logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
297 online
50 067 867

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Czasami ma się dość wszystkiego, a potem nadchodzi przypływ

DSC00391

Teraz jest odpływ

                           Jolcia Ludzie,

Ktoś siedzi na tym blogu i przeczytał po łebkach, czy bardziej wnikliwie 600 artykułów o zdrowiu, miłości i zarabianiu, a następnie stwierdził: co mi tam hejtnę.

Żeby było jasne, informowanie ludzi o tym co wiem i czego doświadczyłam w temacie szeroko pojętego zdrowego stylu życia jest moją pasją, jednocześnie czas poświęcony na gromadzenie materiałów, tłumaczenia, pisanie artykułów, konsultacje, jest obecnie tak ogromny, że od pewnego czasu blog jest również moją pracą.

Pod wpływem owego bękarciego bloga wiele osób zmieniło stosunek do diety i aktywności fizycznej, a jest też kilka przypadków spektakularnych ozdrowień. Wśród czytelników tego sztambucha są również farmaceuci, oraz lekarze, a wpis o paradoksie wapnia przytaczano na specjalistycznym forum dla farmaceutów. Zrobiłam nawet screena i wrzuciłam do któregoś wpisa.

Wydaje mi się, że wpisałam w ten sztambuch wystarczająco dużo kontentu i dzięki temu wielu czytelników ceni moje rady, również w kwestii suplementacji.

Od wielu lat zajmuję się tą tematyką, doskonale się na tym znam i identyfikuję się z niektórymi firmami, w tym TiB i This is Bio.

Nikt nigdy na tym blogu nie był zmuszany do zakupu suplementów, ani do żadnej donacji.

Jeżeli chodzi o indywidualne rozkminki w prywatnych mailach, to ze zrozumiałych względów najwięcej czasu poświęcam klientom sklepu, gdyż kupując produkty, dają mi możliwość jeszcze większego oddania się tej działalności.

Dlatego oświadczam, że osoby, które przeszkadzają mi pracować, dzielić się wiedzą i pomagać ludziom potrzebującym są od dziś wyproszone z tego bloga, a jakby jednak nie uniosły się ambicją i chciały nadal trollować, niestety zostaną zbanowane.

Ciężko pracuję nad merytoryczną i nie tylko stroną bloga i nie pozwolę, aby ktoś wkładał mnie do swojego zatęchłego od zazdrości wora.

Wszystkim moim klientom, dzięki którym mogę poświęcać coraz więcej czasu na pisanie nowych artykułów i książek bardzo dziękuję.
Koniec w temacie smutnych trolli. Chyba.

Jestem pepsi eliot i tak pozostanie.

To żadne ukrywanie się, to jest moja tożsamość.

Pytacie ile mam w końcu lat?

Gdybym ujawniła ile mam lat ustawiłby się tu do mnie niekończąca się kolejka panien i mężatek i spijałby rewelacje ten ogonek, a więc rady, które zapodaję między wierszami.

Jednak nie zamierzam iść podobną drogą.

Nie uważam, żeby ornitolog musiał fruwać, chociaż faktycznie byłby może wtedy bardziej, dla wrogo nastawionych do ornitologa czytelników, wiarygodny. Trenerem dwumetrowych i czekoladowych koszykarzy z National Basketball Association, jest krępy białas i nikt od niego nie wymaga, żeby po dwutakcie zawieszał się na koszu.

Uważam, że wiek człowieka, który pójdzie moim duktem nie ma żadnego znaczenia. W tłumie można błyszczeć w każdym wieku.

Przebudziłam się do życia po kilkudziesięciu latach bania się. Moja zakodowana w słowo książka Biegam bo muszę, mówi o przebudzeniu.I chociaż to beletrystyka, to historia na nowo powołania do życia człowieka jest jak najbardziej prawdziwa.

Dlatego nie wliczam do wieku tych lat, gdy leżałam na posadzce korytarza sparaliżowana wyimaginowanym umieraniem, gdy w kolejce na Kasprowy dusiłam się ze strachu, a wszyscy inni obok byli młodzieńczością narciarską szczęśliwi, gdy nie mogłam drzeć fajek, ani robić flaszek z innymi studentami szpanerskiej uczelni ślicznych ludzi.

Bo predysponowana byłam jedynie do cierpienia.

Gdy pałętałam się po ulicach, bo na ulicach ludzie rzadziej umierają niż w domu.

Nie mam lat, bo muszę być wiarygodna dla najbardziej poszkodowanych ludzi. W tym dwudziestolatków. To wtedy nerwice, fobie, neurastenie, schizofrenie uderzają najmocniej i zwalają z nóg.

Gdybym wtedy spotkała jakąś pepsi eliot być może miałabym zupełnie inne doświadczenia, ale mam takie.

Sama znalazłam ratunek dla zoranej psyche, dzięki przypadkowo odkrytej mocy utkwionej w bieganiu. To tak bardzo odmieniło moje życie, że pomimo, iż byłam już od lat roślinożercą, na poważnie zainteresowałam się zdrowym stylem życia.

Tym najbardziej zdrowym, czyli wymagającym wyrzeczeń, siły, mocy, wielkiej pracy nad sobą i dużo później zrozumiałam też, że muszę uzupełniać moją dietę suplementami.

Pomimo, że byłam roślinożercą zdarzało się, że jeszcze chorowałam, właśnie z powodu niedostatecznego odżywiania, nie mówiąc o fobii strachu.

Yyy …. i bulimii?

Jak wiecie przebywałam również w bulimii, o czym piszę  w jeść, jesć, jeść , a niekiedy zahaczałam o anoreksję, ale rzadziej.

I w końcu nastąpił przełom, który sprawił, że nowo narodzona pojawiłam się na świecie.

Urodziłam się na nowo w piątym miesiącu biegania i w czwartym miesiącu nierzygania.

Książka opowiada, jak to przychodziło z wolna. Po raz pierwszy, gdyż miałam również nerwicę dziecięcą, byłam idiotycznym i szczęśliwym brzdącem.

I o tym też jest gagatek blog.

Wielu ludzi, w tym młodych dziewczyn opowiada o swoich poważnych lękach, a ja wszystko znam i wiem jak na to zaradzić. Nigdzie o tym nie wyczytałam, przypadkowo znalazłam rozwiązanie, a okazuje się, że to można biochemicznie wytłumaczyć.

Dlaczego bieganie i jedzenie dużej ilości owoców i warzyw pomaga człowiekowi w odnalezieniu szczęścia, a nawet napadów nirwany?

Szkoda, że Kurt nie zdążył tego doświadczyć, że nie pisałam diariusza, zanim zechciał odłożyć widelec. Uśmieszek.

Jedno jest pewne, wiek nie może być dla nikogo żadnym ograniczeniem.

Tak jak napisałam, pisanie bloga, zbieranie materiałów, konfrontacje, odpowiadanie na maile, robienie rozpisek treningowych i suplementacyjnych, nawet przy bardzo dobrej organizacji i produktywności, którą się szczycę, wymaga wielu godzin pracy.

Zrozumiałą jest więc zależność, że ludzie, którzy korzystają z moich porad, chcą się zrewanżować kupując polecane przeze mnie produkty, lub odwrotnie.

Kupują artykuły, aby spodziewać się po sprzedażowej opieki. Ale nie tylko dlatego to robią, po prostu robią to.

Wchodzisz do apteki, widzisz za ladą pana magistra xyz, który podaje Ci tlenek magnezu, czy wpadasz w furię? Czy zarzucasz mu niekompetencje, wprowadzanie ludzi w błąd? Czy w ogóle zwracasz uwagę na to, że w środkach dla skóry atopowej zakupionej w aptece nadal są parabeny?

Już nawet producenci kosmetyków boją się, że konsumenci na to patrzą i wystrzegają się parabenów jak ognia, nie mówię, że nie stosują innych konserwantów, ale apteki nadal mają na parabeny nonszalancję.

Bo klient apteki nie patrzy na skład balsamu dla swojej obolałej alergią, a często uczuleniem na chemię, skóry. W mydłach odkażających do kupienia w aptece siedzi trochę raka. Tak dla jaj.

W aptece kupisz syropy z aspartamem dla diabetyków.

Nie powiem jeszcze co kupujesz w aptece przekonany, że produkt jest lepiej sprawdzony niż u producenta suplementów, bo to nie prawda.

Produkt jest albo zakwalifikowany jako lek i są procedury, jako suplement diety i są procedury, jako środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego i są procedury, albo jako środek spożywczy (chlorella, spirulina, czy trawy) i są procedury.

Żadna wielka firma farmaceutyczna produkująca również suplementy diety, nie będzie stosować procedur do leku, które znacznie dłużej trwają, dla suplementu, gdzie procedury ostatecznie zamykają się po około dwóch latach. Na tak, lub nie.

Tymczasem, żeby móc pozwolić sobie na żywność ekologiczną, na badania, dbanie o siebie i z mniejszym strachem patrzenie w przyszłość powinno się obok zdrowego stylu życia, umieć zarządzać własnymi finansami.

Żeby móc zarządzać finansami, należy najpierw wiedzieć skąd je wziąć. Nie ukrywam, że od lat prowadzę własny biznes i również chętnie dzielę się doświadczeniami, jak zarabiać pieniądze, na przykłąd tutaj

Książka w formie pdf, e-book, który właśnie powstaje będzie pierwszym z serii, który piszę nie dlatego, żeby zaspokoić moje potrzeby maniaczki kodu, ale aby w końcu zaspokoić potrzeby Socjety, chcącej konkretnych poradników, a nie pokrętnej beletrystyki.

Tak jak już wspomniałam będzie to książka zarówno o poważnym zarabianiu, w tym wypadku o e-biznesie, nawet bez własnego produktu, oraz o zdrowym stylu życia.

Gdyż dobra sytuacja materialna ma wielki wpływ na stan naszego zdrowia, a stan naszego zdrowia ma wpływ na nieograniczone możliwości naszego biznesu, dzięki większej produktywności, pracowitości, energii i radości.

Tak to działa.

Non konsumpcjonizm jest świetny, pod warunkiem, że nie jest jedyną opcją, gdy jesteśmy dociśnięci do ściany, ale świadomym wyborem.

Jestem bardzo dumna i podekscytowana, że piszę tę książkę i będę mogła udostępnić ją ludziom, którzy będą chcieli pójść moimi tropami.

Nie jest żadnym dyshonorem ciężko pracować, dzielić się swoją pracą z innymi i jednocześnie zarabiać pieniądze.

Jeżeli jednak ktoś ma jakieś wolty, a nadal chce korzystać z moich artykułów jako lurker, to jak najbardziej może to robić, będzie mi bardzo przyjemnie.

Jeżeli ktoś ma wolty i nie chce, to jego strata. Uśmieszek.

ścisk & cmok Państwa, peps

PS
Nie jestem lekarzem, ja tu tylko sprzątam

Podobny artykuł:

Ile pepsi ma lat i w jaki sposób udziela się na mityngach?

 

(Visited 3 428 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Robert 14 sierpnia 2014 o 21:17

    +5 za pierwszą część postu!!!

  2. Robert 14 sierpnia 2014 o 21:34

    poprawka, +5 dla całości!!!

    1. pepsieliot 14 sierpnia 2014 o 21:49

      Robert powtarzam się :))

  3. Marce 14 sierpnia 2014 o 21:34

    Wiesz co, Pepsi? Czytuję Cię namiętnie i codziennie od jakiś dwóch lat, rzadko się udzielam (w sumie nigdy), ale po przeczytaniu tego wpisu mam ochotę zbić z Tobą wielką piątkę, bo Cię uwielbiam i naprawdę dajesz kopa do działania! I nie wyobrażam sobie, ażebyś nagle miała przestać pisać… „Gdybym wtedy spotkała jakąś pepsi eliot być może miałabym zupełnie inne doświadczenia, ale mam takie.” i w tym momencie pomyślałam – cholera, co za szczęście, że w odmętach tej wielkiej internetowej przestrzeni, dane mi było na tę Eliotkę się natknąć, bo nie ukrywam, że dzięki Tobie i Twoim radom, czuję się coraz lepiej, a jakość mojego życia ulega poprawie. Dodam, że mam dopiero (i już zarazem) 20 lat i choć znam Cię jedynie z Twoich wpisów, czuję jakbyś była moją dobrą kumpelkę, bez względu na to ile masz lat… ;)) Także dziękuję Pepsi za to, co robisz i proszę, nie przestawaj! :))

    1. pepsieliot 14 sierpnia 2014 o 21:49

      Marce mersi :))

  4. Karola 14 sierpnia 2014 o 21:41

    Późno ten dzisiejszy wpis,ale warto było czekać!Pepsi wór owocków dla ciebie i twojej pracy;)))

    1. pepsieliot 14 sierpnia 2014 o 21:50

      Karola dzielę się nim z Tobą 🙂

      1. Karola 15 sierpnia 2014 o 11:20

        Biorę organiczne banany;)

  5. dżek 14 sierpnia 2014 o 21:46

    Chciałem Cię dzisiaj hejtnąć tak dla jaj, żeby zobaczyć tego bana, ale sobie przypomniałem, że gdyby nie Ty, to by mi się nie poprawiło. Tak biegam, tak żrę Twoją chlorellę, no i bardzo uwielbiam moją żonę, co mi uświadomiłaś. Masz pisać.

  6. orzeszek 14 sierpnia 2014 o 21:53

    Pepsi, zrobilo mi się jakoś tak wzruszająco, więc poddając sie temu klimatowi, podziękuje Ci, bo zrobilas dla mojego życia więcej (dobrego) niż ktokolwiek inny. Egzystencja dzieki Tobie staje się nie tylko bardziej świadoma (co bywa niestety czasami bolesne) ale jakaś taka znośliwa, a niekiedy nawet przyjemna, mimo wszystko. Dziekuje Ci Pepsi Eliot.

    1. pepsieliot 14 sierpnia 2014 o 22:04

      Orzeszku laskowy cieszę się i dziękuję Ci & owocek

  7. Gabi Orchita 14 sierpnia 2014 o 22:26

    Droga Peps, ja dla siebie jestem taka nijaka,przezroczysta i bez kregoslupa, przy Twojej sile, ktora przenika z ekranu nabieram kolorow i nie ukrywam ze zamierzam kupic suplement tylko po to aby otrzymac “sprzedazowa opieke”.
    Hejterow trafiasz w jakis czuly punkt, widac maja swoje do przerobienia:-)

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:18

      Gabi Ty jesteś po prostu cudowna

  8. Basia 14 sierpnia 2014 o 22:41

    Fajnie Pepsi, że jesteś. Nie zawsze się z Tobą zgadzam, chyba nie o to tez chodzi żeby się zawsze zgadzać, ale na pewno warto próbować choć trochę wejść w czyjeś buty. Dlatego rozumiem Twojego wkurwa, bo wiem jak to jest włożyć w coś serce, dawać przykład i poświęcać swój czas na pomaganie, a potem Ci wygarniają, że to czysty biznes i komercha. Dobrze wiem że ludzie nie robią takich rzeczy dla pieniędzy, są inne, prostsze sposoby na zarobienie pieniędzy niż zgłębianie prozdrowotnych tematów, a potem pisanie o nich na blogu tudzież w prywatnej korespondencji do jego czytelników.

    Ech, ile ja bym dała żeby wyjść zaburzeń odżywiania, podziwiam Cię – u mnie jest góra, doł, jak na huśtawce. Nie wiem, fakt że ciągle się nie poddaję to może jest jakaś siła? Wciąż jej za mało mam, ale kiedyś musi się udać. Chyba..Pozdrówki

    1. Karola 15 sierpnia 2014 o 07:15

      Basia da radę,ja się pozbierałam z moich zaburzeń po ponad 10 latach!Serio;)Trzymam w kciuki i owocek dla ciebie,warto czytać takie blogi jak ten,motywacja wprost spływa z ekranu;)I jeśli mogę coś poradzić to oprócz dobrej terapii naprawdę odpowiednie jedzonko i suplementacja (wit.D, omega3) też potrafią wiele zdziałać,to tak z mojego wieloletniego doświadczenia i walki o siebie;)Pozdrawiam;)

      1. Basia 15 sierpnia 2014 o 07:35

        Karola, dziękuję:) Biorę wit D, nieregularnie omegę i podjęłam terapię, bo miałam dość udawania, że wszystko zależy ode mnie, mam żelazną wolę, a jednak często przegrywam z chorobą. Cieszę sie że Tobie się już udało. Pozdrawiam

    2. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:17

      Basiu oczywiscie, że tak .przecież wielokrotnie spieralam się z Tobą, z Edytą i wieloma chłopakami/czytelnikami, których jednocześnie niezwykle cenię za to że są na tym blogu. Jak kaźdy uwielbiam dobre słowo, pochwałę, wzruszam się i jeszcze bardziej chce mi się to robić. Ale prżecież moźemy mieć inne zdanie, mogę natrafić na inne xródła. Nic przecież nie zmyślam na potrzeby blogu, oprócz beletrystyki.
      A to, że zarabiam też na blogu i chcę żeby wszystkim wiodło się ekonomicznie, bo bardzo mi przykro źe ludzie ńie mogą sobie pozwolić na zwykłe organiczne warzywa, jest zgodne z moim sumieniem. Amerykanie mówią, gdy rzucają do ciebie cytrynami, zrób z nich lemoniadę. To jest mój przekaz. Żeby najgorszą sytuację przekuć na własną moc. Tylko ludzie, którzy upadają naprawdę potrafią docenić siłę, która ich podniosła. Osobistą siłę. Basiu jesteś świetną dziewczyną i wierzę, że w końcu moc zwycięży, wtedy gdy tego zechcesz. Kisssssssss

      1. Basia 15 sierpnia 2014 o 07:41

        Właśnie o tym mówię – co złego w zarabianiu na rzetelnej pracy połączonej z pasją? Cieszę się, że będziesz dalej to robić. Chętnie też przeczytam Twojego ebooka o finansach czy cokolwiek co wyjdzie spod Twojego zakręconego pióra. Ściskam:))

        1. edyta 15 sierpnia 2014 o 11:59

          „Właśnie o tym mówię – co złego w zarabianiu na rzetelnej pracy połączonej z pasją?”

          niektorzy nie moga tego zniesc. Dla malkontentow mam nieodmiennie swietna rade: idzcie sobie do jakiegokolwiek dobrego coacha, jak za kilka wizyt zostawicie cala swoja pensje, to moze docenicie ze tu macie dostep do wodopoju za friko.

          1. edyta 15 sierpnia 2014 o 14:30

            „Jak idziesz do coach (kto normalny chodzi?)”

            ja. Ja chodze, jestem nienormalna?
            a raczej chodzilam, bo po wydaniu jakichs 30 000 juz nie mam za co chodzic. Wszystko co moja naturopatka mi powiedziala za te 30 000 jest tutaj na blogu. Nie wstyd Ci, ze jestes tu na sepa i jeszcze sabotujesz?

            A jakbys sie zastanawiala, po co w ogole poszlam do naturopaty („no bo kto normalny chodzi..? tak?) to Ci powiem tyle: lekarze alopaci ze swoimi cudownymi chemicznymi kuracjami juz mnie prawie ukatrupili. A Tobie widze zycie jeszcze nie przygrzalo, nie masz za grosz pokory, ale co sie odwlecze to nie uciecze.

      2. Karola 15 sierpnia 2014 o 08:47

        Pepsi jesteś dla mnie przykładem,że jak się chce to można wszystko osiągnąć i nie warto porzucać swoich marzeń;)A zarabianie na swojej pasji?To jest dla mnie mega sukces!Też do tego dążę i pomimo,że błądziłam przez ostatnie 10 lat swojego życia znów zaczęłam wierzyć,że nigdy nie jest za późno na zmianę;)I jestem na dobrej drodze jak na razie;)Owocek jak zawsze;)

        1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 15:37

          Karola życzę samych pomyślności, owocek2

  9. Siapa 14 sierpnia 2014 o 22:53

    Pepsinko Twój blog jest dla mnie jak ten „sekret” i cieszę sie ze go poznałam. A wiesz ze Ciebie uwielbiam. Dobrej nocy.

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:26

      Siapko <3

  10. fanta 14 sierpnia 2014 o 22:59

    Pepsi, kusisz do przeczytania „Biegam bo muszę”, choć sądziłam wcześniej, że to nie dla mnie…
    Apropos e-booków, ciekawa jestem co z planowanym ebookiem dla planujących ciążę w niedalekiej przyszłości, bądź ciężarnych … Taki topic z pewnością byłby ciekawy…
    ps. Like.

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:23

      Fanta powiem szczerze, że teraz zupełnie inaczej napisałabym tę książkę, więcej byłoby w niej tego czego oczekują ludzie, a nie trudnego pepsinego języka. Nie kupuj, napiszę taką jaką powinnam napisać. Mówię całkiem szczerze. Ta ksiąźka jest dla tych czytelników, których szczerze bawi mój styl pisania, bo mają cierpliwość do rozkodowywania, ja teraz juź w ten sposób bym tej ksiązki nie napisała. Poleciałabym dosadnie i jednym tchem tylko o przemianie, Pilcha i Masłowską zostawiłabym na inną okazję, lub wcale.

    2. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:27

      O ciąży mam sporo pociągniętego i jakoś zajęłam się czymś innym, dobrze że mi przypomniałaś

      1. fanta 15 sierpnia 2014 o 14:48

        Pokusa jak była tak jest, ale na razie chyba zostawiam ją samej sobie… I bardzo chętnie pozostaję przy Twoich bieżących i planowanych projektach 🙂 i trzymam kciuki 🙂

  11. DK 15 sierpnia 2014 o 00:04

    Podoba mi się twoja refleksja na temat wieku, gdyż kilka dni temu przechodziłam kryzys, że mając prawie 24 lata nie dokonałam jeszcze tego, o czym marzę (w perspektywie Twoich straconych lat te moich 4 w plecy to tam tam). Od paru dni pracuję na swoje marzenia z konkretnym planem działań (nie jak kiedyś, a może to, a to tamto, popracuję godzinkę dziennie i będzie git, ale z dnia na dzień mi się po prostu nie chciało) i spędzam około 8 godzin na działaniu. Wydaję się być ludziom niecodziennie szczęśliwa i mam ogromną determinację i wizję celu. Będzie dobrze i sukces jest w moim zasięgu! Mam nadzieję, że nie będę już płakać nad tym, że inni osiągnęli coś ileś lat wcześniej niż ja, bo może mieli lepsze warunki, kierunki, mniej trujące środowisko. E tam, dam radę i mam nadzieję, że kiedyś tak jak ty będę motywować ludzi w kręgu moich zainteresowań. Taki paradoks, że ci co się z życiu najbardziej pogubili, to na przekór innym znajdują najlepsze rozwiązania i nieodkryte ścieżki.
    Owocki! 🙂

