciała, dopiero w marcu będe robić. Pozatym cała morfologia, ob, tarczyca, pierwiastki, vit D, trzustka, watroba – wszystkie wyniki super w normie wiec byłam zaskoczona. A ciekawe jest że na vega wyszło mi że jestem uczulona na kurczaka, biały cukier i jajko kurze, a jak robiłam na to testy z krwi to nic nie wyszło- zupełnie tego nie rozumiem. Dużo ludzi pisze że to ściema, sama nie wiem co myśleć. W każdym badź razie dodam też że mam dwa koty co wychodza na zewnatrz wiec zagrożenie niby jakieś jest. Ale mój maż nie ma ani wysypki ani nic, wogóle też bardzo rzadko chorujemy. Na co dzień biorę probiotyk solara Advanced 40+ Acidophilus Vegicaps (jest bombowy) i chlorelle, imbir w diecie i sokach też sporo i prawie codziennie, i od czasu do czasu vit C w dość sporych dawkach z sokiem z pomarańczy&grapefrutów. Będe wdzięczna za wskazówki. Pozdrawiam : )

    1. grzegorzadam 11 stycznia 2016 o 17:14

      @Amygdalum
      Bezpieczna? A antybiotyki i chemia bezpieczne? 😉
      Jest na necie artykuł Lasta Waltera o tem…
      Terpentyna balsamiczna, w sklepach malarskich artystycznych..
      Nafta oświetleniowa tzw. kerosine, czysta.
      Terpentyne kupisz chyba w aptece również, naftę Petroleum D-5 chyba też, ale to
      ‚homeopatyczna’ nafta z przewaga spirytusu.
      Mimo wszystko można zastosować.
      Musiałabyś zagłębić się w te tematy, moja koleżanka po uporczywych bólach krzyżowych,
      tzw. niediagnozowalnych, po kilkudniowej ‚suplementacji’ naftą (z Chemii Warszawa)
      ‚urodziła’ w toalecie bardzo okazałego tasiemca.. brrr…
      To są stare ludowe metody, stosowano to w starożytnym Egipcie, w basenie Morza Środziemnego, w Rosji i państwach ościennych.. Z Mołdawii pochodzi nalewka z zielonych orzechów włoskich na nafcie..
      Lek na ‚wszystko’.. 😉
      Niemka, która rozpropagowała naftę, powodując nią remisję nowotworu u siebie, korzystała z polskiej nafty z Podkarpacia.. 🙂

      Testy krwi to 40-50%…, pasożyty w ogóle nie muszą ‚wyjść’ we krwi a są, wszędzie tylko nie tam,
      nawet w mieśniach, oczodołach i w mózgu! .. Brrrr..

      Na candidę (przerost) najskuteczniejszy, najtańszy, najszybszy protokół to:
      1. zakwaszanie żołądka
      2. Woda utleniona
      3. Boraks

    2. grzegorzadam 11 stycznia 2016 o 17:20

      Tasiemce uwielbiaja koniak, a tak można je ‚posunać’ z jelit np. 😉 :

      == Oczyszczanie jelita za pomocą koniaku i oleju rycynowego:
      W dniu przed oczyszczaniem nie można nic jeść już po godzinie 18. O 7:00 rano należy wypić 50 ml koniaku na czczo, a o 7:30 rano – 50 ml oleju rycynowego. Ilość koniaku i oleju rycynowego może być obliczona w zależności od wagi osoby – 1 ml koniaku lub oleju na 1 kg masy ciała.
      Glisty „upijają się” koniakiem i tracą zdolność do mocnego trzymywania się jelita. Olej rycynowy z kolei wypłukuje je z jelita i zostają one wydalane z organizmu.
      Dziecięcy organizm należy oczyszczać w następujący sposób. W dniu przed oczyszczaniem nie można nic dawać dziecku do jedzenia już po godzinie 18. O godzinie 2:00 w nocy należy dać do wypicia koniak wymieszany ze słodką herbatą w proporcjach 1:2, lub zwykłą słodką herbatę, kompot, wodę z syropem itd. O godzinie 2:30 należy dać do wypicia olej rycynowy. Ilość oleju jest dobierana w zależności od wieku i wagi dziecka i stanowi około 15-30 g. O godzinie 3:00 należy dać dziecku środek przeczyszczający (fenoloftaleina) i dać popić ciepłą wodą. W nocy głodne pasożyty wychodzą z kanałów żółciowych oraz innych kanałów do jelita w poszukiwaniu pożywienia. Akurat w tym samym czasie dostarczamy im deser w postaci herbaty z koniakiem. Glisty stają się pijane i mało czujne.
      W przeciągu pierwszych dwóch nocy z jelita może nic nie wyjść. Nie należy się przejmować, gdyż w takim przypadku glisty zostaną wydalone w trzecim i czwartym dniu. Zabieg ten najlepiej powtarzać codziennie przez 5 dni pod rząd, dopóki wydalany kał nie będzie zawierał widocznych pasożytów.==

      Sposobów jest sporo.. 😉

  154. Amygdalum 11 stycznia 2016 o 18:50

    @Grzegorzadam też fakt ; ) kilka kropel na pewno mi nie zaszkodzi. Tak musze się oczytać, obkupić i zrobie to odrobaczanie. Nawet jak vega „kłamało” to lepiej to i tak zrobić bo niewiadomo co tam za cholerstwo jeszcze może we mnie siedzieć. Na pewno w międzyczasie będe miała pytania, będe pisać jak coś. A jak już zaczne to naczczo te krople dozować czy inaczej? I po jakim czasie można zjeść posiłek? Można to czymś popić czy lepiej nie (pewnie nie) ? I od czego lepiej zaczać od candidy czy robali, czy może razem? Wielkie dzięki : )

    1. grzegorzadam 11 stycznia 2016 o 22:47

      Należałoby zachować taką kolejność przy dehelmintyzacji (odrobaczaniu) i chelatacji :

      1. pasożyty (robale 😉 )
      2. grzyby (candida)
      3. bakterie
      4. wirusy
      5. metale tzw. ‚ciężkie’

      Tylko są substancje jak np. WU, która działa na wszystko z tego zakresu, działają ‚krzyżowo’,
      żeby zadziałało właściwie powinno być dozowane na czczo, wymaga to pewnego reżimu, rzecz jasna..

  155. Amygdalum 14 stycznia 2016 o 09:11

    @Grzegorzadam, dzięki za odpowiedź. A mógłbyś podpowiedzieć jaka dietę/ co jeść przy odrobalaniu/ dehelmityzacji 🙂 ? Ewentualnie jakieś namiary na ksiażki lub źródła, jakiś kierunek chociaż plis? Jak już się za to zabiore za jakieś dwa tyg to chcę to zrobić porzadnie żeby paskudztwo doszczętnie wybić. A i czy mężuś też będzie musiał? Nie wiem czy da radę. Ostatnio jak mu mówiłam że będe pić naftę to powiedział że jestem walnięta hehe
    Ale powoli zaczyna zmieniać zdanie.. 🙂 Widze światełko w tunelu 🙂

    1. grzegorzadam 14 stycznia 2016 o 12:42

      Odżywiaj się normalnie, substancje, zioła i tak zrobia swoje, trochę piszę z jedną dziewczyną..
      To co się dzieje z dehelmintyzacją … Robaki wyłażą ‚stadami’.. Głowa mała, coś jak tu:

      https://youtu.be/QY8NC0t0BiE

      1. basia 14 stycznia 2016 o 15:15

        Grzegorzadam, przeczytales książkę tej autorki? Polecasz? Czy pisze o sposobach oczyszczania, o tych ziołach, nie mogę znaleźć informacji.
        Kiedyś pisaliśmy o WU do nosa na zatoki, nie dałam rady tak jak mój mąż. Jak zatkany nos to odczuwam straszny ból w głowie po zapuszczeniu, nie do wytrzymania, proporcje 1/5 WU na 4/5 wody.
        Pozdrawiam

        1. grzegorzadam 14 stycznia 2016 o 16:01

          @basia
          Nie czytałem, przejrzałem film i widać, że wie co mówi.
          Na razie nie mogę uporać się z książkami Lasta, które nabyłęm..
          Poczytaj Różańskiego, tam też są sprawdzone przepisy.
          Proponuję jeszcze 2 krotnie rozrzedzić, czyli 2/10 WU na 8/10 wody, tu roztwór można zastapić ilością, albo testowo
          spróbować anty-gronkowcowej cebuli startej w pokalu wg o. Grande.
          Płacz gwarantowany, ale naprawdę przywraca oddech .. 😉
          Dieta odśluzowująca oczywiście wymagana.
          No cukier, no mleko, no zboża..

        2. grzegorzadam 14 stycznia 2016 o 16:05

          No i pH to przy zatokach podstawa!
          I wszystkich innych, nie wszyscy o tym pamiętają.
          Oczyszczajac nerki węglanem lub cytrynianem/octanem sodu odciążasz z ”automatu” nerki.
          A zatoki zawsze ‚włączają’ się przy przyblokowaniu nerek!
          JAk pH koło południa?

  156. Joanna Brzemińska 20 stycznia 2016 o 16:37

    GrzegorzuAdamie czy wiesz może czy stosowanie WU do ucha zmniejszy pisk w nim.Ph sprawdzałam i jest ok. Natomiast niepokoją mnie wyniki krwi płytki krwi poniżej normy 107 norma150 leukocyty odrobinę poniżej limfocyty powyżej normy 51 norma45.Zg góry dziękuję za odpowiedź. Najgorszy jest ten pisk może to brak jakiś witamin

  157. grzegorzadam 21 stycznia 2016 o 00:01

    Czy pomoże nie wiem, ale na pewno nie zaszkodzi..
    Zakraplaj sobie po 3-5 kropli kilka razy dziennie, najpierw 0.5% i co kilka dni zwiekszaj stopniowo
    stężenie do 3%, to nie musi byc laboratorium.
    0.5% to jedna cześć WU i 5 części wody do zelazek.
    Potem na 4 częci, 3 części > ….

    Sa opinie, że jest to niedobór Irydu I Rodu (jonów), pierwiastków z grupy platynowców, które
    w śladowych ilościach łącznie ze złotem (jonami) odpowiadaja za niuanse ludzkiego zdrowia.
    I takowąż suplementację zjonizowanym złotem zalecają.
    Skuteczności nie potwierdzę, tylko informacja.

    Wiąże sie te piski z przewlekłym zatruciem rtęcią!
    I pasożytami (lamblią)
    Oczyszczanie z metali po diagnozie może wyeliminowac problem.

    Polecałbym najpierw badanie pierwiastkowe i oczywiscie biorezonans..

  158. Piotr 28 stycznia 2016 o 13:17

    GrzegorzAdam i inni, proszę o pomoc.
    Wczoraj diagnoza u pediatry i laryngologa dla 4-latka: zapalenie ucha. Oczywiście atybiotyk w płynie przypisany (kolejny raz, w ostatnim roku 3 razy antybiotyki, są przypisywane jak pastylki do ssania).
    Dziecko nie gorączkuje, narzeka jedynie na ból ucha. Czy ten antybiotyk to rzeczywiście niezbędny?
    Dwie dawki antybiotyku już podane. Pytanie czy dalej w to iść. Osobiście nie chciałbym, ale jeżeli to niezbędne – trudno.

    Co ewentualnie na zapalenie ucha stosować. Młody wciąż łapie infekcje (katar, migadały powiększone). WU + sól fizjologinczna do nosa zakrapiana, pomogła na katar, ale nie wyleczyła do końca. Witamina C w odstępach co 20min podawana (około 2gram w pojedynczej dawce). Śmieciowego jedzenia staramy się unikać. Niestety odporność u Młodego wciąż słaba.

    Jak odbudować i czy w ogóle się da odbudować organizm po kuracji antybiotykowej? Gdzieś mi się obiło, że po antybiotykach, przyjmowanie probiotyków wskazane do końca życia.
    Proszę o kilka słów komentarza.
    Dzięki.

  159. grzegorzadam 28 stycznia 2016 o 14:55

    Piotrze
    ==Oczywiście atybiotyk w płynie przypisany (kolejny raz, w ostatnim roku 3 razy antybiotyki, są przypisywane jak pastylki do ssania).==
    Przeszedłem ten etap, jeden po drugim….

    Właśnie od zapalenia ucha i diagnozy o niezbędnym (?) wyriezaniu migdałków podjąłem u dziecka
    sposoby naturalne: migdałki są, uszy w całosci bez bólu 😉

    ==Witamina C w odstępach co 20min podawana (około 2gram w pojedynczej dawce).==

    Z jakim skutkiem? brak danych.
    U mnie zadziałala właśnie wit.C w soczkach.

    ==Jak odbudować i czy w ogóle się da odbudować organizm po kuracji antybiotykowej? Gdzieś mi się obiło, że po antybiotykach, przyjmowanie probiotyków wskazane do końca życia.==

    Nieprawda, wit.C codziennie, D3 w kroplach, śmieciówka do kosza i szybko odporność wróci.
    Nie trzeba probiotyków (drożyzna), wystarczy nauczyć dziecko jeść kiszone warzywa (kapusta, ogórki, buraki)
    i przetwory z nich, nawet zupki, dorosłym też.. Znajdź dostęp do prawdziwego mleka od krowy karmionej naturalnie.

    Teraz jestem o 3 lata ‚mundrzejszy’ i bez zastanawiania zastosowałbym odrobaczanie..
    Dla malucha 1/3 saszetki 7 pepas 3x, olej z dyni BIO, pestki z dyni.
    Piołunu czy orzecha czarnego szkrab raczej nie przełknie, ale tę miksturkę możesz przygotować, tylko obierania trochę 😉 :

    ==Nasiona dyni Semina cucurbitae– świeże nasiona dyni miażdżone podane w dawce 250-350 g jednorazowo działają przeciwczerwiowo. Suszone nie działają. Potem należy zastosować środek przeczyszczający (olej rycynowy w dawce 30 g). Podobne właściwości przeciwpasożytnicze mają pestki arbuza Citrullus vulgaris L. utłuczone w moździerzu i spożyte w dawce 300-350 g. Jest to bezpieczny środek, działający na tasiemce, owsiki, bruzdogłowca i glisty; nie jest jednak tak pewny i skuteczny w działaniu jak wrotycz, kamala, krasawa, czy narecznica samcza. Nasiona dyni zostały wpisane do Farmakopei Szwajcarskiej (Pharmacopoeia Helvetica) w 1941 roku. Pestki z dyni najlepiej zmiażdżyć na miazgę po uprzednim namoczeniu w wodzie, następnie rozmieszać z 3-krotną ilością wody przegotowanej (można dodać miodu) dla uzyskania emulsji (mleczka). Mleczko z pestek dyni należy spożyć w ciągu 30 minut w trzech porcjach. Olej rycynowy należy spożyć po 2 godzinach od podania ostatniej dawki mleczka z pestek dyni.==

    Pestki są wszędzie, BIO też, olej BIO też, olej rycynowy w aptece, albo na necie.

    Dasz radę!

    pozdrawiam

  160. grzegorzadam 28 stycznia 2016 o 15:00

    ==Znajdź dostęp do prawdziwego mleka od krowy karmionej naturalnie.==

    Nie dopisałem.
    Wtedy dzień na parapecie, zakwasi się, codziennie 2-3 małe filiżanki i po miesiacu wszystko hula jak należy!
    Surówki z kapusty, musi złapać swój smak.

    Tylko patrz na skład kiszonek, nie moga mieć konserwantów! Tylko woda i sól!
    Kapustę i buraki można na bieżąco kisić w domu, blender itd. , ktoś podawał przepis,
    na necie też jest tego wszędzie.

    1. Piotr 14 lutego 2016 o 23:40

      GrzegorzAdam, powrócę do sprawy mojego 4-latka w domu. Często choruje. łapie infekcje, katar jest non stop. Do tego podkrążone oczy. Chciałbym spróbować przeprowadzić „odrobaczanie”. Zaopatrzyłem się w następujący zestaw:
      – 7pepas;
      – bio olej z pestek dyni tłoczony na zimno;
      – pestki dyni (podobno działanie przeciw pasożytom to zmielone z łupinkami, prośba o potwierdzenie);
      – olej rycynowy;
      – piołun.

      Pytanie: w jaki sposób zaplanować i przeprowadzić taką kurację przeciw pasożytom dla 4-latka?
      Czy zacząć tylko od spożywania oleju z pestek dyni? Czy też w inny sposób?

      Proszę o odpowiedź.
      Dzięki.

      1. grzegorzadam 15 lutego 2016 o 08:46

        Piotr
        Tak bym zrobił, 2 łyżeczki tego oleju.
        Przy pełni zacząłbym z 7 pepas.
        Nie wszystko naraz.

      2. grzegorzadam 15 lutego 2016 o 09:15

        Oprócz tego zamów ksiażki W. Lasta – ”jak pozbyć się drożdżaków’ i ”proste metody przywracania zdrowia” z księgarni Nexusa.
        Polecam, to sa podręczniki zdrowia, godne zakupu.

  161. grzegorzadam 3 lutego 2016 o 15:58

    Słynne receptury alkalizacji biochemika Teda z Bangkoku z earthclinic.com.

    Ktoś zrobił temu zacnemu człowiekowi krzywdę, teraz wygląda tak:
    https://ci5.googleusercontent.com/proxy/1_p-wjR5qdxJR4gJB5vddq3lSVXus6bnsxfJetgshZMrB4ppFbMxhhw89PCq3Bn_BfX8R-FRIvPOwJg_ItFTbW51cu62sp99SYuS04H4SJx_GxNZwlCTs0SUO6HdWpO2SvlyUBHUXvBNpd-bHlzs_ht7Lc_mpzW8-cdx5Mo=s0-d-e1-ft#https://gallery.mailchimp.com/4ee430e801c7be0ca62527784/images/311d1a8e-7a4f-4ddd-9c28-85f84c9ea845.jpg

    a wyglądał tak:
    https://ci5.googleusercontent.com/proxy/Etd-kIlrW_9pvK7q2pPJyApJ3HgiqLX8EZjOOOXpr5NC01HFC-3pq0m-g82VrPRCT7LKZ3ScXOWHz3lx59g2eyU-4lZwfxFALKs4YsZiedX_WRhYSotcQMcwrwyxMvGSdkMEZ1Dv6igZxXYCcx6lZ3L521v0pDcv9kk7cqU=s0-d-e1-ft#https://gallery.mailchimp.com/4ee430e801c7be0ca62527784/images/af73a7a6-67e4-4b84-a046-17cdc6ec6b3d.jpg

    1. Receptura na problemy z kwasem trawiennym i nadkwaśnością
    ¼ łyżeczki od herbaty sody kuchennej plus ½ szklanki wody przyjmowanej po każdym posiłku. Zakładam, że przyjmujesz 3 posiłki dziennie. Więc to by znaczyło że bierzesz to 2 razy dziennie. To pomoże w trawieniu i powstrzyma zaparcie.

    2. Receptura na alkalizowanie krwi
    ¼ łyżeczki od herbaty sody kuchennej dodanej do tylko ½ szklanki wody. To przyjmuje się raz rano i raz przed pójściem spać.

    3. Receptura z octem jabłkowym i sodą kuchenną
    Dwie łyżeczki od herbaty ACV (ocet jabłkowy) plus ¼ łyżeczki od herbaty sody kuchennej. Brać 2 do 3 razy dziennie na pusty żołądek. Powinno dawać więcej energii. Ph tej receptury wynosi około 7.
    Dla niektórych ta domowa kuracja może być nawet lepsza, albo chociaż łatwiejsza do przeprowadzenia, z dodatkiem sody kuchennej do toniku ACV. Ocet jabłkowy i soda w wodzie dają wszystkie korzyści odżywcze ACV przy mniejszej kwasowości, powodując nawet dalej idącą korzyść efektu alkalizowania jaką ma dla organizmu ocet jabłkowy.
    Nasz domowy ekspert medyczny Ted jest wielkim zwolennikiem toniku z octu jabłkowego i sody kuchennej jako czynnika alkalizującego i ogólnego środka tonizującego zdrowie i zaleca go dla zmiany stanu zdrowia.
    Środki domowe: Podobnie jak tonik ACV, kombinacja octu jabłkowego i sody kuchennej jest entuzjastycznie zalecana przy GERD i refluksie kwasowym. Jest też dobrze znoszony przez całe ciało przy bólu i ogólnym stanie zapalnym jako zgodny z leczeniem alkalizującym.

    4. Receptura z dwuwęglanem cytrynowym
    Ten prosty przepis znormalizuje wiele wskaźników biologicznych, pH, ORP, fosforany, dwuwęglany i antyoksydanty witaminy C. Potencjalna cudowna woda. Jedna cała cytryna świeżo wyciśnięta. Dodawać sodę kuchenną powoli szczypta po szczypcie aż przestanie musować. Następnie dodać wodę do połowy szklanki. Zazwyczaj zażywa się dwa razy dziennie. Raz rano i raz przed snem na pusty żołądek.

    6. Dla osób z problemami z sodem
    a) 1/8 łyżeczki od herbaty sody kuchennej 1/16 łyżeczki od herbaty dwuwęglanu potasu ¼ łyżeczki od herbaty kwasu cytrynowego. Dodać wody do ½ szklanki. Brać dwa razy dziennie raz rano i raz wieczorem na pusty żołądek. Na uniknięcie problemów z biegunką, jeśli jest zażywane razem z jedzeniem.
    b) Jedna cała świeżo wyciśnięta cytryna (albo limonka) i dodawać dwuwęglan aż przestanie musować. Dwuwęglan jest wytworzony pół na pół z dwuwęglanu sodu i dwuwęglanu potasu. Przepraszam, sód zawsze musi być obecny by osiągnąć jakąś równowagę sodowo-potasową. Brać dwa razy dziennie: raz rano i raz wieczorem na pusty żołądek. Na problemy z biegunką, jeśli jest zażywane z jedzeniem.

    WAŻNE UWAGI:
    Aby receptura alkalizacji działała, jest niezbędne by pić dużo wody każdorazowo podczas jedzenia. Wypijana woda pozwoli jedzeniu na poprawną neutralizację pH tak by nie było istniejących „kieszonek” kwasowych. Powolne przeżuwanie i jedzenie jest innym pomocnym sposobem.
    By pozwolić jedzeniu na prawidłowe strawienie bez niepotrzebnych interakcji kwasowo-zasadowych. Upewnij się że jesz tylko jeden rodzaj pokarmu na jeden posiłek i inny rodzaj pokarmu na kolejne posiłki. To powinno przynieść jednorodność i mniejszy rozstrój żołądka. Zatem nie jedz wielu rodzajów pokarmu w jednym posiłku.
    Jeżeli potrzebujesz tylko protein, to proteiny w posiłku porannym. I może skrobia na lunch, a w końcu posiłek wegetariański wieczorem.==

    pozdrawiam 🙂

    1. Mapetowsky 5 lutego 2016 o 13:33

      @Grzegorzadam, czy stosowałeś może miksturę sody z OJ?
      Czy to jako suplement, czy tylko doraźnie, jak WU?
      Które z tych rosyjskich sposobów stosujesz jako suple, a które doraźnie na choroby? Można się już pogubić….co suplementować dwulatkowi?
      I jeszcze jedna prośba, mogę od Pepsi poprosić o Twojego maila i pisać w sprawie tekstów źródłowych, które cytujesz? Skarbnica wiedzy, podzielisz się?
      Pozdrawiam wesoło,
      Agnieszka

      1. Mapetowsky 6 lutego 2016 o 13:23

        a co z „wyszumieniem się sody” w przypadku tych przepisów? bez tego, czy kupować kaustyczną?

  162. grzegorzadam 5 lutego 2016 o 16:48

    Stosuję często.
    To nie sa metody rosyjskie, źródło earthclinic.com 😉
    Staram się zamieszczać źródła, na blogach linki nie są wskazane.
    Można odnaleźć po nazwisku, albo inaczej..

    1. Mapetowsky 6 lutego 2016 o 13:24

      a co z „wyszumieniem się sody” w przypadku tych przepisów? bez tego, czy kupować kaustyczną?

  163. grzegorzadam 6 lutego 2016 o 23:10

    Nie kaustyczną tylko KALCYNOWANĄ !!
    Jezusicku spytaj jeszcze kilka razy, bo będę miał doła!
    TO SA POWAŻNE SPRAWY!
    żeby nie zrobic błędu kup normalną sodę oczyszczoną bez antyzbrylaczy.

    1. Mapetowsky 7 lutego 2016 o 11:56

      Jezusiczku..to nie ja, to moja autokorekta…przepraszam najmocniej 🙂
      i dziękuję Ci za czujność i sprostowanie…Grzegorzadam czuwa nad wszystkim…można spać spokojnie 🙂

    2. Mapetowsky 7 lutego 2016 o 17:19

      @Grzegorzadam, wiesz, tak sobie czytam i czytam któryś tydzień i staram się wybrać dla siebie rozwiązania…mam już trochę…i trochę mi podpowiedziałeś..tylko wiesz, ja się pogubiłam zupełnie, w różnych komentarzach pod różnymi postami wszystko porozrzucane i znaleźć coś trudno, np. czytałam coś wczoraj o WU, teraz o sodzie, a potem w kilku innych miejscach o WU znowu inne rzeczy…masz może gdzieś jakiś plik z rozpiską dokładnie, co, jak, ile i na co?
      bo faktycznie kuku sobie można łatwo zrobić…wolałabym więc doczytać, a trochę nie jestem biegła, w jakich książkach jakich autorów co znajdę…chodzi mi głównie o te skuteczne i proste tanie metody, jak witamina C, soda, ocet jabłkowy, boraks i woda utleniona….znajomi też często mnie o recepty pytają i źródła, a jak ich do bloga odsyłam, to popadają w jeszcze większy chaos…a jak im mówię z doświadczenia mojego, to też wolą źródła doczytać, czy na pewno nie przeoczyłam czegoś 🙂 a Ty zawsze znasz radę na dolegliwość z receptą, więc może masz jakieś swoje skrypty z przepisami 🙂 albo może bloga załóż, co? dziękuję Ci przeogromnie po raz kolejny, że tak wyczerpująco odpowiadasz, doradzasz i czuwasz nad poprawnością…anioł 🙂

      1. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 08:43

        Nie mam skryptów, piszę z ‚głowy’ lub cytuję.
        W tym temacie masz większość odpowiedzi na pytania, wczytaj sie dobrze.
        Jakby co pytaj 😉

  164. grzegorzadam 7 lutego 2016 o 13:11

    Staram się! 😉
    Jak niedobrze się coś przeczyta można sobie zrobić kuku..
    Polecam dokładne czytanie, bo zamiast sobie polepszyc można pogorszyć.. !

    Chemia i suplementy leczą, ale są ZASADY!

    pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Mapetowsky 7 lutego 2016 o 17:20

      @Grzegorzadam, wiesz, tak sobie czytam i czytam któryś tydzień i staram się wybrać dla siebie rozwiązania…mam już trochę…i trochę mi podpowiedziałeś..tylko wiesz, ja się pogubiłam zupełnie, w różnych komentarzach pod różnymi postami wszystko porozrzucane i znaleźć coś trudno, np. czytałam coś wczoraj o WU, teraz o sodzie, a potem w kilku innych miejscach o WU znowu inne rzeczy…masz może gdzieś jakiś plik z rozpiską dokładnie, co, jak, ile i na co?
      bo faktycznie kuku sobie można łatwo zrobić…wolałabym więc doczytać, a trochę nie jestem biegła, w jakich książkach jakich autorów co znajdę…chodzi mi głównie o te skuteczne i proste tanie metody, jak witamina C, soda, ocet jabłkowy, boraks i woda utleniona….znajomi też często mnie o recepty pytają i źródła, a jak ich do bloga odsyłam, to popadają w jeszcze większy chaos…a jak im mówię z doświadczenia mojego, to też wolą źródła doczytać, czy na pewno nie przeoczyłam czegoś 🙂 a Ty zawsze znasz radę na dolegliwość z receptą, więc może masz jakieś swoje skrypty z przepisami 🙂 albo może bloga załóż, co? dziękuję Ci przeogromnie po raz kolejny, że tak wyczerpująco odpowiadasz, doradzasz i czuwasz nad poprawnością…anioł 🙂

  165. grzegorzadam 7 lutego 2016 o 20:56
  166. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 12:05

    Na grzybicę, paznokci też (nużycę i podobne), mamy 3 skuteczne armatki:

    wodę utlenioną, boraks i sól…

    Potrzebne nam są 3 skladniki:
    1 kg Boraksu, litr perhydrolu (30-35%), i sól kamienna ..

    1. Kupujemy litr wody destylowanej, odlewamy 50 ml około do zlewu, dosypujemy 50 gram boraksu, wstrząsamy kilka razy, po 24 h jest gotowy, otrzymujemy nasycony roztwór boraksu, więcej i tak się w tej ilosci wody nie rozpuści. (rozpuszczalność w wodzie w temp. pokojowej 20 st, 4.7%.

    2. Do słoika standardowego z nakrętką twist (900 ml) wlewamy ostrożnie strzykawką 80 ml perhydrolu 30% i dopełniamy i 720 ml nasyconego roztworu boraksu..- przykład

    Czyli na kazda 1 cześc perhydrolu 30% / dodajemy 9 części r. boraksu.

    Na 1 cześc perhydrolu 35% / dodajemy 10.5 części r. boraksu.

    Otrzymujemy roztwor nasyconym boraksu wzmocniony perhydrolem do stężenia 3% wody utlenionej.

    I tym oto wykonanym płynem anty-grzybiczym smarujemy wacikiem kilka razy dziennie paznokcie, 3% woda wzmocniona boraksem będzie trochę wybielac, ale grzyby przegoni.
    Gdy rany się nieco zabliźnią można dłonie w tym roztworze moczyć, żeby działać na całą skórę na dłoniach lub stopach.
    Można moczyć naprzemiennie w takim roztworze i stężonym roztworze soli kuchennej.
    Skóra z zagrzybionych miejsc docelowo będzie schodziła.
    Toksyczność niewielka, skutecznośc sprawdzona.

    Nasycony roztwór soli uzyskujemy, zalewając sól grubą lub inna,
    Roztwór uważa się za nasycony, po kilku dniach, część soli się rozpuści, gdyby rozpuściły się wszystkie soli dosypać, nasycony ma 26%.
    Łyżeczkę mozna do szklanki wody wlewac zamiast szczypty soli dla zdrowia 🙂
    ===========

    Odnalazłem w innym temacie kilka miesięcy temu 😉

  167. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 12:09

    Wielokrotnie wspominany Marc Sircus, zwolennik Jodu, sody, i innych naturalnych metod..
    Właśnie zamówiłem jego książkę:

    Soda
    Autor: Mark Sircus

    ==Opis książki Soda – lecznicze właściwości
    Ta książka dotyczy najtańszego, najbezpieczniejszego i prawdopodobnie najskuteczniejszego leku na świecie. Zmieni ona Twój sposób myślenia o sodzie i podejście do medycyny. Dzięki setkom możliwych jej zastosowań Twoje życie stanie się łatwiejsze. Możesz ją znać też pod nazwami wodorowęglan sodu, soda oczyszczona, soda do pieczenia czy bikarbonat. Jest dziś lekarstwem o światowej renomie, stosowanym codziennie na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Autor, lekarz, opisuje lecznicze działanie tego środka, które do tej pory owiane było tajemnicą. Teraz nadszedł czas na zmianę!

    Soda jest środkiem, który reguluje podstawowe mechanizmy fizjologiczne naszego organizmu. Rozszerza naczynia krwionośne, zwiększa płynność i przepływ krwi. Działa przeciwzapalnie, pomaga w oczyszczaniu ciała i neutralizacji toksycznych substancji. Odkwasza organizm co ma ogromne znaczenie w odzyskaniu równowagi pH. Hamuje rozwój nowotworów tworząc alkaliczne środowisko, w którym przechodzą one w stan uśpienia, a przy pH powyżej 8 są eliminowane z organizmu. Pełni również funkcję silnego środka przeciwgrzybicznego oraz blokuje rozwój bakterii i wirusów. Jej skuteczność potwierdzono również w leczeniu łuszczycy, astmy i nadciśnienia. Wodorowęglan sodu jest substancją bezpieczną, ponieważ ciało nie tylko go potrzebuje, ale też wytwarza w żołądku, trzustce i nerkach. Może być aplikowany doustnie, przez skórę, dożylnie, w lewatywach, inhalacjach i kąpielach. Uniwersalny środek na wiele dolegliwości, który zawsze masz pod ręką.
    =============================================================================================

    http://www.czarymary.pl/p_914807_soda_lecznicze_wlasciwosci_sircus_mark

    1. Mapetowsky 9 lutego 2016 o 14:25

      Dziękuję Ci po raz kolejny, i jeszcze wiele razy pewnie 🙂
      inspirujesz do poszukiwań 🙂
      te tematy postaram się sama sobie pozbierać na własny użytek, kilka nocy i będzie gotowe 🙂
      Teraz jeszcze tak na świeżo mi się dwa tematy i pytania nasuwają do Ciebie: co z urynoterapią?
      i czy drążyłeś może temat zębów, „leczenia kanałowego” i jego szkodliwości na organizm oraz czy znasz może jakieś metody, co zrobić z takimi martwymi zębami (wyrwanie jedyną metodą?, a co jeśli ktoś ma wszystkie zęby trzonowe „wyleczone” kanałowo)? i czy trafiłeś może na jakieś info, że zęby mogą odrastać (jak u krokodyla, tak podobno i u człowieka, który jest odpowiednio odżywiony), bo takie wieści tez kiedyś mi się trafiły 🙂

      1. pepsieliot 9 lutego 2016 o 17:35

        O zębach i leczeniu kanałowym jest wpis, trzeba poszukać w kategorii zdrowie, a o urynoterapii na razie mam zdanie na nie, ale nie rozkminiałam tematu bardzo ściśle. Dr. Ewa stsowała urynoterapiè, podobno z powodzeniem, jednak zmarła i nie wiadomo do końca jak zadziałała terapia picia własnego moczu, bo była bardzo chora, natomiast nasz rodak leczy w USA raka też, między innymi, przy pomocy środków będących niejako wyciągiem z moczu, podobno skutecznie, ale zdania są krańcowo podzielone, nawet w świecie medycyny alternatywnej, nie mówią C o konwencjonalnej

      2. grzegorzadam 9 lutego 2016 o 18:17

        O kanałówce jest w tym temacie wpis o 10.36 wraz z filmem .. 😉

      3. grzegorzadam 10 lutego 2016 o 12:33

        ==Teraz jeszcze tak na świeżo mi się dwa tematy i pytania nasuwają do Ciebie: co z urynoterapią?==

        Poza moim pojmowaniem, ale nie wykluczam nigdy niczego, nawet Ashkara z ciecierzycą.
        Gdybym miał problem z polipami (‚korale’ brązowe zwisające ze skóry), zastosowałbym
        urynę do lewatyw wg G. Malachowa.

        Na razie nie dotyczy i mam nadzieję, że nie będzie.. 😉

    2. Mapetowsky 28 lutego 2016 o 14:41

      @Grzegorzadam, piszę tutaj, bo w innym temacie nie mogę się doczekać na Twoją odpowiedź 🙂
      waterpik kosztuje 250-350zł najtańszy model podstawowa wersja, więc trochę dużo w mojej opinii…chociaż w sumie za wizytę u dentysty też się tyle płaci, więc racja, może waterpik to nie tak droga opcja 🙂
      wszędzie znajduję info, że kanałowo „leczone” tylko do usunięcia, co byś radził, jeśli kanałowe są wszystkie od czwórek do ósemek? nie mam na razie żadnych zapaleń ani chorób, organizm ok, ale zaczęłam się bać trochę…myślisz, że to pilna sprawa? jakie rozwiązanie znalazłeś dla siebie? czytałam kiedyś o odrastaniu zębów…mrzonka? eh, czemu człowiek żył w nieświadomości te 20 kilka pierwszych lat życia i teraz już nie cofnie niedoborów wszystkiego….
      i jeszcze jedna sprawa…synek zdrowy, karmiony piersią, dwa latka aktualnie i ma taki żółty język od dłuższego czasu, jakby nalot żółty na całości…czytałam że to może być wątroba, pęcherzyk żółciowy, ale u takiego malucha? je wegańsko, więszość eko, owoce, warzywa, orzechy (zero cukru, nabiału, przetworzonej żywności)…znalazłam też info, że to nadmiar witamin, może tak na niego działa wit.C z mojego mleka (w ogromnych dawkach przyjmowana przeze mnie)? ale wydaje mi się, że ten żółty nalot miał już wcześniej..zanim zaczęłam ją brać…pomożesz?

    3. Mapetowsky 28 lutego 2016 o 14:44

      @Grzegorzadam,
      piszę tutaj, bo w innym wątku nie mogę doczekać się odpowiedzi…
      waterpik kosztuje 250-350zł najtańszy model podstawowa wersja, więc trochę dużo w mojej opinii…chociaż w sumie za wizytę u dentysty też się tyle płaci, więc racja, że może waterpik warty ceny 🙂
      wszędzie znajduję info, że kanałowo „leczone” zęby tylko do usunięcia, co byś radził, jeśli kanałowe są wszystkie od czwórek do ósemek? nie mam na razie żadnych zapaleń ani chorób, organizm ok, ale zaczęłam się bać trochę…myślisz, że to pilna sprawa? jakie rozwiązanie znalazłeś dla siebie? czytałam kiedyś o odrastaniu zębów…mrzonka? eh, czemu człowiek żył w nieświadomości te 20 kilka pierwszych lat życia i teraz już nie cofnie niedoborów wszystkiego….
      i jeszcze jedno: synek dwa latka karmiony piersią (plus wegański, owoce, warzywa, orzechy, zero cukru, nabiału, glutenu i przetworzonej żywności) ma jakiś dziwny żółty nalot na języku od dłuższego czasu..co to może być?
      czytałam że to może wskazywać na problemy z woreczkiem żółciowym/wątrobą (ale u takiego malca?) albo nadmiar witamin (z mojego mleka może mu wit.C szkodzić? biorę jej dużo, ale wydaje mi się że ten nalot miał już wcześniej, zanim zaczęłam brać wit.C) .. pomożesz?

