logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
264 online
52 926 022

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Gruba wypad, czyli dlaczego nie opierać się na afirmacjach, gdy zrobiłaś masę

collage2Gruba wypad, czyli dlaczego nie opierać się na afirmacjach, gdy zrobiłaś masę. Tyle, że w nadmiarze.

Hejka Grubsi, Reszta myk, myk do swoich spraw

Stoisz pod ścianą w Prozaku.

Twoje czoło i duże policzki błyszczą jak stalowa patelnia wyszorowana Tytanem cytrynowym, reklamowanym przez modelkę, która udaje Twoją kumpelę, bo ma niby też dwa kilo nadwagi.

Prawie wszyscy tańczą, tylko Ciebie nikt nie poprosił. Mistyfikujesz, że tak sobie tylko stoisz pod tą ścianą, że zupełnie nie w temacie arytmicznych pląsów. Klubowych transów.

Niby, że słuchasz czilauta, bo się na tym znasz.

Studiujesz ambitny fakultet, coś tam wiesz o modzie, mejnstrimie i trendach, nawet ubrałaś się całkiem kul i spoko, tylko dlaczego z Tobą nikt nie tańczy?

Masz kumpli, lubicie się, ale nie jesteś wpisana w kanony współczesnego obiektu seksualnego.

Chociaż uważasz, że to niesprawiedliwe, z drugiej strony jednak sama sobie się nie podobasz.

Nie tańczyłabyś ze sobą.

Masz na swoje cielsko wzdryga. Może nawet pałasz nienawiścią do tej ogromnej osoby, którą oglądasz codziennie w lustrze.

W każdym hejcie jest coś z prawdy?
„Była tłustą lesbą, której rodzice nie kochali, a w piaskownicy brat bił ją łopatką po głowie”.

Czytasz jakby o sobie.

Nie jesteś lesbą, ani nie masz brata, ale byłaś dla nich wszystkich salcesonem, to na jedno wychodzi.

Konsumujesz tylko w samotności, żeby ludzie nie widzieli Cię przy tej wstydliwej czynności i nie kojarzyli żarcia z Tobą.

Podobno jesteś leniwa w pracy, takie są stereotypy myślowe. Za gruba, więc skoro nie umiesz czegoś z tym zrobić, nie nadajesz się do wydajności. Po drugie zasapiesz się tylko. Niby mobbing nie jest dozwolony, ale dobrze wiesz, że jesteś dyskryminowana, co gorsza też przez samą siebie.

Dla kolegów starasz się być bratem, spoko kumplem, ale marzysz o romantycznej miłości. Zachłannie edukujesz się w kwestii różnych diet, ale zawsze waga wraca do tego co było, albo jeszcze gorzej. Bo skacze do góry, po każdych nowych restrykcjach.

Co robić?

Do tego Twoje zdrowie jest zagrożone, to też działa deprymująco. Jesteś stale podszyta smutkiem.

Budzisz się i widzisz bekę smalcu, czy można lubić kogoś takiego?

W dzisiejszym świecie jest wypad z takim wyglądem

Oglądasz właśnie program o współczesnych amazońskich Buszmenach. Nadal żyją bardzo naturalnie i podobnie do swoich przodków, ale mężczyznom zmienił się chyba gust.

Bo narzekają do telewizora na swoje kobiety, że są tłuste i nie mają Buszmeni ochoty, w związku z tym, z nimi uprawiać seksu. Oni z Buszmenkami, a nie odwrotnie.

Już pięciokilogramowa nadwaga robi estetyczne problemy zarówno odbiorcom, jak i dawcom, a co dopiero dziesięciokilogramowa i więcej.

Jesteś gruba, wchodzisz do Internetu, na witryny uprzejmych ludzi. Na żywoty świętych. A ci mili ludzie mówią to co chcesz usłyszeć, że gruby, to nic takiego.

Sami tacy podobno byli, potem długo się modlili, afirmowali, w sobie zakochiwali, wybaczali rodzicom i środowisku, nabierali wiary w siebie i problem znikał.

Że poskramiali obsesje swoje miłością i kompulsywne zachowania przechodziły.

Że jeść bez opamiętania przestaniesz.

Bardzo brzydki, czy pokrzywdzony przez los chorobą, ale szczupły, zwykle może poprawić swój wygląd kosmetykiem i zobaczyć w lustrze kogoś piękniejszego.

Ale z otyłym jest inaczej.

Nawet ze średnią nadwagą i tak zawsze wygląda fatalnie, bo takie są kanony piękna współczesnego zakodowane w saganach.

Gruby wypad

Nie umie przestać jeść, bo jedzenie jest dla niego zbyt wielką przyjemnością.

Próbuje więc różnych rozwiązań, byle były łatwiejsze niż dieta i bieganie. W związku z tym, prowokuje wymioty, drze faje, pije ocet i je musztardę po każdym posiłku, czyli stale, przyspiesza metabolizm środkami przeczyszczającymi, żłopie herbatę czerwoną, kawę i l-karnitynę.

Coś tam w końcu osiąga, czyli traci na wadze, tyle, że czuje się zmęczony, wyniszczony i kompletnie rozbity. No i nadal siebie niezbyt lubi.

Trudno jest zaakceptować grubasa w sobie, szczególnie obecnie, gdy presja bycia szczupłym jest ogromna, oglądając jak w kalejdoskopie w przymierzalni pełnej luster swoje odbicia, naprawdę nie jesteś skłonny do żadnych afirmacji.

I bardzo dobrze.

Moim zdaniem nie musisz tego afirmować.

Nie musisz na siłę lubić się w takiej formie, ani być specjalnie wdzięczny za cud istnienia. Wystarczy, że zaakceptujesz ten fakt w tym momencie i zdecydujesz, czy chcesz dalej w niego brnąć.

Ludzie grubi liczą, że jak schudną to zmieni się ich życie.

Inni im z kolei mówią:

– Akurat.  Na to nie licz. Jestem szczupły i nie ułatwia mi to życia wcale. Dalej mam pod górkę.

Jednak w rzeczywistości życie się zmienia

Wiele dolegliwości zdrowotnych znika. Nagle stajesz się cudzym obiektem seksualnym.

Nie możesz jeszcze w to uwierzyć, że w przymierzalni nowa szmata dobrze leży. Dobrze, czyli nie grubo, to wystarczy. Idziesz nawet się zapytać ekspedientki, czy lustra nie są podrasowane i błagasz ją o szczerą odpowiedź. Bo chociaż to jest zakazane, lustra albo są sprytnie przechylane, albo same z siebie przekłamują w kierunku chudnięcia. Nigdy odwrotnie.

Nawet jak nie znajdujesz miłości od zaraz, chociaż jesteś chuda, to jednak nie jest to już takie smutne, niż być grubą i nie znajdować jej także.

Skoro wypada przerwać milczenie, lub z milczenia się chociażby wytłumaczyć, robię to.

Milczę bo:

Uważam, że szczupłe osoby o wiele lepiej wyglądają w dżinsach
Szczupłe osoby są o wiele bardziej pożądane seksualnie
Szczupłe osoby mają większą szansę na lepszą pracę i karierę zawodową
Szczupłe osoby mają lepszą gospodarkę lipidowo- hormonalną
Szczupłe osoby mają mniejszą szansę na cukrzycową stopę i zaburzenia pamięci krótkoterminowej
Szczupłe osoby są szczęśliwsze, nawet jakby myślały, że nie są. Niech sobie tylko wyobrażą że są grube

Powinieneś więc schudnąć, yyy … żeby chociaż zobaczyć jak to jest.

Później ponarzekasz. Że się nie tego spodziewałaś. Że miał być książę z bajki,  jest hipster. Że teraz będziesz czym innym się kompulsować, bo prawdopodobnie przyczyna nadal w Tobie siedzi.

Niech siedzi, tylko schudnij.
Dlatego namawiam Cię, zrób to. Potem zadecydujesz.

Uwierz mi na słowo, wszystko co nie jest smalcem na twoim kośćcu w porównaniu ze smalcem blednie. Idziesz sobie aleją zadrzewioną, łzy ci lecą, bo facet Cię rzucił, a ojciec z matką zawsze woleli Twoją siostrę, ale teraz masz 3 kilo niedowagi.

A to zupełnie inna jakość

Zresztą bieganie, roślinożerstwo, odpowiednie oddychanie, słońce i woda, nie tylko odchudzają, ale wszystko razem synergicznie leczy słabą psychikę. Więc na pewno wiele zyskasz.

Nie licz tylko na to, że jakimś cudem sama z siebie zaczniesz po prostu mało jeść.

Bo tak postanowisz.

Masz teraz wielki żołądek i nie wytrzymasz długo ssania. Nie jesteś nadczłowiekiem, spodziewaj się raczej  Bridget Jones.

Pozostaje więc tylko ruch, dużo specjalnego żarcia, no i post przerywany, zakodowane w programie „Jem i … chudnę”.

Wykaraskasz się z tej dupy, mówię Ci.


lovciam
peps

PS
Chciałbym móc robić postanowienia noworoczne za innych ludzi.
(czajnik vs. toster)

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też gałką na to:

Program „Jem i … chudnę”

9 przyczyn, że nie chudniesz, a nawet tyjesz, chociaż jesteś już na diecie

Jeżeli chcesz szybko schudnąć, poznaj tajemnicę ekstraktu ze szpinaku

 

(Visited 4 475 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Katarzynka 8 lutego 2015 o 16:57

    ja to ujmę tak: kiedyś tam byłam, teraz jestem na dobrej drodze 🙂 teraz jestem wręcz uzależniona od codziennego ruchu i bardzo mi z tym dobrze 🙂

    wiosna co raz bliżej, oponka na stałe już wymieniona na letnią! 😀
    Pozdrowienia dla walczących! 🙂

    Pepsi, dzięki za bloga, krótko tu jestem ale zostanę na pewno na dłużej, kawał dobrej roboty i mega pracy włożonej w bloga.

    Ps. Peepsi, napisz kiedyś jaka jest prawdziwa przyczyna powstawania pieprzyków i jak to jest z sensem stosowania filtrów (tak to ja :D)

      1. Martasek 9 lutego 2015 o 15:02

        Test piękny 🙂 A wracając do pieprzyków – to wiesz coś na ich temat? Bo w tych linkach to tylko o plażowaniu/ filtrach jest… Ja kiedyś gdzieś słyszałam, że pieprzyki to od nadmiaru żelaza w organizmie, ale nie wiem, czy to prawda…
        :-*

        1. pepsieliot 9 lutego 2015 o 20:40

          myslę, że nie, ale sprawdzę

          1. Katarzynka 9 lutego 2015 o 20:47

            wydaję mi się, że na nadmiar żelaza w organizmie raczej nie cierpię, już kilka razy zdarzyło mi się, że nie chcieli ode mnie krwi wziąć ze względu na hemoglobinę.

            no ale do rzeczy, w jednym ze źródeł co Pepsi podała było napisane o hiperpigmentacji po kontakcie ze słońcem u niektórych ludzi, i jeśli jestem w tej „wybranej” grupie to jak to kurde zatrzymać?!

            Pepsi – ty na co dzień w okresie letnim używasz filtrów (czy to olejowych czy innych eko)?

          2. pepsieliot 9 lutego 2015 o 22:32

            Katarzyna, ja niczego, tylko olej kokosowy, albo oliwę z oliwek

  2. a 8 lutego 2015 o 17:00

    ech czytam, znaczy już prawie nauczyłam się czytać i rozumieć w pepsilingwie, bo to nie jest takie proste. Każdy tekst rozbrajam, do poziomu zrozumienia potem wyciągam wnioski i przekładam na swoje. No i co no i racja jest – idę na orbitreka, wykaraskać się z tej dupy…..,

    1. pepsieliot 8 lutego 2015 o 17:33

      a kisssyyyy

  3. Anka 8 lutego 2015 o 17:49

    Ale to już było… Myślisz, że za drugim razem bardzie trafi?
    Teraz bardzo czekam na rozbudowanie „Jem i chudnę”. Może ten dwutygodniowy jadłospis coś zmieni? Ściskam Pepsi. Jak widzisz niektórzy są bardzo wiernymi i regularnymi (i uważnymi) czytelnikami.

    1. pepsieliot 8 lutego 2015 o 21:24

      Anka było, ale 2,5 roku temu, ale był o wiele gorzej napisany, musiałam go poprawić, skrócić, dopisać, a szkoda, żeby przepadł, bo mnie się podobał.

    2. pepsieliot 8 lutego 2015 o 21:28

      Było, ale 2,5 roku temu i szkoda, żeby przepadło, bo jakby gorzej napisane. Zmieniłam,skróciłam, gdzieś dołożyłam i jest ok moim zdaniem, bo bardzo lubię tego wpisa. Owocek dla Anki

      1. pepsieliot 8 lutego 2015 o 21:56

        kurde flaczek, to jednak komcia nie wsiąknęło

  4. Mela 8 lutego 2015 o 19:35

    Pepsi, czekamy na przepisy Jem i Chudnę i post o sprzęcie wyciskającym i blendującym. Myślę że wiele osób wraz z początkiem nowego roku parę rzeczy sobie obiecało i właśnie teraz byłby najlepszy czas na wsparcie w tym zakresie. Przepisy zgodne z zasadami J&Ch, urozmaicone i choć częściowo uwzględniające zasady o których piszesz w innych postach byłyby niezastąpione.

    1. pepsieliot 8 lutego 2015 o 21:20

      Melu wszystko będzie, wykonuję systematycznie wszystko po kolei. To co teraz przygotowuję, to ogromna praca. Będzie nowa odsłona bloga, będzie nowy sklep obok suplementów, również z jedzeniem i utensyliami. Będzie pokaz blendera, jeszcze go nie używałam. Będą zdjęcia i wreszcie będę mogła opublikować menu. Będą 3 nowe książki. Jedna druk, wielkie kompendium zdrowia w kontekście diety, ale to dopiero pod koniec roku, ale w połowie roku musi być oddana do korekty. Pdf o sprawianiu, aby konkretni ludzie nas kochali, to na wiosnę. I właśnie darmowy e-book z programem i przede wszystkim przykładami potraw. Nie da się tego przyspieszyć. Tym bardziej, że codziennie powstaje nowy post i odpowiadam na wiele mejli. Uzbroić się w cierpliwość pliiiiiiiiiiiiiiissssssssssssssss

  5. Gabi Orchita 10 lutego 2015 o 08:19

    Hej Peps,
    wrocilam do wszystkozerstwa wraz z nowa dieta od personalnej trenerki i poczatek utraty wagi byl szalowy do czasu. Po 2 tygodniach waga ni rusz i niezwlocznie wprowadzilam w zycie Twoje wskazowki Pepsi, zamiast 5ciu malych posilkow sa dwa zaspokajajace glod (prawie codziennie kelp noodles lub konnyaku popoludniu ), pierwsze papu o 7dmej,ostatni posilek o 15:30 a jak o 21 cos wesze z przyzwyczajenia to zapijam ziolowa herbatka. Utrata 10kg w ciagu 5tygodni jest za szybka ale bycie tlusta nie jest mi pisane wiec moje cialo reaguje na swoj sposob na ruch i regularne posilki. Suplementy sa, jeszcze tylko 13kg i wbijam sie w stare jeansy.
    Czekam z niecierpliowscia na „Jedz i Chudnij” i roslinozerny jadlospis!

    1. pepsieliot 10 lutego 2015 o 12:25

      Trzymam kciuki, będzie, obiecuję!!!

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze