logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
176 online
55 139 223

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Gdyby Bóg nie chciał, żebyśmy jedli zwierzęta, nie zrobiłby ich z mięsa

    pig

    Gdyby Bóg nie chciał, żebyśmy jedli zwierzęta, nie zrobiłby ich z mięsa

    Maca 100% Organic This is Bio - Aminokwasy, Energia, Płodność

    Maca 100% Organic This is Bio – Aminokwasy, Energia, Płodność

    Joł Burżuazji

    Nie da się ocenić cudzej diety ozdrowieńczej, gdy jest jakaś blokada we własnym mózgu.

    I vice-versa

    Małe przypomnienie dla napływającej fali nowych Możnych, ale nie tylko:

    TO jest wciąż, azaliż and zdecydowanie blog osoby R O Ś L I N O Ż E R N E J, jednak S Z E R O K O H O R Y Z O N T A L N E J

    DLACZEGO jem głównie (99,9%) rośliny, głównie surowe, w tym baaardzo dużo owoców?

    Pomijając względy etyczne, robię to, gdyż nawet surowe mięso zaliczam do produktów P R Z E T W O R Z O N Y C H

    Czy jem owoce i warzywa z supermarketu? Tylko wtedy, gdy otrzymam certyfikat organiczności, a więc rzadko.

    Wywiad

    ROZMOWA pomiędzy Chłopem (Chłop sprzedający organiczną kiełbasę, schab (wołowinę i cielęcinę też), ma już na 3 miesiące do przodu zapisy), a pepsi:

    Line drawing of a Large Black pig

    Pytam:

    CZY świnia spodziewała się śmierci? Bo wie Marian, że świnia jest zaraz po naczelnych i delfinie, i o wiele wyżej niż pies, nie mówiąc o kocie. Strach, adrenalina i te sprawy.

    Chłop:

    NIE spodziewała si. Zawsze zaciukam tylko jedną.

    Ja:

    OK, czyli nie brała żadnego dopingu do wzrostu, ani też nie chorowała i nie dostawała antybiotyków? Bo wie Marian, że Marian po tej ostatniej infekcji i ampicylinie byłby niejadalny?

    Chłop:

    NIE brała, a karmię świnie tylko owsianką i jabłkami

    Ja:

    SKĄD jabłka?

    Chłop:

    Obierki i ogryzki; o tu → z tej cukierni. Mają tego na tony.

    apple-peel-420x0

    Wchodzę do cukierni:

    CZY jabłka w tej szarlotce są ekologiczne?

    Pani z cukierni:

    OF course, bo od naszego sadownika.

    Idę do sadownika:

    ILE razy Kaziuk pryskał te jabłonie, i jabłka?

    Sadownik:

    JAK zwykle, w sumie 14 razy, a co?

    Ja

    THANK You Kaz

    Wracam do Mariana:

    TWOJA świnina jest skażona herbicydem and pestycydem. Po drugie nie widziałam w chlewie żadnej zabawki, w postaci plastikowej piłki, ani drewnianej belki. Świnie są sfrustrowane, gryzą swoje ogony i ssą odbyty. Doszło nawet do kanibalizmu, gdy jedna straciła z nudów przywództwo.

    piłkaMIĘSO, które sprzedajesz posiada pełno białka, które po rozbiciu da pełną pulę aminokwasów, jednak nie nadaje się do jedzenia. Tłuszcz z Twojej świni też jest skażony.

    MARIANIE pozwól, że nie będę kontynuowała wywiadu o krowie, i cielęciu, gdyż.

    Marian:

    Spoks

    Atkins/The Zone/Kwaśniewski/Paleo/etc/etc

    CZY jesteście pewni, że ten pokarm uratuje komuś życie?

    Bo nie jest fruktozą?

    BO rak żywi się cukrem? Słyszeliście może o żyle wrotnej? Co wątroba zrobi ze wszystkim co do niej dotrze? Zamieni to wszystko w cukier? Nawet tłuszcz? Słyszał kto o tym?

    Na czym polega blokada ozdrowieńcza? Na uwielbieniu dla folgowania sobie i wierze, że można robić cokolwiek, a potem się pójdzie do lekarza, albo poczyta wziętego naturopatę, jak się jest wywrotowcem?

    Lekarze nagminnie zapisują ludziom preparaty na rozrzedzenie krwi i ludzie są przekonani, że mają spoko, czyli krew rzadką. Żyć nie umierać więc. Jest tylko pytanie, czy tym samym jest, picie i branie na kaca aspirynę, czy też nie picie alkoholu? Co lepsze?

    I jeszcze  pytanie:

    CZY jest ktoś, kto zaleca coś szczerze, zgodnie ze swoim sumieniem, tylko dlatego, że nie mógłby robić niczego innego? Nie rozumie, nie ma pojęcia, nie mieści mu się w czajniku?

    Po prostu brzydzi się czym innym?
    Dajmy na to takim owocem ekologicznym z ciepłego kraju i bieganiem?

    rp_blender-693x1024.jpg

    Krótkie podsumowanie czegokolwiek:

    ♦  NA diecie roślinnej nie trzeba mieć aż tak bardzo zakwaszonego żołądka, gdyż nie mamy do czynienia z białkiem zwierzęcym. Aminokwasy z jarmużu pozyskuje się o wiele prościej.

    CYTATA z tego jak jarmuż może uratować życie w alianckich okopach

    Jest jeszcze inna historia z tymi aminokwasami z jarmużu w porównaniu do tych w mięsie, ponieważ aminokwasy w jarmużu są łatwiejsze do ekstrakcji. Przykładowo po spożyciu steku, organizm musi wydatkować ogromne zasoby metaboliczne, aby rozbić masywne, bardzo złożone, a nawet misternie złożone struktury białkowe wewnątrz ciała ssaków, aby otrzymać potrzebne aminokwasy, a następnie owe z trudem wydobyte aminokwasy muszą być zamontowane z powrotem do tak samo wielce skomplikowanych, złożonych i misternie zasupłanych ludzkich białek tworzących nasze ciała. Jest to energochłonne, czasochłonne, a dodatkowo sprawia, że uwalnia się przy tym procesie wiele produktów przemiany materii. Plus puszcza się bąki.

    ♦ BAKTERIA Helicobacter pylori nie jest przyczyną aż tak wielu (około 30%) nieżytów żołądka i wrzodów jak się sądzi, ale tak czy siak bakteria ta uciekając przed kwasem usiłuje wtopić się w zasadową błonę śluzówki żołądka, przy okazji ją uszkadzając. W kwasie mało kto dobrze się czuje, oprócz raka i beztlenowców.

    ♦ BĘDĄC na surowej diecie roślinnej możesz świetnie i szybko trawić węglowodany nie używając do tego soli, żeby koniecznie dokwaszać żołądek. Na takiej diecie nie grozi Możnemu nadmiar sodu, i niedobór potasu.

    ♦ PRZECHODZĄC na wysoko węglowodanową dietę surową 80/10/10 ludzie wychodzą z cukrzycy typu 2 w 4 tygodnie.

    ♦ DR.Atkins już nie żyje

    ♦ HERMAN Taller autor (1961r.)”Kalorie się nie liczą” , któremu według wikipedii Jan Kwaśniewski (ten od diety Kwaśniewskiego) podwędził teorię żył 78 lat

    ♦ ESKIMOS jest owszem zdrowy, ale długość jego życia  w porównaniu z Okinawczykiem jedzącym śladowe ilości tłuszczu zwierzęcego, albo Adwentystą Dnia Siódmego z Błękitnych Stref (który je zero białka zwierzęcego) jest zgoła zabawna.

    świ

    I naprawdę na koniec:

    ♦ GDYBYŚCIE jednak stanęli przed ostatecznym wyborem:wypicia szklanki zjełczałego oleju lnianego (czyli prawie każdego), a szklanką zwierzęcego smalcu, radzę jednak napić się tego drugiego. Zyskacie dużo przeciwzapalnej omegi 9, natomiast pozbawicie ciało utlenionego cholesterolu, największej kiły współczesnych czasów.


    Lovciam Wielmożów
    pepsiak


    reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 7 436 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Hanna Kotowska 31 marca 2016 o 12:52

      Chwała Ci Roślinożerco (Roślinożerko :-)) łaskawa ! Błyskotliwa, żarliwa, przyjemnie szalona !

    2. jaska 31 marca 2016 o 13:15

      Znowu ta rozrzedzona krew. Ludzie naumcie sie w koncu. Krew rozrzedzic moze tylko plyn (woda). Aspiryna zmienia jej lepkosc. To ogromna roznica. Pepsi, kogo jak kogo ale Ciebie o takie herezje nie podejzewalam.

      1. pepsieliot 31 marca 2016 o 14:25

        Krew rozrzedza się poprzez działanie na lepkość płytek. Jasko weź się naum

    3. edyta 31 marca 2016 o 13:50

      Takie luzne swie uwagi mam.
      Co do sodu. Niektorzy ludzie maja niedobory sodu. Na przyklad: ja 🙂 :).
      Mimo, ze soli nie unikam. Skad wiem o niedoborach? Od dwoch lat robie co jakis czas analize pierwiastkowa wlosa. Zawsze za malo sodu. Sod jest wazny dla dobrego samopoczucia. Ja sie soli zatem nie boje 🙂

      HP. Ciekawe, ze pojawiaja sie glosy iz ta bakteria jest nam potrzebna. Rozwijajace sie (kraje) maja wspolczynnik zakazenia obywateli chyba 100 % a jednak na raka zoladka nie choruja. To nie HP jest zatem przyczyna raka, ale zjechany uklad pokarmowy (na skutek jedzenia syfu) – wtedy HP rzeczywiscie zaczyna rzadzic, ze szkoda dla zywiciela.
      HP u dobrze odzywiajacego sie osobnika stanowi ochrone przed alergiami. To by sie zgadzalo- w krajach gdzie HP jest prawie wytrzebiona, alergie dziesiatkuja. Moze to zbieg okolicznosci, a moze nie.

    4. adrian 31 marca 2016 o 14:46

      Jeszcze 1.5 roku temu bym tego nie napisał a tu jednak…piszę.
      Kiedyś tutaj w komentarzach zalecałem/broniłem diety ketogenicznej jako tej co niby ma zabijać raka. Bo wtedy miało to sens. Sens miało do momentu kiedy rak przestaje dostawać glukozę. Wtedy to miał umierać i wszędzie na necie było to zachwalane.
      A tak jednak się nie działo bo nowotwór przerzucał się na inne spalanie i energie pozyskiwał z sąsiednich komórek. Stąd ludzie umierający na raka, wychudzeni gdy nie są w stanie już jeść, są na mega ketozie wciąż mają pięknie rozwijającego się nowotwora i to nawet lepiej niż na glukozie.
      Zwracam godność :]
      Oczywiście wciąż zalecałem dietę wysokotłuszczową a niskowęglowodanową (nie ketogeniczną z powodu smrodu acetonu) i wciąż uważam, że jest to jedyny najrozsądniejszy model żywienia*. Ale…
      Tak było może do końca lat 60tych ubiegłego wieku. Wtedy nie było mass produkcji i było mięso, smalec i jajka a nie gówno, gówno i gówno.
      Tutaj znowu muszę ci się podlizać i pochwalić za pisanie o tym czym są eko świnki karmione gównem i mase innych niezliczonych rzeczy na tej stronie.
      Sam od 16 lat (albo 17?) jestem na diecie wysokotłuszczowej a niskowęglowodanowej. Kiedyś było mi obojętne czy jadam przetworzone gówno czy nie.
      Olej słonecznikowy do smażenia? Czemu nie w końcu jest to tłuszcz.
      Majonez kielecki (utleniony tłuszcz roślinny, utleniony cholesterol z żółtek(? Zeżrę słoik bo mega tłusty. Jasne!!!!!
      Batonik/chlebek sklepowy zamiast węglowodanów. Jasne.
      Szynka z której wylewa się gówno? Wliczmy to do białka itd….
      No bo myślałem, że skoro jadam „tłusto” a prawie bez węgli to nic mi nie będzie 🙂 A ta cała „chemia” to jak jestem zdrowy (bo tłusto i bez węgli) to i tak sobie z nią poradzę hahaha.
      Teraz od 2 lat całkowicie wywaliłem tłuszcze roślinne i produkty je zawierające, zero słodkiego, chleba, makaronów. Pasztety, kiełbasy, kaszanki z placu (pewnie tak jak te bio świnki z powyższego tekstu). Do tego zioła plus masa przypraw i askorbinian sodu na całego 🙂
      Do niedawna żarłem kostke smalcu sklepowego dziennie. Pora od tego weekendu przerzucić się na wędzoną słoninę ze wsi. Jajka ze wsi? Na to jednak póki co się nie skuszę bo za drogie (do tego niepewne). Pozostaną surowe żółtka sklepowe by tego nie smażyć…
      To tyle. Dzięki jeszcze raz za wszystko 😛

      1. pepsieliot 31 marca 2016 o 16:41

        Pozdrawiam Cię Adrianie 🙂

    5. Mufka 31 marca 2016 o 18:31

      Pepsi rozwiej pliska wątpliwości – skoro HP ucieka przed kwasem, a po teście sody wyszło że mój żołądek jest niedokwaszony to jak zacznę go dokwaszac octem jabłkowym/betainą moj HP zacznie bardziej rozrabiać?

      1. pepsieliot 31 marca 2016 o 20:06

        Najpierw trzeba zaleczyć zasadowe błony śluzowe, a dopiero potem zakwasić żołądek. Lukrecja DGL, glutamina, kolagen. W szczególnych przypadkach może się zdarzyć, że trzeba użyć antybiotyku, tylko potem brakuje bakterii i koło się zamyka. Przy HP, czy wrzodach nie wolno zacząć od zakwaszania czymkolwiek żołądka, a na pewno nigdy nie na czczo.

        1. mateuszkm 1 kwietnia 2016 o 05:54

          dr Jadwiga Kempisty przy właśnie wrzodach i tej bakterii zaleca właśnie na czczo pić wodę z cytryna no i oczywiście jeść jogurty własnej roboty jako źródło dobrych bakterii.
          Dobra bakteria „acidophilus” ma zwalczać Hp.
          Podobno ból po wypiciu wody z cytryna będzie z dnia na dzień coraz mniejszy.

    6. Lola 31 marca 2016 o 18:46

      Jak się samemu nie wyhoduje, albo nie kupi od znajomego, to nigdy nie wiadomo czym pryskane;(

    7. joanna 31 marca 2016 o 19:14

      Gdyby to wszystko bylo takie latwe… Majac 16 lat przestalam jesc mieso. Nie jadlam przez kolejnych 26 lat… Byly tez dlugie periody weganskie (aczkolwiek nie 100% po prostu bez produktow mlecznych i jaj).Zawsze staralam sie jesc zdrowo (oczywiscie definicja tego co zdrowe a co nie tez ulegla zmianie). Gdy mialam lat 22 stwierdzono niedoczynnosc tarczycy, potem hashimoto, obecnie moja tarczyca juz nie pracuje. Po trzydziestce zaczely sie u mnie problemy z trawieniem, caly szereg roznych objawow, nietolerancje pokarmowe. Probowalam nadal jesc zdrowo… No coz doszlo do tego, ze kiedys zajadane przeze mnie masy surowizny, zaczely nawet w mniejszych ilosciach rozsadzac mi jelita. Wyprobowalam juz wiele rzeczy, w tym miesiac w Indiach i dieta ayurvedy – to bylo super, ale trwalo za krotko. Dzis jem jednak o wiele wiecej pokarmu gotowanego i jak najbardziej goracego. Czesto sam widok zimnego jedzenia (w tym surowych warzyw) powoduje we mnie dreszcze. Pozegnalam sie z glutenem, zaczelam znowu w malych ilosciach jesc mieso. Z miesem nie czuje sie lepiej, ani gorzej, ale czesto sama juz nie wiem co jesc, wiec troche miesa jest jakas alternatywa.

    8. Marta 31 marca 2016 o 20:03

      Pytanie – jakim cudem mięso trawię bez zakwaszania żołądka, a koktajl owocowo warzywny muszę wspomagać kwasem solnym, bo inaczej fermentacja, bóle i bekanie/gazy na całego?

    9. Franka 31 marca 2016 o 23:34

      Pepsi, masz rację z tą chemią w świnkach, ale czy owoce/warzywa eko są nią nieskażone? Uważam, że najlepiej jeść albo wysokowęglowodanowo i niskotłuszczowo – tak jak Ty -albo wysokotłuszczowo i niskowęglowodanowo. Wegeterianką próbowałam być miesiąc i czułam się okropnie. Fatalnie wręcz. Żadnej surowizny nie przełknę, po zjedzeniu surowego jabłka nawet bez skórki rozsadzało mi jelita. Myślałam, że odżywiałam się zdrowo, bo przecież jadłam produkty pełnoziarniste, dużo warzyw (gotowanych oczywiście) i owoców. Potem przeszłam na dietę przeciwgrzybiczą zaleconą przez naturopatkę. Poczułam się lepiej dzięki odstawieniu pszenicy i owoców, ale tylko NIECO lepiej. Zauważyłam, że wraz z większą podażą tłuszczów, czułam się jeszcze lepiej, ale i tak wciąż było bardzo kiepsko.
      Potem ktoś polecił mi dietę optymalną, o której też wspomniałaś. I mimo, że od czasu do czasu jadam wieprzowinę, pewnie z chemią, mój organizm wreszcie zaczął się regenerować. A zachorowałam na endometriozę, boreliozę, stwardnienie rozsiane, od dziecka męczę się z alergiami, astmą, problemami z przewodem pokarmowym (np. zapalenie żołądka, biegunki, zaparcia) itp. itd. I można mi wierzyć lub nie – ale o endometriozie zapomniałam (a ileż to razy zemdlałam w szkole czy na uczelni z bólu!), moje SM stoi pod znakiem zapytania, bo zmiany w MRI zmieniły swój charakter i się zmniejszyły (zaledwie po dwóch tygodniach stosowania diety optymalnej!), alergie? Jakie alergie? 🙂 Astma chyba też powoli mija, bo w trakcie ćwiczeń (a niedawno ledwo poruszałam się po domu!!!) nie robię się czerwona jak pomidor i nie dyszę jak stara babcia 😉 Nawet drobne krostki na ramionach, zaczynają znikać. Nigdy mi nie przeszkadzały, ale widzę, że jest ich coraz mniej. Jedynie borelioza jeszcze czasem daje o sobie znać. Brzmi jak jak jakaś niesamowita historia, ale to się właśnie dzieje. Ja myślę, że teraz każda dieta (w znaczeniu – sposób odżywiania) niesie za sobą ryzyko, wszystko jest skażone, nawet jeśli jest eko. W każdym razie ja wreszcie poczułam się zdrowa. To jest nieziemskie uczucie, nie pamiętam kiedy ostatnio tak się czułam. Dodam, że wszystko niesamowicie mi smakuje. Mój tata od zawsze je tłusto. Nigdy nie chorował na nic poważnego – a jeśli się przeziębia, to po dwóch dniach zdrowieje, czuje się świetnie, ma mnóstwo energii, a skończył niedawno 60 lat. Moi dziadkowie też jedli tłusto i dożyli sędziwego wieku w zdrowiu.
      Pepsi, bardzo lubię Cię czytać, i mimo, że nie korzystam w praktyce z Twoich wpisów – bo moje „suplementy to żółtka jaj – to uwielbiam Twój styl pisania. Napisz kiedyś jakąś powieść, mówię całkiem serio. Myślę, że każdy powinien szukać swojej drogi. Nie neguję Twojej diety, zwłaszcza, że z tego co czytam, czujesz się na niej świetnie, ale osobiście nie wyobrażam sobie jeść samych warzyw i owoców, a tym bardziej surowych. Byłaby to dla mnie taka sama katorga, jak dla Ciebie dieta wysokotłuszczowa. A, i doktor Kwaśniewski, w przeciwieństwie do Atkinsa, wciąż żyje i najprawdopodobniej ma się dobrze 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia, bo jak ma się zdrowie, to ma się wszystko 🙂

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 06:26

        Tego nie wiesz jak się czuje kwaśniewski, urodził się w 37r. to jeszcze nie jest takim poważnym starcem, jak pani Gerson (95 lat) a co do owoców i warzyw, to skoro mają certyfikat dlaczego zakładać, że to oszustwo, tym bardziej, że kto się zna widzi różnicę. Na przykład inaczej zachowują się takie owoce i warzywa etc. Ale nie tylko o to chodzi, chodzi o to, że ludzie żywią się mięsem zwierząt, które są właśnie roślinożerne, nie jedzą lampartów, lwów i kotów domowych, właśnie z tego powodu o którym piszę.Pozdrowionka i dziękuje za najbardziej dla mnie miłe słowa :))))

        1. Franka 3 kwietnia 2016 o 16:33

          79 lat to też niemało 😉 Nie wiem jak się czuje, bo nie znam go osobiście. Najważniejsze, że ja czuję się lepiej, coraz lepiej, przecudownie 😀 No i mam to na papierze, co utwierdza mnie w przekonaniu, że idę dobrą drogą.
          A jeszcze niedawno chciałam odejść z tego, świata, serio. A jak czuje się pani Gerson też nie wiem. Dlaczego mam mieć zaufanie do jedzenia, które jest oznakowane certyfikatami? Margaryna na obniżanie tego jakże „złego” cholesterolu też ma jakieś „odznaczenie” od Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, a jak z margarynami jest, chyba już każdy wie 😉 No ale, towarzystwo od serca to gałąź alopatyczna. Jednak czy powinniśmy wierzyć wszystkim, którzy są po drugiej stronie barykady? Hmmm… Mnie to i tak średnio obchodzi, bo warzyw i owoców jem niewiele. Najważniejsze, że odczuwają tę różnicę ich konsumenci 🙂 A co to ma za znaczenie, że odżywiam się zwierzętami roślinożernymi? 🙂 Dla mnie – prozdrowotne 😉
          Pozdrawiam i samych dobrych i zdrowych chwil życzę! No i czekam na powieść 😀

        2. agnei 24 kwietnia 2016 o 21:00

          Ludzie jedzą też drapieżniki, to zależy od kultury. Vide Eskimosi. Ale nawet ludzie w Europie jedzą ryby drapieżne. 🙂

          1. pepsieliot 24 kwietnia 2016 o 21:17

            ryby, to nie ssaki

    10. Agggg 1 kwietnia 2016 o 01:36

      co z tym olejem lnianym?

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 06:20

        nagminnie zjełczały

    11. Adriana 1 kwietnia 2016 o 09:09

      Nawet Budwigowy z Biooil??? który w aptece w lodówach trzymają!

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 09:21

        Nie mówię,że wszystkie, ale zanim trafił do apteki? ja ostatnio oddając krew do badania homocysteiny sama musiałam dopilnować, żeby była włożona jak najszybciej do urządzenia, które cały czas nią porusza, bo pani spokojnie chciała przejść do następnej osoby. Panuje nagminna N I E W I E D Z A

    12. joanna 1 kwietnia 2016 o 09:52

      Mam ogrod i wszystko super ekologicznie, czasami jak przyjda mszyce to wszystko zzarte w najkrotszym czasie, wiec nici z niektorych warzyw. Brokuly i kalafior nigdy nie wygladaja jak te ze sklepu, zawsze bardzo nie symetryczne dziwolagi. Ja tez kupuje ekologiczna zywnosc, ale ta ze sklepu nigdy nie wyglada jak moja z ogrodu. Podrozowalam swego czasu duzo i wiem jak wyglada mango, czy papaja, ktore sama zrywasz z drzewa – nie tak jak te ktore mozemy kupic w sklepie… Mimo wszystko wydaje pieniadze na bio etc. staram sie jak moge, ale nie wszystko moze / musi byc 100%.

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 11:51

        pewnie że tak, nie chodzi o to, żeby ześwirować, tylko cieszyć się życiem, i robić to co się akurat może, a niekiedy coś po prostu omijać.

    13. Jola 1 kwietnia 2016 o 11:39

      Często kupuję olej lniany z Oleafarm świeżutki, mający zaledwie kilka dni. Pani w aptece podaje mi prosto z lodówki. Olej ma termin przydatności 3 miesiące. Spożywam go dużo wcześniej. Przewożę do domu bardzo szybko w torbie termicznej z zimnym wkładem, więc nic się nie dzieje.
      Zjełczałe to sa te ze sklepowych półek stojące na półkach w temperaturze otoczenia (ok. 20 stopni C).

      1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 11:49

        No to myślę, że taki Ci nie zaszkodzi, o ile oczywiście robisz jakąś kurację Budwigowej, bo jak tylko ot tak, to odradzam. A co do olejów, to one są zjełczałę jeszcze zanim dotrą do sklepów

      2. Niki 1 kwietnia 2016 o 16:28

        Tak po prawdzie, to jaka korzyść z oleju lnianego lub lnu. Nie oczekujmy znakomitych zasobów Omegi-3 w organizmie po ich spożyciu, nie z roślinnego surowca.

        1. pepsieliot 1 kwietnia 2016 o 19:11

          Chodzi mi tylko o kurację Johanny Budwigowej

      3. grzegorzadam 2 kwietnia 2016 o 04:47

        Oleofarm:
        ==Kontakt z Oleofarm tylko utwierdzil mnie, ze nie panują nad tym, z czego tłoczą olej. Tak moze być w kazdej wytworni. Slowo honoru wytlaczjącego olej, to tutaj za mało.==

        Składniki: nasiona lnu zwyczajnego (Linum usitatissimum L.) odmiany złocistej (100%).

        Przechowywanie: przechowywać w temp. pokojowej, w suchym miejscu.

        Pochodzenie: A – Unia Europejska, B – Mołdawia, C – Ukraina, D – Kazachstan, E – Rosja, F – Kanada, G – USA.==

        1. Justyna 13 kwietnia 2016 o 13:18

          Ja miałam olej lniany z firmy Zielony Nurt i smakował dobrze, czyli raczej nie był zjełczały. czy Nie stosuje go codziennie, ale czasem do sałatek tak. Ogólnie jakie warto stosować oleje z tych roślinnych ( oczywiście jako dodatek do surówek) ?

          1. grzegorzadam 13 kwietnia 2016 o 14:00

            Mam b. dobre zdanie o tym producencie.
            Siła olejów tkwi w surowcu (!) i odpowiednich połączeniach.
            To wyższa biochemiczna szkoła jazdy.. Kwasy tłuszczowe.
            Od jutra będę testował. W detalu nie do kupienia.
            Sa w Polsce pasjonaci, naukowcy, na inny temat.
            Ważne aby kwasy omega3 do omega 6 były w stosunku co najmniej 1:1.

            Warto łyżkę podczas posiłku, choćby lnianego..

            1. Justyna 16 kwietnia 2016 o 13:55

              Wiem o proporcjach 1:1 .Ja stosuje olej lniany czasem do sałatek, a tak z reguły miele ziarno lnu i dodaje do kasz, koktajli , musli, sałatek. Nie kupuję często oleju, bo tu w Szwecji za 250 ml tego budwingowego trzeba zapłacić ponad 60 zł, a samo ziarno jest sporo tańsze ( ten Zielony Nurt miałam gdy byłam na wakacjach w Polsce).Kieruję się ceną, a na razie jeszcze nie zbadałam co jest korzystnejsze zdrowotnie: samo ziarno czy olej z niego. Jeśli wiesz ( a domyślam się, że tak 🙂 ) GrzegorzuAdamie to przyjemnością posłucham Twojej opinii 🙂

      4. moonberry 2 kwietnia 2016 o 14:59

        na mszyce dobra jest glinka kaolinowa

    14. moonberry 2 kwietnia 2016 o 15:03

      w myśl zasady: traktuj każdy kamień tak jakby był rośliną, każdą roślinę tak jak zwierzę, każde zwierzę tak jak człowieka
      człowiek nie kanibal

      1. pepsieliot 2 kwietnia 2016 o 19:33

        w życiu się nie sprawdza, zje nas zwierzę, a my jako zwierzęta czasami też zjemy

    15. Ania Kania 2 kwietnia 2016 o 22:28

      Pepsi, już jakiś czas temu chciałam z moim chłopakiem zrobić u Ciebie w sklepie zamówienie do Włoch i wyskakuje nam, że nie ma przewoźnika, który by dostarczał tutaj paczki. Pamiętam, że pisałaś mi kiedyś, że dostarczacie za granicę. Pisaliśmy do Ciebie maila, ale może się gdzieś zawieruszył, więc pytam tutaj, czy jednak będzie się dało do tych Włoch wysłać? 🙂

      1. pepsieliot 3 kwietnia 2016 o 06:33

        To pomyłka (jakiś błąd techniczny), wysyłamy do Włoch, napisz mejla do sklepu, bo ja się tym osobiście nie zajmuję, a sklep natychmiast się z Tobą skontaktuje.

    16. karen 4 kwietnia 2016 o 20:44

      Mam pytanie, a może bardziej rozważanie, niezwiązane z tematem, ale tutaj większe prawdopodobieństwo, że ktoś będzie wiedział i odpowie. 🙂 Od mniej więcej początku listopada 2015 zaczęłam widzieć kolorowe obręcze wokół źródeł światła – najpierw tylko nocą, później również w dzień. Były to świetle kule we wszystkich kolorach tęczy, które lśniły swoim blaskiem wszędzie tam, gdzie najdrobniejsza żarówka lub świeczka. Stawały się coraz większe. Byłam przerażona, myślałam, że to jaskra albo coś gorszego, jednak przeszłam wszystkie możliwe badania u dwóch okulistów (w tym jeden z najlepszych profesorów w Polsce) i usłyszałam naprawdę zaniepokojne „pani nie ma prawa tego widzieć”. wszystkie badania w normie i to bardzo dobrej, a okręgi nie znikały. Miałam stosować krople na suche oko (to jedyne co mogło jeszcze jakimś cudem teoretycznie powodować tak dziwne objawy) i stawić się na wizytę za pół roku – czyli teraz. Okręgi jednak zniknęły jakiś tydzień temu – tzn. jeszcze są, ale tak maleńkie i blade, iż muszę się naprawdę mocno postarać, aby dojrzeć je np. wokół latarni. I do czego zmierzam, Pepsi! W między czasie zrobiłam sobie badania i wyszła mi witaminka D poniżej normy. Nawet 10 nie było. Zaczęłam przyjmować 6000 U dziennie (2 miesiące temu) i mniej więcej miesiąc temu okręgi zaczęly stopniowo słabnąć. I teraz sobie myślę – czy to zbieg okoliczności, czy to mogła być wina niedoboru D?

    17. Gosialavenda 30 maja 2017 o 00:06

      Bo ludzie mają się opiekować zwierzakami, a nie pożerać je. Coraz mocniej to rozumiem.

      1. grzegorzadam 30 maja 2017 o 08:26

        Zwierzęta wcale nie potrzebują ludzi.
        Tak jak Afryka nie potrzebuje pomocy korporacji.

    18. Gosialavenda 6 czerwca 2017 o 15:36

      I znowu masz rację.

    19. papilio 27 sierpnia 2017 o 22:59

      Witaj Pepsi. Potrzebuję więcej info. o wysoko węglowodanowej diecie surowej 80/10/10 (chodzi o wyjście z cukrzycy). Sorry ale poruszasz tak wieeeeele ważnych tematów, że nie wiem gdzie u Ciebie do tego dotrzeć w sieci tysięcy stron. Proszę tylko o link do odpowiedniej stronki. Pa. Pozdrówka.

      1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 07:38

        Zobacz 9 filmików Cousensa, leczenie cukrzycy w 30 dni, tam masz esencję. A na blogu wpisz w szukałkę, cukrzyca, fruktoza, indeks glikemiczny, Graham z pewnością coś wyskoczy, bo jest kilkadziesiąt artów w temacie. Cousens zaleca surową dietę roślinną wysoko węglowodanową 80% , nisko tłuszczową 10% i normalnie białkową (dla świata rozwiniętych cywilizacji to być może jest niskobiałkowa:) 10%, jest to dieta niskosodowa i wysoko potasowa.

    20. papilio 28 sierpnia 2017 o 21:35

      Dziękuję i pozdrawiam.

    Dodaj komentarz