  168. grzegorzadam 12 lutego 2016 o 23:45

    O. Grande:

    ==O HERBACIE Dzieciństwo spędziłem w Azji, bo byłem Sybirakiem. Siedem lat mieszkałem na pograniczu mongolskich stepów Kirgizji. Poznałem herbatę… Jak Polakowi podano szklankę, to tubylcy mieli święty spokój, bo język mu skołowaciał i 3 godziny nic a nic nie mówił. W Azji zwyczajowo na stole stoi duży samowar, na samowarze duży imbryk, a w tym imbryku wrze bez przerwy esencja herbaciana, i tak jest dobrze. A u nas, Polaków, jak się herbata gotuje, to uważamy, że straciła rzekomo wszystkie wartości. Tymczasem ona dopiero powyżej 100 st. C zaczyna być lekarstwem. (!!!)
    Wyparzają się w niej garbniki wit. B1, B6 działające przeciw otyłości. Wyparza się puryna i rutyna, która uelastycznia naczynia krwionośne. Herbata posiada masę garbników, które zastępują na Wschodzie jodynę.

    Narody Azji nie znają jodyny.
    Rany zalewają esencją herbacianą i owijają gałgankiem z płatkami herbacianymi. Po dwóch dniach obrzęku nie ma i po tygodniu rana się goi. Na kobiece problemy, jakiekolwiek by były, ze śluzówkami najlepsza jest esencja herbaciana, przechowywana w srebrnym dzbanuszku (!), bo w srebrze nie rozwijają się żadne bakterie jednokomórkowe.
    Robić płukanki, podmywania i nie będzie żadnych problemów.
    Esencja herbaciana działa dwa razy lepiej niż wywar z kory dębu – do przemywania ran, do pielęgnowania odleżyn, do różnego rodzaju kłopotów ze śluzowymi błonami.
    Herbata zabezpiecza przed chorobami krążenia, serca, niewydolnością mózgu, wszelkiego rodzaju kłopotami z zapaleniem śluzówki na tle ataku szczepów wirusowych:

    Pijąc mocną herbatę Azjaci nie chorują nigdy na grypy i nie podlegają napromieniowaniu nawet bomby atomowej. Stwierdzono to w Japonii i po wybuchu w Czarnobylu.==

    pozdrawiam 🙂

  169. grzegorzadam 16 lutego 2016 o 10:28

    http://davidicke.pl/forum/oleje-tloczone-na-zimno-t15305-30.html#p199167

    ==Dałem koledze 0,5 L mieszanki olejowej 45% olej chia, 40% olej lniany, 10% olej z wiesiołka i 5% olej z ostropestu. Po 2 tygodniach kolega przyjechał i jest zachwycony. Ciśnienie spadło tak, że jest już prawie w normie i niesamowita poprawa samopoczucia.
    Dlaczego kompozycje olejowe, a nie jeden olej?
    Wydaje się, że podczas leczenia kompozycjami olejowymi zachodzi synergia ponieważ nigdy nie spotkałem się z takimi wynikami badań gdzie zachodziłyby tak szybkie efekty zdrowotne. W sumie dałem te oleje około 20 osobom i każda z nich, która stosuje je systematycznie odczuła ogromną poprawę już po 2 3 tygodniach stosowania. Najbardziej spektakularne wyleczenie dotyczy jednak chorej na Alzheimera. Niecałe 2 miesiące i chora już jest całkowicie zdrowa no może w 95% jest zdrowa.
    Nigdy jak już napisałem nie spotkałem się w piśmiennictwie z tak szybkimi efektami i jestem prawie pewien, że zachodzi tu zjawisko synergii.
    Zakładając umownie, że olej wysokooleinowy np. z siemienia ma działanie prozdrowotne w skali 8 punktów, olej z ostropestu 4, olej z wiesiołka 3, olej z czarnuszki 5, olej z orzechów 4 to sumą ich prozdrowotnego oddziaływania nie będzie 24, a iloczyn tych liczb czyli 1720 punktów.
    Wszystkie badania jakie prowadzono dotyczą poszczególnych olejów a nie ich kompozycji. Ja poprzez odpowiednio dobrane mieszanki ominąłem wąskie gardło polegające na małej dostępności delta 6-desaturazy, spowodowałem, że ścieżki metaboliczne „skupiły się” głównie na produkcji metabolitów takich jak EPA i DHA ponieważ GLA już jest dostępne bez udziału enzymów. Dodanie niektórych olejów jest przyczyną oczyszczenia wątroby i generalnie usprawnienia procesów metabolicznych.
    Odpowiednie stosunek ALA do LA spowodował, że bardzo pożądany kwas arachidonowy owszem jest dostępny ale nie jest w stanie wyrządzić żadnej krzywdy poprzez swe właściwości prozapalne ponieważ właściwości te są skutecznie tłumione przez czynniki jakie aktywuje DHA.

    Choroby autoimmunologiczne, a kwasy tłuszczowe.

    Zacząć muszę od tego, że błona lipidowa każdej komórki jest bardzo istotnym organem ponieważ to ona przepuszcza w obu kierunkach substancje odżywcze i odpady metaboliczne. To ona chroni komórkę przed patogenami i wolnymi rodnikami. Jest półpłynna i bardzo złożona. To w niej znajduje się wolny wodór neutralizujący aktywny tlen, to na niej pływają tratwy białkowe z receptorami itd. itd.

    Mamy w naszym ciele ogromne ilości bakterii. Żaden ze szczepów nie jest w stanie wyeliminować innych szczepów bakterii ponieważ wzajemnie się zwalczają za pomocą broni chemicznej. Panuje tzw homeostaza i taka sytuacja jest ok. Problem pojawia się kiedy po podaniu antybiotyków lub z powodu złej diety albo z innej przyczyny doprowadzimy do zachwiania tej równowagi. Jakieś bakterie zareagują na tą zmianę zwiększając swoją liczebność i zajmując nowe obszary, a inne zaczną się cofać. Dochodzi do nadmiernego namnożenia się jednych drobnoustrojów kosztem drugich. Ten nadmiernie namnażający się szczep może osiągnąć następny poziom rozwoju tworząc inną formę bakterii, którą nazwano L formą bakterii.
    Te małe twory są bardzo niebezpieczne i odporne na wszystkie antybiotyki. Nasz twórca przewidział to i w tym celu dał naszym komórkom doskonałą ochronę w postaci odpornej na ataki L form bakterii błony lipidowej. Ta błona pełni swoją funkcję doskonale dopóki ma właściwy skład. Te fosfolipidy jakie wchodzą w jej skład mają mieć ściśle określone właściwości. Zrozumiałym jest, że gdy skład fosfolipidów jest niewłaściwy to i ich właściwości odbiegają od normy. Dochodzi to do „osłabienia” błony lipidowej w wyniku czego te złośliwe L formy bakterii pokonują barierę w postaci błony komórkowej i przedostają się do wnętrza komórki. Tam namnażają się i po uśmierceniu gospodarza w większej już liczbie atakują kolejne komórki.
    System immunologiczny wie o zainfekowanych komórkach i usuwa je ale całkowite opanowanie infekcji nie jest łatwe gdy podstawowa bariera jaką jest właściwa błona komórkowa nie pełni swojej funkcji. Dochodzi do kolejnych inwazji i kolejnych strat komórek. L formy bakterii mogą atakować najczęściej komórki jednego organu lub komórki określonego rodzaju.
    Gdyby odbudować właściwe błony lipidowe to L formy bakterii nie mogłyby się namnażać i choroba autoimmunologiczna wygasłaby samoistnie. Błony lipidowe odbudują się bez problemu gdy będą miały odpowiednie kwasy tłuszczowe i cholinę. Choliny raczej rzadko brakuje chociaż zdarza się ale kwasów tłuszczowych tzw. NNKT brakuje zawsze przy współczesnej diecie.
    Dlatego właśnie tak ważne są odpowiednie kwasy tłuszczowe w codziennych posiłkach. Jeżeli poddajesz oleje obróbce cieplnej (w najmniejszym stopniu dotyczy oleju kokosowego), jeżeli kupujesz oleje w sklepie to uzupełniasz sobie co najwyżej toksyczne kwasy tłuszczowe trans, których już masz w wątrobie, tętnicach i tkance łącznej na kilogramy.

    Ludzie suplementujcie oleje tłoczone na zimno i tylko z dobrych źródeł.
    =========

    Bardzo ciekawe wieści, dodam tylko, że autor będzie te mieszanki sprzedawał, ustawiłem sie w kolejce.
    Może uda mi się być testerem.. 😉

  170. grzegorzadam 16 lutego 2016 o 10:30

    c.d:

    ==Po tym jak dzisiaj przyjechał do mnie jeszcze jeden kolega roześmiany od ucha do ucha z powodu pozbycia się cholernie nieprzyjemnych objawów postanowiłem coś z tym zrobić.
    Mieszanki te będą zawierały kompletne oleje roślinne i odseparowane kwasy tłuszczowe. Zależy mi aby cena była przystępna dla wszystkich więc pewne kwasy tłuszczowe będę musiał produkować sam gdyż import jest bardzo kosztowny.
    Produkcja musi przebiegać w atmosferze azotu aby wydłużyć termin przydatności oraz poprawić jakość produktu.
    Po wyprodukowaniu pierwszej partii wyślę do dwóch ośrodków badawczych gdzie przez kilka miesięcy produkt badany będzie na ewentualną obecność utlenionych kwasów tłuszczowych po upływie miesiąca dwóch itd. Dopiero po tym ustalę jak długo produkt może być przechowywany i w jakich warunkach.
    Ale nie przejmuj się ponieważ wcześniej gdy już będzie możliwość produkcji i pakowania w atmosferze azotu będę mógł dać kilka butelek dla znajomych z forum 🙂
    Wcześniej chciałem uruchomić produkcję kilku niezbędnych suplementów ale polskie przepisy są takie, że uniemożliwiają produkcję w Polsce. Przez to skazani jesteśmy na import z USA. Na szczęście oleje z kwasami tłuszczowymi są tzw żywnością wzbogaconą i tu przepisy są super.
    =============

  171. grzegorzadam 20 lutego 2016 o 10:16

    Balsam Szostakowskiego
    ==================

    (Avilin) w dawnej i współczesnej medycynie. Wzmianka o początkach sulfonamidów i antybiotyków.
    W każdej domowej apteczce powinien znaleźć się Balsam Szostakowskiego, który odznacza się szerokim zakresem zastosowania leczniczego, profilaktycznego i pielęgnacyjnego. Balsam Szostakowskiego, znany również pod nazwą Balsamu Szostakowskiego-Faworskiego, Vinilin, Polyvinox i Vinylinum, ma ciekawą i długą tradycję zastosowania medycznego i kosmetologicznego. Nazwa preparatu pochodzi od nazwiska jego twórcy, wybitnego rosyjskiego chemika, profesora Michaiła Fiodorowicza Szostakowskiego (1905-1983).
    Balsam Szostakowskiego jest eterem poliwinylobutylowym. Ma postać gęstej, lepkiej, przylegającej do skóry masy o miłym specyficznym, nieco spirytusowo-eterowym zapachu, bez smaku i delikatnie złotawej barwie. Zupełnie nie jest toksyczny, nie wywołuje reakcji alergicznych, nie wnika do krwi i limfy, działa na komórki, z którymi aktualnie się styka. Po podaniu doustnym nie przenika do krwi, działa miejscowo w przewodzie pokarmowym. Nie rozpuszcza się w wodzie. Łatwo miesza się z eterem i tłuszczami. Balsam Szostakowskiego sprawdził się w warunkach wojennych. Był łatwy i tani do produkcji, wygodny w stosowaniu, stabilny chemicznie, trwały przez wiele lat, odporny na wysoką temperaturę. W dodatku okazał się niezmiernie skuteczny w leczeniu i ochranianiu oparzeń, odmrożeń, odparzeń i ran wojennych. Wprowadzono go do lecznictwa na początku lat 40. XX wieku, początkowo na terenie dawnego Związku Radzieckiego. Począwszy od lat 50. XX wieku zaczął zdobywać uznanie wśród lekarzy w większości krajów europejskich, w tym również w Polsce. Zespół prof. Szostakowskiego testował swój wynalazek początkowo na żywych żabach, których skóra jest szczególnie wrażliwa na wszelkie ksenobiotyki (substancje obcego pochodzenia, nie występujące normalnie w organizmie) i łatwo przenikliwa dla większości związków. Testy wyszły pozytywnie, dlatego preparat wprowadzono do szpitali wojskowych i polowych. W latach późniejszych dokonano szeregu dalszych badań toksykologicznych na zwierzętach oraz farmakologicznych na ludziach. Nie dopatrzono się skutków ubocznych stosowania Balsamu, wręcz przeciwnie spostrzeżono szereg pozytywnych zmian.

    Vinilin, AVILIN, Polyvinox – eter poliwinylobutylowy

    [—CH2CH(OR)—]n

    Balsam odznacza się szczególnymi właściwościami osłaniającymi i ochraniającymi skórę i błony śluzowe. Po podaniu doustnym oraz po wprowadzeniu do dróg rodnych zapobiega oddziaływaniu toksyn bateryjnych i grzybowych oraz szkodliwych drażniących substancji (np. pochodzących z rozkładu wydzielin, z treści pokarmowej) na błony śluzowe. Zastosowany na skórę tworzy warstwę izolującą, chroniącą przed drażniącymi czynnikami zewnętrznymi; wyraźnie mniejsza obrzęk i wysięk zapalny. Wzmaga procesy naskórnikowania (epitelizacji), czyli wzrostu i regeneracji tkanki nabłonkowej. Bodźcowo aktywuje ziarninowanie, czyli podziały komórek tkanki łącznej właściwej, przez co przyśpiesza gojenie ran. Badania dowiodły aktywność bakteriostatyczną i fungistatyczną Balsamu Szostakowskiego, dzięki czemu zapobiega on szerzeniu się infekcji w obrębie skóry i błony śluzowej. Vinilin zmiękcza naskórek zrogowaciały, rozluźnia strukturę tkankową, ułatwia odchodzenie ropy i martwych fragmentów tkankowych. Wspomaga więc oczyszczenie rany. Zmniejsza wrażliwość receptorów, wpływając przeciwświądowo i przeciwbólowo. Zapobiega wysychaniu komórek, przedłużając ich aktywność życiową. Pod wpływem Vinilinu blizny stają się bardziej płaskie i miękkie. Zmniejsza ryzyko wystąpienia bliznowców (keloidów), stąd tak dużą rolę odegrał w leczeniu ran po cesarskim cięciu oraz resekcji torbieli ropnych w okolicach pachwinowych.

    W czasie wojny panował deficyt przylepców i brakowało specjalnych klejów do unieruchamiania opatrunków. Chirurdzy szczególnie doceniali lepką konsystencje Balsamu, umożliwiającą przyleganie opatrunków do ran, szczególnie oparzeniowych. Mnogość przypadków chorobowych i różnorodne, niekiedy specyficzne potrzeby terapeutyczne spowodowały konieczność dodawania do Vinilinu substancji dodatkowych, które wzmagały lub uzupełniały jego właściwości lecznicze. W archiwach wielu klinik znaleźć można leki recepturowe oparte na Balsamie, które wzbogacono w olejek miętowy, sulfonamidy, witaminy, a w latach 50, 60 i późniejszych rozmaite antybiotyki. Wykorzystywano w ten sposób wzajemne współdziałanie i potęgowanie właściwości leczniczych poszczególnych składników (synergizm farmakologiczny) w jednym złożonym preparacie.

    W Polsce popularność Balsamu Szostakowskiego wzrosła wyraźnie w latach 70 i 80. Pacjenci z powodzeniem stosowali Balsam w samoleczeniu, zwłaszcza gdy standardowe metody terapii zawodziły. Wtedy również Balsam odegrał dużą role w profilaktyce i leczeniu schorzeń skórnych, np. odleżyn, oparzeń słonecznych, wyprysków (w tym atopowego zapalenia skóry), owrzodzeń żylakowatych, oparzeń termicznych i chemicznych, skórnych zmian cukrzycowych. W latach 60. XX wieku zaczęto Balsam polecać doustnie, w leczeniu i profilaktyce choroby wrzodowej, przy nadkwasocie treści żołądka i zgadze. Badania naukowe wyjaśniły wpływ Vinilinu na czynności układu pokarmowego. Okazało się, że Balsam zażyty w dawce 5-10 ml (1-2 łyżeczki) 1 raz dziennie po kolacji, zmniejszał wydzielanie pepsyny i kwasu solnego w żołądku, hamował procesy samostrawienia ściany żołądka i dwunastnicy i spowalniał perystaltykę żołądka. Dodatkowo Balsam zwiększał wydzielanie żółci do dwunastnicy, tworzył warstwę ochronną na ściance żołądka i dwunastnicy oraz łagodził objawy przekrwienia i stanu zapalnego błony śluzowej przewodu pokarmowego. Działania takie niewątpliwie sprzyjają gojeniu wrzodów żołądka i dwunastnicy. Balsam zażywano doustnie przez 18 dni. Przeciwwskazaniem do stosowania doustnego Vinilinu jest żółtaczka mechaniczna i ostre zapalenie wątroby.

    W latach 60. i 70. XX wieku przeprowadzono szerokie badania nad skutecznością Balsamu Szostakowskiego w profilaktyce oraz leczeniu paradontozy i stanów zapalnych dziąseł innego pochodzenia. Zmiany chorobowe ustępowały w ciągu dwóch tygodni.

    Skóra rąk ciągle narażona na moczenie, zwłaszcza w wodzie z detergentami dość szybko zostaje pozbawiona naturalnej warstwy ochronnej, przez co staje się podrażniona spękana i zapalnie zmieniona. Na wałach paznokciowych powstają rany i bolesne nadżerki. Także, m.in. fryzjerzy, kosmetyczki, masarze, rzeźnicy, laboranci, mechanicy, lakiernicy są skazani zawodowo na egzemy, dermatozy, odparzenia i nadżerki skóry rąk, niekiedy bardzo oporne na standardowe leczenie. Balsam Szostakowskiego okazał się bardzo pomocny w zapobieganiu i terapii tego typu zmian skórnych.

    Reasumując doniesienia naukowe i zebrane doświadczenia praktyczne można śmiało stwierdzić, że Balsam Szostakowskiego jest efektywny w leczeniu zapalenia sutka, czyraczności, ropnych stanów zapalnych skóry, oparzeń popromiennych, chemicznych i termicznych, odmrożeń, świądu odbytu, nadżerek ginekologicznych, bolesnych owrzodzeń w jamie ustnej, zapalenia dziąseł, stanów zapalnych moszny i prącia, odleżyn i owrzodzeń żylakowatych podudzi. W recepturze kosmetycznej może stanowić skuteczny składnik ochronny w kremach, mleczkach i maściach zapobiegających uszkodzeniom i infekcjom skóry w przemyśle (przy narażeniu na substancje toksyczne, mikroby, suche powietrze). Jest też skutecznym preparatem chroniącym skórę i wargi przed wysychaniem, szczególnie po wymieszaniu z euceryną, woskiem naturalnym lub olejem roślinnym.

    Skórne zmiany należy pokrywać Balsamem przynajmniej dwa razy dziennie. Najlepiej działa w opatrunkach i okładach wielogodzinnych na schorzałe miejsca, po uprzednim naniesieniu na sterylną gazę. W przypadku oparzeń opatrunki zmieniać co 2 dni. Zmiany na skórze i błonach śluzowych narządów płciowych oraz jamy ustnej pędzlować Balsamem 2-3 razy dziennie. W przypadku nadżerek, owrzodzeń, wyprysków i odparzeń w okolicach krocza oraz na wargach sromowych i prąciu stosować opatrunki. Nadżerki ginekologiczne płytko położone smarować przynajmniej dwa razy dziennie.

    Przy świądzie odbytu miejsce zapalnie zmienione obficie posmarować Balsamem 3 razy dziennie, najlepiej za pomocą patyczka z watą.

    W warunkach domowych możliwe jest również sporządzenie wypróbowanych i pewnych w działaniu mieszanin:

    1. Balsam Szostakowskiego 25-50g + olej lniany 75-50 g, wymieszać – smarować i okładać odleżyny, oparzenia, odparzenia, atopowe zapalenie skóry, dermatozy, zmiany troficzne skóry, ponadto do pielęgnowania i ochrony skóry rąk przy narażeniu na czynniki szkodliwe.

    2. Balsam Szostakowskiego 25-50 g + tran naturalny 75-50 g, wymieszać – do smarowania i okładów: oparzenia, trudno gojące się rany, wypryski, suche zapalenie skóry, odleżyny, odmrożenia.

    3. Balsam Szostakowskiego 25 g + maść nagietkowa 50 g + tran lub olej z czarnuszki 25 g, wymieszać – do smarowania i okładów: atopowe zapalenie skóry, dermatozy, stany zapalne zewnętrznych narządów płciowych i odbytu, odleżyny, oparzenia, trudno gojące się rany, odmrożenia,; do pielęgnowania i ochrony skóry przy narażeniu na szkodliwe czynniki środowiska zewnętrznego.

    Obecnie Balsam Szostakowskiego jest dostępny w aptekach i drogeriach po nazwą handlową Avilin (Nes Pharma; http://nespharma.pl), bez recepty, w butelkach o objętości 100 ml.

    http://rozanski.li/2264/balsam-szostakowskiego-avilin-w-dawnej-i-wsplczesnej-medycynie-wzmianka-o-poczatkach-sulfonamidw-i-antybiotykw/

    Jest do kupienia, niedrogo 😉

  172. Mama_Wiktora 23 lutego 2016 o 21:16

    Witaj Grzegorzuadamie…

  173. Mama_Wiktora 23 lutego 2016 o 21:29

    Własciwie nie wiem od czego zacząć….
    Podczytuje sobie Twoje komentarze,zaczęło się od artykułu zw.z migdałkami…Teżjestem mamą 4 latka ,często łapie rożne infekcje.Ostanio jak położyła nas od stycznia grypa ,to ciagle coś się za nami wlecze….katary,bolące uszy,zatoki,często zapchany nos ,oddycha buzią itd .Syn od zeszłego roku uczęszcza do przedszkola-łapał od początku wiele infekcji,zachaczyliśmy nawet o płuca rok temu.Ciągle szukam ,czytam ,śledzę bo lekarzom nie ufam…Próbuje stosować w czasie choroby i poza nią wszelkie znane mi i dostępne metody naturalne-zioła!,syropy domowe ,inhalacje ,kąpiele itd.
    Jak kazda matkęmartwi mnie stan mojego dziecka,prawdopodobnie synek (lat4)ma powiększony 3 migdał i może to jest też przyczyna tych częstych zachorowań…Rozumiem,że TY wyprowadziłeś własne dziecko na drogę zdrowia…Podpowiedz co robić,gdzie znależć lub jak znależć przyczynę jego stanu….W najbliższą sobotę jedziemy przeprowadzić badanie za pomocą aparatu Mora-zobaczymy co pokaże…..Nakieruj jakoś od czego zacząć ,co zmienić ,co wprowadzić by było lepiej!!!!Widzę po wielu forach,ze takich rodziców jak ja jest wielu….Twoja wiedza jest większa i konkretniejsza..Pomożesz?

    1. grzegorzadam 24 lutego 2016 o 09:40

      ZAstosuj wit.C zgodnie z zaleceniami na początek, mojej małej pomogło.

      I przeczytaj to.. I zacznij działać.. :
      http://odrobaczsie.pl.tl/List-otwarty-dr-Ozimka.htm

      http://www.pepsieliot.com/category/zdrowie/pasozyty/

      pozdrawiam

  174. Mama_Wiktora 23 lutego 2016 o 21:32

    Nie chcę usuwać mu migdałków,jak kiedys powiedziała nam p.laryngolog -wskazanie ,jeśli będzie łapał częste infekcje ukł.oddechowego itd…

  175. Mama_Wiktora 23 lutego 2016 o 21:34

    Pepsi,

    Dzięki za kawał dobrej roboty.Jestem dumna,że znalazłam twojego bloga i mogę w wolnych chwilach czytać!
    pozdr.ciepło

  176. Mama_Wiktora 24 lutego 2016 o 20:47

    Masz na myśli askorbinian sodu dla malca?jak podawać,jaką ilość itd

    1. grzegorzadam 24 lutego 2016 o 23:53

      Wit.C (askorbinian, delikatniejszy dla żołądka) jest ‚demokratyczna’, maluch może w danym momencie potrzebować więcej jak rodzic!

      Także co 15-30 min, po 1-2 g na sok lub owocowy wywar aż do biegunki.
      Potem zmniejszasz o 50-60% sumę gramów, które to wywołały i rozkładasz
      na 6-8 dawek dziennie, ale już bez ‚biegaczki’..

  177. Mama_Wiktora 24 lutego 2016 o 20:51

    w mloim regionie szaleje teraz taka grypa i nie tylko,ze dzieci po szpitalach leza i brakuje miejsc…Wiem,że z takiego mijesca można przyciągnąć coś jescze….Chcę ustrzec mojego syna przed tak poważnymi chorobami ,a co gorsza ich powikłaniami….

    1. grzegorzadam 24 lutego 2016 o 23:31

      Tu w sklepie http://www.thisisbio.pl tez jest i kwas L-A i soda, zamów nawet dzisiaj.
      Zrób kalibracje w całej rodzinie askorbinianem, i potem stosuj wg zasad, są wyżej.
      I Spisz spokojnie.
      Zrób 0.5% WU do płukania nosków i nosów.
      Przy pierwszych objawach od 1-5 kropli 3% WU do ucha jak prof. Iwan I J. Zięba:

      https://youtu.be/bSWLp2yE2bI
      Włącz polskie napisy

      https://youtu.be/GUzgAgoYtJ8

      Pozdrawiam

  178. grzegorzadam 24 lutego 2016 o 23:25

    Tak. Kup kg askorbinianu, wit.C, wiaderko sody bez antyzbrylacza, najlepiej w jednym sklepie.
    Dobrą wodę utlenioną. Poczytaj ten temat uważnie:
    http://www.pepsieliot.com/skuteczna-terapia-leczenia-raka-woda-utleniona/

    Żadna grypa nie zrobi Wam krzywdy.
    Szlag mnie trafia, (sorry), dzisiaj dowiedziałem sie, że w mojej okolicy ten
    niegroźny wirus zaczyna ‚zabierać’ się za dzieci..

  179. Mama_Wiktora 25 lutego 2016 o 19:05

    no widzisz,wiec mnie rozumiesz

  180. Mama_Wiktora 25 lutego 2016 o 19:08

    Dziś się dowiedziałam,że syn mojej koleżanki miał tempereturę 42 gorączki,zrobili mu test na świńska grypę,ale wynik ujemny.Wyszły mu bardzo słabe ,wręcz złe wyniki krwi…a koleżanka ma małą córećzke w domu jeszcze

  181. Mama_Wiktora 25 lutego 2016 o 19:13

    Jeśli miałbyś czas ,to napisąłbyś jak to było z twoją córką -jakie miała dolegliwości ?Jak i czym ją wyprowadziłes ku zdrowiu….pokico dostaje łyżke syropu czosnkowo-miodowego.WU 3% zakrapiam od czasu do czasu profilaktycznie .Ziębę znam ,mam ksiązke i WU stosuje przy infekcjach …Jak ost.od zielonego kataru ,bolały uszy itd..Czy mogę rozcienczyc WU 3% sola fizjologiczna?ile tego dac ,zeby było do nosa )0,5%?

  182. Mama_Wiktora 25 lutego 2016 o 20:34

    a moze byc askorbinian sodu czda?np z allegro?czy sugerujesz coś innego

    1. grzegorzadam 26 lutego 2016 o 01:25

      Czy mogę rozcienczyc WU 3% sola fizjologiczna?ile tego dac ,zeby było do nosa )0,5%?

      WU 3% do wody oczyszczonej lub demineralizowanej 5 : 1.

      Może być z ‚allegro’, to są poważne hurtownie czasami, żądaj certyfikatu.
      Przy czda obligatoryjnie muszą dosłać takowy, przepisy.

      Metody dobre, trzeba czasu i konsekwencji, poczytaj wpisy Niki o odśluzowaniu jedzeniem .. 🙂

      1. Mapetowsky 28 lutego 2016 o 14:46

        @Grzegorzadam,
        piszę tutaj, bo w innym wątku nie mogę doczekać się odpowiedzi…
        waterpik kosztuje 250-350zł najtańszy model podstawowa wersja, więc trochę dużo w mojej opinii…chociaż w sumie za wizytę u dentysty też się tyle płaci, więc racja, że może waterpik warty ceny 🙂
        wszędzie znajduję info, że kanałowo „leczone” zęby tylko do usunięcia, co byś radził, jeśli kanałowe są wszystkie od czwórek do ósemek? nie mam na razie żadnych zapaleń ani chorób, organizm ok, ale zaczęłam się bać trochę…myślisz, że to pilna sprawa? jakie rozwiązanie znalazłeś dla siebie? czytałam kiedyś o odrastaniu zębów…mrzonka? eh, czemu człowiek żył w nieświadomości te 20 kilka pierwszych lat życia i teraz już nie cofnie niedoborów wszystkiego….
        i jeszcze jedno: synek dwa latka karmiony piersią (plus wegański, owoce, warzywa, orzechy, zero cukru, nabiału, glutenu i przetworzonej żywności) ma jakiś dziwny żółty nalot na języku od dłuższego czasu..co to może być?
        czytałam że to może wskazywać na problemy z woreczkiem żółciowym/wątrobą (ale u takiego malca?) albo nadmiar witamin (z mojego mleka może mu wit.C szkodzić? biorę jej dużo, ale wydaje mi się że ten nalot miał już wcześniej, zanim zaczęłam brać wit.C) .. pomożesz?

        1. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 07:29

          Niedobory cofniesz, uzupełnisz suplementacją.
          Kanałówki to zmora stomatologii.
          Są teorie o odbudowie zębiny żywieniem organicznym, leczeniu próchnicy z sukcesem.

          Sprawdź dziecku pH moczu, zrób też test sody na kwas w żołądku.
          Mogą to być objawy zagrzybienia.

  183. Mama_Wiktora 27 lutego 2016 o 19:56

    Grzegorzu,

    po badaniu aparatem Mora wyszło ,ze syn ma problem z candida-…musi odstawic mleko ,glutenowe pokarmy itp…Lecz zastanawia mnie jedno wyszedł mu wysoki współczynnik stresu i na zaburzenia psychosomatyczne…Jak mozesz sie do tego ustosunkowac?
    Czy powtorzyc badanie w innym miejscu dla potwiedzenia tego co dzis wyszło?Słyszales o aparacie BICOM?

  184. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 06:41

    Moi znajomi polecają dobre b. Volla.
    Słyszałem, ale nic więcej.

    1. Mapetowsky 29 lutego 2016 o 13:44

      no właśnie kwas w żołądku ok,
      ph sprawdzę (jakie powinno być?),
      a te drożdżaki mi kurcze też nie pasują, bo już nie mam za bardzo czego wykluczyć, zero nabiału, glutenu, zero chemii praktycznie od urodzenia..zawsze zdrowy…i cały żółty język, głównie środkowa część i tylna…
      myślisz, że WU spróbować przemywać?

      1. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 14:13

        Możesz przemywać, ale max 0.5-1%.
        Czyli WU 1: 2-5 części wody demineralizowanej lub oczyszczonej.

        1. karuma 17 września 2016 o 13:08

          wg medycyny chińskiej – gorąco lub toksyczne gorąco w Środkowym i Dolnym Jiao (układ pokarmowy, Jelita oraz Nerki i Pęcherz Moczowy). Stres, zaburzenia psychosomatyczne, toksyny poszczepienne, pasożyty, etc – dobry terapeuta TMC, zioła (dla dzieci miesza się z miodem albo tabletki), może akupunktura i po objawach nie będzie śladu, łącznie z niepokojem, emocjami, etc. Ale na pewno dodatkowo Vega test na pasożyty i obciążenia, bo niestety często bywa, że terapeuci zamykają się tylko na swoją działkę i nie szukają poza nią. Są świetne zioła wg medycyny chińskiej na pasożyty, gorąco w tych rejonach, ale terapeuta musi wpaść na to, by tą drogą iść. U mnie nie wpadł, więc wpadłam sama:) I już jest dobrze 🙂

  185. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 14:00

    Ph moczu zdrowego dziecka koło południa to 7.3-7.4..
    Jeżeli jest mniejsze lub duzo mniejsze lemoniadki sodowe wskazane.
    Czyli (na czczo) zalać niewielką ilością gorącej wody 1/2 łyżeczki sody bez antyzbrylacza, uzupełnić chłodną,
    dodać potem 2 łyżeczki OJ lub soku z cytryny. Przed snem też, żołądek musi być pusty!

    Wykąp kilka razy dziecko z duża ilością soli, solą natrzyj ciało, jak Bołotow zaleca, kup sobie
    jego książkę, wiele naturalnych sposobów proponuje, polecam:

    == – ale sól jest potrzebna, spójrzcie na Morze Martwe, tam nie żyje żaden pasożyt, żaden wirus ani
    komórka rakowa, żaden wirus opryszczki, (….)
    – wszystkie byty chorobotwórcze są słodkowodne..
    – przede wszystkim należy przywrócić sól limfie (białej krwi), starożytni lekarze mawiali, że limfa musi być słona,
    Trzeba ją dosalać, jak należy to robić.. woda ma być gorąca (40-42 st.), na ciało sypie się sól….
    10-15 minut i człowiek nie może na nic zachorować.

    Ja, pomimo, że w tym roku będę miał 84 lata, na nic nie choruję, na nic nie chorowałem, i niestety nie jestem w stanie
    na nic zachorować… Lekarze nie chca mnie wysyłać na leczenie (sanatorium ?)

    Nie należy, leczyć chorób, tylko usuwać przyczyny, jest ich 9, nie 12, ja sam znalazłem jeszcze trzy.
    Jedną z nich jest brak soli w białej krwi, biała krew to limfa, człowiek się poci, a pot jest słony, w ten sposób tracimy
    sól , a mówi się, że soli nie wolno jeść, do tego jeszcze słuchamy bredni białych fartuchów, żeby nie jesć soli, bo sól
    to biała śmierć, że jak będziecie jeść sól, to jutro umrzecie przed obiadem.
    Wyobraźcie sobie jacy są bezczelni, nawet nie pozwalaja zjesć obiadu.. ==

    https://youtu.be/XdlhxG4fPNE?t=1187

    Od 29.30 min. ale cały warto obejrzeć.

  186. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 14:09

    Naucz pić dziecko lekko osoloną wodę, i do tej wody 1-5 kropelek 3% WU.
    Na litr pół płaskiej łyzeczki soli kamiennej, szarej, albo himalajskiej.
    Rano wodę z cytrynką, odrobin a miodu prawdziwego grycznego, naprzemiennie z solona wodą.
    Efekty przyjdą szybko.
    Dr Last poleca cytrynę i jabłka nawet na cukrzycę..
    Sprawdził to niejednokrotnie..

    Polecam:
    http://www.igya.pl/przeglad-diet/ciekawostki-zywieniowe/585-ile-wody-i-soli-potrzebujesz

  187. Mama_Wiktora 29 lutego 2016 o 16:48

    Grzegorzu..

    a w okolicach lubuskiego?cos?

  188. grzegorzadam 29 lutego 2016 o 20:29

    Mam 3 wpisy w kolejce, nie wiem co przeczytałaś? 😉

    1. Mapetowsky 1 marca 2016 o 21:58

      dziękuję Grzegorzadam, na Ciebie zawsze można liczyć:)
      spróbuję sody z octem i solonej wody, jakoś może uda mi się przemycić, bo do tej pory synek tylko jedno słowo zawsze rano do mnie mówi po spróbowaniu mojej solonej wody z cytryną: „beeeeee”…o nacieraniu też nie słyszałąm…i zabieram się do czytania, książki Nieumywakina i Siemionowej już do mnie lecą, pomyślę jeszcze o Laście i Bołotowie, masz jakieś tytuły must read na temat prostych metod zachowania zdrowia?

      1. grzegorzadam 2 marca 2016 o 08:06

        Dodałbym:
        W. Last – ”proste metody …
        http://www.nexus.media.pl/?354,proste-metody-przywracania-zdrowia
        B. Bołotow
        http://czytam.com.pl/kl_okladki/315/d181492.jpg

        I soda M. Sircusa:
        http://6.allegroimg.pl/original/04/58/71/91/51/5871915110

        Te lektury powinny pomóc w wielu zdrowotnych decyzjach 😉

  189. Mama_Wiktora 1 marca 2016 o 16:28

    Grzegorzu .

    chodzilo mi o badanie VOlla ,w okolicach lubuskiego czy cos mogłbys polecic?Mysle o tym zeby potwierdzic wstepne badanie ,na ktorym bylam…Bo z tym panem gdzie bylismy za bardzo nie moglam pogadac…
    Chce pewnosci…zeby wiedziec co robic dalej?

  190. grzegorzadam 1 marca 2016 o 17:18

    W Zielonej jest Volla na Westerplatte 9, ale tam chyba byłaś..
    Jest Revitum na Kościelnej, koło deptaka, w Gorzowie nie ma, w Poznaniu jest kilka.
    Ale nie mam opinii.

  191. Mama_Wiktora 1 marca 2016 o 22:25

    Bylam na Westerplatte…w sumie badanie trwało 15 min….nie wiem czy nie za krotko…hmm…dostałam wytyczne na kartce ,ale chciałam bardziej pogadać..Pan Łukasz jeednak nie był zbyt skory do rozmowy …Czy znasz jakis preparat lub sposób- zeby wyciszyc emocje i stres u syna?dostał jakies kropelki homeopatyczne,ale ja nigdy nie korzystałam z takich preparatów.Narazie, więc odpusczam..Mam w domu melisę,rumianek …możesz cos podpowiedzieć?

  192. grzegorzadam 2 marca 2016 o 08:01

    Badanie Volla trwa koło godziny lub więcej, spróbowałbym na Kościelnej. (Revitum)
    Przy biorezonansie bardzo ważny jest wywiad doświadczonego diagnosty…..

    W ciemno zastosowałbym systematyczne podawanie cytrynianu magnezu i askorbinianu sodu (‚mdła’ w smaku forma wit.C)
    Możesz kupić gotowy lub mieszać w małej ilości wody wit.C/soda 2:1.
    Cytrynian Mg też tu można dodać.
    Nawodnienie> woda z sola kamienną, woda z cytryną, z miodem prawdziwym opcjonalnie (smak).

    1. Mapetowsky 2 marca 2016 o 12:23

      @Grzegorzadam, a używałeś 7pepas? co o tym myślisz? i czy dla maluchów też da radę?

      1. grzegorzadam 2 marca 2016 o 12:36

        Raz stosowałem sobie, ale raczej jestem czysty od obcych.
        Tam jest napisane, dzieciom 1/3, 1/2 saszetki, wiek.

      2. grzegorzadam 4 marca 2016 o 11:30

        ==Kuracja powinna trwać minimum 14 dni.
        Każdy dzień zaczyna się od zabiegów oczyszczających jelito grube.

        Oczyszczanie jelita grubego.
        Są to zabiegi niezbędne ponieważ bardzo dużo osób ma grzyby i pasożyty jelita grubego. Wiele osób podczas badania Voll’a wykazuje duże zastoiny masy kałowej uniemożliwiające jakiekolwiek kuracje lecznicze. Pozbycie się tych zastoin jest koniecznym warunkiem dalszej pracy z pacjentem i powrotu do zdrowia. Oczyszczenie jelita każdy przeprowadza samodzielnie, gdyż w pierwszym dniu turnusu każdy kuracjusz otrzymuje przyrządy do wykonania lewatyw i jest poinformowany jak je wykonywać by uzyskać najlepsze efekty.

        Przepłukanie całkowite jelita wymaga ułożenia się w kilku pozycjach podczas jednego zabiegu. O dziwo każdy dość szybko nabiera wprawy a efekty zdrowotne powodują, że zabiegi te u większości nie stanowią problemu. Stosuje się też mini lewatywy najczęściej lewatywę czosnkową. Lewatywy oczyszczające powinny być wykonywane płynami o temperaturze pokojowej, nigdy zbyt ciepłej ze względu na łatwość przenikania przez jelito i zawsze zakwaszonymi by wytworzyć naturalne środowisko, zgodne z pH zdrowego jelita, jak również z dodatkiem soli aby zapobiec wnikaniu niepotrzebnych płynów przez rany pozostałe po ugryzieniach pasożytów i zapobiec niepotrzebnym obrzękom.
        (Lewatywę najlepiej robić woda z wyciśniętą połówką cytryny i łyżką soli. – dopisek Olej-lniany.net)

        Napary ziołowe
        Przez 7 dni rano podajemy 1 zestaw ziół. Jest to mieszanka w składzie:
        Kora dębu
        Kora kruszyny
        Wrotycz
        Piołun
        Powyższe zioła należy zmieszać w równych proporcjach i 1 łyżeczkę takiej mieszanki zalać wieczorem 200ml wrzątku i spożywać po 100ml.

        W drugim tygodniu podajemy 2 zestaw ziół.
        Tym razem mieszanka składa się z
        2 składników:
        Kora dębu
        Kora kruszyny

        Wymienione tutaj zioła maja bardzo mocne oddziaływanie na organizm człowieka. Działanie tych mieszanek ziołowych polega na tym że:
        Są roślinami o działaniu przeciwpasożytniczym i bakteriobójczym
        Unieczynniają toksyny bakteryjne
        Powodują działanie ściągające nabłonka jelit
        Pobudzają perystaltykę jelit
        Przeczyszczające
        Rozkurczające
        Pobudzają wydzielanie soków trawiennych ułatwiając trawienie
        Obniżają napięcie mięśni gładkich jelita==

        Można wypróbować, wystarczy zakupić susz w zielarski ch albo aptece.

  193. Mama_Wiktora 2 marca 2016 o 20:45

    Dodzwoniłam sie do revitum,umowiona jestem na 16 marca-ja i syn…
    Co robiłes,żeby oczyścić organizm z całego „brudu”?tzn-toksyny ,grzyby ,pasożyty itd?jakie badania robiłeś,zeby dowiedziec sie czm zanieczyszczony jest organizm?co mogę zrobić,zeby oczyscic synkowi jelito grube?czy słyszales o preparacie parasine plus?mozesz cos o nim napisac?
    pozdr.

  194. grzegorzadam 2 marca 2016 o 23:39

    Wszytko z czasem przyniosło skutek..
    Bezgluten, bez cukru, bez mleka, siemię lniane, surowizna, wit.C, WU, sól, nawodnienie,
    soda, magnez… To ma działAnie synergiczne.

    Parasine, skład ma przyzwoity..
    Mieszanki Różańskiego też skuteczne .
    Poczekaj na badanie, posłuchaj co powie diagnosta..

  195. Mama_Wiktora 3 marca 2016 o 06:25

    a kapiel w chlorku magnezu szesciowodnym?co myslisz?

    1. grzegorzadam 3 marca 2016 o 08:16

      Tak, ale kupuję płatki magnezowe w worku 25 kg (koszt), chlorek magnezu czysty (czda) do oliwy magnezowej i doustnie.

      1. det 4 kwietnia 2016 o 12:29

        ….kupuję płatki magnezowe w worku 25 kg…. , a gdzie jeśli można wiedzieć ??

        1. pepsieliot 4 kwietnia 2016 o 13:07

          Jeżeli nie w sklepie http://www.thisisbio.pl to proszę googlać gdzie indziej

          1. det 4 kwietnia 2016 o 17:47

            tu http://www.thisisbio.pl niestety nie ma :), dopytuje bo widze w sprzedazy w tak duzej wadze techniczny, drogowy i zastanawiam sie czy to czasem nie pomylka 🙂 bo to drogowy do sniegu ….http://allegro.pl/chlorek-magnezu-platki-snieg-i-lod-worek-25kg-i5619056192.html

          2. grzegorzadam 4 kwietnia 2016 o 19:15

            Tak techniczny.
            Różni się od spożywczego tym, że jest nie zmielony.
            Podobnie jak z solą kamienną..

            Wiem, że cieżko w to uwierzyć ale tak jest.. 😉
            Do kapieli nadaje się bardzo ładnie.

          3. det 4 kwietnia 2016 o 19:58

            Łaaaaaałłllłłl, news dnia, super info, no to moczymy się, ekstra, jak się cieszę 🙂 dziękuję za odpowiedź.

          4. grzegorzadam 4 kwietnia 2016 o 21:23

            Mam gdzieś karty charakterystyk dla potwierdzenia. 😉
            Przewałkowałem kiedyś te tematy, bo jak zaczynałem dodawać po 1/2 kg chlorku Mg czda
            na osobę do wanny… Wiadomo..
            Tak naprawdę bada się tę samą substancję z coraz wyższymi normami.
            Jak spełnia najwyższą, to te niższe tym bardziej, prawda.
            To ta sama solanka.
            Starczy już. 😉

          5. det 5 kwietnia 2016 o 11:06

            dodawać po 1/2 kg chlorku Mg czda na osobę do wanny,…. no właśnie ruina finansowa 🙂

  196. grzegorzadam 26 marca 2016 o 10:56

    ==Film o witaminach

    Andrew Saul mówi, że specjalistą numer jeden w medycynie ortomolekularnej jest Abram Hoffer, specjalistą numer dwa Robert F. Cathcart, specjalistą numer trzy jest Frederick Robert Klenner i później dr Wilfrid i Evan Shute. Mamy tu tych wszystkich lekarzy, którzy spędzili całe dekady swojego życia na leczeniu ludzi dużymi dawkami witamin. Wszyscy oni zgłaszali to samo, mówili, że witaminy są lepsze od medykamentów, są bezpieczniejsze, prawie w ogóle nie mają efektów ubocznych, nikt nie umiera od witamin, są tanie, skuteczne i leczenie dzięki nim trwa krócej.

    A tych, którzy to krytykują, chciałbym zapytać: która cześć z tego ci przeszkadza? Co jest takiego nie w porządku z faktem, że dzięki wysokim dawkom witamin ludzie zdrowieją?

    To, co próbuję zrozumieć, to dlaczego, przyjmując, że wszystko to jest prawdą, świat medyczny nie leczy ludzi witaminami, pomimo tylu sukcesów i medycznej dokumentacji?

    Dlaczego nie jest to powszechną praktyką?

    Cóż, Andrew mówi, że dzieje się tak dlatego, że odżywianie nigdy nie było częścią szkolenia medycznego i nawet dziś – nadal nie jest. To z kolei pasuje firmom farmaceutycznym i wszystko jest w porządku. Lekarze to ludzie o dobrych intencjach,
    którzy wiele się nauczyli i są wiecznie zajęci i mają system przekonań. Ich system przekonań jest taki, że jeśli czegoś nie wiedzą, nie jest to warte ich wiedzy. Reszta z nas ma równie problematyczny system przekonań, gdyż my wierzymy, że jeśli lekarz czegoś nie wie, nie warto tego wiedzieć.

    To jest obronna, wręcz zabunkrowana mentalność, że musimy korzystać z medycyny konwencjonalnej. A jeśli konwencjonalna medycyna nie działa, nic więcej już nie można zrobić. Jeśli ograniczysz opiekę medyczną do systemu jednopartyjnego napędzanego przez przemysł farmaceutyczny, a setki tysięcy czy milion ludzi nadal umiera rocznie – coś jest nie tak.==

    Z filmu:
    Dr T. Levy: zainfekowany, kanałowo leczony zab czy paradonoza jest bezpośrednia przyczyną, nie korelacją, a przyczyna 90 do 95%
    zawałów serca.. (..)
    Leczenie skuteczne dzieci chorych na mononukleozę w 48 godz. > wit.C dożylnie..

    Polecam:
    https://youtu.be/Fs3M37k-ZXk

    Napisy PL.

  197. Wisia 3 kwietnia 2016 o 21:35

    Szybka porada, jeżeli wolno, początek infekcji, dreszcze, temp. 38,5, dziecko lat 3 do ucha 1 kropla 3% WU czy 0,5%?

    1. martusiaar 4 kwietnia 2016 o 08:55

      0,5%

      1. grzegorzadam 4 kwietnia 2016 o 13:30

        Też dobrze.. 😉

  198. grzegorzadam 4 kwietnia 2016 o 06:47

    Możesz na początek 1.5%, czyli pół na pół z wodą.

  199. Wisia 4 kwietnia 2016 o 18:39

    Dzięki serdeczne!! A jeszcze w temacie infekcji, nie widziałam, może przeoczyłam…Co myślicie o Srebrze koloidalnym jonowym?

  200. grzegorzadam 4 kwietnia 2016 o 20:21

    Srebro jest dobrym pomysłem.
    Problem jest z jego jakością.

  201. Mada 9 kwietnia 2016 o 17:13

    GrzegorzuAdamie

    Czy mógłbyś przedstawić swój żywieniowy plan dnia, wplatając w niego wszystkie suplementacje i mniej więcej czas ( przed śniadaniem, obiadem czy po i ile przed czy po..? ) brania wszystkiego, włączając w to picie wody, soków.

    Muszę brać na czczo tabletkę na tarczyce i nie wiem czy brać ją najpierw czy najpierw WU, która też powinna być na czczo; na dzień dzisiejszy nastawiam budzik na 4:00, piję wodę z WU (żeby po niej 2 godz. nic nie jeść )i idę spać dalej; wstaję o 6:0 biorę tabletkę odczekuję 30 min. i piję wodę z solą, sodą i cytryną- o której następną taką mieszankę?; ile czasu odczekać po tym zeby zjeść śniadanie , czy można od razu? kiedy wziąć krzem ? kiedy bor? a kiedy owoce , soki, woda ? co oznacza na pusty żołądek przed snem – ile to czasu od kolacji? Proszę o poradę…

    Mam jeszcze pytanie , jeżeli kupię gotowy askorbinian to w jaki sposób”ugasić” w nim sodę- czy jest to niepotrzebne w tym przypadku? i gdzie kupujesz potas którym się suplementujesz? Gorąco pozdrawiam 🙂

    1. grzegorzadam 10 kwietnia 2016 o 08:33

      Nie mam planu żywieniowego, jem intuicyjnie.
      Zależy od dnia.
      Nie traktuję suplementacji ortodoksyjnie.
      Rano zawsze solona woda z WU, potem szklanka sody z OJ.
      Dziennie łyżeczka wit.C, D3, magnezu, sody, WU, 3% boraksu, 2-3 kieliszki OJ, 2-3 krople lugola.
      4-5 jaj dziennie, dobre masło, jedna cebula, ząbek czosnku, codziennie świeże zupy.
      Teraz są w sklepach niemiłosiernie wycinane ”kiełki cebuli”, świetne w smaku..
      Czasami jem dopiero po południu.
      Przegryzam owoce, bo lubię.

      Nie wyobrażam sobie nastawiac budzik, żeby wypić WU..
      Wstajesz i pijesz wodę soloną z WU, po pół godz sodę z cytryną.
      Po 30 min. dokwaś żoładek, może być 1/2 szklanki wody z solą albo woda z cytryna lub OJ i można
      jeść…
      Bor, krzem możesz z posiłkami, w jakiej formie?
      1 ml 3% boraksu możeszz brać 3-4 x dziennie..

      1. Mati 4 maja 2016 o 11:08

        Grzegorzadam – napisałeś, że pijesz m.in.
        ” po pół godz sodę z cytryną.”

        W jaki sposób mieszasz sodę z cytryną? u mnie ten miks kończy się zawsze potężnym spienieniem poza szklankę 🙂 generalnie nie ma jak tego wypić bo sama piana zostaje, czy może jest jakiś inny sposób łączenia tego ?

        1. grzegorzadam 4 maja 2016 o 13:22

          Tak, to naturalna reakcja zasady z kwasem.
          Pisałem o tym kilka razy, ostatnio nawet zalałem sodę kieliszkiem OJ (kwas) i
          połowa płynu wydobyła się z kubka.. 😉

          Delikatnie małymi dawkami wlewasz, będzie syczeć, ale nie będzie gwałtownej reakcji.

        2. Beata 5 lipca 2016 o 20:10

          hej moglbys mi wyjasnic co to jest OJ?

          1. pepsieliot 5 lipca 2016 o 20:11

            ocet jabłkowy, WU to woda utleniona , MSM to siarka organiczna

    2. grzegorzadam 10 kwietnia 2016 o 10:33

      ==Mam jeszcze pytanie , jeżeli kupię gotowy askorbinian to w jaki sposób”ugasić” w nim sodę- czy jest to niepotrzebne w tym przypadku? i gdzie kupujesz potas którym się suplementujesz?==

      Askorbinian to inna forma wit.C, ma odczyn obojętny, nic nie trzeba z nim robić.
      Węglan potasu kupuję w sklepie winiarskim.

  202. Mada 10 kwietnia 2016 o 16:27

    Bardzo dziękuję za odpowiedź , to wstawanie w nocy też było dla mnie „chore” ale wyczytałam wcześniej , że po WU trzeba odczekać 1,5-2h z sodą. To od dzisiaj śpię normalnie 😉
    Dziękuję jeszcze raz za wyczerpującą odpowiedź i za czas jaki poświęcasz takim jak ja – wielkie dzięki.

  203. Mada 10 kwietnia 2016 o 16:52

    Czy to ten węglan potasu: K2CO3 ? Wydaje mi się,że gdzieś czytałam, że chyba mieszałeś go z askorbinianem, jeżeli tak, to czy mogę poprosić o proporcje?

  204. grzegorzadam 10 kwietnia 2016 o 19:33

    Tak, ten.
    Askorbinian sodu 1 : 0.20 węglan potasu.
    Askorbinianu 5x więcej.

    pozdrawiam

  205. Mada 10 kwietnia 2016 o 21:43

    Dziękuję 🙂

    1. Jane 4 maja 2016 o 09:48

      Witajcie:) – czytam Pepsi i Grzegorzadama i innych już jakiś czas, próbuje ogarnąć masę informacji, o których dowiaduje się od dłuższego czasu z różnym źródeł bom poszukiwacz, wdrażam niesystematycznie, więc teraz chciałabym już na serio się tym zająć! Super jest ten blog Pepsi!
      Mam nadzieję, że dalej ten wątek czytacie i mi odpowiecie, bo pytań mam wiele, ale tak na szybko okropnie mi przeszkadzają oczy (to jak Was czytać!) – pieką, często mają czerwone żyłki, a rano po nocy pojawia się ropka, pracę mam od niedawna tylko przy komputerze dzień w dzień + studiowania zdrowotne w sieci, no i efekt jest 🙁 Stosował ktoś przepis Grzegorzadama na zap. spojówek? Ten chlorek magnezu rozcieńczyć wodą chlorowaną? Please – pomóźcie bym mogła Was czytać, a nie oczy przymykać 😉

      1. pepsieliot 4 maja 2016 o 09:51

        no to czekamy co dopowie Grzegorzadam

      2. grzegorzadam 4 maja 2016 o 10:20

        ==Cebula, moja miłość.
        Utrzeć na tarce do ziemniaków 2 duże cebule, wrzucić do wysokiej koktajlowej szklanki, owinąć jej brzeg wianuszkiem z waty, tak, aby je uszczelnić, by gaz nie wszedł do oczu, tylko do nosa i głęboko oddychać przez 20 minut. Taką inhalację przeprowadzać przez kilka dni. Wtedy nie mamy ani jednego gronkowca w zatokach, ani kataralnego, ani w oskrzelikach, ani w oskrzelach, ze względu na to, że wszystkie szczepy gronkowców i złocistych, i zieleniejących, i różne paciorkowce, odporne nawet na antybiotyki, nie opierają się eterycznym olejkom cebuli przesyconym siarką.
        I to ratuje organizm ludzki. Krojenie cebuli też jest zdrowe.
        Jeśli ktoś ma zapalenie spojówek na tle gronkowcowym, to jednego dnia ucierać chrzan na tarce, a drugiego dnia ucierać 2-3 główki cebuli i porządnie popłakać. Za tydzień wypłacze chorobę z siebie. I po kłopocie ==

        ZAwsze ta metoda może być skuteczna również.. 😉

  206. Jane 4 maja 2016 o 09:51

    Ojej – chodziło mi o wodę DESTYLOWANĄ oczywiście, przepraszam za byka, szybko chciałam napisać w pracy, no i tak wyszło

    1. grzegorzadam 4 maja 2016 o 10:47

      Doraźnie rozrobiona przegotowaną kranówką też szkody nie przyniesie, ale jak jest
      możliwosć skorzystać z czystej, zawsze lepiej.

  207. Jane 4 maja 2016 o 09:56

    O, jest Pepsi – super, dzięki! Szacu za wiedzę i ten blog! Podziwiam szczerze takie osoby jak Ty, no i też tak w końcu chce – codziennie dbać o siebie i zdrowie całej rodzinki wg TEJ wiedzy, a nie tego tylko co podają „tradycyjni lekarze”, bo niestety za często dostajemy antybiotyki, ew. przekierowania do innych specjalistów od „danego wycinka ciała”. Holistycznie nawet prywatnie nie chcą na człowieka spojrzeć, ech. Super więc że są tacy ludzie jak Pepsi i innu tutaj – dzięki 🙂

    1. pepsieliot 4 maja 2016 o 10:28

      Ściskam Jane

  208. grzegorzadam 4 maja 2016 o 10:17

    Można spróbować z tym chlorkiem, można z octem jabłkowym, lepiej kupić wodę oczyszczona w aptece,
    lub demineralizowaną.

    -”Wzrok się pogarsza? Przemywać oczy esencją herbacianą i brać wit. A + E, i wzrok poprawia się sam. Przemywać esencją, ale można na wieczór robić okłady na 20-30 minut. Przy zapaleniu spojówek też robić okłady z esencji herbacianej, a poza tym brać wit. A + E w kapsułkach, albo 3 duże gotowane marchwie codziennie zjeść, z masłem.”
    Z porad o. Grande.

    ”Stosowany miejscowo, olejek kokosowy wykazał zdolność do leczenia lub łagodzenia następujących objawów:
    •Grzybica stóp
    •Wszawica
    •Trądzik
    •Alergia na pyłki i katar sienny, gdy zostaje wmasowany w wewnętrzne strony nozdrzy
    •Wrzody i cysty
    •Zakwasy i bóle pleców
    •Infekcje uszu, gdy zostaje zmieszany z olejkiem z czosnku
    •Grzybica paznokci u stóp
    •Zatkanie nosa lub zator w klatce piersiowej, gdy zostanie wtarty w klatkę i pod nosem
    •Cellulit
    •Choroby dziąseł, bolesne owrzodzenia jamy ustnej, zapalenia dziąseł, gdy używa się jako pasty mieszanki olejku z sodą oczyszczoną
    •Obrzęki, by zmniejszyć swędzenie i puchnięcie
    •Opryszczka, gdy zostaje nałożony na skórę i jest przyjmowany doustnie
    •Brodawki narządów płciowych, gdy jest stosowany na skórę przez ponad pół roku
    •Ostre zapalenie spojówek, przy stosowaniu dookoła oka (…) ”

    ==Kminek zwyczajny:
    Okłady z wywaru na oczy: stany zapalne i zakażenia spojówek, powiek o gałki ocznej, opuchniecie powiek, zmęczenie oczu, świąd oczu, alergiczne objawy oczne – gaziki zmoczone w wywarze nakałdać na oczy 2-4 razy dz. na 20-30 minut.==

    Bołotow poleca drobinkę soli kamiennej dać pod powiekę, wytrzymać pieczenie, podobno skuteczne, jak też
    posmarowanie śliną innej osoby… 😉

    Jeżeli zapalenia sa odpasożytnicze, wtedy metody dr Różańskiego tez moga być skuteczne:
    http://www.rozanski.ch/demodex_therapnat.htm
    http://www.rozanski.ch/fitoterapia2.htm

    1. Johanna 4 maja 2016 o 12:06

      Grzegorzadam
      wielkie dzięki za tą info „Alergia na pyłki i katar sienny, gdy zostaje wmasowany w wewnętrzne strony nozdrzy”
      Zastosowałam. Natychmiastowa ulga i przerwa w kichaniu. Dla wszystkich umęczonych katarem siennym.

  209. Jane 4 maja 2016 o 10:28

    Sprawdziłam – mój ocet bio (kupny, bo mam też domowy, autorstwa Mamy 😉 jest niefiltrowany, mam też chlorek mg sześciowodny czysty do analizy, zatem mogę zastosować oba przepisy podane przez Grzegorzadama. Nie wiem czy któryś lepszy? – ale rozumiem, że w obu przypadkach rozcieńczam wodą destylowaną i stosuje jak krople z częstotliwością pewnie kilka razy dziennie po prostu?
    A jak długo po otwarciu używacie wody destylowanej? Trzymacie ją w lodówce po otwarciu czy niekoniecznie?

    1. grzegorzadam 4 maja 2016 o 13:02

      Nie przejmuj sie wodą, trzymaj w chłodnym.
      Kilka-kilkanaście razy, wg uznania.

  210. Jane 4 maja 2016 o 10:38

    O, dzięki Grzegorzadam 🙂 – to muszę się zaraz po pracy „pozakraplać” 😉 A ten chlorek mg może kiedyś sam stosowałeś? Pisałeś o odczuciach i czasie, więc tak pomyślałam? 5% to 5gr chlorku na 95 gr wody (bo do ml to jakaś miarka by się na chlorek przydała)? Sorki, już dawno odeszłam od chemii do ekonomii i nauczania 😉

    1. grzegorzadam 4 maja 2016 o 13:19

      Nie miewam alergii.. 😉
      Chlorek stosuję dodając do jedzenia, napojów od dwóch lat.
      Tak, to jest 5%.

      Rosjanie polecaja na spojówki jeszcze:

      ==Choroby oczu
      Sanacja worka spojówkowego przed planowaną operacją gałki ocznej: stosowano następujący roztwór amylojodyny:
      jod krystaliczny – 0,1 ml
      jodek potasu – 0,3 ml
      krochmal rozpuszczalny (amylodekstryna) – 1,0 ml
      woda destylowana – 100 ml
      Roztwór wprowadzano w ilości 1-2 kropli 2-3 razy dziennie. Objawów podrażnienia spojówki nie stwierdzono. Posiewy z worka spojówkowego stawały się jałowe już następnego dnia u ponad połowy pacjentów, po dwóch dobach u 63 na 69 pacjentów. Tylko w dwóch przypadkach flora zniknęła po okresie dłuższym niż 3 doby.
      Profilaktyka rzeżączkowego zapalenia spojówek u noworodków: 0,85% roztwór amylojodyny zakrapiano do worka spojówkowego noworodka zaraz po urodzeniu, po uprzednim przetarciu oczu suchym sterylnym tamponem. Po 2-3 godzinach ponownie zakrapiano amylojodynę. Roztwór nie wywoływał podrażnienia spojówki. Nie stwierdzono rozwinięcia się ani jednego przypadku rzeżączkowego zapalenia spojówek u 4500 dzieci, mimo że rozpoznano rzeżączkę u 10 matek z tej grupy.
      Zapalenia rogówki i spojówki, urazy i oparzenia gałki ocznej i przydatków oka: zbadano leczniczy efekt jodynolu u 55 pacjentów, u niektórych po odstawieniu preparatów przeciwbakteryjnych i przeciwzapalnych, u niektórych (w ciężkich i
      odpowiedzialnych przypadkach) – łącznie z nimi. W trudnych przypadkach, gdy obok rogówki proces zapalny porażał łożysko naczyniowe, a zakrapianiu preperatu w ciągu 5-6 dni nie towarzyszyła poprawa, do zakrapiania dodawano elektroforezę wg Bourguignona. W przypadkach ran powiek i oczodołu spryskiwano jodynolem zranioną powierzchnię i namoczano w nim sączki, wprowadzane w głąb rany. W oparzeniach obob zakrapiania nawilżano preparatem oparzoną powierzchnię rany. W bardzo ciężkich przypadkach oparzeń oczu i twarzy 3-go stopnia jodynol nanoszono na oparzoną powierzchnię przy pomocy spryskiwacza. Czas
      trwania leczenia – 7-20 dni. Pozytywny efekt leczniczy uzyskano w zapaleniu spojówek, opryszczkowym, ropnym i kiłowym zapaleniu rogówki, ranach i oparzeniach oczu. W bakteryjnym zapaleniu spojówek złagodzenie objawów zapalnych następowało trzeciego dnia, a wyzdrowienie – na 5-7 dzień od początku leczenia. W wirusowym zapaleniu spojówek następowało to trochę
      później. ==

      Spojówki są odpasożytnicze często, i jeżeli powszechne jest zarażenie rzeżączką, czyli wirusem ”seksualnym”, to
      zawsze jest w parze z lamblią, tak twierdzi N. Siemionowa.
      Wtedy trzeba zwiększyć skuteczność pozbywając się obcych holistycznie, z całego organizmu.
      Nie lekceważyłbym, bo atak oczu to tylko jeden z uciążliwych objawów. ..

  211. Jane 4 maja 2016 o 10:49

    Ale super przepisy – już nie mogę się doczekać wypróbowania, dam znać jak poszło 😉 Dzięki!!!
    Ściskam Pepsi 🙂

    Z innej „beczki” na szybo – o generatorze GM (wody) pewnie czytaliście? Urządzonko bajka jak dla mnie – SZKŁO, odwrócona osmoza (woda o czystości 000 ppm . zestaw sześciostopniowy), jonizacja, srebro koloidalne, enzymy z ziół, inhalator hydrooksydacyjny, ech – nano-woda i redox idealny, aż szkoda, że jestem tylko ekonomistą i nie potrafię czegoś takiego sobie zbudować… Ale wciąż badam ten temat – czy warto, jak z tym piciem wody tak czystej… – Wy macie już taką wiedzę, co myślicie nt.? Chyba że jest jakiś wątek stricte dot. wody, to przepraszam – proszę o wytyczne i tam o to zapytam?

  212. Jane 4 maja 2016 o 11:08

    🙁 straszne te nużeńce, to może być to – 1 okulista mi to wyszukał 2 lata temu, gdy po porodzie umęczona pieczeniem oczu do niego trafiłam… – wiele miesięcy preparaty na to stosowałam, na bazie ziół właśnie miało to być, było lepiej, ale ostatnio stresy (nagła utrata 1 i jedynej pracy na uczelni, a tu kredyty, babiki ciągle zawirusowane, a najmłodszy z przerostem migdałków jak w temacie wątku :(, no to pewnie zakwaszony organizm i znów odżyły…, ojej 🙁 Muszę zastosować Różańskiego! Dzięki!

  213. grzegorzadam 4 maja 2016 o 13:32

    Niedobre robaczki..
    Zawsze cebula wewnętrznie (syrop z miodem), wdychanie nozdrzami świeżo startej do ”płaczu”
    pomaga wydatnie.
    Metody doktora sprawdzone, trzeba się postarać o składniki, teraz juz powoli można zrywać te zioła.

    Przy stresie rośnie zakwaszenie, jest to idealne środowisko do rozwoju pasożytów.
    Stosuj sodę z OJ lub cytryną rano na czczo, włącz sól kłodawską do diety, przed posiłkami i po.
    0.5-1 grama possać i przełknąć.
    Smaczne nie jest, ale żoładek to ubóstwia.

    W rodzinie robaczki dotycza wszystkich, zarażamy sie nawzajem, także kłopoty z migdałkami malca
    mają związek z Tobą, przypuszczalnie..
    Nie ma paniki, ale trzeba zacząć działać, syrop z cebuli, smarowanie jodyną migdałków.
    I wit.C po kalibracji, najlepiej z MSM.

  214. Jane 4 maja 2016 o 18:26

    Sorki – już po pracy zapytuję Was w temacie wody (powyżej wspomniałam o cudeńku: generatorze wody – nano-woda ze świetnym redoxem) – co myślicie? Bo skąd pozyskać wodę, o której pisze Siemionowa, którą przytaczał Grzegorzadam (ph 7, wsk. mineralizacji poniżej 200)?
    Gdzieś o tym może Pepsi już pisała, ale blog jest już tak zasobny w wiedzę i fajowe teksty, że widać na ten o wodzie akurat nie trafiłam – naprowadźcie, odpowiedzcie, please 😉

  215. Jane 4 maja 2016 o 20:24

    Dzięki Grzegorzadam (nie wiem czemu tak „po czasie” jakby pojawiły się teraz Twoje posty, moje były ciurkiem, teraz jakby w nieodpowiednim czasie te moje odp. 😉 – może to takie opóźnienie norma, 1 raz tu dziś jestem) – to już robimy, po wypiciu szklaneczki z pół łyżeczką sody + cytryna, najwyższe w naszych paskach ph 7,4 utrzymuje się przez prawie 2 doby – trochę mnie to zaskoczyło: takie picie codzienne nie grozi mam nadzieję zasadowicą? Ja dodatkowo po nerwowych akcjach znów mam igiełki i drętwienia w kończynach, czasami w całym ciele – ucieka mi magnez i potas, zażywam dużo, w żywej kropli krwi wyszło to zakwaszenie i COŚ jeszcze, jakiś pasożyt pewnie niestety właśnie 🙁
    Dlatego też tak o tę wodę zasadową pytałam i generator, do którego ostatnio dotarłam, bo jak dobrze rozumiem w środowisku kwaśnym minerały i witaminy się nie wchłaniają, a w zasadowym już tak? Czyli kiedy najlepiej zażyć magnez, potas? Po pół godzinie od napoju alkalizującego?
    Ech te mrówki i jeszcze oczy… – znów mnie dół łapie

    1. grzegorzadam 4 maja 2016 o 23:08

      U Siemionowej przy wodzie chodzi głównie o sól kamienną, krzem.
      Uzyskanie takiego wskaźnika mineralizacji jest raczej nieosiągalne.

      Są zwolennicy takiej wody, ale ona działa swoim pH ”mechanicznie”.
      Korzystniejsze dla organizmy sa roztwory wody z sodą i cytryną lub octami np.
      Sa różne szkoły i poglądy.

      Dlatego sa paski, żeby nie alkalizować niepotrzebnie i w nadmiarze.

      Magnez, potas, bor, wit.C można śmiało zażywać w trakcie posiłków.

      Stosuj kapiele z płatkami Mg, solą, sodą i krzemem.

  216. Jane 5 maja 2016 o 13:47

    Cześć 🙂 – jakoś najłatwiej mi przyszło przemywanie oczu z OJ: piecze, ale potem ok, ciekawe jak długo i często można coś takiego robić? Będę eksperymentować z innymi też, a potem może uda mi się zdać relacje jakie efekty i odczucia w trakcie 🙂

    Grzegorzadam – a z tą solą: znalazłam art. w którym radzono, aby rotować: tydzień z dodawaniem soli do wody/na język, tydzień bez – Ty też tak to stosujesz? No i do różnych potraw nie używacie już wcale soli, tylko zioła? Sorry, gubię się w tym jeszcze…
    Czytam też, że na wieczór dobrze zasnąć w środowisku alkalicznym, zatem nie mając generatora wody, nawet odwróconej osmozy, daję Małemu kubeczek ze zbuforowaną sodą – myślisz, że tak będzie ok?
    Jeszcze imbir utarty z odrobiną cytryny i soli słyszałam, że dobrze działa przed jedzeniem (po tym trzeba koniecznie zapełnić żołądek 😉 – bardzo pali i niestety najmłodszy po 3 dniach teraz już zdecydowanie odmawia 🙁

    1. grzegorzadam 5 maja 2016 o 21:30

      Zawsze możesz robić przerwy,ale przy brakach, deficytach, trzeba być konsekwentnym.

      Na wieczór lepiej nie alkalizować, chyba,że jest rażąco niskie pH.

      Organizm, limfa może być kwaśniejsza, żeby lepiej chelatować metale ciężkie i toksyny w trakcie snu.

      Myślę, że ta mieszanka z imbirem może być za ostra, tu nie można przesadzić, bo dziecko potem nic nie będzie chciało połknąć.

    2. grzegorzadam 6 maja 2016 o 13:02

      ZAkwaszanie żołądka u maluchów nie jest proste, ponieważ wymagane są same ”niesmaczne” produkty:
      gorzkie, kwaśne, słone.
      Chociaż mimo wszystko najlatwiej dzieciom podawać sól, jak lubią chipsy, nie znam takich co nie lubią.. 😉

  217. Jane 6 maja 2016 o 11:50

    Dzięki Grzegorzadam! Czyli najlepiej alkalizować się rano, no i nie jeść od razu śniadania – jasne.
    A potem w ciągu dnia też możemy używać sody? Czy tak ze 3 razy mogłoby być ok?
    I generalnie trzymać się zasady – jemy najwcześniej 1/2 h po piciu, no i po jedzeniu odczekać z piciem choć tyle samo? (z tym mam problemy z boys – po prostu albo chcą pić i już już, albo wcale i nieraz odbywa się to już w formie zabawy strzykawką, co na szczęście chyba Ich bawi i nieraz się udaje 😉
    I pisałeś, że jak 3 dni ph 7, to sama dieta wystarczy = tzn. że wtedy już nie stosujecie sody? Tylko wodę z solą?
    Sorki, temat tej wody to dla mnie TEMAT 😉 – ale uważam, że to serio bbb ważne: nawodnienie, z czym u nas właśnie problem od lat! 🙁
    Czy Ty Grzegorzadam, a także Pepsi uśmiechnięta (tak czuję Pepsi i tak sobie wyobrażam 🙂 używacie filtrów odwróconej osmozy?
    Czytam świetne porady tutaj, ale stricte nt. wody, jak Wy ją uzdatniacie jakoś nie trafiłam – tzn. było coś o mineralnej, nawet Kropli Beskidu, ale o tych filtrach nie mogę trafić. Czy zatem gotujecie kranówę wcześniej przefiltrowaną i potem soda, sól, OJ, Lugola itp.?
    Dzięki za odpowiedzi!

    Z tą alkalizacją na noc to tak czytałam – że na noc środowisko zasadowe do spania, że w takim środowisku nie ma szans na zawały itp.
    Ale potem faktycznie długo się ph 7,4 utrzymuje…
    Jednak muszę jeszcze postudiować – trzeba się uczyć i uczyć 🙂

    1. grzegorzadam 6 maja 2016 o 13:31

      Soda zawsze na czczo (pusty żoładek), można przy duzym zakwaszeniu i 3 razy, ale to Ciebie nie dotyczy.
      Przeczytaj o wit.C (askorbinianie sodu), MSM, to sa podstawowe sprawy, tym bardziej że maluchy z sokiem pija bardzo chętnie.

      ==grzegorzadam
      6 MAJA 2016 @ 12:58==

      Przeczytaj lub obejrzyj uważnie ten wykład dr Humphries.. 😉

  218. Jane 6 maja 2016 o 12:37

    Ojej – odpisałam, widziałam swojego posta, zniknął w czasie oczekiwania na moderację… 🙁 – szkoda – dzięki w każdym bądź razie za odp. Grzegorzadam!

    Wiecie, boję się trochę tych kuracji na nużeńce, bo czytałam kiedyś w sieci, że ktoś po zastosowaniu dopiero miał problem – bo widać nużeńce zaczęły „padać” i oczy i cera zrobiła się znaaaaacznie gorsza! Wszystkie „syfy” wywaliło na twarzy, tam gdzie były stosowane okłady… – kurcza, to pewnie ozdrowieńcze pierwsze efekty, ale jak wtedy chodzić do pracy, do ludzi…? No straszy mnie ta możliwość

    1. grzegorzadam 6 maja 2016 o 13:14

      Niestety, jak mawia dr Walter Last: nie ma uzdrowienia bez reakcji ozdrowieńczej (Herx), zwykle bolesnej, czasami
      wizualnie nieprzyjemnej.
      Każdemu zdrowieniu towarzyszy zapalenie, tak.
      To jest etap konieczny.
      Choroba zawsze postępuje od ”dołu” do góry w kierunku głowy, zdrowienie w drugim kierunku.
      Proces zdrowienia przypomnina samą chorobę z czasami mocniejszymi symptomami.

      Nie da się tego ominąć.
      Ale właściwie przeprowadzona kuracja naturalna gwarantuje całkowity powrót do zdrowia i równowagi.
      Polecam podręczniki W.L.

    2. grzegorzadam 6 maja 2016 o 13:17

      =Powiadamiaj mnie o nowych komentarzach poprzez e-mail.
      Otrzymywanie zawiadomień o nowych pozycjach pocztą elektroniczną==

      Odhaczyłaś sobie na dole swojego komentarza te dwa ‚kwadraciki’?
      Subskrybujesz temat?

  219. grzegorzadam 6 maja 2016 o 12:58

    Myślę, że każdy rodzic powinien zapoznać się z tym filmem!

    ==Podstawy z witaminy C – dr Suzanne Humphries

    Pewien aktywny w latach 50-tych lekarz wypowiedział dość kąśliwy komentarz na temat swoich kolegów po fachu, stwierdził, że:

    „istnieją lekarze, którzy woleliby stać obok i patrzeć jak ich pacjent umiera niż podać mu kwas askorbinowy, ponieważ w ich ograniczonych umysłach istnieje on wyłącznie jako witamina”.

    https://youtu.be/0b5lNs7ZwYs

    Transkrypt dostępny w linku poniżej:
    http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/0 … jak-kiedy/

  220. grzegorzadam 9 maja 2016 o 11:56

    Czayszczenie traktu trawiennego (grzyby, pasożyty, ZJD…) solą kłodawską np.:
    http://vibronika.eu/images/pdf/saltprotocol.pdf

    Albo ”ostrzej”:

    1.
    ==Coś jeszcze mi się przypomniało. Otóż jak wynika z moich doświadczeń i obserwacji płukanie traktu trawiennego słoną wodą potrafi zdziałać „cuda”.
    Dlatego oprócz tych podstawowych czynności jak odrobaczanie, czy alkalizacja płukanie powinno być początkiem do poprawy pracy traktu trawiennego.
    Sam osobiście stosuję i polecam mocniejszą wersję – 2 nieco garbate łyżki soli na 2 l wody. Słona woda nie jest wchłaniana przez jelita, więc praktycznie działa tylko wewnątrz żołądka i jelit. Większe stężenie powoduje lepszą „sterylizację”. Oczywiście tych płukań należy wykonać jakąś serię, ale rzadko kto ma wolny tydzień, więc robimy to na raty. Odczuwalne efekty są zwykle już za 2-m razem. Może się okazać (ale nie musi), że produkcja kwasu solnego ponownie ruszyła, co sam już obserwowałem.
    Tak więc polecam ten prymitywny zabieg – zwykle wymaga 2 – 3 godzin czasu z częstym wykorzystaniem WC, ale się opłaca, kto spróbuje będzie wiedział. ===

    2.
    ==Spotkałem się z tym zastosowaniem, jako cudownego leku już kilkakrotnie w życiu, ale nie pomyślałem, aby to publikować. Ponieważ jestem leniwy, to wolałem przetłumaczyć, niż pisać.
    Chodzi generalnie o sól w propagowanej wersji sól morską.
    Autor tego tekstu jest znanym w Tajlandii biochemikiem, który wyleczył tysiące ludzi metodami tradycyjnymi i różnymi bardziej chemicznymi miksturami i charakteryzuje się olbrzymia wiedzą w dziedzinie przyczyn różnych chorób. Był za swoją działalność ścigany przez tajskie FDA za „leczenie” bez tytułu medycznego.

    08/05/2005 : Ted z Bangkoku, Tajlandia: „Jestem zaskoczony, że nie jesteście świadomi niesamowitości soli morskiej! W Tajlandii używam Thaiskiej soli morskiej więc każda lokalna sól morska zrobi to samo. Ale bazując na Thaiskiej soli morskiej, którą stosuję tutaj, to jest ona bardzo skutecznym antybiotykiem!

    Sól morska jest najstarszym na świecie antybiotykiem znanym człowiekowi. Gdzieś po drodze, książki historyczne zapomniały, że na to wielkie lekarstwo bakterie i wirusy nie oferują absolutnie żadnego oporu w ogóle. Jest to najprostsze lekarstwo jakie znam. Dla tych, którzy chcą jeszcze bardziej potężnego lekarstwa, wystarczy dodać sok z jednej całej cytryny do soli morskiej i jej możliwości antybiotyczne i antywirusowe zwiększą się wiele razy. Dla mnie w praktyce, sól morska właśnie działa cuda. Nie, nie potrzeba Himaljskiej soli morskiej, lub soli z Martwego Morza, dla mnie miejscowa tajska sól morska działa i tak zadziwiająco dobrze. Oczywiście, że nie miałem szansy, aby próbować innych soli morskich, ale jestem pewien, że tajska sól morska działa lepiej niż jakiekolwiek antybiotyki, których jestem świadomy, co najmniej wobec powszechnych dolegliwości, których doświadczamy na co dzień.

    Sól morska nie podnosi ciśnienia krwi tak dużo. To, co podnosi ciśnienie krwi, to jest zazwyczaj sól kuchenna kupiona w supermarkecie. Gotowane parówki z dodatkami podnoszą ciśnienie krwi. Jedzenie solonych chipsów podnosi ciśnienie krwi. Jedzenie cukru i soli podnosi ciśnienie krwi. Faktycznie czytałem badania, gdzie testowali wpływ na ciśnienie krwi samej soli morskiej – nieznaczne wzrasta. Najwyraźniej sód jest obwiniany, ale w rzeczywistości inne dodatki były odpowiedzialne za zatrzymywanie i wchłanianie sodu. Na przykład, sól i glutaminian sodu razem, i wow moje ciśnienie krwi poszło jak rakieta. Jedzenie frytek zwłaszcza solonych, też rakieta, jak widać to może być rakotwórczy akrylamid, gdy oleje roślinne ogrzewa się w wysokich temperaturach, i zakłócają potem czynność wątroby.

    Powiem wam krótko, jak dobrze sól morska działała. Benjamin Franklin, jak wymieniono w jego bibliografii,kiedy był przeziębiony, udał się do morza i pił wodę. Woda była pełna soli, więc został wyleczony następnego dnia. Tak, sól morska ma właściwości przeciwwirusowe.

    Nie dość przekonujące ? No jakiś czas temu, wiedziałem, że koloidalne srebro działa przeciwko infekcji dróg moczowych. Oczywiście jest ono łagodne i trwa kilka tygodni albo wiele dni, aby wyleczyć się przy użyciu koloidalnego srebra. Ale wow, w zeszłym miesiącu miałem straszne zakażenie dróg moczowych, które trwało tygodnie. Było to robione celowo, gdyż byłem świadomy działania soli morskiej. Więc zostawiłem najlepsze na koniec i poprzez zastosowanie procesu eliminacji po próbie antybiotyków od A do Z, nic nie działało, nawet znana erytromycyna, ciproflaxin i pokrewne antybiotyki. Potem wreszcie przetestowałem 2 łyżeczki soli morskiej i Ból ustąpił w ciągu kilku minut. Tylko jedna dawka, wydaje się, że miała długoterminową perspektywę skuteczności zabijania, i to całkowicie znikło nawet bez najmniejszego bólu w ciągu 7 dni. Zbieg okoliczności ? Moja siostra w dniu 4 sierpnia 2005 miała zaburzenia żołądka i zakażenie dróg moczowych i to był jej drugi dzień. Ponownie próbowaliśmy wszystkie standardowe antybiotyki, a nawet tajski ziołowy lek, nic nie działało. Więc powiedziałem mojej siostrze, jeśli chcesz iść do pracy dzisiaj, weź soli morskiej lub zrobisz to, co matka ci mówi, i udasz się do szpitala, robi się poważnie. Więc postanowiła wziąć 2 łyżeczki soli morskiej. W ciągu 30 minut ból ustąpił znacznie. Po 1,5 godziny, moja siostra poszła do pracy.

    Teraz srebro koloidalne ma konkurenta, który działa lepiej : sól morską. W praktyce, synergizm jest modny. Mieszanie soli morskiej i srebra koloidalnego działa jeszcze lepiej. Wiele osób z chorobami: boreliozą, toczniem, chorobami żołądka, fibromyalgią, itd. powiedziało mi ich problemy zostały uwolnione jedynie przez branie soli morskiej. Oczywiście istnieją różnice, które działały lepiej, takie jak sól morska + kilka kropli wody utlenionej, sól morska + witamina C i cytryna, sól morska wraz octem jabłkowym, itd.

    Otrzymuję coraz bardziej entuzjastyczne recenzje, jak te wersje działają. Pisanie o soli morskiej mogłoby zabrać mi całe dni, ale sedno tej informacji leży w tym, że wystarczy zacząć jej próbować” .

    Edit: UWAGA! 2 łyżeczki soli na 1/2 do 1 litra wody to tzw. „końska dawka” stosowana jedynie w przypadku bolesnego stanu zapalnego dróg moczowych lub dla wywołania wymiotów w przypadkach zatrucia.
    Konsekwencją są wymioty, a co najmniej nudności i efekt Herxheimera, stosowny do stanu organizmu.
    W celu oczyszczania zalecane są znacznie mniejsze dawki.
    Za: Cheops

    Robiłem kiedyś, zapomniałem o tym, a czasami warto wypróbować ten domowy sposób.
    Bołotow tez mówi o soli nagminnie, Nieumywakin, Siemionowa, Ogułow. Coldwell i inni.
    Panowie stosują ”swoje” lokalne nieoczyszczone sole, każda nierafinowana będzie do tego idealna.

    1. Mati 9 maja 2016 o 13:07

      Bardzo ciekawy tekst, tylko trochę się pogubiłem.
      Autor pisze o mocniejszej kuracji „2 nieco garbate łyżki soli na 2 l wody.” i po 2-3h jest poprawa, a niżej piszę
      2 czubate łyżeczki soli zmieszać w ostrych stanach zapalnych z 1/2l-1l wody i wypić od razu czy przez jakiś czas?
      2 łyżki na 2l a 2 łyżeczki na 1l to zupełnie inna mieszanka.

      W jeszcze innej rubryce autor pisze o 2 łyżeczkch soli na 2l wody i o 3-ech godzinach. Nie pisze jak często (przez ile dni) i ile razy dziennie takie płyny przyjąć.

      To jak to w końcu pić profilaktyczniem jak doraźnie, jak jeżeli chciałym sobie taka kurację jednorazowo zrobić (bo nigdy nie robiłem ?)

      btw. w innym temacie pisałeś, że mieszasz sodę oczyszczoną z sokiem z cytryny ? Ja po zmieszaniu tych dwóch składników obserwuję produkcję potężnej ilości piany i tego nie da się wypić bo jest w formie piany (która zajmuje dużo miejsca) 🙂

      1. grzegorzadam 10 maja 2016 o 00:17

        Tak, jedna jest mocniejsza.
        Najlepiej zacząć od słąbszej.
        To trzeba dostosować do siebie.
        Spróbuj kilka dni z rzędu z rana, jak masz czasowe możliwości, jak nie, w weekend.

        Soda sie pieni?
        Jaka masz sodę?
        Zgaś ją najpierw wrzątkiem do 1/2 kubka, po chwili dodaj chłodnej, potem ostrożnie wlej cytryne lub OJ.
        U mnie chwilę syczy, bąbluje i już.

  221. grzegorzadam 9 maja 2016 o 12:00

    ==Jest to najprostsze lekarstwo jakie znam. Dla tych, którzy chcą jeszcze bardziej potężnego lekarstwa, wystarczy dodać sok z jednej całej cytryny do soli morskiej i jej możliwości antybiotyczne i antywirusowe zwiększą się wiele razy.==

    🙂

  222. Jane 9 maja 2016 o 21:50

    Dzięki Grzegorzadam – no właśnie nie zaznaczyłam tych pól, mam pracę przy komputerze, stronę mam otwartą, więc myślałam, że będzie podobnie jak na forum, w którym raz uczestniczyłam , ale teraz widzę, że nie i komentarze „wskakują” różnie, zatem faktycznie wygodniej będzie nie lookać ciągle na blog, tylko patrzeć na powiadomienia 🙂
    Byliśmy dziś z Małym u lek. naturopety, równocześnie lek. pediatry i byłego lek, wojskowego – w większości kwestiach się zgodziliśmy, tylko sody wręcz zabronił do spożycia (wyjaśniał, że krótko to jeszcze ok, w dłuższym okresie daje też amoniak, który jest szkodliwy dla organów wewn., że owszem leczy sodą nowotwory, ale wlewami i to nie tylko soda, ale to już zupełnie inny temat jak rzekł), no i przedstawił nam swe wątpliwości co do źródła wit. C lewoskrętnej 😉 – tj. kwasu L-askorb., że często ponoć pochodzi z syropu klonowego amerykańskiego, w produkcji którego używa się sody, ale w USA jest ona skażona rtęcią i wtedy wiadomo jest to b. niebezpieczny produkt!) – no i w tych 2 punktach mnie zaskoczył…
    Co o tym sądzicie???

    No i wciąż to samo, ale z uporem maniaka spytam znów: używacie jakiś filtrów do wody, chodzi mi o odwróconą osmozę? Jak uzdatniacie swoją wodę do picia??? PLEASE!!! Badam ten temat już chwilę i jestem mega ciekawa co Wy o tym sądzicie – jesteście bardzo światłym towarzystwem w zakresie niekonwencjonalnego podejścia do zdrowia, tj. szukając zależnych od nas samych naturalnych środków i metod postępowania, stąd bardzo Was proszę napiszcie coś w tym temacie lub pokierujcie mnie do art. Pepsi na ten temat?
    Pepsi-Lasko uśmiechnięta 🙂 – co TY nt. napiszesz? Dzięki z góry! 🙂

    1. pepsieliot 10 maja 2016 o 00:55

      nie uzdatniam niczego, kupuję wodę, a o wodzie już pisałam sporo, ale daaawno

    2. grzegorzadam 10 maja 2016 o 01:22

      ==tj. kwasu L-askorb., że często ponoć pochodzi z syropu klonowego amerykańskiego, w produkcji którego używa się sody, ale w USA jest ona skażona rtęcią i wtedy wiadomo jest to b. niebezpieczny produkt!) – no i w tych 2 punktach mnie zaskoczył…==

      Mnie też .. 🙂
      Poleć może panu ten transkrypt:
      http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/05/02/witamina-c-podstawy-czyli-co-jak-kiedy/

      A o sodzie świetna książka dr Sircusa:
      http://www.tadzimir.pl/images/items/S7366%20-%20soda–lecznicze-wlasciwosci.jpg

      Soda musi być czysta spożywcza bez antyzbrylaczy i trzeba ja spożywac zgodnie z zasadami, Last też o tym
      pisze sporo, badamy paskami poziom pH.
      Bez obaw.
      Nieumywakin ma już 90 lat, soda, sól i woda utleniona..

  223. grzegorzadam 10 maja 2016 o 01:26

    dr Mark Sircus Soda – lecznicze właściwości. Kompendium wiedzy o tanim, bezpiecznym i skutecznym środku uzdrawiającym

    ==Opis:
    Ta książka dotyczy najtańszego, najbezpieczniejszego i prawdopodobnie najskuteczniejszego leku na świecie. Zmieni ona Twój sposób myślenia o sodzie i podejście do medycyny. Dzięki setkom możliwych jej zastosowań Twoje życie stanie się łatwiejsze. Możesz ją znać też pod nazwami wodorowęglan sodu, soda oczyszczona, soda do pieczenia czy bikarbonat. Jest dziś lekarstwem o światowej renomie, stosowanym codziennie na szpitalnych oddziałach ratunkowych.
    Autor, lekarz, opisuje lecznicze działanie tego środka, które do tej pory owiane było tajemnicą. Teraz nadszedł czas na zmianę! Soda jest środkiem, który reguluje podstawowe mechanizmy fizjologiczne naszego organizmu. Rozszerza naczynia krwionośne, zwiększa płynność i przepływ krwi. Działa przeciwzapalnie, pomaga w oczyszczaniu ciała i neutralizacji toksycznych substancji. Odkwasza organizm co ma ogromne znaczenie w odzyskaniu równowagi pH. Hamuje rozwój nowotworów tworząc alkaliczne środowisko, w którym przechodzą one w stan uśpienia, a przy pH powyżej 8 są eliminowane z organizmu. Pełni również funkcję silnego środka przeciwgrzybicznego oraz blokuje rozwój bakterii i wirusów. Jej skuteczność potwierdzono również w leczeniu łuszczycy, astmy i nadciśnienia.
    Wodorowęglan sodu jest substancją bezpieczną, ponieważ ciało nie tylko go potrzebuje, ale też wytwarza w żołądku, trzustce i nerkach. Może być aplikowany doustnie, przez skórę, dożylnie, w lewatywach, inhalacjach i kąpielach.
    Uniwersalny środek na wiele dolegliwości, który zawsze masz pod ręką. ==

    pozdrawiam 🙂

  224. Jane 10 maja 2016 o 11:43

    Po wczorajszej radze Grzegorzadamia zaznaczyłam wszystkie pola, a wcześniej napisałam tu odp. i zapytanie do Was, ale niestety komentarz się nie pojawił… – nie wiem czemu…, o co kaman? 🙁
    Pisałam o naturopecie, byłym lek, wojskowym, obecnie pediatrą, u którego byliśmy wczoraj z tymi migdałkami Małego, no i w większości kwestii się zgodziliśmy, tylko on ws. sody rzekł krótko, że NIE wolno jej stosować, bo produkuje amoniak, który zatruwa organy wewnętrzne (że On stosuje ja w leczeniu nowotworów, do wlewów, ale to też nie sama soda i nie ma potrzeby tego wyjaśniać i zakończył temat), a w kwestii wit. C ma wątpliwość i obawy skąd pochodzi: czy producent nie pozyskuje jej z syropu klonowego z USA, który zawiera sodę ale amerykańska jest ponoć zabrudzona ołowiem, to wiadomo 🙁
    Co o tym sądzicie??? Stanlab możez Chin prędzej sprowadza składniki kwasu L-askorb.?

    No i jako, że MUSZĘ uzdatnić naszą wodę – nadal zapytuję Szanowne Grono 🙂 – czy stosujecie filtry odwróconej osmozy? Jak sobie chwalicie?
    Proszę wypowiedzcie się – Pepsi, Grzegorzadam, na pewno macie swoje stanowisko w tej sprawie i cos z wodą robicie? A jako, że nie znalazłam dotąd wśród tylu fajnych tekstów to pytam tu – przekierujcie mnie najwyżej gdzie mogę u Pepsi o tym poczytać, ok?
    PLEASE – dla mnie to ważne, więc czekam, dobrze? 😉 Dzięki z góry!!!

    1. grzegorzadam 10 maja 2016 o 15:19

      Jane
      Sprzedawana u nas soda i wit.C jest badana pod kątem zanieczyszczeń na metale ciężkie!
      Nie ma co tego rozwijać.
      Jak by było tak jak mówisz dawno juz leżałbym trupem, a nie zanosi się na razie.. 😉
      Używam kranówki i kupuję gazowaną, bo smaczna i zdrowa.
      Kranówkę uzdatniam tiosiarczanem, EDTA w minimalnych ilościach i solą oczywiście.

  225. Jane 10 maja 2016 o 11:45

    O – ukazał się mój wczorajszy komentarz, to sorry – dzisiejszy w tej samej sprawie (ten wcześniejszy), więc już zbędny – ups! Proszę o usunięcie 🙂

  226. Jane 10 maja 2016 o 11:49

    Dzięki!!! 🙂 Fajowo, że odpowiedzieliście! 🙂
    No właśnie stwierdziłam, że doczytam jeszcze więcej o tej sodzie żeby czuć, że działamy ok, bez szkody z amoniakiem? 🙁
    Ale dialog z osobami, które są tak bardzo w temacie jest dla mnie b. cenna i pomaga, więc serio dzięki!!! Pozdrówka 🙂

  227. grzegorzadam 16 maja 2016 o 23:58

    Dr Jerzy Jaśkowski: Jarym chcesz być PANIE ?
    Niestety, myślenie i dbanie o własne zdrowie zaczyna się w dzieciństwie. Udowodniono bowiem, że wczesne podawanie antybiotyków małym dzieciom powoduje szkody na całe życie. Badania na myszach wykazały, że podanie antybiotyku w okresie pierwszych 4 tygodni powoduje, że są w życiu dorosłym aż o 25 % cięższe aniżeli myszy, które antybiotyku nie dostawały. A tkanka tłuszczowa była o 60% większa od grupy kontrolnej. Zwiększa to także częstotliwość występowania raka w życiu późniejszym.

    Aż 95% zakażeń górnych dróg oddechowych u dzieci jest spowodowane wirusami, na co zazwyczaj wystarcza odpowiednia dawka witaminy D-3 plus płukanie kwasem jabłkowym.

    Badania ponad 5 milionów ludzi w wieku powyżej 16 roku życia wykazały, że każdy wzrost masy ciała o około 5 kg powoduje zwiększone ryzyko na 10 typów nowotworów, w tym białaczek, pęcherzyka żółciowego, raka szyjki macicy i raka tarczycy. Jest to zrozumiałe, ponieważ większość z 10 000 związków chemicznych znajdujących się w naszym otoczeniu nigdy nie była badana pod kątem zdrowia ludzkiego. Mało tego, zdecydowana większość z pośród tych związków ma tendencję do kumulowania się właśnie w tkance tłuszczowej.

    I przechodzimy do konkretów. Obecna moda na leczenie choroby wrzodowej za pomocą antybiotyków nie ma uzasadnienia naukowego.

    Po pierwsze, naturalny przebieg choroby wrzodowej wykazuje nasilenie sezonowe jesienno – wiosenne. Trudno sobie nawet wyobrazić, aby bakterie przebywające w żołądku, tj. tych samych warunkach, wiedziały, że już wiosna, czy jesień i trzeba zabierać się do pracy.

    Po drugie, doskonałe wyniki leczenia uzyskuje się za pomocą zwykłego zestawu ziół, na przykład gastrogranu, na pewno nie zawierającego antybiotyku. Uwaga praktyczna, jak nie mają w sklepie gastrogranu to wystarczy kupić poszczególne składniki wsypać to wszytko to słoja, zmieszać i dowolnie: albo dwa razy dziennie parzyć sobie herbatę albo zalać 60 % spirytusem, poczekać 2 tygodnie i rano na czczo wypijać 20 ml, po raz drugi, można to robić przed snem. Wrzody giną najczęściej w okresie 14 dni.

    W żadnym przypadku nie brać preparatów typu omeprazole i podobne. Są skuteczne doraźnie, ale nie leczą choroby i trzeba je przyjmować długotrwale, a to powoduje osteoporozę. Poza tym przyjmowanie antybiotyków na chorobę wrzodową żołądka rzekomo pod pretekstem walki z Helicobacter pyroli powoduje dodatkowo zmiany w produkcji leptyn i greliny. Są to dwa przeciwstawnie działające hormony, grelina pobudza, leptyna hamuje uczucie głodu. Tak, wiem, najczęściej dietetycy o tym nie wspominają.

    Otóż są to hormony głodu, występujące w błonach śluzowych żołądka. Okazuje się, że po wyeliminowaniu H.Pyroli za pomocą antybiotyków, aż przez 18 miesięcy obserwuje się 6-krotny wzrost uwalniania greliny, czyli hormonu głodu. Innymi słowy pomimo, że już się najadłeś, to nadal odczuwasz ssanie. Obserwuje się także 20% wzrost poziomu leptyny. W sumie stwierdza się 6 procentowy wzrost BMI.

    W normalnych warunkach poziom greliny powinien po posiłku spadać. Jeżeli grelina jest nadal wydzielana, to mózg nadal wskazuje na konieczność konsumpcji. To właśnie leptyny kontrolują sposób magazynowania tłuszczu. Jeżeli wszystko przebiega prawidłowo, to leptyny informują mózg, że jest ok. Jeżeli wytwarza się więcej leptyn, to produkcja tłuszczu nie zostaje zahamowania i nie spala się go. Produkcja leptyn nie powoduje zahamowania uczucia głodu i nadal konsumujesz i konsumujesz i konsumujesz.

    Z: http://www.polishclub.org/2016/02/17/dr … byc-panie/

  228. grzegorzadam 17 maja 2016 o 08:55

    MSM – po prostu siarka

    Dzisiejszy wpis będzie o mało znanym naturalnym związku jakim jest MSM. Dla mnie jest to podstawa każdej suplementacji. Nie ma znaczenia czy stosuje się go profilaktycznie czy „leczniczo”.

    MSM to skrót od metylosulfonylometan czyli po prostu siarka organiczna. Występuje on w przyrodzie w świeżych warzywach, owocach, herbacie, produktach zbożowych oraz w świeżym krowim mleku. Niestety jest dość delikatny i bardzo łatwo go „zniszczyć” gotowaniem lub pasteryzacją. MSM traci się również przez zamrażanie oraz naświetlanie. Niestety, dziś warzywa i owoce się hoduje a nie uprawia. Proces konserwacji niszczy MSM praktycznie do zera.

    Pasteryzowane mleko zawiera mniej niż 0,25 mg /litr MSM. Mniej więcej tyle samo MSM jest w mleku od krów sztucznie karmionych. Świeże mleko prosto od krowy która pasła się na pastwisku zawiera od 2 do 5 mg/litr MSM. Różnica jest ogromna.

    MSM jest bezwonnym, białym proszkiem który bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie.

    Siarka organiczna (MSM) ma niesamowite właściwości profilaktyczne i terapeutyczne. Odkrycie tych właściwości jest jednym z największych odkryć medycyny ortomolekularnej. Posiada właściwości odtruwające, detoksykujące, anaboliczne i odbudowujące.

    W naszym organizmie poziom siarki wynosi średnio 0,2mg / kg. Dorosła osoba wydala dziennie (z moczem) od 4 do 11 mg MSM.

    Jest kilka badań które sugerują, że spadek stężenia MSM w organizmie poniżej pewnego poziomu wiąże się z chronicznym zmęczeniem, depresją, obciążeniem fizycznym, psychicznym, zaburzeniem czynności narządów oraz dużą liczbą chorób degeneracyjnych.

    Siarka w naszym organizmie
    Po wapniu i fosforze, siarka jest trzecim najczęściej występującym minerałem w naszym organizmie. Dorosły mężczyzna średniego wzrostu i wadze 70kg ma w organizmie ok. 140 gramów siarki. Prawie połowa znajduje się w mięśniach, skórze i kościach.

    Struktura białka
    Nasz organizm produkuje około 80% aminokwasów, których potrzebuje. Pozostałe 20% aminokwasów musimy dostarczyć z pożywienia. Metionina i cysteina to dwa z nich, które tworzą grupę aminokwasów siarkowych.

    Pochodna cysteiny – N-acetylocysteina jest wykorzystywana w medycynie przy zatruciach paracetamolem. Więcej na ten temat możesz przeczytać w innym moim wpisie: Paracetamol – realne zagrożenie

    Każdy typ białka składa się z pewnego połączenia aminokwasów. Jeśli tych aminokwasów jest za mało, lub nie ma ich w cale, to organizm nie jest w stanie wytworzyć białek, hormonów itd. Siarka to kluczowy czynnik aby organizm mógł sam stworzyć niezbędne mu białka.

    Paznokcie i włosy składają się z wytrzymałego białka o dużej zawartości siarki, ogólnie znanego jako keratyna. Bez odpowiedniej ilości MSM nie będą zdrowe i mocne.

    Coraz więcej słyszy się o kolagenie. Jak mantrę powtarza się, że niezbędna jest witamina C, lizyna i prolina. Ale, aby kolagen był mocny potrzeba również siarki. To ta brakująca cegiełka. Wszystkie stawy, chrząstki, ścięgna potrzebują wody i siarki.

    Wraz z wiekiem nasza tkanka elastyczna (skóra) traci swoją sprężystość. Niedobór siarki jest prawdopodobną przyczyna tego problemu. Konsekwencją są zesztywnienie mięśni i stawów, zmarszczenie skóry i zmniejszoną elastyczność tkanek płuc i naczyń krwionośnych.

    Wszystkie komórki w naszym ciele są otoczone błoną. Silna błona komórkowa ma ogromne znaczenie dla zdrowia każdej komórki. Gdy ta błona jest słaba, wtedy np. nie jesteśmy w stanie się odpowiednio nawodnić.
    Błona komórkowa jest tak stworzona, aby przepuszczać do środka niezbędne składniki komórkowe i wydalać odpady.

    Bez odpowiedniej ilości siarki wszystkie połączenia pomiędzy komórkami tracą swoją elastyczność a błona komórkowa staje się twarda i mniej przepuszczalna. Oczywiście aby zachować dobrą kondycję błon komórkowych potrzeba również innych składników odżywczych np. kwasów omega 3, ale siarka odgrywa tutaj ogromne znaczenie.

    Badania przeprowadzone przez dr Johanna Budwig wykazały, że zawierające siarkę aminokwasy w błonach komórkowych rezonują z podwójnymi połączeniami kwasów tłuszczowych, w wyniku czego uwalniają się elektrony. Energia ta jest użyta do prawidłowego bicia serca, stymulacji nerwów i skurcze mięśni.

    MSM poprawia transport i dostawę wielu substancji odżywczych do i z komórek.

    Dodatkowe eksperymenty z MSM zawierające znakowany radiologicznie związek siarki wykazał, że po spożyciu MSM wykazuje powiązanie z błoną śluzową. Wydaje się, MSM wiąże się z receptorami na powierzchni błony śluzowej w jelitach, układzie moczowo-płciowym i oddechowym. W ten sposób, MSM wzmacnia naturalną ochronę przed alergenami, pasożytami oraz toksynami zawartymi w powietrzu oraz pożywieniu. Toksyny są utleniane, a wolne rodniki eliminowane.

    Bezpieczeństwo
    MSM jest całkowicie pozbawiony skutków ubocznych. Bezpieczeństwo jest porównywalne ze szklanką wody. Przyjmowany w dawce 40 gramów na dobę, nie wykazuje żadnych objawów toksyczności.

    Dawka śmiertelna testowana na myszach wynosi ponad 20 gramów na kg masy ciała. U człowieka byłoby to ok 1,5 kg na dobę. To 6 razy więcej niż dawka śmiertelna soli (ok. 200 gramów) .

    W ciągu 24 godzin po zażyciu MSM dociera do prawie wszystkich tkanek ciała, a ta część która nie zostanie poddana procesowi przemiany materii, jest wydalana po 96 godzinach.

    Na co pomaga MSM
    Dr Stanley Jakob opisał przypadki osób gdzie podanie 5, 10 i 30 gramów MSM dziennie usunęło lub znacznie zmniejszyło zmęczenie i ból w fibromialgii oraz innych stanach przewlekłego zmęczenia.

    Badania przeprowadzone na ponad 18 000 pacjentów którzy cierpieli z powodu przewlekłego bólu. Około 70% osób doświadczyło niesamowitych korzyści po spożyciu MSM. Ból ustał całkowicie lub bardzo się zredukował.

    Rodzaje bólu, które zostały z powodzeniem poddane działaniu MSM obejmują:
    • Uszkodzenia ciała na skutek wypadków, oparzenia, skaleczeń itp.
    • Choroba zwyrodnieniowa stawów i reumatoidalne zapalenie stawów
    • Fibromialgia
    • Bóle pleców
    • Bóle głowy, migreny
    • Bóle mięśni
    • Zapalenie kaletki
    • Łokieć tenisisty i inne urazy sportowe
    • Zespół cieśni
    • Blizny z powodu operacji, oparzeń, wypadków, itp

    MSM pomaga przy budowie mięśni, włosów, paznokci, skóry. Wzmacnia osłabione komórki, sprawiając, że ściany komórek stają się bardziej elastyczne. Stymuluje leczenie uszkodzonej skóry np. po operacjach, oparzeniach. Zewnętrzne stosowanie MSM na blizny bardzo często pozwala całkowicie je usunąć.

    Paniom które cierpią na tzw. pajączki polecam MSM i witaminę C. W wielu przypadkach po 14 dniach odpowiedniej suplementacji pajączki „same” znikają i nie trzeba korzystać z laserowego zamykania naczynek.

    MSM świetnie sprawdza się przy artrozie, bólach nerwu trójdzielnego i innych nerwobólach.

    MSM i ból
    MSM to naturalny sposób ograniczenia bólów i zapaleń, bez skutków ubocznych. MSM może dać tak samo dużą albo i większą ulgę, jak niektóre ze zwykłych środków przeciwbólowych. Tyle, że MSM nie działa tak szybko. Poprzez wzbogacenie tkanek organizmu siarką MSM już w ciągu kilku dni uzyskuje się wyczuwalne uśmierzenie bólów oraz przyrost energii.

    Konsultując osoby ze zwyrodnieniem stawu kolanowego, po zastosowaniu dawki min. 6 gramów MSM na dobę bardzo szybko ustępuje ból oraz zmniejsza się stan zapalny. Znaczenie ma dawka MSM oraz synergia dodatkowych składników tj. witamina C czy OPC.

    Efekt synergiczny
    MSM jest uważany za wzmacniacz wielu witamin i innych składników odżywczych, takich jak witamina C, koenzym Q10, wszystkie witaminy z grupy B, witamina A, D i E, aminokwasy, selen, wapń, magnez i wiele innych.
    MSM poprawia wychwyt komórkowych składników odżywczych i przedłuża ich działanie w organizmie.

    MSM i witamina C
    Walter Last, znany niemiecki biochemik uważa, że za pomocą MSM i witaminy C w postaci askorbinianu sodu jesteśmy w stanie bardzo poprawić (oczyścić) naszą krew. Skuteczność jest porównywalna, a czasami nawet większa niż ozonowanie krwi. Dzieje się tak dlatego, że witamina C i MSM tworzą pary redukcyjno-utleniające inaczej zwane pary redoks.

    Aby efekt był NAJ, należy przyjmować witaminę C oraz MSM razem, np. 10 gramów witaminy C (askorbinianu sodu) oraz 10 gramów MSM. Polecam rozpuszczenie w litrze wody i popijanie małymi łykami przez cały dzień. Proszę tylko nie używać do tego plastikowych butelek po wodzie. Bez problemu w internecie da się kupić szklane butelki. Jeśli pracujemy w domu, to wystarczy szklany dzbanek albo słoik

    Dlaczego napisałem, że do kuracji z MSM należy wykorzystywać askorbinian sodu. Formy buforowane są dużo bardziej korzystniejsze w chorobach nerek, problemach krążeniowych, nadciśnieniu czy retencji wody w organizmie. Alternatywnie można stosować kwas L-askorbinowy.

    Choroby neurologiczne
    Mózg jest bardzo wrażliwy na działanie toksyn takich jak np. metale ciężkie. Wiele z tych związków mają tendencję do gromadzenia się w komórkach nerwowych, w których mogą powodować poważne uszkodzenia czego wynikiem mogą być zaburzenia neurologiczne. MSM jest jednym z kilku przeciwutleniaczy, które mogą łatwo przechodzić przez barierę krew-mózg. Zapobiega i naprawia uszkodzenia wywołane przez wolne rodniki i przywraca elastyczność i przepuszczalność błon komórkowych. To pozwala komórkom na rozpoczęcie wydalania produktów odpadowych.

    Dawkowanie
    Na początku suplementacji zawsze sprawdzamy jak podziała na nas minimalna dawka czyli np. gram MSM. Jeśli nie ma żadnych negatywnych odczuć, to następnego dnia zwiększamy do 3 – 5 gramów na dobę. Jeśli wszystko jest ok, to możemy zacząć „wysycanie” organizmu siarką. Ja polecam stosowanie 15 gramów na dobę w 3 dawkach, czyli 3x 5 gramów. Wysycanie trwa ok. czterech tygodni. Potem możemy zejść na dawkę podtrzymującą 3 – 5 gramów na dobę. Przy dłuższym stosowaniu wystarczy nawet gram na dobę.

    Rozpuszczamy MSM w połowie szklanki wody i popijamy potem jeszcze jedną szklanką wody. Smaczne to to nie jest, ale czegóż się nie robi dla zdrowia. Najlepiej przyjmować na pół godziny przed jedzeniem.

    Przeciwwskazania / Leki
    MSM ma naturalne właściwości rozrzedzające krew, dlatego osoby stosujące leki np. warfarynę, aspirynę itp. powinny skonsultować stosowanie MSM z lekarzem prowadzącym.

    Dotychczasowe badania informują, że niektóre osoby mogą doświadczyć delikatnego dyskomfortu jelitowego lub słabego rozwolnienia. Bardzo zbliżonego jak w przypadku przesycenia witaminą C. Gdy wystąpią takie objawy to należy zmniejszyć dawkę MSM.

    Osoby, które są wrażliwe na siarczyny mogą także reagować na MSM. Zazwyczaj jest to spowodowane niedoborem molibdenu i można to przezwyciężyć suplementacją w ilości 500 mcg.

    W rzadkich przypadkach może pojawić się wysypka skórna. Jest to związane z detoksykacją którą przyśpiesza MSM. Jeśli wystąpi taka reakcja, to zaprzestań na dzień lub dwa stosowanie siarki, a potem zacznij od małej dawki.

    Podsumowanie
    MSM może:
    – zatrzymywać impulsy bólowe wzdłuż włókien nerwowych
    – łagodzić zapalenia
    – zwiększyć ilość krwi
    – zredukować skurcze mięśni
    – leczy uszkodzenia skóry
    – wspomaga chelatację metali ciężkich
    – działa przeciwpasożytniczo: Giardia lamblia, Rzęsistek pochwowy (łac. Trichomonas vaginalis)

    MSM jest:
    – analgetykiem (środkiem uśmierzającym ból)
    – osłabia impulsy bólowe
    – redukuje zapalenia
    – rozszerza naczynia krwionośne i zwiększa przepływ krwi
    – przechodzi przez membrany komórek ciała
    – inhibitorem cholinesterazy (enzymu odpowiedzialnego za nadmierny transfer impulsów nerwowych z jednej komórki do drugiej.
    – zwalcza bóle stawów i poprawia ich działanie
    – zwalcza ból mięśni
    – pomaga przy artretyzmie
    – wzmacnia odporność na zapalenia
    – wzmacnia tkankę łączną
    – zwalcza osteoporozę
    – przyśpiesza gojenie się ran i złamań
    – usuwa zapalenie ścięgien i np. łokieć tenisisty
    – zwiększa cyrkulację krwi
    – wspomaga aktywność jelit
    – wzmacnia błony śluzowe jelita i chroni przed wnikaniem antygenów w krwiobieg
    – zwalcza insulinooporność
    – obniża gromadzenie się kwasu mlekowego po ćwiczeniach
    – ochrania przed rakiem piersi i jelit
    – eliminuje alergie
    – wzmacnia odporność na przeziębienia
    – zwalcza migrenę
    – nerwobóle
    – poprawia koncentrację
    – usuwa skutki nadmiernego stresu
    – usuwa zmarszczki
    – zwalcza trądzik i wysuszoną skórę
    – poprawia stan włosów i paznokci
    – poprawia elastyczność i wygląd skóry
    – przyśpiesza gojenie się ran ==
    Z; sygnaturazdrowia.

    MSM może likwidować lamblie i rzęsistka, warto pamiętać, poza innymi pozytywnymi
    skutkami.
    ZAwsze z wit.C lub askorbinianem lub liposomalną.

    1. Mati 17 maja 2016 o 10:50

      Mozna mieszać MSM z np. sokiem pomaranczy i vit C, skoro sie dobrze komponuja ? Pozwoli to zabic smak 🙂

      1. Jane 17 maja 2016 o 20:58

        I znów świetne teksty! Brawo! Ale kiedy Wy macie czas na to studiowanie, szukanie, czytanie? Ja nie wyrabiam – new job 8 godz. dzień w dzień (po pracy na uczelni to jednak zupełnie coś innego dla mnie – tak