logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
171 online
52 802 071

JA I PSZENICA

ZIELONY DETOX 4GREENS 100% ORGANIC

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Czy pestki z moreli to utajnione przez lobby farmaceutyczne, skuteczne lekarstwo na raka?

morela

Czy pestki z moreli to utajnione przez lobby farmaceutyczne, skuteczne lekarstwo na raka?

Niektóre badania wykazują, że spożywanie dużej liczby gorzkich migdałów każdego dnia może zapobiec rakowi, a także zabić istniejące komórki 

Luuuudzie, nie jestem lekarzem, ani biochemikiem, dostajecie więc Ludzie pigułę, którą zlepiam z różnych wieści, jednak zawsze w miarę wiarygodnych, bo dobrze już wiemy, że net potrafi bardzo dobitnie utrwalić nawet kompletną bzdurę, jako pewnik.

Jak chcesz przeczytaj, jak nie to eskape i auwiderzeń, ale wszystko co dalej zrobisz z tym info jest Twoim wyborem.

Dzisiaj na tapecie Amigdalina

A więc koks:

Pestkom z moreli przypisuje się cudowne wręcz właściwości w leczeniu raka. Skromne pesteczki pastelowego owocu są przedmiotem wielu naukowych debat.

Wewnątrz miękkiej części moreli znajduje się nasienie, czyli pestka, zwana przez niektórych morelowym migdałem, lub gorzkim migdałem. Morelowe migdały zwykle pochodzą z Armenii, północnych Chin, w rejonach Himalajów i przylegającej części Azji i uważa się je za dobre źródło żelaza, potasu i fosforu, ale tak na prawdę furorę robią jako najlepsze źródło witaminy B17 znanej również jako amigdalinę.

Amigdalinę, choć w mniejszych ilościach znajdziemy także w pestkach śliwek i jabłek.

pestki z morW Australii, morelowe migdały są produktem niszowym i znaleźć je możemy w niektórych sklepach z organiczną żywnością, a także w supermarketach z działem azjatyckim i oczywiście online. W Polsce na dziale ze zdrową żywnością dość często pojawiają się pestki moreli w dwóch wersjach, słodkiej i gorzkiej, pakowane jak klasyczne migdały.

Nasiona moreli na świecie sprzedawane są w całości lub są wstępnie suszone i przetwarzane, a następnie używane jako składnik niektórych morelowych dżemów, włoskich ciasteczek amaretto, likierów i dodawane są dla podkręcenia smaku do marcepanowych receptur.

Z pestek moreli wyrabia się też łagodny naturalny olej stosowany w produktach dla dzieci, kosmetyków dla skóry i olejku do masażu. Istnieją dwa rodzaje pestek moreli: gorzkie i słodkie. Słodkie ziarna mają mniej przytłaczający smak, bardziej nadają się jako przekąski i mają mniej amigdaliny, ale właśnie gorzkie jądro słynie z leczniczych wartości, więc z tego względu należałoby wybrać te gorzkie.

Gorzkie pestki moreli w Rosji stosowano jako lekarstwo na raka już od 1845 roku, w Stanach Zjednoczonych od 1920 roku. Jednak nieustająco trwa debata nad skutecznością, a na drugiej szali kładzie się toksyczność gorzkich migdałów, które również od dawna stosowane były w medycynie chińskiej przy problemach oddechowych, niestrawności, wysokim ciśnieniu krwi i schorzeniach stawów.

Purple Corn 100% Organik This is Bio, czyli fioletowa kukurydza

TU KUPISZ Purple Corn 100% Organik This is Bio, czyli fioletowa kukurydza, Super Antyoksydant

Na TAK

Niektóre badania wykazują, że spożywanie dużej liczby gorzkich migdałów każdego dnia może zapobiec rakowi, a także zabić istniejące komórki. Witamina B17 jest unikalnym związkiem, który uważa się za stymulator układu odpornościowego do zwalczania nowotworów złośliwych.

Według doniesień ciągle jeszcze dość kontrowersyjne leczenie raka za pomocą amigdaliny, zwanej w formie nietoksycznej letrilem stosuje się w niektórych klinikach na całym świecie.
Letril zaczął stosować słynny aktor Steve McQueen, kiedy rozpoczął leczenie swojej choroby w Meksyku w 1980 roku. McQueen dał pochwalny raport o B17, jednak wkrótce zmarł. Letril nie jest dopuszczony do stosowania w Stanach Zjednoczonych.

Z wstępnych badań przeprowadzonych przez koreański Kyung Hee University w Seulu w 2002 r. wynika, że amigdalina może inicjować zaprogramowaną śmierć komórki w ludzkich komórkach raka prostaty. Inne badania pokazują, że amigdalina łagodzi ból u szczurów.

Ludzie Hunza zamieszkujący odległy region Himalajów niedaleko zachodniego Pakistanu (pisałam o nich w poście o długowieczności jednej z błękitnych stref) pochłaniają dwieście razy więcej B17 niż ludzie Zachodu jedząc około trzydziestu do pięćdziesięciu gorzkich migdałów dziennie.

Hunzowie do dzisiaj mają niską zachorowalność na raka i bardzo wysokie wskaźniki długowieczności.

hunza młody cop-int

Na NIE

Mimo powyższych stwierdzeń, w kilku badaniach amerykańscy naukowcy nie znaleźli żadnych znaczących relacji między pestkami moreli, a zapobieganiem raka.

Nutrition Australia twierdzi, że B17 to nie jest prawdziwa witamina i że nie ma żadnych dowodów, że pestki moreli niosą jakiekolwiek korzyści.

Gorzkie jądra pestek zawierają śladowe ilości cyjanku, których spożywanie w dużych ilościach może spowodować mdłości, gorączkę, bóle głowy i śpiączkę. W 2006 r. brytyjska Food Standards Agency oświadczyła, że spożycie 20 do 30 ziaren w krótkim okresie czasu może doprowadzić do zatrucia cyjankiem, a nawet śmierci.

Jednak przypadki zatrucia cyjankiem zawartym w pestkach odnotowuje się niezwykle rzadko.

Jak korzystać z gorzkich migdałów?

Pestki moreli można jeść na surowo lub zmielone na proszek dodane do curry, zup, warzyw, soków owocowych lub zbóż. Mogą być również palone, a olej z gorzkich migdałów można używać do gotowania, do przyprawiania sałatkowych sosów, a także jako balsamów do ciała i smarowideł do twarzy.

Niektórzy dietetycy zalecają nie więcej niż cztery do pięciu morelowych migdałów na dzień, inni sugerują, aż trzydzieści pięć na dzień, aby czerpać z nich antynowotworowe korzyści. Nutrition Australia nie oferuje żadnych wskazówek do konsumpcji i proponuje uzyskanie porady ze strony akredytowanego dietetyka przed ich spożywaniem.

Moczenie gorzkich migdałów w wodzie zmniejsza gorycz, a zarazem poziom amigdaliny.

B17
Tyle w kwestii tajemniczej amigdaliny ma nam do zakomunikowania Christina Larmer, dziennikarka Freelance.

Zaś Paul Fassa, znany bloger mocno zaangażowany w ostrzeganie świata o obecnej korupcji związanej z żywnością i lekami, a także głoszeniu wieści o innych alternatywnych metodach prowadzących w kierunku lepszego zdrowia bez ograniczeń swobody i możliwości wyboru metod nie koniecznie zaaprobowanych przez skorumpowane środowiska, a więc Paul Fassa mówi trochę inaczej o amigdalinie.  Jego blog  TU

(NaturalNews)
Na samo napomknięcie o spożywaniu nasion jabłek, pestek wiśni i moreli lub połknięcie gorzkiego migdała są tendencje do wywoływania prawie ataku paniki lub wręcz gniewne reakcje u niektórych. Dlaczego? Przecież tam jest cyjanek. Więc jak najbardziej jest uzasadnione, żeby wariować, nieprawdaż?

Zwykle, jeżeli plotka nie ma podstaw merytorycznych to tak się właśnie dzieje. Wszystko co musisz zrobić, to wygooglać cyjanek i dostaniesz mnóstwo paraliżujących strachem artykułów, tak na prawdę nie do końca szczerze powiązanych z owymi pestkami.

Niektórzy mówią, że organizm szybko oczyszcza się ze związków zawierających cyjanek. Inni mówią, że otrzymasz wolne cyjanki, kiedy organizm będzie metabolizować owe związki. Większość przyznaje, że trzeba by na prawdę bardzo dużo nasion jabłek lub gorzkich migdałów zjeść, aby się otruć.

Ale mówi się przecież, że trochę wiedzy jest rzeczą niebezpieczną

W tym przypadku, lęk przed nasionami owoców i gorzkimi migdałami ma miejsce na podstawie niekompletnych danych. Związek zawierający w pestce cyjanek nazywa się amigdaliną.

Pełna historia amigdaliny dla dopełnienia Twojej wiedzy:

Tysiące ludzi używało pestek moreli, aby wyeliminować raka i jakoś nie umarli z powodu zatrucia cyjankiem. Zostali wyleczeni bez negatywnych skutków ubocznych. To nie dokonało się przez spożywanie kilka razy w tygodniu paru pestek, ale dziesiątek gorzkich migdałów dziennie przez miesiąc. (Sydney Herald, źródła poniżej)

Więc dlaczego nie zostali otruci?

Związek amigdaliny ma cztery cząsteczki. Dwie z nich to cząsteczki glukozy. Pozostałe dwie, to cyjanek i benzaldyhide.

Ostatnie dwie cząsteczki są scarycompounds (?), z pominięciem kilku niezwykłych metabolicznych działań, mają one zdolności działania tylko na komórki nowotworowe, które przyciągają amigdalinę, ze względu na zawarty w niej cukier, w pozostałych przypadkach amigdalina inne komórki jakby tylko wolno przepuszczała.

To bardzo mądre rozwiązanie. Komórki nowotworowe są uzależnione od fermentacji cukru (glukozy), z powodu czerpania z nich energii zamiast z tlenu.

Tak więc komórki nowotworowe przyciągają amigdalinę, aby nażreć się glukozą, ale zaraz dostają po łbie podczas metabolizmu tych związków, benzalldyhidem i cyjankiem. Przynętą jest glukoza, czyli cukier, a zabija je cyjanek i benzalldyhid (czyżby chodziło o też rodzaj trucizny Benzaldehyd?)

Komórki nowotworowe zawierają enzym beta-glukozydazy, który nie występuje w zdrowych komórkach.

Enzym Beta-glukozydazy odblokowuje związek amigdalinę, uwalniając śmiertelne toksyny dla komórki nowotworowej. Tylko komórki rakowe metabolizują amigdalinę. Zdrowe normalne komórki nie.

Większość rakowych komórek zawiera też inny enzym, rhodanese. Wolne cząsteczki cyjanku są zmuszone do konwertowania z cząsteczkami siarki przez enzym rhodanese, tworząc nieszkodliwe cyjaniany, które są wydalane w moczu.

To jest trochę faktycznej wiedzy, która wyjaśnia, że te „straszne” artykuły gdy mówią o cyjanku zawartym w amigdalinie, to jest rzecz z którą nasz organizm z łatwością sobie przez powyższy detoks radzi.

Jednak pełna funkcja amigdaliny jest w większości tych artykułów głęboko ukryta, ponieważ fakt, że letril lub B17, czyli skoncentrowany ekstrakt z morelowego migdała może leczyć raka jest tematem tabu.


Tłumienie informacji o bezpiecznym lekarstwie na raka

Letril lub B17, został opracowany przez naukowców w San Francisco, w tym dr Ernsta Krebba w 1952 roku przez skraplanie i oczyszczanie amigdaliny z nasion moreli, a następnie wstrzykiwano B17 pacjentom chorym na raka.

W 1971 roku, letril został zakazany. Dr Richardson, który również współpracował (a?) z dr. Krebbem wezwał dziennikarza śledczego G. Edwarda Griffina do publikowania zasług leczenia pacjentów letrilem lub B17 pochodzącymi z nasion moreli. Griffin odkrył, że kliniczne wyniki leczenia letrilem w Sloane-Kettering Instytucie, które doprowadziły do zakazu przez FDA leczenia pacjentów B17 zostały celowo zafałszowane.

Rzecznik Sloane-Kettering Dr Ralph Moss odmówił kłamania na temat letrilu i bardzo było to Sloane-Kettering w niesmak. Griffin chciał upublicznić dowody naukowo potwierdzające, że letril faktycznie działał. W końcu Griffin napisał książkę Świat bez raka, gdzie można przeczytać o wiele więcej na temat historii raka, który leczony jest skutecznie dzięki amigdalinie.

Wprawdzie witamina B17 czy letril są zakazane, jednak pestki z moreli, owe gorzkie migdały stoją na półce ze zdrową żywnością prawie każdego hipermarketu i możesz je kupić bez problemu.

Źródła do wypowiedzi Paula Fassa to:

Wywiad z G. Edwarda Griffina na temat amigdaliny 

VIDEO wyjaśnia, jak przemysłowi zależy, aby leczenie raka nie było zbyt proste i używa fobii na temat cyjanku, aby trzymać z dala od amigdaliny obywateli.
tutaj

Sydney Morning Herald, wywiad z człowiekiem, który używał pestek moreli do wyleczenia się z nowotworu Tu

Kompletna historia, tło całej sprawy z amigdaliną Tu


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 275 946 times, 7 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Magdika 18 czerwca 2013 o 14:42

    Niedawno kupiłam pestki moreli, ale w paczce kilogramowej w Auchan, teraz się zastanawiam, czy w ogóle mają jakieś wartości.

    1. pepsi 18 czerwca 2013 o 15:09

      Magdika, patrz wyżej 🙂

      1. Magdika 18 czerwca 2013 o 16:24

        Nie chodziło mi o pestki jako takie, tylko te kupione w markecie w tak masowej ilości. Może są np. poddane promieniowaniu.

        1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:41

          no tak, lepiej kupować organiczne, nie są drogie

          1. Marti 23 grudnia 2016 o 13:23

            Pepsi, przez przypadek (nieświadoma szkodliwosci) zjadłam ok.15 pestek moreli. Waze 53 kg. Nastąpiły silne wymioty i biegunka. To było wczoraj. Dzisiaj został już tylko ból głowy i dyskomfort przy sercu. Czy coś mi grozi?

          2. Pepsi Eliot 23 grudnia 2016 o 14:01

            myślę, że nie, ale nie jestem lekarzem

    2. Samer Rafea 26 stycznia 2014 o 22:12

      Joanna.
      Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka. Potrzebuje pilnie pomocy dla mojego brata. Moze ktos wyleczyl sie korzemiem mniszka lekarskiego. Bo czytalam, ze tez jest skuteczny w walce z rakiem. Bede wdzieczna za wszelkie informacje. Pilne
      Moj e- mail srutututu@web.de

      1. Aga 14 lutego 2014 o 22:42

        Samer Rafea, nie znam nikogo ,ale w temacie B17 i wit C siedzialam miesiacami podczas gdy moj wojek umieral na raka. Niestety, za pozno sie dowiedzialam. Bardzo wazna rzecz o ktorej sie dowiedzialam z artukolow anglojezycznych to fakt, ze leczenie wit B17 i duza dawka wit C dziala o ile wczesniej organizm nie byl poddany chemioterapii. Chemioterapia zabija wszystko tylko chyba nie raka, bo ludzie w wiekszosci umieraja z powodu nastepst naswietlen i innych gowien. Chemioterapia oslabia organizm i nie pamietam juz w jakim stopniu, ale leczenie B17 wtedy nie daje zadowalajacych efektow.
        Przesylam na twojego emaila info na temat kuracji, jak stosowac i koszt, gdzie kupic Laetrile-B17 i dodatkowe suplementy, gdyz jest to caly zestaw srodkow, nie tylko sama wit B17.
        Pozdrawiam, Aga

        1. pepsieliot 15 lutego 2014 o 09:02

          Aga w przypadku wlewów z witaminy C tak nie jest, prżedstawiłam badania, które mówią wyraxnie , że C wspomagała chemię

          1. Łukasz 17 maja 2014 o 23:35

            Wita C nie jest „wspomagaczem” chemioterapii. Jej rolą jest to co robi najlepiej – czyli bycie przeciwutleniaczem. Chemioterapia – jest niczym innym jak podawanie toksyny (badź mieszaniną toksyn) i jak każda toksyna powoduje powstawanie stresu oksydacyjnego (czyli namnożenia wolnych rodników w olbrzymich ilościach). Przeciwutleniacze (poza wit C jest ich mnóstwo – A, E, Likopen – w pomidorach,( natomiast w przetworzonych pomidorach jest on o wiele bardziej przyswajalny, przez co jest go wiele więcej)
            To tak w skrócie o wit C.
            Jest ona substancją witalną dla każdego człowieka.
            Ilość procesów, w których bierze udział, czy swoje właściwości wiruso/ bakteriobójcze – każdego patogenu pochodzącego z natury – to jej prawdziwa potęga.

        2. Łukasz 17 lutego 2014 o 22:18

          Witam. Czy mogłabys również mi wysłać parę informacji na temat B17 u mojej żony wykryto nowotwór więc byłbym wdzięczny za pomoc. Moj e-mail kargul87@interia.eu Pozdrawiam

        3. Bogdan 18 lutego 2014 o 13:29

          Witam, jestem zainteresowany kuracją antyrakową,wykryto u mnie nowotwór złośliwy .Mój email 65bodzio@gmail.com Pozdrawiam.

        4. jark 6 marca 2014 o 21:24

          Aga gdzie kupić pestki moreli

          1. Aga 7 marca 2014 o 18:52

            Ja kupuje pestki na http://www.pestki-moreli.pl ale nie mam porownania, gdyz nie korzystalam jeszcze z innych stron. Nastepnym razem chce zamowic pestki z USA, adresy internetowe znajdziesz na http://www.worldeithoutcancer.org.uk- niestety jestem teraz na urlopie tylko z dostepem do internetu w telefonie I nie moge podac dokladnie linka do tych pestek- ale na 100% jest miedzy linkami na stronce, ktora podalam. Pozdrawiam.

          2. Aga 7 marca 2014 o 18:54

            Przepraszam, blad e linku, powinno byc: http://www.worldwithoutcancer.org.uk

          3. Buri 23 kwietnia 2014 o 11:06

            Ja kupiłem ostatnio w Auchan na bazarku

          4. benia 16 listopada 2014 o 23:08

            alegro kup gorzkie pestki moreli

        5. karola 6 maja 2014 o 22:05

          witam, czy również moge prosić o maila z informacjami na temat kuracji, szukam pomocy dla Dziadka. karolinalukaszyk@hotmail.com

        6. Iza 7 czerwca 2014 o 18:26

          Błagam Cię wyślij mi również, mam przerzuty płaskonabłonkowego z gardła do węzłów chłonnych …
          Serdecznie pozdrawiam – Iza

          1. pepsieliot 8 czerwca 2014 o 19:40

            Iza jeżeli to do mnie się zwracasz po kurację liposomalem C, to najlepiej brać 6 g dziennie, czyli 6 saszetek 1 gramowych, tak jak napisałam. Kupujesz w necie firma Irlandzka sprowadza liposomal C z USa, kuracja miesięczna czyli 6 opakowań kosztuje 180Euro, dostawa wtedy jest darmowa, płacisz z góry wypukłą kartą, przed czwartkiem i jeszcze na koniec tygodnia kurier przynosi dostawę. Liposomal C googlasz sobie, nazwa amerykańska brzmi inaczej, ale wyskakuje na liposomal C

          2. kasia 1 października 2014 o 21:05

            ja ostatnio słyszałam że picie dużej ilości czystka pomaga

          3. benia 16 listopada 2014 o 23:10

            obejrzyj na you tube film Terapia dr. Gersona. Koniecznie i w calosci

          4. AgnieszkaWzP 22 grudnia 2015 o 23:57

            Witam. Czy mogę prosić o jakieś informacje na temat kuracji.Moja mama ma raka złośliwego piersi od 15 stycznia ma zacząć chemioterapii. wawrzyniak73@o2.pl

          5. grzegorzadam 23 grudnia 2015 o 14:06

            @AgnieszkaWzP
            Natychmiast alkalizacja sodą z potasem!
            2-3 razy dziennie po łyżeczce na szklankę (kalcynowana + węglan potasu)
            Paski pH, mioerzymy i podwyższamy.
            Bez Paniki!
            Jężeli wykryto guz tzn. że jest tam (rósł) od 5-10 lat.
            Tu żadna chemia nic nie pomoże! Nie likwiduje komórek macierzystych!
            Tu mówi o tym J. Zięba:
            https://youtu.be/42pf1_1OXYY
            https://youtu.be/EIjO9kUU1AM

            I polecam książkę dr Waltera Lasta:
            http://www.nexus.media.pl/?355,jak-wyleczyc-sie-z-raka
            Pięknie i przejrzyście opisane, jak postępować

            I oczywiście Jod:
            http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/

          6. KS 20 sierpnia 2016 o 10:33

            Chemioterapia może pomóc – takimi wpisami grzegorzadam narażasz ludzi na szybszą śmierć.Poza tym, nadmiar sodu może doprowadzić do zasadowicy, a ph w komórkach ludzkich i tak jest naturalnie regulowane przez organizm.
            Ciekaw jestem jak pacjencji reagowaliby, gdyby NFZ i lekarze przepisywaliby sodę oczyszczoną na raka i jaki byłby procent wyleczalności.
            Nie jestem przeciwny namawianiu ludzi do próbowania różnych naturalnych metod walki z rakiem, ale namawianie ich do rezygnacji z metod konwencjonalnych to igranie z ich życiem.

          7. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:12

            Wcięło odpowiedź..

            Chciałbym być kulturalny, delikatnie mówiąc dezinformujesz.
            Soda w ilości 3 łyżeczek dziennie nie wywołuje zasadowicy, organizm sam tego nie reguluje, niestety.
            Są phmetry i paski do diagnozy.

            ==Soda lecznicze właściwości
            Kompendium wiedzy o tanim, bezpiecznym i skutecznym środku uzdrawiającym
            Sircus Mark==
            Poczytaj sobie, koszt paru piw, dlaczego wodorowęglan sodu stosuje się przy chemio-”terapii”!

            Agresywna chemia może zatrzymać na jakiś czas rozrost nowotworu, ale finalnie nie likwiduje
            przyczyny i zawsze następują nawroty, poczytaj badania amerykańskie.

            Dla mnie możesz w razie potrzeby wziąć nawet potrójną dawkę.

            Soda nie jest LEKIEM NA RAKA, może być i jest jednym z elementów wspomagających.

            Sam Sircus, Nieumywakin, Ogułow, Last pomogli tysiącom ludzi pozbyć się objawów nowotworowych
            Stosując tanie środki jak soda, jod, selen, witamina C, kwas ALA i inne.

          8. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:14

            Czytaj coś więcej niż podręczniki przemysłu onkologicznego, warto.

          9. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:23

            Wygoogluj sobie na youtubie ten film, może coś rozjaśni:

            Chemioterapia: pomaga czy zabija? – lek. med. Jan Pokrywka –

            ==CHEMIOTERAPIA NAJPIERW POMAGA, A PÓŹNIEJ ZABIJA
            Medycyna czyni nieustanne postępy w walce z nowotworami, nad nowymi sposobami leczenia pracują najlepsze ośrodki i najwybitniejsi uczeni. Perspektywy są jednak niewesołe: rak niebawem wyprzedzi choroby układu wieńcowego jako główna przyczyna śmierci. Kiedy w kontekście raka pada słowo „odkrycie”, ma ono domyślnie wydźwięk optymistyczny. Zawsze? Niestety, nie.
            Chemioterapia – czym jest i jak działa?
            Dotychczas kluczową bronią w zwalczaniu raka, ważniejszą nawet od skalpela, jest chemioterapia. Pracowicie wypracowane w laboratoriach, toksyczne substancje chemiczne, cytostatyki, mają hamować reprodukcję komórek nowotworowych, i niszczyć nowotworową tkankę. Zazwyczaj, zwłaszcza na początku kuracji, tak się szczęśliwie dzieje.
            Cała sztuka polega na takim skomponowaniu tych trucizn, by zabijały komórki guza, możliwie mało szkodząc pozostałym, zdrowym tkankom i narządom organizmu. Ich dawka nie może być za duża, bo chory nie wytrzyma dużego stężenia tej trucizny, i umrze. Dlatego chemioterapię serwuje się w rundach, żeby w przerwach, organizm miał czas, się nieco zregenerować.
            Jednak już od dłuższego czasu onkolodzy zaobserwowali, że o ile pierwsza terapia, pierwsza runda chemii, działa całkiem dobrze i spycha nowotwór do stadium regresji, guz najczęściej się pomniejsza, o tyle nie można tego powiedzieć o następnej rundzie i o dalszych. Stwierdzono statystycznie, że aż 90 procent pacjentów uodpornia się na cytostatyki. Dotyczy to chorych z rakiem, w postaci guzów, na przykład, płuc, prostaty, piersi, jelit.
            Dopiero teraz wyszło na jaw, dlaczego, i nie jest to, niestety, wcale wieść krzepiąca.
            Współczesne badania…
            Elita światowej sławy onkologów, i mikrobiologów, z prestiżowego Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, współpracujących z badaczami z University of Washington, Oregon Health and Science University, Buck Institute for Research on Aging, oraz Lawrence Berkeley National Laboratory, uważa, że odkrycie to, było dla nich „kompletnym zaskoczeniem”.
            Badacze usiłowali dociec, dlaczego komórki rakowe, które tak łatwo jest unicestwić chemikaliami w laboratoryjnej próbówce, są tak trudne do pokonania w ciele chorego. Jednoznacznie stwierdzili ze zdumieniem, że jest to stały skutek uboczny leczenia w postaci, chemioterapii. Używane do niego chemikalia, owszem, niszczą wprawdzie tkankę nowotworową, ale przy okazji wpływają degenerująco, na DNA zdrowych tkanek otaczających guz, jak również pozostałych tkanek chorego.
            Zwłaszcza dotyczy to komórek zwanych fibroblastami. Odgrywają one kluczową rolę w procesie zabliźniania się ran, a ponadto wytwarzają spajający tkankę kolagen. Pod wpływem toksyn cytostatyków, zaczynają, te zdrowe, ale potraktowane cytostatykami fibroblasty, produkować, aż 30 razy więcej proteiny, WNT16B, niż dotychczas, czyli przed podawaniem cytostatyków.
            Proteina ta ma właściwości, silnie stymulujące rozrost guza, a ponadto uodpornia jego komórki na cytostatyki chemioterapii.
            Jak stwierdzono, po pierwszej rundzie chemii, rakowe niedobitki roznoszone są po całym organizmie.
            Gdy po kilku dniach, czy tygodniach, aplikuje się drugą porcję chemioterapii, mających „dobić” pozostałe komórki nowotworowe, aż u dziewięćdziesięciu procent pacjentów, ma ona działanie, kompletnie odwrotne do zamierzonego: zamiast zniszczyć niedobitki raka pozostałe po pierwszej chemii, przyczynia się do ich przyśpieszonego rozwoju, i dodatkowo do zwiększenia ich odporności na chemię.
            – To jest niemal uniwersalna, w skutkach śmiertelna, konsekwencja ponownej chemioterapii, – stwierdzają uczeni z amerykańskiego ośrodka.
            Proteina WNT16B
            Już znacznie wcześniej było wiadomo, że proteina WNT16B, działa na komórki raka, jak nawóz na słabnące plantacje roślin. Nie zdawano sobie jednak sprawy, z wszystkich tego konsekwencji.
            Zaobserwowany przez uczonych wzrost poziomu białka, WNT16B, po chemioterapiach, był kompletnie nieoczekiwany, – konstatuje dr Peter Nelson, koordynator przedstawionych, piątego sierpnia, na łamach, najbardziej dziś wiarygodnego, medycznego periodyku, „Nature Medicine”, wyników studium badawczego: Jej wydzielanie przez nierakowe fibroblasty, wcześniej potraktowane chemią, wpływa stymulująco na pobliskie komórki rakowe, przyspieszając ich wzrost, pobudzając inwazję i, co najważniejsze, powodując ich późniejszą odporność na kolejne rundy chemioterapii.
            Podstawowa broń na raka, chemioterapia, okazuje się więc obosieczna…
            Tyle cytat z czasopisma medycznego uchodzącego za najbardziej wiarygodny periodyk świata.
            Powyższe, te bardzo wiarygodne wiadomości, tylko utwierdzają lekarzy praktykujących medycynę naturalną, i medycynę starożytną w podejściu, że agresywne metody leczniczych współczesnej onkologii, nie powinny być jedynym działaniem podejmowanym w celu poprawy stanu chorego.
            Lekarze powinni skupić swoje wysiłki także na nie mających skutków ubocznych – „po pierwsze nie szkodzić”, – działaniach wspomagających, wzmacniających zdrowie, prawidłowym odżywianiu, oczyszczaniu, i odtruwaniu ustroju pacjenta, zmianę jego niezdrowych przyzwyczajeń na właściwe, oraz na zdrowotnym uporządkowaniu w szerokim tego znaczeniu, całego życia konkretnego chorego.==

            ZA Nature jest już tylko ”ściana”, czytaj..

          10. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 13:17

            z tego wynika, że jedna tura dobrze dobranej chemioterapii mogłaby przynieść pozytywne skutki, bo wprawdzie rozproszyłoby się trochę komórek rakowych, ale możnaby je wtedy na całego potraktować naturalnie, na przykład Gersonem, czy Lastem, a nawet Bołotowem, chociaż ten upiera się przy zakwaszaniu

          11. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 13:25

            Teoretycznie tak, tylko u 90% następuje proces odwrotny przy następnym zatruwania guza.
            Last rozkminia to dokładnie, Clark też.

            Przy tym dr Last twierdzi, że stosowanie chemii nie ma jakiegokolwiek sensu na żadnym etapie kuracji.
            To nie likwiduje przyczyny! Zdrowienie z raka to nie likwidacja guza, jak twierdzą onkolodzy.
            Kto ma podręcznik, polecam przeczytać.

          12. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 13:52

            no tak, ale mówię tylko o jednym zatruwaniu, wtedy, gdy się go osłabia. Owszem, ale jednak guz truje i można nie zdążyć, tak pewnie jak Clark. Chociaż nie znam historii jej raka.

          13. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 13:56

            Clark twierdzi znowu, że każda infekcja, rak ma swojego pasożyta, bakterie i wirusy, dla których jesteśmy jedynie tępym żywicielem..
            Tak to brutalnie wygląda, sterują naszymi zachciankami, apetytem..
            I proponuje rygorystyczną dieta zagłodzić je na śmierć.
            Te cwane gady poszczególne fazy rozwoju uzależniają od innych składników odżywczych, ”naszego” pożywienia.. 🙂
            Jest w tym (zbieżna z Lastem) żelazna logika biochemiczna.
            A nie pożeranie iperytu, który rujnuje CAŁY organizm, a przyczyna zostaje nietknięta.
            Ale w tym biznesie rakowym nie chodzi o człowieka.

          14. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 14:09

            no widzisz Grzesiu jak się umiemy zgodzić (czasami:))

          15. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 14:24

            Ale ja się z Tobą nie kłócę, mówię to co myślę 😉
            Nie musimy być zgodni.

          16. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 17:48

            wiem że lubisz awanturki 🙂

          17. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 09:08

            Powiedziałbym, że jestem prowokowany 🙂
            W ostrej wymianie poglądów nie ma nic złego.
            Poza tym nie musimy mieć racji, lubię być przekonany argumentami.
            Cały czas sie uczymy.

          18. pepsieliot 21 sierpnia 2016 o 13:09

            codziennie

          19. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 14:22

            KS
            Chemioterapia może pomóc – takimi wpisami grzegorzadam narażasz ludzi na szybszą śmierć.==

            A wiesz, że ludzie z nieleczonym chemią rakiem statystycznie żyją 4 razy dłużej ???
            Walter Last – „Kulisy leczenia nowotworów przez oficjalną medycynę”
            Posted on 28/10/2010 by astromaria
            Źródło: „Nexus” nr 5 (37) 2004

            Po co tu siejesz ferment manipulatorze?

          20. Ewa 20 sierpnia 2016 o 18:08

            Do GRZEGORZADAM, PEPSI – jeśli guz złośliwy został usunięty. Co dalej waszym zdaniem ?. RAK NERKI, operacyjnie usunięty, bez chemii – problem mojego męża, który za nic w świecie nie chce brać sody ani D3 z K2 ani krystalicznej witaminy C (nie zdołam go namówić, niestety). Pije soki z wyciskarki, bierze olej lniany z kurkumą i pieprzem, dzień zaczyna od wody z cytryną – obawiam się, że to zbyt mało.PEPSI jeśli GRZEGORZADAM wyraziłby zgodę, proszę o kontakt do niego.
            Pozdrawiam

          21. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 18:18

            Ewo wszystko jest tutaj na blogu w komentarzach GA, to raz, a dwa, że w takim razie niech zrobi badania 25(OH)D i wszystko będzie jasne dla niego, czy ma czy nie ma suplementować, sam zadecyduje, przy raku MUSI mieć około/nawet 90

          22. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 10:06

            Ewa
            Dokładnie tak samo jakby nie został usuniety.
            Likwidujemy przyczyny, czyli F. Buski, cyjanki, robimy porządek z uzębieniem, hamujemy przerzuty.
            wszystko wraca do normy.
            http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

          23. Ewa 28 sierpnia 2016 o 19:34

            Bardzo dziękuję. Pogubiłam się już. Jakie masz zdanie n/t soków warzywnych i owocowych z wyciskarki ?
            Pozdrawiam cieplutko SKARBNICO WIEDZY.

          24. grzegorzadam 28 sierpnia 2016 o 21:27

            Nie mam wyciskarki, blenduję.

            Sa zagorzali zwolennicy wyciskarek.

          25. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 15:02

            Pepsi
            Owszem, ale jednak guz truje i można nie zdążyć, tak pewnie jak Clark.==

            Clark nie miała guza, tylko szpiczaka, a zaczęło się od kontuzji kręgosłupa,
            to było ciężkie do zdiagnozowania, tym bardziej że nie ma typowych objawów….
            Trudny temat.

          26. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 17:47

            szpiczak bardzo zły

          27. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 09:12

            Proszę wziąć pod uwagę ile ta energiczna wspaniała babka pochłonęła mimowolnie
            zarazków w czasie swoich badań…
            Setki, tysiące bakterii podczas analiz.
            Należy jej się posmiertna nagroda, to moje zdanie.
            Kopalnia wiedzy.
            Nie zdążyła tylko z protokołem na tasiemca, ale była blisko.

          28. pepsieliot 21 sierpnia 2016 o 13:08

            ja ją znam, pisałam o niej 5 lat temu w kontekście oczyszczania wątroby

          29. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 13:32

            Myślę, ze warto założyć o tej zacnej dobrej wielkiej kobiecie osobny tag, będę zamieszczał i tak kolejne wpisy, jak pozwolisz,
            bo to jest coś!
            To jest niesamowita indywidualność i wartość sama w sobie!
            Raczkuje dopiero w temacie zapperów, ale będę miał fachowe informacje, poczyniłem kroki.

        7. Iza 7 czerwca 2014 o 18:27

          zapomniałam dopisać adres e-mail : iszaszka@gmail.com

        8. Jarek 19 lipca 2014 o 13:00

          ja tez poprosze o te wszystkie wazne informacje
          pozdrawiam,Jarek
          jarekchudy21@yahoo.co.uk

        9. Sylwia 5 września 2014 o 20:44

          Bardzo proszę o materiały! Będę ogromnie wdzięczna!
          Pozdrawiam,
          Sylwia

          citrynka@gmail.com

        10. Dominika 8 listopada 2014 o 14:33

          Aga,moja mama i przyjaciółka ma nowotwór,czy mogłabym prosić o info na @ na temat kuracji? dominikapoblocka@gmail.com

        11. Daria 8 listopada 2014 o 20:30

          Aga, bardzo Cię proszę o informację na temat tego zestawu. Dziękuję i pozdrawiam! Mój mail topolewski123@interia.pl

        12. katarzyna.zywica@op.pl 9 listopada 2014 o 21:27

          ja również poproszę inf na adres katarzyna.zywica@op.pl

        13. Joanna Sikorska 3 grudnia 2014 o 12:22

          Witam, czy ja równiez moge dostac te informacje? Potrzebuję ratowac moją mamusię…. sikorskaj@op.pl

        14. asia 29 grudnia 2014 o 20:29

          Hej Aga,

          Od jakiegos czasu przeszukuje siec w poszukiwaniu materialow o b17, mozesz mi przeslac informacje na temat takiej kuracji? asiam@zorza.eu

        15. jakis inny 24 stycznia 2015 o 01:12

          To troche zalatuje propaganda. Nie latwo bedzie znalezc kogos kto sie wyleczyl z raka amigdalona i nie skorzystal z rzadnej pomocy medycy konwencjonalnej. Raczej takich osob nie ma. Jezeli juz ktos chodzi do lekarza i sie bada i zaawansowanie nowotworu jest pod obserwacja lekarzy to raczej napewno skorzysta z jakis mozliwosci leczenia chemia itp. A rak nie kontrolowany a wyleczony nie jest dowodem w tym przypadku na skutecznosc wit b17 bo brak jakiejkolwiek rzetelnej dukumentacji rozwoju. Kolo sie zamyka. Pozdrawiam

        16. julka 1 marca 2015 o 13:47

          Witaj Aga, czy ja również mogę Cie prosić o informację na temat kuracji… julka0507@o2.pl

        17. Banan 19 kwietnia 2015 o 22:56
      2. Łukasz 18 maja 2014 o 00:03

        Joanno,
        osobie chorującej na „raka” potrzebna jest zmiana całościowa.
        Poprzez całkowite odstawienie produktów pochodzenia zwierzęcego – mięsa, nabiału, drobiu (są to przede wszystkim produkty ZAKWASZAJĄCE, powodujące powstawanie nierównowagi kwasowo-zasadowej – co prowadzi do budowania komórek organizmu w niewłaściwym środowisku chemicznym – powstają bardziej lub mniej wadliwe egzemplarze, im więcej i bardziej wadliwe – produkujemy sami coś „nowego” – nowy twór – NOWOTWÓR. Poza tym mięso w naszych jelitach zwyczajnie gnije – ze względu na zbyt długą drogę do wyjścia. Juz nie wspomnę o antybiotykach, hormonach całej chemii pompowanej w zwierzęta, później poprzez nastrzykiwarki do „szynek”.
        Potrzebna jest dieta, która będzie bogata w wszystko to – co oczyści chory i osłabiony (TAK NAPRAWDĘ WADLIWIE WYTWORZONY KAWAŁEK ORGANIZMU), dieta, która nie będzie go dociążać – pozwoli robić swoje – czyli regenerować się i walczyć.
        Konieczna dieta bogata w zdrową żywność, do tego duużo soków wyciskanych.
        Koniecznie nalezy odstawić też całą żywność przetworzoną, slodycze, cukier, uzywać jak najmniej soli.
        Ogólnie – należy wprowadzić nowy styl odżywiania, umożliwiający regenerację organizmu.
        Tego wszystkeigo uzupełnieniem jest B17, ponieważ przyczyna tkwi w tym, iż wadliwie (poprzez wadliwe pożywienie, oraz uzywki typu papierosy) zostały wybudowane pojedyncze komorki, tworzące tkanki, z których tworzą się cale narządy,
        Należy odbudować organizm na nowo, przy użyciu porządnego zdrowego PALIWA jakim jest tylko i wylacznie odpowiednia dieta.
        Witamina B17 jest jednym z systemó obronnych naszych organizmów przed tym co zostalo wyprodukowane wadliwie, zmutowało zrakowaciało.

        Rak nie jest chorobą, każdy sam go sobie wyprodukuje, jeśli spełni określone kryteria.

        Jeśli dalej szukasz wiedzy odezwij się na mojego emaila, tematem amigdaliny zająłem się ok 18 miesięcy temu, potem naturalnie przeszedłem do witamin, w tym C którą też mocno studiuje
        Obecnie zakonczyłem edukację na kursach dietetycznych i oczekuję na egzamin Państwowy aby nabyć uprawnienia dietetyka.

        Jeśli będę mógł pomóc – pomogę.

        1. Małgorzata Łaszyca 4 sierpnia 2014 o 21:00

          Witaj Łukasz. Prześlij mi proszę dostępne Ci informacje nt alternatyw do „tabletek” w leczeniu raka. Ja posiadam dwóch dozgonnych przyjaciół.dziękuję małgosia margot_9@poczta.onet.pl

          1. Renata 30 kwietnia 2015 o 13:26

            Panie Łukaszu, proszę o informację, czy prowadzi Pan swojego bloga lub ma swoją stronę internetową na tiutes@tlen.pl

          2. Patrycja 4 marca 2017 o 12:10

            Panie Łukaszu bardzo proszę o kontakt. U mojej mamy wykryto raka płaskonabłonkowego płuca.. Nie wiem co robić, proszę o konakt.
            patekwuu@gmail.com

          3. Patrycja 5 marca 2017 o 11:39

            Czytałam, że rak żywi się cukrem, czy w tej sytuacji można stosować miód? Czy można stosować kilka naparów czy należy wybrać jeden? Gdzie moge zrobić vegates?

          4. grzegorzadam 5 marca 2017 o 11:44

            Na czas kuracji soda 14-21 dni można się powstrzymać od cukru, miodu.
            Soda z cytryną:

            ”Składniki:
            – 240 ml filtrowanej wody
            – 1 łyżeczka sody oczyszczonej
            – Sok z cytryny

            Sposób przyrządzania:
            Zmieszaj wszystkie składniki i wypij mieszaninę. Należy to wypić na pusty żołądek.
            Spożywaj tę mieszaninę trzy razy dziennie.”

            Mierz paskami pH moczu, po połdniu powinno być koło 8.0- 8.5.

          5. ania 27 maja 2015 o 08:35

            witam.p Łukaszu,bardzo prosze o informacje,maz ma raka migdałow zlosliwego.jest jeszcze przed leczeniem szpitalnym,wiec trzeba szybko dzialac.prosze o wszelka pomoc inf,ANIA aniamucha1@buziaczek.pl

        2. agata 5 sierpnia 2014 o 14:16

          czy i ja mogłabym prosić o więcej informacji na ten temat,będę bardzo wdzięczna! agatka2323@gmail.com

          1. Adam 5 sierpnia 2014 o 15:25

            Witam,
            mogę podać maile do osoby która stosuje cały czas dietę

        3. Merigold 5 sierpnia 2014 o 17:41

          Jeżeli każdy sobie produkuje raka na własne życzenie, to skąd bierze się on u dzieci? Nie atakuję, tylko pytam, bo nie rozumiem tego mechanizmu.

          1. Łukasz 5 sierpnia 2014 o 20:32

            Nie odebrałem tego jako atak, od tego są fora 🙂
            Byłem ciekaw, kiedy padnie to pytanie.

            Z dziećmi sprawa jest o wiele trudniejsza – na pierwszy rzut oka. U dorosłych możemy nowotwory zrzucić na styl życia używki itd. Co w prostej linii przekłada się na problemy.
            Dzieci jednak…
            Co takiego musi się stać, aby maleństwo, które niedawno pojawiło się na świecie zachorowało na raka ?

            Dziecko z natury – samo z siebie nie będzie robić nic co negatywnie wpłynie na rozwój organizmu, lub też jego zdolności do regenerowania tkanek we właściwy sposób.
            Problem zawsze leży gdzie indziej, lub też leży WCZEŚNIEJ.

            Nowotwór jest stanem organizmu, w którym wadliwie została wybudowana tkanka, narząd.
            Przyczyn jest wiele:
            – zakwaszenie organizmu,
            – nieodpowiednia dieta,
            – używki typu papierosy, alkohol,
            – obciążenia toksynami np w miejscu pracy,
            – promieniowanie (w tym promieniowanie z komórek, routerów wifi nawet telewizorów etc – nie jest to bez znaczenia, ponieważ każde promieniowanie wzbudza w naszych organizmach wolne rodniki, a im więcej wolnych rodników i mniej przeciwutleniaczy tym większe ryzyko powstania stresu oksydacyjnego, który jest prekursorem chorób, jest to logiczna całość) – w odniesieniu do promieniowania, im więcej przebywamy w polu (polach) gdzie jesteśmy na nie narażeni, tym większą szkodę sobie robimy – zwłaszcza w kontekście braku przeciwdziałania przeciwutleniaczami,
            – typowe substancje kancerogenne (aspartam, akryloamid itp)
            – wiele wiele innych

            Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z dzieckiem, które nie powinno być wystawiane na powyższe – no chyba, że mamy do czynienia z nieodpowiedzialnymi rodzicami choćby w kwestii diety, albo toksyn – trzeba szukać dalej.

            Rak jest defektem w budowie organizmu – trzeba znaleźć co sprawiło, że perfekcyjnie działająca maszyna, wybudowała coś wadliwie. (być może, że na etapie „budowy” organizmu dziecka w łonie matki, już doszło do defektu, ale np nie został wykryty, albo był stłumiony przez odporność matki, a w momencie, kiedy matka odstawiła dziecko od karmienia – czyli od swojej odporności, przeszła na pożywienie jako takie, dziecka odporność spadła i … jest)

            Żeby jasno odpowiedzieć na to pytanie – trzeba zrobić wywiad z rodzicami dziecka, oraz prześledzić całą historię choroby (chorób) zarówno rodziców, jak i dziecka.
            Przyczyna tkwi w kręgu rodzice – dziecko – środowisko, tylko trzeba poszukać i ją zidentyfikować. W ostateczności – jeśli mamy do czynienia z wzorowymi okazami zdrowia ze strony rodziców, którzy odżywiają siebie i dziecko prawidłowo, to ewentualnie można się pokusić o podanie przyczyny jako – genetyki. Choć jestem daleki od tego – ponieważ to środowisko determinuje geny a nie odwrotnie. No chyba, że jest to poważna wada genetyczna.

            Mogą to być nieodpowiednie pokarmy matki, używki, zanieczyszczenia środowiskowe, wszystko to, co spowoduje w dorosłym człowieku problemy – ale również spowoduje przekazanie płodowi np wadliwych budulców, trucizn, itd.

            Prozaiczna sprawa – produkty typu LIGHT – czyli dla osób, które liczą kalorie, a co one zawierają – ASPARTAM, bardzo groźną neurotoksyną, która ma zdolność do kumulacji w organizmie, o której już dziś wiadomo, że może powodować defekty płodu, nowotwory i około 100 innych chorób, naprawdę ciężkich.
            Amerykanie dowiedli badaniami, że pijąc 1 napój słodzony aspartamem dziennie (300 ml), ryzyko zachorowania na nowotwory jest niemal 100% !!!!!

            Oczywiście na to potrzeba czasu, nie oszukujmy się od jednego napoju teoretycznie na raka nie umrzemy, ale ilość chorób które to świństwo wywołuje i objawy jakie może dać – negatywne oczywiście to już nie żarty. Kwestia czasu i zaczynają się problemy, a lekarze nie potrafią tego zestawić np z aspartamem, i leczą Cię na nie wiadomo co, dorzucają kolejną chemię w pigułkach.
            Nawet nie wiecie jak ciężko mi czasem wyjaśnić moim pacjentom, że ich niektóre problemy zdrowotne mogą być związane właśnie z aspartamem, jeśli w ankiecie odkryję, że spożywają go sporo (gumy do żucia, niektóre jogurty, czasem keczupy – jest masa produktów, które go zawierają :/)

            Więc jeśli np. matka podczas ciąży, niestety przez swoją nieświadomość wchłaniała truciznę, może to być powodem problemu dziecka. I niekoniecznie od razu, ale po czasie.

            A co jeśli kilkuletnie dziecko zapada na nowotwór – i jest dokładnie to samo, trzeba znaleźć co to wywołało – nie leczyć objawów, jak to ma na celu medycyna konwencjonalna. Objaw można zaleczyć jeśli mamy szczęście. Ale to nie jest wyjście z sytuacji. Należy zidentyfikować przyczynę, czy jest ona środowiskowa, czy jest ona związana z odżywianiem, czy jest np związana z emocjami dziecka – zestresowaniem, jakąś traumą.

            Stres jest czynnikiem wysoce destruktywnym i nawet rakotwórczym, jeśli ktoś nie wie jak to działa, to w skrócie to opiszę.
            Stres (w zależności od jego poziomu im większy tym więcej) wyzwala w nas wolne rodniki, jeśli mamy dużo stresów w życiu to mamy dużo dodatkowych wolnych rodników, które sami wyprodukowaliśmy. Na pewno działa to na nas destruktywnie. Jeśli nie ma kontrofensywy w postaci przeciwutleniaczy – zaczyna się problem.

            Z mojego punktu widzenia, oraz z tego co już obserwujemy, z tego jak ludzie siedzący w temacie się wypowiadają – tylko czekać, aż zaczną się rodzić dzieci z nowotworami.
            Nieświadomość społeczna, ilość trucizn dnia powszedniego, których ludzie nie znają – a przez to nie eliminują ze swojego jadłospisu, ilość szkodliwych substancji oraz ilość spożywanej przetworzonej, chemicznej żywności jest tak powszechna, że to tylko kwestia czasu. Do tego tony cukru, które przyjmujemy …. ehhh temat rzeka.

            Bardzo kontrowersyjnym tematem jest temat szczepionek.
            Nie da się ukryć, że to co dzieciom podaje się w szczepionkach jest co najmniej szkodliwe, jeśli nie powiedzieć destruktywne. Rtęć w Thimerosolu (konserwant szczepionki, blisko 49% wagowo to rtęć), do tego adjuwanty (wzmacniacze działania) w postaci toksycznego aluminium.
            To wszystko może mieć niestety również wpływ na powstawanie nowotworów u dzieci. Już nie mówię o tym co udowodniono w odniesieniu do ASD.

            Dodatkowo może być np dieta na glutenie. Gluten zapcha dosłownie kosmki jelitowe dziecku, jest ograniczone wchłanianie – wadliwe, w zestawieniu z jakąkolwiek przyczyną z powyższych już to stanowi podłoże do powstania nowotworu. Bo – jest wadliwe wchłanianie, jelita nie funkcjonują prawidłowo, raz, że nie przyswajamy właściwie, dwa, że to co się dzieje w jelitach też już jest poważnym stanem zagrożenia.
            A trzeba powiedzieć jasno – jelita są dla nas bardzo, ale to bardzo ważnym narządem. Absolutnie nie wolno lekceważyć jakichkolwiek dolegliwości związanych z jelitami.

            Mogę opisywać tutaj wszystko – jest tego mnóstwo, sens jest taki :
            coś spowodowało, że młody organizm wyprodukował coś wadliwie, pytanie CO? I tu można wybierać i wybierać – trzeba sprawdzić konkretny przypadek, aby móc coś powiedzieć, niestety. Jest tego tak wiele, że głowa boli.

            W kwestii związanej z odżywieniem – wystarczy niedostateczna ilość witaminy C w pokarmie. I już jest problem. Dodać do tego, którekolwiek z powyższych, i u dziecka, które bardzo szybko się rozwija – czyli buduje organizm, chwila moment i mamy coś nowego, bo organizm nie dostał jakiejś ważnej substancji – nie wybudował właściwej komórki, lub całej tkanki, za to stworzył jakiś NOWY TWÓR, nowotwór.

            Pozdrawiam
            Łukasz

          2. Kasia 6 października 2014 o 21:42

            Słyszałam, że komórki nowotworowe przekazuje dziecku matka przez łożysko, chroniąc na chwilę siebie, tzn. im więcej dzieci urodzi tym później sama zachoruje, ale jej dzieci już są mocno obciążone ‚na starcie’, wyjaśnia to dokładniej dr ashkar, film można obejrzeć na YT, polecam.

          3. Agnieszka 23 stycznia 2016 o 19:57

            szczepienia zawierają substancje rakotwórcze

        4. Kasia 6 października 2014 o 21:59

          Przeglądam różne strony i znowu trafiłam na Pana Łukasza-dietetyka, może zabrzmi to paradoksalnie, zważając na temat, ale miło, czyta się Pana posty, ciekawie Pan pisze, merytorycznie, jestem pod wielkim wrażeniem Pana wiedzy, elokwencji… Pozdrawiam i życzę powodzenia w życiu, zdrowia przede wszystkim:)
          /Kasia

          1. Pobłocka 8 listopada 2014 o 14:30

            Hej Kasiu,czy mogłabym prosić o namiar na bloga Pana Łukasza. Interesujące tematy

        5. Dominika 8 listopada 2014 o 14:39

          Zgadzam się Lukasz w 100%.Sami fundujemy sobie kłopoty.moja przyjaciółka miała toczeń i wyleczyła go tylko poprzez picie tłoczonych świeżych soków.nasza ignorancja w stosunku do świadomego życia jest smutna…

        6. Marciniak 10 grudnia 2014 o 20:51

          Też jestem chora na raka, za tydzień ide na czwarty zabieg, proszę o więcej wiadomości na mój adres

        7. Sandra 22 grudnia 2014 o 10:50

          Witam Panie Łukaszu , mam do pana pare pytań
          byłabym wdzięczna gdyby pan odezwał się na mój adres :
          bobiczek111@interia.pl

        8. Aleksandra 16 stycznia 2015 o 19:03

          Zgadzam się z Panem w 100%,, mam jednak pytanie trochę z innej beczki. Pisze Pan o kursach dietetycznych i możliwości zdawania po nich testu państwowego. Czy mógłby Pan polecić jakieś kursy. Kończę w przyszłym roku studia z kosmetologii i choć ogromnie interesuje mnie dietetyka, nie specjalnie mam ochotę na rozpoczynanie kolejnego kierunku studiów; takie kursy bylyby dla mnie błogosławieństwem. Bardzo proszę o kontakt mailowy na adres allex3@op.pl. Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie informacje. Pozdrawiam

        9. Rogosz 27 lutego 2015 o 23:13

          Proszę o więcej informacji na maila woda528@wp.pl
          Pozdrawiam i ślicznie dziękuje

      3. Śfieq 13 czerwca 2014 o 10:49

        Informacje na temat wpływu nisko przetworzonej diety roślinnej na rozwój wielu chorób z naciskiem na raka można znaleźć w książce „Nowoczesne zasady odżywiania. Przełomowe badania wpływu żywienia na zdrowie” ,autor T.Colin Cambell i Thomas M.Cambell II.
        Przeczytałam ją ze względu na mój weganizm, ale otworzyła mi oczy na wiele spraw.

        1. pepsieliot 13 czerwca 2014 o 12:37

          Śfieg na tym blogu jest nawet analiza dokładna tej pozycji i to w trzech odsłonach, ale nie wszystko o czym pisze Campbell w tym epokowym dziele jest niepodważalne niestety

      4. Adam 5 sierpnia 2014 o 12:17

        Znam osobiście osoby które stosując ww pestki i inne suplementy z terminu 6-12 miesięcy… które usłyszały od dr… już zrobiły kilka lat i ich stan zdrowia jest bardzo dobry.

        1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 18:17

          Adam, to świetne info

      5. benia 16 listopada 2014 o 23:06

        asiu, pestki pomagajá, ale jak sié ma raka, to taka forma jest niewystarczajáca. sá zastrzyki z juz skoncentrowaná dawká tej witaminy. ogládnij na you tube film terapia dr gersona. obejrzyj go calego bo jest w czésciach . dostosuj sié a brat ma duze szanse zeby z tego bagienka wyjsc. pozdrawiam bernadeta

    3. to sem ja 12 listopada 2014 o 01:33

      Nie jest to może odpowiedx na to co napisała Magdika, ale poniewaz jest to poczatek komentarzy to jak ktos jest zainteresowany polecam wpisac w google „świat bez raka okropny” i obejrzec filmik o amigdalinie. Ciekawe rzeczy , których nie znajdziecie gdzie indziej

  2. TaxCollector 18 czerwca 2013 o 15:28

    scarycompounds miało tam chyba oznaczać straszna mieszanka, albo straszne składniki – w sensie, że trujace.
    Ale z tego co można znaleźć w necie wynika, że benzaldehyd nie jest toksyczny.

    1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:42

      niby nie jest, ale się go boją

      1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:43

        a tamto to na pewno dobrze mówisz, straszna mieszanka

  3. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 08:04

    Ja znów nie w temacie. Miałam napisać o moich przygodach z pasożytami. Zrobiłam badanie krwi i kału. Z niego wyszło, że pomimo suplementacji witaminą D3 mam jej niedobór. Mam przerost candidy i lamblie. Lamblie lecze, odrobaczam siebie, partnera i koty. Całą łazienkę domoestosem zalałam, klamki wódką umyłam i wszystko inne co było po drodze. Jeśli ktoś ma możliwości i pasożyty warto sobie pożyczyć od np. weterynarza lampe ultrwafilowetową i poświecić na łóżko, wc i tam gdzie się siedziało lub zwierzęta mają legowisko. Generalnie dieta bezleczna, bezcukrowa i bezpszeniczna.Owoce tylko kwaśne. Wiem, że witarianie leczą się z candidy owocami wszelakimi. Nie wiem jak to jest do końca. Ja poprzestaje na jabłakach, kiwi, grejfrutach ew. malinach. Należy brać probiotyki, dużo pić, przesadnie dbać o hiegienę no i zażywać leki przepisane przez lekarza. Lamblia jest dość popularna, choć rzadko wykrywana. Żeby ją wykryć nalezy zbierac kał w odstępach 2-3 dni . Potrzeba 3 próbek i dobrego laboratorium. Canididy nie leczę, po powinna się zmiejszyć jak się uporam z lamblią i dobra dieta powinna być wystarczającym lekiem. A i jeśli ktoś siebie podejrzewa o pasożyty należy poszukać specjalisty od chorób pasożytnicznych. „Zwykli” lekarze nie bardzo mają o to pojęcie, nie wiedzą jak diagnozować i przede wszystkim jak leczyć. Poza tym nie kojarzą objawów, bo bardzo rzadko zdarza się, że ktoś ma książkowe objawy.
    Ps. Mój lekarz jako potwierdzenie lambli spojrzał na moje paznokcie, które mają białe plamki i takie bruzdy poprzeczne. Dla niego było to oczywiste, że to lamblie.
    Ahoj.

  4. Basia 19 czerwca 2013 o 08:34

    Mag-lena hej, ja od początku przejścia na weganizm miałam problem z zajadami przy ustach i właśnie plamki na paznokciach, a wcześniej nie miałam. Myślałam że to niedobory, ale nie rozumiem dlaczego wczesniej nie miałam, gdy moja dieta składała sie z nabiału, słodyczy, małej ilości warzyw. Problem z zajadami zniknął po bardzo długim czasie, tylko czasem jak zjem ananasa to momentalnie zajad mi się robi. Bardzo mnie zaciekawiło to co o lambiach i paznokciach napisałaś, mam te plamki i pionowe bruzdy, ale te pionowe bruzdy to obserwuję u większości ludzi, możesz coś więcej napisać?, bedę wdzięczna – dodam, że z powodu tych plamek robiłam sobie badanie na poziom cynku, b12 i w ogole morfologię i wszystko było ok.

    1. pepsi 19 czerwca 2013 o 09:10

      Basia, ona napisała: bruzdy poprzeczne 🙂

    2. Łukasz 17 maja 2014 o 23:45

      Basiu, a czy masz jeszcze jakieś objawy ? Czy przychodzi Ci na myśl coś co sprawia, że „nie czujesz się sobą” ?

  5. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 09:16

    Mam i poprzeczne i pionowe:) Basiu nie wiem co mogłabym Ci napisać. Miałabyś szczęście gdybyś była z Poznania lub Warszawy??

    1. Magdika 19 czerwca 2013 o 10:52

      A czy możesz podać namiar na tego w Poznaniu. W zasadzie od roku się z tym ociągam. Pewnie nic nie mam, ale warto sprawdzić.

      1. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 11:38

        Profesor Jerzy Stefaniak, ale w Poznaniu jest jakiś szpital chorób zakaźnych i tropikalnych czy coś takiego. Wiem, że tam są specjaliści. Trzeba poszukać kto tam pracuje i prywatnie pójść.

  6. Basia 19 czerwca 2013 o 09:33

    A tak, poprzeczne:) bo pionowe to już mam takei zboczenie wszystkim na pazury patrze i widzę, że idealnie gładkie paznokcie bez bruzd pionowych (poprzecznych nie widzialam) to mają bardzo młode osobniki i o dziwo mój brat-nie jakiś bardzo młody
    Twój wpis dał Mi Mag-lena do myślenia, muszę zebrać dupę i choć tego nienawidze udać się do laboratorium z próbkami kału i zobaczymy. Mój chłopak przy dobrej morfologii ma z niewiadomych przyczyn bilirubinę podniesioną, przeczytałam że przy lambiach to częsty objaw. Dam znać jak już zrobię wszystkie badania. Niestety muszę polegać na takich laboratoriach jakie są, podobno najbardziej prawdopodobny wynik byłby na świeżo wyprodukowanym stolcu:)
    Pewnie dlatego też aż trzykrotne pobranie materiału, ma cokolwiek powiedziec.

    Moja przyjacióła miała lambie w tamtym roku i bolał ją brzuch, ale dowiedziała się dopiero po dziwnej wysypce, na badania na pasożyty skierował ją dermatolog

  7. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 10:56

    Basiu badania nie muszą być ze swieżej kupy. Najważniejsze by były trzy próbki. Te dwie i tak czekają w lodówce i dopiero jedziesz z trzecią. Dzień przed musisz łyknąć dwie tabletki, które powodują wzmożoną produkcję żółci. Nie wiem skąd jesteś, ale laboratorium felix (przepraszam, za reklamę), robi badania na pasożyty i może wysłać kurierem.

    1. Basia 20 czerwca 2013 o 08:27

      Dziękuję za informacje Mag-lena

  8. pit 19 czerwca 2013 o 20:17

    Skoro Hunzowie tak się zajadali amigdaliną i nie umarli, to jak się ma do tego ta śmierć spowodowana dużą dawką cyjanku? Jednak mój nos paranoika zwęszył spisek!

    1. Jack Pot 20 lutego 2014 o 13:09

      Nie jestm lekarzem ale pozwól że wygłoszę tutaj wnioski które nasuwa mi moja logika.
      Po pierwsze jak zabija KCN czyli cyjanek potasu albo HCN czyli kwas cyjanowodorowy czyli związek nieorganiczny? Po dostaniu się do organizmu w rozkłada się na jony K+ (lub H+ w przypadku HCN) oraz jon CN-. To właśnie ten jon CN- zabija łącząc się z jonami żelaza, które powinne połączyć się z tlenem w ostatnim etapie oddychania.
      Po drugie, co dzieje się po zjedzeniu migdałów czy pestek zawierających teorytycznie śmiertelną dawkę jonów CN- w postaci związków organicznych? W amigdalinie HCN nie występuje w czystej postaci cząsteczkowej, tylko w postaci związku z cukrem czyli glikozydu. Ale, po zjedzeniu tylu migdałów, które zawierają teorytyczną ilość jonów potrzebną do powstania śmiertelnej dawki cyjanowodoru nie wszystkie glikozydy zostaną rozłożone w żołądku i jelitach do jonów CN-. [ Gdyby tak się stało to faktycznie te jony wraz z jonami H+ spowrotem stworzyły by kwas cyjanowodorowy który był by wdychany przez tego kto je zjadł do płuc, gdzie po pierwsze spowodował by ich obrzęk, a po drugie dostał by się do krwi gdzie znowu uległ by rozpadowi na H+ i CN-. Z krwią która transportuje tlen jony CN- zostały by przetransportowane do mitochondriów gdzie połączyły by się z jonami żelaza blokując ostatni etap oddychania na poziomie komórkowym i powodując śmierć]. Tylko że w rzeczywistości większość cząsteczek glikozydu przetrwa procesy reakcji z kwasem w żołądku i innymi enzymami w przewodzie pokarmowym, zostaną dostarczone już nie do wszystkich komórek ciała, jak w przypadku ‚czystych’ jonów CN- pochodzących z rozpadu nieorganicznych czastek, ale do komórek rozkładających cukry, np. komórek rakowych. W tych komórkach zostaną rozłożone i wtedy uwalnia się zabójczy jon CN- blokując takiej komórce oddychanie. Taki glikozyd działa więc trochę jak koń trojański dostarczając CN- zamaskowany w cukrze. Co do kwestii czy inne komórki rozkładające cukry nie zostaną w taki sam sposób zabite przez rozkład tego glikozydu? Odpowiedź brzmi raczej nie. Istnieje naturanly mechanizm neutralizacji jonów CN-(jeśli oczywiście jest ich odpowiednio mało) w komórkach nie rakowych, ale potrzebna jest do tego odpowiednia ilość siarki w organiźmie. Wtedy taki jon CN- jest łączony z siarką a nie żelazem. Jak to mówił któryś z apostołów -Zażywaj wina ‚z siarką'(mój przyp. ) po trochę;)
      Podsumowując: jony CN- pochodzące z cyjanku potasu czy cyjanowodoru zabijają bo blokują oddychanie wszystkich komórek powodując śmierć (lub zatrucie jeśli jest ich za mało do zablokowania wystarczającej liczby tych komórek i spowodowania śmierci jakiegoś organu czy całego organizmu). Natomiast jony pochodzace z rozpadu glikozydu będącego składnikiem amigdaliny nie sa dostarczane do wszystkich komórek ciała tylko tych rozkładających cukier i tam są dopiero uwalniane w postaci CN-. Więc żeby umrzeć od zjedzenia migdałów trzeba by ich zjeść tyle, żeby zawierały tyle glikozydu, że mały jego procent który ulegnie rozkładowi w żołądku i jelitach, dostarczy śmiertelną ilość jonów CN- które z krwią dostaną się do wszystkich komórek powodując śmierć jakiegoś organu a w konsekwencji całego organizmu. Może zjedzenie migdałów z czymś ciężkostrawnym co znajduje się długo w przwodzie pokarmowym, albo wydzielanie zbyt dużej ilości kwasu żołądkowego zwiększa ilość glikozydu który ulegnie rozkładowi już w żołądku zwiększając szanse zatrucia, ale wciąż tych migdałów trzeba by zjeść kilka jak nie kilkanaście razy więcej niż teorytyczną ilość zawierająca śmiertelną dawkę CN-.
      Co do leczenia raka to myślę że to tak jak z pruchnicą i myciem zębów. Jeśli je myjesz to zmniejszasz szanse że zachorujesz. Jeśli pomimo tego jeden ząb ulegnie zepsuciu to można go wyrwać i dalej zapobiegać zepsuciu reszty. Ale gdy masz dziurę w każdym zębie to samo mycie już nic nie da. Tak samo z rakiem, jeśli robi przerzuty albo jest to rak którego nie da się zoperować to zapobieganie już nie pomoże, a komórek rakowych jest tyle że zmieniły już za dużą część tkanek albo jest ich zbyt dużo żeby dostarczyć taką dawkę amigdaliny, żeby rozkład jej małego procentu przed dotarciem do komórek rakowych nie spowodował śmierci i żeby była to ilość wystarczająco mała, żeby po dostaniu się do innych komórek nie rakowych, rozkładających cukry, rozłożyła się w nich na taką ilość jonów CN- które zostaną zneutralizowane jonami siarki. Oczywiście to tylko moja logika, każdy powinien kierować się wasnym rozsądkiem w sprawie swojego zdrowia i życia. Co do artykułu to uderza nazywanie pestek moreli czy tam brzoskwini migdałami. Migdały to pestki owocu migdałowca, pestki brzoskwini to pestki brzoskwini;)

      1. pepsieliot 20 lutego 2014 o 13:44

        cokolwiek nie powiedzieć pestki migdałowca, również zawierają amigdalinę, a skoro i tak wszyscy wiedzą o co chodzi nie będę nawet tego zmieniać, jednak za logiczny wykład dziękuję w imieniu swoim i moich czytelników

      2. to sem ja 10 listopada 2014 o 01:27

        Witamina B17 jest nieszkodliwa dla zdrowych tkanek z bardzo prostego powodu: każda molekuła B 17 zawiera jedną jednostkę cyjanku, jedna jednostkę benzaldehydu i dwie jednostki glukozy(cukru) ‘zamknięte’ razem. Po to, aby cyjanek mógł stać się niebezpieczny trzeba najpierw ‘otworzyć’ molekulę, aby go uwolnić, trick którego jest w stanie dokonać jedynie pewien enzym, zwany beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego. Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany’ w miejscu, gdzie znajduje się rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe, ponieważ benzaldehyd ‘otwiera’ się w tym samym czasie. Benzaldehyd jest śmiertelnie niebezpieczną trucizną, która wówczas działa łącznie z cyjankiem, wytwarzając truciznę sto razy silniejszą, niż każdy z nich z osobna. Połączony efekt tych związków na komórki rakowe najlepiej pozostawić wyobraźni. Ale co z niebezpieczeństwem dla reszty komórek ciała? Inny enzym, rhodanese, zawsze obecny w daleko większych ilościach niż ‘otwierający’ enzym beta-glucosidase w zdrowych komórkach, posiada prostą zdolność kompletnego rozdrobnienia i przetworzenia zarówno cyjanku jak i benzaldehydu w produkty korzystne dla zdrowia. Jak można przewidzieć, komórki rakowe nie zawierają w ogóle rodanezu, co pozostawia je kompletnie na łasce tych dwu niebezpiecznych trucizn.”

  9. pepsi 19 czerwca 2013 o 21:27

    no właśnie, to tez mnie uderzyło, ale nie chciałam zmieniać treści, na bardziej logiczną, do tego w każdym sklepie ze zdrową żywnością, albo prawie w każdym można kupić gorzkie pestki z moreli i nie ma nic napisane, że nie można zjeść całej paczki naraz

    1. edith 29 czerwca 2013 o 15:16

      pestki moreli jako lek na raka je sie 2szt dziennie, nie więcej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      1. kaśko 2 listopada 2013 o 23:17

        2 sztuki dziennie to profilaktycznie można zjadać. Jest jakaś norma unijna pozwalająca na 2-3 pestki dziennie (ze względu na ten „cyjanek”). Ale nie taka ilość uderza skutecznie w komórki rakowe. Wg dr Griffina 1 pestka przypada na 4,5 kg masy ciała. I to jest więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi. Na przykład, człowiek o masie 77 kg może zjadać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień, aby przyjmować biologicznie rozsądne ilości witaminy B-17. Bardzo bliska mi osoba chora na raka zjada około 14 pestek dziennie i czuje się po nich bardzo dobrze. Zniosła też dużo lżej chemię niż wtedy, gdy przyjmowała ją, nie jedząc pestek. Tato znajomej zjada 20! pestek dziennie i w połączeniu z zażywanymi witaminami i minerałami pokonuje raka rewelacyjnie. Takich historii jest mnóstwo!
        Ostatnio zgłębiam temat leczenia nowotworów i szczerze mówiąc przeraża mnie tak ogromny rozdźwięk między tym, co np. mówi dr Griffin, Gerson czy Coldwell a tym co czyni medycyna konwencjonalna rozjeżdżająca pacjentów chemią…

      2. dorota 28 lutego 2014 o 18:38

        dwie pestki to w leczeniu profilaktycznym raka ,czy jak już wiemy że go mamy ?

        1. Aga 28 lutego 2014 o 20:07

          Nieprawda, jestes nie doinformowana: jedno pisza 2 , inni 5 a jeszcze inni 15.
          Pierwsza zalecana metoda to nie przekraczac zjadania ilosci pestek, ktore np znajduja sie w ilosci dziennie zjadanych owocow.
          Druga metoda w zaleznosci od wagi ciala:1 ziarno na 4.5 kg masy ciala, czyli przy wadze np 58kg, spokojnie moge zjadac 13 ziaren, chociaz nawet I 30 mnie nie zabije. Ale wszystko z umiarem bo po tych 30 pewnie bym wymiotowala jak kot, tak jak po wiekszej ilosci np orzechow od ktorych mnie mdli kiedy najem sie jak durna.
          W kazdym razie, nie jest zalecane zjadanie wiecej niz 30-35 ziaren dziennie. Dla niedowiarkow polecam poczytanie na stronie http://www.worldwithoutcancer.org.uk
          (4 pytanie w FAQ) , na stronie od ktorej wszyscy powinni zaczynac poszerzanie wiedzy na temat ziaren, kuracji, kupna, badan I dowodow, etc. wszelkie inne publikacje opieraja sie wlasnie na niej, tylko szkoda, ze liczby sie nie zgadzaja.
          Niestety, jest to strona po angielsku. Pozdrawiam.

          1. Aga 28 lutego 2014 o 20:17

            Ach,zapomnialam dodac,ze napisalam tu wczesniej o ilosci pestek zjadanych zapobiegawczo a nie jako leczenie. Samymi pestkami sie raczej nie wyleczysz, musza byc suplementowane innymi skladnikami ,ale to wszystko znajdziecie na tej stronie, ktora zamiescialm wczesniej.

          2. wila 7 kwietnia 2016 o 23:50

            Po zjedzeniu 40 pestka znalazłam się w szpitalu. Nie wiem dlaczego można to gówno kupić bez problemu w sklepie z eko żywnością.Nie pisze na opakowaniu , że to zawiera cyjanek.Przez dwa dni miałam podawane kroplówki.We krwi wykryto cyjanek .Bierzcie dalej i trujące się tą nowością,a innym ładujcie kapuche☺

          3. pepsieliot 8 kwietnia 2016 o 11:01

            Na jabłkach też nie jest napisane, że pestki zawierają cyjanek, ani na żadnej moreli na targu. Nawet w migdałach też jest cyjanek, szczególnie jak natrafisz na gorzki. Jednak na opakowaniach z pestkami zwykle jest napisane, że wskazane jest nieprzekraczanie 3 dziennie.

          4. umpapa 8 kwietnia 2016 o 14:57

            Organizm ludzki trzeba przyzwyczajac stopniowo do pestek moreli. Nie mozna zaczac od razu i w jednorazowej dawce od 40 pestek. Dawke trzeba zwiekszac stopniowo przez kilka – kilkanaście dni obserwując organizm. U jednego pacjenta adaptacja potrwa krócej u innego dłużej. Ja sam łykam profilaktycznie 6 pestek rano i 6 wieczorem od około 3 lat kiedy natrafiłem na info o pestkach moreli i nie odczuwam ZADNEGO dyskomfortu ani fizycznego, ani psychicznego. Pestki sa róznej wielkości i kiedy uznam, że sa zbyt małe to biore nie 6 a np 8-10 Znam tez osobiście przypadek gdzie pacjent z rakiem (ojciec mojego kolegi) zjadał na dobę w odstępach około 2,5 godzinnych ok. 80 pestek i nie miał żadnych objawów negatywnych. Wrecz przeciwnie poprawa zdrowia była spektakularna. .Niestety strach przed rakiem i naciski lekarzy spowodowały, że pacjent poddał sie leczeniu metodami jakie na raka proponuje medycyna akademicka i dzisiaj juz nie zyje. W dzisiejszych czasach nawet naukowcy w tym lekarze mający otwarty umysł biją na alarm i pisza, że chemioterapia i radioterapia ma tylko 2% skuteczność!!! To bezpośrednio wynika ze statystyki osób chorych na raka , które zostały poddane chemio i radioterapii i przezyły 5 lat. Jesli weźmiemy pod uwage fakt, że byc może wiele z tych osób zmarło na początku 6-tego roku od momentu rozpoczęcia kuracji chemio czy radioterapią to skuteczność tych terapii okazałaby sie jeszcze mniejsza. W związku z tym ci naukowcy i lekarze zadają bardzo zasadne pytanie: dlaczego rządy poszczególnych państw asygnuja tak ogromne pieniądze na terapię której skuteczność jest praktycznie żadna??? Czy to nie dziwne i nie zmusza do myslenia o co tu chodzi? Przypomnę , że tylko rynek onkologiczny jest wyceniany na ok. 200 miliardów $ rocznie

          5. grzegorzadam 8 kwietnia 2016 o 17:49

            ==Przypomnę , że tylko rynek onkologiczny jest wyceniany na ok. 200 miliardów $ rocznie==

            Można spokojnie pomnożyć x 3.. Odpowiedź jest oczywista..

            Szkoda czasu na tłumaczenie, oni zawsze kończa u ‚dobrych’ lekarzy z kroplówką albo ”genialnym” antybiotykiem.

          6. grzegorzadam 8 kwietnia 2016 o 17:27

            Dobre .. 🙂
            Był gdzieś taki jeden co mu żołądka mało soda nie rozerwała.
            A znał ponoć takiego co muuu rozerwała.
            Musi chyba zjadł kg razem z opakowaniem.. 😉

            ==Nie pisze na opakowaniu , że to zawiera cyjanek==

            Nie jest napisane, jaki cyjanek?
            Opowieści dziwnej treści.

        2. ania 6 września 2017 o 11:11

          potwierdzony przypadek wyleczenia raka trzustki w wysokim stadium, bez przerzutów – 15-20 pestek moreli + jakaś ostra papryka. Gościowi było już wszystko jedno więc stwierdził że jak ma umrzec na raka to woli zatruć się cyjankiem

  10. pepsi 29 czerwca 2013 o 19:41

    edith, to nie są moje opinie, na opakowaniu pestek gorzkich z moreli jest napisane 3 do 4, natomiast dziennikarze śledczy mówią co innego, ja tak jak zaznaczyłam na początku NIE JESTEM LEKARZEM więc nikomu nie radzę niczego, nawet dwóch pestek dziennie

  11. zaciekawiony 12 lipca 2013 o 13:11

    Kilka uwag – wbrew temu co piszą miłośnicy pestek, nowotwory nie są jedyną w organizmie tkanką, która wytwarza enzym rozkładający glikozydy cyjanogenne. Wydziela je także nabłonek jelit, pomagając w trawieniu cukrów – zatem po połknięciu, amigdalina zaczyna rozkładać się już w przewodzie pokarmowym.
    Po drugie, tylko nowotwory jelit wytwarzają ten enzym.
    Po trzecie, enzym ten zwierają też same pestki, i jest uwalniany podczas rozgryzania i mielenia.

    W jednym gorzkim migdale jest ok. 1 mg cyjanku. Dawka śmiertelna to ok. 50-60 zależnie od wagi i tego czy dana osoba pali. Dlatego teoretycznie nawet 30 nie powinno zabić. Ale może zatruć. Ponadto pestki nie są standaryzowane – niektóre pestki moreli zawierają do pięciu razy więcej glikozydu, więc trudno dokładnie ustalić maksymalną bezpieczną ilość.
    Po kolejne – Laetril doktora Krebsa, to opatentowana przez niego chemiczna pochodna naturalnej amigdaliny. Używa jej kilka meksykańskich klinik.

    A co do ludzi z doliny Hunza – tyle już przedziwnych legend o nich słyszałem, ze trudno się rozeznać. Wymienię może po kolei różne wersje, są długowieczni bo: piją wodę ze srebrem, wolno oddychają, piją wodę bez deuteru, nie jedzą mięsa, jedzą ryby zasobne w selen, palą ziele, używają cudownych ziół, używają himalajskiej soli, jedzą pestki, mało jedzą i dużo chodzą…
    Praktycznie każdy naturalny specyfik reklamuje się twierdzeniem: Ludzie z doliny Hunza to robią i żyją po 200 lat. Niestety gdy w latach 70 pojechał tam pewien lekarz, w ciągu kilku miesięcy zajmował się leczeniem setek przypadków malarii, robaczycy, jaglicy i ślepoty śnieżnej, oraz zgonów od spożycia niewłaściwych ziół.

    1. pepsi 12 lipca 2013 o 13:16

      zaciekawiony cześć, bardzo dziękuję za interesujące uzupełnienie, tak Hunzowie są niesamowici w swoich preferencjach 🙂

    2. maciejewski 4 lutego 2014 o 17:08

      według ciebie dawka śmiertelna to 60 pestek :)…Powiem ci że jadłem 60 dziennie przez miesiąc 4 lata temu z jogurtem i siemieniem więc to pisze mój duch… prawda:) i pozdrawiam.

  12. M 15 listopada 2013 o 08:58

    Ciekawa sprawa poznałam człowieka który mówi że miał raka mózgu złośliwego z naciekami, dowiedział się o tym po usunięciu drugiego guza z mózgu(widziałam bliznę po zabiegu na tyle głowy), ten był z naciekami więc nie mogli wyciąć, no i chcieli naświetlać robić chemię. A on w konsultacji z kolegą chemikiem zaczął swoją kurację, możecie sobie wyobrazić tych lekarzy wskakujących na niego że nie przyjął ich leczenia. więc brał migdalinę w tabletkach tylko z sprawdzonego źródła bo niektórzy oszukują i jeszcze coś ale nie pamiętam no i po pół roku dostał się na rezonans (polskie realia) a po guzie ani śladu. I to mnie przekonuje a nie lekarze. no i jak byłam dzieckiem jedliśmy w dużej mierze pestki, była bieda zjadało się wszystko i jakoś nikt nie zatruł się cyjankiem- to dopiero dziwne- badania przeprowadzone bez białego fartucha.
    widzę wielką wiarę ale niestety w biały fartuch!!!!!!!!!! co powie biały fartuch to jest święte. Szczepionkę podać dziecku tak bo powiedział to lekarz to na pewno jest dobre, no bo gdybyśmy my chcieli jemu wstrzyknąc te metale ciężkie które on naszym dzieciom to byłby zamach na jego życie, ale robi to biały fartuch i nazywa to szczepionką to się nazywa leczenie!!!!!!!!!!! następna historia pamiętam jak byłam dzieckiem a to wcale nie było tak dawno temu, leczono antybiotykiem ale W| OSTATECZNOŚCI albo sterydy hm, no w każdym bądź razie organizm po antybiotykach z niczym sobie nie radzi objawia to się alergią dostaje sterydy, a jeszcze osłabiony bo odkąd tylko się urodził regularnie osłabiany jest szczepionkami i KTO NA TYM ZARABIA!!!!!! to jest już niewolnik farmakologii do końca życia i cała rentka pójdzie na leki a emerytury to już nie trzeba będzie płacić.
    Słuchajcie przyroda wie co dla nas jest dobre, trzeba wrócić do suszenia ziół i picia ich i zjadania. Zabija nas wszechobecna chemia, bo Boga nie da się poprawić. Fantastycznie, że Bóg w niedalekiej przyszłości to wszystko naprostuje i nie będzie już kłamstw, a żaden lekarz nie będzie potrzebny.

    1. Samer Rafea 26 stycznia 2014 o 22:08

      Joanna.
      Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka. Potrzebuje pilnie pomocy dla mojego brata. Moze ktos wyleczyl sie korzemiem mniszka lekarskiego. Bo czytalam, ze tez jest skuteczny w walce z rakiem. Bede wdzieczna za wszelkie informacje. Pilne
      Moj e- mail srutututu@web.de

      1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 08:04

        Samer, ktoś z rodziny mojego znajomego wyleczył się z raka pestkami, spróbuję się z nim skontaktować, pozdrawiam

      2. jark 6 marca 2014 o 21:32

        Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka Bede wdzieczny za wszelkie informacje. gdzie kupić dobre pestki te gorzkie
        Moj e- mai jark-tech1@wp

      3. delilah 7 marca 2014 o 21:03

        Z mniszkiem to chyba jednak kłopot..
        http://rozanski.li/?p=385

    2. Jaca 11 września 2014 o 17:54

      Ty boga w to nie mieszaj;)

      1. Waldi 12 września 2014 o 18:56

        Jaca, a dlaczego nie miałaby mieszać w to Boga, skoro wyraźnie jest osobą w Niego wierzącą – będącą mocno przekonaną o Jego istnieniu?!

        Czy uważasz, że skoro ktoś wie o wspaniałych rzeczach, jakie będą miały miejsce już w niedalekiej przyszłości, to nie powinien o nich mówić, czy pisać, powinien samolubnie zatrzymywać te wiadomości dla siebie? Czy ktoś taki miałby jakąkolwiek wartość w Twoich oczach?

        Myślę, że w tym wypadku powinieneś zwrócić baczną uwagę na postawę PEPSI. Jest ateistką -pewnie, tak jak Ty- ale jej obiektywizm, wręcz powala. Ona potrafi docenić to, co się pisze, choć nie zawsze musi chcieć z tego skorzystać – ale to już wybitnie jej sprawa…

        1. Jaca 12 września 2014 o 20:48

          No coment:)

  13. pepsieliot 15 listopada 2013 o 12:28

    M. wprawdzie jestem ateistką, ale bardzo ucieszył mnie Twój koment, i dziękuję, że go wstawiłeś, ściskam

  14. adonis 25 listopada 2013 o 21:01

    coś w tym jest

  15. adas 13 grudnia 2013 o 00:23

    też tak uważam, że człowiek zagalopował się z tą żądzą zysku … szczególnie farmakologia !!!

  16. Mk 15 grudnia 2013 o 19:58

    Pestki z moreli likwidują też lamblie. Podobnie działa picie tymianku. Astma to choroba wywołana przez pasożyty i pierwotniaki. Leczy się ją skutecznie pijąc mocne ziola na robaki , jedząc pestki i pijąc tymianek.

    1. pepsieliot 15 grudnia 2013 o 22:20

      Mk jakie są mocne zioła na robaki? Ludzie sięmnie pytają, a ja tego tematu jakoś nie rozkminiałam jeszcze

      1. MartaWeganka 20 stycznia 2014 o 00:12

        Np. piołun, ale z nim trzeba ostrożnie – przestrzegać dawkowania (do kupienia w aptece, np. Herbapolu).
        Też:
        – pestki dyni na czczo;
        – marchew jako jedyny pokarm przez 3 dni.

      2. Waldi 13 września 2014 o 07:02

        Dobry też jest wrotycz, choć uważany za trującą i tym samym niebezpieczną roślinę. Jednak ja bym aż tak nie przesadzał. Wiele jest ziół, które nieodpowiednio dozowane, bądź łączone, mogą zaszkodzić, ale to jest normalne. Tak samo jest z wrotyczem.

  17. Sylwek 19 grudnia 2013 o 23:27

    Ja przez okres ok 3 tygodni zjadam srednio ok 50-60 jąder moreli i czuję sie super. Moja waga to ok 96 kg. po tym okresie robie przerwe ok 1 miesiąca i od nowa seria pestek. Zyję i dobrze sie czuję.
    Żona waży 47 kg i zjada jednorazowo ok 25-30 pestek. Pozdrawiam

  18. Sylwek 19 grudnia 2013 o 23:28

    50-60 pestek dziennie:)

  19. pepsieliot 20 grudnia 2013 o 06:12

    Sylwku, ja też jadłam po 30 dziennie, bo nie przeczytałam ulotki na opakowaniu i też się czułam ok 🙂 ale skoro piszesz, że Wy też ok to wracam do starych nawyków, pozdrowionka

  20. selene 9 stycznia 2014 o 04:51

    Ludzie, wszyscy macie hopla. Panicznie boicie się śmierci, a zwłaszcza raka. Łykacie jakieś dziwne rzeczy i liczycie na to, że wam się upiecze. Spieracie się jedynie o to, komu za te dziwne rzeczy płacicie. Jedni wolą łykać suplementy i chemie od firm farmaceutycznych i lekarzy, którym te firmy płacą, a inni wolą kupywać jakieś pestki w internecie od bóg jeden wiekogo i bóg wie skąd. Co ma wisieć nie utonie. Będziecie łykać te 50 pestek, a i tak nie dożyjecie 100, bo zginiecie w wypadku, albo na skutek innej choroby, może nawet wywołanej specyfikami, które tak łapczywie łykacie ze strachu przed nieuniknionym. Albo o zgrozo dożyjecie setki, tylko że pochowacie wszystkich, których kochacie i umrzecie w samotności. Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować je wten sposób. Cieszcie się każdym dniem, tak jakby był to wasz ostatni. Ceńcie i smakujcie każdą minutę. Żyjcie tak, aby niczego nie żałować. A kiedy przyjdzie na was czas umierajcie z godnością. I posłuchajcie rady kogoś, kto umierał i wrócił. Śmierć jest prosta. To życie jest trudne. Godne życie, bez żalu i strachu. Ale warte tego trudu i piękne.

    1. Seweryn - Summer Breeze 9 stycznia 2014 o 07:42

      my nigdy nie umieramy

      1. selene 9 stycznia 2014 o 13:06

        Pewnie…. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka……:-P

        1. pepsieliot 9 stycznia 2014 o 14:49

          selene za dużo telewizora 🙂 pozdrowionka

          1. kasia 19 stycznia 2014 o 19:21

            Należy spożywać pestki moreli ale te gorzkie wiele osób kupuję pestki dużo tańsze które sa nic nie warte ze względu na to że w kilogramowym opakowaniu ilość pestek gorzkich wynosi max 50%. Ja kupuję pestki moreli w internecie np. http://www.sklep-vitality.pl/bakalie-suszone-owoce/418-pestki-moreli-gorzkie-500g.html od sprawdzonych sprzedawców. Ceny lokalne są zbyt wygórowane a jakość towaru ta sama.

        2. Lwica 21 marca 2014 o 19:22

          „Jeśli człowiek uwierzy, że śmierć jest końcem wszystkiego, to nie ma dla niego nic gorszego niż życie”. Lew Tołstoj

          1. pepsieliot 21 marca 2014 o 21:03

            chyba wręcz odwrotnie 🙂

    2. Sonia 27 stycznia 2014 o 14:31

      Wreszcie jakiś komentarz człowieka z głową na karku. Piękny i treściwy w swej prostocie.
      Jakiś biznesmen kiedyś napisał, że najlepiej się zarabia na zarządzaniu ryzykiem. Sprzedaje się nie produkt, ale pewność. Kup warzywa – będziesz zdrowy, kup oliwę – będziesz miał piękną skórę, kup ubranie – będziesz atrakcyjna dla płci przeciwnej. To nie o produkt chodzi, a psychikę. Ludzie kupują miraż pewności – że będą lepsi, doskonalsi.
      A nadzieja sprzedaje się najlepiej. Ja pestki kupię, bo daje to ułudę i pozwala trwać w pozytywnym nastawieniu w obliczu kroczącej za nami tragedii.
      Wszystkim życzę powodzenia.

      1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 19:07

        Soniu z pewnością jest coś na rzeczy, pozdrowionka

      2. to sem ja 20 czerwca 2014 o 02:14

        Ja spraktykowałem na swoim ojcu. Diagnoza rak prostaty PSA 2360. Wg lekarzy nie miał żadnych szans i powinien umrzeć. (tak mi powiedzieli urolodzy, a byłem u dwóch). Po pięciu miesiacach podawania pestem moreli po raku nie ma znaku, a ojciec czuje sie bardzo dobrze. Pewnie kiedys umrze bo każdego z nas to czeka, ale na pewno nie na raka i jeszcze nie teraz

        1. pepsieliot 20 czerwca 2014 o 09:14

          to sem ja, świetne info

    3. Monika Niżnik 3 maja 2014 o 13:48

      Selene cóż za optymistyczna wersja: jak nie pestki to suplementy, jak nie suplementy, chemia i farmacja to wypadek samochodowy albo choroba. Jak to nas nie zabije to zabije nas tęsknota po pochowanych bliskich – z całym szacunkiem dla Ciebie – snujesz takie wizje! i Ty potrafisz cieszyć się życiem i udzielasz rad jak je przeżyć?

  21. Pepsi 9 stycznia 2014 o 07:54

    Summer 😀

  22. MartaWeganka 20 stycznia 2014 o 00:27

    Ciekawe, że: „Siemię lniane zawiera substancje cyjanogenne, czyli takie, które mogą przekształcić się w cyjanowodór (kwas pruski, chem. HCN). Dr Budwig jednak przez 50 lat ordynowała swoim pacjentom duże dawki siemienia i oleju lnianego, a jej pacjenci nie tylko nie ulegali zatruciom, a wręcz zdrowieli ze śmiertelnych chorób. Jak zatem wygląda realne zagrożenie zatruciem kwasem pruskim w diecie dr Budwig?” (http://www.primanatura.pl/czy-siemie-lniane-jest-toksyczne/).

    Ja rozgryzam i połykam prawie wszystkie pestki, jakie mi się podczas jedzenia nawiną – jabłek, cytrusów, jak się otworzy pestka w moreli, brzoskwini, nektarynce czy wiśni, to też zjem „migdałek”. Dlaczego wiele osób wyrzuca pestki z pomidorów i ogórków? Marnotrawstwo! W nich pewnie też są dobroczynne składniki, których odkrycie nauka kiedyś też pewnie szumnie ogłosi.

  23. kenaj 20 stycznia 2014 o 09:39

    Babcia powtarzała…”Jedz to z czego powstaje życie”. Zdrowe nasiona i jaja nie mogą być złe skoro z nich rodzi się nowe.
    Co to środków farmakologicznych. Zróbcie sobie statystykę ile w radiu i telewizji jest reklam leków. wg mnie ponad 70%, to chyba o czymś świadczy. Więcej osób żyje z leczenia i profilaktyki rakowej niż na niego umiera. W życiu najważniejsza jest równowaga i umiar.

  24. Jaroloza 27 stycznia 2014 o 19:30

    Moja ukochana cierpi na raka płuc z przerzutami do wątroby, która teraz jej doskwiera najbardziej (podejrzewam przerzuty do głowy – słaba koordynacja ruchowa, zaniki pamięci) plus do innych organów. Lekarz onkolog już odpuścił, dał skierowanie na ct głowy ale gdy wyszła powiedziała mi że wątroby już nie uratujemy a teraz czekamy na wsparcie hospicjum, które zamiast pomagać i wspierać raczej utrudnia i chce się z nami bawić w papiery, kiedy ja nie mogę opuścić ukochanej nawet na krok.
    Ale do czego zmierzam. Ano do tego iż tydzień temu zakupiłem jej nijako jako desperacki akt ratunku i walki o jej zdrowie wspomniane pestki a dziś mija tydzień gdy je bierze i mimo że wygląda fatalnie to jej stan (mimo że wspomaga się innymi farmaceutykami) określiłbym jako poprawiony, choć nadal źle wygląda to udało jej się uśnieżyć ból (ostatni ketonal brała ponad 2 doby temu) ból co prawda wrócił ale nasila się dużo rzadziej i jest bardziej znośny.. Niestety martwią mnie jej bóle głowy (choć też ich także jakby mniej), niewyraźna mowa (choć i ta momentami się jakby poprawia) oraz słaba równowaga a także zatracenie poczucia czasu co by mogło oznaczać przerzuty do głowy lub w lepszym przypadku jakim sobie tłumaczę, czyli zmęczeniem organizmu, wycieńczeniem przez ból oraz brakiem niemal jakiegokolwiek jedzenia od prawie 2 tygodni.. Wcześniej wymitowywała żółcią i wszystkimi płynami jakie przyjęła teraz wymioty ustały choć dziś wróciły (ale być może spowodowane są właśnie pestkami, a wczoraj nawet coś zjadła i strawiła co było wcześniej nie do pomyślenia!
    Nie chcę sobie robić złudzeń i nie potrzebynch nadzieji ale myślę że warto mi spróbować o nią powalczyć zamiast załamywać ręce, choćby dlatego aby stanąć przed lustrem kiedyś i powiedzieć sobie:,, że się starałem i robiłem dla niej co w danej chwili uznałem za właściwe!”
    Nie mówcie proszę aby się dać pokonać chorobie bo to jest nam pisane bo tylko podcinacie skrzydła i zabieracie wiarę ludziom, której tak bardzo potrzebują a nawet jeśli przegrają to łatwiej im się podnieść, choćby w myśl maxymy w którą ja osobiście i szczerze wierzę..
    ,,Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą!”

    1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 20:15

      Jaroloza, oczywiście, ze masz rację, wszystko się może wydarzyć, próbujcie, może ten liposomal C dołóżyć? Jestem z Wami !!!!

      1. Jarolozao 27 stycznia 2014 o 20:58

        Dziękuję Ci Pepsieliot 🙂
        Czyli inaczej witaminę C, tak?
        Słyszałem o tym ale obawiam się że jest na taką kurację póki co za słaba i boję się efektów ubocznych (słyszałem o jakichś problemach z paznokciami) + to że ponoć dzięki tej witaminie jest uwalniane więcej tego cyjanku, który kto wie co może w większych ilościach spowodować! W dodatku nie ukrywam że jesteśmy na skraju bankructwa, ale jeśli stan zdrowia zacząłby się poprawiać to na następną wypłatę pomyślałbym nad tym.. Lub też słyszałem że w Warszawie pewien profesor tworzy coś na wzór oleju o nazwie ,,solol”, który zawiera właśnie połączenie tych dwóch substancji..

  25. Jarolozao 27 stycznia 2014 o 21:02

    Nie solol tylko ,,selol” 🙂

    1. Jarolozao 16 lutego 2014 o 21:26

      Niestety ja już walkę o swoją ukochaną przegrałem z kretesem kilka dni temu ale aby nie zabierać innym nadzieji nie powiem nic na temat pestek złego, bo być może są one pomocne ale w profilaktyce przeciwrakowej albo we wczesnym stadium ale na pewno nie ma co liczyć na cuda w zaawansowanym stanie lub w stanie agonalnym chorych osób.. Co do czynników zachorowalności na tą chorobę jest ich wiele ale wg mnie najważniejszymi są genetyka, stres i nie zdrowy styl życia i to chyba zazwyczaj o tym zaważa.. Mimo wszystko życzę wszystkim chorym woli walki z tą chorobą i broń boże nie podawania się nawet gdy wszyscy wokół poklepują mówiąc że mówi się trudno i tak mi przykro jakby Was przekreślali.. A życzę też mądrych wyborów i wierzenia lekarzom ale może tak z przymrużeniem oka.. Wszystkiego dobrego! 🙂

      1. skorpion 25 maja 2014 o 19:16

        może te pestki za późno dostała

      2. to sem ja 30 października 2014 o 01:30

        Mój komentarz dosc krótki znajdziesz też wyżej. Otóż mój ojciec miał bardzo zaawansowanego raka prostaty z PSA na poziomie 2360. (norma od 0 do 4,4) Jesli chcesz sie upewnic zapytaj urologa co to oznacza Ja dostałem informacje, ze stan ojca jest beznadziejny i nic mu nie pomoże. Że przy tak wysokim PSA nie mówimy tylko o raku prostaty, ale o raku uogólnionym z przerzutami na kości i inne narządy i że oni lekarze nie pomoga mu i ojciec umrze. Nie będe opisywał całości powiem tylko, że przez pierwsze trzy miesiące ojciec brał po ok 85 (słownie osiemdziesiąt pięć) pestek moreli na dobe w odstępach co 3 godziny. JUz po 6 tygodniach PSA spadło dokładnie o 1/3 (33%). Po następnych 6 było juz na poziomie 67. Po dwóch miesiacach od momentu kiedy zaczął brac pestki stanął na nogi i mógł samodzielnie funkcjonowac bo na poczatku musiałem go „taszczyć” nawet na muszle klozetową. Byc może w stanie agonalnym kiedy organizm jest juz wyniszczony i totalnie osłabiony nie tylko rakiem, ale też chemioterapią, radioterapią byc może interwencjami chirurgicznymi to nic juz nie pomoże nawet amigdalina, ale stan zaawansowany jest do odwrócenia. Ważne zeby nie katowac i nie wyniszczać i osłabiać organizmu chemią. Na świecie w krajach gdzie lobby farmaceutyczne nie ma tak silnej pozycji , a byc może tez urzednicy nie biora tak ochoczo „w łapę” i nie stanowia prawa korzystnego dla koncernów leczy sie już oficjalnie raka amigdaliną.

        1. pepsieliot 30 października 2014 o 13:05

          To sem ja – bardzo dziękuję Ci za ten wpis

  26. kedolw47 7 lutego 2014 o 07:14

    Nic nikt nie pisze o nafcie leczniczej. Picie nafty leczniczej pomaga w chorobie nowotworowej.

  27. Seweryn - Summer Breeze 15 lutego 2014 o 10:21

    Nowotwory powstają z racji niekorzystnego stosunku antyoksydantów do wolnych rodników. Nie wykluczam też innej przyczyny. W takim układzie każdy antyoksydant będzie w jakimś stopniu zapobiegał rakowi. Jednocześnie nie będzie gwarancją, że się go uniknie, bo i tak z racji nałogów, złej diety, stresu wolnych rodników może być aż nadto. Niewątpliwie innym czynnikiem jest genetyka.

    1. QQ 15 lutego 2014 o 12:06

      „Ludzie Hunza zamieszkujący odległy region Himalajów niedaleko zachodniego Pakistanu (pisałam o nich w poście o długowieczności jednej z błękitnych stref) pochłaniają dwieście razy więcej B17 niż ludzie Zachodu jedząc około trzydziestu do pięćdziesięciu gorzkich migdałów dziennie.
      Hunzowie do dzisiaj mają niską zachorowalność na raka i bardzo wysokie wskaźniki długowieczności.”

      Ale piją mleko. Skandal – mogą umrzeć w każdej chwili.Mleko kozie ale i tak ma laktozę,kazeinę – zakłada całych pokoleń.
      Spożywają też pieczywo – gluten ! – toż to śmierci w oczy patrzą codziennie,
      I co najważniejsze – nie suplemetują się spiruliną, trza im ją opchnąć jak najszybciej.

      Tak naprawdę zbyt dużo czynników wchodzi w grę. Zbyt dużo zmiennych. Selene napisał/ła prawdę,a ona w oczy kole. Biznes to biznes nawet jeśli pisze „eko” na opakowaniu,a jedyne co wam opchają to marzenia.
      Jeśli ktoś wpieprza pestki i mu smakują -chwała mu. Jeśli ktoś w siebie wmusza „bo to zdrowie” to wtedy do akcji przystępuje stres,a wtedy dupa z całej diety.

      1. pepsieliot 15 lutego 2014 o 14:51

        QQ odsyłam Cię do Campbella, wyraźnie pisze, że mleko i generalnie białko zwierzęce uaktywnia ogniska rakowe, które człowiek sobie skądinąd dostarcza. Powiedz mi z jaką chemią i promieniowaniem stykali się Hunzowie w dziewiczych górach? Teraz już normalnie chorują, bo jeżdżą naszpikować się chemią do miast okolicznych. Świerze nie pasteryzowane mleko, nawet krowie, ni mówię już o wiele lepszym kozim, kiedy nie masz kontaktu z chemią, a krowa pasła się zieloną trawą i masz pełno witaminy k, nie tylko, że nie rozogni ognisk rakowych, bo ich nie masz, a nawet będzie doskonałą żywnością i budulcem. Białko zwierzęce, w tym mocno kazeina wzbudza, wznieca, rozognia ogniska raka w człowieku. Gdyby bogatsze dziewczynki i chłopcy w Indiach (nawiązuje do badania w China Study) nie jadły spleśniałego masła orzechowego, to nie dostalyby pewnie raka wątroby jedząc przy okazji białko zwierzęce, w tym kazeinę, natomiast odwrotnie to też działa, jakby tylko jadły to białko, a nie kontaktowały się z pleśnią, zapewne też by nie dostały raka wątroby w wieku lat 8.

        1. Tom 7 marca 2014 o 22:57

          A skąd ten Campbell to wszystko wie? Miał widzenie? Jedni wierzą Chrystusowi, inni Campbellowi.

          1. pepsieliot 8 marca 2014 o 08:00

            Tom Campbell robił najdluższe i największe w historii badanie, do tego na podobnych genetycznie osobach, czyli 20 to letnie badanie, które nadal trwa China Study i otrzymał takie a nie inne wyniki, przeczytaj ksiażkę arcy ciekawa wyszła w Polsce pod tytułem Nowoczesne zasady odżywiania

    2. pepsieliot 15 lutego 2014 o 14:41

      wydaje się, że obok wolnych rodników tlenowych, najistotniejszą rzeczą, jest tlen w komórkach

  28. Mała Mi 19 lutego 2014 o 12:22

    Czy jest jakaś osoba w Polsce, która mogłaby zaświadczyć, że rzeczywiście terapia B 17 pozwoliła się pozbyć raka trzustki?

    1. Tom 7 marca 2014 o 22:58

      Nie ma.

  29. Paula 28 lutego 2014 o 17:58

    Witam was, dziś przyszła paczuszka pestek moreli. Zjadłam na raz 5, dobre były ale to co potem w ustach zostało .. .ten posmak i zapach. Jak coś sztucznego, chemicznego, chciało się wymiotować. Człowiek nie przyzwyczajony do takiego smaku, to może taka reakcja powstała.
    Na początek przez miesiąc dzień w dzień po 5 pestek, potem z upływem miesięcy zwiększać. Sprawdzimy. + kapsaicyna (z papryczki chili).
    Ktoś chce się przyłączyć do wspólnego posiłkowania pestek?

    Pozdrawiam ciepło
    Paula

    1. Aga 28 lutego 2014 o 18:12

      Ja wcinam pestki od ponad roku I jedyny posmak to goryczka na samym koncu I tak powinno byc. Jesli masz jakies inne odczucia to moze cos jest z nimi nie tak: przeterminowane etc. zjadlam od 5 do 10 dziennie w zaleznosci od ochoty I mieszam z innymi orzechami aby zbic gorzki smak.

      1. jark 6 marca 2014 o 21:44

        Aga gdzie kupić dobre pestki pilne
        jark-tech1@wp.pl

        1. Aga 7 marca 2014 o 11:54

          Ja swoje pestki kupilam na http://www.pestki- moreli.pl , nie kupowalam nigdzie poza ta stronka wiec tez mam male porownanie. Na http://www.worldwithoutcancer.org.uk jest gdzies adres stronki, gdzie sprzedaja pestki z moreli rosnace w USA. Wygladaja na o wiele wieksze niz te ktore ja wcinam. Poki co z moich jestem zadowolona.

          1. Elisabeth-Maria 19 kwietnia 2015 o 17:09

            U NAS W ROSYJSKIM SKLEPIE KUPUJE TE PESTKI .Na opakowaniu pisze , ze pochodza z Uzbekistanu, i na opakowaniu jest cenzura niemiecka/ produkt naturalny-EKO.Sa male i lekko gorzkawe. Do podgryzania w ciegu dnia lepsze niz slodycze. POZDRAWIAM AUS DEUTSCHLAND. ELISABETH-MARIA.

    2. pepsieliot 28 lutego 2014 o 18:32

      Paula trzymam kciuki i mentalnie jestem z Tobą 🙂

  30. krysia60 1 maja 2014 o 11:07

    MI TEZ POLECONO JESC PO DWIE PESTKI DZIENNIE PROBUJE >

    1. pepsieliot 1 maja 2014 o 12:37

      Krysiu po dwie dzienne? To bardzo mało

  31. Ekolokalnie Jemy 3 maja 2014 o 09:58

    Pepsi Twój wpis poleciał właśnie na nasz facepage 🙂 Pozdrawiamy.

    1. pepsieliot 3 maja 2014 o 12:32

      Ekolokalnie pozdrowionka 🙂

      1. czakry 4 maja 2014 o 11:33

        jeśli chodzi o temat odrobaczania i likwidacji pasozytów polecam Kurację życia dr.Clark i jej Zappera- urządzonko na baterie- generator niskich częstotliwości. Osobiscie stosuje to , zawodowo i urządzenie daję fajne efekty w połączeniu z dietką i oczyszczaniem jelit.
        Pozdrawiam

        1. Waldi 13 września 2014 o 07:37

          Czakry, myślę, że te „fajne efekty” daje głównie wspomniana przez Ciebie dieta wzmacniająca organizm, oraz „oczyszczanie jelit”. A Zapper… no cóż dobre to urządzonko, które może budzić nadzieję, ale nie do końca skuteczne. Nie wszędzie dociera i tym samym nie tłucze wszystkich patogenów wywołujących choroby.

          Mam Zapper wraz z generatorem H. Clark, który kupiłem, kiedy tylko moja borelioza zaczęła się bardziej uaktywniać i dawać mi nieźle do wiwatu. Poświęciłem na to kupno niemało kasy, bo aż ok. 2000 złotych i jestem mocno zawiedziony. W swej chorobowej panice, jaka mnie na tamten czas ogarnęła, nie wziąłem pod uwagę tego, że prądy Zappera, czy generatora niskich częstotliwości, nie docierają np. do układu nerwowego, a ja właśnie w nim mam pełno tego dziadostwa, jakie mnie już od wielu lat dręczy.

          Zatem dobrze byłoby nie zachwalać tego urządzenia z uwagi na jego ograniczone lecznicze działania. Niemniej, nie zaprzeczę, że na niektóre pasożyty może zadziałać, ale i tu znowu – NIE WSZĘDZIE. Zapper nie działa również skutecznie w jelitach i wszędzie tam, gdzie jest próżnia w organizmie.

          Zdrówka życzę i jak najwięcej UDANYCH kuracji Zapperem.

  32. kora 13 maja 2014 o 18:14

    Czy pestki moreli gorzkiej powinno się jeść na surowo czy też nie? Kupiłam właśnie opakowanie i pisze na nim żeby absolutnie nie jeść surowych tylko gotowane lub pieczone

    1. pepsieliot 13 maja 2014 o 18:45

      Koro spróbuję się dowiedzieć

    2. to sem ja 30 października 2014 o 01:38

      SUROWE. Dostawcy tych pestek czesto umieszcaja tam jakies durne info ze względu na przepisy takie czy inne. Podobnie zreszta piszą , ze zjedzenie powyżej dwóch pestek na dobę może zagrażac zyciu. co jak wiadomo jest wierutna bzdurą

      1. polak najgorszego sortu 31 marca 2016 o 19:39

        bzdury piszesz,podniecasz się że ludzie w desperacji do ciebie piszą.Mój brat zaordynował pestki moreli choremu ojcu na raka i ojciec po miesiącu zmarł. OSZUSĆI najgorszego sortu,jak to powiedział klasyk.

        1. grzegorzadam 31 marca 2016 o 20:55

          Zmarł pomimo pestek owocowych?
          Ile wcześniej przyjął cykli chemio-terapii?

  33. kora 13 maja 2014 o 21:15

    Dzięki Pepsieliot , czekam z niecierpliwością

  34. melbitz 5 czerwca 2014 o 03:06

    Aga, prosze o kontakt w sprawie tych pestek weronika.zaluska@onet.com.pl. U mojej babci wykryto raka pluc, za 7 dni, ma zaczac chemioterapie

  35. Marzena 5 czerwca 2014 o 18:29

    Witajcie!

    Sklamalam poprzednio twierdzac, ze moje zainteresowanie zmiana dotychczasowego odzywiania bylo spowodowane lektura Tombaka. Przy okazji lektury tego artykulu przypomnialam sobie kiedy zostalo zasiane we mnie owe ziarno – przy okazji wiadomosci, ze brat mojego Partnera, 18 latek ma raka jadra. Wtedy tez zaczelam szukac w internecie informacji na temat niekonwencjonalnych metod walki z rakiem. Przyznaje, moja fobia to rak. Ogolnie jestem zdrowa osoba, twarda, nie przejmujaca sie lekkimi dolegliwosciami – naprawde musze chodzic po scianach by zazyc jakas tabletke i to tez niechetnie. Jednak jak cos zaczyna mi juz dolegac to od razu mysle o najgorszym – nie wiem czemu tak mam, mam tak od dziecinstwa, nie przezylam zadnej rodzinnej traumy, co prawda Dziadek zmarl na raka ale bylam wtedy bardzo malutka. Jesli kiedys by mnie dopadlo to parszywe chorobstwo to wiem jedno – nigdy nie oddala bym sie w rece lekarzy, Leczyla bym sie pestkami moreli ktore od chwili zachorowania brata mojego Partnera spozywam od roku 3 razy dziennie po 5 pestek. Nie wiem skad u mnie to dawkowanie sie wzielo – chyba gdzies o tym wyczytalam i przy okazji owej lektury zaczelam sie zastanawiac czy biore te pestki prawidlowo. Nie ukrywam, ze w ostatnim czasie zaczelam sie zastanawiac czy te pestki mi nie szkodza – samopoczucie mam raczej bez zmian od rozpoczecia ich przyjmowania, jednak od tego czasu mam problemy ze swoja waga, chodze jakas wzdymana, czasami mam wrazenie jakbym miala wnetrznosci powiekszone. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzic czy to jest spowodowane pestkami czy moze faktem ze przestalam pracowac a wczesniej przez 3 lata pracowalam na nocki po 12 godzin i tak reaguje moj organizm na te wszystkie zmiany… Mojego kolegi wujek mial nieoperacyjnego raka pluc – dali Mu bardzo malo czasu zycia. Facet nie chcac sie pogodzic z tym zaczal szukac pomocy niekonwecjonalnej. Nie wiem skad to wytrzasnal ale robil sobie specyfik do picia z papryki habanero i oleju lnianego i pil lyzeczkami. W papryczce sie kapal. Zyje… a wg lekarskiej diagnozy juz od pol roku powinien wachac kwiatki od dolu.

    Pozdrawiam i czytam po koleji z ogromnym zaciekawieniem reszte artykulow. Szkoda, ze tak pozno do Was trafilam bo mam wiele do nadrobienia.

  36. Dawid 28 czerwca 2014 o 09:08

    Marzena a jak tam brat Twojego partnera? Też je pestki czy chemia?

  37. Malgorzata Wawrzyniak 2 września 2014 o 13:22

    najlepiej leczy Jezus, gorąco polecam stronę mimj.pl; warto tam pojechać lub chociaż słuchać nagrań; to informacja dla tych co mają raka i tu zaglądają oraz dla wszystkich dobrej woli; pozdrawiam <

    1. pepsieliot 2 września 2014 o 16:01

      nie zgadzam się z tym, ale może komuś pomoże, więc zostawiam

    2. Waldi 12 września 2014 o 19:45

      Małgosiu, a czy możesz podać chociaż jeden werset z Pisma Świętego, z którego wynikałoby, ze Jezus leczy również obecnie… Natomiast z tego, co ja wiem, to w Biblii jest powiedziane, że w „dniach ostatnich” dla obecnego systemu rzeczy, mieli pojawić się „fałszywi Chrystusowie” i „fałszywi mesjasze”, oszukujący mnóstwo łatwowiernych poprzez równie fałszywe „wielkie znaki i cuda”. Owymi matactwami, mieli zwieść nawet niektórych „wybranych”, czyli prawdziwych chrześcijan.

      Nawet, jeśli w jakimś przypadku „cudownych” uzdrowień raka, rzeczywiście działoby się coś wyraźnie nadprzyrodzonego, jak to niektórzy przypisują m.in. Harisowi przyjmującemu swego czasu w budynkach kościelnych, to trzeba pamiętać zawsze o tym, że istnieje ktoś, kto lubi podszywać się pod Boga, czy Jezusa. Ten ktoś właśnie potrafi działać w sposób pozornie piękny i życzliwy względem np. ludzi dotkniętych jakąś chorobą, ale jego „piękne” uzdrowienia nie są trwałe i nie działają na wszystkich.

      Katolicki historyk Kościoła, Louis Ellies Dupin, który ogólnie pisał o oszustwach Kościoła, m. in. o tym dotyczącym nieprawdy, że ap. Piotr był w Rzymie i tym samym mógł pretendować do miana „pierwszego papieża” przyznaje:
      „Katolicy wymyślali nieprawdziwe historie, fałszywe cuda, a nawet żywoty świętych, byleby tylko podtrzymać i podsycać pobożność wiernych.”.

      Zatem, Małgosiu, bądź na przyszłość bardziej ostrożna w formułowaniu myśli związanych z Jezusem i różnych zachęt dla chorych, szczególnie, jeśli te zachęty dotyczą spraw niepewnych, – takich, które będąc sprawami religijnymi nie da się potwierdzić Pismem Św. czy w jakikolwiek inny sposób.

      Pozdrawiam

      1. Jaca 12 września 2014 o 23:04

        Święta racja! Pozdrawiam.

  38. […] Jak działa amigdalina na komórki nowotworowe pisałam w moim poprzednim wpisie: Czy pestki z moreli, to utajnione przez lobby farmceutyczne skuteczne lekarstwo na raka? […]

  39. Immer 31 października 2014 o 22:36

    Dobre na roznorakie bole. Na mnie dziala juz 3 do 5 pestek gorzkiej moreli. Z czystym sumieniem polecam. Czytalam gdzies, ze nawet przy raku dzialaja przeciwbolowo, wiec sa mocne 🙂

    1. lolakk 7 listopada 2014 o 20:50

      Witam,

      Proszę o pomoc. U mojej Mamy zdiagnozowano przed trzema tygodniami duży nowotwór mózgu. Tydzień temu przeszła operację w Bydgoszczy, po której niestety nie odzyskała już dawnej sprawności – częściowy niedowład prawej strony ciała, afazja (zaburzenia mowy), zaburzenia pamięci i co najgorsze, czego nie da się rehabilitować, bardzo duży problem ze wzrokiem. Dziś już wiem, że mamy do czynienia z glejakiem wielopostaciowym IV – bardzo złośliwym. Dodam, że neurochirurgom nie udało się usunąć całego guza.

      W ciągu kolejnych dwóch tygodni rozpoczniemy chemioterapię. Jedynym pozytywem jest to, iż działamy dość szybko, ale liczy się dla nas każda godzina… Musimy ominąć rehabilitację, ponieważ guz nadal się rozprzestrzenia, stąd wskazanie lekarzy o natychmiastowym rozpoczęciu leczenia.

      Po kontakcie ze znajomymi zajmującymi się medycyną naturalną, wznawiamy podawanie Mamie Kurkumy z imbirem i pieprzem, kupiłam też dziś pestki moreli. Czy znacie kogoś, komu pestki pomogły? Kogoś z glejakiem, kto dał radę z tego wyjść?

      Będę wdzięczna za wszelkie info dotyczące wspomagającej diety i inne… Chwytam się każdej deski ratunku… altar2043@o2.pl

      1. przem 9 listopada 2014 o 21:09

        Powyżej jest opis ,że komuś pomogło ale chyba nie miał chemii bo chemia wyniszcza. Bodajże 86 pestek
        podzielone na 3porcje brał

        1. to sem ja 6 stycznia 2015 o 00:25

          Nie na trzy porcje , ale co 3 godziny :). Łącznie ok 85 pestek na dobę Oczywiście na poczatek kilkanaście i każdego dnia zwiekszałem dawkę aż do tych 85

          1. B. 6 stycznia 2015 o 13:32

            Hallo ToSemJa 😉 Twój wpis myślę dał nadzieję wielu osobom szukającym tu pomocnych informacji. Dzięki w imieniu wszystkich za dzielenie się swoimi doświadczeniami. Mówisz, że zacząłeś od ilości kilkunastu pestek dziennie , ilu? i to też co kilka godzin ? Ostatecznie ile Twój tata brał jednorazowo gdy w sumie było to 85 sztuk? Pytam gdyż o ile powiedzmy przez ok 8 godz spał, to na dobę zostawało mu 16 godz do dyspozycji by spożyć 85 pestek. Wychodzi, że za jednym razem musiał brać więcej niż 5 co jest ponoć maksymalną dawką bezpieczną jeśli chodzi o maks.bezpieczną ilość pestek na godzinę.. Hmm,, A czy Twój tata prowadził też jakąś restrykcyjną dietę ? Tj zero przetworzonych produktów, pieczywa, herbaty itp? Wierzę, że napewno taka dieta pomoże, ale pytam z ciekawości. Ps.pozdrawiam i Ciebie i twojego tatę, najlepszego Wszystkim Czytelnikom i ludkom, które poświęcają czas by na tym forum dodać otuchy, nadzieji walczącym z chorobą i podzielić się swoimi historiami.

          2. to sem ja 7 stycznia 2015 o 01:56

            Ten wpis powinien byc ciut niżej pod wpisem B, ale…nie znalazłem tam tej formułki „odpowiedz”. Zaczałem od 5 pestek co 4 godziny czyli 20 na dobe bo w nocy tez ojciec brał ale juz drugiego dnia to było 30 pestek, a trzeciego juz 40. Dosc szybko bo chyba juz na 6 dzień ojciec spozywał ok 85 pestek na dobę mniej więcej co trzy godziny. po 12 To sa kwestie indywidualne bo podobno każdy organizm reaguje inaczej i adaptuje sie do amigdaliny w róznym czasie. Mój ojciec nie odczuwał żadnych negatywnych skutków typu halucynacje , bóle zoładka czy zawroty głowy Co do odstepów czasowych to wychodziło ok 7 razy po 12 pestek czyli co 3 godziny. 7 razy bo rzeczywiście w nocy spał, więc czasami przespał 4 godziny, ale w przypadku raka prostaty kiedy gruczoł krokowy jest przerosniety to nie ma mowy o przespaniu spokojnie 8 godzin. Mój ojciec wstawał po 3-5 razy w nocy na siusianie , więc kiedy sie budził brał przygotowane wczesniej przeze mnie pestki. Ma 82 lata i mało swoich zebów:). więc mu te pestki kruszyłem na drobny proszek i zostawiałem na małych miseczkach na stoliku . Z tym, że musze zaznaczyć, że ojciec miał prawie cały czas czesty i luźny stolec co powodowało prawdopodobnie spadek elektrolitów, równiez spadek hemoglobiny (choc jak pokazywały wyniki żelaza miał pod dostatkiem) i teraz juz to wiem, że przyczyną tego były własnie pestki. Na pewno jesli chodzi o stolec bo od kilku tygodni podaje mu amigdaline czystą w tabletkach i te objawy ustały. Co do hemoglobiny to wypowiem sie w czwartek 8.01 bo wtedy robie kolejne badania kontrolne. Oczywiście doszły do tego produkty bogate w polifenole czyli na poczatku owoc granatu zamieniony później w sok z granatu – min 1 szklanka (250ml) dziennie, zielona herbata, szklanka soku pomidorowego, do tego kiwi jedno rano drugie wieczorem, pestki dyni po kilkanaście pestek trzy razy dziennie (to na przerost prostaty) no i zwiekszona dawka witaminy C. Ja kupowałem na allegro czysty kwas L-askorbinowy lewoskretny CZDA czyli czysty do analizy duzo lepiej przyswajana witamina C przez organizm ludzki niz te w tabletkach , które nawiasem mówiąc sa bardzo czesto wit C prawoskretną z której organizm ma niewielki pozytek i która moze powodowac rózne nieprzyjemne skutki uboczne przy dłuzszym zazywaniu. Mysle, że ok 1,5 grama dziennie bo rozpuszczałem w połowie szklanki wody lub herbaty pół płaskiej łyżeczki od herbaty. Warto zreszta poczytac na ten temat w necie bo witamina C ma ogromny wpływ na nasze zdrowie Ograniczyłem ilosc zjadanego miesa i jesli juz to ojciec jadł na obiad mięso drobiowe, ale np: zjadał ze trzy razy w tygodniu kanapke z wędliną na śniadanie i nie koniecznie z wedlina drobiową. Zdarzyło sie tez, że jadł np: parówki albo jakąś kiełbasę na gorąco. Oczywiscie zero kawy bo zakwasza organizm i zero alkoholu jakiegokolwiek Później zakupiłem mu kawe z grzybkiem reishi, który niweluje te własciwosci zakwaszajace. Za cukrem ojciec nigdy nie przepadał, więc nie było z tym problemu. Odkad pamietam nigdy nie słodził kawy i herbaty, nie ciagnęło go do ciasta a słodyczy w ogóle nie jadł. Z najnowszych badań naukowców wynika, że rak zywi sie głównie cukrem, wiec istotne jest żeby go nie dostarczac do organizmu. No i zwiekszona dawka NNKT omega 3 dlatego minimum 4 razy w tygodniu kanapka z wedzona makrelą, czasami śledzie w oleju No i kupuję w sklepie zielarskim olej lniany i ojciec bierze 3-5 łyżek stołowych dziennie. Wazne żeby ten olej był w ciemnej butelce i był przechowywany w lodówce. I nalezy sprawdzac czy omega 3 jest w duzo wiekszej ilosci niz omega 6 bo widziałem tez olej lniany, który ma odwrotne proporcje czyli duzo większa ilośc omega 6 od omega 3. I na koniec trzeba to wszystko jakos rozplanowac na cały dzień co by pacjent sie nie przezarł bo okazuje sie, że jest tego sporo :):). Jesli chodzi o żywnosc przetworzona to daje mu np: twarożek smakowy z pudełeczka, czasami jakąs sałatke rybną z puszki czy rybe z puszki. Tak, więc nie przestrzegam rygorystycznie nakazu całkowitego odrzucenia zywności przetworzonej, całkowitego odrzucenia mięsa czy nabiału (bo ojciec jada jajka, mleko, ser żółty), a mimo to PSA (marker prostaty) regularnie spada. W lutym 2014 był na poziomie 2400 i diagnoza lekarza -stan beznadziejny. Na poczatku grudnia 2014 juz tylko 18, a stan ojca jak najbardziej „nadziejny” i myslę, że teraz PSA bedzie jeszcze mniejsze.

          3. pepsieliot 7 stycznia 2015 o 11:44

            Wtrącę się tylko, że przepuszczam ten spam dla dobra sprawy, ale witamina C TiB w sklepie ThisisBio jest lewoskrętna, zawiera nturalną substancję powodującą że wchłania się systematycznie, a nie od razu, co powoduje po prostu wypłukanie dużej części witaminy C oraz zawiera Witamina C TiB dodatkowo prawie rownież drugie ty;le witaminy C z owoców, oczywiście omegę 3 polecam sprawdzoną TiB

      2. Maya 9 listopada 2014 o 22:03

        Zainteresuj się olejkiem z marihuany:
        http://zdrowiewnaturze.wordpress.com/2012/02/06/lecznicze-wlasciwosci-marihuany/

        Kącik Hani – Wyniki mojego leczenia:
        https://www.youtube.com/watch?v=r2LiQUUrurA

        No ale jak będzie chemia, to wg mnie raczej małe szanse na wyzdrowienie.

        Poza tym, jak widzę, sytuacja poważna, więc postarajcie się znaleźć lekarza – naturopatę, możesz też poszukać na yt filmów z drem Leonardem Coldwellem i posłuchać, co on ma do powiedzenia na temat nowotworów.

      3. Maya 9 listopada 2014 o 22:17

        Wyleczył raka marihuaną

        Zrozpaczony ojciec, którego syn cierpiał na zagrażający życiu guz mózgu wyjawił, że podał dziecku olej z konopii, aby złagodzić ból. I najwyraźniej przyczynił się do pełnego wyleczenia dziecka. Sprawę opisuje Daily Mail.

        Cash Hyde, znany jako Cashy, był w pełni zdrowym dzieckiem, gdy się urodził w czerwcu 2008 roku. Zachorował na krótko przed drugimi urodzinami. Początkowo błędnie zdiagnozowano u malucha gorączkę gruczołową, zanim jego rodzice Mike i Kalli, z Missoula w stanie Montana, otrzymali druzgocącą wiadomość – ich syn ma poważny guz mózgu.

        Chłopiec musiał przechodzić trudną chemioterapię, aby ograniczyć jego wzrost, który miał drastyczne skutki uboczne, m.in. zakażenie krwi. Po serii chemii w dużych dawkach, Cash był tak słaby, że nie mógł podnieść głowy i jeść żadnych stałych pokarmów przez 40 dni.

        Wówczas pan Hyde postanowił podjąć działania i spróbować leczniczej marihuany, aby pomóc swojemu młodemu synowi. Lekarze opiekujący się dzieckiem nie chciał nawet słyszeć o takiej opcji, ale Mike uzyskał upoważnienie gdzie indziej, a następnie potajemnie podawał ją dziecku.

        Hyde powiedział w rozmowie z KXLY News, że jego syn od razu poczuł się lepiej. Zasługę przypisał olejowi z konopii, który pomógł dziecku przejść przez chemię. Obecnie Cashy został uznany przez doktorów za w 100% zdrowego.

        Lecznicza marihuana jest legalna w niektórych stanach, w tym w Montanie, ale jej wykorzystywanie u dzieci jest źle postrzegane. Rząd federalny USA nie uznaje legalności stosowania leku z powodów medycznych i często spiera się z poszczególnymi stanami na tej płaszczyźnie.

        http://siecioholik.pl/?p=1758

        Dad Gives Son Medical Marijuana Battling Brain Cancer Hijacked Governments Criminalizing Healing?:

      4. Maya 10 listopada 2014 o 13:50

        I jeszcze jedno – kapsaicyna

        Leczenie raka!!! – KAPSYCYNA:
        http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/12/05/leczenie-raka-kapsycyna/

        Tutaj kobieta opowiada, jak papryczkami z twarożkiem i olejem lnianym wyleczyła guza piersi:
        https://www.youtube.com/watch?v=ygjPahkzUQI

        http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_kapsaicyna_leczy_raka.html

  40. Ryszard 11 listopada 2014 o 21:24

    najlepiej kupywać morele wczasie wysypu na targu i magazynować na zimę wyłuskując pestki ze świeżych owoców. podwójna korzyść.
    jemy tylko dwie pestki ziennie!!! Nie przesadzajcie z tymi pestkami. Systematyczne spożywanie 2 dziennie z powodzeniem wystarczy do leczenia. pomaga na pieprzyki!!!! Samoczynnie odpadaja i usychają sam tego doświadczam .

  41. Sandra 4 grudnia 2014 o 21:27

    Witam mam takie pytanie mój chłopak od 14 lat choruje na czerniaka złośliwego kończyny prawej z biodrem , swoją pierwszą operacje przeżył mając 19 lat lat i wtedy usunęli mu węzły chłonne zaczął chemioterapie mając 22 lata późnej były kolejne cykle ostatnią chemię miał 6 lat temu ale mimo to co 2-3 miesiące lądujemy na stole operacyjnym. czy po takim czasie(stosowania chemii) również zmniejsza się skuteczność witaminy b17?
    była bym bardzo wdzięczna za odpowiedź ponieważ od 3 dni bierze amigdaline i bardzo wiążemy z nią nadzieje,Bardzo dziękuje Sandra

    1. to sem ja 5 grudnia 2014 o 12:43

      Do Sandry, której chłopak choruje na czerniaka. Poczytaj tez w necie o reishi i kapsaicynie. Kapsaicyne juz nawet ktoś produkuje na sprzedaż równiez w kapsułkach Można samemu zrobić, ale co kto lubi. Ja w ciagu ostatnich kilku miesiecy ze względu na raka prostaty ojca przesiedziałem w necie chyba kilkaset godzin czytając o róznych naturalnych metodach leczenia raka. Wychodzi na to, że te naturalne leczenie pomaga na każdy rodzaj raka, ale …..pewnie zalezy to tez od organizmu pacjenta. Co do reishi to nie polecam tych tanich kapsułek bo….raczej nie sa to zarodniki tylko owocniki, a jak sie sama doczytasz zarodniki maja 75 razy większa moc odziaływania farmakologicznego na ludzki organizm. Ja kupuje puder reishi płace za 100 gram 200 zł, ale podaje go ojcu dopiero od trzech tygodni, a wyniki czyli głównie PSA beda miał po południu.

  42. aga 12 grudnia 2014 o 22:22

    Proszę o materiały do terapii pestkami morelowymi, jak to w ogóle zacząć? Jak dawkować itp? Muszę uratować moją mamę! Mój adres agakardas6@wp.pl Błagam!

  43. Dedee 17 grudnia 2014 o 17:54

    Czy orientujecie się czy dodawanie papryczek chilli do pasty dr Budwig zadziała równie korzystnie, leczniczo co czysty olej, w którym te papryczki leżakowały? Pepsieliot może coś Ci wiadomo w tym temacie? I jeśli efekt ten sam to w jakich proporcjach dodawać papryczki do d twarogu ? Dziękuję za wszelkie info, pozdrawiam serdecznie.

  44. bambo 18 grudnia 2014 o 19:01

    Ja wiem ze tato mój miał rak złośliwego w skali 9 na 10 i jadł po 40 pestek dziennie i różne inne rzeczy dodatkowo plus dieta już 4 lata i guz wielkości jaja znikł

    1. pepsieliot 18 grudnia 2014 o 19:46

      Bambo napisz co jeszcze robił

    2. B. 22 grudnia 2014 o 20:34

      Oj tak, poproszę, napisz coś więcej. W ciągu ilu dni doszedł do ilości 40sztuk dziennie ? Jakie dodatki stosował? Jaka dieta na niego akurat podziałała? Myślę, że wielu czytelników chętnie poczyta o jego doświadczeniach. Pozdrawiam!

  45. Alicja 21 grudnia 2014 o 10:58

    Same papryczki czy też pestki nie wyleczą raka. W dostepnej literaturze jest mowa o zmianie trybu życia a przedewszystkim nalezy zmienić sposób odżywiania, unikać wysoko przetworzonej żywności zawierającej różne składniki chemiczne.
    Terapia metaboliczna witaminą B17 materiały uzupełniające do książki G.E. Griffina Świat bez raka, Oficyna Wydawnicza 3,49 lub Terapia doktora Gersona -leczenieraka i innych chorób przewlwkłych.

  46. Piotr 2 stycznia 2015 o 01:21

    Aga
    proszę o przeslanie wszystkich wiadomości jak stosować te kuracje na e-mail piotratus1@tlen.pl dziękuje Piotr

  47. Ewa 3 stycznia 2015 o 23:26

    Kochani mam ogromny problem – u mojego męża nowotwór na nerce, 6 cm. Czekamy na termin operacji. Mąż przyjmuje suplementy oczyszczające organizm i chroniące zdrowe komórki (Vision), je pestki moreli gorzkie, stosuje zdrowsze odżywianie (więcej ryb, owoców, warzyw…).
    PYTANIE DO PEPSIELIOT I DO WAS KOCHANI: po jakim czasie, kurując się pestkami, można oczekiwać efektów zmniejszenia guza? Co jeszcze „dołożyć” żeby wzmocnić ewentualny efekt? Przed operacją mamy zamiar zbadać wielkość guza – gdyby malał…MOŻE UDAŁOBY SIĘ ZACHOWAĆ TĘ NERKĘ.
    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
    Ewa

    1. Niki 4 stycznia 2015 o 12:33

      ziele czystka (cistus incanus) do picia nawet 6 szkl. dziennie leczniczo przez minimum miesiąc, wszechstronne ma oddziaływanie lecznicze na org. i nie da się go podobno przedawkować, więc jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi.
      A woda utleniona?
      Z pewnością sa rzeczy, których nie wolno w tej „chorobie”, lub w zaawansowanych jej stadiach, ale do nich chyba nie należy bieganie… lub inny wysiłek fizyczny, rozsądny, taki bez przetrenowania…? który ma za zadanie pobudzić do walki o zdrowie.

      1. Ewa 5 stycznia 2015 o 00:06

        Dziękuję Niki – ziele czystka wydaje mi się dobrym „wspomagaczem”. Jutro biegnę do apteki.
        Kochani co jeszcze na raka nerki.

        1. Niki 5 stycznia 2015 o 15:42

          Przypomniałam sobie jeszcze sprzed lat, jest taki preparat cortex betulae 2% betuleco (ok. 70zł/110 ml) killer wzmacniający system immuno, w szczegółowym opisie stosowania wewn. są i nowotwory i borelioza, i choroby wirusowe, przeszczepy i in. – tyle że zalecane 2-6 łyżeczek, na długo 1 op. nie wystarczy, ale czego się nie robi… nie namawiam, nie odradzam, w sumie betuleco może działac podobnie do tych supli oczyszczajacych, które mąż już przyjmuje, trzeba by konsultować każdy produkt czy nie będzie wchodzić w niepożądane reakcje z innymi.

          Bądź silna, Ewa! to dopiero wyzwanie.

    2. to sem ja 5 stycznia 2015 o 01:54

      Ewa spróbuj zamiast pestek moreli zakupic czystą amigdalinę tą z Meksyku z Cyto Pharmy. Tabletki mają po 500 mg. Przy zaawansowanym raku podaje się 6 tabletek dziennie oczywiscie w odstepach czasowych przez pierwsze trzy tygodnie. Potem dawke sie zmniejsza do 4 tabletek na dobe. Mozna tez zakupić amigdalinę w płynie czyli zastrzyki każdy po 10 ml (3g) i na poczatek zastosowac po dwa zastrzyki na dobe dozylnie. Ja u swojego ojca „zbiłem” raka prostaty pestkami, ale to trwało kilka miesiecy. Patrząc z perspektywy czasu to gdybym wtedy trafił na czysta amigdaline wolałbym taką niz pestki bo prawdopodobnie efekt leczniczy byłby duzo szybszy. Jesli bedziesz chciała zakupic tez zastrzyki to najpierw zorientuj sie czy bedzie miał je kto zrobić bo pielęgniarki boja sie bez zlecenia lekarza. Podaje numer telefonu do oficjalnego dystrybutora cyto pharmy 606441020. Ta pani zna sie na rzeczy i może tez cos doradzic. Koszt 100 tabletek po 500 mg to 350 zł plus koszta przesyłki. Zaczynasz od jednej dziennie i zwiekszasz o jedna każdego dnia. Pestki zawierają 8% amigdaliny w stosunku do wagi, więc trzebaby ich zjesc dosc duzo na początek (mój ojciec zjadał na dobe ok 85 przez pierwsze trzy miesiace) Tyle, że oprócz amigdaliny maja tez duzo błonnika i może to powodowac luźny i czesty stolec co z kolei może prowadzic do utraty elektrolitów sodu, chlorków i potasu, a to osłabia organizm i tak juz osłabiony oddziaływaniem raka. Mysle, że nerke uda sie uratować Trudno powiedziec po jakim czasie guz zmaleje i o ile, ale amigdalina NA PEWNO działa i zabija to świństwo, a ścislej mówiąc komórki rakowe niejako popełniaja samobójstwo dobierając sie do amigdaliny. Nie zastanawiaj się. Szkoda nerki i czasu. Odwagi zycze bo nie jest łatwo zrezygnowac z „usług” lekarza który może zaoferowac jedynie zabójczą dla pacjenta chemioterapię i usunięcie jakiejs częsci ciała i skierowac sie w strone tzw naturalnych metod leczenia. Skutecznych, ale….wie o tym tylko niejaki Poliszynel i grono jego znajomych 🙂

      1. Ewa 5 stycznia 2015 o 17:03

        Bardzo Ci dziękuję. Porozmawiam z mężem – obawiam się jednak, że takiej formy wit. B17 nie zaakceptuje. Dla niego b17 w ilości 30 pestek to kosmos. Jest zwolennikiem natury. Trudno mi było namówić go do suplementów. Spotkałam się również ze sposobem podawania B17 wraz z wywarem z liści papai. Podobno można wykorzystać również owoce.
        Czytałam o Twoim tacie na tym forum – bardzo się cieszę z efektów terapii. Gratuluję.

        1. pepsieliot 5 stycznia 2015 o 17:27

          Ewo kup gdzieś amigdalinę w postaci suplementy

          1. Ewa 5 stycznia 2015 o 21:48

            Myślisz o tabletkach?

      2. Ewa 8 stycznia 2015 o 00:39

        to se ja
        Twoje rady są bardzo cenne – dokładnie zapoznałam się ze sposobem leczenia Twojego taty. Myślę, że zmierzam w dobrym kierunku. Jeśli możesz rzucić okiem na „mój sposób” wspomagania męża byłabym wdzięczna. Proszę również o wskazówki – co Twoim zdaniem powinnam zmienić – czego jest zbyt mało…itp.
        Mój mąż codziennie przyjmuje:
        – pestki z moreli gorzkie – na razie około 20,
        – pestki dyni 80-100 g – dla odkwaszenia organizmu (rak zawsze rozwija się w kwaśnym ph),
        – antyoksydanty naturalne: papaja, kiwi, mango/pomarańcza, zielona herbata,
        – antyoksydanty w suplementach:ekstrakt z Miłorzębu japońskiego, ekstrakt z wytłoków winogron (2 x Antiox Vision), proszek z kory Czepoty puszystej- vilcacora (4 x Detox Vision – też oczyszcza organizm z toksyn) ponadto zawierają witaminy i mikroelementy,
        – menu codzienne: ryby, zero cukru i herbaty, warzywa (głównie zielone: sałaty/szpinak) oraz to na co ma ochotę mąż, ale ograniczam mięso,
        – witamina C w owocach i w suplemencie -130mg dziennie,
        – Nutrimax Vision x 3 – dobrze działa na układ moczowo-płciowy, oczyszcza i chroni (NASZ PASAŻER NA GAPĘ TO RAK NERKI),
        – Pax Vision x 2 – uspokaja.

        Wydaje mi się, że należałoby zwiększyć pestki i wit C. Myślałam o wyciskanych sokach n/p z pomarańczy – nie wiem czy to wystarczająca dawka. Zamierzam wprowadzić herbatę z papai oraz czystek.

        Obawiam się, że będziemy zmuszeni do usunięcia nerki. Najbardziej zależy nam na tym aby RAK nie rozprzestrzeniał się, aby nie dawał przerzutów – staramy się zabezpieczyć organizm.

        Ewa.

        1. to sem ja 21 stycznia 2015 o 18:40

          Musze wypowiedziec sie a propos czystej amigdaliny poniewaz okazuje sie, że same tabletki czy same zastrzyki z czystej amigdaliny nie daja żadnego efektu leczniczego!!! Przetestowałem na swoim ojcu zarówno tabletki (bierze je od ponad miesiaca) jak i serie 10 zastrzyków po 3 gramy dziennie. Zakupiłem tą amigdaline bo jak wczesniej pisałem ojciec po dużej ilosci pestek z moreli miał przykre skutki uboczne . I co sie okazało? Nic. Zadnego polepszenia wyników . Wrecz przeciwnie markery raka prostaty (PSA) skoczyły do góry i to znacznie. Dopiero przy ósmym zastrzyku grzebiąc z necie natrafiłem na klinike w Nowym Sączu leczącą amigdaliną. Zadzwoniłem i okazało sie, że czysta amigdalina MUSI byc podawana łacznie z nosnikami , które pozwolą jej wchłonąc sie do organizmu. Tymi nosnikami są kwas pangamowy popularnie zwany witaminą B15 i enzymy trzustkowe. Przy czym co do enzymów to powinny byc tej samej firmy która produkuje czystą amigdaine bo sa skonfigurowane pod kątem amigdaliny. Na rynku polskim zdaje sie funkcjonuje tylko amigdalina z Cyto Pharmy z Meksyku. Dystrybutorzy sprzedajacy specyfiki z tej firmy sa chyba słabo przeszkoleni bo kiedy kupowałem tabletki i zastrzyki nie zostałem w ogóle poinformowany, że cos poza B17 jest konieczne i niezbedne w terapii tą witamina. Jesli chodzi o pestki moreli to natura tak to sprytnie urządziła, że w nich jest zawarte wszystko co konieczne do tego żeby amigdalina wchłonęła sie do organizmu i oddziaływała leczniczo. Dla zainteresowanych kliniką w Nowym Sączu: wpiszcie w google „terapia amigdaliną” i jeden z pierwszych linków jaki sie pokaze to beda namiary na tą klinikę. Info ogólne jakie ja otrzymałem od nich: terapia trwa trzy tygodnie podczas tych 3 tygodni stosuje sie dawke uderzeniową amigdaliny w postaci zastrzyków 2 x po 3 gramy (10 ml) do tego oczywiście wszystko co jest potrzebne czyli równiez nosniki (B15 i enzymy trzustkowe). Daja również witaminę C 3 x po 1000 mg . Plus dieta , ale nie pytałem o szczegóły. Koszt tych trzech tygodni to 9000 PLN, a potem nastepne 2-4 miesiące w domu doustnie. Koszt 1100-1200 PLN miesięcznie w zależności od kursu dolara.

          1. to sem ja 26 stycznia 2015 o 18:37

            I jeszcze jedno. bo to tez bardzo wazne. Pewnie komentarze pisza nieliczni , ale tak sobie mysle, że duzo wiecej osób poszukuje informacji i szuka gdzie sie tylko da żeby pomóc sobie czy swoim bliskim Dlatego dodam jeszcze info o amigdalinie czystej. Jesli ktos zdecyduje sie zakupic takową to oprócz nosników, które pozwolą jej sie wchłonąć (o których pisałem wyzej) nalezy wiedziec, żeby te nosniki (głównie chodzi o enzymy trzustkowe) podawac miedzy posiłkami min. 2 godziny po posiłku. Jesli podamy je w trakcie posiłku lub krótko po nim to enzymy trzustkowe zostana spozytkowane na trawienie tego co własnie zjedlismy. Dystrybutorzy amigdaliny o tym nie informują. W ogóle mało chyba wiedza na temat terapii amigdaliną.

          2. Ewa 26 stycznia 2015 o 22:01

            Bardzo, bardzo Ci dziękuję. Za wszystko.
            Pozdrawiam Ewa

        2. to sem ja 21 stycznia 2015 o 19:22

          Ewo strasznie tego duzo.. Nie jestem specjaiistą w dziedzinie żywienia (i leczenia też nie). Jak większośc ludzi którzy dowiedzieli sie o raku u swoich bliskich lub u siebie zaczynałem prawie od zera. Prawie bo od wielu lat interesuje sie tzw. parapsychologią i może z tego powodu było mi łatwiej zacząć, poniewaz do tego worka z napisem parapsychologia wrzuca sie tez medycynę niekonwencjonalną. 11 miesięcy temu usłyszałem od urologa, że stan ojca jest beznadziejny i bez względu na to co on mu przepisze to ojciec i tak umrze (dosłownie tak mi powiedział w rozmowie w cztery oczy). I byc może dlatego dzisiaj mój ojciec zyje i ma sie co raz lepiej. Bo od razu wiedziałem, że nie mogę liczyc na medycyne akademicką. Tak naprawde to ojciec wyszedł z tego raka na poziom , który pozwala mu w miare normalnie funkcjonowac za pomoca amigdaliny zawartej w pestkach moreli. Oczywiście te dodatki w żywieniu o których pisałem w innym komentarzu tez swoje zrobiły i pomogły, ale mysle, że gdyby nie te pestki juz by go nie było na tym świecie. Jedyne co moge Ci doradzić to powinnas zwiększyc dawke witaminy C bo chory organizm potrzebuje jej mnóstwo nawet kilkadziesiat gram dziennie, ale nie w tabletkach z apteki. W drugim komentarzu napisałem jaka powinna byc ta witamina C. Ideałem byłaby wit C liposomalna , ale ….jest pierońsko droga. Poza tym ma właściwości odkawaszające. Moim zdaniem możecie spokojnie zwiększyc ilosc pestek moreli. Te bujdy o zatruciu cyjankiem mozna miedzy bajki włozyć. Mój ojciec zjadł tego ponad 9 kg w ciągu 10 miesięcy. i żyje i tak jak napisałem ma sie co raz lepiej. No i wydaje mi sie, że chyba za duzo podajesz mężowi pestek dyni (ale zauważ, że tylko mi sie wydaje:) ). Zainteresuj sie tez kapsaicyną. Jest podobno bardzio skuteczna w likwidowaniu komórek nowotworowych. W organiźmie ludzkim zachowuje sie jak inteligentna substancja wyszukuje te komórki i atakuje ich mitochondria czyli „centra energetyczne” zmuszając je do apoptozy. Zdrowych komórek nie rusza. Ja własnie zacząłem od trzech dni podawac ojcu kapsaicynę. na poczatek zakupiłem od kogos kto ogłasza sie w necie, że wytwarza ją na sprzedaż. Informacje znajdziesz na http://www.kapsaicyna.eu. Mozesz kupic sam macerat kapsaicyny bez pestek moreli (bo ten człowiek sprzedaje również pestki). Na dzisiaj koszt 1 litra z przesyłka to 110 zł. Ja jeszcze do tego litra maceratu dosypałem 20 gram zmielonej papryki chili zakupionej w sklepie. Jest pierońsko ostra, ale jak sie popija mlekiem lub smietanką (kapsaicyna rozpuszcza sie w tłuszczach) to nie ma problemu. Nigdy wodą bo kapsaicyna nie rozpuszcza sie w wodzie i uczucie palenia może rozejść sie po całym przełyku . Powinno sie zażywać 4-5 łyżeczek maceratu kapsaicyny od herbaty dziennie. Pewnie jakies efekty bedą widoczne w postaci wyników za jakis miesiąc to napisze czy ta kapsaicyna skutkuje. Chociaż trudno bedzie stwierdzic co działa lepiej bo równolegle podaje ojcu czysta amigdalinę 3x po 500 mg (teraz juz z nośnikami). w nocy kiedy ojciec wstaje na sikanie bierze przygotowane sproszkowane pestki (ok 15 sztuk).

      3. B. 8 stycznia 2015 o 19:17

        Dziękuję za obszerne, szczegółowe opisy postępowania z chorobą Twojego taty i za szczegółowy rozpis dawkowania, bo to faktycznie spora ilość pestek na dzień suma sumarum.. Jestem przed badaniami jeszcze i spr.czy gdzieś się to cholerstwo nie rozlazło, i nie ukrywam, że panikuję, że co wtedy,,czy wtedy jest szansa, że dieta, alternatywne leczenie, że cokolwiek pomoże. Słyszałam też coś o metodzie z wodą, sodą oczyszczoną, miodem i cytryną bodajże, coś Tobie wiadomo w tym temacie też?

  48. Aśka 4 stycznia 2015 o 23:29

    Witajcie wszyscy, mój tato w maju 2014 dostał diagnozę rak trzonu języka złośliwy. Przeszedł dwie chemie, które zniósł bardzo dobrze, operację wycięcia 1/3 języka, części podniebienia, obydwa węzły chłonne, migdał – ogólnie bardzo ciężki zabieg – 8 godzin go operowano. Teraz bierze naświetlania, musiał przerwać ponieważ złapał anginę i znów aż 30 razy. Jego stan zdrowia widzę, że się pogarsza, nie wspomnę o emocjach jakie nim szarpią. Z dnia na dzień gorzej z nim. Napiszcie proszę czy są jakieś środki, które po chemii i radioterapii pomagają ludziom z rakiem???? Czuję się bezradna :((( Proszę kto może o przesłanie materiałów dotyczących pestek i kapsaicyny na maila. karnityna@poczta.fm mam kłopot bo tata ledwo je – ma kłopoty z połykaniem więc pestek nie jest w stanie pogryść, czy są jakieś inne formy? Dziekuję z góry wszystkim którzy się odezwą, pozdrawiam Aśka

    1. aneta 16 lutego 2015 o 13:34

      pestki rozgniata się w moździerzu i warto stosować olej lniany z serem białym odbuduje organizm mojej mamie pomogło i to bardzo

  49. Ewa 10 stycznia 2015 o 22:36

    POMOCY !!!
    Już nic nie wiem – jak postępować podczas choroby nowotworowej. RAK ŻYWI SIĘ CUKREM – tak wynika z przeprowadzonych badań. Myślałam, że fruktoza zawarta w owocach jest bezpieczna. Poza tym wybrane owoce to bomba przeciwutleniaczy i witamin.
    Dziś przeczytałam artykuły z których jasno wynika, że w/w fruktoza również żywi raka.
    Faszeruję męża owocami i jestem w szoku.
    Uświadomcie mnie, proszę.
    Ewa

    1. pepsieliot 11 stycznia 2015 o 09:37

      Ewo fruktoza fruktozie nie równa. Podawanie owoców w całości z błonnikiem to nie jest to samo co syrop kukurydziany, czy z agawy.W terapii Gersona co godzinę podaje się sok z marchwi i jabłek, który to sok zawiera fruktozę, a jest to kuracja przeciw rakowa. Oczywiście ,że bezpieczniej jest podawać dietę roślinną z przewagą warzyw krzyżowych nad owocami, ale nie jest to ostateczną prawdą. Bo gdy czytasz że rak żywi się cukrem, w tym fruktozą, to czytasz też, że rak nienawidzi białka, a dieta wysoko białkowa jest rakotwórcza.Niech mąż je owoce i warzywa krzyżowe, świetne są zielone szejki z bananami i jarmużem, zawierają masę antyrakowych substancji oraz są wysoko potasowe. Te brązowe kropeczki na bananach oznaczają że w bananie jest substancja antyrakowa. Głowa do góry, dobrze robisz

      1. Ewa 11 stycznia 2015 o 13:33

        Wielkie dzięki. Uspokoiłam się trochę.
        Ewa

  50. Maria 19 stycznia 2015 o 18:39

    Pepsieliot, bardzo proszę o wskazówki dawkowania pestek moreli na mój adres email . Będę zobowiązana.. Marija

    1. pepsieliot 19 stycznia 2015 o 19:33

      Mario ja nie mogę Ci tego poradzić, w komentarzach pod wpisem przeczytasz o sytuacjach kiedy ludzie w konkretnych chorobach radzili sobie pestkami. Jezeli z jakiegoś powodu nie chcesz tego czytać musisz sama na własną rękę, próbować zacząć je jeść i sprawdzać czy je w miarę dobrze znosisz, a odniść się do artykułu, gdyż to są ogólnie dostępne w sieci informacje, życżę zdrowia

      1. pepsieliot 19 stycznia 2015 o 19:36

        Ojciec jednego z moich czytelników na zaawansowanego raka prostaty przyjmował aż 85 dziennie, w porcjach podzielonych i prawie już wyszedł z tego. Napisz może o jaki rodzaj choroby chodzi, to więcej uzyskasz ewentualnych porad

  51. Maria 26 stycznia 2015 o 09:56

    Guz piersi u mojej mamy z przerzutem do węzłów. Przeczytałam od razu wszystkie komenty, ale tak różne są te wpisy, że postanowiłam zapytać – jedna osoba 85 dziennie, inna zaś 6 sztuk. Nie wiem którą z opcji uznać za słuszną. My jesteśmy na początku drogi, zabieg i leczenie dopiero przed nami.. Czy nadciśnienie, cukrzyca lub kłopoty z nerkami mogą dyskwalifikować u nas przyjmowanie amigdaliny?

    1. pepsieliot 26 stycznia 2015 o 12:06

      myślę, że nie, tylko indywidualna reakcja, ale w przypadku raka piersi najbardziej skierowałabym się w stronę d-limonenu http://www.pepsieliot.com/badz-kreatywna-pij-lemoniade-z-limonenem-i-masz-raka-piersi-z-glowy/ i do liposomalu C http://www.pepsieliot.com/jak-dziala-unikalny-system-biodostepnosci-liposomalu-c/ , na blogu znajdziesz więcej artykułów, o witaminie C i kuracjach antynowotworowych.

      Niezadługo ma też ruszyć na mojej stronie cała kuracja dr. Ratha.Będzie doradzał lekarz od medycyny komórkowej, oraz będzie cała linia suplementów z Instytutu dr. Ratha.

  52. Maria 26 stycznia 2015 o 13:49

    Dziękuję Pepsieliot! Poczytam dziś więcej, bo szkoda czasu, trzeba działać! :**

  53. aneta 16 lutego 2015 o 13:30

    właśnie minęły 3 miesiące od momentu gdy zaczęłyśmy stosować pestki u mojej mamy lekarze odmówili chemii bo dostała zawału przy pierwszej chemii.choruje na raka jelita z przerzutami na wątrobę i węzły chłonne prawie wszystkie lekarz nie dawał szans teraz odebrałyśmy wyniki z tomografii wątroba czysta na dwóch węzłach przeżuty się zmniejszyły z reszty znikły sam rak zmniejszył się o ponad połowę stosuje pestki z moreli i ser z olejem lnianym naprawdę warto próbować

  54. Teresa 23 lutego 2015 o 12:03

    Trafiłam przypadkiem. Ale fajnie piszesz – bez ściemy i mądrzenia się. Za i przeciw. Zapraszam na fb Produkty Przyjazne Środowisku.

  55. Gabriela 27 lutego 2015 o 16:38

    Fajny blog. Mój mąż ma niezłośliwy nowotwór skóry od ok. 12 lat. Nigdy nie był z nim u lekarza. Przed 4 laty zaczął systematycznie jeść migdały a po roku przerzucił się na pestki moreli. Rana od dawna przestała mu krwawić i sączyć. Czasami mąż z różnych przyczyn, przez jakiś czas nie spożywa tych pestek, wtedy plamy na skórze staja się wyraźniejsze, a nawet coś się z nich zaczyna wydzielać. Ale wystarczy codzienna garść pestek, by wszystko wróciło do normy. Nigdy nie sugerował się podanymi przez urzędników unijnych ilościami. Zazwyczaj je ich ok 12 do 15 sztuk dziennie. To na prawdę działa. Pestki lepiej kupować w zielarniach.

  56. Iza 2 marca 2015 o 00:51

    Do to sem ja:
    Bardzo dziekuje za mnostwo praktycznej wiedzy i przydatne linki. Napisz poprosze jak sie miewa Tata. A swoja droga: takie wytwale i uparte dziecko jak Ty to Skarb, zaprawde Skarb 😉

  57. Karolina 14 marca 2015 o 00:45

    to sem ja
    Czy moglbys napisać jak mielisz/rozdrabniasz te pestki?
    Moja mama wrzuciła je do blędera kilichowego, (ktory normalnie wszystko mieli na drobny pył, łącznie z nasionami słonecznika) ale z pestkami moreli sobie nie poradził. Jakieś wióry z tego wyszły, ale nie drobny mak.

  58. Karolina 14 marca 2015 o 15:33

    To sem ja
    Napisales jeszcze 20 czerwca 2014 „Po pięciu miesiacach podawania pestem moreli po raku nie ma znaku, a ojciec czuje sie bardzo dobrze” a w styczniu 2015 znow pisales ze leczysz ojca.
    Napisz prosze czy nastapil nawrot choroby, jak to sie stalo.

    1. to sem ja 18 marca 2015 o 00:15

      Ojciec cały czas brał te pestki. Ja z kolei namówiłem go na czysta amigdaline no bo skoro tabletka 500 mg miałaby stanowic odpowiednik 100 pestek to dobilibysmy tego drania chocby sie schował w najciemniejszym zakatku organizmu. Okazało sie, że na mojego ojca tabletki amigdaliny nie działaja. Przez dwa miesiace ich zazywania marker prostaty wzrósł bardzo mocno Nie wiem czy te tabletki były trefne (podobno oryginalne z Cyto Phramy) czy po prostu organizm i rak ojca jakis inny. Na dodatek w grudniu załapał zapalenie płuc i od tego momentu zaczęło sie sypać. Teraz PSA jest na poziomie 350, ojciec czuje sie fatalnie, ledwo chodzi, a ja praktycznie zaczynam walke z rakiem prawie od nowa. Ale co raz częsciej zastanawiam sie tez nad tym czy może w grę wchodzi czynnik irracjonalny i co komu pisane…..? .

  59. Karolina 20 marca 2015 o 23:45

    to sem ja:
    Czyli z tego co piszesz, rozumiem że bezposrednio do pogorszenia stanu zdrowia przyczynily sie te tabletki.
    My mielismy zamiar zakupic tabletki ale suma sumarum zamowilismy kapsulki / sproszkowane pestki, ktore podobno są organiczne z Turcji. To, zupelnie to samo co pestki tyle ze pomielone, wiec jak rozumiem dokladnie to co ty podajesz teraz ojcu.Nie chce robic teklamy tej firmy, ani zostac posadzona ze z nimi wspolpracuje itd. bo tak oczywiscie nie jest, ale nie wiem, jesli chcialbys to moge podac nazwe tej firmy. Wysylają bezposrednio do Polski z Anglii. Czas oczekiwania 4-6 dni. Polski dystrubutor – NIE KUPUJEMY OD NIEGO reklamowal ze jedna kapsulka tego sproszkowanego pylu zawiera 97,% czy jakos cos kolo tego amigdaliny.

    1. Ewa 22 marca 2015 o 07:50

      KAROLINA przeczytaj uważnie wszystkie posty to se ja. Tabletki nie przyczyniły się do pogorszenia – nie o to chodzi. Wraz z amigdaliną (tabletki czy zastrzyki) należy podawać inne preparaty. Preparaty te pełnią rolę – że tak to ujmę – NOŚNIKA. Pestki moreli gorzkie (amigdalina naturalna) nie potrzebują NOŚNIKA a amigdalina sztuczna tak.
      Pozdrawiam Ewa

  60. Karolina 23 marca 2015 o 11:58

    Ewa, doskonale o tym wiem.

    1. Corka 24 marca 2015 o 12:53

      Ale w czerwcu nie było juz raka, to kiedy na nowo sie pojawił? A co zrobić zeby pozbyc sie z organizmu tych martwych komórek rakowych?

  61. Karolina 25 marca 2015 o 13:45

    to sem ja proszę napisz jak rozdrabniasz te pestki na sypki mak?

  62. Zenon Wrożyna 28 marca 2015 o 10:46

    witam, wszystkim których dotyczy lub interesuje temat raka proponuję obejrzeć:https://youtu.be/IABzeaBWH88

    1. Corka 8 kwietnia 2015 o 12:21

      Jak rozumiem to całe pestki należy zmielić i dodawać do pokarmów np. 15 zmielonych pestek podzielić na 3 części?

      1. pepsieliot 8 kwietnia 2015 o 13:11

        raczej nie do pokarmów, tylko zjeść

        1. Corka 8 kwietnia 2015 o 19:07

          A mam jeszcze takie pytanie czy jak zmiele większa ilośc pestek to moge popakowac ten proszek np. w plastikowe pojemniczki i przechowywać, czy lepiej mielić na bieżąco? I czy stosując pestki zrobić przerwę z kurkuma? Czy stosować wszystko naraz? ( opisałam wszystko w wątku o Wit.c )? Dziękuje i pozdrawiam.

          1. pepsieliot 8 kwietnia 2015 o 20:17

            te pestki można chrupać jak migdały, są dobre, ale możesz zmielić jak chcesz, ale długo bym tego nie przechowywała

          2. Corka 9 kwietnia 2015 o 11:09

            Ok dzieki. Tak jak kiedyś pisałaś, nie wiadomo na co rak pójdzie, wiec chyba dodam pestki a tamto pozostawię. A czy długie przyjmowanie kurkumy z pieprzem ( w końcu to jest dość ostre ) nie zaszkodzi? Chlorelle min.3 miesiące?

          3. pepsieliot 9 kwietnia 2015 o 14:00

            ma być poprawa, naleźy tez brać duźo witaminy C, kwas askorbinowy doustnie, najlepiej liposomal C a jak wlewy to z askorbinianu sodu, duzo D3 adekwatnie k2, przy C można rozwaźyć k3, oraz A i E w odpowiednich dawkach, jeść czosnek, bo siarka będzie potrzebna, oraz selen, pamiętać o cynku, nie jestem lekarzem, to tylko poglądowe informacje, nie porady

          4. Corka 9 kwietnia 2015 o 15:33

            A czy te pestki bedą miały bardzo gorzki smak?

          5. pepsieliot 9 kwietnia 2015 o 17:48

            gorzkie, ale smaczne

          6. Corka 15 kwietnia 2015 o 19:30

            A selen i cynk w tabletkach czy w pożywieniu?

          7. pepsieliot 15 kwietnia 2015 o 21:04

            najlepiej w pożywieniu, ale pisałam, że te orzechy brazylijskie w POlsce to bardzo często są spleśniałe, a cynku nie ma tak znowu za wiele. dynia, arbuzy, kabaczki

  63. KS 11 maja 2015 o 10:21

    Ileż to mamy „cudownych”, a zarazem tak prostych sposobów na leczenie raka: te opisane powyżej to tylko namiastka tego, co można znaleźć i przeczytać. Sama stosuję niektóre z nich. Szkoda tylko, że żadna nie jest skuteczna.

    1. pepsieliot 11 maja 2015 o 15:50

      KS tego nie nalezy tak rozumieć, jest wiele osób wyleczonych naturalnymi metodami, tylko nie można takiego leczenia wyrwać z całego kontekstu uzdrawiania, diety, aktywności, oczyszczania, odprowadzania toksyn, dotleniania, i antyoksydacji. Życzę zdrowia.

      1. KS 12 maja 2015 o 08:42

        Nie kwestionuję korzyści zdrowego trybu życia, sama staram się tak żyć, ale faktem jest, że wiele osób jest wyleczonych również konwencjonalnymi metodami lub bez zastosowania jakichkolwiek metod lub np. modlitwy i wtedy nazywają to cudami.

        1. pepsieliot 12 maja 2015 o 08:51

          czy wyleczonych na pewno, nie wiem, na pewno zatrutych wraz z rakiem, najsilniejsi przetrwają, a co do modlitwy, to pomimo, że jestem ateistką, uważam, ze jest to świetna opcja przekazywania kwantowej energii ciału w własnemu,a nawet cudzemu i to sporo oddalonemu. Modlitwa to jest fizyka kwantowa, wielka moc.

          1. Corka 12 maja 2015 o 13:07

            Pepsi, nie wieś co słychać u To sem ja? Jak jego tata? A masz jakieś dobre rady na sen? Tata budzi sie w nocy i nie moze zadbać a wiemy ze brak snu to z nowu zakwaszanie:(

          2. pepsieliot 12 maja 2015 o 17:06

            pisałam o sposobach na dobry sen, kategorie zdrowie – sen, ale nie wiem, czy u chorego zadziałają

  64. Spirit Marino 11 maja 2015 o 11:20

    naprawdę świetny artykuł! całkowite podejście z dystansem 😉 lecę przeglądać resztę tutejszych artykułów ^_^

  65. KS 12 maja 2015 o 15:01

    W przypadku choroby nowotworowej nigdy nie można powiedzieć, że ktoś jest wyleczony na pewno, niezależnie, czy leczony był konwencjonalnie, czy niekonwencjonalnie, w obu przypadkach choroba może wrócić. Statystyki świadczą jednak, że przeżywalność „umownego” okresu jest w naszym kraju coraz wyższa, a w krajach rozwiniętych jeszcze wyższa, ale to raczej w mniejszym stopniu wynik lepszych metod leczenia, a wcześniejszego wykrywania i z tym związanego wcześniejszego leczenia.
    A kompleksowe prowadzenie zdrowego trybu życia zmniejsza ryzyko zachorowania, ale nie eliminuje go.

    1. pepsieliot 12 maja 2015 o 17:03

      oczywiście, ale nawrót choroby po chemii to bardzo słaba sprawa

  66. Abc 20 czerwca 2015 o 18:56

    Sądzę, że działanie gorzkich pestek moreli ze względu na zawartość związku cyjanku polega na mobilizacji organizmu do obrony przez co może częściowo zwalczać komórki rakowe.
    Łagodne podtruwanie całego organizmu amigdaliną prowadzi do samoobrony na czym cierpią również komórki rakowe, podobnie jak kiedy stosuje się bańki /własne zassane do bańki komórki są traktowane jak obce, krwiak, siniak lub drzazga , z czym należy się uporać co mobilizuje organizm do obrony, przy okazji zwalczając chorobę.
    To tylko moja teoria, może jednak być podobnie jak przy homeopatii lub szczepionkach, mechanizm działania amigdaliny przez wybiórcze działania tylko na komórki rakowe nie jest naukowo potwierdzony i raczej jest to nie realne.
    Dlatego tak trudno znaleźć nawet w internecie potwierdzone przypadki wyleczenia, całkowitego unicestwienia nowotworu, jeśli już to czytamy o nawrotach, często ze zdwojoną siłą.
    Teorię opieram na własnym doświadczeniu, traktuję pestkami łagodnego podobno raka, którego widzę i obserwuję jego reakcję /na policzku/
    Pomyślałem że nie mogę nie skorzystać z okazji i po doświadczać trochę na sobie skoro go widzę jak na dłoni.
    Pierwsza reakcja raka to po kilku dniach zmniejszenie do małej kropeczki, pomyślałem rany, to działa!
    Jednak później nastąpiło wkurwienie tego tworu, ponowne powiększenie, zwiększenie wysięku i co najważniejsze pokazał mi jaki ma zasięg – po delikatnym podrażnieniu /golenie/ plama czerwona kilkucentymetrowa na policzku na szczęście zanikająca.
    Po dwóch tygodniach przerwa z pestkami i znowu jest reakcja, twór maleje, jest ledwo wyczuwalny, wysięk to kropeczka, nie boli przy dotyku, nie ma podrażnienia.
    Czyli jak sądzę początkowo rak dostał kopa i zaczął się bronić /czyżby złośliwy/ jednak organizm skupił się na obronie całego siebie i nie dał rady
    Po zaprzestaniu podtruwania cyjankiem zmobilizowany organizm ponowił wcześniejszą akcję w kierunku raka.
    Jak stosować pestki aby całkowicie zwalczyć tego raczka tego nie wiem, na pewno nie jest to łatwe, brak potwierdzonych doświadczeń i brak badań w tym kierunku.
    Będę więc doświadczał dalej na sobie, dam znać.

  67. Robert 20 lipca 2015 o 15:22

    Witam Wszystkich! Mam pytanie czy i prosze o pomoc! U Mojego Taty wykryto guza na lewym plucu teraz czekamy na wyniki wycinkow ktore pobrali lekarze ale ja poczytalem i podaje Tacie pestki moreli . sos z owocow Noni i pylek przczeli czy to jest wystarczajace czy cos jeszcze moze trzeba Tacie podac?? Prosze o jakies porady dziekuje i pozdrawiam!!

    1. pepsieliot 20 lipca 2015 o 17:25

      Hubert zbadaj na wszelki wypadek poziom cukru na czczo, i co najważniejsze poziom insuliny na czczo

  68. Robert 20 lipca 2015 o 22:25

    pepsieliot. Tata ma troche problemow z cukrem ale kontroluje to, nie sa to duze wskazania cukru , nie slodzi nic wiec stara sie. Czytam Twoje wypowiedzi i widze ze posiadasz wiedze i doradzasz w tak trudnych chwilach jakie maja ludzie to b.duzo i Dzieki Ci Wielkie!! Ciezko mi tu skupic sie na pewnych tematach zwiazanych z Taty choroba a jest pare pytan w ktorych potrzebuje pomocy. Jesli moge Cie prosic to odezwij sie na mojego @ moze telefonicznie moglbym dopytac Ciebie o pewne wskazówki. Tata ma guza 47mm na 40mm na 47mm lewe pluco i jestem zdruzgotany tym stanem dlatego prosze o pomoc! Zrozumie jesli nie bedziesz chciala porozmawiac przez tel. Pozdrawiam i czekam na odp. moj @ to slowak02@interia.pl

    1. pepsieliot 20 lipca 2015 o 22:43

      Robert współczuję, napisz mi na mejla co i jak, adres jest w kontaktach w nagłówku

  69. Robert 20 lipca 2015 o 23:41

    pepsieliot. Napisalem ale nie wiem czy dobrze zrobilem bo napisalem w tej gotowej rubryce a nie z poczty. mozesz to spr??

  70. Robert 20 lipca 2015 o 23:45

    pepsieliot. Napisalem tam gdzie jest ta rubryka o kontakcie w sprawie suplementaci z waszego sklepu,

    1. pepsieliot 21 lipca 2015 o 08:39

      Jak napisałes w sklepie, to tym zajmują się inni ludzie, ale w razie czego przesyłają to do mnie, a jak napisałeś na mojego mejla to spoko, tylko jest kolejka

  71. Robert 21 lipca 2015 o 09:12

    pepsieliot. To moze przesla Ci moja wiadomosc.Jak moge prosic to odpisz mi na @ mojego slowak02@interia.pl Dziekuje i pozdrawiam!

  72. witek 27 lipca 2015 o 12:21

    Witam, czy ja też mógłbym dostać jakieś informacje na temat tego jak stosować pestki ile ich podawać.Z góry dziękuję.

  73. witek 27 lipca 2015 o 23:23

    To jest mój e-meil : witekgd@wp.pl

  74. Mawenka 29 lipca 2015 o 06:51

    Peps, słyszałaś o tym, że Polska jako jedyny kraj na świecie chce wprowadzić obowiązkową szczepionkę HPV?

    1. pepsieliot 29 lipca 2015 o 10:23
      1. Mawenka 29 lipca 2015 o 18:48

        Dziękuję za linka, wpis mi umknął przez kilkudniowy brak internetu. Paskudna sprawa.. Pozdrawiam!

  75. Kasia 11 sierpnia 2015 o 10:18

    Pepsi, a co z kwasem pruskim (cyjanowodorem) w pestkach..?

    1. pepsieliot 11 sierpnia 2015 o 11:51

      Kasiu, a czytałaś wpis?

  76. Tomek 17 sierpnia 2015 o 23:24

    dobra, teraz konkret, ile tych pestek jeść dziennie?

  77. chorzewska 19 sierpnia 2015 o 15:31

    Bzdura o pestkach z moreli mam raka jadlam pestki i nic nie pomoglo to tylko nabijanie kieszni osobom rozprowadzajacym typowy biznes

    1. pepsieliot 19 sierpnia 2015 o 15:57

      Przykro, że tak piszesz,rak powstawał długo i to jest złożony proces żeby go wyleczyć, pestki z moreli niejednemu pomogły, a są tak tanie i tak ogólnie dostepne, że mówienie iż to komuś napędza biznes jest formą rozgoryczenia, co rozumiem, ale pamiętaj, że ludzie różnie reagują na te same kuracje, a zresztą kuracja kuracji nierówna

    2. grzegorzadam 20 sierpnia 2015 o 00:37

      ”chorzewska
      19 SIERPNIA 2015 @ 15:31

      Bzdura o pestkach z moreli mam raka jadlam pestki i nic nie pomoglo to tylko nabijanie kieszni osobom rozprowadzajacym typowy biznes”

      obejrzyj i spróbuj:

      https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8

  78. pavel 19 sierpnia 2015 o 21:23

    Ile można spożyć takich jąder pestek moreli na dobę i czy można ta dozwoloną ilość zjeść od razu czy trzeba dzielić na odstępy czasowe by się nie zatruć ?? Najczęściej czytam że można zjeść tyle ile jesteśmy w stanie dziennie zjeść całych owoców ale kilka razy czytałem że osoba której pomogły pestki jadła kilkadziesiąt ( 80szt) dziennie . To jak to w końcu jest , można zjeść kilka by się nie zatruć ale osoby którym pestki coś dały jadły niby kilkadziesiąt i się nie zatruły ??

  79. grzegorzadam 19 sierpnia 2015 o 23:39

    Dr Budwig uzyskiwała lepsze efekty mielonym na swieżo lnem!
    Jest tam tyle cyjanków leczniczych (B17), że te pestki nie umniejszając, chyba się chowają..
    Na początku kuracji podawała pacjentom 200 g zmielonego lnu.
    Len BIO wysokooleisty będzie w sklepie, cena a jakość i skuteczność bez porównania.. 🙂
    Poczytaj o tym..

  80. Sandy 21 września 2015 o 01:24

    Moja mama po zjedzeniu jednej pestki moreli odczuwa silne drętwienie języka.Co to może być?Jakaś alergia?Czy pestki nie są dla wszystkich?Czy mogą być w takim przypadku niebezpieczne dla niej?Ja zjadam 6 i nic mi nie jest ale nie chcę jej zaszkodzić.

  81. grzegorzadam 21 września 2015 o 09:17

    @Sandy
    Poczytaj o diecie dr Budwig.
    W Zielonym Nurcie są 3 gatunki dobrego lnu.
    Tam też jest ”B17”.. i w kaszach : gryczana, jaglana..
    Do tego mnóstwo magnezu i Krzemu, szczególnie w gryce. 😉

  82. grzegorzadam 21 września 2015 o 10:05

    —”Występowanie „witaminy B17”
    Najwyższe stężenie „witaminy B17″ można znaleźć w przyrodzie

    Pestkach lub nasionach owoców:
    jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,

    Fasoli:
    bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).

    Orzeszkach:
    gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca

    Jagodach:

    Niemal wszystkie dzikie jagody. Jeżyny, aronii, żurawiny błotnej, dziki bez (Sambucus L. ), malin, truskawek.

    Nasionach:

    lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

    Trawach:

    Akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), pszenica(trawa).

    Ziarnach:
    kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).”

    Jest wybór.. 😉

    1. Inka72 1 marca 2016 o 07:42

      Amigdalinę znajdziemy również w … kompotach z wiśni. ALE! WIŚNIE NIEPESTKOWANE!!!!!! Tylko wtedy, kiedy zagotujemy niepestkowane wiśnie w kompot – po 3 miesiącach oczekiwania , w słoikach następuje coś w rodzaju reakcji chemicznej. Pestki są na tyle naruszone poprzez gotowanie, ze zaczynają lekko pękać i z wewnątrz skorupek przedostaje się do kompotu amigdalina. Rozpływa się w każdy zakamarek wiśni i kompotu. Dlatego lekarze i dietetycy tak głośno wołają o pestkowanie wiśni. Bo gdyby każdy miał w domu 50 litrowych słoików takiego kompotu i spożywał codziennie połowę od jesieni przez zimę, to oprócz ochrony przed rakiem, miałby pozostałe witaminy na lepsze zdrowie, nie miałby człek taki grypska, kaszlu, kataru, bólów mięśni….

      1. grzegorzadam 1 marca 2016 o 17:48

        Fakt, postraszyli społeczność trującymi pestkami!

        Równie skutecznie mozna uzyskać pokrewną substancję mieląc len w połączeniu z płynem..

        Na rynku 90% lnu i olejów jest już GMO!
        I te ‚BIO’ też bywają, maja odwrócony bilans Omega3 do Omega6,
        są nawet takie co maja tylko kilka % Omega3…

        polecam link:
        http://olejlniany.pl/index.php?zak=4&art=budwigniedziala.txt&ph=Artykuly&tl=Dlaczego%20dieta%20dr%20Budwig%20nie%20zawsze%20skutkuje

        Na półkach siemię prawdziwe też nie powinno leżeć, Omega3 powoduje szybkie jełczenie..
        A nie jełczeje… 😉

  83. Sandy 28 września 2015 o 22:35

    No sporo tego.Już mówiłam mamie,żeby zastąpiła pestki siemieniem.Ale byłam ciekawa dlaczego po zjedzeniu czegoś może drętwieć język.Ja osobiście postanowiłam jeść do dwóch pestek dziennie.Nie dałabym rady więcej.Po 10-ciu zaczynam kaszleć jak szalona i za chiny nie mogę przestać.

  84. grzegorzadam 4 października 2015 o 11:17

    @Sandy
    Organizm sam Ci podpowiada…
    Zawsze możesz wyrównac poziom cennych cyjanków mielonym lnem, konopiami lub innymi.
    Sa w owocach jagodowych, kaszy jaglanej, gryczanej, i innych pestkach również.

  85. Wujeck 4 października 2015 o 12:43

    Dopóki więcej ludzi na świecie zyje z raka ( koncerny od chemioterapii itp + sprzedaż tego g…na ) niż na niego umiera nie ma szans na wyleczenie i promowanie jakichkolwiek naturalnych metod leczenia nowotworów. Będą wam wmawiać ( Dyrektywy UE) ,że mozna przyjmować tylko dwie pestki moreli dziennie aby uniknąć zatrucia ( podobno musi to byc napisane na każdym opakowaniu).

    1. pepsieliot 4 października 2015 o 13:11

      dokładnie tak

  86. grzegorzadam 4 października 2015 o 14:39

    —Będą wam wmawiać ( Dyrektywy UE) —

    Są kupieni, to zgraja przekupnych sq…synów..
    Wszystko zatwierdzą, nie szanują swoich dzieci i wnuków debile..
    Ale nie będzie to trwało wiecznie, ludzkość się budzi, ..
    Bądźmy dobrej mysli.
    Roczniki przedwojenne żyły po sto lat bez raka, i tych cholernych wszechobecnych tabsów..
    Wystarczy włączyć ZDROWY ROZSĄDEK ! 😉
    Prof. Ivan – bez tablietok! Dr Marc Sircus……………………….

  87. aga 10 października 2015 o 13:27

    Proszę o kontakt. Gdzie moge zakupic amigdaline itp. Moj email to chudziutka17@o2.pl choruje na raka tarczycy z przezutami na węzły chłonne. Bardzo prosze o pilny kontakt!!

    1. pepsieliot 10 października 2015 o 15:27

      Mamy dostępne w sprzedaży organiczne pestki z moreli http://thisisbio.pl/pestki-moreli/139-pestki-moreli-100-organic-110g-this-is-bio-.html jednak sprzedawane są jako uzupełnienie diety, zgodnie z normami UE nie można ich zjadać więcej niż 2 sztuki dziennie, co zostało umieszczone na opakowaniu. Aga może Grzegorzadam coś Ci podpowie

  88. grzegorzadam 10 października 2015 o 15:51

    Pestki można chrupać do 20 dziennie, normy ue są tyle warte co RDA.
    Z amigdaliną w proszku uważałbym…

    1. pepsieliot 10 października 2015 o 17:16

      ale obowiązują i producenci nie mogą się wyłamywać

  89. grzegorzadam 10 października 2015 o 20:03

    Mnóstwo jest ograniczeń i kłamstw, fakt.
    I wielka siła me-n-diów.

  90. michel 19 stycznia 2016 o 12:03

    Jeżeli chodzi o profilaktykę , to lepsza Amigdalina w tabletkach czy pestki ? Może ktoś polecic sprawdzone źródło , gdzie kupić dobrej jakośći Amigdaline i pestki.

      1. michel 19 stycznia 2016 o 17:38

        Dzięki , rozumiem , że VITAMIN B12 – 100tabl [TiB] , też jest dobrej jakości ,? tyle tego na rynku , chciałbym kupić sprawdzone.

        1. pepsieliot 19 stycznia 2016 o 18:16

          oczywiścię że bardzo dobrej, G. go bierze, to jest dokłądnia ta sama B12, która jest w Greens&Fruits TiB, które z kolei ja biorę.

  91. grzegorzadam 19 stycznia 2016 o 14:39

    Zdecydowanie pestki.
    Zrobił się z tych proszków i tabsów biznes jak przy ‚ogłupiaczach’..
    Zięba sprawdzał u źródeł w Meksyku, i przestrzegał.

  92. Hanna 4 lutego 2016 o 19:30

    @ to sem ja :

    prosze napisz czy dalej kontynuujesz leczenie pestkami czy tabs?

  93. grzegorzadam 13 lutego 2016 o 14:48

    Z życia, smutne bardzo:

    ==Mnie się też to przesłanie nie podoba …
    ale jak ktoś jest na takim poziomie świadomości nic nie możemy poradzić … zrobi swoje choćbyśmy na głowie stanęli prosząc go aby głupot nie robił ….
    pomagam teraz chorej na raka mózgu, ale ona niestety, wszystko robi aby zakończyć ten żywot na tym padole b. szybko chociaż wydaje się z boku, że tak dzielnie walczy o swoje zdrowie i życie….

    i własnie wszystko zrobiła łącznie co jej medycyna kliniczna zaproponowała z badaniami genetycznymi włącznie, dzięki temu nie ma już obu piersi chociaż pierwotnie rak został namierzony w węźle pod pachą i osobiście nigdy nie zgodziłabym się na usunięcie piersi … mało tego usunęła profilaktycznie i drugą …
    minęło parę miesięcy coś zaczęło dziać się z jajnikiem po sesji długich chemioterapii i radiacji …. usunięto nie tylko chory jajnik, drugi także łącznie z macicą – profilaktycznie 🙁 ….
    i znowu była chemioterapia i radiacja z wszystkimi dodatkami …. i minęło kilka m-cy pojawił się guz w mózgu ….

    i był następna operacja, usunięto guz z głowy we wrześniu 2015, już w grudniu była jego odnowa …. i propozycja następnej radioterapii i chemii jako jedynego ratunku …. i oczywiście, pomimo, że zdarłam buzie tłumacząc jej i jej mężowi co należało by zrobić …
    po cichutku za moimi plecami ostatnio znowu poszła sobie na chemię i myśli, że ja tego nie zauważyłam … i ciekawa jestem kogo chce oszukać?

    …. i jak widać mają moje pogadanki serdecznie gdzieś,
    i tak bardziej wierzą w kliniczne leczenie, a jej mąż twierdzi, że wie już wszystko na temat naturalnego leczenia 🙁
    ==============

    I tak bywa, finał raczej znany.. 🙁

    1. grzegorzadam 1 marca 2016 o 17:51

      Z netu:

      ==Cyt. … „Szczepienie DTP / krztusiec: Autyzm w ulotce szczepionki?”

      Na ulotkach jest napisane wystarczająco dużo, … ale kto je czyta?
      Ciągle zbyt mało ludzi … nasze społeczeństwo zostało wychowane w ślepej wierze i mamy wierzyć: prezydentowi, lekarzowi i księdzu …. to nasi bogowie …

      przejrzyjcie sobie dobrze każdą ulotkę, nawet w sklepach z naszym żarciem … tam wszystko pisze, chociaż często bywa zakamuflowane …
      idźcie do kliniki onkologicznej i poroście o ulotki, które bynajmniej rozdaje się przed leczeniem chemioterapią, radiacją w Kanadzie, USA … tam wszystko pisze … na co człowiek naiwny się pisze i co z pewnością otrzyma jako produkt uboczny leczenia …
      a ile ludzi rezygnuje po zapoznaniu się z tymi ulotkami?
      Prawie nikt!!!
      Bo przecie ich to nie dotyczy, im się to nie zdarzy 😉 …
      własnie ta ślepa wiara zabija dużo ludzi … a w dodatku lekarz przekona, że tak to musi być i ksiądz każe polecić się Bogu i iść jak owca na rzeż …. i czekać na cud, który z reguły rzadko przychodzi ……

      CZYTAĆ ULOTKI, SZCZEGÓLNIE TEN TEKST PISANY MAŁYMI LITERKAMI, GDZIEŚ TAM NA DOLE KRYJĄ SIĘ NAJCENNIEJSZE INFORMACJE ….
      mafia farmaceutyczna umie się zabezpieczyć … daje ulotkę do przeczytania i do podpisania papier … że nie bierze odpowiedzialności za swoje leczenie ….
      to była przecie twoja wolna wola ….

      w większości to nasza głupota nas zabija …. !!!

      Kiedy miałam z pięć lat (?)moi rodzice byli mocno zaprzyjaźnieni z takim jednym „belzebubem”, który leczył ludzi za pomocą ziół i takich tam „czary-mary”.
      Był to już facet grubo po 50-ce a mój ojciec młody i sprytny chłopak, toteż Pan Bieliński (tak się nazywał), zawsze go prosił aby wspinał się po drzewach w lesie, za hubą brzozową i jemiołą … często z nimi chodziłam na te wyprawy do lasu … na pierwszej z nich dostałam lekcję, która zapamiętałam do dzisiaj i stosuję w swoich terapiach …. zawsze w swojej ziołowej apteczce mam parę paczek tych specyfików (ponieważ w Kanadzie ciężko je znaleźć) …
      Pan Bieliński wziął gałązkę jemioły i korę brzozową i powiedział do mnie: dziecko zapamiętaj to dobrze, jemioła i huba brzozowa wyleczą wszystkie formy raka ……

      i również doskonałe jest jaskółcze ziele nie tylko na raka skóry, również na inne dolegliwości …. nawet biorą na pierwszym zakręcie te wirusy, które ponoć nas zabijają w tych przereklamowanych pandemiach. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią receptę …
      jest to u mnie na stronie … i nie trzeba się tych ziółek bać …. i na pewno nie trzeba mieć jakiejś szalonej naukowej wiedzy aby je stosować …
      na pewno nie zrobią krzywdy jak chemia i radio, które są odpowiedzialne za przerzuty …. i wznowę raka.

      Onego czasu już tu w Kanadzie niosłam naręcze pokrzywy, którą zbierałam w lesie nad jeziorem … zobaczył to starszy Kanadyjczyk, aż krzyknął z wrażenia: przecie to trujące ivy!
      Zrobiłam mu długi wykład na temat pokrzywy … słuchał jak zaczarowany. Jemu przekazano aby pokrzywy mijał z daleka bo zrobią mu krzywdę. 🙁
      Dopiero jakaś przypadkowo spotkana Polka, z drugiego kontynentu wyprowadziła go z błędu.

      Nam wszystkim zrobiono krzywdę, i to na wszystkich poletkach naszego życia …zależy tylko: gdzie i komu … i nie da się tego ukryć … to co dla nas było zawsze dobre zrobione z tego trujące chwasty ……
      i włożono nas w dyby religii … jednym słowem dobrze strzegą naszego ciała i ducha!

      ale jeszcze do niego dodam …
      kliniki onkologiczne, bynajmniej w Kanadzie mają wszystkie naturalne specyfiki leczące raka na zakazanej liście jako szkodliwe …
      owszem są szkodliwe ale dla chemioterapii i radiacji, niszczą ich działanie …
      toteż jak mnie ktoś pyta, jakie są nowe specyfiki naturalne na raka, wysyłam taką osobę do cancer clinic po zakazaną listę … i każe z niej korzystać, mafia farmaceutyczna lepiej prześwietla rynek z nowymi naturalnymi specyfikami, ma dobrze opłacane osoby, które trzymają palce na pulsie i kompromitują ich działanie.==
      Z: monitorpolski.

      pozdrawiam

    2. polak najgorszego sortu 1 kwietnia 2016 o 12:34

      nie mogę czytać tego steku bzdur,ale Ci się nie dziwię -robicie marketing sobie i swoim biznesom.Szkoda tylko że chorzy na raka i inni chorzy dają się nabrać na ten jarmarczny bełkot.Pisanie postów przez jedna osobę pod różnymi nickami ma na celu wzbudzenie zainteresowania artykułami,które sprzedajecie w swoich sklepach internetowych.
      Wstyd!!!
      Jeśli to prawda co piszecie to dajcie dowód na to że chociaż 1/słownie:jeden/chory wyleczył się stosując wasze produkty odrzucając przy tym konwencjonalne metody leczenia.

      Mimo wszystko to rozumiem:pecunia non olet

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 15:47

        Jakie nasze produkty ? WTF? O czym Ty bredzisz człowieku? W każdym sklepie spożywczym są pestki z moreli, tanie, ogólnodostępne. Sam możesz jeść pestki z jabłek i moreli, które kupisz na placu. To jakiś nienawistny bełkot. Wypad stąd, idź siać nienawiść gdzie indziej. Nie pisz już nic, bo wszystko zbanuję zły człowieku.
        Metody naturalne nie działają jak chemia, która zabija wszystko. To jest złożony proces i musi zawierać wiele innych działań. Ludzie 40 lat jedzą chemię, palą, piją, i robię inne rzeczy, a potem chcą w miesiąc wyleczyć się pestkami. Niekiedy to się udaje, ale raczej nie ma na co liczyć:

        A tu wrzucam Ci komentarz czytelnika tego bloga:

        Otóż mój ojciec miał bardzo zaawansowanego raka prostaty z PSA na poziomie 2360, (norma od 0 do 4,4). Jeśli chcesz się upewnić zapytaj urologa co to oznacza.

        Ja dostałem informacje, ze stan ojca jest beznadziejny i nic mu nie pomoże. Że przy tak wysokim PSA nie mówimy tylko o raku prostaty, ale o raku uogólnionym z przerzutami do kości i inne narządy i że oni lekarze nie pomogą mu i ojciec umrze.

        Nie będę opisywał całości powiem tylko, że przez pierwsze trzy miesiące ojciec brał po ok 85 (słownie osiemdziesiąt pięć) pestek moreli na dobę w odstępach co 3 godziny
        Już po 6 tygodniach PSA spadło dokładnie o 1/3 (33%).

        Po następnych 6 było już na poziomie 67. Po dwóch miesiącach od momentu kiedy zaczął brać pestki stanął na nogi i mógł samodzielnie funkcjonować, bo na początku musiałem go „taszczyć” nawet na muszle klozetową.

        Być może w stanie agonalnym, gdy organizm jest już wyniszczony i totalnie osłabiony nie tylko rakiem, ale też chemioterapią, radioterapią, być może interwencjami chirurgicznymi, to nic już nie pomoże nawet amigdalina.

        Ale stan zaawansowany jest do odwrócenia. Ważne żeby nie katować i nie wyniszczać i nie osłabiać organizmu chemią.

        Na świecie w krajach gdzie lobby farmaceutyczne nie ma tak silnej pozycji, a być może też urzędnicy nie biorą tak ochoczo „w łapę” i nie stanowią prawa korzystnego dla koncernów leczy się już oficjalnie raka amigdaliną.

        1. polak najgorszego sortu 5 kwietnia 2016 o 11:43

          Co mam na to odpowiedzieć?
          1.jest mi to obojętne czy mnie zbanujesz,zhejtujesz,obrazisz,
          2.uderz w stół a nożyce się odezwą-zabolało?bo prawda boli
          3.skoro macie tak rozległą wiedzę w tym temacie,potwierdzone przypadki wyleczenia pestkami moreli itp.proszę załóżcie klinikę,przychodnię,punkt konsultacyjny a ludzie zainteresowani będą nosić was na rękach,
          4.najprościej skryć się za anonimowością w necie,wypisywać bzdury i czekać na poklask .
          5.powtarzam raz jeszcze- udostępnianie,powielanie,redagowanie nie mających pokrycia choćby w szczątkowej wiedzy naukowej,wiedzy o procesach zachodzących w komórkach,podstawowych wiadomości z zakresu chemii i biochemii-to dawanie nadzieji zdesperowanym ludziom-to NIEGODZIWOŚĆ I MORALNE OSZUSTWO
          6.życzę wszystkim zdrowia,rozsądku i ignorowaniu opinii ludzi którzy mają ogromne kompleksy niedowartościowania,a tu mogą otrzymywać porcję zachwytów.
          7.nie liczę że zostanie ten post opublikowany

          1. pepsieliot 5 kwietnia 2016 o 12:59

            ale już naprawdę idź sobie stąd, przeszkadzasz

          2. grzegorzadam 5 kwietnia 2016 o 13:38

            To jest blog wegański, a nie klinika.
            Pomyliłeś adresy ‚polaku’.
            Dostałeś autorów, masz wolny wybór.
            Tu nikt nie wystawia recept ani rachunków.
            Nikt do niczego nie zmusza, sanepidem nie straszy.

            Wiedza naukowa nakazuje chemię, nie każdy się na to zgadza i ma do tego prawo !!!
            Człowiek ma prawo żyć i leczyć się czym chce.

            Jeżeli leczy placebo, pestki albo wiatr spod ..nosa, to też ma do tego prawo niezbywalne!

      2. grzegorzadam 1 kwietnia 2016 o 16:23

        @polak
        Gdybym był kucharzem, powiedziałbym, że przepieprzyłeś, ale nie jestem.
        Nie mam sklepu, nie dotyczy.
        Nie wiem, gdzie się obracasz, że tylko chemię widzisz jako ”lek”.
        A to nie dość, że nie leczy, to uśmierca szybciej 3x niż gdyby nic nie robić..
        Statystyki!!!

        2% przeżywa 5 lat! To są ”konwencjonalne metody leczenia” przynoszące kolosalne zyski przemysłowi onkologicznemu.
        To jest potężna śmiercionośna w 98% odnoga farmacji.
        W samych Stanach 150 mld. rocznie w dolarach! I rośnie.
        ZAcznij czytać między wierszami.
        Pestki to nie jest lek na ”raka”, to jeden z wielu elementów, który może, ale nie musi pomóc.

        Rak nie tworzy się z dnia na dzień!
        Jest coś takiego jak PROFILAKTYKA, o czym cwaniaczki nie wspominają..
        ZAstapili ją wczesnym wykrywaniem , taka sztuczka marketingowa, target..

        Mnóstwo jest ludzi, którzy żyją nie poddając się chemii!
        Ale w thusk-vision-network o tym nie usłyszysz!

      3. grzegorzadam 1 kwietnia 2016 o 16:32

        Bołotow, Last, Sircus, Simoncini…
        Wyciągaja ludzi z IV stopnia nowotworów!

        Poczytaj trochę, zreszta rób co chcesz, masz wyżej cytaty z wierzących fartuchom.
        Każdy ma wybór.
        Ludzie są coraz bardziej świadomi, ale do optymizmu daleko..

        Rak jest tylko kolejnym etapem wieloletnich stanów zapalnych i działania pasożytów, toksyn.
        Profilaktycznie wystarczy je w porę opanować.. Prostymi metodami.

        Ale kto tego uczy???
        I po co? Ano właśnie : pecunia non olet !!

        Zdrowy człowiek nie przynosi zysków..

        1. Ewa 2 kwietnia 2016 o 09:36

          grzegorzadam – widzę, że posiadasz ogromną wiedzę z zakresu medycyny naturalnej; mam do Ciebie ogromną prośbę. Jeśli oczywiście chciałbyś i mógłbyś pomóc. Mój mąż jest po usunięciu jednej nerki (rak), druga funkcjonuje na 50% – do kogo mogłabym się zwrócić aby przywrócić sprawność pozostawionej nerce, jak postępować aby wykluczyć przerzuty (obawiam się, że jedna niesprawna nerka nie zniesie zbyt dużego obciążenia). A może przedstawiłbyś swój punkt widzenia na nasz problem?
          Mój mąż codziennie pije wodę z sokiem z cytryny; spożywa miksturę z oleju lnianego, kurkumy i pieprzu; je mielony ostropest plamisty.

          1. grzegorzadam 3 kwietnia 2016 o 10:12

            Ewa

            Sytuacja jest trudna lub bardzo trudna.
            Była chemia?
            Zrobiłbym badanie pierwiastkowe na początek.
            Trzeba ciągnąc pH do 8.5

            Jeżeli moge coś doradzić, kup książki W. Lasta i B. Bołotowa!

            Obejrzyj ten film z J. Ziębą, inne też w temacie:
            https://youtu.be/EIjO9kUU1AM

            Wejdź tu:
            ted.earthclinic.com/cures/renal-cell-carcinoma2.html

            Wpisz oprócz tego na stronie: ==kidney cancerRemedies== w wyszukiwarkę na
            górze, poczytajcie, sa zakładki po prawej również.

          2. Ewa 3 kwietnia 2016 o 20:10

            do grzegorzadam – dziękuję bardzo za odpowiedź
            Nie było chemii, Zastanawiam się co byłoby najskuteczniejsze na uregulowanie gospodarki kwasowo-zasadowej. Moim zdaniem należałoby rozsądnie się odżywiać. Myślałam też o sokach głównie warzywnych z wyciskarki. Osobiście wierzę w koci pazur – ale podobno przy braku narządu nie można go zażywać. Jeśli miałbyś jakieś sugestie – proszę daj znać. Może warto byłoby skorzystać ze spotkania ze specjalistą medycyny naturalnej – ale nie mam pojęcia gdzie takiego szukać.

  94. Aldona 16 marca 2016 o 15:51

    Witam. Czy mogę jeść pestki moreli w ciąży? Mam problem z odpornością i niskie limfocyty.

    1. pepsieliot 16 marca 2016 o 19:13

      odradzam pestki, jedz czosnek, kwas foliowy, zielona herbata, cynk, trzeba też zapytać dobrego naturopatę

      1. Ewa 16 marca 2016 o 19:57

        Koci pazur (vilcacora) jest zabroniony w czasie ciąży. PŁÓD ZOSTANIE POTRAKTOWANY JAK CIAŁO OBCE – poronienie gotowe.

        1. pepsieliot 16 marca 2016 o 19:59

          No włąśnie te zioła mają silne działanie

    2. grzegorzadam 16 marca 2016 o 19:29

      W jakim celu te pestki?

  95. Ania 17 marca 2016 o 15:54

    Pepsieliot, witam. Artykuł świetny, jak wszystkie inne, które przeczytałam 🙂 Pozwolę sobie jednak na poprawę małej nieścisłości. Myślę, że miałaś na myśli dr Ernsta Krebsa (wspaniały biochemik), a nie Ernsta Krebba. Pozdrawiam 😉

    1. pepsieliot 17 marca 2016 o 17:30

      mejbi 🙂

      1. polak najgorszego sortu 31 marca 2016 o 19:44

        trele morele.Mój ojciec chory na raka pomimo że jadł pestki moreli po miesiącu!!! właśnie odszedł.Pisanie bzdur na temat dobroczynnych właściwości pestek moreli jest niemoralne,a już polecanie ich chorym jest karygodne.OSZUSĆI,DO ŁAGRÓW.

    2. zaciekawiony 24 stycznia 2017 o 03:28

      Amigdalinę zaczął promować Ernst T. Krebs, amerykański lekarz. Ludzie mylą go ze słynnym biochemikiem Adolfem Krebsem, tym od „cyklu Krebsa”.

      1. Pepsi Eliot 24 stycznia 2017 o 08:45

        dziękuję

      2. grzegorzadam 24 stycznia 2017 o 09:12

        Nie ma znaczenia, kto promował, B17, może mieć pozytywny wpływ na objawy nowotworowe (Budwig, Clark)
        Nie jest to na pewno cudowny lek na raka, nie ma takich cudów jak na razie.

  96. grzegorzadam 2 kwietnia 2016 o 10:22

    Czytaj @polaku

    ==Uwaga! Żydzi nie chorują na nowotwory

    Żydzi z Izraela nie chorują na nowotwory. Leczą się naturalnymi metodami, przez to ich umieralność na nowotwory jest stukrotnie mniejsza, niż na tzw. zachodzie.

    W 2004 roku z 7,4 mln osób zamieszkujących Izrael zmarło na raka… 152 osoby, co daje 0,4 osoby na dzień. W tym samym czasie w Niemczech zmarło 220 tys osób, czyli 601 osób dziennie.

    W Polsce w 2005 roku na nowotwory złośliwe (100 schorzeń) zachorowało 125,672 osoby, a w 2010 roku – 140,564 osoby, co daje 344 i 382 osób dziennie. W 2011 roku zachorowało 144 336 osób, co daje blisko 400 osób dziennie.

    Do tych statystyk państwa żydowskiego należy dodać niesamowity szczegół: te 0,4 osoby dziennie dotyczy… nie żydów, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Z tego wynika, że judaistyczni żydzi wyeliminowali nowotwory.

    Uwaga!

    Zrobili to co najmniej w 2004 roku. Dzisiaj mamy 2016 rok.

    O co tu chodzi?

    Czyżby żydzi odkryli lekarstwo na raka?

    Nie, ponieważ nie ma lekarstwa na nowotwory, nigdy nie było i nie będzie. Coraz więcej specjalistów odważnie mówi, że wyleczenie nowotworów, to nie chemioterapia, radioterapia, skalpel tylko całościowe traktowanie organizmu pacjenta.

    To że słyszymy o leczeniu nowotworów naturalnymi metodami, czyli:

    Witamina B 17/leatrile/amigdalina – badania doktora John A. Richardson, które popularyzuje G. Edward Griffin. Filmy: Pokonaj raka.
    Witamina C – leczenie wlewami z askorbinianu sodu.
    Olej z konopi indyjskich – badania Christiny Sanchez, biologa molekularnego z Uniwersytetu Compultense w Madrycie.
    Soda oczyszczona, badania włoskiego lekarza Tullio Simoncini,

    oznacza, że nie jest to mrzonka, tylko prawda. Żydzi odkryli ją co najmniej kilkanaście lat temu.

    Powtórzę: żydzi nie używają chemioterapii, radioterapii, czyli „cudownych” metod wymyślonych w korporacyjnych laboratoriach. Gdyby stosowali te metody, to śmiertelność na nowotwory byłaby zbliżona do zachodnich.

    Żydzi stosują naturalne metody leczenia!

    Czy nasi onkolodzy nie wiedzą o tym?

    Jeżdżą po całym świecie, spotykają się z różnymi specjalistami i nigdy nie słyszeli o wyeliminowaniu nowotworów w Izraelu?

    Drodzy lekarze, czas skończyć z zabijaniem pacjentów!

    Obudźcie się z letargu, walczcie o uczciwość, bo kiedyś naród się upomni.

    Zapraszam na fragment audycji K. Szafranka.

    Protokół z konferencji, która odbyła się dnia 17.12.2008 w kancelarii adwokata Eryka Bryn Tvedt.

    Obecni: Erika Pilhar, Olivia Pilhar, Ing. Helmut Pilhar, Vera Rechenberg, Arina Lohse, Naczelny rabin dr Esra Iwan Götz 1, Bona Garcia Ortin, dr Ryke Geerd Hamer.

    https://www.youtube.com/watch?v=IhxXrQc0BII

    1. polak najgorszego sortu 5 kwietnia 2016 o 12:01

      żydzi z Izraela nie chorują na raka

      ;oto odpowiedź:https://www.google.pl/search?q=nowotworowa+mapa+świata&sa
      dziękuję

      1. grzegorzadam 5 kwietnia 2016 o 13:29

        Co z tej mapy wynika?
        Dziękuję.

    2. zaciekawiony 24 stycznia 2017 o 03:33

      Masz złe źródła informacji. W Izraelu nowotwory są pierwszą przyczyną zgonu, w roku 2012 zmarło tam z tego powodu 10 tysięcy osób. Jest to nawet zaskakujące bo w krajach rozwiniętych zwykle najczęstsze choroby serca:
      http://www.jpost.com/Health-and-Science/Cancer-most-common-cause-of-death-in-Israel-340341

      1. grzegorzadam 24 stycznia 2017 o 09:01

        Masz widzę dostęp do źródeł, podaj coś jeszcze może.
        To co podałem to cytat z dr Hamera.
        Minęło 9 lat.

  97. grzegorzadam 2 kwietnia 2016 o 10:26

    Wszystkim daja chemię, sobie nie, znamienne!
    Tak działa przemysł chemiczny, od I WŚ..
    Kto tym zarządza wiadomo.

    Kobiety w Izraelu piją niepasteryzowane mleko.
    W ojczyźnie ”nowoczesnej” skorumpowanej medycyny Usa zakaz, ciekawe.

    1. KS 9 kwietnia 2016 o 11:15

      Z ciekawością czytam artykułu na stronie Pepsi, często jestem krytyczny, bo nie zawierają kompleksowej wiedzy na dany temat i spłycają dane zagadnienia. Wiele można dowiedzieć się też z komentarzy, ale te ataki na kogoś kto miał inne zdanie, zresztą całkiem słuszne to inne zdanie lub porady grzegorzadam to już zeszły na poziom wiedzy murzyńskich plemion, które nigdy nie miały kontaktu ze współczesną cywilizacją.

      1. grzegorzadam 9 kwietnia 2016 o 14:47

        porady grzegorzadam to już zeszły na poziom wiedzy murzyńskich plemion,==

        Można konkrety?

  98. Magdago 24 kwietnia 2016 o 20:14

    Witam bardzo proszę o szczegółowe informacje na e.- mail jak stosować B17 i Wit C aby spróbować zniszczyć raczysko magdago@wp.pl dziękuję

  99. kasia 2 maja 2016 o 17:24

    a czy możecie mi wytłumaczyć dlaczego taki Steve Jobs mający takie pieniądze zmarł na raka?? i wielu innych sławnych osób? czyżby oni nie szukali „lekarstw ” w internecie?

    1. pepsieliot 2 maja 2016 o 20:02

      Jego długość życia 7 lat po ujawnieniu raka trzustki jest niesamowitym wyczynem przy tak agresywnym raku, http://www.pepsieliot.com/dr-ewa-i-mr-steve/ A na marginesie, widzę Kasiu, że to naprawdę nie jest blog dla Ciebie,

  100. Agnieszka 4 maja 2016 o 22:01

    Dzień dobry, znalazłam tego bloga poszukując alternatywnych metod leczenia raka, szukam pomocy.
    Obecnie jestem w trakcie radioterapii, o medycynie niekonwencjonalnej niestety zaczęłam czytać trochę za późno, juz po rozpoczeciu terapii. Mam 21 lat i jestem po operacji glejaka II/III. Guz został usunięty w całości i nie dopatrzono się żadnych nacieków, ale ze względu na pojawienie się w testach histopatochemicznych czynników wskazujących wyższą złośliwość w niektórych miejscach guza, lekarze zalecili radioterapię. Mam nadzieję, że guz nie odrośnie, są na to szanse, ale jednak jest to guz złośliwy dlatego chcę jak najlepiej zabezpieczyć się na przyszłość. Czytałam o różnego rodzaju terapiach, przede wszystkich Gersona czy Budwig, jednak guzy mózgu nie współpracują tak ‚ochoczo’ z dietami jak inne rodzaje nowotworów ze względu na barierę krew-mózg. Przeczytałam już mnóstwo artykułów, ale większość traktuje o wszelkich nowotworach podatnych na alternatywne metody leczenia, z tego co wiem do mózgu najtrudniej dotrzeć :< . Proszę o wyprowadzenie z błędu jeżeli tak nie jest, szukam najbardziej optymalnej metody, rozważam przede wszystkim pestki moreli i RSO (ale gdzie to zdobyć?). To mój mail: kato.agnieszka@gmail.com

  101. Joasia 5 10 maja 2016 o 10:51

    Witaj
    Moja przyjaciółka, znalazła Twojego bloga, w którym się zaczytuje,i czerpie pomoc dla swojej chorej córeczki- poleciła mi go z całego serca .Jestem juz”sprzedana”,jesli chodzi o zdrowe jedzenie ,moja rodzina i synowie nie mają wyjścia , bo chce dla nich dobrego , zdrowego zycia.Bardzo też chce te wiedzę pogłębiać .
    Jakiś czas temu moja mama miała pobrany wycinek z migdałka, narósł jej guz na szyji(dość duży).Diagnoza , póki co jest taka- Komórki raka wyjazują ekspresję CK5/.6 i p63 -rak złośliwy.
    Tak więc , liczę bardzo na pomoc i wskazówki.co powinna zrobić, co zastosować, i co jeść w tej sytuacji .Czekam z niecierpliwością na odpowiedz.Podaje maila
    joanna.tepertruty@gmail.com

    1. arczie 20 czerwca 2016 o 08:11

      … Błagam, powiedz swojej koleżance żeby najpierw zasięgneła opinii lekarza. Ta metoda to jak widać temat dyskusji i taki szary człowiek jak Ty, ja czy kto inny, nie znający się na medycynie nie powinien sam decydować co podawać swojemu dziecku zwłaszcza, że jest to metoda potencjalnie niebezpieczna.

  102. grzegorzadam 20 czerwca 2016 o 13:12

    Sama jesteś niebezpieczna, niestety.
    Jak naturalne substancje mogą być niebezpieczne??
    Iperyt i pochodne są bezpieczne ??

    http://www.health-science-spirit.com/cancer1-overview.html
    http://www.health-science-spirit.com/cancerdirection.htm
    http://www.health-science-spirit.com/msm.html

    1. KS 21 czerwca 2016 o 09:56

      Zjedz np. muchomora, to się dowiesz.

    2. zaciekawiony 24 stycznia 2017 o 03:38

      Bardzo wiele naturalnych substancji może być niebezpiecznych, nawet te lecznicze. Nawet w małych dawkach.

      1. grzegorzadam 24 stycznia 2017 o 09:02

        Pewno, że może, choćby rycyna.
        Nic nie przebije chemioterapii jako metody ”leczenia”.

  103. grzegorzadam 21 czerwca 2016 o 10:36

    Jakby co na muchomora natychmiast trzeba zastosować duże dawki kwasu askorbinowego, a jeszcze lepieJ Alfa-liponowego.

    KS
    Po co ta złośliwość? 😉
    Mówimy o naturalnych środkach LECZNICZYCH.
    Jad żmiji też potrafi zabić.

    1. KS 22 czerwca 2016 o 14:42

      Jaka złośliwość?! Naturalne środki lecznicze, w zależności od np. dawek lub sposobu podania mogą być trujące i tyle. Podobnie jak i farmaceutyki, jedna tabletka może pomóc, ale ich nadmiar zabić, proste.

      1. pepsieliot 22 czerwca 2016 o 15:28

        oczywiście wypij naraz 5 litrów wody źródlanej to nastąpi śmierć z powodu demineralizacji ciała i co z tego?

      2. grzegorzadam 22 czerwca 2016 o 15:31

        Naturalne środki lecznicze, w zależności od np. dawek lub sposobu podania mogą być trujące i tyle. ==

        Należy do nich ‚muchomor’?

        1. KS 23 czerwca 2016 o 15:02

          Jak nie wiesz, to spróbuj 😉 w końcu sam twierdzisz, że nic naturalnego nie zaszkodzi 😉

    2. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 13:34

      Oczywiście jad żmii nie żmiji .. 🙂

  104. grzegorzadam 23 czerwca 2016 o 16:08

    KS
    Szkoda czasu na takie miałkie utarczki, chcesz na siłę coś udowodnić.
    Ne bawię sie w takie gierki.
    Merytorycznie poproszę w temacie.

    ==Muchomor czerwony
    Był dawniej wykorzystywany w Europie i Ameryce Północnej w medycynie ludowej oraz homeopatycznej (wyłącznie jako bardzo rozcieńczony ekstrakt – jeszcze w latach 50. XX wieku rekomendowano go jako lek na drżączkę i niektóre problemy skórne). Jednak na przestrzeni wieków najczęściej korzystano z jego właściwości psychoaktywnych. Konsumpcję A. muscaria od wieków praktykowały autochtoniczne plemiona żyjące na Zachodniej Syberii i na Kamczatce, w tym Czukcze, Koriakowie i Eskimosi.==

    Coś w tym stylu.

  105. gawindar 29 czerwca 2016 o 22:46

    Witaj grzegorzadam,
    jestem po operacji raka prostaty i radioterapii, na razie jest spokój, ale powoli psa zaczyna się podnosi, zanim zdecyduję się na kolejne etapy leczenia, chcę spróbować łagodniejszych terapii. Jeśli możesz mi coś polecić, bardzo Cię proszę o kontakt: gawindar@wp.pl.
    Pozdrowienia Darek

    1. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 13:59
  106. Marta 9 lipca 2016 o 20:46

    Witam,
    Jakieś półtora miesiąca temu wykryto u mojej mamy guza jajnika. 2 dni temu miała operacje, wycięto jej jajniki, macicę i wyrostek robaczkowy. Guz okazał się złośliwy i aktualnie czekamy na wyniki histopatologii. Lekarz przekazał informacje, że będzie konieczne leczenie chemioterapią. Zdaje sobie sprawę z tego, że chemia wyniszcza cały organizm i powstaje pytanie czy lepiej zastosować metody niekonwencjonalne o których pisaliście czy zdecydować się na chemię? Mama cierpi też na wielotorbielowatość nerek i nie są one do końca sprawne. Proszę was o przesłanie materiałów związanych z niekonwencjonalnymi metodami leczenia, mój email to mszefka1@wp.pl.
    Dziękuję, pozdrawiam

    1. pepsieliot 9 lipca 2016 o 21:40

      Marto tak się to nie odbywa, musisz sama poszukać, nikt Ci niczego dokładnie nie podpowie, bo nikt nie weźmie odpowiedzialności.Leczenie raka jest procesem wieloaspektowym. Najlepiej byłoby, gdyby Mama mogła poddać się jakiejś konkretnej terapii, która poprowadzą dobrzy naturopaci, na przykład terapią Gersona. Poszukaj czy w Twoim mieście/najbliższym nie ma jakiejś holistycznej kliniki prywatnej? Jest kuracja dr. Budwig. Może Grzegorzadam Cię nakieruje na jakąś osobę. Ale śledź odpowiedzi, szukaj. Najważniejsze jaki Mama ma do tego stosunek? Czy rozważa terapię alternatywną? Bo przede wszystkim Ona musi chcieć przejść na dietę alkaliczną. Doprowadzić do pH moczu nawet na poziomie 8 o 12 w południe. Utrzymywać teraz poziom witaminy D , czyli 25(OH)D nawet około 90, czyli suplementacja d3+K2 TiB, koniecznie jod, bor, magnez, witamina C, glutation, witamina E, omega 3.

      1. grzegorzadam 9 lipca 2016 o 21:51

        ==Najważniejsze jaki Mama ma do tego stosunek? Czy rozważa terapię alternatywną? ==

        Pytanie zasadnicze..

  107. iza 17 sierpnia 2016 o 22:04

    Witam,
    Szukam pomocy dla mojej chorej mamy. 10 lat temu stwierdzono u mamy raka piersi ( złośliwego ). Został on wycięty i był spokój, po tym czasie mama ma przerzuty do wątroby i do trzonów w kręgosłupie.Czy możemy jeszcze coś zrobić?, lub coś zastosować?. Obecnie mama bierze chemię zostały nam prawdopodobnie jeszcze 2 ( gdzie łącznie będzie ich 8 ). Co robić???????

    1. Ewa 18 sierpnia 2016 o 07:50

      IZA, poczytaj o wodzie utlenionej i sodzie – dużo jest tu na forum informacji. Dla mnie „ekspertem” jest pepsi i grzegorzadam – może oni Ci coś podpowiedzą. Ale przede wszystkim to mama musi chcieć zastosować leczenie alternatywne.Trzymam kciuki. Ewa

    2. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 09:15

      Spróbuj zastosować rady dr Lasta i dr Clark.
      Trzeba oczyścić cały organizm dokładnie.
      Piszą dokładnie jak to zrobić.
      Niestety chemia tu nie pomoże.

  108. iza 21 sierpnia 2016 o 13:05

    Bardzo dziękuję Ewa, tyle jest różnych sposobów, nie wiedziałam od czego zacząć.Tym bardziej że rak rakowi nie równy.

    1. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 13:37

      Nierówny, ale etiologia zawsze ta sama..

  109. Julia 14 września 2016 o 00:28

    Cześć, chcę podzielić się nieprzyjemnym doświadczeniem i posłużyć za przestrogę. Dwa tygodnie temu wylądowałam w szpitalu, prawdopodobnie z przytruciem cyjankiem. Od miesiąca jadłam pestki moreli, mniej więcej po 5szt. dziennie, profilaktycznie. Tamtego dnia jednak, wieczorem, pojawił się u mnie potworny ból głowy, nasilający się przez kilka godzin. Było to dla mnie niepokojące gdyż rzadko mnie głowa pobolewa, a już bólu głowy o takiej sile nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Stwierdzając, że najlepszym lekarstwem będzie sen, położyłam się spać. Po godzinie ten sam ból, tyle że jeszcze spotęgowany, obudził mnie. Wstałam do toalety i się przewróciłam. Miałam straszne zawroty głowy, chwilę później zwymiotowałam. Tętno mi bardzo skoczyło, zaczęłam mieć duszności, chwilę później tętno skrajnie spadło, zaczęła rosnąć panika. Ona chyba była najgorsza. Bo gdy już ją opanowałam wygooglowałam w internecie skutki zatrucia amigdaliną i wszystkie objawy się zgadzały, a że ostatnim punktem była śpiączka, to stwierdziłam, że nie ma co udawać chojraka i dzwonię po taksówkę do szpitala. Tam zemdlałam przy okienku, na krótką chwilę, ale zabrali mnie od razu na salę. Po drodze usłyszałam, że jestem ćpunką, wariatką i idiotką, która nie wie, że się nie je pestek tylko owoce… podłączyli mnie do urządzenia informującego o ciśnieniu i pulsie i poszli ,,ratować życie” (co niestety im się nie udało, jak się później dowiedziałam). Zostawili mnie tam na 2h i powoli objawy zaczęły same mijać. Po kolejnych 2h zrobili badania z krwi, morfologia w normie, natlenowanie organizmu 100%, gazy w ciele w normie. I tylko ten potworny ból głowy utrzymywał się jeszcze przez kolejny dzień, a przez dwa kolejne już trochę słabiej…
    Czym tamten dzień różnił sie od pozostałych, w których również przecież zażywałam pestki moreli? Zaczęłam tego dnia pić wodę z CYTRYNĄ co z reguły robiła sporadycznie. Duuuże ilości wody z dużą ilością cytryny… tego dnia przypomniałam sobię też, że kiedyś na stronie przeciwników pestek moreli przeczytałam ostrzeżenie o dużym ryzyku zatrucia cyjankiem przy jednoczesnym przyjmowaniu witaminy C. Jednocześnie wiem, że obie te substancje występują obok siebie – w owocach.
    Kolejnym potwierdzeniem dla mnie, że te objawy były z powodu połączenia ze sobą tych dwóch substancji jest fakt, że jak bolała mnie wtedy głowa i sięgałam w pierwszym odruchu po wodę, to nie mogłam patrzeć na wodę z cytryną, mój organizm domagał się czystej. A przecież wcale tak dużo tych pestek nie zjadłam (zawierzając teorii, że należy przyjmowąć 1 pestkę na 1kg masy ciała, profilaktycznie).
    Od tamtego dnia z pestkami moreli obchodzę się ostrożnie, właściwie to przestałam na razie je regularnie brać.

    1. grzegorzadam 14 września 2016 o 10:46

      Objawy bólu o czymś świadczą, raczej o bakterii Streptococcus pneumoniae, m.inn.

      Te pestki (6 świeżych pestek) wg dr Clark są jednym z elementów protokołów przeciw pasożytniczych.
      Robiłaś jakieś badania w tym zakresie?

  110. grzegorzadam 14 października 2016 o 21:51

    Myślę, ze są 2 warte uwagi pozycje w tym zakresie, zamów jak najszybciej i zastosuj:

    Profilaktyka i leczenie wszystkich chorób nowotworowych
    Autor: Hulda Clark

    Borys Bołotow Zdrowie człowieka w niezdrowym świecie

  111. Sosna 10 stycznia 2017 o 16:38

    Mój mąż je pestki z moreli od 2012 r. i ma się świetnie, a nadmieniam, że chorował na nowotwór.

  112. natka pietruszki 18 lutego 2017 o 15:24

    Mam pytanie wykryto u mnie dwa mikrogruczolaki na przysadce mozgowej wielskosci 6×5 mm i 4×3 mm. jest to nowotwór łagodny czy zatem moge spróbowac zazywac na nie pestki o których tutaj mowa ? czy nowotwory lagodne traktowac inaczej ?
    mialam prolaktyne bardzo wysoka pierwsze badanie wykazalo 12 krotne przekroczenie normy. (badanie bez obciazenia) zaczelam swoja wedrowke od lekarza do lekarza jeden przepisal tabletki anty ktore powoduja wzrost prolaktyny jak sie potem dowiedzialam. nastepnie jechalam na bromergonie prolaktyna spadla ale na krotko po zaprrzestaniu brania bromka ponownie wzrosla. lekarze mowili ze do konca zycia niestety leki. nie moge sie z tym jednak pogodzic. leki pomoga mi na jedno a zniszcza dodtakowo pare innych organow. po około 2 latach bujania sie po lekarzach. Jedna Pani endokrynolog wpadła na to zeby zrobic rezonans. i wyszly dwa mikrogruczolaki. Mam zapisany norprolac. ale mysle coraz czesciej o medycynie naturalnej… zaczynam powoli sie zdrowiej odzywiac i zwracac uwage na to co jem to pierwsze co zaczynam robic. powoli wczytuje sie tez jak wspomagac sie witaminami. wiem ze jeszcze duzo przede mna ale od czegos musze zaczac…
    Z gory dziekuje za odpowiedz !
    aha i jeszcze jedno zaczynam tez łączyc pewne fakty. zanim zaczela sie moja przygoda z prolaktyna mialam drozdzaka candide albicans w pochwie. potem gdzies wyczytalam ze przez tego grzyba moze wyrosnac guz… ciezko mi w to uwierzyc ale moge byc tego przykladem. wtedy odstawulam cukier make i wogole prodykty wysokoprzetworzone jadlam duzo warzyw i owoce ktore moglam. 3malam ostro diete 3 miesieczna.po pewnym czasie moglam powoli wprowadzac pewne produkty. potem robiac badania juz nie bylo candidy ale widocznie guz pozostal.
    Przepraszam za bardzo chaotyczny wpis. Ale pierwszy raz dziele sie swoja historia….

    1. grzegorzadam 19 lutego 2017 o 16:53

      Nie wnikam w niczym nieuzasadnione wnioski Twojej endo -krynolog, poczytaj tę lekturę, a potem powiedz jej, że nie miała racji, albo miała rację:
      PROFILAKTYKA I LECZENIE WSZYSTKICH CHORÓB NOWOTWOROWYCH
      Hulda Clark
      Jeden z najlepszych podręczników medycznych.
      Mogę się mylić. Oceń.

  113. natka pietruszki 20 lutego 2017 o 11:11

    Grzegorzadam dzieki za odpowiedz. Ksiazka zamowiona czekam z niecierpliwoscia. Bede szukac najlepszej dla siebie sciezki…jeszcze raz dziekuje. I do uslyszenia

    1. grzegorzadam 20 lutego 2017 o 11:18

      Nie można streścić tej książki, trzeba ją mieć, to jest 50 lat praktyki.
      Clark wyciągała ludzi z tzw. IV stopniem raka, Bołotow też, Last, Sircus.
      Dietą, oczyszczaniem i suplami, to nie są żarty.
      Woda czysta jest priorytetem, promieniotwórcze pierwiastki, uzębienie i pasożyty.
      Po lekturze ocenisz.
      Pestki to nie jest remeduim, aczkolwiek mogą wspomagać, nie ma badań, wstrzymano, poczytasz.

  114. natka pietruszki 20 lutego 2017 o 15:29

    zdaje sobie z tego sprawe ze nie da sie tego strescic i tego nie oczekuje. mysle ze ksiazka bedzie dla mnie dobrym poczatkiem … Od czegos musze zaczac 🙂
    Jeszcze raz dziekuje za szybka odpowiedz

  115. natka pietruszki 20 lutego 2017 o 19:49

    dzieki za szybka rade 😉
    odezwe się jeszcze na pewno 😉
    do usłyszenia

  116. grzegorzadam 17 maja 2017 o 15:52

    Zioła na raka – Jelena Zajcewa.:

    ”Rak jamy ustnej (języka, krtani, gardła): bagno, poziomka leśna, dzwonek pospolity, lebioda, kora olchy, fiołek trójbarwny, glistnik, eleuterokok kolczasty, owoce berberysu, zioło przetacznika, niezapominajka błotna, tysiącznik pospolity, krwawnik, lepczyca.

    Rak przewodu pokarmowego – nalewka 1:10: proszek z czagi – grzyba brzozy, babka wielka, mokrzyca (gwiazdnica), owoce rokitnika zwyczajnego (1 łyżeczka od herbaty 2-3 razy dziennie), bylica pospolita, sok z czosnku (po 10 kropli zażywać przez 5 dni, następnie po każdych 5 dniach dodawać 10 kropli, dochodząc do 1 łyżki stołowej, a następnie ponownie zmniejszać zażywanie, popijać pół szklanką soku z babki dużej), olsza czarna (wywar z liści po 0,5 szklanki 2 razy dziennie).

    Rak trzustki:

    1) Nalewka: z nagietka, piołunu arżi (łac. Artemisia Argi), dzikiej róży daurskiej, rozchodnika purpurowego, jasieńca, tomki wonnej.
    2) Tatarak błotny, kora dębu, tysiącznik pospolity, listownik, jaskier, olcha, jemioła, przestęp biały malwa, chrzan, cykoria – podróznik, uczep trójlistkowy.
    3) Jeść arbuzy.
    4) Propolis zebrany tego roku po 1/2 łyżeczki od herbaty jeść w trakcie posiłku, żując co najmniej 100 razy.
    5) Wywar z liści olszy czarnej (dla śledziony – narządu, produkującego krew).

    Rak wątroby:

    1) korzeń kozłka, patrina skabiozolistna, nagietek, nostrzyk żółty, łac. Sagittaria trifolia, tatarak, berberys, kocanka piaskowa, bluszczyk kurdybanek, wierbiejnik zwykły (Вербейник обыкновенный łac. Lysimachia vulgaris), łac. Eleutherococcus kolczasty, володушка козелистная (łac. Thoroughwax), dąb, dziurawiec, tysiącznik pospolity, listownik, psianka czarna, chmiel, chrzan, chryzantema, korzeń cykorii (leczy marskość wątroby + korzeń łopianu), glistnik, korzeń mniszka, babka.
    2) pić 0,5 szklanki świeżo wyciśniętego soku z marchwi na 30 minut przed jedzeniem.
    3) 3 łyżki stołowe kwiatów ziemniaka (nie nawożonych chemicznie), zalać 1,5 szklanki wrzątku, postawić na 3 godziny w ciepłym miejscu, pić po 1/2 szklanki 3 razy dziennie na 30 minut przed posiłkiem przez dwa tygodnie. To wydłuża życie pacjentów z nawet 4-tym etapem raka na 10-15 lat. Toksyczne!
    4) 50 g kiełków fioletowych ziemniaków zalać ½ litrem wódki.

    Rak sutka piersi (mastopatia przechodzi w rak):

    1) 50 gramów pestek kaliny (płaskie w jagodach) opłukać, zalać 0,5 litra wódki na 14 dni. Pić po 1 łyżce stołowej 2-3 razy dziennie, popijając wodą.
    2) 1 łyżkę stołową kwiatów kasztanowca (suche) zalać 2 szklankami wrzącej wody, pić po 1/2 szklanki 3 razy dziennie na 30 minut przed posiłkiem (również leczy żylakowate rozszerzenie żył).
    3) 1 łyżka stołową kwiatów ostu (zielono – fioletowe kulki) zalać 2 szklankami wrzącej wody, pozostawić do naciągnięcia. Pić po 1/2 szklanki 3 razy dziennie na 30 minut przed posiłkiem.
    4) ziele dziurawca, korzeń lukrecji, kwiaty nagietka, kruszyna daurska, lepczyca, korzeń kozłka, korzeń omanu wielkiego.
    5) ostrożeń, szczwół, borówka czerwona, jagody bzu czarnego, liście gruszyczki, pszonak drobnokwiatowy, pomocnik baldaszkowy, tysiącznik pospolity, istoda wąskolistna, irys, kozielec (wężymord czarny), belladonna, kokkokarpia (porost), kokoryczka, wiązówka błotna, przywrotnik pospolity, liście olchy, jemioła biała, przestęp biały, wrotycz, Artemisia frigida, malwa (nietrzymanie moczu), siedmiopalecznik (kosaciec), lepnica, chmiel, uczep trójlistkowy, szałwia.
    6) borówka czerwona – świeżo zgniecione owoce przykładać na pierś, zmieniać 3 razy dziennie.
    7) świeży twaróg przykładać do piersi, zmieniać 3 razy dziennie.
    8) papkę z marchwi przykładać do piersi, zmieniać 3 razy dziennie. Na zmianę przykładać miód (tak samo postępować w przypadku raka wargi).

    Rak macicy (mięśniaki – rozrost tkanki mięśniowej): tatarak błotny, bergenia grubolistna, pąki brzozy, kocanka piaskowa, korzenie i liście tryskawca sprężystego (bardzo trujący, nalewka na wódce), szczwół (trujący), rutewka, dzięgiel, dziurawiec, poziomka leśna, knieć błotna (kaczeniec), pieprzyca, pluskwica groniasta, pokrzywa (korzeń), cebula, przywrotnik pospolity, mięta pieprzowa, jemioła, tasznik pospolity, przytulia zwykła, serdecznik pospolity pięcioklapowy, stokrotka, popłoch kłujący (korzeń), tobołki polne, fiołek pachnący, oset ( kwiaty – szyszki), glistnik.

    Rak skóry (jeśli pojawiło się przebarwienie, ale rośnie na nim chociaż jeden włos – to nie jest rak):
    1) Opaska zewnętrzna z glistnika, czagi – grzyba brzozy, omanu wielkiego, Colchicum wspaniałego (łac. Colchicum speciosum; ros. Безвре́менник великоле́пный; trujący).
    2) Dictamnus (jasieniec; ros. kупина узколистная – (trujący), korzeń lukrecji, korzeń kozłka, korzeń omanu, nostrzyk żółty i biały, bluszczyk kurdybanek, powój polny, colchicum (krokus wiosenny), brzoza, szczwół (trujący), borówka brusznica czerwona, jagody bzu czarnego, winogrona, stokrotka, marzanna barwierska, jałowiec-jagody, rokitnik zwyczajny, wrotycz, przytulia, popłoch pospolity, gałązki tui, chmiel, oset, glistnik, dzika róża, fiołek trójbarwny i pachnący, arnika górska (koszyczki kwiatowe).
    3) Sok z marchwi po 2 łyżki stołowe 5 razy dziennie (na raka wargi).
    4) Wytłoczyny z marchwi przykładać co godzinę, nie dopuszczając do wysychania.
    5) Początkowe stadium raka wargi – przykładać żywicę (smołę) sosny.

    Rak węzłów chłonnych: tarczyca bajkalska, cytryniec chiński, orzech mandżurski, eleuterokok, żeń-szeń, bergenia Pacyfiku, sofora (perełkowiec) japońska, wierzbówka kiprzyca (liście i kwiaty), piołun (ziele i korzeń).

    Rak pęcherza moczowego: żabieniec wschodni, dzika róża, ostrożeń, kokorycz, perz, przytulia.

    Brodawczak pęcherza: tatarak, berberys, kocanka piaskowa, waleriana, szakłak kora, żeleźniak bulwiasty, grążel żółty – korzenie, lnica, pięciornik gęsi, jałowiec, ciemiernik kaukaski (trujący), żywokost (korzeń), szałwia, dzika róża, ziele dziurawca, rdest ptasi, pokrzywa, liście brusznicy czerwonej, babka, rdest wodny.

    Rak nerki:

    1) Popiół skrzypu polnego, rdest ptasi, erwa zwełniona (wełnianka), paproć (osmunda brązowa), maruna nadmorska (rumianek bezwonny), stulicha psia (Descurainia Sofia), kolcosił (zamaniha wysoka), brzoza, nagietek
    2) Czarną rzodkiew umyć, zmielić, wymieszać z taką samą ilością oliwy z oliwek, odstawić na 12 godzin, pić po 1 łyżce stołowej po 2 godzinach po posiłku.

    Mięsak:

    1) drobno posiekać 5 dużych liści aloesu, zalać pół litra wódki, odstawić do ciepłego miejsca na 12-14 dni, pić po 1 łyżce stołowej 3 razy dziennie na 2 godziny przed jedzeniem.
    2) korzenie bylicy pospolitej, krwawnik, przytulia (nalewka na wódce).”

    ”Dąbrówka piramidalna (rak płuc): 1 łyżkę rozdrobnionego surowca zalać szklanką wody i ogrzewać na wrzącej łaźni wodnej przez 15 minut. Chłodzić przez jedną godzinę w temperaturze pokojowej, przecedzić i pić w ciągu dnia małymi łykami.

    Rzepień pospolity (przy raku płuc). Cała roślina. 1) 1 łyżeczka od herbaty rozdrobnionego surowca zalać 300 ml wrzącej wody, odczekać 10 minut i szczelnie zamknąć naczynie na 1 godzinę. Odcedzić i pić po 200 ml w postaci półgorącej 3 razy dziennie. 2) sok pije się z wódką w stosunku 1: 1, po 30 kropli 3 razy dziennie przed posiłkami. 3) Proszek z wysuszonego zioła pije się po 2 g 3 razy dziennie przed posiłkami. 4) Do pustego czajnika nasypać nasion rzepienia, postawić na małym ogniu, kiedy zacznie wydobywać się dym, oddychać nim przez 3 minuty, przez okres 2-6 miesięcy + oraz pić według jednego z wyżej wymienionego sposobu.

    Wawrzyn szlachetny (laur) (przy raku płuc). 1 szklankę liści rozdrobnić, zalać 500 ml wódki, odstawić na 14 dni. Odcedzić i pić po 1 łyżce stołowej 3 razy dziennie przed posiłkami.

    Lepczyca (rak narządów wewnętrznych). 2 łyżeczki od herbaty ziela, zalać 300 ml wrzątku, odstawić na 1 godzinę, odcedzić. Pić po 1/3 szklanki 3-4 razy dziennie.

    Topola czarna (topola) (rak narządów wewnętrznych). Nalewka z pączków topoli czarnej w stosunku 1:10 na wódce, odstawić na 14 dni. Pić po 30 kropli 3-4 razy dziennie w czasie posiłków.

    Siedmiopalecznik błotny (przy raku krwi). 1) 1 łyżkę stołową rozdrobnionego kłącza zalać 0,5 litra wódki. Odstawić do ciemnego miejsca na 14 dni. Zażywać po 1 łyżce stołowej 3 razy dziennie na 30 minut przed posiłkami. Na cały przebieg leczenia należy przygotować 3 litry. 2) Wypełnić szczelnie pół-litrowy słoik rozdrobnionym kłączem siedmiopalecznika. Przełożyć do słoja 3-litrowego i zalać 1 litrem wódki. Odstawić do ciemnego miejsca na 21 dni. Okresowo wstrząsać. Zażywać po 1 łyżce stołowej trzy razy dziennie, na 30 minut przed posiłkiem.

    W przypadku raka krwi: aloes, bagno, czaga (grzyb brzozowy), kwiaty i roślina gryki, rdest wężownik, liście poziomki, kalina, kwiaty lnu, miodunka, marchew, jemioła, słonecznik (korzenie), chmiel (szyszki), borówka czarna (owoce i liście), glistnik, dzika róża, jabłka, pomocnik baldaszkowy, (rak piersi – sutka), głóg, istoda wąskolistna, lukrecja, głowienka, pączki sosny, pączki brzozy, pączki topoli czarnej, dziurawiec, liście borówki brusznicy, tysiącznik pospolity, liście żurawiny.

    Podczas kwitnienia słonecznika nad nasionami znajdują się małe żółte kwiatki, należy je zebrać, zaparzać wrzątkiem jak herbatę – leczą malarię.

    Przy białaczce: 6 łyżek stołowych liści borówki czernicy (czarnej jagody) zalać 1 litrem wrzącej wody, odstawić na 2 godziny, odcedzić. Pić po 5-6 szklanek dziennie w regularnych odstępach czasu przez okres miesiąca.

    Sok z aloesu, zmieszany z winem Kagor i miodem leczy raka.

    W przypadku raka żołądka: tatarak, aloes, bagno, psianka podłużna (oberżyna lub bakłażan – piec i jeść), czaga (huba brzozowa), jałowiec, sok z marchwi, olej i sok z rokitnika, mumijo, korzeń mniszka, szyszki olchy, jemioła (nieco toksyczna), korzeń piwonii, kwiaty wrotyczu, babka, korzeń słonecznika, korzeń łopianu, seler, jagody czarnej porzeczki, liście popłochu pospolitego, dynia ) jeść), szyszki chmielu, chrzan, jagody borówki – czarnej, czosnek, glistnik, piołun, pączki sosny, ziele dziurawca, korzeń lukrecji, krwawnik, lawenda (uspokajająca).

    Wszystkie naczynia włosowate oczyszcza nalewka z 50 gramów czosnku i ¼ litra wódki, pić kroplami z wodą.

    Olej z rokitnika: 100 gramów pestek z owoców gotować w łaźni wodnej w 0,5 litra oleju z oliwek lub oleju słonecznikowego przez 48 godzin. Gdy zacznie kipieć – wyłączyć, gdy postoi naciągając – ponownie włączyć i tak powtarzać przez 48 godzin.

    Kora osiki leczy z zakażenia pałeczką ropy błękitnej.

    Rak prostaty:

    1) 1 szklankę rozdrobnionych suchych zwykłych gruszek zalać 0,5 litra wody, gotować do miękkości, pozostawić na 4 godziny i pić 3-4 razy dziennie po 0,5 szklanki.
    2) Kora osiki. Na wiosnę, gdy następuje przepływ soków z młodych gałązek naciąć wzdłuż i zeskrobać wewnętrzną korę. Wysuszyć. 5 g kory zalać 100 g 70% spirytusu i odstawić na okres 7 dni. Pić po 30-40 kropli 2 razy dziennie na 30 minut przed jedzeniem. LUB: 1 łyżkę stołową kory zalać 1 szklanką wrzącej wody i gotować na małym ogniu przez 5 minut lub w łaźni wodnej przez 30 minut. Zażywać po 1/4 szklanki 3-4 razy dziennie na 30 minut przed jedzeniem.
    3) Nalewka w stosunku 1:10 do stosowania wewnętrznego: zielone orzechy greckie, kozia iwa – wierzba, wrotycz, perz, piła brzeczki, korzeń trzciny.
    4) Jeść po 20-30 sztuk nasion dyni z zieloną wewnętrzną skórką.
    5) Liście leszczyny parzyć i pić jak herbatę (zalewać wrzątkiem).
    6) 1 gram proszku z wysuszonych liści pietruszki ogrodowej zażywać 3 razy dziennie na 30 minut przed posiłkiem.
    7) 1 łyżeczka od herbaty oleju z rokitnika pić 2 razy dziennie.
    8) 20 g propolisu na 100 g spirytusu pić po 20 kropli dwa razy dziennie.
    9) 1 łyżeczka od herbaty pyłku kwiatowego na czczo rano i przed pójściem do łóżka – ssać.

    Rak tarczycy:

    1) Kora dębu (rak gruczołu sutkowego – piersi i tarczycy) – 1 łyżkę stołową kory zalać 1 szklanką wody surowej, odstawić na 10-12 godzin, zagotować, ostudzić, znów zagotować, odstawić na 3-4 godziny. Robić kompresy na pierś/szyję.

    2) fragrans callisia – złoty wąs – 45 rozdrobnionych międzywęzłów – kolanek zalać 1,5 litra wódki, odstawić w miejsce bez dostępu światła na 14 dni, potrząsając codziennie. Na 40 gramów naturalnego oleju lnianego dodać 30 ml nalewki w szklanym naczyniu, szczelnie zamknąć i wstrząsać dokładnie przez 7 minut, następnie wypić emulsję jednym haustem, uniemożliwiając jej rozdzielenie się na elementy składowe, nie popijać i nie zajadać, zażywać 3 razy dziennie na 20 minut przed posiłkiem. Brać przez 10 dni, zrobić przerwę 5 dni, a następnie ponownie przyjmować przez 10 dni, znów zrobić przerwę 5 dni i 10 dni przyjmować. Jest to jeden kurs. Przerwa 10 dni. Następnie powtórzyć kurs. Powtarzać aż do całkowitego wyzdrowienia. Mogą się pojawić bóle + oczyszczanie z toksyn i nie należy jeść białka zwierzęcego, makaronów, chleba.

    Oczyszczanie z toksyn: 1 szklanka nasion lnu zalać 3 litrami wrzątku, gotować na łaźni wodnej przez 2 godziny. Pić 1,5 litra dziennie przez miesiąc.
    3) krwiściąg lekarski – 1 łyżka stołowa na szklankę wody, gotować na małym ogniu przez 30 minut, zostawić na 4 godziny, robić kompresy.

    4) Nalewka do zażywania do wewnątrz: 1:10 (zalać wódką): dziurawiec, śruta spożywcza (wytłoki, makuch przy pozyskiwaniu oleju z nasion oleistych), wilczomlecz Komarowa, piła brzeczki, jemioły kolorowa, pomocnik baldaszkowy, wężymord biały (kozielec), knieć leśna (kaczeniec), ostrożeń kamczacki.”

  117. grzegorzadam 19 maja 2017 o 06:36

    Witamina D:

    Pomaga zwalczyć 16 różnych rodzajów raka,
    a „eksperci” wciąż twierdzą, że Ci szkodzi

    To niesłychane, że lekarzom oraz marketingowcom udało się z niego zrobić kozła ofiarnego, choć chroni ono organizm niemal przed każdym rodzajem chorób: od nowotworów przez cukrzycę po choroby układu krążenia, demencję i infekcje. Dlatego przestrzegam, nie daj sobie wyprać mózgu ich kampanią strachu przed… słońcem.

    Badania naukowe wykazały, że witamina D, którą w sposób naturalny wytwarza Twój organizm podczas kąpieli słonecznych, redukuje zagrożenie nowotworem, pod warunkiem utrzymywania się jej stężenia w osoczu na poziomie minimum od 40 do 50 ng/ml.

    Jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ podnoszenie poziomu witaminy D w organizmie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne. Wystarczy regularnie zażywać kąpieli słonecznych i jeść tłuste ryby (na przykład łososia, sardynki, makrele…) przyrządzane w niskiej temperaturze, a także niektóre drożdże.

    I choć witamina D jest nam niezbędna, to od kilku dekad lekarze i kosmetolodzy zalecają okrywanie się przed słońcem, smarowanie skóry kremami z wysokim filtrem itp. Podtrzymują te zalecenia, mimo że w badaniu, którego wyniki opublikowano w Journal of the National Cancer Institute w 2002 r., nie znaleziono (na podstawie obserwacji 603 uczestników chorych na raka skóry) żadnego powiązania pomiędzy oparzeniem słonecznym, opalaniem, ekspozycją na promienie słoneczne a występowaniem różnych form raka skóry.

    Wielu naukowców, w tym dr William Grant, opublikowało w prestiżowych czasopismach medycznych artykuły potwierdzające, że racjonalne korzystanie ze słońca w Stanach Zjednoczonych mogłoby obniżyć liczbę zachorowań na raka (o 185 000 rocznie) i pozwolić na uniknięcie 30 000 zgonów spowodowanych rakiem piersi, jajników, prostaty, macicy, przełyku, odbytu, żołądka i pęcherza moczowego. Dla porównania: co roku w Stanach Zjednoczonych na raka skóry umiera 7500 osób.

    Oznacza to, że korzyści wynikające z przebywania na słońcu, a w szczególności zmniejszenie ryzyka zachorowania na inne rodzaje nowotworów, znacznie przewyższają potencjalne ryzyko powstania nowotworów skóry, a przede wszystkim czerniaka (ten efekt uboczny ekspozycji na słońce jest zresztą nadal przedmiotem dyskusji).

    Jeżeli nie będziemy korzystać ze słońca lub będziemy smarować się kremami z najwyższym filtrem, narazimy się na niedobór witaminy D, który może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka.”

    Jean-Marc Dupuis

  118. kafelek 1 czerwca 2017 o 00:55

    taki mały drobiazg: w owocu znajduje się raczej nasiono, a nie nasienie .Nasienie jest produkowane u ludzi płci męskiej

    1. Pepsi Eliot 1 czerwca 2017 o 07:26

      łiiiii? lovciam <3

  119. Michał 22 sierpnia 2017 o 15:51

    Czy ktoś może wie jak przeliczyć pestki moreli na olej z pestek moreli ?
    Mój tata brał 18 szt pestek moreli dziennie podzielnych na 3 razy chcieliśmy teraz zamienić to na olej z pestek moreli i zastanawiamy się jak to przeliczyć.

    1. grzegorzadam 22 sierpnia 2017 o 22:26

      Co oprócz pestek dodatkowo?

  120. Michał 23 sierpnia 2017 o 08:17

    Dieta bez cukru, mała ilość mięsa, Witamina A+D3, E, Selen, Cynk, Bcomplex, Jod, K2MK7, askorbinian sodu, 18 szt pestek moreli, woda alkaiczna, chlorella, spirulina. Lekarz zalecił jeszcze sekret mumio oraz olej cbd ale na razie z powodu funduszów tego nie używaliśmy jednak sami rozpoczęliśmy kuracje nadtlenkiem wodoru tata doszedł do 10 kropel kilka dni jednak brzuch zaczął boleć a więc była przerwa kilka dni, teraz rozpoczęliśmy ponownie nadtlenek wodoru rano na czczo , po 20 minutach, soda oczyszczona z syropem klonowym (średnio się rozpuszcza) , po pół godziny jedzenie i wszystkie powyższe witaminy, dodatkowo używamy jeszcze detoksyzatora WN.

  121. grzegorzadam 23 sierpnia 2017 o 09:32

    soda oczyszczona z syropem klonowym”

    Simoncini i Sircus już nie polecają syropu klonowego ani innych miodów.
    Tu działa soda, ewentualnie tylko z cytryną lub OJ.
    Jaki jest poziom pH rano i w trakcie dnia?
    Poziom wit.D?

  122. Michał 24 sierpnia 2017 o 17:43

    Poziom witaminy d ostatnie badanie dwa miesiące temu, wynik 30, od tamtej pory dzienne dawki witaminy d najpierw po 40 000 j.m. później po 20 000 j.m.
    PH rano 8, w trakcie dnia 7.5.
    Cały czas pita woda alkaliczna a od 3 dni soda z syropem / miodem właśnie

    1. grzegorzadam 25 sierpnia 2017 o 07:37

      NAPISAŁEM WYŻEJ, ŻE syropu nie stosują już, czytasz? Tylko klinicznie, u nas nikt tego nie robi.
      Poczytaj Sircusa- ”woda życia”.
      PH rano za wysokie- stan zapalny.
      Zbadaj poziom wit.D teraz.
      Zbadaliście czy jest rzęsistek z chlamydią?
      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

  123. Michał 25 sierpnia 2017 o 18:55

    Grzegorzuadamie czytam Twoje odpowiedzi gdyż są bardzo cenne i pomocne i bardzo za nie dziękuję. Zrozumiałem, że już się nie używa syropu i namawiam tatę do rezygnacji jednak wspomniałem o tym z tego powodu, że robiliśmy tak do tej pory i chciałem żeby było jasne skąd tak wysokie pH . Rzęsistek z chlamydia nie badaliśmy, w jaki sposób możemy to zbadać ? PH rano za wysokie jest nawet dla osoby z rakiem ? Gdzieś czytałem , nawet chyba tutaj na blogu, że dopieoro przy tak wysokim guzy mogą ulec redukcji.

  124. grzegorzadam 26 sierpnia 2017 o 11:10

    Rzęsistek z chlamydia nie badaliśmy, w jaki sposób możemy to zbadać ? ”
    Biorezonansem albo w labo, są takie testy tam, polecam biorezonans
    z badaniem całości patogenów z wirusami na czele:
    http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

    ”PH rano za wysokie jest nawet dla osoby z rakiem ? Gdzieś czytałem , nawet chyba tutaj na blogu, że dopieoro przy tak wysokim guzy mogą ulec redukcji.”
    Dobrze by było , jakby te wskazania były odwrócone, czyli 8 za dnia, ale są stany zapalne
    potężne , tak może być, poczytaj, ciekawe:
    http://drsircus.com/cancer/prostate-cancer-treatment-choices/

    1. Pepsi Eliot 26 sierpnia 2017 o 12:27

      zwykłe badanie w laboratorium biologicznym też jest jednoznaczne i znacznie tańsze.

      1. grzegorzadam 26 sierpnia 2017 o 12:49

        Tak, ale przy biorezonansie miałem zbadane około 200 czynników, a tu tylko 2 😉

        1. Michał 12 września 2017 o 22:10

          Od dwóch dni zaczęliśmy ponownie po przerwie terapię soda oczyszczona dodatkowo zakupiłem Liv52ds ,który również mój tata stosuję od dwóch dni po trochu zwiększając dawkę, jednakże od dwóch dni się średnio czuję, dreszcze a dziś w nocy cały spocony, w tym momencie 38,5 gorączki. Pytanie jest jaki może być powód tego i co robić, wiem, że gorączka z jednej strony może być niebezpieczna ze względu na osłabiony organizm a z drugiej dobra bo wychodzą toksyny… Dodam, że jest również ból w okolicy wątroby.

          1. Michał 13 września 2017 o 10:45

            Jednak nie wątroba a woreczek żółciowy, po badaniach usg wyszło jakieś zapalenie/zgrubienie woreczka żółciowego. Niestety dokładnie nie wiem bo rozmawiałem z tatą chwilę przez telefon i kazano mu jechać do szpitala. Czy to mogą być objawy przesadzenia z sodą ?

          2. grzegorzadam 14 września 2017 o 18:03

            Pytanie jest jaki może być powód tego ”

            Nie mam pojęcia, może byuć mnóstwo przyczyn.
            Była chemia wcześniej?

          3. grzegorzadam 14 września 2017 o 18:06

            Czy to mogą być objawy przesadzenia z sodą ?”

            To może być objaw wcześniejszego braku sody.
            zAdajesz bardzo szczegółowe pytania, na które raczej nikt nie zna odpowiedzi.

        2. Michał 14 września 2017 o 15:49

          Prócz problemów z pęcherzykiem żółciowym, wynik usg w skrócie: „Pęcherzyk żółciowy o pogrubiałej , obrzękniętej ścianie do 8-10 mm, z widocznymi złogami 10 mm, wypełniony zagęszczoną żółcią.”
          Dostaliśmy również wyniki tomografii, jestem zaskoczony, bo w poprzedniej tomografii czerwcowej gdzie w maju czy kwietniu zaczął tata suplementacje witaminami przepisanymi przez lekarza była minimalna regresja, później markery nowotworowe spadły co również dobrze rokowało, po czym do wszystkich suplementów, witamin dodaliśmy terapie sody z miodem, tak jak pisałem wcześniej, dziś TK wskazuje progresje i nowy guz na wątrobie, zastanawiam się czy powodem nie jest właśnie ten miód z sodą oczyszczoną tym bardziej, że tata używał jeszcze miodu do pasty dr Budwig.

          1. Michał 14 września 2017 o 22:13

            Tak, była chemia i to mnóstwo, ponad 50 cykli.
            Plan mam taki, że idziemy na Vega test tylko jak się poprawi sytuacja z pęcherzykiem żółciowym, kontynuujemy suplementację i soda ale już i z OJ, następnie do dietetyka klinicznego, myślę, że są błędu w żywieniu.
            Wiem, wiem, że po takiej ilości chemioterapii będzie trudno… Ale może jednak istnieją sposoby na oczyszczenie organizmu z tego świństwa.

          2. grzegorzadam 14 września 2017 o 23:57

            idziemy na Vega test tylko jak się poprawi sytuacja z pęcherzykiem żółciowym”

            Przyczyną problemów z tym mogą być właśnie patogeny!
            Nie ma na co czekać, brak związku.

            ”Tak, była chemia i to mnóstwo, ponad 50 cykli.”
            : ((((

            ”Ale może jednak istnieją sposoby na oczyszczenie organizmu z tego świństwa.”
            EDTA, TIOSIARCZAN, WIT. C, selen, glutation i dużo solonej wody:
            http://www.pepsieliot.com/eliminacja-metali-ciezkich-i-dlaczego-akurat-weganie-powinni-sie-odtruwac/

          3. Michał 19 września 2017 o 08:59

            Vega test wykazał:
            Fungi+
            Aspergillus+
            Epidermophyton+
            Candida+
            Staphylococcus+
            Streptococcus pyogenes
            Group C+
            Streptococci viridans+
            Heroes simplex virus type 1 hsv1
            Lymfocryptovirus 4 Epstein-Barr
            Virus EBV
            Coronaviridae+
            Ureaplasma+
            Toxocara+
            Trichuris trichuris
            Flagellates (Zoomastigina)+
            Giardia lamblia;
            Giardia intenstinalis
            Ognisko zakaźne w obiegu czynnościowym nerek
            Ognisko zakaźne w obiegu czynnościowym śledziony
            Ognisko zakaźne w obiegu czynnościowym wątroby

          4. grzegorzadam 19 września 2017 o 17:51

            Pzry takim zestawie infekcyjnym trzeba zacząć z tym walczyć.

          5. Michał 7 października 2017 o 22:12

            Wybaczcie, że tak męczę ale się niepokoje…
            Otóż tata przyjmuje codziennie rano kilkanaście tabletek suplementów… Obawiam się, iż może to zbyt bardzo obciążać wątrobę, na której jest przerzut ale ja już zgłupiałem, co przeczytam, że jakaś witamina czy minerał czy coś pomaga to kupuje i tak się uzbierało bardzo dużo, nie wiem czy nie za dużo.
            1. Mumio
            2. Spirulina
            3. Chlorella
            4. Żelazo
            5. Witamina E & Selen
            6. K2mk7
            7. Jod
            8. Cynk
            9. A+D
            10. Liv52ds
            11. MSM
            12. Koenzym Q10
            13. Kurkuma
            14. Witamina b-complex
            15. Potas
            Dodatkowo brany askorbinian sodu i pestki z moreli. Kilka dni była też soda o czym pisałem wcześniej aktualnie przerwa ale będziemy chcieli wrócić na spokojnie.
            W każdym razie , wszystko łykane prawie naraz , rano… Czy suplementy takie nie obciążają dodatkowo wątroby? Co jest najważniejsze a z czego lepiej zrezygnować? Jeżeli mógłbym prosić o poradę byłbym bardzo wdzięczny gdyż wszędzie piszą co innego…

            P..S – kiedy będzie dostępny liposomal C?

          6. Pepsi Eliot 8 października 2017 o 12:19

            w poniedziałek

          7. grzegorzadam 8 października 2017 o 13:06

            W każdym razie , wszystko łykane prawie naraz , rano… Czy suplementy takie nie obciążają dodatkowo wątroby? ”

            Dlaczego tylko rano i naraz? Pewno, że mogą obciążać!
            Ale tu nie wątroba jest kluczem, cały organizm choruje.

            Przy tym zestawie pasożytów jak podałeś NAJPIERW TRZEBA SIĘ ZA TO ZABRAĆ!
            W tym przypadku odrobaczenie jest number 1 !
            Można prowadzić dwutorowo leczenie BRT , czyli polem magnetycznym (biorezonans)
            Te środki będą wspomagać, ale to nie jest ten protokół, poczytaj:
            http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

            Przy nowotworach pięknie potrafi działać piołun z kwasem alfa liponowym

          8. grzegorzadam 8 października 2017 o 13:08

            Kwas ALA 10-krotnie zwiększa działanie antyrakowe wyciągu z piołunu”

            Odszukaj w necie ten artykuł:
            ”Kwas ALA 10-krotnie zwiększa działanie antyrakowe wyciągu z piołunu”
            Poza tym ten kwas ma bezpośredni związek z wątrobą.

  125. Evee 11 września 2017 o 05:24

    Hej kupiłam pestki daleko za granicą gdzie napisane jest na opakowaniu max 3 na godzinę i max 10 dziennie. Jako młoda osoba z rakiem biorę 6 dziennie. Ponieważ jest to tak skóry będę widzieć czy pomaga czy nie. Mama i babcia miały tego samego raka w tym samym wieku i obie zmarły rok po diagnozie przy czym babci nie leczyli i wszystko przebiegało naturalnie, mama łączyła się i to byl nie do opisania koszmar co chemioterapie i operacje zrobiły, gorzej niż horror. Po tym co widziałam zamierzam unikać onkologie. Również naczytalam się od a do zet na temat koncernów farmaceutycznych, oraz że sprzedaż chemioterapii na cały świat jest najlepszym biznesem. Chodzi o to by podawać jej jak najwięcej i jak najdłużej, a nie wyleczyć człowieka. Wolę już te pestki czy inne naturalne alternatywy. Zwłaszcza starajmy się zapobiegać, bo wiele rakow nie daje objawów do ostatniego stadium kiedy jest za późno na cokolwiek.

    1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 08:31

      6 dziennie to mało, ale nie opieraj się tylko na tym, czytaj bloga, tam jest wiele podpowiedzi. Alkalizuj ciało i limfę. Zadbaj o bardzo wysoki poziom 25(OH)D za pomocą suplemntacji D3 TiB w protokole z K2 TiB, albo od razu LIposomalem D3+K2 TiB, stosuj kurkuminę, może kurację wodą utlenioną, koniecznie jod pierwiastkowy przez skórę, selen, witamina C, E, bor, krzem. Zbadaj potas i sód. Koniecznie magnez. Pij soki z marchwi dużo i bio, ponieważ beta karoten ma mega znaczenie. 6 pestek z moreli to nie kuracja. Życzę zdrowia i kocham

  126. Evee 11 września 2017 o 05:27

    Bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł, cieszę się że mogłam przeczytać. Wiele innych wpisów o pestkach, które znajduję w Internecie to jakieś gnioty.

    1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 08:27

      dzięki <3

  127. zubra 26 września 2017 o 12:26

    Bardzo proszę Was kochani o pilną poradę. Mam liczne guzy na śledzionie. Nie są zdiagnozowane. Rezonans magnetyczny wykazał: zmiany ogniskowe w śledzionie, do różnicowania pomiędzy guzami typu odpryskowca, ziarniniakowatości, erytropoezą pozaszpikową i rozpostrem układu chłonnego. Dzisiaj będę mieć badanie PET. Moje pytanie brzmi. Jak sobie pomóc w moim obecnym stanie? Od czego zacząć? Miałam badanie STRD, które wykazało, że mój organizm jest wyczerpany. Miałam traumatyczne przeżycia w ciągu ostatnich 3 lat. Piję ashwaganda i shankhapushpi. Jest też stan zapalny w układzie pokarmowym. Jestem alergikiem. Suplementuję jedynie D3+K2MK7 10 tys+500 ( moj poziom w czerwcu to 24.9 25 (OH)i jestem w trakcie wlewów z witaminy C. Drugie zasadnicze pytanie: jak złagodzić skutki promieniowania PET?

    1. grzegorzadam 26 września 2017 o 18:45
      1. zubra 26 września 2017 o 20:03

        badałam się na aparacie bicom. Wyszła glista – osobnik męski i żeński, ameba i tęgoryjec psi. Moja lekarka – naturopatka stwierdziła, że najpierw powinnam się wzmocnić, gdyż mój organizm nie ma siły na wydalenie pasożytów. Może jednak nie powinnam dłużej zwlekać, gdyż towarzyszą mi niestety również dolegliwości od strony układu pokarmowego, a raczej ‚jelitowego’. Własnie ostatnio czytałam tego posta o pasożytach i o metodzie z koniakiem, że szczególnie skutecznie działa na glisty. dzięki Grzegorzadam. Czasem po prostu ktoś musi na głos powiedzieć co zrobić i dopiero dotrze do człowieka. dziękówka.

        1. grzegorzadam 26 września 2017 o 21:37

          Moja lekarka – naturopatka stwierdziła, że najpierw powinnam się wzmocnić, ”

          Ale jak przy tasiemcu i podobnych?!
          Hulda Clark:
          http://www.pepsieliot.com/twojej-solniczce-juz-witamina-c-czyli-prosto-zgladzic-plesn-2/

  128. zubra 26 września 2017 o 17:41

    nie dopisałam, że przy wyrażeniu „rozpostrem układu chłonnego” był dopisek w nawiasie /mniej prawdopodobne/. Proces o wolnej dynamice (względem usg z marca b.r.)

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze