logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
277 online
52 925 107

witamina c, this is bio, kwas l-askorbinowy

TWOJA WITAMINA C 1000+ TiB O PRZEDŁUŻONYM DZIAŁANIU

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Dlaczego kościół neguje prawdę o reinkarnacji and indyjskie nieporozumienie

Dlaczego kościół neguje prawdę o reinkarnacji and indyjskie nieporozumienie

Reinkarnacja, czym się to je?

Transmigracja, czyli wędrówka dusz odnosi się do zjawiska polegającego na tym, że istota duchowa zwana duszą może wniknąć w materialne ciało nowo narodzonego dziecka, zwierzęcia albo rośliny, ponieważ wysoko drgające pole energii może penetrować nisko drgające pole energii jakim jest materia. Istotne są jednak motywy duszy.

Wcielający się w ludzkie ciało duch czyni to z pobudek szlachetnych, kieruje się miłością do niżej drgających form życia, jako że życie jest Bogiem, jedyną świętością. Bywają też demony, które wręcz przeciwnie.

Dla wielu „nauczycieli kościoła” wcielanie się dusz w ludzkie ciała było w dawnych czasach (we wczesnym chrześcijaństwie) czymś oczywistym. Badając dokumentację soborów, łacińskie i greckie teksty biblijne i piśmiennictwo „ojców kościoła” nie można zaprzeczyć, że wchodzenie dusz w ciała fizyczne i wychodzenie z nich należało do nauki chrześcijańskiej tak jak gilgul neszamot u judaistów.

Jezus mówił przecież o powrocie proroka Elijasza w ludzkie ciało, gdy rozmawiano z nim o Janie Chrzcicielu (Johanan HaMatbil). [Mat. 17:10; Łuk. 9:8].

TU KUPISZ MOJĄ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ” z autografem

Każdy z nas żył już kiedyś na Ziemi w ludzkim ciele… I to prawdopodobnie wiele razy.

„Nauczyciel kościoła” Rufinus w swoim liście do Anastazjusza otwarcie pisał o tym, że „ojcowie kościoła” utrzymują tradycję wiary w powtarzający się cykl życia duszy w ludzkim ciele. Ta nauka należała do dorobku wczesnych chrześcijan.

Grek Orygenes (znany koleś urodzony w 185 roku), który opierał się na pierwotnych kopiach hebrajskich i greckich Biblii także nauczał o ponownych wcieleniach.

W rzeczywistości Orygenes twierdził, ku oburzeniu swych krytyków, że rozmiary i moc miłości Boga są tak wielkie, że ostatecznie wszystkie istoty będą jemu przywrócone, nawet szatan i jego legiony. Ponieważ przebywanie duszy w jakimkolwiek ciele fizycznym jest tylko jednym z wielu epizodów w jej podróży od Boga i z powrotem, reinkarnacja wydaje się nieograniczona.

Co zaś się tyczy zmartwychwstania ciała, Orygenes rozpętał burzę dyskusji upierając się, że ciało fizyczne marnieje i obraca się w popiół, podczas gdy zmartwychwstanie odbywa się w ciele duchowym.

Mimo to dziś w kościołach zaprzecza się temu i neguje zjawisko ponownego wcielania się dusz w ludzkie ciało. A przecież tylko ćwicząc się w prowadzeniu życia (zdobywając doświadczenia, też na przestrzeni kolejnych wcieleń) zgodnie z etycznymi i moralnymi zasadami można dziś przetrwać w tym piekielnym, radioaktywnym toksycznym pod każdym względem świecie.

Wszelkie „tak, ale…” (nawet w raju) jest stawianiem oporu światłu, które nie bacząc na opór penetruje ciemność. Ciemność nigdy nie spenetruje światła.

Ludzie wychowani w „duchu religijnym” zadają często to pytanie:

Dlaczego kościół neguje prawdę o reinkarnacji?

Ponieważ postawa Orygenesa nie odpowiadała planom magów tamtych czasów. Współczesnym magom tym bardziej nie.

Dziś mówimy już o inżynierii społecznej i programowaniu mózgów. Istoty demoniczne cechuje upodobanie do polemik, waśni i niekończących się sporów, co kończy się z reguły narzucaniem zdania przez większość mniejszości w formie prawa. Tu zaczyna się samozwańcze niestety prawodawstwo. Wraz z prawem pojawiło się pojęcie przestępstwa (grzechu).

Idziesz z dzieckiem do dochtore, a on szczepi dziecko rtęcią, i mówi, że takie jest prawo. Ale czy Ty przyszłaś do prawnika, czy do lekarza?

Szaul, zwany „świętym” Pawłem z Tarsu:

Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło.
(List do Rzymian, 5:20)

Kościół neguje reinkarnację, gdyż „prawda” ta burzy koncepcję jednego życia i nagrody w niebie, lub kary w piekle. Mogłoby też chodzić o to, o czym się nie mówi, czyli o pieniądze.

– Jak ja to widzę?
-A kim Ty jesteś Pepsi?
-Nikim.
-No wreszcie.

Istnieje wiele wskazówek pośrednich rozsianych po wszystkich ewangeliach które ewidentnie wskazują na to, że uznawano reinkarnację. Łatwo zrozumieć, że istnieje dusza i kiedy umiera ciało, dusza zmienia łono. Teoria reinkarnacji może być traktowana dowolnie, ale Jezus był w Indiach i widział co się porobiło z powodu teorii reinkarnacji.

Hindusi wierzą w Boga i duszę, Buddyści nie wierzą w Boga ani w duszę, jednak zarówno jedni, jak i drudzy zgadzają się co do reinkarnacji. Budda widzi to więc w inny sposób: mianowicie, że nie chodzi o duszę tylko o continuum. Czyli jak zapalasz świecę wieczorem do kolacji, to ona świeci światłem wprawdzie nowym, ale jednak jest to światło kontynuacji z dnia poprzedniego.

Budda nie wierzy rzeczownikom, on oparł się na czasownikach
Jestem, trwam, świecę

I to do mnie przemówiło. Rezonuje ze mną, jakby kogo to miało obchodzić.

Co Ty możesz z tego skumać? Że chodzi tylko o świadomość, o nic więcej. Żeby być świadomym, czyli nie cierpieć. Ego jest ostatecznie zawsze cierpieniem. Ego nie da Ci żyć w spokoju.

Ale

Idea reinkarnacji jest very stara w krajach wschodu i jest znana od ponad 5000 lat.

Jednak cała idea reinkarnacji jest trochę yyy … nieporozumieniem

Prawdą jest, że gdy człowiek umiera, jego istota staje się częścią całości. Czy był grzesznikiem, czy świętym, nie ma znaczenia. Człowiek posiadał coś o nazwie umysł, pamięć. W przeszłości nie zdawano sobie sprawy, że pamięć jest wiązką fal myślowych i myśli.

Gdy człowiek umiera,  jego pamięć wędruje do nowego łona, do nowego systemu pamięci, ale nie do kolejnego Ciebie. Ty nie odziedziczyłeś swojej przeszłości, tylko przeszłość dziejową, coś tam oczywiście będzie się przeplatać z Twoją, bo jesteś częścią dziejów.

Większość ludzi i tak nic nie pamięta ze swoich poprzednich wcieleń, ale mogą posiadać jakieś pi razy drzwi fragmenty. I właśnie te fragmenty tworzą system nieszczęścia.

Bardzo niewiele osób zmarło dotychczas w radości

Tak umierają ludzie, którzy zdążą się za życia oświecić (nawet w godzinie śmierci). Ogromna większość ludzi umiera jednak w jakiejś formie nędzy psychicznej, ale też często fizycznej. I ta pamięć obciąża następnych.

Człowiek oświecony nie zostawia po sobie śladu. Jego ego umiera wcześniej od jego ciała. Człowiek oświecony nie obciąża myśli następnych pokoleń. On został rozpuszczony w jego własnych medytacjach, zerowaniach, miłości do wszystkiego.

Dlatego oświecony człowiek nigdy się już nie rodzi

Pamięć oświeconych ludzi ponownie się nie inkarnuje, chyba, że w związku z jakąś misją (jak na przykład dzieci indygo).

A teraz, wszystko sprowadza się do rezonansu

Ogromne ilości śmierci ciemnego ludu zapisały wszelkie rodzaje i wzory nieszczęścia. Podobnie jak bogaci i chojni rezonują z energią przepływu pieniądza, czyli bogactwo przyciąga bogactwo, tak nędza przyciąga jeszcze większą nędzę. Nędza rezonuje z nędzą.

Gdy przyjdzie do Ciebie kozak i zaproponuje Ci napad na bank, to gdy Ty nie rezonujesz z tym pomysłem za Chiny Ludowe tego z nim nie zrobisz.

Nie zakochasz się w pięknej duszy, gdy nie rezonujesz z pięknem. Wybierzesz draba moczymordę na ojca waszych dzieci, bo taki masz swój program myślowy. 

Gdy jesteś głęboko nieszczęśliwa, to już z daleka jakaś nędza podjedzie do Ciebie, przyciągnięta jak magnesem. Jest to zjawisko działające na zasadzie fal radiowych, gdy nie masz odbiornika o odpowiedniej częstotliwości nie odbierzesz pewnych audycji.

Rany, nędza, smutek milionów ludzi, którzy żyli dawniej poruszają się wokół Ciebie i tylko czekają na kogoś, kto jest nieszczęśliwy, aby się pod niego podczepić. Tak mówi Osho. Ale zwróć uwagę, że to samo mówi Tolle, tylko nazywa to ciałem bolesnym, które karmi się lękiem, smutkiem, żalem, zadawnionymi i teraźniejszymi rozpaczami (co to są rozpacze?).

Radość, spokój, uważność, zrozumienie nigdy nie nakarmią ciała bolesnego
One go głodzą

Czyli tak naprawdę wciela się w Ciebie nędza, smutek, ból istnień poprzednich.

Gdy umiera człowiek przebudzony, jego dusza jak ptak wzlatuje do innego wymiaru, bytu, boskości, łączy się z Bogiem, koniec  doświadczeń, koniec eksperymentów. Taka dusza nie zostawia już śladów tu na Ziemi. Jest czystą miłością. Dlatego nie dziedziczymy nic po Buddach, bo ich absolutnie przebudzone dusze już znikają na amen w pacierzu.

Za to mącenie polityków, skąpstwo, trucie, rozwiązłość, lanie żony, zatęchły świat religijnych dwulicowców, strach w szpitalach, ból porozrywanych naczyń krwionośnych po chemii, strach przed rakiem, ból, niezrozumienie dla śmierci, kaleczenie pokarmem ciała, nienawadnianie go, koszmarne lęki związane z brakiem aktywności fizycznej, to wszystko buja się potem po Ziemi i rezonuje z kolejnymi nieszczęśnikami.

Dlatego, gdy odrzucasz przeszłość, bo się skończyła, i przyszłość, bo nie istnieje, w tu i teraz, rodzi się Twoja świadomość. Są to takie wibracje, które nie rezonują ze zranieniem.

Twoja własna świadomość nie ma rany.

Twoja własna świadomość nic nie wie o nieszczęściu.

Piękne, kurde flaczek, piękne.

Źródła: 1, 2, 3, 4 

Lovciam:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy


 

(Visited 7 776 times, 3 visits today)

Powiązane artykuły

  1. pinkabala 2 maja 2017 o 18:50

    Czy można być jednocześnie indygo i cierpieć?

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 19:21

      oczywiście, póki jest się uśpionym, ale indygo o wiele łatwiej się przebudzić, zacząć żyć świadomie i wykorzystać swoją moc

  2. Kala Kala 2 maja 2017 o 19:00

    Ja też Cie lovciam Peps 🙂 <3

    1. Bagatelka 3 maja 2017 o 00:29

      Reinkarnacja wydaje się być najbardziej możliwą z historii. Piękną, generujacą empatię wobec innych istot. Kochajmy, kochajmy, cieszmy się i dzielmy radością 🙂

  3. Justyna 2 maja 2017 o 19:12

    Piękne Pepsi jak zwykle 🙂

  4. 69smerfeta69 2 maja 2017 o 19:33

    Pepsi poszukuje odpowiedzi, dlatego czytam i tematy dotyczące Biblii i Twojego bloga o kontekście duchowym… Całe moje życie jest przeplątaniem spotykania na swojej drodze różnych osób, które albo są związane z kościołem (Biblią), albo z jasnowidzami, osobami które mówią o energii… Czytam Twojego bloga, więc niby wiem, że odpowiedź jest we mnie, ale jak czytam kolejne Twoje teksty nasuwają się pytania…piszesz, że Biblia mówi o reinkarnacji…ja do tej pory spotkałam się wręcz z odwrotnym stwierdzeniem. np. ten werset o tym mówi: „A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują”. Hebrajczyków 9:27,28. Jak to jest z tą Biblią? To zmienione nauki Chrystusa? Czy prawdziwe?
    A tu takie ciekawe rozmyślania z innego bloga: „Jeśli Biblia mówi prawdę, to dlaczego Bóg nie pozwala na reinkarnację? Rozważ, że idea reinkarnacji może być błędna u samego rdzenia. Teoria ta mówi, że przy wystarczającej liczbie żyć, człowiek może wreszcie zrobić wszystko, jak należy i wtedy wolno mu będzie pójść do raju (nirwana). Wielu ludzi myśli, że jest – już w tej chwili – wystarczająco dobrymi, żeby dostać się do nieba. (Bo nikogo nie zabili ani nie rabowali banków…) A teoria reinkarnacji sugeruje, iż w końcu będziesz… wystarczająco dobry.
    Dlaczego ten plan jest niedoskonały? Ponieważ nie uwzględnia grzeszności człowieka. Biblia mówi, że ludzkie serce jest zdradliwsze niż wszystko, co istnieje (Jr 17:9). To nie wygląda najlepiej. Ale jest jeszcze gorzej – Biblia mówi również, że wszyscy ludzie zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz 3:23), wszyscy pobłądzili jak owce i każdy obrócił się ku własnej drodze (Iż 53:6), że nie ma nawet jednego człowieka, który dobrze czyni (Ps 53:3) i że nie ma żadnego, który by nie grzeszył (Koh 7:20).
    Zatem, jakie dobro trzeba uczynić, by wrócić na ziemię w innym ciele? Stopień zmian nie byłby wystarczający, aby odnieść skutek. Przeżywasz swoje pierwsze życie jako grzesznik, który odwrócił się od Boga, potem wracasz jako inna osoba, która niemniej jednak jest wciąż grzesznikiem, który odwraca się od Boga. Taki niekończący się cykl nikomu nie przynosiłby pożytku.
    Ponieważ jesteśmy grzesznikami, potrzebujemy przebaczenia. Ponieważ wszyscy odwracamy się od Boga, potrzebujemy powrotu do Niego (skrucha). Jest to niezmienne przesłanie Biblii.
    Bóg mówi nam, byśmy zwrócili się do Niego po przebaczenie i szukali Go tak, byśmy mogli Go poznać. Jeśli to uczynimy, wtedy niebo stanie się naszym udziałem już w obecnym życiu i będzie trwało w kolejnym. Ponieważ On sam – nie jakieś inne miejsce do życia – jest tym, o co naprawdę w tym wszystkim chodzi. Chociaż Biblia odrzuca ideę reinkarnacji, mówi o zmartwychwstaniu wszystkich ludzi…”
    Wkleiłam te rozmyślania, ponieważ ciągle są we mnie wątpliwości dotyczące Biblii? A co jeśli to prawda?
    Poza tym dziękuję, że jesteś wiele się nauczyłam dzięki Twojemu blogowi <3

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 21:06

      Biblia jest przeorana na potrzeby magii, czyli religii. Duchowość i religijność to dwie różne sprawy. Gdy tylko masz jakieś wątpliwości zawsze należy zwrócić się do motywów, czy ktoś korzysta na danej nauce. Jak można wierzyć w czyjeś miłosierdzie, jak takie potworności można przeczytać w Biblii. To oczywiste, że są to dopiski. Bóg jest Tobą, jest energią, a my jesteśmy tą samą energią, która doświadcza teraz pewnych rzeczy. Gdyby nie inkarnacje jaki sens byłby w śmierci? Nie ma nic bardziej zakłamanego niż tak zwane religie.

