logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
168 online
54 072 979

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czy surowe pokarmy są na pewno lepsze niż podgrzewane?

    raw-food-image

    Czy surowe pokarmy są na pewno lepsze niż podgrzewane?

    Czyli ocena sensowności rozróżniania toksyn naturalnych i nienaturalnych

    Omega 3 TiB, zero metali ciężkich i transów

    Omega 3 TiB, zero metali ciężkich i transów

    Joł Możnym,

    Bruce Nathan Ames (ur. 16 grudnia 1928), amerykański biochemik w 1990 omówił skutki działań syntetycznych kontra naturalnych substancji chemicznych w organizmie, a jego argumenty można rozszerzyć na pytanie o cząsteczki Maillarda, czyli brązowienie pokarmów w wyniku podgrzewania.

    Przyjmuje się przez zwolenników „Instynktownego Żywienia”, że ponieważ rośliny od dawna są częścią ludzkiej historii ewolucyjnej, to podczas gotowania możemy do nich zastosować te same mechanizmy, które zostały opracowane dla gotowanego mięsa i ryb, więc jedząc je (rośliny) na surowo pozbędziemy się toksyczności i jako naturalne produkty uchronią nas przed cząsteczkami Maillarda.

    Ale to założenie jest błędne z kilku powodów:

    Wiele różnych naturalnych toksyn powoduje raka u kręgowców. Zatem żadna żywność nie jest wolna od toksyn, a organizm już opracował sobie mechanizmy radzenia sobie z naturalnymi toksynami, do tego wątroba i inne narządy są wyposażone w mechanizmy detoksykacji produktów Maillarda, co najmniej w pewnym stopniu. Oczywiście u jednego to idzie lepiej, zaś u innego gorzej.

    Egzogenne toksyny spowodowały ewolucję u zwierząt w celach obronnych, czyli złuszczanie się powierzchniowych warstw jamy ustnej, przełyku, żołądka, jelit, okrężnicy, skóry i płuc.

    Do tego dochodzą ogólne mechanizmy detoksykacji, takie jak przeciwutleniacze, czy środki alkalizujące.

    Następnie bezpośrednie wydalanie toksyn z wątroby i komórek jelit.

    No i naprawa DNA.

    Współczesna „naturalna” żywność może zawierać zupełnie nowe substancje dla doświadczenia nowych „wrażeń” w ludzkim organizmie

    Bardzo niewiele roślin, które człowiek je w czasach współczesnych były obecne w diecie starożytnych afrykańskich łowców – zbieraczy, a przecież są to nasi oryginalni przodkowie.

    Nowa żywność to kakao, ziemniaki, pomidory, awokado, mango, oliwki i owoce kiwi.

    maxresdefault

    Ponadto warzywa kapustne, bo w starożytności na przykład kapustę używano tylko do celów leczniczych, czyli od czasu do czasu, w związku z tym można je zaliczyć do prawie „nowej” żywności.

    raspberry + blackberry small

    Niektóre anty-kancerogeny w diecie mogą nas chronić zarówno przed sztucznymi jak i naturalnymi substancjami rakotwórczymi

    grape3

    naturalny anty-kancerogen

    Niestety synergiczne działanie toksyn rakotwórczych, czy są naturalne czy nienaturalne, może tylko mnożyć zagrożenie

    Niektóre naturalne, podobnie jak nienaturalne toksyny mogą korzystać ze wspólnych ścieżek detoksykacji, ale też niektóre naturalne toksyny mają te same mechanizmy toksyczności jak syntetyczne toksyny.

    Czyli wiele mechanizmów detoksykujących jest wspólnych zarówno dla trucizn naturalnych jak i nienaturalnych, co za tym idzie ogólny charakter mechanizmów detoksykacji zaciera niektóre różnice pomiędzy zagrożeniami naturalnymi i nienaturalnymi.

    Czyli, że co?

    Jeść wszystko na surowo, czy zostawić również gotowane pokarmy?

    Powiem odkrywczo, że nic nie jest ani w całości czarne, ani w całości białe.

    Nawet w „dzikiej naturze” odżywcze wartości są korzyściami i jednocześnie są kompromisami, gdy ludzie muszą podejmować decyzje co do diety, czyli jeść surowe, czy też może gotowane.

    Gdy przyjrzymy się plemionom łowców-zbieraczy, nie zawsze może być tak, że najlepsze będą, czyli najbardziej odżywcze i pozbawione toksyn będą produkty w swej naturalnej postaci. Bardzo często okaże się, że lepsze dla człowieka, żyjącego w określonym środowisku będą gotowane rośliny.

    Tutaj dopiero widzimy jak rawfoodowskie ortodoksyjne idee o wolnych w toksyny produktach naturalnych i o ich przewadze nad gotowanymi są w rzeczywistości studiowaniem idealistycznych postaw nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością

    Na co więc zwrócić uwagę?

    Najważniejsze jest aby określić, jakie właściwości anty-odżywcze są najbardziej szkodliwe dla przeciętnego człowieka Zachodu

     

    food_vs_non_food_623x200

    to nie musi być aż tak oczywiste

    7161970017_08bd05e4b7

    albo takie mniej oczywiste

    Antinutrient, czyli anty odżywczy jest substancją, która nie zawsze jest toksyczna w sensie ścisłym, ale jednak jest dla naszego organizmu szkodliwa, ponieważ, albo hamuje trawienie niektórych składników odżywczych, lub też wiąże się z nimi podczas trawienia, aby zapobiec ich wchłonięciu, czyli absorpcji.

    Największym problemem około 30% ludności jest niedobór (poniżej 70% dziennego zapotrzebowania na substancje odżywcze): witaminy B-6, magnezu, wapnia, żelaza, witaminy A i C, a także utraty lizyny (niezbędnego białka egzogennego) w wyniku reakcji Maillarda i to głównie podczas procesu składowania. Czyli nie gotowania? WTF?

     

    W dużym stopniu dotyczy to również dzieci, starców jak i ludzi hospitalizowanych.

    Wpływ cząsteczek Maillarda, czyli właściwości anty żywieniowych w odniesieniu do witamin:

    Przechowywanie mleka przez 9 tygodni w temperaturze 60 ° C dało w skutek reakcji Maillarda średnie ubytki witamin (mniej niż 20%), w szczególności witaminy B-1 i B-6 . W temperaturze 70 ° C, nic nie zadziało się znacznie szybciej i dramatyczniej, gdyż zniszczenia witamin B-1, B-6, B-12, oraz kwasu pantotenowego w pożywieniu przechowywanym 3 tygodnie również traci się 50% wartości odżywczych.

    Dość szybko zaś niszczona jest witamina C podczas gotowania, ale też nikt nie mówi, żeby się przerzucić wyłącznie na pokarmy gotowane. Chodzi tylko o to, że nie ma logicznego/prozdrowotnego wytłumaczenia, aby być 100% na surowym.

    3b3cf369ebee106d_raw

    Jeżeli zaś chodzi o cząsteczki reakcji Maillarda, a minerały, to sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż z witaminami

    Na przykład, w przypadku gdy chodzi o absorpcję, lub inne czynniki wiążące typu chelatacja, jak to ma miejsce z kwasem fitynowym, ma na to wpływ nasiąkliwość dwuwartościowych minerałów.

    W przypadku, gdy występuje właśnie takie sporne zachowanie (pisałam o paradoksie wapnia), jon wapnia niekoniecznie przechowywany jest w kości, a wręcz przeciwnie dla osiągnięcia alkalicznej równowagi, kwas fitynowy może wpływać na utratę, czy też wydalanie wapnia z kości.

    Wykonano kilka badań w celu określenia, czy cząsteczki Maillarda wywołują pozbawianie nas minerałów, a wpływ na poziom cynku wydaje się być najbardziej problematyczny, a także żelazo i miedź.

    Jednak wyniki tych badań nie są jednoznaczne, chociaż akurat problemy z cynkiem ma wiele osób będących na stu procentowej witariańskiej diecie, gdyż zapewne wiąże się to z fitynianami zawartymi w ziarnach, które spożywają, ale także wegetarianie i weganie na zwykłej diecie mają te problemy.

    Gotowanie bardzo łagodnie odbiera potrawom cynk, największym powodem jest niejedzenie produktów zwierzęcych.

    rawlobstercooked

    W wyniku badań przeprowadzonych na szczurach karmionych pożywieniem zawierającym mieszaniny produktów reakcji Maillarta: glukozą, glutaminianem i MRP, znaleziono w ich moczu straty następujących minerałów: wapnia, magnezu, cynku i miedzi, zaś największe były straty cynku.

    Wiadomo, że dieta witariańska, jak żadna nie jest dietą idealną i nie ma potrzeby, aby się do niej modlić. Również wiele osobliwych sformułowań od jej wyznawców, okaże się przesadzonych, a niekiedy nieprawdziwych. Jednak jest to wciąż najlepsza forma odżywiania pod warunkiem, że nie będziemy ortodoksyjnie podchodzić do bycia 100% raw, szczególnie w Polsce i szczególnie w zimie, bo jak widać gotowanie nie jest aż takie straszne.

    29recipehealth-articleLarge

    Jednak jedzenie mniej niż połowę surowych produktów w diecie z dużym prawdopodobieństwem wywoła leukocytozę trawienną, której się nie życzy nikomu. Cząsteczki Maillarda mogą stanowić zagrożenie dla układu naczyniowego i nerek u chorych na cukrzycę, ale póki co nie ma dowodów, że takie działanie toksyczne obserwuje się u osób bez cukrzycy.


    pozdro/peps

    P.S.

    Wyniki jakże subiektywnego rozwiązania konkursu:

    Witamina D3 TiB jedzie do Janusza od „cholera , a gdzie reszta moich dzieciaków ? „… 

    Januszu gratulacje!

    Ale, że wielbimy wazelinkę, musiała się znaleźć też druga D3 TiB  dla Anny od „bierz w ciąży chlorellę TiB, koniecznie witaminę D3 z K2” …

    Anno gratulacje!

    Czekam na Wasze adresy do wysyłki, przyślijcie je na mojego mejla – kontakt w nagłówku 🙂


    reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 5 243 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Angin 27 października 2015 o 12:19

      Pepsi , pytanie nie w temacie: wczoraj dostałam zamówione D3 z K2 i Green&Fruits i zastanawiam się czy mogę brać jeszcze dodatkowo wit C ,którą brałam wcześniej???pozdrawiam

      1. pepsieliot 27 października 2015 o 17:06

        Jak nie masz sensacji jelitowych, to bierz sobie,ale w innym czasie

    2. ANNA 27 października 2015 o 12:55

      też lubię wazelinke. dziękuję :* Janusz – gratulacje!

    3. zaciekawiona 27 października 2015 o 20:20

      dobry temat na aktualną porę roku 🙂
      niewiele się wypowiadam-choć czytam forum od dawna
      myślę, że teraz organizm chyba potrzebuje ciepła, chyba tylko bardzo zdrowe organizmy zniosą surowe i zimne pokarmy
      ja uwielbiam zupy, mam jakąś wiarę w medycynę chińską, która wiele mówi o rozgrzewaniu organizmu, szczególnie o tej porze,
      gdzieś doczytałam, że cebula nawet duszona nie traci swoich witamin, ja bardzo często prażę cebulę na suchej patelni, ewentualnie podleję wodą, na koniec dodam kminku, kurkumy, pieprzu, oleju lnianego, trzymam w lodówce i się zajadam-jest taka dobra (słodka, chrupiąca), nigdy nie szkodzi nawet w dużych ilościach 🙂 polecam

      1. Niki 28 października 2015 o 10:29

        Ciekawa jest ta kwestia dogrzewania z zewnątrz, wraz z pokarmem. Kiedyś też tak myślałam, że musi, że to konieczność. Ciekawi mnie czy organizm tak nieustannie podgrzewany przez wszystkie pory roku, potrafi jeszcze sam się rozgrzewać, sam uruchamiać ciepło, energię czy przypadkiem się nie rozleniwia…
        O ale fajny przepis na cebulę 🙂 surowej cebuli, czosnku i cayenne oraz szałwii wedle TMC powinny się wystrzegac osoby z oznakami zimna (niedoboru energii)… też ciekawe czy to się potwierdza na żywym organizmie.

        1. pepsieliot 28 października 2015 o 11:14

          Nii, jeżeli chodzi o akupunkturę i zioła leczące mają (TCM) niesamowite efekty (Rosjanie też), ale wiele elementów jest naciąganych,bowiem Chińczycy uważali liczbę 5 za magiczną i symboliczną, czyli teoria 5 elemenetów, nawet jak ewidentnie powinna wynosić 4 (pory roku na przykład) albo więcej niż 5.
          Narządy pełne (5 bo nie ma w nich mózgu) to serce, wątroba, śledziona, płuca i nerki, a narządy puste (5), to jelito cienkie, pęcherzyk żółciowy, żołądek, jelito grube i pęcherz moczowy. Potem dodano jeszcze osierdzie, ale już jako osobną rzecz.
          5 tkanek to ścięgna, arterie, mięśnie, skóra i kości
          płyny to łzy, pot, ślina, flrgma i plwocina
          otwory to oczy, uszy, nos, usta i „dolne otwory”
          Wiadomo, że jest ich więcej niż 1, dlatego,w teorii 5, musiały zostać sprowadzone do otworów dolnych.
          Znamienne, że przy 5 elementach zabrakło mózgu, bowiem dla starożytnego Chińczyka mózg był jedynie „morzem szpiku kostnego”, z rolę rozumu pełniło serce.

          Oczywiście spłycam to bardzo,poprzez skróty, ale jak ludzie koniecznie przechodzą na dietę 5 przemian, to powinni się nieco zaineteresować,czy 5 to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie, a nie zakłądać, ze wszystko co mówi TCM jest najlepsze. Diagnoza z tętna również pozostawia wiele do życzenia, i sami Chińczycy byli bardzo niekonsekwentni w interpretacji tętna.itd itd Natomiast faktycznie mogą tak wbić 2 igły, że nie poczujesz cesarskiego cięcia i innych bólów operacyjnych

    4. Monika 28 października 2015 o 03:17

      Hej. Co Pani sądzi o odżywkach białkowych np. białko konopne albo izolat białka grochu? Chciałabym zrobić trochę masy, a po warzywach strączkowych nie czuję się zbyt dobrze… Pozdrawiam 🙂

      1. pepsieliot 28 października 2015 o 09:21

        Moniko hej, po warzywach strączkowych prawie nikt nie czuje się dobrze, łącznie ze zwierzętami. Nie jedz warzyw strączkowych, kup Hemp protein 100% Organic This is Bio na przykład

      2. grzegorzadam 28 października 2015 o 16:12

        Nie zgadzam się, że po strączkowych jest źle! 😉
        Zimą to fasola, groch żółty (najlepiej niełuskany, gdzieniegdzie można dostać), ciecierzyca, kasze,
        powinny być podstawą odżywiania.. + dobry tłuszcz.
        O. Grande pięknie o tym mówi!
        Do świeżych dobrej jakości warzyw
        Po mroźnym dniu talerz pachnącej grochówki to miód dla podniebienia!
        Tylko to też białko, odżywcze ale ciężko strawne, także lepiej dbać o dobre zakwaszenie brzuchow i brzuszków. Metody są proste i ecco 😉
        I o pieczarkach proszę pamiętać, mają mnóstwo zalet.. A mogą zastąpić mięso, są ekologiczne i nie ‚pędzone’, zasady łączenia produktów jak przy mięsnych ..
        Pięknych białych nie trzeba nawet obierać, strata czasu..Umyć pokroić i do gara!

        pozdrawiam 🙂

        1. pepsieliot 28 października 2015 o 19:00

          na 811 nie jemy raczej strączków, łyźka soczewicy jak musisz, surowy zielony groszek w środku lata, to wszystko, rośliny strączkowe mają za duźo fitotrucizn

          1. grzegorzadam 28 października 2015 o 21:21

            W dłuższym dystansie, czas pokaże co jest właściwe.
            Nie neguję korzyści, ale obliczania czegokolwiek przy jedzeniu przynajmniej na razie się oduczyłem, i cenię to sobie..
            Są różne drogi do zdrowia..
            Bardziej podoba mi się powrót do diety sprzed 150-200 lat, mówi o tym Coldwell i inni.
            Nie myślę o paleo, choć może lekko ‚haczyć’..
            Dieta z północnej Europy, chociażby tylko zimą powinna się odrobinę różnić.. 😉

    5. Kill Bill 28 października 2015 o 16:09

      Jest taki jeden, co żre strączki codziennie i ma się dobrze 🙂 Z ręką na sercu, może nwet lepiej niż po ryżu, ważne byle tylko nie soja, której odżywki zawierają jeszcze bonusową ilość aluminium. Ciekawe, może mam żołądek z żelaza? Jedno jest pewne: cebulka i czosnek, tylko i wyłącznie na surowo!

    6. Okoń 28 października 2015 o 19:22

      A ja nadal będę wierzył że na 100% surowo zęby odrastają 🙂

      1. pepsieliot 28 października 2015 o 20:21

        jemu/Vadimowi odrósł 😀

    7. grzegorzadam 28 października 2015 o 22:27

      ==Bardzo niewiele roślin, które człowiek je w czasach współczesnych były obecne w diecie starożytnych afrykańskich łowców – zbieraczy, a przecież są to nasi oryginalni przodkowie==

      Mamy na to jakieś dowody? 😉
      Z Chińczykami jeszcze bardziej zagadkowo, nijak do Afryki nie pasują…

      1. pepsieliot 29 października 2015 o 08:01

        no i co z tego, a Szkot pasuje? a Polak? A Eskimos? to się zmieniło, nie można jednak polemizować, że nie tam (Afryka) urodził się pierwszy człowiek. Jak polemizujesz to powiedz na jakiej podstawie? To że mają skośne oczy???

        1. grzegorzadam 29 października 2015 o 08:20

          Historia i nauka jest pięknie ‚ufryzowana’..
          A już historia Słowian to jedno wielkie skandaliczne kłamstwo!
          http://abelikain.blogspot.de/2015/09/lechici-lachy-polachy-polacy.html
          Poczytaj o Kraku i Wandzie.. 😉
          Mam udowodnić?
          Jest zbyt mało danych, żeby udowadniać cokolwiek..
          A może wszystko ‚poszło’ z Północy..?
          A cywilacje amerykańskie?
          Olmekowie, Aztekowie, Majowie? A Aborygeni?
          Wszystko wyrasta z jednego pnia prawdopodobnie.. Ale co i jak, nie wiemy doprawdy.. 😉

          1. pepsieliot 29 października 2015 o 09:28

            to raczej wiemy Grzegorzu 😀

            1. grzegorzadam 29 października 2015 o 09:44

              Niewiele jednak…
              Takich hipotez był cały ‚worek’.
              Nawet biblijna ma jakieś podstawy.. 😉

            2. grzegorzadam 29 października 2015 o 11:48

              Tzn. miałem na myśli podania sumeryjskie..
              na podstawie których sporządzono aktualne biblijne..

            3. pepsieliot 29 października 2015 o 12:29

              jesteśmy z kosmosu

            4. grzegorzadam 29 października 2015 o 17:00

              To już jakby…. Bliżej 🙂

        2. grzegorzadam 29 października 2015 o 08:23

          Ostatnio jeden z naukowców izraelskich stwierdził jednoznacznie, że pierwszy człowiek ‚pojawił’ się
          na terenie administracyjnym obecnego państwa ze stolicą w Telawiwie.
          Ciekawe 😉

        3. martusiaar 3 listopada 2015 o 23:07

          Z historią jest podobnie jak z medycyną… okłamują Nas i zatajają prawdę. I najśmieszniejsze jest to ze inne kraje takie jak np. Indie wiedzą więcej o Naszej historii niż my sami. Najważniejsze źródła o początkach są nie tłumaczone i niszczone. Są teorie że Polska to ziemia obiecana i że znany muzułmański Bóg- Allah jest bardzo podobny do słowa Lach.. a Lechici w tych czasach najeżdżali na te arabskie tereny. Rozmawiałam nieraz z muzułmanami z Pakistanu i oni uważają że Nasze religie są takie same i wywodzą się z jednego źródła czyli Słońca. No ale to nie blog o historii…. może tylko zagorzali fanatycy znajdą odpowiedź. I tak jak we wszystkich nie byłabym taka pewna, że pierwszy człowiek urodził się w Afryce ;P Pozdrawiam

    8. Monika 29 października 2015 o 04:05

      A jeżeli białko będę chciała pozyskiwać tylko i wyłącznie z chlorelli i spiruliny, to ile mam dziennie łykać tabletek This Is Bio tak, żeby troche przypakować? 😛 Ważę 54kg 🙂

      1. pepsieliot 29 października 2015 o 07:55

        białko pozyskujesz z warzyw i prawie wszystkiego co jesz, natomiast chlorella i spirulina dostarczają pełnej puli aminokwasów niezbędnych, co ma wpływ na podwyższoną jakość każdego białka, które zjesz. Nie możesz po prostu jeść tylko spiruliny i chlorelli, bo za bardzo podniesiesz sobie poziom żelaza etc. Przyjmuje się, że 1 g białka na kilogram ciała jest ok, sportowcy, dzieci, ludzie, którzy jeszcze rosną, oraz starcy powinni przyjmować więcej białka około 1,6, niekiedy więcej na kilogram ciała

    9. Okoń 29 października 2015 o 09:32

      Surowe czy gotowane? Myślę że ważną kwestią jest też ilość zjadanych rzeczy. Bo np.Makrobiotyka która skupia się prawie wyłącznie na gotowanym też ma duże efekty zdrowotne, ale musi być stosowana z umiarem,wręcz reżimem. Ze swojego (subiektywnego) doświadczenia powiem tak, im więcej jadłem gotowanego tym więcej było suplementów i zabiegów typu okresowe głodówki, oczyszczanie wątroby, jelit itp. Od czasu jak romansuję z raw czuję pewną ulgę, Ilość suplementów ograniczyła się do kilku, a tydzień na sezonowych owocach, daje efekt mocnego oczyszczenia całego organizmu. Poza tym dużo łatwiej jest mi nie przejadać się surowym(uwaga na orzechy:-) niż przysmaczoną kolorowymi przyprawami gotowaną strawą.

      1. pepsieliot 29 października 2015 o 12:36

        ja tam się przejadam 😀

    10. Okoń 30 października 2015 o 07:09

      Eee. tam. puści się czternaście bąków, godzinkę pobiega i w oponę nie pójdzie 🙂

    Dodaj komentarz