logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
459 online
50 748 987

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Dlaczego mężowie są jacyś dziwni?

małżeństwoJeżeli uważacie, że moja odpowiedź nie jest do przyjęcia, to od razu mówię, że innej sprawiedliwej nie ma. Współcześnie ludzie nie chcą się poświęcać z powodu wymuszonej kopulacji, nawet w imię miłości. Ale o tym za chwilę.

Jolanta Państwu,

Jakoś tak się utarło, że niedzielę mamy jednak na tym diariuszu seksowną. Do rzeczy więc.

Każdy kto sądzi, że droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek, może tkwić w topograficznym błędzie, gdyż badania konsekwentnie dowodzą, że ponad 80% mężczyzn uważa seks za najważniejszy aspekt małżeństwa.

Dlatego tak wielka ilość mężczyzn zapytanych, co chcieliby zmienić w swoim małżeństwie odpowiada jednogłośnie, że pragną, aby ich żony były bardziej zainteresowane tym tematem i częściej same seks inicjowały.

Tymczasem adekwatnie wielka ilość kobiet, może nawet też 80%, oczywiście po pewnym czasie trwania związku, stara się za wszelką cenę wykręcić od seksu małżeńskiego.

Czyli w tym samym czasie i z tego samego powodu mamy w milionach domów sfrustrowane osoby. A tej ogromnej dysproporcji potrzeb i niespełnienia nie da się nawet statystycznie zrównoważyć.

Od dawna wiadomo, że ludzie przeceniają rolę małżeństwa, gdyż żadna nadrzędna instytucja nie może panować nad człowiekiem. W pewnym momencie ludzie się rozstają, również ci składający przysięgi przed swoim Absolutem, czyli tak zwani wierzący.

Nawet wiara nie jest ich w stanie powstrzymać przed szukaniem kolejnej szansy na osobiste szczęście. Jest to pewna niekonsekwencja, ale nie będę zagłębiała się w te tematy.

Żyje się obecnie dłużej, ma się łatwy dostęp do podglądania życia innych. Roją nam się wyobrażenia o idealnym związku, w tym erotycznym, i ten w którym tkwimy przestaje nas bawić. Specjalnie użyłam tego sformułowania, gdyż obecne pokolenia chcą się w życiu bawić.

Kobiety rozczarowują się macierzyństwem, chociaż wcześniej szalenie pragnęły się rozmnożyć, gdyż macierzyństwo okazuje się mało zabawne. A na dłuższą metę często całkiem nie zabawne.

Seks małżeński, tak uroczy na początku związku staje się jakimś okropnym obowiązkiem i jak to powinności, zupełnie nie zabawnym. Dziecko miało scalić nas z mężem, albo podciąć mu chociaż gitary, ale nie scaliło, ani nie podcięło, a to nie jest zabawne.

Bawi nowość, bawi zalotność, bawi uroda, ale zupełnie nie bawi monotonia, troski dnia codziennego, szarość twarzy, a najbardziej nie bawi obowiązek kopulacji.

Kiedyś wierzące żony czuły się w moralnym obowiązku, dodatkowo dźgane z konfesjonałów godzić się z seksem małżeńskim na żądanie. Na okaziciela męża. Dzisiaj nawet wierzące kobiety raczej nie mają poczucia, że grzeszą odmawiając swoim mężom coitus.

Taka wielka dysproporcja w oczekiwaniach i pragnieniach seksualnych mężczyzn i adekwatnie niechęci do seksu małżeńskiego, a często jakiegokolwiek przez kobiety wynika z tego, że ciągle jesteśmy zwierzętami.

Bowiem jeszcze na długo przed wymyśleniem bikini, łatwego dostępu do pornografii i generalnie netu historia mówi nam, że seksualność była niezwykle potężną siłą w życiu mężczyzn. Głównie mężczyzn. Tak samo jak goryli.

Instynkt macierzyński sprawia, że kobiety jak szympansice na pewnym etapie swojego życia są chętne do seksu, zaś mężczyźni jak samcy, którymi zarządza testosteron są chętni stale. Dokąd starczy testosteronu, a nawet znacznie dłużej.

Samce z powodu przewagi fizycznej w przyrodzie i w patologicznych rodzinach załatwiają takie sprawy siłą. W normalnych rodzinach samce najczęściej chodzą sfrustrowani i niezaspokojeni.

Zadają sobie proste pytanie, dlaczego żona, skoro twierdzi, że mnie kocha nie może dla mnie czegoś takiego zrobić? Przecież ja też wykonuję masę niechcianych czynności, w didaskaliach, generalnie prawie wszystkie powiązane z gospodarstwem domowym są niechciane, a więc dlaczego nie może tego dla mnie zrobić?

Czas i kultura zmieniły miejsca ekspresji, ale moc popędu seksualnego samca pozostała nadal bardzo potężna. Miliony ludzi na świecie starają się zminimalizować kwestię płci w swoich małżeństwach i w tym samym czasie inne miliony ludzi są z tego powodu nieszczęśliwi.

Większość żon zapytana o seks małżeński, przyzna, że łi, że yep, że tiaaaaa, faktycznie ich mąż ma silniejszy popęd seksualny niż one same, ale są jednocześnie skłonne nie doceniać wpływu tego aspektu na ich związek.

Mężczyźni z drugiej strony barykady właśnie to potwierdzają, uważając, że kobiety słabo rozumieją ich popęd seksualny.

Czym więc jest dla męża seks?

Seks dla mężczyzny, nie jest tylko chwilowym źródłem przyjemności. Seks jest przede wszystkim najłatwiejszą i najprostszą formą rozładowania napięcia, powiązanego również ze zwykłym stresem życiowym. Kopulacja stanowi katarzis, najprostszy, najbardziej atawistyczny i najszybszy.

A te atawistyczne dysproporcje będą jeszcze trwały przez wiele lat, zanim kobieta nabierze ochoty na seks małżeński, albo zanim instytucja małżeńska w końcu do reszty się zdewaluuje. Bo już dzisiaj niewiele poza regulowaniem finansów gwarantuje.

Mężczyzna patrząc w oczy kobiecie z pornograficznego portalu, czy czasopisma widzi przede wszystkim to: – akceptuję cię, zgadzam się na to na co masz ochotę, jestem chętna. Jednym słowem widzi brak odrzucenia. A to nigdy nie jest do przecenienia. I miłość nie ma tutaj nic do rzeczy.

Wydaje mi się, że najbardziej sprawdza się w małżeństwie rzecz najbardziej jednocześnie przez prawie wszystkich potępiana. Czyli zasada, że wszystko ma swoją cenę. On stale chce, ona najczęściej nie chce.

Pomijając to marginalne coś, gdy ona chce i tak pozostaje ogrom niespełnienia, gdy on chce, a ona wciąż nie.

Skoro ona ma jakiś pożądany towar, to on dla niej z pewnością też. Nie powiedziałaby mu przecież kiedyś tak. A więc nie pozostaje nic innego jak handel wymienny. Łącznie z ekwiwalentem finansowym.

Tylko się nie obruszajcie, że to przecież prostytucja małżeńska. Gdyż prostytucja jest o wiele bardziej sprawiedliwa niż małżeństwo. Jest pożądana oferta, to musi być pożądana zapłata.

Jeżeli uważacie, że to jest rada nie do przyjęcia, to od razu mówię, że innej sprawiedliwej nie ma.

Współcześnie ludzie nie chcą się poświęcać z powodu wymuszonej kopulacji, nawet w imię miłości, natomiast jakby przy okazji ubić jakiś mały interesik, ooooo to już inna rozmowa.

Przykładowo, 5 dych za seks małżeński, uważam, że to spoko. Okazyjnie tanio, bezpiecznie, a kasa i tak zostanie pod tym samym dachem. No i można coś niecoś wtedy pogrymasić.

Ktoś z Drogiej Socjety pewnie zapyta. A dlaczego Pepsi nie radzisz, jak zrobić, żeby żona była tak samo napalona?

Nie da się. Jak zwierzęta jesteśmy. Samica się bez powodu do niczego nie zmusi. Samiec zresztą też.

Serdeczności
Peps

(Visited 3 060 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Ania 15 czerwca 2014 o 13:19

    Oj, chyba niewiele by się znalazło takich kobiet, które by się zgodziły na coś takiego, bo przecież prostytucja to prostytucja, nieważne czy klientem jest twój własny mąż. A taki rzeczony mąż może zawsze stwierdzić, że seks mu się należy jak psu micha i jeżeli żonka życzy sobie zapłaty, to równie dobrze może pójść do burdelu, gdzie dupka będzie zgrabniejsza, bielizna bardziej wyuzdana a panienka chętna i skłonna.
    Już lepiej by zaproponować: ja Ci tu kochanie zrobię miło, a Ty mi dywany wytrzepiesz, hę?

    Ale ja mało wiem, lat mam niewiele, dzieci wcale.

    1. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 17:15

      Aniu to nie ma znaczenia, czy to będzie handel wymienny za ekwiwalent finansowy czy inny, z definicji to będzie prostytucja, ale uwaźam, że taka umowa wyjdzie wszystkim na dobre.

  2. madame fut 15 czerwca 2014 o 13:40

    Oj, pepsi… A to mundial Cię tak nastroił? 😀

    1. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 17:12

      To są moje stare przemyślenia gdyź lubię wszystko upraszczać, nie uznaję konwenansów i mówienia co jest dobre a co złe w życiu, które mogłoby być znacznie lepsze gdybyśmy nie byli tacy rzeczowi, albo odwrotnie, małostkowi,

  3. klepsydra 15 czerwca 2014 o 14:29

    Ania,
    masz wystarczająco dużo lat, aby zrozumieć, że mąż, który ‚straszy’ burdelem zrobił Ci przysługę i sam ustawił się na wylocie : )
    I dlaczego mówi się „rozmnażać jak króliki”?. Miałam rybki, nazywały się głupiki, a historię tę opowiadam każdemu. Za dużo ich było, więc samiczki odseparowałam od samców. Dziewczyny radziły sobie doskonale, a samce zawiesiły własne życie, uwierzcie bo pisze dosłownie. Żal mi tych siuśków było, miałam poczucie występowania przeciw naturze i jakoś tak uległam, pomimo współczucia dziewczynom, znowu połączyłam w koedukacyjnym akwarium. Natychmiast odżyły! Nie muszę pisać do czego przystąpiły. Nie bez powodu to samce w przyrodzie mają piękne umaszczenie i wzory, aby czymś tę wiecznie niezainteresowaną koleżankę zachęcić. Ta koloru sików nie będzie miała problemu, aby znaleźć adoratora.
    Pepsi, to jeden z tematów na wiecznym topie, gdyby nie mój takt i niechęć mącenia w cudzych życiach zanim same się spartolą, uczuliłabym każdą koleżankę, aby zanim zwiąże się z kolegą, powiedziała, że seks tylko gdy jej się zachce, a droga wolna w świat byle po cichu i bez syfu wrócić. To łatwiejsze niż wskazać mężczyźnie rozwój duchowy jako kurek w chwilach niespełnienia.

  4. klepsydra 15 czerwca 2014 o 14:34

    Na napięcie dla polskiego mnicha, ryżu micha ^ ^

  5. edyta 15 czerwca 2014 o 16:59

    Dobrze powiedzialas, handel wymienny. Aczkolwiek- IMO- nie za pieniadze, ale niech towarem bedzie wzajemne zaspokajanie potrzeb, w koncu po to laczymy sie w zwiazki. Zaspokajanie potrzeb to jednak nie wyrzucenie smieci a potrzeby, ze tak sie wyraze, wyzszego rzedu. Zona daje mezowi seks, gdy on chce, daje nie z przymusu a chetnie chociaz sama nie napalona, daje mu bo wie, ze kiedy ona bedzie potrzebowala sie wyplakac na jego ramieniu to on ja tymi opiekunczymi ramionami ochroni a nie odwroci sie dupa. On z kolei cierpliwie wysluchuje jej jekow zamiast ogladac mecz albo spac (bo o 5 pobudka) i robi to chetnie (no, w miare) bo wie, ze o dowolnym dniu miesiaca bedzie mial seks dowolna ilosc razy (no prawie).
    Generalnie to mozna by zawrzec w zdaniu: gdy kochamy, to staramy sie zaspokajac potrzeby tych, ktorych kochamy nawet za cene wlasnych wyrzeczen. Tak samo jak matka noworodka wstaje 5 razy do dziecka kazdej nocy, zaspokajajac jego potrzeby, bo kocha. Nie ma tu zadnej roznicy.

  6. klepsydra 15 czerwca 2014 o 17:50

    Niby tak, ale jednak często-niestety- ten człowiek okazuje się pomyłką, a wtedy zaspokajanie jego potrzeb przestaje dawać jakąkolwiek satysfakcję, nawet gdy on skłonny zaspokajać nasze. Po prostu zauważasz, że rachunek zysków winduje u niego wyżej niż u Ciebie. To wtedy zaczyna się szybki zjazd w dół, o ile w twoim mniemaniu wciąż widnieje opcja lepszego życia z kimś innym. Według mnie kobieta może mieć tak samo silny popęd jak mężczyzna, inne pytanie dlaczego go nie ma? Kobiety to bohaterki, prawie żaden facet im nie dorównuje, nic dziwnego, że po pewnym czasie przestaje Cię kręcić ten ktoś obok – bez inicjatywy, robiący sporo bałaganu dookoła i nie zamierzający tego sprzątnąć.To tylko marne uproszczenie złożonej sprawy.

  7. pepsieliot 15 czerwca 2014 o 18:06

    Klepsydro nie zawsze tak jest, często kobiety uwielbiają i cenią swoich mężów a i tak nie mają ochoty na seks z nimi i odwrotnie mogą kogoś niezbyt cenić, a mieć na niego ochotę. Seksualność to skomplikowana natura

    1. Lili 2 września 2016 o 12:03

      Bzdury. Nie wiem, ale takie fałszywe wypisywanie bzdur do niczego się nie przyda.
      Kto pieprzy, że niby kocha swojego męża, a ma ochotę na innych, to po prostu kłamie w żywe oczy. Jeśli jeszcze dodaje, że mąż jej nie kręci = koniec, powinna się rozwieść jak najszybciej, a nie siebie oszukiwać. Mi się to w głowie nie mieści. Uwielbiać może kasę męża, jego pomoc, ot i to wszystko.
      Nie dziwi mnie teraz ta niechęć samców do wielu kobiet, bo to, co tu czytam, to mi włosy dęba stają.

  8. klepsydra 15 czerwca 2014 o 19:12

    Miłość może być pozbawiona kobiecego popędu seksualnego, aczkolwiek zazwyczaj kryje się za tym jakiś mechanizm np. świadomość, że jesteś do czegoś zobowiązana odbiera Ci radość obcowania z człowiekiem (o ile po prostu nie idziesz przez życie z ograniczającymi przekonaniami). Co by się stało gdybyśmy wszyscy naprawdę byli i cenili nieskrępowanie? Seks byłby pozbawiony napięcia, tym samym ludzie byliby w stanie czerpać z niego garściami, a z czasem ewentualnie byliby znudzeni konwencją i poszli w jakąś patologię : ) Tacy są ludzie, i tak źle i tak niedobrze.

    1. Lili 2 września 2016 o 11:56

      Ty masz poważne problemy, że szukasz dziury w całym i zarzucasz ludziom, że poszliby w patologię od tego seksu. Kto ma pójść, to pójdzie i w sumie już poszedł. Seks to ma być dodatek, ale ta bliskość w seksie jest ważna i potrzebna, ZDROWA. Ty nie masz pojęcia, co to jest miłość, skoro piszesz, że facet ma iść się puszczać na boku, a kobieta ma się z tego cieszyć, że ma spokój. Przecież to chore! Sama jesteś z patologii zapewne. Jesteś wypaczona.
      Jak ktoś unika swojego mena i nie chce się z nim kochać, to po prostu go nie kocha lub możliwe, że on też jej nie kocha, a ona to odczuwa na głębszym poziomie. Koniec. Jeśli ktoś uważa inaczej, że można cenić męża… ok, cenić można, szanować, a nawet lubić itd., ale nie pier… o czymś większym i prawdziwym.

  9. ewa ta co zawsze 16 czerwca 2014 o 02:10

    Na raw libido spadło mi do zera , rzuciłam raw . Niestety libido nie powróciło , dramat.

  10. truskawkowapani 16 czerwca 2014 o 11:03

    Jakoś w ogóle mi nie pasi to co napisałaś. Może dlatego że ja mam większe libido niż mój partner, a jakoś nie mam ochoty na seks pozamałżeński. Kwestia szacunku do drugiego człowieka, jesteśmy ludźmi a nie zwierzętami więc instynkt można schować do kieszeni 🙂

  11. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 11:14

    Oj tam oj tam Truskawko 🙂

  12. bombi76 16 czerwca 2014 o 13:23

    Już kiedyś pisałam ale powtórzę , mam większe libido niż mój partner i raz poczułam co to odmowa seksu,pomimo iż dobrze mi w w seksie z nim to czasami myślę jakby to było z innym , jestem monogamistką więc pewnie nigdy nie spróbuję ,bardzo dobry wpis Peps

    1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 15:39

      Bombi a jak się jeszcze z czasem pogłębią dysproporcje też nie zmienisz partnera ?

      1. bombi76 16 czerwca 2014 o 16:12

        Wiesz na razie nie jest zle ,ale nigdy sie nad tym nie zastanawiałam ,tzn dorównuje mi kroku 🙂 poza tym kochamy się jest jednym z najlepszych moich przyjaciół i rozmówców , podnieca mnie mentalnie co jak dla mnie ma ogromne znaczenie , nigdy nie przespałabym sie z pustakiem ,chyba że byłaby to bezludna wyspa 🙂

        1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 17:52

          no tak bombi, ale tak naprawdę nie ma głupców, tym bardziej jak są piękni

  13. Paula 16 czerwca 2014 o 15:54

    Moj maz ma wieksze libido ode mnie , ja mam ochote tylko podczas dni plodnych 😉 Tak to sobie natura sprytnie wymyslila :]
    Ale poczulam na wlasniej skorze odmowe , szczerze chodzilam wkurzona 3 dni ha ha . Natomiast mezowi czesto odmawiam i jakos on sie nie wkurza . Chyba faceci przyzwyczajeni sa do odmowy 😉
    A i ochote ogolnie mam na seks czesciej, ale jak widze zajebistego goscia na miescie ha ha 🙂 To chyba kryzys wieku sredniego , ale jako baba potrafie panowac nad swoimi popedami.
    A ta zaplata za seks od meza, nie glupia sprawa 😉 Zapewne wtedy mialabym ochote czesciej :)))

    1. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 21:20

      Paula :))

  14. Zuza 16 czerwca 2014 o 20:38

    Wpis rewelacyjny i prawdziwy! Jestem 7 lat w związku i czuję się jak te 80% kobiet, a mój małż chodzi sfrustrowany niestety.. ja kiedyś bardziej chciałam niż on, teraz on chce bardziej niż ja i mimo, że zdarza się to przeciętnie jakieś 3-4 razy w miesiącu, to dla mnie i tak to jest za dużo i często się wykręcam, żeby tylko nie… Mi wystarczy 1 raz na miesiąc albo rzadziej !
    Moim zdaniem normalka, nie dziwię się sobie, bo po tylu latach facet się obył… podobają mi się inni faceci, ale nie planuję skoku w bok, bo i po co… A seks z małżem prawie zawsze – jeśli już do niego dojdzie – jest fajny, ale co z tego, jak mnie do niego nie ciągnie.

  15. pepsieliot 16 czerwca 2014 o 21:08

    Zuzo to właśnie standard, dzięki za szczerą wypowiedź, pozdro

  16. Łysica 17 czerwca 2014 o 12:43

    No ładny kabaret, nie dziwota że mężczyźni szukają czegoś na boku jak ich własne żony nie chcą z nimi kopulować.

    1. truskawkowapani 17 czerwca 2014 o 12:48

      Łysica, nie martw się, kobiety też szukają czegoś na boku tylko dyskretniej 😉

      1. Łysica 17 czerwca 2014 o 18:18

        Truskawka nie rób jaj, mam się nie martwić?
        Musiałem spojrzeć w lustro żeby sprawdzić czy mi rogi nie rosną!
        Choć z drugiej strony, jeśli kobiety też szukają, to może trafie na taką która szuka…….,gorzej jak moja żona zacznie szukać, masakra!

  17. pannadorota 23 września 2014 o 11:00

    Oj, nie zgodzę się z tą teorią, że tylko mężczyznom seks jest potrzebny. Kobiety nie mają ochoty na seks nie dlatego, że biologicznie mają go nie mieć, tylko dlatego, że od urodzenia ich seksualność jest tłumiona, wmawia się im, że w łóżku muszą być eleganckimi damami, że seksu to zawsze chcą tylko faceci, że orgazm i seksualność kobiety jest czymś wręcz złym, albo że jest przedmiotem handlu, w każdym razie to nic czym należałoby się interesować, ewentualnie można seks wykorzystać jako narzędzie manipulacji, w żadnym razie rozkoszy i spełnienia.
    Wzorzec seksu w naszej kulturze jest kształtowany przez męską seksualność, w związku z czym większość par ma taki seks, jak odpowiada samcowi. A jaki odpowiadałby samicy? – tego się nigdy nie dowiadujemy, bo kobieta swojej seksualności sama nie miała okazji poznać.
    Podczas seksu najbardziej wychodzi na jaw nasza zwierzęcość, to prawda, ale właśnie dlatego kobiety nie lubią seksu, bo je uczą od dzieciństwa, że nie mogą sobie na tę zwierzęcość i utratę kontroli pozwolić. I mężczyźni z którymi oni żyją też nie byliby zachwyceni, gdyby ta uprzejma pani nagle zaproponowała formę seksu, jaka odpowiada jej, a niekoniecznie im – np. kilkugodzinna znienawidzona przez facetów gra wstępna, lub wyrafinowane pieszczoty których facet nie zna z filmów porno, więc się ich boi.
    Poza tym odkrycie własnej seksualności przez rzesze kobiet powodowałoby zdobycie przez nie dostępu do źródła energii, i nie sprzyjałoby ich dalszemu uciśnieniu przez nasz patriarchalny świat oparty na męskiej władzy. Zatem kobietom wmawia się, że one po prostu nie lubią seksu i one w to wierzą. Kojarzy im się seks z czymś obleśnym i tak już zostaje.
    Jak zrobić, by samica była napalona? – to nie od samca zależy, tylko od samicy właśnie. Samica się powinna zamknąć w pokoju i porozpieszczać swoje ciało nie tak, jak ją uczą jakieś sprośne gazetki, tylko tak jak sama by chciała. Kiedy samica nie zna własnej seksualności, to żaden samiec nic nie pomoże. Teraz jest dostęp do różnorodnego sex-coachingu, warsztatów tantry itd i to jest bardzo praktyczna wiedza, która pomaga właśnie kobietom, ale też mężczyznom, którzy w końcu ten seks mogą mieć, tylko inny niż się spodziewali.
    Co do zwierząt, spójrzmy na szympansy bonobo, one nie mają problemów na tle kulturowym i bzykają się dla przyjemności z kim popadnie, nie bacząc na dni płodne 🙂
    A za prostytucję za 50 zł dziękuję, ja zanim zainteresowałam się odkrywaniem własnej kobiecości potrafiłam w związku po prostu zrezygnować z seksu na całe miesiące i żadne 50 ani 500 zł by mnie do niego nie zachęciło.
    O jaki wyszedł mi długi wywód 🙂 Pozdrawiam.

    1. pepsieliot 23 września 2014 o 11:39

      Panno Doroto pozdrowionka :))

      1. pepsieliot 23 września 2014 o 11:44

        A tak na marginesie obecnie wiele młodych kobiet sfrustrowanych początkami życia seksualnego świadomie decydują sie na życie bez seksu i z tego co piszą nie są wcale nieszczęsliwe, wręcz przeciwnie. Udało im się uciec od współczesnego schematu, że koniecznie trseba mieć udany sex z partnerem bo bez tego nie zyje się pełnią życia.

  18. […] aktywności. To polecam. Ale treści, który tam znalazłam (kategoria Mężowie i żony) np. „Dlaczego mężowie są jacyś dziwni?” albo „Jak zrobić, żeby mąż znowu zaczął za mną szaleć?” zirytowały i zepsuły […]

  19. Boo 5 czerwca 2015 o 19:30

    Kobiety dzielą się na dwie grupy : te co nie lubią i te co lubią . Przy czym te co lubią też czasami , czy raczej z czasem, nie lubią …no bo jak można lubić gdy samiec wciąż marudzi , że zmęczony a w łóżku jest nudny jak flaki z olejem i przewidywalny , że popłakać się można ? Do tego wypracował sobie sadło , pierdzi pod kołdrą i nawet tyłka w drugą stronę nie odwróci , idzie na „dwójeczkę ” do wc i nie zamknie drzwi …..i on mysli , że jest sexy ??? To takie hasła z rozmów przy winku w gronie psiapsiółek , które akurat lubią . Szanowny Samcu ….nie osiadaj na laurach , nie „tatusiej” , zadbaj o to by się swej kobiecie podobać , by ją podniecać , pobajeruj ją jak za dawnych lat , przełam schemat w łóżku …jednym słowem nie przestawaj się starać na żadnej płaszczyźnie .
    Na temat grupy pierwszej „tych co nie lubią” się nie wypowiem bo ja lubię . Miałam męża jak samce z opisu powyżej , po kilku latach przestałam lubić sex z nim , chcicę ogólnie miałam dalej . Od kilku lat mam samca , który się stara , automatycznie i ja nie przestaję się starać . Chcicę mam po kilka razy dziennie i nie jest to pęd ku rozmnożeniu , to już zaliczyłam i na kolejne ochoty nie mam , przynajmniej na razie :)))

    1. Lili 2 września 2016 o 12:09

      Raczej dzielą się na te, które mocno i szczerze kochają, więc naturalnie się dla niego starają (nie męczą się przy tym, tylko pielęgnują z pasją) i nie nudzą się mężem + jest to dwustronne w relacji, oraz na te, które mają męża, dzieci, ale ich związki to fikcja, a one oglądają się za innymi, natomiast ich mąż to dla nich stary, zużyty kapeć.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze