logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
484 online
54 213 927

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czy stryj faktycznie nabawił się dny moczanowej od jedzenia owoców?

    kukurydza fioletowa

    Czy stryj faktycznie nabawił się dny moczanowej od jedzenia owoców?

    Purple Corn 100% Organic This is Bio, czyli super antyoksydant

    Purple Corn 100% Organic This is Bio, czyli super antyoksydant

    Jolks Możni,

    Nigdy nie chciałam się z tym zgodzić, bo to jakby układać kilka diet dla koni wyścigowych w zależności od ich grupy krwi, a więc nigdy nie chciałam się zgodzić z tezą, że dla zdrowych ludzi powinno się dobierać diety indywidualnie. Akurat dopasowane do ich typów spożywczych.

    Być może będę musiała rzecz odszczekać, tym bardziej, że TMC, czyli tradycyjna medycyna chińska również o tym mówi, czyli o ludziach, którzy muszą jeść więcej białka i tłuszczu, bo będą niedożywieni. To są wojownicy?

    No więc jak to jest z dną moczanową?

    Co faktycznie może doprowadzić do tej bardzo bolesnej sytuacji, gdy sztywniejące obrzmiałe stawy reagują stanem zapalnym na nadmiar kryształów kwasu moczowego? Jednym słowem robi się bardzo kwaśno i nie do zniesienia rwąco.

    Kiedyś nazywano dnę moczanową, podagrę, alias artetyzm „chorobą bogaczy”, bo można było się jej nabawić obżerając się nadmiernie, ale jeszcze częściej powodowały ją głodówki, czy zwykłe odchudzanie się.

    A któż kiedyś musiał się odchudzać po obżarciu, jak nie bogacz?

    Dna moczanowa może wystąpić w każdym stawie ciała, ale najczęściej pojawia się w dużym palcu u nogi.

    Każdy, kto widział swojego stryja krzywiącego się z bólu przy kolejnym ataku podagry, i miał możliwość zobaczenia jego palucha, obiecał sobie każdy, że sam do tego nigdy nie dopuści.

    Jak większość chorób zwyrodnieniowych, ta także jest trochę dziedziczna, wtedy nazywamy ją pierwotną dną moczanową, albo wtórną, tym bardziej, gdy w czasach pacholęcych pijemy głównie dosładzane napoje.

    Ta wtórna zwykle towarzyszy innym nieprzyjemnym chorobom, jak cukrzyca, przewlekła choroba nerek, wysokie ciśnienie krwi, wysoki poziom cholesterolu, chociaż to teraz podobno rzecz bardzo niepopularna, żeby się tym trapić (ja bym nie była tego taka pewna), choroby serca, czy nawet białaczka.

    Kto jest najbardziej narażony na ataki podagry?

    No ten, który ma wysoki poziom kwasu moczowego, czyli pochłania dużo białka zwierzęcego, w tym owoce morza, oraz popija rzecz fruktozą.

    Ale czy na pewno?

    Mówi się jednak, że cząsteczka cukru powoduje znacznie więcej szkód nić jakakolwiek inna cząsteczka. Dlatego punktem wyjścia jest normalizacja swojego poziomu cukru we krwi i insuliny, właśnie przez dietę.

    Tak czy siak, dna moczanowa jest jedną z najbardziej bolesnych form reumatyzmu.

    Ale co stanowi optymalną dietę?

    Czy każdy może zostać frutarianinem na 811, z ogromną ilością węglowodanów na kilogram masy ciała (10g, sic!) bez względu na wiek?

    Upierałabym się, że tak, ale pod kilkoma warunkami:

    Że taka osoba umie również pościć każdego dnia i, że robi minimum 10 000 kroków każdego dnia i, że każdego dnia nawadnia się do tego stopnia, aby z dziesięć razy na dobę sikać białym/przezroczystym strumieniem moczu.

    Jak myślicie dlaczego należy się tak intensywnie nawadniać?

    To proste, chodzi właśnie o rozcieńczenie kwasu moczowego, bowiem kwas moczowy i fruktoza to dość zgrany duet.

    Na najbardziej podstawowym poziomie, atak dny moczanowej zazwyczaj wynika z zasiedziałego od lat wysokiego poziomu kwasu moczowego we krwi. Stan ten zwany jest hiperurykemią.

    Chociaż kwas moczowy zazwyczaj rozpuszcza się we krwi i przechodzi nieszkodliwie przez nerki, to jednak może się zdarzyć, że ciało będzie go produkować zbyt dużo, albo będzie za słabo wydalany wraz z moczem.

    Picie dużej ilości wody, już samo w sobie stanowi lekarstwo na hiperurykemię

    A więc co stanowi optymalną dietę dla każdego?

    Co trzeba robić, aby dobrze zarządzać cząsteczką cukru w swojej krwi? Skoro wydaje się, że do tego sprowadza się większość współczesnych bolączek.

    Każdy z nas ma swoje własne unikalne i indywidualne potrzeby żywieniowe i biochemiczne.

    A jednak?

    I wszystkie nasze wybory żywieniowe będą miały wpływ na stan naszego zdrowia. Może więc warto byłoby się zaklasyfikować do którejś z grup.

    Wiadomo, że propaguję tę pierwszą, czyli:

    typ 1
    Dieta wysoko węglowodanowa i nisko tłuszczowa (max 10% kalorii z tłuszczu), z ilością białka nie przekraczającą 10% kalorii

    typ2
    Dieta wysokobiałkowa, o wysokiej zawartości tłuszczu w diecie i zawierająca w sobie niewielką ilość węglowodanów (nie więcej niż 10%)

    typ3
    Dieta będąca mieszanką typu 1 i typu 2

    Jeżeli rzeczywiście tak jest, że różnimy się między sobą znacznie bardziej niż konie wyścigowe o różnych grupach krwi, to rzeczywiście nie należy się dziwić, że pewna żywność jak najbardziej zaliczana do zdrowej i ekologicznej może nie służyć nam tak dobrze, jak naszemu sąsiadowi.

    Jeżeli wypuścimy spod kontroli gigantycznie ważny czynnik, jakim jest nasz metabolizm, organizm nie będzie korzystał nawet z najlepszego pożywienia jaki mu dostarczymy.

    Dopóki nie zrozumiesz swoich unikalnych cech, być może będziesz jadł prowiant, który będzie omijał sprawy najwyższej wagi, w sensie znaczenia. Będzie doprowadzał do chorób i przyspieszał starzenie się ciała.

    Cielsko może, a nawet powinno być używane, smagane wiatrem i słońcem, pełne zmian mimicznych spowodowanych krzywieniem się z wysiłku, a przede wszystkim śmiechem. Gumofilc może być pomarszczony i miejscami przesuszony, gdy niezbyt przylega do mięśnia, ale ciało MUSI mieć moc.

    Zawsze, aż do końca. Widelec można odłożyć dopiero wraz z utratą ostatniego enzymu, to wszystko.

    Doskonale do tego wszystkiego pasuje nasza dna moczanowa.

    Pomimo tego, że powszechnie obwinia się, jako jej przyczynę, jedzenie zbyt dużej ilości puryn w pokarmach, czyli głównie podrobów, anchois, śledzi, szparagów i grzybów, ostatecznie nie ma głównego winowajcy.

    A raczej nie było, bowiem najnowsze badania związane z podwyższonym ryzykiem powstawania dny moczanowej wiążą się z konsumpcją fruktozy. Fruktoza powoduje produkcję kwasu moczowego w organizmie z ważnej cząsteczki energii adenozynotrójfosforanu.

    Kiedyś w Nowej Zelandii wśród Maorysów rzadko spotykano tę chorobę. Obecnie aż 10 do 15 % populacji Maorysów ma objawy dny moczanowej. Owoce morza, które uważa się za winowajcę dny moczanowej na wyspach Pacyfiku, faktycznie są w dużej ilości przez nich spożywane, ale oni jedli je od zawsze.

    Okazało się jednak, że obecnie Maorysi jedzą 50 razy więcej cukru i fruktozy, czyli bardzo upodobnili swoją dietę do tej amerykańskiej i zdecydowanie w tym zakresie różni się ona od tej, którą szamali ich przodkowie 100 lat temu.

    Skąd my to znamy?

    Badania opublikowane w Journal of American Medical Association wykazały, że osoby, które piją tylko jeden napój bogaty we fruktozę dziennie mają aż o 74% większe prawdopodobieństwo rozwoju dny moczanowej, niż ci, którzy piją ten sam napój raz w miesiącu.

    Osoby, które wypijały dwa, lub więcej takich napojów (uwaga, chodzi o napoje słodzone fruktozą!) dziennie były narażone aż o 97%.

    Fruktoza jest formą cząsteczki cukru prostego, którą najczęściej można znaleźć w kukurydzy, owocach i wielu słodzikach na bazie roślin, takich jak syrop z agawy i miód.

    Dobra

    Dobra, jak najbardziej uważam, że syrop kukurydziany nie jest dla nikogo dobry, czyli sztucznie wyizolowana fruktoza, a jak amerykańska, to pewnie jeszcze GMO, ale jak się ma do tej historii przepis na dnę moczanową prosto ze znanej książki „Jude’s Herbal Home Remedies”?

    Jude Todd rekomenduje obok herbatki z liści czarnej porzeczki ( łyżkę stołową posiekanych, suszonych liści, zalewamy szklanką wrzątku, parzymy przez 10 minut pod przykryciem i pijemy napar 3 razy dziennie), napar z pędów wiśni.

    Oto przepis na tę kontrowersyjną herbatę ziołową:

    Weź jedną filiżankę łodyg wiśni, zalej dwoma szklankami wody i doprowadź do wrzenia. Gotuj na wolnym ogniu przez pół godziny. Następnie odcedź wywar i dodaj 2 szklanki miodu (nie przesłyszałeś się) Wypijaj miksturę 3 razy dziennie.

    Więc mamy kolejny przykład na rozbieżność jeżeli chodzi o fruktozę.

    Nasi doradcy żywieniowi gubią się i błądzą, do jednego worka wkładają całe owoce i syrop z kukurydzy.

    Mówi się przecież o zbawiennym wpływie wiśni i truskawek.

    Dodam też, że można jeszcze zebrać listki młodych truskawek i również będą nadawać się na herbatę kojącą dnę moczanową.

    Ale coś mi tutaj nie gra

    Gdy spojrzymy na domowe statystyki, to okaże się, że więcej owoców jedzą kobiety, a na dnę moczanową zapadają przede wszystkim mężczyźni i to wcale niekoniecznie starzy, byle tylko zajadali się rosołem.

    Jeżeli ktoś zapyta mnie o zdanie w temacie dny moczanowej uzyska następującą odpowiedź:

    Usuń flaszki ze swojego życia
    Dużo się ruszaj, naprawdę dużo, żebyś był sprawny
    Nie odchudzaj się, ani nie głoduj, bądź po prostu szczupły
    Badaj kwas moczowy, cukier i insulinę na czczo
    Jedz dietę jak najmniej przetworzoną, w dużej przewadze surową, wysoko węglowodanową, nisko tłuszczową i z właściwą podażą białka, czyli campbellowskimi 10%.
    Pij niesłodzony organiczny sok z wiśni i truskawek
    Nie gardź octem jabłkowym
    Nie jedz przetworzonych węglowodanów typu zboża

    I najważniejsze:

    Pij dużo czystej wody. Pij małymi łykami i rozkoszuj się. Pij tyle, żebyś oddawał przezroczysty mocz 10 razy dziennie.

    Powołując się nie tylko na Durianridera, bo ktoś mógłby pomyśleć, że mam szajbę, trochę mam, ale to w didaskaliach, wracając, powołuję się między innymi na książkę Billa Gottlieb.a „ Alternative Cures” , który twierdzi, że dnę moczanową leczy się po prostu wodą i koniec w temacie.

    Referencje: 1
    „Jude’s Herbal Home Remedies: Natural Health, Beauty & Home-Care Secrets;” Jude C. Williams, Jude Todd; 2008
    „Chinese home remedies: harnessing ancient wisdom for self-healing;” Lihua Wang; 2005
    „Alternative Cures: More Than 1,000 of the Most Effective Natural Home Remedies;” Bill Gottlieb; 2008

    – No ale wspominałaś Pepsi, że są jeszcze inne typy spożywcze.

    – No dobra, myślałam, że już o tym zapomniano.

    Takie osoby powinny usunąć ze swojej diety jak najwięcej fruktozy, w tym tej z całych owoców i skupić się na jedzeniu owoców o niskiej zawartości fruktozy, czyli truskawkach, jagodach, cytrusach, oraz tłuszczach takich jak awokado, czy olej kokosowy. Powinny unikać syropów, zbóż, wiadomo, że alkoholu.

    Tylko, że to mi przypomina osobę, która chciałaby być tylko trochę w ciąży.

    Niby trzeba unikać owoców, ale one właśnie leczą, niby trzeba obawiać się fruktozy, ale miód okazuje się remedium, niby białko zwierzęce jest spoczko, ale rośnie od niego stężenie kwasu moczowego, niby tłuszcze są bardzo dobre, ale podroby i owoce morza, nasilają ataki podagry.

    Tylko woda jest bezkompromisowa


    życzę Możnym wspaniale nawodnionych ciał i niskiego kwasu moczowego
    pepsia

    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też gałką na to:

    Jak lekko smacznie i w lazurowych błękitach zmniejszyć stan zapalny, w tym stawów?

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 6 933 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Kosmita 8 czerwca 2015 o 22:25

      no dobrze to co jak wciągam 25 bananów dziennie i w szejkach nie dodaje wody i dojem troche owoców i jakieś ziemniaki gotowane z surówką i jedną herbatę miętową i nie sikam 10 razy dziennie tylko mniej i mocz jest słomkowy to co znaczy za mało wody mam i będzie źle ??? będę się kwasił ? bo dużo wodnistych owoców powoduje że musze zwiększyć jeszcze ilość wody ??? uspokoj mnie bo ja oszaleje…

      1. pepsieliot 9 czerwca 2015 o 09:08

        pijże Kosmito, a najlepiej jeszcze zbadaj kwas moczowy, oraz dla spokoju insulinę oraz cukier na czczo

    2. Kosmita 9 czerwca 2015 o 10:59

      cukier na czczo mam 90 – 99 po posiłku 110 około, mam urządzonko. insulina i kwas oraz reszta badań będą w ciągu kilku dni. zrobiłem wszystko oprócz kobaltu i jodu bo razem kosztowały 380 zł dodatkowo. za wszystko zapłaciłem około 640 zł. Podałem liste z Twojego wpisu o kategorii badania krwi i moczu i z wpisu „Magnez i wszystko jasne” Jak otrzymam wyniki spróbuje je przeanalizować głębiej i oczywiście skorzystać z Twojej łaskawości. A pomożesz przecież pomimo, że jeszcze niepisałem oficjalnie że Cię lovciam 🙂 Góra z Górą się nie zejdzie ale kosmita z kosmitką zawsze i bez słów 😉

      1. pepsieliot 9 czerwca 2015 o 11:19

        lovciam2

    3. hebe 9 czerwca 2015 o 11:03

      Witaj Pepsi, sorki że tutaj mam pytanie czy poruszałaś gdzieś temat zdrowego odżywiania kotów czy psów? Boli mnie to, że my się zdrowo odżywiamy a nasza futrzana pociecha niekoniecznie… eh… 🙁

      1. pepsieliot 9 czerwca 2015 o 11:18

        niestety jeszcze nie

        1. Kosmita 10 czerwca 2015 o 14:59

          Pamiętam jak czytałem rewolucję zielonych koktajli boutenko gdzie wspominała entuzjastycznie o karmieniu psów i kotów zielonymi szejkami. Pojawiało się jeszcze wtedy pokorniej WTF… 😉 albo ale o o ooo oooco ch chchodzi :):):)

          1. delilah 13 czerwca 2015 o 11:49

            Poczytajta sobie o BARF-ie.
            pozdro.

    4. Matt 9 czerwca 2015 o 13:40

      Pepsi, moze tak troche w pobocznym temacie, ale bliska mi osoba, dosyc mloda cierpi na narazie lekkie objawy rwy kulszowej. Ma 26 lat. Chcialaby cwiczyc, biegac, normalnie to robila do czasu az nie pojawily sie bole. Lekarze, fizjoterapeuci nie potrafia nic zaradzic. Chodzi o to, zeby bol przeszedl i znow mogla wpasc w rytm cwiczen. Jest cos co bys poradzila w tym temacie?

      1. pepsieliot 9 czerwca 2015 o 16:24

        B complex, kurkuma, będzie wpis

    5. marek13 10 czerwca 2015 o 01:00

      hej Kosmita. Twój dylemat radykalnie rozwiąże zastosowanie się do porad z artu „Nawodnienie w sporcie” Marcina Mosiejki. Pozwolę sobie zacytować kluczowa frazę: „…jeśli po powrocie z ćwiczeń ważymy 1,5 kg mniej, wówczas powinniśmy wypić dodatkowo minimum 1,5 litra wody.”
      U mnie nawadnianie jest niejako wymuszone przez lenistwo: mam dosyć wysoka antresole, przed zaśnięciem idę się odlać i wdrapuje się na gałąź z 3 butelkami Hepara ( woda mineralna w litrowych butelkach ). A potem nie ma zmiłuj się, mogę sobie nasikać do tej butelki dopiero jak wypije mineralkę. Zapewniam Cie, kolor moczu jest transparentny, kwasice to mam, ale w … doopie. W dniu za dużo się dzieje i niestety zapominam pic dostatecznie, ale do szejka zawsze wlewam szklankę i pol bo jest za gęsty i zachowuje się jak ciało stale a nie jak ciecz.
      Kiedyś dojechałem na wtyk na pol maraton, bo popierniczyłem godziny i zabrakło mi czasu na wpompowanie w siebie zwyczajowych 2 litrów wody przed startem. Bardzo slaby wynik końcowy i morale podczas biegu bardzo słabe.
      Generalnie po przejściu na surowizny podaż na wodę zwiększyła mi się o 25 %.
      Pozdrawiam serdecznie !

      1. pepsieliot 10 czerwca 2015 o 11:40

        Marku wszystko supcio, pod warunkiem, że uznamy Marcina za autorytet w tej dziedzinie, bowiem nie każdy i nie na każdym etapie życia poradzi sobie z taką ilością wody. Z tym nie ma żartów.

    6. Kosmita 10 czerwca 2015 o 12:04

      Ja jakieś 3-4 miesiące wstecz wydaje mi się dostarczaniem za dużo wody w stosunku do tego co zjadłem. A NIE dojadalem, zresztą nie dojadalem przez 2 lata około. Teraz być może troche niedopijam bo dużo glukozy przerabiam.

    7. marek13 10 czerwca 2015 o 13:02

      Hej! Oczywiście wszystko zależy jak organizm przyjmuje zawyżona ilość wody. Ja zakładam, ze skoro kiedyś organizm przyjmował masę E – trucizn, ilości białka i tłuszczu jak dla górnika, to teraz odrobinę więcej H2O nie zaszkodzi, a pomóc może. A poza tym to tyle było o kupach/odchodach/stolcach [ niepotrzebne skreślić ], wiec chciałem trochę sprowokować dyskusje o sikach. Dla mnie Marcin ze swoja teoria nawadniania po prostu idealnie wpisał się w moje zwyczaje, nawet jak wrzucałem mięso i inne przetworzone „specjały” wody piłem dużo. Do tego Jego matematyczna metodologia przemawia do mnie: brakuje 2 kg wiec wypij 2 litry.
      Jezus Kosmita! Ja bym po jednej herbatce miętowej i tak wyparował !!! Pijże Kosmito !!!
      Pozdrawiam na maxa !!!

      1. pepsieliot 10 czerwca 2015 o 14:23

        pijmyż więc

    8. Kosmita 10 czerwca 2015 o 15:15

      Przekonano mnie co rzadko się zdarza 🙂 dodam szklankę wody do każdego szejka a jest ich dwa. I walne ze dwie szklany wody dodatkowo. I zobaczę na moja mordę bo kiedyś paszcza wyglądała gladko jak na manekinie mimo że strasznie mało jadłem. teraz wyglądam gorzej. Wraz ze skokiem kalorii z obnizyłem drastycznie wodę. Ph moczu mam 7. Czyli obojętny czyli chyba jest ok.

    9. Kosmita 10 czerwca 2015 o 15:36

      Marek dzięki i też pozdrawiam. czyli rozumiem, że regularnie trenujesz a jedzonko jak ? Surówką w przewadze, Dorzucasz gotowane. Chodzi mi o to jak z kaloriami bo mi jeszcze łatwo na samych owocach nie dojesc.

    10. marek13 10 czerwca 2015 o 23:40

      witaj Kosmita ! Regularnie trenowałem i to jeszcze niedawno. Miesiąc i kilka dni jestem na surowiźnie i centralnie wymiękam, brak mi sil na moje aeroby. Cala energia idzie w oczyszczanie, tak przypuszczam. Dopiero w ostatnia sobotę „machnąłem” jeziorko tam i z powrotem ( 2 km). Ale to wyjątek, który potwierdza pewien ogólny stan niemocy. Widze tez powolna tendencje zwyżkowa i tylko to daje mi sile, by dalej jeść tylko surowizny, bo dieta sama w sobie jest kosmiczna (tutaj szybko nadmienię ze dla mnie kosmiczne to po prostu zajebiste ).
      Nie liczę żadnych kalorii, muszę czuć się syty. Niedawno zczailem, ze te duże ilości bananów to energia. Wieczorem długo żuje warzywa: burak, seler, czosnek, szparagi,pomidory, ogóry, itp. itd. Zielone liściaste miksuje z bananami i daktylami w dniu, jest tych szejkow ze 3. NO I TA WODA. WYPIJAM OD 5 DO 6 LITRÓW.
      Z tego co pamiętam oddajesz się praktykom medytacji,w związku z tym na pewno masz inne zapotrzebowania. Ja mam osobowość nerwicowa, żeby nie popaść w depresje muszę się dużo ruszać. Zazdroszczę Ci spokoju.
      Pozdrawiam !

    11. Kosmita 11 czerwca 2015 o 13:21

      Ja praktykom medytacji ? Nieeeee . Chyba, że rozkminianie i stawianie ryzykownych hipotez po to żeby za dużo nie praktykować nazwać medytacja 😉 spokoju też mi nie możesz pozazdrościć bo sprzeczność i niepokój to moja „natura”. Tyle że jestem mniej żywy niż Ty na codzień. Inny temperament. Ty pewnie jesteś sangwinikiem, entuzjasta. Oczyszczanie zachodzi owszem. Ja od lat miałem problemy z zatokami, miałem torbiel 2,5 cm. Przez kilka miesięcy dzień w dzień niemalże ciągle smaralem białym albo przeźroczystym sluzem, albo ropnym, to nie było normalne, w ciągu dnia kilka razy musiałem coś z siebie wyrzucić. Czuję że toto było związane z dużą ilością wody jaka dostarczalem więc organizm mógł nadmiar walić do sluzowek nosa i zatok nieustannie więc miałem szansę na ich oczyszvzenie. Migdały były ciągle zanieczyszczone co wskazywalo na wzmozona pracę immunologicznego. Dużo by pisać o tym wszystkim… Po alergiach pozostal jedynie slad. Spadlem na wadze po 2 miesiącach 14 kg. Przez kolejne 2 lata jeszcze 3-4 kg. A wg kobiet wygladalem smacznie. Teraz niestety nie jestem tak atrakcyjny a tylko dlatego że chudy. Po zwiększeniu ilości bananów do około 20 -25 jako baza trochę na wadze podskoczylem. Ale jest ale. Czyli pytanie. W jaki sposób to wszystko zrobisz !? Z tymi spadkami energii to często a nawet częściej niż by się wydawało to po prostu brak kalorii. Owoce i warzywa mają dużo błonnika więc musisz jeść dużo a już zwłaszcza jak jesteś aktywny a tym jeszcze bardziej jak masz B. Szybka przemianę. Albo zjedziesz na wadze jak masz z czego albo rozlozysz się psychicznie jak jesteś emocjonalnie niedojrzaly albo zmienisz się w flegmatyka 😉 ja zapłaciłem duży koszt za upór, za wiare ze to prostsze niż w rzeczywistości jest. Chociaż może potrzebowałem tego. Każdy ma swoją ścieżkę bledow które musi popełnić żeby się nauczyć. Moim oczywiście skromnym zdaniem 😉 po prostu bądź czujny i obserwuj co z ta energia. mi właśnie zawsze brakowało ruchu chociaż na siłownię chodziłem, dużo na rowerze jeździłem ale to były zawsze okresy. Nie mam aktywnosci jako potrzeby na co dzień. Ciężko mi być entuzjastą !

      1. pepsieliot 11 czerwca 2015 o 17:42

        większość ludzi nie ma potrzeby na aktywność, to największa bolączka,mają za to potrzebę posiedzieć na necie kilka godzin

    12. Kosmita 11 czerwca 2015 o 19:23

      Większość robi dobra robotę, daje dobry przykład jak nie myśleć i jak nie robić. Na barkach mniejszości spoczywa inny ciężar 😉 większość i mniejszość się uzupełniaja w drodze do prawdy.przeważnie w atmosferze zrozumienia i życzliwości 🙂 idę przypomnieć mojemu ciału o jego funkcjach 🙂

      1. marek13 12 czerwca 2015 o 14:02

        No i mam co chciałem, prowokowałem do dyskusji i zostałem rozkodowany jak przesiadujący za długo przed netem. Przyznaje się: istotnie lubię raz na tydzień zarwać noc i poczytać. za to inne noce w miarę uregulowałem.
        Przy następnej lekturze dotrę do artów o przewodnieniu organizmu. Boje się, ze przeginam; Czyli to silne pragnienie to może jakiś fallstart, iluzja. Zgłębię temat.
        Pozdrawiam ekipę świrów witariańskich !!!

    13. marek13 12 czerwca 2015 o 15:41

      Kosmita, poruszyłeś dużo zagadnień. Musiałem Cie z kimś pomylić w kwestii medytacji.Ja tez nie medytuje na zasadzie mruczenia ooommm, nie moja bajka, ale mi się podoba ich pookładanie w bańce.
      No tak, jest „ale” przez wielkie A w dodatku z: „?!” Jak trenować jak kiedyś, z taka sama intensywnością, nie tracąc na wydajności i sile i jednocześnie odżywiać się RAW ?! Mówiąc: kiedyś mam na myśli okres przed majem, kiedy wrzucałem wegetariańskie ama, w tym dużo kalorycznych historii, przetworzonych, itp,itd. Odpowiedz jest wielowymiarowa. Po pierwsze jeszcze nie wiem. Po drugie: przypuszczam, ze jednak trening będzie musiał być mniej intensywny jednak. Obecnie nawet nie próbuję szarpać się za mocno z organizmem. Rower to stałka ( wykonuje dużo obowiązków przemieszczając się przez miasto tam i nazad ) , pływanie wraca i do normy, bardzo zal mi biegów, ale nie czuje się na silach a na narty mam czas do zimy, czyli te kilka miechów. Znawcy tematu utrzymują, ze cale konwertowanie na inny tryb zasilania trwa do roku. Na to czekam, wtedy nie liczy się kalorii, tylko ile energii świetlnej ( ze słońca) jest w materii ( spożywczej ). Tak czy owak jak zjesz 20 bananów więcej niż zwykle coś powie Ci: co do licha, jeszcze sterczysz w miejscu?
      Ubyło mi 5 kg, ale mówią ze nie widać, za to ja to czuje i jest mi lepiej. Najgorsze co mogłoby mi się przytrafić to zostać wychudzonym flegmatykiem z rozkładem psychicznym. Zakładam, ze będzie całkiem odwrotnie.
      Kosmita, jak laski na ciebie nie lecą, bo jesteś za chudy, to może zaakceptuj ten fakt. Albo pij więcej szejków. Na pewno przytyjesz i problem rozwiąże się sam. W każdym razie dla mnie dużo ważniejsze jest wejść na jakiś 3 tysiącznik i zjechać z niego na nartach niż odgrywać ten sam nudny scenariusz. Natura nas w to wmanewrowała żeby przedłużyć ciągłość gatunku tylko i wyłącznie. Ok. to było może ciekawe w wieku nastoletnim. Ale my nie jesteśmy już dziećmi, więcej: mamy sami dzieci.
      Niestety mylisz się co do mojego entuzjazmu. To tylko projekcja, do tego dążę, wewnątrz smutek i pustka. Jak sobie wrzucę jakiś projekcik, to mi weselej, bo dążę do niego.
      Pozdrawiam z serca !!! Wierze, ze każdy znajdzie spokój aby wykminic zastosować właściwa strategie działania.

    14. Agnieszka 28 października 2015 o 12:38

      Czesc Pepsi, pisze tutaj bo moje pytanie pasuje do tematu, mimo ze to sprzed paru miesiecy. Jestem 5 miesiecy po porodzie, obecnie karmie piersia. Nie bede sie rozpisywac o dolegliwosciach jakie teraz odczuwam, generalnie czuje sie gorzej niz przed ciaza, przed ktora zrobilam warzywno-owociwy detoks i czulam sie super. Zrobilam niedawno sobie analize pierwiastkowa wlosa i wyszlo pare rzeczy jednak jedna martwi mnie najbardziej bo nie wiem skad sie wziela- wysoki kwas moczowy, a przez to rowniez wysoki wapn i magnez. Grozi mi osteoporoza wg analizy choc ja sie podagra bardziej martwie.. Nie jem duzo miesa, wieprzowiny i wolowiny w ogole od kilku lat, raz na tydzien jagniecina, czasem kurczak, nigdy nie pilam duzo, tylko wino jesli juz, a od ponad roku gdy zaszlam w ciaze nie pije w ogole. Pod koniec ciazy dosc mocno spadlo mi zelazo i jeszcze w ostatnich badaniach KRWI w sierpniu poziom byl dalej niski, api ten kwas moczowy wlasnie wysoki. Nigdy wczesniej nie mialam z tym problemu, ani z anemia. Moje wyniki jeszcze sprzed roku, z pierwszego trymestru ciazy sa prawidlowe, a niestety jadlam wtedy tzw shit ( w moim przypadku nie tyle fast food czy slodycze sle bialy chleb i serki topione…ktorych normalnie nie cierpie ale tylko po nich nie wymiotowalasm)bo na widok zdrowego jedzenia, ktore normalnie uwielbialwm, czyli warzyw ( owoce mniej) dostawalam mdlosci i wymiotow, dopiero OK 5 miesiaca dieta w miare do normy wrocila. Jak wyszla ta anemia zaczelam brac chlorelle przez 2 tyg ale zaczelam dostawac mdlosci i wymioty wiec zaprzestalam, na szczescie hemoglobina wrocila wtedy do normy. Poza tym zaczelam jesc duzo surowego szpinaku, moze od tego ten kwas moczowy… Peps ratuj, nie mam teraz z dzidziusiem czasu zeby wertowac internet, szukalam tylko mniej wiecej i wszedzie, wlacznie z lekarzami tutaj, mowia to samo- mieso, alkohol, ew. Fruktoza, ale watpie zeby to mnie dotyczylo, jakmpisalam wyzej.unikam od lat przetworzonego jedzenia, od ponad roku prawie nie jem glutenu i nabialu (czasem sie zdarza ale rzadko i gdy naprawde nie mam wyboru/czasu/mozliwosci). Nie wiem co jesc a czego unikac zeby ten kwas spadl, bo obecnie niestety wg badania jestem zakwasxona kwasem mocxowym 🙁 czy to wynik for ciazy i porodu i dac sobie po prostu czas? Czy moze zaczac dzialacy…tylko jak. W tej analizie zalecili suplementacje ale wielu rzeczy nie moge przyjmowac ze wzgledu na karmienie. Bede najwdxieczniejsza za jakas wskaxowke… Dziekuje

      1. pepsieliot 28 października 2015 o 13:20

        Najpierw zacznij od picia dużej ilości wody w porcjach podzielonych. Rano 1.5 litra, w ciągu dnia też trochę i przed snem też dużo, masz sikać 10 razy dziennie białym moczem i kwas moczowy spadnie. Nie jestem lekarzem.

        1. Agnieszka 28 października 2015 o 16:13

          Wiem ale sporo wiesz i na pewno gdzies tam otarlas sie o takie czy inne przypadki wiec lepiej spytac Ciebie niz siedziec z zalozonymi rekoma obrazonym na lekarzy tzw tradycyjnych ktorzy wszystkim powiedza to samo. Dzieki jeszcze raz, zaczne pic wiecej I przebadam poziom kwasu moczowego za jakis czas

    15. grzegorzadam 16 listopada 2015 o 16:31

      Dr Walter Last o dnie, artretyzmie, mięsie, cukrze, fosforze i innych:
      ”Jak wyleczyć się z artretyzmu” – rozdział z książki:

      http://www.nexus.media.pl/ksiegaqc/files/jak_wyleczyc_sie_z_artretyzmu_fragment.pdf

    16. 3qm 28 lutego 2017 o 00:52

      Istnieje jeszcze 4 typ tzw ketogenny, 75% T, 20% B i 5% W. Co do tego „sikania” 10 razy dziennie to nierozsądne. Nie ma się przez Ciebie przelewać woda jak przez sito ale ma zostać w Twoich komórkach. Oczywiście, że mocz ma być lekko żółtawy. Duże znaczenie ma jak pijesz wodę i z czym. Pzdr.

      1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 07:50

        nie na surowej 811, jest to frutarianizm właściwie, należy pić tak jak powiedziałam

    Dodaj komentarz