logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
198 online
50 025 199

TWOJA CIĄŻA TWOJA SPIRULINA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Czy powinnam brać suplementy w czasie ciąży? A jak tak, to jakie?

cc7ecd2c9a271d0b07fde0c3a361d037

Czy powinnam brać suplementy w czasie ciąży? A jak tak, to jakie?

Prawidłowe odżywianie dziecka zaczyna się w Twoim brzuchu (jeśli jesteś matką). Oczywiste jest, że w czasie ciąży powinnyśmy jeść wspaniałe zdrowe odżywcze pokarmy.

Często jednak to nie wystarcza i warto rozważyć dodatkowe wsparcie dla Ciebie i Twojego dziecka, które rozwija się teraz w zawrotnym tempie. Nigdy później już tak szybko nie będzie rosnąć. Dlatego dobre suplementy w ciąży będą prawdopodobnie koniecznością.

images

Oto krótka lista składników odżywczych, które powinnaś wziąć pod uwagę by przejść szczęśliwie przez ciążę i urodzić zdrowe dziecko

Po pierwsze witamina D3 (w protokole z K2)

Niedobór witaminy D jest najczęściej występującym brakiem w całej populacji, więc tym bardziej musi na to zwrócić uwagę kobieta w ciąży. W naszym umiarkowanym klimacie dość rzadko mamy możliwość pobieranie tej witaminy ze słońca. Latem jeszcze jest w miarę dostępne, ale wyobrażasz sobie wychodzenie nago na pole (lub na dwór) w zimie każdego dnia na co najmniej 20 minut? A to i tak może być za mało, bowiem jesienno-zimowe niebo często jest zachmurzone.

Wysokie spożycie witaminy D3 u matki podczas ciąży jest odwrotnie proporcjonalne do rozwoju astmy i alergicznego nieżytu nosa u potomstwa. Ma to sens, gdy weźmiemy pod uwagę, że witamina D jest integralną częścią układu immunologicznego i wpływa na jego rozwój. Wpływ suplementacji witaminą D3 na zawartość mineralną kości i wzrost szczególnie młodego organizmu jest również bardzo ważny.

TU KUPISZ D3+K2 TiB
WITAMINĘ D3 (z lanoliny) + K2 (mk7 z wypasionego laba Gnosis)
w bardzo dobrej cenie:)

Przy spożywaniu witaminy D3 pamiętaj o K2, bo bez tej witaminy organizm nie wie jak kierować wapń do kości gdzie jest potrzebny, zamiast tego wapń dostaje się do tkanek miękkich np. do tętnic, co może prowadzić do osteoporozy i miażdżycy.

Kwasy tłuszczowe Omega-3 (EPA i DHA)

Olej pozyskiwany z ryb wydaje się być najlepszym źródłem – zawiera zarówno kwas eikozapentaenowy czyli kwas tłuszczowy EPA i kwas dokozaheksaenowy DHA, przy czym DHA okazał się najbardziej istotny w czasie ciąży.

Stwierdzono, że suplementacja DHA poprawia funkcję poznawczą u niemowląt w późniejszym życiu. Zostało również wykazane, że przy spożywaniu oleju rybnego w czasie ciąży dziecko zwiększa masę urodzeniową i zmniejsza się częstotliwość występowania przedwczesnych porodów.

Omega 3 TiB, zero metali ciężkich

TU KUPISZ Omega 3 TiB, zero metali ciężkich i transów

Niestety jedzenie nawet tłustych ryb (np. łosoś) jest problematyczne, no chyba, że jest to łosoś dziki z czystych zimnych akwenów, ale nie jest tak łatwo dostępny. Niestety powszechnie mamy do czynienia z łososiem oswojonym – czyli hodowanym w dramatycznych warunkach, karmionym hormonami i najgorszą karmą i dodatkowo skażonym metalami ciężkimi.

W tej sytuacji lepsza wydaje się być suplementacja. Dobrym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 dla wegan jest białko konopne czyli hemp protein.

Hemp protein 100% Organic This is Bio

HEMP PROTEIN 100% ORGANIC This is Bio, białko z konopii

Jeśli nie jesz ryb – rozważ dodawanie do śniadania – do porcji zielonego shake’a łyżkę, albo dwie konopi.

Kwas foliowy – 
Kwas lewomefoliowy (5-metylotetrahydrofolian, 5-MTHF), czyli inaczej „aktywny” kwas foliowy

Wiadomo, że kwas foliowy jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju płodu i zapobieganie wadom cewy nerwowej płodu (takich jak rozszczep kręgosłupa). To dlatego w dużej mierze żywność jest obecnie tak silnie wzbogacana w kwas foliowy. Jednak, jeśli jesteś w ciąży warto go dodatkowo uzupełniać.

folic acid, kwas foliowy, pepsi eliot, this is bio

TU KUPISZ NAJLEPSZY KWAS FOLIOWY (5-L-MTHF) G&G

Ważne jest, żeby ten składnik odżywczy był właśnie w postaci 5-MTHF. 5-MTHF uważa się za „aktywną” formę kwasu foliowego, którą organizm może wykorzystać od razu. Gdy spożywamy syntetyczny kwas foliowy nasz organizm musi go przekształcić i aktywować do formy 5-MTHF. Problem jest taki, że duża część populacji nie może skutecznie przeprowadzić tego procesu (do 50% populacji ma zaburzenia zdolności przekształcania kwasu foliowego do 5-MTHF!), Więc bezpośrednia suplementacja 5-MTHF jest zalecana. 
Chlorella jest naturalnym źródłem kwasu foliowego, o czym będzie mowa.

 

 

Chlorella 100% Organic This is Bio

TU KUPISZ CHLORELLA 100% ORGANIC This is Bio, zawiera śladowe ilości feoforbidu, w znacznie mniejszych ilościach niż dopuszczalna norma! (żeby  nie było, każda chlorella zawiera ten alergen)

Żelazo

Niedobór żelaza czyli niedokrwistość (anemia) jest bardzo częstym problemem u kobiet w ciąży.

Jednak suplementacja żelazem niesie ze sobą pewne problemy i jeżeli można byłoby jej uniknąć, na przykład przyjmując chlorellę, która zawiera dużo żelaza (spirulina również) byłoby to najlepszym rozwiązaniem. Jednak w przypadku alergii na algi, prawdopodobnie nie obejdzie się bez suplementów.

IMG_35221Ważne jest, żeby suplementacja zaczęła się na samym początku ciąży, szczególnie u tych kobiet, które mają skłonność do niskiego poziomu żelaza we krwi. W przypadku kobiet, które mają problemy z zaparciami po suplementacji żelazem, warto wypróbować różne formy żelaza, takie jak pirofosforan żelazowy, bisglicynian lub bursztynian żelazawy. Inną bezpieczną alternatywą będzie laktoferyna. Laktoferyna jest białkiem, którego wpływ badano u ciężarnych kobiet i wykazano, że bezpiecznie i skutecznie zwiększa poziom żelaza bez potrzeby dodatkowej suplementacji żelazem.

Probiotyki

Zdrowe bakterie ważne są nie tylko i wyłącznie dla naszego przewodu pokarmowego, są badania na to, że przyjmowanie probiotyków w czasie ciąży może zmniejszyć atopowe zapalenia skóry (czy inne egzemy) u niemowląt.

Zalecane jest rozpoczęcie suplementacji probiotykiem w czasie ciąży i kontynuowanie aż do czasu zakończenia karmienia piersią, aby otrzymać jak największe korzyści dla noworodka.
 Jednym słowem, przyjmowanie probiotyków w ciąży i w okresie laktacji może uchronić nasze dziecko od alergii.

anatomy_practice__pregnancy_by_lunarbeamuk-d2yizcfMagnez

Biorąc pod uwagę, że magnez jest najczęściej występującym niedoborem mineralnym, deficyt ten jeszcze pogarsza się w ciąży. Magnez jest konieczny, aby pomóc w regulacji ciśnienia krwi i może być wskazany, aby zapobiec tzw. stanowi przedrzucawkowemu (którego główną cechą jest wysokie ciśnienie krwi). Niedobór magnezu może również nasilać skurcze mięśni, czego przed terminem porodu lepiej unikać.

Tutaj wpis Pepsi o magnezie, co, jak ile?

Wracając do chlorelli

Genialnym super pokarmem, który powinnaś rozważyć w czasie ciąży jest Chlorella.

Chlorella zawiera fantastyczny zestaw witamin: witaminę H (biotynę), witaminy z grupy B – B1, B2, B3, B6, (o B12 nie wspomnę, gdyż w przypadku witaminy B12 w algach jest to analog, prawdopodobnie bezużyteczny dla ludzi) witaminę C, D, E, kwas pantotenowy i nieodzowny dla kobiet w ciąży kwas foliowy.

Ma w sobie również minerały takie jak: żelazo, wapń, miedź, jod (w małych ilościach), magnez, mangan, fosfor, potas, selen, sód, cynk. Ogromne ilości chlorofilu i karotenoidów. A także cały szereg aminokwasów endo i przede wszystkim egzogennych. Chlorella oczyszcza organizm z toksyn i metali ciężkich.

Jak zawsze przy kontakcie z nowym pokarmem należy ostrożnie wprowadzać go do diety, jednak szczególnie chlorella (spirulina również, ale w znacznie mniejszym zakresie) może okazać się alergenem.

Dlatego zaczynamy przyjmowanie tej algi najlepiej od pół grama i stopniowo co tydzień wprowadzamy kolejną pół gramową tabletkę. Każda chlorella dostępna w sprzedaży posiada ten alergen (feoforbid), chociaż w różnych ilościach, dlatego należy omijać szerokim łukiem produkty, które nie wykazują ile go zawierają.

Także Spirulina, zawiera również ciekawy zestaw witamin – witaminę H (biotyna), witaminy z grupy B – B1, B2, B3, B6, B12, witaminę E, kwas pantotenowy i foliany. Minerały: wapń, fosfor, żelazo, sód, jod, magnez, mangan, cynk, potas, selen i miedź. Fitoskładniki: karotenoidy (w tym: beta-karoten), chlorofil i fikocjaninę. Zestaw niezbędnych aminokwasów i idealną proporcję kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6.

i przydatny w temacie wpis Pepsi: Kadm, spirulina i jeszcze nienarodzone, czyli seria dla przyszłych mam


Cześć:)

IMG_0811


Noemi Demi pasjonatka zdrowego stylu życia, autorka świetnego bloga NoemiDemi.comwegetarianka od dziecka, biegaczka z zamiłowania, mama pewnych brzdąców, no i … doradca biznesowy.


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 8 275 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. orzełek 16 września 2015 o 13:58

    A magnez najlepiej suplementować oddatkowo czy wystarczy tego w chlorelli & spirulinie? Jeśli dodatkowo, to w jakiej postaci najlepiej? dzięki :*

    1. pepsieliot 16 września 2015 o 16:20
  2. LIWIA 16 września 2015 o 14:09

    a green and fruit dla kobiet w ciąży?

    1. pepsieliot 16 września 2015 o 16:10

      Liwia powiem szczerze kocham ten produkt, uratował mi jakby życie, ale jest tam ponad 80 różnych substancji i zawsze proszę,żeby lekarz prowadzący rzucił na to okiem. Niekó†re mogą tak jak witamina C w większych ilosciach rozrzedzać krew, co jak wiadomo w ciązy zawsze jest niebezpieczne, daltego nie podaje się kobietom nawet nejdelikatniejszych NLP

  3. Justyna 16 września 2015 o 15:40

    Hej, ważny wpis, na szczęście wiem, bo czytam Pepsi codziennie i biorę.:)
    Tylko ile tej chlorelli i spiruliny? Spirulinę jem rano z szejkiem po 8 tabletek tych 500g + wit. C, bo chyba zwiększa wchłanianie żelaza. A chlorellę wieczorem po kolacji też 8 tabletek. Taka ilość jest ok?
    Poziomy we krwi mam git, bo badania robiłam, więc nie muszę nic uzupełniać.

    Pozdrawiam 🙂

    1. pepsieliot 16 września 2015 o 15:57

      moim zdaniem robisz git

  4. Amygdalum 16 września 2015 o 15:46

    Bardzo cork away post. Mam dwa pytania: Czy brała byś w ciaży: kwas L-a / askorbinian sodu w dawkach około 30g dziennie, czy lepiej pozostać przy łyżce pudru camu camu? Jakie probiotyki polecasz? Dziękuje.

  5. Amygdalum 16 września 2015 o 15:48

    Przepraszam miało być: Bardzo ciekawy post 🙂

  6. marli 16 września 2015 o 21:54

    czyli co z tą vit C? nie suplementowac w ciąży? czy w mniejszych ilosciach? jesli tak to ile tej vitaminki?

    1. pepsieliot 16 września 2015 o 22:32

      w ciąży póki co masa owoców

      1. marli 17 września 2015 o 09:30

        a wodę z cytrynką można? z jedną, dwie dziennie? no bo to w koncu owoc 🙂 i mam jeszcze pytanko o pyłek pszczeli. ja po 3 miesiącu zaczęłam popijać, bo wyczytałam gdzieś że mozna, a nawet jest wskazany dla cięzarnych, ale własnie po 1 kwartale

  7. demistenes 17 września 2015 o 00:05

    Droga Pepsi, piszesz, że probiotyki również są ważne w tym pięknym matczynym okresie (obecnie jestem mamą karmiącą). Czy zatem probiotyk Ultimate 16 Strain probiotic będzie OK, jeśli akurat dopadło mnie i dziecko przeziębienie, i chciałabym się szybciej pozbyć choróbska (poza przyjmowaną codziennie wit. C, D3+K2, Spiruliną oraz innymi naturalnymi sposobami uzdrawiania)? 🙂

    1. pepsieliot 17 września 2015 o 06:36

      Tak Droga Demistenes, wprawdzie to pisz emoje drugie ja, czyli Noemi, ale ten- http://thisisbio.pl/trawienie/117-ultimate-16-strain-probiotic-60kaps-swanson-.html -probiotyk będzie bardzo dobry

      1. orzełek 29 listopada 2015 o 16:10

        A czemu jest na nim napisane, ze nie zaleca sie w ciazy i ciezarnym?

        1. pepsieliot 29 listopada 2015 o 18:14

          Bo takie są wymogi odgórne

  8. ~dzoana 18 września 2015 o 09:35

    juz przed ciaza, jak i w trakcie jej trwania oprocz kwasu foliowego stosowalam provag, probiotyk ginekologiczny, ktory wspomagal ochrone miejsc intymnych przed infekcjami, ktore jak wiemy moga sie zle skonczyc w ciazy… na szczescie probiotyk okazal sie skuteczny i przez cala ciaze ani razu nie zlapalam infekcji:))

  9. Dominika 7 października 2015 o 10:50

    czy jeśli biorę chlorellę ( 5 tabl. dziennie) to powinnam zrezygnować z kwasu foliowego w tabletkach ?

    1. pepsieliot 7 października 2015 o 11:05

      to zależy, trzeba zbadać poziom, 5 tabletek to nie jest aż tak dużo,

  10. Anna 7 października 2015 o 21:13

    Hej, odnośnie magnezu i końcowego okresu ciąży…mi ginekolog i położna zaleciły odstawić magnez ponieważ zażywanie go może opóźnić czynność skurczową co może być niebezpieczne. Żelaza nie zażywałam i miałam dobre wyniki. Dha i kwas foliowy zażywałam.

    Pozdrawiam

    1. grzegorzadam 11 października 2015 o 10:51

      @Anna
      Opóźnić czynność skurczową?..
      ==niedobór magnezu powoduje skurcze mięśni, ale nie powinien być sposobem na wywoływanie skurczy porodowych, gdy jeszcze magnezu było dość w pożywieniu kobiety nie musiały głodować przed porodem. Więc suplementacja magnezu, nie przekraczająca i tak zresztą relatywnie nisko ustawionej „normy”, nie powinna mieć żadnego wpływu na skurcze porodowe, za to powinna łagodzić nieco bóle porodowe.==

      Ciekawe są ‚meandry’ współczesnej medycyny… 😉

  11. grzegorzadam 10 października 2015 o 01:25

    Być może kontrowersyjny..
    Artykułm praktyka dra Jaśkowskiego z WolneMedia.net:

    ===USG, czyli ciąg dalszy ogłupiania kobiet

    Opublikowano: 08.10.2015 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

    Czy kobiety są głupie? To nie tylko retoryczne pytanie. Analiza zachowań kobiet w ostatnich dekadach wskazuje, że najłatwiej jest zrobić z nich Biologiczne Roboty. Proszę zauważyć, że niektóre zawody są obsadzone prawie w 95% przez kobiety. Są to zawody mające bezpośrednie przełożenie na oświatę i zdrowie. Przypomnę, do lat 80. praktycznie szampony nie były w Polsce używane. Kobiety szczotkowały systematycznie włosy i na starych zdjęciach możemy sprawdzić, że nawet 60-70 letnie panie miały bujne włosy. Od lat 1990., kiedy to wprowadzono na rynek wszelkiej maści szampony, z mieszkań zniknęły szczotki do włosów, a pojawiły się butelki z płynami. Testowałem ten problem na znajomych paniach i studentkach. Naprawdę nieliczne posiadały w domach odpowiednie szczotki. Jeszcze mniej je systematycznie używało. Pomimo, że panie szczycą się posiadanymi dyplomami, najczęściej uczelni prywatnych, to z uporem godnym lepszej sprawy leją sobie na głowy rozmaitej maści płyny o kwasowości przekraczającej nieraz 100 000 – 1 000 000 razy dopuszczalne stężenie jonów wodorowych. A potem te 40-50-latki dziwią się, że łysieją.

    Panie stosują nagminnie dezodoranty, pomimo iż wiadomo, że zawarte w nich aluminium powoduje raka piersi.

    Panie, szczególnie te przed 30-ką, używają rozmaitej maści podpaski, ale żadna nie sprawdzi ich jakości. A wystarczy włożyć taką podpaskę do słoja z ciepłą wodą na kilkanaście minut i zobaczyć ile to rozmaitego rodzaju świństwa wypływa z niej. Woda staje się mleczna. A przecież w miejscu trzymania podpasek zawsze jest mokro, ciepło i następuje tarcie, szczególnie przy obecnej bardzo obcisłej modzie. A potem bóle podbrzusza, zapalenia pęcherza itd. Przecież te cząsteczki sztucznego tworzywa wypływające z podpasek, zostają wszczepione w wargi sromowe i powodują zapalenia. Tym bardziej, że bielenie podpasek odbywa się za pomocą chloru. A wiadomo, że chlor to jeden z najaktywniejszych pierwiastków. Od lat 1970. zdecydowana większość pediatrów, położników, czy ginekologów, to kobiety. Podobnie personel średni, czyli osoby mające bezpośredni dostęp do informacji medycznych, to kobiety, a wygląda na to, że albo w ogóle nie czytają nic innego z wyjątkiem czasopism kobiecych albo zupełnie nie interesuje je nic innego, jak wypełnianie procedur.

    Najzabawniejsze jest to, że zdecydowana większość czasopism znajdujących się na rynku jest adresowana do kobiet. Większość autorów tych czasopism to kobiety. Innymi słowy, dla zdobycia przysłowiowej stówki więcej oszukują swoje koleżanki i ogłupiają w celu zwiększenia zysków producentów.

    Przykładem takiego ogłupiania i działania na własną i dziecka szkodę jest wykonywanie badań ultrasonograficznych w czasie ciąży.

    Obecnie, czy to z głupiej ciekawości określenia płci dziecka, czy z powodu wyciągnięcia pieniędzy z NFZ, prawie co miesiąc namawia się kobiety do wykonywania badań ultrasonograficznych. Oczywiście uspokaja się je, że jest to badanie całkowicie bezpieczne dla płodu. A chodzi po prostu o naciągnięcie i wyłudzenie forsy. Policzmy: 9-miesięczna ciąża to jest co najmniej 7-8 badań, po 150-220 złotych za badanie, czyli na jednej takiej kobietce można nawet 2000 złotych zarobić. A żadne czasopismo kobiece nie ostrzeże o powikłaniach, wynikających z badań USG.

    Co to są ultradźwięki, czyli USG? Ultradźwięki są zaburzeniem mechanicznym, rozchodzącym się ruchem falowym w ośrodku materialnym. Ultradźwięki możemy traktować jako zmianę ciśnienia, lub falę przemieszczania się cząsteczek, oscylujących wokoło stanu równowagi. Oddziaływanie ultradźwięków na materię dzielimy na czynne i bierne, w zależności od zastosowanego natężenia, które decyduje o biologicznym działaniu. Energia fali mechanicznej wywołuje następujące efekty:

    – mechaniczny: cząsteczki wykonują drgania w zależności od częstotliwości. Czyli dochodzi do wzrostu ciśnienia i jego spadku. Zmiany te prowadzą do zniszczenia struktury ośrodka. Występuje przy tym zjawisko kawitacji, polegające na zwiększaniu objętości mikroskopijnych pęcherzyków gazu w miejscu rozrzedzeń i spadku ciśnienia. To właśnie kawitacja jest odpowiedzialna za efekty działania mechanicznego.

    – cieplny: pochłaniana energia mechaniczna ultradźwięków przekształca się w dużej części w ciepło. Dotyczy to szczególnie granicy dwóch ośrodków, na przykład kości i mięśni, czy mięśni i nerwu.

    – chemiczny: przyspieszenie reakcji chemicznych powoduje rozpad dużych cząsteczek, na przykład białek, czy aminokwasów. W procesach diagnostycznych wykorzystuje sie ultradźwięki o bardzo małym natężeniu rzędu mniejszym od 10KW/m2. Wzrost temperatury na granicy mięsień – kość jest do 400% większy, aniżeli w samych mięśniach, w tych samych warunkach ekspozycji. Tkanka nerwowa jest o wiele bardziej wrażliwa na przeciążenia, aniżeli na działanie mechaniczne.

    Zjawisko kawitacji może powodować rozległe zniszczenia w tkankach. Pęcherzyki kawitacyjne po zbliżeniu, łączą się w większe. Przy odpowiedniej wielkości wpadają w rezonans z drganiami ultradźwiękowymi. Padanie w rezonans powoduje bezstratne przekazywanie energii.

    W instrukcjach sprzedawanych do aparatów podają zwykle energię w watach na metr kwadratowy. Takie powierzchnie nie występują w ludzkim ciele, o wiele bardziej zrozumiałe jest podawanie w watach na centymetr kwadratowy. Okazuje się, że przekazywana energia wynosi kilka tysięcy razy wiecej anizeli energia wiązania komórkowego. Producenci starają się na ogól w swoich folderach nie podawać mocy głowicy.

    Zapadaniu się pęcherzyków kawitacji towarzyszy uwalnianie dużych ilości energii, co można zmierzyć wzrostem temperatury. Ta wysoka temperatura, czyli energia kinetyczna cząstek, powoduje dysocjację wody i powstawanie bardzo toksycznych wolnych rodników. Z kolei gwałtowny wzrost ciśnienia w pęcherzyku może powodować jego pęknięcie i powstanie fali hydrodynamicznej, w której ciśnienie może dochodzić do 100 atmosfer. Niszczy to wszystkie struktury biologiczne wokoło. Zwiększanie szybkości reakcji chemicznych z powodu wzrostu temperatury powoduje zmianę kwasowości otaczających pęcherzyk, oraz zachodzi depolaryzacja molekuł. Przegrzanie tkanek zachodzi już po minucie oddziaływania ultradźwięków na tkanki. Każde przedłużenie badania powoduje wzrost temperatury o więcej aniżeli 3 stopnie C. Skutkuje to efektem termicznym uszkodzenia komórek.

    Czyli bardzo obrazowo i w skrócie można powiedzieć, że badanie ultradźwiękowe dla komórki to coś podobnego jak bicie paskiem po pośladkach. Różnica polega na tym, że paskiem dostajemy po pupie, a tutaj głowica może bić po oczach, mózgu, czy wątrobie. Jest to więc zasadnicza różnica. Trzeba także pamiętać, że dziecko rozwija się z dwóch komórek i każdy narząd z tych kilku pierwotnych. Jeżeli więc jedna zostanie uszkodzona, to skutki są na całe narządy. Szczególnie jest to istotne, kiedy uszkodzone są komórki Centralnego Układu Nerwowego, narządy zmysłów, trzustka itd.

    Lekarze zasłaniają się brakiem badań wskazujących jednoznacznie na działania negatywne USG. Takie rozumowanie jest zaprzeczeniem zdrowej logiki. Jak nie wiesz, czy coś szkodzi, to sprawdź, a nie truj innych. A urzędnicy, zarówno Ministerstwa, jak i PZH, dopuszczają te badania jako całkowicie bezpieczne. Pomimo braku prac naukowych potwierdzających ten fakt. Przenosząc wymienioną sytuacje na prawo. Prawnicy zabezpieczyli się pojęciem „nieznajomość prawa nie zwalnia od kary”. A w medycynie od ćwierćwiecza jest wręcz odwrotnie. Jak nie udowodniono, że wbicie noża w serce powoduje śmierć, to znaczy, że można nóż wbijać. Dlaczego nie przeprowadzono odpowiednich badań? Odpowiedź? Ponieważ to niehumanitarne. I nadal można kaleczyć dzieci tylko i wyłącznie z chęci zysku.

    A tymczasem, co mówi nauka?

    W Chinach są kantony, w których można posiadać tylko jedno dziecko. Jeżeli taka biedna kobieta zajdzie w ciążę, a sąsiedzi doniosą, to na miesiące przed rozwiązaniem zamyka się ją w specjalnym obozie i czeka na poród. Po porodzie pokazuje się dziecko kobiecie i topi w beczce przy niej stojącej. Pokazuje i topi na jej oczach, aby nie mogła skarżyć, że dziecko zostało sprzedane na części. Wykorzystując taką sytuację lekarze chińscy przeprowadzili eksperyment, polegający na badaniu takich kobiet za pomocą standardowego aparatu USG. Kobiety ochotniczki poddawano kontrolowanej dawce ultradźwięków stosowanych w diagnostyce przed planowaną aborcją. Następnie, po aborcji, szczątki dziecka poddawano dokładnym badaniom mikroskopowym, biochemicznym i w mikroskopie elektronowym. Badaniami objęto mózg, nerki, oczy, itd.

    Wnioski.

    Prenatalne badania USG SĄ ODPOWIEDZIALNE za wady genetyczne, żółtaczkę, choroby nowotworowe wieku dziecięcego np. białaczki, chłoniaki, nowotwory mózgu, zapalenia błon płodowych, zaburzenia osobowości powodujące kilkakrotnie większą częstotliwość samobójstw, choroby i wady oczu, choroby skórne i alergie.

    Badania USG powinny być ograniczone do bardzo konkretnych podejrzeń chorób u płodów. Nie powinno się wykonywać takich badań wcześniej, jak na kilka tygodni przed datą porodu. Niedopuszczalne jest badanie USG w celu określenia płci dziecka. Badania USG w celu określenia płci, czy po prostu obejrzenia potomka, powinny być traktowane zgodnie z paragrafem kodeksu karnego. Kto świadomie naraża zdrowie i życie człowieka podlega karze…

    Wykonywanie USG powinno być zabronione w pierwszym i drugim trymestrze. Jeszcze w latach 70-89 monitorowano tętno płodu za pomocą stałego, nieraz kilkudziesięciominutowego pomiaru dopplerowskiego. Na wszelki wypadek brak prac oceniających takie eksperymenty. Badania w Chinach prowadzono w latach 1988-2011.

    I mamy problem. Te 90% personelu medycznego płci żeńskiej nic o tym nie wie i dalej „truje” dzieci? A przecież ten temat jest omawiany już na II roku studiów medycznych i pokrewnych. Więc stan faktyczny jest taki: nauka teoretyczna mająca umożliwić lekarzowi wybór właściwej metody diagnostycznej jest wkładana do kosza, a decydują procedury urzędnicze NFZ. A że kaleczy się dzieci? A kogo to obchodzi. Wielokrotnie na forach medycznych znajdują się wpisy. „Takie są procedury i reszta mnie nie obchodzi”. ROBOTY BIOLOGICZNE JUŻ PO 25 LATACH PRANIA MÓZGÓW.

    I tak idziemy w kierunku nicości.

    Autorstwo: dr Jerzy Jaśkowski ===

  12. grzegorzadam 10 października 2015 o 01:28

    ===Badanie ultrasonografem (USG) powoduje uszkodzenie mózgu u płodów

    USG kobiet w ciąży stało się rutyną w ciągu ostatnich 30 lat. Przyjmuje się, że jest bezpieczne, lecz tego bezpieczeństwa nigdy nie badano. W końcu niedawno przeprowadzono badania, a wyniki ujawniają ponurą prawdę wykazując, że w wyniku badań USG dochodzi do wyraźnego i trwałego uszkodzenia mózgu. Prawie wszystkie dzieci zostały dotknięte w różnym stopniu, co skutkuje tym, że nieprawidłowe objawy neurologiczne stają się normą.

    Wspaniały obraz USG płodu na miesiące przed porodem to dla rodziców ogromne emocje, ale to jedyna korzyść. Trudno sobie wyobrazić, aby jakikolwiek rodzic chciał podjąć takie ryzyko, gdyby poznał fakty. Ultradźwięki powodują uszkodzenie mózgu i mogą nawet uśmiercić płód. To nie jest przypuszczenie. To zostało jasno udokumentowane, a dokładnie to, co to badanie robi dla rozwijającego się mózgu.(…)

    Dalej w linku:
    —USG a uszkodzenie mózgu noworodków— w wyszukiwarkę..

    1. Mysląca inaczej 24 marca 2017 o 14:46

      Badania były pewnie nie miarodajne pod względem próby statystycznej i sprzętu. Gdyby USG było, aż tak bardzo szkodliwe to w dzisiejszych czasach co drugie dziecko byłoby chore. Dzisiaj każdy ma wykonywane USG minimum 3 razy.
      Ja w pierwszym trymestrze mialam 4 USG. Do końca pewnie dojdzie jeszcze ze 4. Jedno na moją prośbe, bo byłam na skraju załamania. I powstaje pytanie co lepsze zrobić USG i sprawdzic, czy wszystko w porządku, czy jednak zalamać się psychicznie, leżec płacząc i cigle się przejmowac. Nie popieram usg tylko po to by sprawdzic płec, czy miec fajne zdjęcia. Popieram by sprawdzic, czy płód zyje i czy się prawidłowo rozwija. Potwierdzić, czy mamy zarodek prawidłowo zagnieżdżony. Nie wykluczam, że ultradźwieki są całkowicie bezpieczne, ale też nie zakładam, że stanowią jakieś olbrzymie zagrożenie. Gdyby tak bylo mielibysmy ponad 90% populacji chorej.

      Nie wierze tez we wszystkie „organiczne” suplementy, że są wolne od zanieczyszczeń to taki sam biznes jak i inne.Zamiast przyjmować probiotyki lepiej sok z kapusty zakisić. Najlepiej odzywiać się różnorodnie i nie przesadzać z niczym. Sporadycznie warto zjeść coś niezdrowego, żeby organizm się uodporniał. Nie na darmo Napoleon pił niewielkie dawki trucizny. W dzisiejszym świecie nie ma zdrowej żywności, nawet jak sobie posadzisz to i tak masz zanieczyszczoną glebe i powietrze.

      Co do pana Jaśkowsiego mam mieszane uczucia, czesto stosuje napięcie emocjonalne, może być to jeden ze sposobów manipulacji. W artykułach jest wiele niedopowiedzeń. Plus dla niego, ze propaguje, że czasem warto wyjśc na słońce.

      1. grzegorzadam 24 marca 2017 o 15:44

        Co do pana Jaśkowsiego mam mieszane uczucia, czesto stosuje napięcie emocjonalne,”

        To jest akurat plus, zmusić ludzi do myślenia to jest duży problem.

        ”Do końca pewnie dojdzie jeszcze ze 4. ”

        To jest naprawdę niezbędnie potrzebne?
        Wpadliśmy w pacjentyzm i przewrażliwienie.

        ”nawet jak sobie posadzisz to i tak masz zanieczyszczoną glebe i powietrze.”

        na działce pod lasem nikłe zagrożenie, jak (Głupi) sąsiad nie zada glifosatu, całkiem całkiem.

        1. Grusza 18 maja 2017 o 12:56

          Tak się składa, że akurat mamy 90proc populacji chorej. Każdemu coś dolega, a w szkołach, klasach jest mnóstwo dzieci z zaburzeniami SI, ze skoliozami, z Aspergerem, astmami itp… Czynników temu sprzyjających napewno jest wiele, ale dzieci nieustannie chorują a do tego mają choroby przewlekłe. W klasie córki co drugie dziecko ma same zaburzenia sensoryki, jedni na dotyk, drugi na hałas, trzeci na wszystko, brakuje miejsc na terapie szkolną…

          1. grzegorzadam 18 maja 2017 o 15:41

            jest mnóstwo dzieci z zaburzeniami SI, ze skoliozami, z Aspergerem, astmami itp… ”

            I nikt nie wiąże tego ze szczepieniami!
            Doprawdy, zadziwiające …

          2. grzegorzadam 18 maja 2017 o 15:42

            Wystarczy zrobić analizę APW lub takową na biorezonansie, ale kto o tym mówi?…

  13. dziumbol 28 stycznia 2016 o 00:33

    @Grzegorzadam..Ty zawsze z grubej rury….dziękuję…straszne, ale w punkt…i niestety prawda…ja w połowie ciąży wyjechałam do Norwegii i tam nadal kobietę w ciąży mierzy się tylko centymetrem i słucha serca dziecka doppelem…i robi to położna, a nie lekarz…i mają podejście, że ciąża to normalny stan, a nie choroba, jak to często w PL bywa…eh…żałuję tylko, że te pół roku w PL początku ciąży miałam chyba 4 USG (sic! po co tyle? ciąża prawidłowa….), ale wtedy znacznie mniej wiedziałam…no i wszędzie w normalnych krajach rodzi się w domu, a nie szpitalach, szpitale tylko w przypadku ciąż zagrożonych…ale komukolwiek o tym mówiłam, spotykałam się z kpiną z tego „niepostępowego podejścia”…pierwsze dziecko rodziłam w Norge i nie żałuję…niebawem może czas na następne…tylko wróciłam do PL…znowu emigracja na czas porodu i ciąży? Trzeba uciekać, żeby mieć normalne warunki? Żeby nikt nie przeszkadzał?

    1. EmCa 29 września 2016 o 20:49

      Wiesz, ale czasem trzeba. Dzięki usg wiemy o wadach wrodzonych, o chorobach, które trzeba leczyć od razu po urodzeniu, albo tak jak w moim przypadku o tym, że krwawienie jest spowodowane krwiakiem i trzeba go kontrolować. Mój syn miał sporo usg i jest bardzo inteligentnym dzieckiem.
      Więc nie zgadzam się na pisanie, że kobiety są głupie decydując się na usg!

      1. pepsieliot 29 września 2016 o 20:56

        USG jest świetnym wynalazkiem, ale należy też mieć na uwadze, że nie jest całkowicie obojętne dla zdrowia płodu, dlatego ilość USG w ciąży powinna być bardzo przemyślana

  14. grzegorzadam 28 stycznia 2016 o 09:09

    Niestety, wielu rzeczy dowiadujemy sie po czasie…
    Każdy z nas tak ma, bo me-n-dia mówią zgoła coś innego.
    Lepiej późno niż wcale 😉
    ZAwsze jest czas żeby coś zmienić..

    ==no i wszędzie w normalnych krajach rodzi się w domu==

    Pozytywna tendencja, można uniknać niepotrzebnych szczepień.
    W Japonii dopiero po dwóch latach, czyli można …?!
    Ale tam rządzą Japończycy, a nie koncerny farmaceutyczne.

    1. dziumbol 28 stycznia 2016 o 14:34

      @grzegorzadam, dokładnie, lepiej późno, niż wcale 🙂
      ciekawe, ile jeszcze takich kwiatków…nic, tylko do lasu się wyprowadzić 🙂
      na szczęście synek zdrowy, nic nie widzę niepokojącego, o nieszczepieniu dowiedziałam się w dobrym momencie 🙂 w dodatku wyjątkowo ruchliwy i ciekawy świata 🙂
      Grzegorzadam, a Ty masz jakiegoś bloga? Bo ja już tak od kilku lat szperam, szukam i idę pod prąd, jem witariańsko (owoce, warzywa, orzechy, algi), nie szczepię synka, suplementuję d3k2, Lugola, kwas askorbinowy, spirulinę, Greens&Fruits, magnez, czasem wodę utlenioną, nie używamy żadnej chemii, ani w kuchni, ani łazience, szampon bez SLS, pasta bez fluoru albo po prostu olej kokosowy, dużo ruchu, dom poza miastem…i tak sobie sami z mężem pod prąd wszystkim idziemy, teraz z synkiem jeszcze, rodziny oczywiście sprzeciw kategoryczny i walka z nami…jakbyśmy chcieli komuś krzywdę zrobić…nie wiedziałam, że programowanie może być tak silne 🙂 ciągle są jakieś kwiatki, dlatego znowu o emigracji myślimy…także ze względu na ewentualnych kolejnych potomków…a pytam, czy masz bloga, bo może są jeszcze jakieś metody tanie i skuteczne, które przegapiłam…od dwóch lat – odkąd urodził się synek – mam tak mało czasu na poszukiwania, wcześniej chyba z 10 lat na to poświęciłam….a nie chciałabym nic przegapić, zwłaszcza teraz, w trosce o malucha 🙂 znasz jeszcze jakieś ciekawe sposoby poprawiania jakości życia/unikania złego? to USG np. zawsze mnie zastanawiało, intuicji jednak nie da się oszukać 🙂 a na tym blogu Pepsiowym to zawsze utknę na godzin wiele nocnych i potem jak zombie chodzę…tak dużo tego…wiem wiem, wszystko ma swoją cenę i każdy ma mało czasu…jednak może jest gdzieś takie info w pigułce…w sumie to ja i tak wierzę dopiero, jak na mnie zadziała 🙂 pozdrawiam wesoło 🙂

      1. grzegorzadam 28 stycznia 2016 o 15:05

        ==a pytam, czy masz bloga, bo może są jeszcze jakieś metody tanie i skuteczne, które przegapiłam…od dwóch lat==

        Nie, tutaj piszę, i jeszcze gdzieniegdzie.

        Jak dobrze poszukasz to tu powinnaś znaleźć mnóstwo przydatnych informacji, albo nawet więcej.. 😉

        pozdrawiam 🙂

        1. dziumbol 30 stycznia 2016 o 06:54

          @grzegorzadam jeszcze o tej wodzie utlenionej, pisałeś, że zamawiasz ją stąd http://www.envolab.pl/sklep?limitstart=0
          a którą dokładnie? może tę 30% i stosować jej po prostu 10x mniej, niż kupować drożej tę 3%?

    2. dziumbol 30 stycznia 2016 o 06:58

      a skoro to wpis o kobietach w ciąży, to szczerze polecam do pielęgnacji noworodka używać tylko samego nierafinowanego oleju ze słodkich migdałów, nie wyobrażam sobie już życia bez niego, synek nigdy nie miał żadnych problemów ze skórą, żadnej krostki nawet czy zapalenia pieluszkowego…świetnie się wchłania, nie zostawia na skórze tłustej warstwy, nawilża…a na mróz nierafinowane masło shea, jest tłustsze, zostawia warstwę ochronną i fajnie pachnie 🙂

      1. grzegorzadam 30 stycznia 2016 o 12:33

        Mnie ostatnio zachwyca kokosowy i maść z niego na ‚wszystko’: wypryski, bóle lędźwiowe i inne, zmiany skórne.
        85 olej (rozpuszczony/10 SSKI/ 5 DMSO.

        Dzisiaj rano coś w plecach mnie strzykło, posmarowałem i przeszło.
        DMSO, oprócz tego że jest antybakteryjny, jest kapitalnym przezskórnym ‚wnikaczem-przenikaczem’.
        SSKI wiadomo, nasycony roztwór jodku potasu.
        Prościej, taniej i skuteczniej się nie da! 😉

        1. dari 14 listopada 2016 o 17:07

          ale jak mam to zrobić 85 olej 10 sski 5 dmso ?? nie jestem chemikiem cięzko mi to ogarnąć?

          1. grzegorzadam 14 listopada 2016 o 22:51

            Tak, trzeba to jakoś wagowo odmierzyć.

  15. grzegorzadam 30 stycznia 2016 o 10:16

    Mam 30% > mnożysz x 9 i dodajesz do dawki perhydrolu wody demineralizowanej > masz 3%
    i 35% mnożysz x 10.5 i dodajesz do dawki > i też masz 3%

    Te są 30x tańsze, też są przyzwoicie czyste.

    1. Mapetowsky 31 stycznia 2016 o 09:24

      dziękuję ogromniaście 🙂

  16. Magdaab 7 marca 2016 o 11:11

    Cześć,

    mam pytanie. jestem w 14 tyg ciąży- właśnie zaczęłam brać chlorellę, vit D3+K2 i biorę też od tygodnia Green and Friuts (ale teraz odczytałam, że jednak to odradzasz ? ) . czy do tego mogę brać Chela Mag B6 ? i ten probiotyk http://thisisbio.pl/trawienie/117-ultimate-16-strain-probiotic-60kaps-swanson-.html ?

    1. pepsieliot 7 marca 2016 o 16:45

      Probiotyk , chlorellę , D3 na pewno możesz brać, a w Greensie& fruitsem jest masa wszystkiego, dobrze byłoby żeby ktoś kto prowadzi Twoja ciążę to zobaczył. To jest preparat ktōry ma się doskonale wchłaniać, a Ty musisz się jeszcze w tym czasie dzielić z dzieckiem, ale być może przesadzam

    2. grzegorzadam 7 marca 2016 o 17:19

      Witaminy wskazane jak najbardziej!

      Ale najpierw lub równocześnie alkalizuj limfę sodą gaszoną z octem jabłkowym organicznym na czczo.
      I popijaj sobie przd posiłkami szklaneczkę wody czystej ze szczyptą soli kamiennej naturalnej.

      Nieumywakin radzi dla ciężarnych kilka-naście kropli WU 3% dokropić.
      Opcjonalnie.

      1. Magdaab 15 marca 2016 o 14:54

        a czy mogę brać w ciąży Kelp ? obecnie biorę chlorellę, wit. D3+K2, Omega 3 i Chela Mag B6.

  17. grzegorzadam 15 marca 2016 o 19:58

    Ostrożne ilości być może.
    Dbałbym o alkalizację (lemoniadka sodowa) i trawienie (soki żoładkowe).
    Przy kelpie ważna jest jego wysoka jakośc.
    Tu już Pepsi musiałaby sie wypowiedzieć.

    1. dari 14 listopada 2016 o 17:08

      jak mam zrobić lemoniadke sodową?? soda ze sklepu moze byc?

      1. Pepsi Eliot 14 listopada 2016 o 20:37

        soda organiczna ze sklepu ze zdrową żywnością, albo z naszego http://www.thisisbio.pl , zobacz na ten wpis http://www.pepsieliot.com/soda-popiol-boskiego-ognia-czyli-lek-na-potrzeby-calej-ludzkosci/
        ostatecznie porady należy potwierdzić przez lekarza prowadzącego

  18. Beata 28 czerwca 2016 o 15:57

    a gdzie pisze coś co na rozstępy w ciąży zamiast tych wszystkich badziewi ze sklepów którymi smarują się moje znajome wszędzie po biuście udach brzuchu a to czysta chemia. Co jest dobrego – zamiennego? Co Ty Pepsi stosowałaś?

    1. pepsieliot 28 czerwca 2016 o 16:48

      nic 🙂 mam śliczne rozstępy i git

    2. grzegorzadam 28 czerwca 2016 o 16:55

      Zaopatrz się w DMSO i MSM, zrób mieszankę do smarowania.
      Sa doniesienia, ze nafta potrafi sobie z tym radzić.
      I nie rujnują portfela.

      Próbuj tez z WU, ale max 9%, po uprzednich próbach z lżejszymi stężeniami.
      Oprócz tego kolagen, MSM z wit.C i inne suple-witaminy.

    3. Chinju 6 lipca 2016 o 13:41

      Dr Saul w książce „wylecz się sam” pisze, że duże dawki wit C pomagają ogólnie przy porodzie itp. ale dzięki niej ponoć nie ma później rozstępów. Wit C pomaga przy produkcji kolagenu.

      1. grzegorzadam 6 lipca 2016 o 22:29

        Wit.C bardzo ważna, świetny transkrypt dr Humpries, polecam mamom i przyszłym mamom:
        http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/05/02/witamina-c-podstawy-czyli-co-jak-kiedy/
        Proszę poczytac o absurdalnych procedurach lekarskich zamiast dozowania wit.C.
        Oburzająca ignorancja!

        Dr Sircus natomiast udowadnia w swojej książce potrzebę wzmożonej suplementacji magnezu w czasie ciąży,
        przede wszystkim w stanach rzucawkowych, podejrzeniach przedwczesnych porodów, rodzace
        przed upływem 32 tygodnia ciąży przy dostatecznej aplikacji obniżały ryzyko porażenia mózgowego o 50%!
        Prosze podac choć jeden tak skuteczny ;darmowy lek farmaceutyczny..

        Za: ”New England Journal of Medicine” z 2008 r.
        BEAM- The Beneficial Effects of Antenatal Magnesium
        (korzystny wpływ podania magnezu przed porodem)

        Zapytajcie proszę drogie mamy swoich ‚prowadzących’ czy coś wiedzą na ten temat…?
        Wygram każdy zakład, że nie.

        Jak nie, niech sobie zakupia ten podrecznik.
        Na szczęście możemy sami korzystac z tej wiedzy dla zdrowia dzieci i swojego również

        ==Kiedy przeprowadzono badania na grupie 1033 hospitalizowanych pacjentów, 54%
        wykazywało obnoiżony poziom magnezu.
        Co gorsza 90% personelu medycznego nawet nie wzięło pod uwagę możliwosci zlecenia badań
        poziomu magnezu we krwi.==

        Z wit,D, K2, jodem jest identycznie > totalna ignorancja!

    4. Agatson 17 maja 2017 o 11:26

      Ja bym się nacierała olejem z kiełków pszenicy – mega dawka wit. E.

  19. Beata 7 lipca 2016 o 07:17

    a ja mam pytanie odnośnie tej k2…witaminę d3 należy brać zawsze z k2 mk7 z natto. ale kiedy bierze się równocześnie produkty rozrzedzajace krew jak również pomagające ogólnie lepiej przepływac krwi żeby układ naczyniowy dobrze działał i nie tworzyły się żylaki czyli np: imbir, kurkumę, czosnek czego jem sporo to podobno witamina k2 przestaje działać i witamina d3 zostaje bez pomocy no i tworzy się problem bo nie ma nią kto sterować i osiada się w niewłaściwych miejscach. Poza tym spotkałam się z informacją że w ciąży nie można brać witaminy k2 a skoro nie można by było brać k2 to tak ważna witamina jak d3 też by miała odpaść dla kobiety w ciąży??? albo artykuł który czytałam jest nie ten teges albo czegoś nie rozumiem.
    Naprawdę tak straszą tą suplementacją w ciązy że głowa mała..tego nie jedz, tym się nie suplementuj bo zaszkodzi…

    Jeżeli na blogu jest gdzieś post na temat nawracającej zgagi która powoduje aż ból gardła i zmianę głosu to bardzo bym prosiła o pomoc. Moja mama ma tak już pół roku!! Chciałam jej pomóc octem jabłkowym ale powiedziała że po tym ma bulgotanie w brzuchu i źle się czuje a zgagę wciąż ma i głos jakby mutacje przechodziła:/

    1. EmCa 29 września 2016 o 21:19

      Przeczytałam. Skoro kiwi ma 140 mg witaminy c, to czy wystarczy, że będę jadła ok 10 dziennie i nie muszę brać suplementu?

      A propos magnezu: gdzieś czytałam, że badania poziomu magnezu we krwi jest niemiarodajne. Czy to prawda?

      1. pepsieliot 29 września 2016 o 22:03

        oczywiście, że niemiarodajne, bo zwykle skoro żyjesz, to jakoś mieścisz się w normie, a w komórkach będzie mało magnezu, a co do kiwi to teoretycznie tak, ale jak tylko zdarzy się jakiś najdrobniejszy stan zapalny (na przykład ugryzie Cię zwykły pająk, nie mówię o tarantuli), poziom C gwałtownie spadnie i wtedy są potrzebne ogromne dawki. Przy zwykłym katarze poziom C spada. Stąd kaklibracje etc

      2. grzegorzadam 29 września 2016 o 22:22

        Czytałas Klennera, 5 g kwasu askorbinowego to minimum na redukcję trucizn, szczególnie w miastach.
        Kiwi są świetne.
        Kiwi tyle ma, jeżeli nie jest napromieniowane….
        To obecnie sposób konserwacji praktycznie wszystkich owoców importowanych uszczuplający
        poziom witamin i przyswajalnośc wapnia.

        ==Konserwowanie żywności przez napromieniowanie polega na poddaniu produktu spożywczego oddziaływaniu promieniowania przenikliwego, najczęściej promieniom rentgena albo gamma. Ten zabieg niszczy nie tylko drobnoustroje zawarte w poddanym mu produkcie, ale także witaminy A, B1, C i E oraz sole mineralne, szczególnie przyswajalne sole wapnia organicznego (…) ==

        Clark poleca połączyć kwas askorbinowy z rutyną i hesperydyną.
        1 łyżeczka grubo zmielonej i przemrożonej dzikiej róży odpowiada potencji 2000 mg wit C.
        Z pełnym garniturem synergicznych substancji.

      3. grzegorzadam 29 września 2016 o 22:25

        Badanie magnezu nie jest miarodajne, ale wystarczy moczyć codziennie stopy 20-30 minut
        w misce z chlorkiem Mg i będzie dobrze (dr N. Sheally)

  20. grzegorzadam 7 lipca 2016 o 10:12

    K2 niedobre w ciąży?
    A nie mylą jej przypadkiem z K1?…

    Przede wszystkim magnez, D3, jod, wit.C i inne.
    Organizm musi odżywiać 2 osoby.

    Na nieustanna zgagę najpierw trzeba zamknąć dolny zwieracz żołądka.
    (przepływ zasadowych enzymów trzustkowych do kwaśnej tresci żołądka i reakcje refluksowo-gastryczne.
    Bołotow o tym pisze.
    Przy nadżerkach i zapaleniach najpierw to wyleczyć- wytłoki warzywne, też ten autor.
    Potem zakwaszanie , i nie octem jabłkowym.

  21. Beata 7 lipca 2016 o 12:33

    a tu dowód na to: …witamina-k2-mk-7-naturalna-50-mcg-swanson
    pod spodem jest opis że dla kobiet w ciaży i karmiących nie wolno

    1. pepsieliot 7 lipca 2016 o 13:29

      bo taki są przepisy

    2. grzegorzadam 7 lipca 2016 o 13:54

      Dla ”bezpieczeństwa” odżywialiby kobiety wodą z suchym ‚chlebem’.
      Żeby czasem jakaś witamina się nie przyplątała.
      Pamiętaj o codziennej porcji magnezu z wit.D i C.

  22. Beata 7 lipca 2016 o 13:51

    aha spoko, czyli oni muszą coś takiego napisać nawet jeśli K2 nie szkodzi ciężarnym i karmiącym. Ale to jest chore, jakbym nie zapytała to bym odstawiła tą k2 a ze strachu przed braniem d3 samej odstawiłabym d3!

  23. lu 7 lipca 2016 o 16:20

    Pepsi a czy znasz w Krakowie miejsce gdzie można wykonać biorezonans ,vega test taki pewny? Dziękuje

  24. Beata 7 lipca 2016 o 21:09

    Jeszcze propo ciężarnych, spotkałas się z informacja ze nie wolno brać w ciąży pyłku pszczelego?

    1. pepsieliot 7 lipca 2016 o 21:21

      generalnie z pyłkiem pszczelim należy uważać, to bardzo silny alergen

  25. Magdalena 8 lipca 2016 o 13:59

    Ja w czasie ciąży korzystałam z suplementacji …Omega 3, czyli kwasy omega 3 DHA i po ciąży nadal je biorę ze względu ich pozytywny wpływ działania na organizm. Wolę pigułkę, bo współcześnie ryby są tak nafaszerowane pestycydami, metalami ciężkimi, które nie tylko obniżają odporność i niszczą układ nerwowy, ale też są substancjami kancerogennymi.

    1. pepsieliot 8 lipca 2016 o 19:16

      Polecam Omega 3 TiB, są znacznie lepsze od tych, które bierzesz. Po peirwsze technologia pozyskania jest unikatowa i nie mają transów, a te, które bierzesz mają, a dwa, że jest więcej kwasów w tej samej objętości kapsułki

  26. Beata 9 lipca 2016 o 20:30

    Pepsi a algi to chyba nie można równocześnie z witaminą C bo wtedy chlorella i spirulina nie działają tak jak trzeba. Pisałaś o tym w książce. No i pisałaś że imbir jest dobry na nudności ale znowuż..nudności to głównie pierwsze miesiące a w pierwszych miesiącach nie można podobno niczego co rozrzedza krew?

  27. migotka 30 lipca 2016 o 10:02

    Jest i Ciebie probiotyk w pudrze dla dzieci.Czy dla mnie w ciąży ok czy polecasz coś innego?

    1. pepsieliot 30 lipca 2016 o 16:08

      Migotko mamy kilka dobrych probiotyków w sklepie, osatnio doszedł chyba Sciteca, ale 16 Swansona też jest dobry

  28. Marcjanna 10 sierpnia 2016 o 15:22

    a kojarzycie pregna plus? koleżanki z pracy, które już urodziły właśnie mi to polecały. ponoć dobrze działa na zmęczenie i przygnębienie w okresie ciąży, a tego najbardziej ostatnio doświadczam.

  29. Magda 5 września 2016 o 13:53

    a co powinno się suplementować podczas karmienia piersią ? za około 2 tyg rodzę i planuję karmić piersią. Póki co biorę chlorellę (10 tabl. dziennie), magnez, kwasy omega, kelp (pół tabl. dziennie), d3+k2. czy to kontynuować ? czy coś dodać /odjąć ?

      1. Magda 28 września 2016 o 14:56

        A można brać witaminę c 1000 i chlorelle?

        1. grzegorzadam 28 września 2016 o 17:44

          Magnez, bor, wit.D, wit.C, jod.
          To podstawy zdrowia w tym okresie, poczytaj nowozelandzką dr Humpries:

          http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/05/02/witamina-c-podstawy-czyli-co-jak-kiedy/

  30. EmCa 18 września 2016 o 21:54

    A glutamina, inulina? można? cynk?

    1. pepsieliot 19 września 2016 o 09:35

      glutamina to zwykły aminokwas,ale nawet osoba nie będąca w ciąży może na nią źle reagować, raczej glutaminę w ciąży wprowadzałabym jako zwykły element pokarmu, czyli na przykład w takim shape shake TiB 100% Izolat serwatki CFM , oczywiście po konsultacji z lekarzem/dietetykiem bo to czyste białko prawie,ale nie zakwaszające,co do cynku, to zwykle w każdym preparacie witaminowym dla ciężarnych jest cynk. Nie jestem lekarzem

    2. EmCa 28 września 2016 o 21:11

      Zaraz przeczytam, ale ciekawi mnie jak to się ma do twierdzeń dr. Google, że witamina C we wczesnej ciąży może grozić wadami płodu…?

      1. EmCa 28 września 2016 o 21:14

        Nie wiem czy dobrze zrozumiałam… w shape shake jest glutamina już?? Czy mówisz o dodawaniu jej? Bo mam i to i to.

        1. pepsieliot 28 września 2016 o 22:18

          w Shape Shake jest dużo glutaminy, bo shape to 100% izolat serwatki CFM, o świetnej charakterystyce aminokwasowej, więc można nie dodawać. Ale dodając przy kuracji „uszczelniania” jelit będzie dodatkowo wskazane. Również w przypadku oszczędzania mięśni, jako antykatabolik bierze się dodatkowo glutaminę. Alke w Twoim przypadku chodzi zapewne o jelita/celiakię

      2. pepsieliot 28 września 2016 o 22:21

        Nie spotkałąm się z taką opinią na stronach ludzi, którzy dziesiąt lat badali zależności zdrowia i witaminy C, jak Linus Pauling, Saul, Rath …
        Natomiast jasne jest,że C rozrzedza krew, co przy ciaży zagrożonej może być problemem.

      3. grzegorzadam 29 września 2016 o 08:20

        Dr google rózne rzeczy obwieszcza.
        Zawsze zgodnie z zaleceniami producentami ”leków”.

      4. grzegorzadam 29 września 2016 o 12:42

        Dr F. Klenner:

        ==Na 300 pacjentek ciężarnych będących pod opieką dra Klennera przyjmujących zalecane przez niego dawki witaminy C podczas ciąży
        (4 g w pierwszym trymestrze, 6 g w drugim i 8-10 g w trzecim, z czego niektóre panie miały większe niedobory i wymagały podawania większej ilości np. 15-20 g na dobę):

        – żadna pacjentka nie poroniła
        – wszystkie miały poród lekki, krótki oraz mniej bolesny
        – po porodzie nie doszło do krwotoków w ani jednym przypadku
        – dzieci tych pacjentek były silniejsze, zdrowsze i miały większą masę urodzeniową (maluszki te były w klinice nazywane pieszczotliwie „vitamin C babies”) niż dzieci pacjentek nie będących pod opieką dra Klennera i nie biorących podczas ciąży dodatkowych ilości witaminy C.==

        1. grzegorzadam 29 września 2016 o 12:55
  31. grzegorzadam 29 września 2016 o 12:43

    ==To za małe dawki lub niedobór witaminy C (w także witamin z grupy B oraz magnezu) w diecie sprzyjają tworzeniu się kamieni. Nie odwrotnie.

    A co z podniesionym poziom szczawianu wapnia w moczu, na który witamina C ma wpływ? Otóż podwyższony poziom szczawianu wapnia nie jest czynnikiem determinującym powstawanie kamieni nerkowych sam w sobie. Podczas ciąży na przykład u każdej kobiety poziom szczawianu w moczu wzrasta do poziomu równego lub większego niż ten notowany u pacjentów cierpiących na kamicę – pomimo to nie uznaje się ciąży jako czynnika ryzyka w rozwoju kamicy. Jak mówi dr T. Levy wyróżnia się ok. 55 innych czynników ryzyka w powstawaniu kamicy nerkowej, podniesiony poziom szczawianu jest tylko jednym z nich i dotyczy tylko pacjentów z już istniejącymi chorobami nerek.==

    1. grzegorzadam 29 września 2016 o 12:50

      ==Przeczytałam ostatnio o szkodliwym działaniu witaminyC na kobiety w ciąży, że dawki nawet powyżej 1grama na dobę mogą prowadzić do wad rozwojowych dziecka, prosze o Pana opinie.==

      ==Poproszę link do badania. Witamina C jest niezbędna do tego, aby dziecko było zdrowe. Dr Klenner u cieżarnych stosował po 15g ( i więcej ) dziennie. 300 kobiet cieżarnych = żadnych komplikacji. wszystkie dzieci zdrowe, a porody „łatwiejsze”.==

      Jakim cudem kwas askorbinowy moze wywołać wady rozwojowe??
      Tak się straszy ludzi, na każdym kroku.

  32. grzegorzadam 29 września 2016 o 12:52

    A wszystko na podstawie badań zlecanych przez m.inn. FDA

  33. EmCa 29 września 2016 o 21:06

    a witamina D???
    http://www.forumginekologiczne.pl/artykul/wplyw-lekow-na-prawidlowy-rozwoj-plodu-informacje-dla-pacjentek/2888.html

    Wiesz Grzegorz, łątwo mówić komuś, kto nie ma dziecka w brzuchu. To ogromna odpowiedzialność i jak przeczytasz, że coś szkodzi to się 100 razy zastanowisz zanim to weźmiesz.
    Nie brałam w ciąży ani w czasie karmienia witaminy D, ani nie dawałam dzieciom, bo wtedy homeopatka i różni naturopaci mówili, że nie ma takiej potrzeby, z słońca sobie wezmą. I efekt jest taki, że moje dzieci mają próchnicę i dziury non stop 🙁
    Przy kolejnym, chciałam brać duże dawki i już teraz nie wiem…

    1. grzegorzadam 29 września 2016 o 21:52

      Z linku:.
      … Vit D – nadmierna dawka może spowodować niedorozwój umysłowy dziecka==

      Jak odpowiem, ze to bzdury to uwierzysz?
      Jak może być nadmiar jak 95% populacji ma niedobór ?!
      To jest link do strony farmaceutycznej….

      Dla przeciwwagi opinia dr n. med. Jaśkowskiego:
      (…)

      Jedyną witaminą, jaką w naszej szerokości geograficznej kobiety, nie tylko w ciąży, powinny pobierać, jest witamina D-3, czyli właściwie hormon, odpowiedzialny za pracę 3000 genów [czyli 10% całkowitej puli]. Między innymi witamina ta odpowiada za naszą odporność, cukrzycę itd. Najczęściej w mojej praktyce osoby, które miały choroby serca legitymowały się koncentracją wit. D-3 na poziomie poniżej 30 ng. Te, które miały poniżej 20 ng, często miały cukrzycę typu 2. U chorych z nowotworami poziom witaminy D-3 był poniżej 10 ng.

      Co ciekawe, żaden onkolog nie zlecił im wykonania tego badania. Zdarzały się paradoksalne sytuacje, jak pacjent pokazywał niski poziom witaminy D-3, to specjalista onkolog zdziwiony pytał się: „ A po co pan/i to robiła, to przecież na złamania kości tylko potrzebne”.

      Jest to skutek bezpośredni przejęcia konferencji naukowych i szkolenia medycznego przez przemysł. Innymi słowy, tzw. eksperci z zakresu onkologii unikają problemu. A to powoduje właśnie wzrost liczby przypadków raka piersi, czy jajników u kobiet. Oczywiście końcowym efektem jest skok na kasę, czyli przerzucanie pieniędzy podatnika do portfeli firm farmakologicznych i depopulacja.

      Przypominam, chorzy leczeni chemio/radioterapią żyją średnio 3.5 roku, a innymi metodami żyją średnio 13.5 roku.

      Wygląda na to, że taki jest cel tych „medycznych” szkoleń.

      Piszę o konieczności suplementowania witaminą D-3 w naszej szerokości geograficznej od około 10 lat. I mam pierwsze sukcesy. Alergolog po zobaczeniu skutków suplementacji witaminą D-3 dziecka z atopowym zapaleniem skóry, szczerze zdziwiony wygojeniem ran stwierdził, że będzie każdemu dziecku obecnie obecnie kontrolował poziom 25 OHD i suplementował D-3.

      Nie można zapominać, że obowiązkowo konieczne jest jednoczesne podawanie witaminy K-2 w ilości, w zależności od masy ciała, 100 – 200 mcg.

      Jak to napisałem, w Polsce konieczność suplementacji witaminą D-3 ISTNIEJE PRZEZ CAŁY ROK. JAKO NIEDORZECZNE BREDNIE NALEŻY PRZYJĄĆ opowiadania, że latem nie musimy brać wit. D-3.
      (…)

      Reasumując.

      Obojętnie kiedy planujemy zajść w ciążę, już na ok. 3 miesiące wcześniej powinniśmy przeprowadzić badania poziomu witaminy D-3, czyli 25 OHD oraz poziom żelaza. Musimy mieć czas na ewentualne, a z mojej praktyki pewny, na uzupełnienie niedobóru tych parametrów.

      O pozostałych witaminach musimy myśleć, ale pobierać je z tzw. naturalnych źródeł. Okazuje się bowiem, że te syntetyczne nie są tak wchłaniane, jak to nam się wmawia, poza tym zawierają dużo niepotrzebnych substancji.

      W okresie karmienia piersią, a powinno to trwać co najmniej jeden rok, należy zwiększyć dawkę witaminy D-3 do ok. 10 000 UJ/dziennie. W okresie ciąży należy kontrolować poziom witaminy D i żelaza co 4-6 tygodni w zależności od wyniku.
      (…)
      http://www.polishclub.org/2016/09/17/dr-jerzy-jaskowski-tabletki-kosmetyki-ciaza/

      Ty decydujesz, posłuchałbym dr Jaśkowskiego.

    2. grzegorzadam 29 września 2016 o 21:55

      Zbadaj sobie poziom wit.D- 25 (OH)D.

      Nie musisz słuchać Pepsi, mnie , nikogo, sama sprawdź.

      I link z tego postu w temacie:
      grzegorzadam
      28 WRZEŚNIA 2016 @ 17:44
      Może wiele wyjaśnić

  34. grzegorzadam 29 września 2016 o 22:01

    Próchnica to braki witaminowo-mineralne i :

    Dr David Kennedy – Złe Robaki [PL]
    https://youtu.be/SUBZts9m5vY

    A wystarczy kilka substancji, przed którymi farmacja straszy, i ma posłuch…

  35. EmCa 30 września 2016 o 22:36

    Ależ ja Was słucham 🙂 tylko w dobie internetu racji i prawd jest multum 😉
    W ciążach faktycznie nic nie brałam… chyba rexorubię tylko i iron complex. Zwykłego, aptecznego żelaza nie mogę.

    Teraz jestem mądrzejsza i z poziomu wit D 17 doszłam do 51.

    Ale jednak zakładam, że należy zbadać poziomy witamin i minerałów i jednak suplementować, jeśli jest czegoś za mało…

    1. EmCa 30 września 2016 o 22:38

      Bad bugs ;))) śmieszne 😉 dentystka moich dzieci tak mówi 😉
      obejrzałam. Czyli co, można dzieciom robić takim irygatorem z roztworem i nie będą im się psuły zęby? Próbowałeś tak?

      1. grzegorzadam 1 października 2016 o 08:26

        Irygatory na tzw. zachodzie są w użyciu.
        Całkiem nieinwazyjna metoda.
        Osobiscie stosuję solne płukanki (Bołotow), żuję goździki, dentystę omijam jak na razie od kilku lat.
        Nie tylko Kennedy twierdzi, że próchnica to złe odżywianie i bakterie.

        Mojej od zmiany diety i suplementacji witamin (C,D) przestały sie psuć zęby.

  36. Mylène Lariche 13 listopada 2016 o 03:56

    Czy po urodzeniu dziecka podawać mu d3k2 czy przy wystarczy, że matka karmiąca suplementuje?

  37. Mylène Lariche 13 listopada 2016 o 11:01

    Będzie jakiś artykuł o laktacji i tego skąd się biorą problemy u kobiet z karmieniem? Byłoby super

  38. Mylène Lariche 7 grudnia 2016 o 11:11

    Ktokolwiek?

  39. grzegorzadam 7 grudnia 2016 o 11:53

    -”Odporność niemowląt – część 3 – Poród naturalny, łożysko, karmienie piersią – Hilary Butler”

    Wpisz w wyszukiwarkę to hasło, polecam inne na stronie, o karmieniu, suplementacji, zagrożeniach i działaniach.

  40. Klusek 12 stycznia 2017 o 17:35

    Hej, czy ja tu dobrze czytam że mozna zbadać poziom kwasu foliowego ? I na
    Tej podstawie brac chlorelle przed ciążą? Czy 5 tabsow dziennie moze nie wystarczyć aby kwasu foliowego pod dostatkiem?

    1. Pepsi Eliot 12 stycznia 2017 o 18:23

      Oczywiście, jest na liście sugerowanych przeze mnie badań, na jednym z czołowych miejsc

  41. grzegorzadam 2 lutego 2017 o 15:05

    Depakine:
    czy konieczny jest powrót do drastycznych kar, żeby zrozumieli?

    Szanowny Czytelniku,

    przykro mi, że popsuję Ci nastrój, ale tym razem naprawdę przesadzili.

    Na pewno słyszałeś o rzekomym „nowym” skandalu z Depakine w roli głównej.

    Depakine to lekarstwo na epilepsję.

    Niestety, u kobiet w ciąży, niszczy tkanki płodu, w 10% przypadków wywołuje poważne wady rozwojowe, zaś w 30–40% przypadków zaburzenia zachowania (zwłaszcza autyzm).

    Ten fakt jest znany od dziesiątków lat.

    Dokładnie trzydzieści cztery lata temu w największym medycznym czasopiśmie świata, The Lancet, ukazał się artykuł naukowy. Zwracał on uwagę na wady rozwojowe u dzieci. Wykazywał, że u dzieci kobiet leczonych w pierwszym trymestrze ciąży zagrożenie rozszczepem kręgosłupa wzrastało 30 razy. Rozszczep kręgosłupa to bardzo poważna wada rozwojowa kręgosłupa1.

    Prawie trzydzieści lat temu dwie publikacje zwracały uwagę na zaburzenia zachowania u dzieci, a pięć lat później – mówiono także o przypadkach autyzmu2.

    O wszystkim tym były informowane władze medyczne, które nie wzięły tego pod uwagę.

    Tym razem, odpowiedzialność i wina leży po stronie władz.

    Można by oskarżyć producenta, firmę Sanofi, ale to przecież handlarze: będą sprzedawali do upadłego, dopóki im się na to pozwoli!

    Tym bardziej, że w pewnym sensie kryją ich władze medyczne. I dopóki władze utrzymują, że problem nie istnieje, dopóty ofiary nie będą miały możliwości żądać odszkodowania od handlarzy.

    Można by oczywiście oskarżyć lekarzy wypisujących receptę. Oni także powinni wiedzieć o ryzyku związanym ze stosowaniem tego leku, i sami przestać go wypisywać.

    Ale zrobiono wszystko, by na ulotce odwieść ich od tego:

    W charakterystyce produktu leczniczego aż do 2006 r. podawano: „Ważne jest, by nie przerywać leczenia w razie zajścia w ciążę”.

    A potem, ponieważ coraz więcej było zgłoszeń przypadków autyzmu, w 2006 r. ulotkę nieznacznie zmieniono: „Stwierdzono pojedyncze przypadki autyzmu i podobnych zaburzeń u dzieci narażonych in utero na walproinian sodu. Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań, by potwierdzić te wyniki”.

    Ale żadnego prawdziwego ostrzeżenia. Inaczej mówiąc: „Śpijcie, dobrzy ludzie! I przede wszystkim, dalej wypisujcie recepty!”

    Tym razem więc to francuskie władze ponoszą odpowiedzialność i winę!

    Niech za moje błędy zapłaci ktoś inny

    Większość lekarzy oczekuje instrukcji od władz. Jeśli władze nie ostrzegają, mają zaufanie.

    Możemy tego żałować, ale tak właśnie działa nasz system.

    Stąd tak ważne jest, by władze medyczne choćby w minimalny sposób zadbały o nadzór.

    Niestety, tak się nie dzieje.

    Znajdują się w tej nie do zaakceptowania sytuacji, gdzie wszystko im wolno, a w razie kłopotów za ich błędy i tak zapłaci podatnik.

    To się właśnie dzieje.

    24 sierpnia 2016 r., francuska minister zdrowia, Marisol Touraine, ogłosiła, jak gdyby nigdy nic, że ponad 14 000 kobiet w ciąży poniosło skutki narażenia na działanie preparatu Depakine w latach 2007–2014, ale, proszę się nie niepokoić, sytuacja jest pod kontrolą, gdyż Parlament przegłosuje:

    – „mechanizm odszkodowawczy dla ofiar Depakine”;

    – „mechanizm umożliwiający pokrycie leczenia ofiar w całości przez ubezpieczenie zdrowotne” (to znaczy przez pozostałych ubezpieczonych);

    – a ona sama zawnioskuje o to, by umieścić na opakowaniu tego leku „oznaczenie zwracające uwagę na zagrożenie związane z jego stosowaniem u kobiet w ciąży”.

    29 sierpnia, poseł z partii socjalistycznej zaproponował wprowadzenie nowego podatku od produktów medycznych, który zasiliłby fundusz odszkodowawczy dla ofiar Depakine. Zaś poseł sprawozdawca ds. budżetu ubezpieczeń społecznych poinformował w dzienniku Les Échos swój zamiar zgłoszenia zbieżnej z tym zmiany do projektu ustawy o finansowaniu systemu ubezpieczeń społecznych w 2017 r.!3

    A zatem zaczniemy pomagać… od zaraz! To my zapłacimy za niedbalstwo naszych pseudoodpowiedzialnych.

    Co robią z funduszami, które im powierzamy?!

    Przypominam, że eksperci, ministrowie, władze nie pracują charytatywnie.

    Dajemy im fundusze4, a także gigantyczne wynagrodzenia i władzę.

    Z władzy tej korzystają często w złej wierze, prześladując lekarzy, pacjentów i naukowców.

    A wystarczyłoby, że zrobiliby minimum uzasadniające ich istnienie, tj. na poważnie przejrzeliby literaturę medyczną, kiedy wydają zezwolenie na dopuszczenie leków do obrotu.

    Odpowiedzialni za ogromne cierpienie

    Postanowiłem nie publikować w tym artykule zdjęć tzw. „dzieci Depakine”. Z szacunku dla ofiar i dla ich rodzin. Ale zapewniam Cię, że wady rozwojowe mogą być koszmarne.

    Oto świadectwo na ten temat:

    „Jestem babcią 14-letniej dziewczynki, ofiary Depakine: całkowita ślepota, koślawe dłonie, wady rozwojowe mózgu z autyzmem, problemy z płucami. Dziewczynka nie mówi, nie widzi, nie chodzi sama, nosi gastrostomię, krótko mówiąc – do końca życia będzie zależna od rodziny i społeczeństwa; (…) od Sanofi i innych osób otrzymaliśmy jedynie zaprzeczenia i pogardę. Nazywano nas nawiedzonymi. A mimo to, niestety, mieliśmy rację!”5

    Kto się pochyli nad tym cierpieniem, nad taką niesprawiedliwością?

    Co robić, jeśli nasi „odpowiedzialni” dalej będą płacić za swoje błędy pieniędzmi innych?

    Zagrozić im, drastycznymi karami, np. galerami, jeśli to się powtórzy?

    Na poważnie zająć się medycyną naturalną

    Na chwilę obecną jedynym dostępnym rozwiązaniem jest to, co zawsze: na poważnie zacząć traktować naturalne sposoby leczenia i korzystać z medycyny alternatywnej, kiedy to tylko możliwe, by nie paść ofiarą kolejnego skandalu, który, bądźmy pewni, wybuchnie już wkrótce.

    Ponieważ, zupełnym przypadkiem, istnieje całkowicie naturalna metoda leczenia epilepsji, o której często wspominałem, dieta ketogeniczna. Kto o tym wie? Kto mówi o tym pacjentom?

    Skąd taka cisza? Kto im powie o wszystkim, co tu publikujemy, miesiąc po miesiącu, jak głos wołającego na puszczy?

    Zdrowia życzę,
    Jean-Marc Dupuis

  42. aga 14 marca 2017 o 17:57

    Mam pytanie odnosnie suplementacji jodu w ciazy a niedoczynnosci tarczycy. Czy jest to wskazane czy nalezy wybrac suplementy bez jodu. Rowniez , czy poleca Pani gotowe zestawy witaminowe przeznaczone pecjalnie dla kobiet w ciazy ? Dziekuje i pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 14 marca 2017 o 21:00

      w ciąży chlorella (ze względu na żelazo, witany B, spiirulina (chroni nieenarodzone dzieci przed kadmem) D3 z K2, ale już witaminę C naleźy skonsultować z lekarzem prowadzącym, gdyż rozżedza krew, ale faktem, że nie mamy dedykowanej ciężarnej supli

      1. EmCa 14 marca 2017 o 21:06

        Jod nie tylko można, ale i trzeba. Witamina C też jak najbardziej wskazana. Wyszła teraz książka o witaminach w ciąży, nie wiem czy wolno pisać jaka… Napisała ją córka Saul, od leczenia mega dawkami witamin. POlecam. Ona jest z ciąży z dużymi dawkami witaminy C i nie miała pediatry, bo nie był jej potrzebny.

        1. grzegorzadam 14 marca 2017 o 22:02

          Słuszne uwagi,
          Klenner też pisał o wit.C w ciąży, tylko pozytywnie.
          Wit.D również niezbędna.

    2. grzegorzadam 14 marca 2017 o 22:04

      Są wyżej w komentarzach linki.

  43. Malgosia 71 31 marca 2017 o 10:45

    Pepsi….ciaza itp…itd….
    Proponuje rozwinac watek dla przyszlych mam o porodxie.
    W oglupiaczu jakim jest tv choc ten czasem potrafi podac cos interesujacego wlasnie komunikowali ,ze kobiety decyduja sie na porody po przez cesarke. Masakra. Rozumiem bol przedporodowy. Bo umowmy sie przy porodzie bolu nie ma. Ja akurat wiem co to jest bol i to roznego rodzaju. Niski próg odpornosci. Masakra.
    Rozumiem ze boli,ze cierpienie z powodu bolu jest chyba najgorsza rzecza w zyciu. I tutaj ziele ang nie pomoze. Czasem w zyciu trzeba czuc nawet i bol po to by wiedziec jak kochac co i kogo,doceniac i szanowac. Wszystko ma swoj cel.
    Jednak przyszle mamy chyba nie znaja ciemnych stron cesarek. Ja urodzilam dwie panny jedna 4 kg druga 4.5. Do tego dlugie jak 2 miesiace. Nie wiem gdzie to sie pomiescilo bo nie dosc ze szczupla osoba jestem to mialam maly brzuch przy jeden i drugiej ciazy. Przytylam ksiazkowo 12 kg. Ledwo urodzilam pierwsza core. Ta obrucila sie w poprzek bo pewnie wiedziala jaki ten swiat zatruty i nie chcialo jej sie wyjsc. Ale dalam rade i obeszlo sie bez cesarki.

    Rozumiem cesarskie ciecie w OSTATECZNOSCI ale na litosc boska kiedy slysze wybor sposobu porodu z wygody to mnie to przeraza.

    Chyba warto byloby rzucic watek o wadach takowego porodu….tylko sugestia. Oczywiscie Twoj blog Twoja decyzja. Po prostu nasunela mi sie taka mysl po inf w tv.

    1. Pepsi Eliot 31 marca 2017 o 11:37

      o ciąży, porodach i takich rzeczach,to nie moje klimaty :),za to u naszej korespondentki i dziennikarki współpracującej z naszym blogiem Noemi, teraz ma już swój świetny blog http://noemidemi.com

  44. Malgosia 71 31 marca 2017 o 16:02

    Ok. Dziekuje za inf☺

  45. migotka 16 maja 2017 o 22:42

    Grzegorzu co tj SSKI oraz DMSO?

  46. Izy 17 maja 2017 o 08:55

    A jaka suplementacja przy HPV?

  47. Katarzyna Dmowski 17 maja 2017 o 18:16

    Pepsi Grzegorzu , przedawkowalam witamine d3 . wynik poziomu wit.d3 z 24 kwiecien jest 392 nmol/L to jest okolo 150ng/ml poziom potencjalnej toksycznosci .Bralam d3 10000iu dziennie razem z k2 90 mcg,odstawilam d3 .Dalej biore k2 90mcg dziennie. Co powinnam robic, na jak dligo przerwac suplementacje , czy moge przebywac na sloncu , opalac sie? chcialam zaznaczyc , ze przerwalam branie witaminy d3 na tydzien przed badaniem. bardzo prosze o porade. Od ponad roku jestem z Wami.Kupilam cudowna ksiazke Pepsi, dostalam ja z piekna dedykacja. Bardzo licze sie z Waszym zdaniem, dzieki Wam dokonalam duzo pozytywnych zmian w moim zyciu i mojej rodziny , plus znajomi. mam bardzo duzo szacunku do Was i do Waszej wiedzy. Podziwiam!!!!!

    1. Pepsi Eliot 17 maja 2017 o 18:50
    2. grzegorzadam 17 maja 2017 o 19:30

      Kasia nie panujemy! 😉
      Nic złego się nie dzieje, dopiero w okolicach 150 ng/ml następuje trwała redukcja tkanki tłuszczowej, jeżeli kogoś to trapi.
      Z dodatkiem wapnia, więcej info tutaj:
      http://www.pepsieliot.com/strefa-vip/
      Kuracja witaminą D3 w wysokich dawkach

      ”na jak dligo przerwac suplementacje , czy moge przebywac na sloncu”
      Zejdź do 5.000, opalaj się śmiało, możesz zaprzestać przez miesiąc np, jak chcesz zejść do poziomu 100, ale
      trzeba sprawdzać.

  48. Mimii 18 maja 2017 o 09:18

    Cześć Pepsi! Dzięki za poruszenie tematu ciąży, który jest mi ostatnio bardzo bliski i ciągle w mojej głowie rodzą się nowe pytania, a lekarze niekonieczie umieją mi na nie odpowiedzieć… Jedna rzecz mnie bardzo męczy, ponieważ żeby wyregulować trawienie przed ciążą brałam l-glutaminę, Działała świetnie, załatwiałam się codziennie, a teraz niestety jest dużo gorzej. L-glutaminę odstawiłam, ponieważ nie znalazłam nigdzie informacji czy można ją stosować w ciąży. Zastanawiam się nad kupnem shape shake z Twojego sklepu, czy to jest dobry pomysł w ciąży? Czy pomógłby mi w moich dolegliwościach? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    1. Pepsi Eliot 18 maja 2017 o 09:31

      shape shake to raczej bardziej pokarm niż suplement, ale oczywiście powinnaś uzgodnić to z lekarzem prowadzącym, bo to praktycznie czyste białko. Jaki masz mieć bilans białka w diecie ciążowej? Jak tam Twoje nerki? Izolat serwatki właściwie jako jedyne białko zwierzęce nie zakwasza.

      1. Mimii 18 maja 2017 o 10:18

        Nerki ok, przed ciążą badałam się rezonansem i „wybiłam” z organizmu m.in candide i lamblie. Aktualnie suplementuje się wszystkimi wymienionymi przez Ciebie witaminami + chlorella i spiruliną. Jedyna rzecz jaka teraz mnie trapi to właśnie kwestia regularnego wypróżniania, bo jak pisałam wyżej to zmieniło się na gorsze. Mam niestety za sobą jedno poronienie i teraz mój lekarz woli dmuchać na zimne i niestety jestem na zastrzykach z herparyny i progesteronie. Boje się, że to może wpłynąć na żelazo, dlatego od samego początku biorę chlorellę, czy mogę sobie jeszcze jakoś pomóc aby uniknąć suplementacji żelaza? Bardzo chcę tego uniknąć, a podobno żelazo z pokarmu nie wchłania się tak dobrze, właśnie przez rozrzedzanie krwi herparyną. Czy mogłabyś mi coś poradzić?

        1. Pepsi Eliot 18 maja 2017 o 11:12

          a co z magnezem? Chlorek magnezu TiB świetnie załatwia te sprawy, łyżeczka do szklanki wody z cytryną rano. Pogadaj z lekarzem.
          Z chlorelli się żelazo o wiele lepiej wchłonie, gdy będziesz też brała witaminę C, nie musisz dokładnie w tym samym czasie.

          1. Mimii 18 maja 2017 o 11:40

            Biorę cytrynian magnezu … w tabletkach, ale jeśli polecasz inny to spróbuje :). A czy ta witamina C nie zaszkodzi w ciąży? Do tej pory suplementowałam 1000mg, ale teraz przestałam, ponieważ w ciąży to podobno nie wskazane, chyba że mniejsza dawkę?

          2. Pepsi Eliot 18 maja 2017 o 13:05

            Jak ciąża jest zagrożona to rzeczywiście nad rozrzedzaczami krwi trzeba się zastanowić, ale witamina C jest niezbędna w ciąży, a co do chlorku magnezu TiB, powoduje luźniejszy stolec, ale nie jest to jakiś laxigen czy coś w tym guście. z chlorku możesz łatwo rozbić też oliwę magnezową i smarować łydki i nadgarstki.

          3. grzegorzadam 18 maja 2017 o 15:48

            Poczytajcie o „vitamin C babies” dr Klennera:

            ”Na 300 pacjentek ciężarnych będących pod opieką dra Klennera przyjmujących zalecane przez niego dawki witaminy C podczas ciąży (4 g w pierwszym trymestrze, 6 g w drugim i 8-10 g w trzecim, z czego niektóre panie miały większe niedobory i wymagały podawania większej ilości np. 15-20 g na dobę):

            – żadna pacjentka nie poroniła
            – wszystkie miały poród lekki, krótki oraz mniej bolesny
            – po porodzie nie doszło do krwotoków w ani jednym przypadku
            – dzieci tych pacjentek były silniejsze, zdrowsze i miały większą masę urodzeniową (maluszki te były w klinice nazywane pieszczotliwie „vitamin C babies”) niż dzieci pacjentek nie będących pod opieką dra Klennera i nie biorących podczas ciąży dodatkowych ilości witaminy C.”

          4. Magda 8 czerwca 2017 o 21:13

            ale dlaczego większa masa urodzeniowa jest zaletą? nie mówimy tu o wcześniakach, tylko o dzieciach urodzonych w terminie. jest wiele badań mówiących o związku przyjmowania preparatów multiwitaminowych z wyższą masą urodzeniową (niekorzystne!). zastanawia mnie, jakie jest Wasze stanowisko, bo mam dylemat właśnie, odstawiłam preparaty multi zalecane rutynowo przzez lekarza, bez żadnych badań i biorę kw. foliowy, wit. D3 z K2 i DHA, możecie się wypowiedzieć? Z góry dzięki

          5. grzegorzadam 9 czerwca 2017 o 06:44

            z wyższą masą urodzeniową (niekorzystne!)”

            Dlaczego?

          6. Magda 9 czerwca 2017 o 13:19

            z wyższą masą urodzeniową (niekorzystne!)”

            Dlaczego?”

            a dlaczego kobiety z dziećmi powyżej 4kg są kierowane na cesarkę? organizm kobiety nie jest przyzwyczajony do rodzenia 4-5kg dzieci z olbrzymią głową..

          7. grzegorzadam 9 czerwca 2017 o 20:30

            organizm kobiety nie jest przyzwyczajony do rodzenia 4-5kg”

            Wcale nie jest przyzwyczajony.

            ”jest wiele badań mówiących o związku przyjmowania preparatów multiwitaminowych z wyższą masą urodzeniową ”
            Nie brać witamin?…

          8. Magda 10 czerwca 2017 o 00:25

            widzę, że bez sensu jest dyskusja z Tobą, bo wiesz swoje i tyle:) do tego nawet nie czytasz ze zrozumieniem – nie napisałam, żeby w ogóle nie brać żadnych witamin, wręcz przeciwnie, mówię o preparatach multi, gdzie są też wit. które są niepotrzebne, bo nie ma niedoborów w organizmie, podczas gdy lekarze zamiast najpierw zbadać poziom w organizmie, zapisują rutynowo takie preparaty, dlatego też wiele dzieciaków jest olbrzymich. A to że organizm „wcale nie jest przyzwyczajony”, to nie jest oczywiście prawda. Od zawsze kobiety rodzą dzieci, natomiast „postęp” powoduje to, że dzieci są faszerowane, często niepotrzebnie wit., a potem nie mają jak wydostać się naturalnie na świat, mówiąc kolokwialnie 🙂

          9. grzegorzadam 10 czerwca 2017 o 13:50

            ”W grudniu 2016 zakupiłam D3 …..
            Dzieciaki przestały chorować. Czasem jakiś mini katarek albo lekki kaszel, ale bez gorączki.
            Apteczka świeci pustkami, bo wcześniej pełno było syropów użytych po jednym razie, tabletek itd.
            Teraz słonko świeci, więc dwa tygodnie temu odstawiłam i 3-letni synek zaczął brzydko kaszleć.

            Wizyta u pediatry i taki oto dialog:

            – byliście u innego lekarza?
            – nie. Dlaczego Pani pyta?

            Kobieta nerwowo wertuje kartotekę.

            – byliście ostatni raz w październiku… (czyli 8 miesięcy temu!!!)
            – hmmm… to ciekawe, bo podaję dziecku witaminę D3 i dzieciak przestał chorować.
            – ale po co to? Ale nie trzeba tego dziecku dawać, ma więcej niż 1,5 roku, nie ma krzywizny. Proszę to w tej chwili odstawić, Pani to przedawkuje!!!
            – ale dziecko przestało chorować…
            – pani nie jest lekarzem, pani nie decyduje… Jaka to dawka?
            – jedna kropelka, czyli 2000IU.

            – zwariowała pani!!!! Odstawić to w tej chwili!!!! 400 jednostek to jeszcze ok, ale aż tyle???? Proszę tego nie podawać!

            Odebrało mi mowę, śmiać mi się chciało. To co ważniejsze? Zdrowie dziecka, czy regularne wizyty u lekarza?
            Nie powiedziałam jej, że sama biorę D3 i K2MK7 bo pewnie by policję wezwała. ( 😀 )
            A mnie od grudnia przestały boleć kości”

            Śmiać się czy płakać ? 🙂

          10. grzegorzadam 10 czerwca 2017 o 13:16

            Nie rozumiemy się, bywa.

            ”mówię o preparatach multi, gdzie są też wit. które są niepotrzebne, bo nie ma niedoborów w organizmie, podczas gdy lekarze zamiast najpierw zbadać poziom w organizmie,”

            Niepotrzebne? Powinniśmy mieć codziennie komplet 96 witamin i minerałów.
            Nikt tego nie zbada, jeżeli bierzesz profilaktycznie, organizm wykorzysta, resztę wydali.
            Mamy taki obronny bufor, mądry.
            Gorsze są niedobory!
            I właśnie w ciąży, pomimo zapotrzebowania i rozwoju, przestrzega się przed pobieraniem bardzo
            wielu witamin, o czym pisaliśmy tu wielokrotnie.

            Choćby przykład wit.C i protokoły Klennera. 😉

            ”dlatego też wiele dzieciaków jest olbrzymich”
            Nie znam tej teorii, przyznaję.
            Duże dzieci od multiwitaminy?

            Przestrzegałbym przed pobieraniem jakichkolwiek aptecznych ”witamin”.
            Lista dodatków bywa przerażająca. (barwniki, stearyniany, zlepiacze)

            ”natomiast „postęp” powoduje”
            Nie nazwałbym tego co się dzieje obecnie w medycynie postępem, wręcz odwrotnie.

            Przydałoby się wręcz ”uwstecznienie” czyli powrót do żywienia sprzed dziesiątek i setek lat.
            Wtedy żadna suplementacja nie byłą potrzebna.
            Przy tej ”agro-kulturze” i pestycydach to jest niewykonalne.
            Pobieranie witamin wystarcza czasami tylko na bieżącą.chelatację..

            Teraz łatamy dziury i wyrwy, bo organizm dalej tych cegiełek potrzebuje,
            a w jedzeniu nie otrzymuje.

            Miłego dnia życzę 😉

          11. grzegorzadam 18 maja 2017 o 16:52

            Jeszcze większe ”jaja” są z wit.D:

            ”w 1966 r. grupa kobiet ciężarnych, chcąc zapobiec wystąpieniu wu swych dzieci wad genetycznych
            wywołanych brakami wapnia, przyjmowała 100.000 I.U wit.D dziennie przez CAŁY CZAS TRWANIA CIĄŻY.
            Wszystkie dzieci urodziły się zdrowe!
            Należy zaznaczyć (!), że kobiety przyjmowały wit.D2.

            (D2 ma między 1/4 a 1/16 mocy wit. D3.) – czyli między 6.250 a 25.000 I.U D3.

            bigfarma rozdmuchała ryzyko zatrucia wit. D do niesamowitych rozmiarów pomimo
            wieloletnich badań, które tego nie potwierdzają (Pubmed)

            Równocześnie z odkryciem dobroczynnych włąściwości wit.D3, wprowadzono w przemyśle
            ”jednostkę międzynarodową” w celu dezorientacji konsumentów. (25 mg= 1000 (!) I.U .. Jak brzmi..

            Jednocześnie wypuszczono na rynek 3 leki antynowotworowe Dalsol, Deltalin i Drisdol.
            Te trzy leki to wit D3 w dużych dawkach- 50.000 I.U.. (sic!)

            W latach XX-tych wit. D była tematem ożywionych debat.
            Rząd USA zamówił na Illinois University 9-letnie (!) badania jej toksyczności.
            Popularna nazwa tych badań to tzw. raport Stecka z 1937 r.
            Badanie objęło 773 osoby i 63 psy…

            Wyniki raportu: ” uczestnicy eksperymentu otrzymywali dawki 200.000 I.U i więcej dziennie
            przez okres od 7 dni do 5 lat.
            Nie odnotowano żadnego zgonu. jeden z autorów przyjmował 300.000 I.U dziennei przez 15 dni
            bez żadnych skutków ubocznych.

            Dotyczyło wit D2, przeliczając zgodnie z powyższym to dawki o0d 12.500 do 50.000 I.U.

            Dlaczego nie uczą tego lekarzy teraz?…

        2. grzegorzadam 18 maja 2017 o 15:38

          ”Jedyna rzecz jaka teraz mnie trapi to właśnie kwestia regularnego wypróżniania”
          Rosjanie polecają sodę i kropelki wody utlenionej, zaparcia znikną:
          http://www.pepsieliot.com/jak-pic-sode-na-3-sposoby-aby-spektakularnie-poprawic-swoje-zdrowie/
          Magnez , wit.C, witD i wystarczy.

          1. grzegorzadam 18 maja 2017 o 15:39

            ZAmiast heparyny.

  49. kindzia 25 maja 2017 o 13:48

    Tak na prawdę ja nie brałam, żadnych suplementów , tylko i wyłącznie folik mama. Raz spróbowałam jakiś zestaw witamin ale po nim mnie mdliło. Także nic nie łykałam, a starałam się jeść zdrowo.

    1. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 14:00

      to za mało, będą braki

  50. Gosia 25 maja 2017 o 14:47

    Witam, czy Spiruline można brać w okresie karmienia piersią a jeśli tak to czy w standardowych dawkach? Dziękuje.

    1. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 15:36

      można, o ile dziecko nie reaguje alergicznie, więc tak jak z każdym pokarmem, zaczynamy od minimum minimorum, naweT od ćwiartki tabletki, tak jak zaczynamy podawać dzieciom sirulinę (roczne może brać 1 gram dziennie)

      1. Gosia 25 maja 2017 o 17:04

        Dziękuje za odpowiedz. Chciałam jeszcze dopytac o kwestie brania spiruliny i witaminy c (gdyż taka biorę aktualnie).

  51. Magda 29 maja 2017 o 08:45

    Witam serdecznie, mam pytanie odnosnie suplementacji B12 w ciazy. W 3cim trymestrze wyszla mi lekka anemia- jak to ocenili w UK i kazali rozpoczac pobieranie zelaza. Jednak poczekalam i zrobilam badania w PL, okazalo sie ze zelazo mam w normie ale B12 bardzo ponizej- 146 :/ Mam B12 z TiBa 500mg ale nie wiem czy moge tak sobie suplementowac? Bede mega wdzieczna za rady:)

    1. Pepsi Eliot 29 maja 2017 o 11:41

      nie jestem lekarzem, ale moim zdaniem trzeba brać 1 tabletkę dziennie do śniadania, a chlorellę przed.

  52. grzegorzadam 11 lipca 2017 o 12:55

    Dawny sposób sprawdzania płci nie narodzonego dziecka

    ( wywodzący się chyba z Sumeru,zapisany również na Egipskich papirusach) to ziarno pszenicy i jęczmienia zanurzone w moczu ciężarnej kobiety.
    Zależnie od tego, które ziarno pierwsze wykiełkowało, taka była płeć dziecka.
    Gdy pierwszy kiełkował jęczmień rodziła się dziewczynka, gdy pierwsza kiełkowała pszenica, rodził się chłopiec.
    Ten dawny sposób był sprawdzany współcześnie, okazał się niezmiernie wiarygodny, w 99% potwierdzał teorię.
    A, zatem były dwa rodzaje ziarna, bardziej stary jęczmień i późniejsza pszenica. z kobiecością , Wenus i kusz związany jest jęczmień nie pszenica.”
    🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się