    2. grzegorzadam 3 maja 2017 o 00:12

      Ponieważ jesteśmy grzesznikami, potrzebujemy przebaczenia. Ponieważ wszyscy odwracamy się od Boga, potrzebujemy powrotu do Niego (skrucha). Jest to niezmienne przesłanie Biblii.”

      Nie wszyscy potrzebują.

    3. MariaMagdalena 3 maja 2017 o 14:21

      69smerfeta69

      Posłuchaj, co mówi nt. Biblii Roman Nacht (YouTube lub jego blog). Biblia to wysoce przetworzony produkt, zwłaszcza podobno Stary Testament, chociaż jakieś iskierki prawdy w nim są. Podobno usunięto z Biblii wiele cytatów, które wskazywałyby na wiarę w reinkarnację, ale nieliczne pozostały, jak choćby ten (w którejś z ewangelii): Żydzi zapytali Jezusa o człowieka ślepego od urodzenia „Kto zgrzeszył – on czy jego rodzice – że urodził się ślepym?”. Załóżmy w takim razie, że zgrzeszył on, a nie jego rodzice – to kiedy miałby zgrzeszyć, w życiu płodowym? 🙂 Czy może w jakimś poprzednim życiu.
      Moim zdaniem najlepiej słuchać swojego serca. Moje buntuje się na wiele stwierdzeń biblijnych, chociażby to że niby „ludzkie serce jest zdradliwsze niż wszystko, co istnieje”, że rodzimy się grzeszni, itp. Czyż nie są to manipulacje mające na celu poniżyć nas – „wtłoczyć w glebę”, jak to się dzisiaj mówi – żebyśmy nieustannie potrzebowali tej instytucji zwanej kościołem do pozbywania się poczucia winy, oczyszczania z grzechów, itp. Przy okazji biznes kościelny kwitnie. Z całym szacunkiem dla szeregowych księży, którzy „chcą dobrze i wierzą w to, czego ich nauczono o Bogu”. Wywód z innego bloga nt. reinkarnacji, który cytujesz – dla mnie bez sensu, taki z punktu widzenia religii katolickiej. Mnie do wiary w reinkarnację przekonuje to, że chodzi w niej o rozwój świadomości, który osiągamy przechodząc przez nowe doświadczenia w kolejnych wcieleniach lub, jak pisze Pepsi, stawanie się coraz bardziej oświeconym – a nie o „stawanie się coraz mniej grzesznym”.

      1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 14:57

        pod postem sa linki do źródeł, pierwszy z nich jest do niego, chociaż idziemy innymi ścieżkami, jego wiedza (Romana Nachta), skromność i dociekliwość powala

        1. grzegorzadam 3 maja 2017 o 16:23

          Ten pan to agent służb specjalnych, dajecie się wkręcać.

          1. MariaMagdalena 3 maja 2017 o 19:54

            Czyich służb?

          2. 69smerfeta69 6 maja 2017 o 23:17

            Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, na pewno będę dalej badać temat i mam nadzieję, że i ja z czasem będę miała pewność kim jestem i skąd pochodzę 🙂
            Dodam, że bardzo lubię Was czytać i jedynie co mi wadzi to mało czasu na to zajęcie, mam trójkę małych dzieci, które chcę wyprowadzić na „prostą” ze zdrowiem, zresztą siebie i męża też. Brakuje mi czasu na wszystko, kiedyś się tym bardzo irytowałam, teraz dzięki tematom duchowym Pepsi , jest inaczej , mam dni załamki, ale małymi kroczkami idę do przodu…mam nadzieję, że dojdę do końca i nie zbłądzę po drodze 🙂
            Kolejny raz dziękuję za wszystko, co dzięki temu blogowi zyskuję <3

          3. MariaMagdalena 11 maja 2017 o 11:43

            Smerfeta69, trzymam za Ciebie bardzo mocno. Wyobrażam sobie, jak mało masz czasu, ale dasz radę, bo chcesz! A przy okazji może kiedyś Twoje dzieci skorzystają z Twoich poszukiwań … A poza tym, póki są siły (a u Ciebie są, bo jesteś młoda), to wszystkiemu podołasz … <3

          4. 69smerfeta69 11 maja 2017 o 21:50

            MariaMagdalena dziękuję za słowa otuchy, miło je czytać <3

          5. grzegorzadam 7 maja 2017 o 09:23

            Niekoniecznie polskich, sprawdź gdzie wyjechał w 1968….
            Kto wyjeżdżał w tym roku..

          6. Pepsi Eliot 7 maja 2017 o 09:56

            nie ma powodu sprawdzać, on o tym jawnie mówi, zresztą od niego można się wreszcie dowiedzieć jak to jest naprawdę

          7. grzegorzadam 7 maja 2017 o 10:16

            Skoro tak mówi, jawnie 😉

  5. Magda 2 maja 2017 o 19:47

    Gdyby istniała reinkarnacja to śmierć Jezusa byłaby bez sensu.Lubię Cię Pepsi,ale tu się mylisz

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 21:00

      dlaczego bez sensu, to było czyjeś ciało jakiegoś Jezusa, a duch Chrystusa go przejął na trochę, on przybył z piątego wymiaru (miłości) i zakończył pobyt,zrobił, co miał zrobić

  6. Ana 2 maja 2017 o 19:51

    Pepsi kochana zawsze czułam się nie na miejscu. Zawsze miałam odczucie że moim powołaniem nie jest to czym zajmuję się obecnie. Bylam dzieckiem indygo a może jestem nadal. Nigdy nie podjęłam pracy u kogoś zawsze wiedziałam że to nie dla mnie.Maluję, piszę i wszystkie moje talenty są związane z drugą półkula.Trafiłam na Twój blog przypadkiem chociaż nie wierzę w przypadki bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Mam nadzieję przbudzic się w tym wcieleniu a Ty mi w tym pomagasz każdego dnia. Jestem tu i teraz i kocham Cię

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 20:59

      Kocham Cię 2

  7. K. H. 2 maja 2017 o 20:03

    A tak naprawdę, to nie możemy być pewni niczego. Możemy snuć domysły o co tu kaman, wysuwać kolejne teorie. Sama drąże,szukam,kopie, porównuje jedną teorię do drugiej i proszę Boga, żeby pomógł mi nie zbłądzić…. pozdrawiam Was serdecznie

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 20:57

      jak to nie wiemy? oświeceni wiedzą, rozumieją to, niektórzy ludzie pamiętają, na tej zasadzie, to skąd wiesz, że jest Bóg, po prostu wierzysz?

      1. Kasia H. 3 maja 2017 o 17:10

        Tak Kasiu droga, wierzę. Uważam, że zarówno religie jak i rowniez tak zwane osoby oświecone albo inni nawiedzeni i przekonujący do swoich poglądów troszkę nami manipulują. Biorę na wszystko małą poprawkę.Jednak to nie oznacza że Bóg nie istnieje,istnieje tylko że tak naprawdę nikt chyba nie wie jak to wszystko funkcjonuje. Ja osobiście uczepilam się ciut Tolle,pomaga mi trochę , jednak jak wcześniej napisałam, gdzieś głęboko istnieje obawa czy to aby nie jakieś wymysły oraz czy aby nie tworzy się kolejna religia. Gdzieś głęboko biorę na wszystkich poprawkę, jednak czuję, wiem, że Bóg istnieje…..pozdrawiam serdecznie

        1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 18:58

          Jeśli coś takiego przychodzi Ci do głowy, gdy czytasz Tolle, to rzeczywiście wibrujemy zupełnie inaczej <3

          1. Kasia H. 3 maja 2017 o 19:44

            Czy Tolle zaprzecza istnieniu Boga? Nie sądzę …. miłego wieczoru

          2. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 19:48

            A kto tu zaprzecza istnieniu Boga ? Nie czytaj z projekcji swojej głowy.

      2. Paula 3 maja 2017 o 18:12

        I jedni i drudzy są pewni że wiedzą albo im się wydaje że wiedzą…

        1. old 3 maja 2017 o 19:59

          Pepsi, zaprzeczasz istnieniu BOGA. Takie są fakty.

          1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 20:41

            wręcz przeciwnie, tylko nie rezonujemy ze sobą

  8. Edytaa 2 maja 2017 o 21:24

    A CO zrobic z Szefem psychopata. Naczytal sie ksiazek psychologicznych i chce mnie zmienic. Mowi ze jestem neurotykiem i potrzebuje fachowej psychologicznej pomocy. Uwielbiam moja Prace, Ale on mnie sciaga zawsze w dol, twierdzi ze za Malo mowie, nie uczestnicze w rozmowach, no ale kiedy on jest w poblizu jestem sparalizowana. Krytykuje mnie za kazdym razem. raz Jest bardzo mily a na drugi dzien zrownuje mnie z ziemia. po Tym wszystkim boje sie chodzic do pracy, jedyne co mnie motywuje to to ze lubie to co robie. Dzien jeden wielki strach, ze nadejdzie dzien ze mnie zwolni.

    1. Pepsi Eliot 2 maja 2017 o 22:38

      albo się zwolnij, albo wchodź w czynności całkowicie nie myślą o szefie, jak jakaś myśl jednak napłynie, odprowadz ją wzrokiem jak chmurę na niebie i zajmij się robotą. A na marginesie zwlnienie pracy bywa często początkiem najlepszego nowego.

  9. Gabi Orchita 2 maja 2017 o 23:52

    Pojawil sie dzis bol poniewaz nie potrafilam na czas ukoic mysli, w sensie zorientowac sie ze gram w gre ego.
    Relacja z innym czlowiekiem przyniosla rozczarowanie, bol i tesknote za tym co bylo. Czuje sie jak smiec i nic nie warta osoba. Zawsze gorsza. Staram sie zerowac, oddychac tu i teraz poprzez ten plomien w klatce piersiowej. Jest ciezko. Upadam wieczorem dre flaszke czekajac na upiorne nocne mysli.
    Kochana Peps, czy z dnia na dzien bedzie lepiej? Krok za krokiem? Ciezko z bolem…
    Pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 09:08

      Będzie, kurde flaczek, będzie. Zdobywasz teraz takie doświadczenie, ale wyciągaj się na wyższe wibracje byle czym, byle tylko wyżej wibrować, bo wtedy zarezonujesz z czymś zajebistym. Flaszka tłumi emocje,jednak odgradza Cię od siebie samej,ale to wiesz. A jakbyś tak weszła w to na trzeźwo, stałą się świadkiem tego bólu? A raczej obserwatorem siebie cierpiącej. Twój umysł powinien zostać szczęśliwie usposobiony, ale nie przez flaszkę, a wtedy, dokłądnie w tym momencie zacznie przyciągać dobre dla Ciebie rzeczy. <3

  10. fila 3 maja 2017 o 00:54

    Piękne, kurde Halinka.
    Ale mnie zaciekawiłaś tematyką. Orygenesa chętnie poznam.
    Lovciam 🙂

  11. Bartek 3 maja 2017 o 01:09

    To prawda Biblia i jej wyrywkowe cytowanie służy wielu kościołom do świetnego biznesu. Zgadza się tez to co Pani pisała o kościele który początkowo takie tezy stawiał ale nie tylko takich głupot uczył gdyż zaczerpną wiele z pogaństwa – cesarstwa Rzym
    Jak dotąd wiele świat nie ma genezy w Biblii a świat chrześcijański je swieci jako te właściwe.
    Sama Biblia byla bardzo długo na indeksie ksiąg zakazanych w wiodącym kościele chrześcijańskim !
    Wiara w Boga to nic bo i szatan w niego wierzy ale wierzyć Bogu to już coś a wyrzywać to na codzień – to rewelacja. Bóg ma prost przekaz to my go komplikujemy i tworzymy dziwne teorie. Nauka o reinkarnacji nie posiada podstaw Biblijnych bo to kłamstwo na jakie powoływał się upadły anioł już w Edenie mówiąc do Adama i Ewy …” napewno nie umrzecie”… choć Bóg powiedział inaczej i to było pierwsze jego kłamstwo które cały czas jest rozbudowywane.
    To super że Pani czyta i studiuje i jest Pani bliżej poznania Boga niż większość która mieni się być chrześcijanami. Jednak nie jest prawdą iż Biblia potwierdza naukę o nieśmiertelności duszy – reinkarnacji ( można przytoczyć mnóstwo tekstów na potwierdzenie tego co piszę np.Hbr 9.24-27 a ogólnie bój pomiędzy Bogiem a szatanem toczy się o naszą duszę ale wybór należy do nas komu pozwolimy wygrać )
    Oczywiście nie twierdze ze nie można wierzyć inaczej – można choć nie zawsze odnajduje to potwierdzenie w Biblii. Bóg jednak nas kocha i będzie walczył abyśmy chcieli Go poznać i zrozumieć
    Niech moc będzie z Panią a i gratuluje bo na temat zdrowia świetnie Pani pisze.
    Pozdrawiam Bartek

    1. Anna 3 maja 2017 o 14:46

      W związku z tym stwórca, który stworzył wszystko co jest, z którego wszystko co jest wypływa, musi walczyć ze swoim tworem o inny twór? A dlaczego miałby walczyć, czyż nie dał swojemu stworzeniu wolnej woli? Dlaczego miałby wpływać na decyzje swoich tworów, dlaczego miały je osądzać?

  12. Kaniula 3 maja 2017 o 02:30

    Kocham Cie Pepsi. Nie znam Cie ale czuje ze jestes na wlasciwej drodze, a dzieki temu ze to opisujesz wiecej osob skorzysta z twojego budzenia sie. Nie czuje sie juz takim dziwadlem, chociaz wczesniej juz spotykalam ludzi poszukujacych. Moje ego wciaz panuje nade mna, ale coraz bardziej chce sie uwolnic od systemu. Od malego czulam ze cos tu nie pasi. W glebokiej podstawowce zastanawialam sie, czysto hipotetycznie, jak wielkim przekretem byloby chrzescijanstwo, gdybo okazalo sie ze Boga nie ma. I nie sadzilam ze trzydziesci lat pozniej bede pewna ze ta religia to jeden z najwiekszych przekretow w znanej nam historii ludzkosci.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 09:00

      tak, religie to wielka manipulacja w bardzo konkretnym celu <3

      1. Zyraffa 4 maja 2017 o 12:28

        A ja mam coś takiego ze intuicyjnie coś mi w Biblii nie pasuje ,coś mnie od niej odpycha ,jakaś zła energia albo co?? Nie umiem tego wytłumaczyć ,ale jakoś nie wierze ,nie chce mi sie nawet jej otworzyć mimo ze mam otwarta głowę i lubie poczytać coś nowego ,coś co mnie nie przekonuje i bywa ze nie przekona,a tu taki „kwiatek”, troche mnie to zastanawia ,hmmmm

        1. Pepsi Eliot 4 maja 2017 o 13:04

          Ja nie siedzę w tych tematach, ale Roman Nacht robi takie rozkminki, zupełnie inne niż Tolle, który też piękne rzeczy wydobywa z tej księgi

        2. grzegorzadam 4 maja 2017 o 14:12

          coś mnie od niej odpycha ,jakaś zła energia albo co??”

          Coś w tym jest, mało kto mówi, że:

          ”Czerwonym Khmerom wpadła w ręce biblia i oszaleli z zachwytu. Po przeczytaniu biblii zaczęli stosować wszystkie zapisane w niej prawa „DOSŁOWNIE bez PRZENOŚNI i INTERPRETACJI ” na swoich obywatelach.

          Efekt działalności czerwonych khmerów do dzisiaj zna każda cywilizowana i miłująca pokój istota na ziemi jak i każdy psychopata szukający dobrych wzorców.”

          Potraktowali ją dosłownie..
          Raju nie zbudowali w Kambodży..

  13. magnessss 3 maja 2017 o 07:10

    Jak, opierając się na teorii reinkarnacji, wytłumaczyć fakt, że liczba mieszkańców Ziemi stale rośnie? Mnożą się te dusze, czy jak? Macie na to jakieś wyjaśnienie?

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 08:58

      To pytanie jest czysto egotyczne, czyli pochodzi z umysłu, który musi ciągle zadawać pytania, dlatego jest głupie i odpowiedź też będzie głupia. Wśród nas krąży nieskończona ilość bytów niematerialnych. Cały wszechświat posiada świadomość. Są stare dusze i bardzo młode. Są też byty z innych wymiarów, niekoniecznie empatyczne. Fragment energii absolutu, nazwijmy to energii boskiej (chociaż pojęcie Bóg zostało tak wyeksploatowane przez religie, że straciło sens), nieskończonej, bez początku i bez końca odrywa się i dostaje się do łona matki i staje się natenczas duszą dziecka. Dziecko może być więc wewnętrznie starsze od matki, w rozumieniu czasu zegarowego.I to jest głupia odpowiedź na Twoje głupie pytanie, bowiem tak naprawdę dowiesz się wszystkiego, gdy sam zobaczysz. Gdy wyciszysz emocje, wejdziesz w siebie i tu i teraz dotrzesz do siebie prawdziwego. W tym momencie zamilkną wszystkie pytania, będziesz po prostu wiedział, czy wiedziała <3

      1. magnessss 3 maja 2017 o 12:24

        Dziękuję, pepsi, za mądrą odpowiedź. Moje głupie ego dostało po twarzy i już nie będzie zadawało głupich pytań.

        1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 12:26

          Absolutnie nie było bicia 🙂 <3

  14. SS 3 maja 2017 o 07:52

    Siergiej Łazariew w „Diagnostyce karmy” wyjasnia to fajnie. Podobno jak umierasz przebudzony to kolejne twoje zycie jest po prostu fajne, wszystko ci sie udaje, pieniadze same do ciebie plyna. Polecam 🙂

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 08:46

      raczej już się nie pojawiasz tutaj, po co?

      1. SS 3 maja 2017 o 09:28

        bo przebudzenie to jeszcze nie doskonałośc, to dopiero poczatek 🙂

  15. go.karola 3 maja 2017 o 09:09

    Pepsi wiem, że to nie jest moje pierwsze wcielenie, ale pewnie ostatnie tak czuje. Ostatnio spotkałam chłopaka, jak tylko go zobaczyłam poczułam że znam go I to znam bardzo dobrze tzn moje ciało to poczuło potem dotarło do głowy. To jest jak potwierdzenie reinkarnacji , że jesteś pewien że już się kiedyś spotkaliśmy

  16. Magda 3 maja 2017 o 09:18

    Fizyka kwantowa udowadnia istnienie Boga ,także Ci którzy w Niego nie wierzą sami siebie oszukujä.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 09:37

      yyy … a na jaki temat Ty tutaj nawijasz? <3

      1. Zyraffa 4 maja 2017 o 12:41

        Wszystkie religie tez swietnie udowadniają istnienie Boga ,niektóre nawet mordują w jego imię , fizyka kwantowa w tym temacie to mały miki ,wiec kto tu sie oszukuje

  17. old 3 maja 2017 o 09:50

    To wszystko to brednie.
    A już podpieranie się Biblią to skrajna bezczelność.
    Człowiek raz się rodzi, potem umiera i sąd.
    Pozdrawiam.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 10:58

      widać, że ktoś Cię dawno nie przytulał <3

  18. Kasia 3 maja 2017 o 09:55

    Sama wierzę w reinkarnację, uważam, że moja dusza jest Ok. 7 pokoleniowa (choć oczywiście mogę sie mylić). Zastanawia mnie jednak jak to sie dzieje, ze wędrujemy? Przecież tyle osób widzi duchy umarłych, ja tez w dzieciństwie byłam w stanie odczuć ich obecność (teraz odczuwam tylko zimny powiew na twarzy). Czy rzeczywiście w momencie kiedy mamy niedokończone sprawy, możemy zadecydować o zawieszeniu „pomiędzy”? Kto decyduje o naszej wędrówce? My sami, czy jakaś moc wyższa? W momencie śmierci rozpoczyna sie nasze odrodzenie w nowym ciele, czy dusza musi „odstać w kolejce”?
    Napisałaś Pepsi również, ze dusza wchodzi w nowonarodzone dziecko. Chodziło o to, ze płód jest tworem bez duszy, czy po prostu złe zrozumiałam?
    Niezwykle ciekawe to wszystko…

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 10:57

      to jest koncepcja, natomiast pewne rzeczy wiem

    2. budaslawek 11 maja 2017 o 12:58

      haha, ha

  19. Agata 3 maja 2017 o 12:05

    Ostatnie wpisy coraz mocniejsze i coraz bardziej walą mnie po łepetynie. Bardzo dziękuję obu laseczkom.
    Powiedzcie, czy można się jakoś, hmm, przygotować na doświadczenia typu pogrzeb? W piątek czeka mnie pogrzeb w rodzinie. Niby nie bardzo bliskiej mi osoby, ale bliskiej moim bliskim no i motyw który najbardziej mnie porusza, czyli umarł młody człowiek, czyjeś dziecko.
    Chcę tam być, wiem że jestem potrzebna, i ja rozumiem i jestem pewna, że ten człowiek nie umarł, tylko jego ciało, ale wiem też, że takie sytuacje doprowadzają mnie do nieprzerwanego potoku łez – aż się boję, że zrobię scenę. Na dodatek wszelkie silne emocje bardzo mnie osłabiają – nie tylko psychicznie, ale i fizycznie, moje nadnercza ledwo cipią. Wiem, że potem będę się pewnie z 2 tygodnie najmniej regenerować.
    Czy mogę jakoś się wcześniej „odwrażliwić”? ja płaczę z każdego powodu, jeszcze długo będzie szedł za mną wczorajszy widok martwej kuny, bywało że latami nie mogłam spać myśląc o tym, że gdzieś tam jakieś dziecko się boi, jest bite itp. Teraz tak mam ze zwierzętami.
    Ale ludzkie historie też mnie mega wzruszają, czasem boję się, że albo serce albo głowa mi eksploduje.
    Mam dwa dni aby przygotować się tak, żeby być faktycznie tylko wsparciem dla tych, którzy będą potrzebować tego wsparcia, a nie widowiskiem niczym płaczka żydowska.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 12:18

      jeszcze nie jesteś gotowa na pogrzeby, coś wymyśl. Chyba, że potrafisz tak współodczuwać, że weźmiesz czyjś ból na siebie i oddasz moc ze swojego serca, ale to już jest droga, a właściwie przebudzenie. Gdy zamierzasz obdarowywać wszystkich wokół na pogrzebie ekspansją smutku, którego ci ludzie w tym momencie i tak mają w nadmiarze, nie idź. Zacznij być obserwatorem swojego smutku. To silne emocje wywołane przez ego.

      1. Agata 3 maja 2017 o 12:46

        Dziękuję Kochana, Wiem że nie jestem gotowa… niestety nigdy nie byłam, od zawsze. I bardzo wolałabym nie pójść… ale zjeżdża się rodzina niemal z całego świata, nikt chyba tego nie zrozumie, jeśli się nie pojawię. Tym bardziej że wszyscy dawno się nie widzieliśmy – każdy gdzieś tam własne sprawy i własne rodziny rozproszone po Polsce i świecie. Pójść muszę, tylko próbuję się przygotować, a czasu niewiele…

        1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 12:57

          spóźnij się więc, nic nie musisz, co z tego,że zjeżdżają się z całego świata

          1. Agata 3 maja 2017 o 13:57

            tak spóźnianie się to dobry patent – czasem korzystam :). Właśnie dlatego że to taki zjazd rodzinny, wszyscy przyjeżdżamy wcześniej, więc spóźnienie się byłoby przegięciem.
            Przy okazji, chętnie poczytałabym więcej na temat znaczenia rodziny w kontekście ego, przebudzenia itp. Ja mam w głowie ideały totalnej biologii – brak klanu, czy wykluczenie z klanu = poważne choroby. Ja się czuję nieco osamotniona – mieszkam z daleka od jakiejkolwiek rodziny. Jestem też w konflikcie z moją mamą i jej drugą córką i czasem czuję, że przez to, że one starają się bardzo mocno utrzymywać kontakt z resztą – ja jestem niejako oddalona. Zawsze byłam nieco czarną owcą – z jednej strony zaszłam najdalej w matrixowych zabawach (korpo i wszelkie przyjemności i przywileje z tego wynikające), z drugiej strony, zawsze zbuntowana, moja mama określiłaby to, że sprawiająca problemy. Bardzo chciałabym wrócić na łono rodziny – tych korzeni, nie mojej matki – i czuję, że jest to potrzebne mojej córce, która nie ma kontaktu ani z tą, ani z rodziną jej ojca (ich świadomy wybór). Czasem jesteśmy takimi samotnymi wysepkami i o ile mi to w sumie nie przeszkadza, o tyle wiem, że córka czuje się z tym źle.
            Córka bardzo chce jechać na ten pogrzeb – mimo że dla niej to niemal obca osoba, ale po kilku latach zobaczy kogokolwiek z rodziny.
            Fajnie byłoby Was poczytać w kontekście rodziny (te artykuły o znaczeniu matki znam niemal na pamięć 🙂 ) –
            Lovju i dziękuję za wszystko

          2. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 13:59

            rodzina nie ma znaczenia, to tacy sami ludzie jak inni

          3. Agata 3 maja 2017 o 14:01

            o to ciekawe – dla mnie swego rodzaju ulga

          4. Agata 3 maja 2017 o 13:59

            znam na pamięć artykuły o matce – w sensie że czytałam je bardzo dużo razy, bo są mocne i bardzo mi pomagają, a nie że nie doceniam – chciałam wyjaśnić bo czasem słowo pisane nas gubi..

          5. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 15:15

            Wiem Kochanie, spoczko <3

          6. Magdalena 4 maja 2017 o 11:52

            napisałaś o Totalnej Biologii, więc chyba znasz pojęcie Radykalne Wybaczanie. Jeśli jesteś w konflikcie z matką bardzo przydałoby Ci się przerobić ten temat. Chyba najlepszym prowadzącym ten proces jest Romuald Kosznik

  20. Marz 3 maja 2017 o 17:00

    jestem nieustannie zdziwiona, że znajduję tu wszystko czego mi ostatnio potrzeba 😀

  21. Bio pomidore 3 maja 2017 o 17:24

    Agata spoznij się na ten pogrzeb. Pewnie i tak nikt nie zauważy tego. Albo stan gdzieś daleko. Podejdź jak już będzie po najgorszym czyli po pochówku.

  22. budaslawek 3 maja 2017 o 18:21

    Pepsi… A co Ty na to: NIe bedę szczęsliwy dopóki każda istota nie będzie szczesliwa ( albo Budda albo cytat okolo buddyjski )- więc łapiąc tą idee skrowo wszytsko jest jednym bez wtorego……….. ( chcialem pisać dalej, że adwaita wedanta oraz solipsyzm, ale do mnie dotarło- dotarło, że to nie o innych chodzi……) Drugie zdanie napisałem wczesniej wiec nie beę go wykasowywal. A druga sprawa co Ty na to : ide Chrzescijaństwa uczy żeby oddać się w zupełnosci Jezusowi = Bogu = milosci i tym samym sposobom siup wychodzimy z koła samsary łącząc sie z Bogiem, do tego mamy wybaczać, kochać bliżniego itp, czyli poniekąd zostawiamy wszelką karmę.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 19:17

      Karma w ogóle się nie liczy, gdy jesteśmy w tu i teraz nas nie dotyczy, wibrujemy tak wysoko, że nie rezonujemy ze smutkiem przeszłości, czyli po wyłączeniu programów umysłu, wtedy schodzimy z głowy do serca i zamieniamy się w miłość do wszystkich i do wszystkiego, wszędzie (w ludziach, drzewach) widzimy siebie samego, czyli boską energię. Jednak ego odpada na samym końcu, to jest najtrudniejsze, żeby doznać takiego permanentnego oświecenia, które łączy się z miłością bezwarunkową i nirwaną, raczej na początku naszej pracy mozemy liczyć na pewne onety satori, a potem może minuty. Jednak bycie obserwatorem siebie samego, wchodzenie w czynności , zerowanie się, jako najlpeszą drogę do przebudzenia możemy zacząć już od teraz i ponawiać, ponawiać, ponawiać, po kolejnej wpadce, gdy nie byliśmy w stanie w porę zatzrymać galopady egotycznego umyslu i zrodziły się niechciane emocje

  23. budaslawek 3 maja 2017 o 18:26

    aaa, byłbym zapomnaił. Fajny artykuł. Co do Jezusa będącego w Indiach to wielki autorytet w kwestiach religioznastwa porównawczego Alan Watts twierdzi że Jezus nigdy nie poznał innych religi. Mówi o tym w wykładzie „Jezus i jego religie” – pozdrawaim.

    1. Pepsi Eliot 3 maja 2017 o 19:11

      Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce – Lew Tołstoj
      no i mam taką publikacje (jest też wiele innych źródeł) https://dmr44blog.files.wordpress.com/2014/07/notowicz-roerich-abhedananda-nieznane-c5bcycie-jezusa.pdf

    2. budaslawek 4 maja 2017 o 00:09

      haha, jakie to proste. Jung ( kolejny autorytet), napisał w jednej ze swoich ksiażek „droga miedzy umyslem a sercem potrafi byc bardzo odlegla, mozemy noscic wiele lat pewna wiedzie ale dopiero jak zejdzie do serca to to rozumiemy” – Psychologia Kundalini Jogi .

      1. budaslawek 9 maja 2017 o 11:40

        mimo wszytsko polecam Ci Alana Wattsa, bo jest niezamowity 🙂 i nie oderwany od rzeczywistosci.
        Przetrzeń serca jakie to jest obecnie modne, powiedzilabym mainstreamowe niemalże, ale dobrze niech to wejdzie do świadmosci ludzkiej ( polskiej ) tak jak świeto ” dzień ryby ” . Pepsi czy dla ciebie swiadomosc serca – 5 wymiar oraz czakram serca Anahata ( z polskiego dom Anny 😛 ) to to samo??
        Peace

        1. Pepsi Eliot 9 maja 2017 o 13:45

          5 wymiar miłości jest dla mnie czym innym, znacznie szerszym

  24. Justy 3 maja 2017 o 20:01

    Coś Wam opowiem, ..moja Córka, ledwo nauczyła się mówić…powiedziała coś, co mnie zaskoczyło-nigdy jej o tym nie mówiłam i nie było szans by usłyszała o tym, od kogoś innego. Pytam się jej -skąd to wiesz?, ona do mnie- a ty nie wiesz o tym? Ja- wiem, ale Ciebie się pytam…córka- och mamo, no przecież tu już byłam…ja-gdzie byłaś? Córka- nie słuchasz mnie! Tu, no tu…ja ciągne dalej, choć widziałam irytację…tu co znaczy gdzie? W pokoju?? Córka prawie tupiąc nogami- no tu!!!ale byłam starsza! Starsza niż ty!!! I wyszła z pokoju. Miała wtedy niecałe 2 lata….
    Reinkaranacja jest faktem. Nie pasowała z jakiegoś powodu ojcom Kościoła i tyle. Tym powodem prawdopodobnie jest to, ze wtedy wiele dogmatów wprowadzonych w średniowieczu się kupy nie trzyma…
    Pepsi-ściskam!!!!!!!!!

    1. MariaMagdalena 4 maja 2017 o 10:49

      Piękne …

    2. budaslawek 9 maja 2017 o 18:53

      Jesteś w nim nim, czy wydaje Ci sie ze jesteś w nim, czy chciałabys byc w nim? Pytanie zadałem celowo, ponieważ czakra serca to dopiero połowa drogi.
      Jung np pisze że : http://slowmo.soup.io/post/615891317/Image ,

  25. Katerina 3 maja 2017 o 21:45

    A co myślicie o orbsach? Podobno Aborygeni widzą je bez problemu.

  26. Aśka 4 maja 2017 o 15:09

    Jeśli chodzi o reinkarnację, to chyba warto poczytać to, co na ten temat piszą na stronie Fundacji Nautilus (mimo, że jednocześnie straszą tam końcami i tego typu dziadostwami).

    1. grzegorzadam 4 maja 2017 o 15:14

      Nautilus to false flag, ‚generałem’ jest tam czytacz wiadomości z polsatu.

      1. Aśka 4 maja 2017 o 15:20

        Ale czy to znaczy, że ich treści są nic nie warte? Zwłaszcza te o reinkarnacji…?

    2. grzegorzadam 4 maja 2017 o 15:15

      mimo, że jednocześnie straszą tam końcami i tego typu dziadostwami)”

      O to chodzi, straszyć gawiedź, cwaniaki.

  27. Sara 6 maja 2017 o 10:47

    Nie ma to jak powoływać się na Biblię w artykule o reinkarnacji. Nie, tego nie da się pogodzić, jak niektórzy myślą. 🙂 Jeśli ktoś chce uważać Jezusa za jakikolwiek autorytet, to nie może zignorować faktu, że mówił o sobie, że jest Bogiem, a nie jakimś wielce oświeconym duchowym przewodnikiem.

    1. Pepsi Eliot 6 maja 2017 o 12:27

      Jezus nigdy by nie powiedział o sobie, że jest bogiem jak już to takim samym jak my wszyscy, on przebywał 18 lat w Tybecie

    2. grzegorzadam 6 maja 2017 o 12:42

      nie może zignorować faktu, że mówił o sobie, że jest Bogiem, a nie jakimś wielce oświeconym duchowym przewodnikiem.”

      Skąd to wiesz?
      Kto te legendy nam tu przywiózł?

  28. Sara 6 maja 2017 o 13:24

    Wydaje mi się, że jesteś osobą poszukującą wiedzy i prawdy, więc tak spytam. Co wiesz o realiach historycznych w czasach Jezusa? O kultach religijnych na tym obszarze? Bardzo zachęcam do przeczytania jednym ciągiem Ewangelii i Dziejów Apostolskich, traktując je jako zwykłe źródła historyczne. Wiarygodność tekstów historycznych określa się przede wszystkim w oparciu o czas, jaki minął od opisywanych wydarzeń oraz ilość kopii danego tekstu. Pod tym względem wiarygodność historyczna Nowego Testamentu jest większa niż np. pisma Platona, „Wojna galijska” Cezara czy „Roczniki” Tacyta. Zamordowanie Jezusa jest faktem historycznym. Dlaczego go zabito? Bo uważał się za Boga, a to w oczach Żydów było największym bluźnierstwem. Żydzi byli zaciekłymi monoteistami, w przeciwieństwie do innych religii tamtego okresu. Ich najważniejsze przykazanie zabraniało im oddawania boskiej czci jakiemukolwiek innemu bóstwu czy człowiekowi. Byli ostatnim narodem, który byłby w stanie uznać człowieka za Boga. Żydzi mieli wielu proroków, ale do żadnego z nich nie mieli tak silnych morderczych zamiarów. Jest wiele fragmentów Biblii które o tym mówią, nie będę ich wszystkich po kolei przytaczać, bo nie chodzi o wyrywanie zdań z kontekstu (ja daję jeden, a ktoś w odpowiedzi inny, pozornie sprzeczny i tak można w kółko), ale o całość Ewangelii w oparciu o kontekst historyczny. Zachęcam do poszukiwań w tym kierunku.

    1. Sara 6 maja 2017 o 13:53

      Aha, co do Tybetu, bo zapomniałam napisać. Powiem tylko tak, jeśli mamy teksty historyczne które wydają się być ze sobą sprzeczne, to są trzy wyjścia. Albo uznajemy jedne za bardziej wiarygodne od drugich, albo uznajemy oba za błędne albo oba za tak samo wiarygodne. Zdecydujcie sami, co z tego wynika.

    2. Pepsi Eliot 6 maja 2017 o 16:20

      Ja zachęcam Cię do zapoznania się z prawdą, bez emocji, religijności etc po prostu z prawdą, serdecznie Cię ściskam

    3. grzegorzadam 6 maja 2017 o 16:52

      ”Żydzi byli zaciekłymi monoteistami, w przeciwieństwie do innych religii tamtego okresu.”

      Nic się od tamtej pory nie zmieniło.
      To oni ‚przyprowadzili’ nam te legendy, testamenty, Watykanem też rządzą od II soboru..
      Lepiej mieć to na uwadze..

  29. Bartek 7 maja 2017 o 15:42

    Pepsi – New Age ???!!!

  30. Bartek 7 maja 2017 o 15:46

    Pepsi czy ty reprezentujesz ruch
    N e w. A g e ?!

    1. Pepsi Eliot 7 maja 2017 o 17:10

      ja jestem solo, Ty też bądź

  31. MariaMagdalena 11 maja 2017 o 11:53

    W 1968 niektórzy ludzie musieli z Polski uciekać … Ale dzięki za info.

    1. MariaMagdalena 11 maja 2017 o 11:59

      To co napisałam powyżej o roku 1968 miało być do Grzegorzadama z 07.05.

    2. grzegorzadam 11 maja 2017 o 12:20

      Uciekać tom dużo powiedziane, teraz nawet emerytury pobierają.
      Po 1989 wielu wrócił hurtowo.

  32. Argumental 12 maja 2017 o 21:07

    Wędrówka dusz to naturalny proces. Nierozsądnym byłoby twierdzić, że Bóg stworzył przebogaty Wszechświat, nie dając wszystkim istotom możliwości jego poznania. Jednego żywota nie starczy nawet na poznanie samego siebie. 😉 Najpierw należy doświadczyć bycia minerałem, potem rośliną i zwierzęciem, następnie człowiekiem, planetą, słońcem i galaktyką i czymś, pomiędzy tym wszystkim…

    Lekcje na Ziemi nie należą jednak do najłatwiejszych (wiele cierpienia). Do tego podejrzewam, że pewne, ukryte siły założyły sobie na planecie farmę luszu i wychwytują dusze w momencie wychodzenia z ciała (śmierci), zmieniając kierunek, w którym powinny podążyć, opóźniając tym oświecenie. Kiedyś sądziłem, że to one resetują pamięć poprzednich wcieleń, ale uważam, że to celowy element boskiego planu, ponieważ trudno mi sobie wyobrazić człowieka, który żyłby ze wspomnieniami choćby kilku wcieleń, nie popadając w dezorientację i szaleństwo.

    Sedno tkwi w wyzwoleniu się, czy to z reinkarnacji przyrodzonej, czy przymusowej, czyli tzw. karmy.

    Polecam czytającym do przemyśleń książkę „Tybetańska Księga Umarłych”, która być może odsłania nieco prawdy na temat okresu po wyjściu duszy z ciała. Są dostępne w sieci filmy dokumentalne o tym samym tytule.

  33. MariaMagdalena 13 maja 2017 o 10:51

    W Tybetańskiej Księdze Umarłych (niewątpliwie fascynującej) zaleca się, aby po śmierci iść w kierunku białego światła, a nie w kierunku kolorowych świateł. Zgoła odmienne zdanie jednak na ten temat ma Barbara Grząbkowiak-Wolski, propagatorka nauk Stewarda Swerdlowa. Cytuję, co pani G.-W. mówi o tym: „Tybet wiąże się bardzo z religią reptyliańską. Biały kolor składa się z wszystkich kolorów i tak powstaje. W momencie przygotowywania się ciała ludzkiego (naszego DNA) do przejścia, czyli śmierci, nasze pasma czakr zaczynają się zlewać, co w efekcie pozostawi po nas biały kolor.
    Jeżeli chodzi o przejścia, tunele i białe światło, to technologia Syriusza A na przechwytywanie i przekierunkowanie dusz na własną agendę. Kolor biały zawsze reprezentuje energię oczyszczania. Nigdy nie powinniśmy się nią okręcać bezpośrednio wokół ciała. Umierający powinni wiedzieć i mieć świadomość wyboru, że w chwili śmierci powinni szukać kolorów fioletowego, bądź złotego bądź srebrnego. To bezpieczne kolory które wyprowadzą z przestrzeni astralnej do hiperprzestrzenni … „.

    1. Argumental 15 maja 2017 o 21:05

      Nie czytałem jeszcze całej księgi (nie znam jej dobrze), ale mówi ona o niepodążaniu za białym światłem i ogólnie za czymkolwiek, ponieważ wszystko jest projekcją naszego umysłu. Księga też może być fałszywym źródłem informacji, dlatego we wcześniejszym komentarzu napisałem: być może odsłania nieco prawdy na temat okresu po wyjściu duszy z ciała.

      Pani Barbara Grząbkowiak-Wolski oraz Steward Swerdlow nie wzbudzają mojego zaufania nawet na wysokość jednej fali. 😉 Białe światło, jako energia w ziemskiej egzystencji to jej najbardziej bezpieczna forma, ponieważ zawiera w sobie mieszaninę wszystkich barw i stosowanie jej np. w uzdrawianiu przynosi dobre efekty. Otaczanie się białą praną i jej przesuwanie wokół siebie pomaga po energetyzowaniu rozprowadzić ją dokładnie po całym ciele. To bardzo skuteczna technika (patrz: medytacja na białym świetle lub środkowej kolumnie – Choa Kok Sui).

      Uważam, że kluczem do udanej śmierci jest najpierw uważne życie zawsze i wszędzie, co nieustannie i słusznie podkreśla Pepsi, ponieważ prowadzi to do rozpoznania naszej prawdziwej natury, być może jeszcze na tym planie. Jeżeli nie uda nam się doznać oświecenia na etapie ziemskim, to praktyka „tu i teraz” da nam duże szanse na pozostanie świadomym również po śmierci, co może poskutkować mądrym wyborem (niewybieranie też jest wyborem), czyli: umierasz, obserwujesz, nie oceniasz, czekasz na prawdziwego Stwórcę i w końcu go ujrzysz, kiedy znikną obrazy wszelkich iluzji… Tak sądzę. 😉

      1. Pepsi Eliot 16 maja 2017 o 07:32

        <3

  34. MariaMagdalena 17 maja 2017 o 00:04

    Nie opowiadam się ani po stronie Tybetańskiej Księgi Umarłych ani Swerdlowa czy p. Grząbkowiak-Wolski. Poczuwam się jedynie do zreferowania tego, co mi wiadomo (o sprawę białego światła zapytałam panią G.-W. osobiście w e-mailu i to jest jej bezpośrednia do mnie odpowiedź). Każdy niech szuka sam i buduje swoją świadomość cegiełka po cegiełce, a możliwości znajdowania wiedzy w dzisiejszych czasach są ogromne, nie tak jak dawniej … Dzięki za komentarz.

    1. Argumental 17 maja 2017 o 17:23

      Poszukiwania poszukiwaniami, ale nie zapominajmy o odczuwaniu sercem i słuchaniu intuicji. Nie ma lepszego dla nas doradcy, niż my sami. 🙂

      1. Pepsi Eliot 17 maja 2017 o 18:59

        żeby słuchać intuicji, trzeba wyłączyć emocje, bo intuicja to głos duszy, dlatego bardzo często za intuicję bierzemy podszepty ego. nie ma drogi do siebie bez wyłączenia emocji. a emocje to odpowiedx ciała na egotyczne myśli

        1. MariaMagdalena 17 maja 2017 o 20:09

          Tak, dopiero po długim czasie nauczyłam się słuchać przede wszystkim samej siebie. Wcześniej stosowałam się do tego, co mówili inni i na ogół źle na tym wychodziłam. Aż przyszedł czas, że powiedziałam sobie: „Dość, teraz ja” :). Podobno intuicja to ta pierwsza myśl lub odczucie (np. lęk albo sprzeciw lub poczucie zgody na coś), które przychodzą nam do głowy jako reakcja na coś … Dotyczy to pierwszych 1–2 sekund (góra 3-ch sekund); po tym czasie włącza się rozum i zaczyna się jego kombinowanie. Chyba każdy doświadczył tego kiedyś na sobie samym …
          Pewnie to racja, że emocje zakłócają odbiór intuicji, ale jak ktoś chce coś osiągnąć przez afirmacje, to muszą być one połączone z emocjami, bo właśnie emocje działają na podświadomość. I tego też doświadczyłam na sobie.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze