logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
285 online
50 067 812
K2, this is bio, pepsi eliotUWAGA, PROMCIA! TA WITAMINA K2 ZARZĄDZI TWOIM WAPNIEM, CZYLI ZERO KAMIENIA 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Co ucho ma do zdrowia serca?

uchoELC

Co ucho ma do zdrowia serca?

Ukośne zagniecenie płatka ucha, taka zmarszczka po przekątnej ELC, która nazwana została znakiem Franka („Frank’s sign”) może mieć wartość prognostyczną jeżeli chodzi o chorobę wieńcową.

Po raz pierwszy zauważono zbieżność zagięcia małżowiny usznej ELC z chorobą wieńcową podczas badań przeprowadzonych w 1973 roku przez dr. Sandersa T. Franka.

W kolejnych badaniach przeprowadzonych w 1979 roku przez dr. Kaukola i jego współpracowników stwierdzono, że częstość występowania wgniecenia po przekątnej płatka małżowiny usznej wzrastała wraz z nasileniem się miażdżycy. Podobne wnioski wyciągnął dr. Shmilovich wraz z zespołem w 2012 roku.

W 1989 roku naukowcy przebadali 303 przypadki zgonów, gdzie zagniecenie uszne występowało jednocześnie z chorobami krążenia.

Z kolei w roku 2006, przeprowadzono badania 520 spraw sądowych, gdzie za pomocą autopsji stwierdzono, silny związek między obecnością ELC, a chorobami wieńcowymi na które denaci chorowali.

W przypadku osób poniżej czterdziestego roku życia, wskaźnik ELC był wręcz proroczy, gdyż aż w 80% przypadków, młodzi ludzie, którzy mieli wgniecenie na płatku małżowiny usznej mieli już zaawansowaną chorobę niedokrwienną serca.

Badanie wykazało również, że obecność ELC korelowało z nagłymi zgonami sercowymi u mężczyzn.

Biorąc pod uwagę fakt, że stale rośnie liczba osób, które stały się niepełnosprawne, lub umierają z powodu chorób tętnic wieńcowych, ELC może być bardzo dobrym, łatwym i bezbolesnym sposobem identyfikacji osób z wysokim ryzykiem niewykrycia choroby wieńcowej.

Już od czasów medycyny chińskiej ucho człowieka było uważane za ważny organ refleksologii, przypominam, że jest to metoda terapii holistycznej.

Jednak dokładne i ostateczne wyjaśnienie związku pomiędzy wgłębieniem poprzecznym ucha ELC, a chorobą wieńcową jest wciąż nieznane.

TU KUPISZ sprawdzony JABŁCZAN MAGNEZU TiB w bardzo dobrze
przyswajalnej formie (ten bez efektu rozwolnienia)

Istnieje natomiast kilka teorii tej dziwnej korelacji:

Jedna z hipotez postawiona przez Arthura Friedlandera, profesora chirurgii jamy ustnej i twarzy na Uniwersytecie w Kalifornii (Los Angeles), jest taka, że małżowina uszna jako punkt końcowy naczyń krwionośnych, jest jednocześnie miejscem, gdzie koncentruje się krew. Tak więc wszelkie problemy z krążeniem krwi lub zablokowaniem przepływu mogą objawiać się w uchu, na przykład w postaci fałdy.

Inna hipoteza jest taka, że utrata elastyny ​​(naturalnie występującej substancji umożliwiającej elastyczność tkanek ciała) u chorych przyczynia się zarówno do fałdowania płatka ucha jak i stwardnienia tętnic.

Niektóre badania wykazały, że fałda uszna ELC była częściej spotykana u osób powyżej 55-go roku życia. W związku z tym, jednym z tłumaczeń może być takie, że ELC odzwierciedla starzenie się skóry, co równolegle idzie w parze ze zmianami zachodzącymi w tętnicach wieńcowych.

Chociaż istnieje sporo badań, które pokazały silne korelacje między ELC, a zmianami miażdżycowymi, wciąż są przypadki poważnych incydentów sercowych u osób, które nie mają ELC.

Są też tacy, którzy pomimo fałdy na płatku małżowiny usznej nie chorują na chorobę wieńcową. Jednak Ci ostatni być może prowadzą zdrowy tryb życia, na czele z dietą, który jest w stanie cofnąć różne wyroki, w tym genetyczne.

ELC może być bardziej przydatny jako wskaźnik ryzyka, a nie jako diagnostyczny marker dla choroby wieńcowej. Ponadto, ponieważ ELC jest skorelowane ze starzeniem się człowieka, jest bardziej prawdopodobne, że będzie przydatny jako wskaźnik ryzyka dla osób młodszych, czyli poniżej 50-go roku życia.

Ale bez względu na to, czy masz ELC, czy też nie, należy cały czas dążyć do jak najlepszej kondycji serca, poprzez dietę z dużą ilością owoców, warzyw i bogatą w omega-3, oraz styl życia związany z regularną aktywnością. Jeść jedzenie trzymające zły cholesterol i ciśnienie w ryzach.

W didaskaliach:

Witamina K2 posiada wyjątkową zdolność do aktywacji białek, które wysyłają wapń do jego właściwego przeznaczenia, czyli do kości, jednocześnie zapobiegając przed osadzaniem się wapnia w ścianach naczyń krwionośnych i w innych tkankach miękkich.

Najnowsze badania wykazały, że uzupełnianie witaminy K2 może zmniejszyć postęp zagęszczania tętniczego i usztywniania (czyli tworzenia się blaszki miażdżycowej) w populacji pacjentów z chorobą nerek. Grupa ta ma notoryczne powikłania sercowo-naczyniowe wynikające z nadmiernego osadzania się wapnia nie tam gdzie potrzeba.

Tak więc, suplementacja witaminy K2 powinna być częścią codziennego programu długowieczności dla każdego, a szczególnie, gdy jesteś już śliczna, gdyż dorosła. Niedobór witaminy K2 bardzo pogłębia się z wiekiem.

Bardzo sprawdza się witarianizm nisko tłuszczowy, który jest w stanie cofnąć nawet tak zaawansowaną wieńcówkę, dla której medycyna alopatyczna oferuje już tylko bajpasy.

Źródła: 123 ,  4

Owocek:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


(Visited 5 380 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Euphoria 1 lipca 2014 o 20:35

    Pepsi, masakra, mam coś co może w przyszłości stać się fałdą. Tak sądzę 🙁 Na razie to tylko kreska i to na obu płatkach, ale jest.

    1. Dżon 1 lipca 2014 o 22:40

      Nie wierz w bzdury!

  2. pepsieliot 1 lipca 2014 o 20:44

    Euphoria spoko, wiesz już , że dieta, zdrowy styl życia, sport, mierzysz ciśnienie, choresterol, cukier i wszystko będzie super. Mogła Ci się kreska zrobić, od noszenia kolczyków ciężkich, rozważ jeszcze tę opcję, pozdrowionka

  3. Euphoria 1 lipca 2014 o 21:25

    He he, a nosiłam, właśnie wczoraj akurat i to dość ciężkie a ostatnio nie przywdziewałam ozdób usznych za bardzo, więc może być taki scenariusz 🙂 Ciśnienie u mnie już ok, cukier luz, cholesterol miodzio, zdrowe żarcie w 80% wg mnie plan się realizuje (weganizm, ale jeszcze za mało surowego i nieszczęsna patelnia w ruchu) ale sport to już jest lipa totalna. Pracuję nad tym, bo wiem, że to dla mnie w tym momencie sprawa wagi państwowej. Zwłaszcza, jeśli kreski okażą się początkiem fałd Frank’a. Dobrze, że mam Ciebie i mam do kogo równać w tym zakresie (niedoczekanie moje zdaje się, ale co tam, marzyć każdy może :-))

  4. Zbigniew Nawrocki 1 lipca 2014 o 21:46

    Tyle, że to nie całkiem prawda, znak jest bardzo istotny, ale wiąże się z udarem mózgu (też sprawa niedokrwienna w końcu) A przyjrzawszy się mapie aurikuloterapeutycznej ucha wszystko jest jasne

    1. skorpion 1 lipca 2014 o 23:33

      O!? Pepsi co Ty na to ? Udar ?

  5. Justa 2 lipca 2014 o 00:03

    Heh, jaki zbieg okolicznosci. Wlasnie dzisiaj miałam się ciebie spytać o higienę uszu. A tu proszę temat dot. Ucha.., polecasz coś może na czyszczenie? Ja niestety nadal używam patyczków do uszu, choć wiem, że to nie najlepszy pomysł. Moja znajoma czyściła sobie ucho u lekarza i wyciągnął on korek pozostałości wacików higienicznych…

  6. Hubert 23 marca 2015 o 13:35

    A już myślałem, że będzie coś na temat zatykania się ucha. Doświadczam czegoś takiego już od dłuższego czasu, nie minęło nawet po poście warzywnym. Mam sporą trudność z precyzyjnym wyjaśnieniem o co chodzi, ale mniej więcej tak: w pewnych okolicznościach, choć nie zawsze, zatyka mi się ucho, zwykle prawe, ale czasem oba; i to zatyka nie tak typowo, jak od zmiany ciśnienia w samolocie czy w górach, tylko jakby bardziej od wewnątrz, co jest też związane z oddechem (np. przy gwałtowniejszym wdechu, pociągnięciem nosem itp.). Dochodzi do tego, z tego co obserwuję, zazwyczaj przy zwiększonym tętnie (dlatego łączyłbym to hipotetycznie z sercem albo szerzej układem krwionośnym czy tam sercowo-naczyniowym), np. po ćwiczeniach fizycznych, a nawet dłuższej chwili biegu (wiele nie potrzeba, zwłaszcza że jestem bardzo słaby w te klocki, męczę się błyskawicznie, a jeszcze do tego zaczynają mnie boleć plecy — to od kręgosłupa raczej — oraz pulsująco głowa, w okolicy potylicy). Ale jednak nie tylko wtedy, bo czasem wystarczy, że dłużej postoję, a do tego jeszcze jestem przed posiłkiem (czyli często kiedy robię coś w kuchni przez dłużej niż kilkanaście/dziesiąt minut. Jest to zatem chyba objaw (albo skutek) zmęczenia, a że szybko i byle czym się męczę… No ale wszystko to jest bardzo specyficzne, więc tak jak wspominałem ciężko mi to lepiej oddać w słowach. Zastanawiałem się już nieraz, czy to jakaś błahostka (choć uciążliwa, przyznaję), czy jednak coś poważniejszego, ale nie mam zielonego pojęcia; internet milczy na ten temat, a ja nie wiem nawet, jakby to można zdiagnozować. Dodam, że od kilku lat jestem dość wrażliwy na ciepło, w tym zwłaszcza na słońce (niestety): po niedługiej nawet ekspozycji na pełne słońce, nawet jeśli mam nakrycie głowy a słońce jest jeszcze wiosenne (tak jak teraz), kiedy wstanę to czuję jakby zwiększone ciśnienie i po jakimś czasie pulsujący ból głowy. Podobnie np. po ciepłym (nawet nie bardzo gorącym) prysznicu. Zresztą w ogóle często mam mało energii, czuję jak mi bije serce itd. (słabość), i kiedy wstanę (a siedzę niestety sporo), nawet powoli, to krew uderza mi do głowy i przez chwilę jestem lekko zamroczony. Czy ma to związek z tym zatykaniem ucha – pojęcia nie mam, ale w sumie dałoby się to powiązać.
    To tak tylko, w razie gdyby ktoś miał jakiś pomysł, a może, jeszcze lepiej, doświadczenie z podobnymi objawami nie wiadomo czego. Aha, dodam, że po poście Dąbrowskiej przeszedłem (od jakichś 2 tygodni już) na niskotłuszczową dietę roślinną, piję zielone koktajle, jem banany, mango, gruszki i in., warzywa, a przede wszystkim sporo ryżów, kasz, ziemniaków, strączkowych itp. (tzw. Starch Solution McDougalla); sił mam znacznie więcej, ale mimo wszystko wspomniane objawy (w tym dziwna ogólna słabość, która o dziwo jak widać wcale się ze wzrostem energii nie wyklucza) nie zniknęły.

    A tak przy okazji, Pani Pepsi, chciałbym nieśmiało przypomnieć o moim pytaniu sprzed jakiegoś tygodnia, na temat niełączenia tłuszczy z węglowodanami; obiecała Pani nieco sprawę pogłębić i rozjaśnić. Zatem jakby co, to tego…

    1. Hubert 23 marca 2015 o 13:46

      PS. Zapomniałem dodać po „wspomniane objawy (…) nie zniknęły”: nie wiem, czy to może kwestia jakichś niedoborów i czy potrzebna byłaby suplementacja? Pani zapewne napisze, że zawsze jest potrzebna, co na swój sposób jest zrozumiałe, ale ja jednak uznawałbym branie supli za ostateczność; oczywiście zamierzam (po zrobieniu badań) docelowo wprowadzić wit. D i może B12 i Omega3, ale tu i teraz myślę o innych wspomagaczach, tylko nie wiem jakich, bo słabo się na tym wyznaję. I tak przy jeszcze jednej okazji mam jeszcze jedno pytanie, bo chyba nigdzie o tym nie ma informacji na stronie sklepu (w ogóle rzadko się to gdziekolwiek podaje, chyba tylko na stronach amerykańskich producentów, a szkoda) – jakie są kształty i rozmiary (a także struktura) waszych suplementów? Chodzi o to, że nie jestem w stanie połykać co większych (a „większe” to dla mnie to, co dla zwykłego połykacza normalne) pigułek, stają mi w gardle i nie ma zmiłuj – traumatyczne przeżycia, nie polecam. W ogóle mam chyba wąski przełyk, bo nawet siemienia lnianego nie mogę za bardzo spożywać, bo (mielone) drażni mi gardło, nawet wmieszane w koktajl; stąd planowana suplementacja Omega3, między innymi oczywiście. No ale jeśli łaska, to proszę o jakieś informacje dot. wielkości tych waszych pigułek; i jeśli byłyby to większe kapsułki, to czy można sobie ew. je otwierać i popijać sam proszek?

      1. pepsieliot 23 marca 2015 o 16:12

        Hubercie witamina C , greens & fruits i omega 3 są duże, za to D3 mała, D3 z k2 do ssania i tez małe, B 12 nie tak mała jak D 3 ale też należy do małych, k2 samotne malutkie, za to magnezy, cynki i inne kapsułki standardowe czyli średnie

    2. pepsieliot 23 marca 2015 o 16:15

      Hubercie to może być związane z kręgosłupem szyjnym, a jeźeli chodzi o tłuszcze i węgle to mam na myśli nie łączenie dzczególnych węglowodanów czyli cukrów,

      1. Hubert 24 marca 2015 o 08:35

        Może i z kręgosłupem… Tylko co na to poradzić? Znam jednego dobrego osteopatę (tzw. terapia manualna czy jakoś tak) i w przeszłości u niego bywałem, jednak uważam, że nie jest on w stanie wyleczyć przyczyn dolegliwości; tzn. bezpośrednią przyczynę (czyli np. dla bólu głowy – istnienie jakichś napięć tu i ówdzie) tak, ale powodu, dla którego ta przyczyna zachodzi, czyli dlaczego powstają napięcia, już nie, dlatego przynosi krótkotrwałą poprawę, rozluźni co trzeba, a po jakimś czasie i tak sprawa powraca. Nie wiem, jakaś rehabilitacja by była potrzebna czy jak? No i jak to w ogóle zdiagnozować? Myślałem o zrobieniu badania przepływów, to jedyne co przychodzi mi do głowy, ale też chyba mniej jest związane z kręgosłupem, choć i to warto sprawdzić.

        Dziękuję też za odpowiedź nt. wielkości tabletek. Być może ważniejszy od rozmiaru jest ich kształt: im bardziej kanciasty, tym gorzej. No ale jak to jest z tym otwieraniem kapsułek? Kiedyś wyczytałem, że jeśli otoczka jest z żelatyny lub czegoś podobnego, czyli jeśli w założeniu ma się jak najszybciej rozpuścić, to można zawartość wysypać i zażyć bez kapsułki.

        A, to może od razu jeszcze jedno pytanie w tym temacie: czy jest (albo będzie) możliwość nabycia mniejszych opakowań? Np. zamiast 200 sztuk za 80 zł – 100 za 40? Chętnie kupiłbym na próbę kilka specyfików, ale wyszłoby mi wtedy za wszystko pewnie ze 300 zł, co jak na eksperyment wychodzi dla mnie jednak trochę za drogo. Już nie raz (chyba ze trzy) kupiłem jakiś suplement (kiedyś chlorellę – chyba mi szkodziła, a w każdym razie dziwnie się czułem; niedawno wit. B kompleks z wit. C od Swansona), by po tygodniu czy dwóch dać sobie spokój. No właśnie – tak nawiasem: poleciłaby Pani ten supel od Swansona? Może powinienem się z nim pogodzić, ma też B12 (USP, cokolwiek to znaczy)…

        1. pepsieliot 24 marca 2015 o 09:41

          Na razie nie mamy mniejszych opakowań, ale myślimy o tym.
          Z kręgosłupem szyjnym nie jest tak prosto,najlepsze rezultaty dają ćwiczenia izometryczne i koniecznie spanie w pozycji na plecach na specjalnej poduszce.

          1. Hubert 24 marca 2015 o 10:18

            Na plecach? To ciekawe, mogłabyś coś więcej na ten temat napisać (lub polecić do poczytania)? Ja od kilku już lat śpię na poduszce z ziarnem gryki i gorczycy i bardzo ją sobie chwalę; wcześniej bolała mnie głowa i te objawy, o których pisałem, pojawiały się częściej i jakby samoistnie, nie tylko po słońcu czy wysiłku. Tylko że właśnie muszę na niej leżeć bokiem (do czego już przywykłem zresztą), bo kiedy w nocy przewrócę się na plecy i tak dłużej zostanę, to potem rano miewam bóle głowy i ogólnie jestem rozbity! Choć na plecach spać akurat lubię (tylko zasnąć trudniej), no ale nie śpię, bo nie mogę. Czy Tobie chodzi o taką specjalną poduszkę, czy jest jeszcze jakaś specjalniejsza?

          2. pepsieliot 24 marca 2015 o 12:04

            Hubert generalnie powinno się spać na plecach na odpowiednio twardym, ale nie za twardym materacu i na takiej płaskiej poduszce z wypukłością pasującą do wgłębienia szyi. Spanie na boku nie jest wskazane ze względu na gniecenia narządów. Oczywiście wielu ludzi doprowadziło się do stanu, ze nie mogą spać na plecach, jak sercowcy i chrapacze. Ale odpowiednia dieta roślinna pozwala na powrót do właściwego snu. ćwiczenia izometryczne kręgosłupa możesz wygooglać, albo poczekać bo wcześniej czy później o nich napiszę

          3. Hubert 24 marca 2015 o 10:28

            Aha: i co z tą wit. B? Jest to dość mocna partia, bo np. B 12 zawiera 125 mikrogramów, czyli ponad 2000% dziennej dawki, wit. C ponad 800% itd. Oczywiście gdyby mi się to skończyło, to następne opakowanie (jakiegoś analogonu) kupię TiB, no ale na razie mam co mam! 😉
            Pamiętam, że bardzo silnie barwiło mi mocz, co jest niby typowe przy wit. B, ale też nie wiem, czy skoro tak, to nie oznacza, że jednak organizm słabo ją przyswaja (i tu pytanie: albo nie potrzebuje, albo ma problemy z wchłanianiem, albo w ogóle produkt jest do niczego).

          4. pepsieliot 24 marca 2015 o 12:00

            Tak właśnie ma być, to są zgłoszone do GiSu produkty.To nie są witaminki udające witaminki. Po tych po prostu ma się dobre wyniki. C w ogóle nie można przedawkować, a B12 to jeszcze ochochochoc. Zresztą od tego są badania.

          5. Hubert 24 marca 2015 o 12:38

            Przepraszam, a co to takiego GiS? I o jakie produkty chodzi – suplementy witaminowe o dużych dawkach, tak?

            Ćwiczeń od paru dni próbuję (łączę to zresztą z paroma technikami wziętymi z jogi na poprawienie działania układu pokarmowego – zresztą w ogóle nieco gimnastyki zawsze się przyda). Ja w ogóle mam dość słabą (i chudą zresztą, a długą) szyję – np. przy odchylonej mocno głowie (zwłaszcza w pozycji poziomej, czegoś a’la mostek itp.) mam problem, żeby przywrócić ją do normalnej pozycji; poza tym nawet pomacanie trochę wzdłuż kręgosłupa szyjnego wiąże się z wyczuwaniem jakichś dziwnych zgrubień (ale może to naturalne, nie wiem), które bolą gdy się je trochę masuje, coś tam przeskakuje i tak dalej. No ale czy te ćwiczenia pomogą, to nie wiem, fajnie by było. W ogóle mam już dość tych wszystkich dywagacji, to wszystko jest zbyt skomplikowane; tyle różnych możliwości dla jednej dolegliwości, że nie sposób dociec, a co dopiero naprawić; i żeby to była tylko jedna dolegliwość! No ale nie marudzę już, ogólnie i tak nie jest najgorzej.

          6. pepsieliot 24 marca 2015 o 18:47

            główny inspektorat sanitarny,
            nie, o każdy suplement, który nie jest pożywieniem, tak jak spoirulina, czy chlorella,

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się