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:29

      DK cieszę się, właśnie ten paradoks moźe być największym kopem do działania, owocek

  12. kasko 15 sierpnia 2014 o 00:12

    Peps, wielki szacun za ten wpis. Za tamten z września 2012 również. Przeczytałam go teraz, bo wówczas jeszcze nie znałam Twojego bloga. Oba wpisy wywalają na wierzch naprawdę osobiste bebechy. Aż trochę zaniemówiłam…
    Czy pamiętasz o betaczytaczu swoim? :)))

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:30

      No właśnie Beta czytacz Kochany, jestem juź po połowie Złych, jak będziesz miala następne wakacje i jeszcze chęci, to nadal pliiiiiiisssssss

      1. kasko 15 sierpnia 2014 o 17:57

        chęci są kosmicznie wielkie wciąż! 😉 czekam więc. kiiiiiiiisssssss

  13. IsabelaPapillon 15 sierpnia 2014 o 03:47

    To jest chyba jedyny blog, gdzie wlasciwie nie trzeba sie przekopywac przez zrodla, bo Autorka jest krytycznym czlowiekiem i podaje do informacji to „jak jest” niczym max kolonko. Balsam dla ciala i duszy, dzieki i tak trzymac 🙂

  14. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 07:31

    Isabela dzięki & pozdro & owocek

  15. Gosia 15 sierpnia 2014 o 11:17

    Olka ten się nie myli kto nic nie robi. Uśmiechnij się i załaduj pozytywną energią, rozejrzyj w koło i wówczas zauwazysz jak pięknie śpiewają ptaki, jak fajne są zielone drzewa i jakie życie jest fajne. Pozdrawiam

    1. Basia 15 sierpnia 2014 o 11:57

      Wiedza medyczna zmienia się bardzo szybko, to że dziś jest cytrynian magnezu na topie to nie znaczy że za rok nie bedzie inaczej. Dlatego nie rozumiem Twojego Olka argumentu że ktoś miał 10 lat żeby coś ogarnąć. Właśnie w tym rzecz że Pepsi ogarnia rzeczy na bieżąco, aktualizuje je i polemizuje często z samą sobą i swoimi przekonaniami.

      1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 15:39

        Basiu, metodą Kominka wyleciała stąd

        1. edyta 15 sierpnia 2014 o 15:56

          Uff jaka ulga ale to Pepsi wywal tez moje odpowiedzi do niej, bo teraz wyglada jakbym gadala do samej siebie 😀

          1. Mylène Lariche 15 sierpnia 2014 o 23:43

            Pieprzyć nienawistników.Pepsi otwierasz oczy na wiele spraw, nie wiem komu by się chciało władać w to tyle ciężkiej pracy i wysiłku. Wiem, NIKOMU, bo nie ma drugiego tak dobrego bloga, nie ma drugiej tak szczerej, konkretnej i dosadnej laski jak ty. Dużo się zmieniło w moim życiu od kiedy Ciebie czytam i wielkie dzięki za to, że Ci się chce. Buziak

          2. pepsieliot 16 sierpnia 2014 o 07:22

            Mylene Lariche dzięki

          3. Nina 16 sierpnia 2014 o 10:58

            Pewnie, że lepiej pieprzyć nienawistników, niż samodzielnie myśleć. Zwłaszcza blondynkom może to przychodzić z trudem.

          4. Mylène Lariche 16 sierpnia 2014 o 22:42

            Dziewczynko, twój komentarz świadczy o twoim poziomie inteligencji (poziomie? zapędziłam się- raczej o depresji).
            Peps, nie rozumiem idiotów, którzy zapewne z powodów swojej przenudnej i zubożałej egzystencji pałają nienawiścią do innych, tak dla rozrywki na blogach. Spadać na Pudla, a poważne dyskusje zostawić inteligentnym ludziom.

          5. pepsieliot 17 sierpnia 2014 o 07:37

            Fajne to z tym psem pokojowym 🙂

          6. Nina 17 sierpnia 2014 o 08:30

            Mylene, tym komentarzem dałaś otoczeniu bardzo ważna informacje o sobie samej. To Ty nie wytrzymałaś ciśnienia. A A komentarz światrzy właśnie o tym, że jesteś stała komentatorka na Pudlu. Wiec sama spadaj na Pudla.

          7. Mylène Lariche 17 sierpnia 2014 o 13:59

            Fajnie się trolluje zza lapka, wstydząc się ujawnić. Nawet to rozumiem, czytając twoje wynurzenia. Nie mój poziom dyskusji. Nara. Peps, na pewno wiesz, że pudlesy to jedne z bardziej inteligentnych psów na świecie. W przeciwieństwie do niektórych troli

          8. pepsieliot 17 sierpnia 2014 o 17:29

            Mylene w sumie wiem

          9. Mylène Lariche 17 sierpnia 2014 o 19:40

            😀

          10. Nina 17 sierpnia 2014 o 20:04

            17 sierpnia 2014 o 15:39
            Mylene, to Ty jesteś w stanie coś zrozumieć? Popisałaś się do tej pory tylko rynsztokowym językiem. Jeśli jeszcze, być chciała mi przekazać jakąś swoja cenna rade, to poproszę z tłumaczem. Ja nie rozumiem takiego języka. Rynsztokowy język jest mi obcy i takie chamskie zachowanie, jakże charaktrystyczne dla plebsu.

  16. r220 15 sierpnia 2014 o 12:19

    Pepsi nie przejmuj się hejterami …oni byli są i będą. ..zawsze w drodze zwanej życiem napotkamy na swojej drodze przeszkody ale pomysł ile dobrego swoimi postami Robisz dla społeczności. …ja osobiście twój blog czytam od dłuższego czasu i na wiele rzeczy otworzył mi oczy dlatego mam nadzieje ze jakimiś badziewiakami się nie będziesz przejmować. …jedyne czego mi brakuje to książki twojej w formie jakiegoś kompendium wiedzy wyjaśniające od a do z funkcjonowania naszego organizmu wraz z wskazówkami jak się odżywiać lepiej bo przyznam szczerze ze fajnie by mieć to wszystko w sposób akademicki uporządkowane od a do z .także czekam na pdf. ..i jak dla mnie może on kosztować $$ Bądź ile bo jak dla mnie trzeba się też cenić. ..życie to nie wwieczna akcja charytatywna. ..ps. propsy za kawał dobrej roboty…..rób dalej swoje a zawistnych ludzi którzy zazdroszczą ci tego ze na swojej pasji masz możliwość Tez zarobić pozdrów środkowym palcem 🙂

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 15:40

      r220 jestem wdzięczna

  17. Kinga 15 sierpnia 2014 o 14:00

    A ja od czapy: https://www.youtube.com/watch?v=_OdK3K_AtuA Myślisz Pepsi, że ten test jest wiarygodny?

  18. edyta 15 sierpnia 2014 o 15:02

    jestem tu na sepa i dlatego wlasnie doceniam ze moge czerpac garsciami wiedze. Wiec sie nie wstydze, ale TY powinnas.
    O nazewnictwo nie bede sie spierac, bo mi szkoda klawiatury na takie jalowe klapanie.

    Przyjmij do wiadomosci, ze naowczas bez naturopatki i jej wiedzy dzis moze bylabym sparalizowana. Wiec ja nie narzekam, ze kosztowalo mnie to kilkadziesiat tysiecy, chcialam podkreslic, ze tu jest ta wiedza za darmo.

    A co do tego:
    „A tak jest szansa, ze sama sie przestaniesz opieprzac i wezmiesz sie za siebie.”

    Jestem oszolomiona Twoja bezczelnoscia. Bezczelny typ z Ciebie. Typowy troll, dlatego ja dyskusje z Toba juz zamykam i marze, zeby Pepsi Ci dala bana.

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 15:43

      Edyta <3

  19. Niki 15 sierpnia 2014 o 15:05

    Ożeż! 😉 przeczuwałam, że ostatnie trudne emocje przekujesz w tak motywujące słowa. Takiego motywatora właśnie potrzeba jak mniemam większości podglądająco-komentujących zaangażowanych czytelników. Tego pałera do codziennej walki o siebie, o zdrowie psycho-fizyczne, o rozwój osobisty. Ta walka, to dbanie o własne szczęście nie może nagle ustać, zatrzymać się, musi być wciąż podtrzymywana. Czerpiemy moc od ludzi takich jak Pepsi, tworzymy zasób tej mocy także w sobie, by móc w trudniejszych chwilach pomóc sobie sami, w końcu i tak każdy żyje sam, sam jest za swoje zdrowie odpowiedzialny.

    Haters gonna hate … Helpers gonna help.

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 15:44

      Niki lovciam Cięęęęę

  20. atqa 15 sierpnia 2014 o 16:36

    Dużo zawdzięczam temu blogowi, bardzo dużo.
    Wiem ile pracy, rozkminiania i poświęcenia czasu -poza pasją- wymagają artykuły, dlatego tym bardziej Ci Peps gratuluję, że pasja przynosi zysk finansowy.
    Niemniej jednak, cenię na tym blogu merytoryczne dyskusje (nie mylić z trollowaniem), czesto burzliwe i przedstawiajace odmienne punkty widzenia, które drogą logicznego rozumowania pozwalają na formułowanie koncepcji..rozumiem, że takie „debaty intelektualne” nie będą uważane za hejtowanie 😉
    ..no a w sprawie ogólnie pojętego zdrowia, prawdy- to wpadam w furię i zarzucam niekompetencje zawsze,gdy pieczątka jest madrzejsza od właściciela który winien być”autorytetem”, profesjonalistą”w danej dziedzinie, zwłaszcza gdy czerpie z tego profity.Dotyczy to każdej dziedziny, od lekarza, przez fryzjerkę po hydraulika.
    ..w kwestii zaś „zależności”,”rewanży”-to cóż life is brutal.
    Pisz Pepsi, rób swoje..człowiek jest jak morze i ma swoje przyplywy i odpływy które potrafią w ciągu kilku chwil zmienić widok nie do poznania, niemniej jedne i drugie są potrzebne.

    1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 16:49

      AtQa nigdy nie były wywalane i nie będą!!! To jest serce tego bloga 🙂 Sama ze sobą polemizuję. Najdziwwniejsze w tym wszystkim jest to, że napisałam rzeczy zgodne ze źródłami, które są mi dostępnne i nadal uważam że mój artykuł o magnezie jest bardzo dobry, a sama dzięki niemu dowiedziałam się o taurynianie magnezu.

    2. edyta 15 sierpnia 2014 o 19:40

      „..no a w sprawie ogólnie pojętego zdrowia, prawdy- to wpadam w furię i zarzucam niekompetencje zawsze,gdy pieczątka jest madrzejsza od właściciela który winien być”autorytetem”, profesjonalistą”w danej dziedzinie”

      ***
      doktknelas tutaj ciekawej kwestii, ktora zawsze mnie irytuje. Odnosnie pieczatek i autorytetow. Ludzie domagaja sie pieczatek, autorytetow i wziecia odpowiedzialnosci . „Pepsi podpisz sie” krzycza. Pepsi ma wziac odpowiedzialnosc za wybory innych. Pepsi ma dostac biczowanie jesli poda informacje, ktrora okaze sie bledna.

      Nie rozumieja ci ludzie, ze wszystko od A do Z w zyciu kazdego z nas jest nasza odpowiedzialnoscia, kazdy wybor przez nas dokonany jest nasza i tylko nasza odpowiedzialnoscia. Moj, Twoj i Twoj. Jesli wybierasz wierzyc Pepsi- jest to Twoim wyborem i Twoja odpowiedzialnosci, jesli Twoim wyborem jest wierzyc alopacie to tez wez na klate konsekwencje swojej decyzji. A mozesz tez nikomu nie wierzyc i tez trzeba poniesc ciezar odpowiedzialnosci.

      by the way, w samym tylko USA umiera zdajesie kilkaset tysiecy ludzi rocznie, bo ich wyborem bylo zaufanie alopacie i lekom jakie ten ordynowal.
      Ale to byl ich wybor, no i poniesli konsekwencje.

      Ciekawe czy moj wywod jest zrozumialy? Bo troche mi sie pofilozofowalo.

      1. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 19:43

        Edyto świetnie Cię zrozumiałam, i dodam jeszcze, że mimo najlepszych chęci nie ma ludzi nieomylnych, nawet Newton się mylił, a teoria Einsteine też już nie wystarcza

      2. atqa 15 sierpnia 2014 o 22:02

        Nie.Zupełnie mnie nie zrozumiałaś-chyba ze dla mnie Twój wywód jest niezrozumiały, bo jest.
        Oczywiście, że każdy z nas ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje i ponosi konsekwencje swoich decyzji.
        Ale ja mówię o kompetencjach i braku odpowiedzialności.
        Wg . tego co napisałaś nie powinnam mieć pretensji do np . fryzjerki-za spalone włosy, do stomatologa- za nieszczelne nieestetyczne wypełnienie, do lekarza- że wyciachal nie tę nerkę itd.
        Nie godzę się ponosić odpowiedzialności za ewidentne błędy PROFESJONALISTOW którzy wystawiają rachunek za świadczenie…i nie rozumiem dlaczego uważasz że ciężar czyichś bledow, nieudactwa, arogancji- powinnam wziąć na swoje barki, sumienie.
        …w dupie mam pieczątki i autorytety-ale jeśli autorytety mają pieczątki z ąę przed nazwiskiem i każą sobie płacić to muszą ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje, czyny.
        Czy taki ciezarowiec Bonk ma ponosić odpowiedzialność za śmierć swojego dziecka,a nie lekarz?
        I dlaczego komentując mój cytat, odnosisz go też do Pepsi? -proszę nie dopatrywac się insynuacji tam gdzie ich nie ma.

        1. edyta 15 sierpnia 2014 o 22:21

          Byc moze zle zinterpretowalam Twoja wypowiedz.
          Ale w sumie ciekawy aspekt wyszedl.
          Jasne, ze za spalone wlosy masz prawo miec pretensje do fryzjerki, a za zejscie smiertelne – do lekarza prowadzacego leczenie.
          Tylko co Ci z tego prawa oprocz satysfakcji i zadoscuczynienia byc moze finansowego a czesto nawet i bez niego? Serio, co Ci z tego „prawa” przyjdzie, kiedy juz jest po ptokach? Nawet jak fryzjerce oczy wydrapiesz po nieudanym zabiegu (zalozmy smiesznie ze w jakims panstwie tak stanowi prawo :)) to nie zmieni sytaucji ze przez 2 miesiace beziesz chodzila lysa. To sa wlasnie konsekwencje TWOJEGO wyboru: wybralas i zaufalas kiepskiej fryzjerce. To by Twoj wybor i Ty ponosisz konsekwencje- bo to Ty jestes lysa, a nie fryzjerka.
          Rozumiesz juz o co mi chodzilo?

