logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
167 online
50 809 808

leczenie dobrą dietą, pepsi eliot, this is bio

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA  z autografem:)

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Glitch, czyli zakłócenia w matrixie, najwyższy czas na pobudkę

Im bardziej Puchatek zaglądał do pokoju,  tym bardziej tam Krzysia nie było.

Komć:

Prawdopodobnie przeżyłem właśnie „glitch”, czyli zakłócenie w matrixie. To z pewnością nie było déjà vu, które zdarzały mi się w dzieciństwie, jak ponoć każdemu.

Jestem kasjerem w hipermarkecie, aby zarobić na studia, nic więcej. Bardzo nudna praca. Często pracuję na ekspresowym pasie, czyli mniej niż 10 sztuk. Około 19 pojawił się człowiek, na oko lat 40 z dwójką dzieci, przyszedł przez całą taśmę i kupił mrożoną pizzę, lody, piwo i kilka innych rzeczy gospodarstwa domowego. Przeprowadziłem z nim nieformalną rozmowę na temat pewnego towaru, który nie posiadał kodu, a który udało mi się zidentyfikować. Facet zapłacił i odszedł. Potem miałem jeszcze paru klientów, i gdzieś po 5 minutach widzę, że tamten człowiek nadchodzi ponownie.

Zapytałem go, czy zapomniał czegoś, a on zrobił zdezorientowaną minę. Spojrzałem na jego zakupy i były dokładnie takie same jak poprzednio. Były z nim te same dzieci i wszystko było identyczne. Spytałem więc, czy był tu przed chwilą, a on wytrącony z równowagi patrzył na mnie jak na wariata. To było mocno pokopane. Oczywiście ta sama szczotka nie miała kodu. Zapytałem koleżankę z kasy obok, czy widziała już może tego faceta, powiedziała, że na 100 % nie zwracała uwagi, ale raczej nie widziała go wcześniej.

Yyy …

Ludzie na całym świecie są świadkami wielu błędów renderowania w matrixie. Ba, jesteśmy w stanie stworzyć zauważalny błąd renderowania poprzez świadome myśli. Zasadniczo za pomocą prawa przyciągania jesteśmy w stanie spowodować widoczne zmiany w macierzy.

Stajesz się wówczas czynnikiem zamiast bycia świadkiem

Gdy podnosimy nasze wibracje zaczynamy spotykać ludzi, i wydarzają się zdarzenia, które również mają wysokie wibracje. Zaczynamy renderować świat na nasze podobieństwo. Bowiem to, co się dzieje wokół nas można nazwać lustrem.

W pewnym momencie naszego życia zwykle wydarza się coś takiego, co powoduje ekspansję świadomości i nagle jesteś w stanie dostrzec ów upadający system kontroli i dominacji, zwany matrixem. 

I wtem to się dzieje. Dotychczas wszelkich odpowiedzi szukałaś na zewnątrz siebie. Ego zadawało pytania światu, setki pytań, bawiło się w układanki, grało. Aż tu nagle uświadamiasz sobie, że wszelkie odpowiedzi są w Tobie. Ba, że nie ma po co zadawać głupich pytań, że wszystko dzieje się teraz. Zostajesz obserwatorem siebie, ale od środka. Widzisz teraz, czarno na białym (czarne na czerwonym jedzie po zielonym:), że matrix to gra komputerowa, program, który do tego wszystkiego przecieka.

 

Na ziemi setki, miliony dróg jest zaślepionych. Jak w labiryncie. Dopóki podążasz przez ziemski labirynt śniąc, nie masz pojęcia, że nigdzie nie dojdziesz. Tymczasem zaledwie odrobina świadomości jest Cię w stanie wyprowadzić na wyższy poziom wibracji, zupełnie innego przyciągania.

Potrzebna jest pobudka.

Czasami, jak w moim przypadku, następuje ta chwila, z tymi ludźmi i jest nagłe „cyk”. Ego staje się oczywistym diabłem, głupkiem, którym trzeba orać pole, a nie odwrotnie. Ziuta odrywa się od człowieka i widzisz ją jak na dłoni. Widzisz co lubi Ziuta, co ją jara, i w jaki sposób pobudza Twoje emocje do karmienia matrixu. Sztucznej, komputerowej matrycy, którą nałożono na Ziemian, jak w poletku doświadczalnym.

Widzisz jak Ziuta Cię straszy, jak po kryjomu włącza telewizor, uważa się za Polkę, Amerykankę, kogoś wybranego, albo pokrzywdzonego. Jest zawsze lepsza. lub gorsza niż inni. Ziuta lubi mieć nałożony na siebie kolor skóry, lubi wypowiadać się o niesprawiedliwości dziejowej, karmi matrix duchowy, albo jest politykiem ateistą. Ziuta jest jak najbardziej śmiertelna, i zrobi wszystko, żeby nawet w raju żyło Ci się kijowo słabo. Bo Ziuta ma za złe. Mówi Nie, nawet jak mówi Tak, to w znaczeniu, że Nie.

Ziuta rządzi w ziemskim labiryncie, gdyż przez cały czas stara się Ciebie prawdziwą uśpić. 

Ziuta odciąga Cię od Twojego wnętrza. Przez co nie cieszy Cię siedzenie w maleńkiej kabinie swojego ciała, chcesz się zagłuszać, chcesz być na zewnątrz, szukasz winnych, wciąż siedzisz przy sąsiednim stoliku w restauracji.

Kochaaanieeee, przysiądź się w końcu do siebie.

Osho opowiada dykteryjkę, o pewnej lasce, która posiała igłę w mieszkaniu. Ciemnym, i ciasnym, więc poszła jej szukać na pole, bo było przestronnie i widno. Przecież to nonsens. Tam niczego nie zgubiła.

Im bardziej Puchatek zaglądał do pokoju,  tym bardziej tam Krzysia nie było.

Musisz zdobyć się na odwagę i posiedzieć w sobie. Zamknąć ego w piwnicy. Nie szukać winnych, nie rozglądać się na boki. Nie tłumaczyć się karmą, nie emocjonować się polityką, jedzeniem glutenu, czy nie jedzeniem. Wypiciem filiżanki kawy, czy nie. Jest czas ruszyć w drogę, w kreację, ale na trzeźwo, nie w uśpieniu.

Matrix przecieka, puszcza farbę, coraz częściej będą zdarzały się glitch, czyli zakłócenia w matrixie.

Ta matryca jest wielką bujdą na resorach, iluzją, jak cała przestrzeń (o czym przebąkiwał już Einstein). Wszystko staje na drodze, żebyś nie dotarła do siebie samej. Musisz spać, bo śpiąca jesteś najlepszym niewolnikiem tutaj. Tylko dlatego istnieje chaos i śmierć.

Oni nie chcą, żebyś dowiedziała się, że jesteś nieśmiertelna. Chcą, abyś identyfikowała się z Ziutką (własnym ego). Ciało jest Twoją świątynią (póki co, gdyż jest śmiertelne i łączy Cię z Ziemią), gdyż mieszkasz w nim Ty prawdziwa. Dlatego karmi się ciało dobrze, ale nie chodzi tutaj o obsesje. Chodzi o wibracje.

Powiem Ci coś i być może dostanę za to z liścia w pysk (na płasko):

Życie bez świadomości nie jest wiele warte. To totalne niewolnictwo.

Idź do przyrody i zacznij teraz nie myśleć. Mów jak katarynka TAAAAK.

Pewne niewidzialne ręce nie chcą, abyś się przebudziła.

Jesteś dojona za pomocą emocji, snów, telefonów komórkowych, telewizorów, estrady, seriali, chemitrailsów, fluoru, aspartamu, chleba z glifosatem, innych technologii, programów i fali skalarnych w głowie. Igrzysk, kredytów, farmacji, korporacji, bankierów, satanistów, Iliuminatów, Frankistów, Jezuitów, Reptilian, polityków, religii, hałasu przez 24 godziny na dobę w mieście, szybkich arterii etc. Wszystko to oddziela Cię od samej siebie.

Zamierzasz iść w to dalej?

Matrix przecieka, puszcza farbę, a wiec pora opuścić labirynt, czyli obudź się.

lovciam:)

 

 

 

 

(Visited 5 456 times, 2 visits today)
Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

  1. Emanuela Urtica 21 lipca 2017 o 15:51

    <3

  2. malacza 21 lipca 2017 o 16:00

    „Oni nie chcą, żebyś dowiedziała się, że jesteś nieśmiertelna…”
    Kto to są „oni”?

    1. Agnieszka 24 lipca 2017 o 15:27

      Szatan i inne złe duchy.

  3. Magda 21 lipca 2017 o 16:19

    Życie bez świadomości jest gówno warte. 3 lata witarianizmu, chaos w głowie wciąż ten sam, ciągłe myśli samobójcze, mimo że widzę wciąż tę drugą stronę. Ale jak nie w tym opakowaniu, to może w innym się uda.
    Pozdrowionka.

    1. Emanuela Urtica 21 lipca 2017 o 16:31

      Nie nastawiaj się na to, że później się uda. Jesteś w tu i teraz, nie w następnym opakowaniu, w którym będziesz może za 10 a może za 50 lat. Nie marnuj czasu, w którym jesteś, czasu który masz. Osho mówi, że każdy może być smutny, ale bycie szczęśliwym to sztuka. Zacznij od małych rzeczy. Masz świadomość tego, że jest jasna strona mocy, dlaczego więc nie wyciągniesz do niej rąk?
      Pobiegaj, medytuj chociaż 5 minut dziennie, przed snem, siadaj czasem, odganiaj na chwilę myśli, uśmiechaj się i skupiaj się na tym, że to uśmiech od Ciebie dla Ciebie. Znajdź coś co odrywa Cię od deprechy.
      Rusz z tego skrzyżowania, dalej droga jest prosta. <3
      Ściskam. <3

      1. Magda 21 lipca 2017 o 20:40

        <3

        1. PannaDzastin 23 lipca 2017 o 16:49

          Kochana,
          spróbuj wsłuchać się w swoje myśli. Nie traktuj swojego ego jak wroga. Ja też tak robiłam i to był duży błąd. Zastanów się, przypomnij sobie, czy nie traktujesz swoich myśli, swojego rozumu w taki sposób, jak dawno temu traktowano Ciebie? Jesteś tylko problemem, odwal się, przestań, nie potrzebuję cię? Gdyby nie ty, w moim życiu byłby porządek?
          Jeśli tak, to zmień perspektywę, nastawienie do Twoich myśli. Wysłuchaj ich. Po prostu wysłuchaj! Nie ingeruj w nie, nie karć siebie z góry, ale pozwól swojemu rozumowi się wypłakać, wykrzyczeć. Tak, jak Ty kiedyś chciałaś, ale Ci nie pozwalano. Być może tego będzie dużo. Nie musisz też robić tego, co Twój umysł Ci każe – zupełnie nie o to mi chodzi. Tak jak rodzic nie musi robić tego, czego chce dziecko. Dobry rodzic robi to, co dla dziecka najlepsze, niekoniecznie to, czego dziecko w danym momencie chce. Ale pozwala mu przeżyć to, co przeżywa. Pozwól rozumowi, Twojemu ego, to przeżyć, wyrazić. To Cię nie zabije. Po prostu daj tej części Ciebie czas i przestrzeń na oczyszczenie z bólu i cierpienia.
          Umysł nieraz nie chce być z nami tu i teraz, bo dajemy mu nieźle popalić. 😉 „O nie, to znowu ona, uciekam!”
          Ściskam!

    2. Maggie 21 lipca 2017 o 22:02

      To nie ty jesteś smutna , to twój umysł czyli ego. Spraw aby male czynności były nabożeństwem i codziennie zrób coś czego się boisz 🙂 jezeli już ” umarłas” to nie masz nic do stracenia 🙂 działaj :*

  4. ChaiMate 21 lipca 2017 o 16:23

    Pepsi… już się gubię. Czytam codziennie Twoje wpisy, czytam Tollego, ale czasem tracę nadzieję, że uda mi się wyjść z tego strachu. Nawet kiedy (wydaje mi się) nastrajam się ku temu by osiągnąć stan świadomości i spokoju to coś wewnątrz mnie powtarza „nie, nie uda Ci się” i ciągle się boję. Nie umiem chyba zajrzeć wgłąb siebie, a kiedy bardzo sie staram to mam wrażenie, że stresory matrixowe ograniczają moje możliwości (otworzyłam niedawno własną działalność i wątpię /albo moje ego/, że to rozhulam, martwię się kasą, martwię się związkiem, martwię się martwieniem). Czuję, że rozumiem to, co należy zrobić, ale tylko w teorii, w praktyce nie udaje mi się (poza nielicznymi stanami, gdzie rzeczywiście byłam tu i teraz). Tak jakbym miała w sobie demona (karcę się już za to, że sama nadałam temu taką rangę – prowadzę taką walkę właściwie cały czas), który tłumi przebłyski świadomości i dochodzenia do jaźni. Czy działanie na siłę (tak, jest na siłę, bo ego chce, abym się poddała i zrezygnowała z prób), czytanie, słuchanie muzyki zen, „odczepianie” złych myśli (dzizas, jakie to trudne) to dobry trop? Tracę nadzieję (mówi ego), choć głęboko w sobie gdzieś czuję, że dobrze idę (to mówię ja, ale za chwile ego mówi, żem głupia i się oszukuję).

    1. Pepsi Eliot 21 lipca 2017 o 19:15

      przestań się miotać i zaakceptuj to co się z Tobą dzieje. Skończ z tą walką, rzucaniem się, zrób coś co Cię uspokaja. I niczego sobie nie narzucaj. Staraj się tylko nie podążać za złymi myślami. Nie odganaij ich, bo się nie da, ale jak się pojawiają, mów sobie, acha, to jest mój strach, dobrze, przyjrzyjmy się mu, i niech sobie taka myśl starsząca płynie. Nie walcz, ale nie podążaj za nią, jak mały piesek ratlerek. Warknij jak rottweiler, kłapnij zębami i dostojnie odwróć się tyłem. To jest mozolna praca, ale nie można ani walczyć, ani stać na skrzyżowaniu. Zacznij czytać de Mello

      1. ChaiMate 21 lipca 2017 o 19:47

        Dziękuję, zatem pracuję od teraz <3

  5. Magda 21 lipca 2017 o 16:49

    rewelacyjy tekst, trafia w 10.
    Pepsi proszę o wyjaśnienie dlaczego …. za pomocą snów? w jaki sposób?
    Pozdrawiam:)

    1. Pepsi Eliot 21 lipca 2017 o 18:54

      <3

  6. Teśka 21 lipca 2017 o 17:27

    „Oni nie chcą, żebyś dowiedziała się,że jesteś nieśmiertelna”. Kto? Kim są ci Oni? Słabo to kukam, chyba śpię jak zabita…

    1. Pepsi Eliot 21 lipca 2017 o 18:53

      czytaj posty, rozkminiaj

  7. Oneaja 21 lipca 2017 o 18:17

    Droga Pepsi,
    Trochę nie na temat ale nie wiedziałam gdzie napisać.
    Od jakiś 8 lat męczy mnie szum w głowie, szumy uszne na to mówią. Zbadałam się należycie, uszy zdrowe, w głowie nic nie rośnie. Stanęło na tym, że to objaw depresji, która również dzielnie mi towarzyszy. Przyzwyczaiłam się w sumie do tego braku ciszy, tylko trzeba do mnie mówić głośniej albo dwa razy 🙂
    Od dwóch dni okropnie boli mnie głowa, a co się z tym wiąże, szumy się nasiliły. Nie używam lekarstw ale wszystkie domowe sposoby jakoś tym razem nie działają. Przypomniałam sobie jak kiedyś pisałaś o częstotliwościach solfeggio, znalazłam i pomyślałam, że posłucham żeby trochę sobie ulżyć. Okazało się, że dwie ostatnie częstotliwości to te z mojej głowy!. ..przy ostatniej nie dałam rady i zwymiotowalam. I teraz nie wiem, czy to dobrze, czy źle ? Czy powinnam słuchać, czy omijać z daleka ? Niesamowite jest to, że nigdy nie umiałam opisać, np lekarzowi , jaki to dźwięk, a tu masz…znalazł się. Chyba, że zwariowałam 🙂
    Pozdrawiam Cię droga Pepsi.

    1. grzegorzadam 22 lipca 2017 o 15:14

      ” Zbadałam się należycie, uszy zdrowe, w głowie nic nie rośnie. Stanęło na tym, że to objaw depresji, ”
      Niekoniecznie:
      SZUMY W USZACH
      Pani Lauter (54) zaczęła w ciągu kilku dni odczuwać bardzo silne narastające szumy w uszach. Przez rok
      zbadało ją wielu lekarzy, także otolaryngologów z kliniki uniwersyteckiej. Ale żadne badania nie
      przyniosły konkretnej diagnozy.
      Dopiero gdy pacjentka przyjęła duże dawki witaminy D przez cztery dni, zauważyła znaczącą
      poprawę. Z dnia na dzień szumy uszne ustępowały. W ciągu trzech tygodni całkowicie uwolniła się
      od tych dolegliwości Dalej przyjmowała witaminę D, aby utrzymać jej stały, optymalny poziom w
      organizmie. Nie wróciły żadne objawy choroby.
      Najwyraźniej istnieje typ szumów usznych zależny od poziomu witaminy D w
      organizmie. Nic nie przemawia przeciwko usunięciu niedoboru witaminy D u pacjentów z takimi dolegliwościami.”

  8. Madzia 21 lipca 2017 o 19:46

    A to ciekawe mnie zdarzają się takie sytuacje ze cos się dzieje to jest sekunda cos ktoś powie jest dźwięk ,światło ,zapach i wiem co zaraz się wydarzy z tym ze tylko dosłownie przez kilka sekund ……zawsze uważałam to za deja vu …..ostatnio ktoś mi powiedział ze to powtarzalność która sobie uswiadamiasz po upływie tego zdarzenia ,wiec teraz zglupialam ….bardzo ciekawy wpis dziękuje pepsi lovciam

    1. Pepsi Eliot 21 lipca 2017 o 20:37

      lovciam2

  9. Adusia Motylusia 21 lipca 2017 o 21:41

    Pepsi, doradź proszę. Chcę czytać Osho. Tylko którą książkę kupić najpierw?. Bo dużo tego. Od czego zacząć? Poradź proszę

    1. Pepsi Eliot 22 lipca 2017 o 09:47

      Świadomość, albo Wiara, fanatyzm etc

  10. AnnaM 21 lipca 2017 o 22:38

    Pepsi, czytam, uwielbiam, dziękuję!!! Będę wdzięczna za objaśnienie, jeśli się da bo męczy mnie zawsze jak czytam. Słowo-nazwa-okreslenie : Matrix. Skąd ta nazwa, jak ma sie to do filmu??? Jeśl choć w krótkich, żołnierskich słowach udałoby się opisać…

    1. Pepsi Eliot 22 lipca 2017 o 09:44

      jest praktycznie tak jak w filmie

  11. uglywriter 22 lipca 2017 o 08:41

    Transfering Rzerzywistosci . Czytam 5 tom teraz.To działa:)

  12. Lucia 22 lipca 2017 o 09:25

    Ale przecież ludzie na całym świecie wierzą w swoją nieśmiertelność poprzez wiarę w swoich bogów? I czemu „oni” tak bardzo chcą pozostać nieśmiertelni tu, na Ziemi, jako z ludzie z ciałami z dość krótkim terminem świeżości? Są przecież tak samo nieśmiertelni jak wszyscy. Co jest takiego zaebistego, w tej zrujnowanej planecie, że chcą tu siedzieć, może nawet wymieniając kombinezony z ludzkich skór, na wieki wieków? Słonecznego weekendu wszystkim. 🙂

    1. Pepsi Eliot 22 lipca 2017 o 09:41

      Hej Luciu <3

  13. Helen Helcia 22 lipca 2017 o 11:36

    „Pewne niewidzialne ręce nie chcą abyś się przebudziła…jesteś dojona za pomocą….” hmmm….Czy to jest zwrócenie się do wewnątrz siebie,czy znów szukanie winy na zewnątrz? Wszystko jest w głowie.Nie ma kata bez ofiary,nie ma telewizyjnego abonamentu bez abonamenta.To my wszystko sami kreujemy,każdy z nas wykorzystuje matrycę do celów,podejmuje działania,które są wynikiem myśli i intencji,jeśli nasze pobudki są egoistyczne to wszystko odzwierciedla się w rzeczywistości,którą obserwujemy.

    1. Pepsi Eliot 22 lipca 2017 o 13:46

      jest matrix (niewidzialne ręce) i jego nie zmienisz, ale możesz go przestać karmić (Twoja zmiana), tak to należy rozumieć

      1. Helen Helcia 22 lipca 2017 o 14:40

        Twoja zmiana,a dokładnie zmiana Twojej świadomości sprawi,że świat wokół Ciebie „zacznie się zmieniać”,a Twój „niedobry matrix” w którym to oni są sprawcami ,zacznie znikać.Każdy postrzega świat przez swój własny pryzmat ,tak więc to nie ONI tylko Ty tworzysz matrix,którego doświadczasz.Prawdziwej rzeczywistości można doświadczyć jedynie poza własnym JA,to ten przebłysk gdy czujesz się jednością ze wszystkim.

        1. Pepsi Eliot 22 lipca 2017 o 17:58

          własne ja kontekście zmiany to ego i jego programy, więc tak, ale tak naprawdę własne prawdziwe ja, to świadomość, nieśmiertelna i niezmienna.

  14. Helen Helcia 22 lipca 2017 o 11:36

    To nie ONI ,to my sami kreujemy własną rzeczywistość.To jest prawdziwe prawo przyciągania.Jeśli ktoś Cię „doi” w jakikolwiek sposób,a Ty pozwalając na to dokarmiasz jego chorobę,to krzywdzisz nie mniej ,niż on Ciebie,stajesz się tego częścią,dobrowolnie,na własne życzenie,tworzysz to,uczestniczysz w tym.Oddzielenie jest iluzją,a odbicie w lustrze nie zmieni się pierwsze,najpierw musisz się zmienić TY.Pozdrawiam serdecznie.

  15. Siditu 22 lipca 2017 o 21:34

    Śpiew muezina z minaretu ma w sobie niesamowitą, medytacyjną moc,każe witać dzień, nim wzejdzie. Udało mi się spotkać kobietę w chuście z magicznymi, brązowymi oczyma. Pomimo że przyklejała tylko plastikowe części do gumowych rurek. Moją największą pułapką jest to, że mam w sobie poczucie, iż przydałby mi się człowiek obok, który mnie pokocha, a sekundę potem przypominam sobie, że nikt taki przecież się nie znajdzie, więc wracam do siebie. Tylko jak wracać bez zamykania się w sobie, choćby w największej miłości. Czasami wydaje mi się, że wystarczy gotowość na przyjęcie chwili i tej tymczasowej wartości siebie, którą narzucają myśli, a która przecież za chwilę znów zacznie drgać. Wygładzam podówczas siebie spojrzeniem na miasto i na meczet, powracając do swojego zera i do pogody spod brązowych oczu.

    1. Maggie 23 lipca 2017 o 18:43

      Mamy być tu i teraz ale tez chwytać piękno życia i poddawać mu się. Także bądź otwarta i gotowa na spotkanie człowieka który cię pokocha …bo czemu by nie ? Czemu nie korzystać ze szczęścia przezywania swojego życia ?

  16. Kas 23 lipca 2017 o 21:24

    Pepsi napisze tutaj bo tu mi chyba szybciej odpowiesz – napisze najkrócej jak moge – zdradziłam chłopaka którego kocham i który kocha mnie mamy dzieci byłam mocno pijana i powiem głupio ze to nic nie znaczyło serio nie wiem czego sie teraz boje bardziej – hiv (bo to był przygodny koleś) czy swojej chujowej postawy. Nigdy nie powiem tego chłopakowi bo on nie zrozumie tak to ujmę . Czy zapomnieć czy co zrobić

    1. Pepsi Eliot 23 lipca 2017 o 21:31

      zapomnieć, zbadać HIV, i takie tam, wszystko czym możesz ewentualnie zarazić swojego chłopaka, nigdy nie mówić, nie wracać myślami, i nie opuszczaj więcej swojego ciała, czyli niech Ci się film nie urywa. Wszystko będzie dobrze.

      1. Helen Helcia 23 lipca 2017 o 21:54

        A ja uważam że podstawą duchowości jest uczciwość,czyli rozmowa szczera z chłopakiem o tym co się wydarzyło.Każde kłamstwo to trucizna dla duszy,która prędzej czy później wypłynie i zatruje przestrzeń w której żyję i wokół mnie moi bliscy.Nikt jeszcze nie zbudował miłości na kłamstwie.Lepiej wziąść z pokorą ale odwagą za wczasu odpowiedzialność za czyn i naprawić to co można.

        1. Pepsi Eliot 24 lipca 2017 o 07:01

          nie wracamy do przeszłości, zmieniamy się teraz,ona jest już innym człowiekiem, zdobyła takie doświadczenie. Uczciwość to nie spowiedx i przelewanie swoich kłopotów na innych. Uczciwość to zmiana na lepsze.

          1. Helen Helcia 24 lipca 2017 o 12:21

            Tylko przez przyznanie się do własnych błędów i oczyszczenie ,naprawienie ewentualnych krzywd,możemy iść do przodu i się rozwijać duchowo.Możesz zakłamać umysł,że wszystko jest ok,nic się nie stało,ale serce zawsze zna prawdę,a kłamstwo jest trucizną dla duszy,w takiej czy innej postaci.

          2. Kas 24 lipca 2017 o 18:31

            Pepsi wczoraj Twoje słowa naprawdę zadziałały ale dzis dowiedziałam sie ze wszyscy na parafii (czyt.dzielnicy) o tym juz wiedza (była przy sytuacji znajoma) Do mojego chłopaka to nie dojdzie ale mam teraz opinie k***y . Właściwie jestem z tymi ludźmi tylko na cześć ale jednak wychodzę z domu z dziećmi często mijam ich … Jak żyć ?

          3. Pepsi Eliot 24 lipca 2017 o 21:02

            niech sądzą ci, niech rzucają kamieniami ci, którzy są bez winy, a Ty nie myśl o tym, zaakceptuj tę sytuację, zmień się po prostu. Bądź miłą i uprzejma i nikomu się nie tłumacz, nie wracaj do tematu, nie wracaj do przeszłości. Teraz niczego takiego nie robisz i nie zrobisz

      2. Kas 23 lipca 2017 o 22:14

        Szczerze dziekuje za te pare zdań

        1. Marta 24 lipca 2017 o 08:44

          O właśnie, właśnie… tej interpretacji mi potrzeba było 🙂

  17. banana 23 lipca 2017 o 22:12

    nie przejmuj sie w sierpniu zeszłego roku GA napisał tu że nie ma takiej choroby jak hiv\aids 😉

    1. grzegorzadam 24 lipca 2017 o 21:03

      Zacytowałem rosyjskiego lekarza.
      Te adidasy to kuglarskie sztuczki, to wirus groźny jak każdy innny i tyle.

  18. Marta 24 lipca 2017 o 08:43

    Cześć Pepsi 🙂
    Jestem tu od niedawna i… za każdym razem, gdy czytam podobny tekst, mam wrażenie że tekst, który czytam, niby jest oczywisty – ale zmusza mnie do ogromnego wysiłku analitycznego.Przyznam się, nie przepadam za tym. Bo z natury jestem bardzo analityczna i często doszukuję się ukrytego tekstu, czy drugiego dna albo jeszcze innych”intencji”. Tak było tez w tym przepadku. Zaczęłam czytać i niby wszystko jasne. Do czasu – czyli do końca tekstu – urwał mi się film :/ nooo. I co teraz, jakbym zbłądziła. Tylko , skrzydłami machnąć nie mogę by wzlecieć ponad las i zobaczyć drogę …

  19. sarkasta 25 lipca 2017 o 11:04

    Nie umiem żyć w teraźniejszości. Korzystałem z esencji Bach/Korte. Zabrnąłem w miłość naganną. Oddychać głęboko? Przestać pić? Przechytrzyć program umysłu? Nastąpi rezonans? Lubię spacerować po starym parku…

    1. Pepsi Eliot 25 lipca 2017 o 11:14

      to piękne, spaceruj
      nikt nie umie żyć w teraźniejszości, tego się uczymy
      nie ma miłości nagannej,
      nie przechytrzaj nikogo i niczego, zaakceptuj, obmyśl plan i rusz ze skrzyżowania, nie myśląc o celu, pozostając w kroku , teraz

      1. sarkasta 25 lipca 2017 o 12:10

        dziękuję

  20. Tysia 4 sierpnia 2017 o 14:34

    Pepsik, dziękuję za ten wpis, też mi się zdarzyło coś takiego…
    nieustająco <3

  21. Slawa 16 sierpnia 2017 o 18:46

    Kilka lat temu siedząc w dobrze znanym mi miejscu miałam wrażenie, że coś się ze mną dzieje i to miejsce jest jakieś inne. Przerażona w pośpiechu przywoływałam fakty z mojego życia żeby udowodnić sobie, że ja to ja i, że wszystko pamiętam. Wiedziałam gdzie jestem, kim jestem i, że to ten sam wystrój ale był inny.
    Nie wiem co powiedziałam przez telefon przyjaciółce ale przyjechała w 20 minut choć przy bardzo szczęśliwym zbiegu okoliczności powinno jej to zająć 30.
    W przeciągu pół roku miałam tak jeszcze dwa razy. Wtedy już spokojniej, bardziej zaciekawiona przyglądałam się co innego zobaczę w znanych mi dobrze miejscach.
    Na własny użytek wywnioskowałam, że może to być „zmiana dekoracji” Zelanda, czyli widzenie innych odcieni tych samych rzeczy, czasem innych rzeczy w tych samych miejscach. Usłyszałam też, że dzieje się tak przy rozwoju świadomości. Nie ma się jednak co wywyższać bo za cholere nie moge od tamtego czasu zobaczyć tego co widziałam:):):)
    Pierwszy raz był przerażający ale jak już się wie (a sie wie):):):), że to to, to jest bardzo fajne.
    Z wiadomych względów nie opowiadam o tym zbyt często:):):):) choc jak się obejrzy RZECZYWISTOŚĆ NIEOCZYWISTĄ na takim jednym kanale w intenecie to w zasadzie wszystko jasne.
    pozdro

    1. Pepsi Eliot 16 sierpnia 2017 o 19:50

      nie wydarza się, bo chciałabyś aby się jeszcze wydarzyło, jak zapomnisz to się wydarzy 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze