logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
194 online
52 043 196

nowelogo

TWÓJ SKLEP ZE ZDROWIEM

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Drenaż energii, czyli czym zasilisz swoją teraźniejszość?

latarnia

Drenaż energii, czyli czym zasilisz swoją teraźniejszość?

Czołgał się, bo był odessany i nie umiał się śmiać bez sarkazmu

Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?

Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?

Wszyscy to robimy.

Każdego dnia oddajemy swoją energię czarnowidztwu, złym projekcjom, na które nie mamy wpływu. Po kilka razy dziennie oblatuje nas strach na myśl o rzeczach, które się jeszcze nie wydarzyły, i które mogą się nawet nigdy nie wydarzyć. Do tego najbardziej bezowocnie pożerające energię są właśnie zmartwienia o sprawy, na które nie mamy żadnego wpływu.

Ile razy podczas każdego dnia, tygodnia, czy miesiąca kisimy atmosferę we własnych głowach? Te wszystkie obawy, żale, strachy składają się na ogromną energię, która zostaje wyssana, wydrenowana z naszych ciał.

W pewnym drastycznym momencie dla naszego zdrowia, po prostu zabraknie nam energii

Dlaczego sami wysysamy, drenujemy się z energii?

Może być tak, że nie mamy świadomości, jak bardzo takie myśli są dla nas ograniczające. Każdy zna opowieść o wynalazcy, który dokonał czegoś, co do tej pory uważano za niewykonalne, a ów wynalazca zrobił to tylko dlatego, że nie miał świadomości w tym temacie. Nie wiedział, że coś jest nie do zrobienia, więc mógł to zrobić. Jego drenaż energii nie zadziałał.

Każdy dzień dorosłego opiera się na jakimś gaszeniu pożarów, raz mniejszego, raz większego, i to są sytuacje prawidłowe. Potrzebujemy energii do gaszenia prawdziwych pożarów.

Jednak ciągłe życie ze złymi myślami, wymyślanie hipotetycznych sytuacji, na które nie mamy wpływu, sprawia, że zaczynamy świrować. Jesteśmy smutni, lękliwi, skłonni do depresji, a pojęcie „radość życia” staje się abstrakcyjną sztuką taszysty, której nikt oprócz niego nie rozumie.

Owe myśli powodują ogromny drenaż energii, jakby nas podłączono do wielkiej ssawy, a konsekwencją tego jest paraliż woli.

Stajemy się bezwolni

Co gorsze, gdy nie nauczymy się zatrzymywania tej energii, staniemy się wkrótce bezbronni

Można więc coś z tym zrobić?

Śmiech

Oczywiście nie wszystko jest takie proste. Jednak jedno jest pewne, że śmiech jest w stanie zatrzymać w nas energię.

Spójrzmy na dzieci, które bawią się bez udziału dorosłych. One tworzą gry zabawy. Zawsze jest jakaś gra zabawa, która bardzo je cieszy. Dzieci są w ciągłym trybie uczenia się, albo zrozumienia. Nieustająco eksperymentują. Mają pomysły, genialne pomysły, o których nigdy nie myślą, że są niemożliwe do zrealizowania. Żyją w świecie fantazji i inspiracji, będąc istotami twórczymi, tworzą wyrażając siebie z własnych pragnień, czyli prawdziwej woli. Podchodzą do życia z pasją i entuzjazmem, dlatego otrzymują rezultaty które sprawiają im radość.

Żyją życiem, ponieważ wszyscy jesteśmy przeznaczeni do życia

Dzieciom wystarczy pozwolić na to, aby były. Nic więcej nie potrzebują w danym momencie do szczęścia.
Zadaj sobie pytanie, kiedy ostatnio zrobiłeś coś takiego dla siebie, czyli kiedy cieszyłeś się, że jesteś? Nic więcej.

Wiele osób pisze do mnie w związku z książką o zarabianiu w sieci, skąd mam wziąć pasję? Nie wiem, rozejrzyj się, zastanów się co lubisz robić i rób to, a kreatywność przyjdzie sama. Kreatywność jest wynikiem pasji, a nie odwrotnie.

Nigdy nie powinniśmy zapomnieć, że to my byliśmy tymi dziećmi, kreatywnymi, pełnymi pasji i fantazji. Dzieci nie tracą energii na takie drenujące myśli.

Co możemy więc zrobić?

Istnieje wiele sposobów na to, żeby odzyskać swoje życie, odnaleźć w sobie beztroskę, ale warunek jest jeden.

Trzeba zatrzymać się i od tego momentu przestać drenować się z energii, a zacząć proces zasilania

Każdy musi na własną rękę poszukać rozwiązania. Nawet zwrócenie się do kogoś po poradę, też może stać się rozwiązaniem. Bardzo pomaga odblokowanie się na śmiech. Nawet stymulowany dobrą komedią, czy zabawnymi plotkami. Powrót do zabawy. Przyjaciele.

Z bardziej dorosłych zachowań jest wprowadzenie zdrowej diety. Organizm, który poczuje, że jest dobrze karmiony odwdzięczy się lepszymi myślami.

Zacząć uczyć się odwagi trzeba

Odwaga w życiu jest jedną z najbardziej przydatnych zalet.

Nie musisz złorzeczyć, krakać, przepowiadać, bo jesteś odważny, możesz w razie czego polegać na sobie. Innych też wesprzesz. Odwaga jest ściśle zapętlona z mocą. Poczucie mocy i odwagi napełnia energią.

Właściwy pokarm wzmaga odwagę i moc. Dotlenianie organizmu, odpowiednie oddychanie sprawi, że ładujesz się energią. Nawadnianie jest niezwykle energetyczne.

Nic się jednak nie uda, gdy nie napełnisz się energią poprzez aktywność fizyczną, a najlepiej bieganie, bo człowiek został stworzony do biegania.

Bieganie jest naszą bronią, bieganie napełnia energią

Pozwala wzbić się intelektowi na najwyższe poziomy, bowiem bieganie blokuje odsysanie energii. Bieganie najlepiej zastopuje ten fatalny drenaż złymi myślami.

Dlatego, gdy jeszcze tego nie zrobiłeś wstąp do oddziału. Biegamy od połowy do końca lipca codziennie. Mam nadzieję, że będziemy biegać do zawsze.

Perspektywa alternatywna, albo to, albo czołganie się z wydrenowania. Czołgał się, bo był odessany. I nie umiał się śmiać bez sarkazmu.


Odmaszerować
Sierżant Pepsino Eliotto


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 5 770 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. meryenn 20 lipca 2015 o 12:14

    hehe, jeszcze jedno bym dodała, swiadomość bycia w chwili obecnej, niejako powiązana ze świadomym oddechem. to bardzo pomaga zmierzyc się z tymi myślami i zadac sobie pytanie dlaczego myśle negatywnie, skoro mogę równie dobrze pozytywnie?
    Ja dziś długo w pracy.. więc bieganie planuje wieczorkiem, o ile mnie okres nie zwali całkiem z nóg….

    a co do pasji, to ja caly czas mam jakis pomysł, ale na niczym się nie znam na tyle, żeby pisać o ty bloga, bo jest juz mnostfo lepszych. nie mogłabym się też zdecydować na jeden temat, na kórym mogłabym się skupić chociaz na początku echh…

  2. Gąbka Baltazarka 20 lipca 2015 o 12:28

    Ja trochę z innej beczki, otóż wszędzie, ale to praktycznie wszędzie mam cellulit, na łydkach, udach, tyłku, brzuchu, nawet przy nadgarstkach na przedramieniu; jakiś rok temu zdiagnozowano mi candidę, czy to może być przyczyną? mam prawidłową wagę, staram się zdrowo odżywiać i więcej ćwiczyć, ale nie widzę żadnych rezultatów; czy coś w ogóle jest w stanie mi pomóc?

    1. pepsieliot 20 lipca 2015 o 17:34

      Gąbko, a jaką masz wagę, masz tendencję do zatrzymywania wody? Robiłaś jakieś badania ogólne? Na przykład 25(OH)D?

  3. artek 20 lipca 2015 o 13:25

    Naturalnie…. biegamy 🙂

    1. Gąbka Baltazarka 21 lipca 2015 o 00:08

      W sumie dawno się nie ważyłam, ale myślę, że koło 64 kg przy 172 cm, więc jest w miarę w porządku; co do zatrzymywania wody – tak, mam z tym duży problem, często puchną mi palce i łydki, zawsze po nocy i zawsze jak jest duszno. Nie robiłam jeszcze żadnych badań, ale zamierzam właśnie zbadać się pod kątem tarczycy i sprawdzić poziom wit. D

  4. Hubert 20 lipca 2015 o 15:44

    Pal licho czarnowidztwo, mnie zastanawia co powoduje drenaż energii po śniadaniu. Wstanę sobie o 6, czasem nawet o 5 (niech żyje lato). Rzadko zdarza się, żebym w ogóle nie był głodny, więc muszę najpóźniej w godzinę po pobudce wrzucić cokolwiek niewielkiego na ząb, no ale powiedzmy że to się nie liczy. Wcześniej zawsze piję wodę z cytryną. Potem delektuję się wspaniałością poranka, czasem pójdę na przejażdżkę rowerem po okolicy (o ile nie czuję większego głodu, bo bym zasłabł). Jest super. W końcu głodnieję na tyle, żeby zjeść śniadanie, powiedzmy że dochodzi do tego najpóźniej o 8, może 8:30. Można powiedzieć, bo tylko to mi przychodzi do głowy, że mam energię, ale nie mam siły, tzn. wszystko jest ok, tylko czuję, że jak dłużej nic nie zjem, to będzie gorzej. No i zjadam, zwykle michę owsianki z owsa z jednym (ostatnio, bo ograniczam owoce) bananem, czasem trochę karobu. I co? Chwilkę jest ok, a potem zjazd. Nic to, że się wyspałem i wszystko było w porządku, po najedzeniu do syta (a muszę jeść do syta, bo inaczej będę głodny i — patrz wyżej) nie mija nawet dłuższa chwila od „odłożenia widelca” (ups! ale na szczęście jem łyżką) i momentalnie wysysa ze mnie energię, przypominam sobie, że za wcześnie wstałem itd. Często żeby dalej normalnie i przyjemnie funkcjonować muszę się wówczas wspomóc niewielką ilością yerby. Co ciekawe po obiedzie już zwykle tego nie mam, w każdym razie nie aż tak wyraźnie. I co ciekawe, dokonuje się to chyba niezależnie od tego, co zjem, byle do syta. To samo było gdy próbowałem szejków, to samo jeszcze na poprzedniej diecie po jajecznicach, omletach, dawno po owsiance (ale trochę innej, z tłuszczem); wtedy o ile pamiętam bywało jeszcze gorzej, no ale teraz też chyba tak być nie powinno. Ciekawe, czy to coś z cukrem, czy po prostu związek z dalece niedoskonałym układem pokarmowym… Może jakichś enzymów brakuje.

    1. Niki 21 lipca 2015 o 20:19

      Nie powiem, że na bank, ale wygląda to na gwałtowny wyrzut insuliny obniżający poziom cukru, spadek energii po posiłku z wysokim IG, tak to zwykle się dzieje. Owsianka o ile surowa nie gotowana to IG 40, ugotowana ma 62 i do tego banan również wysoki IG, wysokocukrowy, a nie regulujesz tego m.in. cynamonem czy goździkami, które są znane z obniżania poziomu cukru we krwi. Do tego lepki gluten niszczący trzewia (potencjalnie zdrowych też), chyba że owies bezglutenowy.

      1. Hubert 22 lipca 2015 o 13:50

        Tylko co by to oznaczało? Przecież nie każdy miewa takie zjazdy po wysokich indeksach. Ponadto tak jak wspominałem, to samo miałem (a może jeszcze intensywniej) np. po dużej jajecznicy ze sporą ilością masła. A w zasadzie to chyba u mnie po każdym obfitym posiłku pojawia się spadek energii, dlatego ten trop nie do końca mnie przekonuje, co nie znaczy, że można go arbitralnie wykluczyć. Owies owszem, bezglutenowy, tzn. bezłuskowy, a ten ponoć glutenem się nie „zaraża”. Glutenu nie tykam już od kilku lat, ostatnio na badaniu aparatem biorezonansowym wyszła zresztą nietolerancja, obok zresztą laktozy, białka jaja i aspiryny, co by tłumaczyło moje odwieczne problemy z układem pokarmowym (a także umysłowe i emocjonalne czasem zawirowania), jako że wszelkie mączne i mleczne produkty (a do tego jeszcze słodycze) lubiłem i pożerałem nałogowo.

        1. Hubert 26 lipca 2015 o 20:24

          Hm, dodałem dziś szczyptę cynamonu do owsianki i obyło się bez zjazdu. Ale czy to nie zbieg okoliczności, w końcu zjazdy pojawiają się nie zawsze. Ogólnie bardzo lubię cynamon, ale niestety zauważyłem, że trochę mi rypie wątrobę ilekroć go na sobie testuję (czuję kłucie z prawej strony), co ponoć nie jest wcale nietypowe, bo cynamon na osłabioną wątrobę polecany nie jest.

  5. Not Milk 20 lipca 2015 o 20:39

    Świetny wpis Pepsi oraz nowa odsłona graficzna bloga! Moim zdaniem najważniejszy jest śmiech, dzięki któremu szybko można odzyskać energię 🙂 Oficjalnie informuję o ponownym otwarciu mojego bloga po wzbogaceniu się o nowe doświadczenia żywieniowe, m.in. na temat krwawych pestek. Więcej już wkrótce na blogu w moich kolejnych wpisach. Życzę udanych wakacji i przesyłam mocny owocowy ścisk!!! 😀

    1. pepsieliot 20 lipca 2015 o 21:04

      Hej Not Milku cieszę się 🙂

    2. Panna Pikotka 21 lipca 2015 o 21:28

      Hubercie, dokładnie tak samo czuję się po owsiance. Chociaż słyszałam wiele o jej zdrowotności, z tego powodu przestałam ją jeść. Makabrycznie mnie obciąża. Nie wiem czy to jakaś reakcja alergiczna? Jak jem np. chleb żytni 100% to jest ok. Pozdro!

  6. meryenn 20 lipca 2015 o 22:23

    Meelduuuję się 45 min marszobiegu. Ciężko się było zmobilizowac i kilka przerw bylo spowodowanych sztywnieniem mięśni czy bólem kolana, ale dałam radę. I jeszcze jedno. Moze jak tutaj to napiszę to sie lepiej zmobilizuję. Do końca lipca testuję raw 811. Tak mnie wysyfilo.na szyi i dekolcie ze trzeba juz cos z tym zrobic, bo sie martwic zaczynam. Wezly chlonne mam caly czas lekko powiekszone i jakoś nie moge zwalczyc tego:/ co sobie lepiej kupic, boswelie, bromeline czy greens and fruits?? Omege 3 lykam, pije bardzo zielone szejki, spedzam dosc czasu na sloncu. Nie wiem co tu jeszcze mogę. Jedno wiem. Za duzo jem. Moze jak to beda surowe warzuwa i owoce to bedzie lepiej!! Sic

    1. pepsieliot 20 lipca 2015 o 22:46

      Mewryenn dociągnijmy bieganie do końca miesiąca, wspólnie z oddziąłem, a potem doradzę Ci coś z supli, teraz dużo se nawadniaj, oddychaj i biegaj codzienne z oddziałem, odmaszerować

      1. ave 21 lipca 2015 o 08:16

        No Pepsi, poruszyłaś czubek góry lodowej, w ten temat najcelniej uderzył Vadim Zeland , pierwsza ksiaźka „Przestrzeń wariantów” świetnie opisuje jak to sie dzieje… a dlaczego tak jest – to już inna historia

        1. pepsieliot 21 lipca 2015 o 08:33

          Ave niestety odkąd Zeland napiasał, że na diecie witariańskiej odrósł mu ząb przestałam go czytać jako autora literatury faktów

  7. Piotr 21 lipca 2015 o 00:31

    Od wczoraj „biegam” tzn. zacząłem szybciej przekładać nogi niż jak idę 😉 nienawidzę biegać, ale trudno, olać uczucia skoro mnie oszukują, haha. A z tymi dziećmi to najprawdziwsza prawda, mam trzylatka w domu, to wiem 🙂

    1. pepsieliot 21 lipca 2015 o 08:36

      Piotrze w sumie to o to chodzi, aby szybciej przebierać nogami, to wystarczy dla serca, układu limfatycznego etc 😀

  8. meryenn 21 lipca 2015 o 06:15

    Yes sir!

  9. Kasiowynick 21 lipca 2015 o 09:01

    wczorajszy bieg zaliczony 😀
    43 min biegu w między czasie jakieś przyśpieszenia/zwolnienia, coś na kształt interwałów.
    Tłuszczu brzuszny znikaj! 😀

    1. pepsieliot 21 lipca 2015 o 11:00

      znikaj opono kasiowa

  10. Karolina 26 sierpnia 2015 o 20:47

    Pepsi mam pytanie- przeglądam Twojego bloga juz jakis czas i wyłapuję wszystkie możliwe sposoby na poprawę poziomu energii. Jem w porządku, chodzę z kijami, wysypiam się i jestem tak totalnie, totalnie zmęczona. Jakby mi ktoś baterie wyciągnął. Trwa to juz jakies 2 lata i coraz częściej nie wiem jak przetrwać kolejny dzień. Nie mam depresji- humor mam dobry, tysiace pomysłów do zrealizowania, fajna prace, fajną rodzinę. I najchętniej bym non stop spała 🙁 4 lata temu usunięto mi jajniki, więc mam menopauzę. Ale biorę HTz, żeby nie mieć uderzeń gorąca. Biorę chlorellę this is bio, Vit d, suplementuję B12. Nie wiem co jeszcze do tego dorzucić, żeby te dni stały się znosniejsze :(( Może żeńszeń? Może coś innego? Bardzo będę wdzięczna za radę, bo gubię się w mnogości produktów. Karolina

    1. pepsieliot 27 sierpnia 2015 o 07:23

      Karolina weź Maca 100% This is Bio, ale przeczytaj też mój artykuł o zmęczeniu nadnerczy, czy nie widzisz u siebie więcej objawów? Jest jeszcze kwestia nawadniania, i kwestia magnezu. A cóż Ci przeszkadza gorąco, na Twoim miejscu odstawiłabym HTZ, jak już to simie lniane i jakieś inne delikatne fitoestrogeny, soję niefermentowaną odradzam. Wiem, że to chodzi również o progesteron, ale trzeba próbować. Zbadaj też na wszelki wypadek 25(OH)D

  11. Karolina 27 sierpnia 2015 o 16:13

    Dziękuję Pepsi. Spróbuję macy. Zaraz poczytam o nadnerczach. Z tym braniem HTZ chodzi nie tylko o gorąco (które jest straszne- miałam ok 30 uderzeń w ciągu doby, kiedy czułam jakbym płoneła i zalewałam się potem:)). Ale chodzi też o to, że ja mam dopiero 36 lat i bez estrogenów zacznę się w końcu łamać. No i dochodzi sprawa śluzówki narządów intymnych i tego, że miałam zanik tej sluzówki i rózne nieprzyjemne doznania z tego tytułu. ehhh długo bym mogła pisać co mi zrobiło usunięcie przydatków w tym wieku ale to nie ma co smęcić tylko trzeba walczyc o lepsze samopoczucie. Bardzo dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.

  12. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 17:42

    @Karolino

    Twoje ciało czekało na Jod i go nie dostało, wycięli… (szlag mnie trafia jak to czytam – sorry!- wszystko wycinaja artyści jak leci…, moja szwagierka już zapisała się na zabieg usunięcia wyrostka żółciowego, a te kamienie się rozpuszcza przecież ! – nawet nie spróbowała alternatywy 🙁 )
    -”4 lata temu usunięto mi jajniki, więc mam menopauzę. ” – przed 40-stką..
    Jest nowy temat o Jodzie- zaglądnij proszę..

    zmęczenie mija po suplementacji woda utlenioną, nie trzeba zaraz pić, inhalacje 0.5% – jest w tematach..
    Spróbuj..

    pozdrawiam

  13. Karolina 27 sierpnia 2015 o 18:20

    Grzegorz dziękuję, poczytam o jodzie 🙂 A wode utlenioną piłam, tylko jakos zapomniałam o niej 🙂

  14. grzegorzadam 27 sierpnia 2015 o 19:43

    To masz doświadczenie 🙂
    Wróci energia na bank..
    I kalibrację wit C i codziennie zazywaj + Łyżeczka chlorku magnezu + vit D3.
    A Jodu i tak potrzebujesz, bez wzgledu na to co juz było…

    pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze