logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
444 online
55 361 011

K2, this is bio, pepsi eliot

UWAGA, PROMCIA! TA WITAMINA K2 ZARZĄDZI  TWOIM WAPNIEM, CZYLI ZERO KAMIENIA 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dlaczego pozytywne myślenie nie działa?

     pozytywne myslenoie, pepsi eliot, this is bio

    Dlaczego pozytywne myślenie nie działa?

    Próbowałaś kiedyś myśleć pozytywnie przez cały czas?

    Owszem, to prawda, że myśli kreują naszą rzeczywistość, a świat jest odbiciem tego, co w nas siedzi. My jesteśmy światem, Ty jesteś światem. Jednak czy naprawdę wszystko co dobre, wszystko co do Ciebie przychodzi, to zasługa magicznego powiedzenia sobie „jest dobrze!”?

    No bo jak jest dobrze, skoro akurat wali się i pali. Albo jak tu uwierzyć sobie, kiedy chorując powtarzasz „jestem zdrowa i wszystko jest ok”.
    Nie daj panie złociusieńki, jeszcze Twoja podświadomość załapie gadkę i uzna, że skoro tak mówisz, tak właśnie jest dobrze i to jest stan, w którym powinnaś pozostać.
    Dopiero byś się wtedy wnerwiła na całe to pozytywne myślenie, no nie?

    Pozytywne myślenie stało się nową filozofią, którą wtłaczają ludziom wszelkiej maści trenerzy rozwoju, czy jak kto woli kołcze. Możesz mieć kołcza od prowadzenia domu, pracy, związków, szopingu, rozwoju, przestoju, zarządzania hajsem. I każdy powie Ci to samo. Myśl pozytywnie maleńka! Ces’t la vie!

    leczenie dobrą dietą, pepsi eliot, this is bio
    TU KUPISZ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ PEPSI
    „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ” z autografem:)

    Osho uważa jednak, że to wielkie … kłamstwo

    Zapytany co sądzi o pozytywnym myśleniu powiedział, że wyrządza więcej złego niż dobrego. Dlaczego? Ano dlatego, że często jest to zaprzeczeniem rzeczywistości i okłamywaniem samego siebie.

    Filozofia pozytywnego myślenia oznacza bycie nieprawdziwym, nieszczerym. Oznacza zauważenie pewnych rzeczy w rzeczywistości, przy jednoczesnym zaprzeczeniu jakoby miały miejsce. Oznacza oszustwo. Oszustwo wobec siebie i wobec innych.

    Tymczasem filozofia pozytywnego myślenia sprzedaje się na całym świecie jak pachnąca, powszednia nasza, parująca buła. Książki, wykłady, filmy, znowu książki, znowu wykłady.

    Nie zwracaj uwagi na negatywy, nie zauważaj ciemnej strony rzeczy – mawiają. Ale kiedy ich nie widzisz, czy one znikają? Tylko się oszukujesz. Nie możesz zmienić rzeczywistości – noc wciąż będzie trwać. Możesz powtarzać, że dzień ma 24 godziny, ale same myśli nie sprawią, że przez całą dobę będzie świeciło słońce.

    Negatywna strona życia jest tak ważna jak pozytywna – one stanowią o harmonii.

    Rozumiesz już o co mi chodzi? Harmonia polega na akceptacji. Nie musisz myśleć pozytywnie, żeby być szczęśliwą. Nie musisz myśleć pozytywnie, żeby w Twoim życiu działy się pozytywne rzeczy.

    Kiedy dzieje się coś złego, nie myśl o tym, że to wcale nie jest takie złe, albo, że mogło być gorzej, a Ty to jesteś szczęściara, inni mają bardziej przekichane.

    Twoje wewnętrzne ja, Twoje Ego, podświadomość, to komputer. Człowiek to komputer. I Ty piszesz jego kod. Nie opieraj go o kłamstwa.

    Wejdź w to, stań się obserwatorem. Tylko tak zrozumiesz siebie. I tylko wtedy nawet z najgorszej sytuacji wyjdą dobre rzeczy

    harmonia, pepsi eliot, this is bio

    Wyobraź sobie, że straciłaś pracę. Nie masz oszczędności, albo – co gorsza – masz kredyt. Kasy starcza Ci na miesiąc bez roboty maksymalnie, ale to nic, myśl pozytywnie, dasz radę.
    Wysyłasz więc CV, całe stosy CV i wszystko jest nie tak. Ale myślisz pozytywnie, coś się w końcu znajdzie!
    I jest! Idziesz na rozmowę, na której wymiotłaś, na bank byłaś lepsza od konkurencji i całe to pozytywne myślenie wreszcie się opłaciło, bo na bank dostaniesz tę pracę, na bank!
    Przystojny i czarujący rekruter, wypasione biuro, płacą nawet trochę więcej niż w ostatniej pracy.
    I nic…
    Mija dzień, tydzień, miesiąc. Nikt nie dzwoni, dalej nie masz pracy, czas goni. Do bani z takim pozytywnym myśleniem. A może dalej myślisz pozytywnie i czekasz, bo przyjdzie coś lepszego? A jednak przychodzą tylko gorsze rzeczy. Co wtedy?

    Nadal powtarzasz, że kiedyś, w hipotetycznej przyszłości, będzie dobrze?

    A gdybyś weszła w siebie i przestała natenczas rozkminiać? Po prostu pobyła w tym co jest teraz? Bez oceniania, bez szukania przyczyn? Bez planowania?

    Gdybyś obserwowała siebie, zamiast tłamsić w sobie frustrację i przyklepywać ją toną pozytywnych myśli, zresztą na siłę…

    Gdybyś stała się obserwatorem swojego smutku, weszła w tu i teraz, zrozumiałabyś, że nie musisz myśleć ani pozytywnie, ani negatywnie, musisz myśleć prawdziwie, bo wszystko co dzieje się w Twoim życiu jest ważne i ma sens, nie tylko to co jest miłe, pozytywne i okraszone wakacyjnymi przebojami o urokach życia.

    Rezonujesz z tym co się u Ciebie dzieje i tylko ufając sobie możesz zmienić wibracje.

    straciła pracę w korporacji?:)

    Tym właśnie jest szczęście, spokojnym zrozumieniem

    Negatywne myśli muszą być wypuszczone, nie stłumione. Musisz stworzyć świadomość, która nie jest ani pozytywna, ani negatywna. Tylko taka świadomość będzie czysta i tylko z taką świadomością będziesz żyć najbardziej naturalnym i błogim życiem…

    Pozytywne myślenie jest filozofią hipokryzji, jeśli mam to właściwie nazwać. Kiedy chce Ci się płakać, każą Ci śpiewać. Być może dasz radę, ale te łzy, które zatrzymałeś w sobie kiedyś wyjdą, istnieje jakiś limit tłumienia. A ta piosenka, którą zaśpiewałaś… Nie miała znaczenia, bo jej nie czułaś, nie narodziła się w Twoim sercu.

    Osho mówi, że zmuszanie się do pozytywnego myślenia przez cały czas jest zaprzeczaniem prawdziwości swojego życia, które wróci i Cię ugryzie

    Pytasz czy jestem przeciwko pozytywnemu myśleniu. Tak, bo jestem też przeciw negatywnemu myśleniu. I muszę być przeciwko obu, bo inaczej musiałbym wybierać pół-fakty, ignorując drugą połowę.

    Pamiętaj, że połowa prawdy jest znacznie bardziej niebezpieczna niż całe kłamstwo, bo kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw. Kłamstwo pozostanie kłamstwem, domkiem z kart, który rozpadnie się wraz z podmuchem wiatru.

    Półprawda jest znacznie bardziej niebezpieczna. Możesz jej nigdy nie odkryć, możesz nawet zawsze myśleć, że to cała prawda.

    Problemem nie jest więc całe kłamstwo, ale półprawda, która udaje całą prawdę – a to w nią każe Ci wierzyć filozofia pozytywnego myślenia.

    Źródło: 1

    Wszystkie cytaty z Osho przetłumaczone bezpośrednio z oryginału.

    uściski:)


    Emanuela Urtica, pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.


    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


    (Visited 6 721 times, 4 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Malina 25 maja 2017 o 13:11

      Nie wiem czy już poruszałaś taki temat, ale czy masz może jakoś opracowany temat leczenia zębów u stomatologa? Na co uważać, na co się nie zgadzać (amalgamaty, fluoryzacja, leczenie kanałowe, coś jeszcze?)

      1. Gosialavenda 25 maja 2017 o 15:39

        Amalgamat to rtęć i inne metale,takie jak cyna, miedź ,kadm. Jak pracowalam kiedyś przy stomatologu to swoim znajomym nigdy nie zakładał plomb amalgamatowych, zawsze przygotowywalam porcelanowe. Pozdrawiam Gosia.

        1. grzegorzadam 25 maja 2017 o 20:53

          Amalgamat to rtęć i inne metale,takie jak cyna, miedź ,kadm. ”

          H. Clark do znudzenia mówiła o tych kadmach, talach, ołowiach, jako przyczynach wszystkich chorób.
          Plomba-amalgamat w zębie- wieczny klient lekarzy ……..

    2. agga 25 maja 2017 o 14:00

      Emanuela, dzieki ogromne za ten temat. Ale nie do konca to rozumiem. Czyli wszystko, co nas spotyka, jest po cos. Od nas zalezy podejscie, ktore powinno byc rownoznaczne z akceptacja? Godzic sie na wszystko? Przyjmowac cierpienie i – jednak przeciez cierpiec? Myslalam, ze jednak jest cos w tym podejsciu, gdzie mowi sie o stwarzaniu rzeczywistosci poprzez okreslone mysli, w teorii przyciagania itp. Dalej jestem w kropce…

      1. Emanuela Urtica 25 maja 2017 o 17:13

        Pepsi napisała niżej wszystko w tym temacie. <3 Ja dodam tylko od siebie, że kreujesz rzeczywistość, która Cię otacza, bo ona jest odbiciem tego co w Tobie siedzi, tego z czym rezonujesz. Możesz być super pozytywną osobą, brać i dawać dobrą energię i wtedy to co przyjdzie też będzie dobre. Jeśli cierpisz, widocznie rezonujesz z takimi wibracjami. Podchodź do tego pozytywnie - odpowiednie podejście to jedno, a wmawianie sobie, że jest dobrze, kiedy nie jest, to osobna sprawa. Staraj się obserwować siebie, wtedy cierpienie i szczęście są czymś naturalnym.
        Ludzie rozstają się z kimś i cierpią, a później trafiają na kogoś kto przynosi im więcej szczęścia, tracą pracę, ale dostają lepszą, tracą przyjaciół, ale poznają nowych. I w drugą stronę. To co się dzieje obok Ciebie wynika z tego co dzieje się w Tobie, dlatego tak, miej pozytywne podejście, ale olej pozytywne myślenie, bo myślenie nakręca emocje.

    3. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 14:05

      Agga, myślenia unikaj jak ognia :), po prostu bądź, zeruj się, wchodź w czynności. Myślenie najczęściej powoduje, że ciało reaguje emocjonalnie, czyli pojawia się strach, smutek, zamartwianie się, alborozemocjonowanie , złość, i te reakcje są ostatecznie bardzo szkodliwe. Nie należy też ich sztucznie tłumić, jak psychiatrzy psychotropem, też nie flaszką, czy narkotykiem, ale trzeba je zaakceptować, pogodzić się, z tym że są i ruszyć ze skrzyżowania w drogę. Ważniejszy jest każdy krok niż cel. Bądź.

      1. Olivia 25 maja 2017 o 18:11

        Hej Agga. Ja mam za soba dziesieciolecia pisania afirmacji, sluchania pozytywnych nagran, psychoterapii regresywnej itp. I po takim czasie zrozumialam jedno: nie warto grzebac w przeszlosci (tym bardziej, jesli jest bolesna), nie warto myslec o przyszlosci ( o ewentualnych problemach i o tym co moze sie zdarzyc). Zyc tylko tu i teraz. Pozytywne myslenie, szczegolnie, jesli jest ewidentym zaprzeczaniem tego, co jest, daje odwrotny efekt. Bo zawsze wygrywaja uczucia. Wiec praktycznie wyglada to tak, ze zawsze Swiat z Toba rezonuje, a konkretnie z Twoimi uczuciami, a nie myslami. Kiedy rozpamietujesz krzywdy, to jestes na niskich wibracjach, jestes ofiara i taki sygnal wysylasz do Swiata (Boga, Buddy, …,) Tak samo dziala kiedy myslisz o problemach. Wiec zycie tu i teraz jest najlepszym wyjsciem. Akceptowanie tego, co wlasnie sie dzieje. Ale akceptacja, ze cos jest nie oznacza zgody, zeby trwalo. To sie dzieje samoistnie, kiedy zaakceptujemy cos calkowicie i zgodzimy sie, ze mialo prawo zaistniec. Na szczescie Swiat jest madry i to prawo dziala do negatywnych rzeczy. Jak to wyglada w praktyce? U mnie tak: Robilam w sklepie zakupy, dosc duzo i wiedzialam, ze rachunek bedzie na granicy mojej mozliwosci finansowej ale slyszalam, ze ten sklep przy takich zakupach robi zawsze rabaty. (Pierwszy blad moj- wybieglam do przodu myslami i skupilam sie na rabacie zamiast poprostu na sobie i tym, co robie). Przy kasie mila Pani zapakowala moje sprawunki i podala cene do zaplacenia-oczywiscie nie ujela rabatu. Poczulam jak sciska mi splot i odzywa sie ego. Przyszly mi wszystkie negatywne mysli o tej Pani i sklepie i chec zostawienia moich pakunkow. Ale wzielam oddech i zaufalam Swiatu, ze wszystko, co sie dzieje, jest OK. Ona nie miala obowiazku dac mi upust, ja nie powinnam miec oczekiwan, a poza tym stac mnie na te zakupy, bo Swiat sie mna zawsze opiekuje. Tak myslalam szukajac w portfelu pieniedzy. Poczulam jak odplywa cala zlosc i zastepuje ja ufnosc, ze jest wszystko ok tak jak jest. Nie mialam juz zadnych oczekiwan ani zali. Bylam jakby z boku tej calej sytuacji. I nagle ta Pani oferuje mi rabat i to wysokosci 30% na cale zakupy!!! Takich sytuacji w zyciu, kiedy pozbywam sie oczekiwan i akceptuje, ze ktos ma prawo powiedziec, zachowac sie lub zrobic cos i nagle zmiana mojego nastawienia powoduje zmiane calej sytuacji mam mnostwo. Ufnosc do zycia i ze jest ono doskonale w kazdej formie jest zbawienne. Nie walczymy juz z niczym, nie oczekujemy i jestesmy tez wolni od oczekiwan innych wobec nas (bo kazde prawo dziala w dwie strony). Nie jestesmy spieci, zmartwieni…i nagle ludzie sa zyczliwsi, slonce swieci albo jest piekna tecza, nasza twarz jest pogodniejsza. Takie nastawienie dziala tez tak: nie mam pieniedzy, wyplata miala byc 3 tygodnie temu, maz robi sie zmartwiony, dzieci nie rozumieja czemu nie moga tego i tamtego. Biore oddech i wchodze w ta sytuacje. Ok nie mam teraz pieniedzy ale czy to jest problemem czy problemem jest, ze musze nakarmic rodzine? I otwieram lodowke, szafki i widze jakies pol paczki makaronu, kasza, jakas cebula, czosnek itp….ok, w sumie na kilka dni cos mamy. Schodzi lek i strach i oczekiwanie na wyplate. Mamy co jesc. Jest jak jest. Nie wyczaruje nagle pieniedzy ale wyczaruje obiad 😉 I nagle przychodzi sasiadka z ziemniakami, bo dostala i ma duzo. Szwagier z reklamowka szpinaku, bo pada i musial caly zerwac, to samo z czeresniami. Moja ufnosc do Swiata rosnie jeszcze bardziej. Akceptacja tego co jest dziala!!! Nie walka, nie pretensje, nie oczekiwania i nie afirmacje (bo to tez oczekiwania). I tak odbieram slowa Pepsi o rezonowaniu z tym co jest tu i teraz. Nawet jak widze znow pelen zlew i pomywam naczynia, to lubie talerz, ktory trzymam i lubie ciepla wode. Bo mam talerze, bo mam ciepla wode, bo ktos z domownikow zjadl, bo mamy jedzenie. Dodam tylko, ze takie myslenie sprawilo, ze zaczelam dbac bardziej o wlasne zdrowie. Biegam kiedy moge, jem surowizne (moze inne jedzenie nie lubi takich szczesliwych wibracji? 😉 ) i…. po 3 miesiacach sytuacja w firmie meza zmieniala sie tak, ze dostal cale zalegle pieniadze i Swiat dal mi mozliwosc karmienia calej rodziny ekologiczna zywnoscia. A w trudnych sytuacjach, kiedy ciezko jest mi zaakceptowac cos, mysle tak: kocham Swiat ponad Ciebie/ to, co zrobiles/ pieniadze (wstaw dowolne) i uwalnia sie ufnosc do Swiata. Lub: skoro cos zaistnialo, to jest czescia Swiata jak ja i tak jak bym nie chciala przestac istniec ja, tak nie chce, zeby przestal istniec ktos/cos. Wszystko jest idealne i tworem Boga, wiec kim jestem, zeby to oceniac? To tylko ego sie odzywa…..I tez znika zlosc i zal. Pozdrawiam serdecznie wszystkich 🙂 To moj pierwszy wpis tutaj.

        1. Gosialavenda 25 maja 2017 o 19:04

          Pierwszy, ale mam nadzieję, że przeczytam więcej. Ja tez nauczylam sie akceptować pewne sytuacje na tu i teraz, ale to nie znaczy, że w zwiazku z nimi poddalam się. Czasami trzeba trochę poczekać, wyzerowac się jak mowi Pepsi i na świeżo spojrzeć na sprawy. Nauczylam się też skupiac na tym co mam, a nie na tym czego mi brakuje. Jeśli nie mam pieniędzy, ale mam mleko, mąkę i jajka to nie nakrecam się negatywnie tylko biorę się za nalesniki.

          1. Olivia 25 maja 2017 o 21:14

            Ja nie chcialam dac do zrozumienia, ze akceptacja to poddanie sie… moze zle to ujelam… Gdzies moze zniknelo moje zdanie, ze akceptacja to nie zgoda, zeby cos trwalo. To nie rozkladanie rak. To poprostu akceptacja, ze tak teraz jest i w zwiazku z tym…trza podrzucac nalesniki 😉 Kupuje ten tekst z nalesnikami 😉

            1. Gosialavenda 25 maja 2017 o 22:09

              Ale ja zrozumiałam tak jak chciałaś. Podrzucanie naleśników to rozwiązanie chwilowe, na ten moment kiedy łososia czy kawioru w chacie nie ma. Ani przez moment nie pomyślałam, że piszesz o poddawaniu się. Chodzi o to, że zawsze znajdzie się jakaś kasza, makaron, cebula czy czosnek i na tym się skupiamy, a nie poddajemy. Pozdrawiam serdecznie Gosia.

        2. agga 25 maja 2017 o 19:56

          Olivia, Pepsi, Emanuela – dzieki:)
          U mnie problemem nie jest jakies poczucie krzywdy osobistej, coraz rzadziej tez wybiegam w przyszlosc (a nerwica lekowa na tym tle kiedys mocno zatruwala mi zycie, bylo to czarnowidztwo i tworzenie okropnych scenariuszy dotyczacych zdrowia i bezpieczenstwa bliskich). Wpisy na tym blogu i praca nad soba podejmowana pod ich wplywem, do tego zmiana diety, suplementacja, to wszystko zmienilo mnie bardzo i jest duzo lepiej ze mna;) Nawet podobnie jak Olivia, akceptuje to, co sie dzieje, widze pozytywy. Ale mam za soba niedawny ciezki czas, kiedy opiekowalam sie ciezko chorym tata az do jego smierci w wielkim bolu. Usiluje nie wracac do tego, ale nie wiem, czy to tak ma byc. Bo ja wtedy robilam wszystko, co moglam dla taty, nie dajac sobie przyzwolenia na cierpienie, zawsze usmiechnieta i gotowa wstawac po kilka razy w nocy, wykonywac wszystkie zabiegi pielegnacyjne itp. Czulam wtedy tylko milosc i chec pomocy. Po smierci taty odczulam ulge, a przez to poczucie winy – ktore usiluje do tej pory przepracowac, tlumaczac sama sobie, ze smierc byla w tym momencie wybawieniem od coraz wiekszego cierpienia, ktore tate czekalo. Ale jest mi z tym ciezko i nie wiem, jak to doswiadczenie „przerobic”, by moc nie wracac do niego, moc zamknac tamten czas, ale nie wyprzec gdzies w podswiadomosc, zeby kiedys potem znowu nie wyplynelo i mnie nie ugryzlo.

          1. Pepsi Eliot 25 maja 2017 o 20:38

            okryj ten czas spokojną świadomością i pełny szacunkiem, ale nie ma po co przywoływać tego okresu w pamięci, gdyż ojca to już zupełnie nie dotyczy. Jego ciało, które sobie akurat zamieszkiwał umarło, ale on będzie żył wiecznie, tak jak każda jaźń. Niczego nie przerabiaj, po prostu wejdź w teraz.

            1. agga 26 maja 2017 o 06:09

              Pepsi, dzieki. Chyba musze zaakceptowac tamten czas, wracanie pamiecia bywa niestety mimowolne, ale ucze sie tego „niemyslenia” codziennie od nowa. Przyjmuje, ze to tez mialo czemus sluzyc, tylko jeszcze nie wiem, czemu konkretnie… Na dodatek tato byl czlowiekiem niesamowicie otwartym i w zasadzie chyba” budzacym sie”, a niestety zmarl w stanie nieswiadomym, z silna morfina. To w obliczu ostatnich wpisow Pepsi tez mnie meczy… Musze zaakceptowac i nie roztrzasac tego juz, ale bycie tu i teraz to ciagle dla mnie trudnosc.

            2. Pepsi Eliot 26 maja 2017 o 07:45

              Jego ciało i umysł było przytłumione narkotykiem, ale nie jego świadomość !

            3. agga 26 maja 2017 o 14:01

              Pepsi, jestes kochana, dzieki!

            4. Pepsi Eliot 26 maja 2017 o 14:12

              lovciam 🙂

        3. Aga 25 maja 2017 o 20:07

          Super, że się podzieliłas tymi przemyśleniami. O to chyba chodzi w prawie przyciągania.

        4. flo 25 maja 2017 o 20:17

          WOW……………… Dzięki, Olivia. <3

          1. Olivia 25 maja 2017 o 21:16

            <3

      2. Dosdedos 25 maja 2017 o 18:27

        Możesz polecić mi książkę, która nie wmawia tych wszystkich kołczingowych bzdetow, a nastawiam głowę w dobrą stronę życia?
        Powoli wychodzę z depresji, chcę pozbyć się leków, które namiętnie przypisują mi lekarze i zacząć znowu żyć i być sobą, a nie bezkształtną masą którą te prochy z człowieka robią..

        1. Olivia 26 maja 2017 o 00:30

          Dosdedos nie wiem czy mnie pytasz? Jesli tak, to ksiazek, ktore nastawiaja pozytywnie jest wiele. Ale skoro wychodzisz z depresji, to pewnie towarzyszy Ci poczucie winy, ze nie jestes taka jak byc powinnas, czujesz sie slaba wobec wymagan swoich i cudzych albo moze nie widzisz sensu w zyciu. To ostatnie jest najbardziej destruktywne i najsilniej wpojone w nas przekonanie. Ze wszystko musi miec sens. Jedz, zebys byl duzy i silny. Ucz sie, zebys mial dobre oceny. Badz mily, zeby Cie lubili…. I z czasem szukamy sensu zycia, martwimy sie jego brakiem. Ciezko jest nam robic cos, co wydaje sie byc bez sensu lub zmuszamy sie do robienia czegos na co ochoty nie mamy, bo wydaje sie byc to sensowne. I suma tych wszystkich sensow i bezsensow wywoluje cierpienie. Zapominamy o sobie samym w tym wszystkim. I o samym zyciu.
          Tu sa fajne 2 ksiazki:
          Filozofia f_ck it – John C. Parkin
          Ksiega EST – Luke Rhinehart.
          Pierwsza, jak sam tytul mowi, pokazuje jak odpuscic sobie, jak akceptowac siebie i zycie. Ma tez fajne techniki oddechu i relaksacji. Ona nie namawia do bycia biernym ale do zycia dla siebie, do „bezsensownego” zycia. Zycia, w ktorym energia plynie wolno, nie ograniczona zadnym napieciem. Porusza zdrowie, pieniadze, relacje miedzyludzkie. Moze Ci sie spodoba.
          Druga ksiazka to bardziej relacja z seminarium niz typowa ksiazka. Dosc kontrowersyjna. Prowadzacy zajecia wydaje sie byc hamskim burakiem, ktory zle traktuje ludzi, ktorzy przyszli i zaplacili za terapie. Po przeczytaniu tej ksiazki zrozumialam, ze najprostsze metody sa najlepsze. Zycie nie lubi komplikacji i zbytniego myslenia.

          Do nastawienia glowy w dobra strone dobre tez sa:
          -Nigdy sie nie tlumacz (ani przed soba ani przed nikim innym)
          -Akceptuj siebie i zycie (wiesz dlaczego w akceptacji jest taka sila? Bo akceptacja to tak naprawde milosc-ta czysta, pierwotna, ktorej nikt nas nie uczyl ale mamy ja w sobie. Bo milosc nie ocenia, nie oczekuje, nie przywiazuje sie, nie jest zalezna, nie zazdrosci…)
          -Rob wszystko tak jakbys to robila po raz pierwszy (lub ostatni i chciala dobrze zapamietac) lub wyobraz sobie, ze robiiac cos pokazujesz dziecku jak to sie robi, nawet w myslach tlumacz co i jak robisz. To taki myk, zeby sie skupic na tu i teraz 😉
          Pozdrawiam Cie serdecznie <3

    4. Gosialavenda 25 maja 2017 o 15:01

      No nareszcie mogę odetchnąć z ulgą i wywalić na zbity pysk te wszystkie poradniki nawiedzonych trenerów od wszystkiego i od niczego. Wmawiają ludziom, że wszystkie ich problemy znikną jeśli tylko przestawią się na pozytywne myślenie. I zamiast jakiś biedaczek zabrać sie do roboty kiedy mu kasy brakuje, będzie sobie wmawiać, że jest super i cudownie i że jakoś się ułoży. I będzie tak żył w błogiej nieświadomości, aż mu gaz i prąd wyłączą. Ciepełko w domu się skonczy, świeczek zabraknie i jegomość w końcu zrozumie, że mimo iż pozytywnie mysli dupsko mu marznie, a w lodówce jest tylko światło. Nie, przecież prad wyłączyli. Gdyby tylko zamiast pozytywnie, realnie pomyślał to poszedlby choćby do pośredniaka. Pozytywne myślenie tylko wtedy ma sens jeśli jest poparte działaniami. Jesli codziennie będę jadla kilogram śliwek w czekoladzie i oszukiwala się, że mi bęben nie urośnie bo pozytywnie myślę to tylko mi współczuć. W zyciu nie należy się poddawać, a jesli przyjdą problemy trzeba je rozwiązywać z pozytywnym nastawieniem nie czekajac, aż samo się zrobi. A ci wszyscy szarlatani, naciągacze powinni spalić się ze wstydu. Pozdrawiam Gosia.

      1. Emanuela Urtica 25 maja 2017 o 17:03

        Trafiłaś w sedno – pozytywne nastawienie, ale realne myślenie. Buziaki. <3

    5. eff 25 maja 2017 o 16:16

      Gosialavenda zaprotestuję a propos śliwek w czekoladzie: może nie kilogram dziennie, ale kilka działa kapitalnie na wypróżnienia, a resztę się wybiega 🙂 tak, że ten tego… polecam jednak.

      1. Emanuela Urtica 25 maja 2017 o 17:04

        <33

      2. Gosialavenda 25 maja 2017 o 17:35

        Eff, no to może sprawa sliweczek do przemyslenia. Pozdrawiam.

    6. stillness.pl 25 maja 2017 o 16:33

      Nie mam w zwyczaju tego robić, pod czyimiś wpisami. Ale zrobię wyjątek – nie musisz tego komentarza nawet publikować.

      Spójrz, coś jest na rzeczy, o tym samym pisałem dwa dni temu: http://www.stillness.pl/latanie-i-upadanie/

      To jest maleńka strona, prowadzona przeze mnie – dla mnie. Dlatego cieszy mnie, że to samo pojawia się i tutaj, w miejscu, które czytają tysiące, dziesiątki tysięcy. Ty docierasz do ludzi, niech ułamek pojmie o czym piszesz – Wszechświat to zauważy. Ale co jest na rzeczy, synchroniczność to sprawa warta zauważenia zawsze. 🙂

      1. Emanuela Urtica 25 maja 2017 o 17:03

        Bardzo przyjemny wpis. <3

        1. stillness.pl 25 maja 2017 o 18:23

          Cóż, bo o to chodzi. Żeby mówić. W końcu ktoś usłyszy. I nawet jeśli będą to ze dwie osoby – to i tak warto. Tym bardziej, że im więcej nas mówi o tym samym, tak samo i w ten sam sposób, tym głośniej brzmi nasz głos. I jeśli wielu, mówi to samo, to kilku być może uzna, że coś w tym jest. To tylko mały kamyczek, ale właśnie od takich zaczyna się lawina. Miłego dnia. 🙂

    7. Malina 25 maja 2017 o 17:50

      Gosialavenda, o tym wszystkim co wymieniłam w nawiasie-wiem, w sensie żeby tego unikać. Chodziło mi czy jest coś jeszcze ? Pepsi ?

    8. Niki 25 maja 2017 o 19:13

      Ach tak! A więc u mnie działa sztuka pozytywnych rozwiązań 🙂 albo podciągania się na linie z przepaści, czyli że bez oszukiwania się, że jest dobrze kiedy się sypie. Trochę się dołuję, opieprzam troszeczkę za to że dałam się sobie podejść, wkręcić, ale aby nie za bardzo się poniżyć, potem zauważam wpadnięcie w pułapkę i potrzebę szybkiego wydostania się z dołka, analizuję sytuację, akceptuję ten stan w który wpadłam, bo jest mi to doświadczenie potrzebne przecież do mobilizacji sił, w takim stanie upadku motywuję się skuteczniej, wojowniczka nie może sobie pozwolić na zbyt długie pozostawanie w przepaści, uruchamiam pokłady mocy i wtedy włączam mechanizm szukania właściwego rozwiązania z trudnej sytuacji.
      Od paru lat łapię się na tym, że nawet lubię wkręcać sobie negatywy, czarne wizje, kiedy jest spokojnie nic złego się nie dzieje, bo to zbyt łatwe nie ma o co walczyć, a i też kiedy stałoby się coś złego, wtenczas umiałabym szybko zareagować i wyjść z tego, naprawić sytuację, naprawić mój świat.

      Ano właśnie, a’propos – Kiedy chce Ci się płakać, każą Ci śpiewać – albo śmiać się. Można. Ale po co. I co to da. Płacz wcześniej czy później wróci, bo dusza nie została oczyszczona, a taką rolę spełniają łzy. Należy właśnie przyjąć tę melancholię, smutek i przerabiać ten stan, te emocje. Zamiast komedii i żywiołowej radosnej muzyki – smutne ballady, liryczne melodie, trzeba wejść w tę częstotliwość, te wibracje, otworzyć drzwi w sobie, pozwolić smutkom odejść bez zatrzymywania. Kiedyś już o tym wspomniałam i nadal nie pamiętam gdzie o tym przeczytałam.

      1. Emanuela Urtica 26 maja 2017 o 08:51

        Wkręcanie się w negatywy, w myślenie, we wspominki, w pisanie scenariuszy w ogóle, to sztuczki ego, żeby trudniej było Ci być w tu i teraz i rozkoszować się chwilą.
        To w końcu odpadnie. <3
        Wysyłam tony uśmiechu na trudne chwile.

        1. Niki 27 maja 2017 o 21:21

          Wszystko pod kontrolą, kochana! 😀 dzięki i myślisz, że dam sobie wyrwać te scenariusze, albo że same odpadną? no way! te wizje to trening, one muszą się pojawiać, sa wpisane w moją naturę, wtenczas jest o co walczyć, tak właśnie działam

    9. Aga 25 maja 2017 o 20:27

      Na TEDzie podczas jakiegoś wykładu usłyszałam, że naukowcy udowodnili, że nasza postawa tez powoduje emocje tzn.np. nie tylko uciekasz bo się boisz, ale też boisz się bo uciekasz. Czyli wynika z tego, że jednak „dobra mina do złej gry” się opłaca. Natomiast z tego artykułu wynika, że nie. Trochę to pogmatwane.

      1. Emanuela Urtica 26 maja 2017 o 08:24

        Bo sedno tkwi w tym, że pozytywne podejście jest dobre, bo pozytywne podejście oznacza poddawanie się temu co się dzieje (nie w sensie kapitulacji), zrozumienie swojego stanu i przekonanie, że uniwers Ci sprzyja i wtedy nie ważne czy uciekasz. Natomiast pozytywne myślenie zabija naturalne mechanizmy, ucieczka to dobry przykład, bo to mechanizm i naturalne, że łączy się ze strachem, bo wtedy uaktywnia się adekwatny mechanizm. Wmawianie sobie, że jest dobrze, kiedy jest źle, że nie ma się czego bać, kiedy grozi Ci zagrożenie, usypia Twoją wewnętrzną mądrość, ale budzi ego, bo myślisz więcej niż wymaga tego sytuacja, a przecież wystarcza się temu poddać i wszystko schodzi na właściwy tor.
        To nie znaczy, że cierpiąc masz skupiać się na cierpieniu. To znaczy, że masz je obserwować, masz dać mu przejść przez swoje ciało i dać tej skumulowanej energii je opuścić, zamiast trzymać je w sobie.
        Ściskam!

    10. Anuka 25 maja 2017 o 20:29

      Od Osho: „Jam jest”. I tyle w temacie. Dziękuję za ten wspaniały, krzepiący, dobrze wibrujący wpis! 🙂

      1. Emanuela Urtica 26 maja 2017 o 08:16

        Dziękuję za dobrą energię. <3

    11. Madzia 25 maja 2017 o 21:23

      No wreszcie !!!!!!!!! cudownie proste ,prawdziwe ,inspirujące !!!!!! Kocham was tu bardzo !!!!!! I dziękuje pięknie tobie Olivio również wspaniały wpis !!!!!!

      1. Olivia 25 maja 2017 o 22:26

        <3

      2. Emanuela Urtica 26 maja 2017 o 08:16

        Ja też Wam dziękuję i cieszę się, że możemy dzielić się nawzajem swoimi przemyśleniami. <3

    12. Carrie 25 maja 2017 o 22:28

      Tekst
      Jedyny cud prawdziwy to jest tu i teraz …

      1. Emanuela Urtica 26 maja 2017 o 08:15

        Dokładnie tak. <3

    13. goro2688 25 maja 2017 o 23:17

      Siema jak z innej beczki, mianowicie czy mogę przyjąć 3 razy dziennie shape shake? mam problemy z dobiciem białka i szukam jakiejś drogi…z góry dzięki za odpowiedz, pozdro.

      1. Pepsi Eliot 26 maja 2017 o 07:47

        możesz, ale pod warunkiem, że sporo ważysz, a drugi warunek to taki, że musisz jeszcze bardziej się nawadniać, to teraz będzie 78 gramów idealnego białka, bardzo szybko i łatwo wchłanialnego, bez strat

    14. freakout 27 maja 2017 o 00:40

      ostatnimi czasy przekonałem się na własnej skórze jak wielkim przekleństwem jest pułapka pozytywnego myślenia w momencie kiedy od dłuższego czasu w życiu nic nie wychodzi 🙂 kasy brak, jakiejkolwiek niezależności w życiu brak, 30-tka klepie już po plecach i jedynym pozytywem jest tylko w miarę dobre zdrowie… dałem się złapać na te wszystkie sztuczki z czakrami, pisaniem celów życiowych, pozytywnym myśleniem, itd. i zrobił mi się w głowie jeszcze większy bajzel niż miałem 🙂 i jest to o tyle złe że teraz to wszystko wychodzi – każda negatywna emocja, a raczej cały nagromadzony negatywizm który przeplata się z jakimiś złudnymi nadziejami na lepsze jutro… ale nie walczę z tym bo wiem że nie ma to sensu, daję temu swobodnie przepłynąć nie licząc się z konsekwencjami, bo miałem ich już w życiu sporo i kolejne raczej nie zrobią mi różnicy 😉 sorry że takim pesymizmem zajechałem, ale musiałem gdzieś to z siebie wyrzucić…

      1. Pepsi Eliot 27 maja 2017 o 08:57

        dobrze, że napisałeś, wysyłam Ci energię <3

        1. freakout 27 maja 2017 o 18:13

          dziękuję <3

    15. Sylwia 27 maja 2017 o 08:31

      Pepsi ten artykuł jest w punkt! Od a do z się z nim zgadzam i już wiem czemu tak hasło „pozytywne myslenie” mnie wkurzalo aż do czerwoności! Mam swoją harmonię wewnętrzną i ten artykuł mi to uświadomił ale nigdy o tym nie czytałam w taki sposób. Wolę „realizm” i trzeźwy osąd sytuacji i szukanie rozwiązania problemów:-)
      Pozdrawiam Sylwia

      1. Pepsi Eliot 27 maja 2017 o 08:55

        to art Emanueli, ale cieszę się <3

        1. Sylwia 27 maja 2017 o 12:45

          Tak wiem ale miło że oprócz swojej bogatej wiedzy jesteś wszechstronna i udostepniasz inne wartościowe treści: -*

    16. praktycznezycie 27 maja 2017 o 09:35

      Nie jestem fanem pozytywnego myślenia ani negatywnego, wszystko fajnie ale w teorii, bo w praktyce tak kolorowo już nie jest. Piszesz żeby się nie oszukiwać ale w praktyce się nie da. Piszesz o akceptacji i to jest jest faktycznie kluczowe. Żeby patrzeć bez oceniania na życie ale musimy sobie zdawać sprawę że tak jak nie mam dwóch równych połówek w praktyce tak nie da się nie myśleć pozytywnie ani negatywnie bo wtedy byśmy już nie byli ludźmi tylko maszynami bez uczuć. Brakuje mi na końcu podsumowania, w którym by było napisane, że jak już musisz się oszukiwać to oszukuj się pozytywnie a nie negatywnie, bo część ludzie może ten artykuł zrozumieć opacznie i tak samo się będą frustrować jak Ci od pozytywnego myślenia jak się okaże że nie da się nie myśleć ani pozytywnie ani negatywnie.

      Ja osobiście jestem fanem bardziej praktycznego życia niż takiego teoretyzowania, bo jak się później okazuje w praktyce to to co w teorii tak ładnie grało w praktyce już nie bardzo się sprawdza albo nie da się zastosować.

      1. Pepsi Eliot 27 maja 2017 o 10:34

        praktyczny spamik, ale spoko

    17. praktycznezycie 28 maja 2017 o 21:49

      Co masz na myśli? Dlaczego uważasz, że mój komentarz jest spamem, bo się nie zgadzam Osho?

      1. Pepsi Eliot 28 maja 2017 o 22:29

        nie

    18. margaretq 29 maja 2017 o 20:49

      Pozytywne myślenie szkodzi tak samo, jak negatywne, bo ogólnie nadmiar myśli szkodzi. Czy tak?

    19. Ewa 24 czerwca 2017 o 20:44

      Artykuł-„cycuś”,że tak powiem frywolnie.I dalej podeprę się ulubionym cytatem:”…od myślenia to tylko głowa boli”.Pawlak w „Samych swoich”.
      Nie miałam dostępu do neta i teraz czytam-nadrabiając zaległości.Dlatego tak późnawe/hi,hi/komentarze.Cmok!

      1. Pepsi Eliot 24 czerwca 2017 o 23:03

        cmok:)

    Dodaj komentarz