logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
250 online
50 067 773

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
gigantyczny niż
Są dni na prawdę fajne, są dni takie sobie, w tłumie jakoś ujdą, niekiedy bywają feralne, fatalne, a nawet nieszczęśliwe, są dni kiedy my zawodzimy kogoś, są też i takie, kiedy inni nas rozczarowują, jednak mnie przytrafił się dzień popierdolony jak kroki z Monty Pytona.
Pomimo rzetelnego rozpoczęcia go dwunastoma tysiącami w przód podskoków, a może też po części właśnie dlatego.
Wybrałam nietypową trasę przez wieś, gdyż G. chciał zrobić trening kalisteniki na dziecięcych drabinkach, we wsi uplasowanych, a ja w tym czasie miałam gościńcem biegać.
Najpierw zostałam zaatakowana znienacka przez histeryka gąsiora i jego watahę, rzucając się do ucieczki, nieobaczenie znalazłam się obok dziwnie śmierdzącego stawu, gdzie zaraz zaczął gonić mnie maniak łabędź, którego wprawdzie widziałam z daleka, ale nie podejrzewałam natarcia, a następnie spotkałam średniej wielkości z tendencją do sporego, bezpańskiego psa o niezbyt przyjaznym usposobieniu, to eufemizm, gdyż szczekał na mnie jak wariat usiłując się do mojej gołej łydki zbliżyć, na szczęście zamarkowanie podnoszenia czegoś wyimaginowanego z pobocza wystraszyło go na tyle, że zdecydował się odejść drugim skrajem drogi, jednak kojące właściwości mojego biegaczego treningu całkowicie zostały zniwelowane i rozdygotana wpadłam na plac zabaw, gdzie G. zaanektował wszystkie małe szczebelki.
Postanowiłam jeszcze trochę pohuśtać się w celu ukojenia nerwów, i w momencie kiedy nagle G. dał sygnał do odwrotu, zaryłam z niewiadomych powodów najpierw zahaczoną stopą, a następnie korpusem wykończonym fizis w piach, rozsypany akurat dla bezpieczeństwa pod huśtawkami.
To był zaledwie poranek, a potem z każdą chwilą kolejne działania zaczepne dnia powszedniego nawarstwiały się jak bułka karpatka.
Gigantyczny niż.
Właściwie siedzę teraz przed klawiaturą i nawet trochę pochlipuję.
I jakbym Socjecie opowiedziała, co mi się jeszcze dzisiaj, prawie jednym cięgiem do teraz przytrafiło, być może dostałbym u Ludzi odpust.
Jednak nie powiem.
buty
(Visited 298 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. bananaboxesgirl 20 sierpnia 2013 o 21:00

    Pepsi, cały oddział za tobą stoi! Jak zarządzisz to nawet łabędzie będziemy ganiać 😉
    Meld za bieganie i surowiznę.

    1. pepsieliot 20 sierpnia 2013 o 21:36

      Dzięki, meld przyjęty, bananek odmaszerować

  2. krystyna 20 sierpnia 2013 o 21:38

    Chciałabym Ci Pepsiku otrzeć łezki i choć trochę pocieszyć.
    Powiem Ci, że też kiedys spadłam z hustawki, mam pamiątkę do dzisiaj. Jakos dzieci umieją spadać, od nich podpatruję.
    Też mam takie dni, że wszystko nie wychodzi, potykam się na każdym kroku, jak nie ma naprawdę o co, to noga o nogę i bęc.
    Co nas nie dobije to nas wzmocni – mówią.

    Be happy always!

    1. pepsi 21 sierpnia 2013 o 09:06

      Kry 🙂

  3. openreach 20 sierpnia 2013 o 21:41

    melduje, ze dzien taki sobie, bo bez biegania….full moon dal mi sie we znaki i przysnelo mi sie dopiero o 3 nad ranem….budzik na 5:00 nastawiony dzwonil se i dzwonil….zostal wyslany w kosmos….surowizna ok i 9/15 tez….jutro off wiec bedzie mordownia od rana ….wohooo

  4. gosia 20 sierpnia 2013 o 22:40

    Pepsi…idź się wybiegaj ,ponoć dobre na wszystko :))
    Osobiście nie lubię takiego ciągu nieprzyjemności …ale potem jak się odbija w górę-jakie to excytujące 🙂
    Będzie dobrze!
    Czytałas może ten artykuł?
    http://potreningu.pl/artykuly/2111/trening-silowy-w-czasie-redukcji–niezbedny-czy-bez-znaczenia-cz–i
    Troche mnie podłamał,we wnioskach także krytykują bieganie na czczo

    1. Basia 21 sierpnia 2013 o 06:41

      Gosiu przeczytałam artykuł – jeżeli chodzi o niwelację kortyzolu witaminą C to przecież przed biegiem i po biegu pjemy wodę z cytryną:) Kortyzolu w ogóle jest najwięcej rano i niweluje go dobre śniadanko. Jakoś mnie nie zmartwił ten tekst – jedni mówią, że można na czczo, inni że lepiej nie – dla równowagi polecam ten artykuł https://treningbiegacza.pl/dieta/odchudzanie-przez-bieganie/item/884-bieganie-na-czczo

    2. Pepsi 21 sierpnia 2013 o 06:52

      na 811 Gosiu to zupełnie nie jest bieganie na czczo, przy takim ładowaniu codziennym węglowodanami masz rano tyle energii i jesteś tak idżywiona witaminami i minerałami, ze zupelnie nie odczuwasz głodu tylko zajebistą lekkośc, ja przerabiałam już wezystko i znam te teorie, ale dopiero teraz zrozumiałam jak dziala 811 i wytrzymałościówka. Dokładnie to s amo co ja robi DR,Graham i wielu innych aktywnych ludzi, wstaje wczesnym brzaskiem i jedzie kilometry na rowerze, albo biega, jezeli ludzie rano po takim ładowaniu węglowodanami czują głód to znaczy, ze za krótko są na 811

  5. rholna 20 sierpnia 2013 o 23:18

    Full moon madness jednym słowem… mnie dzis rano obudził telefon od szefowej i okazało, że się nie dogadałyśmy co do przyszłego poniedziałku – także teraz mam zgryz czy ściemnić w drugiej pracy, czy zawieść moją pierwszą szefową. Roztelepało mnie to, prawie zrezygnowałam z biegu – ale powiedziałam sobie to co Gosia powyżej i potruchtałam iiiii…. i też miałam bliskie spotkanie 3 stopnia z psem, co jest o tyle szokiem, że tutaj do tej pory nie spotkałam się z niewychowanym bydlęciem, a tu w 1 parczku podczas drugiego z pięciu okrążenia dopadł do mnie przerośnięty szczeniak cocker spaniel, no i zahamowałam prawą piętą, i znów poczułam ból w okolicach kaletki achillesa…. No to lecę do drugiego parczku, robię 2 okrążenie – ta sama baba z psem…. :# no ale jakoś skończyłam wdychając ino spaliny…szykuję się do pracy – żelazko zdechlo… A później to juz łeb zacząl niedomagać, od dzisiaj zaczęłam sprzątać (nieoficjalnie) u swej podopiecznej i penis, że zrobiłam pierdyliard razy więcej niż dotychczasowa pani sprzątajaca i tak zaczełam sobie wrzucać, że okien nie wymyłam, ze nie zdażyłam tego a tamtego (mimo, ze mogę to zrobić każdego dnia później) i do dupy jestem, nie przyjęłam dodatkowej kasy, bo nie zasługuję…. No i panna Mia się jak zwykle w sytuacjach stresowych, odezwała – i oczywiście zjadłam to i owo paskudne ( bo jak żrę to właśnie paskudne i obleśne), na szczęście w ilościach skromniejszych niż do tej pory – ale ni członka ma to wspólnego z Pepsowymi zaleceniami – szit zjadłam śmierdzący, szkodliwy…. boje się, że odpuszczę – bo cały czas roztrząsam co zrobić, jeśli chodzi o pracę – nie widze dobrego, bezpiecznego wyjścia…. Jezu -sorry Peps, że wpierdalam się pod Twój kijowy dzień – buziole i przytulasy, jutro musi być lepiej…

    1. Basia 21 sierpnia 2013 o 06:52

      Dziewczyny oby dziś był lepszy dzień – już jest fajniejszy, bo nie pada, a ja się wreszcie wyspałam:)

  6. Pepsi 21 sierpnia 2013 o 06:56

    U nas lało całą noc i nie wiem, czy nie wskoczę jednak na bieżnię, sie zobaczy, na razie kończę wodę

  7. Magdika 21 sierpnia 2013 o 08:01

    Mnie się ciągle udaje z tym deszczem, albo już padało, albo dopiero będzie padać. Dzisiaj znów 50 minut, niestety wstałam dopiero jak budzik zadzwonił.

    Awokado zjeść całe, czy tylko pół?

  8. pepsi 21 sierpnia 2013 o 08:59

    pół!!!!

  9. gosia 21 sierpnia 2013 o 09:34

    Basia-dzięki za podesłanie linka do artykułu,wiele wyjasnia,ranne biegi na czczo / z głową/okazuje się nie muszą zjaaaadać moich mięsni hihi…a faktycznie od dawna wiadomo,że prawda jest jak dupa,kazdy ma swoją……i że kazdy organizm jest inny i samemu metodą prób i błędów trzeba dojśc do tego co komu służy.Osobiście jak mam wybierać,wolę biegi wieczorem,nocny odpoczynek mi super służy,a systematycznośc z tego co widzę i tak przynosi oczekiwane rezultaty 🙂

  10. Basia 21 sierpnia 2013 o 09:45

    Już kończę pobiegowego szejka – 10 kilosów i ponad godzinka w terenie. Pepsi – mam pytanie, ile tej zieleniny jadasz? Bo ja nie jestem w stanie zjeść zalecanego przez Grahama kilograma, zważywszy że opakowanie standardowe roszponki czy szpinaku to zaledwie 100 gram, główka sałaty masłowej czy rzymskiej też chyba za wiele nie waży. Nie mówiąc już że organizacyjnie mieć na każdy dzień kilogram zieleniny do przechowania to chyba musiałabym dokupić drugą lodówkę:)

    1. pepsi 21 sierpnia 2013 o 10:18

      Graham zaleca pół kilograma, a najmniej 20 dkg, więc jakoś daję radę

      1. Basia 21 sierpnia 2013 o 10:41

        No to zmienia postać rzeczy, 20-50dkg do zrobienia jest, dzieki

  11. bananaboxesgirl 21 sierpnia 2013 o 10:15

    Meld z biegania i udanych ryneczkowych łowów na surowiznę w drodze powrotnej 😀 Takie podeszczowe powietrze jest idealne.

  12. pepsi 21 sierpnia 2013 o 10:18

    no dzisiaj mega zapach powietrza

  13. Lucjan 21 sierpnia 2013 o 11:00

    Rzeczywiście była jakaś „zła energia” we wczorajszym dniu, u mnie objawiła się leceniem wszystkiego z rąk, dziś już jest inny świat! Spaceruję po bieżni, więc żadne zwierzaki mi nie dokuczały ;). Główka lodowej na dzień jest do przełknięcia…

  14. piotrek 21 sierpnia 2013 o 11:06

    Życie chłoszcze!

  15. paprykowycynamon 21 sierpnia 2013 o 11:11

    piękny trening zaliczyłam, zapach powietrza, ziemi , po drodze skoszone zboże, trawa, laski brzozowe.
    uwielbiany przeze mnie czas nadszedł.
    a propos psów i innej zwierzyny tudzież człowieczyny.nie ruszam się nieuzbrojona.minimum w gaz pieprzowy. Juz kilkukrotnie gazowałam wściekłe psy, ktore co najmniej nogi chciały mi poodgryzać.Niestety połowa mojej trasy wiedzie przez zaludniony teren.Ludzie sa tak nieodpoiwedzialni,że ręce opadaja.Maja duże/małe psy i często nie zabezpieczaja obejść przed ich ucieczką.a takie bestie tylko czekaja aż ktoś pobiegnie Nie znoszą biegających.
    Co innego trasa biegowa, gdzie ludzie spacerują , joggują z czworonogami.takie bez smyczy i nawet sie innym biegnącym nie zainteresują.

    ooo, pól avocado..a ja zjadłam całe.ups.
    ale smakowało:)

    co do szejkowania porannego.nie mogę sie przełamac do sałaty.szpinaku pęczek wielki z bananami uwielbiam.z pietruszką równiez.ale ta sałata mnie odrzuca.a samą potrafie listek po listku przy kompie obrócić.

    1. Basia 21 sierpnia 2013 o 15:10

      JA biegam po takim parkolasku i rano tam właściwie nie ma ludzi, natomiast jak widze psa to nigdy się nie zatrzymuję, nie okazuję niepewności. Jeżeli pies już biegnie w naszym kierunku i boimy się ataku to czytałam kiedyś w vege, że warto stanąć bokiem (do zbliżającego się psa). Podobno to jest dla niego sygnał, że nie mamy złych zamiarów.

  16. pepsi 21 sierpnia 2013 o 12:18

    do niczego się nie musisz przełamywać, co za różnica kiedy zjesz sałatę, ważne tylko zeby tłuszczu nie jeść przed cukrem

  17. dagna 21 sierpnia 2013 o 18:40

    a czy i ewentualnie czym tą naszą dietę suplementować? łykasz coś?

  18. pepsi 21 sierpnia 2013 o 20:05

    łykam spirulinę, B12, D i teraz wezmę chlorellę

  19. openreach 21 sierpnia 2013 o 20:31

    mega dol u mnie….w drodze na trening rozbilam auto…..cholerny moon….wszystko przez niego….nie bylo zatem treningu i przyszla ochota na sloik tahini…..na szczescie jakos to opanowalam szpinakiem z sosem z avocado, pomidorow i bazylii…..do grzechow niewybaczalnych zaliczam kawe….nie pilam jej juz kilka miesiecy, a tu taki zonk….buuuuu…..obiecuje, ze jutro powstane z popiolow…wohoooo

  20. pepsi 21 sierpnia 2013 o 20:34

    Openreach głowa do góry

  21. Not Milk 21 sierpnia 2013 o 22:01

    Melduję wykonanie 245 pompek, 60 brzuszków oraz około 2 kilometrów na rowerze. Mocny ścisk!!! 🙂

    1. Pepsi 22 sierpnia 2013 o 06:56

      Not Milku widzę, że zaslużyłeś na wyższe szarże , gratulejszyn , odmaszerować !

  22. eval 22 sierpnia 2013 o 02:13

    Meld za wczoraj i dzisiaj.O dziwo ciagle sie trzymam:)Avocado tez cale zjadlam:(Poza tym wszystko swietnie.Kawy jeszcze nie pilam przez te dni,jakos mnie dziwnie nie ciagnie.
    Pepsi masz sliczne buciki.
    Pozdrawiam druzyne.

  23. Pepsi 22 sierpnia 2013 o 06:58

    Oddział jest świetny, odmaszerować na stanowiska

  24. Magdika 22 sierpnia 2013 o 07:47

    Dzień bezchmurny, księżyc świeci jak głupi, a ja mam chyba doła, po raz pierwszy od 12 sierpnia musiałam momentami maszerować zamiast truchtać. Zajęło mi to znów 52 minuty. A na koniec jeszcze, kiedy się już rozbierałam do prysznica, rozbiłam sobie czwarty palec u nogi o nogę łóżka. Mam nadzieję, że do jutra rana przejdzie, bo w tej chwili stąpanie na palcach jest niemożliwe. 🙁

    1. Magdika 22 sierpnia 2013 o 10:53

      Niestety ból palca rokuje na dłużej, prawdodobnie zrobiłam sobie większe kuku. Zastanawiam się czym zastąpić bieganie, a nawet chodzenie, żeby zasłużyć na porannego szejka 🙁

  25. pepsi 22 sierpnia 2013 o 08:52

    Biedaku, współczuję, znam ten ból

  26. Basia 22 sierpnia 2013 o 09:27

    Melduję 10 kilosów w terenie – niestety od wczoraj jestem jakaś wypompowana, nie mam zakwasów ani żadnych bólów w mięśniach tylko to zmęczenie…Codziennie piję kawę, wczoraj nie wypiłam i zasnęłam popołudniu nad książką. Właśnie pochłonęłam ogromnego szejka, największego dotychczas. Mam nadzieję, że to taki przejściowy stan. Jest mi też jakoś smutno, nie wiem czemu, bo okres mi się skończył, a ja czuję się przytłoczona. Sorry, że się żalę, ale zastanawia mnie na ile ten stan to moje stresy i problemy, które teraz na urlopie się odezwały, bo mam czas, a na ile zmiana diety i 70 kilosów w tygodniu robi swoje.

  27. pepsi 22 sierpnia 2013 o 09:29

    od biegania na pewno nie jest smutniej, a może organizm tak się broni, bo mu dajesz w kość

    1. Basia 22 sierpnia 2013 o 10:13

      Jest to możliwe, ale postaram się temu nie poddawać, choć w sobotę będzie wymuszona przerwa techniczna, nie na szamę raczej, choć kto wie, nie opanowałam jeszcze zasad funkcjonowania na 811 na polskim weselu. CZeka mnie podróż do grodu Kraka, ale w niedzielę po powrocie nie ma opierdalania, biegamy dalej. Być może to wesele mnie tak stresuje, od dziecka mam uraz

  28. Basia 22 sierpnia 2013 o 09:33

    Pepsi czy w ogóle jest szansa, że na 811 można zjeść 3 posiłki dziennie i stop, bez takiego szympansiego podjadania? Ja się strasznie futruję do popołudnia, non stop chce mi się jeść. Od 16-17 trochę się uspokaja, choć bywa, że post daje się we znaki. Pytam, bo zastanawiam się jak w biurze wdrożyć taką dietę albo zbliżoną, dla dwóch osób to sporo objętościowo tego jedzenia. Jestem ciekawa czy tak duże śniadanie jak dzisiaj będzie mnie dłużej trzymać, mam nadzieję, że tak, choć rozepchałam nim sobie trochę żołądek, ale byłam mega głodna:)

  29. pepsi 22 sierpnia 2013 o 09:35

    po pewnym czasie takie śniadanie może trzymać cały dzień i jeszcze koło czternastej można na nim wybiec do Kościeliskiej i z powrotem

  30. rholna 22 sierpnia 2013 o 10:27

    Meld za wczoraj – depa nadal trzyma, więc rano się nie zebrałam, zastąpione 1,5h marszu w porze lanczowej (choć ciężko przy tym sie spektakularnie spocić) – dzisiaj podobnie, acz marszu 2h bo mam wiecej czasu.

  31. Anka 22 sierpnia 2013 o 12:04

    Melduje, że wszystko zgodnie z planem i wypacanko, i szamanko. Jeno małe pytanko: od 2 dni mam bardzo małe pragnienie, rano 1,5 l wody z cytryną a potem może jeszcze z 0,5 l i to tak, że wmusiłam. Wcale nie chce mi się pić. Sikam w normie i to nie tak, że zjadam dużo soczystych owoców i warzyw bo to nie nowość. Mam się zmuszać ? Przetrzymać i obadać co dalej ? Przez pierwsze dni akcji piłam bardzo dużo, ja zwykle dużo pije (wody).

    1. pepsi 22 sierpnia 2013 o 16:02

      jak je się tyle owoców i uzupełnia nawodnienie po nocy, i jeszcze jakaś herbatka z pokrzywy to już nie trzeba więcej pić, wyjątkiem jest kiedy robi się jednak trening po południu to wtedy można wypić buteleczkę mniejszą. Ja tylko jak wchodzę późno na bieżnie to znowu wypijam półtora litra, bo bieżnia strasznie wyciska pot.

  32. bananaboxesgirl 22 sierpnia 2013 o 14:37

    meld

    1. pepsi 22 sierpnia 2013 o 16:03

      🙂

      1. bananaboxesgirl 23 sierpnia 2013 o 01:25

        Ku… no i spierd. 15-godzinny post dzisiaj. Muszę się tu grzecznie przyznać. Trenując do 23 i jedząc ostatni posiłek o 17 czasem trudno. Kiedy nakładam sobie reżim i od razu po treningu wskakuję do łóżka to jest ok. Jednak jak czasem nie wskoczę to trudno wytrzymać. To lekkim usprawiedliwieniem wspomnę o Grahamie, który pisze, że najlepsze okno na regenerację jest do 2 godzin po treningu i trzeba wtedy owoce wcinać. Nie wiem jak się ma do tego spanie od razu po ćwiczeniach…

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się