logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
256 online
50 066 499

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Dlaczego nie leczymy raka witaminą C na szeroką skalę?

Dlaczego nie leczymy raka witaminą C na szeroką skalę?

Firmy farmaceutyczne są mało, z tendencją do wcale, zainteresowane promowaniem korzyści leczniczych naturalnych substancji, takich jak witamina C, która, jest wielkie prawdopodobieństwo byłaby w stanie zdziesiątkować wielomiliardowy we wpływach finansowych konwencjonalny przemysł raka.

Kolejne przełomowe badanie w temacie lekarstwa na raka, opiera się na niesamowitym potencjale tkwiącym w witaminie C podanej dożylnie i w dużych dawkach choremu. Badania zostały opublikowane w czasopiśmie Science Translational Medicine.

LIPOSOMAL C TiB

Zespół naukowców z Uniwersytetu w Kansas testował wpływ witaminy C, podanej w dużych dawkach dożylnie grupie osobników ludzkich i okazało się, że witamina C w tej formie skutecznie eliminuje komórki rakowe, pozostawiając nietknięte/nieuszkodzone zdrowe komórki.

 

Cała historia z witaminą C i jej mocami uzdrawiającymi zaczęła się w 1970 roku i była zapoczątkowana przez nieżyjącego już Linusa Paulinga, chemika i fizyka z Oregon State University, dwukrotnego laureata nagrody Nobla, który dziś jest uznawany za czołowego światowego zwolennika terapeutycznych właściwości witaminy C.

Nowe badania zaangażowane były we wstrzykiwanie dużych dawek witaminy C w komórki ludzkiego jajnika. Przeprowadzono w laboratorium testy in vitro, jak również bezpośrednio na myszach, oraz co najistotniejsze na grupie dwudziestu dwóch osobników ludzkich.

Według BBC News, testy wykazały dobre wyniki we wszystkich trzech modelach. W badaniu testowym witamina C skutecznie ukierunkowała się na komórki nowotworowe jajników, unikając zdrowych komórek.

Ccancer

Co dziwniejsze korzyści z dużych dawek witaminy C zaobserwowano również w połączeniu z konwencjonalną chemioterapią, która niszczy wszystkie komórki, zarówno zdrowe, jak i złośliwe.

No dobrze, wydawałoby się, że jest sposób na raka. Może nawet uniwersalny, gdyby ktoś sfinansował badania na szeroką skalę. Na wielką ludzką skalę. Przecież zawsze się mówiło, na czele z medycyną alopatyczną, że jakby ktoś wynalazł lekarstwo na raka zostałby bilionerem i to w dolars. To dlaczego nie ma chętnych po sięgnięcie po te biliony? Dlaczego wielka farmacja nie wyskoczy z kaski i nie sfinansuje takich badań? Mogłaby przecież zarobić jeszcze większe, niewyobrażalne więc krocie? Ups.

To nie nastąpi nigdy i to z bardzo prostej przyczyny. Ponieważ witamina C nie ma potencjału patentowego!

Nie można opatentować witaminy!

Tak twierdzi również dr. Qi Chen, główny autor nowego badania. – Uważamy, że nadszedł najwyższy czas dla agencji badawczych, aby energicznie wspierać przemyślane i staranne badania kliniczne z dożylnymi dawkami witaminy C.

„Pacjenci szukają bezpiecznych i tanich opcji w leczeniu raka,” powiedział Dr Jeanne Drisko, współautor badania, w wiadomościach BBC . -„Podawanie dożylne witaminy C ma poważny potencjał, a mówimy o tym już na podstawie naszych podstawowych badań naukowych i na początku danych klinicznych.”

Ale firmy farmaceutyczne nie przyłożą do tego działania swoich skażonych chemią łapsk, bo póki co nie będą mogły opatentować takiego leku. Oczywiście gigantycznemu koncernowi Monsanto (GMO, Roundup® i te rzeczy), który obecnie jest współwłaścicielem gigantycznego koncernu farmaceutycznego Big Pharmy, udało się opatentować brokuła. Ale chyba są jakieś akcje podważające prawomocność owego patentu.

Ccancer2

Ludzie potrzebują jak najtańszego, działającego pro zdrowotnie, bez ubocznego wyniszczania organizmu leku na raka, a to wymaga wielkiego dofinansowania, aby przeprowadzić badania na wielką skalę, z dużą ilością ludzi, ale to nie nastąpi nigdy.

Firmy farmaceutyczne są mało, z tendencją do wcale, zainteresowane promowaniem korzyści leczniczych naturalnych substancji, takich jak witamina C, która, jest wielkie prawdopodobieństwo byłaby w stanie zdziesiątkować wielomiliardowy we wpływach finansowych konwencjonalny przemysł raka.

Ale może nadszedł już czas odrzucenia rękawic chemioterapii, promieniowania i chirurgii, wraz z ich ponurymi statystykami?

Przynajmniej dowiedzmy się, że są inne opcje

Jest jeszcze pytanie, dlaczego doustne dawki zwykłej witaminy C mają trochę inne działanie?

Nie wypowiadam się w tym momencie o Liposomalu C, tylko o zwykłej witaminie C. Ponieważ witamina C połknięta zaczyna działać jak zwykły/mocny przeciwutleniacz, chroniąc komórki przed uszkodzeniami powodowanymi przez reaktywne związki zawierające tlen (wolne rodniki tlenowe).

Jednak witamina C podana dożylnie może mieć wręcz odwrotny skutek, poprzez wspieranie tworzenia się jednego z tych związków, czyli nadtlenku wodoru. Zaś komórki nowotworowe są szczególnie podatne na uszkodzenia pod wpływem takich reaktywnych związków zawierających tlen. Stąd też prawdopodobnie wynika skuteczność działania kuracji nadtlenkiem wodoru na raka.

