logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
192 online
54 054 874

 SOBOTNIE OCZYSZCZANIE Z NOWOZELANDZKĄ TRAWĄ JĘCZMIENNĄ BARLEY GRASS THIS IS BIO 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czy jesteś świadoma kiedy oddajesz energię Saturnowi?

    Czyli krótki wpis o sobocie.

    Masz jasność, czym jest centralnie Saturn? Czyli dlaczego całkiem nieświadoma używasz symboli szatana w swoim życiu?

    To nie przypadek, że Saturn jest nazywany „Władcą pierścieni”.

    Kult Saturna jest zakorzeniony prawie w każdym aspekcie naszego życia, ale najprawdziwsze znaczenie Saturna można znaleźć w tajnych stowarzyszeniach (masoneria) i u najgłębszych podstaw religii.

    Dlaczego czekasz na weekend (na sobotę), gdy jesteś zmęczona?
    Dlaczego słowo sobota znaczy „Dzień Saturna”?
    Dlaczego wymieniasz pierścienie podczas zaślubin i to najczęściej w sobotę?
    Dlaczego jest tyle symboliki Saturna zarówno w religiach, jak i w yyy … świecie wielkich korporacji?

    Jak to możliwe, że podczas ceremonii ślubnej wysyłasz energię Saturnowi poprzez wymianę pierścieni? Czy to przypadek, że większość ludzi bierze ślub w sobotę (Dzień Saturna)? Ślub w sobotę jest także bardziej kosztowny (wszyscy chcą brać wtedy śluby), dochodzi więc kwestia pieniędzy, czyli energii oddanej również Saturnowi.

    Dla starożytnych cywilizacji semickich Saturn to najwyższe bóstwo reprezentowane przez czarną kostkę (cube).
    W astroteologii Saturn to po prostu szatan.

    w didaskaliach

    Jeśli spojrzeć na etymologię słowa Kabała, Kabba = kostka i Alah (Allah) oznacza Boga, więc masz sześcian Boga.

    Każdy dzień tygodnia ma swój sens i znaczenie. Na przykład, najbardziej oczywistym dniem jest niedziela, gdyż jest to dzień, w którym wielu ludzi czci słońce, czyli Boga.

    Ale co z sobotą? Dlaczego sobota jest związana z kultem Saturna?

    Rzymianie nazwali sobotę „Dniem Saturna”, bowiem planeta Saturn  kontrolowała pierwszą godzinę tego dnia tygodnia (według Vettela Valensa, kimkolwiek on był). Dla Żydów i Adwentystów Dnia Siódmego, siódmy dzień tygodnia, znany jako szabat rozciąga się od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę i jest to dzień odpoczynku. Kościoły rzymskokatolickie i wschodnie kościoły prawosławne wyróżniają dzień lordowski, czyli niedzielę.

    a propos, w tę sobotę podobno widziano Pepsa w Pizie

    Saturn jest jakby ojcem czasu liniowego, czyli trzyma nas (więzi?) zamkniętych w sekwencjach czasu liniowego. Dlatego wciąż wydaje Ci się, że nie masz wystarczająco dużo czasu, aby zrobić wszystko. Oczywiście jest to tylko pic na wodę dla Twojej fizycznej egzystencji, ponieważ jako boska część oderwana od źródła masz życie wieczne.

    Przepis na cykl Saturna:

    Trzymać kilku 5. latków w pomieszczeniu pełnym 5. latków przez rok, a potem bandę 6. latków z 6. latkami i tak dalej przez 20 lat, dopóki nie są totalnie poddani indoktrynacji  i wtedy dają im magistra i doktorat. Owe stopnie wtajemniczenia są częścią cyklu.

    Brałaś kiedyś udział w takim cyklu, znasz to skądś:)?

    Prawda o kulcie Saturna została ukryta przez tysiąclecia. Teraz nadchodzi czas wielkiego przebudzenia. Nasze systemy edukacyjne nigdy nie przedstawią nam prawdziwego znaczenia Saturna ponieważ mamy w całkowitej nieświadomości oddać zbiorową energię Saturnowi.

    Gdy skumasz co i jak będziesz w stanie się z tego wyzwolić Kochanie. A więc ś w i a d o m o ś ć.

    Na zawsze Twój
    Horry

    (Visited 5 257 times, 1 visits today)
    Horry Porttier - Nius pojawił się niespodziewanie na stronie i nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Gabi Orchita 29 października 2017 o 00:46

      Mówisz o Saturnie i na myśl przychodzi mi album pośmiertny M.Jacksona, którego glowa jest otoczona pierścieniem Saturna a wiemy że zanim umarł prosił ludzi o kwestionowanie wszystkiego co nam podają na tacy. Od tego momentu automatycznie kojarze Saturn z negatywną energią choć za dziecka zafascynowana Sailor Moon uwielbiałam tą planetę. A może Harry napiszesz coś o Czarodziejce z Księżyca? O homoseksualizmie dowiedziałam się z tej mangi i po latach (moja obsesja nie minęła 😉 widzę że to nie jest niewinna manga 🙂
      P.S. Za 5 godzin muszę/chcę wstać i szykować się na Maraton a tymczasem czytam pepsieliot i słucham audycji na YT kogoś innego. Ludzieeeeeee

      1. Horry Porttier 29 października 2017 o 07:02

        No to trzymamy kciuczki <3

    2. Lotta 29 października 2017 o 01:41

      Helpppp ludziska

      Jem rano (ok. 10) green szejka z 6 bananów, po którym jestem po GODZINIE głodna (!!!), później jem zazwyczaj o 12 duży „obiad” , a później jakieś daktyle / awokado co tam mi się nawinie
      … i … mam strasznie wychłodzony organizm mimo ze jem jak za 3, kiedy w pomieszczeniu jest poniżej 16 stopni (np w mojej pracy czasem) to mam drgawki z zimna… strasznie złe znoszę zimno. Mam 160 cm wzrostu i 45 kg wazę, dużo ćwiczę, badałam tarczyce i inne badania wszystko oki jest… nie chce tak marznąć to dla mnie katorga i największa tortura 🙁

      1. Pepsi Eliot 29 października 2017 o 07:01

        odstaw szejka, zamiast tego zrób sobie na ciepło zupę z pomidorów bio, z rozgrzewającymi przyprawami. Tak jest na rawie przez pierwsze 1-1,5 roku jadłam szejki w kurtce puchowej, nawet w lecie 🙂 Teraz już nie marznę.

      2. grzegorzadam 29 października 2017 o 20:22

        Jak z jodem?

    3. Anastazja 29 października 2017 o 12:35

      Pepsi… łzy mam w oczach ze szczęścia, bo odkryłam, że wszystko co się dzieje w moim życiu to NIE przypadek

      Zawsze byłam sfrustowana, że nie umiem gotować (moja mama zmarła gdy byłam mała, zostałam sama z tatą i „próbowałam” się uczyć sama gotować, ale to było jak grochem o ścianę)… odrzucałam facetów, bo wstyd mi było, że nie umiem gotować, cokolwiek przyrządzałam było bez smaku i po prostu niedobre… ogólnie od małego przez to jadłam jak najwięcej surowizny, czyli to co najłatwiej się przyrządza… i to mi zawsze najbardziej smakowało… uwielbiam smaki żywych warzyw i owoców, gdy zjem coś „ugotowanego/usmażonego” to czuję się źle… tak, raw dieta to jest to, keidyś było mi wstyd, a teraz jestem szczęśliwa, że nie umiałam i nie umiem gotować…

      ale do tej pory odrzucam facetów, bo wiem, że żaden nie zaakceptuje tego, że nie umiem i nie chcę gotować, że wolę surowiznę… chciałabym stworzyć związek partnerski z kimś, ale z drugiej strony tutaj w Polsce mężczyźni gdy usłyszą, że kobieta nie gotuje to się ulatniają…

      1. Pepsi Eliot 29 października 2017 o 12:52

        Yyy … muszę przyznać, że jestem zdziwiona. Skąd przemawiasz? Z jakiej linii czasowej? W którym świecie równoległym żyjesz? Jestem starcem i nigdy w swoim starczym życiu nie spotkałam faceta, który interesowałby się tematem, czy umiem gotować? Oczywiście, że czasami gotuję, ale tylko dla jaj.
        Czy naprawdę nie spotkałaś na swojej drodze człowieka, który sam kombinuje sobie jedzenie, a nawet potrafi się podzielić?
        Fajnie, że jesteś na raw, ale zacznij się budzić, bo przyszedł czas. Wszystko co się wokół Ciebie dzieje jest Twoim obrazem, zwierciadłem, projekcją Twojego ego. Loooovciam.

        1. Anastazja 29 października 2017 o 13:06

          kocham Cię również lustro

          1. Anastazja 29 października 2017 o 13:08

            yy połowa komentarza mi uciekła

            miało być

            kocham Cię <3

            właśnie na swojej drodze życiowej (mam 25 lat) spotykałam facetów, którzy gdy dowiadywali się że nie potrafię gotować to uciekali… zawsze się obawiałam, że jeśli nie będę potrafić gotować – nie znajdę faceta, więc na takich trafiałam = lustro

            eureka…

            1. Pepsi Eliot 29 października 2017 o 16:03

              <3

            2. grzegorzadam 29 października 2017 o 20:24

              gdy dowiadywali się że nie potrafię gotować to uciekali”

              Nie masz czego żałować, trafisz na normalnego w końcu.

      2. Kats 29 października 2017 o 14:35

        To jakiś przykry program po prostu. Moja bratowa nie umie gotować, w ich domu gotuje mój brat i jakoś nikomu to nie przeszkadza;) Nie każdy musi umieć ani lubić gotowanie.

        1. Maja 30 października 2017 o 10:13

          Ja też nigdy nie gotowałam i nie było problemu, a wręcz przeciwnie u mnie nie wchodziły w grę związki z chłopakiem który nie gotuje 🙂 . Jestem dumna ze swojego braku umiejętności kuchennych , radzę to samo. Pozdrawiam Wszystkich.

    4. LuminAdi 29 października 2017 o 13:19

      ….a mnie to tam nigdy jakoś te łikendy nie pociągały, szczególnie soboty 🙂 Przereklamowane jakieś i do dziecka jakby NA SIŁĘ 😀 Także luuuzik 🙂
      Ale…Horry, czy słyszeli wy tam w klubie 😉 że np Jowisz miał/ma być drugim słońcem? Że tam tentego zapałeczką zamajtać i „zapłonie” 🙂 Ciekaawy ten nasz Solarsystem że hej, cudze (układy słoneczne) chwalicie i szukacie a swojego nie znacie, jak to mawiają 🙂
      No i szacun, piekna blondzio grzyweczka, Horry, zaskakujesz z posta na post, ehhh Ty 🙂 😛

      Lovocowo ściskam <3

      1. Horry Porttier 29 października 2017 o 15:58

        love2 xxx

    5. Brzoza 29 października 2017 o 14:00

      Wczoraj oglądałam pewien program muzyczny i prawie wszyscy uczestnicy pokazywali znak szatana, o co kaman, co się dzieje z tymi ludźmi?
      Horry pisałeś o tym, ze czas przyspiesza i ze miesiąc ma już 22 dni, a nie 30-31. Jak to działa, zegarki same przyspieszają w nocy. Nie rozumiem tego, chociaż sama odczuwam, ze coś jest nie tak.

      1. Horry Porttier 29 października 2017 o 16:01

        Jak wiesz, czas liniowy tak naprawdę nie istnieje, więc zegary sobie nadal odmierzają to umowne nic, jednak Ziemia zwiększa wibracje, to sprawia, że czas liniowy, który faktycznie odczuwamy, jest teraz krótszy.

    6. Brzoza 29 października 2017 o 14:07

      Pepsiu napisz jakie numery farb masz na włosach, to są cały czas te farby ekologiczne co kiedyś pisałaś? Strzelilabym sobie takie😀
      Zrobiłam sobie zrzut ekranu z Toba i będę zerkać na Ciebie jak mi ego dowali.
      Gdzie Ty masz niby te zmarszczki? Extra.

      1. Pepsi Eliot 29 października 2017 o 15:51

        pełno, jestem stara i powiewam skórą, tłuszczu mam za to bardzo mało (hurra!), a co do farb, to wszystko ma zapisane fryzjer, ja zachowuję się u fryzjera jak worek ziemniaków, zasiadam i otwieram książkę :), a te odrosty robiłam tutaj na wsi w San Casciano dei Bagni, też na organiku, ale jakimś innym. Żeby było jasne, pani na wsi, w malutkim i bardzo skromnym zakładzie, ma organiczne farby i wszystkie kosmetyki BIO.I mówiła, że mi ten odrost robi 6. Ale co drugi raz mam rozjaśniane wybierane kosmyki, też eko sreko. 🙂

    7. Brzoza 29 października 2017 o 16:38

      Oj to mnie nie pocieszyłas, a już chciałam frunąć do fryzjera z gotowym numerem😀. Ja tam zmarszczek nie widzę😀

    8. Magda 29 października 2017 o 18:31

      Horry…ale przystojny jesteś:)

    9. Lusja 29 października 2017 o 21:33

      Pepsiuchu, strasznie cię lubię! 😀 I sobotę też. Bo mam wolne weekendy. Ściskom. 🙂

      1. Pepsi Eliot 29 października 2017 o 22:12

        <3

    10. beztematusite 30 października 2017 o 07:08

      Pepsi, czy przypadkiem nie bedziesz zwiedzac jeszcze nizej tej Italii? bo moze przejzdzac bedziesz przez moje miasto….

      1. Pepsi Eliot 30 października 2017 o 08:31

        a gdzie mieszkasz?

        1. beztematusite 30 października 2017 o 13:50

          Napisalam na priv 😉

    11. zzz 30 października 2017 o 08:44

      Ostatnio właśnie czułam, że trzymanie dzieci posegregowanych wg wieku jest nienaturalne i sprzeczne z dorosłym życiem (w pracy mam przecież i 20-, i 50-latków), sama instytucja szkoły też jest dla mnie przerażająca. Ale nie mam odwagi myśleć o tym, jak można inaczej rozwiązać kwestię edukacji (czuję, że przedszkola Montessori są na tropie, ale co potem, np. z nastolatkami?). Jakieś pomysły, Horry, albo współczytelnicy?

      1. Emanuela Urtica 30 października 2017 o 09:11

        Szkoły demokratyczne! 🙂

        1. beztematusite 31 października 2017 o 07:19

          Dokladnie, szkoly demokratyczne ale jest ich strasznie malo. Zazwyczaj w wiekszych miastach. Jest tez cos takiego jak homeschool ale znow trzeba wiecej dzieciakow by uczyc w domu i dobrze sie zorganizowac, znalez odpowiednich nauczycieli w pozniejszych latach. Jest to do zrobienia i sama probowalam to zorganizowac ale jak mam dziecko uczyc bez kolegow to nie bardzo to widze. Musza socjalizowac i laczyc sie w grupy bo wlasnie co potem? Sek w tym, ze obecne czasy pozwalaja na nienauke w szkole bo w dobie internetu wszystko jest w zasiegu reki i dzieciaki maja mase wiedzy. To siedzenie w lawkach jest chore, w Polsce przynajmniej przerwa co 45 min a we Wloszech pierwsza przerwa o 10 i trwa 10 min -czasami 15 w podstawowkach, w liceach dopiero o 11 (!!!) a potem do 13 nic. Jak te dzieci maja byc normalne? U mnie zawsze nauczycielki narzekaly, ze moje dzieci sie wierca, gadaja na lekcji a ja na to, ze to minimum co moga robic by nie zwariowac w tej klasie. I cale szczescie, ze dziecki sie bronily przed wiezniem :))

          1. Emanuela Urtica 31 października 2017 o 09:11

            Znam kilka osób, które uczyły się w domu. Z jedną dziewczyną pracowałam, z inną studiowałam, z jednym gościem chodziłam na dodatkowe zajęcia i do jednego ogólniaka. Sami fajni ludzie – ale może tak trafiłam. 😉 I zawsze odnosiłam wrażenie, że takie osoby często nie mają problemów z socjalizacją właśnie przez to, że przebywając z dorosłymi uczyli się pewności siebie i ominęły ich szkolne historie, które ową zabierają.
            Do tego można wysłać dzieciaka na jakieś fajne dodatkowe zajęcia, na których pozna inne dzieci, a na których często przedział wiekowy zależy od umiejętności, nie roku urodzenia. Nauka z rodzicem nie oznacza w końcu ubezwłasnowolnienia. 😉

            Do tej pory utrzymuję kontakt z chłopakiem, z którym chodziłam lata temu na zajęcia z angielskiego. Do końca gimnazjum uczył się w domu. Dodatkowo grał na perkusji, uczył się dwóch obcych języków i z kolegą z sąsiedztwa majsterkował w garażu ojca. I robił to bo lubił, nikt mu nie kazał. W liceum był przewodniczącym samorządu, grał w kapeli i generalnie był lubianym dzieciakiem. Jego jedynym problemem było to, że lubił zrywać się z lekcji przed końcem zajęć, ale uczył się nieźle, brał udział w olimpiadach i jakoś się przez liceum przekulał. A teraz studiuje, pracuje, a w wakacje jeździ jako wolontariusz w najdalsze zakątki świata. Jest mega społeczniakiem, nie ma raczej problemu z oceną własnej wartości i jest dobrą osobą. Dziewczyna z mojej pracy była mega elokwentna i była świetnym mówcą, a laska ze studiów zjeździła z rodzicami teatry i muzea w całej europie – zawsze miała temat do rozmowy i była tą osobą, która rozkręca wszystkie imprezy. I myślę, że takich przypadków jest dużo i obawy o edukację domową często są przesadzone.:)

            1. beztematusite 31 października 2017 o 10:49

              Dzieki za info, podnosi na duchu 🙂

    12. Fenix Felix 30 października 2017 o 13:49

      Pepsi jaka z Ciebie zachwycająca lwica! I ta grzywa!!! Budzi moją pozytywną zazdrość, ale ponieważ jesteśmy jednią to i moja onaż! Tymczasem moje włosięta jakoś osłabiły się ostatnio, ale już z miesiąc zbieram na cuda z twojej apteki i pewnie temu tak się dzieje, bo się dawno mi skończyły
      Ucalovki <3<3

      1. Pepsi Eliot 30 października 2017 o 13:50

        <3

    13. Tetetka 30 października 2017 o 16:04

      Pepsi i Emanuelka,
      Zauważyłam, że marnuję czas na rozmyślanie o przyszłości, przyszłym „szczęśliwym życiu”. Zazwyczaj przez to się nakręcam i wpadam w pułapkę dużego zakochania. Chciałabym zrobić sobie odwyk od mężczyzn i haju zakochania, jak mogę to zrobić? Od 10 lat nonstop w kimś jestem do granic możliwości zakochana, oczywiście nigdy z tego nie było związku, tylko wyobrażenia w głowie… mam 30 lat i nawet nigdy się nie kochałam… mam wrażenie, że przegapiłam życie i trzeba tylko czekać może w następnym życiu będzie lepiej? Czasami się zastanawiam jak to jest, że niektórzy mają swą miłość w wieku nastoletnim, a inni np. ja w wieku 30 lat nie mieli żadnego związku ani bliskości z płcią przeciwną, chociaż bardzo tego chcieli. (jestem ładna nawet, drobna 160 brunetka, trenuję modern jazz i z wykształcenia jestem inżynierem nanostruktur).

      1. Pepsi Eliot 30 października 2017 o 17:48

        Tetetko (jeździsz tetetką?:) przede wszystkim nie porównuj się z nikim. Nie ma powodu żeby oceniać innych, ani siebie. W każdym momencie Twojego życia jest dokładnie tak jak ma być, takie zdobywasz doświadczenie. Ale nie ma nic zapisanego odgórnie, wszystko możesz zmienić gdy tylko podniesiesz swoje wibracje. Nie musisz nikogo w życiu spotkać, żeby osiągnąć absolutnie wszystko, harmonię i radość. Ale zwykle bywa tak, że gdy tylko przestaniesz wypatrywać, wszystko się zmieni. Żyjesz pod presją. Odmierzasz czas, którego nie ma. W następnym życiu nie będzie lepiej, gdy w tym nie wzrośniesz. Po co wybiegać aż tak daleko. Dopóki nie skończysz z tą niskowibracyjną presją, którą wywierasz na sobie samej nic się nie zmieni. Odpuść, idź do lasu. Ale coś mi się wydaje, że Ty lubisz te swoje zmyślone ekscytacje, jak kompulsywny żarłok, objadasz się niespełnionymi miłościami. Jesteś w nałogu, i to musi od Ciebie odpaść samo. Pora zrobić pierwszy krok i ruszyć z tego skrzyżowania.

        1. Tetetka 30 października 2017 o 18:13

          Tetetka od imienia – Teresa <3
          Ah Pepsi kochana, w sedno "lubisz te swoje zmyślone ekscytacje"…tak, czuję jakby to było uzależnienie, często lubię się wyłączać i myśleć jak byłoby mi z osobą, którą w tym momencie darzę dużym uczuciem… to mi bardzo często psuje produktywność i zmniejsza koncentracje…
          "mogę w życiu nikogo nie spotkać"… hm ale tak bardzo chciałabym poczuć tą bliskość i miłość… mam wrażenie, że moje życie jest takie bezowocne… że został mi tylko taniec i praca…

          dziękuję za miłe słowa… chcę się zmienić… ego paszoł won… chcę ruszyć ze skrzyżowania…
          Wiedz Pepsi, że Twój blog daje bardzo dużo… jest taką ostoją dobroci i piękna na tym świecie. Dziękuję, że jesteś… jesteś wspaniałym człowiekiem <3

          1. Pepsi Eliot 30 października 2017 o 20:35

            <3

    14. Jk 31 października 2017 o 15:58

      Hej Horry 🙂 bardzo lubię Twoje wpisy jednak czuje pewien niedosyt informacji. To czym
      Jest energia Saturna w końcu ?

      1. Horry Porttier 31 października 2017 o 17:52

        to energia szatana, nie mylić z Lucyferem

    15. Monikaela 1 listopada 2017 o 08:32

      Czym się różni jedno od drugiego? Ciekawe tematy. Proszę o więcej 😘 ślub w sobotę w kościele z całą tą zgrają o fujjj… jakie to zawsze było dla mnie nie do ogarnięcia i nigdy tego nie zrobię. Zawsze byłam inna teraz powoli zaczynam rozumieć dlaczego. Ślub, dzieci, kościół, wiara to obce słowa dla mnie bez żadnego znaczenia.

    16. Niki 1 listopada 2017 o 10:45

      uffff 😀 to dobrze że po polsku saturday brzmi inaczej, sobota u nas jak sob-ie-robo-ta więc z szatanem nie mamy nic wspólnego (tak by się zdawało) …tylko skąd tego szatana tak wiele w Polsce… na każdym kroku katolicy o szatanie – mają widzenia? czy na siłę sobie to projektują – sobotują – i niestety o zgrozo sabotują się, społeczeństwo cierpiętnicze

      1. beztematusite 1 listopada 2017 o 11:37

        Wlasnie tu sedno sprawy. Kosciol trzyma ludzi w leku przed szatanem i powiem Ci cos z mojego doswiadczenia. Jako dziecko w ogole nie myslalam o Bogu bo jak to dziecko-zylam kazda chwila, beztrosko. Babcia, dziadek, zaczeli cos o Niebie, Piekle, Czysccu, „nie bujaj noga bo wozisz diabla”, „aniolek placze”, „diabel sie cieszy”-w sumie niby nic ale na hard dysku sie koduje. Potem mama mowi by mowic paciorek, ale ja nie chce bo to nudne. Trzeba mowic paciorek codziennie, nno to ja: „to zmowie siedem razy i juz”. Nie, nie, TRZEBA codziennie. I tak powoli zaczynalo sie uzaleznienie bo diabel nie spi, bo do Bozi trzeba sie modlic i juz jest wypaczony obraz. Potem jako nastolatka trafilam na Oazy, mlodziezowy ruch koscielny, ktory swietnie szedl w parze z opozycja komuny. Tam dopiero nam sprali mozgi choc byly i dobre strony. Najbardziej w doswiadczeniu w KK ciazyl mi diabel. Wieczne przypominanie o nim, jak on czyha ciagle, musisz ogladac sie wciaz jak na ulicy czy ktos zaraz nie zaatakuje, a poniewaz wiara byla i jest (juz nie katolicka) dla mnie postawa zycia wiec powaznie podchodzilam do tematu. I wpajano mi, ze ten diabel tak krazy (zreszta jest to cytat z Biblii) patrzac kogo pozrec, dodatkowo jak czulam sie szczesliwa, praktycznie z Bogiem to pewien zakonnik mi powiedzial: ” nie czuj sie tak bezpiecznie bo kiedy jest Ci dobrze to on wlasnie wtedy atakuje”. Nosz ku..wa mac. Jak mozna byc tu normalnym? Ja to przyplacilam prawie powazna choroba psychiczna. Naprawde. Doszukiwanie sie wszedzie diabla jest polityka koscielna a to czemu poswiecasz uwage tworzysz. Energia podaza za mysla. Bez straszenia diablem wielu „wiernych” dawno by olalo Kosciol. Poza tym wszystko co poza KK jest diablem bo zabiera im ster, wladze. Reiki jest szatanskie, bioenergoterapia tez (a wielu ksiezy zajmuje sie tym), shiatsu, medytacje, joga-slowem te drogi, ktore bezposrednio prowadza Cie do Ciebie, czyli Boskosci w Tobie. Nie porzebujesz juz wtedy posrednikow i latania do kosciola co swieto. Dlatego ja patrze na szatana jak na wymysl ludzi,ktorzy stworzyli swoim strachem te postac. Bo nie ma dualnosci jest brak czegos, np: jest dobro albo nie ma dobra ( czyli tzw. zlo), jest swiatlo, brak swiatla (ciemnosc w pojeciu umyslu). Kiedy to pojmiemy wowczas wiele rzeczy sie wyjasni. No, troche dlugo ale moze pomoze 😉

        1. Pepsi Eliot 1 listopada 2017 o 16:16

          To byłoby piękne, jednak jak najbardziej wszystko jest dualne,noc i dzień, dobro i zło, tyle, że faktycznie przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, tylko brak miłości, etc, o czym ładnie nawijał Osho, jak to Osho. Jednak nie możesz zaprzeczyć, że nie istnieje nienawiść,ba, okrucieństwo, zazdrość, skąpstwo, brak empatii, etc. Nie możesz też zaprzeczyć, że nie istnieją wolne wybory, ale też opisujesz na początku jak Cię zaprogramowane i każdego z nas programują w ten sposób w matrixie, w tym w matrixie religijnym. To się robi po coś, żabyś stała się baterią, ogniwem karmiącym. Wyparcie nie jest rozwiązaniem, rozwiązaniem jest skieroanie się ku sobie, gdyż tam jest rozwiązanie wszytskich problemów w Tobie, najpierw jak najbliżej serca, a potem jeszcze głębiej.

        2. Monikaela 1 listopada 2017 o 18:00

          Jak czytałam twój wpis przypomniało mi się jak babcia kazała mi klękać i mówić pacierz a mamie zrobiłam AWANTURĘ w kościele jako małe dziecko. Nigdy to do mnie nie przemawiało. Ja się w to nigdy nie wciągnęłam. Teraz widzę, że ci co wierzą i chodzą do koscioła są czasem mega złymi ludźmi. Jak można byc ok skoro ta cała wiara jest oparta na zasadach szantażu, manipulacji i podszyta lękiem i strachem.

          1. grzegorzadam 2 listopada 2017 o 09:31

            ta cała wiara jest oparta na zasadach szantażu, manipulacji i podszyta lękiem i strachem.”

            Gdzie zaczyna się wiara kończy się rozum.
            Importowana zła religia.

    17. beztematusite 1 listopada 2017 o 16:48

      Moje dywagacje tycza sie bardziej postrzegania umyslu i nazewnictwa, jak umysl etykietkuje i nazywa, chodzi o nie o postrzeganie ale juz o wizje…to nie ma znaczenia w tym momencie. Najwazniejsze jest to by nie dac sie zapedzac w kozi rog czyli w sumie chodzi o to samo co Tobie 😉

    18. PatycjaMonika 3 listopada 2017 o 15:42

      Sobota Saturn 🙂 Jak milo bylo gdy wreszcie byla w Polsce wolna sobota bo do szkoly nie trzeba bylo isc,

    Dodaj komentarz