logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
387 online
55 359 954

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Dwie istotne sprawy, ile pepsi ma lat i w jaki sposób udziela się na mityngach.

    Dobry Morning Dorosłym,

    Stale muszę udawać dorosłą, a to mnie wykańcza nerwowo. Muszę się dzień w dzień podszywać pod dorosłego, symulować, że nim jestem, bo tego ode mnie oczekuje otoczenie. Muszę sprawiać wrażenie, że się znam na czymkolwiek, że w dowolnej dziedzinie się specjalizuję.

    Co gorsze mam rozumieć jakiś język obcy, dajmy na to angielski, gdyż ciągle są mi infa podsyłane w rzeczonym. Otoczenie, chce mnie rozliczyć potem z moich przemyśleń i zmuszam się do imitowania wiedzy, markowania opinii, gdyż nie mam własnych ze względu na te nerwy ze zrozumieniem tekstu w obcym spiczu, szczególnie dla mnie anonimowym, bo żeśmy się nigdy nie poznali.

    Faktycznie urodziłam się 21 października 2004 roku na paczce. Jak łatwo z kalkulatorem wyliczyć, wkrótce dociągnę do okrągłej dziesiątki. Wszystkie inne, wcześniejsze lata, gdzie mnie podobno widziano, ktoś zaświadczyć może, że się o mnie otarł w sklepie, ktoś nawet ma dowód, że u dentysty do ekstrakcji doszło, ale to dane bez znaczenia w sensie sumarycznym na mój wiek obecny.

    Chyba sama najlepiej wiem, kiedy żyłam, a kiedy nie.

    Strach, paraliż myśli, panika, constans fatamorgana do życia się nie wliczają z pewnością. Gdyż życie jest wartością samą w sobie, o życie się rozchodzi przecież, a nie o jakiś erzac, podróbkę, dowolnego surogata, chuj wie co.

    Więc żyję obecnie w tym utrudnieniu, że się mnie za dorosłą traktuje, a ja dziesięć lat mam, wkrótce skończę i takie doświadczenie oferuję w każdej ważnej sprawie, w której się mnie prosi o lekarstwo. Mam lek dziesięciolatka na cywilizacyjne choroby i to mnie neurozą mogłoby napawać, gdyby nie wiek pacholęcy, który stosunkowo dobrze sobie radzi z tymi niewygodami.

    Co doradzi socjecie dynia dziesięciolatki pepsi eliotki, która: nienawidzi syfu wszechobecnego w postaci awangardowego wymądrzania się, najlepiej na fejsie, nienawidzi współzawodnictwa z tą dorosłą ekstrawertyczną ambitną korporacyjną świtą z którą musi się spotykać, nienawidzi malowniczych osobowości, którym się zmaterializował sukces, a stare gary, udają młodych wnętrzem?

    Dynia owej niepełnoletniej osoby doradza w swej niewinności zapadnięcie na niezdiagnozowane jeszcze zjawisko, nie chorobę, Pracy Nad Własnym Ciałem.

    Praca Nad Własnym Ciałem jest jedynym nie schorzeniem cywilizacyjnym, na które nie tak łatwo zapaść. Paradoksalnie nie choroba ta, zawiera w sobie antidotum na wszystkie niepokoje globusa i w sensie ścisłym gremium i pozwala wreszcie się urodzić, a nie czekać w probówce nie wiadomo ile na pączkowanie.

    Jeżeli kwestię wieku sierżanta sztabowego Eliota mamy już naświetloną, przechodzę na następny level.

    Tutaj się rozpoczynam i tutaj kończę. Kropka. Na tym blogu. Jeżeli ktoś chce się ze mną spotkać, albo ma jakiś pomysł na umieszczenie mojej persony w jakimś projekcie, proszę o odpowiednio wcześniejsze poinformowanie mnie o tym, żebym mogła wymyślić jakąś na prawdę wiarygodną i błyskotliwą wymówkę.

    Wykoncypowałam, żyjesz pepsi w najlepszych z możliwych czasów dla siebie, jesteś tylko wtedy jak wpiszesz słowa do komputera. To będzie wreszcie twoja osoba, którą zaoferujesz ludziom i dzięki temu akurat skomunikujesz się z człowiekiem.

    Ale okazało się, że wbrew socjopatycznym prognozom, ludzie jednak chcą się spotykać, nie wystarcza im pierdolnięty fejspejs, chcą dotknąć człowieka. Chcą żeby kropla śliny z jego ust poleciała na ich policzek jak będzie swojej teorii folgował sepleniąc mimochodem.

    Chcą się ściskać nawet.

    Czy można mieć ADHD i jednocześnie być autystyczną osobowością? Czymś takim mniej więcej jestem zainfekowana. Eremita z wyboru, w sensie ścisłym bez przerwy wchodzący na krzesło i schodzący z niego. To ja, dziesięciolatek, pepsi eliot.

    Czy nadal ktoś chce mnie spotkać? Żebym może położyła jakiś mityng?

    Którego wydawało się, że nie można położyć, bo wszyscy się kochają, są jednomyślni, a temat jakże interesujący? Ja potrafię.

    Podczas wypowiedzi kilka razy zmienię zdanie i sobie zaprzeczę z dużą szczerością. Żeby się wszyscy poobrażali, kiedy będę wytykać najmniejszą nawet niekonsekwencję, lub konsekwencję jak mi się pomyli?

    Tak opowiem o bieganiu, że nikt nigdy nie ruszy w kłus. Będę mówiła szybko, jak karabin maszynowy to pestka, bez ładu i składu, będę się zapluwała, zgubię wątek kilkakrotnie,a potem rozpaczliwym wzrokiem spojrzę na zgromadzonych, o ile jeszcze jacyś będą się skupiać, żeby mi podpowiedzieli o czym mówiłam, ale nikt nie będzie w stanie tego zrobić.

    Bo wszyscy też już dawno przestali rozumieć co nawijam na wrzeciono i pojawi się zawstydzająca konsternacja. Zdania bez podmiotu, ale z wielką ilością orzeczeń, nie do rozkodowania.

    Wczoraj nie byłam w sile wyjaśnić lekarzowi na badaniu kontrolnym co to jest witarianizm, tak się sfrustrowałam kontaktem z człowiekiem i tyle skrótów myślowych przeprowadziłam w imieniu doktora. Tak się w niego wcieliłam, że powiedziałam tylko, stale nie jem mięsa i robię wszystkie nieinwazyjne badania raz w roku na własny koszt.

    Zdenerwował się i już do końca wizyty był zdenerwowany.

    Nie spotkam się z nigdy i z nikim. Taka jest ostateczna wersja do wydruku gotowa. Taki mam wkurw. Taka jest moja osobista osobowość. I nikt nie straci na tym, bo wariat nieobecny jest lepszy od obecnego.

    Dodatkowa konkluzja oprócz powyższych eliotki, nie przychodzę na prelekcję, bo bredzę, a czasami majaki wytykam.

    Kolega napisał:
    Dziś moja mama zapytała mnie, jak się zapisuje na fejsa, więc powiedziałem jej, że kosztuje to pięćdziesiąt złotych miesięcznie i teraz mam ją na zawsze z głowy.

                         Pa, Wasz szkrab z jadem w pyszczku, rozbrykany pepsinek

    PS
    Do drużyny.

    Sierżant sztabowy Eliot wspaniałomyślnie dopuszcza dla swojej drużyny podchorążyń, siódmego dnia złagodzenie treningu nawet do zera. Sam co siedem dni będzie udawał się na półmaraton biegowy.

    Dla psychiki wzmocnienia.

    Spocznij!

    (Visited 3 714 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Emilia 8 września 2012 o 15:58

      Ja uwazam i tak ze wiele dziesiecolatkow w dzisiejszych czasach jest o wiele madrzejszych od tych doroslych na papierze 😉

      1. pepsieliot 8 września 2012 o 16:19

        Emilia odbieram tę wypowiedź jako poważny komplement pod moim adresem 😀

    2. Jah Maya 8 września 2012 o 18:06

      Brawo… dobry wpis….. i za wychwycenie w prelekcji Kamila czego mi już nie wypadało znów pisać, bo znów wyszłoby, że się czepiam i szukam guza.
      Ale jak się mówi przed publicznością to jednak nie to samo. Sam powiedziałem, że siemię lniane to pestki na przykład. 😉

      1. pepsieliot 8 września 2012 o 20:10

        Każdy jahu się może omsknąć,siemie lniane do pesteczek podobne, ale kolo nawijał słabo, ale cielsko ma ok, na tym zbliżeniu dopiero dostrzegłam, no ale on niby tylko siłę robi, a nie masę mięśniową

    3. mimi wooow 8 września 2012 o 19:53

      hej, sierżantowa eliotowa, z początkiem prowadzenia bloga rozdawałas chętnie i bez opamietania gratisowe owocki a teraz rozmiłowawszy w sobie czytelników najpierw, zamykasz się klaustrofobicznie w bezpiecznej wirtualnej „ściemie” i udajesz szalone, autystyczne zwierzę , coby uniknąć aktów przytulankowo-sielankowych i tych wszystkich uduchowionych ochów i achów bez cienia krytycyzmu i zdrowej refleksji. pepsi, Ty chyba nie istniejesz naprawdę ;), nakręcasz się wirtualnie na kreowanie swojej bohaterki o kryptonimie pepsi eliot i robisz to tak wysmienicie, że wszyscy Ci uwierzylismy, ze jestes z krwi i kości ulepiona 😉 dzięki, że rozwiałas nasze mżonki o wielkich przyjaźniach i BIG brataniach w realu, obejdziem się bez Ciebie bez żalu, ale wirtualnie działaj, wspieraj, walcz i napieraj, bo czuję w Tobie cichą determinację i MOC, siłę, która równiez kiełkuje we mnie powoli a dzięki kapsi X007 mozna się stać nowo narodzonym człowiekiem. ja o tym marzę, ale i działam, cofam się, upadam, wątpię, ryczę, żrę, głoduję, kiełki hoduję albo z nich rezygnuję i kiedyś jak już dojde tam gdzie człapię od wielu lat nieustannie na kolanach albo czołgajac się to stane na wierzchołku z podniesiona głową, wypne dumnie pierś i powiem z czystą, 100% satysfakcją: „udało się, jestem tu, gdzie zawsze byc chciałam” 🙂 a czy Ty juz tam dotarłas?

      1. pepsieliot 8 września 2012 o 20:23

        Mimi, rzeczywiście bez sarkazmu, muszę się przyznać, że mnie rozgryzłaś w jakimś stopniu, choć tak przecież postępują wszystkie podstepne jednostki, mamią, obdarowują owockami, a potem hyc, zjadają osobnika. Ze mną tak jednak nie jest, ja się po prostu nieustająco przeobrażam i nie lubię autoplagiatów najbardziej ze wszystkiego, jak ściągać to od innych, a nie od siebie, przecież to lovciam i owocki stały się nudne po pewnym czasie jak melon, każdego dnia się zmieniamy i ten blog też przybiera inne kształty, zresztą dzisiaj założyłam drugiego, w którym będę tylko napierdalać na wszystko, więc pewnie tutaj będzie ponownie więcej owocków.Ja kocham ludzi i chcę żeby byli ze mną, ale żeby mnie nikt nie dotykał spojrzeniem nawet prawdziwym, owocowa rapsodia dla Mimusi

        1. ewa 9 września 2012 o 09:36

          Pepsi,dajże daj namiary na ten drugi blog.

    4. mimi wooow 8 września 2012 o 19:55

      wiesz, a takiego 10. letniego [pierdykniętego ;)] brzdąca to mogłabym nawet adoptować 😉 choc pewnie nieźle dałby mi popalić 😉

      1. pepsieliot 8 września 2012 o 20:24

        Mimi, adoptuj mnie, bo nikt mnie nie chce z powodu trudnego charakteru

        1. Jah Maya 8 września 2012 o 23:15

          hehehe

    5. Gatita 8 września 2012 o 23:56

      Ślę melduneczek skromnie…

    6. Basia 9 września 2012 o 01:48

      yupiii, kapsi zrobione

      1. pepsieliot 9 września 2012 o 08:55

        Baśka, Gatita odmaszerować 🙂 meld przyjęty

    7. Elena 9 września 2012 o 08:27

      Z tego co wiem , to Kamil Jurewicz wystąpił w tej restauracji z krótkim przemówieniem nadprogramowo , z doskoku , na specjalną prośbę tam przybyłych .
      Nie można oczekiwać , że tego rodzaju przemówienie będzie kompletne i że ma wyczerpać dany temat . . .

      1. pepsieliot 9 września 2012 o 08:53

        Elena przestań proszę świętoszyć, podesłano mi to wystąpienie na mój prywatny profil, bo się na tym znam, więc mówię co myślę, nie zastanawiam się co kolo przygotował, a co było spontanem, piszę obiektywnie i wydaje mi się, że robię dobrą robotę dla sprawy.Nie zapominaj że wszystko co się tam odbywa, służy promocji miejsca i zarabianiu pieniędzy, więc jest marketingiem i będę mówić co mi się żywnie podoba, gdyż takie mam przekonania.

        1. Jah Maya 9 września 2012 o 12:20

          To jest oczywiste. Jeżeli ktokolwiek robi publicznie wystąpienie, publikuje zdjęcie czy książkę, prowadzi bloga, cokolwiek, nawet spontanicznie. To tym samym musi przyjąć na klatę krytykę, opinie, uwagi, pochwały itd. Nie ma w tym nic dziwnego a nic z czepiania się. Chyba, że to prywatna wystąpienie lub prywatny list dla zamkniętej grypy osób.

          1. pepsieliot 9 września 2012 o 15:11

            Muszę się z Jahem zgodzić tym razem:D

        2. Jah Maya 9 września 2012 o 12:21

          Jezuuu… grupy osób 😀

        3. Elena 9 września 2012 o 19:09

          No nie . . . Nieźle się uśmiałam 🙂
          Kilka godzin temu nazwano mnie wampirem , a tu proszę , świętoszka . . . 😉
          Ja przedstawiłam tylko pewien fakt , więc po co się tak obruszać .

          1. pepsieliot 9 września 2012 o 19:20

            Elena tak to już jest, raz tak, raz siak, spoko 🙂

    8. Olga 9 września 2012 o 09:06

      meldunek za wczoraj; zrobione

      1. pepsieliot 9 września 2012 o 09:07

        Olga, odmaszerować, przyjęty

    9. krystyna 9 września 2012 o 09:50

      Dobry Morning! U mnie jest 2:30 am.
      Wczoraj sobota, mój dzień wolny od ćwiczeń. Zawsze 1 dzień w tygodniu daję sobie luz od gimnastyki. Mimo, że nie ćwiczyłam, popołudniu zrobiłam się obolała, coraz mocniej… i tak do teraz jeszcze to trwa. Plecy całe lekko, a mocno: pas, lewy górny posladkowy i góra rąk. Najgorzej mi siadać i wstawać. Popiskuję i postękuję, tak, że wesoło jest.
      Dzisiaj mam zamiar ćwiczyć w łagodnym wydaniu.
      Rano ok. 4am zawsze ćwiczę 20-30 min. jogę.
      Około 4pm – pod dowództwem miłego sierżanta Pepsi.
      Jesli jogę ranną wykonam, to i popołudniowe też.
      Jak się rozkręcę – odezwę się jeszcze później.
      Idę jeszcze dospać z godzinkę.

      narazie….

      1. pepsieliot 9 września 2012 o 11:18

        Krystyna dzięki za konkretny meldunek. Masz zakwasy, to dobrze. Zakwaszają się mięśnie, które mamy, a na codzien ich nie używamy, a przecież po coś zostaliśmy nimi obdarowani. Każdy ma swój rytm, odpoczywasz w sobotę spoko. Innym dałam siódmy dzień odpoczynku, jak kto woli, ważne, żeby nie wypaśc z rytmu. Czasami jeden wolny dzień to świetna regeneracja, ale innych potrafi wybić z rytmu i mają problem z wróceniem do zadania. Dlatego ja dzisiaj pobiegnę daleko za chwilę. Czekam na dalsze meldunki.

      2. krystyna 9 września 2012 o 23:58

        Pepsiku, sobota jest własnie moim siódmym dniem odpoczynku i wtedy nie ćwiczę regularnych ćwiczeń. Trochę się porozciągam i więcej spaceru używam. To mnie napewno nie zniechęci, raczej daje mi napęd i już w niedzielę rano wskakuję w normalny rytm.
        Masz racje z zakwasami, niech wyjdą. Po dospaniu dalej byłam łamaga obolała, zwłaszcza na jednym boku – posladkowym. Ręce były prawie ok. Postanowiłam zadziałać. Rozmasowałam sobie cały pas krzyżowy i posladkowe mięsnie swoimi pięsciami, mocno. Potem zabrałam się za jogę – delikatnie. I wyobraź sobie wszystko pusciło. Został tylko mały, przyjemny nawet bólek. Dużo w dzień spacerowałam, a popołudniu zaliczyłam 1 rundę pod Twoją komendą.
        To i tak dużo. Rano myslałam, że zanosi się na dłuższe, przymusowe leniuchowanie.
        Cieszę się, że dzięki Twoim ćwiczeniom dodatkowo moje mięsnie tak dużo skorzystały.
        Tak intuicyjnie czułam już na początku, że może mi się przydać poćwiczyć z Tobą.
        Drugi głos mi szeptał, że mam swoją ulubioną jogę i to mi wystarczy. Teraz widzę, że to było mało. Trzeba w ćwiczeniach wprowadzać zmiany, urozmaicenia. Organizm się przyzwyczaja i później już nie ma pełnej reakcji.
        Dzięki wielkie!

    10. pepsieliot 9 września 2012 o 11:28

      ewa, zaraz dam namiary na nowego bloga, właśnie piszę pierwszego posta, będzie to blog hejciarski, nic o zdrowiu i owockach, trochę o moim wypatrzonym podejściu do współczesności, mediów, mody i wszystkiego, generalnie maniana napierdalana. Tutaj rzeczywiście ludzie pewnie szukają czego innego, ale od razu mówię, że jak mnie w tym temacie coś nakurwi, to i tak o tym napiszę. To nie prawda, że się zmieniłam, może na początku tego bloga chciałam jakoś dobrze wypaść i wchodziłam na te blogi o zdrowiu witariańskim, hagiografie, jak to nazywam i też myślałam że tak muszę wszystkich miłością obdarzać, ale potem zrozumiałam, ze nie jestem taka w życiu, ze jestem dożarta i szukam non stop sprawiedliwości, co może kogoś rozśmieszyć, ale tak właśnie jest, co nie znaczy, że mnie ludzie nie obchodzą, że się nie przejmują ich losem do łez. A do tego naprawdę, powiem to słowo, tak wyświechtane, jestem za kreatywnością, to mi sie na prawdę znudziło. Owocki też są, ale świat się zmienia każdego dnia i to mi się znudziło, jest teraz nudne mango, ale mnie jakoś dziwnie kręci. Konkludując zaraz podam namiary na mojego nowego bloga z jednym wpisem, ale nie znajdziesz tam słodyczy, więc nie namawiam, ścisk

      1. pi 9 września 2012 o 17:19

        Pierwszy post pt. „Z czego można zrobić ak47”?

    11. mimi wooow 9 września 2012 o 18:46

      heja hej, jesteś świątynią aniołów i uduchowieniem bez wad to z bloga pepsi wiej 😉 daleko, że hej, hej! mnie przerażają takie 100% naprostowane i miłoscią nadmuchane jednostki, nie wiem czy sa prawdziwe czy tylko siebie kreują na takie idealnosci co to na ołtarz je tylko postawić z buciorami w całosci i ofiary z siebie składać, bo jam taka brudna i duchowo nieschludna 😉 scieram się sama ze sobą, ze swoimi wadami, z akceptacją, z afirmacją ale jednoczesnie z nienawiscią i wątami do siebie i całego swiata … może kiedys wejdę na ten wyższy poziom „świętosci” ale nie chciałabym wtedy zachowywać się jak jakaś nawiedzona mimoza i nie dopuszczać do siebie żadnego złego słowa i innego od mojego zdania, to jak zamkniecie w szklanej kuli, swiatopogląd od tego się zmuli, więc wszystko co piszesz i jak działasz TY jest wg mnie spoko, bo przymykasz czasem na świętości czy wady swe ponętne oko 😉 jak ja spoglądam na siebie sprzed 3 lat to tez wiem w co wtedy wierzyłam i czym zyłam a jak teraz rozkminiam sobie pewne sprawy, dlatego brak rzucaniem owoców mnie nie martwi, jednakowoż głodnam, więc dziekuję za rapsodię, bo lubie mieć w kiszkach owocową melodię, jak sama zapewne to wiesz, fajny wychodzi [z odbytnicy] po owocach zwierz 😉 który mówi: jestes tym co jesz 😉 ale ja tu jak zwykle gadu, gadu, baju, baju, a chciałam tylko wleźć do Twego nowego blogowego hejciarskiego raju, gdzie bawisz się w kreatorkę i odwalasz jakąś doskonałą amatorkę 🙂 tak mniemam i przypuszczam i mam nadzieję, że Mimów tez do bram tego raju wpuszczasz? dawaj klucze, bo nie lubię jak sie bez celu po necie włóczę a moze czegos od Ciebie sie nauczę i swych wad oduczę, bo tworzyć siebie na nowo to nie dodawać na chama nowe i rewolucją wojować ale odejmowac stopniowo i powoli to co nie pasi i co nam we łbie sie chromoli… do tego doszłam po latach miotania i perfekcji szukania, głupia to mania, ale człowieka otumania… nic nowego sie nie zadzieje bez akceptacji: nawet tego złego, najgorszego, dlatego pepsi dawaj adresa nowego bloga do którego chętnie wdepnie moja tłusta noga 😉

      1. pepsieliot 9 września 2012 o 18:53

        zaraz dam, już kończę wpisa i tak nie wszystko gotowe, nie ma nic o autorce i grafika jakby zasłaniała co nieco, ale się zrobi, za chwilę dam historyczny namiar

    12. mimi wooow 9 września 2012 o 18:50

      a dlaczego moje komenty są moderowane? czy to cenzura? czy błąd systemu? czy ja po prostu niewygodne bzdety gadam nie wiedzieć czemu? 😉

      1. mimi wooow 9 września 2012 o 18:53

        o, są … a przed chwilą pisano, że nie ma i oczekują w kolejce, co mnie zaciekawiło wielce, ale dość gadania, zaiwaniam do kapsi X 007 napierdzielania 😉

    13. pepsieliot 9 września 2012 o 18:56

      ogłaszam wszystkim, nie moderuję, ani nie czytam przed innymi żadnych komentów, wchodzą jak żeście chcieli, aby weszły, tylko worpress czasami uznaje, że jakiś jest spamem i go zatrzymuje, a ja dopiero jak to widzę to zaraz odhaczam, bez czytania, dopiero potem się delektuję!!

    14. pepsieliot 9 września 2012 o 19:02

      blogbezfajnejnazwy.wordpress.com

      1. Ag. 9 września 2012 o 19:07

        Więcej pepsi w pepsi, juhuuuuuuuuuu 🙂 idę czytać!

    15. pepsieliot 9 września 2012 o 19:07

      Żeby tylko ktoś nie myślał, że tutaj będzie mniej wpisów, o nie, będzie jeszcze więcej! sierżant sztabowy się odgraża! spocznij

    16. Agnieszka 9 września 2012 o 21:28

      Melduję powrót do koszar i zrobienie trzech rundek. Nie będę robić jednodniowej przerwy w ćwiczeniach, bo to byłby początek końca mojej silnej woli. Pepsi, jak chcesz też mogę Cię zaadoptować, mam już trzynastolatka, jedenastolatka, to i dziesięciolatek mi niestraszny, owoców Ci u nas dostatek, a dzisiaj sądziad zza płotu, w imię dobrych stosunków międzysąsiedzkich, ofiarował mi półroczny zapas cebuli, wię sama widzisz, damy radę. Ponadto, jako moje dziecko, nie będziesz przymuszana do publicznych występów, mówienia wierszyków i spotykania się w realu z miłośnikami swojego bloga, chociaz w tej sytuacji musiałabyś się spotkać z jednym… ze mną.

    17. Olga 9 września 2012 o 22:34

      Kapsix007 zagina czasoprzestrzeń, jest to najkrótsze a jednocześnie najdłuższe 41 minut w moim życiu i w dodatku im lepiej tym gorzej 😉 Też Cię mogę adoptować miała byś brata bliżniaka a poza tym zginęła byś sobie w tłumie.

    18. pepsieliot 10 września 2012 o 08:21

      Agnieszka, Olga , mamaaaaaaaaaaaaaaaa
      Meldunki przyjęte, słuszna decyzja co do jazdy z kapsix007 na całego, odmaszerować

    19. Basia 10 września 2012 o 09:12

      Ja wczoraj skorzystałam z odpoczynku przydzielonego przez sierżanta Pepsi, za to skuszona idylliczną perspektywą wycieczki w ostatnich promieniach letniego słońca – pojechałam z moim chłopakiem i jego ekipą na rower. Relaksujacy spacerek okazał się 80km w szybkim tempie, kolana i palce u dłoni mnie dziś bolą, ale po południu nie ma zmiłuj, wskakuję w kamasze i dalej ćwiczymy:)

      1. opakowana w papier ozdobny 10 września 2012 o 09:35

        podchorąży Basia na to liczę i fajnie, że pojeździłaś na rowerku 🙂

    20. Łysa 10 września 2012 o 19:36

      melduję wykonanie. zmodyfikowałam troche cwiczenia za to cwicze 20min a nie 10. 🙂

    21. Agnieszka 10 września 2012 o 19:49

      Trzy rundki w ósmym dniu ćwiczeń wykonane.

    22. pepsi eliot 10 września 2012 o 21:41

      Łysa AGA, meldy przyjęte, ja dzisiaj robiłam kawałek kapsi na Turbaczu, na który przybiegłam

    23. Basia 11 września 2012 o 07:55

      spóźniony raport z wczoraj zgłaszam, 3 rundy wykonane

    24. pepsi eliot 11 września 2012 o 08:20

      Baśka jestem z Ciebie dumna, ja dzisiaj będę robić trening wyjątkowo późno, ale nie dam wstydu, niech żyje Oddział!!!

    25. asia 18 sierpnia 2014 o 03:04

      kurcze, sorry, ale przez ten styl pisania nie dałam rady tego doczytać.

    Dodaj komentarz