Strefa VIP
Sklep
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
288 online
49 372 199

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie
Archiwum
Czy globalne zero glutenu wyciągnęłoby Burżuazję z czarnej dziury?

gluten-free-bread

Czy globalne zero glutenu wyciągnęłoby Burżuazję z czarnej dziury?

Elllllooooo,

Spalacz tłuszczu -Bikini Burn TiB

Spalacz tłuszczu -Bikini Burn TiB

Arthur Schopenhauer, niemiecki filozof nawinął swego czasu:

Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyśmiewana. W drugim wywołuje gwałtowny sprzeciw. W końcu zostaje zaakceptowana, jako coś oczywistego.

Czy to są prorocze słowa w odniesieniu do glutenu? Że powinno go być zero i to globalnie? Yyy …, że aż taka rewolucja?

Czy naprawdę istnieje wystarczająco dużo dowodów, aby domagać się takiej ogromnej zmiany w diecie każdego człowieka, praktykach rolniczych i produkcji żywności?

Ale przecież doszło nawet do tego, że nawet niektórzy lekarze twierdzą, że gluten jest uniwersalną toksyną.

Czy wszyscy oszaleli, czy tylko chcą być modni?

Odpowiedź jest jednak jeszcze bardziej niepokojąca dla nas wszystkich, bowiem gluten powinien być całkowicie wyeliminowany z naszego łańcucha pokarmowego.

Optymistyczne prognozy są takie, że w przyszłych pokoleniach wszystkie renomowane firmy przetwórstwa spożywczego, wyeliminują gluten.

Ta prawda jest bardzo trudna do zaakceptowania i zrozumienia, tylko z tego powodu, że chleb i inne produkty z pszenicy były podstawą naszej diety od tysięcy lat. Tak więc, gdy nagle okazuje się, że nasz podstawowy pokarm jest szkodliwy, to właściwie nie można w to uwierzyć. Dlatego nawet jakby okazało się to być prawdą i tak na początku zostanie wyśmiana.

Niestety dziesiątki badań potwierdza ten fakt do obśmiania.

Jeszcze dwadzieścia lat temu, mało kto nawet wiedział o istnieniu słowa gluten

Obecnie większość osób słyszało, że gluten jest substancją – białkiem zawartym w pszenicy i niektórych innych zbożach. Ale większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z krzywdy, jaką gluten codziennie wyrządza im i całym narodom.

Większość ludzi sądzi, że yyy … owszem, to jest, gluten jest, ale ich samych rzecz nie dotyczy.
Dieta, którą promuję, jest całkowicie wolna od glutenu. Namawiam więc do jej stosowania przez całe życie.

Zero glutenu przez całe życie.

Niestety z glutenem jest trochę tak, jak z darciem faj. Jak przesadzisz z tym nałogiem, to nawet jak rzucisz i tak pewne zmiany zdrowotne mogą okazać się nieodwracalne. Tak też jest z glutenem, dlatego najlepiej od najwcześniejszych lat zaprzestać kontaktowania się z glutenem.

Wyrwij dziecku z grabki precla, którego podali mu rodzice

Profesor Alessio Fasano, jeden z czołowych badaczy w temacie celiakii, zapytany w wywiadzie:
– A co się takiego dzieje, gdy ktoś normalny je gluten?

Na to profesor sceptycznie; – Ludzie nie mogą strawić, że są wrażliwi na gluten, a tymczasem syndrom glutenu dotyka miliony. Wrażliwość na gluten, to nowa odpowiedź immunologiczna, która dotyka miliony osób, a ludzie ci mogą mieć około stu objawów podobnych do innych, z tą jednak różnicą, że tak jak przy celiakii układ odpornościowy atakuje ściany jelit.

Decydujące pytania w temacie glutenu

Żeby żądać globalnej likwidacji glutenu na świecie, czyli zero glutenu, wcześniej musimy odpowiedzieć na kilka istotnych pytań.

Czy powinniśmy zmienić nasze cielska?
Jakie choroby są związane z jedzeniem glutenu?
Jak duże jest faktyczne obciążenie glutenem?
Jakie są dowody na to, że wszyscy jesteśmy niepokojeni przez gluten?
Czy balast chorób związanych z jedzeniem glutenu jest wystarczająco duży, aby uzasadnić globalny zakaz żywności z glutenem?
Czy naprawdę istnieje wystarczająco dużo dowodów, aby domagać się tak ogromnych zmian w podstawowej diecie prawie każdego człowieka? Zmian w rolnictwie i przemyśle wytwórczym?
Czy nasza planeta przetrwa bez glutenu?
Czy możemy glutenowi powiedzieć wielkie Joł, sorki, wielkie Noł?!

Zacznijmy od pierwszego postulatu:

Powinniśmy zmienić nasze cielska?

Zanim przejdziemy do tłumaczeń, dlaczego gluten jest tak szkodliwy dla naszego organizmu, uczciwie byłoby najpierw zadać sobie pytanie, dlaczego nie zmienić naszego systemu odpornościowego, aby tolerował gluten, a nie unikać glutenu?

Bowiem są tylko dwa wyjścia, albo zmodyfikować swoje ciało, albo yyy … zmienić swoje jedzenie?

To nie są żarty.

Faktycznie istnieją dwie szkoły myślenia na temat celiakii. Pierwsza, to modyfikacja diety i unikanie glutenu, albo druga modyfikować ludzi, aby mogli tolerować gluten.
Jest jeszcze opcja domyślna, czyli nie robić nic, po prostu zostawić sprawę tak jak jest, niech miliony cierpią z powodu strat zdrowotnych związanych przede wszystkim z pszenicą, czyli glutenem.

Jak można zmodyfikować swoje cielsko?

Noooo są lekarstwa, czyli dragi, albo szczepionki, wszystko bardzo chemiczne, które potrafią modyfikować odpowiedź immunologiczną na gluten. To nie wydaje się rozsądne, ba, to wydaje się sprzeczne z jakąkolwiek logiką, chyba, że z tą, która rządzi w naszym zagównionym, ups, zaglutenionym świecie.

Tak na przykład uważa zacny Australijczyk, profesor Bob Anderson badacz w pierwszej organizacji na świecie, która aktywnie poszukuje rozwiązania problemu celiakii. Profesor Bob uważa, że jest to tylko kwestia wypracowania podstaw molekularnych dla celiakii, które to molekularne osiągnięcia następnie zrewolucjonizują leczenie i zapobieganie.

Yyy … dajcie nam więcej leków i szczepionek, żebyśmy mogli zmodyfikować nasz system odpornościowy do żarcia kajzerek i brioch, chcemy pozdychać od tego, byle nie od pszenicznych protein, bowiem.

Nigdy w życiu nie oddamy buły dobrowolnie!

To jest najgorszy z możliwych interwencjonizmów badawczych. Już nie znoszę profesora Boba. To znowu niezwykle udana komercyjnie farmakologia.

Zróbmy leki i szczepionki dla jaraczy faj, żeby mogli kontynuować darcie nawet we śnie.

Czy ktoś się zastanowił, o ile łatwiej przyszłoby rzucenie palenia, gdyby nie było papierosów? To samo jest z glutenem. Powinien, jako rzecz wysoce szkodliwa, po prostu zniknąć z powierzchni Ziemi. Gdyby nowe dzieci rodziły się na planecie bez pszenicy i fajek, czy mogłyby odczuwać tęsknotę?

Gluten wyrządza szkodę naszym jelitom, ale kij z tym, najgorszą wadą glutenu jest ta, że dobiera się do naszych neurologicznych ścieżek.

Od glutenu siada nam psyche, a to bardzo smutne

Jakie więc choroby są związane z jedzeniem glutenu?

Gdyby gluten wpływał tylko na samopoczucie wąskiej grupy osób z celiakią, nikt by się tym specjalnie nie przejmował. Są choroby i będą, więc psy szczekają, ale karawana idzie dalej.
Ale jeśli okaże się, że gluten ma fatalny wpływ na całą populację, to jest tylko jedna metoda, czyli całkowite wykorzenienie glutenu z ludzkiego łańcucha pokarmowego. .

Szacuje się, że jedna czwarta (25%) populacji cierpi na jedną lub więcej chorób autoimmunologicznych. Niemniej jednak, jaka część tej choroby jest spowodowana przez gluten nie jest jeszcze znana, miejmy jednak poważne podejrzenia. Wystarczy odstawić gluten, żeby się przekonać.

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zapalenie tarczycy Hashimoto, reumatoidalne zapalenie stawów, czy cukrzyca, nie mówiąc już o celiakii również klasyfikowanej jako choroba autoimmunologiczna.

Jak więc powinna wyglądać profilaktyka?
Zero glutenu

Uniwersytet Chicago mówi:

– Każda osoba, która posiada jakieś zaburzenie autoimmunologiczne, niezależnie czy ma objawy celiakii, powinna być badana na celiakię, a jeśli wyjdzie wynik ujemny, test należy okresowo powtórzyć.

Podobne postulaty możemy znaleźć w publikacjach wielu naukowców, o czym można przeczytać na stronie dr hab. Rodney Ford’a lekarza i pediatry, od lat zajmującego się tymi zagadnieniami.

Oprócz chorób autoimmunologicznych z glutenem wiążą się choroby mózgu, nerwów i psyche.

Wspominałam kiedyś o książce dr Rodney’a Forda ” Szokująca prawda o glutenie”

Wiele chorób neurologicznych związanych jest z wrażliwością na gluten. Łącznie ze schizofrenią, dlatego bywa, że udaje się ją wyleczyć przerywanym postem i witariańską dietą.

Nie musisz mieć celiakii, żeby Twój mózg odnotował wrażliwość na gluten 1

Można uniknąć poważnych problemów neurologicznych tylko poprzez wyeliminowanie glutenu w porę ze swojej diety.

Pszenica jest używana na całym świecie, ale nie dlatego, że jest to dobry pokarm, tylko ze względu na tradycję i wygodę.

Przez tysiące lat, nikt nie miał pojęcia, że ​​gluten mógłby być przyczyną chorób. Przez wieki, gluten pszeniczny siedział w kuchni azjatyckiej i był ceniony przez piekarzy, bez najmniejszej refleksji, że może wyrządzać krzywdę. Przez tysiące lat chleb stał się jednym z naszych podstawowych produktów spożywczych.

Ale 60 lat temu prof W Dickie w swojej pracy opublikowanej w 1953 roku odważył się napomknąć o problemie z glutenem 2

Dopiero 60 lat temu!

Pięćdziesiąt lat temu, celiakia była uważana za bardzo rzadką chorobę, dotykającą jedną na pięć tysięcy osób, więc o czym tu było gadać. Jednak ostatnie badania epidemiologiczne wykazały, że około jedna na pięćdziesiąt do stu osób czyli 2% populacji jest dotkniętych chorobą trzewną.

Od tego czasu inne grupy badawcze zauważyły stały wzrost częstości występowania celiakii.

Celiakia jest obecnie uznawana za jedną z najczęstszych chorób na całym świecie 3

Jednak szacuje się, że czterech z pięciu Australijczyków z celiakią pozostaje niezdiagnozowanych 4.

A do tego ta nierozpoznana choroba trzewna jest znacznie wyższa w innych krajach. Wybuch choroby trzewnej w Indiach, to osobny rozdział, bowiem chodzi też o rodzaj uprawianej na wielką skalę pszenicy.

Można wymienić ponad 300 objawów celiakii

Celiakia dotyka ludzi w różny sposób. W ten klasyczny, czyli biegunkę i niedożywienie, ale też wiele innych.

Wczoraj napisała do mnie osoba na fejsie, czy możliwe, że ona ma łojotokowe zapalenie skóry głowy od glutenu? Odpowiedziałam jej, że jak najbardziej tak. To są bardzo oczywiste objawy. Na to ona: – a co można zrobić? Może, yyy… przestać jeść gluten?

No i jakie tu mamy jeszcze objawy?

Wzdęcia / ból brzucha
Biegunki / zaparcia / blade, cuchnące stolce
Wymioty
Zaburzenia wątroby i dróg żółciowych
Utrata masy ciała / niższy wzrost
Niedobory żelaza / niedokrwistość
Przewlekłe zmęczenie / zmęczenie
Opóźnione dojrzewanie
Bóle stawów
Mrowienie / drętwienie w nogach
Owrzodzenia jamy ustnej
Wysypki skórne / opryszczkowe zapalenie skóry/ wypryski
Kłopoty z zębiskami / przebarwienia / strata szkliwa
Niepłodność, nawracające poronienia
Cienkie kości / osteoporoza
Choroby neurologiczne / neuropatia / ataksja
Zaburzenia psychiczne / depresja

Co jest charakterystyczne, że wiele, a nawet większość z tych osób nie ma celiakii, ale mają takie objawy, a one są spowodowane jedzeniem glutenu.

To z powodu tak nietypowych objawów miliony przypadków uczulenia na gluten nigdy nie będą rozpoznane

Na przykład większość osób z opryszczkowym zapaleniem skóry nie ma dokuczliwych objawów jelitowych.

Dochodzi nawet do tego, że choroba jeszcze się rozwija, nawet po wejściu na dietę bezglutenową. Jest to prawdopodobnie związane z długotrwałym charakterem działania alergenu IgA.
Jeszcze w zacofanym jak widać XX wieku, choroba z powodu glutenu wiązała się jednoznacznie z chorobą trzewną. Tak była postrzegana.

Obecnie zespół glutenu to:

Uszkodzenia mózgu i nerwów
Choroby autoimmunologiczne
Choroby umysłowe
Choroby skóry
Zaburzenia gastroenterologiczne

Jak się teraz mówi o tej celiakii, nie celiakii?

Nietolerancja glutenu
Wrażliwość na gluten
Zespół glutenu.

Nie wymieniłam jeszcze chorób serca, a można dostrzec związek między chorobą trzewną, a kardiomiopatią 5

No i w końcu odłożenie widelca.

Tak, gluten może

A z pewnością skraca życie 6

Lektyny, fityniany i pszenica and alergicy

Niestety, gluten to dopiero początek katastrofy związanej z pszenicą.

Bowiem pszenica zawiera jeszcze inne kiły/toksyny, jak alkohol rozpuszczalny składnik białkowy pszenicy znany jako gliadyny. Fatalne i za wiele złego odpowiedzialne.

Glikoproteina, lektyny mogące powodować bezpośrednio uszkodzenia jelit. Potrafią dostać się też do krwiobiegu. Mają również potencjał neurotoksyczny.

Exorphiny znane jako gliadomorphin / glaidorphin, mogące dostać się do mózgu.

Bardzo wysokie poziomy kwasu asparaginowego i glutaminowego. Te aminokwasowe kwasy mogą spowodować nadmierną aktywację receptorów komórek nerwowych, czyli reakcję „ekscytotoksyczności”. Jest to proces prowadzący do patologicznego zwapnienia nerwu wywołujący uszkodzenia mózgu.

Nie mówiąc już o chorobach trzewnych, czyli celiakii.

Blok mineralny

Na koniec jeszcze dodam o bloku mineralnym, czyli fitynianach zawartych w ziarnach z glutenem. Zapewne Możni słyszeli o naturalnie występujących substancjach, które przechowują fosfor w roślinie i nasionach.

Są to sensu stricte fosforany, ale wiążą zasadnicze minerały, takie jak wapń, magnez, cynk, mangan i żelazo. W związku z tym, te fityniany zmniejszają dostępność wielu z tych ważnych składników mineralnych, pomimo tego, że Możni umieszczą je rezolutnie w swojej diecie.

To prowadzi do niedoborów. Niedobory prowadzą do niedożywienia. Niedożywienie prowadzi do choroby.

No i jest jeszcze najzwyklejsza alergia na pszenicę.

Jedno dziecko na sto jest po prostu uczulone na pszenicę. Nie jest to jednoznaczne z wrażliwością na gluten, ale również deprecjonuje pszenicę.

Czy w takim razie koncepcja całkowicie bezglutenowego świata, jest głupim, czy mądrym pomysłem?

Tyle, że:

Jak wykarmimy całą populację świata bez pszenicy?
Jak można podmienić tradycyjny chleb na bezglutenowe pieczywo, do tego przystępne cenowo?
Jak zamieszać ludziom w saganach, odbierając im to co wielbią?
Jak można przekonać wielki biznes, czyli rolnictwo?
Jak zrekompensujemy wielkiej farmacji wielkie ozdrowienie społeczne?
Kto nam sfinansuje wieloletnią/długą starość?
Jak przemysł zbrojeniowy zareaguje na złagodnienie stron konfliktów, zawsze nabombionych neurotycznie do zakapiorstwa na glutenie narodów?

To są naprawdę trudne pytania i może się okazać, że zero glutenu to utopia. I że znowu wygra modyfikowanie ludzkich cielsk, chemiczną dragą i szczepionką.

Tu jest stronka dr. Rodneya Forda, który bardzo rozkminia te sprawy, ale się póki co nie otwiera.


rawfooooodzik
pepsik

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

 Jak rozpoznać braki Witaminy C i o pomijanym sposobie na nietolerancję glutenu

Czy dieta bezglutenowa robi cuda?

Dobre suplementy kupisz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:

Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy


 

(Visited 7 461 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. bio77 19 maja 2015 o 22:11

    Pepsi takie wpisy czyta się zdecydowanie lepiej, bez wprowadzania Twojego dziwnego stylu pisania 🙂 bez urazy

    1. pepsieliot 20 maja 2015 o 09:41

      Bio 77 to co napisałaś sprawiło mi jednak przykrość, bez urazy

      1. Niki 20 maja 2015 o 16:37

        że się wtrącę pardą, mnie też by to zdeprecjonowało, uraziło. Ja to widzę tak: pisząc gdzie popadnie wyrobiłam sobie pewien styl przekazu, osobliwe słownictwo, które nie tylko mnie wyraża, ale i tworzy kreację dzięki czemu łatwiej przekazać pewne trudne do zaakceptowania czy zrozumienia sprawy. Język naukowy jest jaki jest, wielu z nas nie rozumie znaczenia wielu terminów fachowych, przyjmujemy na słowo i idziemy dalej nie wnikając głębiej co to dla nas oznacza, jakie ma przełożenie na nasze życie, z kolei taki osobliwy słownik potoczny oswaja z tematem. Jest sobie taka Pepsi, nie jakiś naukowiec ze stężałą twarzą i w smutnym garniaku, tylko ktoś mówi swojskim językiem, zabawnym, obrazowym, formuje słowa na poczekaniu w niebywałe kształty, nie przebiera w słowach, czasem zgani, wyciągnie diabełka z pudełka i wiesz, że zagrożenie jest realne. Łatwo tak ubrane treści docierają do świadomości i widać to np. w lajkach, gdy tu przyszłam było nieco ponad 2 tys. obserwowałam jak szaleńczo liczba rosła.

        1. pepsieliot 20 maja 2015 o 18:11

          Niki thx

          1. przecinek 22 maja 2015 o 07:23

            Mnie się styl jak najbardziej podoba:) Jedyną rzeczą, która może przeszkadzać przy czytaniu, jest naprawdę fatalna interpunkcja, aż w oczy kłuje… Może jakaś korekta;)?

          2. pepsieliot 22 maja 2015 o 10:01

            masz rację fatalna, ale pracuję nad tym, no i od dawna piszę naprawdę razem, a to denerwowało bardziej niż interpunkcja

    2. Królik 20 maja 2015 o 17:39

      eee tam lepiej, mnie np. ten styl właśnie tu zatrzymał, pamiętam jak dziś kiedy przypadkiem trafiłam na wpis o drogim eko żarciu w kontekście polskiej rodziny i gdyby nie ten styl właśnie to zamknęłabym stronę i uznała ją za jedną z setek takich samych. A po przeczytaniu tamtego artykułu byłam pod wrażeniem w jak świezy i przystepny sposób można przedstawić problem, który był już tłuczoy milion razy. I to mi się właśnie spodobało, że da się ze stylem, ale jednocześnie widać, że inteligentna osoba to pisze 🙂

      1. pepsieliot 20 maja 2015 o 18:08

        Króliku thx

  2. Agata 19 maja 2015 o 22:49

    Dobre. Staram się wprowadzać zmiany, dzieci przyjmują z trudem brak bułek i chleba pszennego. W sklepach ściema z tym chlebem „żytnim” czy „graham”. Ale nawet małymi kroczkami w końcu może uda się wyeliminować pszenicę. Dzięki za motywację 🙂

  3. ANNA 20 maja 2015 o 07:30

    A ja się zastanawiam skąd u mnie nawrót depresji. . Po kilku miesiącach diety bez glutenu w piątek zjadłam wieczorem pierożki. A, raz na czas mozna – pomyślałam. W niedzielę wieczorem już miałam doła. Nie mówiąc o poniedziałku i wtorku. Pieknie. Mam jasną odpowiedz. Glutenowi mowimy zdecydowane NIE. GLUTEN MUSI ODEJŚĆ. calusek i owocek Pepsi (czutam Twoj wpis popijając raw fruit smoothie) 🙂

    1. pepsieliot 20 maja 2015 o 09:41

      Anno ściskam i życzę ślicznych humorków

      1. Basia 21 maja 2015 o 15:19

        A ja myślę że nawró† depresji miałaś zanim sięgnęłąś po pierożki i dlatego po nie sięgnełaś, bo jak łapie nas smutek to chce się nam zapchać takim zmulającym maminym jedzonkiem – pierogi, bułeczki, ciasta

  4. Kama 20 maja 2015 o 08:31

    Przez rok karmiliśmy się bez glutenu ze względu na najbliższą mi osobę. Cyrków z tym nie ma, nawet fajny chleb można upiec z mąki gryczanej. Ja (niestety) stwierdziłam, że mnie gluten niestraszny i od czasu do czasu u znajomych coś podskubałam. I cały rok zajęło mi zrozumienie, że trzeba się wyrzec nawet paluszków, żeby zobaczyć efekt. Od 4 miesięcy nie tykam glutenu nawet kijem i dopiero teraz widzę, jaki to daje efekt. Co rusz opowiadam znajomym o nas (o tej najbliższej osobie już nawet nie muszę – na papierku mam poprawę wyników badań, a i lekarstwa dało się odstawić, więc nikt nie jest w stanie tego zakwestionować), a maksymalnego wku**u dostaję, gdy ci potakują na zasadzie: uśmiechaj się i powoli wycofuj z tego tematu. Joł. Ciul, że sobie robią ała. Ale jak widzę, że ich dziecko ma ewidentnie chorobę auto, a rodzic wraz z lekarzem faszerują je coraz większymi pigułami, a po wizycie lecą do makdonalda, bo trzeba dziecku zrekompensować stres, to mam ochotę odebrać im wszystkim prawa rodzicielskie.

  5. Henryk Kurzynski 20 maja 2015 o 08:37

    Wszystko ładnie i pięknienie możemy jeść tego i tamtego to możemy jeść.Wygląda na to,że powinniśmy żyć powietrzem bo wkleję cytat z Poczty Zdrowia:

    Szanowny Czytelniku, Szanowna Czytelniczko,

    Jeśli regularnie spożywasz te antyoksydacyjne produkty: śliwki suszone, rodzynki, jagody, jeżyny, czosnek, kapustę, truskawki, maliny, szpinak, brukselkę, śliwki, brokuły, buraki, pomarańcze, ciemne winogrona, czerwoną paprykę, wiśnie, kiwi, różowe grejpfruty, cebulę…

    Koniecznie przestań to jeść! Zaraz wyjaśnię Ci, dlaczego.

    Antyoksydanty (przeciwutleniacze) są ulubieńcem medycyny naturalnej.

    Mówiono Ci, że Twoje ciało, tak jak i samochód, „rdzewieje“ z wiekiem. I aby zapobiec utlenianiu (rdzewieniu) musisz przyjmować… antyoksydanty.

    No cóż, NIE!

    Po dziesięcioleciach niejasności dotyczących działania przeciwutleniaczy w końcu uzyskaliśmy rozsądne odpowiedzi. Przekażemy Ci je w naszym najnowszym numerze „Naturalnie Zdrowym Być”.

    Najnowsze odkrycia są szokujące: owoce i warzywa starają się nas „zabić”!

    Tak, to nie pomyłka: niektóre z toksycznych substancji zawartych w owocach i warzywach mogą powodować stres oksydacyjny, na który Twój organizm musi natychmiast zareagować.

    Najnowsze wyniki badań naukowych wskazują całkowicie nowe kierunki. Wyjaśniają one w szczególności:

    Czemu właściwie służą przeciwutleniacze – zarówno te naturalne, jak i farmakologiczne?
    Dlaczego ich dawkowanie jest takie ważne: ich skuteczność jest potwierdzona, jeśli przyjmuje się je w małych ilościach, ale uwaga, aby ich nie przedawkować!
    W jaki sposób owoce i warzywa, chcąc nas „zatruć”, robią nam przysługę?.
    Tak mówi cytat a czym mają się żywić weganie całe szczęście,że nim nie jestem jadam wszystko nawet pieczywo bo nie wiadomo komu wierzyć.A oto przykład odnośnie diety bezglutenowej:http:

    //dailytips.pl/beta-glukan-niezwykly-blonnik/

    Jedno jest pewne z moich obserwacji wynika,że jedząc wszystko też można być zdrowym tylko,że do zwykłego jedzenia potrzebna jest ciężka praca fizyczna,która pozwoli organizmowi uruchomić wszystkie funkcje obronne.
    Ja przynajmniej tak miałem kiedy ciężko pracowałem fizycznie nawet po 12 godzin dziennie.A kiedy nie musiałem już ciężko pracować zaczęły się problemy ze zdrowiem.

    Dlatego każdy kto chce żyć w zdrowiu nie powinien bać się ciężkiej pracy.

  6. Alicja 20 maja 2015 o 08:43

    A czy każda forma jedzenia glutenu jest równie szkodliwa? Pszenicę odstawiłam dawno, ale zjadam przefermentowane żyto, czyli chleb żytni na naturalnym zakwasie. Jak z tym?

    1. pepsieliot 20 maja 2015 o 09:36

      Alicjo gluten to gluten, ja od wielu lat byłam frutarianką, ale zdarzyło mi się zjeść codziennie trochę razowca, od 4 lat jestem na witariańskiej 811,więc żadnego glutenu od 4 lat, to inna jakość życia i … biegania

    2. edyta 20 maja 2015 o 16:48

      no wlasnie, tez dostalam teg newslettera z poczty zdrowia. Przerazily mnie te informacje o warzywach, owocach i antyoksydantach. Autor podaje ze wytlumaczy dokladnie o co chodzi w bliskiej przyszlosci, ale czy masz do tego jakis komentarz, Pepsi?

      1. pepsieliot 20 maja 2015 o 18:16

        To jest kretynizm, zawsze taka teoria moźe powstać i można znalexć logiczne dowody, kiedyś mój kolega mówił, że musi drzeć faje bo tam jest witamina pp, której potrzebuje każdy i to jest prawda w tytoniu jest witamina pp

    3. ewig 20 maja 2015 o 22:01

      Henryku nie przytoczę Ci badań, bo takich nie kolekcjonuję. Jeżeli zechcesz to poszukasz 🙂
      Zachowało się w mojej głowie stwierdzenie świata nauki, że podczas ciężkiej pracy organizm zmuszany do ciągłej dyspozycyjności, bez przerwy produkuje hormony stresu i inne „energy-drinki”, które po prostu znieczulają jego naturalne sygnały informujące o przemęczeniu. Pamiętam, że przytoczono przykład weekendowej choroby i absolutnie się z tym zgadzam, po prostu obserwuję to u siebie i mojego męża (on jeszcze dotkliwiej niż ja przechodzi, czas odprężenia). Po prostu organizm wreszcie ma chwilę wytchnienia i przestaje produkcję pobudzaczy. Najgorsze efekty są, gdy przestaje się pracować, np. idąc na emeryturę lub gdy zbyt długo nie mamy zajęcia, a sami nie organizujemy sobie aktywnego czasu.
      Problem w tym, aby we wszystkim zachować umiar, ale dobrze wiemy, że jest to trudne szczególnie przy ciężkiej pracy. Dlatego tak ważne jest, aby przez całe życie „trenować” chwile dla siebie, po prostu się tego nauczyć, poszukać co nas wycisza, odprężą. Nie musi to być bezczynność, ale ważne by było coś tylko dla nas, coś co lubimy. Niektórzy wybierają jazdę na rowerze, inni łowienie ryb, jeszcze inni medytują, kolejni słuchają muzyki …. Wtedy organizm ma szansę się „zresetować” i w zdrowiu doczekać emerytury. Tak, najczęściej ludzie „wysiadają” po zakończeniu pracy zawodowej, a do tego wiadomo, zdrówko już nie takie jak u młodych. Jeżeli przez tyle lat jest nadprodukcja owych dopalaczy, to wiadomo wszystko wysiada.
      A jeżeli chodzi o chleb, to przecież dzisiaj jest to sztuczny pokarm i ileż energii organizm musi wyprodukować, aby pozbyć się tego czegoś i uformować z tego wielką „kupę” – przecież to jest już na wejściu odpad nieprzyswajalny dla naszego organizmu, oczyszczony z dodatkiem mnóstwa chemii. No ale jest radość przez parę sekund w gębie dla kubków smakowych, a potem choćby „potop”.
      Chorujemy bo karmimy obce, nieprzychylne nam bakterie, które właśnie owe odpady sobie upodobały, przy okazji pozbawiając nas, ich żywicieli siły witalnej, ZDROWIA.
      Wróćmy do źródeł, do jedzenia rozdzielnego, bo tak jadali nasi przodkowie dawno temu.
      Nikomu nie przyszło do głowy zaklepać martwą mąką zupy, dzięki czemu całość stała się „kamieniem” dla układu trawiennego. To dlatego po tak i podobnie zaprawionym jedzonku ludzie muszą się położyć, czując ogromne zmęczenie. Organizm mówi, cała energia na trawienie !!!! …..

      Zdrówka życzę 🙂

  7. Henryk Kurzynski 20 maja 2015 o 09:01

    I jeszcze jedno jeżeli chodzi o te fityny to organizm wie jak sobie z tym poradzić.Wiadomo,że powinniśmy spożywać dużo kiszonek,maślanki i kiszonych przetworów mlecznych oraz jeść pieczywo na naturalnym zakwasie,wówczas żadne fityny nie będą szkodliwe.
    Wszakże jesteśmy biologicznymi reaktorami atomowymi i cała przemiana materii opiera się na zasadzie molekularnej.Nasz organizm ten reaktor atomowy podlega samokontroli w normalnym funkcjonowaniu.
    Tak myślę.Chyba,że jestem w błędzie.

    1. pepsieliot 20 maja 2015 o 09:34

      Henryku to są głównie Twoje projekcje życzeniowe i wszystkich tych, którzy chleba nie wyobrażają sobie życia. Nie, chleb na zakwasie ma dużo nierozpuszczalnego błonnika a ludzie którzy go jedzą noszą kamień w żołądku, i nie da się po nim biegać

  8. Niki 20 maja 2015 o 16:16

    Tak sobie myślałam o chlebojadach, jakbym nie miała o czym fajnym myśleć, że jedząc takie podrzędne nawet nie trzeciej a ostatniej kategorii wyroby, przemysłowe preparaty pszenne z krótkim składem jak i tym niebezpiecznie długim, sami spychają się do poziomu biedoty. Bo co za tym idzie, jakość pokarmu wraz ze ślepymi nawykami przekłada się na intelekt, koncentrację w ciągu dnia (często ci ludzie tradycyjni są senni, zmęczeni, znerwicowani, agresywni wręcz i mentalnie oporni – z pewnością to jeszcze nie wszystko) uczucia względem siebie (zaskakujące ilu ludzi podświadomie chce swojej zagłady, gdy jedzą co popadnie, słysząc coś tam że pewne składniki szkodzą) itd itd. to jest to biedota umysłowa.
    I ta kultowa już świętość chleba, którego wyrzucenie czy niejedzenie kwituje się wzrokiem bazyliszka i syczącym językiem.
    Niby tradycyjna dieta, a to nie jest przecież tradycyjny prowiant, czasami tylko taki nieudolnie udaje. Łatwo się nabrać wodząc wzrokiem po kolorach na opakowaniu, szacie graficznej kojarzącej się z wsią nieskażoną cywilizacją i pestycydami, wręcz bajkową – nie czytając na odwrocie co producent mówi i co chce ukryć.
    Glutenowe wyroby i inne podrzędne zapychacze to tzw. strefa komfortu.

    Była niedożywiona.

  9. Ba.bunia 20 maja 2015 o 18:26

    Jeżeli przez sześćdziesiąt parę lat życia jadło się chleb, to porzucenie tego nałogu ( jak każdego innego ) nie jest łatwe. Od roku trenuję niejedzenie chleba, i udaje się…. do czasu jakiejś okazji. Konsekwencje takich okazji są tragiczne – mój układ trawienny dostaje w kość na każdym odcinku. Wracam do owoców i warzyw wg kochanej Pepsi, i spokój. Ale przy każdej następnej okazji wydaje mi się, że nic się nie stanie, jak zjem trochę kochanego chlebka! Ile jeszcze razy dam się nabrać? Makarony i kasze z glutenem mogą nie istnieć. Koniec spowiedzi!
    A teraz przepis z fioletową kukurydzą. Peruwiański kisiel: MAZAMORRA MORADA sprzedawany na ulicach i targowiskach w całym Peru – mój ulubiony (kiedyś) słodki deser, z wiśniami, nie wiedziałam że taki zdrowy.
    Przepis na fioletowy kisiel z kukurydzy (wg Beaty Pawlikowskiej):
    „1/2 kg czarnej (fioletowej) kukurydzy
    1/2 kg ananasa ze skórką
    1 jabłko
    1 pigwa
    1 kawałek kory cynamonowca, 3 gożdziki, 1/4 łyżeczki anyżku
    3 l wody
    1/2 szklanki śliwek, 1/2 szklanki suszonych moreli, 1/2 szklanki wiśni
    trochę cukru
    mąka ziemniaczana
    sok z limona
    Ugotować kukurydzę w wodzie z dodatkiem skórek ananasa, pigwy, jabłka, cynamonu, goździków i anyżku. Odcedzić. Ugotować kompot z pozostałych owoców w niewielkiej ilości wody, z dodatkiem cukru.Kompot wlać do wody z ugotowanej kukurydzy. W malej ilości zimnej wody rozmieszać mąkę ziemniaczaną, dodać do kompotu, doprowadzić do wrzenia przez cały czas mieszając. Zdjąc z ognia, dodać soku z limona. Rozlać do salaterek, posypać szczyptą cynamonu.”
    Pycha! w wersji ze sproszkowaną kukurydzą wystarczy dosypać do kompotu. No i skórek z ananasa kostarykańskiego lepiej nie używać….

  10. Patrycja 20 maja 2015 o 22:01

    Cześć, zaczęłam czyta Twojego bloga, jesteś niesamowita. Mam pytanie, ponieważ masz dużo postów nie mogę odnaleźć odpowiedzi na nie. Jaka jest twoja dieta, tzn jakie posiłki przyrządzasz w ciągu dnia. Co jeść, jakieś przepisy. Ponieważ mam z tym problem, a w internecie propagują różne rzeczy nie zgodne z prawdą Proszę o odpowiedz, lub link do któregoś z twoich postów.

    1. pepsieliot 21 maja 2015 o 09:39

      Kochana Patrycjo, jem 811, witarianizm, program jem i chudnę, jem i chudnę,przerywane poszczeniem, wszystko sobie powolutku znajdziesz, thx za miłe słowa

  11. ewig 20 maja 2015 o 22:30

    Pepsi, jesteś niemożliwa, po prostu w głos się śmiałam, po:

    „Yyy … dajcie nam więcej leków i szczepionek, żebyśmy mogli zmodyfikować nasz system odpornościowy do żarcia kajzerek i brioch, chcemy pozdychać od tego, byle nie od pszenicznych protein, bowiem.

    Nigdy w życiu nie oddamy buły dobrowolnie!”

    Prześmiewco nasz, Twój styl w jakimkolwiek temacie, to jest TO.
    Czekam na książkę, ale postaw warunek, koniecznie z Twoimi rysunkami.
    Jedno i drugie jest SUPER !!!

  12. iza 21 maja 2015 o 09:24

    Trzeba wziąc pod uwagę iż współczesna pszenica nie jest tą samą pszenicą którą jedzono 50 lat temu a ta nie jest tą samą którą jedzono 200 lat temu. Wiadomo, że osoby które sa uczulone na pszenicę, mogą nie być uczulone na jej starsze gatunki takie jak np. orkisz. Obecna pszenica to często hybrydy, czyli wyselekcjonowane i blisko ze sobą spokrewnione ziarno, które poddawane było modyfikacji w celu uzyskania niektórych pożadanych cech, takich jak np. wydajność czy odporność na choroby. Ziarna hybrydowe, czy to zboże czy kukurydza są badzo blisko spokrewnione ze sobą genetycznie i często sterylne. Oglądałam niedawno na TV5 Monde (TV francuska) program nt. ziarna. Były tam łany identycznej, kropla w kroplę pszenicy na tysiącach hektarów. Przedstawiono też nurt nowopowstającej koncepcji różnorodności biologicznej i pan który na swoim polu uprawiał wymieszane ziarna 100 gatunków zbóż. W ten sposób mieszając gatunki rosliny wspierały siebie i były mniej podatne na choroby. Na takim polu było też troche roślin powszechnie uważanych za chwasty, których używamy jako lecznicze zioła. Takie chwasty leczą też rośliny które uprawiamy. Było tez mnóstwo różych owadów. Potem z tego zboża ten człowiek sam wypiekał chleb/ bagietki i sprzedawał. Pytanie, czy pieczywo sprzedawane przez tego rolnika jest tym samym co możemy kupić w supermarkecie? Czy jest równie szkodliwe?

  13. Henryk Kurzynski 21 maja 2015 o 10:14

    Witam! za zdrówko serdecznie dziękuję i pragnę powiedzieć,że całkowicie zgadzam się z tobą.Jednak chodzi i o to,że każdy może sobie upiec sam chlebek jak ma do tego chęci np. żytnio-jęczmienny z mąki razowej gruboziarnistej.Oba zboża doskonale fermentują.kupujemy mąkę i pieczemy bez chemii poddając żyto fermentacji(zakwas) pozostała końcowa fermentacja odbywa się w gotowym cieście możemy dodać pestki dyni,słonecznika, a sezamem posypać i mamy znakomity smaczny chleb.Ja przynajmniej bez chleba żyć nie potrafię i takich ludzi jest multum.Chodzi o to,że trzeba znaleźć pośrednie rozwiązanie bo życie to przyjemność jedzenia i dlaczego mamy sobie odmawiać.Jeżeli ja i inni ludzie będziemy żyli według waszych wskazówek to po prostu zdrowsi umrzemy.Chyba nie o to chodzi w życiu!

    1. pepsieliot 21 maja 2015 o 11:22

      To jest kwestia podejścia, nie mam przyjemności jedzenia rzeczy niejadalnych, a do nich zaliczam chleb. Tak samo nie ciągnie mnie, żeby zacząć zjadać karoserię mojego auta, chociaż gołą gałką widać, że komuś ona smakuje. O tym mówię. Dziecko, które nie zna smaku chleba, cukru, faj, nie będzie do tego tęsknić.

  14. Henryk Kurzynski 21 maja 2015 o 10:34

    Witam !wiem,że jest tak jak piszesz niemniej można samemu upiec sobie porządny chleb żytnio-jęczmienny,oba zboża znakomicie fermentują.znalazłem super sklep ze wszystkimi mąkami nawet są grochowa i fasolowa,ryżowa,amarantusa,z cieciorki itd; wystarczy odrobinę zachodu i nie muszę chodzić głodny.
    Od dziecka jadłem chleb i bez niego nie umiem żyć.Doskonale wiem,że teraz wszystko jest zatrute i życie w higienie jest niezwykle trudne dla każdego.Takie mamy czasy i tego zmienić nie możemy.Możemy natomiast przy odrobinie dobrych chęci żyć trochę lepiej.Bez chorób nikt nie może żyć nawet wegetarianie i weganie bo czytałem właśnie,że jedzenie dużych ilości warzyw i owoców też niesie za sobą duże zagrożenie dla zdrowia.Musimy coś wybrać albo odmawiamy sobie wszystkiego i dłużej żyjemy lub pofolgujemy sobie trochę,ale życie staje się przyjemniejsze.Tak po prostu myślę.Informować ludzi o wszystkim jak najbardziej trzeba a oni sami dokonują wyboru czyż nie tak jak piszę?Dużo zdrowia życzę!

    1. Królik 21 maja 2015 o 14:49

      ja też nie chodzę głodna, a chleba nie tykam. jedzenie 811 wcale nie oznacza odmawiania sobie wszystkiego, wręcz przeciwnie, z całkiem sporej puli możesz jeść na co tylko masz ochotę, objętościowo i kalorycznie jem obecnie więcej niż kiedykolwiek. poza tym przykrą obserwacją dla mnie jest to, że ludzie utożsamiają przyjemność w życiu z jedzeniem. oczywiście jest to ważna i przyjemna część życia, ale czy na prawdę nie ma innych, dla których warto się w tej pierwszej lekko powściągnąć? dla mnie 811 to nie tylko dieta, ale i styl życia, który daje mi mnóstwo energii i przyjemnośći, oprócz jedzenia ogromną przyjemność czerpię z biegania, wspinania się, tańca, kontaktów z ludźmi, swojej pracy, z podróży, obcowania z przyrodą. dlatego dla mnie to bardzo prosty bilans strat i zysków. w końcu nasze odżywianie nie wpływa jedynie na długość życia, ale przede wszystkim na jakość, a ja wolę dołożyć wszelkich starań do tego by móc cieszyć się wyżej wymienionymi rzeczami do końca życia, zamiast ostatnie 10 czy 20 lat wałęsać się po szpitalach czy domach opieki.

      1. pepsieliot 21 maja 2015 o 17:15

        dla mnie jedzeni jest n pierwzym miejscu, jestem zwierzęciem

        1. Królik 21 maja 2015 o 17:24

          hmmm…. to ciekawe, dla mnie jedzenie nigdy nie było na pierwszym miejscu. nie wiem czym jestem w takim razie? 😉

          1. pepsieliot 21 maja 2015 o 17:26

            uwielbiam jeść, rozmyślam o tym co sobie zjem, koło 18 mnie puszcza i zaczynam delektować się hrbatkami

          2. Królik 21 maja 2015 o 17:41

            ja też uwielbiam i niemal codziennie z cieknącą śliną planuję co będę jeść na kolację, ale… to wszystko tylko wtedy kiedy nie skupiam się na innych rzeczach. Jeśli robię coś co mnie pochłania to zapominam o jedzeniu. poza tym jedzenie jest dla mnie chwilową przyjemnością, kiedy kończę jeść ona też się kończy, a co do innych rzeczy odczuwam przyjemność nawet kiedy tylko o nich myślę albo jeszcze kilka godzin po ich zakończeniu. a jak za dużo myślę o jedzeniu to budzi się we mnie wilczy głód i tyle 😀

          3. pepsieliot 21 maja 2015 o 18:02

            no ja znam wilczy głód i wreszcie jestem na diecie, gdzie wilczy apetyt jest zaletą charakteru, niejadki nie mają szans na 811

  15. Eli 21 maja 2015 o 10:56

    No właśnie Iza, ja się zastanawiam, czy gluten glutenowi równy, ja uważam, że należy wystrzegać się głównie współczesnej pszenicy, bo przecież gluten jest np. w dobrym orkiszu, też spotkałam się z opiniami, że osoby mające problem z tolerancją glutenu czy pszenicy po orkiszu czy durum nie mają złych objawów. Ja jak już kupuję makaron to właśnie z durum (mniejsze zło 🙂 ). A co z płatkami owsianymi? Ponoć są zdrowe, choć też glutenowe, lubię jeść owsiankę na śniadanie bo to na pewno lepsze niż kanapki.

    1. pepsieliot 21 maja 2015 o 11:17

      Całe narody jedzące stare odmiany pszenicy narażały się na mniejszą ilość glutenu, ale świrowały tak czy siak

  16. Henryk Kurzynski 21 maja 2015 o 11:00

    Witam! nie mam żadnych materiałów potwierdzających lecz myślę sobie dlaczego artykuł Łukasza dr. Kinga miałby kłamać.Wszakże życie opiera się na równowadze skoro tak to wszystko jest możliwe.Tak myślę.

  17. Henryk Kurzynski 21 maja 2015 o 11:57

    Pepsieliot ciekawy jestem co jadłaś 15 lat temu a czy ty jako dziecko nie jadłaś pieczywa?Szanuję wybór każdego.

    1. pepsieliot 21 maja 2015 o 17:58

      Jadłam bo byłam głupia jak wszyscy wokół, ale odkąd wiem przestałam rzecz traktować jak pokarm

  18. Mateusz Żłobiński 27 maja 2015 o 23:25

    Można by jeszcze dodać, że zboża są jednym z głównych źródeł rakotworczych mytotoksyn, generalnie nic dobrego…

  19. MiRaw 30 maja 2015 o 21:22

    Oj, co racja to racja. Ile ja się nacierpiałam będąc dzieckiem- karmiona przez matkę bułami i chlebem. No, wyboru za dużego nie miałam. Co tyle, że przytupnąć nóżką i stać się weganką, ale ciągle jadłam gluten, jak się człowiek zaczął interesować to i odkrył wroga -> gluten i zboża.
    Ale, bajkowo na 8/1/1 jest być i serio, serio z osoby, która oj, nie miała apetytu, nie czuła głodu – nareszcie głód poczułam i w sumie nie jem często, ale owocki to coś najlepszego, co może istnieć i daje powera 😉

    Oj, gdyby tak wprowadzić ustawę zakazującą jedzenia glutenu byłoby ciekawie, rozmarzyłam się 😉 ale to nie w dzisiejszym świecie niestety.

  20. zotralinka 1 czerwca 2015 o 20:27

    Po tygodniu bez glutenu stwierdzam, że tak marnie to już się dawno nie czułam. Jestem osłabiona, nie mam siły na bieganie, tracę apetyt. Do glutenu wcale mnie nie ciągnie.

  21. Paula 14 grudnia 2015 o 22:39

    Peps, jakie badania 2 Latkowi na obecność cekiakii? Ciagle jest smutny i apatyczny, boli go brzuch po zjedzeniu czegoś z glutenem, etc

  22. WegeNat 25 stycznia 2016 o 08:39

    Mam pytanko dotyczące łojotokowego zapalenia skóry, które ciągle mam w (na?) brawiach – czerwona łuszcząca się skóra.(nawet brwi nie chcą mi odrastać;/ )
    .Jak można się tego cholerstwa pozbyć i od czego może być skoro nie jem glutenu ani nabiału ani mięsa..? Pomóż plis..:)

    1. pepsieliot 25 stycznia 2016 o 14:09

      coś Ci jeszcze WegeNat dolega, czy tylko masz ten problem z brwiami?

      1. WegeNat 25 stycznia 2016 o 14:55

        Mam PCOS (jednak od 5 miesięcy odkąd przeszłam na prawie surową dietę jest mega lepiej) jestem szczupła, brak trądziku itd., tak to nic, żadnych alergii, wysypek itd…U dermatologa dostałam oczywiście maść sterydową, która działa doraźnie..ahhh (Jem jedynie gorzką czekolade 90% w ilośći max. kostka dziennie)

    2. grzegorzadam 25 stycznia 2016 o 17:12

      A próbowalaś ustalić czy te kłopoty nie maja podłożą pasożytniczego?
      To może być przyczyna kłopotów.
      Jak badanie pH?

  23. grzegorzadam 25 stycznia 2016 o 17:08

    Zauważyłem ostatnio dziwną, a może nie dziwną zbieżność ‚kłopotów trzewnych’ i refluksu z zażywaniem antybiotyków.
    Tak jakby z automatu, i zaraz po wizycie u medyka polecane są IPP.
    I zaczyna się wielomiesięczne leczenie objawów z późniejszymi skutkami ubocznymi, juz znacznie poważniejszymi..

    Gluten, gliadyny, amylopektyna ‚a’ tym problemom i tak nie pomagają a wręcz przeciwnie.
    Sterydy odradzałbym, zawsze i każdemu.

    pozdrawiam

  24. WegeNat 26 stycznia 2016 o 08:41

    Hmmm..pasożyty raczej nie, choć zdarza mi się zgrzytać zębami, ale raczej na tle nerwowym..ale nigdy nie wiadomo
    Ph moczu czy jelit?
    Badania podstawowe miałam ok. Co jednak byście doradzili jeśli chodzi o pasożyty?? Olejek z oregano, kora kruszyny, goździki, bylica (piołun) i liść orzecha włoskiego??

    1. pepsieliot 26 stycznia 2016 o 08:45

      Wegenet poszukaj ostatniego wpisu o pasożytach,również znajdziesz pod nim linki do innych artykułów w tym temacie, a także w komentarzach jest sporo mądrych porad. Badamy pH moczu.

      1. WegeNat 26 stycznia 2016 o 11:49

        Podziękowała 🙂

  25. RENATA RYBICKA 13 czerwca 2016 o 15:37

    Jednak prosiłabym o odpowiedź w następującej kwestii. Chleb był podstawowym pozywieniem człowieka całe wieki, jest to fundamentalny element kultury niemal wszystkich narodów, należy zauważyć, traktowany był zawsze z ogromnym szacunkiem. W Ewangeliach chleb ma znaczenie mistyczne. Wydaje mi się, że nie sam chleb jest tu zagrożeniem, który ostatecznie towarzyszy nam od tysięcy lat. Przyczyniło się do tej sytuacji szereg czynników, wyjałowienie gleby, modyfikowana pszenica, nawozy sztuczne, ogólne zanieczyszczenie środowiska, zanik więzi międzyludzkich i w związku z tym notoryczny stres, brak ruchu, zwolniony metabolizm, zwiększona konsumpcja żywności przetworzonej, szczególnie rafinowanego cukru i maki itd itp. Jestem przekonana, że chleb z naturalnej pszenicy, z maki poddanej naturalnej fermentacji, jedzony z umiarem przy zachowaniu zdrowego trybu życia, nie szkodzi.

    1. pepsieliot 13 czerwca 2016 o 19:26

      szkodzi, tylko da się z tym żyć

    2. grzegorzadam 14 czerwca 2016 o 08:17

      Dobrze zrobiony chleb, nie przemysłówka sklepowa jest dopuszczalny.
      Niestety nie tyle szkodzi nam sam gluten GMO, ale suszenie zbóż roundapem przed zbiorem.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się