          A Pepsi nie musisz przede mna bronic, naprawde, tym bardziej ze ona znakomicie zrozumiala moja wypowiedz.
          pozdrawiam

          1. atqa 15 sierpnia 2014 o 22:32

            No i dlatego ze to ja ponoszę konsekwencje to przynajmniej mam prawo krzyczeć, wpadać w furię i zarzucać niekompetencję…i tego dotyczyła moja wypowiedź.
            pozdrawiam również.

          2. IsabelaPapillon 16 sierpnia 2014 o 01:28

            Owszem, osoba poszkodowana ponosi konsekwencje, ale nie uważam, że należy winę zwalać na nasz kiepski wybór. Bo niby na jakiej podstawie możesz ocenić który lekarz jest dobry? Albo fryzjer? Załóżmy, że wysłuchasz pochlebnych opinii i na ich podstawie podejmiesz decyzję. A co jeśli to, co innym osobom odpowiadało, w Twoim przypadku kompletnie się nie sprawdza? Jeśli świadomie ktoś dokonuje złych wyborów to jego sprawa. Ale nie sposób być specjalistą od wszystkiego, trzeba zaufać innym i nie widzę powodów, żeby nie domagać się sprawiedliwości od ludzi, którzy twierdzą, że wiedzą co robią. Zresztą tak czy siak, Pepsi na pewno czuje ciężar pomyłek i chyba uważa, co pisze. Gdyby np. zaszkodziła osobie objętej opieką przez siebie to może byłyby konsekwencje? To już raczej lekarze mniej uważają, przepisują tak durne prochy … Mnie raz przepisano hormony tarczycy bez badania ich poziomu hehe. ..Dobrze, że w porę przestałam je brać, choć i tak szkoda była…. 🙂 Ciao

          3. edyta 16 sierpnia 2014 o 10:22

            „ale nie uważam, że należy winę zwalać na nasz kiepski wybór.”

            Ja w ogole nie uzylam slowa „wina”, nie wiem czy zauwazylas, to nie przypadek. Widzisz, to jest wlasnie znakomity przyklad tego o czym mowilam: szukanie kozla ofiarnego, szukanie winnego. A czasami winnego nie da sie wskazac, bo jak Pepsi wspomniala wyzej, nie ma ludzi nieomylnych i to tez trzeba wziac na klate.

            Co zrobisz, jak w wypadku powaznej choroby dwoch swietnych specjalistow przedstawi ci dwie rozne diagnozy i dwa rozne schematy leczenia? Tu juz nie uciekniesz o tej odpowiedzialnosci o jakiej ja mowie i od koniecznosci dokonania wyboru i od konsekwencji. Bedziesz musiala dokonac wyboru, komu zawierzyc, to bedzie Twoj wybor i na nic zda sie Twoje tlumaczenie, ze nie masz wystarczajacej wiedzy. Bedziesz zmuszona ta wiedza nabyc, a jak nie bedzie Ci sie chcialo i pozostawisz swoje leczenie przypadkowi, to tez Ty, wlasnie Ty a nie lekarz, poniesiesz konsekwencje.

          4. atqa 16 sierpnia 2014 o 13:08

            ..no oczywiście że żaden człowiek nie jest nieomylny.

            Jednak są ludzie, którzy sami siebie uważają za najwyższy autorytet i represjonują myślących inaczej..osoby takie uważają że są w posiadaniu jedynej prawdy i z fanatycznym uporem maniaka deprywuja odmienne tezy z góry uznając je za niewiarygodne…I taka właśnie postawa sprawia paradoksalnie że są niewiarygodni, bo człowiek mądry zawsze jest pełen wątpliwości. 
            To tyle o nieomylności.*

            —-
            Edytko
            …wybacz, ale nie wiem o czym piszesz.
            Oczywiście że mamy:
            -prawo do wyboru
            -odpowiedzialność za wybór i
            -skutki wyborów

            Całe nasze życie składa się z wyborów gdzie wybór jest wyzwaniem i nikt -jak tylko my-nie przeżyje konsekwencji naszych wyborów.Jednak konsekwencji naszych wyrobów nie zawsze poznamy od razu, dlatego nie po wyborze a po konsekwencjach często odsunietych w czasie widzimy czy wybór był trafny, jeśli nie -wówczas żałujemy. 

            Ty natomiast utożsamiając ze sobą „skutki wyborów” z „odpowiedzialnością za konsekwecje” -gdzie „odpowiedzialność za konsekwencje” leży po stronie tzw. zawodów zaufania publicznego jak lekarze czy urzędnicy, czy profesjonalistów w danej dziedzinie -zwalniasz ich z „odpowiedzialności za konsekwencje” które często wynikają nie tyle z ich pomyłki która może zdarzyć się każdemu, ale z utrwalonego niedbalstwa i arogancji…

          5. edyta 16 sierpnia 2014 o 14:17

            „zwalniasz ich z „odpowiedzialności za konsekwencje” ”

            nienienie
            nikogo z niczego nie zwalniam, nie o tym wymiarze pisze

            mam pytanie: wychodzac z domu zamykasz drzwi na klucz?
            po co to robisz? przeciez nikt nie ma prawa wejsc na Twoja wlasnosc i w razie czego mozesz pociagnac taka osobe do odpowiedzialnosci, do poniesienia konsekwencji

            albo
            kupujac lek w aptece sprawdzasz czy wydano Ci prawidlowy? po co to robisz, przeciez obowiazkiem farmaceutki jest wydac wlasciwy lek, w koncu jej wyksztalcenie i pieczatka chyba cos znaczy, nie? i w razie czego mozesz ja pociagnac do odpowiedzialnosci prawnej?

          6. IsabelaPapillon 17 sierpnia 2014 o 00:10

            Edyto,
            Nigdy niczego nie bedziemy pewni, to juz jest kwestia filozoficzna. Na pewno sie tez zgodzisz, ze nie mozna popadac w paranoje i obsesyjnie wszystkiego sprawdzac, bo sie wykonczymy. Ale jak ktos twierdzi, ze sie zna na rzeczy to ma obowiazek sie na niej znac i stale sie doksztalcac. Dalas przyklad dwoch lekarzy o odmiennych zdaniach. Ja bym wybrala byle jakiego i zazadala tylu badan, ze diagnoza bylaby oczywista. No ale dlaczego oczekiwac od kazdej osoby, ze bedzie tak kontrolowal np. specjalistow do ktorych sie udaje?
            Wspomnialas o kwestii winy w moim poprzednim komentarzu. Od razu zalozylas, ze sugeruje postawienie pod pregierzem kazdego kto popelni bledy naszym kosztem. To, czy faktycznie ktos ZAWINIL, popelnil powazny blad niedopuszczalny przy danych kwalifikacjach, czy „ludzki blad” czy inny i czy nalezy kogos za cos sadzic, kamieniowac czy palic na stosie niech sobie kazdy rozkminia osobno. Ale kiedy ktos swiadomie nie majac pelnej wiedzy daje ludziom porady, probuje ich leczyc czy obiecuje pieniadze, inwestycje, cokolwiek, komus zaszkodzi i potem umywa rece pod pretekstem osobniczej odpowiedzialnosci kazdego, kto skorzystal z jego uslug – chyba sie zgodzisz, ze to jest paskudne wyrachowanie i lajdactwo? Bo ja wlasnie w tym kontekscie sie wypowiadam. Pozdrawiam:)

          7. pepsieliot 17 sierpnia 2014 o 07:50

            Isabelo juz teraz nikt tak nie robi, wszyscy się asekurują. Fryzjerka nie rozjaśni Ci włosów, bo się boi. Lekarze każą Ci podpisywać co krok oświadczenia, na drzwiach każdej sali szpitalnej wisi regulamin Twoich praw i obowiązków obsługi, są podwójne weryfikacje. Natomiast co do rad udzielanych w necie, zawsze dokonuje się wyboru, który Tobie subiektywnie wydaje się najbliższy, albo który sprawił że sam sobie pomogłeś. Ja najczęściej korzystam ze stron naturopatów amerykańskich, którzy są znani na całym świecie, co nie znaczy, że oni nie mogą się mylić. Prawda jest taka, że zdrowym ludziom nie można polecać nawet biegania, nie mówiąc o chorych, bo mogą sobie skręcić kostkę i mieć do ciebie pretensje. Dlatego ja też niczego nie radzę, tylko mówię co mnie pomogło, albo co wiem w temacie. Natomiast wszelkie decyzje czytelnikow są podejmowane na wlasny rachunek. Idziesz do lekarza i dostajesz leki, na kaźdym z nich jest litania okropnych skutków ubocznych i musisz sam stanąć przed dylematem, brać czy nie. A jeżeli aspirynę można by zastąpić jakimś naturalnym środkiem rozrzedzającym krew? To co, mam o tym nie napisać? Chociaż nie jestem lekarzem, ani nie sprawdziłam na sobie skuteczności, ani tym bardziej na grupie kontrolnej? Więc piszę o tym co się dowiedziałam, wyszperałam i pokazuję alternatywe. Ale to ludzie sami mogą wybierać. Na szczęście moje zielonki, to jedzenie, ale jak każde jedzenie może uczulać, albo ma jakieś negatywne działanie, jak brokułm czy kapusta. I tak można w nieskończoność.

          8. atqa 17 sierpnia 2014 o 10:06

            Pepsi, ale mi chodzi o odpowiedzialność „zawodową”,
            Np . Ty jako architekt -zobowiazujesz się sporzadzic projekt w sposób zgodny z ustaleniami, obowiązującymi przepisami i zgodnie z zasadami wiedzy technicznej.Jako profesjonalistka to Ty ponosisz odpowiedzialność za wady projektu i odpowiadasz za jego wady zgodnie z jakimś tam art. KC.
            I jeżeli np.schody jakie zaprojektowałas, bylyby „wadliwe” a wina za wadę lezalaby po Twojej stronie , to Ty ponosisz ODPOWIEDZIALNOSC za wady projektu nie zamawiający. Zamawiający który dokonał WYBORU i zlecił profesjonaliscie wykonanie projektu , owszem ponosi KONSEKWENCJE swojego wyboru (złamał się w najgrubszym miejscu na wadliwych schodach) ale nie ponosi zamawiający ODPOWIEDZIALNOSCI za wadę projektu, bo ta lezy po stronie architekta.
            O tym mówię.
            Ale tu na blogu,jako Pepsi Eliot- najbardziej energetyczna osoba jaką znam, fanatyczka zdrowego stylu życia, dzielaca się z innymi swoją pasją (którzy jak chcą, mogą wziąć przykład a jak nie to ich strata) nie ponosisz odpowiedzialności ZA NIC, choć ktoś może nawet zarzuci Ci, że skręcił nogę podczas biegania czy po chlorelli robi zielone bobki 😀

          9. pepsieliot 17 sierpnia 2014 o 11:26

            Atqa cokolwiek nie powiedzieć nie jestem lekarzem i o tym mówię wciąż,kissss

          10. edyta 17 sierpnia 2014 o 11:09

            Dzieki Pepsi, bo ja juz pass. Dziewczyny mowia o sankcjach ekonomicznych, a ja o rzeczywistych konsekwencjach. I tak mozemy jeszcze przez 100 postow w kolko o tym samym.

          11. edyta 17 sierpnia 2014 o 11:14

            „Dalas przyklad dwoch lekarzy o odmiennych zdaniach. Ja bym wybrala byle jakiego i zazadala tylu badan, ze diagnoza bylaby oczywista. ”

            Isabello, nie badz naiwna. Zazadalabys tylu badan…
            wiesz, majac fobie rakowa (to wlasnie dlatego trafilam na tego bloga) od kilku lat czytuje rozne blogi osob chorych na raka. W przypadku tej choroby rozne diagnozy (zwlaszcza w trakcie leczenia) i rozne zalecenia to raczej regula niz wyjatek. A Ty bys „zazadala tylu badan…”
            you made my day:)

          12. atqa 17 sierpnia 2014 o 11:45

            „Dziewczyny mowia o sankcjach ekonomicznych, a ja o rzeczywistych konsekwencjach.”
            Mła? U?
            Tez o rzeczywistych konsekwencjach, z tymże ja o rzeczywistych konsekwencjach wynikających z braku umiejętności, mimo posiadanych kompetencji (np.profesjonalna fryzjerka pali włosy, bo jest chujowa)
            -a Ty o rzeczywistych konsekwencjach wynikających z mojego wyboru (było nie lezc do niej, a teraz pretensję proszę mieć do siebie)
            Ale niech Ci będzie.
            PS.bez wzgledu na roznice to jednakowo, bo z powodu zatrzasnietych drzwi przed farmakologia i alopacja-jestesmy tutaj właśnie i tym optymistycznym akcentem mówię pass i pax 🙂

          13. IsabelaPapillon 17 sierpnia 2014 o 21:48

            Edyto,
            Ty masz fobię rakową, ja właśnie dowiedziałam się o chorobie autoimmunologicznej nieuleczalnej, dzięki której będę dętką prawdopodobnie do końca życia i medycyna konwencjonalna na razie mi nie pomoże. Ja jestem naiwna? Nie. Mnie po prostu wkurwia postawa lekarzy, którzy z łaską wciskają mi kit. Wolę wycisnąć jak najwięcej z takiego gościa i dalej myśleć sama. I jak ktoś leci w kulki, bo mu nie zależy na pomocy ludziom to niech zmieni zawód.
            Jeszcze co do mojej naiwności: po latach zmagania się z depresjami, wahaniami nastroju, wagi itd. SAMA nakierowałam alopatów na badania w kierunku takim a nie innym i moje podejrzenia się potwierdziły. Bo inaczej dalej by człowiek trwał w niewiedzy. Więc uwierz mi, nie zdaję się całkowicie na „ekspertów”. Wątek dotyczył kwestii konsekwencji wyboru, powiedziałam w tym temacie już wszystko 🙂

          14. IsabelaPapillon 17 sierpnia 2014 o 23:45

            Przepraszam, ale muszę to dodać: Edyto, nie twierdzę, że wcale nie masz racji, tylko powiedz starszym np. ludziom w kolejce w przychodni, że są frajerami, bo się słuchają lekarza i łykają leki na ciśnienie jedząc schabik. Nie każdy się zna, czyta blogi takie jak ten, może by czytał gdyby wiedział. O wyrozumiałość mi tu chodzi. Masz prawo do „pieczątki”? Bądź rzetelny, dokształacaj się, nie wprowadzaj ludzi w błąd. Oni i tak mają cięzkie życie pełne wyborów. Pozdrawiam

  21. pepsieliot 15 sierpnia 2014 o 16:43

    Edyta spoko, Basia też z nią gadała, Wy na tym blogu możecie sobie rozmawiać nawet ze ścianą jakbyście chciały :))

  22. lady_mac 15 sierpnia 2014 o 21:20

    Uff, coś gorąco i nieprzyjemnie się tu zrobiło… A ja tak tytułem wsparcia, dawno nic nie pisałam, ale często czytam. Pepsi pisz, pisz, pisz… Doceniam olbrzymią pracę, jaką wkładasz w tego bloga, a że czasem są jakieś niedoskonałości, to takie ludzkie… Buziaki!!!

    1. pepsieliot 16 sierpnia 2014 o 07:19

      Ladymac thx za wsparcie, owocek

  23. lady_mac 15 sierpnia 2014 o 21:23

    I jeszcze jedno: zarażasz nas swoją pozytywną energią, takich ludzi nam trzeba!!! 😀

  24. Nina 16 sierpnia 2014 o 11:38

    Prawdę mówiąc Pesi całkowicie mnie do siebie zraziła, jako sprzedawca suplementów. Niech się Jelenie wystawiają (kupują od tej opryskliwej, niedouczonej handlary), od tego są, ale ja żadnego nie kupię. I wszystkim znajomym serdecznie odradzę ten sklep.

  25. Nina 16 sierpnia 2014 o 13:45

    Atqa ( do Twojego komentarza z 16 sierpnia 2014 o 13:08) po przeczytaniu kometarza nasuneła mi się taka myśl. Pamiętasz swoje pierwsze komentarze na tym blogu. Opisywałaś co Ci tam dolega i ktoś doradził Tobie wit D3 w kroplach. Pepsi natychmiast, jak się tylko zorientowała to natychmiast skasowała komentarze o wit D3 w kroplach. Jej sklep ma jedynie w ofercie witaminę
    w kapsułkach.

    1. atqa 17 sierpnia 2014 o 21:59

      Nina, tak pisałam do Zosi o wit.D3 w kropelkach, faktycznie mój komentarz zniknął prawdopodobnie uznano go za spam, bo podałam nazwę producenta.

  26. Nina 17 sierpnia 2014 o 15:39

    Mylene, to Ty jesteś w stanie coś zrozumieć? Popisałaś się do tej pory tylko rynsztokowym językiem. Jeśli jeszcze, być chciała mi przekazać jakąś swoja cenna rade, to poproszę z tłumaczem. Ja nie rozumiem takiego języka. Rynsztokowy język jest mi obcy i takie chamskie zachowanie, jakże charaktrystyczne dla plebsu.

  27. Basia 17 sierpnia 2014 o 23:41

    Pepsi ja napiszę coś oczywistego. To Twój blog, Twoja ciężka praca. Dla nas bardzo dużo wartościowej, darmowej wiedzy, do której podajesz źródła, a w sumie gdybyś tego nie robiła też nic wielkiego by się nie stało. Masz prawo i każdy bloger to robi selekcjonowac, usuwac komentarze. Jakośc komentarzy też świadczy o blogu i czasami stanowi jego olbrzymią wartośc. Jeśli trzeba przedzierac się przez pyskówki gdy temat dotyczy magnezu to nie jest dobrze. Super, że pozwalasz wypowiadac się osobom o innych poglądach np. dieta tłusta, dieta dot. grupy krwi. Wymiana na argumenty nawet w takich odmiennych kwestiach także moim zdaniem wnosi coś wartościowego i pokazuje otwartośc autora bloga na inne stanowiska. Ale komentarze w stylu ile Twoje zęby kosztowały albo że masz 45 lat albo że jesteś nieudolną handlarą – ja osobiście ze spokojem i zimną krwią bym usuwała bo są nie na temat, są złośliwe i niczego do tematu nie wnoszą. No chyba, że post będzie dotyczył wyżej wymienionych. Może jakiś mały regulamin dotyczący komentowania na tym blogu? Nie wiem…nie chcę Ci dokładac pracy. Dla mnie i wielu innych Twoich czytelników osobista kultura nie jest obca:-) Wypowiada się Tutaj wiele strasznie sympatycznych ludzi!!! Ty jesteś kreatorką tego bloga i atmosfery w komentarzach. Nie zapominaj o tym Pepsi:-)

    1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 08:12

      Basiu dzięki za ten komć, zawsze mnie dziwi, skąd w ludziach tyle jadu. Przecież wystarczy nie czytać tego bloga. Inteligentna szpileczka nie jest zła, ale takie bezinteresowne dźganie, jak opinia o moich projektach architektonicznych jakoby przestarzałych, nawet laska nie wie co się dzieje we współczesnej architekturze wnętrz, bo kupuje dom i wnętrze, albo cztery kąty.Usunęłam to, nie mówiąc o tym wieku, ściskam Cię Basiu & kissssssssssssssss

    2. Basia 18 sierpnia 2014 o 12:23

      Tu druga Basia(namnożyło nam się Baś na blogu) – chcę tylko Nina powiedzieć, że nie trzeba mieć licówek – serio, moja siora ma takie biale zębiska i od lat ludzie pytają co robi, jakich zabiegów używa, bo nie chcą wierzyć. A szczęściara wzięła po mamie w genetycznym darze, do tego jak się ma taki skarb to się o nie go dba – siostra nie pije prawie kawy i herbaty, używa filtrowanej wody do płukania zębów, żeby nie było osadu.

      A na blogu było dużo zdjęć aktualnych, np z wizyty Pepsi w RO organic, nie zapominaj też że na blogu na pewno komentują osoby które widują Pepsi – jacyś jej znajomi czy przyjaciele, naprawdę przy popularnym blogu każdy raczej uważa by nie robić przekolorowan – pomijając zwykłą rzeteelność, właśnie z powodu tego że blog staje się rozpoznawany wśród bliskich i znajomych królika. Teraz sobie przypomniałam że ze dwa lata temu jak była akcja – kapsi 007 to Pepsi wrzuciła masę fotek demonstrujących prawidłowe wykonanie ćwiczen i na tych zdjęciach widac doskonale jak szczupłe i gibkie ma ciało.

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 20:39

        Polać Basi kissssssssssssssssss

      2. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:20
  28. Basia 18 sierpnia 2014 o 21:56

    Powiem szczerze Nina- czytam tego bloga od poczatku, od 2012 roku i od poczatku nawijka na nim była podobna-sport, zdrowe żarcie, potem doszły różne tematy socjologiczne,ale zaczynając go pisać Pepsi była roślinożerką z bardzo długim stażem i biegała też od wielu lat, wiec nie rozumiem dlaczego foty sprzed dwóch lat, zpoczatku bloga uważasz za nieaktualne. Sa jak najbardziej aktualne, nie obchodzi mnie ile Pepsi ma lat, a powiem sczczerze że im wiecej tym lepiej, bo chciałabym być taka nieskostniała mentalnie w jej wieku i z takim szczupłym ciałem, gdy wiekszość kobiet koło 40tki zaczyna pitolić o spowolnionym metabolizmie i że nie chce sie im tego czy tamtego bo mają swoje lata. Entuzjazm i witalność jak sie jest bardzo młodym to normalna sprawa, a w dalszych latach to już nie tak czesto spotykane i tym bardziej godne podziwu.

    1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 22:02

      Basiu THX 🙂

  29. dorota 21 sierpnia 2014 o 08:43

    Ach – muszę i ja choć z opóźnieniem – dziękuję Ci za ten szczery i przejmujący wpis – paradoksalnie dał mi kolejna porcje motywacji. Dziękuję Ci za Twoją ciężka pracę, za to, że jak rano odpalę komp to znajdę znowu kilka zdań, które pociągnął mnie do góry, za to że jak mi się zacznie mieszać, to u Ciebie zawsze znajdę coś co mnie przywróci na właściwe tory, za to że dzięki Tobie wiary nie tracę. Ściskam Cię mocno i dobre myśli Ci posyłam!

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się