logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
online
55 419 486

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dlaczego współczesna medycyna nie może pozwolić wyleczyć Cię z raka?

    5Dlaczego współczesna medycyna nie może pozwolić wyleczyć Cię z raka?
    Czyli jak żywność, zioła, i suplementy bardziej skutecznie i o wiele bezpieczniej zabijają raka.

    Jolusia,

    Wyobraź sobie, że rozbija się samolot wysoce komercyjnych linii lotniczych i ginie kilkadziesiąt osób. Możesz być pewien, że w każdej większej gazecie ukaże się adekwatny nagłówek.

    Tymczasem każdego dnia mamy na świecie masę takich samolotów rozbijających się co dzień, wiozących na pokładzie chorych na raka. Każdego dnia i roku coraz więcej.

    Zachodnia medycyna z jakiegoś powodu nie przybliżyła się do znalezienia lekarstwa na raka, podczas, gdy on sam rozrósł się do ogólnoświatowej epidemii. 

    Statystyki mówią same za siebie:

             Na początku 1900, jedna na 20 osób chorowała na raka
             W 1940 roku, jedna na 16 osób
             W 1970 roku, była to już jedna na 10
             Dziś jest to jedna na trzy osoby!

    Jeśli ogólny współczynnik zgonów spada, czyli, że żyjemy dłużej, dlaczego liczba zachorowań na raka wciąż rośnie? Odpowiedź jest prosta:

    40-lat „wojny z rakiem” było farsą.

    Epidemia raka to spełnienie marzeń Wielkiej Farmacji, a jej wielki wpływ na medycynę alopatyczną zrobił taki mętlik w saganach medyków, że obecnie już całkiem nieświadomie popularyzują z zapartym tchem tę ideologię.

    Każdy medyk ma na podorędziu grubą książkę, w której drobnym maczkiem spisana jest ściągawka co do polecanych pacjentom chemikaliów. Medyk wierzy.

    Proszę zrozumieć, że rak to tak wielki biznes, że się to w saganie szaraków nie mieści. Jest to biznes, który celowo i z premedytacją zlewa, w sensie spuszcza po brzytwie, naturalne strategie do walki z rakiem, z banalnego powodu, że nie ma w tym interesu na patentową wyłączność.

    Z kolei ogromny hajs wlewa w nieprawdopodobnie kijowe terapie ile się da, rozciągnięte w czasie, zamiast po prostu w jego zapobieganie, lub faktyczne leczenie.

    Dlaczego mieliby strzelać do złotego cielca srającego ogromnym pie?

    O wiele lepiej jest zachować jak najdłuższe działanie stale oliwionej maszyny, a to chemioterapią, radioterapią, oraz innymi procedurami diagnostycznymi i zabiegami.

    Typowy pacjent chory na raka w USA przysparza circa 50 000 dolarów farmacji. W Polsce nie wiem dokładnie, ale przykładowy cykl chemii Flex, kosztuje nas, czyli podatników, bo przecież nie idzie z jakiegoś wyimaginowanego majątku państwowego, ponad 20 000 tysięcy złotych.

    Ale wiadomo, że na tym często się nie kończy, czyli można wysnuć przypuszczenie, że jest to koszt 20 000 dolarów.   

    Czy przemysł rakowy, byłby bity po ciemieniu, żeby jakoś skrócić ten proceder?

    Albo w ogóle go zamienić, na niewspółmiernie tańsze metody alternatywne, do tego zwykle, nie niosące ze sobą pożądanych skutków ubocznych, na których też można nieźle zarobić? Nie mówię już o zapobieganiu raka, bo to jakby chcieć stracić pracę, będąc jedynym żywicielem wielodzietnej rodziny.

    Koszmar

    Wydaje się sensowne i logiczne, dla każdego, kto liznął trochę marketingu, że raz, dobrze jest utrzymać stały strumień pacjentów chorych na raka, w związku z czym profilaktyka faktycznie pozwalająca eliminować chorobę, zupełnie odpada, a dwa, aby chorzy byli jak najdłużej chorzy. Też jest git.

    Najlepiej jakieś 5 lat, bo wtedy uznaje się ich za wyleczonych, więc jakby co, statystyki wyglądają nieźle.

    Jak do tego doszło, że taki potwór znalazł akceptację społeczną?

    Gdy smok wawelski szamał dziewice, wielu śmiałków starało się go zgładzić, aż szewczyk dratewka zrobił to podstępem, ale za obopólnym przyzwoleniem. Tymczasem publika, przyszli i teraźniejsi klienci medycyny alopatycznej, wielbi tego potwora i nie ma ogólnego przyzwolenia na jakieś do potwora animozje.

    Bowiem wszystko zadziało się dawno temu, a dzięki genialnej strategii obrosło historią do tego stopnia, że fałsz w założeniu, brany jest za prawdę. Mamy zdemolowane sagany.

    Kto to są właściciele wielkich firm farmaceutycznych?

    To są międzynarodowe banki, które zdobyły kontrolę nad systemem edukacji medycznej ponad 100 lat temu.
    To banki/wielka farmacja dała dotację na American Medical Association AMA i wiodące uczelnie medyczne w zamian za wpuszczenie ich na pokład i możliwość kontrolowania polityki. I to nie był żaden abordaż, to było po prostu sprzedanie się. Nie, że od razu kurewstwo, ale zaprzedanie duszy diabłu. 

    A potem już poleciało jak po równi pochyłej.

    Praktyki medyczne są pod ścisłą kontrolą państwa, które nawet nie wie, że niczym nie zawiaduje, w jednym wielkim bajorze cichociemnych lobbystów.

    A wszystkiemu przyświeca nie wypowiedziane hasło nakręcające ten biznes:

    „Nie waż się leczyć każdego!”

    Pomimo ogromnych sum pieniędzy wykładanych na badania nad rakiem, obecnie dwóch na trzech pacjentów chorych na raka umrze w ciągu pięciu lat od daty otrzymania całości lub części standardowego leczenia, czyli chirurgii, radioterapii i chemioterapii.

    To nikogo nie powinno dziwić, gdy weźmiemy pod uwagę, że dwie z tych trzech metod są same w sobie rakotwórcze. Jedno z badań ujawnia, że jakieś korzyści z chemioterapii może wyciągać jedna na 20 osób ją przyjmujących.

    Tymczasem w ciągu ostatnich stu lat spora liczba naturalnych metod leczenia raka została opracowana i stosowana z powodzeniem w leczeniu pacjentów na całym świecie.

    Jednak każda z tych metod, bez wyjątku, została gwałtownie dyskontowana, wyciszana i wepchnięta pod dywan przez monopol medyczny. Lekarze i naukowcy, którzy poświęcili się tym badaniom byli atakowani, separowani moralnie, ośmieszani, niekiedy wsadzani do więzienia, a najczęściej profesjonalnie zniszczeni. Tylko dlatego, że ośmielili się przeciwstawić odgórnie zatwierdzonemu stanowisku medycznemu.

     Wiarygodność medyczna jest obecnie taka, że słowo „szarlatan” oznacza, nie koniecznie „tumana, ziołożera, ciemniaka, idiotę”, ale „konkurencję”, a tego się nie wybacza.

    Prawie wszystkie naturalne metody zapobiegawcze, jak i leczące spotykają się z masowym sprzeciwem przemysłu farmaceutycznego i medycznego.

    Firmy farmaceutyczne nie są zainteresowane czynnikiem naturalnym, bowiem wiąże się on z niemożnością opatentowania rzeczy, a to koliduje ze strumieniem, co ja piszę, rzeką Nilem dochodów. Niestety firmy farmaceutyczne mają swoje macki wszędzie, dlatego lobbowanie takiego stanowiska odgórnie przychodzi im z łatwością.

    Na podstawie wiedzy ludzi, których cenię i od których się uczę przedstawiam kilka topowych strategii mających wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka. Bowiem jak się Burżuazja domyśla, jest znacznie łatwiej zapobiegać niż go leczyć.

    Moje 8 topowych, kolejnych, strategii w profilaktyce raka

    Odradzam czekanie na nieprzyjemną diagnozę, za to doradzam zabranie się za siebie już.

    Będę rodzić. Kiedy? Teraz. 

    Wierzę, że można praktycznie wyeliminować ryzyko zachorowania na raka i przewlekłej choroby i radykalnie zwiększyć swoje szanse na pokonanie raka, jakby się go miało tymi prostymi strategiami.

    Dzisiaj świadomie pominę, te wszystkie rzeczy szalenie ważne w profilaktyce antynowotworowej o, których pisałam już nie raz, jak jedzenie co najmniej połowę potraw na surowo, unikania smażonego i rozgotowanego, chemii w szamie, pestycydów, GMO, cukru rafinowanego, fruktozy kukurydzianej i innej przetworzonej, mammografii i innego promieniowania, omegi-6 w większej ilości niż omegi-3, metali ciężkich, nadmiernego spożycia białka, czyli większego niż 1g na kilogram masy, no i nie będę pisała o bieganiu, czy innych ćwiczeniach, w tym treningu interwałowym o wysokiej częstotliwości, ważnych priorytetach przy zapobieganiu i leczeniu raka. Nie napiszę ponownie o jodzie. Nie napiszę, też o szalenie istotnych naturalnych probiotykach.

    Ale skupię się na pewnych konkretach, o których pisałam stosunkowo mało, a o niektórych być może wcale:

    A więc, 8 prostych strategii do eliminowania ryzyka zachorowania na raka

    1
    Szamka

    Wszystko sprowadza się do stosowania w naszej diecie pożywienia o właściwościach anty-angiogenetycznych, czego rak bardzo nie lubi.

    Dieta składająca się z różnych surowych, świeżych i organicznych warzyw jest najlepszą profilaktyką, a także potencjalnym lekarstwem na raka, w zależności od tego jak daleko posunął się rak i jak łatwo organizm może prawidłowo trawić i przyswajać składniki odżywcze.

    Jagody, winogrona, brokuły, brukselka, zielone warzywa, w tym jarmuż, trawy, awokado, czerwona i żółta papryka, czerwona kapusta, mniszek lekarski, buraki, marchewka, i o wiele więcej żywności, co wielokrotnie naukowo dowiedziono nie tylko zapobiegają, ale także potrafią zniszczyć komórki nowotworowe.

    Jeśli zrobiliśmy badania, to przy odpowiedniej diecie okazałoby się, że każdy produkt, który zjadamy ma właściwości przeciwnowotworowe, czyli zwalcza, lub zapobiega rakom. To jest doskonałe info.

    Szkoda więc, że współczesne diety nie zawierają wiele surowych, świeżych i organicznych produktów. Jednak w przypadku zagrożenia i profilaktycznie tylko to trzeba jeść.

    2
    Zioła i przyprawy

    Czosnek, oregano, goździki, pieprz cayenne, cynamon, imbir, co wykazano w wielu badaniach służą do walki z rakiem.

    Gdy robisz sobie dużą sałatkę ze świeżych produktów, to gdy jeszcze dorzucisz takie przyprawy i zioła, to zadziałają synergistycznie. Jednym słowem, czosnek i oregano zadziała mocniej z bukietem warzyw, a kombinacja kurkumy i pieprzu jest potężnym duetem do zabijania raka.

    Wiele badań potwierdziło niesamowite właściwości kurkumy, znacznie przewyższające wiele farmaceutyków do walki z rakiem i innymi chorobami.

    Jedynym problemem z kurkumą, jest taki, że ten najkorzystniejszy efekt prozdrowotny z kurkumy jest trudny do zaczerpnięcia przez organizm. Czarny pieprz zawiera Piperynę, związek chemiczny o silnym działaniu antyoksydacyjnym.

    I okazuje się, że dopiero pieprz razem z kurkumą pozwala organizmowi wchłonąć więcej dobra z kurkumy. Raporty mówią o wzroście nawet o 2000%. To nie przypadkowo, że dwa podstawowe składniki curry, to pieprz i kurkuma. 

    Tak samo doskonale i synergistycznie w walce z rakiem działa połączenie imbiru z cynamonem 

    3
    Witamina D3

    Pisałam wiadomo, ale teraz tylko podam liczby wg dr. Mercoli 

    Można zmniejszyć o połowę ryzyko zachorowania na raka jedynie optymalizując poziom witaminy D.

    Odpowiednia ekspozycja na słońce, albo suplementacja Witaminą D3 TiB ma nam po badaniu 25(OH) D w surowicy krwi dać wynik oscylujący na stałym poziomie 50-70 ng / ml

    Ale jeżeli pacjent jest już leczony na raka, to optymalne korzyści wyciągnie dla siebie, gdy poziom ten będzie wynosił 80-90 ng / ml.

    Jednocześnie należy uzupełniać bardzo powszechne niedobory Witaminy K2

    Przypominam, że świetną opcją jest witamina Witamina D3 + K2 TiB do ssania, na którą znowu czekamy, gdyż dostawa ze Stanów z zeszłego tygodnia rozeszła się natychmiast. Teraz będzie dużo większa.

    4
    Antyoksydanty, suplementy ziołowe, witaminy i minerały

    Teoretycznie wszystko co jest Ci potrzebne powinieneś pobrać z idealnego pożywienia. Ale okazuje się, że ani ono nie jest idealne, ani Ty nie przyswajasz idealnie.
    Oprzyj swoją dietę na najlepszym pożywieniu, w tym musi się w nim znaleźć dzika róża, bardzo dobrą opcją jest suplement witamina Witamina C 1000+ więcej TiB , oczywiście lewoskrętny kwas L-askorbinowy, naturalny spowalniacz uwalniania się kwasu, dlatego proszek z allegro raczej nie spełni tej funkcji, oraz właśnie dzika róża, acerola inne też świetne. W pożywieniu musi znaleźć się chlorella, najlepiej This is Bio, bo wiem jaka jest i ją pożeram, oraz tarta skórka z organicznej cytryny.

    Acai Berry TiB, bardzo silny antyoksydant.

    Istnieje mnóstwo ziołowych nalewek, wyciągów, i innych dodatków, zabijających komórki nowotworowe.

    Echinacea, olej z oregano, olejek goździkowy, goldenseal, berberys, Astragalus, pau d’arco, koniczyna czerwona i jarmułka właśnie do nich należą.

    Już niedługo, wszystkie te produkty i o wiele więcej będą do kupienia w sklepie This is Bio, ponieważ chcę je mieć wszystkie pod ręką.

    5
    Piołun

    Osobny akapit poświęcę piołunowi, którego pochodna Artemesinin, w obecności żelaza jest w stanie zabić w ciągu 24 godzin 98% komórek nowotworowych.

    Piołun jest częstym i mocnym środkiem do zwalczania przerostu candidy i pasożytów. Piołun, a dokładniej Wormwood ekstrakt zabija komórki nowotworowe.

    Właśnie bardzo silne działanie anty angiogenetyczne ma Artemisinin, który jest też polecany przy Boleriozie.

    Komórki raka piersi mają wysoki poziom żelaza. Gdy Artemesinin wyczuwa te wyższe niż normalne poziomy żelaza, niszczy komórki nowotworowe z niewielkim uszkodzeniem sąsiednich zdrowych komórek.

    Stanowi więc ziołową maszynę do zabijania 98% komórek raka piersi w czasie krótszym niż jeden dzień.

    Tabletki Artemesininu stosuje się również do walce z malarią, co ciekawe z tego samego powodu, gdyż pasożyt, który wywołuje malarię jest odpowiedzialny za wzrost poziomu żelaza w zainfekowanych komórkach.

    Ekstrakt Wormwood jest znany jako jedno z najlepszych ziół do zabijania wielu pasożytów. Ma właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze. Niech żyje piołun.

    6
    Świetna formuła odżywcza, dodatkowo o silnych właściwościach oczyszczających i antynowotworowych

    Obecnie w sklepie This is Bio  nie można jeszcze kupić wszystkich do niej ingredientów, ale polecam ją, bowiem bardzo cenię docenta doktora naturopatę Shillingtona, który jest jej propagatorem:

    Bierzemy organiczne:
    część oznacza objętość, a nie masę w tym przypadku

    1 część sproszkowanej trawy lucerny
    1 część sproszkowanej trawy jęczmienia (najlepiej This is Bio 100% organik)
    1 część sproszkowanej trawy pszenicy (najlepiej This is Bio 100% organik)
    1 część Norweskich Fioletowych sproszkowanych wodorostów (mogą być inne w proszku)
    1 część sproszkowanego korzenia buraków
    1 część sproszkowanych liści szpinaku
    1 część sproszkowanych owoców dzikiej róży
    1 część sproszkowanej skórki z pomarańczy
    1 część sproszkowanej skórki z cytryny
    1 część sproszkowanego Astragalus’a
    1,5 części sproszkowanej Spiruliny (najlepiej This is Bio 100% organik)
    1,5 części sproszkowanej Chlorelli (najlepiej This is Bio 100% organik, jeszcze nie ma, ale wkrótce będzie)
    5 części Płatków Drożdżowych, z drożdży nieaktywnych, żeby można było bezpiecznie rzecz użyć przy Candidzie i innych zakażeniach grzybiczych
    5 części sproszkowanych drożdży, tak samo jak wyżej, mają być Saccharomyces cerevisiae, czyli nieaktywne

    Mieszaj dokładnie, a przy mieszaniu uważaj, bo wszystko lubi fruwać i może podrażnić kichawę, najlepiej założyć bandankę, może wyjść do patio, gdy nie wieje, aby łatwiej usunąć bałagan.

    Przyjmuj 1, lub 2 łyżeczki dziennie z jakimkolwiek przyjaznym płynem.
    Gdy na razie nie masz do tego wszystkiego cierpliwości, proponuje doskonały 4 Greens 100% organik This is Bio, po kwarcie spiruliny, chlorelli, trawy jęczmiennej i pszenicznej. Wypas.

    7
    Greens & Fruits TiB

    Doskonały produkt minerałowo-witaminowy, o długim jak litania składzie, bowiem zawierający 50 różnych ekstraktów z owoców, warzyw i ziół, który niejedną podupadłą odporność bardzo wzmocnił. Na przykład moją.

    8
    Witamina B12 TiB

    bez komentarza, bo po co, wszystko jasne

    Sporo fragmentów dzisiejszego opowiadania powstało w oparciu o wypowiedzi wielu postępowych mędrców, w tym dr. Mercolę, doc. Shillingtona, oraz Kali Sinclair’a copywriter’a i edytora Organic Lifestyle Magazine.

    Zaznaczam jednakowoż, że nie mogę nikomu niczego radzić, bo nie jestem lekarzem, natomiast wolno mi sprzątać. Ja tu tylko sprzątam.


    Kisssssyyyy
    peps

    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też gałką na to:

    Bieganie zmienia 4000 genów i może leczyć raka

    Hormony, jod, oraz sól z solniczki, czyli wszystko o leczeniu chorobów przewlekłych

    11 alternatywnych terapii leczenia raka, których należy unikać, czyli opinie dr. Ratha

    Jak alternatywna terapia leczenia raka jest najlepsza, czyli poznajemy doktora Ratha

    Ile jest warte 85 pestek moreli dziennie?, odpowiedź brzmi – życie

    Jak działa unikalny system biodostępności Liposomalu C

    9 pokarmów, popartych badaniami, kilerów raka

    (Visited 21 459 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 18:45

      Cześć Pepsi!

      Dziękuję za dobrą robotę, którą wykonujesz.
      Piszę do Ciebie, bo zorientowałam się z postów, że czytelnicy proszą Cię o porady w kwestiach zdrowotnych. Chciałabym zaoferować tutaj swoją pomoc i gotowość dzielenia się swoimi doświadczeniami z innymi czytelnikami bloga.
      Mam 33 lata, a oprócz tego mam także czerniaka. To znaczy, mam go najprawdopodobniej, znamię spełnia kryteria ABCDE. W alopacji, do stuprocentowego potwierdzenia diagnozy dermatologa potrzebne są albo biopsja albo wycięcie znamienia i zbadanie go. Nie zdecydowałam się na te zabiegi, ponieważ niosą ze sobą ryzyko rozprzestrzenienia nowotworu, a wycięcie znamienia absolutnie nie oznacza wyleczenia. Widzę to u znajomej, która od dziesięciu lat daje się kroić w coraz to innych miejscach, a choroba nie ustępuje. Pokazuje to, jak naiwny jest taki sposób „leczenia”. Przecież znamię to chyba najmniejszy problem w całej tej chorobie, która jest po prostu rozstrojem organizmu.
      Poddałam się terapii „alternatywnej” stanowiącej miks wielu działań: dieta (z grubsza: bez glutenu, kazeiny i cukru, ale na takiej diecie i tak byłam już wcześniej), kontrowersyjny MMS, suplementy (chlorella, colostrum, kwas kaprylowy, kwas alfaliponowy, bardzo dużo wit. C wlewanej dożylnie) i homeopatia oraz krzem homeopatyczny (metoda opracowana przez dr. Anatola Rybczyńskiego). Do tego usuwanie toksyn poprzez lewatywy i maszynę „body detox” (moczenie stóp pod lekkim napięciem – wiem, groteskowa sprawa, ale działa i mnie zbawiła od mdłości i bólu głowy) oraz stymulator homeostazy, czyli biorezonans. Opiekuje się mną pani Wiesława Tomczyk z Wrocławia. W powyższy sposób pomogła ona mojej znajomej z guzami na różnych organach i dlatego ja też zdecydowałam się na tę drogę. U znajomej, po 4 miesiącach całkowity zanik guzów potwierdzili onkolodzy, którzy wcześniej wysłali ją na chemię.
      Do metod pani Wiesławy podeszłam z rezerwą. Szczególnie dziwne wydało mi się moczenie stóp, ale także homeopatia. Mam jednak w rodzinie kilka osób, które wyleczyły w ten sposób nowotwory, więc wiedziałam, że jest szansa na zadziałanie terapii.
      Tak jak pisałam, nowotwór to rozstrój całego organizmu, a nie tylko pieprzyk, i dlatego mój organizm jest rozregulowany od dobrych paru lat. Jednym z moich poważnych problemów była bardzo zaburzona gospodarka hormonalna z podejrzeniem guzów na przysadce i nadnerczach. Przez trzy lata żaden specjalista w Warszawie nie był w stanie mi pomóc. Pani Wiesława pomogła mi w pięć miesięcy. Na dzień dzisiejszy nie wiem, czy czerniak jeszcze jest. Za 2 tygodnie mam kontrolę. Z pewnością stwierdzam jednak, że mój organizm wraca do harmonii hormonalnej. To widać i czuć (np. nie mam już wąsów, hehehe). Nie jestem wyznawcą ani homeopatii, ani biorezonansu. Moczenie stóp pod lekkim napięciem brzmi i wygląda śmiesznie, trąci oszustwem. Wiem. Sama się z siebie śmieję. Nie rozumiem tych zjawisk, być może powodują „tylko” efekt placebo, ale te metody jako jedyne mi pomagają. I właśnie dlatego do Ciebie piszę – jako dowód na ich działanie. Nie lubię udzielać się w internecie. Wykonuję zawód zaufania publicznego, działam społecznie w stowarzyszeniach i nie chcę, żeby moi klienci i mieszkańcy mojej wsi czytali o moim raku w internecie – i tak już krążą plotki we wsi. Chciałabym jednak dawać wsparcie osobom, które stoją na początku swojej drogi w leczeniu niekonwencjonalnym. Ja na początku byłam niepewna i trochę przestraszona. Koszmarem była reakcja mojego otoczenia. To była ogromna presja i wylewanie na mnie egocentrycznych pomyj. Nie miałam wsparcia, ludzie potępiali mój wybór („Ty jeszcze się wykończysz na tej diecie! Jaka jesteś chuda, musisz jeść mięso, musisz wyciąć pieprzyk, musisz się dalej badać…blablaba” Moja inna znajoma rzeczywiście się wykończyła po tym, jak onkolodzy radioterapią wyleczyli ją na śmierć. Przy chemioterapii, radioterapii jakoś nikt nie mówi, że się ktoś wykończy. Tutaj „wykończenie się” jest wpisane w terapię.) Ja jestem osobą bardzo niezależną i po prostu starałam się unikać kontaktu z takimi osobami, ale chyba mało jest takich osób jak ja. Dlatego chętnie się podzielę swoją wiedzą i doświadczeniem, jeśli ktoś kiedyś będzie Cię prosił o pomoc. Możesz podać takiej osobie mój adres mailowy.
      Jeszcze ciekawostka: osoby z nowotworami pani Wiesława wyczula na bardzo silne działanie soków z surowych warzyw i owoców (szczególnie burak, marchewka). Radzi aby ich nie nadużywać w trakcie terapii, ponieważ silnie pobudzają organizm do walki z patogenami. Organizm może nie nadążyć z oczyszczaniem się i odprowadzaniem toksyn/patogenów. To potwierdza wielką moc surowizny, patrz Gerson.
      To tyle. Pozdrawiam Cię
      Olga

      1. Jolka 14 stycznia 2015 o 22:25

        Rak to dziwna choroba. Jeżeli chodzi o czerniaka, to mój sąsiad poddał się operacji 10 lat temu i ma się dobrze, po chorobie nie ma sladu. Jego żona z kolei 8 lat temu dowiedziała się, że ma raka macicy(potwierdzony badaniem), ale nic z tym nie robiła i nadal żyje, ma się dobrze, chociaż się nie bada i nie wie jak to teraz wygląda. Moja ciocia również poddała się operacji wycięcia złosliwego guza koło oka (to było prawie 15 lat temu) i również poza blizną po chorobie nie ma sladu. Mam też znajomego, który poddał się operacji wycięcia guza przewodu pokarmowego, jednak chirurdzy jak go otworzyli to stwierdzili, że czego takiego jeszcze nie widzieli( nie dali rady wyciąć)i z powrotem zaszyli. Miał proponowaną chemię, ale się nie zgodził. NIe bada się. Minął już rok od diagnozy. Razem z żoną i córką stosują przeróżne metody naturalne. Naprawdę wywrócili swoje życie do góry nogami. On czuje się raz lepiej, raz gorzej. Jednak cały czas żyje. Dawali mu 2 miesiące. Natomiast syn listonosza z mojej okolicy zmarł na białaczkę, pomimo stosowanego”leczenia” czyli chemioterapii:(

        A tak w ogóle słyszałam, że swietne rezultaty daje olej z konopii indyjskiej. Tak m.in. wyleczono tę małą dziewczynkę https://www.facebook.com/BraveMyKayla?fref=ts.

        Albo tutaj inna osoba z polski https://www.facebook.com/photo.php?fbid=416338655191569&set=a.107788279379943.17986.100004463132247&type=1&fref=nf

        Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale musiałam, a mam mało czasu:)

        Pepsi jestes cudowna:)

      2. Gocha 15 stycznia 2015 o 08:35

        Dobrze że Pani nie wycieła pieprzyka i szuka innych metod,mój szwagier popełnił bład i to zrobil, niestety nie ma go juz z nami…

      3. Jan 22 lutego 2017 o 00:15

        kochana Pani, KOCHANY PAN BÓG pisze, że najlepszym źródłem witaminy D jest KAWA! proszę nie propagować ekspozycji na Śłońce bo to jest szkodliwe. czy nie myślała Pani dlaczego Murzyni się nie ugotują? Bo diabeł kłamie, a kolor czarny nie absorbuje promieni, ale nie pozwala im wniknąć. Promieniowanie jest szkodliwe!
        Proszę także nie propagować ruchu. Całkowicie wystarczy jak człowiek się trochę porozciąga. Inny ruch prowadzi do zmęczenia, picia zatrutej wody diabła i jedzenia także zatrutego. Obecna cywilizacja ma na celu tylko jedno: ZABICIE CZŁOWIEKA! szakrę splotu słonecznego może odblokować TYLKO KOCHANY PAN BÓG! Inaczej Pani nie będzie szczęśliwa! A leki na raka działają tylko na dzieci BOŻE! Jak być blisko KOCHANEGO PANA BOGA? nie przesiadywać w kościele. Codziennie 3 razy się modlić w samotności przed obrazem lub krzyżem oraz przed posiłkami – powinien być JEDEN POSIŁEK DZIENNIE. Jak Pani chcę, mam napisanych wiele wskazówek i rozmyśleń. TAK NAPRAWDĘ TO WSZYSTKO PISZE KOCHANY PAN BÓG! I mnie skierował na Pani stronę…
        Pozdrawiam

    2. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 18:46

      Olgo też Cię pozdrawiam & ściskam

    3. Dave 14 stycznia 2015 o 19:45

      W pełni się zgadzam 🙂 przecież niektórą chemię podają w rękawiczkach bo można sobie ręce poparzyć a wlewają to ludziom w żyły….
      w tych sposobach skupiłas się tylko na diecie, ale co najmniej równie ważne są:
      1. brak permamentnego stresu, zdrowa psychika, wewnętrzny spokój, nie chowanie urazy (podobno mocny stymulator raka) czyli – umiejętność wybaczania, akceptacja i kochanie siebie samego (nie rozumieć dosłownie, hehe 🙂 ), dużo miłości i pozytywnego myślenia, rozwój duchowy, świadome życie w chwili obecnej (tu i teraz), wolność, radość, kontakt z naturą, medytacje itp
      2. oraz wiadomo takie rzeczy jak prawidłowe oddychanie, ruch, rebirhting – oddychanie cyrkulacyjne (czyli wszystko co natlenia nasze tkanki i rak nie ma jak sie rozwijać) 🙂

      1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 20:17

        Tu i teraz to dla mnie stek nieżyciowych bzdur

        1. Dave 14 stycznia 2015 o 21:14

          Ja dopiero od niedawna zainteresowałem się Eckhart Tolle , wcześniej raczej Chopra, Sisson i Osho, więc jeszcze nie rozkminiłem dokładnie ale wg mnie pozwala lepiej żyć i docenić każdą chwilę i otaczający świat, przyrodę, zachwycić się tym czy tamtym, patrzeć i żyć uważnie a nie bezmyślnie w natłoku zdarzeń i zmartwień i może życie wtedy tak nie umyka w pośpiechu. Ale szanuję Pepsi twoją opinię 🙂
          Do powyższej listy w sumie dorzuciłbym jeszcze jakieś regularne kuracje oczyszczające, tak z raz w roku chociaż, bo chemię tak czy siak połykamy lub wdychamy, chociaż przy naprawde zdrowym odżywianiu może się to okazać zbędne

          1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 21:37

            j jestem za zwykłym codziennym oczyszczaniem, oczywiście jeżeli chodzi o profilaktykę http://www.pepsieliot.com/dlaczego-detoks-organizmu-moze-nas-otruc/

            1. Dave 14 stycznia 2015 o 21:58

              Wiem co masz na myśli, hehe ja za bardzo na początku ruszyłem z kopyta i odczułem pewne skutki uboczne, mimo że ostrzegano mnie że trzeba powoli, jednakże stosując rady Małachowa ograniczyłem to re-zatrucie. Bardzo zależało mi na czasie bo moja choroba nie próżnowała a zmiany jakie ona czyni są w zasadzie nieodwracalne. Na szczęście wszystko przebiegło jak trzeba i na ojomie sie nie skończyło hehe.
              Jeszcze co do Eckhart Tolle to muszę przyznać że najbardziej mi służy ostatnio ten brak pośpiechu, nie myślenie o tysiącu rzeczy które muszę jeszcze zrobić, martwienie się na zapas, czuję się lepiej, myślę że to przez spadek hormonów stresu.
              Luisa Hey napisała o mojej byłej chorobie (twardzina) że powoduje ją „Poczucie braku bezpieczeństwa i niepewność. Poczucie podenerwowania i
              zagrożenia. Tworzenie sobie ochrony.” – wypisz wymaluj cały ja. Na początku z przymrużeniem oka czytałem jej książkę, ale jak popatrzę po rodzinie i znajomych to faktycznie coś w tym jest.
              Ostatnio tak sobie napisałem cel bieżący: „Nie analizuj, nie wymyślaj, nie układaj scenariuszy w swojej zapracowanej głowie, żyj chwilą, bądź tu i teraz, a przede wszystkim przestań się ciągle bać bo strach to niszczycielska siła, ufaj opatrzności, rozwijaj siłę ducha i myśl pozytywnie” 🙂

        2. Niki 14 stycznia 2015 o 22:05

          „tu i teraz” ma oznaczać dosłownie umiejętność odczuwania siebie – fizycznie i psychicznie – w tym momencie, czyli obserwację i świadomość swojego życia, uważność, docenianie chwili z całym jej zasobem, wewnętrzny spokój… Tu i teraz to wolność. To umiejętność panowania nad własnymi uczuciami i myślami, kierowania nimi. To świadome zamknięcie drzwi do dramatów z przeszłości, nierozmyślanie w panicznym strachu o nieznanej przyszłości, tylko stwarzanie sprzyjających warunków (tak jak przygotowuje się ziemię pod zasiew) dobrego gruntu dla przyszłych działań, dzięki czemu można sobie stawiać cele, kreślić kształt przyszłości. Ja jeszcze nie do końca to potrafię, wciąż trenuję, wszystko przede mną.

          1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 22:15

            Niki, wiemy, ale jeżeli o mnie chodzi, to nadal uważam, że to nieżyciowy bełkot

    4. Dave 14 stycznia 2015 o 21:04

      Znam człowieka co jest na chemii, teraz już nie bardzo przypomina siebie samego, trudno go poznać, ale podobno guz się trochę zmniejszył, ciekawe co by było jakby zamiast chemii zdecydował się na kompleksowe oczyszczanie organizmu… chyba mało jest takich odważnych, paradoksalnie wychodzi na to że powinna być potrzebna ogromna odwagę żeby brać chemię… chyba po prostu łatwiej jest podążać droga, którą wszyscy podążają i się godzić z konsekwencjami, które większość dotyka niż iść własną drogą i słyszeć dookoła – „co Ty robisz, nie wierz w bajki, nie ma na czekać tylko chemia może Cię teraz uratować” – a jak mimo wszystko oczyszczaniem się nie uda to – „głupi, uwierzył w cudowne opowieści, trzeba było brać chemię a teraz już za późno, wszystko przez ciebie, uparł się i osierocił dzieci”. A jak umrze po chemii co się często dzieje, że chemia prędzej zabija niż rak to nikt sprawy nie robi, dostał raka i umarł, nie jego wina, taki pech tylko. I chyba z tego względu ludzie wolą brać chemię, naświetlać się niż ryzykować że oczyszczaniem może się nie udać i dopiero będzie, nie patrząc w ogóle na statystyki. Np Europejska Akademia Medycyny Ludowej ma 80% skuteczność w leczeniu chorób nieuleczalnych, inna sprawa że pobyt tam to bardzo droga sprawa, ale na ich stronie jest też świetne kompendium oczyszczania organizmu, wiele z tego można przeprowadzić samemu. Myślę, ze nawet po chemii jak ktoś się wyleczy tym ogromnym kosztem, to bez zmiany stylu życia są spore szanse że rak powróci. ot taka refleksja…
      A ta miska Body Detox też uważam że działa, choć też się dziwię jak to może tak przez skórę wyciągać, ale jego działanie i efekty idealnie kolerowały się z moją kuracją, w momencie najgorszego detoksu, gdzięś po miesiącu kuracji oczyszczających i rozpoczęciu suplementacji kwasem Alfa Liponowym, jak mi mroczki latały przed oczami i czasem mało mdlałem, a w obrazie kropli krwi było mnóstwo toksyn to woda w tej misce była prawie czarna, Pani obsługująca stwierdziła że chyba aż takiej to jeszcze nie widziała, teraz jak sobie zapodam to ledwo brązowa się robi (pewnie w większości tylko od reakcji chemicznych) i niewiele brudu i piany widać. Większość ludzi sie z tego urządzonka śmieje, być może te tanie podróbki to faktycznie o kant d… potłuc, tam mają jakąs drogą angielską oryginalną, każdy ma prawo do własnego zdania, ale warto przetestować zanim się wyda z góry opinię 🙂

      1. Romuald 15 stycznia 2015 o 10:18

        Dave, bardzo zainteresowały mnie twoje wypowiedzi, czy mógłbyś podać kontakt do Twojej Pani Dietetyk, mój e-mail: romuald.8@o2.pl

        1. amanito 15 stycznia 2015 o 11:48

          Przyłączam się do prośby -możesz podać namiary tej Pani ?

        2. Dave 15 stycznia 2015 o 20:55

          ok, wysłałem link do ich strony na podanego maila

    5. Teina 14 stycznia 2015 o 21:48

      Eloł. Co sądzisz o diecie dr Dąbrowskiej? Pozdrowienia

    6. atqa 15 stycznia 2015 o 17:00

      Pepsi podaj proszę namiary sklepów stacjonarnych w Warszawie z Twoimi produktami,bo ciężko mi jest się porozumieć z Sin Gluten…za spiru przepłaciłam bo musiałam kupić 230 tab gdyż 410 wogole nie mieli, zaś o chlorelli twierdzili że jest jej brak i dopiero gdzieś w lutym powinna być. 

      Niepoważne to chyba jakieś…

    7. Gosia 15 stycznia 2015 o 20:43

      Pepsi, wiem, że nie jesteś lekarzem i nie możesz radzić. Ale mam prośbę, powiedz,co byś zrobiła w takiej sytuacji. Wczoraj dowiedziałam się, że moja przyjaciółka ma guza oka – złośliwy czerniak. Leczenie polega na tym, że do gałki ocznej podczepia się radioaktywną płytkę (pod warunkiem, że nie ma przerzutów), która ponoć hamuje rozwój nowotworu i unieszkodliwia go. Z tego co mówi pani doktor (bardzo znana okulistka szpitala w Krakowie), ta metoda nie ma wpływu na resztę organizmu. Tak czy inaczej jest duże prawdopodobieństwo utraty wzroku i uratowania życia. Podjęłabyś takie leczenie czy poszła w stronę metod naturalnych? Jeśli tak, to jakich. Od czego byś zaczęła?

    8. mirek 16 stycznia 2015 o 00:54

      Witam szanowną publiczkę. W poniedziałek moja żonka wychodzi ze szpitala po wycięciu raka jelita grubego. Ciekawym jest iż na sali z Nią przebywały kobiety z rakiem piersi- ale niby oficjalnie wyleczone bo …poprzedni rak miał miejsce od pięciu do ośmiu lat temu a to już jest powodem by te panie poprawiły statystykę „wyleczalności” raka. Wszak jeśli w ciągu pięciu lat , rak się nie pojawił to znaczy wyleczone… Zapytałem czy się z tego powodu cieszą – ich wzrok i milczenie powiedziały wszystko. Pepsi- nadmieniłem im o Twoim blogu. Może już czytają? Jeśli tak to pozdrawiam Panie.
      Następną ciekawostką jest to iż z wieloma osobami z personelu onkologii rozmawiałem i poruszałem znane nam tematy .Chemii , radio spekulacji /nie mam odwagi nazwać tego czegoś terapią/ i co ciekawe te osoby PRYWATNIE potwierdzały fakty znane nam . Mało tego. Doskonale orientowały się w zagadnieniach typu- zero cukru, zero glutów /glutenu/ zero chemii itd . itp. Oficjalnie jednak śpiewały znaną nam pieśń. Qrwa – o co tu chodzi? Jest godzina późna i nawaliłem się jak szpak ,z tej radości iż moja kochana żona będzie w domciu a walka się dopiero zaczyna. Mam już wszystkie składniki suplementacji w/g dr. Aleksandry Niedźwieckiej z instytutu Ratha. Mam książkę i wsparcie Jerzego Zięby i lek . Jana Pokrywki mam Pepsi…w tym pozytywnym znaczeniu.
      Myślę że jedną z podstawowych fundamentów walki z rakiem jest uśmiech , humor i przeświadczenie że to jest przejściowy rozstrój organizmu. Niestety mojej żonie dieta oparta na surowych , naturalnych produktach nie za bardzo służy. Próbowaliśmy ale źle się czuje. Może dlatego że ma grupę krwi 0. To ponoć grupa pierwotna i dla niej jest odpowiednia dieta taka jaką uskuteczniali ludzie zanim jeszcze wymyślili rolnictwo. Czyli jedli to co przypełzło natomiast warzywka jadali sezonowo. Przynajmniej w naszym klimacie.

      1. pepsieliot 16 stycznia 2015 o 08:36

        Mirku jestem z Tobą/z Wami, żona,która ma takiego męża będzie ZDROWA , działajcie

      2. Olga 16 stycznia 2015 o 12:09

        Mirku!
        Pierwszy komentarz pod postem jest mój. Przeczytajcie go proszę.
        Sądząc po własnych doświadczeniach, to nie jest tak, że żonie ta dieta nie służy. Prawdopodobnie jest wręcz przeciwnie. Jej organizm się oczyszcza z toksyn, ale nie nadąża z wydalaniem ich, co powoduje ponowne zatrucie przez jelito grube. Tak mi przynajmniej tłumaczyła pani W. Tomczyk, która pomaga mi w leczeniu czerniaka.
        Bardzo pomagają lewatywy i ten magiczny Body Detox. Na początku terapii, kiedy jest silne odtruwanie, nawet 5 lewatyw dziennie. Polecam lewatywy z zielonej kawy (patrz Gerson) albo z kwasem askorbinowym, który rozpuszcza aflatoksyny. Ulga jest niemalże natychmiastowa. Nie rezygnujcie z tej zdrowej diety, tylko wspierajcie ją intensywnym usuwaniem toksyn. Ja stosowałam także kroplówki z witaminy C (dr Zięba).
        Dopóki nie zaczęłam wspomagać organizmu w odtruwaniu, ja też czułam się bardzo źle. Powyższe zabiegi sprawiły, że te skutki uboczne ustały. Kilka dni temu odebrałam wyniki z krwi. Są jak z podręcznika, a więc o niebo lepsze niż chociażby 4 lata temu, kiedy oficjalnie byłam „zdrowa”. Ani lewatywy, ani restrykcyjna dieta (bez śmieciowego jedzenia) na pewno nie spowodowały u mnie żadnego niedożywienia, anemii itp., co mi często zarzucają otyłe osoby obżerające się golonką i bułami. Jest wręcz przeciwnie. Pierwszy raz od wielu lat nie mam niedoboru żelaza i to bez jego suplementacji. Organizm sam zaczął produkować to, co jest mu potrzebne. Jestem zachwycona!
        Tak jak pisałam, mnie bardzo pomogła pani Tomczyk z Poradni Hipokratesa we Wrocławiu.
        Na pewno będzie dobrze. Niech Twoja żona wsłucha się w swoje ciało.
        Jeśli macie jakieś pytania, to Pepsi ma mój adres mailowy i może zechce Wam podać.
        Pozdrawiam Was!

    9. Violetta 23 stycznia 2015 o 10:30

      Droga Pepsi
      Prosze napisz jak zrobic nalewke z pioluna. Pozdrawiam Viola

      1. pepsieliot 23 stycznia 2015 o 11:49

        Violetta kurde flaczek nie wiem, ale coś poszukam, zwykle kupuje się gotową

      2. mirek 23 stycznia 2015 o 16:02

        Bardzo proste. Ja zrywam piołun , obrywam liście i koszyczki kwiatowe. To wszystko pakuję do dużej butelki / szeroookim otworem/ i zalewam spirytusem, Maceruje się to 30 dni .Następnie wylewam uzyskany macerat , cedzę przez gęste sitko i …do buteleczek. Rewelacja na sprawy żołądkowe. Oczywiście można troszkę rozcieńczy do spożycia bo takiego zajzajeru wypić nie sposób ale mój wujek /75/ twierdzi że dodatek wody to profanacja- jak kto woli. Kilka lat temu gębę mi krzywiło ale teraz już nie. Tak samo robię z orzechem włoskim ,miętą propolisem i …co się nawinie.Spirytus to fajny wynalazek

      3. obi 1 kwietnia 2016 o 22:13

        A jak wygląda oczyszczanie u osób z przetoką/stomią (jelito grube jest odłączone, ale niewycięte)

    10. Violetta 25 stycznia 2015 o 19:23

      O , dzieki, w tyrolu tego nie dam rady kupic ,:)

      1. Mirek 25 stycznia 2015 o 19:40

        Myślę że rośnie- to pospolity chwast. Jak większość chwastów – znakomite lekarstw. Teraz testuję RDESTOWIEC. Niesamowita roślinka

    11. Violetta 26 stycznia 2015 o 17:05

      Halo Mirku
      Nie lznalazlam na co i Jak go uzywac. Napisz prosze cos wiecej

      1. Mirek 26 stycznia 2015 o 21:21

        Chorobcia! Nie zrozumiałem Twego pytania. teraz zastanawiam się iż może Tobie chodziło o rdestowca?
        Proszę bardzo
        Słyszałaś może o paradoksie Francuskim ? Źle się ponoć odżywiają a na zawały nie umierają. Dlatego bo chleją dużo wina czerwonego a ono zawiera resweratrol. No więc rdestowiec zawiera go 5000 razy więcej…

        Przetwory z rdestowca są źródłem biopierwiastków: selen, miedź, molibden, mangan, żelazo, cynk. Ziele zawiera fenolokwasy, flawonoidy, chryzofanol, garbniki i kumarynowce.
        Właściwości fitofarmakologiczne. Składniki tej rośliny hamują rozwój grzybów i bakterii chorobotwórczych, hamują rozwój chorób nowotworowych. Są też wymiataczami wolnych rodników, zmniejszają ryzyko powstawania zakrzepów, mają właściwości przeciwmiażdżycowe i przeciwbólowe. Zapobiegają stłuszczeniu i zwłóknieniu nerek, wątroby i serca. Np. polidatyna zmniejsza ryzyko uszkodzenia komórek mięśnia sercowego w razie chwilowego braku glukozy i tlenu. Zapobiega też skutkom ubocznym przy podawaniu leków przeciwko nadciśnieniu. Apigenina działa rozkurczowo i przeciwalergicznie, wzmacnia skurcze mięśnia sercowego, ma ochronny wpływ na wątrobę. Luteolina obniża poziom cholesterolu i lipidów we krwi, działa przeciwhistaminowo, przeciwzapalnie i hepatoprotekcyjnie. Kwercetyna i kemferol obniżają stężenie glukozy we krwi, efektem jest uszczelnienie i wzmocnienie naczyń krwionośnych. Wraz z apigeniną zapobiegają powikłaniom w przebiegu cukrzycy (retinopatia, neuropatia, zaćma).
        Wodne i wodno-alkoholowe wyciągi z kłączy wzmagają trawienie i przyswajanie składników pokarmowych. Suma działania wszystkich związków rdestowca ma znaczenie dla układu odpornościowego. Preparaty działają immunostymulująco i hamują procesy autoagresji immunologicznej. Może to być wykorzystane w leczeniu np. reumatyzmu, artretyzmu, pęcherzycy, bielactwa, cukrzycy, atopowego zapalenia skóry, pokrzywek alergicznych, alergii, liszaja płaskiego, rumienia guzowatego, tocznia rumieniowatego, łuszczycy, łysienia z autoagresji. Estrogenne, przeciwzapalne, przeciwwysiękowe i przeciwnowotworowe właściwości rdestowca mogą mieć zastosowanie w leczeniu i profilaktyce stanów zapalnych i przerostu gruczołu krokowego. U kobiet preparaty są zalecane w łagodzeniu objawów okresu przekwitania. Rdestowiec wspomaga procesy detoksykacji, zwiększa wydzielanie moczu, obniża gorączkę, pobudza miesiączkowanie, przyśpiesza regenerację tkanek a tym samym gojenie ran.
        Wskazania: Choroba wieńcowa, cukrzyca, nadciśnienie, stany zapalne żył, miażdżyca, zaburzenia krążenia obwodowego, zakrzepy, fitoterapia nowotworów, choroby autoimmunologiczne, zaparcia, atonia jelit, zatrucia, otyłość, zaburzenia pamięci, wirusowe zapalenie i marskość wątroby, choroba Alzheimera, zespół zimnych dłoni i stóp (np. u młodych dziewcząt), menopauza, przerost gruczołu krokowego, stany zapalne i infekcje układu moczowego oraz płciowego (w mieszankach), stres, depresja, rekonwalescencja po chorobach zakaźnych, przewlekłe choroby skóry na tle zaburzeń metabolicznych, profilaktyka i leczenie kandydiozy (Candida), choroby pasożytnicze, stany zapalne rogówki, tęczówki i naczyniówki, zaćma, dychawica oskrzelowa, stany zapalne piersi. Ziele rdestowca to środek moczopędny, odtruwający i regulujący przemianę materii./autor: dr Henryk Różański

        1. pepsieliot 26 stycznia 2015 o 21:43

          Mirku wykreśliłam Twoje linki, gdyż blog, który polecasz nie jest właścicielem stron, które publikuje najczęściej bez pytania, wielokrotnie to robili z moimi postami

          1. Mirek 26 stycznia 2015 o 23:29

            ok. Rozumiem- to świnki są!. Nie wiedziałem.

    12. Mirek 26 stycznia 2015 o 21:04

      My- czyli moja rodzina – stosujemy wtedy gdy mamy tzw. zgagę / i nie chodzi mi o mamusię żony :-)/ czyli prawdopodobnie refluks. piszę prawdopodobnie bo ja nie mam ale moi kuzynie mają coś takiego. Nalałem im słusznego kielicha i po ok 20 minutach – jak ręką odjął. Myślę że to jednak działa następująco. Mają niedokwaśność żołądka a co z tym związane złe trawienie i przyswajanie białka. Od zarania dziejów piołun był używany przez nasze prababcie na tzw „katar żołądka” . Generalnie na niestrawność i boleści żołądkowe. Nie wiem co wtedy tak nazywano ale piołun był panaceum na żołądek. Jego straszliwa gorycz jest ulubionym smakiem naszego żołądka. Oczywiście trzeba wspomnieć o jakichś tam właściwościach narkotycznych , których nie zauważyłem, a sporo tego wypiłem. Faktem jest iż piołunówkę pod nazwą Absynt piło się przelewając toto przez kostkę CUKRU!!!ZGROZA. Guzik to dawało bo i tak jest gorzkie jak…piołun. Nie takie rzeczy piła paryska cyganeria…
      Kiedyś przywiozłem kilka sadzonek piołunu- bo u mnie nie rósł i teraz mam działkę pokrytą piołunem. Rośnie to wszędzie i nawet nie straszne mu koła samochodu. Jak tylko jest do kolan to mam najazd rodzinki i zaczynają pielenie . Następnie zakup spirytusu i za miesiąc znów jest lekarstwa na cały rok. Oczywiście do konsumpcji rozcieńczamy pół na pół z wodą lecz jeden z kuzynów twierdzi że jemu pomaga w stanie nierozcieńczonym.
      Koło mego domku rośnie masa różnych fajnych roślin w większości leczniczych . Rośnie Glistnik, Wrotycz, Pokrzywa,Mięta i wiele innych czyli totalne zachwaszczenie. Teraz powklejam troszkę bo pisanie samymi palcami wskazującymi jest dla mnie szkodliwe bo te paluchy mam już dużo większe niż inne…

      W wyniku współcześnie przeprowadzonych badań okazało się, że zarówno liście jak i ziele piołunu zawierają specyficzne związki goryczowe (absyntynę, artabsynę) nadające mu bardzo gorzki, charakterystyczny smak, olejki eteryczne, flawonoidy, garbniki i sole mineralne wśród których znajduje się dużo potasu. Substancje te działają żółciotwórczo, żółcipędnie, przeciwskurczowo, antyseptycznie i przeciwpasożytniczo.

      Z tego względu napary lub nalewki z piołunu podaje się obecnie przy niedokwaśności żołądka, niestrawności, braku apetytu oraz przy przewlekłych nieżytach żołądka i jelit, połączonych ze zmniejszonym wydzielaniem soków trawiennych i żółci, a także przy zgadze, odbijaniu, wzdęciach, a nawet w kolce jelitowej. Ponadto stosuje się je przy niewydolności trzustki. Można je podawać osobom w wieku podeszłym oraz rekonwalescentom po ciężkich chorobach i operacjach przełyku, żołądka i dwunastnicy.Za sprawą tujonu i azulenów zawartych w piołunie zdecydowanie posiada on mocniejsze działanie łagodzące i przeciwzapalne niż mięta pieprzowa. Odwar z ziela można także stosować zewnętrznie przy zwalczaniu pasożytów skóry (wszy, świerzbowce), gdyż działa na nie toksycznie. Stosowany jako lewatywa zwalcza owsicę.
      Bardzo ciekawe badania nt. jego skuteczności w leczeniu nowotworu żołądka. Dołączam jedno z opracowań.http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23292941
      i to chyba by było na tyle

    13. Violetta 27 stycznia 2015 o 19:53

      Super wiadomosci, bardzo, bardzo dziekuje

    14. Aga 14 kwietnia 2015 o 15:26

      Witaj Pepsi
      Bardzo proszę o kontakt mailowy z Olga która leczy się u PAni Tomczyk z Wrocławia. Tez podejrzewam u siebie czerniaka i Bóg wie co jeszcze (mocna niedowaga w ostatnim okresie obawiam się także nowotworu ze strony dwunastnicy- od kilku lat leczenie wrzodow).

      1. jefka 30 stycznia 2016 o 18:59

        Masz rację, Dave. Życie „tu i teraz” bardzo pomaga. Niestety, ludziom, którzy do tej pory żyli w lęku i stresie, ciężko przychodzi zastosować tę filozofię.

        1. pepsieliot 30 stycznia 2016 o 20:43

          raczej nie trzymałabym się tu i teraz. Uczenie się na błędach, planowanie, nowe cele, to są również doskonałe fragmenty teraźniejszości. Nie tu i teraz, tylko równowaga

    15. Magda200776 23 września 2016 o 17:59

      Dave, proszę czy mógłbyś napisać w jaki sposób udało Ci się wyleczyć twardzinę. Moja przyjaciółka ma zdiagnozowaną sklerodermię. Szukamy sposobu wyjścia z tego ale jesteśmy dopiero początkujące w naturoterapii

    16. Skrillexo 20 grudnia 2016 o 02:43

      Dodalabym jeszcze hydrokolonoterapie lub lewatywy- na nic zdadza sie magiczne ziola jesli rury beda wypelnione zgnitym chłamem.
      Proponuje wpisac w google
      Mucoid plaque in colon i poogladac to co wychodowalismy przez lata obżarstwa

    17. Malgosia 71 28 lutego 2017 o 08:35

      Tradycyjnie mam pytanie☺
      DMSO. C2H6OS. Dimetylosulfotlenek. CZDA
      Jakie macie zdanie na ten temat?
      Dziala min przeciwbolowo,przeciwzapalniezwalcza grzyby i wirusy. Itd…itd… min pomaga przy leczeniu raka.

      1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 11:18

        Last na przykład wypowiada się bardzo pozytywnie.

        1. Malgosia 71 28 lutego 2017 o 12:11

          I to jest piekna podpowiedz. Bardzo Ci dziekuje Pepsuniu niestety jeszcze nie dosxlam do Jego literatury. Co sie odwlecze to nie uciecze.

    18. Ola 1 kwietnia 2017 o 17:22

      Pepsi : czy mogłabyś napisać więcej na temat Artemisinu? Bo ja mam prawdopodobnie boreliozę. Czy można brać Artemisin powiedzmy „zapobiegawczo”? bez skutków ubocznych? Badania specjalistyczne w kierunku boreliozy mam dopiero pod koniec kwietnia.. Na co jeszcze działa Artemisin? Na pasożyty?
      Pozdrawiam Ola

    19. Natalia Król-Żurek 4 sierpnia 2017 o 20:16

      Ludzie kochani, kazdy rak jest inny. Jeden czlowiek sie wyleczy drugi umrze. Blagam niech kazdy decyduje sam za siebie. Chemioterapia uzdrawia bardzo duzo ludzi. Nie spotkalam sie z wpisem ze to i to mnie wyleczyło a kazdy powtarza to samo ze korporacje bogacą się na chemioterapii, bo tak jest jeden vogaci się na ziembiakach drugi na piwie a trzeci na czymś innym. Zwykla ludzka zazdrosc.

    Dodaj komentarz