Źródła  1234


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 38 585 times, 19 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Edyta 25 lutego 2014 o 11:47

    Dzien dobry.
    Zdobylam liposomalna vit C 🙂
    Ale nie bardzo rozumiem to:
    „Ponieważ witamina C połknięta zaczyna działać jak zwykły/mocny przeciwutleniacz, chroniąc komórki przed uszkodzeniami powodowanymi przez reaktywne związki zawierające tlen (wolne rodniki tlenowe). (…)Jednak witamina C podana dożylnie może mieć wręcz odwrotny skutek,

    Poniewaz uwaza sie ze liposomal C dziala jak vit C podana dozylnie, to czy mam rozumiec, ze liposomal nie bedzie juz przeciwutleniaczem?
    pozdrawiam

    1. pepsieliot 25 lutego 2014 o 19:31

      Edyto z pewnością będzie pełnił też rolę przeciwutleniacza, ale skoro może zastępować, takie są teorie poparte praktyką, wlewy z witaminy C to powinien przejąć włąsnie takie funkcje. Zresztą to jest hipoteza badaczy, nie do końca wiadomo dlaczego witamina C dożylnie tak działa

      1. Edyta 25 lutego 2014 o 20:59

        hm, to jest ciekawe, bo teraz nie wiem czego sie po liposomalu spodziewac (jeszcze nie zaczelam). mam nadzieje, ze sobie nie zaszkodze…?

    2. mistrzu 25 lutego 2014 o 22:44

      A gdzie to można dostać?

      1. Edyta 26 lutego 2014 o 10:26

        czy to bylo do mnie pytanie? kupilam przez moja terapeutke, z tym ze ja nie mieszkam w pl.

        1. Amelka77 27 grudnia 2014 o 15:21

          No właśnie, gdzie i jaką dokładnie liposomalna wit c kupić?

          1. pepsieliot 27 grudnia 2014 o 16:29

            W sklepie thisisbio (wejście przez blog) jest oryginalna, ta o której piszę. Nowy zapas będzie już w pierwszych dniach stycznia, bo stany tegoroczne zostały wyprzedane do zera

  2. Łysica 25 lutego 2014 o 17:52

    Linus Pauling zmarł na raka

    1. pepsieliot 25 lutego 2014 o 19:33

      No i co z tego?

      1. Łysica 25 lutego 2014 o 19:47

        No w sumie to nic, na coś musiał umrzeć, to tak jakby pójść do szczerbatego dentysty chwalącego cud pastę na próchnicę

        1. pepsieliot 25 lutego 2014 o 19:49

          Ale on żył 93 lata i był zapalonym naukowcem, nie wychodził z laboratorium i siedział cały czas w odczynnikach chemiczmnych. Nie można żyć dłużej w takim przypadku. Osiągnął maxa.

          1. Łysica 27 lutego 2014 o 22:03

            Spoko, jeśli tak twierdzisz, to tak musiało być, zapewne byłaś jego sąsiadką i widziałaś co robi Twój sąsiad codziennie.

    2. Anita 9 stycznia 2015 o 20:47

      Owszem, zachorował na raka prostaty w wieku ok. 70 lat i dzięki wit.C dożył do 93 lat.

    3. gacerz 24 lutego 2015 o 17:15

      miał 94 !!!! lat-wypowiedział się ,że prawdopodobnie przedłużył sobie życie o 20 lat-warto było.

  3. klepsydra 25 lutego 2014 o 20:12

    Pepsi, a my wczoraj zastanawialiśmy się jak wyrabiasz 10% tłuszczu na 811? Widziałam twój przykładowy jadłospis, w tym przypadku akurat zaszalałaś, bo aż pół awokado, ale to chyba wciąż nie jest 10% przy takiej ilości owoców i innych…?

    1. kurkur 25 lutego 2014 o 20:26

      chyba jeszcze migdały : P

    2. pepsieliot 25 lutego 2014 o 20:49

      Klepsydra, jak nie awokado, to zjadam migdały, albo inne orzechy.

  4. Łysica 25 lutego 2014 o 21:29

    Pepsi, kiedy pokażesz swoją fotkę w bikini ale bez okularów przeciwsłonecznych???
    No i od przodu, nie jak to z bieżni, tyłem do publiczności!

    1. pepsieliot 26 lutego 2014 o 06:32

      Nigdy

      1. Łysica 26 lutego 2014 o 08:51

        Nigdy nie mów nigdy!
        Masz coś do ukrycia?
        Wstydzisz się czegoś?

  5. klepsydra 26 lutego 2014 o 00:03

    No tak, ale 10% to wychodzi -no dobra nie znam gramatury twoich posiłków, ale strzelam – około 150 g/ml tłuszczu minimum? Twoje 811 jest dosłowne czy bardziej orientacyjne i może z tego wyjść 85/10/5 ?
    A co do pokazywania to ja jednak postuluję – Idź na całość, pokaż swój surowy półdupek.

    1. pepsieliot 26 lutego 2014 o 06:34

      Nigdy

  6. Jaspis 26 lutego 2014 o 12:15

    Pepsi, czy był kiedyś wpis o occie jabłkowym ? W zakładkach go nie ma .

    1. pepsieliot 26 lutego 2014 o 19:00

      Ożeż był, zaraz zrobię zakładkę

  7. klepsydra 26 lutego 2014 o 13:52

    No to jeszcze potruję dupę i zapytam jak z tym tłuszczem? Jesz to 10 procent czy może mniej? Dla mnie znaczenie ma, po jakiej ilości czuję się dobrze ja sama, ale jednak ciekawi mnie czy wyrabiasz proceduralne 10? A może tylko mi się wydaje, że pochłonięcie 150-200 gr tłuszczu to wątpliwa przyjemność? Zawsze można wepchnąć w siebie całe awokado, łatwizna.

    1. Łysica 26 lutego 2014 o 17:29

      No chyba klepsydra Ci się wydaje, bo 150-200gr tłuszczu to masz 1350-1800kcal

    2. pepsieliot 26 lutego 2014 o 19:03

      klepsydra, powiem szczerze, na początku 811 miałam wręcz odwrotny kłopot, czyli jak się zmieścić w tym 10%, skoro tłuszcz jest taki kaloryczny, ale teraz faktycznie musze się pilnować, bo cały dzień nie zjadłam niczego co można oficjalnie za tłuszcz uznać, oprócz omegi-3 i witaminy D3. Zawsze można wymieszać sobie oleju kokosowego z kakao i dosypać stewii i masz czeko

    3. QQ 26 lutego 2014 o 20:00

      ” A może tylko mi się wydaje, że pochłonięcie 150-200 gr tłuszczu to wątpliwa przyjemność?”

      Wydaje Ci się tylko.
      Poza tym można poznać zalety schodzenia tak nisko z tłuszczami w diecie?Bo znam wiele ale negatywów.

        1. QQ 27 lutego 2014 o 21:27

          Przy pilnowaniu makr i odpowiedniej ilości ruchu cholesterol spadł (oprócz wagi) temu gościowi co żarł przez ileś tam tylko w McDonaldzie.

  8. moniak 4 marca 2014 o 22:18

    Witam:) Jestem tu nowa i z góry przepraszam jeśli była już o tym mowa, ale mam pytanie dot. produktu Sanbios „Dzika róża skórka”… Poczytałam już o nasionach chia i pestkach moreli i zaczynam się obawiać czy ten preparat nie ma również jakiś ukrytych „niefajności”. Bardzo chciałabym go wypróbować (problemy ze stawami) i liczę na Twoje refleksje.Pzdr

    1. pepsieliot 5 marca 2014 o 06:43

      Moniak poczytam o tym, ale jest kolejka 🙂

  9. starcraft.voyage 16 kwietnia 2014 o 13:10

    Fajnie, że propagujesz alternatywne metody leczenia. Szkoda tylko, że dajesz ludziom nadzieję na cudowne uzdrowienie z poważnych chorób doprowadzając do uproszczenia.
    1. kto zabrania Ci stosowania witaminy C w przypadku zachorowania na raka? Nie podajesz mechanizmu działania witaminy C, tylko zwalasz całą winę na koncerny farmaceutyczne i skorumpowanych lekarzy. Skąd witamina C, która wg Ciebie ma w niewyjaśnionych okolicznościach inne działanie po podaniu doustnym,a magicznie inne po podaniu dożylnym i „wie”, do których komórek ma być skierowany nadtlenek wodoru, a które mają być chronione.
    Kluczowe znaczenie ma dawka po podaniu dożylnym dla organizmu jest dostępne praktycznie 100% podanej witaminy C stąd to działanie, przy podaniu per os osiągnięte stężenie zależy od wchłaniania, transportu przez błony biologiczne, efektu pierwszego przejścia, co sprawia że biodostępność jest znacząco mniejsza i wymagałoby zastosowania relatywnie większych dawek, tylko po co skoro większość wydali się z moczem, a do krwioobiegu dostanie się ułamek dawki.

    Po drugie nadtlenek wodoru owszem wykazuje działanie na komórki nowotworowe, ale warto pamiętać, że to związek toksyczny dla normalnych komórek. W normalnych warunkach prowadzi do powstania mutacji, co może skutkować niczym innym jak nowotworem. Aby terapia była skuteczna w leczeniu raka konieczne jest, aby dostała się do komórki, która jest chora. A związek chemiczny nie jest inteligentną komórką, która wie gdzie ma się dostać. Stąd też idea terapii celowanej. Za pomocą odpowiednich receptorów obecnych na komórkach rakowych, dochodzi do rozpoznania przez komplementarne proleki, która za pomocą enzymów ulegają przekształceniu w związki toksyczne dla komórek nowotworowych tym samym wywierając mniejsze działania niepożądane.

    Witamina C zasadniczo nie wywiera działań niepożądanych, ale to nie jest dowód, że jest panaceum, tylko że jej działanie jest relatywnie słabe i w przypadku, gdy jest jej duża ilość po podaniu p.o. organizm wydala ją głównie z moczem. A skoro ją wydala to znaczy, że jej nie ma, czyli nie działa.

    Jestem za stosowaniem witaminy C w tego rodzaju schorzeniach o ile jest to możliwe. W badaniach u chorych z rakiem trzustki leczonych terapią celowaną i witaminą C dożylnie wykazano, że choroba nie postępowała i nastąpiła redukcja efektów niepożądanych. Ale jak wiadomo nie ma jednego typu raka w przypadku terapii czerniaka, raka odbytu, ostrej białaczki limfoblastycznej terapia łączona powodowała pogorszenie rokowania i zwiększenie ilości działań niepożądanych.

    Nie radziłabym stosować tylko witaminy C w terapii nowotworów ze względu na jej niską skuteczność. Dochodzi sprawa tego czy wyniki badań udowadniających jej skuteczność są rzeczywiście wiarygodne, zależy to od tego na jakiej grupie zostały przeprowadzone, czy wyniki nie zostały sfabrykowane. Jak wiadomo populacja populacji nierówna. Inne wyniki uzyskamy na starannie wyselekcjonowanej grupie 20osób z konkretnym typem raka, możliwe, że zupełnie inne na większej grupie, nie wspominając już o przypadkach innych typów raka. Nie powołujesz się na konkretne źródła tylko podajesz linki do stron głównych pism, stąd nie można orzec czy wyniki są wiarygodne. Chcesz, stosuj. Ale przypuszczam, że gdyby ktoś z Twoich bliskich zachorował i był w ciężkim stadium choroby nowotworowej, byłbyś w stanie podjąć się wszystkich dostępnych metod, żeby go uratować, czego oczywiście Ci nie życzę.

    Zwalasz całą odpowiedzialność na koncerny farmaceutyczne, którym owszem zależy na zarobieniu pieniędzy, ale oprócz koncernów jest wielu naukowców zainteresowanych nowymi odkryciami, jeśli nie chęć pomocy innym wiąże się z tym sława, prestiż etc.

    Masz niezbywalne prawo uważać, że koncerny farmaceutyczne i lekarze są skorumpowani, ale przed wystosowaniem oskarżeń radzę „poznać wroga”, poczytać jak wygląda terapia, jakie są do tego podstawy, jak wyglądają alternatywne metody i jakie są przesłanki do ich stosowania. Sam zdecyduj co wolisz. To, że coś jest ogólnie przyjęte nie musi oczywiście oznaczać, że jest jedyne i słuszne o czym doskonale wiesz. Tu chodzi o to, żeby wybrać najlepsza opcje dostosowaną do konkretnego przypadku.

    mogę powołać się na literaturę:
    Cesarz wszech chorób. biografia raka- Siddhartha Mukherjee
    Kompendium farmakologii- Waldemar Janiec
    Biochemia Harpera- Robert K. Murray, Daryl K. Granner, Victor W. Rodwell
    http://www.cancer.gov/cancertopics/pdq/cam/highdosevitaminc/patient/page2
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24728148
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24613622
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24620628

    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 17 kwietnia 2014 o 07:35

      Doustnie nie podaje się w tych celach witaminy C w tej postaci, tylko w postaci Liposomalnej, czyli Liposomal -C, i wystarczy wtedy 6 g dziennie, zamiast 1 g na kilogram ciała w przypadku wlewów dożylnych. Dlatego wlewy dożylne są bardzo drogie. Kuracja liposomalem C, który można kupić w Europie, jedna firma go dystrybuuje, jest to produkt opatentowany przez amerykańską firmę, a więc ta kuracja miesięcznie kosztuje 180 euro, to jest 6 opakowań Liposomalu C po 30 saszetek jedno gramowych. O witaminie C napisałam już kilka artykułów, starałam sie rożwnież wytłumaczyć dlaczego wlewy mają inne działanie natleniające komórkę niż zażywanie doustne zwykłęj witaminy C, która działa wtedy antyoksydująco, to też jest oczywisćie bardzo pro zdrowotne i anty rakowe, ale w tym wypadku chodzi o działąnie natleniające, a nie wyłąpywanie wolnych rodników tlenowych. Piszę to jezykiem laickim, ale dałam wiele linkjów do profesjonalnych badań i też łączenia wlewów z chemią, i oddziaływania na różne raki

      1. starcraft.voyage 17 kwietnia 2014 o 13:08

        Dziękuję za merytoryczną odpowiedź. W poście powyżej piszesz, że witamina C nie ma potencjału patentowego, a przykładem tego, że jest wręcz przeciwnie jest Twój komentarz. W tym wypadku nie patentuje się konkretnej substancji, tylko konkretny preparat, jego inną postać. Podanie go w formie liposomów jest zasadne w przypadku I.V. ze względu na trwałość. Równie dobrze ktoś mógłby zażyczyć sobie patentowania wit. C w postaci mikrosfer i na innych nośnikach polimerowych. i masz racje, chodzi tu o kasę. Motywuje się to wysokimi kosztami badań zanim lek przejdzie procedurę rejestracyjną, a monopolista na rynku zazwyczaj szybko się odkuwa. Kiedy wygaśnie patent, pojawią się tańsze substytuty, ale na to potrzeba lat.

        Stwierdziłaś, że jest to być może uniwersalny sposób na raka, otóż nie. Dowiedziono, że może być skuteczny w niektórych przypadkach raka, ale w niektórych wypadkach może powodować wręcz pogorszenie. Podejrzewam, że nigdy nie będzie uniwersalnego sposobu na raka, bo to niejednolite schorzenie, praktycznie rzecz biorąc każdy typ jest inny, ale jeśli istnieją skuteczne alternatywy w poszczególnych typach schorzeń to oczywiście powinniśmy je stosować.

        Czy nadszedł już czas „odrzucenia rękawic chemioterapii, chirurgii i promieniowania wraz z ich ponurymi statystykami”? Wg mnie nie nadszedł i nie nadejdzie. Warto wspomnieć, że w wielu przypadkach rak to już nie wyrok, a niektóre typy są w pełni wyleczalne, we wczesnym stadium w stu procentach. Główną bolączką polskiej służby zdrowia jest czas oczekiwania. Dzieje chemioterapii, chirurgii i promieniowania sięgają wielu, wielu lat wstecz i nie zostaną odrzucone tak po prostu, bo są skuteczne. Dzisiejsza chemioterapia to głównie idea terapii celowanej, wprost do chorych komórek. Jest oczywiście uciążliwa, ale nie tak jak utarło się to w stereotypach i warto zachęcać ludzi do podejmowania leczenia. Niestety większość, gdy słyszy słowo „rak” ma przed oczami obraz rodem z „oddziału chorych na raka” Sołżenicyna. 20 lat temu chemia oznaczała ładowanie ludzi astronomicznymi dawkami leków co sprawialo, że praktycznie cały czas byli uwiązani do szpitalnego łóżka. Obecnie bardzo często można spotkac osoby poddawane chemioterapii w sklepach, aptekach, autobusach. Nie jest to łatwe leczenie i nikomu go nie życzę, ale jest znaczna poprawa. Dawki zostały lepiej dostosowane, a ilość działań niepożądanych zmniejszyła się.

        Co do Twojej odpowiedzi- przyznaję, że przeczytałam parę artykułów z Twojego bloga, ale o wit. C tylko ten jeden. Poszperam i spróbuję się do tego ustosunkować. Co do języka.. Rozumiem, że prowadzisz bloga „dla wszystkich” posługiwanie się językiem naukowym przez większość osób szukających pomocy mogłoby być po prostu niezrozumiałym bełkotem. Nie widzę nic przeciw laickiemu językowi o ile rozmawiamy o faktach. Nie chodzi tu o kłótnie o racje, tylko o merytoryczną dyskusję. W niektórych kwestiach się z Tobą zgodzę, w innych nie. Wydaje mi się, że chodzi nam o jedno- w razie potrzeby móc poradzić komuś jakie są najsłuszniejsze rozwiązania. Jeśli jesteś zainteresowana tematem polecam: „Cesarz wszech chorób. biografia raka- Siddharta Mukherjee” wyczerpująco opisuje historię terapii raka, jednocześnie nie zanudzając czytelnika.

        pozdrawiam

        1. noname 15 sierpnia 2015 o 14:32

          Glupptu gadasz – chemioterapia/naswietlanie/hormonoterapia nie leczy niczego, jest to dzialanie na skutek nie na przyczyne. Glownym skutkiem ubocznym chemioterapi jest wlasnie nowotwor, ktory wraca u kazdego ze zdwojona sila po zakonczeniu „leczenia” – dlatego tak wazne jest podnoszenie odpornosci organizmu, zmiana stylu zycia, dotlenianie organizmu poprzez wysilek fizyczny oraz dostarczenie mikro i makro elementow oraz odkwaszenie organizmu bo w zasadowym organizmie nie rozwija sie nowotwor! Wiesz jaka jest realna skutecznosc chemioterapii ? 2-3% … Czyli tyle samo ile pacjenci ,ktorzy nie podejma zadnych dzialan. Oczywiscie w PL jesli ktos ma nowotwor i dostanie chemie,a jego guz zmniejszy sie nawet o 0,5 cm to jest odnotowany jak „wyleczony”. Nawet jesli umrze za jakis czas, a guz urosnie kilka razy to statystyk nikt nie poprawia – zostaje wyleczony! Tak wlasnie w PL to wyglada. Jedynym lekarstwem, ktore ma ponad 90% skutecznosci jest olej z konopii indyjskich, ktory radzi sobie z nowotworami terminalnymi w ostatnim stadium. Dodajac do tego zmiane diety, odkwaszenie organizmu, uzupelnienie mikro i makro elementow, oraz zmiana trybu zycia + pozytywne myslenie (wbrew pozorom jeden z najwazniejszych elementow) ma sie naprawde spore szanse. Jeszcze raz powtorze, chemia nie leczy niczego bo jej zadanie jest zabijac wszystkie komorki – ona nie zabija raka tylko organizm.

      2. Amelka77 27 grudnia 2014 o 17:07

        A czy ta liposomalną wit C podawać przed rozpoczęciem chemio/radioterapii, czy w trakcie? Jestesmy jeszcze przed 1 chemią (rak jelita grubego z przerzutami do wątroby)

        1. pepsieliot 27 grudnia 2014 o 17:29

          Amelko ile lat ma pacjent?

          1. Amelka77 28 grudnia 2014 o 08:07

            63 lata. Wczoraj słuchałam jeszcze wykładu p. Zięby. Mówił o konieczności przygotowania do podawania tak wysokich dawek Wit C poprzez n.in. zbadania enzymów (ale nie powiedział jakich). Dodatkowo opowiedział o historii kobiety, której drLennert podał 15 g Wit c i ta zmarła bo okazało się, ze guz był b.duzy i przy rozpadzie „zatruł” organizm. Chciałabym dobrze przygotować się do podawania tej Wit c w formie lizosomalnej, bo nie darowała bym sobie, jeśli w jakikolwiek sposób zaszkodziłabym tacie… Obawiam się jednak, ze nie mogę liczyć na pomoc lekarzy w tej sytuacji…

          2. pepsieliot 28 grudnia 2014 o 09:01

            Niestety bardzo zaszkodzi mu chemia.

          3. Amelka77 28 grudnia 2014 o 09:18

            Napisałaś poniżej, że bardzo zaszkodzi mu chemia, tez się tego obawiam. Czy jesteś w stanie odp. na moje pozostałe pytania?

          4. pepsieliot 28 grudnia 2014 o 10:51

            Ogólnie napiszę co sądzę w dzisiejszym wpisie,ale rzecz i tak trzeba rozpatrzyć indywidualnie. Nie wiem na ile jest gotowy Twój Ojciec. czy byłby w stanie na tym etapie zrezygnować z chemii i zacząć na przykład stosować kurację Gersona, czy macie na to srodki, a nawet pieniądze zawsze można zdobyć, tylko czy jest taka wola

          5. Amelka77 28 grudnia 2014 o 09:32

            Chodzi mi o przygotowanie do podawania jeszcze przed chemią Wit. C, żeby wzmocnić jego układ odpornościowy (czy wykonać wcześniej jakieś badania, czy tez zacząć id mniejszych dawek i stopniowo zwiększać zwracając uwagę na stolec, czy nie jest luźny)

          6. Amelka77 28 grudnia 2014 o 22:47

            Muszę to jeszcze przemyśleć, poczytać, dokształcić się, ale chyba bardziej niż w terapię Gersona poszłabym w wysokie dawki wit C i hipertermię/onkotermię

  10. Amelka77 29 grudnia 2014 o 18:49

    Czy podawanie wit C w formie liposomalnej w dawce 6 g na dzień należy skonsultować z lekarzem (tego sie obawiam) w przypadku pacjenta z choroba wieńcową zażywającego codziennie m.in. acard na rozrzedzenie krwi? Informacja jaką znalazłam na stronie firmy zajmującej się dystrybucją liposomal c „Na przykład Witamina C w jakiejkolwiek formie może zmniejszyć skutki rozrzedzania krwi przez coumodin czy warfarynę. Apelujemy, aby osoby zażywające choć jeden z tych leków nie przyjmowały witaminy C czy żadnego innego antyoksydantu bez kontroli lekarskiej.”

    1. pepsieliot 29 grudnia 2014 o 20:57

      skoro tak piszą, to należy się skonsultować, nawet przyjmowanie chia trzeba konsultować, gdy bierze się leki na nadciśninie

    2. to sem ja 27 lutego 2015 o 12:12

      A propos tych 15 g witaminy C podanej dozylnie po której zmarła pacjentka. Zięba mówił , że nie powinno sie dawać w duzych dawkach czystego kwasu askorbinowego tylko askorbinian sodu. Wtedy mozna dawac naprawde mega duże dawki bez szkody dla organizmu. Dlaczego ? Nie wiem bo nie jestem fachowcem, ale tez słuchałem tego wykładu i zapamietałem dokładnie ten fragment

  11. oli 1 kwietnia 2015 o 13:00

    Hej wszystkim
    czy ktoś wie jak można zdobyć witaminę C w ampułkach?

    W Polsce tylko na receptę a zaprzyjaźniony lekarz przepisuje nam tylko jedno opakowanie (5 ampułek po 5ml) na dwa tygodnie 🙁 apteki w niemczech odpisują e z powodów prawnych nie wysyłają do Polski

    Będę wdzieczna za pomoc
    bakania78@gmail.com

    1. Jacom@x 30 czerwca 2015 o 14:14

      Witajcie…
      Oli, napisałaś że kupiłaś wit.C w Polsce na receptę… Ja też kupiłem, ale niestety jest to kwas askorbinowy a nie askorbinian sodu. W Polsce nie ma dostępnych zastrzyków askorbinianu sodu, rozmawiałem z lekarzem, z paniami z apteki, 40min spędziliśmy na szukaniu tego i niestety bez efektów. Jedynie co to udało się w jakieś wielkiej księdze medycznej znaleźć nam nazwę łacińską co by pozwoliło szukać po aptekach w UE poza granicami kraju.

  12. Emilgy1987 10 lipca 2015 o 12:21

    Pepsi, a czy czytałaś książkę Jerzego Zięby „Ukryte Terapie”? Ja jestem właśnie w trakcie czytania. Książka świetnie wyjaśnia działanie witaminy C w przypadku raka, jest poparta całą masą badań różnych naukowców, którzy już od dawna podejmują badania nad wit. C. Jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy szukają alternatywnych rozwiązań.

    1. pepsieliot 10 lipca 2015 o 14:57

      Emilgy zanim ksiązka wyszła już pisąłam o tym na blogu, oczywiście że czytałąm, wswzystko czytam

  13. agnieszkaanka 31 sierpnia 2015 o 08:21

    Hejka Pepsi,

    odnoszę się do starszego postu Twego, ale poszukuję askorbinianu sodu do iniekcji. Zajarałam się zdjęciem które tu wstawiłaś, ale widzę że to kwas askorbinowy do iniekcji. Czy jest może szansa na ten pierwszy, że będzie gdzieś dostępny?
    Tak w ogóle dzieki Tobie mam kontakt z Grzegorzemadamem, który wiedza swą mocno mnie wsparł, dał też namiary na p. Bogusława (tego samoleczącego) i rozmawiałam z p. Bogusiem ze 2 razy. Otóż on sobie robił sam askorbinian sodu ten do iniekcji, mieszając właśnie z wodą destylowaną, ale – co ważne – aby zrobić sobie skuteczną i bezpieczną dawkę trzeba wyliczyć jakieś ciśnienie w żyłach, chodzi o to że askorbinian to sól, która wyssie wodę z innych sąsiednich komórek jeśliby podać nieodpowiednie stężenie. Więc to wyliczenie ciśnienia jest ważne, robi się to indywidualnie biorąc pod uwagę m.in. wiek pacjenta. Zabił mnie ten zawiły protokół podawania askorbinianiu sodu dożylnie dla chorego na raka, bo bez lekarza się nie obejdzie, albo wykwalifikowanej pielęgniarki. Podobno p. Bogusław leżał pod kroplówkami 13 godzin na dobę przez jakąś ilość dni pod rząd, zmieniając wenflon co 2 dni, więc tym bardziej fachowe wsparcie mieć musiał.
    No i potem dowiedziałam się od Grzegorzaadama, że owszem, żona p. Bogusława lekarzem jest a nawet podobno synowe. To wiele tłumaczy, że mógł poddać się takiemu leczeniu i się nie zabił. Podobno wyleczył sobie tym trzy razy raka mózgu, w tym był glejak very niebezpieczny.
    Do tego wspierał się dietą optymalną, którą promuje też p. Zięba, dr Pokrywka i wielu naturopatów.
    Piszę to, bo ciekawa jestem twego zdania na temat założeń diety optymalnej, jako leczącej raka, bo dla mnie to szok, oni wszyscy ględzą że najzdrowszym tłuszczem jest smalec. No i ten askorbinian sodu do iniekcji, gdzie go zdobyć???

    1. pepsieliot 31 sierpnia 2015 o 08:40

      Agnieszkoanko poruszyłaś ważny problem.

      Co do askorbinianu sodu, to tylko taki nadaje się do iniekcji NIGDY NIE KWAS ASKORBINOWY. Ale to już prawie wszyscy zainteresowani wiedzą. Ale co do kwasu, czy askorbinianu postaramy się mieć go w Wellness Sklep.

      No a teraz kwestia smalcu. Od dłuższego już czasu wiadomo, że tłuszcze nasycone nie tylko nie wyrządzą szkody, ale jeszcze są bardzo zdrowe. Że cholesterol wiąże się z mitem etc. Na tej podstawie tacy naturopaci jak Zięba, a wcześniej Atkins i inni wysnuwają wnioski (to nie hipotezy), że należy jeść smalec, masło, łój, i tego typu tłuszcze, bowiem liczy się tylko, aby nie mieć złego cholesterolu, czyli tego utlenionego, a zbyt niski cholesterol całkowity jest niezdrowy i to bardzo. Dlatego podają obecną górną normę, jako minimum. Że wysoki cholesterol nie odpowiada za wieńcówkę, a jedynie cholesterol utleniony.

      Ale.
      Skąd się bierze utleniony cholesterol? Gdy mamy za mało wolnych elektronów w organizmie. A skąd się biorą wolne elektrony? Z antyoksydantów. A gdzie znajdujemy antyoksydanty? Oczywiście witamina C, E, selen, cynk, to potężne antyoksydanty. No i na tym jadą naturopaci. Bo nie da się połączyć takiego żywienia z dużą ilością owoców. Nie ma mowy. No i glikacja tłuszczów, ale i białka. No i mamy jedynego winowajcę, fruktoza, czyli owoce.
      Dobra.
      Nie mówię, że Zięba nie zrobił dobrej roboty wszystko podsumowując (wiele tych informacji już było na moim blogu wcześniej, co nie jest moją zasługą, bo jedynie spisałam owe wieści), ale możemy się zastanowić, dlaczego człowiek niespełna 60-cio letni ma nadwagę (otyłość brzuszna) etc. Atkins pomimo dużej ilości cholesterolu miał otyłość brzuszną, i rok przed śmiercią miał incydent sercowy.
      Oczywiście mamy jeszcze do czynienia z innym ważnym zagadnieniem jakim jest poziom homocysteiny. Dlatego tak ważna jest kontrola i natychmiastowe uzupełnianie diety B12, B6 i kwasem foliowym, ale nie byle jakim. Pisałam o tym niedawno. Znowu kłania się chlorella.
      Otyłość brzuszna jest elementem tak zwanego Zespołu Metabolicznego i o tym nie można zapominać. Z tego co obserwuję „wszyscy guru od smalcu” mają objawy Zespołu Metalicznego, ale oczywiście mogę się mylić.

  14. grzegorzadam 2 września 2015 o 15:54

    @agnieszkaanka

    ”Zabił mnie ten zawiły protokół podawania askorbinianiu sodu dożylnie dla chorego na raka, bo bez lekarza się nie obejdzie, albo wykwalifikowanej pielęgniarki. Podobno p. Bogusław leżał pod kroplówkami 13 godzin na dobę przez jakąś ilość dni pod rząd, zmieniając wenflon co 2 dni, więc tym bardziej fachowe wsparcie mieć musiał.”

    Dlatego zawsze jestem i będę zwolennikiem wody utlenionej jako i tak końcowego efektu utleniania
    się witC w komórce!…….. 🙂
    A efekt dożylnej wody utlenionej (duuuża armata – stężenie 0.0374%) można uzyskać inhalacjami
    0.5-0.75% wody utlenionej.> bez szpitala, kosztów i personelu..
    Ale są różne szkoły i sposoby..
    Poza tym i tak Warburg ma rację, podniesienie pH do 8.4 powoduje remisję raka, niszcząc po drodze grzyby, i inne beztlenowe potwory, atomowy tlen to wszystko unicestwia do ”0”

    Tak więc soda, WU, Jod, VitC (jako ‚zamiatacz’ po działaniu WU…)

    Otyłość brzuszna to u panów rzecz nagminna.. Mogliby coś z tym zrobić ! Prawda 🙂
    Dziadek Ivan lat 88, oponka wystaje, a wegetarianin.. ?! ….
    Nie takie jednoznaczne jest jednak.. 🙂

    1. pepsieliot 2 września 2015 o 16:43

      Jest też dużo łatwiej Liposomal C, ale woda utleniona faktycznie ostatecznie ma zadziałąć tak samo

    2. AAA 12 marca 2016 o 19:42

      Piszesz,że Ph powyżej 8,5 niszczy komórki rakowe, ale napisz pH czego – moczu krwi żylnej, czy jakich innych płynów?

  15. grzegorzadam 2 września 2015 o 16:56

    Do robienia porządków po armatce z H2o2 Liposomal może być, jasne 🙂

    I Jod na mięśniaki i ‚cyściaki’…
    Forma dowolna, aby skuteczna.
    Tu akurat amerykańskie i rosyjskie mają rozbieżność, ale co do meritum jest zgoda..

  16. grzegorzadam 13 marca 2016 o 12:41

    Limfy, płynów ustrojowych, ”białej krwi”.
    PH krwi jest constans 7.35-7.45.
    To że czegoś nie nauczyli w rock-e-fellerowskich szkołach, nie znaczy że tego nie ma.
    Lekarz dla młodych lekarzy:

    http://www.polishclub.org/2016/03/09/dr-jerzy-jaskowski-jak-przeksztalcono-inteligentnych-lekarzy-w-calkowitych-kretynow/

    całkowitych kretynów…

  17. kasia 11 kwietnia 2016 o 13:07

    Witam Pepsi i całe grono 🙂
    Jestem nowa….na razie czytam sobie posty i zmieniam powoli swoje życie. Dzięki Pepsi za super pomysł na zielone szejki….czuję że mogę się od nich uzależnić. Proszę powiedz mi czy regularnie dosypujesz do szejków 4 Greens? I mam pytanie jeszcze odnośnie Vit C, jaką jej ilość należy łykać profilaktycznie. Aha i jeszcze jedno zaczęłam stosować się do zasady Jem i chudnę i przestrzegać postów 16-sto godzinnych super sprawa…mam więcej energii i chudnę.
    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 11 kwietnia 2016 o 13:58

      prawie regularnie – białko! i chlorofil, czyli tlen

  18. Wiesław 6 maja 2016 o 23:57

    Jaka jest różnica między liposomalną wit. C , a po prostu askorbinianem sodu opisywanym przez Pana Ziębę? Pytam głównie z powodu ekonomicznego i wydajności (potencjalnej skuteczności) jednego i drugiego..

    1. pepsieliot 7 maja 2016 o 06:42

      taka, że liposomalną witaminę w znacznie mniejszych ilościach możesz brać doustnie, a żeby osiagnąć ten efekt askorbinian sodu musisz w znacznie wiekszych ilościach brać dożylnie. Ale jak tylko chcesz uzupełnić C, zrobić kalibrację itd, to wystarczy nawet kwas askorbinowy TiB (zawsze doustnie, NIGDY dożylnie)

    2. grzegorzadam 7 maja 2016 o 07:37

      Dr Suzanne Humphries zaleca łączenie askorbinianu (kwasu askorbinowego) i liposomalnej w celu lepszego przyswajania.
      Wszystkie 3 formy witaminy są korzystne.

      Na końcu w tym temacie są szczegóły:
      http://www.pepsieliot.com/co-mozemy-zrobic-zeby-dochtore-nie-wycielo-migdalkow/

  19. Christmas2 18 sierpnia 2016 o 10:46

    Cześć! Kupiłam Liposomal Livon w saszetkach, ale dopiero z ulotki doczytałam o alkoholu w jego składzie. Czy ten alkohol nie będzie przeciwwskazaniem dla osoby z nowotworem trzustki? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    1. pepsieliot 18 sierpnia 2016 o 16:31

      jest go bardzo mało, tym bardziej, że objętość saszetki mierzy się gramem, a musi być jakiś stabilizator, niektóre firmy postawiły na sztuczne stabilizatory, a Livon na odrobinę alkoholu.

    2. grzegorzadam 18 sierpnia 2016 o 16:49

      Taka ilość alkoholu nie ma kompletnie znaczenia.
      Trzeba pozbyć się przywr z trzustki, wątroby i organizmu.
      http://vibronika.eu/images/pdf/rakiraktrzustki.pdf

      1. christmas2 18 sierpnia 2016 o 19:19

        Bardzo dziękuję za tak szybkie odpowiedzi, myślę, że spróbujemy od jutra po dwie saszetki dziennie, na razie mam jedno opakowanie. Do tego staramy się o zastrzyki z jodły, tylko musimy sprowadzić je z niemieckiej apteki. Pozdrawiam.

      2. christmas2 18 sierpnia 2016 o 19:20

        Nie z jodły, tylko z jemioły, przepraszam za pomyłkę.

        1. grzegorzadam 19 sierpnia 2016 o 09:23

          Ta jemioła to kolejny cud lek.
          Kto to podpowiedział ?
          Zastosujcie zalecenia dr Clark.

          PROFILAKTYKA I LECZENIE WSZYSTKICH CHORÓB NOWOTWOROWYCH

          1. christmas2 19 sierpnia 2016 o 11:50

            Lekarz, który nie zatrzymał się tylko na medycynie akademickiej, która w przypadku mojej mamy nie ma nic do zaoferowania. Abnoba viscum abietis. Mnie przekonał, warto spróbować.

  20. grzegorzadam 19 sierpnia 2016 o 12:27

    Próbujcie, liczy się skutek.
    Znam kogoś kto stosuje, jest w trakcie.
    To bardzo złożony problem.

    Proponuję się zapoznać z metodami Lasta I Clark.
    Lepiej korzystać z kilku źródeł.

  21. Witch13 20 października 2016 o 09:34

    jaki jest lepszy Liposomac C-w saszetkach czy kapsułkach?

    1. pepsieliot 20 października 2016 o 11:22

      my http://www.thisisbio.pl prowadzimy sprzedaż w saszetkach, więc nie ma już otoczki, ale po rozpuszczeniu kapsułki bedzie pewnie w środku podobny liposomal

  22. Witch13 20 października 2016 o 15:00

    podobny? która lepiej wchłanialna-lepsza po prostu?

    1. pepsieliot 20 października 2016 o 15:12

      sama sobie odpowiedz

  23. Aga B. 7 kwietnia 2017 o 14:39

    Mam pytanie,czy ktoś wie czy coś można jeszcze zastosować na czerniaka złośliwego z przerzutami.

  24. Anuszka 24 lipca 2017 o 18:32

    Jak leczyć guza pnia mózgu u 9 letniej dziewczynki. Ktoś coś podpowie???

    1. grzegorzadam 24 lipca 2017 o 21:01

      natychmiast wykonałbym biorezonans na wirusy i inne patogeny:
      http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się