logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
197 online
52 935 906

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Depresji stop, psychodelikom stop, złym świrom stop – dr. Kelly Brogan

kelly-brogan-book-a-mind-of-your-own

 

 

 

Depresji stop, psychodelikom stop, złym świrom stop – dr. Kelly Brogan

Ashwagandha 100% Organic This is Bio

Ashwagandha 100% Organic This is Bio

Hej Możnym,

WIEMY już, że świat nie jest sprawiedliwy (ale, że aż tak? WTF?). Że słuszną sprawę przegrywasz w sądzie, bo masz kiepskiego adwokata. No właśnie. Nie wiem, czy tak było zawsze, pewnie tak, bo ludzie aż tak bardzo się nie zmienili. Tak czy siak przegrywamy każdego dnia (pomimo, że kombinujemy słusznie) z adwokatem … diabła.

KELLY BROGAN napisała książkę „A Mind of Your Own” i zrobiło się w psychiatrii nieprzyjemnie. Bo pani Brogan jest lekarzem psychiatrą, więc nie można wylać wszystkiego ot tak do pisuaru. A pani Brogan mówi coś, dla psychiatrii, a przede wszystkim dla farmacji, a więc mówi coś okropnego, mianowicie podaje nietoksyczny (czyli bez popularnie zalecanych leków) protokół na wyjście z depresji. Mało tego, twierdzi, że leki przepisywane przez lekarzy na to schorzenie to prosta droga do psychiatryka. One utwardzają chorobę psychiczną.

Co tu dużo mówić dr. .  mówi całą prawdę o wielkiej farmacji, a jej (dr. Brogan) książka o depresji w bardzo krótkim czasie, stała się najczęściej czytaną książką o depresji.

Ty też możesz za darmowo ściągnąć stąd pierwszy rozdział

KONKLUZJA, która wynika z tej książki jest taka, że konwencjonalne leczenie lekami nie leczy depresji.

ALE to nie byłoby jeszcze najgorsze, bowiem owe terapie są toksyczne i jest to ogromna niesprawiedliwość, że kobiety (szczególnie one narażone są na stany depresyjne) nie mają pojęcia jak mogłyby sobie pomóc.

the_new_feminist

CZYLI oczywiście odpowiednią dietą i innymi środkami (Niacyna, Witamina D, Omega 3, Witaminy z grupy B, aby wesprzeć cykl metylacji, etc, etc) nie mającymi nic wspólnego z psychotropami i innymi farmaceutykami. To zresztą nie dotyczy tylko stanów depresyjnych, gdyż konwencjonalne leki są nagminnie nadużywane.

PONIEWAŻ książka błyskawicznie stała się bestsellerem, dr. Brogan natychmiast otrzymała masę ofert. Jednak lukratywne kontrakty zawierały jedynie śladowe ilości jej początkowego manuskryptu. Na szczęście dla czytelników dr. Brogan okazała się typem bojowniczki. Przekazuje pierwszy rozdział tekstu (only) i prosi o dalsze rozpowszechnianie go.

Kelly-Brogan-A-Mind-of-Your-Own

Co niniejszym ponownie czynię: „A Mind of Your Own”  

życzę więc Możnym jak najwięcej szczęśliwych chwil

pepsiak


reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 9 844 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Anna 12 kwietnia 2016 o 10:55

    Pepsi, temat rewelacja, ja niestety znam zbyt słabo angielski. Czy jest możliwe, żebyś napisała jakiegoś streszczającego posta-ściągę ? Już dawna o tej teorii słyszałam ale nie wiedziałam jakie dawki i konkretnie jakich suplementów przyjmować.

    1. pepsieliot 12 kwietnia 2016 o 11:28

      na razie nie mam czasu, mam na głowie 2 książki i 20 ilustracji, a zresztą to jest tylko pierwszy rozdział, trzeba kupić na Amazonie całość 🙂 i dopiero zacząć tłumaczyć. Ale myślę, że Ci, którzy mają z tym powaźny problem, a nie pomagają im moje rady co do supelemnetacji,niacyny, omega 3, D3, światła,diety i biegania, powinny kupić tę książkę i dać ją do przetłumacznia. Wszystko bym zrobiła, byleby nie brać prozaca i takich tam

  2. Tovian 12 kwietnia 2016 o 11:52

    Pzy Pepsi wie wogóle co to psychodeliki? Bo chyba pomyliła z psychotropami, a to niedopuszczalna pomyłka. Naturalne psychodeliki (entheogeny) są zbawienne w wielu terapiach i stosowane od setek (jak nie tysięcy) lat. W sieci znajduje się sporo badań na ten temat. Polecam sprawdzić zanim się coś napisze.

    1. pepsieliot 12 kwietnia 2016 o 12:02

      Yyyy …. łi, wiem tyle co zjem. Tak napisałam jak chciałam napisać, licentia poetica, słyszałeś o czymś takim? uściślij jeszcze co mam na myśli pisząc złe świry

    2. meileo 12 kwietnia 2016 o 20:49

      towian, wiesniaku spieprzaj stad. Kolejny llepszy sie znalazl. Jak ci wiedza czache rozrywa to otwieraj bloga i dawaj.

  3. Ania 12 kwietnia 2016 o 12:08

    Hej Pepsi,czytam tą książkę od paru dni, rewelacja!Polecam i ja 🙂 Pozdrawiam!

    1. mrue 13 kwietnia 2016 o 23:33

      ale to prawda z tym błędem, to nic wielkiego, każdemu się zdarza przeoczenie, więc lepiej komuś powiedzieć, niż miałby błędnie wciąż mówić, czyż nie? to przecież spora różnica między psychotropem a psychodelikiem, po co te nerwy:O

      1. pepsieliot 14 kwietnia 2016 o 07:03

        ŻADNE przeoczenie, taki sobie był dżołk!!! Tylko widzę, że z niektórymi nie da się żartować, i mam dość tego gadania. Myślisz, że ja nie wiem co to jest psychotrop przez 10 lat zmagając się z nerwicą lękową, pogiełocie ?!! A psychodeliczny trans jest po wielu psychotropach!!!! Kiedyś napisałam artykuł o banankach i co chwilę ktoś mnie poprawiał, żeby zmienić na banany. Zresztą zmieniam z powrotem, w końcu ja tu rządzę

      2. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 09:34

        Objawy psychiczne, schizofrenia może być np. wynikiem działania tasiemca, także bez dehelmintyzacji
        można pomarzyć o wyleczeniu, podawałem, ale nie zaszkodzi:

        ==Choroby, o których przez wiele lat słyszeliśmy, że związane są z wiekiem i dziedzicznością (uwarunkowane w DNA od urodzenia), świetnie się leczy. Z powodzeniem można leczyć stwardnienie rozsiane w początkowym stadium (podmorem zmieszanym z 20-procentowym wyciągiem z propolisu). Chorzy, którzy ściśle przestrzegają odżywiania makrobiotycznego i wykonują pierwsze trzy schematy, stłumiwszy inwazję glist, szybko osiągają poprawę. Bez większego trudu można leczyć porażenia układu sercowo-naczyniowego. Zmiany w mięśniu sercowym i zastawkach, skręcenia naczyń i stenokardia pojawiają się w efekcie wieloletniego oddziaływania infekcji i robaków. Neuropatologię zaliczaną do nieuleczalnych dystonii wegetatywno-naczyniowych (nerwica serca) należy przekazać w ręce parazytologów i specjalistów od chorób zakaźnych. Spotkałem się ze wstrząsającymi przypadkami wieloletnich strasznych chorób dziedzicznych, na które umierały całe rodziny, a których powodem były robaki. Histeria, ciągłe bóle głowy, napady padaczkowe w większości przypadków prowokowane są przez różne rodzaje glist i ich larwy. Po pozbyciu się przez chorych robaków i po pełnym przywróceniu czynności wątroby choroby znikają na zawsze!!!==
        Lebiediew

        1. jolka 14 kwietnia 2016 o 14:12

          Choroba psychiczna, która wg niektórych znawców tematu może być wywoływana przez pasożyty

          Schizofrenia

          „W rozmaitych przypadkach schizofrenii zaobserwowano o wiele więcej mikotoksyn (toksyn pochodzących z pleśni) niż w przypadkach innych chorób. Zazwyczaj występowały 4 toksyny (lub więcej) jednocześnie, co oznaczało, że jedna nie została zneutralizowana przed wchłonięciem kolejnej. Może to wskazywać na stan wątroby, jak i dobór żywienia. Pierwotny uraz wątroby mógł mieć również miejsce we wczesnym dzieciństwie.

          (…)
          U schizofreników zawsze obecny jest sporysz. Również inne mikotoksyny: sterigmatocystyna, cytochalazyna B i aflatoksyna. Wraz ze zmianą mikotoksyn zmieniają się objawy: od nerwicy natręctw do paranoi, czy od omamów słuchowych do stuporu (odrętwienia).

          Jestem przekonana, że obecny wzrost przemocy w społeczeństwie amerykańskim można w pewnym stopniu przypisać szczególnie wysokiemu poziomowi pleśni w napojach i żywności. Przyczynia się do wybuchów agresji bez wyraźnej prowokacji czy frustracji. Próba wprowadzenia w więzieniach diety pozbawionej pleśni nie byłaby trudna ani kosztowna.

          Przyczyną może być również Mycobacterium phlei.
          Część problemu może stanowić Shigella pochodząca z surowego nabiału. Produkuje toksyny działające na nerwy i mózg, co wywołuje drażliwość, depresję i złość. Stany te mogą przerodzić się także w przemoc.

          U cierpiących na schizofrenię często spotyka się miedź i ołów. Zazwyczaj ich źródłem jest woda z domowej instalacji wodociągowej.
          W przypadkach schizofrenii pasożytami zawsze znajdowanymi w mózgu są tęgoryjce (4 odmiany Ancylostoma).”

        2. jola 14 kwietnia 2016 o 14:51

          Toksyny wszystkich robaków obniżają bardzo sprawność psychofizyczną i zdolność do pracy, mają też wpływ na nasze upodobania, gusta, psychikę, zachowania, a nawet charakter. Bardzo czesto powodują choroby psychiczne. Procesy te są stosunkowo mało jeszcze zbadane przez oficjalną medycynę, a niektóre badania nie są udostępniane publicznie. Badania takie są przeprowadzane w różnych miejscach na świecie. Pamiętajmy, że praktycznie każdy pasożyt wnika do organów wewnętrznych, zasiedlając je i niszczcąc. Najczęściej ludzie posiadają ich wiele rodzajów.

      3. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 09:41

        ==Przeszło 30 lat temu wojskowe laboratoria broni biologicznej w USA miały na tapecie następujące pozycje (pewnie dużo więcej): ptasia grypa, borelioza, chlamydia, mykoplazma, SARS, morgellony itd.
        Istotny jest sposób przenoszenia epidemii. Otóż w pierwszym etapie zakażano różne pasożyty – pchły, pluskwy, kleszcze i mnóstwo innych. W drugim etapie wykorzystywano do transportu pasożytów ptaki na dystanse kilkaset do kilku tysięcy kilometrów, w tym gołębie oraz schwytane dzikie ptactwo.
        Przecieki o tym nie są bardzo stare. Bez komentarza.
        Dopiero znacznie później wymyślono chemtrails, ale wiele z pasożytów tej metody nie mogłoby przeżyć.==

        Doświadczenia, ćwiczenia, nauka…

        1. jolka 14 kwietnia 2016 o 10:45

          Podaj prosze zródło tej informacji jestem zainteresowana poczytaniem w tym temacie

          1. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 18:19

            Nie podam źródłą, to króciutkie streszczenie kolegi z wielu setek linków.
            Oficjalnie tego nie ma, to jasne..

  4. grzegorzadam 12 kwietnia 2016 o 12:18

    Buzie i dekolty do słoneczka koło południa.
    Dużo dobrych kiszonek, jedzenie z magnezem (kasze, orzechy, siemię lniane polskie mielone (Szafir, Opal).

    1. jola 14 kwietnia 2016 o 22:58

      No cóż ciężkie tematy – pseudonaukowcy i laboratoria wojskowe – ile tam kalek psychicznych i fizycznych się produkuje nie wspominając juz o ofiarach
      polecam dla zainteresowanych publikację Hala Golda „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków”
      Hal Gold podejmuje w swojej publikacji między innymi kwestię próby wywołania wojny bakteriologicznej ze Stanami Zjednoczonymi oraz sprawę ukrywania przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości japońskich lekarzy i badaczy, którzy popełniali zbrodnie przeciwko ludzkości. Ta sprawa została przez Hala Golda dość skrupulatnie opisana i wyjaśniona, dlaczego tak postępowali Amerykanie z pokonanymi Japończykami. Władzom Stanów Zjednoczonych zależało na tym, aby wiedza i doświadczenie, jaką nabyli japońscy zbrodniarze nie tylko nie wpadła w ręce Rosjan, ale aby w ogóle nie została zniszczona. Amerykanie doskonale zdawali sobie sprawę, że posiadanie tak ogromnej wiedzy może się przydać w przyszłości do wykorzystana przez wojsko do celów militarnych. Japońscy lekarze, którzy dokonywali eksperymentów chętnie zgadzali się na współpracę z władzami wojskowymi Stanów Zjednoczonych. Za dokument gwarantujący im bezpieczeństwo Japońscy badacze przekazywali całą swoją wiedzę Amerykanom. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacji wśród tych lekarzy, którzy dostali się do niewoli radzieckiej. Władze sowieckie miały bowiem dowody na to, że Japończycy wykorzystywali Rosjan, a zwłaszcza żołnierzy radzieckich wziętych do niewoli, do eksperymentów medycznych. Wielu z tych lekarzy zostało tam skazanych na śmierć lub wieloletnie więzienia.
      tu do nabycia
      http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2496,strona,Jednostka_731_br_Okrutne_eksperymenty_w_japonskich_laboratoriach_wojskowych,katid,273.html

      1. grzegorzadam 15 kwietnia 2016 o 09:19

        Teraz eksperymentują na żywej tkance społeczeństwa, za darmo…

        1. jola 15 kwietnia 2016 o 10:42

          Tak to smutna prawda- żądzą światem psychopaci
          Umieramy za życia -podsypywani chemia gdzie sie tylko da – jedzenie,woda,ziemia,powietrze + szczepionki +syntetyczne leki + hormony – robią swoje i co najważniejsze za zgoda wiekszości ( pewnie upojonych alkoholem i niezdolnych do logicznego myslenia i buntu oraz zniewolonych kredytami )
          A pseu-dmedycji -urzednicy- naukowcy do tego celu wyszkoleni w swych kartach spisują rozwój choroby ,prowadza obserwacje i licza samobójstwa oraz powolne zgony.
          Dlatego dziekujemy Pepsi za to ,że pomimo własnych przeżyć a moze i dlatego stara sie otworzyć ludziom oczy.Wielu jednak pozostaje slepymi a stan faktyczny okreslaja ten proces jako teorie spiskowe puki sami nie doswiadczą na własnej skórze w co sie tu gra….

          1. grzegorzadam 15 kwietnia 2016 o 15:50

            Niektórym nigdy nie będzie to dane..
            Dlatego farma może spać spokojnie..

        2. chumele 15 kwietnia 2016 o 15:12

          To ja dorzucę jeszcze Haralda Kautz Vella i jego badania nad morgellonką https://www.youtube.com/watch?v=RvNDk2t8TGk
          Warto rzucić okiem i przemysleć, kilka jego dwugodzinnych wykładów ma polskie napisy.

          1. grzegorzadam 15 kwietnia 2016 o 15:21

            Dobre, ale to ”teorie spiskowe” 🙂
            Chemtrailsy też.. 😉

          2. chumele 17 kwietnia 2016 o 02:09

            Taka sama teoria spiskowa jak fluor, właściwości prozdrowotne margaryny i szkodliwość soli 🙂

          3. grzegorzadam 17 kwietnia 2016 o 13:38

            Tak, a ludzie chorują i chodzą do akwizytorów koncernów.
            Są z wykształcenia ”lekarzami”.

  5. anna nemo 12 kwietnia 2016 o 14:43

    ja moge powiedziec cos a w zasadzie duzo na temat depresji bo ja przez nio przeszlam..depresje wywolujo leki i brak odpornosci tz zle odzywianie..jak ja sie po polsku wedlug ogolnych zasad kwasniaka odzywialam do tego zielsko typu komosa i to co w mpoim ogrodku mialam stres total aòe zadna ch..mnie nie brala wstawalam ostro nastawiona do walki z zyciem i bylo dobrze..jednak po upadku zaczelam brac leki na lregoslup bo ernia paralizowala nerw czyli ibuprom tenze jest glownym problemem bo niszczy mineraly nie mam watpliwosci ze inne wszytkie leki tez wiec pierwszo rzeczo bylo by pic wywar z liscia oliwki nie ma lepszzego minerala od tego..ale ze u nas lisc jest drogi o ile wogle go sie dostanie wiec ogorecznik mlecze komosa i wszelkie warzywko wychodowane samemu np rzodkiewka brokulek itd…po uzupelnieniu brakow depresja owinna przejsc ja nie moge powiedziec dokladnie bo teraz jestem na opiowych i wyglada na to ze jak pdstawie to mi sie wroci bo niesntety szkoda zostala zrobiona i po tramadolu mam kreatywnosc i jasnosc umyslu oczywiscie moze uda sie przejsc na naturalno rodzimo werbene officinalis ostatecznie skorpobopg jo zrobil to ma do czegos sluzyc jest lekko opioidalna i byc moze uda sie …w kazdym badz razie gdyby na opakowanich lekow bylo napisane zeby uzupeniac mineraly to osoby nieuznajoce zielonoterapi mialy by ,mniejszy problem ja nie mam czasu by sie zajac walko o te sprawy niestety…innym draniem jest brak tlenu ludzie siedzo w bankach po x godzin w biurach i innych pomieszczeniach do biurokracji i so niedotlenieni grzejo im na calo pare bo ktos na ogrzewaniu zarabia niedotleniony mozg = syndrom chronicznego zmeczenia i depresja…

    1. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 08:55

      Niedotlenienie w szkołach i administracji to fakt:

      ==Prowadząc od wielu lat badania nad wpływem wybranych czynników na zdrowie człowieka, takich jak: jonizacja powietrza, koncentracja CO2, postanowiliśmy ocenić wpływ dwutlenku węgla na stan zdrowia osób, przebywających przez wiele godzin w zamkniętych obiektach, w dodatku pozbawionych wentylacji.
      Biorąc pod uwagę objętość przestrzeni przeciętnego namiotu, to jest około 2.5 – 3 metry sześcienne oraz czas przebywania w takim obiekcie przez okres kilku, do kilkudziesięciu godzin, w przypadku pogorszenia się stanu pogody, niewątpliwie koncentracja CO2 poważnie wzrasta.
      Namioty są niskie i praktycznie większość czasu alpinista przebywa w pozycji leżącej. Dwutlenek węgla jest 1.5 razy cięższy od powietrza, więc tworzy warstwę na podłodze. W warstwie tej znajduje się głowa alpinisty. Innymi słowy, oddycha on dwutlenkiem węgla. Wzrost koncentracji dwutlenku węgla powyżej 1500 ppm może powodować krystalizację fosforanów na przykład w mózgu. A to jest bezpośrednią przyczyną zaburzeń świadomości człowieka.
      Zatrucie dwutlenkiem węgla ma nieco odmienny charakter od zatrucia innymi gazami, takimi jak na przykład tlenek węgla. Polega na zagrażającemu życiu połączeniu niedotlenienia hipoksji i hiperkapni. Niedotlenienie to prowadzi do powstania kwasicy oddechowej. Przy znacznej hiperkapni dochodzi do obrzęku mózgu i porażenia ośrodka oddechowego. Dwutlenek węgla zaliczany jest do gazów „duszących biernie”
      Badania nasze, przeprowadzone w szpitalach gdańskich, udowodniły, że przyczyną na przykład nagłej śmierci łóżeczkowej noworodków jest wzrost koncentracji CO2 nawet do poziomu powyżej 10 000 ppm.

      Celem pracy było zbadanie koncentracji dwutlenku węgla w standardowych namiotach wysokogórskich, uzyskanych dzięki uprzejmości alpinistów. Pragniemy złożyć im serdeczne podziękowania, bowiem praca powstała tylko dzięki ich bezinteresownej pomocy.

      Namiot w czasie trwania pomiarów był zamknięty. Stężenie dwutlenku węgla na zewnątrz wynosiło 640 ppm. Pomiary prowadzono przenośnym miernikiem dwutlenku węgla AZ 77535.
      Dodatkowo w badaniach uwzględniono wpływ temperatury i wilgotności powietrza.
      Pomiary prowadzono przez około 60 – 90 minut, ponieważ po tym czasie kończyła się skala przyrządu, czyli stężenie przekraczało 10 000 ppm.

      Zaskakiwała szybkość narastania koncentracji dwutlenku węgla w obiekcie. Według norm Unii Europejskiej, jeżeli koncentracja dwutlenku węgla w oborze przekracza 3000 ppm, to rolnikowi zawiesza się dofinansowanie z powodu trucia zwierząt. W badanych namiotach takie stężenie występowało już po 15 minutach pobytu dwóch osób. Po godzinie koncentracja przekraczała 6000 ppm. Wilgotność dochodziła do 100%, a temperatura wewnątrz namiotu wahała się od 6.5 do 7 C
      Pomiary powtórzono kilkakrotnie w kolejnych dniach.
      Po zamknięciu /zasznurowaniu namiotu i uruchomieniu sprzętu, pomiar wskazywał koncentrację CO2 powyżej 1000 ppm. W szkołach w Bawarii znajdują się czujniki włączające się automatycznie, jeżeli koncentracja dwutlenku węgla przekracza 1000 ppm.
      W naszym namiocie już po 5 minutach pobytu stężenie takie zostało przekroczone.
      Po 60 minutach pobytu dwóch osób w namiocie koncentracja dwutlenku węgla przekroczyła 7000 ppm

      Sprawa wpływu koncentracji dwutlenku węgla na stan zdrowia ludzi jest w Polsce bagatelizowana. Dowodzi tego sprawa sprzed kilku lat masowych omdleń w czasie apelu, w jednej ze szkół we Wrocławiu, czy w przedszkolu w Szczecinie. Wyniki ustaleń powołanych komisji nie zostały podane do publicznej wiadomości. Dlaczego?
      Znane są także zgony, nawet ratowników, w Stoczni Gdańskiej, z powodu zatrucia dwutlenkiem węgla.
      Jest to o tyle dziwne, że już w 1856 roku niemiecki lekarz Pettenkofer opracował normy stężenia dwutlenku węgla w pomieszczeniach mieszkalnych. Domy budowane w XIX i na początku XX wieku posiadały kratki pod parapetem, umożliwiające grawitacyjną wymianę powietrza i usuwanie nadmiaru CO2. Badania Pettenkofera dopuszczały tylko 3 krotny wzrost stężenia dwutlenku węgla w pomieszczeniach, w stosunku do jego ówczesnej zawartości w powietrzu atmosferycznym. W oparciu o to założenie powstał wzór do obliczenia ilości powietrza, potrzebnego do rozcieńczenia wydalanego powietrza przez człowieka dwutlenku węgla. Przy założeniu, że człowiek wydziela 18 dm3/h CO2, jego stężenie w powietrzu zewnętrznym wynosi 350 ppm, a dopuszczalne jego stężenie 1000 ppm, to niezbędna ilość powietrza wentylacyjnego wynosi V= 0,018/(0,001 – 0,00035)= 27,7 m3/h.
      Aby utrzymać dobrą jakość powietrza w namiotach powinny być one wentylowane zgodnie z powyższymi obliczeniami.
      Nawet w okresie III Rzeszy Niemcy wprowadzili obowiązek wymiany powietrza rzędu 25 m3/h dla warsztatów pracy, 40 m3 dla szkół i 75 m3 dla wysokich urzędników państwowych, dyrekcji etc. Uważali bowiem, że do sprawnego funkcjonowania mózgu niezbędna jest odpowiednia wymiana powietrza nie dopuszczająca do wzrostu koncentracji powyżej 1500 ppm. Badania Wartburga [laureat nagrody Nobla z 1931 roku] udowodniły związek wysokiego stężenia dwutlenku węgla z powstawaniem nowotworów oraz zawałów mięśnia sercowego.[badanai Manfreda von Arden 1980] Jak wiadomo, taka szybkość wentylacji w przypadku namiotów w warunkach ekstremalnych, jest niemożliwa.

      W czasie pobytu w namiotach, w których koncentracja CO2 przekracza 5000 ppm, dochodzi do zmiany ph w płynie mózgowym. Wymiana zarówno substancji dowozowych do komórek, jak i odbieranie produktów przemiany materii, jest upośledzone. Produkty przemiany materii to głównie CO2, H2O itd., a efekt spalania to głównie wielocukry w temperaturze 36.6C. Trudności w odprowadzaniu CO2 [jest to transport dyfuzyjny] powodują jego lokalny wzrost. Sprzyja to reakcji łączenia się CO2 z wodą, powodując powstawanie słabego kwasu węglowego. To z kolei powoduje miejscową zmianę pH aż do poziomu 6.5 – 6.7. Taki spadek pH powoduje powolne, acz stałe rozpuszczanie się wykrystalizowanych beleczek apatytu. Czyli powoduje wzrost poziomu wapnia. Nadmiar wapnia może zaburzać funkcjonowanie synaps nerwowych i krystalizację w naczyniach krwionośnych mózgu. Co sprzyja wszelkim infekcjom, szczególnie wirusowym. Powoduje to sumowanie się tych mechanizmów i wzmocnienie negatywnego efektu.
      Fosforany, to najczęściej mikrokryształki apatytu hydroksylowego, lub słabo uwodnione fosforany, o niezupełnie uporządkowanej strukturze atomowej. Pokrywają one wewnętrzną ścianę tętniczek na zasadzie przyciągania elektrostatycznego. Tak powstała „błona” utrudnia przechodzenie do krwi pochodnych kwasu arachidowego, czyli prostoglandyn, prostacyklin i tromboksanu. To z kolei powoduje gorsze odżywanie oddzielonych taką barierą komórek. Proces jest w początkowej fazie odwracalny. Dłużej utrzymujący się, niestety powoduje trwałe zaburzenia mózgowe w postaci demencji, czy zaburzeń orientacji.
      Według WHO, dopuszczalne stężenie dwutlenku węgla w pomieszczeniu to 1000 ppm. Oczywiście, jakości powietrza w namiotach nie regulują żadne normy. Jednak przytoczona norma pokazuje, jaka jest wartość stężenia dwutlenku węgla odpowiednia do dobrego funkcjonowania organizmu człowieka. Ma to bardzo duże znaczenie w ekstremalnych warunkach. ==

      Fragmenty z dr Jaśkowskiego.

      1. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 09:02

        c.d:

        Bardzo ważne, niedoceniany temat:

        ==Jeżeli kilka osób w pomieszczeniu wydycha dwutlenek węgla, cięższy 1.5 razy od powietrza, to kto go ma wyrzucić z pokoju, jak wentylacji nie ma? Nawet ci wstrętni naziści wiedzieli, że wentylacja w szkołach musi wynosić 40 metrów sześciennych na godzinę, a dla dyrektorów i funkcjonariuszy partyjnych aż 75 metrów na godzinę. Przecież taki człowiek podejmuje decyzje dla narodu, nie może być w stanie niepoczytalności, związanej z podtruciem dwutlenkiem węgla. Brak kominów sprowadza wentylację do zera. Temperatura 22 st. C i więcej, jeszcze bardziej utrudnia oddychanie w pomieszczeniu. Dwutlenek węgla podnosi się wyżej. Można by to wyeliminować za pomocą rekuperatorów. A proszę sie przyznać z ręką na sercu, kto z Państwa o tym słyszał? A w każdym województwie mamy wyższe uczelnie.

        Nasze badania poziomu dwutlenku węgla w szkołach i szpitalach wykazały zastraszające poziomy tej trucizny. W klasach szkolnych już po 30 minutach poziom przekraczał 3000 ppm. Jest to wartość graniczna dla bydła w oborach. Powyżej tej koncentracji Unia Europejska nie daje dofinansowania hodowcy. Jak widzimy, nasze ministerstwo, nie wiadomo dlaczego, zwane Ministerstwem Oświaty, w ogóle o tym nie wie. No, ale właśnie w tym celu wymyślono powszechną edukację, czyli system powszechnej indoktrynacji, zwany Komisją Edukacji Narodowej, już w 1774 roku. Jeszcze gorzej, pod tym względem, jest w tzw. prywatnych uczelniach. Najgorzej jest w szpitalach pediatrycznych. W małych niewentylowanych salkach średnio koncentracja dwutlenku węgla przekracza 5000 ppm. Problem jest zdecydowanie gorszy z niemowlakami. Jak włożymy takiego malucha o masie 3-5 kg do łóżeczka, a jeszcze zasłonimy kocykiem szczelnie boki łóżeczka, to tworzymy komorę gazową. Nasze pomiary wykazały, że już po godzinie – dwóch, koncentracja CO2 przekracza 10 000 ppm. Więcej nie mogliśmy mierzyć, ponieważ skala miernika się kończyła. Co to znaczy? Wiadomo, że u dziecka po szczepieniu występuje stan zapalny. Świadczą o tym , poza jakąkolwiek dyskusją, parametry takie jak wzrost leukocytozy, wzrost poziomu białka CRP.
        Wyniki sekcji dzieci wykazują uszkodzenie układu oddechowego. Jeżeli dziecko ma uszkodzony układ oddechowy, to jego oddychanie jest płytkie. To znaczy, że ciężki dwutlenek węgla zalega w obrębie 15- 20 cm dookoła głowy. Czyli dziecko oddycha w dużej części dwutlenkiem węgla. A jak podałem, czujniki notują w pobliżu noska i ust dziecka koncentrację dwutlenku węgla powyżej 10 000 ppm.

        Tak wiec Nagła Śmierć Łóżeczkowa, z angielskiego zwana SIDS, po szczepieniu jest wynikiem uduszenia się dziecka z powodu zatrucia dwutlenkiem węgla. Wystarczyłoby zastosować wentylację, czyli stałą wymianę powietrza w pomieszczeniu, a nie zamykanie dziecka w łóżeczku w rodzaju komory. Piszemy o tym od ponad 10 lat. W żadnym szpitalu nie zastosowano mierników dwutlenku węgla. Większość ordynatorów w ogóle boi się dokonywać pomiarów dwutlenku węgla na swoich oddziałach. Musieliśmy to robić po kryjomu, chociaż badania były pokrywane z naszych funduszy prywatnych. A co robią tzw. konsultanci z neonatologii, czy pediatrii? Ano, jak sam widzisz Dobry Człowieku, sprzedają szczepionki.

        Podobnie wygląda sytuacja w wózeczkach dla niemowlaków. Wykonane są one z materiałów sztucznych, nieprzepuszczających wody i powietrza. Bardzo często widzimy taką mamuśkę pchającą wózek za kilka tysięcy złotych, ze szczelnie zasłoniętym przodem. Ta mądra inaczej kobiecina, posiadająca jak widać duża kasę, nie zdaje sobie nawet sprawy, że dusi własne dziecko. No cóż, pieniądze najczęściej nie idą w parze z wiedzą. O wiele częściej z cwaniactwem.
        ==

  6. didiMa 12 kwietnia 2016 o 17:21

    Znam czlowieka który od lat cierpi na depresję,ostatnio wiecej przebywa w szpitalu niż w domu.Medycyna konewncjonalna jedyne przed czym jeszcze go powstrzymuje to samobójstwo.Przykre.

    1. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 08:50

      Natychmiast zastosowałbym niacynę-kwas nikotynowy, (+ inne ”B”), cytrynian magnezu, witaminy C + MSM, D, orotan Litu 5 mg.

    2. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 09:53

      Najpierw kompleksowa detoksykację po ‚lekach’ antydepresyjnych:
      Kolendra, spiulina, chlorella, WU, boraks, EDTA, kwas alfaliponowy z wit.C..
      Soki warzywne i woda z solą.

      1. jola 13 kwietnia 2016 o 20:51

        grzegorzadam poinstruuj mnie czy forma- mleczan magnezu jest dobra ? cytrynian mnie jakos odrzuca smakowo

        1. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 08:31

          Dobry jest, mleczan, cytrynian, chlorek, jabłczan, glicynian, taurynian, tu była rozprawka solidna:

          http://www.pepsieliot.com/najlepsze-i-najgorsze-formy-magnezu-ktore-mozesz-sobie-kupic/

      2. gosc 14 października 2016 o 23:05

        a niacyne w jakich dawkach?

  7. piecia 12 kwietnia 2016 o 19:05

    jakie dawki tego brac.?

  8. alesia 12 kwietnia 2016 o 19:55

    Ona też występuje w filmiee dok “Bought” i stąd ją kojarzę 🙂

  9. Ryba 12 kwietnia 2016 o 19:57

    Witam! A ja nie w temacie, ale mam prośbę. Pepsi gdybyś miała chwilę zbędnego czasu, naskrobaj do mnie maila szydlowskamag1@gmail.com bo chciałabym abyś rozpisałą mi suplementy (miałam je sama dobrać, ale nie wiem czy sobie nie zaszkodzę). Nie piszę na fejsie bo nie mam konta. Dzięki, pozdrawiam;)

    1. pepsieliot 13 kwietnia 2016 o 08:08

      Ryba, procedury są inne, Ty do mnie piszesz na kontakt, jest w pasku u góry bloga (pepsieliot31@gmail.com) , następnie w paru słowach piszesz o swoim problemie, najlpiej w punktach, ja Ci dobieram supelemnty ze sklepu http://www.thisisbio.pl , albo jak czegoś nie prowadzimy, to mówię gdzie kupić. Dopiero jak kupisz i masz wątpliowości jak zażywać, piszesz do mnie, a ja Ci wszystko rozpisuję. Serdecznie Cię ściskam.

  10. Anka 13 kwietnia 2016 o 04:17

    Juz ja zamowilam!))) Bedzie za dwa dni.

  11. edyta 13 kwietnia 2016 o 09:51

    Bralam kilka antydepresantow przez dwa lata i moge zaswiadczyc, ze to g….o. Zrobily ze mnie pol-kaleke. To bylo wiele lat temu a skutki odczuwam do dzis. Ale o dziwo, wiem, ze sa osoby ktore sobie antydepy chwala. Z czego to wynika, nie mam pojecia.

    1. pepsieliot 13 kwietnia 2016 o 13:58

      że lubią stan naćpania, jak Michał Witkowski, otwarcie o tym mówi, że jest cały czas na proszkach

  12. Piotrek 13 kwietnia 2016 o 11:49

    Psychotropy to najgorsze co może być. Szkoda że muszę tego doświadczać na własnej skórze. Nie dość że mi nie pomogły to teraz mam niezłe jazdy z odstawianiem ich. Nie wiem ile mi to zajmie ale wiem że to jeszcze potrwa. Ciężko trzymać się w kupie wewnętrznie.
    http://www.pepsieliot.com/zmeczenie-nadnerczy-choroba-ktora/ Opisywałem tam swój stan odrealnienie itp.
    Aktualnie stosuję za waszą radą terapie WU . Doszedłem do 10 kropli i tak już 4 dzień. Nie czuję nic ani poprawy ani pogorszenia.
    Stosuję tak jak w książce Nieumywakina.
    Udało mi się odstawić cukier. Czasem miodu dodam do wody z cytryną takiego od gospodarza.
    Podkręciłem spożycie bananów. Zauważyłem że biały nalot na języku się zwiększył i po bananach mam straszne wzdęcia.

  13. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 14:22

    Krocz tą drogą.
    Jak nie masz Herx-a możesz krople zwiększać.
    Przy tej ilości psychotropów włączyłbym oprócz WU też boraks- na fluor !!
    Kwas jabłkowy (malic acid) na aluminium.
    Soki warzywne wyciskane i woda z solą.
    Zrób sobie APW.

    Odstaw owoce na czas odgrzybiania.
    Nic się nie stanie.
    Kup podręcznik Lasta o drożdżakach.

  14. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 14:23

    Magnez i niacyna (kwas nikotynowy) obowiązkowo do zestawu.

  15. martusiaar 13 kwietnia 2016 o 19:27

    apteczka na oddziale psychiatrycznym przebija wszystko 🙂 totalne odrealnienie, i serio pielęgniarki też lekko nie halo…;)) w kartach połowa pacjentów ‚problemy z tarczycą’ , taka geriatria … a obok tych obłąkanych (kiła mózgowa i te sprawy) 12 latka z anoreksją…. norma? jasne.. to psychiatryk 🙂

  16. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 09:48

    ”Leczą” aż miło..
    Akurat Anglia jest prekursorem męczenia ludzi z zaburzeniami psychiatrycznymi..

  17. Piotrek 14 kwietnia 2016 o 12:53

    Dzieki grzegorzadam za odpowiedz.
    Co polecacie na powiększone małżowiny w nosie ? Najgorzej rano . Nie mam kataru a nie mogę oddychać. Chcieli mi je operacyjnie zmniejszać ale nie zgodziłem sie.
    Na czym można troche przytyć ? Wyglądam jak szkielet nie wiem czy to przez te psychotropy . Ludzie którzy nie widzieli mnie chociaż pól roku pytają co mi się stało ze tak schudłem 64 kg 180cm . Niby w normie.
    Czy mogę brać np rano Wit c z niacyna, grzybami swansona reishi , b comlex.
    Za pare godzin znowu c i niacyna do tego e i a oraz d i k omega 3 olej kokosowy.
    Wieczorem c niacyna b comlex , reishi , ?
    Magnez wdrożę niedługo ma mi kilogramowy przyjść.
    Wit c z soda. Oprócz tego jeszcze Wu 3x .

    1. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 18:14

      Nie widzę magnezu w składzie.. ? O , jedzie, magnez i niacyna + pozostałe to klucz.
      Najpierw zbadaj pH paskami, bo te minerały i wit. moga się nie przyswajać właściwie.
      Kuracja WU (wielomiesięczna), dawki wit.C + MSM.

      Musisz przeprowadzic całkowita detoksykację po tych ‚lekach’..
      To trwa, ale jest niezbędne.

  18. joanna 14 kwietnia 2016 o 16:40

    Mój mąż leczył się na depresję – bardzo dobrym lekiem zatrzymującym depresje jest Naltrekson w bardzo małej dawce 🙂 Nie dość ,ze nie uzależnia to zatrzymuje przebieg choroby . Mąż wział zaledwie kilka tabletek i mu pomogły . Tak naprawdę żadne tam witaminy , omega 3, witamina D3 nie pomagały :/ Brał antydepresanty przez około 10 lat i niestety – jak tylko przestawał to od razu był nawrót choroby. Ludzie , którzy chorują na depresje często mają problemy z krążeniem – takie miał i mój mąż :/ Mimo, ze brał na krązenie leki to niestety nie pobudziły one odpowiednio krążenia ! Dopiero pobudził krążenie dzięki mieszankom ziołowym Pana Antoniego Zawiślaka – zielarza 🙂 Dla zainteresowanych podaję stronę http://www.zielarz.olsztyn.pl
    Dzięki jego terapii rozpuściły sie skrzepy w żyłach i i dotlenił odpowiednio mózg . Potem musiałam walczyć z mężem aby zaczął odstawiać antydepresanty 🙂 I tu był problem – ponieważ mąż psychicznie przyzwyczaił się do nich . Nie jest prawdą ,ze te leki nie uzależniają :/ Mimo, ze pisze ,ze nie uzależniają to uzależniają i to bardzo :/ Dzięki mojemu znajomemu. który nastawia kręgosłup – Rosjanina ( podał nam namiary ) – zastąpiliśmy to Naltreksonem . Proszę poszukać namiarów na Pana Doktora Jana Pokrywka on zajmuje sie dokładnie depresjami i lekiem , który zatrzymuje depresję Naltrekson . Mężowi wystarczyło kilka tabletek – ale niektórzy pacjenci brali tabletki przez 9 dni. Także polecam 🙂

    1. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 18:17

      Iwan Nieumywakin – strona, bez tabletek.. 😉
      Te ‚leki’ sa tak sporządzone, że mają uzależniać i latami przynosić stały wysoki dochód!
      Naltrekson ma rózne opinie, ale przeważają dobre.
      Orotan, węglan Litu tez bywa skuteczny.

  19. joanna 14 kwietnia 2016 o 21:32

    Naltrekson jest dobrym lekiem i gdyby nie on – mój mąż nigdy by nie przerwał brania antydepresantów . To jest bardzo niska dawka . Ja się nie sugeruje opiniami ale tym, ze go mój mąż brał 🙂 Panie Grzegorzu czytałam dlaczego psychiatrzy zapisują tak chętnie antydepresanty – to zwykły biznes …. Oni uzależniają od siebie i leków pacjentów a potem sobie jeżdżą na drogie wczasy za darmo. W depresji potrzeba podleczyć często krążenie i to jest podstawa . polecam Jana Pokrywkę ma pod kątem Naltreksonu bardzo duże wiedzę ! Natomiast pod kątem krążenia Antoniego Zawiślaka . Ja juz nie robię prób na innych lekach – wyciągnęłam męża z depresji i jesteśmy zadowoleni, ze depresja poszła pa,pa

  20. grzegorzadam 14 kwietnia 2016 o 21:45

    Dr Pokrywka to świetny fachowiec z otwartym umysłęm i wspaniałą wiedzą, fakt.
    Ważne, że metody okazały się skuteczne. 🙂

  21. joanna 15 kwietnia 2016 o 10:49

    Panie Grzegorzu metody okazały się bardzo skuteczne ! Ale gdyby mąż nie poprawił krążenia to nie wiem jakby było ! Mąż miał istne skrzepy w żyłach i to było przyczyną nie dotlenienia mózgu :/ A jak był nie dotleniony mózg to nie było odpowiedniego myślenia i to doprowadzało do depresji ! Tak naprawdę – my Naltrekson to wykorzystaliśmy do tego aby mąż nie miał myślenia pod kątem brania antydepresantów . Bo niestety nie oszukujmy się one działają jak narkotyk i nikt mi nie wmówi,ze nie ! Do tego kto wie jakie skutki uboczne mogą z czasem przynieś antydepresanty – czy nie będzie jakiegoś raka, białaczki itp . Ja mojego męża wyciągnęłam i polecam taką metodę jaką mój mąż robił innym cierpiącym na depresję !

    1. grzegorzadam 15 kwietnia 2016 o 15:49

      Joanno, po imieniu proszę..
      Wiek nie ma tu znaczenia, jesteśmy uczniami w jednej klasie.. 😉

      A próbowaliscie z niacyną?
      Rozszerza naczynia i uaktywnia wiele procesów.
      Inne z grupy ”B” tez oczywiście, ala ta i B12 są ‚wyjatkowe’..

  22. Piotrek 15 kwietnia 2016 o 11:34

    Jak dawkować msm ? Tak jak na Tib 1 g dziennie ?
    Tak samo boraks. Może być ze stanlabu ? i jak z dawkowaniem ?

    1. jola 15 kwietnia 2016 o 17:49

      Z pasją szukałam kiedyś informacji o MSM -chetnie podzielę się ta wiedzą choć pepsiaczek miała o siarce osobny wpis to na pewno się nie obrazi jak coś dopiszę i Tobie Piotrek moze pomogę
      Najpierw leczyłam stawy psu a potem brala go cała rodzina potem znajomym polecałam .Kupuje ten proszek na kilogramy .
      MSM jest całkowicie pozbawiony skutków ubocznych. Bezpieczeństwo jest porównywalne ze szklanką wody. Przyjmowany w dawce 40 gramów na dobę, nie wykazuje żadnych objawów toksyczności.
      Dawka śmiertelna testowana na myszach wynosi ponad 20 gramów na kg masy ciała. U człowieka byłoby to ok 1,5 kg na dobę. To 6 razy więcej niż dawka śmiertelna soli (ok. 200 gramów) .

      W ciągu 24 godzin po zażyciu MSM dociera do prawie wszystkich tkanek ciała, a ta część która nie zostanie poddana procesowi przemiany materii, jest wydalana po 96 godzinach.

      Na co pomaga MSM
      Dr Stanley Jakob opisał przypadki osób gdzie podanie 5, 10 i 30 gramów MSM dziennie usunęło lub znacznie zmniejszyło zmęczenie i ból w fibromialgii oraz innych stanach przewlekłego zmęczenia.

      MSM jesr mało znanym naturalnym związkem . Dla mnie jest to podstawa każdej suplementacji. Nie ma znaczenia czy stosuje się go profilaktycznie czy „leczniczo”.
      MSM to skrót od metylosulfonylometan czyli po prostu siarka organiczna. Występuje on w przyrodzie w świeżych warzywach, owocach, herbacie, produktach zbożowych oraz w świeżym krowim mleku. Niestety jest dość delikatny i bardzo łatwo go „zniszczyć” gotowaniem lub pasteryzacją. MSM traci się również przez zamrażanie oraz naświetlanie. Niestety, dziś warzywa i owoce się hoduje a nie uprawia. Proces konserwacji niszczy MSM praktycznie do zera.
      Pasteryzowane mleko zawiera mniej niż 0,25 mg /litr MSM. Mniej więcej tyle samo MSM jest w mleku od krów sztucznie karmionych. Świeże mleko prosto od krowy która pasła się na pastwisku zawiera od 2 do 5 mg/litr MSM. Różnica jest ogromna.
      MSM jest bezwonnym, białym proszkiem który bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie.
      Siarka organiczna (MSM) ma niesamowite właściwości profilaktyczne i terapeutyczne. Odkrycie tych właściwości jest jednym z największych odkryć medycyny ortomolekularnej. Posiada właściwości odtruwające, detoksykujące, anaboliczne i odbudowujące.

      W naszym organizmie poziom siarki wynosi średnio 0,2mg / kg. Dorosła osoba wydala dziennie (z moczem) od 4 do 11 mg MSM.
      Jest kilka badań które sugerują, że spadek stężenia MSM w organizmie poniżej pewnego poziomu wiąże się z chronicznym zmęczeniem, depresją, obciążeniem fizycznym, psychicznym, zaburzeniem czynności narządów oraz dużą liczbą chorób degeneracyjnych.
      Siarka w naszym organizmie
      Po wapniu i fosforze, siarka jest trzecim najczęściej występującym minerałem w naszym organizmie. Dorosły mężczyzna średniego wzrostu i wadze 70kg ma w organizmie ok. 140 gramów siarki. Prawie połowa znajduje się w mięśniach, skórze i kościach.
      Struktura białka
      Nasz organizm produkuje około 80% aminokwasów, których potrzebuje. Pozostałe 20% aminokwasów musimy dostarczyć z pożywienia. Metionina i cysteina to dwa z nich, które tworzą grupę aminokwasów siarkowych.
      Pochodna cysteiny – N-acetylocysteina jest wykorzystywana w medycynie przy zatruciach paracetamolem. Więcej na ten temat możesz przeczytać w innym moim wpisie: Paracetamol – realne zagrożenie

      Każdy typ białka składa się z pewnego połączenia aminokwasów. Jeśli tych aminokwasów jest za mało, lub nie ma ich w cale, to organizm nie jest w stanie wytworzyć białek, hormonów itd. Siarka to kluczowy czynnik aby organizm mógł sam stworzyć niezbędne mu białka.

      Paznokcie i włosy składają się z wytrzymałego białka o dużej zawartości siarki, ogólnie znanego jako keratyna. Bez odpowiedniej ilości MSM nie będą zdrowe i mocne.

      Coraz więcej słyszy się o kolagenie. Jak mantrę powtarza się, że niezbędna jest witamina C, lizyna i prolina. Ale, aby kolagen był mocny potrzeba również siarki. To ta brakująca cegiełka. Wszystkie stawy, chrząstki, ścięgna potrzebują wody i siarki.

      Wraz z wiekiem nasza tkanka elastyczna (skóra) traci swoją sprężystość. Niedobór siarki jest prawdopodobną przyczyna tego problemu. Konsekwencją są zesztywnienie mięśni i stawów, zmarszczenie skóry i zmniejszoną elastyczność tkanek płuc i naczyń krwionośnych.

      Wszystkie komórki w naszym ciele są otoczone błoną. Silna błona komórkowa ma ogromne znaczenie dla zdrowia każdej komórki. Gdy ta błona jest słaba, wtedy np. nie jesteśmy w stanie się odpowiednio nawodnić.
      Błona komórkowa jest tak stworzona, aby przepuszczać do środka niezbędne składniki komórkowe i wydalać odpady.

      Bez odpowiedniej ilości siarki wszystkie połączenia pomiędzy komórkami tracą swoją elastyczność a błona komórkowa staje się twarda i mniej przepuszczalna. Oczywiście aby zachować dobrą kondycję błon komórkowych potrzeba również innych składników odżywczych np. kwasów omega 3, ale siarka odgrywa tutaj ogromne znaczenie.

      Badania przeprowadzone przez dr Johanna Budwig wykazały, że zawierające siarkę aminokwasy w błonach komórkowych rezonują z podwójnymi połączeniami kwasów tłuszczowych, w wyniku czego uwalniają się elektrony. Energia ta jest użyta do prawidłowego bicia serca, stymulacji nerwów i skurcze mięśni.

      MSM poprawia transport i dostawę wielu substancji odżywczych do i z komórek.

      Dodatkowe eksperymenty z MSM zawierające znakowany radiologicznie związek siarki wykazał, że po spożyciu MSM wykazuje powiązanie z błoną śluzową. Wydaje się, MSM wiąże się z receptorami na powierzchni błony śluzowej w jelitach, układzie moczowo-płciowym i oddechowym. W ten sposób, MSM wzmacnia naturalną ochronę przed alergenami, pasożytami oraz toksynami zawartymi w powietrzu oraz pożywieniu. Toksyny są utleniane, a wolne rodniki eliminowane.

      Badania przeprowadzone na ponad 18 000 pacjentów którzy cierpieli z powodu przewlekłego bólu. Około 70% osób doświadczyło niesamowitych korzyści po spożyciu MSM. Ból ustał całkowicie lub bardzo się zredukował.

      Rodzaje bólu, które zostały z powodzeniem poddane działaniu MSM obejmują:
      – Uszkodzenia ciała na skutek wypadków, oparzenia, skaleczeń itp.
      – Choroba zwyrodnieniowa stawów i reumatoidalne zapalenie stawów
      – Fibromialgia
      – Bóle pleców
      – Bóle głowy, migreny
      €˘ Bóle mięśni
      €˘ Zapalenie kaletki
      ˘ Łokieć tenisisty i inne urazy sportowe
      €˘ Zespół cieśni
      €˘ Blizny z powodu operacji, oparzeń, wypadków, itp

      MSM pomaga przy budowie mięśni, włosów, paznokci, skóry. Wzmacnia osłabione komórki, sprawiając, że ściany komórek stają się bardziej elastyczne. Stymuluje leczenie uszkodzonej skóry np. po operacjach, oparzeniach. Zewnętrzne stosowanie MSM na blizny bardzo często pozwala całkowicie je usunąć.

      Paniom które cierpią na tzw. pajączki polecam MSM i witaminę C. W wielu przypadkach po 14 dniach odpowiedniej suplementacji pajączki „same” znikają i nie trzeba korzystać z laserowego zamykania naczynek.

      MSM świetnie sprawdza się przy artrozie, bólach nerwu trójdzielnego i innych nerwobólach.

      MSM i ból
      MSM to naturalny sposób ograniczenia bólów i zapaleń, bez skutków ubocznych. MSM może dać tak samo dużą albo i większą ulgę, jak niektóre ze zwykłych środków przeciwbólowych. Tyle, że MSM nie działa tak szybko. Poprzez wzbogacenie tkanek organizmu siarką MSM już w ciągu kilku dni uzyskuje się wyczuwalne uśmierzenie bólów oraz przyrost energii.

      Konsultując osoby ze zwyrodnieniem stawu kolanowego, po zastosowaniu dawki min. 6 gramów MSM na dobę bardzo szybko ustępuje ból oraz zmniejsza się stan zapalny. Znaczenie ma dawka MSM oraz synergia dodatkowych składników tj. witamina C czy OPC.

      Efekt synergiczny
      MSM jest uważany za wzmacniacz wielu witamin i innych składników odżywczych, takich jak witamina C, koenzym Q10, wszystkie witaminy z grupy B, witamina A, D i E, aminokwasy, selen, wapń, magnez i wiele innych.
      MSM poprawia wychwyt komórkowych składników odżywczych i przedłuża ich działanie w organizmie.

      MSM i witamina C
      Walter Last, znany niemiecki biochemik uważa, że za pomocą MSM i witaminy C w postaci askorbinianu sodu jesteśmy w stanie bardzo poprawić (oczyścić) naszą krew. Skuteczność jest porównywalna, a czasami nawet większa niż ozonowanie krwi. Dzieje się tak dlatego, że witamina C i MSM tworzą pary redukcyjno-utleniające inaczej zwane pary redoks.

      Aby efekt był NAJ, należy przyjmować witaminę C oraz MSM razem, np. 10 gramów witaminy C (askorbinianu sodu) oraz 10 gramów MSM. Polecam rozpuszczenie w litrze wody i popijanie małymi łykami przez cały dzień. Proszę tylko nie używać do tego plastikowych butelek po wodzie. Bez problemu w internecie da się kupić szklane butelki.

  23. grzegorzadam 15 kwietnia 2016 o 15:20

    Może być boraks z S.
    Tu masz jak zrobić i dawkować:
    http://www.pepsieliot.com/co-mozemy-zrobic-zeby-dochtore-nie-wycielo-migdalkow/

    Z reguły (W.Last) na każda dawkę wit.C 2 dawki MSM, czyli 1:2

  24. Aśka 16 kwietnia 2016 o 00:55

    czyli książki z pierwotną treścią nie można dostać? tylko pierwszy rozdział, a cała reszta jest zmieniona, bo pani poleciała na kase,tak? dobrze zrozumiałam?

    1. pepsieliot 16 kwietnia 2016 o 07:46

      Czy Ty jesteś chora umysłowo, wiesz co to znaczy napisać książkę? Ile godzin, ile wyrzeczeń, przecież autorzy piszą książki również żeby żyć z czegoś? Ty pracujesz za darmo? Możesz sobie książkę kupić w wersji papierowej. Nie jest zmieniona reszta, to jest pierwszy rozdział, dla zachęty.

      1. Aska 17 kwietnia 2016 o 23:36

        nie musisz być od razu taka niemiła i wyzywać ludzi od chorych psychicznie. po prostu po tym jak napisałaś „Jednak lukratywne kontrakty zawierały jedynie śladowe ilości jej początkowego manuskryptu”. co innego mogłam zrozumieć.

        1. pepsieliot 18 kwietnia 2016 o 08:22

          nie zgodziła się na to i sama wydała książkę, przepraszam Cię, że źle oceniłam to co napisałaś

  25. Anna 16 kwietnia 2016 o 22:55

    Pepsi, co sądzisz na temat teorii Trevora Marshala, który twierdzi, że powinno się badać oba metabolity D3 – 25 OH i 1,25.

    1. pepsieliot 17 kwietnia 2016 o 13:34

      ten drugi niepotrzebny, zawsze wyjdzie, że jest spoko

  26. joanna 17 kwietnia 2016 o 20:02

    Grzegorzu nie próbowaliśmy z niacyna i witaminami z grupy B – mąż czuje sie dobrze 🙂 Wiec nie ma co pchać wszystkiego do organizmu 🙂 Powiem wiecej dzieki temu dotlenieniu mózgu , które spowodowały zioła mąż stał sie całkiem innym człowiekiem 🙂 Jest żywy , wesoły i widać tę róznice w jego postępowaniu 🙂 Zaczął widzieć i doceniać życie i to co go otacza . Jak tylko przestwawał brać antydepresanty to jego stan psychiczny był marny – teraz widzę dużą różnice . Myślę ,ze spróbuje jeszcze te witaminy z gr. B i niacyny itp ale chwilowo chcemy odpocząć od eksperymentów – cieszymy się życiem 🙂 .
    Pozdrawiam wszystkich cieplutko !

    1. pepsieliot 17 kwietnia 2016 o 20:29

      To przynajmniej niech zbada sobie homocysteinę, to się okaże, czy nie brakuje mu witamin z grupy B.

    2. grzegorzadam 18 kwietnia 2016 o 21:08

      To super.
      A. Hoffer uważa jednak niacynę za kluczową z witamin z grupy ”B”.

  27. Anna 17 kwietnia 2016 o 23:05

    Pepsi, tutaj jest parę wypowiedzi osób, które jednak miały złe wyniki tej D3 1,25 :

    http://www.chlamydioza.pl/printview.php?t=1692&start=0&sid=81785371bfa10178682b7fdd1cce1b3d

    Nie wiem co o tym myśleć….

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2016 o 08:23

      no to sobie zrób badanie, ja czytałam , że ten wynik nie ma znaczenia, więc może nawet jak jest gorszy,też ma to tylko związek z 25(OH)D

      1. jola 22 kwietnia 2016 o 15:04

        do Anna
        17 KWIETNIA 2016 @ 23:05

        Pepsi, tutaj jest parę wypowiedzi osób, które jednak miały złe wyniki tej D3 1,25 :

        http://www.chlamydioza.pl/printview.php?t=1692&start=0&sid=81785371bfa10178682b7fdd1cce1b3d

        Nie wiem co o tym myśleć…

        odp
        cyt. http://www.dobrametoda.com/ARTYKULY/Stosowanie%20witaminy%20D%20w%20praktyce%20klinicznej.pdf

        Nawet pomimo nieobecności fizycznych sygnałów, czy symptomów, lekarz powinien sprawdzić pacjentów znajdujących się w grupie ryzyka. Otrzymanie wyniku poziomu 25(OH)D w surowicy i właściwe jego zinterpretowanie jest jedynym sposobem na postawienie diagnozy
        Poziom 25(OH)D powinien być sprawdzany przynajmniej dwa razy w roku w przypadku pacjenta u którego istnieje ryzyko – na wczesną wiosnę (najniższy poziom) i późnym latem (najwyższy poziom). (53) Zalecamy,
        żeby utrzymywać 25(OH)D na poziomie wyższym niż 40 ng/mL przez cały rok.
        Kluczowym jest pamiętanie, że poziom 1,25[(OH).sub.2]D w surowicy nie ma znaczenia w diagnostyce deficytu witaminy D.
        Poziom 1,25[(OH).sub.2]D ściśle kontrolują nerki i jest on często normalny lub wyższy przy równoczesnym deficycie witaminy D. Dlatego też pacjenci z normalnym lub wysokim poziomem 1,25[(OH).sub.2]D w osoczu krwi, ale niskim poziomem 25(OH)D mają deficyt witaminy D pomimo wysokiego poziomu aktywnych hormonów. Lekarze, którzy stawiają diagnozę w oparciu o poziom 1,25[(OH).sub.2]D w surowicy rutynowo ponoszą porażkę.

        1. Anna 22 kwietnia 2016 o 17:40

          Dziękuję Jolu, ten artykuł wszystko wyjaśnia.

  28. Anna 18 kwietnia 2016 o 08:26

    🙂

  29. ervena 19 kwietnia 2016 o 01:08

    Depresja jest jak nowotwór …. żadne konwenjonalne metody nie pomoga …. I nie ma jednego czynnika na jej powstanie … A największy paradoks – depresja może doprowadzic do samobójstwa ….a chory na nowtwór chce życ jak nigdy !!!!! Jak to leczyc razem …. Pozdrawiam ….

  30. didiMa 19 kwietnia 2016 o 19:05

    Sorry ze nie w temacie depresji ale proszę o radę ciebie Peps i może Grzgorzadam sie wypowie? Mianowicie , mój brat od roku walczy z chlonniakiem dostajac coraz to silniejszą chemię teraz jest właśnie po najgorszej chemii i leży na izolatce po autopszeszczepie szpiku powoli wraca do siebie.Pewnie za tydz lub dwa go wypuszczą.Co dalej jakie odtruwanie i jakie suple?Dopiero teraz do niego dociera ,że samą chemią nie wygra z chorobą a ja się w tym wszystkim gubię.Dzieki.

    1. martusiaar 19 kwietnia 2016 o 23:51

      zainteresujcie się leczeniem za pomocą oleju z kwiatów i liści konopi indyjskich, Adam Wierzba, młody chłopak sam wyleczył się z podobnej choroby, opisuje to na jednym z blogów ;P oczywiście ‚trąbi’ też o tym Jerzy Zięba.

      1. jola 20 kwietnia 2016 o 10:17

        didiMa dawac rady w momencie gdy zaszliscie tak daleko z chemia wychodzi za daleko poza ten blog i nas czytelników .Chemia i jej toksyczność dotyczy również zdrowych komórek.niszcząc komórki nowotworowe, uszkadza również zdrowe tkanki. Dotyczy to zwłaszcza komórek szybko dzielących się – np. szpiku kostnego i nabłonków Skutki uboczne to stany zapalne i podrażnienia błony śluzowej pęcherza moczowego ,zakłócenie ukł.pokarmowego jest częstym skutkiem ubocznym chemioterapii chłoniaka , w wyniku biegunki , nudności, wymioty i skurcze żołądka, i niesie za soba zwiększone infekcje jako efekt uboczny , z powodu obniżonej funkcji układu immunologicznego
        chcę zaznaczyć, że każda osoba ma indywidualną biochemię, toteż nie zawsze pomogą te same metody i suplementy. Każdy musi niestety sam znaleźć dla siebie i swoich blizkich te najbardziej odpowiednie.
        Moze kupcie http://www.ensoel.pl/pl/artykuly-2/185-poradnik-leczenia-raka-wg-lebiedewa.html – lepiej pózno niz wcale zdobywac wiedzę
        wspomagajaco też http://biokonopia.pl/21-olej-cbd
        CBD wpływa na pracę receptorów kannabinoidowych znajdujących się w mózgu nie tylko człowieka, ale także wszystkich innych żywych istot posiadających układ nerwowy. Stymulacja i regulacja procesów fizjologicznych jak apetyt, odczuwanie bólu, humor czy pamięć to główne zadania dla CBD w organiźmie – to ważne w walce z choroba nowotworową
        Dawać rady jest cięzko ale kazdemy nalezy dać nadzieję i wspomóc psychicznie
        Wg mnie trzeba znależc dobrego naturopatę i postawic na odtruwanie i wzmocnic układ odpornosciowy a nie dobijać go chemia
        Antyoksydanty – wzmacniają układ odpornościowy np.Wit C Liposomalna
        poczytaj na tym blogu jest u pepsi do kupienia
        Kwercetyna – skuteczny przeciwnowotworowy flavonoid.
        Zielone napoje sok z trawy pszenicznej, kiełków brokułów, alkalizuje ciało tworząc w ten sposób niekorzystne środowisko dla komórek nowotworowych , chemia makabrycznie zakwasza mówiac w skrócie
        Ginkgo Biloba – ochroni tarczycę, wspomaga umysł (chemiobrain).
        Grzyby maitake – przywracają funkcję zaburzonego układu odpornościowego po chemioterapii.
        L-glutamina (glutagenics) – pomaga przywrócić wyściółkę jelit zniszczoną chemioterapią …… itd

  31. grzegorzadam 19 kwietnia 2016 o 22:48

    Przy chemii sytuacja sie komplikuje, sama jest rakotwórcza.

  32. didiMa 20 kwietnia 2016 o 22:22

    Właśnie tu już nie chodzi tylko o guza ale również o ciało wyniszczone ,otrute i wyjałowione chemią,naświetlaniami i antybiotykami.Od czego zacząć?

  33. grzegorzadam 21 kwietnia 2016 o 00:06

    Zróbcie APW, trzeba zbadać stopień zatrucia, trudny temat, bardzo trudny…

    Soda, Ogułow, WU – Nieumywakin..
    https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8

    http://www.pepsieliot.com/skuteczna-terapia-leczenia-raka-woda-utleniona/

  34. didiMa 21 kwietnia 2016 o 10:32

    Dziekuje Jola , dziekuje grzegorzadam.Ogolnie to mi sie płakać chce ze złości patrząc jak lekarze niszczą ludzi a później mówią że ktoś umarł na raka .Coraz więcej takich chorych ludzi wokół mnie.Tak jak mój brat ślepo wierzą że chemia to jedyna droga.Bardzo ciezko jest mu pomóc,zmienić myślenie ale próbuję.
    Jestem też ciekawa co powiecie na taki przypadek.W tym roku u męża mojej teściowej w Polsce wykryto raka żołądka -parę gastroskopi, 20 wycinkow.zalecono szybką operację i chemię.Z pewnością chemia by go wykonczyła.W Norwegi przeprowadzono jeszcze raz badania i wykluczono nowotwor.Stwierdzono dużą ranę i wrzody.Dziś żołądek jest podobno już zdrowy?
    Zeby stosować to wszystko o czym mowi Peps i wy kochani trzeba zmienić calkowicie myślenie bez tego ani rusz.

    1. grzegorzadam 21 kwietnia 2016 o 12:05

      Bo diagnoza to podstawa!
      Dlatego zawsze lepiej zrobić kilka razy w różnych miejscach.
      Nie chcę mówić, że celowo źle diagnozuja… Dla kasy z NFZ..
      Jaśkowski o tym pisze wyraźnie:

      ==Poniżej przytoczę przykłady takich reklamówek. Około roku 1980 pediatrzy stwierdzili, że podawanie popularnej aspiryny jest szkodliwe dla małych dzieci. Mogą wystąpić ciężkie powikłania. W owym czasie aspiryna była najczęściej chyba stosowaną pigułką na świecie. Była lekiem na wszystko, poczynając od od bólu głowy, do choroby reumatycznej. Na każdą temperaturkę podawano aspirynkę. Taka utrata rynku zbytu dla koncernu była wysoce niewskazana. Co zrobiono? Już w 1984 roku rozpoczęto szeroką kampanię na rzecz podawania aspiryny wszystkim starszym ludziom, jako rzekomy lek zapobiegający zawałom. Od 1980 do 1984 nie sposób było przeprowadzić jakiekolwiek badania, by wykazujące skuteczność takiego postępowania. Ale odpowiednia reklama i wąskie specjalizacje zrobiły swoje. Biuletyny reklamowe przemysłu farmaceutycznego, zwane czasopismami medycznymi i jednocześnie masowa reklama w telewizji i prasie spowodowały, że nawet normalni ludzie zaczęli łykać aspirynkę profilaktycznie, jak to mówiono. Rozejrzyj się Dobry Człeku, ilu spośród Twoich znajomych konsumuje aspirynkę?

      O tym, że to był tylko i włącznie trick reklamowy, nie ma najmniejszej wątpliwości. Do 1980 roku tabletki były 500 mg. Tabletki pod nową nazwą, niby te na serce, są albo 75 mg albo 100 mg. Innymi słowy, z poprzedniej tabletki spokojnie można było otrzymać 4 tabletki. Opakowanie stare kosztowało 3-5 złotych. Nowe opakowanie tzw. nasercowe, o 4 krotnie mniejszej zawartości. kosztowało 8 – 10 złotych. Gdyby tu chodziło naprawdę o zdrowie chorego, to kardiolog przepisywałby aspirynę, zalecając dzielenie tabletki na 4 części. Nie, przepisywano nowe opakowanie z serduszkiem na wieczku. Czyli na jednomiesięcznej kuracji koncern zarabiał dzięki Biologicznym Robotom 600 % więcej.

      Odpowiednia reklama tak ogłupiła kardiochirurgów, że po operacji serca podaje się wszystkim chorym „profilaktycznie”, czyli zapobiegawczo, średnio 200 mg na dobę aspiryny. Żadnego logicznego uzasadnienia takie postępowanie nie ma. Przeciętnie zalecają branie aspiryny przez kilka tygodni po zabiegu, a niekiedy nawet miesięcy. Pokazywały się prace nakłaniające do brania systematycznego nawet ludzi z podejrzeniem choroby wieńcowej. Przeprowadzona analiza 10 010 chorych nie wykazała żadnej różnicy w przebiegu pooperacyjnym chorych otrzymujących aspirynę i tych, którzy jej nie otrzymywali. Ile koncern zarobił na tej bezmyślnej procedurze?

      Podobnym przykładem, sprzecznym z podstawami hemodynamiki, są tzw. by-passy, czy stenty. Leczenie tymi procedurami jest przyczyną śmierci w okresie jednego roku 47% chorych, w przypadku natomiast leczenia zachowawczego, umieralność w okresie roku wynosi 3-4%. Tym nie mniej preferuje się leczenie zabiegowe z powodu wyższych kosztów. Przeciętny zabieg to kilkadziesiąt tysięcy złotych, a dziennie można spokojnie przeprowadzić 2-3 zabiegi, daje to szpitalowi wielomilionowy zysk. Przyjęcie i leczenie metodami zachowawczymi dałoby zysk kilkutysięczny.

      Nie ukazują się żadne prace polskich kardiochirurgów, w rodzaju: operowaliśmy tylu to, a tylu chorych i tylu to, a tylu wróciło do pracy po takim to, a takim okresie. Nic. Cisza. Zasłanianie się procedurą!

      Wprowadzenie tzw. medycyny Rockefellerowskiej w USA na początku lat 80-tych ubiegłego wieku, czyli stosowanie bezmyślne procedur, a ludzi traktowanie jak świnki doświadczalne, spowodowało wzrost kosztów działania Służby Zdrowia z 50 miliardów do 250 miliardów. Był to tzw. łatwy pieniądz, ponieważ wyceną procedur zajmowali się urzędnicy, a dawali nie swoje pieniądza, tylko z przymusowo ściąganych podatków. Obecnie ten system pogłębiono z powodu tzw. Obamacard, czyli dalszego przymusu ubezpieczeń. Przypomnę, że przymusowe ubezpieczenia w imię tzw. fałszywej flagi solidarności społecznej, wprowadził von Bismarck w Cesarstwie Pruskim w 1870 roku, przed wojną z Francją. Po prostu p. Kanclerz potrzebował pieniędzy na wojnę. A głupi ludek uwierzył i wierzy już 150 lat, że to dla jego dobra.

      Podobnie powstają procedury w innych specjalizacjach. Jeszcze do 1980 roku ospa wietrzna była „ulubioną” chorobą pediatrów, ponieważ nie znano szczepionki, a przebieg był stosunkowo łagodny i nie wymagał leczenia. Obecnie wmusza się kolejne szczepienia twierdząc, jakoby to była jedna z najgroźniejszych chorób dziecięcych. A minęło tylko 35 lat, starsi lekarze zdążyli odejść, a młodzież jest już tresowana w nowym duchu: zysk za wszelka cenę.

      Leczenie ospy wietrznej przed 35 laty to był tylko balsam Calaminowy, picie dużej ilości płynów, aby zapobiec ewentualnemu odwodnieniu i podawanie naturalnej witaminy C. Ze względu na łagodny przebieg nie miało sensu wdrażanie bardziej intensywnych zabiegów. Najczęściej nawet lekarza nie proszono. Mamy i babcie same wiedziały doskonale co należy robić.

      Gruźlica to choroba XIX wieku, spowodowana przetrzymywaniem ludzi w zamkniętych, nienasłonecznionych pomieszczeniach fabrycznych przez 12 – 16 godzin dziennie, przy permanentnym niedożywieniu. Pomimo stosowania szczepień rozwijała się spokojnie. W USA nie stosowano przymusu szczepień i choroba szybko po II Wojnie Światowej wycofała się. W Anglii stosowano szczepienia i choroba trwała znacznie dłużej. Ftyzjatrzy z niewiadomych powodów wcale nie wykonuja u chorych badań 25OHD?==

      Tak , trzeba zmienić myślenie.
      Zdrowie jest zbyt cenne, aby powierzać je w ręce obcych ludzi, merkantylnie interesownych..

  35. jola 21 kwietnia 2016 o 20:31

    didiMa kiedys byłam tak samo ufna i naiwna wobec medycyny konwencjonalnej i lekarzy onkologów. Mój maz 5lat temu zachorował na raka mózgu bardzo trudna lokalizacja – płat czołowy i pień mózgu , guzy wykazywały bardzo szybki wzrost ,na tyle szybki że nie zdązono już radioterapii ( dzis mysle ze dzieki Bogu ) a zabieg chirurgiczny był zbyt ryzykowny – nikt od Szcz.do W-wy po przeprowadzonych badaniach sie tego nie podjął mówili wprost -wytna guzy ale on sam moze być „warzywkiem” .W miedzy czasie stan sie pogarszał ,cisnienie w głowie rosło z powodu wzrostu ilosci płynu mózgowego – co powodowało ogromny ból , zaczał tracic wzrok w wyniku ucisku guza na nerw wzrokowy – sytuacja była straszna.
    Zdecydowalismy sie na chemie po namowach przyjaciela okologa – kilka agresywnych cykli. Była to jednak chemia specjalnie przygotowywana dla męza za granica i nie refendowana przez NFZ- próbki płynu które ściagano mu podczas punkcji ( bardzo bolesnej i na żywca decyzja męza ) były poddawane na wyodrębnienie komórek nowotworowych zawieszonych zapewne w tym płynie – krótko mówiac była to chemia celowana na jego nowotwór. Byłam laikiem i w tym momencie zaufałam znajomemu bo nie miałam ani żadnej wiedzy , nie mielismy równiez czasu na zwłoke w decyzji – zycie sie sypało ! Te chemie zatrzymały wzrost guzów i z czasem guzy zginęły.To był bardzo duzy wysiłek męza no i mój aby potrzymac go psychicznie i dac wiarę ze jest warto powalczyc o to życie. Musze nadmienić że jego organizm jest bardzo silny, ma wysoki próg bólu i bardzo szybko metabolizował ta chemie – po przyjeciu chemii lezał w duzym bólu ok 6-7h a potem ruszaliśmy z domu do parku ,pił wodę z cytryną i chodzilismy po nocach aby ruszył cały ten proces wydalania toksyn .
    W tym czasie jadł tylko sałatki z warzyw z dużą ilościa cytryny , pił soki wyciskane itp nie jadł prawie wcale mięsa.
    Duzo, duzo pracy nad soba i ciagła motywacja aby walczyć – udało sie !!! dzis widzi ,normalnie pracuje ,jezdzi samochodem . Po chemioterapiach nigdy juz nie wróciliśmy do żadnego syntetycznego leku -oczyszczalismy sie z ogromnej ilosci toksyn kilka lat aż do dzis – ucierpiał układ trawienny ,stawy – oj długa historia…
    po 2latach po roku od ostatniej chemioterapii zdiagnozowano w Uk u niego raka kosci.- przyczyna do badań był ruszajaca i kruszaca sie kość wokól oczodołu – pobrano wycinek i posypały sie diagnozy i propozycje leczenia – czyli kolejne chemie ,radiologie -zabieg chirurgiczny czyli usuniecie kawałka czaszki wraz z czescia szczęki , izolacja od rodziny po zabiegu a wiec jak sie domyslacie załamanie psychiczne byłoby na pewno! Wtedy czytałam juz wiele i szukałam róznych inform. w necie dotarłam do wielu rzetelnych blogów i postanowilismy nie poddawac sie – wiedzałam juz że stres i brak wielu składników spowodował że organizm szalał a diagnoza była zapewne błedna -„śmiertela” choroba nie rozwinęła sie pomimo histerii onkologów w uk. Scementowano mu oczodół ,podano specjalny wapniowy preparat i dalej jechalismy już sami na ziołach ,occie jabłkowym ,oleju z czarnuszki .MSM, Wit C , WIT D3 i K2 ,magnezie i różnych .minerałach Cieszymy sie dzis na nowo życiem i mamy oczy szeroko otwarte 🙂 pozdrawiam wszystkich którzy traca nadzieję i zachecam do samodzielnego myslenia i pamiętajcie lekarz to nie Bóg – myli się!

    1. grzegorzadam 21 kwietnia 2016 o 22:27

      Niesamowita historia!

      1. jola 22 kwietnia 2016 o 13:03

        Dla wszystkich zainteresowanych i skopanych psychicznie diagnoza onkologa
        Rak – 20 największych kłamstw o nowotworach
        Wszędzie słychać kłamstwa na temat raka, a szerzą je ci, którzy czerpią z niego niebotyczne zyski: onkolodzy, centra onkologiczne i firmy farmaceutyczne. Chcąc zachować nieprzerwany strumień pieniędzy do swoich kieszeni nie mogą oni dopuścić, by społeczeństwo dowiedziało się prawdy. Nie chcą, by ludzie wiedzieli skąd się bierze, jak można zapobiegać, a nawet jak można wyleczyć się z nowotworu.
        Jeśli Ty lub ktoś kogo kochasz miał nowotwór (lub istniało choćby takie podejrzenie) to powinieneś wiedzieć, w jaki sposób „przemysł nowotworowy” Cię okłamuje. Pamiętaj o istnieniu onkologów takich, jak dr Farid Fata, który niezgodnie z prawdą diagnozował u ludzi nowotwór po to, by czerpać zyski z ich „leczenia” śmiercionośną chemioterapią. Takich przestępców pracujących w przemyśle nowotworowym jest więcej. To onkolodzy, chirurdzy nowotworowi, specjaliści od raka piersi i oszuści od mammografii. Ich celem jest przestraszyć Cię fałszywym wynikiem pozytywnym, by następnie przekonać do operacji, chemioterapii czy radioterapii, których w ogóle nie potrzebujesz!

        Aby tego uniknąć lub nawet: by uratować swoje życie, przeczytaj i zapamiętaj poniższe 20 największych kłamstw na temat raka, w które dotychczas wierzyłeś.

        1/ KŁAMSTWO: Nowotwór wynika z przypadku, pecha, trudno jest wskazać jego przyczynę.
        PRAWDA: Zawsze istnieje przyczyna powstania nowotworu. Nie ma czegoś takiego jak „nowotwór spontaniczny”, powstały bez przyczyny, a onkolodzy, którzy temu zaprzeczają uprawiają jakieś voo-doo, nienaukową magię, nie mającą żadnego odbicia w rzeczywistości.

        2
        KŁAMSTWO: Na raka nie ma lekarstwa.
        PRAWDA: W naturze istnieją tysiące lekarstw na raka, w wielu miejscach na świecie używa się ich nawet codziennie. Pozostają poza kontrolą farmaceutycznych molochów. Twoje ciało wie, jak poradzić sobie z rakiem. Potrzebuje tylko odpowiednich środków (i unikania toksycznych chemikaliów), by go pokonać.

        3
        KŁAMSTWO: Nowotwory leczy się chemioterapią.
        PRAWDA: Chemioterapia to taki rodzaj chemicznego nalotu dywanowego, który zatruwa całe ciało. Zmniejszenie się guzów nie oznacza wyleczenia nowotworu. Dopóki komórki macierzyste raka nie zostaną usunięte lub zniszczone, guz odrośnie na nowo. A po zatruciu Twojego ciała chemioterapią jego odporność na zawsze zostaje upośledzona. Dlatego właśnie rak atakuje często inne organy w ciągu 12 do 24 mięsięcy od chemioterapii.

        4
        KŁAMSTWO: Nie ma czegoś takiego jak przeciwrakowe jedzenie lub zioła.
        PRAWDA: Wraz z pojawieniem się życia na ziemi Matka Natura stworzyła leki antynowotworowe. Istnieją dosłownie tysiące składników przeciwrakowych w roślinach, które możesz znaleźć w Twoim sklepie spożywczym (oczywiście na półkach z żywnością nieprzetworzoną). Właściwości tych produktów (jak kurkuma, czosnek, cebule, imbir i brokuły) rzadko przyciągają uwagę mediów, ponieważ nie można ich opatentować i sprzedać z dużym zyskiem.

        5
        KŁAMSTWO: Substancje chemiczne zawarte w kosmetykach nie powodują raka.
        PRAWDA: Popularne środki higieny osobistej są dosłownie przeładowane chemią wywołującą raka. Są tam m.in.: substancje zaburzające gospodarkę hormonalną, znane kancerogeny czy środki zapachowe, które przyspieszają mutagenezę. Prawie wszystkie popularne środki do prania i zmiękczacze to dosłownie rakotwórcze koktajle sprzedawane w pięknych, szczęśliwych opakowaniach.

        6
        KŁAMSTWO: Pestycydy i herbicydy także nie powodują raka.
        PRAWDA: Pestycydy są skuteczne tylko dlatego, że zakłócają proces metaboliczny i zabijają wskazany organizm. Z definicji są śmiercionośne, inaczej nie byłyby pestycydami. Budowa molekularna najpopularniejszego środku ochrony roślin na świecie: glifosatu, przypomina gaz VX, czyli najbardziej trującą substancję stworzoną przez człowieka jako… broń masowego rażenia.

        7
        KŁAMSTWO: Jeśli masz mieć raka, to nic nie możesz zrobić by to powstrzymać.
        PRAWDA: W Twoich genach nie ma nic, co może Cię predysponować do raka. Twój genetyczny kod to szablon na cieszenie się perfekcyjnym zdrowiem. Ale kiedy komórki ciała kąpie się w toksycznych, rakotwórczych chemikaliach pochodzących z pożywienia czy kosmetyków, to zmienia się (poprzez mutacje) dobre geny w złe, prowadząc do nowotworu. Pamiętaj, że to Ty podejmujesz decyzję, czy wystawiać się na ekspozycję substancji rakotwórczych, czy ich unikać.

        8
        KŁAMSTWO: Onkolodzy chcą, byś pokonał raka.
        PRAWDA: Onkolodzy zarabiają krocie na chemioterapii, operacjach i radioterapii. W ich finansowym interesie leży, by rak powracał nakręcając spiralę biznesu. Jeśli pomogliby Tobie wyeliminiować raka, straciliby źródło dochodów, które mają dzięki Twojej chorobie!

        9
        KŁAMSTWO: Mammografia pozwala wcześnie wykryć raka, ratując życie.
        PRAWDA: Mammografy emitują rakkotwórcze promieniowanie jonizujące. Im więcej mammografii przeprowadzisz, tym większe prawdopodobieństwo zdiagnozowania nowotworu… spowodowanego mammografią! Ponadto, niezgodnych z prawdą wyników pozytywnych jest tak dużo, że jak pokazują statystyki, mammografia może zaszkodzić 10 kobietom na jedną, której pomoże.

        10
        KŁAMSTWO: Zdiagnozowanie raka jest zawsze zgodne z prawdą.
        PRAWDA: Zdiagnozowanie raka jest często fabrykowane przez onkologów czerpiących zyski ze swoich niczym nieuzasadnionych terapii nowotworowych. Przykładowo dr Farid Fata został uznany winnym za kryminalne oszustwo, w którym fałszywie diagnozował raka u zdrowych ludzi w swojej popularnej klinice onkologicznej w Detroit. Celowo okłamywał pacjentów mówiąc im, że mają nowotwór i że umrą bez chemioterapii. Zatruł tysiące ludzi, za co odsiaduje wyrok w więzieniu.

        11
        KŁAMSTWO: Firmy farmaceutyczne szukają lekarstwa na raka.
        PRAWDA: Firmy farmaceutyczne chcą utrzymać swoją dojną krowę przy życiu, więc nie mają interesu by eliminować tak dochodowy biznes jakim są nowotwory.

        12
        KŁAMSTWO: Amerykańska grupa Komen zbiera pieniądze na walkę z rakiem.
        PRAWDA: Ale to właśnie skorumpowana grupa Komen stoi na samym czele przemysłu nowotworowego. Grabi pieniądze z darowizn, przeznaczając większość z nich na uruchamianie klinik mammograficznych na biednych przedmieściach. Tam będzie się diagnozować u ludzi i wyciskać pieniądze na chemioterapię. Komet to medyczny przekręt, który nie ma interesu w tym, by wyleczyć raka. To jest to samo kłamstwo, które słyszymy już od lat 60-tych: „Gdybyśmy tylko mieli miliardy dolarów, to znaleźlibyśmy lekarstwo!”

        13
        KŁAMSTWO: Rak to wróg, który wtargnął do Twojego ciała i powinien być z niego usunięty w ataku chemicznym.
        PRAWDA: Rak to w rzeczywistości Twoje własne komórki, których zachowanie wymknęło się spod kontroli. Nie jest to coś, co się łapie jak jakąś infekcję. Nowoczesna medycyna popełnia gigantyczny błąd lecząc nowotwory jak chorobę zakaźną, bombardując ciało chemikaliami w celu pozbycia się raka. Ale rak to komórki Twojego ciała, które sfiksowały, a więc próbując zabić raka próbujesz niemalże zabić całego siebie!

        14
        KŁAMSTWO: Jak tylko firmy farmaceutyczne wynajdą lek na raka, oddadzą go światu za darmo.
        PRAWDA: Firmy farmaceutyczne interesuje zysk, a nie ratowanie ludzkości. Pomysł, że Big Pharma wyda miliardy dolarów na opracowanie leku, a potem rozda go za darmo, jest po prostu śmieszny. Wszyscy ci ludzie przekazujący pieniądze na jego poszukiwania nie rozumieją, że lekarstwo to nigdy nie będzie bezpłatne. Firmy farmaceutyczne chcą zysków, a te pochodzą z leczenia i trzymania ludzi w chorobie. Nie pochodzą z badań nad lekami, które potem by rozdano za darmo.

        15
        KŁAMSTWO: Podwójna mastektomia zapobiega rakowi piersi.
        PRAWDA: Odcinanie sobie części ciała, które mogą kiedyś mieć nowotwór to chyba najgłupszy sposób na uniknięcie choroby. Jest tu też wątek seksistowski: Czy zwróciliście uwagę, że onkolodzy nigdy nie radzą mężczyznom, by ci obcięli sobie jądra by zapobiec rakowi jąder? Może wkrótce będą zachęcać ludzi do obcinania sobie głów, by uniknąć raka mózgu…

        16
        KŁAMSTWO: Słońce powoduje raka, a filtr słoneczny przed nim chroni.
        PRAWDA: W rzeczywistości rozsądne wystawianie się na promienie słoneczne zapobiega nowotworom, bo inicjuje tworzenie się witaminy D. Większość ludzi ma stanowczo za mało witaminy D, a niski poziom witaminy D wspomaga pojawianie się guzów (dlatego guzy pojawiają się najczęściej zimą). Witamina D to tak potężny środek, że sama jedna może zapobiec 80% wszystkich nowotworów. Ale należy przyjmować ją w większych dawkach niż te, które się zaleca.

        17
        KŁAMSTWO: Jedynym powodem, dla którego nie odkryto jeszcze leku na raka jest niewystarczająca ilość pieniędzy.
        PRAWDA: To kłamstwo powtarzane jest od lat 60-tych… kiedy mówi się nam, że lek na raka znajduje się tuż za rogiem, a my potrzebujemy jedynie jeszcze trochę pieniędzy na badania by je wynaleźć. W tym kłamstwie całkowicie lekceważy się fakt, że przemysł nowotworowy nie chce leku na raka. Zbyt dużo pieniędzy zarabia się na pacjentach, darowiznach, badaniach nowotworowych i terapiach. Rak to przemysł wart miliardy dolarów, i nikt, kto w nim siedzi, nie będzie tu nic zmieniał.

        18
        KŁAMSTWO: Nowoczesne sposoby leczenia raka są bardzo skuteczne i oparte na naukowych dowodach.
        PRAWDA: Prawdziwe dowody naukowe wskazują, że chemioterapia leczy jedynie 2% nowotworów. Dla pozostałych 98% pacjentów jest to śmiercionośna trucizna, która niszczy ich serca, wątrobę, mózg i nerki. Tak jak niemalże wszystko w przemyśle farmaceutycznym naukowe „dowody” na skuteczność terapii rakowych są sfałszowane lub sfabrykowane na rzecz finansowych interesów Wielkiej Farmacji.

        19
        KŁAMSTWO: Nie ma związku między odżywianiem się a rakiem.
        PRAWDA: Jeśli nie jesteś palaczem, to Twoje pożywienie to czynnik numer 1 decydujący o tym, czy będziesz miał raka czy nie. Jedzenie spożywane każdego dnia ma bezpośredni, mierzalny i niepodważalny związek z rakiem: albo mu zapobiega albo go powoduje.

        20
        KŁAMSTWO: Przemysł nowotworowy chce przestać istnieć.
        PRAWDA: To jest dopiero kłamstwo, że przemysł nowotworowy chce przestać istnieć poprzez rozwiązanie problemu raka. Kłamstwo opiera się na śmiechu wartym założeniu, że każdy ekspert od raka, onkolog, organizacje walczące z rakiem, centra badań nad rakiem czy firmy produkujące leki na raka – wszyscy oni chcą zbankrutować poprzez całkowitą eliminację nowotworów. Każdy myślący człowiek wie, że ludzie umoczeni w pieniądzach pochodzących z nowotworów nigdy tych pieniędzy nie porzucą, nawet jeśli oznacza to utrzymywanie reszty społeczeństwa w chorobie, a nawet doprowadza ich do śmierci.

        Autorstwo: Mike Adams
        Tłumaczenie: Xebola
        Źródło oryginalne: NaturalNews.com
        Źródła polskie: Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

        1. pepsieliot 22 kwietnia 2016 o 13:06

          nie wszystko tak naprawdę pasuje do realiów w Polsce, na przykład nie widzę powiązania, aby lekarze onkolodzy w Polsce nie chcieli kogoś wyleczyć z raka, raczej nie wiedzą o wielu sprawach, są zmanipulowani etc

          1. jola 22 kwietnia 2016 o 13:50

            Droga pepsi moim zdaniem w tym zawodzie niewiedza jest zbyt kosztowna dla pacjenta , po cześci prawda rozkłada się na wiele czynników 1/mamy niedouczonych onkologów 2/ nie poszukuja własnej drogi jesli chodzi o sposób leczenia 3/ nie moga -bo maja zwiazane rece przez Big farmę 4/ są zastraszani wyrzuceniem z pracy jeśli nie stosuja sie do schematu leczenia 5/ sa wypaleni swoja niemoca i brakiem możliwosci 6/ wybrali tą specjalizacje jako pewne zródło dochodu – jest i bedzie coraz wiecej chorych – zapowiadane tsunami nowotworowe … itd Dziś wiem wiem ze nie moge byc laikiem w sprawie swego zdrowia i tak też trafiłam na Twój blog
            Ile razy na tym blogu pisałas o ignorancji dochtore-czy coś mi umknęło moze?
            W trakcie choroby mojego męża miałam sporo własnych odczuć niestety ,ale kazdy wyciaga (i powinien ) swoje wnioski nawet czytając powyzszy artykuł. Pozdrawiam Cie serdecznie 🙂

          2. pepsieliot 22 kwietnia 2016 o 16:47

            Tak, tylko Adams to jest specyficzny człowiek, dla niego wszystko jest albo czarne albo białe, a w USA jest więcej cynizmu, bo chodzi o kasę, a u nas jest więćej ignorancji, a w obu krajach jest manipulacja na etapie uczelnianym

          3. grzegorzadam 22 kwietnia 2016 o 16:52

            Fakt, ale maja chyba jakieś przekazy podprogowe, bo traktują
            często ‚pacjentów’ jak durne owce do strzyżenia.
            Z czasem wrażliwosć zanika.

            Jola
            Oni sa świetnie douczeni do wykonywania legalnych procedur!
            Nic poza ich nie interesuje.

          4. jola 24 kwietnia 2016 o 14:14

            grzegorzadam
            czyli legalne procedury tzw. prozdrowotne ? 🙂
            Obecnie lekarza nie wynagradza się za zdrowego pacjenta. W ogóle obecny farmaceutyczno-medyczny biznes oparty jest na leczeniu chorób, w związku z czym wszelkie zalecenia tak zwane prozdrowotne są w istocie chorobotwórcze

            //Bodajby to każdy nauczyciel teorii nauk lekarskich pomyślał z zadrżeniem, że ile uczniów z jego szkoły wychodzi, tyle uprzywilejowanych do kraju przybywa zabójców.// Stanisław Staszic
            cyt.
            Dbałość o zdrowie po to, żeby je zachować, a więc nie chorować, czyli nie musieć korzystać z usług medycznych, nazwa się profilaktyką zdrowotną, której twórcą jest Hipokrates. Jego definicja profilaktyki brzmi następująco: Profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom poprzez utrwalenie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia.

            Wszystko wskazuje na to, że swoją wiedzę Hipokrates zaczerpnął od chińskich taoistów, ponieważ za jego życia (460 p.n.e. – 370 p.n.e.) w Chinach popularny był nurt medycyny taoistycznej, który zakładał, że natura jest doskonała, więc niczego nie należy poprawiać. Wystarczy przestrzegać jej praw, bowiem to właśnie naruszenie odwiecznych praw natury jest przyczyną utraty zdrowia. Lekarz medycyny taoistycznej to nade wszystko nauczyciel uczący ludzi jak nie chorować, interweniujący tylko w nagłych i nieprzewidzianych wypadkach.

            Taoiści wymieniają 6 powodów utraty zdrowia:
            Nieprawidłowe odżywianie
            Niedostateczna ilość snu i odpoczynku
            Nieprawidłowa ilość i jakość ruchu fizycznego
            Niewłaściwy stan emocjonalny
            Nieprawidłowe działanie medycyny objawowej
            Nieumiejętność dostosowania do zmieniających się warunków środowiskowych

            Lekarze medycyny taoistycznej wynagradzani byli tylko wówczas, gdy ich pacjenci byli zdrowi, natomiast gdy któryś z nich zachorował – lekarz nie dość, że nie otrzymywał zapłaty, to jeszcze musiał leczyć go na własny koszt.

            Posada lekarza chińskiej rodziny cesarskiej była kusząca ze względu na sowite wynagrodzenie, ale też jego odpowiedzialność była współmierna do tegoż wynagrodzenia. W razie choroby któregoś z członków rodziny cesarskiej opiekujący się nim lekarz nie tylko tracił wynagrodzenie, ale na dodatek był karany chłostą, natomiast w razie choroby samego cesarza mógł stracić nawet życie.

            pepsi
            owszem istnieje juz manipulacja podczas studiów
            znasz jednak okreslenie – choroby jatrogenne? – pod tą tajemniczą nazwą ukrywają się choroby wywołane przez lekarzy. Są one spowodowane niefrasobliwością lekarza w stosunku do oddanego pod jego opiekę pacjenta, a także celowe działania lekarza w celu wywarcia na pacjencie odpowiednich zachowań – poddania się badaniu albo zabiegowi medycznemu, stosowania przepisanych leków. Zachowania jatrogenne lekarza wywołują u pacjenta lęk, poczucie zagrożenia, co wywołuje dodatkowe schorzenia wywołane autosugestią.

            Typowe działania jatrogenne lekarza w stosunku do pacjenta:
            Przekazywanie i odbiór informacji – brak lub niewystarczające informacje, używanie określeń niezrozumiałych przez pacjenta, zamierzone i bezpośrednie straszenie chorego.
            Badanie lekarskie – lekceważenie potrzeby całościowego podejścia do pacjenta i wytwarzanie dystansu między lekarzem a pacjentem, badanie pacjenta przy innych osobach, lekceważenie jego poczucia skrępowania i zawstydzenia, pogłębianie u pacjenta fałszywego i lękotwórczego obrazu własnej choroby.
            Badania dodatkowe – wykonywanie dodatkowych licznych badań bez uzasadnienia, lekceważenie potrzeby przygotowania pacjenta pod względem psychologicznym do czekających go badań diagnostycznych.
            Leczenie – wykonywanie zabiegu lub leczenia bez dodatkowych wskazań, lekceważenie potrzeby przygotowania pacjenta pod względem psychologicznym do zabiegu, nieuzasadnione stosowanie leków, prowadzące niekiedy do farmakomanii.
            Hospitalizacja – skrajne i sztywne trwanie przy pionowym układzie hierarchicznym, pozbawienie chorego snu i wypoczynku, co wiąże się zarówno z niekulturalnym i hałaśliwym zachowaniem personelu szpitala, jak i bezdusznie zredagowanymi regulaminami. (na podstawie Wikipedii)
            Mit : Lekarz ma obowiązek niesienia pomocy potrzebującym, ponieważ zobowiązuje go do tego Przysięga Hipokratesa
            Polscy lekarze nie składają żadnej Przysięgi Hipokratesa, ani też deklaracjii genewskiej, lecz Przyrzeczenie lekarskie, które z Hipokratesem nie ma absolutnie nic wspólnego.
            Przyrzeczenie Lekarskie to przysięga nawiązująca treścią do Deklaracji genewskiej, składana przez absolwentów kierunku lekarskiego oraz lekarsko-dentystycznego uczelni medycznych w Polsce. Tekst Przyrzeczenia stanowi część Kodeksu Etyki Lekarskiej, uchwalonego przez Krajowy Zjazd Lekarzy.

            //Tekst Przyrzeczenia lekarskiego:
            Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
            obowiązki te sumiennie spełniać;
            służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;
            według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;
            nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;
            strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;
            stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.
            Przyrzekam to uroczyście! //
            Przyrzeczenie lekarskie nie jest obowiązkowe. Ot, po prostu, powiadamia się absolwentów, że o tej i tej godzinie w auli uczelni absolwenci będą składać Przyrzeczenie lekarskie. Kto ma taką wolę i ochotę, przychodzi i wraz z innymi powtarza za lektorem tekst owej Przysięgi chórem.

          5. grzegorzadam 24 kwietnia 2016 o 16:28

            Wycieraja sobie gębę Hipokratesem.
            Zadziałaj logiką i intuicją.
            Kobiety maja tych elementarnych wskaźników aż nadto.

          6. jola 24 kwietnia 2016 o 18:07

            Nie sądzę żeby mój logiczny umysł sprostałby temu zadaniu. Kosztuje mnie to sporo stresu jak cofnę się do dawnych przeżyć Logika to wyciąganie wniosków. Bazuje więc na doświadczeniach z przeszłości. Logika nie jest więc w stanie stworzyć niczego nowego. Jest jedynie w stanie dojść do tego, dlaczego coś się stało. Potrafi coś wyjaśnić, ale nie stworzyć.
            Całe szczęście, że logika boksuje się we mnie z intuicją więc idę do przodu 🙂 dzięki Ci moja szyszynko że odbierasz jeszcze te fale

  36. Piotrek 25 kwietnia 2016 o 15:17

    Witam mam pytanko. Opisywałem wyżej swój problem z odrealnieniem. Ile powinienem i czy w ogóle brać jodu ? Zakupiłem coel roztwor wodny jodu i jak narazie po 3 kropelki do tego selen. Dodam że nie jadam w ogóle ryb.

  37. Anna 27 kwietnia 2016 o 13:37

    Pepsi, a co myślisz na temat przyjmowania DHEA ?

    W necie znalazłam taki argument (szczególnie chodzi mi o problemy z depresją) :

    „U osób po 40 roku życia obserwujemy gwałtowny spadek wydzielania własnego DHEA. Wskutek niedoboru DHEA pojawiają się uciążliwe dolegliwości kobiecej menopauzy i męskiej andropauzy. Organizm staje się podatny na typowe choroby wieku starszego – miażdżycę, nadciśnienie, osteoporozę i inne. Osoby z niskim poziomem DHEA bardzo często cierpią na depresję. Dlatego istnieją przypuszczenia, że podawanie egzogennego DHEA, stosowane jako leczenie uzupełniające, może pozytywnie wpływać na niektóre schorzenia i objawy zależne od wieku oraz poprawić jakość życia człowieka”.

    1. pepsieliot 27 kwietnia 2016 o 22:01

      Jestem za, tylko trzeba wiedzieć jak to robić

      1. Anna 28 kwietnia 2016 o 09:15

        A znajdę coś więcej w twoich artykułach na ten temat ?

  38. aga 28 kwietnia 2016 o 15:42

    Witam serdecznie. Grzegorz jak mozna sie z Tobą skontaktować, daj jakis namiar na Ciebie.Bardzo proszę.

  39. grzegorzadam 28 kwietnia 2016 o 22:02

    Przez Redakcję.

  40. jola 29 kwietnia 2016 o 14:24

    Anna
    27 KWIETNIA 2016 @ 13:37

    Pepsi, a co myślisz na temat przyjmowania DHEA ?

    W necie znalazłam taki argument (szczególnie chodzi mi o problemy z depresją)

    odp.
    Ciężko chyba to stwierdzić ile tego podawać, w jakim stanie sa Twoje nadnercza itp

    Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych Wyniszcza nie tylko ciało, ale także psychikę i umysł. Kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu – DHEA. A więc oznacza to, że wzrost kortyzolu powoduje automatyczny spadek hormonu młodości, jakim jest DHEA.
    DHEA i kortyzol muszą być w równowadze aby zdrowie było optymalne
    Nasz organizm nie rozpoznaje źródła stresu, więc czy to jest ekscytująca przejażdżka karuzelą czy też traumatyczne przeżycie, stres będzie stymulował fizjologiczną reakcję adaptacyjną. Wydzielone zostaną hormony takie jak kortyzol i DHEA. Ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do radzenia sobie z krótkimi stresorami, ale niestety XXI wiek wymusza spory wysiłek od nadnerczy
    Najczęściej większość osób jest w fazie początkowej adaptacji stresowej czyli kortyzol i DHEA bywają wysoko lub kortyzol jest wysoko a DHEA jest nisko (cały budulec idzie w stronę kortyzolu). Jeżeli dłuższy czas sytuacja stresowa będzie stymulować ACTH to produkcja kortyzolu wymknie się spod kontroli. W praktyce zwiększona koncentracja kortyzolu we krwi kosztem DHEA sprzyja:
    insulinooporności
    odkładaniu się tkanki tłuszczowe w okolicy brzucha
    zatrzymywaniu wody w organizmie
    blokuje produkcję hormonów (zwłaszcza przez przysadkę)
    zmniejszonej ilość i funkcje komórek odpornościowych
    zwiększonej podatność na choroby, infekcje i nowotwory
    przerwaniu wewnętrznych barier (jelita poprzez zmniejszenie sIgA)
    osteoporozie
    utracie gęstości skóry
    problemach z budową mięśni
    Gdy po czasie kortyzol spadnie dana osoba będzie miała wciąż normalne dobowe wydzielanie kortyzolu, ale może pojawić się zmieniony dobowy rytm wydzielania kortyzolu (np. rano niski, a wieczorem wysoki). Taki stan przejściowy jest bardzo ciężki do wyłapania poprzez konwencjonalne badanie krwi. Przeważnie wyniki będą względnie normalne. Po pewnym czasie kortyzol i DHEA spadną tak nisko, że ortodoksyjna medycyna rozpozna jednostkę chorobową.
    Podsumowując -stres ma znaczenie w każdej chronicznej chorobie i istotnie wpływa na jej przebieg. Gdy stres nas męczy zbyt długo jesteśmy w trybie katabolicznym i cała produkcja hormonów jest skierowana na kortyzol kosztem DHEA. Gdy nadnercza nie dają rady już reagować na ACTH i hormony stresu nie są produkowane w wystarczającej ilości, organizm nie będzie w stanie wyzdrowieć. Warto pamiętać, że stres może być tym brakującym puzzlem w całej układance.

    http://www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PP_3_2009/Zaluska%20s263_Psychiatria%20Polska%203_2009.pdf
    cyt.
    Znaczenie dehydroepiandosteronu (DHEA) w depresji budzi duże zainteresowanie. Ocena zasadności terapeutycznego stosowania DHEA wymaga wzięcia pod uwagę danych odnośnie jego roli w mechanizmach depresji i chorób układu krążenia, jak i wyników obserwacji i prób klinicznych. W analizie dostępnego piśmiennictwa zwrócono uwagę na powiązanie koncepcji monoaminergicznej i glikokortykoidowej (dysunkcji osi limbiczno podwzgórzowo przysadkowo nadnerczowej – LPPN). W świetle tych powiązań kluczową rolę w mechanizmie depresji odgrywa, uwarunkowana genetycznie lub nabyta pod wpływem stresu, obniżona wydolność regulacyjna systemu receptorów (monoaminergicznych, glikokortykoidowych, GABAergicznych) układu limbicznego. W jej wyniku, w sytuacji obciążenia łatwo dochodzi do zachwiania homeostazy poziomu kortyzolu, z jego nadmiarem. Uszkadzający wpływ nadmiaru kortyzolu w układzie limbicznym, a zwłaszcza w obrębie hipokampa sprzyja rozwojowi depresji, a jego działanie metaboliczne zwiększa ryzyko miażdżycy i chorób układu krążenia. DHEA poprzez działanie antyglikokortykoidowe i neuroprotekcyjne może działać przeciwdepresyjnie i ochronnie wobec układu krążenia. W badaniach klinicznych wykazano pozytywny wpływ podawania DHEA na nastrój osób z depresją. Jednak wyniki pomiarów poziomu DHEA i SDHEA w surowicy krwi chorych na depresje są niejednoznaczne. U zwierząt duże dawki DHEA hamowały eksperymentalnie wywoływaną miażdżycę. Jednak w badaniach populacyjnych u ludzi wykazano związek wysokiego poziomu DHEA z niskim ryzykiem chorób układu krążenia u mężczyzn, ale nie u kobiet. Istnieje potrzeba badań nad znaczeniem DHEA w depresji, jak i dla ryzyka chorób układu krążenia u mężczyzn i kobiet z depresją

  41. jefka 16 maja 2016 o 11:43

    Oficjalnie juz sie mówi, że ludzie są niepotrzebnie „leczeni” na raka. Tu Oficjalny raport w USA:

    http://faktydlazdrowia.pl/miliony-osob-zostaly-blednie-poddane-leczeniu-raka-przyznaje-raport-narodowego-instytutu-raka-usa/

  42. grzegorzadam 16 maja 2016 o 14:47

    Bo tu nie chodzi o wyleczenie człowieka, tylko o dobrze płatne procedury.

  43. fefe2509 2 września 2017 o 23:27

    cześć wszystkim,
    Pepsi nigdy jeszcze nie komentowałam, ale dziękuję <3 znalazłam Cię jak walczyła, z hashimoto i od tamtej pory jesteś moim najlepszym uzależnieniem.
    Mam wielki plan pomóc mamie u której zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną w 2014 roku. Miała wtedy pierwszy i na razie jedyny objaw pozytywny po którym trafiła do szpitala, tam diagnoza i oczywiście najpierw odcięcie i psychotropy, później depresja, bywało lepiej i gorzej z jej stanem, po 2 latach czekania próbowaliśmy akupunktury w czasie której stopniowo rodzicie odstawiali leki, nie zauważyłam w tym czasie zmian, bo już wcześniej się poprawiło. W lutym tego roku całkiem zrezygnowała z leków, jest lepiej. Odczuwa czasami emocje, miała już łzy w oczach, mam synka, który też ją trochę ożywił, jednak nadal mentalnie jest w wieku kilkuletniego dziecka, kłamie, kombinuje, pali co najmniej paczkę fajek dziennie, do aktywności trzeba używać dźwigu, ciągnie ją do alkoholu i oczywiście jest uzależniona od cukru, pszenicy, mleka, papierosów i kofeiny – zaczyna dzień od parzonej w szklance(!). Mój zacny plan to przeprowadzenie jej detoksu pod moim okiem, czyli zero glutenu, nabiału (co z jajkami od szczęśliwych kur jedzących trawę?), cukru, zastanawiam się co z mięsem (kupują ekologiczne wyroby z wieprzowiny), czytałam, że zaburzenia psychiczne mogą być alergią na białko zwierzęce, dlatego nie wiem czy nie lepiej też jej to wyeliminować. Będę jej przygotowywać posiłki i zachęcać do ruchu oraz oczywiście suplementacja, na podstawie tego co GrzegorzAdam i Ty pisaliście wyżej, wstrzymuję się jeszcze z zakupem, przed konsultacją z Wami. Nie wiem czy najpierw zrobić APW albo test vega? Myślicie, że przy takiej drastycznej zmianie po jakim czasie mogą być efekty? Powiedziała, że 2 tygodnie może spróbować, wiem, że to mega krótki czas i obawiam się, że jak nie będę jej pilnować, mam też swoje obowiązki to będzie podjadała wszystkie dostępne trucizny, żeby żywić pasożyty, których pewnie jest u niej multum.
    Pozdrwiam

    1. Pepsi Eliot 3 września 2017 o 13:55

      http://chooselife.pl/tag/schizofrenia-moze-byc-uleczalna/ no i Greens & Fruits TiB 3 razy dziennie po 1 tabletce do głownych posiłków, oraz chlorek magnezu TiB, oraz D3+K2 TiB

  44. grzegorzadam 5 września 2017 o 21:22

    co z jajkami od szczęśliwych kur jedzących trawę?”

    Śmiało.
    Przy takich objawach musisz wykluczyć pasożyty i metale, także
    i biorezonans i APW wskazane.
    Biłąko niekoniecznie, ale alkohol, cukier nie są korzystne.
    Fajki zostaw, będzie spokojniejsza.
    Poczytaj o skłonnościach do alko, detox wskazany i profilaktyka:
    http://www.pepsieliot.com/twojej-solniczce-juz-witamina-c-czyli-prosto-zgladzic-plesn-2/

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze