logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
249 online
51 952 037

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Czy mięta to anty androgen?

broda i słowiankaNa wszelki wypadek, nie częstuj herbatką miętową kobiety z brodą, żeby jej nie zepsuć imydżu. Ale o tym za moment.

Joł Państwu,

Kupujesz za piątaka miętę w hipermarkecie, hodowaną bez pestycydów, bo naprawdę nawet Im z łatwością to przychodzi i praktycznie każdą miętę hoduje się bez pestycydów, a następnie umieszczasz ziółko gdziekolwiek w swoim ogrodzie. Albo w donicy.

Nawet lepiej w donicy, bo mięta zachowuje się jak Hindus w pociągu. Już za chwilę on siedzi na twoim miejscu, a ty praktycznie spadasz z ławki, chociaż tylko się na pół gwizdka delikatnie dosiadł. Tak mniej więcej mięta zachowuje się w ogrodzie.

Rozprzestrzenia się szybko i łatwo tłamsi innych.
To że mięta jest fajna, miętowa i, że przyjemnie jest nią przemyć kły, oraz, że leczy problemy trawienne praktycznie wszyscy wiedzą.

Mięta obok znanego nam dobrze mentolu, zawiera również spore ilości cyneolu, limonenu i dihydrocarvonu.

Związki te sprawiają, że mięta ma właściwości lecznicze, poprawiające zdrowie ludziom pijącym herbatę miętową, lub jedzącą zielone listki. W didaskaliach dodam, że tak jak w przypadku każdego zioła, należy pamiętać, że jest ono lekarstwem i nie można go dowolnie nadużywać, traktując jak sałatę.

Dlaczego mięta jest dobra podczas leczenia problemów trawiennych?
Mięta potrafi rozluźniać mięśnie brzucha. Co może być bardzo pomocne dla objawów takich jak nudności, syndrom jelita drażliwego (IBS), niestrawności i biegunki, jak również innych typowych problemów trawiennych.

Mięta zmniejsza stany zapalne.

Doczytałam się o obiecujących wynikach badań z wykorzystaniem mięty w leczeniu stanów zapalnych, takich jak ból gardła, wraz z obrzękiem. A także mięta działa korzystnie na stan zapalny dróg oddechowych. Mięta sprawdza się przy przeziębieniach, bólach zębów i skurczach.

Ale w sumie wszyscy o tym dobrze wiemy.

Natomiast do napisania dzisiejszego peanu o mięcie skłoniła mnie inna z jej właściwości. Myślę, że mało znana ogółowi.

Ostatnio w komentarzach poruszono temat zespołu policystycznych jajników. Nie będę się rozpisywała w tym temacie, bo łatwo rzecz się googla, o ile ktoś ma taką potrzebę.

Ogólnie tylko wspomnę, że u kobiet z tym zespołem dochodzi do zachwiania równowagi hormonalnej, szczególnie jeżeli chodzi o hormony męskie. Okazuje się, że dieta nisko węglowodanowa, plus spore dawki omega-3 pozwalają uporać się z tą chorobą.

Ale można, a nawet powinno się wprowadzić jeszcze jeden ważny czynnik regulujący, czyli naturalny anty androgen.

Tym anty androgenem jest między innymi właśnie mięta.

Zresztą nie koniecznie osobom chorym na PCO przydałaby się herbata miętowa.
Gdyż każdy stan związany z nieprawidłowym i bardzo kłopotliwym dla kobiety wzrostem włosów na brzuchu, twarzy, czy piersi, zwanym hirutismem wymaga odpowiedniej reakcji. Zrozumiałe, że takie nadmierne owłosienie staje się często ogromnym stresem dla kobiety. Jednak jak się okazuje, nie dla wszystkich. Wide Konczita.

Badania opublikowane w czasopiśmie medycznym Phytotherapry wykazały, że zaledwie po pięciu dniach picia dwóch szklanek dziennie dobrej zielonej herbaty miętowej były już zauważalne skutki w postaci zmniejszonej ilości androgenów w organizmie kobiet biorących udział w eksperymencie. Androgeny są to hormony, które skłaniają nasz organizm, aby wykazywał cechy męskie. Właśnie takie jak zarost na twarzy.

Chociaż ostatnio, do finałów festiwalu Eurowizji, obok naszych wyszydzanych przez Der Spiegel za seksizm i prostactwo Słowian (My Słowianie), przeszła kobieta z brodą.

I niewątpliwie obok ciekawego głosu ten fakt działa niezwykle nowocześnie i wyróżniająco. Bo jakże nie zagłosować na kobietę z brodą, skoro można by było zostać posądzonym o zaściankowość, czy homofobię, albo jeszcze coś straszniejszego. Typu wsteczniactwo.

Dlatego nikt, absolutnie nikt nie poczęstuje takiego finalisty herbatą miętową, nawet jakby cierpiał (finalista) na niestrawność z obawy, żeby nie zepsuć mu działającego na wszystkich głosujących imydżu.

Mięta to naprawdę ziółko rarytasik.

Wszechstronne i nowoczesne, chociaż z ogromnym bagażem tradycji zielarskiej.

Źródła: 123

moja mięta1 moja mięta2                                                      moja mięta

Łikendowe serdeczności
peps

(Visited 9 053 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Anka 10 maja 2014 o 16:25

    Droga Pepsi. Już dawno chciałam Cię o to zapytać, więc wykorzystuję ziołowo-miętowo-ogrodowy pretekst. Jak Ty sobie radzisz z KLESZCZAMI szczególnie, ale też z innymi świństewkami czyhającymi na nas przecież w dużych ilościach w lesie chociażby. Czy używasz jakichś repelentów (chemia przecież) czy znasz może jakieś metody naturalnego odstraszania.
    Przyznam, że mnie ta tegoroczna psychoza (bo zima była wyjątkowo łagodna) trochę przestrasza…
    Ps. Zauważyłaś, że Twój styl pisania bardzo wpływa na styl komentarzy? Widzę to po sobie. Ale masz siłę oddziaływania! 🙂 Uściski!

    1. pepsieliot 10 maja 2014 o 16:35

      Anko szczerze? W ogóle o tym nie myślę. Przecież kleszcze były zawsze, a borelioza nie jest chyba jakąś szczególnie częstą chorobą, nie mówiąc już o tej drugiej od kleszczowej. Tysiące ludzi codziennie usuwa sobie kleszcze i nic się nie dzieje. I tak było od zawsze. Są takie rejony w Polsce, chyba Puszcza Białowieska, gdzie więcej jest zakażeń, bo tam jest dużo dzikiej zwierzyny, ale nie można przecież dać się zwariować. Niczym się nie smaruje. Jak ugryzie kleszcz, trzeba go wyciągnąć i obserwować ugryzienie przez 12 tygodni. Ale najczęściej nic się nie dzieje. Ale poszukam jakichś info na temat naturalnego odstraszania i jak znajdę to wpiszę pod tym postem, pozdrowionka 🙂

      1. Edyta 10 maja 2014 o 18:21

        O, wlasnie, tez mialam o kleszcze pytac. U Ciebie w ogrodzie trawka naprawde jest wysoka czyli jesli wierzyc expertom, idealna dla kleszczy. Tez mam fobie…ale ja mam duzo fobii no wiec. Niemniej jednak rowniez wiem z doniesien (od ludzi, nie z wikipedii9 ze to koszmarna choroba (borelioza znaczy). A rumien przydarza sie ponoc mniej niz polowie zakazen.

        ps. Twoje rysunki sa swietne

    2. an 10 maja 2014 o 20:09

      Idąc do lasu z psem psikam go olejkiem lawendowym plus olejek eukaliptusowy i działa:) Osobiście się kleszczami nie martwię więc niczym się nie psikam:)

  2. Anka 10 maja 2014 o 17:18

    Dzięki za szybką odpowiedź. Może rzeczywiście nie ma co się przejmować, choć niestety mam w najbliższym otoczeniu przykład boreliozy z dużymi komplikacjami. Ciekawe – miałaś kiedyś kleszcza? I tak po prostu sobie go wyciągnęłaś? W świetle Twoich (jakże mi bliskich) lęków to naprawdę byłoby coś! Podziwiam i uczę się 😉

  3. viola 10 maja 2014 o 17:25

    Anka, mam 2 psy i codziennie chodze z nimi na spacery do lasu.Staram sie nie truc ich chemia, wiec zapodaje im, prosto na siersc, ma sie rozumiec, olejki eteryczne (lawende przede wszystkim, bo jest lagodna dla skory moich pupili).Pogogluj sobie w tym temacie…
    p.s.sama tez, jak mi sie przypomni, polewam sie powyzszymi.

  4. Podlasie007 10 maja 2014 o 17:53

    Myślę że warto zaznaczyć że rzeczone działanie ma przede wszystkim mięta zielona (mentha spicata), a nie tak popularna w marketach mięta pieprzowa (mentha piperita)- o intensywniej mentolowym aromacie. Miętę zieloną ciężej dostać w sklepach.

    1. Magdalenka 12 maja 2014 o 08:46

      a to ciekawe, nie miałam o tym pojęcia.. faktycznie wszędzie jest mięta pieprzowa a o zielonej cisza, czy ktoś może podpowiedzieć gdzie można ją dostać w Warszawie? a na bazarkach też sprzedają pieprzową?

  5. oregano 10 maja 2014 o 19:47

    hihi, ciekawe czemu te łany akurat bieszczadzkie

  6. Ernest 10 maja 2014 o 20:41

    Bardzo ciekawy i interesujący blog. Lubię naturalne metody dbania o zdrowie i nie preferuję reklam antybiotyków, które niszczą nasz organizm. Również prowadzę poradnik, ale bardziej ogólny, który o zdrowiu jest również. Zapraszam też do mnie i pozdrawiam.
    http://www.odpowiedzinatrudnepytania.pl

  7. Pantalonada 11 maja 2014 o 01:31

    O jaki przydatny wpis! Ja mam podwyższony poziom testosteronu.. biorę tabletki pół roku i powoli zauważam niewielką poprawę. Włączę do moich wieczornych relaksów kubek mięty, a nóż pomoże 🙂
    Uwielbiam takie ciekawostki 🙂

  8. klepsydra 11 maja 2014 o 02:45

    Z boreliozą ponoć bardziej skomplikowana sprawa, bo nie dość, że rumień wcale nie musi wystąpić, wyniki badań o niczym nie świadczą, chorobę przenoszą także komary, a do tego sporo osób z boreliozą leczy się na SM.

  9. pepsieliot 11 maja 2014 o 06:51

    Czytałam o kilku pewnych przypadkach wyleczenia boleriozy raw foodem

  10. klepsydra 11 maja 2014 o 07:48

    Jak twierdzą, z powodzeniem leczą swoich pacjentów ziołami – nawet ciężkie przypadki. Trwa to nawet 3 miesiące i kosztuje dużo mniej niż w przypadku chemioterapii, którą niektórzy pacjenci podejmują kilka razy zanim do nich trafią.

  11. Basia 11 maja 2014 o 10:05

    A mnie zaciekawiła kwestia dlaczego przy włoskach na twarzy u kobiet lepsza jest dieta niskowęglowodanowa? I jaka to powinna być dieta, czy tłuszczowo -białkowa? Na jakiś czas, czy na całe życie. Mam takie przeświadczenie, że surowa dieta powinna i w tym przypadku pomóc. I więcej czytam Twojego naprawdę świetnego bloga tym mam większy mętlik w głowie ( oczywiście winy szukam w sobie:-) Pozdrawiam i gratuluję pięknych plonów mięty!

    1. kurkur 11 maja 2014 o 10:37

      z tego co ja wiem, chodzi o to, że dieta bogata w cukry (węgle) podnosi poziom cukru we krwi co z kolei podnosi poziom insuliny, wysoka insulina tłumi SHBG (białko wiążące hormony płciowe) co daje podwyższony poziom androgenów, wysoka insulina powoduje też zwiększenie hormonu wzrostu IGF-1 co też zdaje się ma wpływ na przewagę androgenową. W takim wypadku LCHF (low carb high fat) chyba byłoby najlepsze, ale trzeba uważać także na nabiał, bo mimo, że cukru w nim niewiele to działa insulinogennie, no i co do tłuszczu to warto mieć na względzie proporcje o3/o6

      1. Edyta 11 maja 2014 o 12:01

        „ale trzeba uważać także na nabiał, bo mimo, że cukru w nim niewiele to działa insulinogennie,”

        co masz na mysli?
        Po posilku niskoweglowodaowym poziom cukru podnosi sie bardzo nieznacznie, wiec po co mialaby sie wydzielac insulina w duzych ilosciach?

        1. kurkur 11 maja 2014 o 13:34

          chodzi o to, że niektóre białka (aminokwasy) powodują wzrost insuliny, im więcej białka w produkcie mlecznym tym bardziej wywoła on wzrost insuliny, analogicznie im jest go mniej tym reakcja będzie mniejsza, np. masło nie jest insulinogenne, twaróg już tak. To samo tyczy się mięs czy ryb, mimo, że węgli w nich 0 to aminokwasy powodują wzrost poziomu insuliny.
          Nie pytaj mnie po co, bo tego nie wiem, wiem tylko, że tak jest : P

          1. Edyta 11 maja 2014 o 15:39

            Co to znaczy insulinogenne. Insulina jest uwalniana na skutek wzrostu wegli we krwi, nie slyszalam o innej funkcji ( w tym kontekscie). W zwaizku z tym im wiecej wegli tym wiecej insuliny, tak w skrocie. Bialko powoduje bardzo nieznaczny wzrost poziomu cukru we krwi, albo prawie zaden (nie mowie z fantazji, mam glukomierz i setki pomiarow za soba). Jedyny zwiazek miedzy insulina a bialkami, jaki mi przychodzi do glowy, to taki: stres–>wydzielanie kortyzolu—>kortyzol powoduje rozklad bialek (bialek organizmu!!) na glukoze. Ale to w sytuacji stresu i tez nie wiem, czy to ma cokolwiek wspolnego z insulina, tak sobie fantazjuje.
            Insulina jest hormonem odkladajacym tluszcz. A wiadomo przeciez ze na protalu (aminokwasy) chudnie sie w zastraszajacym tempie.
            Dziwne teorie wypisujesz, naprawde.

          2. Edyta 11 maja 2014 o 15:42

            ps. jakby Ci insulina wzrosla po zjedzeniu bialka, a bez wegli, to obawiam sie ze skonczyloby sie to zejsciem smiertelnym. Bo wzrost insuliny = spadek cukru, a jesli tego cukru nie bylo w pozywieniu, to logiczne ze poziom obnizy sie do zafrazajacego zyciu. Chyba ze watroba szybko przyjdzie Ci z pomoca, uwalniajac glikogen, ale to musielibysmy uznac, ze nasze organizmy sa kompletnymi idiotami, tworzac takie bezsensowne cyrkle.

        2. Basia 11 maja 2014 o 17:22

          Edyto a czy oglądałaś może na you tube o ludziach, którzy za pomocą diety surowej (czyli węglowodany nieprzetworzone) odbywają turnusy leczące cukrzyce – z tego co pamiętam chyba II stopnia. Efekty są zauważalne po 30 dniach. Z drugiej strony ludzie uzyskują też bardzo dobre wyniki na tłuszczowej – białkowej diecie. Jak to możliwe?

        3. kurkur 11 maja 2014 o 17:48

          Ale co z tego, że badasz poziom cukru glukometrem, skoro jak sama nazwa tego urządzenia wskazuje bada on poziom cukru we krwi, a nie insuliny. Jeżeli jest jakieś urządzenie do pomiaru insuliny (chyba trzeba zrobić krzywą insulinową) to sprawdź. Nie mogę teraz znaleźć żadnego fajnego i przystępnego wyjaśnienia czemu tak się dzieje, ale chodzi o pewne aminokwasy które powodują wzrost insuliny.
          (np. tutaj tabelka)
          http://en.wikipedia.org/wiki/Insulin_index

          + gdzieś z necika:

          There are some instances, however, where a food has a low glycemic value but a high insulin index value. This applies to dairy foods and to some highly palatable energy-dense „indulgence foods.” Some foods (such as meat, fish, and eggs) that contain no carbohydrate, just protein and fat (and essentially have a GI value of zero), still stimulate significant rises in blood insulin.

          a tu ze strony NESTLE (haha no sory za to, ale jako jeden z pierwszych wyników mi wyskoczyło : P):
          Mechanizm odpowiadający za wpływ mleka i jego składników na stymulację
          wzrastania może brać początek w stymulacji syntezy insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-I). Wykazano, że mleko, w przeciwieństwie do mięsa, stymuluje IGF-I. Jednakże, mleko wydaje się także stymulować wydzielanie insuliny, co u dzieci może mieć pozytywny wpływ na wzrastanie, jako że insulina jest hormonem anabolicznym powstrzymującym proteolizę. W niedawnym badaniu wykazano, że serwatka stymuluje głownie wydzielanie insuliny, kiedy to kazeina ma silniejszy wpływ na poziomy IGF-I. A zatem, mieszanina taka, jak w produktach pochodzących z krowiego mleka może mieć lepsze skutki dla stymulacji wydzielania IGF-I i insuliny, co prowadzi do pobudzania wzrastania. <- BASIA NIE CHCE ANI WYSOKIEGO IGF-1 ANI INSULINY, WIĘC MLEKU MÓWIMY ELO.

          pozdrówy.

          1. Edyta 11 maja 2014 o 22:44

            Mleko i IGF to jest w ogole osobny temat. Mleko krow jest przeznaczone przeciez dla cielakow, ciele ma w krotkim czasie zbudowac mocne wielkie cielsko, no wiec dziwne byloby, gdyby nie bylo zadnego stymulujacego czynnika. Notabene ze wzgledu na IGF mleko jest obecnie uwazane za pokarm kancerogenny (rak piersi i prostaty).

            Co do reszty- ´musialabym sie wgryzc. Jak na razie uwazam, ze to o czym piszesz, kloci sie z biochemia organizmu. Insulina jest zawsze czynnikiem „tluszczoodkladajacym”. Insulinoodpornosc wiaze sie z nadpodaza szybkich wegli i niekiedy niskoweglowodanowa dieta da sie „wyleczyc” niezaawansowana cukrzyce II.

          2. pepsieliot 11 maja 2014 o 23:01

            Edyto a co sądzisz o dajmy na to dr. Cousensie i jego leczeniu cukrzycy w 30 dni, dietą wysoko węglowodanową, taką811 z mniejszą ilościa owoców

          3. Edyta 12 maja 2014 o 07:35

            Szczerze Pepsi, ja w to nie wierze. Nie wierze, bo wiem, jak mi w kosmos leci cukier po jednym bananie. Po 20 dziennie mysle po tygodniu musialabym jechac do szpitala na wlewy insuliny w trybie naglym.
            W ciazy mialam cukrzyce ciazowa. Po odstawieniu szybkich wegli bardzo ladnie sie uregulowala, nie musialam brac lekow.
            To dlatego mam glukometr i sie badam, bo wiem ze jestem w grupie ryzyka. Jedno moge Ci powiedziec- poziom cukru we krwi i insulinoodpornosc wiaze sie nierozerwalnie z szybkimi weglami. To dlatego pacjentow, przed testem obciazenia glukoza , uczula sie zeby nie zmieniali swojej diety, bo jak pacjent przez 2 tygodnie przed testem bedzie jadl malo wegli, to test moze wyjsc ladnie, a tak by nie byo, gdyby pacjent wcinal to co zwykle czyli zalozmy cisteczka. I ja to widziala na wlasne galy, czytaj: na sobie.
            ps. zmierz sobie kiedys cukier po swoim bannowym szejku, tak okolo godziny po. Mysle ze mozesz sie zdziwic.
            sciskam

          4. pepsieliot 12 maja 2014 o 07:52

            Edyto przede wszystkim dieta Cousensa nie jest dietą wysoko owocową, tylko wysoko węglowodanową, a to ie jest jedno i to samo, chociaż cukry to węglowodany. Jest to dieta wysoko węglowodanowa, nisko tłuszczowa i normalnie białkowa. Przy czym jest także wysoko potasową i nisko sodową. Nie mam potrzeby mierzyć sobie cukru po szejku, bo każdego dnia nasz cukier oscyluje i po każdym posiłku rośnie, a po to mam sprawny układ do rozprowadzania nadmiaru cukru do komórek, żebym nie musiała się tym martwić. Mój poziom cukru od wielu lat jest w normie, pomimo, że od lat jem wiele bananów dziennie i mam genetykę nie najlepszą. Co nie znaczy, że wiele bananów może jeść osoba z cukrzycą. Natomiast wiele węglowodanó z błonnikiem jak najbardziej. Ale to tylko moja opinia laika.

          5. Łysica 12 maja 2014 o 10:07

            Z reguły po odstawieniu przetworzonych węgli, alkoholu, mąki(śmieciowego jadła), ludzie wracają do zdrowia, to nie zasługa pokarmów roślinnych, tylko nie spożywania śmieci.
            X-dziesiąt lat temu nie było tylu chorych na cukrzycę ani warzyw i owoców przez 24h, więc nie one powodują ustąpienie cukrzycy.Dieta Cousens’a jest może dobra ale na krótki okres czasu, bo później wystąpią braki, a zwłaszcza kalorii, no chyba że zacznie sie je nadrabiać owocami lub tłuszczem roślinnym. No chyba że ktoś preferuje gotowane ryż i kasze. Wiara w takie bajki że ja mam dobry poziom cukru, bo wiem, bo tak musi być i ja to wiem ale nie wiem skąd to wiem bo się nie badam, to można w buty sobie wsadzić.
            Sam DR mówił że ta jego dietka bez bananów i daktyli to ani rusz, gdzie to prawie sam cukier, ale dobrze mu z tym więc niech dalej sobie tak twierdzi i zdrowia mu życzę.

          6. pepsieliot 12 maja 2014 o 19:59

            Niestety Łysico każde mięso i wędlinę którą kupisz w sklepie nnawet w zdrowej żywności to poważne śmieci, w Polsce na masową skalę tylko rośliny można kupić nie śmieci

          7. Edyta 12 maja 2014 o 13:24

            „Co nie znaczy, że wiele bananów może jeść osoba z cukrzycą. ”

            Pepsi, ale ja NIE MAM cukrzycy! wiem tylko ze mam sklonnosci, gdyz poniewaz byla cukrzyca ciazowa. Wiec sie musze pilnowac. Ale cukier na czczo mam sliczny. Sliczny mam rowniez Hb1Ac czyli cukier dlugotermonowy. Mimo to, cukier po bananie jedzie na 10 pietro. Tak naprawde cukier na czczo ma niewielkie znaczenie dla zdrowia, jest tylko indykatorem zaawansowanej cukrzycy. Najwieksze znaczenie dla zdrowia , a raczej najwieksze zagrozenie dla zrowia stanowi podwyzzona glikemia poposilkowa. Po pierwsze dlatego, ze w ciagu doby wiekszosc czasu jestes „po posilku”, bo nawet 5 godzin po posilku to Nadal jest po posilku, a po drugie dlatego, ze cukier jest toksyczny, wiec glikemia poposilkowa jest bardziej destrukcyjna od glikemii na czczo, bo we krwi jest wiecej jednostek cukru.

            „a po to mam sprawny układ do rozprowadzania nadmiaru cukru ”

            kazdy zepsuty uklad, byl kiedys sprawny, zanim sie zepsul, Pepsiku.

          8. pepsieliot 12 maja 2014 o 20:02

            mój się nie zepsuje bo jestem na wysoko węglowodanówce 811 więc nie mam prawa, bo to nie dieta, tylko system naprawczy 😀

          9. Łysica 13 maja 2014 o 05:43

            Jobs też tak myślał i się przemyślił, a jego wspólnik śmieciożer Wozniak bryka do dziś.
            Czy to nie daje nic do myślenia?

          10. pepsieliot 13 maja 2014 o 09:39

            Łysico jesteś widocznie niedouczony w kwestii Jobsa, jak również w kwestii raka trzustki

          11. Łysica 13 maja 2014 o 23:13

            „niedouczony”
            Najwidoczniej tak jest jeśli tak twierdzisz Alfo-Omego!

    2. pepsieliot 11 maja 2014 o 11:08

      Basiu nie przy włosach na twarzy tylko przy zespole policystycznych jajników, a ta choroba występuje właśnie przy zachwianiu równowago hormonalnej. Jest wiele kobiet, które mają nadmierne owłosienie, a nie chorują na PCO, to nie jest równoznaczne. A z tym poszukiwaniem prawdy cięgle jeszcze jesteśmy w lesie 🙂 pozdro

      1. Basia 11 maja 2014 o 11:48

        Rozumiem więc trzymajmy się tej zachwianej równowagi bo ja ją na pewno mam tzn. i te włoski na twarzy i endometriozę i sporą nadwagę. Dużo czytam jak sobie pomóc. Oczywiście lekarz chętnie mi przepisze hormony i wyskrobie co trzeba ale wzbraniam się przed tym bardzo. Pewnie jest jakaś łącząca to przyczyna. Zakładam też że nasze ciało to jedność na poziomie cielesnym i na poziomie energii. Martwi mnie takie szatkowanie, że na to pomoże Ci taka dieta a no to inna – skrajnie różna. Być może każdy człowiek powinien dla siebie znaleźć odpowiednią dietę a być może istnieje jedna przeważająca dieta która leczy, wprowadza równowagę. Ale jak skrajnie, przerażające są to bieguny. Kurkur dziękuję także za odpowiedź:-)

        1. kurkur 11 maja 2014 o 13:40

          Dokładnie tak jest, ludzie myślą, że istnieje jedna zdrowa i słuszna dieta, która pozwoli im cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem, ale na własnym doświadczeniu wiem, że nie ma czegoś takiego i bynajmniej nie można przedkładać zaleceń dietetycznych guru nad własnymi preferencjami, trzeba słuchać swojego organizmu. Sposób odżywiania powinien być maksymalnie dopasowany do jednostki i na tym cała sztuka polega, żeby znaleźć taki sposób.
          pozdrówy : )

  12. pepsieliot 11 maja 2014 o 16:59

    Inna dieta jest dla zdrowego, a inna dla chorego. Wiele produktów tak zwanych zdrowych, żywnościowych ma nie tylko właściwości terapeutyczne, ale też dla nas toksyczne, w mniejszym lub większym stopniu. Wynika to z tego, że żadne pożywienie na świecie, oprócz mleka matki karmiącej nie jest ściśle przeznaczone dla karmienia innych. Roślina, czy zwierzę które zjadamy ma przetrwać i to jest ich podstawowe zadanie, a nie żywić inny gatunek. To się dzieje niejako przyt okazji w ogólnej światowej cyrkulacji. Nie ma żadnej rośliny, ani zioła, nawet wśród tcyh proz drowotnych, żeby nie było jakiejś miny. I stąd są wszystkie różnice, w zależności jakie mamy najsłabsze ogniwa w organizmie. Gdy jesteśmy zdrowi możemy świetnie prosperować na 811, pod warunkiem że opieramy się na organicznej 12 i nie jemy GMO. Ale gdy są jakieś problemy ta dieta nie dla wszystkich się nada, chociaż przy niektórych schorzeniach jest zbawienna.

  13. Magdalenka 14 maja 2014 o 08:49

    moje pytanie zaginęło w czeluściach komentarzy:( podrzuci ktoś gdzie mogę dostać miętkę zieloną w Warszawie?

  14. Wuwu 14 maja 2016 o 20:47

    Czy na obniżenie testosteronu wpływa każdy rodzaj mięty? Czy tylko Zielona? Bo mam w domu miete pieprzową i nie wiem czy jest sens ja pic. Ja mam pcos i insulinopornośc. I właśnie bardzo wypadają mi włosy. Może ntroche po tej mięcie przestaną

    1. pepsieliot 14 maja 2016 o 21:33

      bierz macę i saw palmeto

    2. grzegorzadam 14 maja 2016 o 22:13

      Mięta nic tu nie pomoże.
      Trzeba oczyścić, odgrzybić jelita i organizm, dostarczyć jodu i innych pierwiastków.
      W efekcie unormowac gospodarkę hormonalną i pozbyć sie kłopotów.
      Nie ma innej drogi.

  15. Wuwu 15 maja 2016 o 18:56

    O rany… Myślałam że choć trochę pomoże. 🙁 saw palmetto to chyba przy staraniach o dziecko nie można brać

  16. Wuwu 15 maja 2016 o 19:08

    A tą mace można stosować przy staraniach o dziecko? Oczywiście na razie mam problem żeby w ogóle dostać okres a co dopiero o owulacji mówić, ale w razie czego pytam.
    A co do mięty to przecież napisane było że obniża poziom testosteronu a ja mam wysoki poziom wolnego testosteronu.

  17. Wuwu 15 maja 2016 o 21:16

    Aha i gdzie ja kupić??

  18. Wuwu 16 maja 2016 o 20:30

    Może opiszę moja historię i wtedy będziesz mogła mi coś doradzić bo gdziekolwiek napiszę to jakieś zdawkowe informacje dostaje tak na oddzielnego.
    Po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych wpadłam w pcos. Stwierdzone dopiero po 4 latach(parę mięs temu) obraz jajników nie jste jednoznaczny ale mam nieregularne miesiączki lub w większości w ogóle nie mam. Włosy od 4 lat wypadają bardzo mocno że mam już ich bardzo malo:-( mam też insulinopornośc insuliną po 2 godz ponad 100.biorę metformine. Staramy się o dziecko od ponad 1.5 roku ale po 5wywolywanych owulacjach nic. Wtedy tsh miałam 2.38. Więc ok. A w tym roku mam 2.51 i dostalam letrox 25. Ale te wcześniejsze wyniki nie mogły przeszkodzić w zajściu w ciążę prawda? Martwią mnie też te wlosy. Ost robilam badanie ferrytyna 61. Wit d 39. To dobrze prawda? Stresu nie dam rady wyeliminiwac bo brak miesiaczki, niepłodność i te garsci wlosow wypadajacych…:-( Nie wiem już co z tym wszystkim robić.. Może masz jakąś radę dla mnie? Będę wdzięczna

    1. grzegorzadam 17 maja 2016 o 00:30

      Wuwu
      Pozbądź się drożdżaków, pasożytów, chlorowców i metali ciężkich, zrób APW,
      dostarcz jodu i innych pierwiastków, dojdziesz do równowagi hormonalnej i zdrowia.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze