logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
467 online
54 208 016

białko konopne, hemp protein, this is bio

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dlaczego Omega-3 ze stworzeń morskich, a nie roślinna? Oto jest pytanie

    Czyli EPA z DHA vs ALA

    Dzisiejszy wpis należy do ekstra ważnych dla naszego zdrowia i światopoglądu.

    Tym bardziej, że wielu z Was dawało mi jasno do zrozumienia, żebym wyjaśniła dlaczego będąc roślinożercą, nie jestem weganką, bo suplementuję omega-3 z rybiego oleju, D3 z runa owczego i B12 jako produkt pewnych bakterii.

    Do tego musiałam sama wykluczyć się z bliskiej moim poglądom grupy wegańskiej na fejsie, właśnie ze względu na te suplementy.

    Zanim zagłębię się w teorie na temat wyższości jedzenia ryb, czy też raczej siemienia lnianego, w kontekście kwasów tłuszczowych omega-3 rzucę kilka info generalnie w temacie, na co, po co są nam potrzebne owe kwasy.

    I czy przypadkiem pewne informacje nie obrosły klechdami do tego stopnia, że obecnie trudno dokopać się do prawdy

    Czym są kwasy tłuszczowe można sobie wygooglać w sześć sekund. 

    Jednak o wiele ważniejsze jest info, że ryby zawierają wiele kwasów tłuszczowych, ale te kwasy, które są uważane za najbardziej dla nas korzystne to długołańcuchowe omega-3.

    Omega-3, to kwas eicosapentanaenowy zwany EPA i kwas dokozaheksaenowy zwany DHA 

    EPA i DHA są kwasami tłuszczowymi omega-3, które znajdują się wyłącznie w rybach, owocach morza i morskich glonach.

    Natomiast w roślinach takich jak len, konopie, dynia i orzechy włoskie występuje omega-3, jako kwas tłuszczowy alfa-linolenowy zwany ALA.

    Omega 3 TiB, zero metali ciężkich
    TU KUPISZ OMEGA 3 TiB, zero metali ciężkich i transów

    Co to są niezbędne wielonienasycone kwasy tłuszczowe?

    Wielonienasycone kwasy tłuszczowe zaczęto odkrywać pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku. Dowiedziono, że stanowią one niezbędny składnik diety człowieka.

    Ówczesne metody laboratoryjne nie pozwalały na wychwycenie istotnych różnic pomiędzy poszczególnymi kwasami, dlatego określono je wspólną nazwą: „witamina F”.

    Dzisiaj wiemy, że właściwości kwasów tłuszczowych zależą w pierwszym rzędzie od położenia ostatniego wiązania podwójnego (nienasyconego) w łańcuchu węglowym. W naturze wiązania nienasycone najczęściej występują co trzy kolejne atomy węgla, omega-3, 6, albo 9.

    Organizm człowieka bez problemu potrafi wytworzyć kwasy tłuszczowe zbudowane w całości z wiązań nasyconych oraz z jednym wiązaniem nienasyconym (omega-9). Gorzej wygląda sprawa z kwasami posiadającymi więcej wiązań podwójnych.

    Organizmy nasze nie posiadają sprawnych mechanizmów pozwalających na budowę cząsteczek kwasów wielonienasyconych. Potrafią jedynie przekształcać jedne kwasy na inne.

    W rezultacie przetwarzanie kwasów może odbywać się wyłącznie wewnątrz każdej grupy, a materiał wyjściowy w postaci prostszych kwasów musi być dostarczony z zewnątrz.

    W grupie omega-3 podstawowe kwasy to: ALA, EPA i DHA, zaś w grupie omega-6 to kwas linolowy LA, gamma -linolenowy GLA i arachidonowy AA

    Niezbędnymi dla człowieka kwasami omega-6 nie będę się dzisiaj zajmowała, gdyż w przypadku wegan, wegetarian, a przede wszystkim witarian tego kwasu tłuszczowego mamy aż w nadmiarze i raczej jest odwrotny problem, aby go nie przedawkować.

    Co przydarzyło się wielu witarianom, w tym witariańskiemu guru Victorii Boutenko, która do każdego deseru waliła filiżankę słonecznika, czy zmielonych cashew.

    Dla organizmu człowieka i zwierząt wyższych najistotniejsze są kwasy EPA i DHA z grupy omega-3 i AA z grupy omega-6 

    Ale tak jak powiedziałam odpuszczam dzisiaj szóstkę, bo:

    W typowej diecie współczesnego człowieka cywilizacji zachodniej występuje znaczny nadmiar kwasów omega-6 przy jednoczesnym istotnym niedoborze omega-3. 

    Z prac prowadzonych w latach pięćdziesiątych XX wieku przez niemiecką uczoną, doktora nauk przyrodniczych i biochemii, Joannę Budwig Johanna Budwig znalazła lekarstwo na raka w 1951 roku wynika, że nierównowaga ta jest jedną z głównych przyczyn obecnej epidemii chorób cywilizacyjnych, z nowotworowymi włącznie.

    OK:

    DHA organizm pobiera z pożywienia lub syntetyzuje wykorzystując jako materiał wyjściowy EPA. EPA z kolei, tak jak DHA, może być dostarczony z zewnątrz lub wytworzony z ALA.

    Kwas alfa-linolenowy ALA musi zostać dostarczony z pożywieniem dlatego nazywany jest podstawowym, niezbędnym kwasem tłuszczowym omega-3. Najbogatszym znanym w naturze źródłem tego kwasu jest olej lniany tłoczony z rzadko obecnie uprawianych odmian wysoko linolenowych, zawierający 50-60% ALA.

    Dobra:

    To widać na poniższej tabeli.

    Że faktycznie z kwasu alfa-linolenowego ALA, patrz lewy korpus syntezy otrzymujemy EPA i DHA.
     kwasy

    Jednakże badania wyraźnie wskazują, że konwersja ALA w EPA, a szczególnie w DHA jest ograniczona.

    Faktycznie, mniej niż 5% ALA jest przekształcane w EPA i mniej niż 0,5% (połowa procenta) ALA przekształca się w DHA!

    Do czego to prowadzi?

    Że wśród wegetarian i wegan panuje błędne przekonanie, że nasze zapotrzebowanie na EPA i DHA mogą być spełnione przez jedzenie oleju lnianego i innych źródeł roślinnych ALA.

    Jednak w rzeczywistości liczba konwersji z ALA, szczególnie do DHA jest zbyt mała. I to nawet dla ludzi całkiem zdrowych, nie mówiąc o tych z brakami żelaza, cynku i pirydoksyny, czyli jednej z form witaminy B6.

    Zaraz ktoś się odezwie, że przecież Budwigowa była chyba mądrzejsza od Pepsi.

    Oczywiście niewątpliwie, nikt mnie jeszcze nie nominował do Nobla, ale nie zapominajmy, że nie przez przypadek Budwigowa zalecała robić mieszaninę wysoko linolowego oleju lnianego z białym twarogiem, czyli białkiem zwierzęcym. Na marginesie zawierającym sporo kazeiny, którą dr. Campbell wyklął w swoim przełomowym chińskim badaniu.

    Badania wykazały, że suplementy ALA takie jak olej lniany są w stanie tylko w niewielkim procencie podnieść poziom DHA w osoczu wegan, czy wegetarian, co jednoznacznie sugeruje, że gdy weganie i wegetarianie nie suplementują DHA ze stworzeń morskich, lub ich nie jedzą raczej na pewno mają braki kwasu tłuszczowego DHA.

    A może ten DHA nie jest taki niezbędny?

    DHA teoretycznie nie jest dla nas niezbędny. Naukowcy mówiąc o DHA mają na myśli stwierdzenie, że DHA jest dla nas bardzo ważny, gdyż teoretycznie może być syntetyzowany z ALA.

    To kwas ALA jest niezbędny, bo z niego syntetyzuje się zarówno EPA jak i DHA.

    Ale właśnie tak jest tylko w teorii,i dlatego podręcznikach dietetycznych znajdziemy tylko dwa kwasy tłuszczowe zwane niezbędnymi, czyli omega-3 ALA i omega-6 LA

    Uważa się, że tak długo, jak te tłuszcze występują w diecie, wszystkie pochodne długołańcuchowe kwasy omega-3 i omega-6 mogą być syntetyzowane w organizmie.

    I jest to teoretycznie możliwe, co widać na zamieszczonym przeze mnie schemacie.

    Jednak taka konwersja nie działa dobrze nawet u osób zdrowych 

    Nie mówiąc o ludziach z brakami, bowiem konwersja ALA do DHA zależy od cynku, żelaza i pirydoksyny (B6).

    Dodatkowo biodostępność żelaza ze źródeł roślinnych jest również niska w porównaniu ze źródłami zwierzęcymi, więc niedobór żelaza jest powszechny u wegan i wegetarian. Jest to kolejny powód osłabienia konwerterów z ALA do DHA.

    Ale dlaczego te mechanizmy konwersji z ALA do DHA są tak ograniczone u człowieka?

    Możliwe, że z powodu mięsożernych diet naszych przodków, co zapewniało duże spożycie zarówno DHA, jak i AA (czyli kwasu tłuszczowego omega-6 arachidonowego), organizm wykluczył potrzebę rozwijania skutecznych mechanizmów konwersji.

    Innymi słowy, ponieważ nasi praprzodkowie jedli dużo mięsa i ryb, już zawierających DHA i AA, nie potrzeba było nauczenia organizmu konwertowania tych kwasów z roślinnych ALA i LA.

    Organizm zawsze pójdzie na łatwiznę. Woli dostać gotowy ważny składnik żywnościowy, niż zmuszać się do pracy ucząc się przekształcać prekursora w ten potrzebny.

    Czy w takim razie kwasy tłuszczowe EPA są dla nas mniej istotne?

    EPA to drugi ważny dla nas długołańcuchowy kwas tłuszczowy omega-3, który dostarczamy sobie z jedzenia stworzeń morskich.

    EPA często określany jest jako ten anty-zapalny, ale nie znalazłam wiarygodnych badań potwierdzających ten fakt.

    Tym bardziej, że zgodnie z raportem speca od tych spraw dr. Chrisa Masterjohna, wydaje się, że efekt EPA bardziej ingeruje w metabolizowanie omega-6 kwasu arachidonowego (AA), niżby miał jakąś inną ważną funkcję przeciwzapalną.

    Spójrz ponownie na wyżej zamieszczony wykres.

    Kwasy tłuszczowe podkolorowane na różowo mają działanie zapalne, a niebieskie pola działają przeciwzapalnie.

    Wykres pokazuje, że AA syntetyzuje prostaglandyny, które powodują stany zapalne (oznaczone różowym polem na wykresie).

    EPA ma taką samą liczbę atomów węgla jak AA, dlatego konkuruje z AA w odniesieniu do enzymów, które go metabolizują. Prostaglandyny utworzone przez EPA są mniej zapalne od tych wytwarzanych przez AA, dlatego EPA jest często określana jako anty-zapalna.

    Ale pomimo tego, że EPA jest z pewnością mniej zapalny od AA, to zupełnie nie ma sensu cieszyć się z anty zapalnych właściwości jednego kwasu, użytego w celu blokowania zapalnych właściwości innego.

    Natomiast DHA jest rzeczywiście stosowany do syntezy związków, które odgrywają aktywną rolę w likwidowaniu stanów zapalnych. EPA jedynie oczyszcza niejako atmosferę. Można by go nazwać zainfekowanym produktem ubocznym syntezy DHA.

    Co to oznacza dla Ciebie?

    Zebranie wszystkiego do kupy daje według mnie taki obraz sytuacji:

    DHA jest najważniejszym z kwasów tłuszczowych omega-3, gdyż daje nam największe korzyści zdrowotne

    Pomimo tego, że z definicji DHA nie możemy nazwać niezbędnym, bo może być syntetyzowany z innego kwasu, to w praktyce jest niezbędny do zapobiegania chorobom i optymalnej pracy naszego organizmu.

    Konwersja do DHA roślinnych źródeł ALA, takich jak olej lniany jest słaba u zdrowych osób, a u osób z niedoborem pewnych substancji odżywczych jest właściwie niezauważalna.

    Weganie i wegetarianie są szczególnie podatni na słabe konwertery z ALA do DHA.

    Jeśli już kupujesz olej lniany, w nadziei, że wspomagasz swoje zdrowie, rozważ również może zjedzenie dzikiej tłustej ryby (uwaga trzeba zjeść później chlorellę ze względu na metale ciężkie), albo wziąć suplement z oleju rybiego, pozbawiony metali ciężkich i transów

    Współcześnie, w ciągu ostatniego wieku, z powodu zmian w diecie poziom DHA obniżył się do stanów permanentnych niedoborów.

    Badania pokazują, że nagminne niedobory DHA przynajmniej częściowo ponoszą winę za stale rosnącą ilość występowania chorób układu krążenia, chorób zapalnych, zaburzeń psychicznych i neuro rozwojowych.

    Ważnym dla nas składnikiem odżywczym obok cynku, B6, no i żelaza jest również selen.

    Źródło:
    Jones PJH, Kubów S. lipidy, sterole i ich metabolity. W: Shils ME, i inni, wyd.. Nowoczesne Żywienie w zdrowiu i chorobie: Dziesiąta edycja. Baltimore, MD; Philadelphia, Lippincott Williams & Wilkins (2006)

    Oczywiście decyzja należy do Ciebie. Ze swej strony nadal poszukuję nowych badań, potwierdzających, czy też obalających dzisiejszy wywód.


    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

     

    (Visited 18 529 times, 20 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Redka 3 października 2014 o 13:26

      Wow! Pepsi! Dziękuję za ten wywód, odpowiadający precyzyjnie i dokładnie na moje zadane wczoraj w komentarzu pytanie 🙂 Szkoda tylko, że wychodzi na to, że rybia omega 3 jest nam jednak potrzebna.

    2. pepsieliot 3 października 2014 o 14:00

      Redka, ja do tego mam fatalne żelazo, więc muszę i chlorellę i DHA

    3. Mariola 3 października 2014 o 14:27

      Nie jestem pewna czy nasi przodkowie jadali duzo mięcha, głownie żyli ze zbieractwa a jak upolowali zwierza to mieli ucztę.

      1. FiliGili 3 października 2014 o 17:43

        Zależy o jak dawnych przodkach mówimy. Jeśli o łowcach-zbieraczach, to dowody archeo wskazują na dużą ilość mięsa w diecie, a tam, gdzie środowisko pozwalało również mięsa ryb i owoców morza (odkryto np hałdy muszli czy kości zwierzęcych). Mężczyźni zajmowali się polowaniem, zbieractwem kobiety. Przykładem mogą być chociażby bardziej współczesne nam społeczności zbieracko-łowieckie, jak np. Indianie. U nich ilość spożywanego mięsa i tłuszczu była bardzo duża, ale polowania odbywało się sezonowo, czyli polujemy do oporu i robimy zapasy, ale zazwyczaj pod koniec okresu zimowego mięsa było już bardzo mało. Czyli siłą rzeczy (a raczej natury) post był wpisany w życie społeczności. Tak jak i u nas do niedawna przednówek.

        1. FiliGili 4 października 2014 o 09:56

          Ach, zapomniałam dodać, bo to dla mnie oczywista sprawa : określenie „duża ilość” jest bardzo względne. Chodziło mi o ilość większą niż ta,o której często czytam na różnych blogach. Na pewno nie jedli mięsa 5 razy dziennie przez cały rok, jak przeciętny Kowalski. Takie ilości pewnie im się nawet nie śniły. Nie wiem, czy kiedykolwiek w trakcie dziejów takie ogromne ilości mięsa, jak obecnie były szeroko dostępne dla wszystkich warstw społeczny, przy jednoczesnym znacznym zmniejszeniu wysiłku fizycznego.

    4. Sara 3 października 2014 o 14:43

      najlepszym źródłem żelaza surowe kakao!:)

    5. Olczykiewicz 3 października 2014 o 14:48

      Momento,
      to mam zjeść rybona i zagryźć chlorellą?
      Jak zapatrujesz się na to pod względem etycznym?
      PLUS -> Jakiego rybona? Łososia, pstrąga?

      1. pepsieliot 3 października 2014 o 15:39

        Tłustego

        1. aliali33 15 listopada 2017 o 15:04

          Ryba poddana obróbce termicznej nie ma Omega-3

          1. Pepsi Eliot 15 listopada 2017 o 18:36

            zapewniam Cię że w Omega 3 TiB jest masa Omega 3, zero transów i metali ciężkich, mamy super technologię.

    6. Kinga 3 października 2014 o 14:50

      Zastanawiam czy dałoby się połączyć jedzenie (w odpowiednich ilościach oczywiście) dobrych tłuszczów zwierzęcych to jest własnie wspomniana wyżej ryba czy rybi olej oraz np. jaja ze stylem życia 811 no moze przesadzam bo za duza to ilosc owocow, ale widziałam tu na blogu u Ciebie w programie „jem i chudnę” nawet dla wszystkożerców obiady z rybką/owocami morza czy piersią z kurczaka jest ok? Bo chciałabym zeby cala moja rodzina jadla roslinne sniadania, ale ja mam myslenie takie ze moje zdrowie jest wazniejsze niz zycie rybki… Spoko taka opcja? Ogółem by dużo mięsa nie jemy i tak bo nie lubimy, a przemyslowego w ogole.
      PS: co myslisz o paleo?
      ps2: karmię mojego 20miesięczniaka piersią jeszcze i się zastanawiam czy mu to zapewnia dha?
      Buziaki, nie wiem co bym zrobila bez twojego bloga! Uwielbiam Ciebie! mmmmm 🙂

      1. pepsieliot 3 października 2014 o 15:40

        Kinga kisssssssssss

        1. pepsieliot 3 października 2014 o 15:59

          Mój wczorajszy wpis jednoznacznie określa moje stanowisko, tylko dieta wysoko węglowodanowa, ale należy bardzo przemyśleć sprawę zarówno o jakich węglowodanach mówimy, a także jakie ma to być białko i jaki tłuszcz. Można być witarianinem, tyle, że nie weganinem i być na 811 i od czasu do czasu zjeść dziką rybę albo suple, tak jak ja to robię. Wierzcie mi, że nie łatwo było mi podjąć tę decyzję, ale zrobiłam to z troski o zwierzę za które się uważam.

          1. Kinga 3 października 2014 o 20:55

            Już przeczytałam 🙂 fejs nie wyswietlil mi go 🙁 ten wczorajszy w sensie. Co z tym dha w mleku matki? ja malemu suplementuje tylko d3 w kroplach normalne w aptece, chcialam i omege ale powiedzieli mi w aptece ze takiemu malemu sie nie daje dopiero od kas tam, wiec sie zastanawiam czy cos mu daje przez mleczko 🙂 daj znac!

    7. Katka 3 października 2014 o 16:24

      Olej lniany ostatnio biorę.! Łyżkę dziennie po posiłku.Tylko tak mogę przetrwac ten smak.Szybko i po bólu.Ryby jem ale pstrąg i łosos to tylko z farm widzę.Kupuję więc świeżą makrelę.Piekę i jest pycha.
      Wiecie co jak sie zaczęłam interesowac zdrowym jedzeniem to czasami mam dość tych pułapek.Co jest dobre a co nie.Tyle sprzeczności 🙁

      1. FiliGili 4 października 2014 o 09:59

        Ja wiem, że smak to kwestia subiektywna, ale możliwe, że olej, który przyjmujesz jest złej jakości. Lniany psuje się błyskawicznie i powinniśmy go kupować tylko z lodówki, patrząc na to, by data produkcji była jak najświeższa. Ja olej lniany bardzo lubię za jego orzechowy smak. 🙂 Ale to też w dużej mierze kwestia gustu.

        1. Niki 4 października 2014 o 14:19

          Poza tym, że ma być z lodówki i świeży, w domu też odpowiednio przechowywany, to jeszcze należałoby zwrócić uwagę na info na etykiecie, na każdej butelczynie umieszczają przechwałki ile to ich produkt nie posiada omega-3… produkt konkretny czy ogólnie len…? ale to jest związane przecież z odmianą lnu, z jakiej wytłoczono dany olej… który z kolei nie ma najlepszej opinii wśród specjalistów jako źródło omega-3, a ściślej ALA, natomiast jako dobre źródło podają produkt naturalny pierwotny czyli całe ziarna lnu, odmiana złocista wysokolinolenowa oczywiście, dalej zwana budwigową.
          I tak sobie poczytałam info Fundacji WiemyCoJemy oraz burzliwą wymianę zdań w tym temacie na ich fanpejdżu. Okazało się też, że oleje jako źródło tłuszczu w diecie to najgorsza z możliwych opcja.

          Ja już się zaopatrzyłam się w budwigowe, ziarna, pestki i orzechy moczę, żeby wyciskać z nich 100% zaczęłam też suplementować D3 (2000 j.m) liczę na mocną odporność.

      2. Kasia S 4 października 2014 o 12:34

        Katka mam tak samo! Im wiecej wiem tym czesciej z przerazeniem odkrywam, ze … nic nie wiem! Jestem na poczark drogi mojego surowegowitarianizmu, pierwsze pare miesiecy. Ale to zaledwie przedsionek tej drogi, chyba trzeba dalej eksperymentowac, robic badania i sluchac swalsnego organizmu bo on jednak daje wyrazne znaki tylko problem w tym, zeby nauczyc sie je odczytwac i na nie reagowac!

      3. Niki 4 października 2014 o 17:07

        Katka, dorzucę kamyczek do ogródka, jeśli jesz rybę ze względu na omegę3… to smażenie i pieczenie stworzy tylko smak… z omegi nic nie zostanie, wszak wysokie temperatury niszczą strukturę tych kwasów, tluszcz zjełczeje, tak samo jak podczas smażenia na oleju lnianym, zalewania lnu wrzątkiem/gorącą wodą.
        Właśnie co do tego ostatniego muszę sobie opracować sposób spożywania lnu, ze względu na zapotrzebowanie, bo i omega3, i żel osłonowo, i błonnik wymagają innego przygotowania, innego podania, inaczej wpływają na funkcjonowanie organizmu, a i dawki dziennej lnu trzeba pilnować. Wszystko jest relatywne, zależy od zapotrzebowania.

    8. Jaspis 3 października 2014 o 17:03

      Polecam wszystkim książkę Jerzego Zięby „Ukryte terapie” i rozdział o NNKT.
      Kompletnie inny punkt widzenia, pod wpływem którego ja osobiście chwilowo odstawiłem omega3, i zastanawiam się wręcz nad suplementacją omega6 w postaci oleju z krokosza.
      Z grubsza chodzi o to, że zarówno Pepsi jak i podręczniki akademickie kładą nacisk na pochodne NNKT, a ponoć najważniejsze są te pierwotne NNKT i ich znaczenie dla organizmu w budowie błon komórkowych, natlenieniu komórek i co się z tym bezpośrednio wiąże działaniu przeciwnowotworowym.

    9. Doris 3 października 2014 o 17:21

      Nie moge czytac,bo tekst pokrywa ciemna przeslona, czegos nie wiem? Pepsi ,cos mam odblokowac,zablokowac. czy co?

    10. naturalnystan92 3 października 2014 o 17:43

      Wow. I znów mam to uczucie kompletnego zawirowania w głowie po przeczytaniu posta 😀
      I znów dopadają człowieka wątpliwości, czy warto jeszcze w diecie coś ulepszyć, ale z drugiej strony, wiadomo, sama napisałaś, niewegańska suplementacja… I się człowiek zastanawia …
      Generalnie, tyle dezinformacji panuje w necie, dobrze Peps, że istniejesz ! 🙂
      Pozdrawiam!

    11. Agata 3 października 2014 o 17:44

      Jest jeszcze opcja suplementowania DHA z glonów:)

    12. Łysaga 3 października 2014 o 17:50

      A jak dawkujesz, droga Pepsi, te kwasy, które polecasz?

      1. pepsieliot 3 października 2014 o 18:43

        1 kapsa dziennie

    13. irek 3 października 2014 o 18:43

      Istnieją społeczności,które w ogóle nie jedzą ryb i dają radę, wiele osób nie jadało ryb i nie je w tym mnóstwo wege i witarian. Duża ilość odzwierzęcych kwasów tłuszczowych omega 3 w diecie może przyczynić się do rozrzedzenia krwi i co za tym idzie do wylewów, tak jak ma to miejsce wśród eskimosów. W przypadku pozyskiwania omegi 3 z roślin nie zaobserwowano takiego przypadku. Co ze zwierzętami roślinożernymi, które nie spożywają ryb w tym małp – mają zbliżony genotyp do ludzkiego w 98% i mają się dobrze ??? Mnóstwo mnichów i mistyków zjada dziennie michę ryżu i też dają radę. I jeszcze jedna ważna rzecz, jeśli ktoś myśli, że potraktuje łososia temperaturą 160-200 stopni Celsjusza i przyswoi w ten sposób omegę 3, to się myli. Życzę smacznego miłośnikom surowej rybki i owoców morza 🙂

      1. pepsieliot 3 października 2014 o 18:46

        omega 3 jest nie tylko w rybach,ale w wielu tłustych mięsach jak drób

        1. zbyszek 15 listopada 2015 o 19:56

          160-200 stopni Celsjusza to ma powietrze w piekarniku a nie potrawa, którą się przyrządza. Przecież każde mięso (także ryby) zawiera w sobie wodę, która jak wiemy wrze w temp. ok. 100 stopni C. (w zależności od panującego ciśnienia). Czyli, żeby podgrzać potrawe np. do 160 stopni to najpierw musiała by całkowicie odparować woda, awtedy mamy spalony wiór.. W praktyce przy pieczeniu mięsa osiąga ono wewnątrz temperaturę rzędu 70-80 stopni.

          1. pepsieliot 15 listopada 2015 o 21:44

            Zbyszku sugerujesz, że tłuszcz w mięsie nie może się podgrzać powyżej 100stopni C ? Ciekawa koncepcja, szkoda, że absurdalna

            1. zbyszek 15 listopada 2015 o 23:13

              Może, pod warunkiem, że całkowicie wyparuje woda z mięsa. To nie koncepcja tylko prawa fizyki.

      2. Seweryn 3 października 2014 o 21:38

        Smażenie niszczy kwasy tłuszczowe, a gotowanie jest ok. W temperaturze smażenia raczej trudno, by jakieś witaminy się ostały.
        Pepsi narażasz się wegańskij społeczności.
        Omega-3 znajduje sie w ogóle w pr. odzwierzęcych niesmażonych z tym, że w rybach jest najwięcej.

    14. MagdaCzajka 3 października 2014 o 19:45

      Może zamiast rybich suplementów warto przyjmować te wytworzone z alg? To one są pierwotnym źródłem kwasów omega, nie ryby (ryby zawierają je dlatego, że zjadają algi lub ryby, które już je zżarły).

    15. Lotus 3 października 2014 o 19:58

      Ja bym jednak uważała z surowymi rybami I ogólnie spożywaniem ryb.

      1. Waldi 3 października 2014 o 22:31

        Tak, i bardzo słusznie! Chociaż sam przepadam za rybami, szczególnie tymi tłustymi, to jednak zdaje sobie tez sprawę z tego, że poprzez spożywanie ryb, nawet tych po termicznej obróbce, można zarazić się pasożytami – wielkimi pasożytami, czyli ich dorosłymi już później, postaciami!

        Czy zatem ryby są naprawdę takie zdrowe?! Oczywiście mogą być zdrowe tylko wtedy, kiedy nie będzie zagrożenia, iż zawierają w sobie np. larwy tasiemca. A tak w ogóle to zgodzę się z tym, co napisał wyżej Irek, a mianowicie, że różni ludzie jedzą różne, typowe dla siebie, potrawy i też jakoś żyją. Nawet mają się całkiem nieźle! Pepsi również wspomniała o alternatywie, jaką jest tłusty z drobiu – np. wg mnie, z gęsi…. Zdecydowanie, popieram!

        1. Waldi 3 października 2014 o 22:35

          Oczywiście w końcowym zdaniu mała korekta – „tłuszcz z drobiu”, a nie „tłusty z drobiu”. Czasem coś mi się tak dziwnie napisze, – przepraszam.

    16. Karola 3 października 2014 o 20:29

      Dzięki Pepsi za ten wpis,potwierdził moje przypuszczenia i wątpliwości co do omega-3 z siemienia i też jakiś czas temu zdecydowałam się na suplementację olejem z ryb choć nie była to łatwa decyzja. Czasem trzeba iść w życiu na kompromis!

    17. Ewa 3 października 2014 o 22:25

      Pepsi, a co z preparatami z alg typu Omega Med? Dobre to? Oraz czy należy suplementować dzieci i czym?

    18. phunkeeraw 3 października 2014 o 22:34

      Peps, bardzo Ci dziękuję za dzisiejszy post, jak i wszystkie inne. Naprawdę dużo zmieniłaś w moim życiu.
      Dzisiejszym postem potwierdziłaś moje domysły, ze względu na które zdecydowałem się kupować, co kontynuuję od kilku lat, preparat, zdawałoby się, idealny. Zerknij chociażby na amerykański Amazon, wyszukawszy frazę ‚Vegan Omega-3 EPA-DHA Source Naturals, Inc. 60 Softgel’.
      Jakże EPA i DHA w vegańskim produkcie?
      Po dzisiejszym poście jestem poważnie zdezorientowany…

      Namaste!

    19. Waldi 3 października 2014 o 23:08

      Pepsi, piszesz w jednym miejscu, że mleko, a konkretnie jego białko, zawiera szkodliwą kazeinę. Tak, to jest prawdą . Ale jeśli mleko jest nieprzerobione przez przemysł mleczarski, jeśli jest na dodatek zsiadłe, to zawiera w sobie sporo enzymu, który rozkłada ową kazeinę, i nie ma wtedy żadnego problemu. Takie mleko jest dla nas lepiej przyswajalnym, choć ja, generalnie rzecz biorąc, popieram tych wszystkich, którzy nie piją mleka w ogóle. Sam chciałbym tak, ale nie zawsze mi się to udaje. Czasem po dłuższej przerwie skorzystam, wypije sobie nieco zsiadłego mleka od gospodarza, bądź przyrządzę zrobiony przez siebie z takiego mleka, twaróg. Czasem też -i tu jestem na siebie bardzo zły- chlapnę sobie jakiś „jogurt naturalny”, ale bez owoców i cukru, albo dobry kefirek. Niestety, ale to nie to, co mleko od gospodarza.

      1. Lotus 5 października 2014 o 19:06

        Waldi, I dobrze robisz, jogurt też ok, tylko bez dodatków.
        Poznałam jakichś czas temu kobietę, która wyleczyla chorobę przewleklą właśnie pijąc mleko.

    20. jasiek 4 października 2014 o 02:45

      Skąd peps u Ciebie fatalne żelazo? Przeciez Twoja dieta to praktycznie wzor.

      1. pepsieliot 4 października 2014 o 07:14

        No jak to Jaśku? Raz że jestem kobietą, a dwa, ze od wielu lat roślinożercą, to wystarczy żeby żelazo mieć niskie

        1. Basia 4 października 2014 o 07:25

          Może z tym żelazem to jednak jakaś osobnicza cecha? Bo ja sobie badam regularnie, mój chłopak-praktycznie weganin też i wielu naszych znajomych wegan. Dodatkowo badamy ferrytynę, która mówi znacznie więcej o gospodarce żelazem niż samo żelazo, którego we krwi może być dużo, gdy wspomnianej jest na deficycie. I zawsze mamy to wszystko ok. Niby gorzej przyswajalne, ale organizm podobno efektywnie uczy się pobierać je z roślinnych źródeł, gdy nie dostaje łatwej hemowej dawki do wchłonięcia. W sumie ewolucyjnie ma to sens, bo człowiek mimo wszystko długo musiał sobie radzić żyjąc w większości na roślinnej strawie.

          1. pepsieliot 4 października 2014 o 07:43

            Basiu gdy przez pewien czas jadłam ryby, żelazo się poprawiło, teraz muszę jeść chlorellę, bo jak nie to kiepsko się czuję, szczególnie tętno max przy bieganiu spada

        2. Aśka Pierdziaśka 10 maja 2016 o 21:24

          Pepsi ,jeżeli nadal masz problem z żelazem( post jest ”czasowy”) ,spróbuj pić sok z niezanieczyszczonej pokrzywy…potrafi działać cuda 🙂

          1. pepsieliot 10 maja 2016 o 21:34

            juz nie mam, chlorella załatwiła sprawę 🙂 a pokrzywa na mnie nie działała, hektolitrami piłam

    21. Tomasz Gębuś 4 października 2014 o 14:46

      Tłuszcze omega 3 to główny powód, dla którego koniecznie potrzebujemy ryb…. proszę posłuchać od 2:55 w części 5 przesłanego wykładu: https://www.youtube.com/watch?v=t6KZGeuWtfg&list=PL3BC2D7E11A8BE6E2&index=5

    22. Niunna 4 października 2014 o 15:56

      To nie dotyczy tego konkretnego wpisu.
      Wszyscy żyjemy w urojeniach, ten blog obija się o urojenia. Niektórzy mają może bardziej wybujałe, albo mniej zwyczajne wtedy to nazywamy chorobą. Ale wszyscy je mamy to część życia każdego z nas. Chorzy na banie, zginą chorzy na banie. Może inaczej chorzy, ale chorzy. Internet rozpruwa nam czaszki, wkłada urojenia, masę urojeń. Sam jest jak urojenie, jest zbudowany z urojeń. Te urojenia nam się tak podobają że, wolimy je bardziej od świata rzeczywistego. Ale powracając do tego świata ludzie są zakażeni urojeniami innych ludzi. To smutne że nie wiadomo co jest prawdą, ale może to dla nas lepiej. Kto powiedział że prawda jest dla nas lepsza niż urojenie.

      ps. Widziałaś te fotki na fb, szczególnie młodsze osoby, nastolatki. Nie są zwykłe zdjęcia, większość nie wygląda tak jak wygląda w rzeczywistości. Dziwne ujęcia, dziwne miny, dużo makijażu, dziwne kolory. Chcą wyglądać na nich tak jak sobie wymarzyli, albo raczej uroili, jak kto woli.

    23. Jedrus1 9 października 2014 o 11:26

      Ryby i inne stworzonka pobierają omega-3 z glonów.
      Nie przekonuje mnie ten artykuł.
      Siemię lniane spoko.
      Tylko dieta musi być niskotłuszczowa.

      Pozdr.
      Jędruś

    24. es te 10 października 2014 o 23:04

      1. Skąd się bierze Omega w tabletkach? http://www.youtube.com/watch?v=LCW7-4p26Fg

      2.Brakuje mi porównania przyswajalności z lnu i tabletek/dzienne zapotrzebowanie. Co to znaczy 0,5% ALA – może to jest wystarczające – bez liczb, porównanie jest niekompletne.

      3. Wątek Budwigowej jest zamieciony pod dywan – kazeina nie kończy tematu.

      z uśmiechem

    25. Lotus 16 października 2014 o 19:38
    26. […] Powodów jest kilka, choć by pierwszy z brzegu że organizm kiepsko syntezuje omega 3 z roślin, czyli jedząc te siemię lniane czy olej lniany daje nam to nie wiele. (http://www.pepsieliot.com/dlaczego-omega-3-ze-stworzen-morskich-a-nie-roslinna-oto-jest-pytanie/) […]

    27. Luśka 12 stycznia 2015 o 23:07

      Siedzę sobie popijając wieczorną lipę i czytam to tu to tam. 😀 Jak już kiedyś wspomniałam trzeba pokory dużo mieć bo ciągle coś nowego się pojawia, a upraszczanie – chociaż pozwala przekazać skomplikowane treści szerszej publiczności – winno być rozważne gdyż inaczej szkodzi:) (za co mi się oberwało ;D – jednakowoż upieram się – żadna tętnica nigdy, nie będzie „poniekąd żyłą” – bywa na odwrót ale tylko po bypassach ). Ogólnie suplementację pochodnymi czyli EPA i DHA już dawno uznano za medyczny błąd, bo dostarczanie ich w ilości 100, 200, 500-krotnie wyższej niż ich ilość normalnie wytwarzana przez organizm jest, jak każdy nadmiar, szkodliwa. Dla dociekliwych i cierpliwych np to: http://www.brianpeskin.com/BP.com/reports/OptimumPEOratio-CAMB.pdf oraz http://www.brianpeskin.com/BP.com/reports/CAMB-Fish-Oil-Fallacies-Report.pdf
      Pozdrawiam. 😀

      1. Luśka 12 stycznia 2015 o 23:18

        I czy mogłabyś Pepsi kochana odnieść się do tego artykułu http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2013/02/11/all-fruit-diet.aspx Pytam poważnie. Mam poważny zgryz z promowaną przez Ciebie 811. Rozumiem,że kluczowy przy tej diecie jest styl życia, głównie doza aktywności fizycznej? Gdzie mogę znaleźć jakieś info mówiące jak organizm radzi sobie z fruktozą na 811?

        1. pepsieliot 13 stycznia 2015 o 06:44

          u mnie

      2. Marta 28 grudnia 2015 o 16:35

        Pepsi mogłabyś się do tego ustosunkować? tj. do artykułów Peskina

    28. ell 23 stycznia 2015 o 16:37

      a z suplementów dostępnych w Polsce co polecasz jako uzupełnienie tych omega ?
      pozdrawiam

    29. ell 12 lutego 2015 o 14:35

      bardzo ostatnio drążyłam który suplement z dha i epa, który wychodzi najlepiej cenowo a który wydaje się bezpieczniejszy, wolny od zanieczyszczeń

      znalazłam że nowszą-lepszą formą epa i dha są estry etylowe – ale nie wgłębiałam się w temat, zdania znalazłam podzielone.

      ostatecznie koleżanka ucięła mój temat mówić że najlepszy to olej z kryla. Czytałam trochę o nim że wspaniale bioaktywny… ale mimo wszystko martwi mnie ta bardzo mała dawka EPA i DHA w oleju z Kryla. Bo jednak zapisane cyfry, czarno na białym są bardziej sugestywne 🙂
      tyle się dobrego naczytałam o tych kwasach EPA I DHA…

      Pepsi co sądzisz o oleju z Kryla ?

      pozdrawiam 🙂

      1. pepsieliot 12 lutego 2015 o 17:32

        Ell polecam wielkie dawki kwasów w omega 3 TiB, zero metali ciężkich, zero transów,

        1. pepsieliot 12 lutego 2015 o 17:33

          ale nie wykluczamy że w najbliższym czasie będzie też olej z kryla TiB

    30. AnHeC 22 lutego 2015 o 15:02

      https://www.youtube.com/watch?v=0iMaNqAyljs
      https://www.youtube.com/watch?v=VhjTtNw6Tk4

      Polecam. Mało osób badało jak wydajna jest konwersja u wegan i czy potrzeba dodatkowych źródeł. Tu mamy przykłady na żywym organizmie. Oczywiście to nie to samo co badanie naukowe, ale powinno dać do myślenia. Mnie zachęciło do dalszego zgłębiania tematu.

      Jedyne badania jakie znam na temat suplementacji omega3 owszem, zaowocowały wzrostem, ale zamiast działać dobroczynnie to ryzyko się zwiększyło. Czyli ludzie byli zdrowsi bez suplementacji. Jest to dość powszechne zjawisko obserwowane nie tylko w przypadku omega3 ale też innych minerałów i witamin. Dostarczane w sposób naturalny, w towarzystwie całej reszty składowej warzywa czy owocu, są dla nas dobre. Ale oderwane często mają negatywny wpływ na zdrowie.

    31. aga 4 marca 2015 o 12:17

      A co myślisz o tranie z alg jako omeg3? Ultivia to nazwali,

      1. pepsieliot 4 marca 2015 o 13:21

        Prawdopodobnie będziemy mieli taki tran i napiszę o nim więcej, bo są ludzie, którzy nie chcą spożywać tranu z ryb

    32. Rafał 10 kwietnia 2015 o 23:59

      Suplementacja dha i epa nie ma sensu. Organizm wytwarza je z kwasów pierwotnych tyle ile aktualnie potrzebuje. A potrzebuje ich maksymalnie 5% wszystkich omega-3. Zatem traktowanie ryb czy kapsułek z ryb jako główne źródło omega-3 jest bezcelowe. Znaczą większość (około 90%) wszystkich kwasów omega-3 jakie spożywamy powinny stanowić kwasy ALA. Natomiast jeśli zjadamy tylko ALA, to EPA i DHA i tak zostaną z nich wytworzone. Jeśli jednak mamy niedobory kwasów pierwotnych ALA, to nie uzupełnimy tych niedoborów nawet spożywając tonę EPA i DHA. Aby jednak dostarczyć sobie EPA i DHA z ryb, należy je zjeść na surowo. Omega-3 pod wpływem temperatury przekształcają się w toksyczne związki więc nici z tego. Czy nasi przodkowie jedli surowe ryby? Czy surowe ryby były powodem zaniechania organizmu do wytwarzania większej ilości pochodnych kwasów? Wątpliwe.

      Nie zgodzę się, że obecnie ludzie zjadają nadmiar omega-6. No chyba że mówimy o uszkodzonych frakcjach tych kwasów z olejów rafinowanych itp. Mało jest osób na świecie, które spożywają choć 1 g omega -6 dziennie, tego prawdziwego, nieuszkodzonego.

      Wracając do omega-3. Jeśli ktoś przez cały dzień nie zje siemienia lnianego lub nie spożyje oleju lnianego lub rzepakowego tłoczonego na zimno, a połknie sobie kapsułki z ryb, to jego organizm powie mu tak: „Człowieku, nie dałeś mi dzisiaj grama kwasów ALA, których tak bardzo potrzebuję, a zasypujesz mnie codziennie EPA i DHA, które mam gdzieś? Dawaj ALA!!!”

      Oczywiście, ktoś kto codziennie zjada porcję pierwotnych omega-3 może mieć niedobory EPA i DHA. Są to jednak przypadki specyficzne. Większości osób radze w pierwszej kolejności zająć się uzupełnieniem kwasów ALA oraz witamin i minerałów, a o rybnych kapsułkach zapomnieć.

      1. Blum 21 kwietnia 2015 o 21:34

        Rafał skąd te informacje? Bo ja wyczytałam wręcz przeciwnie, że z ALA za wiele nie ulepi. Prędzej kobieta z ALA coś wyciągnie (ponoć predyspozycje związane z rolą marki) niźli facet, ale niby ALA i tak mniej ważne niż DHA.

        1. Ala 2 kwietnia 2017 o 06:36

          Ulepi tyle ile potrzebuje. Rafal dobrze prawi… Slowo klucz: „prekursor”.

      2. aliali33 16 listopada 2017 o 11:38

        Należy też się zastanowić co ze społecznościami żyjącymi np. w centrum Afryki albo Aborygeni, raczej tłustych ryb tam nie mają, a żyją i są zdrowsi od nas. Musi ich organizm Omega-3 bardzo skutecznie pozyskiwać z tego co mają wokół siebie.

    33. ania 28 października 2015 o 21:26

      pepsi czy możesz się ustosunkować do przedostatniego komentarza rafała. z tego co pamiętam są to poglądy j.zięby. czemu wybierasz omegę 3 odzwierzęcą.

    34. Agata 22 marca 2016 o 13:25

      Bardzo dobrze napisane. Zwłaszcza, że ostatnio popularny jako źródło kawasów omega 3 stał się olej lniany. Ale stworzenia morskie, to też niezbyt dobry pomysł, ze względu na zawarte w ich mięsie i tłuszczu podskórnym pestycydy, metale ciężkie i antybiotyki( najgorsze są ryby z hodowli). Po zatruciu taką „zdrową rybką” sięgnęłam po inne źródło, od dłuższego czasu biorę Gold omega 3 i widzę niezwykle pozytywny wpływ tych kwasów na swój organizm. Nawet jak pozwalam sobie na tłustą dietę cholesterol mam w normie. A przeciwników suplementacji zapytam, czy wiedzą czym grozi zatrucie pestycydami albo metalami ciężkimi i jak długo trwa kuracja?

      1. pepsieliot 22 marca 2016 o 15:15

        w dobrym supelemncie nie masz niczego takiego, ja biorę Omega 3 TiB i zapewiam Cię, że jest to czysty produkt

    35. MiRaw 30 kwietnia 2016 o 17:34

      Kurczę Pepsi, wielkie dzięki, że tu taki artykuł zamieściłaś;a ja go trochę spóźniona czytam. Ale, właśnie jako hm…surowa weganka, poniekąd nazywająca się witarianką zaczęłam mieć problemy morfologiczne. Niby ok, świetnie się czuje…poza tym, że może nadużywając swojej energii trochę nocy pozarywałam i łeb mnie boli…przetrwałam najgorsze kontuzje, więc wracam już do sportu na pełen etat. Ale kwasy tłuszczowe zostają moim znakiem ? Nie raz mi się zdarzało mieć ochotę na rybę; no, przecież mięsa nie jem i źle się po nim czuje więc go nie jem. Istnieją takie suple jak DHA dla wegan; co o tym myślisz ?

    36. Lija 13 maja 2016 o 20:23

      Pepsi, a bardziej polecasz omega 3 w kapsułkach czy w oleju? (oczywiście mówię o dobrym oleju i dobrych kapsułkach 😉 )

      1. pepsieliot 14 maja 2016 o 08:42

        polecam tylko Omega 3 TiB, ja je biorę. G. i moi najbliżsi

        1. Iza 31 października 2016 o 01:03

          Pepsi chce kupic TiB omege 3 a czy dzieciom moge podawac ? 3 i 5 lat ? Xx
          Ps
          Ksiazka cudo dzieki! Kupie calej rodzinie

          1. Pepsi Eliot 31 października 2016 o 10:10

            To bardzo duża dawka, będziemy mieć specjalne dla dzieci. Możesz też rozkroić kapsułkę i wylać z niej i dać im po ćwiartce każdemu ,mieszając z czymś pysznym. Resztę sama zjedz, nie przechowuj otwartej na później.Dzięki <3

    37. jaroslaw 9 sierpnia 2017 o 08:38

      W moim domu od około roku Omega 3 są stałym elementem codziennej diety. Po tym, jak zapoznałem się z ich dobroczynnym działaniem, nie mogłem pozostać obojętny i całą rodziną przyjmujemy kwasy omega, niezależnie od pory roku, polecam!

      1. Pepsi Eliot 9 sierpnia 2017 o 08:44

        cieszymy się, sądzimy że z pewnością te Omega 3 TiB, bardzo duże stężenie kwasów EPA i DEHA, za to zero transów i metali ciężkich https://thisisbio.pl/zdrowe-tluszcze/16-omega-3-60kaps-tib-254475917190.html?search_query=omega+3&results=911

    38. Marta 9 sierpnia 2017 o 08:52

      czy jest możliwość, aby kapsułka omegi TIB była roślinna?

      1. Pepsi Eliot 9 sierpnia 2017 o 08:55

        nie, trzeba przeciąć kapsułkę i wylać olej, ale mamy Hemp protein This is BIO, białko i dużo Omegi 3 roślinnej.

    39. Robert Zmysłowski 23 września 2017 o 12:12

      wszystko fajnie ale dlaczego nie suplementować EPA i DHA ze źródeł roślinnych? przeciez na rynku są takie suplementy. Można uniknąć w ten sposób zanieczyszczeń znajdujących się w rybach.

      1. Pepsi Eliot 23 września 2017 o 14:13

        W naszej Omedze 3 TiB nie ma żadnych zanieczyszczeń, nie ma też transów, stosujemy specjalną technologię, natomiast oleje roślinne są bardzo niebezpieczne, gdyż prawie zawsze zjełczałe, a to jest groźne no i są inne wątpliwości, jeszcze raz odsyłam Cię do tego wpisu, http://www.pepsieliot.com/dlaczego-omega-3-ze-stworzen-morskich-a-nie-roslinna-oto-jest-pytanie/

    40. Pytek 30 października 2017 o 17:45

      Pepsiaku a ten tego, w jakich glonach najwięcej tego jest? Bo jakoś bardziej by mi to pasowało… I skąd ewentualnie brać to co tam wyciskają z tej lanoliny, a ewentualnie też jest w glonach lub innych roślinach…

      1. Pepsi Eliot 30 października 2017 o 17:49

        w glonach praktycznie nie ma

    41. bingo 8 listopada 2017 o 11:00

      „Jeśli jesteś w środowisku które nie zmusza cię do utylizowania więcej DHA, nawet konwertując niewielką ilość, to będzie wystarczająco i będziesz szczęśliwy.” Dr. Tel-Oren: Healthy Vegetarians – But Sick?

      1. Pepsi Eliot 8 listopada 2017 o 12:10

        najczęściej niestety tak nie jest, co stwierdzam na podstawnie mojego wieloletniego doświadczenia

        1. bingo 8 listopada 2017 o 12:23

          A skąd ta pewność? Bo raczej nie żyjesz w takim środowisku, jak każdy.

          1. Pepsi Eliot 8 listopada 2017 o 12:41

            15 lat robię wywiady z ludźmi, doradzam suplementy, widzę poziomy trójglicerydów, fibrynogenu, napisałam na ten temat sporo w mojej książce, studiuję, a także czytam, między innymi była taka konferencja lekarzy wegetarian w Kaliforni, gdzie padły pdobne konkluzje, ale nikogo nie namawiam. Sama jstem od 30 lat roślinożerna, (celowo nie piszę weganka), bowiem właśnie przyjmuję 3 suplemnety odzwierzęce, Omega 3 TiB, B12 TiB i D3 TiB oczywiście w protokole z wegańskim K2. Ale ludzie są różni i zawsze jest to sprawa indywidualna.

    Dodaj komentarz